(jako 'jest').
Było:
... Galactica byłą częścią grupy, ...
Jest:
Zapewne okropnie się czujesz.|- Dlaczego tak uważasz?
Więc, to nie może być przyjemne.|Konfrontacja dowodów,
że w tak niedalekiej przeszłości, twoi pobratyńcy byli chodzącymi urządzeniami.
Te modele dały na cel. Wyzwolili nas spod ludzkich ciemiężców.
Po tym osiągnięciu wybraliście naśladowanie tak zwanych ciemiężcóww w większym stopniu niż kiedykolwiek.
Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo.
Dlaczego dzieci ludzkości nie miałyby uznać tego długu wobec ich stwórcy?
Poza tym,
te ciała pozwalają nam lepiej doceniać jego dzieło w całej chwale.
Amen.
... Galactica była częścią grupy, ...
Było:
Rzobiłem się na powierzchni.
Jest:
Jak tam obrona?
Husker, Banzai. Gdzie jesteście!
Mam ich Bonzai.
Rozdzielimy się na lewej, na mój sygnał.
Teraz! Rozdzielamy się!
Husker, Banzai. Przegrupować się z eskadrą.
Banzai, Husker. Wygląda na to, że osłony Columbii padły.
Wszystkie vipery, tu Banzai.|Columbia potrzebuje naszej pomocy. Oszyścić teren.
Na dziewiątej jest dwójka zmierzaąca wprost na główne linie obrony statku.
Bierz go, Adama. Jest twój.|A ten jest mój.
Rozwaliłem jednen latający toster.|- Oczyść przestrzeń powietrzną Columbii.
O mój Boże! Columbia zniszczona!
Bogowie!
Mam dwóch bandytów prze sobą.|Zaczynam pościg.
Oszalałeś?|To nie czas na samobójstwo.
Nie zgrywaj bohatera, Adama!
Mam cię.
Gdzie jesteś?
No dawaj! Dawaj!
Chodź matkojebco!
Robiłem się na powierzchni.
Było:
Nie jestem gotów na poświęcenie życie.|Jeszcze nie.
Jest:
{C:$aaccff}TAURON|OSTATNI DZIEŃ PIERWSZEJ WOJNY CYLOŃSKIEJ
Dziewczyniki, na ziemię!
- Idź! Idź! Idź! Idź!
Nie! Nie! Musimy iść! Dalej!
- Dalej.
W porząku, teraz słuchaj mnie.|Musisz doprowadzić siostrę do schroniska.
Idź. Teraz musisz się nią opiekować. Idź.
Tato!
Tato.
Chodź.
Chodź, Lucy, wstań! Wstań!|Nie mogę! Nie mogę!
Dalej, Lucy!|Dalej!
Helena!|Dalej!
Helena!|Dalej, Lucy, wstań!
Helena! Nie!
Helena!
Nie!
Helena! Helena!
Chodź! Na co czekasz?
Wycofują się!
Lucy!|Teren czysty. Wychodźcie.
Lucy!|Wojna skończona!
Lucy!
Lucy!
Lucy!
Szef mówił mi, że już sprawdził nasze części.|Mi powiedział to samo.
Nadzieja na najlepsze, plan na najgorsze,
jak moja mama, sierźant major,|zwykła mawiać.
To wszystko, czego cię nauczyłą?
Strach prowadzi do śmierci,|gniew utrzymuje przy życiu.
Admirał Cain mówi tak samo.
Raz do mnie powiedziała:
Kiedy będziesz tym tak długo jak będzie trzeba
wtedy staniesz się brzytwą.
Broń nie potrafi odczuwać strachu,
nie potrafi żałować.
Te dwie pozostawione razem czułyby się dobrze.
Oczywiście moja mam miała bzika na punkcie pewnych rzeczy.
Trzymała swój gniew tak ciasno|że w końcu tylko to jej zostało.
Umarła samotnie.
Jeśli mnie pytasz, strach, gniew
dwie strony jednej monety.
Trzeba dać upust obu.
Podasz mi ten klucz nasadowy?
Pierwszy stopień bojowy|na całym statku.
Wszystcy piloci zgłoszą się przy swoich samolotach.
Błogosławieni, jeśli po mnie przyjdą.
Czuję ich życie, ich przeznaczenie|ustanowoine przede mną.
Będą zaprzeczać jedynej słusznej drodze,
rozgrywanej na całym świecie, |nie ich własnej.
To się niedługo skończy.
Wkrótce będzie ich czworo,|wspaniałość przebudzenia.
Walcząc przeciw wiedzy|o swojej prawdziwej jaźni,
spłacając objawienie,
sprowadzą nowe jasności.
A w samym środku zamieszania,|odnajdziesz ją.
Wrogowie się zgromadzili z wielkiej tęsknoty.
Wrogowie połączyli się w jedno.
W dalszej drodze.
W końcu nie do pomyślenia jednak nieunikniona.
Piątka, dopiero co skazany cień powraca|poprzez jasność, głodny odkupienia
przyjdzie tylko wycie strasznego cierpienia.
Potrafię ich wszystkich ujżeć.
Siedem, teraz sześć,|świadome maszyny
które wierzą, że same są bez grzechu,
jednak w końcu jest grzech, który ich pochłonie.
Poznają nienawiść, gorycz,
bolesną agonię,|podział jedności w mnogość.
A wtedy dołączą do ziemi obiecanej,
zebrane na skrzydłach anioła..
Nie na końcu, lecz na początku.
Nie jestem gotów na poświęcenie życia.|Jeszcze nie.