o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
91749 (jako 'było') z ID:
92150 (jako 'jest').
Było:
- Boże. -Tyle mam na głowie.|Mama ledwo się trzyma,
Jest:
Boże, tyle mam na głowie|mama ledwo się trzyma
Było:
- Przesadzasz.|- Nie!
Jest:
Przesadzasz.|Nie!
Było:
Boże, jak ja nienawidzę pogrzebów.|To takie przygnębiające.
Jest:
Boże, jak ja nienawidzę pogrzebów|To takie przygnębiające.
Było:
- Znam. Spotkałem go parę razy.|- Ale nie jesteście przyjaciółmi.
Przyjaciółmi nie. - Jak musisz palić|to wydmuchuj dym za okno.
Jest:
-Znam. Spotkałem go parę razy.|-Ale nie jesteście przyjaciółmi.
Przyjaciółmi nie. - Jak musisz palić|to wydmuchuj dym za okno
Było:
Tak? Jakich?|- Mam odbarwienie na nadgarstku.
Ciągle ci o tym mówię.|Patrz! Przesrane.
Jest:
Tak? Jakich? - Mam odbarwienie|na nadgarstku.
Ciągle ci o tym mówię, patrz!|Przesrane.
Było:
Na cmentarz się śpieszysz wieśniaku?!|Pomyśl o innych!!
Jest:
Na cmentarz się śpieszysz wieśniaku?!!|Pomyśl o o innych!!
Było:
Pójdę na dół. Sprawdzę, czy|przywieźli dobrą trumnę.
- Idę z tobą.|- Nie trzeba, dam sobie radę
Jest:
Pójdę na dół. Sprawdzę, czy|przywieźli dobrą trumnę
Idę z tobą. - Nie trzeba,|dam sobie radę
Było:
Cześć stary, jak tam?
Jest:
Część stary, jak tam?
Było:
Do zobaczenia. Cholera!
Więc... czy to jest pana ojciec?
Jest:
Do zobaczenia.|Cholera!
Więc... czy to jest|pana ojciec.
Było:
Mamo, wszystko dobrze?
Jest:
Mamo, wszystko w porządku?
Było:
- Gdzie jest Robert? Dał znać?|- Samolot wylądował o 10, ale zdąży.
- Jeśli tylko mogę w czymś pomóc, Sandro...|- Nie kładź tam rąk kochanie,
Jest:
Gdzie jest Robert? Dał znać?|- Samolot wylądował o 10, ale zdąży
Jeśli tylko mogę w czymś pomóc, Sandro...|- Nie kładź tam rąk kochanie,
Było:
Wierz mi,|odlatujesz totalnie!
Jest:
Wierz mi|odlatujesz totalnie!
Było:
Dobra, na razie.
Jest:
Dobra, na razie,
Było:
- Troy, jeszcze nie gotowy? Spóźnimy się.|- Mam iść bez spodni?
- U was wszystko OK?|- Simon jest trochę roztrzęsiony.
- Jakiś idiota o mało do nas nie dobił.|- Tak? Gnojek. Rozgośćcie się.
Jest:
Troy, jeszcze nie gotowy? Spóźnimy się.|- Mam iść bez spodni?
U was wszystko OK?|-Simon jest trochę roztrzęsiony.
Jakiś idiota o mało do nas nie dobił.|- Tak? Gnojek. Rozgośćcie się.
Było:
- Czemu tu tyle tabletek?|- Troy studiuje farmację.
Dobrze się czujesz?
Trochę się trzęsę, tylko trochę.
Jest:
Czemu tu tyle tabletek?|- Troy studiuje farmację.
Jak się czujesz?
Trochę się trzęsę,|tylko trochę.
Było:
- Jesteś pewna?|- To tylko valium.
Jest:
Jesteś pewna?|-To tylko valium.
Było:
- Jak leci?|- W porządku.
Tak? To OK.|Cześć, co u ciebie?
- Dobrze. A u ciebie?|- Doskonale. - Jak tam lot?
Było sporo turbulencji.|Pierwsza klasa nic nie pomaga.
Jest:
Jak leci?|-W porządku.
Tak? To OK.|Część, co u ciebie?
Dobrze. A u ciebie?|-Doskonale. - Jak tam lot?
Było trochę turbulencji.|Pierwsza klasa nic nie pomaga.
Było:
Jezu! Nie mówiłeś,|że on będzie na wózku.
Jest:
Jezu, nie mówiłeś,|że on będzie na wózku.
Było:
- To cholernie smutne, nie?|- Pogrzeby nie bywają wesołe.
Wiem, ale..|Czuję się jakby mi wyrywano serce.
Jest:
To cholernie smutne, nie?|- Pogrzeby nie bywają wesołe.
Wiem, ale.. Czuję się|jakby mi wyrywano serce.
Było:
- A co z mamą?|- Myślałem, że może...
Jest:
A co z mamą?|- Myślałem, że może...
Było:
My już zdecydowaliśmy|Wpłacamy zaliczkę na mieszkanie.
- I będę potrzebował pieniędzy.|- Pieniędzy? - Za pogrzeb.
- Zgodziłeś się zapłacić połowę.|- Tak? - Tak.
Jest:
- My już zdecydowaliśmy|Wpłacamy zaliczkę na mieszkanie.
I będę potrzebował pieniędzy.|- Pieniędzy? - Za pogrzeb.
Zgodziłeś się zapłacić połowę.|- Tak? - Tak.
Było:
Ale nie mam przy sobie, Daniel.|Dam ci za parę miesięcy, jak dostanę zaliczkę.
Jest:
Ale nie mam przy sobie, Daniel|Dam ci za parę miesięcy.
Było:
- Nie da rady. Jestem goły|- Goły?
Jest:
Nie da rady. Jestem goły|- Goły?
Było:
Masz pojecie ile wydaję na utrzymanie?|Poza tym właśnie wydałem fortunę na samolot.
Wiesz ile sobie życzą za pierwsza klasę?|To pieprzony skandal!
- Biedny wujek Edi, co?|- Tak. - Simon, znałeś wujka Ediego?
Jest:
Masz pojecie ile wydaję na utrzymanie?|Poza tym właśnie wydałem fortunę
na samolot. Wiesz ile sobie życzą|za pierwsza klasę? To pieprzony skandal!
Biedny wujek Edi, co?|- Tak. - Simon, znałeś wujka Ediego?
Było:
- Czy tu był przed chwilą pies?|- Co?
Tu był pies, jestem pewien.
Jest:
Czy tu był przed chwilą pies?|- Co?
Tu był pies,|jestem pewien.
Było:
- Jedź, jedź!|- Dobrze.
Jest:
Jedź, jedź!|- Dobrze.
Było:
Przepraszam... O, cześć Marta,|właśnie miałem tam zaparkować.
- Jesteś członkiem rodziny, Howard?|- Nie, ale...
Jest:
Przepraszam...O, cześć Marta.|Właśnie miałem tam zaparkować.
Jesteś członkiem rodziny, Howard?|- Nie, ale...
Było:
- Co się dzieje? - Widziałeś?|Nawet na mnie nie spojrzała.
- Co się dzieje? Jesteśmy już?|- Boże, wujek Alfi!
Jest:
Co się dzieje? -Widziałeś?|Nawet na mnie nie spojrzała.
Co się dzieje? Jesteśmy już?|-Boże, wujek Alfi!.
Było:
- Dobra, tylko bez nerwów!|- Co się dzieje do cholery! - Au!
Jest:
Dobra, tylko bez nerwów!|- Co się dzieje do cholery! - Au!
Było:
Ale tu zielono... tak bardzo... zielono...
Jest:
Ale tu zielono... tak bardzo...|zielono...
Było:
- On zawsze taki jest?|- Oczywiście, że nie!
Jest:
On zawsze taki jest?|- Oczywiście, że nie!
Było:
- Valium?|- Tak.
Jest:
Valium?|- Tak.
Było:
- Zatrzymaj się. Muszę pomówić z Martą.|- Co? - Muszę z nią pogadać.
- A co z wujkiem? Potrzebuję pomocy|- Spóźnimy się!
Jest:
Zatrzymaj się. Muszę pomówić z Martą.|- Co? - Muszę z nią pogadać.
A co z wujkiem? Potrzebuję pomocy|- Spóźnimy się!
Było:
- Za granicą tracisz kontakt.|- Kim są ci wszyscy ludzie?
Jest:
Za granicą tracisz kontakt.|-Kim są ci wszyscy ludzie?
Było:
Nie mam pojęcia.|Pewnie jakiś znajomy ojca z pracy.
- Więc mam zapłacić za cały pogrzeb?|- Nie wyczaruję ci pieniędzy.
Jest:
Nie mam pojęcia. Pewnie jakiś|znajomy ojca z pracy.
Więc mam zapłacić za cały pogrzeb?|-Nie wyczaruję ci pieniędzy.
Było:
- Daniel, jak idzie?|- Dobrze, proszę księdza.
- Czekamy jeszcze na parę osób.|- Dobrze.
Zna ksiądz mojego brata, Roberta?
Jest:
Daniel, jak idzie? - Dobrze,|proszę księdza.
Czekamy jeszcze na parę osób.|-Dobrze.
Zna ksiądz mojego brata,|Roberta?
Było:
- Czytałem kilka pana książek.|- Naprawdę?
- Musisz być bardzo dumny z brata.|- Tak, bardzo.
- Czy pan wygłosi mowę?|- Nie, Daniel będzie przemawiał.
Jest:
Czytałem kilka pana książek.|-Naprawdę?
Musisz być bardzo dumny z brata.|- Tak, bardzo.
Czy pan wygłosi mowę?|-Nie, Daniel będzie przemawiał.
Było:
Wiesz, myślę,|że ty powinieneś przemawiać.
- Wszyscy tego oczekują. Ja i tak|to schrzanię, więc... - Ale skąd!
Jest:
Wiesz, myślę, że ty|powinieneś przemawiać.
Wszyscy tego oczekują. Ja i tak|to schrzanię, więc... - Ale skąd!
Było:
- Te już są gotowe.|- Jak się czuje moja siostrzyczka?
Jest:
Te już są gotowe.|-Jak się czuje moja siostrzyczka?
Było:
- Taki czuły, oddany...|- Napijesz się herbaty, Sandro?
Herbata to dobra rzecz, Jane,|ale nie zwróci mi męża.
Mój ojciec był|niezwykłym człowiekiem.
Jest:
Taki czuły, oddany...|-Napijesz się herbaty, Sandro?
Herbata to dobra rzecz, Jane|ale nie zwróci mi męża.
Mój ojciec był|niezwykłym człowiekiem...
Było:
- Jeszcze nie.|- Może dasz mi numer, i ja to zrobię?
Jest:
Jeszcze nie. - Może dasz mi numer,|i ja to zrobię?
Było:
- Ciągle się na mnie gapi.|- Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
Musimy wpłacić zaliczkę,|bo minie nam termin. Rozumiesz?
Jest:
Ciągle się na mnie gapi.|-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
Musimy wpłacić zaliczkę, bo|minie nam termin. Rozumiesz?
Było:
- Co? - Katie. Jak wyjeżdżałem|to była mała dziewczynka,
Jest:
Co? - Katie. Jak wyjeżdżałem|to była mała dziewczynka,
Było:
Mój ojciec był niezwykłym człowiekiem.
- Cześć Daniel.|- Cześć.
Jest:
Mój ojciec był wyjątkowym człowiekiem.
Cześć Daniel.|- Cześć.
Było:
- Wiele o tobie mówił. Mówił,|że jesteś dobrym synem. - Dziękuję.
Jest:
Wiele o tobie mówił. Mówił,|że jesteś dobrym synem. - Dziękuję.
Było:
Mój ojciec był niezwykłym człowiekiem.
Jest:
Mój ojciec był wyjątkowym człowiekiem.
Było:
- Mam czas tylko do trzeciej.|- Jeszcze 5 minut, dobrze?
- Nie możemy zacząć bez wujka Alfiego.|- Oczywiście.
Jest:
Mam czas tylko do trzeciej.|-Jeszcze 5 minut, dobrze?
Nie możemy zacząć bez wujka Alfiego.|-Oczywiście.
Było:
- O co chodzi?|- Muszę ci coś powiedzieć.
Jest:
O co chodzi?|- Muszę ci cos powiedzieć.
Było:
- Dziękuję, że przyszliście.|- Daniel. - Wujek Victor!
- A, witaj Robert!|- Jak się masz wujku?
Jest:
Dziękuję, że przyszliście.|-Daniel.
Wujek Victor. -A, witaj Robert!|-Jak się masz wujku?
Było:
- Świetnie. - Co to za bzdura,|że nie wygłosisz mowy pogrzebowej?
- Daniel będzie mówił.|- Cholera, to szkoda!
Jest:
Świetnie. -Co to za bzdura,|że nie wygłosisz mowy pogrzebowej?
Daniel będzie mówił.|-Cholera, to szkoda!
Było:
- Tylko zbiorę swoje rzeczy.|- Dobrze.
Jest:
Tylko zbiorę swoje rzeczy.|-Dobrze.
Było:
To był też mój ojciec|i mam chyba prawo do mowy?
Jest:
Ja też jestem jego synem|i mam chyba prawo do mowy?
Było:
To będzie najlepsza mowa pogrzebowa,|jaką słyszeli.
Jest:
To będzie najlepsza mowa|pogrzebowa, jaką słyszeli.
Było:
- Co powiedziałeś?|- To valium, to nie było naprawdę valium.
To halucynogenna mieszanka...
Jest:
Co powiedziałeś? -To valium,|to nie było naprawdę valium.
To halucynogenna mieszanka ...
Było:
- To nie jest śmieszne!|- Ja nie żartuję, popatrz na niego!
Jest:
To nie jest śmieszne! - Ja nie żartuję,|popatrz na niego!
Było:
Nie wiedziałem, że to połknie!
- Kto łyka cudze tabletki w cudzym domu?|- Na fiolce pisało valium!
Cholera, Troy. Co my zrobimy?
- Mam mu powiedzieć?|- Nie, bo całkiem zeświruje.
Jest:
Nie wiedziałem,|że to połknie!
Kto łyka cudze tabletki w cudzym domu?|-Na fiolce pisało valium!
Cholera, Troy.|Co my zrobimy?
Mam mu powiedzieć? - Nie,|bo całkiem zeświruje.
Było:
- Spóźniłaś się.|- Cześć tato. - Cześć Troy.
- Opuściłeś dziś wykłady?|- Spoko, nadgonię.
Jest:
Spóźniłeś się. -Cześć tato.|-Cześć Troy.
Opuściłeś dziś wykłady?|-Spoko, nadgonię.
Było:
- Marta, jak dobrze cię widzieć.|- Tak mi przykro, będzie nam brak wujka.
- Był super gościem.|- Tak, był. Dziękuję Troy.
Jest:
Marta, jak dobrze cię widzieć.- Tak mi|przykro, będzie nam brak wujka.
Był super gościem.|-Tak, był. Dziękuję Troy.
Było:
Tak mi przykro... z powodu... zgonu...
- Dziękuję.
Jest:
Tak mi przykro...|z powodu... zgonu...
-Dziękuję.
Było:
- Co robimy?|- Nie wiem. Nie mogę wyjść,
bo ciocia się do mnie więcej|nie odezwie. - Cholera!
Jest:
Co robimy? - Nie wiem.|Nie mogę wyjść,
bo ciocia się do mnie więcej|nie odezwie. -Cholera!
Było:
- Pięknie wyglądasz.|- Ubrana na pogrzeb.
Jest:
Pięknie wyglądasz.|-Ubrana na pogrzeb.
Było:
- Co ja słyszę o zaręczynach? - Skąd wiesz?|Nawet ojcu jeszcze nie mówiłam.
Jest:
Co ja słyszę o zaręczynach? -Skąd wiesz?|Nawet ojcu jeszcze nie mówiłam.
Było:
Do góry, do góry!
Daniel...
- Chciałbym z tobą o czymś pomówić.|- Dobrze,ale może później,
bo właśnie mój wujek przyjechał.
Jest:
Do góry, do góry!!!
Daniel ...
Chciałbym z tobą o czymś|porozmawiać. - Dobrze,
ale może później, bo właśnie|mój wujek przyjechał.
Było:
- Jak się czujesz wujku Alfi?|- Strasznie.
Jest:
Jak się czujesz wujku Alfi?|- Strasznie.
Było:
- Rodzino i przyjaciele...|- Bo mnie zostawiłeś samego z wujkiem Alfim
Jest:
Rodzino i przyjaciele... -Bo mnie|zostawiłeś samego z wujkiem Alfim
Było:
z I Księgi Samuela, rozdział 18.
Dla twojej informacji:|wiozłem wujka Alfiego,
Jest:
z I Księgi Samuela,|rozdział 18.
Dla twojej informacji: wiozłem|wujka Alfiego,
Było:
- Co się dzieje?|- Ukradła mi miejsce parkingowe.
Nic ci nie ukradła!|Jesteś na pogrzebie, zachowuj się.
Jest:
Co się dzieje?|-Ukradła mi miejsce parkingowe.
Nic ci nie ukradła! Jesteś na pogrzebie,|zachowuj się.
Było:
bo go miłował jako duszę swoję.|A zdjąwszy z siebie Jonatan płaszcz,
Jest:
bo go miłował jak duszę swoję.|A zdjawszy z siebie Jonatan płaszcz,
Było:
Witam wszystkich. Dziękuję,|że tylu was przyszło.
Nie wiedziałem, że tata|był tak popularny...
Ma chyba więcej przyjaciół teraz|niż za życia.
Jest:
Witam wszystkich. Dziękuję,|że tylu was przyszło
Nie wiedziałem, że ojciec|był tak popularny...
ma chyba więcej przyjaciół teraz|niż za życia.
Było:
Nigdy nie zapomnę,|jak tata zabrał nas do miejsc
Jest:
Nigdy nie zapomnę, jak|tata zabrał nas do miejsc
Było:
lotnisko Gathwick.|Dziwne jak ta miejscowość się rozrosła,
Jest:
lotnisko Gathwick. Dziwne jak|ta miejscowość się rozrosła,
Było:
- Widziałaś to?|- ... po polach...
- Trumna się poruszyła!|- ... i kąpiąc się w jeziorze.
- Ojciec...|- Przepraszam, ale ta trumna sie rusza.
Po szkole tata pracował|w zakładzie elektrycznym Thompsona...
Jest:
Widziałaś to?|- ... po polach ...
Trumna się poruszyła!|- ... i kąpiąc się w jeziorze.
Ojciec ... -Przepraszam,|ale ta trumna się rusza.
Po szkole tata pracował w zakładzie|elektrycznym Thompsona...
Było:
W wieku 18 lat opuścił dom|po kłótni z ojcem.
Ona się rusza, mówię wam!
Jest:
W wieku 18 lat opuścił|dom po kłótni z ojcem
Ona się rusza,|mówię wam!
Było:
- Wypuście go!|- Simon! Zostaw to!
Jest:
Wypuście go!|-Simon! Zostaw to!
Było:
- Daniel, strasznie cię przepraszam!|- Ona się ruszała.
Jest:
Daniel, strasznie cię przepraszam!|-Ona się ruszała.
Było:
Ktoś drapał... od środka...
- Wszystko dobrze?|- Nie!
I nie zadzwoniłem w sprawie zaliczki.
Zabiję go. Zabiję.
Jest:
Ktoś drapał...|od środka...
Wszystko dobrze?|Nie!
I nie zadzwoniłem|w sprawie zaliczki.
Zabiję go.|Zabiję.
Było:
- Zrujnował pogrzeb.|- To nie jego wina.
A czyja?|Ciocia Sandra jest w strzępach!
On ma stąd zniknąć, natychmiast!
Jest:
Zrujnował pogrzeb.|-To nie jego wina.
A czyja? Ciocia Sandra|jest w strzępach!
On ma stąd zniknąć,|natychmiast!
Było:
- To niemożliwe.|- Dlaczego?
Jest:
To niemożliwe.|-Dlaczego?
Było:
- Czy ty kompletnie oszalałaś?|- On się tak zwykle nie zachowuje.
- Zjadł leki, które mu... zaszkodziły.|- Leki? Jakie leki?
Valium. Źle zareagował.
- Valium?|- Tak.
Jest:
Czy ty kompletnie oszalałaś?|-On się tak zwykle nie zachowuje.
Zjadł leki, które mu... zaszkodziły.|-Leki? Jakie leki?
Valium.|Źle zareagował.
Valium?|-Tak.
Było:
- Simon. - Marta.|- Chodź, usiądziemy.
Jest:
Simon. -Marta.|-Chodź, usiądziemy.
Było:
To było straszne, nie?
Wyleciał z trumny jak zdechła ryba|na oczach twojej matki...
- Howard, proszę cię!|- Jasne. Przepraszam.
Po prostu... nigdy nie wiesz|co może cię spotkać.
Na przykład u mnie:|mam takie odbarwienie na skórze
od kilku tygodni,|i nie wiem co to jest...
Jest:
To było straszne, nie?|Wyleciał z trumny
jak zdechła ryba na oczach|twojej matki...
Howard, proszę cię!|- Jasne. Przepraszam.
Po prostu... nigdy nie wiesz|co może cię spotkać,
na przykład u mnie: mam takie|odbarwienie na skórze
od kilku tygodni|i nie wiem co to jest...
Było:
- Pamiętasz jak dałam ci valium?|- Tak.
A więc...
Jest:
Pamiętasz jak dałam ci valium?|-Tak.
A więc ...
Było:
- Słyszysz mnie?|- Halo?
- Możemy już zaczynać?|- Chyba tak.
Jest:
Słyszysz mnie?|-Halo?
Możemy już zaczynać?|- Chyba tak.
Było:
Mam tu takie odbarwienie|od kilku tygodni. Nie chce zejść.
Jest:
Mam tu takie odbarwienie od kilku|tygodni. Nie chce zejść.
Było:
- Powinien pan iść do dermatologa.|- Ale co to jest? Jak pan myśli?
- Wygląda na jakąś zmianę w pigmentacji.|- Zmianę w pigmentacji?
Jest:
Powinien pan iść do dermatologa.|-Ale co to jest? Jak pan myśli?
Wygląda na jakąś zmianę w pigmentacji.|-Zmianę w pigmentacji?
Było:
- Spróbuj się tym cieszyć.|- Ty...!
- Jak długo to trwa?|- Nie wiem...
Jest:
Spróbuj się tym cieszyć.|-Ty ...!
Simon! -Jak długo to trwa?|-Nie wiem...
Było:
- 8 godzin tego?|- Simon, puść go! - Ty...
Niedobrze mi...
Jest:
8 godzin tego? -Simon, puść go!|-Ty ...
Niedobrze mi ...
Było:
Słuchaj, Marta...
Przepraszam...
Jest:
Słuchaj, Marta ...
Przepraszam ...
Było:
Marta... widziałaś moją|fiolkę z tabletkami?
Jest:
Marta ... widziałaś moją|fiolkę z tabletkami?
Było:
Jeszcze 7 godzin?!|Boże! Jezu! Kurwa!!!
Jest:
Jeszcze 7 godzin?!|Jezu! Boże! Kurwa!!!
Było:
- Żałoba ma dziwny wpływ|na ludzi, prawda? - Tak.
- Jeśli pamiętasz, chciałem ci|coś powiedzieć. - A, tak!
Jest:
Żałoba ma dziwny wpływ|na ludzi, prawda? - Tak.
Jeśli pamiętasz, chciałem ci|coś powiedzieć. - A, tak!
Było:
- Piszesz książkę? - Tak.|- Jak brat? - Inną niż brat, ale...
- To wielki pisarz, prawda?|- Tak.
Jest:
Piszesz książkę? - Tak.|- Jak brat? - Inną niż brat, ale...
To wielki pisarz, prawda?|- Tak.
Było:
- Mogę?|- Proszę.
Jest:
Mogę?|- Proszę.
Było:
- Spędzaliśmy ze sobą sporo czasu.|- Aha.
Jest:
Spędzaliśmy ze sobą sporo czasu.|-Aha.
Było:
O, Boże...
Jest:
O, Boże ...
Było:
ale nie był pewien jak zareagujesz.
- Czy moja matka wie? - Nie, nie!|I nie ma potrzeby by się dowiedziała.
O ile tylko dostanę co mi się należy.
Jest:
ale nie był pewien|jak zareagujesz.
Czy moja matka wie? - Nie, nie!|I nie ma potrzeby by się dowiedziała.
O ile tylko dostanę|co mi się należy.
Było:
Wydaje mi się, że na coś zasługuję.
Jest:
Wydaje mi się, że na coś|zasługuję.
Było:
Jak myślisz, jak ja się czuję?|Czuję się... tani.
Jest:
Jak myślisz, jak ja się czuję|Czuję się... tani.
Było:
Myślę, że... 15 tys. funtów wystarczy.
Jest:
Myślę, że...|15 tys. funtów wystarczy.
Było:
Nie chcę tego, ale pójdę tam,
Jest:
Nie chcę tego, ale pójdę tam
Było:
Daniel, właśnie opowiadałem Georgowi,|jak w dzieciństwie
Jest:
Daniel, właśnie opowiadałem|Georgowi, jak w dzieciństwie
Było:
Simon. Otwórz drzwi.
Jest:
Simon.|Otwórz drzwi.
Było:
- Nie, dziękuję.|- Kontrolujesz sytuację?
Jest:
Nie, dziękuję.|-Kontrolujesz sytuację?
Było:
Proszę cię, odejdź.|Proszę!
- Robert, mogę na minutkę?|- Nie teraz.
- To ważne. - Za 5 minut.|- Chodź! Przepraszam.
Pamiętasz tego gościa,|którego na początku nie poznaliśmy?
- Tego małego?|- Tak.
- Właśnie rozmawiałem z nim w gabinecie.|- Tak.
- Pokazał mi zdjęcia...|- Tak.
Jest:
Proszę cię, odejdź.
Proszę.
Robert, mogę na minutkę?|-Nie teraz.
To ważne. - Daj mi 5 minut.|-Chodź! Przepraszam.
Pamiętasz tego gościa,|którego na początku nie poznaliśmy,
tego małego?|-Tak.
Właśnie rozmawiałem z nim w gabinecie|-Tak.
Pokazał mi zdjęcia...|- Tak.
Było:
- Jego i taty razem.|- Mhm.
- Razem na przyjęciach i w Kensigton|- Daniel, czy to dokądś zmierza, bo ja...
Jest:
Jego i taty razem.|-Mhm.
Razem na przyjęciach i w Kensigton|-Daniel, czy to dokądś zmierza, bo ja...
Było:
- Jaja sobie robisz?|- Nie, mówię ci,
Jest:
Jaja sobie robisz?|- Nie, mówię ci,
Było:
- I zdradzał mamę?|- Najwyraźniej.
- Z tym małym... ?|- Tak.
Jest:
I zdradzał mamę?|-Najwyraźniej.
Z tym małym... ?|- Tak.
Było:
- Jakich pieniędzy?|- Chce 15 tysięcy funtów.
- Powiedz mu żeby się pierdolił!|- On ma zdjęcia i jak nie zapłacimy
Jest:
Jakich pieniędzy?|-Chce 15 tysięcy funtów.
Powiedz mu żeby się pierdolił!|- On ma zdjęcia i jak nie zapłacimy
Było:
- Cholera.|- Myśl.
Jest:
Cholera.|-Myśl.
Było:
- Ten świat jest ciężko pojebany.|- To naprawdę poważne.
- Co?|- Zmiana w pigmentacji.
Spróbuj tego.|Myślę, że tu mogą być migdały.
Jest:
Ten świat jest ciężko pojebany.|-To naprawdę poważne. -Co?
Zmiana w pigmentacji.
Spróbuj tego. Myślę, że tu|mogą być migdały
Było:
- To nie jedz.|- Spróbuj i mi powiedz.
- Nie chcę.|- Bądź kolegą Justin,
proszę cię tylko o przysługę!
Jest:
To nie jedz. - Spróbuj|i mi powiedz.
Nie chcę.|-Bądź kolegą Justin,
proszę cię tylko o przysługę.
Było:
- Nie|- Cholera!
Jest:
Nie|-Cholera!
Było:
- Wejdziemy do środka?|- Za chwilę.
Jest:
Wejdźmy do środka.|- Za chwilę.
Było:
- Tak mi przykro z powodu... wie Pani...|- Dziękuję.
Jest:
Tak mi przykro z powodu...|wie Pani... - Dziękuję.
Było:
Nieważne.
Jest:
Nie ważne.
Było:
- Chyba już możemy wznowić ceremonię.|- Mogę prosić o 5 minut? - Oczywiście.
- Daniel, co się dzieje? - Bardzo cię przepraszam,|ale nasza wyprowadzka ulega opóźnieniu.
- Dlaczego? - Nie mam czasu|na wyjaśnienia, ale wierz mi, mam powód.
- Jaki powód?|- Nie mam czasu. Później!
Jest:
Chyba już możemy wznowić ceremonię.|-Mogę prosić o 5 minut? - Oczywiście.
Daniel, co się dzieje? -Bardzo cię przepraszam,|ale nasza wyprowadzka ulega opóźnieniu.
Dlaczego? -Nie mam czasu|na wyjaśnienia, ale wierz mi, mam powód.
Jaki powód?|-Nie mam czasu. Później!
Było:
- To moje biurko!|- Panowie, możemy przejść do rzeczy?
Jest:
To jest moje biurko!|-Panowie, możemy przejść do rzeczy?
Było:
- Czy to twoja pierwsza próba?|- Co?
- Powieść. To twoja pierwsza?|- Tak.
- I...?|- Nic, nic.
Jest:
Czy to twoja pierwsza próba?
Co? -Powieść. To twoja pierwsza?|- Tak.
I...? -Nic, nic.
Było:
- Daniel, co robisz?|- Ten kutas nie dostanie ani pensa!
- Nie bądź śmieszny!|- Czemu mam mu dać?!
Przyłazi na pogrzeb ojca, szantażuje nas|a potem obsrywa moja powieść!
- Ale on ma zdjęcia!|- Niech je wszystkim pokaże.
- Daniel!|- Nie Robert, nie!
Poddaje się!|Jeśli on chce to zrobić, niech robi.
- Dobrze.|- Dobrze.
Co?!
- Proszę zejść mi z drogi.|- Podyskutujmy chwilkę.
Nie ma o czym. Z drogi!
Jest:
Daniel, co robisz?|-Ten kutas nie dostanie ani pensa!
Nie bądź śmieszny!|- Czemu mam mu dać?!
Przyłazi na pogrzeb ojca, szantażuje nas|a potem obsmarowuje moja powieść!
Ale on ma zdjęcia!|- Niech je wszystkim pokaże.
Daniel! - Nie Robert, nie!
Poddaje się, rezygnuję!|Jeśli on chce to zrobić, niech robi.
Dobrze.|-Dobrze.
Czekaj!
Proszę zejść mi z drogi.|-Porozmawiajmy chwilkę.
Nie ma o czym.|Z drogi!
Było:
- Co robisz?|- Daj jakiś sznur albo coś.
Jest:
Co robisz?|-Daj jakiś sznur albo coś.
Było:
- Dobra, masz.|- Zwiąż mu nogi.
Jest:
Dobra, masz.|- Zwiąż mu nogi.
Było:
- Pieprzeni faceci.|- Wiem coś o tym.
Jest:
Pieprzeni faceci.|-Wiem coś o tym.
Było:
- Po co? - No daj go!|- Po co ci krawat?
Jest:
Po co? - No daj go!|- Po co ci krawat?
Było:
O Boże! Naprawdę?|Mam valium, pomoże coś?
Jest:
O Boże! Naprawdę? Mam valium,|pomoże coś?
Było:
- Ile?|- Nie wiem. Kilka.
Jest:
Ile?|-Nie wiem. Kilka.
Było:
- Widzieliście jak...|- Zamknij drzwi!
Nie zamknąłeś, kurwa,|drzwi na klucz?!
Nie mówiłeś żeby na klucz!
- Co jest?|- Ma atak.
Jest:
Widzieliście jak...|-Zamknij drzwi!
Nie zamknąłeś kurwa|drzwi na klucz?!
Nie mówiłeś żeby na klucz.
Co jest?|- Ma atak.
Było:
- Jak to was szantażuje? Czym?|- Nieważne! - Jak to nieważne?!
- To sprawy osobiste.|- Dlaczego?
Jest:
Jak to was szantażuje? Czym?|Nieważne! - Jak to nieważne?!
To sprawy osobiste.|-Dlaczego?
Było:
- Co z nim zrobimy?|- Nie wiem.
- Jak to nie wiesz? To po co go kazałeś zwiazać?!|- Nie wrzeszcz!
- Jak długo będzie działać valium?|- Co?
- Valium? - Właśnie, znalazłem je.|Daliśmy mu parę na uspokojenie. Dzięki.
- O kurwa.|- Co?
Jest:
Co z nim zrobimy?|- Nie wiem.
Jak to nie wiesz?|-Nie wrzeszcz! - Ciszej!
Jak długo będzie działać valium?|-Co?
Valium? -Właśnie, znalazłem je.|Daliśmy mu parę na uspokojenie. Dzięki.
O kurwa.|-Co?
Było:
i dlatego zachowuje się jak rąbnięty.|- Co to u ciebie robi?
Jest:
i dlatego zachowuje się jak rąbnięty.|-Co to u ciebie robi?
Było:
a potem wywrócił trumnę?|- A ty ile mu dałeś?
- Pięć.|- Jezu.
Jest:
a potem wywrócił trumnę?|-A ty ile mu dałeś?
Pięć.|-Jezu.
Było:
- Biedny sukinsyn.|- Może wezwać karetkę?
Jest:
Biedny sukinsyn.|- Może wezwać karetkę?
Było:
- Musimy wyjść.|- Wy tu zostańcie i się nim zajmijcie.
Jest:
Musimy wyjść. - Wy tu zostańcie|i się nim zajmijcie.
Było:
- Wszystko w porządku?|- Ksiądz chce porozmawiać.
Naprawdę powinniśmy zaczynać.|Ja muszę wyjechać o trzeciej.
- Musimy się jeszcze rozmówić.|- Da nam ksiądz 5 minutek? - Dobrze.
Jest:
Wszystko w porządku?|- Ksiądz Davis chce porozmawiać.
Naprawdę powinniśmy zaczynać.|O trzeciej muszę wyjechać.
Musimy się jeszcze rozmówić.|-Da nam ksiądz 5 minutek? -Dobrze.
Było:
Czemuś mu, kurwa, nie dał tych pieniędzy?
Jest:
Czemuś mu nie dał|tych cholernych pieniędzy?
Było:
Kobiety, kobiety...|Powiem ci coś o kobietach.
Kiedy byłem młody|chodziłem z najładniejszą dziewuchą we wsi.
Jest:
Kobiety, kobiety|Powiem ci coś o kobietach.
Kiedy byłem młody chodziłem|z najładniejszą dziewuchą we wsi.
Było:
I oczywiście lubiła zaloty, bo...
Jest:
I oczywiście lubiła zaloty,|bo...
Było:
- Jak mogłeś dać mu pięć?|- To nie moja wina.
Jest:
Jak mogłeś dać mu pięć?|- To nie moja wina.
Było:
Ej tam!
Jest:
Halo!
Było:
- Proszę!|- Co jest z wami ludzie nie tak?
Jest:
Proszę!|-Co jest z wami ludzie nie tak?
Było:
- Nie chcę już o tym rozmawiać.|- Czego się boisz Marta?.
Jest:
Nie chcę już o tym rozmawiać.|-Czego się boisz Marta?.
Było:
- Co ten facet ma czego ja nie mam?|- OK. Po pierwsze jest odpowiedzialny,
Jest:
Co ten facet ma czego ja nie mam?|- OK. Po pierwsze jest odpowiedzialny,
Było:
Nie do wiary. Nie potrafisz tego znieść.|Gotujesz się z zazdrości,
bo przez 3 lata pisałeś powieść |i nie dałeś jej nawet nikomu do przeczytania.
- A po co? |- Będziesz czekał na wydanie pośmiertne?
- Wolę to niż pisać gówno dla taniej popularności.|- Ale to moje gówno!
- Jesteś nadętym...|- A ty najbardziej samolubnym...
Daniel! Co się dzieje?|To pogrzeb waszego ojca.
- Dlaczego się tak zachowujecie?|- Jane, nie teraz.
- Chodzi o to mieszkanie, prawda?|- Co?
- Nie chcesz się wyprowadzać, prawda?|- Jane, to...
Jest:
Nie do wiary. Nie potrafisz tego znieść.|Gotujesz się z zazdrości
bo przez 3 lata pisałeś powieść|i nie dałeś jej nawet nikomu do przeczytania
A po co? - Będziesz czekał|na wydanie pośmiertne?
Wolę to niż pisać gówno|dla taniej popularności. - To moje gówno!
Jesteś najbardziej samolubnym...|-Daniel!
Co się dzieje?|To pogrzeb waszego ojca.
Dlaczego się tak zachowujecie?|-Jane, nie teraz.
Chodzi o to mieszkanie, prawda?
Co? - Nie chcesz się wyprowadzać, prawda?|- Jane, to...
Było:
- Pamiętasz tego niskiego gościa,|którego ci pokazywałem? - Tak.
Jest:
Pamiętasz tego niskiego gościa,|którego ci pokazywałem? - Tak.
Było:
i chce 15 tys. funtów,|bo inaczej pokaże wszystkim zdjęcia,
na których robią te rzeczy.|- Seks.
- To jakiś chory żart, prawda?|- To nie jest żart!
Jest:
i chce 15 tys. funtów, bo inaczej pokaże|wszystkim zdjęcia, na których robią te rzeczy.
Seks.
To jakiś chory żart, prawda?|-To nie jest żart!
Było:
Szybko, szybko!
Jest:
Szybko, szybko!|Nie wytrzymam!
Szybko!
Było:
- Pomóż mi!|- Pomagam!
- Obejmij mnie ręką.|- Podnieś!
- Jezu Chryste!|- Trzymasz mnie? - Tak!
- Szybko! Szybko!|- Nie widzę gdzie jest muszla.
- Zdejmij mi spodnie.|- Nie, sam zdejmij, trzymam cię!
Jest:
Pomóż mi!|-Pomagam!
Obejmij mnie ręką.|-Podnieś!
Jezu Chryste!|-Trzymasz mnie? -Tak!
Szybko! Szybko!|-Nie widzę gdzie jest muszla.
Zdejmij mi spodnie. -Nie,|sam zdejmij, trzymam cię!
Było:
- Kurwa!|- Szybko!
Majtki, majtki. Szybko!
Szybko, szybko!
- Nie wytrzymam|- Już wszystko ściągnięte.
- Mogę siadać?|- Tak!
Jest:
Kurwa!|-Szybko!
Majtki, majtki.|Szybko!
Nie wytrzymam, nie wytrzymam.
Już wszystko ściągnięte.|- Dobrze stoję?
Mogę siadać?|- Tak!
Było:
- Czekaj, moment!|- Oooo, już lepiej.
Jest:
Czekaj, moment!|- Oooo, już lepiej.
Było:
- Howard!|- Co?
Jest:
Howard!|-Co?
Było:
Będziesz miał większe problemy|jak nas złapią!
Co za brudne myśli!
Jest:
Będziesz miał czas się tym|przejmować jak nas złapią!
Co za obrzydliwość!
Było:
- Jak on ma na imię?|- Nie wiem.
Jest:
Jak on ma na imię?|- Nie wiem.
Było:
Musi oddychać, musi!
Jest:
Było:
- W porządku?|- Nie.
Jest:
W porządku?|-Nie.
Było:
- Po prostu musimy mu dać pieniądze.|- To nie takie proste. - Dlaczego?
Jest:
Po prostu musimy mu dąć pieniądze.|-To nie takie proste. -Dlaczego?
Było:
i teraz jesteśmy udupieni!|- Zamkniesz się?!!
Jest:
i teraz jesteśmy udupieni!|-Zamkniesz się?!!
Było:
- Zawołaj wujka Victora!|- Nie ma po co. - Jak to?
Spójrz na niego. To trup.
- Co wyście mu zrobili?|- Nic! Uderzył głową o kant stołu.
- Kant stołu??|- Kant stołu? A myślisz że co?!
Jest:
Zawołaj wujka Victora!|-Nie ma po co. - Jak to?
Spójrz na niego.|To trup.
Co wyście mu zrobili?|-Nic! Uderzył głową o kant stołu.
Kant stołu??|- Kant stołu? A myślisz że co?!
Było:
- Co robimy? - Wiecie co, ja już muszę iść.|- Nigdzie nie idziesz!
Jest:
Co robimy? - Wiecie co, ja już|muszę iść. - Nigdzie nie idziesz!
Było:
- Nie mogę iść do więzienia.|- Howard, uspokój się!
Słuchajcie...
Jest:
Nie mogę iść do więzienia.|-Howard, uspokój się!
Słuchajcie ...
Było:
pewnie nawet go nie zauważyli.|- Nie zauważyli? On ma kurwa metr wzrostu!
No to pozbędziemy się ciała i powiemy,|że po prostu wyszedł.
Jest:
pewnie nawet go nie zauważyli.|-Nie zauważyli? On ma kurwa metr wzrostu!
No to pozbędziemy się ciała i powiemy|ze po prostu wyszedł.
Było:
Czemu nie? Przecież się nie dowie.
Jest:
Czemu nie?|Przecież się nie dowie.
Było:
To trochę ostre, bo słuchaj|mi zależy na tobie.
Nie Justin, nie zależy ci na mnie,|tylko na tym jak działam na ciebie.
Jest:
To trochę ostre, bo słuchaj|mi zależy na tobie. -Nie Justin,
nie zależy ci na mnie, tylko na tym|jak działam na ciebie.
Było:
- Marta...|- Nie chcę o tym mówić.
- Kocham cię, Marta.|- Nie Justin, ty...
Jest:
Marta ...|-Nie chcę o tym mówić.
Kocham cię, Marta.|-Nie Justin, ty...
Było:
Wracaj natychmiast i ubierz się!
Jest:
Wracaj natychmiast|i ubierz się!
Było:
- Skoczę!|- Simon, nie bądź głupi.
Skoczę! Zaraz skoczę. Przysięgam!
Jest:
Skoczę.|-Simon, nie bądź głupi.
Skoczę. Zaraz skoczę.|Przysięgam.
Było:
- Simon, patrz na mnie. - Przysięgam.|- Proszę, uspokój się.
Jest:
Simon, patrz na mnie. - Przysięgam.|- Proszę, uspokój się.
Było:
- To niemożliwe! - Cicho!|- Nie damy rady tego zrobić.
Howard? To ty?
- Szlag!|- Jesteś tam? - Tak.
Jest:
To niemożliwe!|-Cicho! - Nie damy rady tego zrobić.
Howard?|To ty?
Szlag! -Jesteś tam?|-Tak.
Było:
- O cholera.|- Co to jest?
Jest:
O cholera.|-Co to jest?
Było:
- Zapomniałem.|- Co jest z tobą nie tak do diabła?!
Jest:
Zapomniałem.|- Co jest z tobą do diabła?!
Było:
- Hej, Daniel, jest tu Howard?|- Jestem tu. - Chodź popatrzeć.
Jest:
Hej, Daniel, jest tu Howard?|-Jestem tu. -Chodź popatrzeć.
Było:
- Co się dzieje?|- Nic.
Jest:
Co się dzieje?|- Nic.
Było:
- O Chryste!|- Gdzie idziesz?
Jest:
O Chryste! - Gdzie idziesz?
Było:
- Simon, nie wolno ci skoczyć.|- Nie. Nie słucham cię.
Jest:
Simon, nie wolno ci skoczyć.|-Nie. Nie słucham cię.
Było:
Nie!!!
Jest:
NIE!!!
Było:
- Co jest? - Wiem jak się pozbyć|tego faceta, ale musisz pilnować,
Jest:
Co jest? -Wiem jak się pozbyć,|tego faceta, ale musisz pilnować,
Było:
- Kto tam?|- Daniel.
Jest:
Kto tam?|-Daniel.
Było:
- Howard, pilnuj korytarza.|- Dobra.
O, proszę księdza! Witam, witam...
Jest:
Howard, pilnuj korytarza.|-Dobra.
O, proszę księdza!|Witam, witam...
Było:
- Bóg jest taki zabawny, prawda?|- Przepraszam...
Jest:
Bóg jest taki zabawny, prawda?|-Przepraszam...
Było:
Chciałem tylko spytać o religię,|i jak mogę zostać księdzem, gdybym chciał,
- bo ksiądz jest taki niesamowity.|- Jestem zachwycony, ale...
Jest:
Chciałem tylko spytać o religię,|i jak mogę zostać księdzem, gdybym chciał
bo... ksiądz jest niesamowity.|-Jestem zachwycony, ale ...
Było:
- Dziwne, ale może tata tego by chciał?|- Boże, ty niczego nie umiesz uszanować!
Jest:
Dziwne, ale może tata tego by chciał?|-Boże, ty niczego nie umiesz uszanować!
Było:
Porozmawiamy o tym później,|teraz muszę zatelefonować.
- Czemu mówisz, że nic nie umiem|uszanować? - Bo wyjechałeś
Jest:
Porozmawiajmy później,|teraz muszę zatelefonować.
Czemu mówisz, że nic nie umiem|uszanować? - Bo wyjechałeś
Było:
Bo wydałeś ostatnie pieniądze|na lot pierwszą klasą zamiast na pogrzeb.
Bo żyjesz jak w wesołym miasteczku|i wszystkich masz w dupie.
- Muszę się zająć tym chorym człowiekiem|na dachu. - Chcę się wyspowiadać.
Ja mam takie myśli o...|wsadzaniu ołówka w tyłek.
Jest:
Bo wydałeś ostanie pieniądze na|lot pierwszą klasą zamiast na pogrzeb.
Bo żyjesz jak w wesołym miasteczku|i o nikogo nie dbasz.
Muszę się zająć tym chorym|człowiekiem na dachu. -Chcę się wyspowiadać.
Ja mam takie myśli o ...|wsadzaniu ołówka w tyłek.
Było:
Nigdy nie będę dosyć dobry.
Jest:
Nigdy nie będę wystarczająco dobry.
Było:
Simon, przestań gadać bzdury|i wracaj do środka.
- Nie! Ty idź do środka.|- Chodź ze mną. - Po co?
Jest:
Simon, przestań gadać bzdury,|wracaj do środka.
Nie! Ty idź do środka.|-Chodź ze mną. -Po co?
Było:
- Jesteś w ciąży?|- I nie dam sobie rady bez ciebie.
Jest:
Jesteś w ciąży?|-I nie dam sobie rady bez ciebie.
Było:
Zabiję go!
- Poszedł już?|- Tak.
Jest:
Zabije go.
Poszedł już?|- Tak.
Było:
- Dziękuję.|- Marta!
Otwórz drzwi proszę!
Jest:
Dziękuję.|-Marta!
Marta, otwórz drzwi proszę!
Było:
- Trzymaj się z daleka od mojej córki!|- Tato... - Marta, nie wtrącaj się.
Jest:
Trzymaj się z daleka od mojej córki!|-Tato... -Marta, nie wtrącaj się.
Było:
- Co?|- Pobieramy się.
Marta, nie musisz za niego wychodzić|z powodu ciąży. Damy sobie radę.
- Wychodzę za niego bo go kocham.|- Nie...
- Właśnie że tak! To moje życie|i mój wybór. Jak ci się nie podoba to trudno!
Jest:
Co? -Pobieramy się.
Marta, nie musisz za niego|wychodzić z powodu ciąży.
Damy sobie sami radę.|- Wychodzę za niego bo go kocham.
Nie... -Właśnie że tak. To moje życie|i mój wybór. Jak ci się nie podoba to trudno!
Było:
- Co się kurwa dzieje w tym domu?|- Strasznie przepraszam wujku.
Jest:
Co się kurwa dzieje w tym domu?|-Strasznie przepraszam wujku.
Było:
- Co? - Widziałem, kurwa, trupa!|- Nie było żadnego trupa wujku.
Jest:
Co? -Widziałem, kurwa, trupa!|- Nie było żadnego trupa wujku.
Było:
- Mogłem sobie dać spokój, gdybym wiedział.|- Mówiłeś, że ją kochasz?
Jest:
Mogłem sobie dać spokój, gdybym wiedział.|-Mówiłeś, że ją kochasz?
Było:
- Nie.|- Właśnie.
- Jak tam problemy ze skórą?|- Nic poważnego,
Jest:
Nie. -Właśnie.
Jak tam problemy ze skórą?|-Nic poważnego,
Było:
- Oczywiście, wujku, wszyscy widzieli.|- Nie, nie! W łazience!
Jest:
Oczywiście, wujku, wszyscy widzieli.|-Nie, nie! W łazience!
Było:
Nie, nie. Jakoś to załatwimy.
- Absolutnie musimy zaczynać.|- Jasne. - Czy trumna ma być otwarta?
- Nie, nie...|- Dobrze.
Jest:
Nie, nie.|Jakoś to załatwimy.
Absolutnie musimy zaczynać.|-Jasne. -Czy trumna ma być otwarta?
Nie, nie ...|-Dobrze.
Było:
Co pan robi w trumnie mojego taty?
Jest:
Co pan robi w trumnie|mojego taty?
Było:
No więc...
Może...
Może było coś, co lubił robić.
Jest:
No więc ...
Może ...
Może było coś,|co lubił robić.
Było:
Najważniejsze żeby spróbować.
Rodzice mogą nam tylko wskazać kierunek.|Żyć trzeba samemu.
Jest:
najważniejsze żeby spróbować.
Rodzice mogą nam tylko|wskazać kierunek. Żyć trzeba samemu.
Było:
Porządnym, kochającym człowiekiem.
Gdybyśmy tylko potrafili być|tak hojni i wyrozumiali jak on,
Jest:
Porządnym, kochającym|człowiekiem.
Gdybyśmy tylko potrafili być|tak hojni i wyrozumiali jak on
Było:
poruszająca.|- Dziękuję.
Jest:
poruszająca.|-Dziękuję.
Było:
Będzie z nim dobrze?
Tak, dałam mu valium|i położyłam do łóżka.
Jest:
Będzie z nim dobrze?|- Tak,
dałam mu valium|i położyłam do łóżka.