o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
94383 (jako 'było') z ID:
94413 (jako 'jest').
Było:
movie info: XVID 624x352 23.976fps 349.7 MB|/SubEdit b.4060 (http://subedit.com.pl)/
Poprzednio w Zagubionych...
Jest:
/W POPRZEDNICH ODCINKACH
Było:
Tak! Tak, Słysze.
Hey, jesteś na łodzi?
-Jakiej--Jakiej|łodzi? -Twojej łodzi.
Nie jestem na łodzi.
Uh, na-naomi, spadochroniarka.
Kto?! Kto to jest Naomi?
Mam!Mam sygnał!
To działa.Zostaniemy|uratowani.
Hallo?Jest tam Desmond?
Penny!Nie!
Ostrzegam Cię, Wykonanie tego|połączenia jest początkiem końca.
Kto tam? Kto tam?
Jestem jednym z ocalałych|lotu oceanic 815.
Możesz wykryć naszą lokalizacje?
Czekajcie na nas.
Zaraz tam bedziemy.
Już ponad 30min temu|rozpoczęła się pogoń za rozpędzonym autem.
Cały czas nie mamy informacji|o tym kto kieruje tym samochodem.
Jeff, możesz nam powiedzieć|gdzie rozpoczął się pościg?
Ruth, Slyszeliśmy raporty, że|pościg rozpoczął się niedaleko La Brea area,
później przejechał obok południowej|dzielnicy magazynów na 10 ulicy.
Czy możesz zobaczyć|ile ludzi jest w samochodzie?
Wygląda na to, że jest|tylko jedna - kierowca.
Nie jesteśmy pewni czy to jest|własciciel pojazdu.
Widzą państwo zdjęcia z| 10 ulicy na południe od centrum.
Czy to jest camaro, Jeff?
Tak, wygląda na to, że|jest to model z lat '70.
Niech to...
Pokaż nam swoje recę!
Opuść szybę|Wystaw swoje ręce! Już!
Teraz powoli otwórz|drzwi swoją lewą reką.
Wyłaź z samochodu!
Obróć się...powoli!
Jest:
Tak, słyszę cię.
- Jesteś na statku?|- Jakim statku?
- Twoim statku.|- Nie jestem na statku.
- Naomi. Skoczyła ze spadochronem.|- Kim jest Naomi?
Mam sygnał!
Udało się.|Wydostaniemy się z wyspy.
Penny!
Nie.
Jeśli się z nimi skontaktujesz,|to będzie początek końca.
Kim jesteś?
/A kim ty jesteś?
Jednym z ocalałych z katastrofy|samolotu Oceanic, lot 815.
Możecie nas namierzyć?
/Nie ruszajcie się stamtąd.|/Zaraz przylecimy.
/Pościg trwa już 30 minut.
/Nadal nie wiadomo, kto jest|/kierowcą tego samochodu.
/Jeff, powiedz nam,|/jak to się zaczęło.
/Pościg zaczął się|/w rejonie nabrzeża.
/Samochód przejechał potem przez|/magazyny w rejonie autostrady nr 10.
/Widzisz, ile osób jest|/w tym samochodzie?
/Wygląda na to, że jest|/tylko kierowca.
/Na ekranie widzicie teraz autostradę|/nr 10 na południe od centrum.
/Czy to Chevrolet Camaro?
/Tak, to wygląda na model|/z lat 70.
Cholera.
Pokaż ręce!
Otwórz okno i pokaż ręce!
Teraz lewą ręką powoli|otwórz drzwi!
Wysiadaj z samochodu!
Odwróć się! Powoli!
Było:
Już!
STOP!Nie wiecie kim jestem?
Stop! Czekajcie! Nie wiecie kim jestem?
Jestem jednym z 6 ocalałych!
Jestem jednym z 6 ocalałych!
Napisy by Nodun! email: noduneq@gmail.com
Lost|Season4 Episode 01
Więc, 5minut przed tym jak goniło Cię|10 pojazdów policyjnych w pościgu przez miasto,
Załatwiasz swoje własne sprawy w sklepie,
do czasu, aż nie zobaczyłeś czegoś i nie ześwirowałeś.
Panie Reyes, Dlaczego Pan uciekał?
Kogo Pan tam zobaczył?
Słuchaj, kolego,
Wiem, że zobaczyłeś coś w tym sklepie|co spowodowało, że zacząłeś uciekać.
To nie była ucieczka przed kimś.
Jeśli myślisz, że pomoże Ci to, że jesteś sławny...|rozbiłeś swoje camaro w złej dzielnicy.
Nie jestem sławny.
To dlatego cały czas krzyczałeś,|"Hey, Jestem jednym z 6 ocalałych"?
Chcesz poznać śmieszny zbieg okoliczności?
Jest:
Dalej!
Czekajcie!|Nie wiecie, kim jestem?!
Jestem jednym z szóstki Oceanic.
Jestem jednym z szóstki Oceanic!
.:: Grupa Hatak - Hatak.pl ::.
ZAGUBIENI
5 minut przed tym,
jak wciągnąłeś 10 radiowozów|w pościg przez całe miasto,
po prostu robiłeś zakupy|w sklepie.
Do momentu, aż coś zobaczyłeś|i wpadłeś w panikę.
Dlaczego uciekałeś?
Kogo tam zobaczyłeś?
Posłuchaj. Wiem, że zobaczyłeś|tam kogoś i dlatego zacząłeś uciekać.
Przed nikim nie uciekałem.
Nie obchodzi mnie, że jesteś gwiazdą.|Rozwaliłeś samochód w złej dzielnicy.
Nie jestem gwiazdą.
To dlatego cały czas krzyczałeś,|że jesteś jednym z szóstki Oceanic?
Chcesz usłyszeć coś ciekawego?
Było:
Znałem kogoś z twojego samolotu.
Jest:
Znałem kogoś, kto leciał|tym samolotem.
Było:
Była moją partnerką|zanim stałem się detektywem--
ciemne włosy...piękna.
Jest:
Była moją partnerką,|zanim awansowałem.
Brunetka, naprawdę śliczna.
Było:
Może poznałeś ją w samolocie?...
zanim spadł?
Przykro mi.Nigdy jej nie poznałem.
Dlaczego nie oglądasz nagrania?
Może coś ci się przypomni?
Ide po jakiegoś pączka.
Chcesz też?
Jest:
Może poznałeś ją podczas lotu|albo jeszcze przed startem.
Nie znałem jej.
Obejrzyj jeszcze raz to nagranie.|Może coś sobie przypomnisz.
Ja idę po pączka.|Chcesz jednego?
Było:
A kiedy wrócę powieśż mi|przed kim uciekałeś.
Pomocy!Pomocy!
Jest:
Kiedy tu wrócę, powiesz mi|przed kim uciekałeś.
Pomocy!
Było:
Wypuście mnie!
Co jest nie tak z Tobą?
Co ty robisz? Hę?
Chcesz zostać|zamknięty w domu wariatów?
Jeśli, to jest to czego chcesz, Mogę|sprawić, że zaraz tam będziesz, przjacielu.
Możesz?
Oh, Dzięki!
Dzięki.
Jack?Jesteś tam?
Plaża do Jacka, odezwij się, Jack.
Plaża do Jacka.
Jestem, Hurley.Co tam?
Hey, uh, udało się wam|zrobić to z wieżą nadawczą?
Tak, rozmawiałem|z ludzmi z tej łodzi.
Są w drodze|aby nas uratować.
Naprawdę? Zadziałało?
Naprawdę.Jesteśmy w drodze|powrotnej na plażę właśnie,
lepiej pakuj swoje rzeczy,
To wspaniale!
Jakiś trop?
Nic. Żadnego śladu.
Wygląda na to, że poprostu zniknął.
Dlaczego Lock ją zabił?
-Nigdy jej nie spotkał-|- ponieważ jest szalony.
Co jeśli wróci?
Jeśli Locke wróci, to go zabije.
Zbiorę wszystkich razem.
Im szybciej wrócimy|na wyspę, tym lepiej.
Czy my naprawdę wracamy do domu?
Tak, Niedługo bedziemy w domu.
Nie mogę w to uwierzyć, że|moje dziecko urodzi się w szpitalu.
-Robisz mi na złość?|-O nie nie.
Potrzebujecie jakiejś pomocy?
Nie, właśnie kończymy,|ale dzięki.
Wiesz co, musisz być|bardzo dumna z Bernarda.
Słyszałam, że jest bohaterem.
Słuchaj, każdy tutaj wie, że|prawdziwym bohaterem jest twój chłopak.
Gdyby Charlie nie wyłączył tego ustrojstwa,
cały czas byśmy byli zajęci|naprawianiem tego sygnału zakłócającego.
więc, lepiej traktuj go|naprawdę dobrze gdy wróci.
Jest:
Odbiło ci?
Co ty wyprawiasz?|Chcesz trafić do czubków?
Mogę ci to od ręki załatwić.
Naprawdę?|Dziękuję!
Jack, jesteś tam?
Plaża do Jacka.|Zgłoś się.
Jestem, Hurley.|Co słychać?
Dotarliście już do tego nadajnika?
Tak. Rozmawiałem z ludźmi|ze statku. Już po nas lecą.
/Serio?|Udało się?
Tak. Wracamy teraz na plażę.
Lepiej zacznij się pakować.
/Koleś, to wspaniale!
- I jak?|- Nie. Nigdzie go nie ma.
Jakby zapadł się pod ziemię.
Dlaczego Locke ją zabił?
- Nawet jej nie znał.|- Jest szalony.
Co zrobimy, jeśli wróci?
Jeśli wróci, zabiję go.
Zbiorę wszystkich. Im szybciej|wrócimy na plażę, tym lepiej.
Naprawdę wracamy do domu?
Tak, naprawdę wracamy.
Nie wierzę, że urodzę dziecko|w normalnym szpitalu.
Jasne, przechwalaj się.
- Pomóc wam?|- Nie, właśnie się pakujemy.
Pewnie jesteś dumna z Bernarda.|Został bohaterem.
Wszyscy wiedzą, że prawdziwym|bohaterem jest twój chłopak.
Gdyby Charlie nie wyłączył|tego urządzenia,
nie moglibyśmy użyć tego|bajeranckiego telefonu.
Pamiętaj, żeby odpowiednio mu|podziękować, kiedy wrócimy.
Było:
Okey, dzięki.Mam dość.
Wyświadczysz mi przysługę?
Weź Alex i wynoście się|stąd tak daleko jak to tylko możliwe.
-Co?|-Słuchaj mnie.Nie mamy czasu na to.
Każdy kto tutaj zostanie - zginie.
A teraz weź Alex i uciekajcie.
Nie obchodzi mnie gdzie.Poprostu uciekajcie.
Nie pozwolę|aby moja córka...--
Jest:
Musisz coś dla mnie zrobić.
Zabierz Alex i uciekajcie|jak najdalej stąd.
- Co?|- Słuchaj. Nie mamy czasu.
Każdy kto tu zostanie, zginie.
Zabierz stąd Alex i uciekaj.
Nieważne dokąd,|ale musicie uciekać.
Nie pozwolę, aby moja córka...
Było:
Mówiłem Ci kiedyś, że wygrałem na loterii?
Mam około, 150 millionów dolarów.
Najgorsza rzecz jaka mi się przytrafiła.
A tak kto potrzebuje 150 milionów, prawda?
teraz wszystko się zmieni bo|wszyscy myślą, że nie żyję.
Kiedy zostaniemy uratowani, a ja wrócę...
Bede wolny.
Mam ochotę skoczyć na bombę.
Chodziłem po tej plaży|codziennie gapiąc się na tą wodę,
i chciałem zrobić skok na bombę.
Hurley...
Chcesz zrobić ten skok? To skacz.
Wszystko wporządku, Desmond?
Musimy dostać się do Jacka.
Nie możemy pozwolić mu|na skontaktowanie się z tą łodzią.
Spokojnie, Scotty.Wszystko|będzie dobrze.Łódź jest w drodze do nas.
-Co?|-W drodze do nas?
Nie. Gdzie jest Charlie?
Nie, ta|kobieta--Naomi-- kłamała.
Słuchaj, ludzie ze statku|nie są tymi, za których się podają!
-Co?|-Więc kim są?
-Desmond, gdzie jest Charlie?|-Nie wiem ale musimy skontaktować się z Jackiem!
Wporządku. Możemy zadzwonić.|Mamy krótkofalówke.Żaden problem.
-Ok gdzie ona jest?|-Weź ją.
-O co Ci chodziło, z tym, że Ci ludzie|nie są tymi za kogo się podają- - Gdzie jest Charlie!?
Jest mi--Jest mi|bardzo przykro, bracie.Ja...
Myślisz, że to nasz przewoźnik?
Hallo?
Hey, Jack.Z tej strony George Minkowski.
Próbujemy zlokalizować wasz sygnał|ale mamy problem z wykryciem częstotliwości.
Musimy pozmieniać kilka ustawień|w twoim telefonie satelitarnym.
Uh, jasne.Ok.Tylko|powiedzcie co mam zrobić.
Możesz dać telefon Naomi?
Naomi poszła po drewno.
Możesz poczekać|chwilę?Sprawdzę czy mogę...
Jest:
Mówiłem ci kiedyś,|że wygrałem na loterii?
Wygrałem 150 mln $.
To najgorsze, co mnie|w życiu spotkało.
Jasne. Komu potrzeba tyle forsy.
Tych pieniędzy już nie ma.|Wszyscy myślą, że nie żyję.
Kiedy nas uratują|i wrócę do domu,
będę wolny.
Chcę skoczyć do wody.
Codziennie spacerowałem tą plażą|i spoglądałem na ocean.
Teraz chcę skoczyć do wody.
Hurley.
Jeśli chcesz skoczyć do wody,|to do dzieła.
Musimy dotrzeć do Jacka. On nie może|skontaktować się ze statkiem.
Spokojnie, kolego.|Statek jest w drodze.
Co? W drodze? Nie!
- Gdzie jest Charlie?|- Ta Naomi nas okłamała.
Ludzie na statku nie są tymi,|za których się podają.
Więc kim oni są?
Nie wiem, ale musimy natychmiast|powiadomić Jacka!
Spokojnie, mamy krótkofalówkę.|Wywołamy go.
- Przynieś ją?|- To kim oni są?
Gdzie jest Charlie?!
Przykro mi, bracie.
To nasi wybawcy.
- Halo?|/- Cześć, Jack.
/Mówi George Michalsky.
/Próbujemy namierzyć wasz sygnał,|/ale są jakieś zakłócenia.
/Trzeba zmienić niektóre ustawienia|/waszego telefonu.
Dobrze. Powiedz tylko,|co mam robić.
/Daj do telefonu Naomi.
Naomi poszła do lasu po drewno.|Zaczekaj, zobaczę czy...
Było:
Musimy zadzwonić do Jacka.
Słyszałeś Desmonda?
-Charlie napisał na swojej ręce-|- słuchaj, Przkro mi, że on nie żyje,
ale nawet nie wiem co do|diabła znaczy "To nie jest statek Penny"
Dzwonienie do Jacka nic nie rozwiąże.
To tylko skomplikuje sprawę...
I ostrzeże ludzi ze statku, że mamy co do nich podejrzenia.
Nie mam pojęcia czy|przypadkiem nas nie podsłuchują.
-Jeśli zadzwonimy do Jacka..|Wiesz co? To ja mam telefon.
Dzwonie do niego.
Lepiej zacznijmy iść.
Gdzie iść?
znalazłam krew|ślad dziewczyny.
Prawdopodobniej się wyczołgała.
Nie może być więcej niż|10minut przed nami.
Powinniśmy iść po nią.
Bierzemy go ze sobą.
A to dlaczego?
Ponieważ nie ufam mu|gdy jest z kimś poza mną.
Ok, słuchajcie.
Potrzebuje zebyście wszyscy zeszli|w dół na plażę, a kiedy Ci ludzie się pokażą,
chcę mieć pewność, że|łatwo nas znajdą, ok?
Wyglądasz na zmartwionego, Jack.
Jedyną rzeczą jaką się martwię jest|przegapienie naszej wycieczki do domu.
Znalazłam jej trop.
Kieruje sie na zachód przez wyspę.
Rousseau już znalazła jej ślad.
Właśnie po nią idziemy.
Co? Jesteś pewny, że to jej?
Chyba, że ktoś inny krwawi.
Ok, ale jeżeli ona niechce byśmy ją złapali|mogła zrobić fałszywy trop.
Wydaje mi się że,|powinniśmy iść dwoma tropami na wyp--
Kate, za 6 godzin, będziemy|siedzieli na tym statku i śmiali się z faktu
że była taka sprawa|w której nie mogliśmy się zgodzić.
Naomi jest ranna.
uciekła do dżungli.Nie jest w stanie|myśleć o zostawianiu fałszywych śladów.
Jest:
Musimy powiadomić Jacka.
Nie słuchałeś Desmonda?|Charlie napisał na ręce...
Przykro mi, że Charlie zginął,
ale nawet nie wiemy,|co jego wiadomość oznacza.
- Powiadomienie Jacka nic nie da.|- Przynajmniej ich ostrzeżemy.
Wtedy ci ze statku dowiedzą się,|że im nie ufamy.
Na pewno podsłuchują|nasze rozmowy.
Ja mam krótkofalówkę|i wywołam Jacka.
Lepiej ruszajmy.
Dokąd?
Znalazłam ślady krwi.|Musiała się stąd odczołgać.
Ma najwyżej 10 minut przewagi.|Powinniśmy jej poszukać.
On idzie z nami.
- Dlaczego?|- Tylko ja umiem się z nim obchodzić.
W porządku. Słuchajcie.
Musimy wracać na plażę.
Kiedy nadejdzie pomoc,|musimy ułatwić im znalezienie nas.
W porządku?
Coś cię niepokoi, Jack.
Po prostu nie chcę przegapić|szansy na powrót do domu.
Znalazłam ślady.|Kieruje się na zachód.
Rousseau też znalazła ślady.|Idziemy jej poszukać.
- To na pewno ślady Naomi?|- Chyba że ktoś jeszcze tu krwawi.
Jeśli chciała uciec,|mogła zostawić fałszywy trop.
Powinniśmy sprawdzić oba.
Za 6 godzin będziemy siedzieć|na statku i śmiać się
z tej ostatniej rzeczy, co do której|nie mogliśmy się zgodzić.
Naomi jest ranna. Ostatnie,|o czym myśli, to fałszywy trop.
Było:
Dogonię ją.
Dlaczego nie weźmiesz|wszystkich na plażę?
Zrobię to.
Bądź ostrożny, ok?
Co do diabła w Ciebie wstąpiło, Hugo?
Wszyscy wrócą rano.|Jeśli tylko poczekamy--
Nie czeka się z ostrzeżeniami.Tylko...się ostrzega.
A ja myślałem, że|dzisiejszej nocy się wyśpie.
Prawie mnie miałeś tym razem.
Co myślisz o grze w najlepsze z siedmiu?
Gotowy na swoje lekarstwa, Hugo?
Oh, masz gościa.
Jest:
Znajdę ją, a ty zaprowadź|wszystkich na plażę.
Jasne.
Uważaj na siebie.
Co w ciebie wstąpiło?|Do rana i tak tu wrócą.
- Wystarczy zaczekać.|- Z ostrzeżeniami nie można czekać.
A już myślałem, że w końcu|porządnie się wyśpię.
Prawie ci się udało.
Gramy do 7?
Twoje lekarstwa, Hugo.
Masz gościa.
Było:
Witam.Nazywam się Matthew Abbadon.
Jestem prawnikiem firmy Oceanic Flight.
Możemy chwilę pomówić?
Ok.
Jestem tutaj.Ponieważ|slyszeliśmy o Pana przykrej...
przygodzie.
został Pan aresztowany|zamknięty tutaj.--
Czujemy się z tym okropnie.
Więc w imieniu Oceanic, Przedstawiam Panu|zaproszenie do troche lepszego miejsca.
Jakiego miejsca?
Do miejsca gdzie farba|nie odkleja się od ścian,
gdzie będzie Pan miał własną łazienkę.
-Będzie Pan miał okno na ocean-|- Niechce oglądac oceanu.
Żaden problem.
Nie, dziękuję.
Jest mi...Jest mi dobrze tutaj.
Wszystko wporządku, Panie Reyes?
Jest:
Witam. Matthew Abidal.|Reprezentuję linie Oceanic.
Możemy chwilę porozmawiać?
Dobrze.
Jestem tu w związku|z ostatnim... incydentem.
Został pan aresztowany i trafił tutaj.|Bardzo nad tym ubolewamy.
Dlatego w imieniu Oceanic chciałbym|zaoferować panu lepsze warunki.
Było:
Jest Pan w domu wariatów.
Kim Pan mowił ze jest?
Chciałbym zobaczyć Pańską legitymację.
Musiałem zostawić w domu.
To skończyliśmy.
Czy oni jeszcze żyją?
Jest:
Ośrodek, w którym ściany|nie są obdrapane,
w którym dostanie pan własną łazienkę|i pokój z widokiem na ocean.
Nie chcę widzieć oceanu.
Nie ma sprawy.
Właściwie to tutaj jest mi dobrze.
Czy aby na pewno, panie Reyes?
Co ma pan na myśli?
Jest pan w szpitalu|dla obłąkanych.
Mówił pan, że kim jest?|Mogę zobaczyć wizytówkę?
Chyba zostawiłem je w domu.
Koniec rozmowy.
Czy oni nadal żyją?
Było:
Słyszałeś mnie.
Pielęgniarka!
Zabieraj się z tąd!
Lepiej się z tąd zabieraj!
Pomocy!On przyszedł po mnie!
Nie, nie, nio, nie.Ten|facet przyszedł po mnie!Pomocy!
Wszystko wporządku, Hugo?
Tak, Wporządku...
Chcesz o tym porozmawiać?
O czym?
Charlie.
Chodzi o to...
wy dwaj byliście przyjaciółmi.Myślałem...
Prawdopodobnie szybciej dotrzemy do Jacka|jeśli nie będziemy gadać.
Pojdę powiedzieć im|żeby troche zwolnili.
Wytrzymam.
Ok.
Krzycz jeśli będziesz mnie potrzebował.
Chłopaki?
Chłopaki!Chłopaki!
Chłopaki!Chłopaki!
Trop się tutaj kończy.
Co to znaczy?
Koniec.
Co? Mowisz mi, że przestała|tutaj krwawić?
Nie, Mówię Ci, że|to był fałszywy trop.
Lepiej zadzwoń na statek, powiemy im,|że zbiera drewno na bardzo duże ognisko.
Gdzie to jest?
Ok, chyba powinienem Ci powiedzieć, że|widziałem jak brała twoją krótkofalówkę, ale mnie pobiłeś, Jack.
Wisiałem Ci to.
O czym ty mówisz?
Kate ją wzięła kiedy się przytulaliście.
Ona też znalazła ślad, ale|ty nie chciałeś jej słuchać,
więc zgaduję, że|wzięła sprawy w swoje własne ręce.
Ale popatrz na to z dobrej strony|ktoś nareszcie tutaj wie co oni do diabła robią.
Hallo?
Kto mówi?
Uh, tutaj Kate.
Jesteś z Jackiem?
Nie, nie, nie ma go tutaj.
Gdzie jest Naomi?
Uh, szukamy jej.
Co to znaczy,|że jej szukacie?
Jest:
Dobrze pan słyszał.
Siostro!
Wynoś się stąd!|Natychmiast!
Pomocy!|On chce mnie dopaść!
- Dobrze się czujesz, Hugo?|- Tak, wszystko gra.
- Chcesz o tym pogadać?|- O czym?
O Charliem.
Byliście kumplami,|więc pomyślałem, że...
Dotrzemy do Jacka szybciej,|jeśli nie będziemy rozmawiać.
Dogonię ich i powiem im,|żeby zwolnili.
- Wytrzymam tempo.|- W porządku.
Daj znać, jeśli będziesz|czegoś potrzebował.
Chłopaki!
Chłopaki!
Chłopaki!
Tutaj urywa się ślad.
- Jak to?|- Urywa się.
Chcesz powiedzieć,|że tutaj przestała krwawić?
Nie. Oszukała nas|i poszła w inną stronę.
Lepiej powiadom statek.
Powiedz, że niesie im|bardzo dużo drewna na opał.
Gdzie telefon?
Powinienem był powiedzieć,|że go zabrała,
ale wtedy znowu byś mnie pobił.
- Byłem ci to winien.|- O czym ty mówisz?
Kate go zabrała,|kiedy ja obejmowałeś.
Znalazła właściwy trop,|ale ty nie chciałeś jej słuchać,
więc chyba postanowiła|sama to załatwić.
Przynajmniej jest tu jeszcze ktoś,|kto potrafi działać.
- Halo?|/- Kto mówi?
- Kate.|/- Jesteś z Jackiem?
- Nie, jestem sama.|/- Gdzie jest Naomi?
- Właśnie jej szukamy.|/- Co to znaczy?
Oddaj mi telefon.
Oddaj go.
Jesteś ranna.|Pozwól sobie pomóc.
Pomóc?
Od trzech dni próbowałam|wydostać was z tej wyspy,
a wy wbiliście mi nóż|w plecy.
To nie my.
- Więc kto?|- Nazywa się John Locke.
- Dlaczego?|- Powiedział, że nas okłamujesz.
Przysięgam, że nigdy nie|zrobilibyśmy ci krzywdy.
Proszę.|Potrzebujemy twojej pomocy.
Było:
Daj mi telefon.
Naomi, posłuchaj...
Jesteś ranna. Pozwól sobie pomóc.
Pomóc mi?
Właśnie spędziłam trzy dni na|próbach ratowania was,
a wy rzucacie mi nóż w plecy.
- Nie, to nie my.|- Kto?
- Nazywa się John Locke.|- Co?
On powiedział, że nie jesteś|tym za kogo się uważasz.
Przysięgam na Boga,|my nigdy byśmy Cię nie skrzywdzili. Znasz nas.
prosze, potrzebujemy twojej|pomocy. Prosze pomóż nam.
Daj mi telefon.
George, tutaj Naomi.
Naomi, gdzie ty byłaś?
Co się tam dzieje?
Miałam wypadek.
Jestem ranna.
Co? Wypadek?
Jaki--jaki|wypadek? Co się stało?
Naomi!
Hallo?
Hallo?
Uderzyłam w gałąź drzewa|kiedy lądowałam spadochronem.
Wbiło mi się w jelito.
Dlaczego oni mowili, że |zbierasz drzewo?
Pewnie bali się powiedzieć tobie|co się stało, aż będę mogła sama to zrobić.
Straciliśmy nasz sygnał,|i nie możemy cie znalezć.
Możesz zmienić częstotliwość nadawania?
Jest:
George. Tu Naomi.
/Gdzie się podziewałaś?|/Co się tam dzieje?
Miałam wypadek.|Jestem ranna.
/Jaki wypadek?|/Co się stało?
/Naomi?
/Halo?
Uderzyłam w gałąź.|Podczas lądowania.
- Nadziałam się na nią.|/- Powiedzieli mi, że zbierasz drewno.
Widać bali się powiedzieć prawdę,|dopóki nie odzyskam przytomności.
/Zgubiliśmy wasz sygnał.|/Możesz zmienić częstotliwość?
Było:
Czysty jak łza.
Trzymaj się, Naomi. Sprowadzimy cię|tak szybko jak to możliwe, ok?
Przykro mi, George.
Powiedz mojej siostrze że ją kocham.
Hallo?
Pomocy!
Jest:
/Wyraźny. Bez zakłóceń.|/Trzymaj się. Niedługo tam będziemy.
Wybacz mi, George.
Powiedz mojej siostrze,|że ją kocham.
Halo?
Było:
Tam nic nie ma.|Tam nic nie ma.
Tam nic nie ma.|Tam nic nie ma.
Cześć, Hugo
Co ty tutaj robisz? Zgubiłeś się.
Jak to się stało,|że oddzieliłeś się od grupy?
Ja tylko...
Pewnie zostałem z tyłu.
To dlatego krzyczałes o pomoc?
Eh trochę się przestraszyłem.
Więc Desmond powiedział, co się stało na|tej stacji-- "To nie statek Penny"...
Jesteś pewny, że to właśnie|Charlie napisał na swojej dłoni?
Jack nigdy nie powinien|kontaktować się z tymi ludźmi.
Nie mogę się nie zgodzić.
Będzie trudno...
przekonać go, że oni|nie przyszli tutaj po to aby nas uratować.
Powinniśmy postarać się|dać z siebie wszystko, Hugo,
Ponieważ jeżeli nie uda się nam| go przekonać...
to Charlie zginał na darmo.
Gdzie ty do diabła byłeś, Hugo?
Jest:
Tu nic nie ma.
Nic tu nie ma.
Witaj, Hugo.
Zabłądziłeś.
Jak oddzieliłeś się od reszty?
Po prostu...
zostałem w tyle.
I dlatego wołałeś o pomoc?
Przestraszyłem się.
To, co powiedział Desmond...
"To nie jest statek Penny."
Jesteś pewien, że właśnie to|Charlie napisał na ręce?
Jack nie powinien był|wzywać pomocy.
Zgadzam się.
Trudno będzie przekonać resztę,|że ci ludzie nie chcą nam pomóc.
Zrobimy, co w naszej mocy.
Jeśli ich nie przekonamy,
śmierć Charliego pójdzie na marne.
Gdzie byłeś, Hugo?
Było:
Ja tylko, uh , Ja tylko się zgubiłem.
Co ty tu robisz?
Przyszedłem tutaj z tego samego powodu co ty--aby|ostrzec Jacka przed tymi ludźmi ze statku.
Już raz spróbowałem ale wydaje mi się,| że może bedę miał więcej szczęścia z waszym wsparciem.
Chcesz mojego wsparcia?
Możesz mi powiedzieć dlaczego|zniszczyłeś tę łódź podwodną?
cały czas w jednym kawałku.
Rambo.
Jest:
Zabłądziłem.
A co ty tutaj robisz?
Jestem tu z tego samego powodu,|co wy. Chcę ostrzec Jacka.
Już raz próbowałem,
ale pomyślałem, że pójdzie mi lepiej,|jeśli będę miał wsparcie.
Chcesz ode mnie wsparcia?
To powiedz, dlaczego zniszczyłeś|tę łódź podwodną.
Jin!
Nadal w jednym kawałku.
Mój Rambo.
Było:
Charlie... nie żyje.
Jest:
Charlie nie żyje.
Było:
Ja na Twoim miejscu bym uważał.
Jest:
Na twoim miejscu|miałbym się na baczności.
Było:
Tam jest jakiś gość.
Obserwuje cie.
Jaki gość?
Ten gość.
Hey, Hurley.
Jest:
Jakiś facet gapi się na ciebie.
Kto?
On.
Cześć.
Było:
Hurley. Tylko...tylko...
usiądź.
Chcę z Tobą porozmawiać.
No dawaj...
Nie rób tego co|zrobiłeś w sklepie. Ok?
Nie ma powodu... żeby wariować.
Nie ma powodu wariować?
Robię sobie zakupy jak codzień,
a tu nagle ktoś stoi|zaraz za regałem z chrupkami.
Jesteś martwy. Co|oczekujesz, że co powinienem zrobić?
Możemy poprostu... usiąść?
Moge byc w domu wariatów,|ale wiem, że ty nie żyjesz.
I nie będę prowadził|wymyślonej rozmowy z Tobą.
Jestem martwy.
Ale również jestem tutaj.
Ok, udowodnij.
Ok. Ok.
Czy wiedziałeś, że umrzesz|przed zanurkowaniem?
Czemu mi nie powiedziałeś?
Bo próbowałbyś mnie zatrzymać.
I od kiedy zdecydowałem się to zrobić,|Pomyślałem,że oszczędzę ci tego całego dramatu.
A teraz musisz coś zrobić.
Ale ty uciekasz przed tym.
To jest prawdziwy powód dlaczego uciekłeś,|kiedy zobaczyłeś mnie w sklepie.
- Wiedziałeś, że byłem tam po to żeby ci to powiedzieć-|- nie, Nie będę tego słuchał.
Nie, ponieważ Ciebie tutaj nie ma!
Jestem tutaj. Zachowujesz sie jak dziecko.
Zamierzam zamknąć swoje oczy i policzyć do|pięciu, a kiedy je otworzę ciebie tu już nie bedzie.
- Jestem tu.|- Jeden...
- nie rób tego.|- Dwa...
- oni cię potrzebują.|- Trzy...
- oni cię potrzebują, Hugo.|- Cztery!
- Wiesz, że cię potrzebują.|- Pięć!
Co... co się stało?
Chodzi mi o to--|jak on...
Jest:
Hurley.
Usiądź.
Chcę z tobą porozmawiać.
Nie rób tego,|co zrobiłeś w sklepie.
Nie ma powodu do paniki.
Nie? Poszedłem kupić kanapkę|i nagle zobaczyłem tam ciebie!
Ty nie żyjesz!|Czego się spodziewałeś?
Możemy usiąść?
Może i jestem w szpitalu,
ale wiem, że nie żyjesz i nie będę|prowadził wyimaginowanej rozmowy.
Nie żyję.
Ale jestem również tutaj.
Udowodnij to.
No dobra.
Kiedy tam płynąłeś,|wiedziałeś, że umrzesz?
Dlaczego mi nie powiedziałeś?
Wiedziałem, że będziesz próbował|mnie powstrzymać.
Wiedziałem, że i tak to zrobię,|więc chciałem oszczędzić ci dramatu.
Teraz ty musisz coś zrobić.
Ukrywałeś się przed tym.
To dlatego uciekłeś,|kiedy zobaczyłeś mnie w sklepie.
Wiedziałeś, że przyszedłem|ci o tym powiedzieć.
Nie będę tego słuchał.
- Ciebie tu nie ma.|- Jestem. Przestań się wygłupiać.
Zamknę oczy i policzę do 5,|a wtedy ty znikniesz.
- Jestem tutaj.|- Raz!
- Nie rób tego.|- Dwa!
- Oni cię potrzebują.|- Trzy!
- Potrzebują cię.|- Cztery!
- Wiesz o tym!|- Pięć!
Jak to się stało?
Jak on...
Było:
Jack
Nie zastrzelisz mnie.
Tak samo jak ja nie zastrzeliłbym...
Jest:
Jack.
Nie zastrzelisz mnie, Jack.
Ja też nie zamierzałem...
Było:
Puszczajcie mnie!
- Wiesz co on zrobił?|- Tak, wiem co on zrobił!
Wszystko co ja zrobiłem...
Wszystko co ja kiedykolwiek zrobiłem...
Było najlepszym wyjściem|dla nas wszystkich.
Jesteś szalony?
Ja wiem, że ja...
Musze wam wiele wytłumaczyć.
Ale nigdy nie skrzywdziłem|nikogo z was.
Nawet ryzykowałem własne życie|żeby wam powiedzieć, że wśród was jest zdrajca.
Ona nam pomogła John.
Wszystko co ty kiedykolwiek zrobiłeś było wysadzenie|naszej szansy na wydostanie się z tej wyspy.
Jest:
Przestań.
Puszczaj!
- Wiesz, co on zrobił?!|- Tak, wiem!
Wszystko, co zrobiłem...
co kiedykolwiek robiłem...
robiłem dla dobra nas wszystkich.
Oszalałeś?
Wiem, że muszę wam|sporo wyjaśnić,
ale nigdy nie działałem|na waszą szkodę.
Ryzykowałem życiem,|żeby zdemaskować zdrajcę.
Ona nam pomogła.
Za to ty likwidowałeś każdą okazję|na wydostanie się z wyspy.
Było:
Cóż, technicznie|jeszcze jej nie zabił.
Zabił.
Właśnie umarła.
Nie poddała się, John.
Poświęciła się dla nas i naprawiła to.
Oni są w drodze do nas.
Ona nie poświeciła się dla nikogo.
Chce tylko żeby jej ludzie do nas przyszli.
A uwierz mi, kiedy to zrobią|lepiej żebyśmy byli daleko stąd.
Idę do baraków.
Inni je opuścili.
To jest jedyne miejsce na wyspie|z jakąkolwiek formą obrony.
Musi nam wystarczyć|póki nie wymyślę czegoś lepszego.
Do tego czasu jeśli chcecie|żyć, musicie iść ze mną.
Nikt się z tobą nigdzie nie wybiera|John, oni nie są wariatami.
On nie jest wariatem.
Co z Charliem?
Charli zszedł do tego miejsca|abyśmy my mogli zostać uratowani.
I cokolwiek on tam zrobił|na dole... zadziałało.
ALe później coś musiało się stać.
Musiał coś usłyszeć|przed tym jak...
Nie wiem co, ale|to zmieniło jego zdanie.
bo ostatnią rzeczą jaką zrobił było ostrzeżenie nas|przed ludźmi ze statku.
Więc nie słucham się ciebie.
Słucham mojego przyjaciela.
Słucham Charliego.
ktoś jeszcze?
Nie mamy dużo czasu.
jack, za twoim przyzwoleniem,|chciałbym pójść z Johnem.
Jest cały twój.
Powiedziałeś, że nigdy nie opuścimy wyspy.
Jeśli ty,uh, chcesz iść z|Lockiem, będę zaraz za tobą.
Nigdzie nie ide z tym człowiekiem.
Co ty robisz?
Tę samą rzecz co zawsze, Kate...
próbuje przetrwać.
Wiecie gdzie nas znaleźć|kiedy zmienicie swoje zdanie.
Czy ty kiedykolwiek nie trafiasz?
Jest:
- Jeszcze jej nie zabił.|- Zabił ją.
Przed chwilą umarła.
Nie powiedziała, co zrobiłeś.|Naprawiła też telefon.
Pomoc jest w drodze.
Ona nikogo nie chroniła.
Chciała, żeby jej ludzie|tutaj przyszli.
Wierzcie mi, kiedy tu dotrą,|lepiej, żebyśmy byli daleko stąd.
Wracam do tamtego osiedla.
Tamci je opuścili. Tylko tam|są jakieś zabezpieczenia.
To będzie musiało wystarczyć|do czasu, aż coś wymyślę.
Jeśli chcecie przeżyć,
to musicie iść ze mną.
Nikt z tobą nie pójdzie, John.
- Nie jesteśmy szaleńcami.|- On też nie jest!
A co z Charliem?
Charlie popłynął tam,|żebyśmy mogli zostać uratowani.
Cokolwiek tam zrobił,|udało się.
Ale potem musiało się coś stać.
Musiał usłyszeć coś, zanim...
Nie wiem dlaczego,|ale zmienił zdanie.
Ostatnie, co zrobił, to ostrzegł nas|przed ludźmi na tym statku.
"To nie jest statek Penny."
Dlatego nie będę ciebie słuchał.
Posłucham mojego przyjaciela.
Posłucham Charliego.
Ktoś jeszcze?
Mamy mało czasu.
Jack, jeśli pozwolisz,|chciałbym iść z Johnem.
Jest twój.
Powiedziałaś, że nie chcesz|opuszczać wyspy.
Jeśli chcesz iść z Lockiem,|ja też pójdę.
Nigdzie z nim nie pójdę.
Co robisz?
To, co zawsze.
Staram się przetrwać.
Jeśli zmienicie zdanie, wiecie,|gdzie nasz szukać.
Nigdy nie chybiasz.
Było:
Taa. Byłem w drodze|powrotnej z sympozjum.
Pomyślałem sobie, że zrobie cię odwiedzę.
Gramy w "Horse"?
Pewnie.
Więc... sympozjum , huh?
Czy to znaczy, że|wróciłeś do zawodu chirurga?
taa.
"H."
Reporterzy nareszcie dali ci spokój?
Tiaa.
Cały czas muszę podpisywać jakieś autografy|kiedy wychodzę po kawę, ale...
zastanawiam się nad zapuszczeniem brody.
W brodzie wyglądasz strasznie.
To będzie "H-O".
Więc...
Co tak naprawdę tutaj robisz, Jack?
Tylko sprawdzałem czy u ciebie,|wszystko wporządku.
Sprawdzasz czy przypadkiem nie|jestem czubkiem.
A jesteś?
Twoja kolei.
Nie, wygrałeś. Ja, uh...
muszę już iść.
Dobrze było cię zobaczyć, Hurley.
Przkro mi.
Przykro mi, że poszedłem z Lockiem.
Powinienem zostać z tobą.
Nie odkopuj starych ran.
Nie sądzę, żebyśmy|postąpili właściwie, Jack.
- Wydaje mi się, że to chce żebyśmy wrócili.|- Hurley...
- i zrobi wszystko|co tylko może- - Nigdy nie wrócimy.
Jest:
Tak, wracałem właśnie|z konsultacji
i pomyślałem, że cię odwiedzę.
- Zagramy?|- Jasne.
Konsultacja, tak?|Czy to znaczy, że wróciłeś do zawodu?
Tak.
Pudło.
Reporterzy nie zatruwają ci życia?
Nie. Rozdaję tylko kilka|autografów przy kawie.
Myślę o zapuszczeniu brody.
Z brodą będziesz dziwnie wyglądał.
Punkt dla mnie.
Więc co naprawdę|tutaj robisz, Jack?
Chciałem się upewnić,|że u ciebie wszystko w porządku.
Chciałeś zobaczyć, czy mi odbiło.|Czy powiem o wszystkim.
A powiesz?
Twoja kolej.
Nie. Wygrałeś.
Muszę lecieć.
Dobrze było cię znowu|widzieć, Hurley.
Przepraszam.
Przepraszam, że poszedłem|z Lockiem.
Powinienem był zostać z tobą.
Stare dzieje.
Chyba źle postąpiliśmy.
On chyba chce,|żebyśmy tam wrócili.
- Zrobi wszystko, żeby...|- Nigdy tam nie wrócimy!
Było:
Wydaje mi się, jakby to było tysiąc lat temu|kiedy przyszliśmy tutaj razem.
Jak to się stało?
Grzmi coraz głośniej.
To nie burza. Chodź.
Jest:
Czuję się, jakbyśmy byli tutaj|od 100 lat.
Jak do tego doszło?
Grzmoty są coraz głośniejsze.
To nie grzmoty.
Chodź.