o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
93315 (jako 'było') z ID:
97446 (jako 'jest').
Było:
CHARM SCHOOL
Jest:
Szkoła Uroku
Było:
Masz tylko jedna szanse|na pierwsze wrazenie.
Jest:
Masz tylko jedna szansę|na pierwsze wrażenie.
Było:
w umysle naszego rozmówcy,|decyduje o wszystkim.
Zadzwon, by potwierdzic, dobra?|To wazne.
Jest:
w umyśle naszego rozmówcy,|decyduje o wszystkim.
Zadzwoń, by potwierdzić, dobra?|To ważne.
Było:
To kostium na...|Dzisiejszy performance, pamietasz?
Jest:
To kostium na...|Dzisiejszy performance, pamiętasz?
Było:
E..., chodzi o to, ze...
Obiecales.
Jest:
E..., chodzi o to, że...
Obiecałeś.
Było:
Multimilioner,|wlasciciel polowy Meksyku.
Ale przyrzekam,|przyjde na nastepny wystep.
Jest:
Multimilioner,|właściciel połowy Meksyku.
Ale przyrzekam,|przyjdę na następny występ.
Było:
Kto do cholery wzial mój stanik?
Niemozliwe. Tyle razy mówilam|dupkowi. I co ja teraz zaloze?
Jest:
Kto do cholery wziął mój stanik?
Niemożliwe. Tyle razy mówiłam|dupkowi. I co ja teraz założę?
Było:
Ej, pomóz mi.
Jest:
Ej, pomóż mi.
Było:
Dzieki.
To co, Enrique,|moge liczyc na twoje wsparcie?
Wiesz, jakie to dla mnie wazne.
Posluchaj, Martin.
Bardzo mi sie podobasz, jako kandydat.
Ale musisz sie zajac wizerunkiem|swojej rodziny,
Jest:
Dzięki.
To co, Enrique,|mogę liczyć na twoje wsparcie?
Wiesz, jakie to dla mnie ważne.
Posłuchaj, Martin.
Bardzo mi się podobasz, jako kandydat.
Ale musisz się zająć wizerunkiem|swojej rodziny,
Było:
Martin, chodzi mi o to,|ze jestes wdowcem.
Jest:
Martin, chodzi mi o to,|że jesteś wdowcem.
Było:
Adela juz wychodzi|z okresu dojrzewania.
To wspaniala dziewczyna,|silny charakter, szczera.
Zapewniam cie, nie musisz sie martwic.
Jest:
Adela już wychodzi|z okresu dojrzewania.
To wspaniała dziewczyna,|silny charakter, szczera.
Zapewniam cię, nie musisz się martwić.
Było:
Przyszla prasa.
Wybacz. Przyszla prasa.
Jest:
Przyszła prasa.
Wybacz. Przyszła prasa.
Było:
- Milo mi.|- Mnie równiez.
- Id? i zajmij sie tym.|- Tak, jasne.
Cucho, przestan.
Jest:
- miło mi.|- Mnie również.
- Id? i zajmij się tym.|- Tak, jasne.
Cucho, przestań.
Było:
Wcielo mi stanik.|Niech no dorwe tego, kto go rabnal.
Jest:
Wcięło mi stanik.|Niech no dorwę tego, kto go rąbnął.
Było:
Odwalcie sie obaj.
Przestan. Jestes zalany,|a jest dopiero 8.
Gotowi? I swiatla.
Sluchaj, Martin,|martwie sie o twoja córke.
Nie mozemy dac przeciwnikom|broni do reki.
Masz moje slowo,|nie ma powodu do obaw.
Cóz...
Cierpliwosci. Senator juz idzie.
Jest:
Odwalcie się obaj.
Przestań. Jesteś zalany,|a jest dopiero 8.
Gotowi? I światła.
Słuchaj, Martin,|martwię się o twoja córkę.
Nie możemy dać przeciwnikom|broni do ręki.
Masz moje słowo,|nie ma powodu do obaw.
Cóż...
Cierpliwości. Senator już idzie.
Było:
Czy to znaczy, ze sektor prywatny|poprze pana kandydature?
Nie oglosilismy nawet jeszcze|mojej kandydatury.
Ale najwazniejsze, ze jak tylko|zostanie ogloszona,
to sektor prywatny bedzie gotowy|do walki u boku senatora.
- Panie Van der Linde.|- Slucham pania?
Czy senator ma odpowiadajacy wam|konserwatywny profil?
Martin jest nie tylko|wspanialym przyjacielem...
Senatorze, chce pan cos powiedziec|na temat aresztowania panskiej córki?
Adela zostala aresztowana?
To moze teraz zdjecie.
Jest:
Czy to znaczy,że sektor prywatny|poprze pana kandydaturę?
Nie ogłosiliśmy nawet jeszcze|mojej kandydatury.
Ale najważniejsze,że jak tylko|zostanie ogłoszona,
to sektor prywatny będzie gotowy|do walki u boku senatora.
- Panie Van der Linde.|- Słucham panią?
Czy senator ma odpowiadający wam|konserwatywny profil?
Martin jest nie tylko|wspaniałym przyjacielem...
Senatorze, chce pan coś powiedzieć|na temat aresztowania pańskiej córki?
Adela została aresztowana?
To może teraz zdjęcie.
Było:
Usmiechnij sie, moja droga.
Masz, wlóz to.
- Tato...|- No juz, siadaj.
Jest:
Uśmiechnij się, moja droga.
Masz, włóż to.
- Tato...|- No już, siadaj.
Było:
obnazanie sie w miejscu publicznym|i napasc na tle seksualnym.
- Na tle seksualnym?|- To nie bylo tak.
Czyzby? To jak?
Pieprzony Aniol chcial|ugasic pozar skrzydlami.
Jest:
obnażanie się w miejscu publicznym|i napaść na tle seksualnym.
- Na tle seksualnym?|- To nie było tak.
Czyżby? To jak?
Pieprzony Anioł chciał|ugasić pożar skrzydłami.
Było:
To mój stanik. Ukradlas go.
Jest:
To mój stanik. Ukradłaś go.
Było:
Nie jestes córeczka senatora Leóna?
Ja ci pokaze, jak córeczka senatora|rozwali ci leb.
Pusc mnie!
Jest:
Nie jesteś córeczką senatora Leóna?
Ja ci pokaże, jak córeczka senatora|rozwali ci łeb.
Puść mnie!
Było:
Prosze ja puscic.
Jest:
Proszę ją puścić.
Było:
I chcesz wniesc oskarzenie,|bo ukradla ci stanik?
Nie! Nie mozesz|mnie tak zamknac, tato!
Slyszales? Jestes... cholernym nazista,|tyranem i szowinista.
Dlatego nazywaja cie|ultrakonserwatysta.
- Co powiedzialas?|- A jak nazwiesz to gnebienie?
Jest:
I chcesz wnieść oskarzenie,|bo ukradła ci stanik?
Nie! Nie możesz|mnie tak zamknąć, tato!
Słyszałeś? Jesteś... cholernym nazistą,|tyranem i szowinistą.
Dlatego nazywają cię|ultrakonserwatystą.
- Co powiedziałaś?|- A jak nazwiesz to gnębienie?
Było:
Zniszczylas moje spotkanie|z Van der Linde.
Przez miesiace o nie zabiegalem.
To mnie moze kosztowac kandydature.
Jest:
Zniszczyłaś moje spotkanie|z Van der Linde.
Przez miesiące o nie zabiegałem.
To mnie może kosztować kandydaturę.
Było:
Ale ja jestem aktorka, tato.
I bede studiowala w Londynie.|Tak jak Gael.
Za czyje pieniadze?
- Grozisz mi?|- Nie, nie, nie. Wyjasniam.
Wiec zapomnij o swoich imprezach|i skandalach,
Jest:
Ale ja jestem aktorką, tato.
I będę studiowała w Londynie.|Tak jak Gael.
Za czyje pieniądze?
- Grozisz mi?|- Nie, nie, nie. Wyjaśniam.
Więc zapomnij o swoich imprezach|i skandalach,
Było:
Lepiej poloze im kres teraz,|zanim pójdziesz do miasta w majtkach.
Idz?. No już.
Adela, gdyby zyla twoja mama,
byloby jej przykro,
gdyby nas tak zobaczyla.
Jest:
Lepiej położę im kres teraz,|zanim pójdziesz do miasta w majtkach.
Idź?. No już.
Adela, gdyby żyła twoja mama,
byłoby jej przykro,
gdyby nas tak zobaczyła.
Było:
Bardzo trudno sie z toba rozmawia.
Nie. To z toba sie trudno rozmawia.|Nigdy nie masz czasu.
Jest:
Bardzo trudno się z tobą rozmawia.
Nie. To z tobą się trudno rozmawia.|Nigdy nie masz czasu.
Było:
Ale jak tylko zobacze twoje
- cztery tatuaze...|- Piec.
Gdzie go zrobilas?
Jest:
Ale jak tylko zobaczę twoje
- cztery tatuaże...|- Pięć.
Gdzie go zrobiłaś?
Było:
Nie moge ci powiedziec.
Jest:
Nie mogę ci powiedzieć.
Było:
Nawet nie jest skonczony, co?
Jest:
Nawet nie jest skończony, co?
Było:
Nie, to bardzo dokladna praca,|a artysta potrzebuje inspiracji.
Tak dalej byc nie moze.
Jutro zostaniesz caly dzien|w swoim pokoju.
Bedziesz miala czas sie zastanowic,|co chcesz robic.
Jak myslisz, ze bede tu siedziala,|to mnie nie znasz!
"Zamknalem ja".
Jest:
Nie, to bardzo dokładna praca,|a artysta potrzebuje inspiracji.
Tak dalej być nie może.
Jutro zostaniesz cały dzień|w swoim pokoju.
Będziesz miała czas się zastanowić,|co chcesz robić.
Jak myślisz, że będę tu siedziała,|to mnie nie znasz!
"Zamknąłem ją".
Było:
Prosze pana.
Jest:
Proszę pana.
Było:
jesli Van der Linde zmieni zdanie,|to partia cie nie poprze.
- Wlasnie przyszlo.|- Dzieki, Gaby.
Jest:
jeśli Van der Linde zmieni zdanie,|to partia cię nie poprze.
- Właśnie przyszło.|- Dzięki, Gaby.
Było:
To znaczy, co bedziemy robic|przez nastepne szesc lat.
Jest:
To znaczy, co będziemy robić|przez następne sześć lat.
Było:
Musimy go przekonac,|ze jestes facetem rodzinnym.
I ze Adela potrafi wykonywac|swoje obowiazki jako pierwsza dama.
Boze dopomóz.
Jest:
Musimy go przekonać,|że jesteś facetem rodzinnym.
I że Adela potrafi wykonywać|swoje obowiązki jako pierwsza dama.
Boże dopomóż.
Było:
Pamietasz swoja przyjaciólke,|Macarene Rivera?
Jest:
Pamiętasz swoją przyjaciółkę,|Macarene Rivera?
Było:
Umiescimy Adele w jej szkole.
Jest:
Umieścimy Adele w jej szkole.
Było:
i sprawimy, by Adela wygladala|na pierwsza dame.
Calkowicie przeobrazona.
Jest:
i sprawimy, by Adela wyglądała|na pierwszą damę.
Całkowicie przeobrażoną.
Było:
Cóz...
Jest:
cóż...
Było:
To ty? Tak wlasnie spadam.
Jest:
To ty? Tak właśnie spadam.
Było:
Czyz Meksyk nie jest krajem|wyznajacym wolnosc religii, tato?
Jest:
czyż Meksyk nie jest krajem|wyznającym wolność religii, tato?
Było:
Nie mam nic przeciwko Duchowi|Swietemu, Wasza Wielebnosc,
ale buddysci tez maja swoje prawa.
I harekrysznowcy tez, nie?
Przerwalam wam sniadanie,|juz sie zmywam.
Nie, nie, nie, nie.|Wracasz na góre!
Jest:
Nie mam nic przeciwko Duchowi|Świętemu, Wasza Wielebność,
ale buddysci też mają swoje prawa.
I harekrysznowcy też, nie?
Przerwałam wam śniadanie,|już się zmywam.
Nie, nie, nie, nie.|Wracasz na górę!
Było:
- Nie!|- Co to ma znaczyc?
Idziemy na góre.
Moze wynajmiemy mu inna córke?
Skoro inni kandydaci zmieniaja|nazwiska i wymyslaja stopnie naukowe,
to czemu by nie wynajac córki?
Zgadzam sie.
Dziewczeta, zakonczylysmy kurs.
Bardzo sie ciesze,|bylyscie wspanialymi studentkami.
Thalia, prosze,
nigdy nie trac poczucia humoru.
- A ty, Patty, prosze bys zawsze...|- Dońa.
Fina, mówilam, zebys nie przeszkadzala|w trakcie zajec.
- Monsi pania potrzebuje.|- Kto?
Monsignor chce z pania mówic.
Powiedz, ze oddzwonie.
Jakie oddzwonie?
Jest tu we wlasnej osobie,|z krwi i kosci.
Czeka na pania w gabinecie.
Dobrze. Powiedz,|ze przyjde za momencik.
Cóz, uwazam, ze wszystkie
zasluzylysmy na oklaski
za skonczenie tego kursu.|Wszystkie razem.
- Panie inzynierze.|- Ma pan dokladnie dwie minuty.
Dziekuje bardzo i doceniam to.
Ten incydent z córka senatora Leóna|to bylo nieporozumienie,
które juz zostalo wyjasnione.|- Nie pierwszy raz
panna Adela byla zamieszana|w tego rodzaju skandal.
Panie Van der Linde, z szacunkiem,|ale ona nie jest taka, jak pan mysli.
Nie, nie, ma pan racje.|Jest o wiele gorsza.
Senator León chcialby pana zaprosic|na obiad,
by udowodnic panu,|ze Adela potrafi byc pierwsza dama.
Niemozliwe. Wyjezdzam w interesach,|wracam za trzy tygodnie.
Wspaniale. Prosze dac mi miesiac,|a wszystko bedzie gotowe.
Prosze powiedziec senatorowi León, ze|przyjmuje zaproszenie, bo mu wierze.
Ale prosze mu tez powiedziec,|ze jesli uslysze o nastepnym skandalu,
nigdy wiecej sie z nim nie spotkam.
Jest:
- Nie!|- Co to ma znaczyć?
Idziemy na górę.
Może wynajmiemy mu inną córkę?
Skoro inni kandydaci zmieniają|nazwiska i wymyślają stopnie naukowe,
to czemu by nie wynająć córki?
Zgadzam się.
Dziewczęta, zakończyłyśmy kurs.
Bardzo się cieszę,|byłyście wspaniałymi studentkami.
Thalia, proszę,
nigdy nie trać poczucia humoru.
- A ty, Patty, proszę byś zawsze...|- Dońa.
Fina, mówiłam, żebyś nie przeszkadzała|w trakcie zajęć.
- Monsi panią potrzebuje.|- Kto?
Monsignor chce z panią mówić.
Powiedz, że oddzwonię.
Jakie oddzwonię?
Jest tu we własnej osobie,|z krwi i kości.
Czeka na panią w gabinecie.
Dobrze. Powiedz,|że przyjdę za momencik.
cóż, uważam, że wszystkie
zasłyżyłyśmy na oklaski
za skończenie tego kursu.|Wszystkie razem.
- Panie inżynierze.|- Ma pan dokładnie dwie minuty.
Dziękuję bardzo i doceniam to.
Ten incydent z córka senatora Leóna|to było nieporozumienie,
które już zostało wyjaśnione.|- Nie pierwszy raz
panna Adela była zamieszana|w tego rodzaju skandal.
Panie Van der Linde, z szacunkiem,|ale ona nie jest taka, jak pan myśli.
Nie, nie, ma pan rację.|Jest o wiele gorsza.
Senator León chciałby pana zaprosić|na obiad,
by udowodnić panu,|że Adela potrafi być pierwszą damą.
Niemozliwe. Wyjeżdżam w interesach,|wracam za trzy tygodnie.
Wspaniale. Proszę dać mi miesiąc,|a wszystko będzie gotowe.
Prosze powiedzieć senatorowi León, że|przyjmuję zaproszenie, bo mu wierzę.
Ale proszę mu też powiedzieć,|że jeśli usłyszę o następnym skandalu,
nigdy więcej się z nim nie spotkam.
Było:
- Jedziemy, Mauricio.|- Dziekuje bardzo, panie inzynierze.
Przekaze senatorowi pana odpowiedz.
Jest:
- Jedziemy, Mauricio.|- Dziękuję bardzo, panie inżynierze.
przekaże senatorowi pana odpowiedź.
Było:
Nie bylo wiecej zgloszen.
Jest:
Nie było więcej zgłoszeń.
Było:
- Przepraszam, nasypac cukru?|- Tak, poprosze.
- Przynioslam reszte do kompletu.|- Fina,
- te filizanki sa pekniete.|- Tak, wiem.
Ale mamy tylko te.|To moze napijcie sie tequili.
Jest:
- Przepraszam, nasypać cukru?|- Tak, poproszę.
- Przyniosłam resztę do kompletu.|- Fina,
- te filiżanki są pęknięte.|- Tak, wiem.
Ale mamy tylko te.|To może napijcie się tequili.
Było:
Ojcze, chce ojciec troche|swietej trucizny?
Tak, Fino, poprosze o jednego.
Przejdzmy do sprawy, Maco.
Jest:
Ojcze, chce ojciec trochę|świętej trucizny?
Tak, Fino, poproszę o jednego.
Przejdźmy do sprawy, Maco.
Było:
Jak mozemy nie wiedziec?
Pare dni temu, jak ogladalysmy|opere mydlana,
przerwali, zeby pokazac,|w jaki znowu skandal sie wplatala.
Cóz, chodzi o to, ze senator|jest zdesperowany
i musi zmienic swoja córke,
by biznesmen Van der Linde|poparl jego kandydature.
Musimy zamienic ja na inna,|bo jest beznadziejna.
No, powiedzmy poskromic.
W zamian oferuje hojna sumke.
O, mój Boze.
Splacimy nia dlugi i nawet bedzie|na srebrne sztucce do herbaty.
Mam klopoty, ojcze,|ale mam tez zasady.
Nie moge zadac od senatora|wiecej, niz od innych.
Niech ja zapisze na kurs i zobaczymy.
Ale widziala pani sume, Dońa?
Tak, widzialam.
Niech jej ojciec cos powie.|Przeciez zadaniem ojca
Jest:
Jak możemy nie wiedzieć?
Pare dni temu, jak oglądałyśmy|operę mydlaną,
przerwali, żeby pokazać,|w jaki znowu skandal się wplątała.
cóż, chodzi o to, że senator|jest zdesperowany
i musi zmienić swoją córkę,
by biznesmen Van der Linde|poparł jego kandydaturę.
Musimy zamienić ją na inną,|bo jest beznadziejna.
No, powiedzmy poskromić.
W zamian oferuje hojną sumkę.
O, mój Boże.
Spłacimy nią długi i nawet będzie|na srebrne sztućce do herbaty.
Mam kłopoty, ojcze,|ale mam też zasady.
Nie mogę żądać od senatora|więcej, niż od innych.
Niech ją zapisze na kurs i zobaczymy.
Ale widziała pani sumę, Dońa?
Tak, widziałam.
Niech jej ojciec coś powie.|Przecież zadaniem ojca
Było:
Nasze spoleczenstwo, ojcze,|potrzebuje nieco porzadku.
W srodku chaosu potrzebujemy
spokojnej przystani, a taka jest dom.
Nie robie tego tylko dla pieniedzy,|Monsignor. Wierze w to.
Nie musisz mi oferowac az tyle,|bym przyjela Adele do akademii.
Jest:
Nasze społeczeństwo, ojcze,|potrzebuje nieco porządku.
W środku chaosu potrzebujemy
spokojnej przystani, a taką jest dom.
Nie robię tego tylko dla pieniędzy,|Monsignor. Wierzę w to.
Nie musisz mi oferować aż tyle,|bym przyjęła Adele do akademii.
Było:
Ale o to, bys jej nie wyrzucila.
Jestem pewna,|ze to nie bedzie konieczne.
Cicha przystan.
Jak mój plaski tylek.
Wybacz, ojcze. Jest niemozliwa.
Jest:
Ale o to, byś jej nie wyrzuciła.
Jestem pewna,|że to nie będzie konieczne.
Cicha przystań.
Jak mój płaski tyłek.
Wybacz, ojcze. Jest niemożliwa.
Było:
- Spakuj sie.|- Nie.
- Pakuj sie.|- Tato,
jesli chcesz sie mnie pozbyc,
to wyslij mnie do Londynu.
Nie o to chodzi. Wiesz, ze to nieprawda.|Musisz sie zmienic, Adelo.
- I tyle. Kropka.|- Wlasnie, tato.
Obiecuje, ze bede grzeczna, slowo...
Nie, nie, nie, mam dosc|twoich obiecanek bez pokrycia.
Nie mozesz mnie zmusic,|skonczylam 18 lat.
Nie moge cie zmusic, nie moge.
Nie moge cie zmusic.
Na wyjazd do Londynu|potrzebne ci pieniadze.
Moge dostac stypendium!
Jest:
- Spakuj się.|- Nie.
- Pakuj się.|- Tato,
jesli chcesz się mnie pozbyć,
to wyślij mnie do Londynu.
Nie o to chodzi. Wiesz, że to nieprawda.|Musisz się zmienić, Adelo.
- I tyle. Kropka.|- właśnie, tato.
Obiecuje, że będę grzeczna, słowo...
Nie, nie, nie, mam dość|twoich obiecanek bez pokrycia.
Nie możesz mnie zmusić,|skończyłam 18 lat.
Nie mogę cię zmusić, nie mogę.
Nie mogę cię zmusić.
Na wyjazd do Londynu|potrzebne ci pieniądze.
mogę dostać stypendium!
Było:
Jak nie pójdziesz do szkoly|Maci Rivery, nie zobaczysz ani centa.
Jest:
Jak nie pójdziesz do szkoły|Maci Rivery, nie zobaczysz ani centa.
Było:
Nie pójde do szkoly dla panienek,|nie jestem zadna dama, tato!
Nawet nie chce wiedziec.
Sluchaj.
Potrzebujesz mnie, zeby pojechac,
wiec zawrzyjmy umowe.
Pójdziesz do tej szkoly, a ja...
Wysle cie do Londynu.
A jak mnie wywala?
Dziewczeta, witam was serdecznie
na intensywnym kursie kobiecosci.
W ciagu czterech tygodni bedziemy|studiowac aspekty kobiecosci,
by stac sie lepsza wersja|samych siebie.
Biedni mezczyzni nie sa w stanie|zajac sie soba
i dlatego stale potrzebuja nas|przy sobie, w gotowosci.
Wiec zaczniemy od pogratulowania|sobie oklaskami
za decyzje podjecia tego kroku.
Dobrze, to sa fartuszki,
których bedziemy uzywaly.|A to sa teczki kursu.
Wypelnimy je jak albumy wszystkim,
czego sie nauczymy.|Prosze je rozdac.
Bedziemy pracowac bez przerwy,
Jest:
Nie pójdę do szkoły dla panienek,|nie jestem żadną damą, tato!
Nawet nie chcę wiedzieć.
Słuchaj.
Potrzebujesz mnie, żeby pojechać,
więc zawrzyjmy umowę.
Pójdziesz do tej szkoły, a ja...
Wyślę cię do Londynu.
A jak mnie wywalą?
dziewczęta, witam was serdecznie
na intensywnym kursie kobiecości.
W ciągu czterech tygodni będziemy|studiować aspekty kobiecości,
by stać się lepszą wersją|samych siebie.
Biedni mężczyźni nie są w stanie|zająć się sobą
i dlatego stale potrzebują nas|przy sobie, w gotowości.
Więc zaczniemy od pogratulowania|sobie oklaskami
za decyzję podjęcia tego kroku.
Dobrze, to są fartuszki,
których będziemy używały.|A to są teczki kursu.
Wypełnimy je jak albumy wszystkim,
czego sie nauczymy.|Proszę je rozdać.
Będziemy pracować bez przerwy,
Było:
Czy sa jakies pytania?
Jest:
Czy są jakieś pytania?
Było:
jakich milych rzeczy|bedziemy sie uczyc?
Jest:
jakich miłych rzeczy|będziemy się uczyć?
Było:
I cos bardzo waznego.
Organizowania sobie czasu tak,|by byc razem z nim.
Jeden dzien z zycia Barbie i Kena.
Nie, jeden dzien z zycia Barbie i jego.
...hydraulik...|A i cos jeszcze bardzo waznego:
- Zjesc cyjanek.|- Upiec kota.
Utopic bachory, wziac spluwe|i czekac na niego.
Dobrze. Zacznijmy|od przedstawienia sie.
Jest:
I coś bardzo ważnego.
Organizowania sobie czasu tak,|by być razem z nim.
Jeden dzień z życia Barbie i Kena.
Nie, jeden dzień z życia Barbie i jego.
...hydraulik...|A i coś jeszcze bardzo ważnego:
- Zjeść cyjanek.|- Upiec kota.
Utopić bachory, wziąść spluwę|i czekać na niego.
Dobrze. Zacznijmy|od przedstawienia się.
Było:
Jestem Maribel i znalazlam sie tu, bo...
Mamo, robilam karmel i sie przypalil.
Próbowalam zmyc, ale tak sie przykleil,|ze chcialam go podgrzac.
Ale zaczela sie opera mydlana|i calkiem o nim zapomnialam.
Próbowalam przesunac|garnek z palnika,
ale sciereczka sie zapalila|i ugasilam ja kremem.
Z drogi, rusz sie!
Chicharo zjadl caly krem,|który sie wylal i teraz ma rozwolnienie.
Pozwolisz mi pójsc na kurs, mamo?
No i tak sie tu znalazlam.
Jest:
Jestem Maribel i znalazłam się tu, bo...
Mamo, robiłam karmel i się przypalił.
Próbowałam zmyć, ale tak się przykleił,|że chciałam go podgrzać.
Ale zaczęła się opera mydlana|i całkiem o nim zapomniałam.
Próbowałam przesunąć|garnek z palnika,
ale ściereczka się zapaliła|i ugasiłam ją kremem.
Z drogi, rusz się!
Chicharo zjadł cały krem,|który się wylał i teraz ma rozwolnienie.
Pozwolisz mi pójść na kurs, mamo?
No i tak się tu znalazłam.
Było:
Sluchamy.
Czesc. Jestem Heidi,
Jest:
Słuchamy.
Cześć. Jestem Heidi,
Było:
Poznalam mojego chlopaka, Kike'a|Van der Linde, w muzeum.
Za miesiac sie pobieramy.
Jest:
Poznałam mojego chłopaka, Kike'a|Van der Linde, w muzeum.
Za miesiąc się pobieramy.
Było:
Jestes przyszla synowa|faszystowskiego wyzyskiwacza...
Jest:
Jesteś przyszłą synową|faszystowskiego wyzyskiwacza...
Było:
Dama nigdy nie wyraza swoich|politycznych opinii publicznie.
- Prosze dalej, Heidi.|- Dziekuje.
Cóz, bedziemy z Kikem|mieszkac w Brukseli,
bo dostal tam stypendium.
Jest:
Dama nigdy nie wyraża swoich|politycznych opinii publicznie.
- Proszę dalej, Heidi.|- Dziękuję.
cóż, będziemy z Kikem|mieszkać w Brukseli,
bo dostał tam stypendium.
Było:
W kazdym razie jestem tu, bo...
Dorsz w slodkim sosie miso,
Jest:
W każdym razie jestem tu, bo...
Dorsz w słodkim sosie miso,
Było:
Dziekuje.
- Smacznego.|- Dziekujemy.
Jest:
Dziękuję.
- Smacznego.|- Dziękujemy.
Było:
Nikt cie tego nie nauczyl?
Skoro jestesmy tu razem,
to chcemy z panstwem Van der Linde|zrobic ci prezent.
Dziekuje bardzo.
To miejsce, gdzie nauczysz sie
byc idealna zona, jakiej potrzebuje|Van der Linde.
Jest:
Nikt cię tego nie nauczył?
Skoro jesteśmy tu razem,
to chcemy z państwem Van der Linde|zrobić ci prezent.
Dziękuję bardzo.
To miejsce, gdzie nauczysz się
być idealną żoną, jakiej potrzebuje|Van der Linde.
Było:
Chce sie nauczyc, jak byc dla Kike'a|idealna zona.
Jest:
chcę się nauczyć, jak być dla Kike'a|idealną żoną.
Było:
- Przepraszam.|- Powiedz nam, jak sie tu znalazlas.
- Niech powie ktos inny.|- No, powiedz.
Nie, nie, nie, naprawde,|niech ktos inny.
Jest:
- Przepraszam.|- Powiedz nam, jak się tu znalazłaś.
- Niech powie ktoś inny.|- No, powiedz.
Nie, nie, nie, naprawdę,|niech ktoś inny.
Było:
Moze w takim razie sama sie|przedstawisz, skoro sie tak palisz?
Jest:
Może w takim razie sama się|przedstawisz, skoro się tak palisz?
Było:
Jestem Adela, lubie sloneczniki,
jestem spod znaku Lwa, lubie rózowy,|wódke, trawke i seks oralny.
Ale glupie.
Dobrze, ze lubisz zarty, Adelo. To mile.
Potrzeba ci duzo poczucia humoru.
On zawsze bedzie wolal|byc z kobieta zabawna.
Dziekuje.
Jest:
Jestem Adela, lubię słoneczniki,
jestem spod znaku Lwa, lubię różowy,|wódkę, trawkę i seks oralny.
Ale głupie.
Dobrze, że lubisz żarty, Adelo. To miłe.
Potrzeba ci dużo poczucia humoru.
On zawsze będzie wolał|być z kobietą zabawną.
Dziękuję.
Było:
Papierek jest teraz ladniejszy,|gdy stracil swój cel na swiecie.
A ty jak sie znalazlas w tej dziurze?
To dluga historia.
Jest:
Papierek jest teraz ładniejszy,|gdy stracił swój cel na świecie.
A ty jak się znalazłaś w tej dziurze?
To długa historia.
Było:
Dobra, jak wygenerujesz przeplyw|w jednym sektorze,
Jest:
Dobra, jak wygenerujesz przepływ|w jednym sektorze,
Było:
Mówilam! Obrzydliwe, zakryj sie!
Skarbie, czas, bys sie dowiedziala,|ze twoja mama ma tez zycie seksualne.
Mamo, ale w spizarce?
Jest:
Mówiłam! Obrzydliwe, zakryj się!
Skarbie, czas, byś się dowiedziała,|że twoja mama ma też życie seksualne.
Mamo, ale w spiżarce?
Było:
Nando jest tym Hiszpanem,|którego chcialam ci przedstawic.
Instruktor spinningu.|Slodko byscie razem wygladali.
Jest:
Nando jest tym Hiszpanem,|którego chciałam ci przedstawić.
Instruktor spinningu.|Słodko byście razem wyglądali.
Było:
Moglas przynajmniej powiedziec mu|cos milego.
Nie wiem, pochwalic opalenizne.
Jest:
mogłaś przynajmniej powiedzieć mu|coś miłego.
Nie wiem, pochwalić opaleniznę.
Było:
I w ogóle wygladal na glupiego.
Kotku, nie wszyscy sa takimi|geniuszami ekonomii jak ty.
Jak ci sie ten nie podoba,|mozesz spotkac sie z jego kolega.
Tez jest trenerem na silowni.
Mamo, o czym ja bede rozmawiala|z tym gosciem, o pilates?
Pia, to Argentynczyk|i w dodatku goracy.
Nie bede chodzila z kupa miesni|tylko dlatego, ze importowane.
Jest:
I w ogóle wyglądał na głupiego.
Kotku, nie wszyscy są takimi|geniuszami ekonomii jak ty.
Jak ci się ten nie podoba,|możesz spotkać się z jego kolegą.
też jest trenerem na siłowni.
Mamo,o czym ja będę rozmawiała|z tym gościem, o pilates?
Pia, to Argentyńczyk|i w dodatku gorący.
Nie będę chodziła z kupą mięśni|tylko dlatego, że importowane.
Było:
Nigdy nie mialas chlopaka przy takim|nastawieniu. I nigdy nie bedziesz.
Nie wiesz, jak traktowac mezczyzn|i skonczysz sam na sam z ksiazkami.
No i, cóz,
nie chce, zebys skonczyla|tak jak ja, rozumiesz?
Wiec zgodzilysmy sie, ze jesli pójde|na ten kurs, zostawi mnie w spokoju.
Jest:
Nigdy nie miałas chłopaka przy takim|nastawieniu. I nigdy nie będziesz.
Nie wiesz, jak traktować mężczyzn|i skończysz sam na sam z książkami.
No i, cóż,
nie chcę, żebys skończyła|tak jak ja, rozumiesz?
Więc zgodziłyśmy się, że jesli pójde|na ten kurs, zostawi mnie w spokoju.
Było:
Chodzcie zobaczyc! Chodzcie!
Jest:
Chodźcie zobaczyć! Chodźcie!
Było:
Poczatek jest najwazniejsza|czescia kazdego projektu.
Wiec zawsze musimy|zaczynac z werwa.
A gdy wykonamy ostatni scieg,
Jest:
Początek jest najwazniejsza|częścią każdego projektu.
Więc zawsze musimy|zaczynać z werwą.
A gdy wykonamy ostatni ścieg,
Było:
Uczylam sie w Guadalajara,|u donny Ximeny Sataray.
Byla niesamowita hafciarka.
Jest:
Uczyłam się w Guadalajara,|u donny Ximeny Sataray.
była niesamowitą hafciarką.
Było:
Jest czarne, ale mozna je wyleczyc.
Do czegos sie przyda.
Bardzo ladnie, Heidi, bardzo ladnie.
Jest:
Jest czarne, ale można je wyleczyć.
Do czegoś się przyda.
Bardzo ładnie, Heidi, bardzo ładnie.
Było:
Moze byc?
Ej, co z toba, wariatko?
Maco, spójrz na nia.
Jest:
Może być?
Ej, co z tobą, wariatko?
Maco, spójrz na nią.
Było:
Wbilas za duzo zóltek.
Jest:
Wbiłaś za dużo żółtek.
Było:
Zasada numer jeden:|miejsce pracy musi byc czyste.
Czy mam polozyc?
Jest:
Zasada numer jeden:|miejsce pracy musi być czyste.
Czy mam położyć?
Było:
Maco, spójrz na nia!
Sama spójrz na swoje glupie majtki.|Myslisz, ze jestes Victoria Secret?
Jest:
Maco, spójrz na nią!
Sama spójrz na swoje głupie majtki.|Myślisz, że jesteś Victoria Secret?
Było:
Zelazko musi byc|wystarczajaco gorace,
by nie przyciskac za mocno,|bo tkanina zrobi sie swiecaca,
prosze sprawdzic.
Jest:
Żelazko musi być|wystarczająco gorące,
by nie przyciskać za mocno,|bo tkanina zrobi się świecąca,
proszę sprawdzić.
Było:
a teraz sprawdz zelazko.
Jest:
a teraz sprawdź żelazko.
Było:
Zelazko.
Jest:
Żelazko.
Było:
Nic nie widze, Matko Swieta!
Jest:
Nic nie widzę, Matko Święta!
Było:
Dońa Josefina, zostanie pani|w lózku co najmniej trzy tygodnie.
O, nic nie slysze.
Niech sie pan nie martwi, doktorze.|Przypilnuje ja.
Posluchaj mnie, uparta kobieto.
Zostaniesz w lózku.
I do nikogo nie bedziemy dzwonic.
Juz do niego zadzwonilam,|jest w drodze.
- Co zrobilas?|- Dońa Maca...
Zadzwonilam do niego i jest w drodze.|I tak, prosze byc cicho.
Nigdy bym tego nie wymyslila,|zeby przerwac zajecia prasowania.
Bez ryzyka zycie moze byc nudne.
Jest:
Dońa Josefina, zostanie pani|w łóżku co najmniej trzy tygodnie.
O, nic nie słyszę.
Niech się pan nie martwi, doktorze.|Przypilnuje ją.
Posłuchaj mnie, uparta kobieto.
Zostaniesz w łóżku.
I do nikogo nie będziemy dzwonić.
Już do niego zadzwoniłam,|jest w drodze.
- Co zrobiłaś?|- Dońa Maca...
Zadzwoniłam do niego i jest w drodze.|I tak, proszę być cicho.
Nigdy bym tego nie wymyśliła,|żeby przerwać zajęcia prasowania.
Bez ryzyka życie może być nudne.
Było:
Nie mozesz tu palic.
Nie wystarczy ci, ze okaleczylas Fine?
Chcesz jeszcze zatruc nas wszystkie.
Chwileczke, nie okaleczylam jej
i to nie byla moja wina. A ty myslisz,|ze kim jestes, eko-Barbie?
Nie pozwole ci przerywac moich zajec|swoimi glupotami, wiesz?
Musze ukonczyc ten kurs.
Co chcesz ukonczyc?
Nauke tego, jak byc taka zona,|jakiej potrzebuje Kike.
Jest:
Nie możesz tu palić.
Nie wystarczy ci, że okaleczyłaś Fine?
Chcesz jeszcze zatruć nas wszystkie.
Chwileczkę, nie okaleczyłam jej
i to nie była moja wina. A ty myślisz,|że kim jesteś, eko-Barbie?
Nie pozwolę ci przerywać moich zajęć|swoimi głupotami, wiesz?
Muszę ukończyć ten kurs.
Co chcesz ukończyć?
Naukę tego, jak być taką żoną,|jakiej potrzebuje Kike.
Było:
Zebys przeczytala ksiazke,|jak sie dobrze obciaga druta.
Musimy sprowadzic kogos,|kto przejmie obowiazki Finy.
Ale to byly meskie prace.
Zostaniemy bez swiatla.
I to dzieki Adeli.
Moze powinnas pomyslec,|zanim cos zrobisz, Adelo?
Jest:
żebyś przeczytała ksiażkę,|jak się dobrze obciąga druta.
Musimy sprowadzić kogoś,|kto przejmie obowiązki Finy.
Ale to były męskie prace.
Zostaniemy bez światła.
I to dzięki Adeli.
Może powinnaś pomyśleć,|zanim coś zrobisz, Adelo?
Było:
Dziekuje. I nie mam nad czym myslec.
W filozofii ik ebany kazdy kwiat|reprezentuje jeden zywiol.
Niektóre zywioly sa silniejsze niz inne.
Tak jak w parze, zawsze jest ten|silniejszy i ten slabszy.
Monochromy sa dobre, Maribel,|ale nie zanurzone. To nie akwarium.
Jest:
Dziękuję. I nie mam nad czym myśleć.
W filozofii ikebany każdy kwiat|reprezentuje jeden żywioł.
Niektóre żywioły są silniejsze niż inne.
Tak jak w parze, zawsze jest ten|silniejszy i ten słabszy.
Monochromy są dobre, Maribel,|ale nie zanurzone. To nie akwarium.
Było:
Dzieki, Maco.
- Co robisz, Vale?|- Uniesmiertelniam piekno.
Jest:
dzięki, Maco.
- Co robisz, Vale?|- Unieśmiertelniam piękno.
Było:
nie myslisz o obiedzie ojca?
Musimy wybrac temat.
Czy twoja strategia psikusów|polega po prostu na nicnierobieniu?
Nie. Zrobilam kompozycje.
Mozesz byc tak mila i nam pokazac?
Jest:
nie myślisz o obiedzie ojca?
Musimy wybrać temat.
Czy twoja strategia psikusów|polega po prostu na nic nierobieniu?
Nie. Zrobiłam kompozycje.
Możesz być tak miła i nam pokazać?
Było:
I uzylam techniki monochromu.
Jest:
I użyłam techniki monochromu.
Było:
i z tylu.
Monochrom to wykorzystanie tego|samego koloru w róznych elementach.
A tych kwiatów nigdy nie uzywa sie|w kompozycjach minimalistycznych.
Adela, nic nie zrozumialas.
Jest:
i z tyłu.
Monochrom to wykorzystanie tego|samego koloru w różnych elementach.
A tych kwiatów nigdy nie używa się|w kompozycjach minimalistycznych.
Adela, nic nie zrozumiałaś.
Było:
Mozesz posprzatac ogród,|tak jak sie umówilismy?
Upadl ci.
Jest:
Możesz posprzątać ogród,|tak jak się umówiliśmy?
Upadł ci.
Było:
Przestancie.
Juz, juz.
Maribel, ogluszysz nas!
Cwicze drugi glos.
Jest:
Przestańcie.
Już, już.
Maribel, ogłuszysz nas!
Ćwicze drugi głos.
Było:
Chodzcie zobaczyc!
Jest:
Chodźcie zobaczyć!
Było:
posmaruje cie kremem,|zebys nie dostal zmarszczek.
Nie sadze, zeby mial zmarszczki.
Jest:
posmaruję cię kremem,|żebyś nie dostał zmarszczek.
Nie sądzę, żeby miał zmarszczki.
Było:
Przestancie? Chcecie stracic godnosc|przez pare bicepsów?
- Ale jakich bicepsów.|- O, Boze...
Jest taki... Jest taki seksowny,|jakby karmel wyciekal
Jest:
Przestańcie? Chcecie stracić godność|przez parę bicepsów?
- Ale jakich bicepsów.|- O, Boże...
Jest taki... Jest taki seksowny,|jakby karmel wyciekał
Było:
Co wy, myslalam, ze jest bardziej sexy.
Jest:
Co wy, myślałam, że jest bardziej sexy.
Było:
Chod?, popatrz na niego.
Chod? go zobaczyc, szybko!|Nie czesto sie oglada cos takiego.
- Tak, jest w porzadku.|- Vale, co ty?
Jest:
Chodź, popatrz na niego.
Chodź go zobaczyć, szybko!|Nie często się ogląda coś takiego.
- Tak, jest w porządku.|- Vale, co ty?
Było:
Niech bedzie, super sexy.
Jest:
Niech będzie, super sexy.
Było:
Buzuja wam hormony, a to tylko tylek.
Ale co za tylek.
Heidi, chod? tutaj.
- Juz go widzialam.|- Nie, chod?, popatrz.
Co jest? Co sie dzieje?
Jest:
Buzuja wam hormony, a to tylko tyłek.
Ale co za tyłek.
Heidi, chodź? tutaj.
- Już go widziałam.|- Nie, chodź?, popatrz.
Co jest? Co się dzieje?
Było:
To mój szczesliwy pas do ponczoch.
Nosze go na wypadek,|gdyby mi sie poszczescilo.
Kazda ma swój wlasny k olor, a kazdy|k olor swój glos, indywidualnosc.
Jest:
To mój szczęśliwy pas do pończoch.
Nosze go na wypadek,|gdyby mi się poszczęściło.
każda ma swój własny kolor, a każdy|kolor swój głos, indywidualność.
Było:
Dobrze, dziewczeta,|znajdzcie swój kolor.
Eksperymentujcie,|bawcie sie dobieraniem odcieni.
Jest:
Dobrze, dziewczęta,|znajdźcie swój kolor.
Eksperymentujcie,|bawcie się dobieraniem odcieni.
Było:
Halo? Czesc, skarbie. Tak.
Ale dlaczego ona musi jechac?
Nie, Kike. Nie znosze jej.
Jest:
Halo? cześć, skarbie. Tak.
Ale dlaczego ona musi jechać?
Nie, Kike. Nie znoszę jej.
Było:
Czemu nie pan Van der Linde,|jak nazywa cie kazda asystentka?
Kike, nie obchodzi mnie,|czy masz inna. Kike!
Co, poklócilas sie ze swoim kotkiem?
- Co cie to obchodzi?|- Chcialam pomóc.
Jest:
Czemu nie pan Van der Linde,|jak nazywa cię każda asystentka?
Kike, nie obchodzi mnie,|czy masz inną. Kike!
Co, pokłóciłaś się że swoim kotkiem?
- Co cię to obchodzi?|- Chciałam pomóc.
Było:
Jestes tu tylko po to,|by zrujnowac nam zycie. Ale wiesz, co?
Postaram sie, by pan Van der Linde,|mój tesc,
dowiedzial sie, jaka jestes zdzira.
- Po moim trupie, idiotko.|- Adela, nie groz mi.
Jestem lesbijka!
Przynajmniej tak sadze.
Przestan, musimy skonczyc piosenke.
Jest:
Jesteś tu tylko po to,|by zrujnować nam życie. Ale wiesz, co?
Postaram się, by pan Van der Linde,|mój teść,
dowiedział się, jaką jesteś zdzirą.
- Po moim trupie, idiotko.|- Adela, nie groź mi.
Jestem lesbijką!
Przynajmniej tak sądzę.
Przestań, musimy skończyć piosenkę.
Było:
No i mój wuj, ksiadz, powiedzial jej|o tym kursie.
I zapisala mnie,
zeby sie przekonac, czy da sie mnie|"wyleczyc",
no i zebym zapomniala Ane.
Jest:
No i mój wuj, ksiądz, powiedział jej|o tym kursie.
I zapisała mnie,
żeby się przekonać, czy da się mnie|"wyleczyć",
no i żebym zapomniała Ane.
Było:
Czemu nam po prostu|nie powiedzialas?
Czy to ma jakies znaczenie?
Heidi, przestan.
Chcecie mi powiedziec,|ze nie pomyslalyscie o tym,
ze sie dotykalysmy?
Nie badz glupia, Heidi.|Nie bardziej niz zwykle, nie?
Nie wszyscy musza zyc w twoim|swiecie pozorów.
Jest:
Czemu nam po prostu|nie powiedziałaś?
Czy to ma jakieś znaczenie?
Heidi, przestań.
Chcecie mi powiedzieć,|że nie pomyślałyście o tym,
że się dotykałyśmy?
Nie bądź głupia, Heidi.|Nie bardziej niż zwykle, nie?
Nie wszyscy musza żyć w twoim|świecie pozorów.
Było:
tworzymy razem muzyke.
Jest:
tworzymy razem muzykę.
Było:
Najwazniejsze, to je poznac|i zaakceptowac.
Nie ukrywac ich.
Jest:
Najważniejsze, to je poznać|i zaakceptować.
Nie ukrywać ich.
Było:
Chod? tu, usiadz.
Nie widziala pani tatuazu?
Mam wiecej.
Jest:
Chodź tu, usiądź.
Nie widziała pani tatuażu?
Mam więcej.
Było:
To byly lata szescdziesiate.
Nie bylam taka zrównowazona,|jak teraz.
Na szczescie ojciec zapisal mnie|do szkoly Léonory Lerdo de Tejada.
To najlepsze, co mi sie przydarzylo.
Wakacje za dwa dni,|nie warto dzis uciekac.
Jest:
To były lata sześćdziesiąte.
Nie byłam taka zrównoważona,|jak teraz.
Na szczęście ojciec zapisał mnie|do szkoły Léonory Lerdo de Tejada.
To najlepsze, co mi się przydarzyło.
Wakacje za dwa dni,|nie warto dziś uciekać.
Było:
Wole zyc bez Londynu,|niz zostac kura domowa.
Maca byla kiedys taka jak ja.
- Czesc, Maribel.|- O, do widzenia.
Jestes najdzielniejsza z nas.
Jest:
Wolę żyć bez Londynu,|niż zostać kurą domową.
Maca była kiedyś taka jak ja.
- cześć, Maribel.|- O, do widzenia.
Jesteś najdzielniejszą z nas.
Było:
nie mysl tyle, dobra?
Czesc.
Jest:
nie myśl tyle, dobra?
cześć.
Było:
Jeszcze troche, jeszcze troche.|Zaraz zejde.
Niech zgadne.
Wdrapalas sie tu,|a teraz boisz sie zeskoczyc, tak?
Nie. Wdrapalam sie,|by podziwiac widoki.
Jest:
Jeszcze trochę, jeszcze trochę.|Zaraz zejdę.
Niech zgadnę.
Wdrapałaś się tu,|a teraz boisz się zeskoczyć, tak?
Nie. Wdrapałam się,|by podziwiać widoki.
Było:
Masz cos przeciwko samolotom?
Nie. Jestem inzynierem lotnictwa.
I pisze prace magisterska|z materialów aerodynamicznych.
Jest:
Masz coś przeciwko samolotom?
Nie. Jestem inżynierem lotnictwa.
I piszę pracę magisterską|z materiałów aerodynamicznych.
Było:
Jestem aktorka.
Mam na imie Adela.
Jest:
Jestem aktorką.
Mam na imię Adela.
Było:
Jakbym nie widzial tego i wszystkich|innych w dniu sloneczników.
Mam ci powiedziec?
Dlatego, ze nie moglam go znalezc,
kazalam sobie wytatuowac,|zeby nie zapomniec.
Jak sie znalazlas w szkole dla dam?
Bo chce uczyc sie aktorstwa|w Londynie i zawarlam umowe.
Jest:
Jakbym nie widział tego i wszystkich|innych w dniu słoneczników.
Mam ci powiedzieć?
Dlatego, że nie mogłam go znaleźć,
kazałam sobie wytatuować,|żeby nie zapomnieć.
Jak się znalazłaś w szkole dla dam?
Bo chcę uczyć się aktorstwa|w Londynie i zawarłam umowę.
Było:
Chyba sie przestraszylam...
Niewazne.
Jest:
Chyba się przestraszyłam...
Nieważne.
Było:
zostaly ci tylko dwa tygodnie.
A tobie dlaczego na tym zalezy?
Musze tu zostac przez dwa tygodnie
i byloby mi latwiej, gdybys tu byla.
Jest:
zostały ci tylko dwa tygodnie.
A tobie dlaczego na tym zależy?
Muszę tu zostać przez dwa tygodnie
i byłoby mi łatwiej, gdybyś tu była.
Było:
jak to jest, gdy sie dotyka cycków|innej dziewczyny?
Maribel, chce spac.
Zbyt piekne, by bylo prawdziwe.
Zmienilam zdanie, no nie?
Co sie stalo?
Zlapalam go za tylek.
Co? Za czyj tylek?
Przepraszam, zapomnialas tego.
Dzieki.
Jest:
jak to jest, gdy się dotyka cycków|innej dziewczyny?
Maribel, chcę spać.
Zbyt piękne, by było prawdziwe.
Zmieniłam zdanie, no nie?
Co się stało?
Złapałam go za tyłek.
Co? Za czyj tyłek?
Przepraszam, zapomniałaś tego.
dzięki.
Było:
- Przepraszam, ja... Zapomnialam...|- Nie. To ja, przepraszam.
- To sie nie powtórzy.|- Mam nadzieje.
Jest pózno. Powinnyscie spac,|nie udawajcie.
I to dotyczy takze ciebie, Adelo.
Nie chce cie wiecej widziec z...
Jest:
- Przepraszam, ja... Zapomniałam...|- Nie. To ja, przepraszam.
- To się nie powtórzy.|- Mam nadzieje.
Jest pózno. Powinnyście spać,|nie udawajcie.
I to dotyczy także ciebie, Adelo.
Nie chcę cię więcej widzieć z...
Było:
- Za co jeszcze go zlapalas?|- Za nic.
A co on zlapal?
Jest:
- Za co jeszcze go złapałaś?|- Za nic.
A co on złapał?
Było:
Mialas pecha.
Jest:
Miałaś pecha.
Było:
Bogini ogniska domowego|potrzebuje tez wypoczynku.
Takiego week endu,|jaki macie co dwa tygodnie.
Ale najwazniejsze, to nie tracic stylu.
Jest:
Bogini ogniska domowego|potrzebuje też wypoczynku.
Takiego weekendu,|jaki macie co dwa tygodnie.
Ale najważniejsze, to nie tracić stylu.
Było:
- Czesc.|- Czesc.
- Kike, skarbie.|- Piekna, jak sie masz, mala?
- A co u ciebie, co?|- Dobrze, tesknilem.
Fajnie by bylo, gdybys odstraszyla|tego idiote, którego mi mama znalazla.
Jest:
- cześć.|- cześć.
- Kike, skarbie.|- Piękna, jak się masz, mała?
- A co u ciebie, co?|- Dobrze, tęskniłem.
Fajnie by było, gdybyś odstraszyła|tego idiotę, którego mi mama znalazła.
Było:
Sluchaj, rób wszystko dokladnie|odwrotnie niz zwykle, dobra?
Jest:
słuchaj, rób wszystko dokładnie|odwrotnie niż zwykle, dobra?
Było:
Mam tego dosc!|Nawet po mnie nie przyjechales!
Jest:
Mam tego dość!|Nawet po mnie nie przyjechałeś!
Było:
Nie, nie! Nie posazek.|Pusc go, pusc.
Jest:
Nie, nie! Nie posążek.|Puść go, puść.
Było:
O, mój Boze!
Za dwa tygodnie obiad.|Mialas sie zmienic.
To ty chciales, zebym sie zmienila,|byla inna, ale nie, tato. To jestem ja!
Nie mozesz byc soba i byc mila?
Zycie jest twarde, skarbie.
Musisz sie nauczyc negocjowac,|byc mila. Jak nie, to strach myslec.
Jest:
O, mój Boże!
Za dwa tygodnie obiad.|Miałaś się zmienić.
To ty chciałeś, żebym się zmieniła,|była inną, ale nie, tato. To jestem ja!
Nie możesz być sobą i być miła?
życie jest twarde, skarbie.
Musisz się nauczyć negocjować,|być miła. Jak nie, to strach myśleć.
Było:
Zadziorna, impulsywna. Ale wierze|w to, co chce robic i kim jestem.
Jest:
Zadziorna, impulsywna. Ale wierzę|w to, co chcę robić i kim jestem.
Było:
Wejdz, wejdz.
Gorzej niz Sodi.
Adela! To tylko obiad, nie mozesz|poudawac na jednym obiedzie?
Jest:
Wejdz, wejdź.
Gorzej niż Sodi.
Adela! To tylko obiad, nie możesz|poudawać na jednym obiedzie?
Było:
Halo? Super, przyjdz do sklepu,|bede tu czekal.
Tak, przynies dokumenty.
Jest super, kochanie, podoba mi sie.
- Teskniles za mna?|- Tak, kotku.
- Ja za toba bardziej.|- Enrique?
Jest:
Halo? Super, przyjdź do sklepu,|będę tu czekał.
Tak, przynieś dokumenty.
Jest super, kochanie, podoba mi się.
- Tęskniłeś za mną?|- Tak, kotku.
- Ja za tobą bardziej.|- Enrique?
Było:
Nie do wiary, ze nie mozesz|zrobic nawet tego bez niej.
Skarbie, to tylko pare podpisów.
Ach tak? I dlatego sie tak ubrala?|Przeziebi sie.
Kike, jestes tam?
Jest:
Nie do wiary, że nie możesz|zrobić nawet tego bez niej.
Skarbie, to tylko parę podpisów.
Ach tak? I dlatego się tak ubrała?|Przeziębi się.
Kike, jesteś tam?
Było:
Dzial dla kobiet jest na pierwszym|pietrze, moja droga.
Gdybys chciala kupic|cos mniej skapego
i z wieksza klasa.
Jest:
Dział dla kobiet jest na pierwszym|piętrze, moja droga.
Gdybyś chciała kupić|coś mniej skąpego
i z większą klasą.
Było:
Jakie sliczne!
Pia, skarbie, Julio czeka na ciebie|od pól godziny.
Jest:
Jakie śliczne!
Pia, skarbie, Julio czeka na ciebie|od pół godziny.
Było:
- Co sie z toba stalo?|- Nie podoba ci sie?
Bogini domowego ogniska nigdy nie|powinna wynosic sie nad mezczyzne.
Dlatego sie tak ubralam.|Na pewno sie mu spodoba, nie?
Kotku, kotku, zaczekaj, prosze. Pia!
Wygladasz jak ja po imprezie.
Jest:
- Co się z tobą stało?|- Nie podoba ci się?
Bogini domowego ogniska nigdy nie|powinna wynosić się nad mężczyznę.
Dlatego się tak ubrałam.|Na pewno się mu spodoba, nie?
Kotku, kotku, zaczekaj, proszę. Pia!
Wyglądasz jak ja po imprezie.
Było:
Czesc, jestem Pia.
Jest:
cześć, jestem Pia.
Było:
Magister ekonomii z wyróznieniem|z Harvardu?
Milo mi cie poznac.
W zasadzie, to mam cos do zalatwienia.
Jest:
Magister ekonomii z wyróżnieniem|z Harvardu?
miło mi cię poznać.
W zasadzie, to mam coś do załatwienia.
Było:
Kotku, próbowalam ci powiedziec...
...ale za pózno.
Nie odchodz.
Jest:
Kotku, próbowałam ci powiedzieć...
...ale za późno.
Nie odchodź.
Było:
Jest tylko troche...
- Niesmiala?|- Nie, glupia.
Jest:
Jest tylko trochę...
- Nieśmiała?|- Nie, głupia.
Było:
I naprawde sadzi pani,|ze córka potrzebuje mojej pomocy?
Bo ja bym postawil na cos innego.
- Na przyklad?|- Na przyklad...
Gospodarcza tendencja Senatora Leóna|opiera sie chyba na teorii Keynesa.
A ty jak sadzisz?
Otworze.
Cóz...
Zawsze wiedzielismy,|ze problem miasta jest...
Jest:
I naprawdę sądzi pani,|że córka potrzebuje mojej pomocy?
Bo ja bym postawił na coś innego.
- Na przykład?|- Na przykład...
Gospodarcza tendencja Senatora Leóna|opiera się chyba na teorii Keynesa.
A ty jak sądzisz?
Otworzę.
cóż...
Zawsze wiedzieliśmy,|że problem miasta jest...
Było:
Pia, gdzie ten idiota,|z którym mama chce cie spiknac?
Jest:
Pia, gdzie ten idiota,|z którym mama chce cię spiknąć?
Było:
Cos ty, Pia, powinnas|mi byla powiedziec.
Julia nie trzeba odstraszac,|nigdy nie zwracal na mnie uwagi.
Pia, powiedz mu prawde.
Prawda jest taka,|ze nie potrzebuje pomocy z ekonomiki.
Mam najwyzsza ocene.
Skad mialam wiedziec?
Jest:
coś ty, Pia, powinnaś|mi była powiedzieć.
Julia nie trzeba odstraszać,|nigdy nie zwracał na mnie uwagi.
Pia, powiedz mu prawdę.
Prawda jest taka,|że nie potrzebuję pomocy z ekonomiki.
Mam najwyższą ocenę.
Skąd miałam wiedzieć?
Było:
jak nawet to nie wypalilo,
Jest:
jak nawet to nie wypaliło,
Było:
I jak masz skonczyc tak, jak ja,|to do dna.
Jest:
I jak masz skończyć tak, jak ja,|to do dna.
Było:
Za imponujacy tylek Mery.|O, byl taki, patrz.
Taki jedrny.
- I za...|- Czyj tylek?
No, mów. Za czyj tylek?
Calkiem niezly tylek.
To chodzmy do niego.
- Chodzmy do niego.|- Chodzmy do niego.
Przestan! To nic nie daje.
- Przestan.|- Tylko tak umiem.
To nic smiesznego.|To nie jest smieszne.
No, zagraj cos, co umiesz.
Jest:
Za imponujący tyłek Mery.|O, był taki, patrz.
Taki jędrny.
- I za...|- Czyj tyłek?
No, mów. Za czyj tyłek?
Całkiem niezły tyłek.
To chodźmy do niego.
- Chodźmy do niego.|- Chodźmy do niego.
Przestań! To nic nie daje.
- Przestań.|- Tylko tak umiem.
To nic śmiesznego.|To nie jest śmieszne.
No, zagraj coś, co umiesz.
Było:
Jeszcze tego tu brakowalo!|Idzcie krzyczec pod swój dom!
Jest:
Jeszcze tego tu brakowało!|Idźcie krzyczeć pod swój dom!
Było:
Bo pozywna zupa zawsze pomaga.
Jest:
Bo pożywna zupa zawsze pomaga.
Było:
Nikomu wiecej nie zalezy|na byciu królowa domowego ogniska.
Sa wazniejsze rzeczy.
Jest:
Nikomu więcej nie zależy|na byciu królową domowego ogniska.
Sa ważniejsze rzeczy.
Było:
Badz, kim jestes|i niech sie inni wypchaja.
Mysle, ze na swiecie panuje chaos.
Jest:
Bądź, kim jesteś|i niech się inni wypchają.
Myślę, że na świecie panuje chaos.
Było:
mozna miec harmonijna,|mila atmosfere.
Nie widze kobiety, która stara sie|zmieniac wszystko sama.
Ale widze kobiete,|która utrzymuje pewien porzadek.
Moge jej doradzic,
i to mój sposób na zmienianie swiata.
Chcialem sie odwdzieczyc.
Za serenade.
Nie wiedzialam, ze grasz na pianinie.
Maca mnie nauczyla.
Umysl jest jak stara plyta.
A igla zawsze biegnie po tej samej|sciezce,
az znajdzie ryse na plycie.
Wypadek, który spowoduje,|ze zmienisz sciezk e.
Jest:
można mieć harmonijną,|miłą atmosferę.
Nie widzę kobiety, która stara się|zmieniać wszystko sama.
Ale widzę kobietę,|która utrzymuje pewien porządek.
mogę jej doradzić,
i to mój sposób na zmienianie świata.
Chciałem się odwdzięczyć.
Za serenadę.
Nie wiedziałam, że grasz na pianinie.
Maca mnie nauczyła.
Umysł jest jak stara płyta.
A igła zawsze biegnie po tej samej|ścieżce,
aż znajdzie rysę na płycie.
Wypadek, który spowoduje,|że zmienisz ścieżkę.
Było:
Zabierz sie do pracy.
Ja tez.
Kiedys wybilam Paoli zab,|bo glupia dziewucha
smiala sie ze mnie, jak sie smialam,|i nosem wylecial mi sok jablkowy.
Z gilami. Zdarzylo ci sie to kiedys?
Jest:
Zabierz się do pracy.
Ja też.
kiedyś wybiłam Paoli ząb,|bo głupia dziewucha
śmiała się że mnie, jak się śmiałam,|i nosem wyleciał mi sok jabłkowy.
Z gilami. Zdarzyło ci się to kiedyś?
Było:
Wszystkie pozostale pracuja,|prócz ciebie.
Musisz zaplanowac obiad dla ojca.
Juz ide, Maca.
Jest:
Wszystkie pozostałe pracują,|prócz ciebie.
Musisz zaplanować obiad dla ojca.
Już idę, Maca.
Było:
Chod? tutaj.
Nie ze studentkami.
Jest:
Chodź tutaj.
Nie że studentkami.
Było:
Jestes dziewica?
Nie mialam szczescia.
Nie moge w to uwierzyc,|mam tego dosc!
Jest:
Jesteś dziewicą?
Nie miałam szczęścia.
Nie mogę w to uwierzyć,|mam tego dość!
Było:
Zaraz mamy sie pobrac, a nie mozesz|nawet odebrac cholernego telefonu.
Heidi, cos ty, uspokój sie, dziewczyno.
Tak? A jak mam to zrobic, co?
Jestem tu zamknieta z narkomanka,|niedorozwinieta umyslowo,
maniaczka i na dodatek wszystkiego -|lesbijka.
Nie martw sie, nie jestes w moim typie.
Jest:
Zaraz mamy się pobrać, a nie możesz|nawet odebrać cholernego telefonu.
Heidi, coś ty, uspokój się, dziewczyno.
Tak? A jak mam to zrobić, co?
Jestem tu zamknięta z narkomanką,|niedorozwinietą umysłowo,
maniaczką i na dodatek wszystkiego -|lesbijką.
Nie martw się, nie jesteś w moim typie.
Było:
Nie jestem narkomanka|i nie waz sie tak do nas mówic.
Wiesz co? Bede mówic,|jak mi sie podoba.
Sama zamknij swoja przyjaciólke lesbe,|która gada tylko o seksie.
Odrazajace!
Przynajmniej Valentina próbowala|i wie, co lubi.
Jest:
Nie jestem narkomanką|i nie waż się tak do nas mówić.
Wiesz co? będę mówić,|jak mi się podoba.
Sama zamknij swoją przyjaciółkę lesbę,|która gada tylko o seksie.
Odrażające!
Przynajmniej Valentina próbowała|i wie, co lubi.
Było:
W swoim swiecie pozorów|myslisz, ze Kike to szczyt marzen.
Myslisz, ze jestes jedyna dla Kike'a?
To dlaczego jestes taka zazdrosna|o jego asystentke?
Zamknij sie. Córko podrzednego|polityka bez zasad i bez rodziny.
Ja ci pokaze, cholerna...
- Ej! Adela!|- Adela, przestan!
- Puszczaj mnie!|- Adela, pusc ja!
- Zostaw ja!|- Wara ci
- od mojej rodziny, zdziro!|- Pusc ja!
- Adela, przestan!|- Nie zaczynaj ze mna!
Wynos sie! Wynocha, kurza twoja mac,|wynocha!
Nic sie nie stalo.
Nie znosze jej.
Nie znosze jej.
Posluchaj tego.
Jest:
W swoim świecie pozorów|myślisz, że Kike to szczyt marzeń.
Myślisz, że jesteś jedyna dla Kike'a?
To dlaczego jesteś taka zazdrosna|o jego asystentkę?
Zamknij się. Córko podrzędnego|polityka bez zasad i bez rodziny.
Ja ci pokażę, cholerna...
- Ej! Adela!|- Adela, przestań!
- Puszczaj mnie!|- Adela, puść ją!
- Zostaw ją!|- Wara ci
- od mojej rodziny, zdziro!|- Puść ją!
- Adela, przestań!|- Nie zaczynaj że mną!
Wynos się! Wynocha, kurwa twoja mać,|wynocha!
Nic się nie stało.
Nie znoszę jej.
Nie znoszę jej.
Posłuchaj tego.
Było:
To ostatnia piosenka,|jaka napisalam z Ana.
Chcialabym byc taka odwazna, jak ty.
To masz szanse.
Jest:
To ostatnia piosenka,|jaką napisałam z Ana.
Chciałabym być taka odważna, jak ty.
To masz szansę.
Było:
Jest wiele sposobów|patrzenia na swiat.
Jest:
Jest wiele sposobów|patrzenia na świat.
Było:
czeka dopiero na swoja historie.
Lubie gwiazdy.
Zycie intymne to delikatny temat.
Moze zranic uczucia wielu osób.
Zrobie to w sposób|jak najbardziej delikatny.
Porozmawiamy o czyms|magicznym i pieknym.
Bliskosc, jaka bedziecie z nim dzielic.
Bedziemy gadac o seksie.
Mozecie mi powiedziec,|do kogo to nalezy?
Gdzie pani to znalazla? Szukalam go.
Sasiadka mi go przyniosla, Maribel.
Jest:
czeka dopiero na swoją historię.
Lubię gwiazdy.
życie intymne to delikatny temat.
Może zranić uczucia wielu osób.
Zrobię to w sposób|jak najbardziej delikatny.
Porozmawiamy o czymś|magicznym i pięknym.
Bliskość, jaką będziecie z nim dzielić.
Będziemy gadać o seksie.
Możecie mi powiedzieć,|do kogo to należy?
Gdzie pani to znalazła? Szukałam go.
Sąsiadka mi go przyniosła, Maribel.
Było:
Cisza, prosze!
Dziewczeta, zycie intymne|to cos bardzo wyjatkowego,
co bedziecie dzielily z inna osoba.
I ta osoba musi stanowic|centrum naszego zycia.
Nie ma nic trudniejszego,|niz zmiana sposobu myslenia,
gdy przez lata sadzilo sie, ze jest tylk o|jeden sposób robienia pewnych rzeczy.
Jest:
Cisza, proszę!
dziewczęta, życie intymne|to coś bardzo wyjątkowego,
co będziecie dzieliły z inną osobą.
I ta osoba musi stanowić|centrum naszego życia.
Nie ma nic trudniejszego,|niż zmiana sposobu myślenia,
gdy przez lata sądziło się, że jest tylko|jeden sposób robienia pewnych rzeczy.
Było:
- Cukier?|- Slodzik poprosze.
I nóz do podciecia zyl.
Mozesz wziac tace?|Postawcie na nia swoje filizanki.
Jest:
- Cukier?|- Słodzik poproszę.
I nóż do podcięcia żył.
Możesz wziąć tacę?|Postawcie na nią swoje filiżanki.
Było:
Rozlalas troche.
Jest:
Rozlałaś trochę.
Było:
O, dzieki.
Jest:
O, dzięki.
Było:
I nagle odkrywamy,|ze mozna myslec w inny sposób.
Ze zmienilysmy sie,|nie zdajac sobie z tego sprawy.
Co sie stalo?
Nie wrócisz na zajecia?
Nienawidze herbaty.|To tylko goraca woda z ziolami.
Posluchaj, Adelo.
Kiedys tez nienawidzilam herbaty.
Gdy bylam w twoim wieku,|udawalam, ze jestem twarda.
Balam sie uczuc.
Przyznac sie,|ze zaczyna mi zalezec na innych.
Czulam sie samotna.
Ja nie czuje sie samotna.
Az odkrylam, ze filizanka herbaty
jest pretekstem,|by ja dzielic z przyjaciólka.
Co to pania obchodzi?
Chodzi pani tylko o nasze pieniadze.
Jest:
I nagle odkrywamy,|że można myśleć w inny sposób.
Że zmieniłyśmy się,|nie zdając sobie z tego sprawy.
Co się stało?
Nie wrócisz na zajęcia?
Nienawidze herbaty.|To tylko gorąca woda z ziołami.
Posłuchaj, Adelo.
Kiedyś też nienawidziłam herbaty.
Gdy byłam w twoim wieku,|udawałam, że jestem twarda.
Bałam się uczuć.
Przyznać się,|że zaczyna mi zależeć na innych.
Czułam się samotna.
Ja nie czuje się samotna.
Aż odkryłam, że filiżanka herbaty
jest pretekstem,|by ją dzielić z przyjaciółką.
Co to panią obchodzi?
Chodzi pani tylko o nasze pieniądze.
Było:
Adelo, mozemy byc przyjaciólkami.
Jest zimna. I przydalby sie cukier.
Kazde ziarno wydaje owoc.
I kazdy semestr dobiega k onca.
I wtedy zdajemy sobie sprawe,
ze nasze wysilki zawsze sie oplacaja.
- Nawet nie moralnosc...|- Tak, tak, tak.
Jest:
Adelo, możemy być przyjaciółkami.
Jest zimna. I przydałby się cukier.
Każde ziarno wydaje owoc.
I każdy semestr dobiega końca.
I wtedy zdajemy sobie sprawę,
że nasze wysiłki zawsze się opłacają.
- Nawet nie moralność...|- Tak, tak, tak.
Było:
Chodzi o to... Dziekuje.
Sluchaj, Martin, widac to w ostatnich|sondazach.
Ludzie chca powrotu do Meksyku|z zasadami,
w którym wszystko jest, jak powinno|i kazdy ma swoje miejsce...
Przepraszam za spóznienie,|ale musialam wszystko przygotowac.
Wygladasz przeslicznie.
- Przedstawisz mnie, tato?|- Tak, tak, oczywiscie, chod?.
Jest:
Chodzi o to... Dziękuję.
słuchaj, Martin, widać to w ostatnich|sondażach.
Ludzie chcą powrotu do Meksyku|z zasadami,
w którym wszystko jest, jak powinno|i każdy ma swoje miejsce...
Przepraszam za spóźnienie,|ale musiałam wszystko przygotować.
Wyglądasz prześlicznie.
- Przedstawisz mnie, tato?|- Tak, tak, oczywiście, chodź.
Było:
Milo mi poznac.
Bardzo mi milo.
Milo mi bylo równiez poznac|na kursie Heidi, jest... super.
- Dziekuje.|- Dobry wieczór paniom.
Jest:
miło mi poznać.
Bardzo mi miło.
miło mi było również poznać|na kursie Heidi, jest... super.
- Dziękuję.|- Dobry wieczór paniom.
Było:
Pójde sprawdzic,|co sie dzieje w kuchni.
Jest:
Pójde sprawdzić,|co się dzieje w kuchni.
Było:
Piekny stól, Adelo. Moje gratulacje.
Dziekuje.|To zasluga mojej nauczycielki.
Dziekuje.
Dziekuje.
- Zycze smacznego.|- Dziekujemy.
- Prosze zaczynac.|- Dzieki.
Jest:
Piękny stół, Adelo. Moje gratulacje.
Dziękuję.|To zasługa mojej nauczycielki.
Dziękuję.
Dziękuję.
- Życzę smacznego.|- Dziękujemy.
- Proszę zaczynać.|- dzięki.
Było:
- Jesli panstwo pozwola.|- Oczywiscie.
Jest:
- Jeśli państwo pozwolą.|- Oczywiście.
Było:
Pójde zapalic cygaro.
- Czy ktos jeszcze?|- Pójde z toba, Monsignor.
- Chodzmy.|- Enrique,
Jest:
Pójdę zapalić cygaro.
- Czy ktoś jeszcze?|- Pójdę z tobą, Monsignor.
- Chodźmy.|- Enrique,
Było:
Mam nadzieje zdobyc twoje zaufanie.
Zwlaszcza teraz, gdy rozwiane zostaly|twoje watpliwosci co do Adeli.
Nie martw sie.
Masz czarujaca córke.
- Dziekuje.|- Prosze wybaczyc.
To jedna z niewielu moich|przyjemnosci.
Maca jest bardziej skuteczna|niz myslalem.
Mówilem ci, to prawdziwa dama.
Wyobrazam sobie jej wyraz twarzy, gdy|dostala te sumke za zatrzymanie Adeli.
Cóz...
- Co mówiles?|- Wspaniala. Jest doskonala.
Naprawde, Maca. Gratulacje.
Tak. Poskromilas moja mala dzikuske.|To zasluguje na toast, prawda?
Chcialabym wzniesc toast.
Nie, nie, nie, ja tez|chce wzniesc toast.
Za naszego nowego kandydata|do zarzadu miasta.
Jest:
Mam nadzieje zdobyć twoje zaufanie.
Zwłaszcza teraz, gdy rozwiane zostały|twoje wątpliwości co do Adeli.
Nie martw się.
Masz czarujacą córkę.
- Dziękuję.|- Proszę wybaczyć.
To jedna z niewielu moich|przyjemności.
Maca jest bardziej skuteczna|niż myślałem.
Mówiłem ci, to prawdziwa dama.
Wyobrażam sobie jej wyraz twarzy, gdy|dostała te sumkę za zatrzymanie Adeli.
cóż...
- Co mówiłeś?|- Wspaniała. Jest doskonała.
naprawdę, Maca. Gratulacje.
Tak. Poskromiłaś moją małą dzikuskę.|To zasługuje na toast, prawda?
Chciałabym wznieść toast.
Nie, nie, nie, ja też|chcę wznieść toast.
Za naszego nowego kandydata|do zarządu miasta.
Było:
Niezwykla nauczycielke i przyjaciólke.
Najdrozsza.
Jest:
Niezwykłą nauczycielkę i przyjaciółkę.
Najdroższa.
Było:
I za mojego tate...
I za tate, który byl na tyle sprytny,|ze wyslal mnie na kurs
po moim aresztowaniu|za napasc o charakterze seksualnym.
Co? To bylo konieczne, prawda, tato?|Zdrowie!
Jest:
I za mojego tatę...
I za tatę, który był na tyle sprytny,|że wysłał mnie na kurs
po moim aresztowaniu|za napaść o charakterze seksualnym.
Co? To było konieczne, prawda, tato?|Zdrowie!
Było:
który popiera tylko polityków,|którzy chodza do tego samego klubu
i maja córki takie jak Heidi.
Ale nikt cie nie zna, prawda, Heidi?
Jest:
który popiera tylko polityków,|którzy chodzą do tego samego klubu
i mają córki takie jak Heidi.
Ale nikt cię nie zna, prawda, Heidi?
Było:
Bo w tym twoim malym swiatku|nikt nikogo nie zna.
Albo udaja, ze sie znaja.
Na przyklad, niech pan slucha uwaznie,|panie Van der Linde.
Ona, ja i wszyscy wiemy,|ze obecny tu Kike
Jest:
Bo w tym twoim małym światku|nikt nikogo nie zna.
Albo udają, że się znają.
Na przykład, niech pan słucha uważnie,|panie Van der Linde.
Ona, ja i wszyscy wiemy,|że obecny tu Kike
Było:
Nie martw sie, Kike.
Bo obecna tu Heidi...|Przespala sie juz z sasiadem.
Czy powiesz mi, ze to nie bylas ty?
Jest:
Nie martw się, Kike.
Bo obecna tu Heidi...|Przespała się już z sąsiadem.
Czy powiesz mi, że to nie byłaś ty?
Było:
Nie moglam tego zrobic.
Ale bardzo bym chciala.
Jest:
Nie mogłam tego zrobić.
Ale bardzo bym chciała.
Było:
I baw sie dobrze w Brukseli.
- Chod? tu, chod? tu, Heidi!|- Nie, nie, nie.
Jest:
I baw się dobrze w Brukseli.
- Chodź tu, chodź tu, Heidi!|- Nie, nie, nie.
Było:
- Zostan.|- Heidi!
W ten sposób nie wydasz pieniedzy|na niepotrzebne rzeczy.
Jak mój ojciec, który wydal fortune,
by zaplacic donnie Maca, zeby nie|wyrzucila mnie ze szkoly.
Jest:
- Zostań.|- Heidi!
W ten sposób nie wydasz pieniędzy|na niepotrzebne rzeczy.
Jak mój ojciec, który wydał fortunę,
by zapłacić donnie Maca, żeby nie|wyrzuciła mnie że szkoły.
Było:
- O forse, o nic wiecej.|- Nie, nie, to nie bylo tak, Adela.
Niewazne, tato. Niewazne.
Oczywiscie, ze wazne.
Dońa Maca nie chciala przyjac|ode mnie pieniedzy.
Adelo, widze,|ze mylilem sie co do ciebie.
Jestes o wiele gorsza,|niz to sobie wyobrazalem.
Chwileczke.
Nie pozwole ci tak mówic|o mojej córce.
Powinienes sie wstydzic.
Jest:
- O forsę, o nic więcej.|- Nie, nie, to nie było tak, Adela.
Nieważne, tato. Nieważne.
Oczywiscie, że ważne.
Dońa Maca nie chciała przyjąć|ode mnie pieniędzy.
Adelo, widzę,|że myliłem się co do ciebie.
Jesteś o wiele gorsza,|niż to sobie wyobrażałem.
Chwileczkę.
Nie pozwolę ci tak mówić|o mojej córce.
Powinieneś się wstydzić.
Było:
Oczywiste jest, Maco,|ze prowadzisz swoja szkole
Jest:
Oczywiste jest, Maco,|że prowadzisz swoją szkołę
Było:
Mozesz byc pewna,|ze wszyscy sie dowiedza
o jakosci twoich nauk.
Jest:
Możesz być pewna,|że wszyscy się dowiedzą
o jakości twoich nauk.
Było:
Gdy twoja mama umarla,
nie wiedzialem, co z toba zrobic.
Nie wiedzialem, co z soba zrobic.
Nie moglem spojrzec ci w oczy,
bo balem sie, ze cie zranie.|I odsunalem sie.
Mysle, ze tylko bardziej cie zranilem.
Jest:
Gdy twoja mama umarła,
nie wiedziałem, co z tobą zrobić.
Nie wiedziałem, co z sobą zrobić.
Nie mogłem spojrzeć ci w oczy,
bo bałem się, że cię zranię.|I odsunąłem się.
Myslę, że tylko bardziej cię zraniłem.
Było:
ze nie chcialem, zebys wyjezdzala.
Jest:
że nie chciałem, żebyś wyjeżdżała.
Było:
Spójrz na pozytywna strone.|Masz to, czego chcialas, nie?
Jest:
Spójrz na pozytywną stronę.|Masz to, czego chciałaś, nie?
Było:
Nie wiem, ale nie osiagne tego,|rujnujac zycie innych.
Chcialabym naprawic wszystko tacie.
Jest:
Nie wiem, ale nie osiągnę tego,|rujnując życie innych.
Chciałabym naprawić wszystko tacie.
Było:
Cos ty, Pia, jak?
Najpierw pomysl, potem dzialaj.
Jest:
coś ty, Pia, jak?
Najpierw pomyśl, potem działaj.
Było:
Przyszlam, bo mysle, ze mozemy|wszystko naprawic.
Jestesmy bardzo podobne, Adelo.
Dlaczego wyjezdzasz?
Jest:
Przyszłam, bo myślę, że możemy|wszystko naprawić.
Jesteśmy bardzo podobne, Adelo.
Dlaczego wyjeżdżasz?
Było:
pan Van der Linde szkaluje|te glupia szkole
i teraz chca nawet ja zamknac.
Dlatego mówilam jej,|zeby przyjela ten czek za ciebie.
Jest:
pan Van der Linde szkaluje|tę głupią szkołę
i teraz chcą nawet ją zamknąć.
Dlatego mówiłam jej,|żeby przyjeła ten czek za ciebie.
Było:
Myslalam, ze zrobilas|wszystko dla pieniedzy.
I co z tego? Teraz to juz niewazne.
Jest:
Myślałam, że zrobiłaś|wszystko dla pieniędzy.
I co z tego? Teraz to już nieważne.
Było:
Nie chcialam zranic ciebie|ani twojego syna.
Jest:
Nie chciałam zranić ciebie|ani twojego syna.
Było:
Przyszlam tu w ciazy,|a gdy urodzilo sie dziecko,
dala mu swoje imie
i wypruwala sobie zyly przez 20 lat|w tej szkole,
zeby nam pomóc.
Jest:
Przyszłam tu w ciąży,|a gdy urodziło się dziecko,
dała mu swoje imię
i wypruwała sobie żyły przez 20 lat|w tej szkole,
żeby nam pomóc.
Było:
- Emiliano...|- Emiliano wrócil do szkoly.
A my musimy zostac tutaj.
Musimy zabrac te pudla.
Nie gadaj, naprawde zamyka?
Musze cos wymyslic,|zeby udobruchac Van der Linde.
Jest tylko jedno wyjscie.
Jest:
- Emiliano...|- Emiliano wrócił do szkoły.
A my musimy zostać tutaj.
Musimy zabrać te pudła.
Nie gadaj, naprawdę zamyka?
Muszę coś wymyślić,|żeby udobruchać Van der Linde.
Jest tylko jedno wyjście.
Było:
Nielatwa sprawa.
I kandydature taty.
Jest:
Niełatwa sprawa.
I kandydaturę taty.
Było:
przykro mi z powodu tego, co sie stalo.
Nie myslalam i...
Nigdy nie mysle.
Jest:
przykro mi z powodu tego, co się stało.
Nie myślałam i...
Nigdy nie myślę.
Było:
Wiesz, czego chcialam?
Jest:
Wiesz, czego chciałam?
Było:
Zalozyc rodzine. Czy to ?le?
Czy to ?le, ze nie jestem taka jak ty?
Chodzi o to, ze nie róznimy sie, Heidi.
Jest:
Założyć rodzinę. Czy to źle?
Czy to źle, że nie jestem taka jak ty?
Chodzi o to, że nie różnimy się, Heidi.
Było:
jesli go kochasz, nie pozwól mu odjesc.
Kike pojutrze wyjezdza.|I chyba nie chce mnie widziec.
I wiesz co? Ja tez nie.
Nie, wlasnie ze chcesz go zobaczyc.
Musimy spróbowac.
- Myslisz?|- Jasne.
Nie, nie, nie. Naprawde sadzisz,|ze jestesmy takie same?
Jest:
jesli go kochasz, nie pozwól mu odjeść.
Kike pojutrze wyjeżdża.|I chyba nie chce mnie widzieć.
I wiesz co? Ja też nie.
Nie, właśnie że chcesz go zobaczyć.
Musimy spróbować.
- Myślisz?|- Jasne.
Nie, nie, nie. naprawdę sądzisz,|że jesteśmy takie same?
Było:
Spotkajmy sie o dziesiatej|w muzeum geologicznym
Jest:
Spotkajmy się o dziesiątej|w muzeum geologicznym
Było:
Vale, chcialam ci powiedziec,|ze to nieprawda...
Nie martw sie.
Juz ci mówilam,|ze nie jestes w moim typie.
Uwielbiam historie milosne.
Jest:
Vale, chciałam ci powiedzieć,|że to nieprawda...
Nie martw się.
Już ci mówiłam,|że nie jesteś w moim typie.
Uwielbiam historie miłosne.
Było:
Jak chcesz cos powiedziec, to mów,|bo musze sie spakowac.
Jak milo.
Najpierw mówisz, ze mam przyjsc tu,|gdzie sie poznalismy,
a teraz to ja mam cos mówic?
Dostalem wiadomosc z twojej komórki,|wiec to ty wyslalas.
Jest:
Jak chcesz coś powiedzieć, to mów,|bo muszę się spakować.
Jak miło.
Najpierw mówisz, że mam przyjść tu,|gdzie się poznaliśmy,
a teraz to ja mam coś mówić?
Dostałem wiadomość z twojej komórki,|więc to ty wysłałaś.
Było:
Bo ja tez dostalam wiadomosc|z twojej komórki.
Cóz, wiec to byla pomylka.
Jesli nie masz mi nic do powiedzenia,|to ide.
A ty nie chcesz mi nic powiedziec?
Jest:
Bo ja też dostałam wiadomość|z twojej komórki.
Cóż, więc to była pomyłka.
Jesli nie masz mi nic do powiedzenia,|to idę.
A ty nie chcesz mi nic powiedzieć?
Było:
Byla to gala na cele charytatywne,|jak kazda inna.
Jest:
była to gala na cele charytatywne,|jak każda inna.
Było:
Znudzona nuzacym towarzyskim|zgielkiem,
zdecydowala sie przejsc po muzeum.
Oh! Jestem taka znuzona meczacym|towarzyskim zgielkiem.
Popatrze sobie lepiej na jaskiniowców.
Jest:
Znudzona nużącym towarzyskim|zgiełkiem,
zdecydowała się przejść po muzeum.
Oh! Jestem taka znużona męczącym|towarzyskim zgiełkiem.
Popatrzę sobie lepiej na jaskiniowców.
Było:
By lepiej widziec diplodokusa.
Jest:
By lepiej widzieć diplodokusa.
Było:
- A jakie masz wielkie rece!|- Jakie masz wielkie rece!
Jest:
- A jakie masz wielkie ręce!|- Jakie masz wielkie ręce!
Było:
Bym lepiej mógl lapac mamuty.
Nie! To nie bylo tak!
Sluchajcie, tego dnia szukalam|mojej kuzynki, Katity, wiec...
Wiec...
Heidi spotkala idealnego homo sap.
Jest:
Bym lepiej mógł łapać mamuty.
Nie! To nie było tak!
słuchajcie, tego dnia szukałam|mojej kuzynki, Katity, więc...
Więc...
Heidi spotkała idealnego homo sap.
Było:
W epoce jaskiniowej nie bylo juz|diplodokusów.
Dobra, mozemy kontynuowac?
Jak chcesz sie mylic,
to sie myl.
Nie, nie o to chodzi. Tego dnia, bylam...
Jest:
W epoce jaskiniowej nie było już|diplodokusów.
Dobra, możemy kontynuować?
Jak chcesz się mylić,
to się myl.
Nie, nie o to chodzi. Tego dnia, byłam...
Było:
Wiec jak go zobaczylam, powiedzialam,
ze musze go dotknac,|bo wyglada jak prawdziwy.
Jest:
Więc jak go zobaczyłam, powiedziałam,
że muszę go dotknąć,|bo wygląda jak prawdziwy.
Było:
Mala pastereczko z Alp.
Nie, nie, nie. To nie bylo tak.|Odsun sie, odsun.
- Dotknela mojej twarzy.|- O, Kike,
przepraszam. Z sasiadem
do niczego nie doszlo.|Nie chcialam tylko,
zebys sie szwedal z ta zdzira.
- Skarbie.|- Bylem zly.
Denerwowalem sie wyjazdem,|ale nic sie nie zdarzylo.
Jest:
Mała pastereczko z Alp.
Nie, nie, nie. To nie było tak.|Odsuń się, odsuń.
- Dotkneła mojej twarzy.|- O, Kike,
przepraszam. Z sąsiadem
do niczego nie doszło.|Nie chciałam tylko,
żebyś się szwędał z tą zdzirą.
- Skarbie.|- Byłem zły.
Denerwowałem się wyjazdem,|ale nic się nie zdarzyło.
Było:
Wystarczy. Teraz musimy was pobrac|i wszystko bedzie dobrze.
Ale jak? Wszystko odwolalem
i juro rano musze leciec.
Nie martw sie. Zorganizujemy to dzis.
Zadzwon do gosci, a ja...
Jest:
Wystarczy. Teraz musimy was pobrać|i wszystko będzie dobrze.
Ale jak? Wszystko odwołałem
i juro rano będę lecieć.
Nie martw się. Zorganizujemy to dziś.
Zadzwoń do gości, a ja...
Było:
Demostenes, wylacz to!
Jest:
Demostenes, wyłącz to!
Było:
zorganizowac catering. Tak, to on.
- Tak, prosze.|- Daj mi.
- Dobra, dzieki.|- Daj mi.
Pia, znajdz Monsignora,|zeby mógl ich pobrac.
- Ja?|- Ja moge sprowadzic Monsignora.
To mój wuj, ksiadz.
Jest:
zorganizować catering. Tak, to on.
- Tak, proszę.|- Daj mi.
- Dobra, dzięki.|- Daj mi.
Pia, znajdź Monsignora,|żeby mógł ich pobrać.
- Ja?|- Ja mogę sprowadzić Monsignora.
To mój wuj, ksiądz.
Było:
Musze pogadac z twoim ojcem.
Mozesz sie dowiedziec,|gdzie dzis bedzie?
Jest:
Muszę pogadać z twoim ojcem.
Możesz się dowiedzieć,|gdzie dziś będzie?
Było:
- Ale...|- Przepraszam, ze przerywam.
Ale musze to panu powiedziec.
- Prosze posluchac.|- Dosc tego!
Heidi nie przespala sie z sasiadem.
Co z toba? Pusc to!
Jest:
- Ale...|- Przepraszam, że przerywam.
Ale muszę to panu powiedziec.
- Proszę posłuchać.|- Dość tego!
Heidi nie przespała się z sąsiadem.
Co z tobą? Puść to!
Było:
Dziekuje.
Jest:
Dziękuję.
Było:
Prosze, niech mnie pani wyslucha.
Jest:
Proszę, niech mnie pani wysłucha.
Było:
Ma dzis slub|w Muzeum Historii Naturalnej.
I jak mi pani nie pomoze przekonac|meza, pojedzie do Belgii,
nie naprawiajac tego.
Prosze o tym pomyslec.
Jest:
Ma dziś ślub|w Muzeum Historii Naturalnej.
I jak mi pani nie pomoże przekonać|męża, pojedzie do Belgii,
nie naprawiając tego.
Proszę o tym pomyśleć.
Było:
Nie, ale zadzwon do biura Paco.
Paco? Nie sadze.
Prosze pana, ciasto tam.|Kto pana wyslal?
Mlody czlowieku, krzeslo tam.|Prosze, kanapki.
Juz nie, nie. Nie teraz, Maribel.
Za duzo! Nie, te lampki nie tak!|Pokaz.
Musza isc tak.
Jest:
Nie, ale zadzwoń do biura Paco.
Paco? Nie sądzę.
Proszę pana, ciasto tam.|Kto pana wysłał?
Młody człowieku, krzesło tam.|Proszę, kanapki.
Już nie, nie. Nie teraz, Maribel.
Za dużo! Nie, te lampki nie tak!|Pokaż.
Muszą iść tak.
Było:
Mniej wiecej.
Ale jak chcesz, pokaze ci jak.
Jest:
Mniej więcej.
Ale jak chcesz, pokażę ci jak.
Było:
Zejdz z drogi i to juz.
Nie rusze sie.
Jest:
Zejdź z drogi i to już.
Nie ruszę się.
Było:
Nie rusze sie, dopóki z panem|nie porozmawiam.
Nie rozumiesz, ze nie chce|cie wiecej widziec?
Jest:
Nie ruszę się, dopóki z panem|nie porozmawiam.
Nie rozumiesz, że nie chce|cię więcej widzieć?
Było:
- Gdzie bylas?|- Gdzie Adela?
Jest:
- Gdzie byłaś?|- Gdzie Adela?
Było:
Monsignor nie chce slyszec o slubie|po tym, co sie stalo.
- Wiem, co mozemy zrobic.|- Co, co?
Jest:
Monsignor nie chce słyszeć o ślubie|po tym, co się stało.
- Wiem, co możemy zrobić.|- Co, co?
Było:
Tak, ale szybko,|ogladam opere mydlana.
Jest:
Tak, ale szybko,|oglądam operę mydlaną.
Było:
Kike. Panna mloda i pan mlody!
Dobra. Monsignor nie chcial przyjsc|udzielic wam slubu.
Jest:
Kike. Panna młoda i pan młody!
Dobra. Monsignor nie chciał przyjść|udzielić wam ślubu.
Było:
I do tego nie ma ksiedza, nic nie ma.
Mamo. Takiego wesela wlasnie chce.
No to bedziesz bardzo szczesliwa.
Dzieki, mamo, dzieki.
Kocham cie.
Jest:
I do tego nie ma księdza, nic nie ma.
Mamo. Takiego wesela właśnie chcę.
No to będziesz bardzo szczęśliwa.
dzięki, mamo, dzięki.
Kocham cię.
Było:
To jestesmy, no nie?
Pia nas zaprosila.
Dzieki.
Jest:
To jesteśmy, no nie?
Pia nas zaprosiła.
dzięki.
Było:
I nie sadze, zeby sie zjawili.
Nie, przyjda, Kike. Nie martw sie.
Mozemy pogratulowac|panstwu mlodym?
- Patrz!|- Jak sie masz, synu?
- Mój drogi chlopcze.|- Mówilam, ze przyjdzie.
To gdzie panna mloda i pan mlody,|których mam pobrac?
Jest:
I nie sądzę, żeby się zjawili.
Nie, przyjdą, Kike. Nie martw się.
Możemy pogratulować|państwu młodym?
- Patrz!|- Jak się masz, synu?
- Mój drogi chłopcze.|- Mówiłam, że przyjdzie.
To gdzie panna młoda i pan młody,|których mam pobrać?
Było:
Dziekuje.
Tylko jedna osoba mogla|mnie przekonac, bym przyszla.
Nas przekonac.
Nas przekonac.
W imie Ojca i Syna,|i Ducha swietego, amen.
Jest:
Dziękuję.
Tylko jedna osoba mogła|mnie przekonać, bym przyszła.
Nas przekonać.
Nas przekonać.
W imię Ojca i Syna,|i Ducha świętego, amen.
Było:
Niech szczescie was w zyciu|nie opuszcza.
Mozesz pocalowac panne mloda.
Jest:
Niech szczęście was w życiu|nie opuszcza.
Możesz pocałować pannę młodą.
Było:
Zdradzic ci sekret?
Jestem ciagle taka sama.
Jest:
Zdradzić ci sekret?
Jestem ciągle taka sama.
Było:
Mysle, ze w koncu znalazlas|fajnego chlopaka, co?
Jest:
Myślę, że w końcu znalazlaś|fajnego chłopaka, co?
Było:
I wcale nie musisz sie o niego martwic.
Chod? tu, mój senatorze.
Chodzmy tam.
Panie Van der Linde,|musze panu powiedziec dwie rzeczy.
Jestem tepa i to nie jest wina|mojego taty.
Zrobil, co mógl.
Masz calkowita racje, Adelo.
Jestes tepak.
Przepraszam, moge zatanczyc z córka?
Dzieki.
Ale, Adelo, jesli to wszystko|stalo sie dzieki tobie,
to na pewno pomogla edukacja ojca.
Wiec jestem sklonny|udzielic mu poparcia.
Cóz, dziekuje bardzo.
Ale najwiekszego wsparcia potrzebuje|od kobiety, która jedzie do Londynu.
By zostac wielka aktorka.
Dziekuje ci bardzo za wszystko, Maco.
Jest doskonala studentka.
Jest:
I wcale nie musisz się o niego martwić.
Chodź tu, mój senatorze.
Chodźmy tam.
Panie Van der Linde,|muszę panu powiedzieć dwie rzeczy.
Jestem tępa i to nie jest wina|mojego taty.
Zrobił, co mógł.
Masz całkowitą racje, Adelo.
Jesteś tępa.
Przepraszam, mogę zatańczyć z córka?
dzięki.
Ale, Adelo, jeśli to wszystko|stało się dzięki tobie,
to na pewno pomogła edukacja ojca.
Więc jestem skłonny|udzielić mu poparcia.
cóż, dziękuję bardzo.
Ale największego wsparcia potrzebuję|od kobiety, która jedzie do Londynu.
By zostać wielką aktorką.
Dziekuję ci bardzo za wszystko, Maco.
Jest doskonałą studentką.
Było:
Chce powiedziec, ze jestem szczesliwa
i chce przedstawic wam kobiete,
gwiazde.
Oto przed panstwem - Valentina!
Jest:
chcę powiedzieć, że jestem szczęśliwa
i chcę przedstawić wam kobietę,
gwiazdę.
Oto przed państwem - Valentina!
Było:
Chce zadedykowac te piosenke
milosci,
bo tak naprawde
tylko ona sie liczy.
Pia i Mera mieszkaja w Harvardzie...
Ona pisze prace doktorska,|a on chodzi na zajecia pilates.
Kike i Heidi zyja szczesliwie.|Kike ma w koncu asystenta!
Maribel jest królowa bankietów...|Wkrótce otworzy wlasna szkole.
Valentina i jej zespól|nagrali pierwsza plyte...
Sa na swiatowym tourne.
Senator León staral sie o stanowisko|gubernatora... Przegral.
Emiliano obronil prace magisterska|z aerodynamiki... Nienawidzi latania.
Kocham cie. Nie daj sie poskromic!
Adela poleciala do Londynu...|Kreci film z Gael.
Jest:
chcę zadedykować tę piosenkę
miłości,
bo tak naprawdę
tylko ona się liczy.
Pia i Mera mieszkają w Harvardzie...
Ona pisze pracę doktorską ,|a on chodzi na zajęcia pilates.
Kike i Heidi żyją szczęśliwie.|Kike ma w końcu asystenta!
Maribel jest królowa bankietów...|Wkrótce otworzy własną szkołę.
Valentina i jej żespół|nagrali pierwszą płytę...
Są na światowym tourne.
Senator León starał się o stanowisko|gubernatora... Przegrał.
Emiliano obronił pracę magisterską|z aerodynamiki... Nienawidzi latania.
Kocham cię. Nie daj się poskromić!
Adela poleciała do Londynu...|Kreci film z Gael.
Było:
Ale jesli wolicie swiecidelka,|to swieccie!
Jestescie, kim jestescie,|cieszcie sie tym. W kazdym kolorze.
Ciecie!
Jest:
Ale jeśli wolicie świecidelka,|to świećcie!
Jesteście, kim jesteście,|cieszcie się tym. W każdym kolorze.
Cięcie!
Było:
- Dzieki.|- Bylas wspaniala.
- Dziekuje bardzo.|- Gratuluje.
Zróbmy piec minut przerwy.|Dzieki, chlopaki.
Goraca mamuska,|znaczy, goracy tatuncio.
Widac, ze wie, jak i gdzie zlapac.
Jest:
- dzięki.|- byłaś wspaniała.
- Dziękuję bardzo.|- Gratuluje.
Zróbmy pięć minut przerwy.|dzięki, chłopaki.
Gorąca mamuśka,|znaczy, gorący tatuńcio.
widać, że wie, jak i gdzie złapać.
Było:
Rusz sie, niszczysz mi bukiet.
Nalóz odrobine.
Male nic. Poza tym, zlapalam cie,
jak flirtowalas z tym facetem, nie?
Zwariowalas.
Moze troche. I co?
Jest:
Rusz się, niszczysz mi bukiet.
Nałóz odrobinę.
Małe nic. Poza tym, złapałam cię,
jak flirtowałaś z tym facetem, nie?
Zwariowałaś.
Może trochę. I co?