Dawno tak się nie uśmiałem, jak miałem okazję to dzisiaj uczynić. Do niepohamowanego śmiechu doprowadził mnie Michał J. Mellin, któremu tą oto drogą za tę chwilę radości niezmiernie dziękuję. Pokazałem Michałowi pewien artykulik - artykulik o dość jednoznacznym tytule:
"Francuska ustawa antypiracka przyjęta", który znalazł się na stronie
"Dobre programy". Michał po zaznajomieniu się z jego treścią, do czego i Państwa gorąco namawiam, skonkludował to wszystko pytaniem, które nad wyraz retoryczną formę przyjęło: "Czyżby Francuzi nie tylko ślimaki od nas importowali, ale już sięgnęli po naszych parlamentarzystów...", by po chwili od retorycznego pytania przejść nieomal do czynu (proszę nie mylić z rękoczynem): "Krzysztof! A rzucaj w diabły te Napisy.info! Wyciągaj z szafy gajera (uwaga moja - garnitur) i jedziemy na Wiejską, by się zaciągnąć. Tam przynajmniej z głodu nie pozwolą nam umrzeć tak, jak głodem chcą nas zamorzyć nasi użytkownicy".
Kochani moi! Poważnie zacząłem się zastanawiać nad propozycją Michała, więc gdy ponownie zobaczycie zamiast napisów do ulubionych filmów pustą, jak pustymi są głowy niejednego ślimaka, tę witrynę, to wiedzcie, że Wasz nie mniej ulubiony Krzysztof J. Szklarski za parlamentarzystę lub... za ślimaka "robi", co prawie na jedno wychodzi. Zapamiętajcie wszak, że prawie robi znaczną różnicę, gdyż "tam" wina francuskie do każdego parlamentarnego posiłku za darmochę podają!