Super tłumaczenie i synchro, ale chyba było wiadomoe od samego początku. Widać, że weteran robił :)
Ej stary jak nie czaisz klimatu takich filmów to nie bierz się do ich tłumaczenia bo tylko psujesz komuś przyjemnoś.Nie chcę cię krytykować bo pewnie jesteś świetnym anglistą lepszym odemnie ale jak tłumaczy się taki film trzeba oddać jego wszystkie walory a nie to co ty z nim zrobiłeś słowo "fuck raczej nie znaczy kurde chyba że znasz jakiś inny dialekt a słowo "cock" raczej też w takim filmie nie znaczy ptak no chyba że jestem głuchy i jest tam mówione "bird" nie wiem sprawdź może się mylę.Po ostatnie jeszcze raz apeluję o dostosowanie przyszłych napisów do klimatu filmu bo to ci jeszcze nie wychodzi za dobrze a jeśli poprostu jesteś taki grzeczny chłopczyk to tłumacz sobie Aviatory albo jakieś komedie typu legalna blondynka.Postaraj się wyciągnąć wnioski pozdrawiam.
Potrafię z godnością znieść każdą krytykę - każdy może mieć swoje zdanie.
Jednak osoba, która krytykuje powinna mieć do tego podstawy merytoryczne, a widać, że kolega nowy na scenie. Otóż proszę Cię, być zapoznał się z moim dorobkiem, a potem zarzucał mi niedostosowanie napisów do klimatu filmu. Na równym poziomie możemy dyskutować wtedy, kiedy Twój dorobek osiągnie choćby połowę mojego, a napisy będą mniej więcej podobnej jakości (słabiutkie to Twoje tłumaczenie ,,survive style", mimo, że miałeś napisy angielskie - przykład ,,Dla ciebie, wykitować komuś życie|jest prawie na100% niedouwierzenia.").
Wiem, że to, co napisałem wyżej, Cię nie przekona, proponuję więc, byś zajrzał do słownika wulgaryzmów, gdzie jednym ze znaczeń słowa ptak jest właśnie penis oraz zastanowił się i napisał mi, co film stracił na potraktowaniu delikatnie niektórych słów, bo moim zdaniem tylko dla osoby dość ograniczonej to właśnie wulgaryzmy stanowią o klimacie widowiska.
Witam ponownie
Po pierwsze jak już wcześniej powiedziałem to nie była krytyka to były fakty.Po drugie nie ma nic tutaj do rzeczy mój staż na tej "scenie", a jeżeli tak bardzo interesuje cię moje tłumaczenie to przejrzyj je całe a przy okazji możesz je poprawić bo znajdziesz tam pewnie wiele wpadek, ponieważ nie ukrywam, że z angielskiego jestem średni, a napisy robiłem bardziej w celu przygotowania się do matury i dopiero łapię rytm w pojmowaniu zwrotów angielskich.Wracajac do rzeczy,bo nie o moich napisach jest tutaj mowa.Jak zaliczę wszystkie egzaminy to oczywiście zapoznam się z twoim dorobkiem(całym i zobaczę co z tym klimatem jest).Nawiasem mówiąc za brak klimatu to chodziło mi właśnie i tylko o Team america world police bo nie wiem nawet co tłumaczyłeś wcześniej a rzuciłem tylko przypuszczeniem jak wyraziłem się nie jasno to przepraszam .Dobra teraz co do filmu jak znalazłeś w słowniku wulgaryzmów słowo "cock" przetłumaczone jako penis to czemu napisałeś ptak(no chyba że ptak też był a no chyba że penis to też mocne przekleństwo).Jeśli chodzi o "fucki" to pewnie w słowniku wulgaryzmów też było tłumaczenie na kurde, więc przepraszam bardzo za zrobienie z tego "halo" w końcu nie możemy dyskutować na równym poziomie bo twój dorobek jest znacznie większy od mojego (którego prawie nie ma w zasadzie).Mam pomysł nie dyskutuj z nikim bo przecież jesteś ponad nami.Teraz ostatnia najdłuższa kwestia a propo co film stracił bez przekleństw.Po pierwsze żebys nie myslał sobie że jestem jakimś pospolitym matołem intelektualnym jestem z zamiłowania humanistą i pewnie z przyszłego zawodu także bo wybieram się też na takie studia,ale walić to po pierwsze gdyby autorzy tego filmu chcieli mniec właśnie taki przekaz jak ten który ty zrobiłeś to język angielski jest za pewne bogatym językiem(nie wiem nie znam go dobrze ty tu jesteś ponad nas AMATORÓW którzy przetłumaczyli jeden film i to jeszcze źle ale właśnie z tego jestem dumny że sam to zrobiłem nie jak inni którzy je tylko pobieraja i wkładają na inną stronę (ta ostatnia uwaga to akurat nie do ciebie ale wkurzają mnie tacy ludzie) i można było zamienić wszystkie bluzgi na delikatne wyrazy,ale oni tego NIE ZROBILI.Stary tam są zawarte przekleństwa i tak je trzeba tłumaczyć bo wyobraź sobie np.PSY(, już nikt więcej przez ciebie nie zginie ubeku niedobry)CHŁOPAKI NIE PŁACZĄ(Bolec:panowie co tam słychać w szerokim świecie,Fred:a co kurde gazet nie czytasz).I tak dalej tym samym kultowe teksty wręcz legendy tracą wyraz moc(cały South Park jest wręcz mitem proszę cię tylko żebyś nic z tego nie tłumaczył, już nie mówiąc o filmie south park mniej litość).Kolejnym argumentem jest iż przekleństwa siłą reczy potęgują humor no nie powiesz chyba że tak nie jest.słowa kur... czy chu... są kultwe i poprostu ich się nie rusza bo film tylko traci.Po następne "tylko dla osoby dość ograniczonej to właśnie wulgaryzmy stanowią o klimacie widowiska"- sory bardzo ale o jakim typie widowiska my tutaj mówimy czy ty napeno oglądałeś ten film może robiłeś te napisy na czuja przecież ten film w samej wymowie już jest wulgarny nawet jakby postacie nic nie mówiły więc raczej "traktując delikatnie niektóre słowa" nie trafiłeś w ten film to tak jakbyś wrzucił wodę do ognia i próbował ten ogień zgasić.Na szczęście nie udało się to tobie ponieważ jak już wcześniej mówiłem film jest już bez słów wulgarny i głupi(w pozytywnym tego słowa znaczeniu jeśli ktoś czai o co chodzi).zilustrujęci to na przykładzie to tak jak ja bym w polskiej komedi(przeciwieństwie humoru reprezentowanego przez Treya Parkera i Matta Stona) przykładowo nudnej zemscie zamiast dość delikatnych słów zaczął wsadzać kur... i chu... czy to by wtedy pasowało do estetyki i wyrafinowanego humoru Zemsty.Jakoś mnie się to nie wydaje analogicznie ty zrobiłeś to z Team America... no chyba że na twój gust ten film o którym mowa ma inną estetykę np.Komedia romantyczna z Sandrą Bullock.Nie wiem czy cię przekonałem ja to widzę bardzo przejżyście sądzę że tę kwestię mógłby roztrzygnąć ktoś trzeci.P.S. poza tym przekleństwa są powszechnie używanymi wyrazami w społeczeństwie polskim potrafią ukazać nasze stany emocjonalne i każdy ich używa i to są fakty a jeśli ty jesteś wyją tkiem to trafiłeś na zły film.P.S.Zakończe słynnym cytatem "potraktowaniu delikatnie niektórych słów" Pytanie PO CO??
Szanuję cię za twój do robek ale wierz mi co do tej kwesti nie masz racji POZDRAWIAM
Tego się bałem...
Po pierwsze, że kolega potraktuje mój tekst jako pean jakiegoś przemądrzalca - chodzi mi o doświadczenie (nie tylko na scenie internetowej), które czy to Ci się podoba, czy nie, pozwala mi pisać tak, jak napisałem, a po drugie, że dyskusja będzie bezcelowa, bo nie będziesz umiał dyskutować (vide ,,jak już wcześniej powiedziałem to nie była krytyka to były fakty"). W naszym kraju jest piękne zjawisko, że każdy jest ekspertem od wszystkiego - nieważne, co w życiu robi i tak jego zdanie na wszystkie tematy jest jedynym i niepodważalnym. I dlatego właśnie nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że o Twoich napisach nie ma co tu rozmawiać - otóż nie znając Cię, właśnie dzięki Twojej twórczości uzyskuję obraz przeciwnika dyskusji (nie poprawię Twoich napisów, bo z zasady tego nie robię, gdyż moim zdaniem każdy ma prawo do swojej interpretacji, a poza tym, szkoda mi czasu).
Główny problem polega na tym, że my się nigdy nie dogadamy, bo należymy do dwóch różnych nurtów ,,tłumaczeniowych". Dyskusje na podobne tematy pojawiają się dość często na różnych forach. Ty należysz do nurtu, który twierdzi, że wszystko trzeba tłumaczyć ze 100%-ową dokładnością, by nie burzyć wizji autora. Ja natomiast uważam, że naród narodowi nierówny i każdy kraj/widownia, ma swoją specyfikę - w Polsce film ,,Psy" szokował, był inny, właśnie przez wulgaryzmy. Podobnie zdanie z ,,Chłopaki nie płaczą" zapamiętałeś właśnie przez wulgaryzmy. Tak samo głośno było o książce ,,Gnój", która pseudoprzekleństwo ma nawet w tytule. W innych filmach wulgaryzmy dodawane są zwykle wtedy, kiedy autorowi brakuje lepszych form przekazu - często dodawane są w formie przepraszającej/groteski. Przeciętny Polak nadal oczekuje od filmu/książki jakiegoś oderwania od poziomu codziennych rozmów - kiedy ta granica się zatrze, stanie się moim zdaniem coś strasznego. Właśnie dlatego robię filmy w sposób taki jaki robię, unikając, gdzie to możliwe, najcięższych przekleństw.
Wracając do sedna: sam niejako przyznałeś mi rację, pisząc, że ,,film jest już bez słów wulgarny i głupi" - otóż doszedłem do tego samego wniosku, co skłoniło mnie do użycia innych odpowiedników słówek angielskich, niż te najcięższe gatunkowo, bo film na tym nie stracił. A dlaczego nie stracił? Otóż dlatego, że jego dowcip nie opiera się na wulgaryzmach, zupełnie jak dowcip South Park'a - rolą przekleństw jest w tych filmach podkreślenie zjawisk, dowcipów, co akurat w ,,Team America" udało mi się uzyskać bez dosadnej brutalności.
Pozostałe sprawy:
- nie moją rolą jest uczenie Cię angielskiego, więc w kwestii słówka ,,fuck" i bogactwa przekleństw w angielskim się nie wypowiem, bo musiałby to być bardzo długi wywód;
- osoba trzecia (nie jedna) już nasz spór rozstrzygnęła - poczytaj inne komentarze - zdania są podzielone :-)
- jeśli nie będzie Ci szkoda czasu na przejrzenie całego mojego dorobku, będę bardzo zaszczycony - w pierwszej kolejności obejrzyj film ,,Kinsey" z moim tłumaczeniem, bo jest to dzieło, w którym w pewnych momentach przekleństwa grają prawdziwą rolę, a nie tak jak w ,,Team America";
- jeżeli masz ochotę na dalszą polemikę (choć do porozumienia i tak nie dojdziemy), ślij mi proszę wiadomości na maila lub załóż wątek na jakimś forum, bo komentarze przy napisach nie są miejscem dla takich wywodów.
|
Dodaj swoją ocenę
Możliwość oceniania mają tylko użytkownicy, ktorzy dodali ponad 5 napisów.
|