Ważne informacje i aktualności
Ważne informacje i aktualności
 Nove Kino chce podbić rynek!
Pojutrze rusza ósma sieć kinowa w Polsce - Nove Kino. Chce w ciągu dwóch lat wybudować pięć multipleksów w Polsce, zdobyć 20 proc. rynku oraz wejść na giełdę. Będzie walczyć z Multikinem, Cinema City i Silver Screen...
Rynek kin w Polsce ma nowego gracza. W piątek swoje pierwsze kino w Tychach otwiera sieć Nove Kino, należąca do Instytucji Filmowej Max Film - spółki samorządu województwa mazowieckiego. Max Film jest obecnie właścicielem kin m.in. w Warszawie, Lublinie, Białymstoku, Ełku i Suwałkach. Są jednak za małe, aby liczyć się w walce z dużymi wielosalowymi multipleksami Cinema City, Multikina czy Silver Screen. Teraz ma się to zmienić, bo Max Film buduje własną sieć multipleksów.
Po starcie kina w Tychach, spółka jeszcze w tym roku chce wybudować multipleksy w Warszawie, Płocku i w Siedlcach. Najdroższa będzie inwestycja warszawska - przygotowanie budynku Centrum Praha przy ul. Jagiellońskiej pochłonie 40 mln zł. Z kolei na Płock i Siedlce spółka wyda około 30 mln zł. Do końca 2007 roku chce mieć co najmniej 6 multipleksów w całym kraju. Wiadomo, że kolejnym po Tychach, Warszawie, Siedlcach i Płocku, ma być kino w Lublinie. Oprócz budowy nowych obiektów, Max Film planuje też przejęcie Kinopleksu - zadłużonej sieci, która zajmuje szóstą pozycję na rynku z około 1,5 proc. udziałem. Max Film jest już w 3 proc. właścicielem sieci.
Sprzedaż biletów i reklam nie będzie jedynym źródłem przychodu Nove Kino. Dlatego w obiekcie w Warszawie znajdą się też powierzchnie biurowe, pod fitness czy małą gastronomię. Ten rok sieć ma zakończyć z 17 mln zł przychodów. Prezes Max Filmu Krzysztof Andracki zapowiedział, że sieć ma zdobyć 15 - 20 proc. rynku. Chce to osiągnąć, wchodząc w niszę - budując kina w miejscowości z 50-200 tys. mieszkańców.
Nowy gracz liczy, że w sukcesie pomoże mu prognozowane ożywienie na polskim rynku kinowym. Poprzedni rok nie należał bowiem do najbardziej udanych. Do kin poszło około 25 mln osób, podczas gdy w 2004 roku odwiedziło je aż 33 mln widzów. Powodem kiepskiej frekwencji w 2005 roku był, zdaniem branży, m.in. brak dobrych filmów. Pod względem liczby widzów rozczarowały niemal wszystkie duże produkcje, w których pokładano nadzieje.
W tym roku ma być jednak lepiej niż w poprzednim.
- Liczę, że w tym roku do kin może pójść nawet 35 mln widzów - mówi Paweł Wachnik, prezes Multikina.
Skąd ten optymizm? Więcej lepszych filmów niż rok wcześniej.
- Ten rok zapowiada się bardziej imponującą ofertą filmową, więc jest szansa na wzrost liczby widzów - dodaje Rafał Rybski, dyrektor zarządzający sieci Cinema City, lidera rynku, który ma obecnie 17 obiektów.
Kina liczą przede wszystkim na polskie produkcje. Te, które już zadebiutowały, spełniły oczekiwania. Na ,,Tylko mnie kochaj", według boxoffice'u, poszło ponad 1,6 mln widzów, a ,,Ja wam pokażę" obejrzało prawie 1,2 mln osób. A to nie koniec polskich filmów. Niebawem wchodzi do kin komedia kabaretu Mumio ,,Hi Way", a także ,,S@motność w sieci".
Magnesem mają być też produkcje zagraniczne - szczególnie nakręcony na podstawie światowego bestselleru Dana Browna ,,Kod Leonarda da Vinci" z Tomem Hanksem w roli głównej. Dlatego duże multipleksy nie czekają z założonymi rękoma, lecz też inwestują. Multikino zamierza wydać aż 100 mln zł na podwojenie liczby swoich obiektów, których ma obecnie 8. Z kolei Cinema City, który ma 17 kin, chce do końca tego roku wybudować jeszcze 3.
Jednak czy duże multipleksy nie obawiają się utraty części klientów? Mieszkańcy małych miast mogą wybrać ofertę sieci Nove Kino, której obiekty w wielu miejscach mogą być bliżej ich miejsca zamieszkania niż duże sieci. Do tego dojść mogą jeszcze tańsze bilety. Zarówno Rafał Rybski, jak i Paweł Wachnik uważają za mało prawdopodobne przejęcie przez Max Film aż 20 proc. rynku. Liczą natomiast, że nowa sieć ożywi rynek.
- Będzie więcej kin, a więc zwiększy się ich dostępność, co może sprawić, że ludzie chętniej będą chodzili na filmy - mówi Rafał Rybski.
Wejście sieci Nove Kino nie zapowiada, niestety, szybkiej obniżki cen biletów w największych sieciach. Paweł Wachnik podkreśla, że obecnie jest to mało prawdopodobne, gdyż wysokość ceny biletu zależy przede wszystkim od dystrybutorów.
- A ci nie bardzo chcą obniżać ceny. Trudno jest nawet zrobić jakąś promocję z obniżkami, bo dystrybutorzy niechętnie się na to godzą - dodaje Paweł Wachnik.
Zdaniem przedstawicieli dużych sieci, do obniżki cen może jednak pośrednio przyczynić się nowy gracz na rynku. Pod warunkiem, że przyciągnie nowych widzów, a w konsekwencji - zwiększy się liczba widzów w kinach. Obecnie Polacy chodzą do kina raz na półtora roku, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej - kilkakrotnie razy więcej.
- Jeśli statystyka się poprawi i rocznie do kin chodzić będzie około 80 mln widzów, to wtedy może dojść do obniżki cen biletów, bo taki poziom zapewni pokrycie wszystkich kosztów zarówno dystrybutorów, jak i kin - dodaje Rafał Rybski.
Michał Fura
michal.fura@infor.pl
|
Reklama
Reklama
Informacje i aktualności
Informacje i aktualności
|