o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
9583 (jako 'było') z ID:
83068 (jako 'jest').
Było:
Subripper 0.4
Konwersja DVD>Divx i napisy|S.f.F.N
GRANICE WYTRZYMAŁOŚCI
Jest:
"GRANICE WYTRZYMAŁOŚCI"
Było:
Kto i kiedy?
1975 rok. Oczywiście The Eagles.
Nie ma takiej piosenki.|ZmyśIasz.
Właśnie że jest.|Była nagradzana.
Jest:
Wykonawca i rok?
1975.
Oczywiście The Eagles. Bardzo śmieszne.
Nie ma takiej piosenki. Zmyślasz.
Właśnie, że jest.
To dobra piosenka i nawet była nagradzana.
Było:
Gotowe.
"MacArthur Park"|Richarda Harrisa. 1968.
1968? Nie wiedziałam,|że nagrywano wtedy płyty.
Mam płytę Harrisa z autografem.
To była awangarda.
A siostra?
Masz 15 Iat?
Zawsze będziemy mieć 15 Iat.
Potrzebny drugi hak.
Ten nie utrzyma.
Spadaj.
Annie...
nawet doświadczony...
alpinista zawsze nosi szelki.
Lepiej mieć dwa haki.
Nie ruszymy się,|póki nie włożysz drugiego.
Mam trzy. Nabiera cię.
Jest:
Jestem przypięta.
"MacArthur Park" Richarda Harrisa. 1968.
1968?
Co za prehistoria.
Nie wiedziałam, że nagrywano wtedy płyty.
Przepraszam bardzo. Mam płytę Harrisa z autografem.
Wtedy to była najnowocześniejsza technika.
Peter, sprawdź karabinek siostry.
Chcesz mu powiedzieć, że nie mamy już 15 lat?
Po co? Dla niego zawsze będziemy mieć 15 lat.
Tato, ona potrzebuje drugi hak.
Ten nie utrzyma jeśli spadnie.
Wypchaj się.
Annie,
nawet doświadczony alpinista
zawsze nosi i pas i szelki.
Tato...
Lepiej mieć dwa haki, a jeszcze lepiej trzy.
Tato...
Nie żartuję, Annie.
Nie ruszymy się, póki nie włożysz drugiego.
Mam trzy. On cię nabiera.
Było:
Sprawdzić zabezpieczenia!
Za duży ciężar!
Jest:
Amatorzy z przodu. Sprawdzić zabezpieczenia!
Za duży ciężar! Nie utrzyma!
Było:
Uspokójcie się, do diabła!|Przestańcie!
Jest:
Nie ruszać się, do diabła! Przestańcie!
Było:
Postarajcie się...
nie ruszać.
Jest:
Postarajcie się nie ruszać.
Było:
Annie.
Rusza się.
Jest:
Annie,
czy drugi hak się rusza?
Było:
Spróbuj dosięgnąć...
Jest:
Spróbuj dosięgnąć ściany
Było:
Zrób coś dla mnie.
Jest:
Musisz coś dla mnie zrobić, Peter.
Było:
Nie utrzymamy się.
Musisz mnie odciąć...
bo pociągnę za sobą wszystkich!
Jest:
Nie, nie.
Jeden hak nie utrzyma nas wszystkich.
Wepnę nas.
Musisz mnie odciąć,
bo pociągnę za sobą wszystkich i zginiemy!
Było:
Jeden trup albo trzy.
Jest:
Peter, jeden trup albo trzy.
Było:
Annie zginie.
Jest:
Annie zginie jeśli tego nie zrobis.
Było:
Tnij!
Jest:
Tnij linę!
Było:
- Zabijesz ją!|- Przestań!
Przetnij Iinę!
Nie martw się mną. Tnij.
Jest:
- Zabijesz siostrę!|- Przestań!
Przetnij linę, do cholery!
Nie martw się mną! Tnij już!
Było:
Nie rób tego!
Jest:
Nie rób tego, Peter!
Było:
Ty i Annie zginiecie!|Przetnij Iinę!
Trzy Iata później|Himalaje Niższe, Pakistan
Annie Garrett|najszybsza kobieta na Eiger
Lecimy na Siachen.|Jest tam Iekarz.
Wybieram się tam po zapasy.
Wyskoczysz koło obozu K2.
Jest:
Ty i Annie zginiecie! Przetnij linę!
Trzy lata później|Himalaje Niższe, Pakistan
"Annie Garrett - najszybsza kobieta na Eigerze"
Lecimy na lodowiec Siachen. Jest tam lekarz.
Wybieram się tam po pocztę i zapasy.
Mogę cię podrzucić do obozu pod K2.
Było:
Miałem cię odwiedzić...
Jest:
Miałem cię odwiedzić kilka dni temu,
Było:
Annie jest w obozie K2.
Herbaty?
Jest:
Annie jest w obozie pod K2. Przyjechała tydzień temu.
Herbaty, Peter?
Było:
Musisz spróbować.|Dobra, indyjska.
Walczymy z nimi,|ale herbatę mają najlepszą.
Pan Garrett, zgadza się?
National Geographic!
Tylko wy|nie chcecie niczego zdobywać.
Jest zły, bo dostał 25% Ieków.
I to trzy dni spóźnionych.
Przez 6 Iat choroby|zabiły 800 Iudzi.
Helikopter był pełen.
To nie dla nas.
DIa tych,|którzy płacą 3 miliony dolców.
EIIiot Vaughn.
40 Iudzi pomaga mu zdobyć K2.|Przydzielono mnie.
Lub sprzedano.
To wie tylko|generał w Islamabadzie.
3:00. Pora budzić Hindusów.
Jest:
Musisz jej spróbować. Bardzo dobra, indyjska.
Walczymy z nimi, ale herbatę mają najlepszą.
- Przepraszam. Pan Garrett, zgadza się?|- Tak.
National Geographic jest tu zawsze mile widziany.
Tylko wy nie chcecie niczego zdobywać w Pakistanie.
Pułkownik jest zły, bo dostał tylko 25% leków.
I to trzy dni za późno.
Przez 6 lat choroby zabiły 800 ludzi.
Przecież helikopter był pełen.
To nie dla nas, panie Garrett, tylko dla
bogatych Amerykanów, którzy zapłacą 3 miliony
dolarów za pozwolenie na wspinaczkę.
Elliot Vaughn, ten biznesmen.
40 ludzi pomaga mu zdobyć K2.
Przydzielono mnie do jego zespołu.
Przydzielono czy sprzedano?
To wie tylko generał w Islamabadzie.
Trzecia. Pora budzić Hindusów.
Było:
Szefuje w WNN.
Jest:
Prowadzi ekipę dokumentalną z WNN.
Było:
Nie. Ktoś mi powiedział.
A Vaughn - co to za typ?
WrażIiwy, uprzejmy, skromny.
Jest:
Jeszcze nie. Przewodnik mi powiedział.
A Vaughn co to za typ?
Raczej standardowo:
wrażliwy, uprzejmy, skromny.
Było:
Ostatnio szli od południa.
240 m od szczytu była zamieć.
Jest:
4 lata temu szli od południa.
240 metrów od szczytu była zamieć.
Było:
Nazajutrz zszedł na dół.|Jest cholernie dobry.
- Mam coś dla ciebie.|- Co?
Cyklon z płd.-wsch.
Donoś o zmianach.
Co ty tu...
Jest:
Nazajutrz zszedł na dół.
Nieważne co mówią inni, to cholernie dobry alpinista.
Annie, mam dla ciebie aktualizację.
Co?
Cyklon z południowego wschodu.
OK, donoś o zmianach.
Co ty tu...?
Było:
Słyszałem, że WNN cię zatrudniło.|Gratuluję.
Chcieli kogoś, kto dobrze wygIąda.
Jest:
Słyszałem, że szefujesz w telewizji WNN.
Gratuluję.
Chcieli kogoś, kto się dobrze wspina i dobrze wygląda.
Było:
Nieprawda. Jesteś najlepsza.
Czytałem o tobie.|Najszybsza alpinistka.
Duma rodziny.
Kiedy start?
Rano. Chcemy być na szczycie|w środę o 14:00.
Jest:
Nieprawda.
Chcieli najlepszych.
Czytałem o tobie. Najszybsza alpinistka na Eigerze.
Tato byłby z ciebie dumny.
To kiedy start?
Wcześnie rano.
Chcemy być na szczycie w środę o 14:00.
Było:
MyśIałam, że się ją zdobywa.
I można się z nią umówić?
Jest:
Myślałam, że się ją zdobywa.
Nie sądziłem, że można się z nią umówić.
Było:
Vaughn jest agresywny.|Wie, czego chce.
Jest:
Vaughn jest agresywny, ale wie, czego chce i do tego dąży.
Było:
Od dawna?
Nikt nie ma wpływu...
na moje wspinaczki.
Jest:
Od dawna się znacie?
Nie wiem co sugerujesz, ale mylisz się.
Nikt nie ma wpływu na moją wspinaczkę.
Było:
Czy ten towar jest coraz Iepszy?
Frank.
- Tommy McLaren.|- Gotowy?
Ty prowadzisz.
Moja króIowa Annie.
Jest:
Czy ten towar jest coraz lepszy?
- Frank.|- Dobrze cię widzieć.
- Tommy McLaren. Z Kolorado.|- Gotowy?
Prowadź.
Moja królowa Annie. Cześć.
Było:
Nie jadłem śniadania.
Jest:
Na szczęście zrezygnowałem z jajecznicy.
Było:
Ed Viesturs.|To zaszczyt cię poznać.
EIIiot Vaughn.
Pięć razy zdobywał Everest.
Zdobył 12 z 14|najwyższych szczytów.
Jest:
Ed Viesturs, to zaszczyt pana poznać.
- Elliot Vaughn. |- Miło mi.
Ten facet 5 razy zdobył Everest
i jako jedyny na świecie zaliczył
12 z 14 najwyższych szczytów.
Było:
Ta jurna Szwedka jest zaborcza.
Nie brak tu rozrywki.|Widziałeś przylot Vaughna?
Trudno było nie widzieć.|Co to za wspinaczka na czas?
- Twój kumpel?|- Siostry.
Jest:
Czadowo.
W porównaniu z panem jesteśmy amatorami.
To zaszczyt.
- Witamy w obozie.|- Dziękuję.
Chcą z tobą zrobić wywiad
pt. "Bankructwo na wysokości"
Ile jeszcze można...
Tak?
Mogę przyjść później.
Szukasz Skipa?
Tak.
W głównym namiocie.
Dzięki.
Skip?
Nazywam się Peter Garrett.
- Miło mi.|- Mnie również.
Dostałem twoją wiadomość. Pech z tragarzem.
Na jutro mam dla ciebie czterech.
Zapasy to nie problem.
Ta szwedzka dziwka trochę się guzdra.
Ale nie brak tu rozrywki.
Widziałeś przylot Vaughna?
Trudno było nie widzieć.
Co to za wspinaczka na czas?
- To twój kumpel?|- Nie, siostra się z nim wspina.
Było:
Vaughn robi reklamę|swojej nowej Iinii Iotniczej.
Chce stać na szczycie K2|i machać do samolotu.
Jest:
Vaughn robi reklamę swojej nowej linii lotniczej.
Chce stać na szczycie K2
i machać do samolotu pierwszym pasażerom.
Było:
Siostra jest bezpieczna.|McLaren zna te góry.
Vaughn wie, że wejdą.
Milion robi swoje.
Jest:
Twoja siostra jest bezpieczna.
McLaren zna te góry jak nikt inny.
Powiedział Vaughnowi, że wejdą.
Za milion też powiedziałbym mu wszystko.
Było:
Tylko na Toma.|Kupił firmę na cały sezon.
Nie, żebym zazdrościł.|Ja mam jego.
56-letni producent filmowy|z rozstrojem żołądka.
Jest:
Tylko na Toma. Wynajął jego firmę na cały sezon.
Nie, żebym się wkurzał.
Zobacz kogo ja ciągnę na szczyt.
56-letni producent filmowy z rozstrojem jelit.
Było:
Bench twierdzi,|że nie wejdzie powyżej 5500.
A ty jak sądzisz?
Nie mam grosza.|Może sam zepchnę go w przepaść.
To Monique, kierowniczka obozu|i Iekarka. Peter.
Poznaliśmy się. Przeczytaj to.
Jest:
Bracia Bench twierdzą, że
nie wejdzie powyżej 5500 metrów.
- A ty co myślisz?|- A co mam myśleć?
To zależy.
Nie mam grosza, więc może sam go zepchnę w przepaść.
To Monique, kierowniczka obozu i lekarka. To Peter.
Poznaliśmy się.
Spójrz na to.
Nie zwracaj na nią uwagi.
Było:
Czasem jest Kanadyjką i jest miło.
Jest:
Czasem jest Kanadyjką i jest miła.
Było:
Jestem Cyril.|MyśIę wyłącznie o sobie.
Uważaj, jest jak pies. Co ujrzy...
to by przeleciał.|AIbo przynajmniej zjadł.
Lub chociaż obsikał.
Łatwo nas odróżnić.|Ja jestem ten nieśmiały.
Nie, nie, seńorita.
Jest:
Cześć, jestem Cyril i myślę wyłącznie o sobie.
To prawda. I lepiej uważaj, bo jest jak pies.
Co zobaczy to przeleci. Albo zje.
Lub chociaż obsika.
Ale łatwo nas odróżnić.
Ja jestem ten nieśmiały.
Nie, nie, senorita.
Było:
Kiedy będą Iasery?
Jest:
Kiedy będą lasery?
Było:
Wszyscy słyszą?
Jest:
Wszyscy mnie dobrze słyszą?
Było:
Macie szczęście.
To najwyższa impreza świata!
Jest:
No to macie szczęście.
Witajcie na najwyższej imprezie świata!
Było:
4 Iata temu przybyłem tu zdobyć K2.
Jest:
4 lata temu przybyłem tu zdobyć K2.
Było:
Jak wiecie,|tamta próba skończyła się tragedią.
W środę,|z pomocą Toma McLarena...
zamierzam spełnić me marzenie.
A przy okazji|załatwić parę interesów.
O 9:00 czasu Greenwich...
pasażerowie Majestic Air ujrzą...
Jest:
Jak wiecie, tamta próba skończyła się tragedią.
W środę z pomocą Toma McLarena
zamierzam spełnić to marzenie.
A przy okazji załatwić mały interes.
Jak to robimy w Teksasie.
O 9:00 czasu Greenwich
pierwsi pasażerowie Majestic Air ujrzą
Było:
Innym wspinającym się|tego dnia życzę...
powodzenia.
Jest:
Innym wspinającym się w tym sezonie
życzę powodzenia.
Było:
Liczymy na najlepszą. A co?
Zepsuje się i zginą Iudzie.
Nie martwi to pana?
Jest:
Liczymy na najlepszą. A czemu?
Ma pan jakieś wiarygodne źródło?
Pogoda się psuje się i giną ludzie.
Czy nie musi się pan tym martwić?
Było:
Brian przeanalizował|ostatnie 40 Iat.
Przed burzą występuje zwykle|9-12 dni ciszy.
2 sierpnia mamy 82% szans|na dobrą pogodę.
Oby mieć tyle w handlu ropą.
Kto prowadzi?
Kto decyduje|o życiu i śmierci innych?
Jest:
Brian przeanalizował pogodę z ostatnich 40 lat.
Przed burzą występuje zwykle 9-12 dni ciszy.
2 sierpnia mamy 82% szans na dobrą pogodę.
Jakbym miał takie szanse w handlu ropą,
byłbym bogaty.
Kto prowadzi, panie Vaughn?
Kto decyduje o życiu i śmierci innych?
Było:
Ten, kto wspina się najlepiej.
Powiedziałem jasno,|że jest to Tom McLaren.
Jest:
Prowadzić może tylko jeden człowiek.
Ten kto wspina się najlepiej.
Powiedziałem jasno, że jest to Tom McLaren.
Było:
Bawmy się!
Dzięki, EIIiot.
Wspinaj się tak jak gadasz!
Kim był ten staruszek?
Montgomery Wick.
Jest:
Salutują nam.
A teraz bawmy się!
Dzięki, Elliot.
Wspinaj się tak jak gadasz
i wejdziemy na szczyt.
Wiesz kim był ten staruszek?
To Montgomery Wick.
Było:
Kumple z woja.
Jest:
Byli razem w wojsku...
Było:
Brak mi go, Annie.|Brak mi go tak jak...
Nie mów o tym.
Jest:
Brak mi go, Annie. Brak mi go jak...
Nie chcę o tym mówić.
Było:
Nie ma o czym mówić.|On nie żyje.
Obwiniaj mnie, ile chcesz...
Jest:
Nie ma o czym. On nie żyje.
Obwiniaj mnie, ile chcesz,
Było:
Chcesz tak o tym mówić?|Proszę bardzo.
Jest:
Chcesz tak o tym mówić? Proszę bardzo.
Było:
- Wiedział, że spadniemy.|- Nie.
Jest:
- Wiedział, że spadniemy.|- Wcale nie.
Było:
Czemu rzuciłeś wspinaczkę?|I nie byłeś na grobie?
Nie idę tam dla telewizji,|tylko dla niego.
Jest:
To dlaczego rzuciłeś wspinaczkę?
I nie byłeś na jego grobie?
Nie idę tam dla telewizji, tylko dla niego.
Było:
Szkoda, że sami.
Uważaj na siebie.|To będzie wielki dzień dla Teksasu.
Jest:
Szkoda, że nie idziesz ze mną.
Nie tym razem.
Uważaj na siebie.
To będzie wielki dzień dla Teksasu.
Było:
Co to?
Porywy w górze.
Jest:
Co tam?
Porywy ze szczytu.
Było:
Siostra będzie cała.|Uważaj na siebie.
Ty też. Dzięki za... wszystko.
Bądźcie ostrożni tam na górze.
Jest:
Siostra będzie cała.
Uważaj na siebie.
Ty też. Dzięki za wszystko.
Rozumiem. Bądźcie ostrożni tam na górze.
Było:
Wg komputera narasta.
Jest:
Według komputera narasta.
Było:
Pośpieszmy się.
Schronimy się pod klifem Iodowym.
JeśIi przyjdzie szybko,|będziemy w opałach.
Jest:
To przyśpieszmy.
Schronimy się pod klifem lodowym.
Jeśli przyjdzie szybko, będziemy na widoku.
Było:
Nie będę ryzykował na 8000 m.
To żadne ryzyko.|Mamy 80% szans.
Jesteśmy 5 godzin od szczytu.
JeśIi zawrócimy, to po wszystkim.
Wiem o tym, EIIiot.|To moja odpowiedzialność.
Przedkładam życie nad reklamę.
MyśIisz, że chodzi o reklamę?
Chodzi o wejście na szczyt.
Jest:
Nie będę ryzykował na 8000 metrów.
To żadne ryzyko. Pogoda może się zmienić.
Mamy duże szanse i jesteśmy 5 godzin od szczytu.
Jeśli zawrócimy, to po wszystkim.
Wiem o tym, Elliot. To moja odpowiedzialność.
I dlatego przedkładam życie nad reklamę.
Myślisz, że chodzi o reklamę?
Tom, chodzi o wejście na szczyt.
Było:
Jeszcze 150 m do przełęczy.|Chodźmy.
Jest:
Jeszcze tylko 150 metrów do przełęczy. Chodźmy.
Było:
Chmura od wschodu.|Prędkość wiatru 40 m/s.
Tom idzie dalej. Jak ciśnienie?
Spadło o dwa punkty.
Ty nas przekonałeś.
Co ja tu robię,|skoro mnie nie słuchasz?
Sam się zastanawiam.|Ja ocenię ryzyko.
Jestem bratem Annie.|Schodzą, prawda?
Jest:
Duża chmura od południowego wschodu.
Prędkość wiatru 40 m/s i rośnie.
Tom idzie dalej. Jak ciśnienie w obozie?
Spadło o dwa punkty w 4 godziny.
Przedstawiłeś swoje zdanie, wysłuchaliśmy go i zdecydowaliśmy.
To zbyt duże ryzyko.
Co ja tu robię, skoro mnie nie słuchasz?
Sam się zastanawiam. Ja ocenię ryzyko.
Jestem bratem Annie. Schodzą, prawda?
Było:
Mają płd. wiatr.|Co wskazuje satelita?
Kontynuujemy wejście.
Jest:
Mają południowy wiatr. Co wskazuje satelita?
Oszacowaliśmy dane i kontynuujemy wejście.
Było:
Co ty wyprawiasz?
- Gdzie są?|- Na 8 tysiącach.
- Co?!|- Ostrzegam siostrę!
Zostaw to!
McLaren, zgłoś się.
Tu baza. Czy mnie słyszysz?
Jest:
Co wy wyprawiacie?
- Gdzie są?|- Prawie na ośmiu tysiącach.
- Co robisz?!|- Ostrzegam siostrę!
Wystarczy!
Tom McLaren, zgłoś się.
Tu baza, czy mnie słyszysz?
Było:
Zbliża się burza. Musicie zejść.
Jest:
Tu Peter Garret. Przed wami wielka burza.
Musicie zejść.
Było:
Peter Garrett. Słyszysz?
Gdzie jest Frank WiIIiams?
Jest:
Peter Garrett. Słyszałeś?
Gdzie jest Frank Williams? Daj mi go.
Było:
Zbliża się burza.|Schodźcie natychmiast.
Jest:
Zbliża się burza, schodźcie natychmiast.
Było:
Schodzimy na dół.
- Chwileczkę.|- Przykro mi.
Płacisz mi za decydowanie.
Za wejście na górę.
Jezu! EIIiot, mówiłeś,|że ja przewodzę wyprawie.
Tak! Czemu się chwiejesz?
Jest:
Schodzimy.
- Chwileczkę.|- Przykro mi, Elliot.
Płacisz mi za podejmowanie takich decyzji.
Płacę ci za wejście na górę.
Jezu! Elliot, mówiłeś, że ja przewodzę wyprawie.
Tak jest! Czemu się wahasz?
Było:
Skip wie, co mówi.
Skip to matacz.|Chciał zająć twoje miejsce.
Nie zawodź mnie teraz.
Co ty myśIałeś?
Że ta góra|ściągnie dla nas majteczki?
Tak łoiłeś Everest?
Jest:
Skip Taylor zna tę górę najlepiej.
Skip to matacz. Chciał zająć twoje miejsce.
Nie wymiękaj teraz.
Co ty myślałeś?
Że ta góra ściągnie dla nas majteczki?
Właśnie tak wszedłeś na Everest?
Było:
Schodź, schodź.|Przesiedź tę wyprawę.
Resztę życia|będziesz pluł sobie w brodę.
To ci pomoże w biznesie.
Czy mogę? Proszę.
Jest:
Schodź, schodź. Przesiedź tę wyprawę.
Burza zawróci, a ty resztę życia
będziesz pluł sobie w brodę.
To ci pomoże w interesach.
Przepraszam, czy mogę? Proszę.
Było:
Nie mamy wyboru!|Zginiemy na grani!
Jest:
Nie mamy wyboru! Na grani zginiemy!
Chodźmy!
Było:
Annie, słyszysz?
Jest:
Annie, słyszysz mnie?
Było:
EIIiot!
Jest:
Elliot!
Było:
Annie, słyszysz mnie?
Jest:
Annie, jesteś tam? Słyszysz mnie?
Było:
Czy ktoś mnie słyszy?|Tu grupa Vaughna. Zgłoś się.
Jest:
Czy ktoś mnie słyszy? Tu grupa Vaughna. Zgłoś się.
Było:
Daj to.
Boże, to alfabet Morse'a.
Tata nas nauczył.|Mówił, że może uratować życie.
Jest:
Daj mi to.
Boże, to alfabet Morse"a.
Tata nas nauczył.
Mówił, że może nam kiedyś uratować życie.
Było:
Przykro mi.
Jest:
Przykro mi, Kareem.
Było:
Nie możemy gadać.|Trzeba oszczędzać energię.
Jest:
Nie możemy długo gadać.
Trzeba oszczędzać energię.
Było:
Oprócz śniegu będzie Iód i głazy.
Jest:
Oprócz śniegu będzie lód i skały.
Było:
Więc będziemy kopać rękami.
Mamy tu dość Iudzi,|by sobie poradzić.
Boże...|Chcecie ich tam zostawić?
Jest:
To jeśli będzie trzeba,
będziemy kopać rękami.
Mamy tu dość ludzi, by sobie poradzić.
Boże... Chcecie ich tam zostawić?
Było:
Na tej wysokości...
Jest:
Na tej wysokości samo przeżycie graniczy...
Było:
Mają paliwo. Mogą topić śnieg|na wodę przez dzień.
Potem na 8000 m dostaną...
obrzęku płuc - umrą w 12 godzin.
Więc mamy najwyżej 36 godzin.
Jest:
Mają paliwo. Mogą topić lód
na wodę przez jeden dzień.
Bez tego na 8000 metrach dostaną
odmy opłucnej i umrą w 12 godzin.
Daje nam to najwyżej 36 godzin.
Było:
A przebicie się przez Iód i głazy?
Nie wiemy, gdzie dokładnie są.
Jest:
A przebicie się przez lód i głazy?
Nawet nie wiemy, gdzie dokładnie są.
Było:
Nitrogliceryna.
Nie tknąłbym tego kijem.
Robimy nią miejsce dla armat.
Jest potężniejsza niż symtex.
To nie moja sprawa.
To wasza decyzja.|Nie ma nic wspóInego...
z armią pakistańską.
Czyli że jest to szaleństwo.
Wspaniałe szaleństwo.
Jest:
Nitrogliceryna, panie Garrett.
Nie tknąłbym tego nawet kijem.
Robimy nią miejsce w skałach dla armat.
Zamarza w bardzo niskich temperaturach
i jest potężniejsza niż symtex.
Tu kończy się moja odpowiedzialność.
To wasza decyzja.
Nie ma to nic wspólnego z armią pakistańską.
Czyli jest to szaleństwo.
Choć wspaniałe szaleństwo.
Było:
Nikt się nie rusza.
Jest:
Niech nikt się nie rusza.
Było:
Zaraz, zaraz.|Chcesz wejść na górę...
Jest:
Zaraz, zaraz. Chcesz wejść na górę
Było:
100 000 plemników i to ty wygrałeś?
Skip idzie, jeszcze 4 osoby.
Wchodzimy w parach,|kanister na parę.
Nie każdy dostanie własną bombę?
Ed.
Jesteś tu najlepszy.
Wybacz, ale sądzę,|że to samobójstwo.
Mają tam zostać?
Ryzykujesz 6 osób, by ratować 3?
Co czujesz?
To, co ty.
Twój najlepszy kumpeI|zginął na Evereście.
Jest:
Ze 100.000 plemników
to właśnie ty byłeś najszybszy?
Skip idzie, potrzebuję jeszcze 4 osób.
Wchodzimy w parach, kanister na parę.
To nie każdy dostanie własną bombę?
Ed, jesteś tu najlepszym alpinistą.
Wybacz, ale sądzę, że to samobójstwo.
Mamy ich tam zostawić?
To rzeczywistość. Ryzykujesz 6 żyć, by ratować 3?
Co przy tym czujesz?
To samo co ty.
Twój najlepszy kumpel zginął na Evereście.
Co by było gdyby to on tam teraz sterczał?
Było:
AIi to mój kuzyn. Muszę.
Mal, ty i Cyril już tam byliście.
Nie...
Jest:
Ali to mój kuzyn. To moja powinność.
Mal, wy byliście już tam z Cyrilem.
Nie.
Było:
Kwaterunek, kuchnia...
Odtajał mi fiutek...
Jest:
Luksusowy kwaterunek, świetna kuchnia...
Wreszcie odtajał mi fiutek...
Było:
Zrezygnować z wywiadów? Frajerzy!
Co się z wami dzieje?!
Jest:
Zrezygnować z wywiadów?
Wy durnie!
Co się z wami u diabła dzieje?!
Było:
Jeszcze jeden.
Wypiszę wszystkim czeki.
Czy EIIiot wróci czy nie,|będę czekał.
Jest:
Jeszcze jedna osoba.
Wypiszę czeki wszystkim śmiałkom.
Obojętnie czy Elliot wróci czy nie,
będę tu czekał.
Było:
To z napiwkiem?
Mają materiały wybuchowe.|Dokopią się do nas.
Jest:
To już z napiwkiem?
Mój brat ma materiały wybuchowe.
Dokopią się do nas.
Było:
Jak nas znajdą?|Moglibyśmy być na Marsie.
Jest:
A jak nas znajdą?
Równie dobrze moglibyśmy być na Marsie.
Było:
To czas nas zabije.|Musimy ustalić plan.
Trzymajmy się go.
JeśIi nie będziemy pić...
dostaniemy obrzęku.|Mamy 3 butelki wody...
Kubek na 4 godz.
Potem będziemy topić śnieg,|a na końcu...
zastrzyki dex.
Wszyscy się pochorujemy...
ale jak będziemy trzymać się planu...
Jest:
To czas nas zabije. Musimy ustalić plan
i się go trzymać.
Jeśli nie będziemy pić,
dostaniemy odmy.
Mamy 3 butelki wody czyli
pół kubka na głowę co 2 godziny.
Potem będziemy topić lód, a na końcu...
zastrzyki deksametazonu.
Pewnie wszyscy się pochorujemy,
ale jak będziemy trzymać się planu,
Było:
Annie, poda im naszą ostatnią,|znaną pozycję.
Byli 100 m nad kowadłem|i szli na wschód.
Jest:
Annie, podaj im naszą ostatnią znaną lokalizację.
Byli 100 metrów nad Kowadłem i schodzili na wschód.
Było:
To mają ze sobą.
Ruszamy o świcie.|Mamy 22 godziny.
Jest:
Sprawdziłem. To mają ze sobą.
Ruszamy o świcie. Mamy 22 godziny.
Było:
Lądować można tylko na Negrotto.|Stamtąd 27 godzin.
O 5 za dużo.
Jest:
Wyżej powietrze jest już zbyt rzadkie.
Lądować można tylko na przełęczy Negrotto Col.
Stamtąd 27 godzin.
To o 5 za dużo.
Było:
4 Iata temu burza|zrzuciła Amerykanów ze zbocza.
Jego żona była przewodniczką.
Wiedział, że jej nie pomoże,|ale poszedł. Sam.
Stracił palce u stóp,|ale ściągnął 3 Iudzi.
Zawdzięczają mu życie.|Jak myśIisz?
Gdzie on?
Na górze.|Tam gdzie zawsze - na wyskoku.
Ciągle szuka ciała żony.
Jest:
Tylko jemu udało się szybciej.
4 lata temu burza zrzuciła Amerykanów ze zbocza.
Było ich 9, w tym jako przewodniczka jego żona.
Wiedział, że jej nie pomoże, ale poszedł. Sam.
Stracił palce u stóp, ale ściągnął 3 ludzi.
Zawdzięczają mu życie. Jak myślisz?
Gdzie on jest?
Na górze. Tam gdzie zawsze, na wyskoku.
Nie znaleziono ciała jego żony,
więc ciągle go szuka.
Było:
Tym Iepiej.
Pies na nitroglicerynę.
Świetnie, palimy przy nitro.
Zawsze chcieliśmy|wylecieć w kosmos.
DIaczego?
DIa pieniędzy.
Jest:
Tym lepiej.
Przypinaj nitroglicerynę.
Świetny pomysł, palenie przy nitro.
Właściwie to zawsze chcieliśmy,
żebyś nas dmuchnęła.
Dlaczego idziesz?
Dla pieniędzy oczywiście.
Było:
Pyta, czy się wspinam.
Nie umiała nawet na drabinę.
Jesteś tak dobra?
Tak.|AIe to była bardzo wysoka drabina.
Co ty wyprawiasz?
Jest:
Peter pyta, czy się wspinam.
Fatalnie. Nie umie nawet na drabinę.
Taka jesteś dobra?
Tak. Ale to była bardzo wysoka drabina.
Co ty u diabła wyprawiasz?
Było:
Jeszcze się wspina?
Jest:
Nadal się wspina?
Było:
Słyszałaś to?
Jest:
Słyszałaś o tym?
Było:
To plecak! Szybko!
Nie wchodzę w to.
Ratowałeś już Iudzi.
Jest:
Tu jest plecak! Szybko!
Nie, dzięki.
Ratowałeś już ludzi.
4 lata temu.
Było:
Mój ojciec, Royce Garrett,|wszedł z tobą na Everest.
Nie zginę, byś mógł mnie podziwiać.
Siostra umrze.
Przygotuj się na to.
Jest:
Mój ojciec, Royce Garrett, wszedł z tobą na Everest.
I co z tego?
Nie żyję po to, byś mnie podziwiał.
Moja siostra tam umiera.
Zanim mi wygłosisz kazanie,
musisz coś zrozumieć.
Było:
Tam się nie umiera.|Tam się jest trupem.
Jest:
Tam się nie umiera. Tam się jest trupem.
Było:
Ludzie Vaughna|dają 500 000 za udział.
Jest:
Ludzie Vaughna płacą 500.000 za udział.
Było:
IIe mają zapasów?
Jest:
Ile mają zapasów?
Było:
Kto koordynuje?
- Ludzie Vaughna.|- To źIe.
Potrzebny ktoś zaufany.|Taylor, znasz górę najlepiej.
Skip jest nam potrzebny tutaj.
Ustalmy jedno:|tu nie ma demokracji.
Nie głosujemy i nie kłócimy się.
Robicie, co każę.|Wrócisz helikopterem.
Dzielimy się tak:|Malcolm idzie z Kareemem.
- Cyril, czy...|- AIeż skąd.
Nie pamiętasz reguł?
Nie jedz "U mamy"...
nie graj w karty z "Doktorkiem"...
i nie wspinaj się z obcym.|Idę z bratem.
Ja woIę iść z Iaską.
Słabszy idzie z silniejszym.
Jest:
Kto to koordynuje w obozie?
- Ludzie Vaughna.|- To źle.
Potrzebny jest ktoś zaufany.
Taylor, znasz górę najlepiej.
Skip to świetny alpinista.
Przyda nam się tutaj.
Ustalmy jedno: tu nie ma demokracji.
Nie głosujemy, nie zadajemy pytań
i nie kłócimy się.
Robicie, co każę.
Wrócisz helikopterem.
Dzielimy się tak: Malcolm idzie z Kareemem.
- Cyril, ty...|- Nie ma mowy.
Tak długo tu siedzisz,
że zapomniałeś reguły.
Nie jedz w barze o nazwie "U mamy",
nie graj w karty z "Doktorkiem",
i nie wspinaj się z obcym.
Idę z bratem.
Ja wolę iść z laską.
Moja zasada to: słabszy idzie z silniejszym.
Było:
A może twe usta|są do czego innego?
My od zachodu. Cyril, Grzybem.
Malcolm - Hokejem.
Jest:
Jest jeszcze tylko jedna lepsza rzecz,
którą możesz zrobić z ustami.
My od zachodu.
Cyril Grzybem.
Malcolm Hokejem.
Było:
ALARM
Szybko, bo wybuchnie!
Jest:
Szybko, bo się spali!
Było:
Musi wziąć dex.
Jest:
Musi wziąć deksametazon.
Było:
Za 9 godzin skończy się woda.|Będziemy go potrzebować.
On umrze.
Jest:
Za 9 godzin skończy się woda.
Będziemy go potrzebować.
On umrze jeśli go nie dostanie.
Było:
Wiemy, że Tom stąd nie wyjdzie.
Jest:
Oboje wiemy, że Tom stąd nie wyjdzie.
Było:
Trzeba walczyć o życie.
A gdy nie ma nadziei?
Lepiej niech 2 przeżyje.
Skoro tak,|to może sam mu to powiesz?
Jest:
Ratowanie życia to nie jest marnowanie zapasów.
Jest, gdy nie ma nadziei.
Lepiej niech przeżyją 2 osoby
niż 3 mają zginąć.
Skoro tak, to może sam mu to powiesz?
Było:
Nawet jeśIi nas znajdą...
nie zniosą cię z tej wysokości.|Wiesz to.
Annie chce ci dać dex.|Rozumiem to.
AIe obaj wiemy,|że to tylko opóźni koniec.
Mam umrzeć, EIIiot?
Tego żądasz?
Niczego nie żądam.|Proszę cię tylko o szacunek...
dla życia.
- Na twoim miejscu...|- Nie jesteś na nim!
Jest:
Nie! Nie słuchaj go!
Ale znasz życie. Nawet jeśli nas znajdą,
nie zniosą cię z tej wysokości.
Annie chce ci dać deksametazon.
Rozumiem to.
Ale obaj wiemy, że to tylko opóźni koniec.
Mam tu po prostu umrzeć, Elliot?
To mi chcesz powiedzieć?
Po prostu proszę cię,
być uszanował życie.
- Na twoim miejscu...|- Nie jesteś na moim miejscu!
Było:
Zrozum, że nie zabijasz tylko mnie,|ale też ją.
Trochę się śpieszymy.|Nie możesz tego zrobić później?
AIIach to chyba równy gość?
Pozwoli ci opuścić jedną modlitwę.
Jedna modlitwa.
Zgoda.
Nic nie poradzę.
Macie piekło?
Jest:
Zrozum.
Zabijasz nie tylko mnie, ale też ją.
Trochę się śpieszymy.
Nie możesz tego zrobić później?
Allah to chyba równy gość.
Nie ciśnie w ciebie piorunem
jeśli opuścisz jedną modlitwę, co?
OK, jedna modlitwa.
W tych okolicznościach
chyba nie zaszkodzi.
Czy muzułmanie wierzą w piekło?
Było:
JeśIi to wybuchnie...
jako niewierny, będę w piekle.
Nieprawdaż?
Jest:
Jeśli to wybuchnie,
a ja nie wierzę w Allaha,
to pójdę do piekła, prawda?
Było:
Nie wierzący w Jezusa,|idą do piekła.
Żydzi - gdy w niego wierzą.
Katolicy -|gdy nie wierzą w papieża.
A więc, tkwię w gównie.
Słucham. Co ty na to?
Jest:
Nie wierzę w Jezusa, więc pójdę do piekła.
Żydzi mówią, że gdy w niego wierzę, to tam trafię.
Według katolików - gdy nie wierzę w papieża.
Więc tak czy inaczej, tkwię w gównie.
Słucham. Co powiedział?
Było:
Liczy się to,|co robimy przed śmiercią.
Zapowiada się 48 godzin|dobrej pogody.
Wick?
Jest:
Według Allaha liczy się to,
co robimy przed śmiercią.
Zapowiada się 48 godzin dobrej pogody.
Wick, słyszysz?
Było:
Macie czyste niebo i Iekki wiatr.
Najak długo?
Jest:
Idzie wyż. Macie czyste niebo i lekki wiatr. Odbiór.
Na jak długo?
Było:
Gdziejesteście?
Na ścianie|120 m nad Negrotto Col.
Jest:
Gdzie dokładnie jesteście? Odbiór.
Na ścianie, 120 metrów nad Negrotto Col.
Było:
Też się dziwię. Co u ekipy?|Jak się czuje dziewczyna?
Chyba dobrze. McLaren|ma wewnętrzne obrażenia.
Jest:
Też się dziwię.
Co u ekipy? Jak się czuje dziewczyna?
Chyba dobrze. McLaren ma wewnętrzne obrażenia.
Było:
Co z tobą i Vaughnem?
Musisz ruszać się szybciej.
Jest:
Jak to jest między tobą i Vaughnem?
Musisz ruszać się szybciej, Garrett.
Było:
To dotyczy mojej siostry.
Jest:
To dotyczy mojej siostry, więc moja.
Było:
JeśIi masz inne sprawy...
może zawróć?|Nie potrzebuję cię.
Siostra umrze za 14 godzin.
Jest:
Jeśli masz inne plany,
to może zawróć?
Nie potrzebuję cię.
Twoja siostra umrze za 14 godzin.
Było:
Jak zawodowiec.
Gdyby Royce miał nóż, odciąłby.
Jest:
Każdy zawodowiec postąpiłby tak samo.
Gdyby Royce miał nóż, odciąłby się sam.
Było:
Ekipa, tu alfa. Słyszycie?
Tu ekipa. AIfa, zgłoś się.|Tu ekipa.
Jest:
Ekipa, tu alfa. Słyszycie nas?
Tu ekipa. Alfa, zgłoś się. Tu ekipa.
Było:
EIIiot Vaughn. Kto to?
Jest:
Tu Elliot Vaughn. Kto mówi?
Było:
- IIu was jest?|- Trzy pary.
Jest:
- Ilu was jest?|- Trzy pary, różne trasy.
Było:
To misja ratunkowa.
Jest:
Misje ratunkowe to coś innego.
Było:
Annie ma obrzęk.
Jest:
Powiedz Garrettowi, że Annie ma odmę.
To go pośpieszy.
Było:
Potrzebuje dex.
Nie. Musi czekać.
Jest:
Ona potrzebuje deksametazonu.
Za wcześnie. Musi poczekać.
Było:
Mówiłem, żeby ci nie dawała.
Jest:
Mówiłem ci, żeby ci nie dawała.
Było:
Jesteś zdrowy!
Jest:
Vaughn, jesteś zdrowy!
Było:
Mamy plan.
- To jedyny sposób.|- Może dla ciebie.
Tom, nie boję się inteligencji,|tylko głupoty.
Ty zarozumiały dupku!
Jest:
Trzymamy się planu.
- To jedyny sposób na przeżycie.|- Może dla ciebie.
Tom, nie boję się inteligencji tylko głupoty.
Ty arogancki dupku!
Było:
Ty prowadziłeś.
Jest:
Ty prowadziłeś, Tom.
Było:
Idź po niego.
Tak myśIałam.
Jest:
Idź po to.
Tak myślałam.
Było:
Trzymaj się! Będzie dobrze!
Trzymaj się.
Koniec Iiny.
Skała na Iewo!
Tak!
Jest:
Trzymaj się!
Będzie dobrze.
Tylko się trzymaj.
Koniec liny.
Widzisz skały na lewo?
Widzę.
Było:
Cyril! Cyril, jesteś tam?|Peter, jesteś tam?
Jest:
Cyril! Cyril, jesteś tam?
Peter, jesteś tam?
Było:
- To nie my!|- Cyril, odezwij się, draniu!
Jest:
To nie my!
Cyril, odezwij się, draniu!
Było:
BIa, bla, bla.
Zawsze muszą zrzędzić.
Ty wariacie.
Jest:
Bla, bla, bla.
Baby zawsze muszą zrzędzić.
Jesteś chory.
Było:
Siostra ma obrzęk płuc.|Nie ma czasu.
Nie wiemy, czy tamci żyją.
Annie żyje.
Jest:
Twoja siostra ma odmę. Nie mamy czasu.
Monique i Cyril to znaki zapytania.
A Annie żyje.
Było:
Nastaw go.
Jest:
Musisz go nastawić.
Było:
Daj spokój, znam się na tym.
Jest:
Daj spokój, jestem przecież pielęgniarką.
Było:
- Co?|- Dokąd jedziesz za tę forsę?
Dokądkolwiek!
Jest:
- Co ty gadasz?|- Dokąd jedziesz za tę forsę?
Byle gdzie!
Było:
2 Iata na Evereście, 3 na K2. Dość.
Skip jest niezorganizowany|i do tego seksista.
- Długo z nim sypiasz?|- 2 Iata, odwal się!
Jest:
2 lata na Evereście, 3 na K2. Mam dość.
Skip jest niezorganizowany
i do tego seksista.
Długo z nim sypiasz?
2 lata, odwal się!
Było:
Powinieneś zawrócić.
Jest:
Myślę, że powinieneś zawrócić.
Było:
Słońce działa na nitro.
Schowajcieje.
Zdejmijcie nitro ze słońca!
Wybuchnie!
Jest:
Nitro reaguje na słońcu.
Schowajcie je.
Zabierzcie nitro ze słońca!
Było:
PIecak do cienia!
Schowajcie nitroglicerynę|przed słońcem!
Jest:
Plecak do cienia!
Schowaj nitroglicerynę przed słońcem!
Było:
Radio!
Jest:
Wasze radio!
Było:
Słyszysz?
Jest:
Peter, słuchasz?
Schowaj nitro do cienia! Słyszysz?
Peter, powtórz. Nie rozumiem.
Było:
Powtórz. Nie rozumiem.
Schowaj nitro do cienia,|bo wybuchnie!
Jest:
Schowaj, bo wybuchnie! Rozumiesz?
Było:
4 Iata temu zwiało z góry ekipę...
Jest:
4 lata temu zwiało z góry ekipę,
Było:
Schroniła się z Vaughnem?
36 godzin.|Umarła na obrzęk płuc.
Gdyby miała dex...
- Tracisz czas.|- Zużył cały dla siebie?
Jest:
Co się stało? Schroniła się z Vaughnem?
Na jakieś 36 godzin.
Pewnie umarła na odmę.
Gdyby tylko miała deksametazon...
Tracisz czas.
Myślisz, że zużył cały dla siebie?
Było:
Mówił, że zwiało im dex.
Zawsze nosiła go w ubraniu.
Cztery Iata?
Należy do góry, więc wrócił.
Zabijesz go?
Żona umarła.
Jest:
Mówił, że zwiało im strzykawki.
To nieprawda. Zawsze nosiła je w ubraniu.
Cztery lata?
On należy do góry, więc musiał wrócić.
I teraz go zabijesz.
Moja żona umarła na odmę.
Było:
Utonęła we własnej cieczy.|Tak, zabiję go.
Nie pozwoIę.
Wiesz, gdzie jesteś?
Powyżej 7000,|na granicy wytrzymałości.
Jest:
Utonęła we własnej cieczy. Tak, zabiję go.
Nie pozwolę ci na to.
Peter, wiesz gdzie jesteś?
Powyżej 7000 metrów, na granicy wytrzymałości.
Było:
Peter... jesteś tam?
Jest:
Peter, jesteś tam?
Było:
Annie, o co chodzi?
Jest:
O co chodzi?
Było:
Nie będzie mnie ani Toma.
IIe czasu?
Jest:
Nie będzie tu ani mnie, ani Toma.
Ile czasu?
Było:
Zastanawiam się.
MyśIałam dużo o tacie.
Nie należało go chować.
Powinniśmy tu wnieść jego prochy.
Tu był najszczęśIiwszy.
Alpinista.
Na pewno chciałby zostać na górze.
Jak myśIisz?
Wrócimy tu kiedyś razem.
Jest:
Tak sobie rozmyślam.
Myślałam dużo o tacie.
Nie należało go chować,
powinniśmy byli tu wnieść jego prochy.
Tu był najszczęśliwszy.
Każdy prawdziwy alpinista,
chciałby zostać w górach.
Jak myślisz?
Myślę, że wrócimy tu kiedyś razem.
Było:
DIa taty.
Jest:
Dla taty.
Było:
Proszę.
Po prostu...
Jest:
Proszę,
po prostu...
Było:
Nie mogę ich roztopić.|Zamarzły.
Jest:
Nie mogę ich roztopić. Zamarzły.
Było:
Stop! Cieknie!
Jest:
Stop!
Cieknie!
Było:
Stój!
Jest:
Stój! Czekaj!
Było:
Jak się czuje?
Cudownie.
To dopiero wola życia.
- To nie piosenka.|- AIeż tak.
Nabierasz mnie.
Jest:
Nie!
Jak ona się czuje?
To niesamowite.
To dopiero chęć życia.
- To nie piosenka.|- Ależ tak.
Na pewno nie.
Było:
Nagradzana.
WymyśIiłaś ją.
Zrobiłeś coś niesamowitego.
Każdy by się poddał.
Nie każdy.
Byłby dumny.
Zły, ale dumny.
Jest:
Nawet nagradzana.
Wymyśliłaś ją.
Zrobiłeś tam coś niesamowitego.
Wszyscy inni by się poddali.
Nie wszyscy.
Byłby z ciebie dumny.
Wkurzony, ale bardzo dumny.