o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
85750 (jako 'było') z ID:
117189 (jako 'jest').
Było:
movie info: XVID 512x288 23.976fps 699.8 MB|/SubEdit b.4060 (http://subedit.com.pl)/
Jest:
W rolach głównych:
"ŚNIADANIE U TIFFANY'EGO"
W pozostałych rolach:
Ze specjalnym udziałem:
Na podstawie opowiadania|Trumana Capote
ZDJĘCIA:
Piosenka autorstwa:
Muzyka:
Scenariusz:
REŻYSERIA:
Było:
Poszłaś do toalety|i tyle cię widziałem
- Ale, Harry...|- Harry to był ten drugi.
Jest:
Poszłaś do toalety|i tyle cię widziałem.
- Ależ Harry...|- Harry to był ten drugi.
Było:
Skarbie, przykro mi|ale zgubiłam klucze
Ale to było dwa tygodnie temu
Nie może pani wciąż dzwonić do mnie!
Jest:
Skarbie, przykro mi,|ale zgubiłam klucze.
Ale to było dwa tygodnie temu.
Nie może pani wciąż do mnie dzwonić!
Było:
Ale ja je wszystkie zgubiłam
- Lubisz mnie|- Uwielbiam pana, panie Arbuck
Jest:
To bez sensu.|I tak je zgubię.
- Lubisz mnie.|- Uwielbiam pana, panie Arbuck.
Było:
Lubisz mnie, jestem lubiany
Lubisz mnie. Zapłaciłem rachunek|za pięć osób
Twoich przyjaciół
Kiedy chciałaś drobne na toaletę|dałem ci 50$
To daje mi jakieś prawa
Jeszcze 30 sekund i dzwonię po policję
Jest:
Lubisz mnie, jestem lubiany.
Lubisz mnie.| Zapłaciłem rachunek za pięć osób.
Twoich przyjaciół.
Kiedy chciałaś drobne na toaletę,|dałem ci 50$.
To daje mi jakieś prawa.
Jeszcze 30 sekund i dzwonię po policję.
Było:
Muszę odpoczywać! Jestem artystą!
Jest:
Muszę odpoczywać!| Jestem artystą!
Było:
Niech pan się nie złości|To już się nie powtórzy
Może pozwolę panu zrobić te zdjęcia
Jest:
Niech pan się nie złości.| To już się nie powtórzy.
Może pozwolę panu zrobić te zdjęcia.
Było:
Kiedyś
Kiedykolwiek
Dobranoc
Przepraszam, że przeszkadzam|Nie mogłem otworzyć drzwi
Chyba przysłali mi klucze do górnych drzwi
Nie mogłem otworzyć|tych na dole
Powiedziałem, że chyba przysłali mi|klucze... do górnych drzwi
Nie mogłem otworzyć drzwi na dole|Przepraszam, że panią obudziłem
Nic nie szkodzi
Każdemu się mogło zdarzyć...|często się zdarza. Dobranoc
Jest:
Kiedyś...
W każdej chwili.
Dobranoc.
Przepraszam że przeszkadzam.|Nie mogłem otworzyć drzwi.
Chyba przysłali mi klucze tylko do górnych drzwi.
Nie mogłem otworzyć tych na dole.
Powiedziałem, że chyba przysłali mi|klucze... do górnych drzwi.
Nie mogłem otworzyć drzwi na dole.|Przepraszam że panią obudziłem.
Nic nie szkodzi.
Każdemu może się zdarzyć...|Dobranoc.
Było:
Pewnie
Jest:
Pewnie.
Było:
Dziękuję
Jest:
Dziękuję.
Było:
mieszkanie ma pani tutaj.
Jest:
...mieszkanie ma tu pani.
Było:
Jestem od prawie roku
Telefon jest tam
To znaczy był
O, pamiętam
Wcisnęłam go do walizki|żeby nie hałasował
Jest:
Mieszkam tu od prawie roku.
Telefon jest tam...
To znaczy był.
O, pamiętam.
Wcisnęłam go do walizki,|żeby nie hałasował.
Było:
Pewnie, że nie.|Wszystko w porządku, prawda kocie?
Biedny kot
Jest:
Pewnie że nie.|Wszystko w porządku, prawda kocie?
Biedny kot.
Było:
Nie mam prawa|dać mu żadnego
Nie znamy się wcale|Kiedyś się po prostu spotkaliśmy
Niczego nie będę miała
dopóki nie znajdę miejsca gdzie|ja i różne rzeczy będą razem
Nie wiem gdzie to jest,|ale wiem jak tam powinno wyglądać
Jak u Tiffany'ego
Jest:
Nie mam prawa dać mu żadnego.
Nie należymy do siebie.|Kiedyś się po prostu spotkaliśmy.
Niczego nie będę miała...
...dopóki nie znajdę miejsca gdzie|ja i moje rzeczy będą razem.
Nie wiem gdzie to jest,|ale wiem jak tam powinno wyglądać.
Jak u Tiffany'ego.
Było:
Właśnie
Szaleję na jego punkcie
Zna pan te dni|kiedy wszystko jest parszywe?
Wszystko parszywe? To znaczy smutne?
Smutno ci jest gdy jesteś gruby|albo gdy pada
Parszywie jest gdy jest strasznie
Nagle zaczynasz się bać|i nie wiesz czego
Jest:
Właśnie.
Szaleję na jego punkcie.
Zna pan te dni,|kiedy wszystko jest parszywe?
Wszystko parszywe?|To znaczy smutne?
Smutno ci jest gdy jesteś gruby,|albo gdy pada
Parszywie jest gdy jest strasznie.
Nagle zaczynasz się bać|i nie wiesz czego.
Było:
Kiedy ja je mam|najlepsze co mogę zrobić
to wsiąść do taksówki i jechać do Tiffany'ego
Od razu mnie to uspokaja
Cisza i powaga tego miejsca
Nic złego nie może się tam zdarzyć
Gdybym znalazła takie miejsce
w którym bym się czuła|jak u Tiffany'ego, to...
Kupiłabym wreszcie jakieś meble|i dała kotu imię
Przepraszam. Pan chciał czegoś
Telefonu
Miałem się z kimś spotkać
Jest:
Kiedy ja je mam,|najlepsze co mogę zrobić...
to wsiąść do taksówki i jechać do Tiffany'ego.
Od razu mnie to uspokaja.
Cisza i powaga tego miejsca.
Nic złego nie może się tam zdarzyć.
Gdybym znalazła takie miejsce...
w którym bym się czuła jak u Tiffany'ego, to...
Kupiłabym wreszcie jakieś meble|i dała kotu imię.
Przepraszam.| Pan czegoś chciał.
Telefonu.
Miałem się z kimś spotkać.
Było:
Właśnie wysiadłem z samolotu|Nie jestem pewien
Czwartek. Czy to czwartek?
- Tak mi się wydaje|- Nie może być!
Jest:
Właśnie przyleciałem z Rzymu.|Nie jestem pewien...
Czwartek.|Czy to czwartek?
- Tak mi się wydaje.|- Nie może być!
Było:
Co takiego okropnego jest w czwartku?
Nigdy nie pamiętam kiedy przychodzi
W środy zazwyczaj|nie chodzę do łóżka
bo jestem umówiona na 10:45
Oni są tak dokładni|jeśli chodzi o godziny odwiedzin
Będzie pan kochany i poszuka pod łóżkiem
pary butów z aligatora
Muszę coś zrobić z moim wyglądem
Nie mogę jechać do Sing Sing|z zieloną twarzą
Jest:
Co jest takiego okropnego w czwartku?
Nigdy nie pamiętam kiedy przychodzi.
W środy zazwyczaj nie chodzę do łóżka...
...bo jestem umówiona na 10:45.
Oni są tak dokładni,|jeśli chodzi o godziny odwiedzin.
Będzie pan kochany i poszuka pod łóżkiem...
...pary butów z aligatora.
Muszę coś zrobić z moim wyglądem.
Nie mogę jechać do Sing Sing z zieloną twarzą.
Było:
To śmieszna nazwa na więzienie
Brzmi bardziej jak nazwa opery
Czarne, aligator
Wszyscy odwiedzający|starają się wyglądać jak najlepiej
To urocze, kobiety zakładające|najładniejsze rzeczy
Kocham je za to|Dzieci kocham też
Widok dzieci tam powinien być smutny|ale nie jest
Mają wstążki we włosach|i błyszczące buty
Jeśli dobrze zrozumiałem
Jest:
To śmieszna nazwa na więzienie.
Brzmi bardziej jak nazwa opery.
Czarne,| aligator.
Wszyscy odwiedzający|starają się wyglądać jak najlepiej.
To urocze,|kobiety zakładające najładniejsze rzeczy
Kocham je za to.|Dzieci też.
Widok dzieci tam powinien być smutny,|ale nie jest.
Mają wstążki we włosach|i błyszczące buty.
Jeśli dobrze zrozumiałem...
Było:
Zawsze można poznać|co ktoś o tobie myśli
przez kolczyki które ci daje
Muszę powiedzieć, że kręci mi się w głowie
Jest:
Zawsze można poznać,|co ktoś o tobie myśli...
przez kolczyki które ci daje.
Muszę powiedzieć, że kręci mi się w głowie.
Było:
Właśnie to miałem na myśli
Nie wiem czy powinnam mówić
Ale nie powiedzieli mi żeby nie
Niech pan skrzyżuje palce
Dobrze, spróbuję
Pewnie czytał pan o nim|Sally Tomato
Jest:
To miałem na myśli.
Nie wiem, czy powinnam mówić.
Ale nie powiedzieli mi, żeby nie...
Niech pan skrzyżuje palce.
Dobrze, spróbuję.
Pewnie czytał pan o nim.|Sally Tomato.
Było:
Niech pan się nie dziwi
Nie mogli mu udowodnić,|że jest w mafii
Udowodnili tylko, że oszukiwał|w podatkach
Jest kochanym starszym panem
Nie był moim kochankiem ani nic takiego
Nie znałam go wcale|zanim poszedł do więzienia
Widuję się z nim co czwartek|od siedmiu miesięcy
Poszłabym nawet gdyby mi nie płacił
- Buty|- Znalazłem tylko jeden
- Płaci pani?|- Tak. Jego prawnik płaci
Jeśli jest prawnikiem, w co wątpię
Nie ma biura tylko automatyczną sekretarkę
i zawsze chce się spotkać|w Hamburger Heaven
Tu jesteś cwaniaku. Dziękuję
Proszę bardzo
Jest:
Niech pan się nie dziwi.
Nie mogli mu udowodnić, że jest w mafii.
Udowodnili tylko, że nie płacił podatków.
Jest kochanym, starszym panem.
Nie był moim kochankiem, ani nic z tych rzeczy.
Nie znałam go wcale,|zanim poszedł do więzienia.
Widuję się z nim co czwartek,|od siedmiu miesięcy.
Poszłabym nawet, gdyby mi nie płacił.
- Buty|- Znalazłem tylko jeden.
- Płaci pani?|- Tak. Jego prawnik płaci.
Jeśli jest prawnikiem, w co wątpię.
Nie ma biura, tylko automatyczną sekretarkę.
i zawsze chce się spotkać w Hamburger Heaven.
Tu jesteś cwaniaku.| Dziękuję.
Proszę bardzo.
Było:
Tu jest... Torebka
I kapelusz też
O proszę
W każdym razie siedem miesięcy temu|ten tak zwany prawnik
spytał mnie czy nie chciałabym|pocieszyć starszego człowieka
i zarobić 100$ tygodniowo
Powiedziałam mu "Spotkałeś|niewłaściwą Holly Golithly"
Dostaję tyle samo|na wycieczki do toalety
Każdy gentleman da|dziewczynie 50$ na toaletę
I drugie tyle na taksówkę
Wtedy powiedział,|że jego klient to Sally Tomato
Sally gdzieś mnie zauważył
i podziwiał mnie z daleka
I byłoby dobrym uczynkiem odwiedzić go
Jak mogłam powiedzieć nie?|To było tak strasznie romantyczne
Jest:
Tu jest... Torebka.
I kapelusz też.
O, proszę.
W każdym razie siedem miesięcy temu|ten tak zwany prawnik...
spytał mnie czy nie chciałabym|pocieszyć starszego człowieka.
I zarobić 100$ tygodniowo.
Powiedziałam mu|/"Spotkałeś niewłaściwą Holly Golithly".
/Tyle to dostaję za pójście do toalety.
Każdy gentleman da dziewczynie 50$ na toaletę.
I drugie tyle na taksówkę.
Wtedy powiedział.|że jego klient to Sally Tomato.
Sally gdzieś mnie zauważył.
I podziwiał mnie z daleka.
I byłoby dobrym uczynkiem odwiedzić go.
Jak mogłam powiedzieć "nie"?|To było takie romantyczne.
Było:
Bardzo dobrze. Jestem zaskoczony
Nigdy bym tego nie zrobiła|bez pana
Jest:
Bardzo dobrze.|Jestem pod wrażeniem.
Kochany,|nigdy bym tego nie zrobiła bez ciebie.
Było:
Proszę dzwonić zawsze
Mieszkam na górze|jak tylko się wprowadzę
Do widzenia, kocie
Jest:
Proszę dzwonić zawsze.
Mieszkam na górze,|jak tylko się wprowadzę.
Do widzenia, Kocie.
Było:
Pan O'Shaughnessy mi płaci,|gdy przekazuję mu prognozę pogody
To pewnie nie mój interes|ale może pani wpakować się w kłopoty
Proszę to potrzymać
Co to znaczy, prognozę pogody?
Jest:
Pan O'Shaughnessy mi płaci, |gdy przekazuję mu prognozę pogody.
To pewnie nie mój interes,|ale może pani wpakować się w kłopoty.
Proszę to potrzymać.
Co to znaczy,|"prognoza pogody"?
Było:
tak, że wie że tam byłam
Sally mówi mi rzeczy jak...
Jest:
Tak, że wie że tam byłam.
Sally mówi mi rzeczy, jak...
Było:
"chmury nad Palermo",|takie rzeczy
Niech się pan nie martwi|daję sobie radę od dawna
Jest:
"Chmury nad Palermo",|takie rzeczy.
Niech się pan nie martwi,|daję sobie radę od dawna.
Było:
- Nigdy bym tak nie zrobił|- To proste
Paul
Wiem, spóźniłam się
Jest:
- Nigdy tak nie umiałem.|- To proste.
Paul.
Wiem, spóźniłam się.
Było:
Kochanie, tak mi przykro
Nie, dostałem klucz
Panna Golightly, moja sąsiadka|mnie wpuściła
Jedzie właśnie do Sing Sing
W odwiedziny, oczywiście
Jest:
Kochanie, tak mi przykro.
Nie, dostałem klucz.
Panna Golightly,| moja sąsiadka mnie wpuściła.
Jedzie właśnie do Sing Sing.
W odwiedziny, oczywiście.
Było:
Pani Falenson, moja... dekoratorka
- Jak się pani miewa?|- Jak się pani miewa?
Kochanie, niech ci się przyjrzę
- Czy to już wszystko? Strasznie się spieszę|- Lot był okropny?
Dworzec Grand Central,|i pospiesz się, skarbie
Czy to tylko trzy tygodnie|odkąd zostawiłam cię w Rzymie?
Wydaje mi się, że to lata
- Widziałeś mieszkanie?|- Jeszcze nie
To było złośliwe z mojej strony|ale nie mogłam się oprzeć
Urządziłam je bez ciebie
Myślę że jest kochane
ale jeśli ci się zupełnie nie spodoba|zaczniemy całkiem od nowa
Jest:
Pani Falenson,| moja... dekoratorka
- Bardzo mi miło.|- Bardzo mi miło.
Kochanie, niech ci się przyjrzę.
- Czy to już wszystko? Strasznie się spieszę.|- Lot był okropny?
Dworzec Grand Central,|i gaz do dechy, skarbie.
Czy to tylko trzy tygodnie,|odkąd zostawiłam cię w Rzymie?
Wydaje mi się że to lata.
- Widziałeś mieszkanie?|- Jeszcze nie.
To było złośliwe z mojej strony,|ale nie mogłam się oprzeć.
Urządziłam je bez ciebie.
Myślę, że jest kochane.
...ale jeśli ci się nie spodoba,|zaczniemy całkiem od nowa.
Było:
Daj spokój. Otwórz drzwi
Bądź dobra
Psujesz świetne przyjęcie
No dalej, otwórz drzwi
Hej, zespół swinguje
Daj spokój skarbie
Jest:
Daj spokój.| Otwórz drzwi.
Bądź grzeczna.
Psujesz świetne przyjęcie.
No dalej, otwórz drzwi.
Hej, zespół swinguje.
Daj spokój skarbie.
Było:
Jeśli pani nie wyłączy|natychmiast fonografu
Wezwę cały komisariat
Tak. Teraz znacznie lepiej
O co chodzi, skarbie?
Daj spokój. Jesteś dużym dzieckiem|Otwórz drzwi
Daj spokój skarbie. Czekam na ciebie
- To tylko ja|- Chwileczkę, panno...
Golightly. Holly Golightly.
Mieszkam na dole|Poznaliśmy się rano, pamięta pan?
Tak
W porządku. Ona poszła
Pracuje do późna jako dekoratorka
Tam na dole jest|najokropniejszy mężczyzna
Jest słodki gdy nie jest pijany|ale trochę wina
i, proszę, jaka bestia
Tak się zmęczyłam|że wyszłam przez okno
Może mnie pan wyrzucić jeśli chce
ale wyglądał pan tak przytulnie|a pana przyjaciółka już poszła
a ja zmarzłam za oknem
A mówiono mi, że ludzie w Nowym Jorku
nigdy nie poznają swoich sąsiadów
Jest:
Jeśli pani nie wyłączy natychmiast fonografu...
Wezwę cały komisariat.
Tak.|Teraz znacznie lepiej.
O co chodzi skarbie?
Daj spokój.|Jesteś dużym dzieckiem. Otwórz drzwi
Daj spokój skarbie.| Czekam na ciebie.
- To tylko ja.|- Chwileczkę, panno...
Golightly.|Holly Golightly.
Mieszkam na dole.|Poznaliśmy się rano, pamięta pan?
Tak.
W porządku.|Ona wyszła.
Pracuje do późna jako dekoratorka...
Tam na dole jest najokropniejszy mężczyzna.
Jest słodki gdy nie jest pijany,|ale trochę wina...
I proszę, jaka bestia.
Tak się zmęczyłam,|że wyszłam przez okno.
Może mnie pan wyrzucić, jeśli chce...
ale wyglądał pan tak przytulnie,|a pana przyjaciółka już poszła.
A ja zmarzłam za oknem.
A mówiono mi, że ludzie w Nowym Jorku...
...nigdy nie poznają swoich sąsiadów.
Było:
Dobrze. Zdążyłam na pociąg|i wszystko inne
Jest:
Dobrze.|Zdążyłam na pociąg i wszystko inne.
Było:
Ostrzeżenie dla małych statków,
od Block Island do Hatteras...|cokolwiek to znaczy
Wie pan, jest pan słodki|Naprawdę
I wygląda pan trochę|jak mój brat Fred
Mogę cię nazywać Fred?
Jasne
300. Jest bardzo hojna
To za tydzień, godzinę czy coś innego?
Przyjęcie skończone. Wyjdź
Fred, skarbie, Fred, przepraszam
Nie chciałam cię urazić|Nie złość się
Chciałam tylko powiedzieć|że rozumiem
Rozumiem dokładnie
Rozgość się. Zrób sobie drinka
- Rzuć mi szlafrok|- Zostań gdzie jesteś
Musisz być kompletnie wyczerpany
To znaczy, jest późno
a ty sobie spałeś
Pewnie myślisz|że jestem zwariowana albo coś takiego
Nie bardziej niż każdy inny
Tak myślisz. Wszyscy tak myślą|Nie przeszkadza mi to
Dobrze być najbardziej zwariowaną
Jest:
/"Ostrzeżenie dla małych statków,
/od Block Island do Hatteras...|Cokolwiek to znaczy.
Wie pan, jest pan słodki.|Naprawdę.
I wygląda pan trochę jak mój brat, Fred.
Mogę pana nazywać Fred?
Jasne.
300.|Jest bardzo hojna.
To za tydzień, godzinę, czy dłużej?
Przyjęcie skończone.| Wyjdź.
Fred, skarbie,|Fred, przepraszam.
Nie chciałam cię urazić.|Nie złość się.
Chciałam tylko powiedzieć, że rozumiem.
Rozumiem doskonale.
Rozgość się.|Zrób sobie drinka.
- Rzuć mi szlafrok.|- Zostań gdzie jesteś.
Musisz być kompletnie wyczerpany.
To znaczy... jest późno.
...a ty sobie spałeś
Pewnie myślisz, że jestem zwariowana,| albo coś takiego.
Nie bardziej niż inni.
Tak myślisz.|Wszyscy tak myślą. Nie przeszkadza mi to.
Dobrze być najbardziej zwariowaną.
Było:
- Jestem pisarzem, chyba|- Chyba? Nie wiesz?
Dobrze. Potwierdzam
Jestem pisarzem
Jedyny pisarz z którym kiedykolwiek byłam|to Benny Shacklett.
Napisał dużo rzeczy do TV|ale prawdziwy z niego szczur
Jest:
- Chyba jestem pisarzem.|- Chyba? To nie wiesz?
Jestem.|Potwierdzam.
Jestem pisarzem.
Jedyny pisarz z którym kiedykolwiek byłam,|to Benny Shacklett.
Napisał dużo rzeczy do TV,|ale prawdziwy z niego szczur.
Było:
To znaczy, czy ktoś kupuje|to co napisałeś?
Kupili to co jest w tym pudle
Jest:
To znaczy, czy ktoś kupuje to, co napisałeś?
Kupili to, co jest w tym pudle.
Było:
To tylko jedna książka
W dwunastu kopiach
Jest:
To tylko jedna książka...
W dwunastu egzemplarzach.
Było:
To są opowiadania
Dziewięć z nich
Opowiedz mi jedno
One nie są z tych|które można opowiedzieć
Jest:
To są opowiadania.
Dziewięć.
Opowiedz mi.
One nie są z tych, które można opowiedzieć
Było:
Taaa, chyba są też nieprzyzwoite
ale tylko miejscami
Głównie są złe,|wrażliwe i bardzo uczuciowe
i najbardziej nieprzyzwoite słowo|- obiecujące
Tak powiedzieli w przeglądzie The Times Book|1 października 1956
- 1956?|- Tak
To pewnie niedobre pytanie|ale co napisałeś ostatnio?
Ostatnio pracuję nad powieścią
- Ostatnio, od 1956?|- To wymaga czasu
- Chcę to zrobić dobrze|- Więc koniec z opowiadaniami?
Nie chcę marnować talentu na małe rzeczy
Oszczędzam go na jedną dużą
Jest:
To też,|chyba są nieprzyzwoite.
...ale tylko miejscami.
Głównie są|/"...złe, wrażliwe i bardzo uczuciowe...
i najbardziej nieprzyzwoite słowo|/"obiecujące".
Tak powiedzieli w przeglądzie|"The Times Book" z 1 października 1956.
- 1956?|- Tak.
To pewnie niedobre pytanie,|ale co napisałeś ostatnio?
Ostatnio, pracuję nad powieścią.
- Ostatnio, od 1956?|- To wymaga czasu.
- Chcę to zrobić dobrze.|- Więc koniec z opowiadaniami?
Nie chcę marnować talentu na małe rzeczy.
Oszczędzam go na jedną dużą rzecz.
Było:
Jasne
- A dzisiaj?|- Pewnie
To piękna maszyna
To prawda
Nie pisze nic innego, tylko wrażliwą|uczuciową i obiecującą prozę
Nie ma w niej taśmy
Jest:
Jasne.
- A dzisiaj?|- Pewnie.
To piękna maszyna.
To prawda.
Nie piszę nic innego, tylko|/wrażliwą, uczuciową i obiecującą prozę.
Nie ma w niej taśmy.
Było:
Nie
Dręczy mnie coś, co powiedziałaś|dzisiaj rano
Jest:
Nie.
Dręczy mnie coś,|co powiedziałaś dziś rano.
Było:
Oczywiście
Musi ci się nieźle powodzić
Próbuję oszczędzać|ale nie jestem w tym dobra
Wiesz, bardzo jesteś podobny|do Freda
Nie widziałam go odkąd|skończyłam 14 lat, kiedy zostawiłam dom
Miał wtedy 190 cm
To pewnie przez masło orzechowe
Wszyscy myśleli, że jest dziwaczny|przez to jak jadł masło orzechowe
Ale nie był
tylko słodki i tajemniczy|i... strasznie powolny
Biedny Fred. Jest teraz w wojsku
Tak jest najlepiej|dopóki nie nazbieram pieniędzy
Jest:
Oczywiście.
Musi ci się nieźle powodzić.
Próbuję oszczędzać,|ale nie jestem w tym dobra.
Wiesz,|bardzo jesteś podobny do Freda.
Nie widziałam go odkąd skończyłam 14 lat,|kiedy zostawiłam dom.
Miał już wtedy 190 cm.
To pewnie przez masło orzechowe.
Wszyscy myśleli że jest dziwaczny,|przez to jak jadł masło orzechowe.
Ale nie był.
Był tylko słodki i tajemniczy|i... strasznie powolny.
Biedny Fred.| Jest teraz w wojsku.
Tak jest najlepiej,|dopóki nie nazbieram pieniędzy.
Było:
Pojedziemy kiedyś do Meksyku
To cudowne miejsce do|hodowli koni
Jest:
Pojedziemy kiedyś do Meksyku...
To cudowne miejsce do hodowli koni.
Było:
Fred dobrze zna się na koniach
Ale nawet ziemia w Meksyku kosztuje
Cokolwiek robię, nigdy nie mam|więcej niż 200$ w banku
Niemożliwe, żeby już była 4.30
To niemożliwe
Nie masz nic przeciwko|żebym się z tobą położyła na chwilę?
To nic takiego, naprawdę
Jest:
Fred dobrze zna się na koniach.
Ale nawet w Meksyku ziemia kosztuje.
Cokolwiek robię, nigdy nie mam więcej niż 200$ w banku.
Niemożliwe, żeby już była 4.30.
To niemożliwe.
Nie masz nic przeciwko,|żebym się z tobą położyła na chwilę?
To nic takiego, naprawdę.
Było:
Jesteśmy przyjaciółmi, prawda?
Pewnie
Dobrze, nie mówmy już nic więcej
Po prostu zaśnijmy
Jest:
Jesteśmy przyjaciółmi,|prawda?
Pewnie.
Dobrze, nie mówmy już nic więcej.
Po prostu zaśnijmy.
Było:
Zimno mi
Pada śnieg i... wieje wiatr
Jest:
Zimno mi.
Pada śnieg i... wieje wiatr.
Było:
Jeśli mamy być przyjaciółmi|jedno powinieneś wiedzieć
Nie cierpię ciekawskich
/Kochany Fredzie, wybacz mi ostatnią noc/|/Wpadniesz na drinka dzisiaj o 6tej?/|/Twoja przyjaciółka Holly Golightly/
Jest:
Jeśli mamy być przyjaciółmi,|wyjaśnijmy coś sobie...
Nie cierpię ciekawskich.
/Kochany Fredzie, wybacz mi ostatnią noc/|/Wpadniesz na drinka dziś o 6.00?/|/Twoja przyjaciółka - Holly Golightly/
Było:
Próbuję się z tobą skontaktować
Jest:
Próbuję się z tobą skontaktować.
Było:
więc muszę się wymówić
Jest:
więc muszę się wymówić.
Było:
Jesteś kochany
Może jutro umówimy się|na lunch
- Zadzwonię rano|- Co tylko powiesz
Jest:
Jesteś kochana.
Może jutro umówimy się|na lunch.
- Zadzwonię rano|- Co tylko powiesz.
Było:
Pewnie. Może nawet pozwolę sobie|napisać coś
- Dobranoc|- Dobranoc
Dałaś się wypchać|co, Polly, kochanie?
Niech ci służy, wielki dziobie
- Buon giorno.|- Co?
Jest:
Pewnie.|Może nawet pozwolę sobie coś napisać.
- Dobranoc.|- Dobranoc.
Dałaś się wypchać, co|Polly?
Niech ci służy, wielki dziobie.
- Bongiorno.|- Co?
Było:
Masz kiesznie czy co?|Skąd się tu wzięłaś?
Jest:
Masz kiesznie, czy co?|Skąd się tu wzięłaś?
Było:
- Irving.|- Świetnie, świetnie
To cudownie, Irving
Zaraz wracam, Irving, kochanie
Tak? Dzieciak wciąż pod prysznicem|Oczekuje cię?
Jestem zaproszony. O to chodzi?
Nie bądź taki spięty. Wchodź
To przyjęcie - wiele osób|które nie są oczekiwane
Kupię ci drinka. Pijesz?
No to kupię ci drinka
Hej, skarbie, twoja koszulka się tu rozdarła
- Co pijesz?|- Bourbona
- Z lodem?|- Taa.. Nie. Z wodą
- Ale najpierw lód?|- Tak. Nie za dużo
Dobrze. To cię rozluźni
- Długo znasz dzieciaka?|- Nie bardzo. Mieszkam na górze
Popatrz na to miejsce|Niewiarygodne. Co za dziura!
Jest:
- Irving.|- Świetnie, świetnie.
To cudownie, Irving.
Zaraz wracam,| Irving, kochanie.
Tak?|Dzieciak wciąż pod prysznicem. Oczekuje cię?
Jestem zaproszony.|O to chodzi?
Nie bądź taki spięty.| Wchodź.
To przyjęcie|- czyli wiele osób, które nie są oczekiwane.
Kupię ci drinka.|Pijesz?
No to kupię ci drinka.|
Hej, skarbie,|twoja koszulka się rozdarła.
- Co pijesz?|- Bourbona.
- Z lodem?|- Tak... Nie. Z wodą
- Ale najpierw lód?|- Tak. Nie za dużo.
Dobrze.| To cię rozluźni.
- Długo znasz tego dzieciaka?|- Nie bardzo. Mieszkam na górze.
Popatrz na to miejsce.|Niewiarygodne. Co za dziura!
Było:
- O czym?|- Ona jest czy nie jest?
Poczekaj moment
Jest:
- O czym?|- Ona jest, czy nie jest?
Poczekaj moment...
Było:
"JB"? Co to?
- Znasz Gil|- Tak, jak się masz?
- Może drinka?|- W kuchni
Więc... och, skarbie, tu jesteś
Fred, kochanie,|tak się cieszę, że przyszedłeś
Przyniosłem ci prezent|na półkę
Jesteś słodki
Wygląda ślicznie, prawda?|Daj mi papierosa OJ
OJ jest świetnym agentem|Zna dużo numerów telefonów
Jaki jest numer Jerry Wald'a?
Daj spokój, przestań
Zadzwoń do niego i powiedz mu|jakim Fred jest geniuszem
Nie rumień się Fred|Nie powiedziałeś tego. Ja powiedziałam
Nie przeciągaj OJ|Jak uczynisz Freda bogatym i sławnym?
Pozwól mi i Fredowi to załatwić|dobrze, kotku?
Dobra, ale pamiętaj, ja jestem agentem
Ma już dekoratora|Ja jestem agentem
Chwila
Cześć chłopaki, wchodźcie
Wszystko czego potrzebujecie|jest w kuchni
Jest:
"JB"? |Co to?
- Znasz Gil?|- Tak, jak się masz?
- Może drinka?|- W kuchni.
Więc... och, skarbie, tu jesteś.
Fred, kochanie,|tak się cieszę że przyszedłeś.
Przyniosłem ci prezent na półkę.
Jesteś słodki.
Wygląda ślicznie, prawda?|Daj mi papierosa OJ.
OJ jest świetnym agentem.|Zna dużo numerów telefonów.
Jaki jest numer do Jerry Walda?
Daj spokój, przestań.
Zadzwoń do niego i powiedz mu,|jakim Fred jest geniuszem.
Nie rumień się Fred.|Nie ty to powiedziałeś, tylko ja.
Nie przeciągaj OJ.|Jak uczynisz Freda bogatym i sławnym?
Pozwól mi i Fredowi to załatwić.|Ok, kotku?
Dobra, ale pamiętaj, ja jestem jego agentką.
Ma już dekoratorkę.|Ja jestem agentką.
Chwila.
Cześć chłopaki, wchodźcie.
Wszystko czego potrzebujecie,|jest w kuchni.
Było:
- Nie, jestem Paul, kochanie|- Myślałem że Fred, kochanie
- A więc jest czy nie jest?|- Jaka?
Fałszywa
Nie wiem. Nie wydaje mi się
Cóż, mylisz się - jest
Z drugiej strony masz rację|ponieważ ona jest prawdziwie fałszywa
Ona naprawdę wierzy|w to wszystko co udaje
Ale ja osobiście|lubię ją. Naprawdę
Jestem wrażliwy. Dlatego
Musisz być wrażliwy|żeby polubić dzieciaka
To taka żyłka poety
Jest:
- Nie, jestem Paul, kochanie.|- Myślałem że Fred, kochanie.
- A więc: jest czy nie jest?|- Jaka?
Fałszywa.
Nie wiem.|Nie wydaje mi się
Cóż, mylisz się.|Jest.
Z drugiej strony, masz rację,|ponieważ ona jest prawdziwie fałszywa.
Ona naprawdę wierzy w to wszystko, co udaje.
Ale ja osobiście lubię ją.| Naprawdę.
Jestem wrażliwy.|To dlatego.
Musisz być wrażliwy,|żeby polubić dzieciaka.
To taka żyłka poety.
Było:
Odkryłem ją. Jestem OJ Berman|Parę lat temu...
Była tylko dzieckiem|Mnóstwo stylu, klasy...
- Dużo czego?|- Klasy
Ale nie wiedziałeś czy była|ze wsi czy to perełka
Wisz jak długo mi zajęło|poprawienie jej akcentu?
Rok. Wiesz jak?
Uczyliśmy ją francuskiego
Ponieważ gdy juz umiała|udawać Francuza
umiała też udawać Anglika
W końcu, zaaranżowaliśmy|małą próbę
Noc wcześniej - zabiłbym siebie|- zadzwonił telefon
Odebrałem. Ona mówi:|"Tu Holly, jestem w Nowym Jorku"
Ja mówię "Masz próbę jutro"
I mówię "Wracaj tutaj!"|Ona mówi "Nie chcę"
"Co to znaczy? Czego chcesz?"
A ona mówi "Kiedy się dowiem dam znać"
- Fred, kochanie...|- To Paul, kochanie
Jasne. Więc nie mów mi, że nie udaje
Jest:
Odkryłem ją. Jestem OJ Berman.|Parę lat temu...
Była tylko dzieckiem.|Mnóstwo stylu, klasy...
- Mnóstwo czego?|- Klasy.
Ale nie wiedziałeś, czy była ze wsi, czy to perełka
Wiesz jak długo zajęło mi|poprawienie jej akcentu?
Rok.| Wiesz jak?
Uczyliśmy ją francuskiego.
Bo gdy umiała już udawać Francuza...
...umiała też udawać Anglika.
W końcu, zaaranżowaliśmy małą próbę...
A tu noc wcześniej - zabiłbym siebie|- zadzwonił telefon...
Odebrałem. Ona mówi:|/"Tu Holly, jestem w Nowym Jorku".
Ja mówię "Masz jutro próbę".
I mówię: "Wracaj tutaj!"|Ona mówi: "Nie chcę".
"Co to znaczy?| Czego chcesz?".
A ona mówi:|/"Kiedy się dowiem, dam ci znać".
- Fred, kochanie...|- To Paul, kochanie.
Jasne. Więc nie mów mi, że nie udaje.
Było:
Mike, kochanie, szukałam cię cały dzień
Twoja automatyczna sekretarka|nie odpowiada
To problem z urządzeniem..
Jest:
Mike, kochanie,|szukałam cię cały dzień.
Twoja automatyczna sekretarka nie odpowiada.
To problem z urządzeniem...
Było:
- Godzina kochanie|- Co?
Jest:
- Godzina, kochanie.|- Co?
Było:
- Masz zegarek?|- Nie
- Niech spojrzę. 6.45|- Dziękuję
Jest:
- Masz zegarek?|- Nie.
- Niech spojrzę. 18.45.|- Dziękuję.
Było:
Niezłe przyjęcie|Kim są ci wszyscy ludzie?
Jest:
Niezłe przyjęcie.|Kim są ci wszyscy ludzie?
Było:
Posiłki
W samą porę
Jest:
Posiłki.
W samą porę.
Było:
Wierz albo nie, jest modelką|i straszną nudziarą
Ale zobacz na te dobroci które przyprowadziła
Jest w porządku
jeśli lubisz przystojnych|bogato wyglądających mężczyzn
z naturą pasjonata|i zbyt wieloma zębami
Mam na myśli tego drugiego
Jest:
Wierz albo nie - jest modelką...|i straszną nudziarą.
Ale zobacz na te dobroci które przyprowadziła.
Jest w porządku.
Jeśli lubisz przystojnych,|bogato wyglądających mężczyzn,
z naturą pasjonata|i zbyt wieloma zębami,
Mam na myśli tego drugiego.
Było:
Jest dziewiąty na liście najogatszych|amerykanów poniżej 50tki
To dość niezwykłe informacje
Jestem na bieżąco z takimi rzeczami
- Przepraszam, jest mi pani winna 47...|- Momencik kochanie
Jest:
Jest dziewiąty na liście najbogatszych|Amerykanów poniżej 50.
To dość niezwykłe informacje.
Jestem na bieżąco z takimi rzeczami.
- Przepraszam, jest mi pani winna 47...|- Momencik, kochanie.
Było:
Byłam na górze|pracowałam z Yunioshi...
Wschodnie rzeczy do Bazaaru
Wtedy tych dwóch miłych chopców|przyszło mnie porwać
To była oczywiście pomyłka|Przewody się gdzieś pokrzyżowały
Ale obaj byli bardzo wyrozumiali
Mogę ci przedstawić Jose Silva Pereira
Jest z Brazylii
Jest:
Byłam na górze|pracowałam z Yunioshim...
Wschodnie rzeczy do "Bazaar"...
Wtedy tych dwóch miłych chopców|przyszło mnie porwać.
To była oczywiście pomyłka.|Przewody się gdzieś pokrzyżowały.
Ale obaj byli bardzo wyrozumiali.
Mogę ci przedstawić - Jose Silva Pereira.
Jest z Brazylii.
Było:
To bardzo miło z pani strony,|że mogłem dołączyć do tego przyjęcia
Interesuję się bardzo|kulturą Ameryki Północnej
Widziałem już Statuę Wolności
i restaurację Automatique,
ale to pierwszy raz
Jest:
To bardzo miło z pani strony,|że mogłem dołączyć do tego przyjęcia.
Interesuję się bardzo|kulturą Ameryki Północnej.
Widziałem już Statuę Wolności.
i restaurację Automatique.
Ale to pierwszy raz,
Było:
Po prostu rozpływa się w ustach
Jest:
Po prostu rozpływa się w ustach.
Było:
Nie jesteś na mnie zła|za przyprowadzenie ich tutaj?
- Oczywiście, że nie, kochanie|- Cieszę się
Jest:
Nie jesteś na mnie zła,|za przyprowadzenie ich tutaj?
- Oczywiście, że nie kochanie|- Cieszę się.
Było:
- OJ.|- Tak
Jest:
- OJ.|- Tak.
Było:
Panie Berman, nie przedstawiono nas sobie jeszcze
ale jestem Mag Wildwood|z Wildwood, Arkansas.
To... górzysta kraina
Niech pan się tu czuje jak w domu
Niech się pani nie kłopocze
Wystarczy mi obserwowanie|zwyczajów waszego kraju
Dobrze, niech pan to robi
Chodźmy, panie Trawler
Zobaczmy co możemy znaleźć żeby pana zabawić
Nie chciałem cię podwozić
Jest:
Panie Berman,|nie przedstawiono nas sobie jeszcze.
A ja jestem Mag Wildwood|z Wildwood, Arkansas.
To... górzysta kraina...
Niech się pan tu czuje jak w domu.
Niech się pani nie kłopocze.
Wystarczy mi obserowanie|zwyczajów waszego kraju.
Dobrze, niech pan to robi.
Chodźmy, panie Trawler.
Zobaczmy, co możemy znaleźć, żeby pana zabawić.
Nie chciałem cię podwozić.
Było:
Słuchaj, nie chciałem cię podwozić
Jest:
Słuchaj, nie chciałem cię podwozić.
Było:
Tym razem na pewno|zamierzam wezwać policję!
Jest:
Tym razem na pewno wezwę policję!
Było:
Nie. Facet na górze|skarży się na hałas
Jest zły
Wspominał coś|o wzywaniu policji
O, policji?
To nie może mnie spotkać|Znajdę lepiej pannę Wildwood i pójdziemy
Myślałam, że znajdę moją piękność
grzebiącą gdzieś|w tanich hollywoodzkich śmieciach
Mag, kochanie, stajesz się nudna
Jest:
Nie.| Facet na górze skarży się na hałas
Jest zły.
Wspominał coś o wzywaniu policji.
O policji?
To nie może mnie spotkać.|Znajdę lepiej pannę Wildwood i wyjdziemy.
Myślałam, że znajdę moją piękność...
grzebiącą gdzieś|w tanich hollywoodzkich śmieciach.
Mag, kochanie, stajesz się nudna.
Było:
Wiesz co ci się stanie?
Zaprowadzę cię do zoo|i nakarmię tobą jaka
Jak tylko skończę tego drinka
Drzewo leci!
Przepraszam
- O, dobry wieczór, Ed|- To Paul, kochanie
Jest:
Wiesz, co ci się stanie?
Zaprowadzę cię do Zoo|i nakarmię tobą Yaka.
Jak tylko skończę tego drinka.
Uwaga!
Przepraszam.
- O, dobry wieczór, Ed.|- To Paul, kochanie.
Było:
- To jest Jose|- Miło pana poznać
Tak
Złodzieje biżuterii
Sally pomaga mi z moimi kontami
Nie mam do tego w ogóle głowy
Bardzo staram się coś zaoszczędzić
To nie dla mnie po prostu
Kazał mi wszystko napisać
Co dostaję, ile wydaję
Miałam książeczkę czekową|ale się jej pozbyłam
Uważa, że dla mnie lepiej|operować gotówką
Pewnego dnia, niech pan weźmie tą książkę|i zamieni ją w powieść
Wszystko tutaj jest|Trzeba tylko dodać trochę szczegółów
Będzie się można trochę pośmiać
Nie. Nie sądzę
Ta książka może złamać serce
"Pan Fitzsimmons...toaleta, $50.
"Minus $18... Naprawa|jednej satynowej sukienki"
Jest:
- To jest Jose.|- Miło pana poznać.
Tak.
Złodzieje biżuterii.
Sally pomaga mi z moim kontem.
Nie mam do tego w ogóle głowy.
Bardzo staram się coś zaoszczędzić.
Ale to po prostu nie dla mnie.
Kazał mi wszystko zapisywać...
Co dostaję, ile wydaję...
Miałam książeczkę czekową,|ale się jej pozbyłam.
Uważa, że dla mnie lepiej|operować gotówką.
Pewnego dnia, niech pan weźmie tą książkę|i zamieni ją w powieść.
Wszystko tu jest.|Trzeba tylko dodać trochę szczegółów.
Będzie się można trochę pośmiać.
Nie.| Nie sądzę.
Ta książka może złamać serce.
"Pan Fitzsimmons... toaleta, $50.
"Minus $18... naprawa jednej satynowej sukienki"
Było:
Sally, kochanie, przestań proszę,|zaczynam się czerwienić!
Ale miałeś rację co do Jacka|To szczur
Ale chyba, oczywiście,|nie znam nikogo poza szczurami
Poza, oczywiście, Fredem tutaj
Jest:
Sally, kochanie, przestań proszę.|Zaczynam się czerwienić!
Ale miałeś rację co do Jacka.|To szczur.
Ale ja oczywiście|nie znam nikogo poza szczurami.
Oprócz Freda, oczywiście.
Było:
Dla ciebie... mam nadzieję, że jest
Do widzenia wujku Sally|Do przyszłego tygodnia
Do widzenia wujku Sally
Do widzenia i nie zapomnij|wysłać tej książki
Nie zapomnę
O, a co z prognozą pogody?
O właśnie
Możliwe zamiecie śnieżne|w ten weekend w Nowym Orleanie
Możliwe zamiecie śnieżne|w ten weekend w Nowym Orleanie?!
To chyba najdziwniejsza!
Założę się, że nie będą mieli|śniegu z Nowym Orleanie przez lata
Ciekawe jak on to wymyślił
/Moon River/
/Wider than a mile/
/I'm crossin' you in style/
/Some day/
/Oh, dream maker/
/You heartbreaker/
/Wherever you're goin'/
/I'm goin' your way/
/Two drifters/
/Off to see the world/
/There's such a lot of world/
/To see/
/We're after/
/The same/
/Rainbow's end/
/Waitin' 'round the bend/
/My huckleberry friend/
/Moon River/
/And me/
- Cześć|- Cześć
- Co robisz?|- Piszę
To dobrze
Witaj
- Co się stało?|- Nie wiem
Pewnie nic
Muszę zobaczyć czy jeszcze tu jest
Czy kto tu jest?|O czym ty mówisz?
Spójrz
Widzisz? Zauważyłam go|wczoraj po południu
Nie chcę żeby to brzmiało głupio, ale...
- jest tutaj dzisiaj znowu...|- Jak myślisz, kto to jest?
To może być oczywiście ktokolowiek,
Jest:
Dla ciebie... mam nadzieję.
Do widzenia, wujku Sally.|Do przyszłego tygodnia.
Do widzenia, wujku Sally.
Do widzenia i nie zapomnij|wysłać mi tej książki.
Nie zapomnę.
Och, a co z prognozą pogody?
O właśnie.
Możliwe zamiecie śnieżne|w ten weekend w Nowym Orleanie.
/"Możliwe zamiecie śnieżne|/w ten weekend w Nowym Orleanie"?!
To dopiero!
Założę się, że nie mieli tam śniegu|od miliona lat.
Nie wiem, jak on to wymyślił.
/Moon River
/Wider than a mile
/I'm crossin' you in style
/Someday
/Oh, dreammaker
/You heartbreaker
/Wherever you're goin'
/I'm goin' your way
/Two drifters
/Off to see the world
/There's such a lot of world
/To see
/We're after
/The same
/Rainbow's end
/Waitin' 'round the bend
/My huckleberry friend
/Moon River
/and Me.
- Cześć.|- Cześć.
- Co robisz?|- Piszę.
To dobrze.
Witaj.
- Co się stało?|- Nie wiem.
Pewnie nic.
Muszę zobaczyć, czy jeszcze tu jest.
Czy, kto tu jest?|O czym ty mówisz?
Spójrz.
Widzisz?|Zauważyłam go wczoraj po południu.
Nie chcę, żeby to brzmiało głupio, ale...
- Jest tu dziś znowu...|- Jak myślisz, kto to jest?
To może być ktokolowiek,
Było:
że Bill mógłby|kazać nas obserwować
OK, zajmę się tym
Nie, nie rób tego
Jeśli to jest to|tylko pogorszysz wszystko
Będę ostrożny. Zaczekaj tutaj
Kochanie, proszę nie|Chyba nie powinieneś
Uspokój się
Dowiem się tylko o co chodzi
No dobra, czego pan chce?
Synu, potrzebuję przyjaciela
To ja, a to ona
to jej brat Fred
Jest:
że Bill mógłby kazać nas obserwować.
OK, zajmę się tym.
Nie, nie rób tego.
Jeśli to jest to,|tylko wszystko pogorszysz.
Będę ostrożny.| Zaczekaj tu.
Kochanie, proszę nie.|Chyba nie powinieneś.
Uspokój się.
Dowiem się tylko o co chodzi.
No dobra,|czego pan chce?
Synu,|potrzebuję przyjaciela.
To ja,|a to ona.
To jej brat, Fred.
Było:
Nie ma na imię Holly
Nazywa się Lula Mae Barnes
Nazywała dopóki nie wyszła za mnie
Jestem jej mężem, Doc Golightly
Jest:
Nie ma na imię Holly.
Nazywa się Lula Mae Barnes.
Nazywała, dopóki nie wyszła za mnie.
Jestem jej mężem,| Doc Golightly.
Było:
Jej brat Fred|niedługo wraca z wojska
Lula Mae należy do domu z jej|mężem, bratem i dziećmi
Jest:
Jej brat Fred|niedługo wychodzi z wojska.
Lula Mae powinna być w domu|z jej mężem, bratem i dziećmi.
Było:
To jej dzieci
Jest:
To jej dzieci.
Było:
Nie, nie mówiłem,|że to jej rodzone dzieci
Ich droga matka|wspaniała kobieta
odeszła od nas 4 lipca 1955|w roku suszy
Gdy poślubiłem Lula Mae|miała 14 lat
Możesz myśleć, że 14to letnia osoba|sama nie wie czego chce
Ale nie Lula Mae
Była wyjątkową osobą
Złamała nasze serca|gdy tak sobie odeszła
Nie miała żadnego powodu
Jej córka robiła wszystko w domu
Lula Mae mogła sobie odpoczywać
Nawet zaczęła dobrze wyglądać
a jej brat wyrósł na olbrzyma
całkiem inaczej|niż gdy do nas przyjechali
Para wolnych strzelców
Złapałem ich gdy kradli mleko|i indycze jaja
Mieszkali z jakimiś ludźmi
100 mil na wschód od Tulip
Miała powód żeby uciec stamtąd
Ale nie miała żadnego żeby mnie zostawić
A co z jej bratem?|Nie wyjechał?
Nie. Był z nami, aż go wzięli do wojska
Dlatego przyjechałem
Mam list od niego|Wychodzi w lutym
Dlatego po nią przyjechałem
Jej miejsce jest przy jej mężu|dzieciach i bracie
Nagroda w ciasteczkach|Chcesz ją?
Nie mogłem zrozumieć|dlaczego uciekła
Nie mów mi, że nie była szczęśliwa
Gadatliwa jak sroka
miała coś do powiedzenia|na każdy temat
Lepiej niż radio
Kiedy się jej oświadczyłem|płakałem jak dziecko
Powiedziała "Dlaczego płaczesz?|Będziemy małżeństwem"
"Nigdy jeszcze nie miałam męża"
Zaśmiałem się i uścisnąłem ją mocno
"Nigdy nie miałam męża"
Słuchaj synu,|powiedziałem ci, że potrzebuję przyjaciela
bo nie chcę jej zaskoczyć, ani przestraszyć
Powiedz jej, że tu jestem
Zrobisz to?
Jasne, Doc|Jeśli tego chcesz
Chodźmy
Idę
O skarbie, właśnie wychodzę
Jestem spóźniona półtorej godziny
Może pójdziemy jutro na drinka
Jest:
Nie, nie mówiłem|że to jej rodzone dzieci.
Ich droga matka|wspaniała kobieta...
odeszła od nas 4 lipca 1955|w roku suszy.
Gdy poślubiłem Lulę Mae|miała 14 lat.
Możesz myśleć, że 14-letnia osoba|sama nie wie czego chce.
Ale nie Lula Mae.
Była wyjątkową osobą.
Złamała nasze serca,|gdy tak sobie odeszła.
Nie miała żadnego powodu.
Córki same robiły wszystko w domu.
Lula Mae mogła sobie odpoczywać.
Nawet trochę przytyła,
a jej brat wyrósł na olbrzyma.
całkiem inaczej,|niż gdy do nas przyjechali.
Para dzikusów.
Złapałem ich,| gdy kradli mleko i indycze jaja.
Mieszkali z jakimiś podłymi ludźmi...
100 mil na wschód od Tulip.
Miała powód,|żeby uciec z tamtego domu.
Ale nie miała żadnego,|żeby uciec z mojego.
A co z jej bratem?|On też wyjechał?
Nie.| Był z nami, aż go wzięli do wojska.
Dlatego przyjechałem.
Mam list od niego.|Wychodzi w lutym.
Dlatego po nią przyjechałem.
Jej miejsce jest przy jej mężu,| dzieciach i bracie.
Nagroda w ciasteczkach.|Chcesz ją?
Nie mogłem zrozumieć,|dlaczego uciekła.
Nie mów mi, że nie była szczęśliwa.
Gadatliwa jak sroka.
Miała coś do powiedzenia|na każdy temat.
Lepsza niż radio.
Kiedy się jej oświadczyłem,|płakałem jak dziecko.
Powiedziała:|/"Dlaczego płaczesz? Pewnie, że za ciebie wyjdę".
/"Jeszcze nigdy nie miałam męża".
Uśmiałem się i uścisnąłem ją mocno.
/"Jeszcze nigdy nie miałam męża".
Słuchaj synu,|powiedziałem ci że potrzebuję przyjaciela.
...bo nie chcę jej zaskoczyć,|ani przestraszyć.
Powiedz jej, że tu jestem.
Zrobisz to dla mnie?
Jasne, Doc.|Jeśli tego chcesz.
Chodźmy.
Idę.
O skarbie,|właśnie wychodzę.
Jestem już spóźniona półtorej godziny.
Może pójdziemy jutro na drinka.
Było:
Jeśli tu jutro jeszcze będziesz
Jest:
Jeśli tu jutro będziesz.
Było:
O rany
Słonko, nie karmili cię tutaj?|Jesteś taka chuda
- Cześć Doc|- Rany, Lula Mae...
Jest:
O rany.
Słonko, nie karmili cię tutaj?|Jesteś taka chuda.
- Cześć Doc.|- Rany, Lula Mae...
Było:
O co chodzi? Wszystko w porządku?
Jest:
O co chodzi?| Wszystko w porządku?
Było:
- Jeśli będę mógł|- Przyjdź na dworzec autobusowy
On ciągle myśli, że wrócę
Nie mogę dłużej udawać
Jest twoim mężem
- Nie, nie jest|- Nie jest?
Anulowaliśmy to dawno temu|Tylko nie pogodził się z tym
Proszę, Fred|Powiem, że przyszedłeś nas pożegnać
Nie mów nic
Wyjdź do nas|za godzinę przed dom. Proszę?
Poczekaj tutaj, skarbie
Wezmę torby
Może kupię jakąś gazetę
Proszę Fred, nie zostawiaj mnie
/Proszę o uwagę/
/Odjeżdża autobus do Dallas/
/przez Filadelfię, Columbus,|Indianapolis, Terre Haute,/
/St Louis, Tulsa,|Oklahoma City, Denison/
Chodź Lula Mae, to nasz
Doc, nie jadę z tobą
Chodź, przejdźmy się spokojnie
Spróbuję ci wytłumaczyć|Pomóż mi, Fred
Doceniam twoją pomoc, ale|to sprawa między Lula Mae i mną
Jasne, Doc
Kocham cię, Lula Mae
Wiem, że tak|i w tym cały problem
To błąd który zawsze robiłeś|próbowałeś pokochać dzikie stworzenie
Zawsze sprowadzałeś do domu dzikie stworzenia
jastrzębia ze złamanym skrzydłem,
dorosłego rysia ze złamaną nogą...
Jest:
- Jeśli będę mógł.|- Idź z nami na dworzec autobusowy.
On ciągle myśli że wrócę.
Nie mogę dłużej udawać.
Jest twoim mężem.
- Nie, nie jest.|- Nie jest?
Anulowałam małżeństwo wieki temu.|a on się z tym nie pogodził.
Proszę Fred.|Powiem że przyszedłeś nas pożegnać.
Nie mów nic.
Wyjdź do nas za godzinę przed dom.|Proszę?
Poczekaj tu skarbie.
Wezmę torby.
Może kupię jakąś gazetę.
Proszę Fred, nie zostawiaj mnie.
/Proszę o uwagę
/Odjeżdża autobus do Dallas
/przez Filadelfię, Columbus,|Indianapolis, Terre Haute,
/St Louis, Tulsa,|Oklahoma City, Denison
Chodź Lula Mae, to nasz.
Doc, nie jadę z tobą.
Chodź, przejdźmy się spokojnie.
Spróbuję ci wytłumaczyć.|Pomóż mi Fred.
Doceniam twoją pomoc,|ale to sprawa między Lula Mae i mną
Jasne, Doc.
Kocham cię, Lula Mae.
Wiem że tak.|I w tym cały problem.
To błąd, który zawsze robiłeś.|Pokochałeś dzikie stworzenie.
Zawsze sprowadzałeś do domu dzikie stworzenia.
Jastrzębia ze złamanym skrzydłem,
Dorosłego rysia ze złamaną nogą...
Było:
Nie możesz oddawać serca|dzikiemu stworzeniu
Im więcej go dajesz|tym więcej ono bierze
aż jest na tyle silne|by odlecieć na drzewo,
a potem nad drzewa|potem do nieba
Muszę ci o czymś powiedzieć
Przepraszam
Dostałem list od Freda|parę tygodni temu
Jest:
Nie możesz oddawać serca|dzikiemu stworzeniu.
Im więcej go dajesz|tym więcej ono bierze...
...aż jest na tyle silne|by odlecieć na drzewo,
...a potem nad drzewa|do nieba.
Muszę ci o czymś powiedzieć.
Przepraszam.
Dostałem list od Freda|parę tygodni temu...
Było:
Tak, ma sie dobrze, chyba
Wychodzi z wojska w lutym
Jest:
Tak, ma się dobrze.
Wychodzi z wojska w lutym.
Było:
To tylko cztery miesiące
Więc musisz wrócić
Twoje miejsce jest przy nas
Doc, musisz zrozumieć|nie mogę wrócić
A ty zrozum co do ciebie mówię
Nie chcę na ciebie naciskać, ale muszę
Jest:
To tylko cztery miesiące.
Więc musisz wrócić.
Twoje miejsce jest przy nas.
Doc, musisz zrozumieć,|nie chcę wrócić.
A ty zrozum co do ciebie mówię.
Nie chcę na ciebie naciskać, ale muszę.
Było:
Będę musiał powiedzieć Fredowi
żeby się lepiej zapisał na kolejny rejs
Nie rób tego|Nie pisz mu o tym
Napiszę i powiem, że chcę, żeby był przy mnie
Zaopiekuję się nim
Gadasz głupstwa Lula Mae
Doc, przestań mnie tak nazywać|nie jestem już Lula Mae
Dobrze, Lula Mae
Chyba wiesz co robisz
Jest:
...będę musiał powiedzieć Fredowi...
...żeby się lepiej zapisał na kolejny rejs.
Nie rób tego.|Nie pisz mu tego.
Sama do niego napiszę|i powiem, że chcę by był przy mnie.
Zaopiekuję się nim.
Gadasz głupstwa, Lula Mae
Doc, przestań mnie tak nazywać|nie jestem już Lulą Mae.
Dobrze, Lula Mae.
Chyba wiesz co robisz.
Było:
Niech przynajmniej zje coś|od czasu do czasu
Jasne, Doc
Taka chuda
Proszę, Doc. Proszę zrozum
Kocham cię, ale nie jestem|już Lula Mae
Nie jestem
Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze?
Że jestem wciąż Lula Mae|Mam 14 lat i kradnę indycze jajka
i biegam między krzakami róż
Poza tą chwilą|to parszywy czas
Coż, jeszcze za wcześnie|żeby iść do Tiffany'ego
Chyba najlepszą rzeczą teraz będzie drink
Tak, bardzo potrzebuję drinka
Zaprosisz mnie Fred, kochanie?
Jasne
Obiecaj mi tylko, że nie weźmiesz|mnie do domu, zanim nie będę pijana
Zanim nie będę naprawdę pijana
Myślisz, że ma talent?
Jest:
Niech przynajmniej zje coś|od czasu do czasu.
Jasne, Doc.
Jest taka chuda.
Proszę, Doc.| Proszę zrozum.
Kocham cię,|ale nie jestem już Lulą Mae.
Nie jestem.
Wiesz, co jest w tym wszystkim najgorsze?
Że jestem wciąż Lula Mae.|Mam 14 lat i kradnę indycze jajka.
I biegam między krzakami róż.
Poza tą chwilą|to parszywy czas.
Coż, jeszcze za wcześnie|żeby iść do Tiffany'ego.
Chyba najlepszą rzeczą teraz będzie drink.
Tak, bardzo potrzebuję drinka.
Postawisz mi drinka, kochanie?
Jasne.
Obiecaj mi tylko, że nie weżmiesz|mnie do domu zanim nie będę pijana.
Zanim nie będę naprawdę pijana.
Myślisz że ma talent?
Było:
Nie
Zadziwiający i powierzchowny talent, tak,
ale prawdziwy i głęboki, nie
Niesamowite
Myślisz, że jest hojnie opłacana?
O, na pewno
Powiem ci coś
Gdybym miała jej pieniądze|byłabym od niej bogatsza
- Jak to sobie wyobrażasz?|- Zatrzymałabym cukiernię
Stary Sally Tomato - |to moja cukiernia
Zawsze miałabym Sally'ego
Dlatego byłabym bogatsza od niej
Chodźmy lepiej na zewnątrz
Jest:
Nie.
Zadziwiający i powierzchowny talent,| tak,
ale prawdziwy i głęboki,| nie.
Niesamowite.
Myślisz, że jest dobrze opłacana?
O, to na pewno.
Powiem ci coś.
Gdybym miała jej pieniądze,|byłabym od niej bogatsza.
- Jak to sobie wyobrażasz?|- Zatrzymałabym cukiernię.
Stary Sally Tomato - to moja cukiernia.
Zawsze miałabym Sally'ego.
Dlatego byłabym bogatsza od niej.
Chodźmy lepiej na zewnątrz.
Było:
Nie. Poprawka
Każdy Tom, Dick i Sid|Harry był jego kumplem
W każdym razie|Każdy Tom, Dick i Sid
myśli że jeśli zaprosi dziewczyną na kolację,
ona po prostu zwinie się w mały|kłębek u jego stóp
Dokładnie licząć|byłam zapraszana na kolację
przez 26 różnych szczurów|w ciągu ostatnich 2 miesięcy
27, jeśli liczyć Benny Shacklett,
który z wielu powodów jest super szczurem
- Zapomniałem kluczy|- Nie szkodzi. Zadzwoniłam Yunioshiemu
Jest:
Nie.| Poprawka.
Każdy Tom, Dick i Sid,|Harry był jego kumplem.
W każdym razie|Każdy Tom, Dick i Sid...
myśli że jeśli zaprosi dziewczynę na kolację,
ona po prostu zwinie się w mały|kłębek u jego stóp.
Dokładnie licząć|byłam zapraszana na kolację...
...przez 26 różnych szczurów|w ciągu ostatnich 2 miesięcy.
27, jeśli liczyć Benny Shackletta,
... który z wielu powodów jest super-szczurem
- Zapomniałem kluczy.|- Nie szkodzi. Zadzwoniłam do Yunioshiego.
Było:
Pomimo faktu, że te szczury|dawały mi po 50$
na toaletę, jak małej lalce...
Okazało się, że mam o 9$ mniej na koncie
niż miałam sześć miesięcy temu
Jest:
Pomimo faktu, że te szczury|dawały mi po 50$...
...na toaletę, jak małej lalce...
Okazało się, że mam o 9$ mniej na koncie...
...niż miałam sześć miesięcy temu.
Było:
Podjęłam dziś poważną decyzję
Jest:
Podjęłam dziś poważną decyzję.
Było:
Nie będę już grała w polu
Jest:
Nie będę już grała w polu.
Było:
zarówno ekonomicznie jak i towarzysko,
i zostawiam to
Jest:
...zarówno ekonomicznie jak i towarzysko,
I zostawiam to
Było:
i jeśli będzie trzeba|Zarząd Zdrowia!
Cicho tam|Chcesz obudzić cały dom?
Jak mówiła panna Golightly
zanim jej niegrzecznie przerwano,
Panna Golightly ogłasza zamiar
poświęcić jej niewielkie talenty
natychmiastowemu zdobyciu
w celu poślubienia
Jest:
i jeśli będzie trzeba|Zarząd!
Cicho tam!|Chcesz obudzić cały dom?
Jak mówiła panna Golightly,
... zanim jej niegrzecznie przerwano,
Panna Golightly ogłasza zamiar...
poświęcić jej niewielkie talenty...
natychmiastowemu zdobyciu...
w celu poślubienia...
Było:
Rusty'ego dla przyjaciół, których|posiada wielu, Trawlerowi
- Kogo?|- Rusty Trawler
Spotkałeś go na moim przyjęciu
Przyszedł z Mag Wildwood
Nie ten śliczny latynos,
ten drugi,|który wygląda jak świnia
Jest:
Rusty'ego ...|dla przyjaciół, których posiada wielu,|... Trawlera.
-Kogo?|- Rusty Trawlera.
Spotkałeś go na moim przyjęciu.
Przyszedł z Mag Wildwood.
Nie ten śliczny latynos.
Ten drugi,|który wygląda jak świnka.
Było:
Dziewiąty najbogatszy amerykanin poniżej 50tki?
Jest:
Dziewiąty najbogatszy Amerykanin poniżej 50-tki?
Było:
Czyżbym zauważyła cień potępienia|w twoim spojrzeniu
Ciężka sprawa, koleś,
ponieważ tak właśnie będzie
Cześć, kocie
- Holly, jesteś pijana|- Prawda
Całkowita prawda|Prawda nieodwracalna
Jest:
Czyżbym zauważyła cień potępienia|w twoim spojrzeniu.
Ciężka sprawa, kolego,
... ponieważ tak właśnie będzie.
Cześć, Kocie.
- Holly, jesteś pijana.|- Prawda.
Całkowita prawda.|Prawda niekwestionowana.
Było:
Więc myślę, że powinniśmy się napić
za nową panią|Rusty Trawler... za mnie!
Uspokój się
Jest:
Więc myślę, że powinniśmy się napić.
za nową panią Rusty Trawler...|za mnie!
Uspokój się.
Było:
Powiedz mi. Jestem ciekawa|Myślisz że nie potrafię?
Słyszałeś Doca
Mój brat wychodzi w lutym
Doc go nie weźmie do siebie
Wszystko zależy ode mnie
Nie wiem, dlaczego nie rozumiesz
Potrzebuję pieniędzy i zrobię|wszystko co trzeba żeby je mieć
Jest:
Powiedz mi. Jestem ciekawa.|Myślisz że nie potrafię?
Słyszałeś Doca.
Mój brat wychodzi w lutym.
Doc go nie weźmie do siebie.
Wszystko zależy ode mnie.
Nie wiem, dlaczego tego nie rozumiesz.
Potrzebuję pieniędzy i zrobię wszystko co trzeba, żeby je zdobyć.
Było:
będę nową panią Rusty Trawler
Myślę, że powinniśmy|się za to napić
Nie ma nic. Czyż to nie straszne?
Jest:
...będę nową panią Rusty Trawler
Myślę że powinniśmy|się za to napić.
Pusta.| Czyż to nie straszne?
Było:
Ale ty masz już dośc
No idź. Przynieś whisky
Zapłacę ci za nią
Holly, proszę
Nie, nie, potępiasz mnie|a ja nie przyjmuję drinków
od mężczyzn, którzy mnie potępiają
zapłacę za własną whisky|i nie zapominaj o tym
Nie przyjmuję drinków|od potępiających mężczyzn
A zwłaszcza od takich
którzy są utrzymywani przez kobiety
Więc weź to
Powinieneś być przyzwyczajony|do brania pieniędzy od kobiet
Gdybym był tobą|bardziej bym uważał z pieniędzmi
Rusty Trawler ciężko na nie pracował
Dojście stąd do drzwi
powinno zająć ci dokładnie cztery sekundy
Daję ci dwie
Cześć. Chciałem porozmawiać|o zeszłej nocy,
Jest:
Ale ty masz już dość.
No idź.|Przynieś whisky.
Zapłacę ci za nią.
Holly, proszę.
Nie, nie, potępiasz mnie,|a ja nie przyjmuję drinków...
...od mężczyzn którzy mnie potepiają.
zapłacę za własną whisky|i nie zapominaj o tym.
Nie przyjmuję drinków|od potępiających mężczyzn.
A zwłaszcza od takich...
...którzy są utrzymywani przez kobiety.
Więc weź to.
Powinieneś być przyzwyczajony|do brania pieniędzy od kobiet.
Gdybym był tobą,|bardziej bym uważał na pieniędze.
Rusty Trawler ciężko na nie pracował.
Dojście stąd do drzwi...
...powinno zająć ci dokładnie cztery sekundy.
Daję ci dwie.
/RUSTY TRAWLER BIERZE CZWARTĄ
Cześć.|Chciałem porozmawiać o zeszłej nocy,
Było:
ale skoro to dotyczy ciebie,
pomyślałem, że powienienem|porozmawiać osobiście
Jest:
...ale skoro to dotyczy ciebie,
...pomyślałem że powinienem|porozmawiać osobiście.
Było:
A, zatyczki
Nie powtórzę tego całego drugi raz
Jest:
A, zatyczki.
Nie powtórzę tego drugi raz.
Było:
że przyszedłem się pogodzić
Jako prezent przynoszę|różne nowiny
Jest:
...że przyszedłem się pogodzić.
Jako prezent przynoszę nowiny.
Było:
Chyba tak
Momencik|Mam na sobie koszulę?
Nie mam|Odwrócisz się na sekundę?
Nieważne. To takie oklepane
Sama się odwrócę
Wejdź
Jest:
Chyba tak.
Momencik.|Czy mam coś na sobie?
Nie mam.|Odwrócisz się na sekundę?
Nieważne.| To takie oklepane.
Sama się odwrócę.
Wejdź.
Było:
Tak. Wiem wszystko
Chyba źle go oceniłam
Myślałam, że jest szczurem,
ale jest super szczurem
Super szczurem w szczurzym ubraniu
Ale nie wiesz najlepszego
Jest:
Tak.| Wiem już wszystko.
Chyba źle go oceniłam.
Myślałam że jest szczurem,
a był super-szczurem.
Super-szczurem w szczurzym ubraniu.
Ale nie wiesz najlepszego.
Było:
ale jest też spłukany
Spłukany! Naprawdę, bez grosza
Jego rodzina ma pieniądze|ale on sam jest spłukany
Okazało się, że jest winny 700,000$
Możesz sobie wyobrazić|być komuś winnym 700,000$ ?
43$ tak
W każdym razie, dlatego zdecydował
ożenić się z królową świń
Powiem ci jedno|Fred, kochanie,
Ożeniłambym się z tobą|dla pieniędzy od razu
- Wyszedłbyś za mnie dla moich pieniędzy?|- Od razu
To całe szczęście,|że nikt z nas nie jest bogaty, prawda?
Taa
Tak się cieszę, że cię widzę
Jest:
ale jest też spłukany.
Spłukany!| Naprawdę, bez grosza.
Jego rodzina ma pieniądze,|ale on sam jest spłukany.
Okazał się że jest winny 700,000$.
Możesz sobie wyobrazić|być winnym 700,000$?
43 dolary, tak...
W każdym razie, dlatego zdecydował...
...ożenić się z królową świń.
Powiem ci jedno.|Fred, kochanie,
Z tobą ożeniłabym się dla pieniędzy od razu.
- Wyszedłbyś za mnie dla pieniędzy?|- Od razu.
To szczęście, że nikt z nas nie jest bogaty, prawda?
Tak.
Tak się cieszę, że cię widzę.
Było:
Głównie pisałem
Sprzedałem opowiadanie|Właśnie dostałem wiadomość
Jest:
Głównie pisałem.
Sprzedałem opowiadanie.|Właśnie dostałem wiadomość.
Było:
Naprawdę, ale...
Jest:
Naprawdę...
Było:
Jeszcze nie powiedziałem jej o tym
Może wyjdziemy na drinka
albo na spacer?
Dobrze. W lodówce jest szampan
Może otworzysz go|a ja się przebiorę?
Chyba nie piłem jeszcze|szampana przed śniadaniem
Jest:
Jeszcze nie powiedziałem jej o tym.
Może wyjdziemy na drinka.
...albo na spacer?
Dobrze.|W lodówce jest szampan.
Może otworzysz go,|a ja się przebiorę?
Chyba nie piłem jeszcze|szampana przed śniadaniem.
Było:
ale nigdy przed
Mam świetny pomysł
Spędzimy dzisiaj dzień na robieniu rzeczy|których nigdy nie robiliśmy
Po kolei, najpierw ty potem ja
Oczywiście, trudno mi coś wymyśleć|czego jeszcze nie robiłam
Nigdy nie byłam na spacerze rano
Nie w Nowym Jorku
Spacerowałam tutaj o szóstej|ale to dla mnie noc
- Myślisz że to się liczy?|- Jasne. Mamy remis
- To jest po prostu piękne|- Co?
Tiffany
Nie jest cudowny?
Nic złego nie może ci się zdarzyć|w takim miejscu
Nie dałabym grosza za biżuterię,|chyba że za diamenty
Jak te
Jest:
...ale nigdy przed.
Mam świetny pomysł.
Spędzimy dzisiaj dzień na robieniu rzeczy,|których nigdy nie robiliśmy.
Po kolei, najpierw ty, potem ja.
Oczywiście, trudno mi wymyśleć coś,|czego jeszcze nie robiłam.
Nigdy nie byłam na spacerze rano.
Nie w Nowym Jorku.
Spacerowałam tutaj o szóstej,|ale to dla mnie noc.
- Myślisz że to się liczy?|- Jasne. Mamy remis.
- Czyż to nie jest piękne?|- Co?
Tiffany.
Czyż nie jest cudowny?
Nic złego nie może ci się zdarzyć|w takim miejscu.
Nie dałabym grosza za biżuterię|chyba że za diamenty.
Jak te.
Było:
Osobiście uważam że noszenie diamentów|przed 40tką świadczy o braku smaku
Masz rację, ale w międzyczasie|powinnaś coś mieć
Poczekam
Nie. Kupię ci prezent
Ty mi kupiłaś taśmę do maszyny|i przyniosła mi szczęście
Ale Tiffany może być kosztowny
Mam mój czek i 10$
Nie pozwolę ci spieniężyć czeku
ale prezent do 10$ przyjmę
Ale nie wiem czy tu coś|znajdziemy za 10$
Jest:
Osobiście uważam że noszenie diamentów|przed 40-tką świadczy o braku gustu.
Masz rację, ale w międzyczasie|powinnaś coś mieć...
Poczekam.
Nie.|Kupię ci prezent.
Ty mi kupiłaś taśmę do maszyny|i przyniosła mi szczęście.
Ale Tiffany może być kosztowny.
Mam mój czek i 10$.
Nie pozwolę ci spieniężyć czeku.
...ale prezent do 10$ przyjmę.
Ale, nie wiem czy znajdziemy tu coś za 10$.
Było:
Być może. Szukamy prezentu|dla mojej pani
Oczywiście. Czy mają państwo na myśli|coś konkretnego?
Coż, rozważaliśmy diamenty
Bez urazy, ale pani uważa|że diamenty są dla niej bez gustu
Och, uważam, że one są dobre|dla starszych pań
ale nie dla mnie, rozumie pan?
- Oczywiście|- Szczerze mówiąc
jest również problem finansowy
Możemy sobie pozwolić na wydanie|ograniczonej sumy
Jest:
Być może.|Szukamy prezentu dla tej pani.
Oczywiście.|Czy mają państwo na myśli coś konkretnego?
Coż, rozważaliśmy diamenty.
Bez urazy, ale pani uważa,|że diamenty są dla niej nieodpowiednie.
Och, uważam, że są dobre dla starszych pań.
...ale nie dla mnie,| rozumie pan?
- Oczywiście.|- Szczerze mówiąc...
...jest również drugi problem,| finansowy.
Możemy sobie pozwolić na wydanie|ograniczonej sumy.
Było:
- 10 dolarów|- 10 dolarów?
To była ta druga strona
Jest:
- 10 dolarów.|- 10 dolarów?
To pełna suma.
Było:
oferta handlowa jest raczej ograniczona
Aczkolwiek, wydaje mi się|że możemy coś znaleźć...
Jest:
...oferta handlowa jest raczej ograniczona
Aczkolwiek, wydaje mi się,|że możemy coś znaleźć...
Było:
Dla pani i pana|którzy mają wszystko,
srebrna szpilka do wykręcania numerów telefonów
Za 6.75$ z podatkiem
Szpilka do wykręcania numerów telefonów
Tak, proszę pana|Za 6.75$ z podatkiem
Jest:
Dla pani i pana,|którzy mają już wszystko.
Srebrna szpilka do wykręcania numerów telefonów.
Za 6.75$, z podatkiem
Szpilka do wykręcania numerów telefonów.
Tak, proszę pana.|Za 6.75$ z podatkiem.
Było:
że miałem nadzieję na coś bardziej,|jak to powiedzieć
romantycznego
Jest:
...że miałem nadzieję na coś bardziej,|jak to powiedzieć...
... romantycznego
Było:
Uważam, że jest bardzo atrakcyjna|ale, cóż, rozumie pan
Jest:
Uważam że jest bardzo atrakcyjna|ale, cóż, rozumie pan...
Było:
Możemy coś wygrawerować, prawda?
Tak, tak przypuszczam
Tak, można
Problem w tym, że muszą państwo|najpierw coś kupić
w celu posiadania przedmiotu|na którym można grawerować
Widzą państwo trudność?
Może da się na tym|coś wygrawerować?
Myślę, że to by było|bardzo eleganckie
To, jak myślę|nie było kupione u Tiffany'ego?
Nie. Właściwie to było zakupione|w konkurencyjnym...
Jest:
A czy możemy coś wygrawerować?
Tak, oczywiście.
Problem w tym,|że muszą państwo najpierw coś kupić...
w celu posiadania przedmiotu,|na którym można grawerować.
Widzą państwo tą trudność?
Może da się coś wygrawerować na tym?
Myślę że to by było|bardzo eleganckie.
To, jak myślę,|nie było kupione u Tiffany'ego?
Nie.|Właściwie to było zakupione w konkurencyjnym...
Było:
z paczki krakersów|- Rozumiem
Jest:
- Z paczki krakersów|- Rozumiem.
Było:
O tak
Dobrze wiedzieć
Jest:
O, tak.
Miło wiedzieć.
Było:
z przeszłością
Jest:
z przeszłością...
Było:
Coż proszę pani, to raczej niezwykła prośba
ale zobaczy pani, że Tiffany|jest bardzo wyrozumiały
Jest:
Coż, proszę pani, to raczej niezwykła prośba.
ale Tiffany jest wyrozumiały.
Było:
Myślę, że będziemy gotowi na jutro rano
Nie mówiłam ci|że to cudowne miejsce?
Jest:
Myślę że będziemy gotowi na jutro rano.
Nie mówiłam ci,|że to cudowne miejsce?
Było:
Chciałaś usiąść|To biblioteka
- Nie byłaś tu nigdy?|- Nie. To już dwa dla mnie
Nie widzę żadnych książek
Są tam
Jest:
Chciałaś usiąść|To biblioteka.
- Nie byłaś tu nigdy?|- Nie. To już dwa dla ciebie.
Nie widzę żadnych książek.
Są tam.
Było:
Każda z tych szufladek|jest wypchana małymi kartami
Każda karta|to książka lub autor
To fascynujące
V - A - R - J - A - K.
Jest:
Każda z tych szufladek|jest wypchana małymi kartami.
Każda karta|to książka lub autor.
To fascynujące.
V-A-R-J-A-K.
Było:
Patrz. To niesamowite
Jesteś tutaj|w bibliotece
Varjak, Paul. "Dziewięć żywotów"
I mnóstwo cyferek
Naprawdę tutaj mają tą książkę?
Jasne. Chodź ze mną
Numer 57. To my
57, proszę
"Dziewięć żywotów" Paula Varjaka
Czytałą to pani?|Jest wspaniała
- Obawiam się, że nie|- Powinna pani. On to napisał
To Varjak, Paul we własnej osobie
Ona mi nie wierzy
Pokaż jej prawo jazdy
albo kartę klubową albo cokolwiek
To jej autor. Przysięgam
Jest:
Patrz.| To niesamowite.
Jesteś w bibliotece.
Varjak, Paul.| "Dziewięć żywotów".
I mnóstwo cyferek.
Naprawdę mają tu tą książkę?
Za mną.
Numer 57.|To my.
57, proszę.
"Dziewięć żywotów" Paula Varjaka.
Czytałą to pani?|Jest wspaniała.
- Obawiam się że nie.|- Powinna pani. On to napisał.
To Paul Varjak,|we własnej osobie.
Ona mi nie wierzy.
Pokaż jej prawo jazdy,
...albo kartę klubową, cokolwiek.
To jej autor.| Przysięgam.
Było:
Podpisz ją
To będzie miłe, prawda?|Bedzie bardziej osobista
Jest:
Podpisz ją.
To będzie miłe, prawda?|Bedzie bardziej osobista.
Było:
No dalej. Nie stój tak, podpisz ją
Jest:
No dalej.|Nie stój tak, podpisz ją.
Było:
Coś sentymentalnego, chyba
Co pan robi? Proszę przestać!
Niszczy pan własność publiczną
Coż, jeśli tak to pani odbiera
Chodźmy stąd
To miejsce nie jest nawet w połowie|tak miłe jak Tiffany's
Ukradłeś kiedykolwiek coś ze sklepu
gdy byłeś dzieckiem?
Nie. Jestem wrażliwym molem książkowym|A ty?
Kiedyś tak. Dalej to robię|żeby utrzymać formę
Chodź
Nigdy tego nie robiłeś|i teraz twoja kolej
Nic nie widzę
Cześć, kocie|Pani w domu?
Dajesz fanta albo straszę!
Jesteś wariatem|Wiesz o tym prawda?
Ale i tak cię kocham
Jest:
Coś sentymentalnego...
Co pan robi?| Proszę przestać!
Niszczy pan własność publiczną.
Coż, jeśli tak to pani odbiera.
Chodźmy stąd.
To miejsce nie jest nawet w połowie|tak miłe jak Tiffany's.
Ukradłeś kiedykolwiek coś ze sklepu.
...gdy byłeś dzieckiem?
Nie.| Byłem wrażliwym molem książkowym|A ty?
Kiedyś tak.| Dalej to robię żeby utrzymać formę.
Chodź.
Nigdy tego nie robiłeś,|i teraz twoja kolej.
Nic nie widzę.
Cześć, Kocie.|Pani w domu?
Cukierek, albo psikus!
Jesteś wariatem.|Wiesz o tym prawda?
Ale i tak cię kocham.
Było:
Muszę... z tobą porozmawiać
Dobrze
Jest:
Muszę...|z tobą porozmawiać
Dobrze.
Było:
a obawiam się, że tak
Jest:
a obawiam się że tak
Było:
albo ja też założę
Tooley, proszę
Jest:
...albo ja też założę.
Tooley, proszę...
Było:
Rozumiem
To nie takie poważne
W sumie spodziewałam się tego
Nie mówię, że mi się to podoba,|ale spodziewałam się tego
Jest:
Rozumiem.
To nie takie poważne.
W sumie spodziewałam się tego.
Nie mówię, że mi się to podoba,|ale spodziewałam się tego.
Było:
To nie ma nic wspólnego z nią
Chodzi o ciebie i mnie
A więc to poważne
A więc
Tooley, masz dobry gust
Możemy to zakończyć ze smakiem?
Jest:
To nie ma nic wspólnego z nią.
Chodzi o ciebie i mnie.
A więc to poważne.
A więc...
Tooley, jesteś kobietą z klasą.
czy możemy to zakończyć z klasą?
Było:
Widzę, że miłość dopadła pana Twardziela
Kto to może być... kelnerka?
Jest:
Widzę że miłość dopadła Pana Twardziela.
Kto to może być...|Kelnerka?
Było:
Nie. Musi być bogata|prawda Paul?
Ktoś kto może pomóc
Jest:
Nie.|Musi być bogata, prawda Paul?
Ktoś, kto może ci pomóc.
Było:
Że to dziewczyna, która nie może|pomóc nawet sama sobie
Ale ja jej mogę pomóc|i to jest miłe uczucie dla odmiany
Dobrze
Rozumiem
Powiem ci coś, Paul
Mam dobry smak
- Co robisz?|- Wypisuję czek
Nie bądź taki zdziwiony
Widziałeś mnie wcześniej|wypisującą czeki
Wypłacić Paulowi Varjakowi 1000$
Zabierz ją gdzieś na tydzień
Zasłużyłeś na płatne wakacje
To kwestia uczciwych|stosunków z pracownikami, kochanie
Gdybyś był naprawdę sprytny
pozbierałbyś chłopców|i stworzył związek
W ten sposób mielibyście|zapewnione wszystkie korzyści
leczenie, emeryturę,
i ubezpieczenie dla bezrobotnych gdy...
Jest:
Że to dziewczyna, która nie może pomóc nawet sobie.
Ale ja mogę pomóc jej.|A to jest miłe uczucie dla odmiany.
Dobrze.
Rozumiem.
Powiem ci coś, Paul.
Mam klasę.
- Co robisz?|- Wypisuję czek.
Nie bądź taki zdziwiony.
Widziałeś mnie wcześniej wypisującą czeki.
Wypłacić Paulowi Varjakowi 1000$.
Zabierz ją gdzieś na tydzień.
Zasłużyłeś na płatne wakacje.
To kwestia uczciwych stosunków| z pracownikami, kochanie.
Gdybyś był naprawdę sprytny...
pozbierałbyś chłopców|i stworzył związek zawodowy.
W ten sposób mielibyście|zapewnione wszystkie postulaty...
Leczenie, emeryturę,
i ubezpieczenie dla bezrobotnych...
Było:
pomiędzy zleceniami?
Dziękuję za ułatwienie mi tego
Nie bądź śmieszny
Weź czek
I zadzwoń do dziewczyny
Nie, dziękuję|Mam własny czek
Kiedy będziesz szukała nowego|pisarza do pomagania,
znajdź kogoś o moich rozmiarach
Wtedy nie będziesz musiała|skracać rękawów
- Co pan wyprawia??|- Przepraszam... przepraszam
Wygląda pani jak dziewczyna którą znam|o imieniu Holly
Naprawdę!
Przepraszam
Cześć
Jest:
...pomiędzy zleceniami?
Dziękuję za ułatwienie mi tego.
Nie bądź śmieszny.
Weź czek.
I zadzwoń do dziewczyny.
Nie, dziękuję.|Mam własny czek.
Kiedy będziesz szukała nowego pisarza do pomagania,
znajdź kogoś o moich rozmiarach.
Wtedy nie będziesz musiała|skracać rękawów.
- Co pan wyprawia?|- Przepraszam... przepraszam.
Wygląda pani jak dziewczyna, którą znam,|o imieniu Holly.
Doprawdy!
Przepraszam.
Cześć.
Było:
Porozmawiać z tobą
Jestem zajęta
Jest:
Porozmawiać z tobą.
Jestem zajęta.
Było:
Czytam
"Ameryka Południowa:|ziemia bogactw i nadziei"?
To bardzo ciekawe
Chodźmy stąd
Powiedziałem, chodźmy stąd|Chcę porozmawiać z tobą
Jest:
Czytam.
/"Ameryka Południowa:|/ziemia bogactw i nadziei"?
To bardzo ciekawe.
Chodźmy stąd.
Powiedziałem: chodźmy stąd|Chcę porozmawiać z tobą.
Było:
Fred, proszę|zostaw mnie w spokoju
Kocham cię
- Dokąd idziesz?|- Do toalety
- Co się z tobą dzieje?|- Zostaw mnie
- Nie|- Fred, puść mnie
Wyjaśnijmy sobie coś
Nie jestem Fred|ani Benny Shacklett
Nazywam się Paul, Paul Varjak|i kocham cię
- Puść mnie|- Nie. Co z tą Ameryką Południową?
Wychodzę za mąż|za Brazylijczyka
Muszę się czegoś dowiedzieć|o tym kraju
- Wychodzisz za mąż? Jakiego Brazylijczyka?|- Jose
- Kto to jest Jose|- Jose de Silva Pereira
Jest:
Fred,| proszę zostaw mnie w spokoju.
Kocham cię.
- Dokąd idziesz?|- Do toalety.
- Co się z tobą dzieje?|- Zostaw mnie.
- Nie|- Fred puść mnie.
Wyjaśnijmy sobie coś.
Nie jestem Fred,|ani Benny Shacklett.
Nazywam się Paul, Paul Varjak.|I kocham cię.
- Puść mnie.|- Nie. O co chodzi z Ameryką Południową?
Wychodzę za mąż za Brazylijczyka.
Muszę się czegoś dowiedzieć|o tym kraju.
- Wychodzisz za mąż? Jakiego Brazylijczyka?|- Jose.
- Kto to jest Jose?|- Jose de Silva Pereira.
Było:
Poznałeś go - |przyjaciel Mag Wildwood
Ten przystojny, przyszedł z Rustym
Nie uwierzysz-
jest nie tylko przystojny i bogaty,
ale ma też całkowitego fioła na moim punkcie
Jest:
Poznałeś go - przyjaciel Mag Wildwood.
Ten przystojny, przyszedł z Rustym.
Nie uwierzysz...
Jest nie tylko przystojny i bogaty,
...ale ma też całkowitego fioła na moim punkcie.
Było:
Dokładnie tak
Tak właśnie każdy zawsze myśli|ale się myli
Ja nie jestem każdym
Jest:
Dokładnie tak.
Tak właśnie każdy myśli,|ale się myli.
Ja nie jestem każdym.
Było:
Że nie różnię się wcale|od twoich szczurów i super szczurów?
Zaczekaj
Jest:
Że nie różnię się wcale|od twoich szczurów i super-szczurów?
Zaczekaj.
Było:
to chcę ci coś dać
Jest:
...to chcę ci coś dać.
Było:
50$ na toaletę
Jest tam taki bałagan,|że sama sobie nie dałam rady
Jest:
50$ na toaletę.
Jest tam taki bałagan,|że sama sobie nie dałam rady.
Było:
Ole
Dobry wieczór, panie Yunioshi
Dobry wieczór, Paul
Dobry wieczór
Dobry wieczór
Musisz mi pomóc
Zostaw mnie. Nie!
Och, Fred
Fred
Nie! Nie!
- Co jej zrobiłeś?|- Nic
Dostała telegram|a potem...
zaczęła wszystko rozbijać|i wariować
To straszne
Nie mogę być w środku skandalu|To zbyt delikatne
Moje imię, pozycja, rodzina
Jest:
Ole.
Dobry wieczór panie Yunioshi.
Dobry wieczór Paul.
Dobry wieczór.
Dobry wieczór.
Musisz mi pomóc.
Zostaw mnie.|Nie!
Och, Fred.
Fred.
Nie!
- Co jej zrobiłeś?|- Nic.
Dostała telegram,|a potem...
zaczęła wszystko rozbijać|i wariować.
To straszne.
Nie mogę być w środku skandalu.|To delikatna sprawa.
Moje imię, pozycja, rodzina.
Było:
Nie widzę powodu. Rozbijanie|własnego mieszkania nie jest zabronione
- Gdzie ten telegram?|- Tutaj
/Otrzymaliśmy wiadomość,|/że młody Fred zginął...
/w wypadku samochodowym|/w Fort Riley, Kansas
/Twój mąż i dzieci|/łączą się w smutku
/naszej wspólnej straty
/Wysłałem list.|/Kocham, Doc
Jej brat Fred
Ten brat, byli blisko ze sobą?
Tak
Jest:
Nie widzę powodu.|Rozbijanie własnego mieszkania nie jest zabronione.
- Gdzie ten telegram?|- Tutaj.
/"Otrzymaliśmy wiadomość|/młody Fred zginął...
/"w wypadku samochodowym w Fort Riley, Kansas
/"Twój mąż i dzieci łączą się w smutku...
/"naszej wspólnej straty.
/"Wysłałem list.|/- Kocham, Doc"
To jej brat,| Fred.
Był jej bliski?
Tak.
Było:
Spróbuj jej pomóc
Próbowałem. Niewiele to dało
Jest:
Spróbuj jej pomóc.
Próbowałem.| Niewiele to dało.
Było:
Tak
To dobrze. Spodoba się jej
Lepiej idź do niej
- Cześć|- Dostałem twój telegram
Jest:
Tak.
To dobrze.| Spodoba się jej.
Lepiej idź do niej.
- Cześć|- Dostałem twój telegram.
Było:
Próbowałam wszystkiego|dzwoniłam do ludzi, pytałam wszędzie
aż nagle pomyślałam o książce telefonicznej|Cieszę się, że przyjechałeś
Ładnie wyglądasz
Jestem gruba jak świnia|i nie zrobiłam jeszcze włosów
ale jestem szczęśliwa, naprawdę szcześliwa|to pewnie widać
Ty wyglądasz bardzo dystyngowanie
Dostałem pracę|Piszę trochę
Czytałam trzy twoje opowiadania
dwa w New Yorkerze i jedno|w tym małym śmiesznym magazynie
- Usiądziesz?|- Dziękuję
- Wzięłam się za szydełkowanie|- Właśnie widzę
Jak to skończysz będzie pewnie|bardzo ładne
Denerwuje mnie to
Jose przyniósł plany nowego rancza
Może pomyliły mi się z instrukcją szydełkowania
Możliwe więc, że wyszydełkuję ranczo
Nie potrafię ci powiedzieć|jak jestem dziko szczęśliwa
Jest:
Próbowałam wszystkiego|dzwoniłam do ludzi, pytałam wszędzie...
Aż nagle pomyślałam o książce telefonicznej.|Cieszę się że przyjechałeś.
Ładnie wyglądasz.
Jestem gruba jak świnia|i nie zrobiłam jeszcze włosów.
Ale jestem szczęśliwa, naprawdę szcześliwa|to pewnie widać.
Ty wyglądasz bardzo dystyngowanie.
Dostałem pracę|Piszę trochę.
Czytałam trzy twoje opowiadania.
Dwa w "New Yorkerze"| i jedno w tym małym śmiesznym magazynie.
- Usiądziesz?|- Dziękuję.
- Wzięłam się za szydełkowanie.|- Właśnie widzę.
Jak to skończysz,|będzie pewnie bardzo ładne.
Troche mnie to martwi...
Jose przyniósł plany nowego rancza.
Może pomyliły mi się z instrukcją szydełkowania.
Możliwe więc, że wyszydełkuję ranczo.
Nie potrafię ci powiedzieć,|jak jestem szczęśliwa.
Było:
Portugalski - |bardzo skomplikowany język
4,000 czasowników nieregularnych
Imponujące|Co to znaczy?
Myślę, że jesteś w drużynie|z rzeźnikiem
Holly, o co chodzi?
Jest:
Portugalski.|Bardzo skomplikowany język.
4000 nieregularnych czasowników.
Imponujące.|Co to znaczy?
Myślę, że jesteś rzeźnikiem.
Holly o co chodzi?
Było:
Jose jest dzisiaj w Waszyngtonie|więc pomyślałam, że cię zaproszę
Już się pożegnałam z innymi,|których lubię
- Jedziesz gdzieś?|- Do Rio, jutro
Mam bilet na samolot,|pożegnałam się nawet z Sallym
- Jose leci z tobą?|- Lecimy innymi samolotami
Uważa, że nie należy|podróżować razem
Rodzina jest dla niego ważna|dlatego martwi się o takie rzeczy
Pomyślałam, że się wykażę|i ugotuję obiad dla nas
Mówiłam ci jak|strasznie jestem szczęśliwa?
Tak
Jest:
Jose jest dziś w Waszyngtonie.|więc pomyślałam że cię zaproszę.
Już się pożegnałam z wszystkimi,|na których mi zależy.
- Jedziesz gdzieś?|- Jutro, do Rio.
Mam bilet na samolot,|pożegnałam się nawet z Sallym.
- Jose leci z tobą?|- Lecimy innymi samolotami.
Uważa że to nieodpowiednie,|podróżować razem.
Rodzina jest dla niego ważna,|dlatego martwi się o takie rzeczy.
Pomyślałam że się wykażę,|i ugotuję dla nas obiad.
Mówiłam ci,|jak strasznie jestem szczęśliwa?
Tak.
Było:
Nie poprosił mnie właściwie o rękę|nie w tylu słowach
To znaczy trzech?
Tyle właśnie słów trzeba
"Wyjdziesz za mnie?"
Oczywiście, że się pobierzemy
Jest:
Nie poprosił mnie właściwie o rękę,|nie słowami.
Czterema...
Tyle właśnie słów trzeba.
/"Czy wyjdziesz za mnie?"
Oczywiście że się pobierzemy.
Było:
i dlatego pewnie czeka|aż będziemy w Rio
Jest:
i dlatego pewnie czeka,|aż będziemy w Rio.
Było:
Mam nadzieję, że lubisz kurczaka|i ryż z sosem czekoladowym
To indyjski klasyk, mój drogi
Trzy tygodnie temu|nie potrafiłam zrobić jajecznicy
Jest:
Mam nadzieję, że lubisz kurczaka|i ryż w sosie czekoladowym.
To indyjski klasyk mój drogi.
Trzy tygodnie temu|nie potrafiłam zrobić jajecznicy.
Było:
O rany, skarbie|Chciałam ci zaimponować
Nie muszę wcale jeść|kurczaka z sosem
Jest:
O rany, skarbie|Chciałam ci zaimponować.
Nie muszę wcale jeść|kurczaka z sosem.
Było:
Dobry pomysł|jeśli tylko mogę iść w takim stanie
Jest:
Dobry pomysł,|jeśli tylko mogę iść w takim stanie.
Było:
może więcej,
wrócę tutaj...
ja i moje dziewięć brazylijskich smyków
Jest:
Może więcej,
Wrócę tu...
Ja i moje dziewięć brazylijskich smyków.
Było:
ale będą miały jasnozielone,|piękne oczy
Jest:
Ale będą miały jasnozielone,|piękne oczy.
Było:
ponieważ muszą to zobaczyć
Kocham Nowy Jork
To dlaczego wyjeżdżasz?|Po co ci to?
Wiem o czym myślisz|Nie mam ci tego za złe
zawsze łapałam się takich okazji,
ale poza Doc'iem i tobą|Jose to mój pierwszy związek z nieszczurem
Nie żeby to był mój ideał
Jest zbyt formalny i ostrożny|żeby nim być
Gdybym mogła wybrać wśród wszystkich|to nie byłby Jose
Nero, może, albo Albert Schweitzer
Jest:
...ponieważ muszą to zobaczyć.
Kocham Nowy Jork.
To dlaczego wyjeżdżasz?|Po co?
Wiem o czym myślisz|Nie mam ci tego za złe.
Zawsze łapałam się takich okazji,
...ale poza Doc'iem i tobą|Jose to mój pierwszy związek z nie-szczurem.
Nie żeby to był mój ideał.
Jest zbyt formalny i ostrożny,|żeby nim być.
Gdybym mogła wybrać wśród wszystkich|to nie byłby Jose.
Nero, może,|albo Albert Schweitzer.
Było:
Ale zwariowałam na punkcie Jose
Rzuciłabym palenie gdyby mnie poprosił
Chodźmy coś zjeść
Robi się późno
Wyjeżdżam jutro|a nie zaczęłam się nawet pakować
Nie chciałam, żeby Jose myślał,|że jestem dziewczyną, która gubi klucze,
więc kazałam sobie dorobić 26
Mam lepszy pomysł
Taki gest pożegnalny
Ktoś zostawił otwarte drzwi
Przebiegły drań ten Yunioshi
Jest:
Ale zwariowałam na punkcie Jose.
Rzuciłabym palenie, gdyby mnie poprosił.
Chodźmy coś zjeść.
Robi się późno.
Wyjeżdżam jutro,|a nie zaczęłam się nawet pakować.
Nie chciałam, żeby Jose myślał,|że jestem dziewczyną która gubi klucze,
więc kazałam sobie dorobić 26 egzemplarzy.
Mam lepszy pomysł.
Taki gest pożegnalny.
Ktoś zostawił otwarte drzwi.
Przebiegły drań ten Yunioshi.
Było:
Lub raczej, w tym przypadku, Brazylijczycy
Dokładnie
Muszę jeszcze posprzątać ten ryż
Jest:
Lub raczej, w tym przypadku, Brazylijczycy.
Dokładnie.
Muszę jeszcze posprzątać ten ryż.
Było:
Groenburger. Wydział narkotykowy
O co chodzi?
Co się dzieje?
- Zapytaj lepiej swojego szefa|- Jakiego szefa?
Sally Tomato. Zapytaj go. Idziemy
Poszukajcie narkotyków|Mają ich tu mnóstwo
Jest:
Groenburger.|Wydział narkotykowy
O co chodzi?| Co się dzieje?
- Zapytaj lepiej swojego szefa.|- Jakiego szefa?
Sally Tomato.|Zapytaj go. Idziemy.
Poszukajcie narkotyków.|Mają ich tu mnóstwo.
Było:
Paul Varjak. V - A - R - J - A - K. Spadaj!
Jest:
Paul Varjak.| V-A-R-J-A-K. Spadaj!
Było:
Jestem pisarzem. P - I - S - A - R - Z - E - M
Nie odpowiem na wszystkie wasze pytania
Jedno na raz. Jedno proszę. Dobrze
Nie odpowiem na wszystkie pytania
Jedno na raz
Jest:
Jestem pisarzem.| P-I-S-A-R-Z-E-M.
Nie odpowiem na wszystkie wasze pytania.
Po kolei.|Jedno proszę. Dobrze.
Nie odpowiem na wszystkie pytania.
Po kolei.
Było:
Oczywiście, że nie
Przekazywałam panu O'Shaughnessy|prognozy pogody
Nie pytajcie mnie w ogóle|o co tu chodzi, bo nic nie wiem
Jest:
Oczywiście, że nie.
Przekazywałam panu O'Shaughnessy|prognozy pogody.
Nie pytajcie mnie w ogóle|o co tu chodzi, bo nic nie wiem.
Było:
Tomato jest członkiem|kartelu narkotykowego
Nigdy nie wspomniał o narkotykach
Ci wredni ludzie|wciąż go oskarżają
To bardzo wrażliwa osoba|kochany starszy pan
- Więc jest pani niewinna?|- Oczywiście
Co pani z tym zrobić?|Kto jest pani prawnikiem?
Nie wiem. Chyba pan O'Shaughnessy
Jest:
Tomato jest członkiem|kartelu narkotykowego.
Nigdy nie wspomniał o narkotykach.
Ci wredni ludzie|wciąż go oskarżają.
To bardzo wrażliwa osoba.|Kochany starszy pan.
- Więc jest pani niewinna?|- Oczywiście.
Co pani z tym zrobi?|Kto jest pani prawnikiem?
Nie wiem.|Chyba pan O'Shaughnessy.
Było:
- Tak|- Pan Paul Varjak?
Tak
Rozmowa z panem Bremanem|w Hollywood
Proszę wrzucić 3$|za pierwsze 3 minuty
Hallo? Hallo?
Tu OJ Berman. Kto dzwoni?
- Tu Paul Varjak|- Miło mi
Varjak. V - A - R - J - A - K.
Jestem przyjacielem Holly|Poznaliśmy się na przyjęciu
Jest:
- Tak.|- Pan Paul Varjak?
Tak.
Rozmowa z panem Bremanem|w Hollywood.
Proszę wrzucić 3$|za pierwsze 3 minuty.
Halo?
Tu OJ Berman.| Kto dzwoni?
- Tu Paul Varjak|- Miło mi.
Varjak.| V-A-R-J-A-K.
Jestem przyjacielem Holly.|Poznaliśmy się na przyjęciu.
Było:
V - A - R...
Panie Berman, tu Fred
Jest:
V-A-R...
Panie Berman,|tu Fred.
Było:
Wszystko załatwione. Możesz się uspokoić
Rozmawiałem z moim prawnikiem|w Nowym Jorku
Kazałem mu się tym zająć|ale chcę pozostać anonimowy
Jest:
Wszystko załatwione.|Możesz się uspokoić.
Rozmawiałem z moim prawnikiem |w Nowym Jorku.
Kazałem mu się tym zająć,|ale chcę pozostać anonimowy.
Było:
Słuchać pana jak z tunelu
To ten wymyślny telefon u mnie
- Co?|- Wymyślny telefon!
Zażądali 10,000 kaucji
Mój prawnik wyciągnie ją o 10 rano
Powiem ci co zrobić
Skocz do tej dziury gdzie mieszka,
pozbieraj jej rzeczy,
przyjedź po nią, zamelduj ją w hotelu|pod fałszywym nazwiskiem
Trzymaj ją z daleka od dziennikarzy
Jest:
Słuchać pana jak z tunelu,
To ten wymyślny telefon u mnie.
- Co?|- Telefon głośnomówiący!
Zażądali 10,000 kaucji.
Mój prawnik wyciągnie ją o 10 rano.
Powiem ci, co zrobić.
Skocz do tej dziury, w której mieszka,
Pozbieraj jej rzeczy,
Przyjedź po nią, zamelduj ją w hotelu|pod fałszywym nazwiskiem.
Trzymaj ją z daleka od dziennikarzy.
Było:
Jasne, panie Berman
Nie potrafię powiedzieć|jak bardzo doceniam...
Zapomnij o tym|Jestem jej coś winny
Nie żebym jej był winny|dosłownie cokolwiek,
Jest:
Jasne, panie Berman.
Nie potrafię powiedzieć,|jak bardzo doceniam...
Zapomnij o tym.|Jestem jej to winny.
Nie żebym był jej coś winny|dosłownie...
Było:
Ona udaje
Ale naprawdę udaje
Jest:
Ona udaje.
Ale udaje naprawdę.
Było:
Tak, wiem
Dziękuję, panie Berman
Jest:
Tak, wiem.
Dziękuję, panie Berman.
Było:
Co za noc
Włamałem się do twojego mieszkania|jak cię nie było
Do hotelu Clayton|84ta i Madison
OJ uważa, że powinnać|posiedzieć jakiś czas w ukryciu
Mam tu twoje rzeczy, łącznie z kotem
Chyba ma się dobrze
Cześć kocie...
Bezimienny przybłęda
Znalazłeś kochanie bilet na samolot?
- Tutaj. Możemy go zwrócić|- Żartujesz?
- Która godzina?|- Po dziesiątej
Lotnisko Idlewild
- Nie możesz tego zrobić|- Dlaczego?
Nie rozumiesz. Jesteś oskarżona
Gdy złamiesz kaucję, zamkną cię
Nie bądź śmieszny|Wkrótce wychodzę za mąż
za przyszłego prezydenta Brazylii
To mi da immunitet dyplomatyczny|albo coś takiego
Nie liczyłbym na to
Jest:
Co za noc.
Włamałem się do twojego mieszkania,|gdy cię nie było.
Do hotelu Clayton|84. i Madison.
OJ uważa że powinnaś|posiedzieć jakiś czas w ukryciu.
Mam tu twoje rzeczy, łącznie z kotem.
Chyba ma się dobrze.
Cześć, Kocie...
Bezimienny przybłędo.
Znalazłeś bilet na samolot?
- Tutaj. Możemy go zwrócić.|- Żartujesz?
- Która godzina?|- Po dziesiątej.
Lotnisko Idlewild.
- Nie możesz tego zrobić.|- Dlaczego?
Nie rozumiesz.|Jesteś oskarżona.
Gdy złamiesz warunki zwolnienia,|zamkną cię
Nie bądź śmieszny,|Wkrótce wychodzę za mąż.
Za przyszłego prezydenta Brazylii.
To mi da immunitet dyplomatyczny,|czy coś w tym stylu.
Nie liczyłbym na to.
Było:
Mam dla ciebie wiadomość
Ach tak, rozumiem
Przyniósł ją osobiście|czy zostawił pod drzwiami
Kuzyn
Podaj mi torebkę
Jest:
Mam dla ciebie wiadomość.
Ach tak, rozumiem.
Przyniósł ją osobiście,|czy zostawił pod drzwiami.
Przez kuzyna.
Podaj mi torebkę.
Było:
bez szminki
Przeczytaj mi to
Chyba bym nie... potrafiła...
Jest:
...bez szminki.
Przeczytaj mi to.
Chyba bym nie potrafiła...
Było:
/Najdroższa,
/Kochałem cię wiedząc,|/że jesteś inna niż wszystkie,
/ale zrozum moją rozpacz
/gdy odkryłem w taki brutalny sposób
/jak bardzo twoje zachowanie się różni|/od zachowania kobiety,
/którą mężczyzna w mojej sytuacji|/mógłby poślubić
/Ubolewam nad twoją obecną sytuacją
/i nie mogę się zmusić
/żeby skazać siebie...
/na to, co ciebie otacza
/i mam nadzieję, że mnie nie potępisz
/Mam rodzinę, którą muszę chronić
/W takich okolicznościach jestem tchórzem
/Zapomnij o mnie, moja piękna
/i niech Bóg będzie z tobą
/Jose
Cóż...
Cóż, przynajmniej jest szczery
To trochę wzruszające
Wzruszające! Drań
Powiedział, że jest tchórzem
Właśnie! Więc nie jest zwyczajnym szczurem
czy nawet super szczurem
Jest jak mała przerażona mysz|to wszystko
Do licha... cholera!
Coż, to tyle jeśli chodzi|o Amerykę Południową
I tak nie jesteś materiałem|na królową Pampasów
Jest:
/"Najdroższa,
/"Kochałem cię myśląc,|/że jesteś inna niż wszystkie,
/" zrozum moją rozpacz,
/"gdy odkryłem w tak brutalny sposób,
/"jak bardzo twoje zachowanie się różni|/od zachowania kobiety,
/"którą mężczyzna z moją pozycją mógłby poślubić.
/"Ubolewam nad twoją obecną sytuacją,
/"ale nie mogę się zmusić,
/"żeby skazać siebie...
/"na to co cię otacza.
/"Mam nadzieję, że mnie nie potępisz.
/"Mam rodzinę i nazwisko|/które muszę chronić.
/"W takich okolicznościach jestem tchórzem.
/"Zapomnij o mnie, moja piękna.
/"i niech Bóg będzie z tobą.
/Jose".
Cóż, przynajmniej jest szczery.
Nawet wzruszające.
Wzruszające!|Drań!
Przyznał się, że jest tchórzem.
Właśnie!|Więc nie jest zwyczajnym szczurem.
czy nawet super-szczurem.
Jest małą, przerażoną myszą.|To wszystko.
Do licha...| Cholera!
Coż, to tyle jeśli chodzi|o Amerykę Południową.
I tak nie jesteś materiałem|na królową Pampasów.
Było:
Samolot odlatuje o 12|Mam zamiar w nim być
- Holly, nie mozesz|- Dlaczego nie?
Nie biegnę tam za Jose
jeśli tak myślisz. O nie
O ile mi wiadomo,|jest przyszłym prezydentem niczego
Ale dlaczego marnować bilet?
Poza tym, nie byłam nigdy w Brazylii
Kochanie, proszę, nie siedź tak|patrząc na mnie w ten sposób
Tak zrobię i już
Potrzebują mnie tylko jako|świadka przeciwko Sally'emu
Nikt nie ma zamiaru mnie oskarżać
Jeśli nawet, to nie mają cienia szansy
Jest:
Samolot odlatuje o 12.|Mam zamiar w nim być.
- Holly, nie możesz.|- Dlaczego nie?
Nie lecę tam za Jose...
...jeśli tak myślisz.|O, nie.
O ile mi wiadomo,|jest przyszłym prezydentem niczego.
Ale po co marnować bilet?
Poza tym, nie byłam nigdy w Brazylii.
Kochanie, proszę, nie patrz na mnie w ten sposób.
Tak zrobię i już.
Potrzebują mnie tylko|jako świadka przeciwko Sally'emu.
Nikt nie ma zamiaru mnie oskarżać.
Jeśli nawet, to nie mają cienia szansy.
Było:
przynajmniej na jakiś czas
Są ciemne strony bycia w centrum uwagi
które potrafią zniszczyć
Wiesz co|Jak wrócisz do miasta,
zadzwoń do New York Times|albo kogokolwiek
Jest:
Przynajmniej na jakiś czas.
Są ciemne strony bycia w centrum uwagi...
...które potrafią zniszczyć
Wiesz co?|Jak wrócisz do miasta,
zadzwoń do "New York Times'a"|albo innych pism.
Było:
Nie pozwolę ci tego zrobić
- Nie pozwolisz?|- Holly, ja cię kocham
Jest:
Nie pozwolę ci tego zrobić.
- Nie pozwolisz?|- Holly, ja cię kocham.
Było:
Kocham cię. Należysz do mnie
Nie. Ludzie nie należą do siebie
Oczywiście, że tak
- Nikt nie wsadzi mnie do klatki|- Ja chcę cię kochać
To to samo
To nie to samo Holly!
Nie jestem Holly|Nie jestem też Lula Mae
Nie wiem kim jestem!|Jestem jak ten kot, bezimienny przybłęda
Nie należymy do nikogo
Nawet nie należymy do siebie
Zatrzymaj się
Jest:
Kocham cię.| Należysz do mnie.
Nie.| Ludzie nie należą do siebie.
Oczywiście, że tak.
- Nikt nie wsadzi mnie do klatki.|- Nie mam zamiaru. Chcę cię kochać.
To to samo.
To nie to samo, Holly!
Nie jestem Holly.|Nie jestem też Lulą Mae.
Nie wiem już, kim jestem!|Jestem jak ten kot, bezimienny przybłęda.
Nie należymy do nikogo.
Nawet nie należymy do siebie.
Zatrzymaj się.
Było:
To będzie dobre miejsce
dla twardziela jak ty|kosze na śmieci i szczury
Zwiewaj! Uciekaj, powiedziałam!
Jedźmy
Proszę się tu zatrzymać
Wiesz co z tobą jest nie tak,|Panno Kimkolwiek Jesteś?
Jesteś tchórzem
Nie masz odwagi
Boisz się powiedzieć|"OK, życie jest jakie jest"
Ludzie się zakochują
Jest:
To będzie dobre miejsce...
...dla twardziela jak ty:|kosze na śmieci i szczury.
Zwiewaj!|Spadaj, powiedziałam!
Jedźmy.
Proszę się tu zatrzymać.
Wiesz co jest z tobą nie tak,|Panno "Kimkolwiek Jesteś"?
Jesteś tchórzem.
Nie masz odwagi.
Boisz się powiedzieć:|"OK, życie jest, jakie jest".
Ludzie się zakochują.
Było:
bo to jedyna możliwość,|żeby być szczęśliwym
Nazywasz siebie wolnym duchem,|dzikim stworzeniem
Przeraża cię to, że ktoś|wsadzi cię do klatki
Ty już jesteś w tej klatce
Sama ją zbudowałaś
I nie jest ograniczona przez|Tulip, Teksas czy inne miejsce
Jest wszędzie tam gdzie ty
Bo nieważne gdzie pobiegniesz,
skończysz w tym samym miejscu
Proszę. Nosiłem to przez miesiące
Już tego nie chcę
Hej, kocie!
Jest:
Bo to jedyna możliwość|żeby być szczęśliwym.
Nazywasz siebie "wolnym duchem",|"dzikim stworzeniem".
Przeraża cię to, że ktoś wsadzi cię do klatki.
Ty już jesteś w tej klatce.
Sama ją sobie zbudowałaś.
I nie jest ograniczona przez Tulip w Teksasie,|czy inne miejsce.
Jest wszędzie tam, gdzie ty.
Bo nieważne gdzie uciekniesz,
Skończysz w tym samym miejscu.
Proszę.|Nosiłem to przez miesiące.
Już go nie chcę.
Kocie!