o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
81217 (jako 'było') z ID:
82656 (jako 'jest').
Było:
SZTANDAR CHWAŁY
/Sanitariusz!
Jest:
{y:b}SZTANDAR CHWAŁY
Było:
/Dobre i złe.|/Bohaterowie i łotry...
Jest:
/Dobre i złe.
/Bohaterowie i łotry...
Było:
Gdzie on jest...|Gdzie on jest?
Jest:
Gdzie on jest...
Gdzie on jest?
Było:
Panie B?|Nic panu nie jest?
- Gdzie on jest?|- Kto?
Gdzie on jest?|Dokąd... Dokąd on poszedł?
- Gdzie on jest?|- Niech pan tu zostanie, dobrze?
Wezwę karetkę.|Wszystko będzie dobrze.
Jest:
Panie B?
- Nic panu nie jest?|- Gdzie on jest?
Kto?
Dokąd...|Dokąd on poszedł?
Gdzie on jest?
Niech pan tu zostanie, dobrze?
Wezwę karetkę.
Wszystko będzie dobrze.
Było:
Umierali...|bez chwały.
Jest:
Umierali...
bez chwały.
Było:
Tamtego dnia zrobiono wiele zdjęć,
ale nikt nie chciał ich zobaczyć.
Jest:
Tamtego dnia zrobiono wiele zdjęć,|ale nikt nie chciał ich zobaczyć.
Było:
to całe okrucieństo...|To niewiarygodne.
Jest:
to całe okrucieństo...
To niewiarygodne.
Było:
No nie wiem.|To wygląda dobrze.
Jest:
No nie wiem.
To wygląda dobrze.
Było:
/Odpowiednie zdjęcie...|/może wygrać albo przegrać wojnę.
Jest:
/Odpowiednie zdjęcie...
/może wygrać albo przegrać wojnę.
Było:
Zdjęcie tego oficera|z południowego Wietnamu
przystawiającego spluwę innemu.
Jest:
Zdjęcie tego oficera z południowego|Wietnamu przystawiającego spluwę innemu.
Było:
/Tamtego dnia zrobiono wiele zdjęć.|/Żadne z nich niczego nie zmieniło.
Dzięki.
Jest:
/Tamtego dnia zrobiono wiele zdjęć.
/Żadne z nich niczego nie zmieniło.
Było:
/Ludzie stali się cyniczni i...|/zmęczeni wojną.
Jest:
/Ludzie stali się cyniczni i...
/zmęczeni wojną.
Było:
Tu. Wbija tę flagę.|To... twój brat.
Mamo.|Widzisz tylko jego plecy.
Jest:
Tu.
Wbija tę flagę.|To...
twój brat.
Mamo.
Widzisz tylko jego plecy.
Było:
To on.|Idź po ojca.
Tatusiu. Mama ma zdjęcie|dupy Harlona w gazecie.
Jest:
To on.
Idź po ojca.
Tatusiu.
Mama ma zdjęcie|dupy Harlona w gazecie.
Było:
/Jedno zdjęcie.|/Prawie samo wszystko zmieniło.
Jest:
/Jedno zdjęcie.
/Prawie samo wszystko zmieniło.
Było:
/Sanitariusz!
/Sanitariusz!
Sanitariusz!
Jest:
Było:
Mam inny pomysł,
jeśli chce pomocy,|niech przyjdzie do nas.
Jest:
Mam inny pomysł, jeśli chce pomocy,|niech przyjdzie do nas.
Było:
Zaraz wrócę. Zastrzel kogoś...|Muszę lecieć.
O Boże.
Jest:
Zaraz wrócę.
Zastrzel kogoś...|Muszę lecieć.
Było:
Nie patrz. Głowa do tyłu,|skup wzrok na mnie.
Patrz na mnie.|Zajmę się tobą.
Jest:
Nie patrz.
Głowa do tyłu, skup wzrok na mnie.
Patrz na mnie.
Zajmę się tobą.
Było:
Głowa do tyłu.|Oddychaj.
Jest:
Głowa do tyłu.
Oddychaj.
Było:
OK.
Jak się czujesz?
- Dobrze.|- I jakie to uczucie?
- Dobre.|- W porządku.
Pójdę po nosze|i zabierzemy cię na plażę. Zaraz wrócę.
Jest:
I jakie to uczucie?
Dobre.
W porządku.
Pójdę po nosze|i zabierzemy cię na plażę.
Zaraz wrócę.
Było:
W porządku.|Trzymaj się.
- Dokąd on poszedł?|- Kto?
Jest:
W porządku.
Trzymaj się.
Dokąd on poszedł?
Kto?
Było:
/- Ruszać się!|- Nabijasz się ze mnie.
Jest:
/Obóz Tarawa|/Grudzień 1944
/Ruszać się!
Nabijasz się ze mnie.
Było:
- Uważaj na Beduinów.|- Tak jest!
- Co to jest Beduin?|- Człowiek na wielbłądzie.
Jezu. Może rzeczywiści|pojedziemy na pustynie.
Skręcasz to na prawo.|A jeśli kula nadleci z lewej?
Kule nie lecą z lewej.|Widziałeś leworęcznych Japońców?
Jest:
Uważaj na Beduinów.
Co to jest Beduin?
Człowiek na wielbłądzie.
Jezu.
Może rzeczywiści|pojedziemy na pustynie.
Skręcasz to na prawo.
Co jeśli kula nadleci z lewej?
Kule nie lecą z lewej.
Widziałeś leworęcznych Japońców?
Było:
Ale...|nie w szkole fryzjerstwa?
Jest:
Ale...
nie w szkole fryzjerstwa?
Było:
Wodzu, nie miałem nic wspólnego|ze śmiercią Siedzącego Byka,
więc możesz przestać się na mnie zgrywać.
Inne plemię.|My walczyliśmy po stronie białych.
- Widzisz, to jest mądre.|- To jest mądre.
Tak. Dobre dla nas.
Jest:
Wodzu, nie miałem nic wspólnego ze śmiercią Siedzącego Byka,|więc możesz przestać się na mnie zgrywać.
Inne plemię.
My walczyliśmy po stronie białych.
Widzisz, to jest mądre.
- To jest mądre.|- Tak.
Dobre dla nas.
Było:
Zmarli.|Ścina włosy martwym ludziom.
Jest:
Martwe ciała.
Tnie włosy martwym ludziom.
Było:
Cóż. Wiesz, mamy wiele wspólnego.
Jest:
Cóż.
Wiesz, mamy wiele wspólnego.
Było:
Trening dobiega końca,|co oznacza,
że załapiemy się na transport.
Jest:
Trening dobiega końca,|co oznacza, że załapiemy się na transport.
Było:
- Ja mam swoje gotowe.|- O tak. Moje też.
Jest:
Ja mam swoje gotowe.
- O tak.|- Moje też.
Było:
Zgadza się. Nikt mi nic nie mówi.|To bardzo miłe, chłopaki.
Idź do oficera kadrowego,
może jeszcze ma.
- Daj papierosy.|- Dzięki, Mike.
Słuchaj, nazwie cię idiotą.|Przyjmij to jak mężczyzna, dobrze?
Jest:
Zgadza się.
Nikt mi nic nie mówi.
To bardzo miłe, chłopaki.
Idź do oficera kadrowego,|może ma jeszcze.
Daj papierosy.
Dzięki, Mike.
Słuchaj, nazwie cię idiotą.
Przyjmij to jak mężczyzna, dobrze?
Było:
Naprawdę...|jak u pieprzonego umarlaka.
/Utrzymujcie ciągły kontakt.
/Następna czwórka, podejść.
/Dawajcie, ruszać się.
/Następna czwórka, podejść.
Miej oko na gościa przed tobą.|Ruszać się.
Jest:
Naprawdę...
jak u pieprzonego umarlaka.
Trzymajcie ciągły kontakt.
Następna czwórka, podejść.
Dawajcie, ruszać się.
Następna czwórka, podejść.
Miej oko na gościa pod tobą.
Ruszać się.
Było:
Patrz na mnie, Doc.|Patrz.
Jest:
Patrz na mnie, Doc.
Patrz.
Było:
Krok po kroku.|Trzymaj ręce na linie.
Jest:
Krok po kroku.
Trzymaj ręce na linie.
Było:
Cały czas miej kontak z liną.
Mam go!
Jest:
Było:
/Podaj rękę.
/Złapcie plecak.
Jest:
Było:
/Dobra. Ruszać się.
Jest:
Było:
Po 20 dniach bombardowania
nie znajdziecie tam ani źdźbła trawy.
Jest:
Po 20 dniach bombardowania|nie znajdziecie tam ani źdźbła trawy.
Było:
Karabiny maszynowe, skrzynie z nabojami...|i struktury ukryte w ziemi.
Jest:
Karabiny maszynowe,|skrzynie z nabojami...
i struktury ukryte w ziemi.
Było:
To japońska ziemia.|Święta ziemia.
Jest:
To japońska ziemia.
Święta ziemia.
Było:
/Musimy ich do tego przekonać.
Jest:
Musimy ich do tego przekonać.
Było:
/8. Kompania z amunicją wyląduje tu,|/żeby dawać zaopatrzenie.
/Działa z Suribachi|są największym problemem.
Jest:
8. Kompania z amunicją wyląduje tu,|żeby dawać zaopatrzenie.
Działa z Suribachi są|największym problemem.
Było:
/Dobra. Za mną.
/Pokażmy się, Marines.
/Zbliżamy się.
Tak, chłopaki!
Człowiek za burtą!
Widzisz go?
Rzućcie linę!
Tam za nami.
- Gdzie?|- Uwaga.
Jest:
/Człowiek za burtą!
Było:
Żaden się nie zatrzyma.|Nie mogą.
No to tyle|z "Nikogo nie zostawiamy za sobą".
Jest:
Żaden się nie zatrzyma.
Nie mogą.
No to tyle z|"Nikogo nie zostawiamy w tyle".
Było:
- Dziękuję panu. Doceniam to.|- Na pewno.
Jest:
Dziękuję, panu.|Doceniam to.
Na pewno.
Było:
- Nie musi pan niczego udowadniać.|- Nie, sir.
Nie jest pan najlepszym|sierżantem, jakiego miałem.
Jest pan najlepszy z tych, którzy żyją.
Jest:
Nie musi pan niczego udowadniać.
Nie, sir.
Nie jest pan najlepszym sierżantem, jakiego|miałem. Jest pan najlepszy z tych, którzy żyją.
Było:
- Jak się czują pańscy ludzie?|- Poradzą sobie.
Jest:
Jak się czują pańscy ludzie?
Poradzą sobie.
Było:
Tak, sir. To dobry człowiek, tylko...|może być bardziej użyteczny na tyłach.
Jest:
Tak, sir.|To dobry człowiek, tylko...
może być bardziej użyteczny z tyłu.
Było:
W porządku.|Dziękuję, sir.
Jest:
W porządku.
Dziękuję, sir.
Było:
Hej! Zrobisz to jeszcze raz,|a oderwę ci łeb.
Jest:
Hej!
Zrobisz to jeszcze raz,|a oderwę ci łeb.
Było:
Widzisz.|A nie mówiłem?
Jest:
Widzisz.
A nie mówiłem?
Było:
Spójrz na to.
Zabiją ich.
Zabiją wszystkich, Doc.
Jest:
Już czas!|Ruszajcie!
Chodźcie.
Jestem tuż za tobą.
Mamy ich, Doc.
/Ruszajmy!
Było:
/Gówno mnie to obchodzi! Jeśli moi ludzie|/uderzą na plażę przed upływem 10 dni,
/zabiorę ich|/do ich matek w wiaderkach!
Jest:
/Gówno mnie to obchodzi!
Jeśli moi ludzie uderzą|na plażę przed upływem 10 dni,
zabiorę ich do ich|matek w wiaderkach!
Było:
Każdy członek marynarki,|z meszkiem na klacie,
chce do nas dołączyć...|i popłynąć do Japonii,
Jest:
Każdy członek marynarki,|z lekkim owłosieniem na klacie,
chce do nas dołączyć...
i popłynąć do Japonii,
Było:
Dobrze. Doceniam to, generale.|Trzy dni to kurewsko wspaniała rzecz.
Ostrzenie noża lub bagnetu?
Nie trzeba.
Jest:
Dobrze.
Doceniam to, generale.
Trzy dni to kurewsko wspaniała rzecz.
- Ostrzenie noża lub bagnetu?|- Nie trzeba.
Było:
Jezu, Iggy.|Zostaw mnie, dobrze?
A wy?|Nóż, bagnet? Kopniak w dupę?
A ty, Doc?|Naostrzyć ci nóż?
Jest:
Jezu, Iggy.
Zostaw mnie, dobrze?
A wy?
Nóż, bagnet?
Kopniak w dupę?
A ty, Doc?
Naostrzyć ci nóż?
Było:
- Hej, Doc.|- Tak?
Kiedy wylądujemy staraj się|nie machać tą apteczką za bardzo.
Jest:
Hej, Doc.
Tak?
Kiedy wylądujemy...
staraj się nie machać|tą apteczką za bardzo.
Było:
Wiedzą,|że jeśli zdejmą sanitariusza....
to tuzin marines|zginie razem z nim. Dobra?
Jest:
Wiedzą, że jeśli|zdejmą sanitariusza....
to tuzin marines|zginie razem z nim.
Dobra?
Było:
/Marines, witajcie na Iwo Jima.
/Jesteśmy tu już długo...
Jest:
Było:
- Ci i tak mieli szczęście.|- Jezu.
Na waszym miejscu, kowboje...|nie myślałbym o machaniu białą chustą.
/Biedni Marines, tak daleko od domu|/bez żadnego powodu.
Jest:
Ci i tak mieli szczęście.
Jezu.
Na waszym miejscu, kowboje...
nie myślałbym o machaniu|białą chustą.
Było:
/Będzie go całowała, a on będzie pocieszał|/ją na waszym pogrzebie.
Jest:
/Będzie go całowała...
/a on będzie pocieszał|/ją na waszym pogrzebie.
Było:
Strzelcy!
Ruszać się! Na glebę!
Strzelcy!
Jest:
Było:
- Widzi pan drugi pluton?|- Nie widzę.
Jest:
Widzi pan drugi pluton?
Nie widzę.
Było:
Ależ tu śmierdzi!
- Ruszać!|- Chodźcie, dalej!
Ruszać! Dawać, dawać!|Brać manele, zasuwać!
Już wszyscy!
- Chcesz trochę poćwiczyć?|- Facet się zgubił.
Tysiące oddziałów na jednej plaży|a on się zgubił.
Ale się narobiło.|Co za bałagan.
Jest:
Ale tu śmierdzi!
Ruszać!|Chodźcie, dalej!
Ruszać!
Dawać, dawać!
Biegnij, dawaj!|Już wszyscy!
Zamknij.
Chcesz trochę poćwiczyć?|Facet się zgubił.
Ale narobiliśmy.|Co za bałagan.
Było:
Co myślisz, Doc?|Myślisz, że wszyscy nie żyją?
Jest:
Co myślisz, Doc?
Myślisz, że wszyscy nie żyją?
/Ruszać się, kompania.|/Ruszać!
Było:
/Drugi pluton, ruszać.|/Ruszać!
Jest:
Było:
- Padnij.|- Kryć się.
Ruszać się.
Ogień osłonowy!
Ray, ogień na prawo!
Jest:
Chodźcie, ruszać.
Celuj tam!
Było:
Ruszać, ruszać!|Ruszać, ruszać!
Kryć się!
Zobaczysz dziewczynę,|jak wrócisz domu.
Postaramy się,|żeby cię jeszcze zobaczyła, dobrze?
Jest:
Ruszać, ruszać!|Kryć się!
Ruszać, ruszać!
Zabierzcie go, upewnijcie się,|że medyk go obejrzy, dobrze?
Było:
Skąd strzelają!
Gdzie oni są?
Strzelaj tam,|gdzie się błyska!
Jest:
Strzelaj tam, gdzie się błyska!
Było:
Trzeci pluton, naprzód.
Jest:
Szybko, szybko!
Było:
Na dziesiątej!|Bunkier. Sierżancie!
- Trzeba go wyczyścić!|- Co?
Dobra. Masz.
Weźcie to.|Sprawdzić broń.
Teraz! Kryć go!
Kryć go!
Kryć go!
Jest:
Na dziesiątej!|Bunkier.
Trzeba go wyczyścić!
Masz.
Weźcie to.
Teraz!
Już!
Było:
Padnij!|Zaraz wybuchnie!
Jest:
John, ruszaj się!
Zaraz wybuchnie!
Było:
Dobra robota.
Jest:
Było:
Mam nadzieję,|że nie strzelają stamtąd!
Jest:
Mam nadzieję, że nie strzelają stamtąd!
Było:
Nie rób tego.|Już strzela wystarczająco wielu ludzi.
Jest:
Nie rób tego.
Już strzela wystarczająco ludzi.
Było:
Już! Ruszaj!|Wstrzymać ogień!
Wstrzymać ogień!
Ruszaj!|Wstrzymać ogień!
Jest:
Już!
Ruszaj!
Było:
Dzięki Bogu, czołgi.
Dawać tu te czołgi!
Cholera.
Padnij!
Uwaga na lewą flankę.
Ruszamy za nimi!|Ruszać się!
Jest:
Ruszamy!
O Boże, czołgi.|Dalej, dawać tu te czołgi!
Ruszamy!
Było:
/Leci!
Ruszać się!
Szybko, ruszać się!
Jest:
Leci!
Szybko, szybko!
Było:
Zabrać go z plaży,
Jest:
Było:
przypomniałem sobie...|że ty też tam byłeś.
Jest:
przypomniałem sobie...
że ty też tam byłeś.
Było:
Hanka też nie było.|On wbił pierwszą flagę.
Jest:
Hanka też nie było.
On wbił pierwszą flagę.
Było:
Cholera.|Powiedziałem im, że Hank.
Jest:
Cholera.
Powiedziałem im, że Hank.
Było:
- Powiedziałeś im, że to ja?|- Nie. Dopiero co sobie przypomniałem.
Jest:
- Powiedziałeś im, że to ja?|- Nie.
Tak jak powiedziałem.|Dopiero sobie przypomniałem.
Było:
- Słyszysz?|- Dobra.
Uspokój się.
- Nigdzie nie jadę.|- Nigdzie nie jedziesz.
Kto, do cholery,|tak powiedział?
To kupa łajna.
Jest:
Słyszysz?
Tak, uspokój się.
Nigdzie nie jadę.
Nigdzie nie jedziesz.
/Eniwetok|/Kwiecień 1945
Było:
Rozwaliłeś okop pełen Japońców|gołymi rękami?
Oddaję ci moje miejsce.|Bohaterze.
Jest:
Rozwaliłeś okop pełen Japońców gołymi rękami?
Oddaje ci moje miejsce.
Bohaterze.
Było:
Tak jest, sir.
Ciesz się tym. Bo do świąt|już nie będą o tobie pamiętać.
Szósty facet.|Masz jakieś imię?
Jest:
Nie, sir.
Ciesz się tym.
Bo do świąt już nie będą|o tobie pamiętać.
Szósty facet.|Masz nazwisko?
Było:
Niewiedza wzbudza wątpliwość w to,
czy sam też podnosiłeś tę flagę.
Nikt nie chce być zawstydzony.|Gdy wylądujemy,
mogą cię z powrotem wysłać na Okinawę
do twoich kumpli na plaży.
Przestań ze mną igrać.|Podaj cholerne nazwisko.
Jest:
Niewiedza wzbudza wątpliwość w to,|czy sam też podnosiłeś tę flagę.
Nikt nie chce być zawstydzony.
Gdy wylądujemy, możemy cię od razu|wysłać na Okinawę do twoich kumpli na plaży.
Przestań ze mną igrać.
Podaj cholerne nazwisko.
Było:
Gdzież on jest, Hayes!
Hayes!|Hayes, rusz tu dupę.
Chcesz, żebym wyszedł na gościa,|który nie wie,
co jego ludzie robią z flagą|jak dom mojej matki?
Jest:
Hayes!
Hayes!
Hayes, rusz tu dupę.
Chcesz, żebym wyszedł na gościa, który nie wie,|co jego ludzie robią z flagą jak dom mojej matki?
Było:
/Tylko to chcieli wiedzieć.|/Zwycięstwo.
Jest:
/Tylko to chcieli wiedzieć.
/Zwycięstwo.
Było:
Pani Hansen, pani Hansen!|Wiedziała pani, że Hank był bohaterem?
/- Jest pani z niego dumna?|/- Jaki był jako chłopiec?
/Proszę tu spojrzeć.
Jest:
Pani Hansen, pani Hansen!
Wiedziała pani, że Hank był bohaterem?
/Jest pani z niego dumna?
/Jaki był jako chłopiec?
Było:
/Patrząc na to, można uwierzyć...|/że ich poświęcenie nie poszło na marne.
Tak. Też bym pomyślał,|że to Harlon.
Jest:
/Patrząc na to, można uwierzyć...
/że ich poświęcenie nie poszło na marne.
Też bym pomyślał, że to Harlon.
Było:
Nazwiska są wypisane.|To nie on.
Jest:
Nazwiska są wypisane.
To nie on.
Było:
Muszę pędzić do domu|i przebrać się,
ponieważ jest bankiet u gubernatora,|a potem parada.
Kto by pomyślał. Gubernator przyjeżdża|tutaj, aby nas poznać.
Ubiorę się na niebiesko, więc...
- Przebierzesz sie?|/- Przerywamy program...
/by podać najnowsze wiadomości...
Jest:
Muszę pędzić do domu|i przebrać się, ponieważ...
jest bankiet u gubernatora,|a potem parada.
Kto by pomyślał.
Gubernator przyjeżdża tutaj,|aby nas poznać.
- Ubiorę się na niebiesko, więc...|/- Przerywamy ten program najnowszymi nowinami...
Czy zmienisz...
Było:
/Temperatura nie zmieni się,
/pozostanie pomiędzy 15-20°,|/bezchmurnie.
Jest:
Było:
Tak. Oczywiście.
Rozumiemy.|To nie byłoby właściwe.
Jest:
Tak.
Oczywiście.
Rozumiemy.
To nie byłoby właściwe.
Było:
Jest tu, panowie.|Senator Boyd i Robson.
Senatorze Haddigan. Chcę przedstawić|Starszego Szeregowego Irę Hayesa.
Jest:
Tu jest, panowie.
Senator Boyd i Robson.
Senator Haddigan.
Chcę wam przedstawić|Starszego Szeregowego Irę Hayesa.
Było:
- To ty.|- Idźcie, idźcie.
/Powitajmy ich
/Sanitariusz John "Doc" Bradley,
/Starszy szeregowy Ira Hayes,
/Starszy szeregowy Rene Gagnon!
Jest:
Idźcie, idźcie.
Tak!
Tak!
Było:
Wejdźcie, wejdźcie.|Bud Gerber, departament skarbu.
- Rene Gagnon.|- Bud Gurber.
- Pokazałeś chłopcom atrakcje?|- Widzieliśmy niezły mecz.
To wspaniale.|Tam jest barek, obsłużcie się.
Jest:
Wejdźcie, wejdźcie.
Bud Gerber, departament skarbu.
Pokazałeś chłopcom atrakcje?
Widzieliśmy niezły mecz.
To wspaniale.
Tam jest barek, obsłużcie się.
Było:
Plany zmieniają się co chwilę,
każdy chce was poznać.
Jest:
Plany zmieniają się co kilka minut,|każdy chce was poznać.
Było:
Podpisane szminką. Trzeba by było|wspomnieć prasie, mam rację?
Jest:
Podpisane szminką.
Trzeba by było wspomnieć prasie,|mam rację?
Było:
Mój Boże.|Co wy musieliście tam widzieć.
Widziałem wiadomości.
Jezu Chryste!|To była dopiero walka!
Więc... mamy dużą sumę do zebrania,|a mało czasu.
Jest:
Mój Boże.
Co wy musieliście tam widzieć.|Widziałem wiadomości, Jezu Chryste!
To była dopiero walka!
Więc...
mamy dużą sumę do zebrania,|a mało czasu.
Było:
Potem uściski dłoni|z setką kongresmanów,
którzy nie wyjmą|ani centa z kieszeni.
Politycy i aktorzy.|Umieśćcie ich razem w restauracji,
to prędzej umrą ze starości|niż zechcą pokryć rachunek.
Potem Nowy Jork.|Times Square.
Jest:
Potem uściski dłoni z setką kongresmanów,|którzy nie wyjmą ani centa z kieszeni.
Politycy i aktorzy, umieśćcie ich razem|w restauracji to prędzej umrą...
ze starości niż|zechcą pokryć rachunek.
Potem Nowy Jork.
Times Square.
Było:
Kim... Kim są te matki|złotych gwiazd?
Tak nazywamy matki poległych żołnierzy,|którzy podnosili tę flagę.
Jest:
Kim...
Kim są te matki złotych gwiazd?
Tak nazywamy matki martwych żołnierzy,|którzy podnosili tę flagę.
Było:
Mówią kilka słów.|Ludzie srają pieniędzmi.
Jest:
Mówią kilka słów.
Ludzie srają pieniędzmi.
Było:
Urocza kobieta.|Wie, jak byliście blisko z jej synem.
Jest:
Urocza kobieta.
Wie, jak byliście blisko z jej synem.
Było:
Co? Prawdziwą?|Jest prawdziwa flaga?
Tak, nasza była zastępcza,
którą postawiliśmy, kiedy zdjęli tamtą.
Tylko ja dostaję bólu głowy?|Wiedziałeś o tym?
Jest:
Co?|Prawdziwą?
Jest prawdziwa flaga?
Tak, nasza była zastępcza,|którą postawiliśmy, kiedy zdjęli tamtą.
Tylko ja dostaję bólu głowy?
Wiedziałeś o tym?
Było:
Pięknie.|Tak, pięknie.
Dlaczego mi nie powiedziano?
Jestem tylko facetem, który wyjaśnia to|150 milionom Amerykanów.
Jest:
Pięknie.
Tak, pięknie.
Dlaczego mi nie powiedzieć?
Jestem tylko facetem,|który wyjaśnia to 150 milionom Amerykanów.
Było:
Sześciu gości wznoszących flagę|nad Iwo Jimą. Zwycięstwo jest nasze.
Jest:
Sześciu gości|wznoszących flagę nad Iwo Jimą.
Zwycięstwo jest nasze.
Było:
To jest piąty dzień, sir.|Bitwa trwała jeszcze 35 dni.
Jest:
To jest piąty dzień, sir.
Bitwa trwała jeszcze 35 dni.
Było:
Gówno mnie to obchodzi.|Jesteście na zdjęciu.
Wznieśliście flagę. To historia,|którą sprzedajemy, chłopcy.
Jest pan głuchy? Hanka nie ma na zdjęciu.|Harlon jest na zdjęciu.
Jest:
Gówno mnie to obchodzi. Jesteście|na zdjęciu, wznieśliście flagę.
To jest historia, którą|sprzedajemy, chłopcy.
Jest pan głuchy?|Hanka nie ma na zdjęciu.
Harlon jest na zdjęciu.
Było:
Harlon Block. Jeśli czyjaś matka|ma tam być, powinna to być jego matka.
Jest:
Harlon Block.
Jeśli czyjakolwiek matka ma tam być,|powinna to być jego matka.
Było:
Mogliby nazwać:
"jesteśmy spłukani,|nie stać nas na naboje"
"i błagamy o grosze".
Jest:
Mogliby nazwać "jesteśmy spłukani,|nie stać nas na naboje i błagamy o grosze".
Było:
bo ostatnie 4 zbiórki były tak słabe,
że zamiast tego drukowaliśmy pieniądze.
Jest:
bo ostatnie 4 zbiórki były tak słabe,|że zamiast tego drukowaliśmy pieniądze.
Było:
Dolar jest prawie bezwartościowy.|Za dużo wydawaliśmy,
ale już nikt nie pożycza.|Statki nie są budowane,
czołgi nie są budowane. Karabiny maszynowe,|bazooki, granaty ręczne, koniec.
Myślisz, że to farsa?|Chcesz wrócić do kumpli?
Jest:
Dolar jest prawie bezwartościowy.
Dużo pożyczyliśmy,|ale już nikt nie pożycza.
Statki nie są budowane,|czołgi nie są budowane.
Karabiny maszynowe, bazooki,|granaty ręczne, koniec.
Myślisz, że to farsa?
Chcesz wrócić do kumpli?
Było:
Nasi dobrzy przyjaciele, Arabowie,|biorą tylko miliardy.
Jeśli nie zbierzemy 14 miliardów dolarów,
miliardów przez M... ta wojna|dobiegnie końca przed końcem miesiąca.
Jest:
Nasi dobrzy przyjaciele, Arabowie,
biorą tylko miliardy.
Jeśli nie zbierzemy 14 miliardów|dolarów, miliardów przez M...
ta wojna dobiegnie końca|przed końcem miesiąca.
Było:
I wrócimy do domu.|Widzieliście, jak walczą.
I pewne jest,|że się nie poddadzą.
Jest:
I wrócimy do domu. Widzieliście, jak walczą|i pewne jest, że się nie poddadzą.
Było:
Tyle nie uzbierano łącznie|przez ostatnie 3 razy.
Ludzie na ulicach,
patrzą na to zdjęcie.|I mają nadzieję.
Nie pytajcie, czemu sądzę,|że to gówniane zdjęcie.
Nie widać nawet twarzy.
Ale mówi ono: "Możemy wygrać tę wojnę".|"Wygrywamy tę wojnę".
Jest:
Nawet tyle nie uzbierano łącznie|przez ostatnie 3 razy.
Ludzie na ulicach|patrzą na to zdjęcie.
I mają nadzieję.
Nie pytajcie, czemu sądzę, że to gówniane|zdjęcie. Nie widać nawet twarzy.
Ale mówi ono:|"Możemy wygrać tę wojnę".
Wygrywamy tę wojnę.
Było:
Ale wy, wy o nie nie prosicie.|Nie chcecie dać im nadziei.
Chcecie tłumaczyć|o tym kimś i fladze.
Cóż. Wasz wybór.
Bo jeśli przyznamy, że popełniliśmy błąd|będą mówić tylko o tym.
Jest:
Ale wy, wy o nie nie prosicie.
Nie chcecie dać im nadziei.
Chcecie tłumaczyć o tej|osobie i fladze.
Cóż.
Wasz wybór.
Bo jeśli przyznamy,|że popełniliśmy błąd...
będą mówić tylko o tym.
Było:
Panie prezydencie.|Oto oni.
- Witajcie.|- Panie Prezydencie.
Jest:
Panie prezydencie.
Oto oni.
Witajcie.
Było:
Dobrze was widzieć, chłopcy.|Przeżyliście niezłą walkę. Piekielną walkę.
Jest:
Dobrze was widzieć, chłopcy.
Przeżyliście niezłą walkę.
Niezłą walkę.
Było:
Na pewno twoi ludzie są dumni z tego,|iż nosisz ten mundur.
Jest:
Jestem pewien, że twoi ludzie są dumni|z tego, iż nosisz ten mundur.
Było:
Walczyliście o górę na Pacyfiku,
Teraz chcemy, żebyście walczyli|o górę pieniędzy.
- Oczekuję, że nas nie zawiedziecie.|- Nie, sir.
Dobrze.|To do dzieła.
Koniec tej ceremonii.
Jest:
Walczyliście o górę na Pacyfiku, teraz|chcemy, żebyście walczyli o górę pieniędzy.
Oczekuję, że nas nie zawiedziecie.
- Nie, sir.|- Nie, sir.
Dobrze.
To do dzieła.|Koniec tej ceremonii.
Było:
O jejku.|Tu jesteś.
Chłopaki. Chłopaki, ja stawiam.|Za tych, którzy nie mogą być z nami.
Jest:
O jejku.
Tu jesteś.
Chłopaki.
Chłopaki, ja stawiam.
Za tych, którzy nie mogą być z nami.
Było:
Jasne.
Dla kogo?
Nie wiem, jak wy,|ale mam wrażenie,
że piję z niewłaściwymi bohaterami.
Jest:
Nie wiem, jak wy, ale mam wrażenie,|że piję z niewłaściwymi bohaterami.
Było:
To dopiero zawodowa robota.|Za zawodowców.
Tu są. Jesteście ludźmi|ze zdjęcia, nie?
Jest:
To dopiero zawodowa robota.
Za zawodowców.
Tu są.
Jesteście ludźmi ze zdjęcia, nie?
Było:
Pozwólcie, że uścisnę wam dłoń.|John Tennack.
John Bradley.
Oni są ze mną.|Nie byli powołani.
Jest:
Pozwólcie, że uścisnę wam dłoń.
- John Tennack.|- John Bradley.
Oni są ze mną.
Nie brali udziały w wyborach.
Było:
Jesteś kolejnym, prawda?|John Tennack.
- Rene Gagnon.|- Miło mi poznać.
Napij się.|To moja wizytówka.
Jest:
Jesteś kolejnym, prawda?
- John Tennack.|- Rene Gagnon.
Miło mi poznać.
Napij się.
To moja wizytówka.
Było:
- Słyszałeś o takich domach?|- Nie, sir.
Usłyszysz. Trzymaj się tej wizytówki.|Przyjdź zobaczyć się ze mną, słyszysz?
- W porządku?|- Na pewno.
Dobra.
Jest:
Słyszałeś o takich domach?
- Nie, sir.|- Usłyszysz.
Trzymaj się tej wizytówki.
Przyjdź zobaczyć się ze mną, słyszysz?
/W porządku?
/Na pewno.
Było:
W tym pociągu!
Zjadłby wszystko,|nawet to, co jest ze srebra.
Jest:
Cały ten pociąg...
Zjadłby wszystko,|nawet to co jest ze srebra.
Było:
Ira! Słyszeliśmy,|że zdjęcie było ustawione.
Co?
Słyszeliśmy, że zdjęcie było ustawione.
Hej, Doc!
Osiągnęliśmy szczyt, Doc!
Dobra robota.
Dzięki.
/Dziękujemy, dziewczyny!
/A teraz,
/To są ludzie,|/których chcieliście poznać.
/Ludzi w bieli.
/Ci za mną,|/to bohaterowie z Iwo Jimy.
/Starszy szeregowy Rene Gagnon.
/Starszy szeregowy Ira Hayes.
/I Sanitariusz John "Doc" Bradley!
/Dziękuję.
/Dobrze, że przyszliście dziś|/i popieracie nasze wysiłki na wojnie.
/Naprawdę potrzebujemy,|/byście kupowali bony. To pewne.
/Nie możemy dalej toczyć wojny|/bez waszej pomocy.
/Jeśli chodzi o nas,|/bohaterów z Iwo Jimy...
/to nie o to chodzi.
/Prawie nic nie zrobiliśmy.
Zwłaszcza on.
Jest:
To są ludzie,|których chcieliście poznać.
Ludzie w bieli, ci za mną.
To bohaterowie z Iwo Jimy.
Starszy Szeregowy Rene Gagnon.
Starszy Szeregowy Ira Hayes.
I Sanitariusz John "Doc" Bradley.
Dziękuję.
Dobrze, że przyszliście dziś|i popieracie nasze wysiłki na wojnie.
Naprawdę potrzebujemy,|abyście kupowali bony. To jest pewne.
Nie możemy dalej toczyć|wojny bez waszej pomocy.
Jeśli chodzi o nas,|bohaterów z Iwo Jimy...
to nie o to chodzi.
- Prawie nic nie zrobiliśmy.|- Zwłaszcza on.
Było:
/Byłem tylko gońcem.|/Tylko tyle.
/Postawiliśmy sztandar.
/Maszt był tak ciężki,|/że stawialiśmy go w kilka osób.
/Zrobili nam zdjęcie,|/kiedy to robiliśmy.
/Prawdziwi bohaterowie...|/leżą martwi na tej wyspie.
/Docenimy to, jeśli kupicie bony|/ze względu na nich. Dziękuję.
Jest:
Byłem tylko posłańcem.
Tylko tyle.
Ta flaga, tak ciężka,|że stawialiśmy ją w kilka osób.
Zrobili nam zdjęcie,|kiedy to robiliśmy.
Prawdziwi bohaterowie...
leżą martwi na tej wyspie.
Docenimy to, jeśli kupicie|bony ze względu na nich.
Dziękuję.
Było:
Co takiego!
Jest:
Hej!
Było:
Przestańcie.|Dajcie spokój.
Rene, tutaj.|Siadaj między nich.
/I jeśli o tym pomyślicie,|zdacie sobie sprawę,
/że zakup bonów jest nie tylko rzeczą,|/którą można zrobić.
/Ale jedyną rzeczą,|/którą trzeba zrobić.
/Tak, ta wojna trwa zbyt długo.
/Oddaliśmy zbyt wiele żyć.
Jest:
Przestańcie.
Dajcie spokój.
/Siódma pożyczka na wojnę.
I jeśli o tym pomyślicie,
zdacie sobie sprawę,|że kupienie więcej bonów...
nie jest po prostu rzeczą,|którą powinno się zrobić.
Ale jedyną rzeczą,|którą trzeba zrobić.
Tak, ta wojna trwa zbyt długo.
Oddaliśmy zbyt wiele żyć.
Było:
/Zapłaciliśmy zbyt wielką cenę.
/Jeśli teraz damy spokój,
/nie będziemy sięgać głębiej i nie damy|/więcej, niż myślimy, że możemy...
/te ofiary pójdą na marne...
Czekoladowe czy truskawkowe, sir?
/i życia będą stracone na próżno.
Ruszać!|Szybko, szybko!
Easy 6 do Easy 2.|Do cholery, gdzie są nasze czołgi?
Jest:
Zapłaciliśmy zbyt wielką cenę.
Jeśli teraz damy spokój,|nie będziemy kopać głębiej...
i nie damy więcej,|niż myślimy, że możemy...
te ofiary pójdą na marne...
i życia będą stracone na próżno.
Ruszać!
Szybko, szybko!
Boże, sanitariusz!
Do cholery, gdzie są nasze czołgi?
Było:
Drugi pluton, naprzód!
Drugi pluton.|Ruszać się!
Osioł.
Naprzód!
Szybko!|Ruszać się!
Sanitariusz!
Sanitariusz!
Drugi plutom, naprzód!
Doc!
Jest:
Przygotować się.|Trzymać się nisko!
Ruszać!
Wszyscy wstawać!
Do przodu!
Osioł!
- Szybko!|- Ruszać!
Szybko, szybko!
Ruszać!
Szybko, szybko!|Ruszać!
Ruszać!
Było:
Doc, wynoś się stamtąd!
/Proszę o uwagę.
/Pociąg numer 48|/z Nowego Jorku, Bostonu,
/Rochester, Toledo,
/Ohio, i South Bend w Indianie|/wjeżdża na peron 7.
/Pociąg numer 48|/wjechał na peron 7.
Dobra, wysiadać.
- Dobra, wysiadać.|- Wysiadać.
- Proszę uważać, p'pani.|- Dziękuję.
/Pani i panowie,|/przestawiam bohaterów z Iwo Jimy.
/Sanitariusz John "Doc" Bradley.
/Starszy szeregowy Ira Hayes.
/I starszy szeregowy Rene Gagnon.
/Starszy szeregowy Rene Gagnon.
Jest:
/Starszy Szeregowy Rene Gagnon.
Było:
Kto to, do cholery?
Nie wiem.
Jest:
- Kto to, do cholery?|- Nie wiem.
Było:
/Spójrzcie na to.
Jak masz na imię, laleczko?|Jak masz na imię?
Jest:
Jak masz na imię?
Było:
Uśmiech chłopcy,|niech będzie to warte ich pieniędzy.
Jest:
Jesteś z Chicago?
Chłopcy, niech będzie to warte|ich pieniędzy.
Było:
Dziękuję.
Gdzie dokładnie zatrzymała się pani?
Jest:
- Dziękuję.|- Gdzie dokładnie zatrzymała się pani?
Było:
- Pułkownik Johns.|- Jesteśmy z was dumni.
Jest:
Pułkownik Johns.
- Miło mi poznać.|- Jesteśmy z was dumni.
Było:
- I Major Green.|- Miło mi poznać.
Senatorze,|to Starszy szeregowy Ira Hayes.
Oczywiście.
Słyszałem, że używaliście tomahawków,|to prawda wodzu?
Jest:
I Major Green.
Senatorze to|Starszy Szeregowy Ira Hayes.
Oczywiście. Słyszałem,|że używaliście Tomahawków, to prawda wodzu?
Było:
To kapitan Green.
John?
Madeline Evelley, poznałam cię|ze zdjęć. Jestem matką Hanka.
Jest:
Kapitan Green.
John.
Madeline Evelley, poznałam cię ze zdjęć.
Jestem matką Hanka.
Było:
To starszy szeregowy|Rene Gagnon.
Miło mi cię poznać, synu.|Dzięki za wszystko.
- Cała przyjemność po mojej stronie.|- Wcale nie.
Jest:
To Starszy Szeregowy Rene Gagnon.
- Miło mi cię poznać, synu.|- Dziękuję, panu.
- Dzięki za wszystko.|- Cała przyjemność po mojej stronie.
Było:
- Zdzwoń.|- Cóż, dziękuję.
Jest:
Było:
Gazety mówią, że to Hank.
A ja nie mogę|tego uczciwie przyznać.
Jest:
Ludzie mówią, że to Hank.
A ja nie mogę uczciwie tego przyznać.
Było:
Szczerze, proszę pani,
wszystko się działo tak szybko,
że ciężko zapamiętać,|kto gdzie był.
Jest:
Szczerze, zrobiliśmy to tak szybko,|że ciężko zapamiętać, kto gdzie był.
Było:
Tak, myślę...|że chyba tam był.
To Hank.
Dziękuję.
Jest:
Tak, chyba tam był.
- To Hank.|- Dziękuję.
Było:
- Miło mi cię poznać.|- Mnie również.
Jest:
Miło mi cię poznać.
Było:
Nic mi nie jest.
Tak, uważaj. Spieprzyłeś to?
Jest:
- Nic mi nie jest.|- Tak, uważaj.
Było:
/Doc, myślisz,|/że mamy już wszystkich?
Jest:
/Doc, myślisz,|/że mają ich wszystkich?
Było:
Może uciekli w nocy? Albo co.
Albo czekają,|aż zaczniemy się wspinać.
Trzeci pluton, chwytajcie broń!|Wchodzimy na wzgórze!
Jest:
- Może w nocy?|- Nie wiem.
Czekają, aż zaczniemy się wspinać.
Żołnierze, chwytajcie broń!|Wchodzimy na wzgórze!
Było:
Narzucam się?
Jest:
Robić zdjęcia?
Było:
Poruczniku,
kiedy dotrzecie na szczyt,|wbijcie ją tam.
Jest:
Poruczniku, kiedy dotrzecie na szczyt,|wbijcie ją tam.
Było:
a potem strzelają do wszystkich,|wchodzących na górę.
Jest:
a potem strzelają do wszystkich,|którzy wchodzą na górę.
Było:
No chyba, że zechcą zrobić|z nas przykład,
i przestraszyć pozostałych.
Jest:
No chyba, że zechcą zrobić z nas|przykład i przestraszyć pozostałych.
Było:
Ustawić obwód.|Pierwsza drużyna.
- Hank, znajdź miejsce.|- Taa.
Tutaj wbijemy maszt.
Uważaj.
Właśnie tutaj.
Jest:
Ustawić obwód.
Pierwsza drużyna.
Hank, gdzie wbijamy maszt?
Tutaj.
- Uważaj.|- Tutaj.
Było:
- Mamy linę.|- Tutaj.
Podaj... dobrze.
Uda się?
Jest:
Mamy linę.
- Podaj... dobrze.|- Uda się?
Było:
W górę.
/USMC! USMC!
Cholera, patrzcie.
Jest:
Idzie.
Patrzcie.
Było:
Padnij!|Ostrzał!
Skąd?
- 20 jardów w dół!|- Widzisz?
Jest:
Padnijcie!
Ostrzał!
- Skąd?|- 20 jardów w dół!
Gust, co widzisz?
Było:
20 jardów w dół.|- Widzisz ich?
Przyszpilić go.
Druga drużyna, widzicie ich?
Jest:
20 jardów w dół.
- Przyszpilić go.|- Utknął.
Było:
Widzę!
Widzisz?
Prawa flanka, za skałą.
Jest:
- Widzisz go?|- Tam, za skałą.
Było:
- Cholera. Strank!|- Sir?
Jest:
Cholera.|Strank!
Było:
Drugi pluton. Ruszamy.|Mały trening.
Jest:
Ruszamy.
Mały trening.
Było:
- Dawać tu Forrestala.|- W tej chwili.
Nie wiem, kto to zrobił.
Ale to wspaniałe.|Chcę tę flagę, Holland.
Zapamiętajcie me słowa,|ta powiewająca suczka
będzie znakiem piechoty morskiej|przez następne 500 lat.
Jest:
Wysiadać!
- Nie wiem, kto to zrobił.|- Ale to wspaniałe.
Chcę tę flagę.
Ta powiewająca suczka będzie znakiem|piechoty przez następne 500 lat.
Było:
Pieprzyć to!|Ta flaga należy do tego batalionu.
Jest:
Pieprzyć to!
Ta flaga należy do tego batalionu.
Było:
żeby jakiś polityk,|mógł zawiesić sobie flagę na ścianie.
Jest:
żeby jakiś polityk,|mógł zawiesić sobie tę flagę ścianę.
Było:
Gagnon!
Jest:
Gagnon.
Było:
Hej, hej, ludziska.|Jak leci?
Jest:
Hej, hej, ludziska.
Było:
Zrób coś dla mnie,|załóż ją.
Tak jest.
Jest:
- Zrób coś dla mnie, załóż ją.|- Tak jest.
Było:
Słyszeliście, do roboty!
Mamy ją.
Jest:
No dalej!
Było:
Niezły widok.
Tak, niezły stąd widok.
Dobra.
Jest:
- Niezły widok.|- Tak, niezły stąd widok.
Było:
Jezu, Bill,|patrz, idzie.
Gotowi?
Jest:
Bill patrz, idzie.
/Czekajcie.
Było:
/Nikt nie zauważył,|/że to druga flaga.
Jest:
/Nikt nie zauważył, że to druga flaga.
Było:
Twój ojciec i inni wiedzieli,|co zrobili,
a czego nie.
Jest:
Twój ojciec i inni wiedzieli,|co zrobili, a czego nie.
Było:
I jak? Chyba żartujecie.
Potrzeba dużo talentu,|ludzi i czasu, żeby to zrobić.
Jest:
I jak?
Chyba żartujecie.
Potrzeba dużo talentu, ludzi i czasu,|żeby to zrobić.
Było:
a na scenie będzie tysiąc ludzi.
Będzie wyglądać dużo lepiej.
Stadion się ucisza,
jupiter zaczyna świecić.
Jest:
a na scenie będzie tysiąc ludzi.|Będzie wyglądać dużo lepiej.
Stadion się ucisza,|jupiter zaczyna świecić.
Było:
Zmarłych.
Tak, tak.
Jest:
Zmarli?
Tak.
Było:
Nie było go tam,
ciężko będzie o miejsce dla niego.
Myślę, że wiesz dokładnie, gdzie był.|Pokazałeś jego matce.
Jest:
Nie było go tam,|ciężko będzie o miejsce dla niego.
Myślę, że wiesz dokładnie, gdzie był.
Pokazałeś jego matce.
Było:
- Hayes!|- Na litość boską.
Hayes, wracaj tu,|albo złożę raport.
Jest:
Hayes, na litość boską.
Hayes, wracaj tu|albo złożę raport.
Było:
Jest ze mną!
- Cofnąć się!|- Sir, on jest ze mną, dobra?
Ira, odłóż to cholerne krzesło!
- Postaw krzesło, synu!|- Ira, odłóż je!
Powiedz im, żeby odłożyli pałki!
Jest:
- Pieprzę was!|- On jest ze mną.
Odłóż to krzesło!
Ira, odłóż je.
Powiedz im, żeby odłożyli pałki.
Było:
- Uspokój się, synu.|- Proszę go zostawić.
On jest jednym z tego zdjęcia.
Jest:
Uspokój się, synu.
Proszę go zostawić.|On jest jednym z tego zdjęcia.
Było:
Mamy pieprzonego bohatera.|Weź go stąd.
- Możesz to zrobić?|- Tak jest.
Odłóż to cholerne krzesło.|I idziemy.
Ty to zacząłeś?
Nie obsłużył mnie!
Jest:
Mamy pieprzonego bohatera.
Weź go stąd.|Możesz to zrobić?
Odłóż to cholerne krzesło.
I idziemy.
- Ty to zacząłeś?|- On mnie nie obsłużył.
Było:
Musi się przespać.
Żołnierska rzecz.
Jest:
/Pieprzeni Indianie.
Soldier Field.
Było:
Znalezłeś ich.
O cholera.|Miałeś przypilnować swoich bohaterów.
Musimy zaczynać.
Chodź, idziemy.|Możesz iść?
- Tak jest.|- Samodzielnie?
Dobra, słuchajcie.|Mam to gdzieś.
Jest:
O cholera.
Miałeś przypilnować swoich bohaterów.|Musimy zaczynać.
Chodź, idziemy.
- Możesz iść?|- Tak jest.
Samemu?
Było:
Obchodzimy!
Jest:
/Za mną!
Było:
Ogień osłonowy.|Już! Jazda!
Jackson, twój oddział|obejdzie od lewej.
Kryć się!
Lewa flanka!
Jest:
Ogień osłonowy.|Jazda!
Jazda!
Szybko, szybko!
Było:
Oddycha?|Przesuń się, kolego.
Jest:
Oddycha?
Przesuń się, kolego.
Było:
Dobra, idziemy.
Ruszamy!
Sprowadzę nosze.
Zniosą go na dół,|na plażę.
/Panie i panowie,|/bohaterowie z Iwo Jimy.
/Sanitariusz!
Hank!
Jest:
Jezu.
/Ruszamy.
Sprowadzę nosze.|Zniosą go na dół.
/Panie i panowie, bohaterowie z Iwo Jimy.
/Bradley!
Było:
Doc,
zabili mnie.
Jest:
Doc, zabili mnie.
Było:
/Sanitariusz!
/Sanitariusz!
Jest:
Franklin.
Było:
- Chyba wskoczyłeś do złej dziury.|- Nie wskoczyłem do złej dziury.
Jest:
Chyba wskoczyłeś do złej dziury.
Nie wskoczyłem do złej dziury.
Było:
SOLDIER FIELD|/Dedykowane mężczyznom i kobietom|/służącym w Armii
Słyszałem coś innego.|Popytałem tu i ówdzie. Nie jestem głupi.
Był pijany od samego początku.
Zrobił z siebie widowisko.
Jest:
{y:b}/SOLDIER FIELD|/Dedykowane mężczyznom i kobietom służącym w Armii
Słyszałem coś innego.
Popytałem tu i ówdzie.|Nie jestem głupi.
Był pijany od samego początku.|Zrobił z siebie widowisko.
Było:
Jezu Chryste,|powinniście ich pilnować.
Jest:
Jezu Chryste, powinniście ich pilnować.
Było:
Teraz wyglądamy|na regularnych pijaków.
Z całym szacunkiem, sir,
on nigdy nie chciał|brać w tym udziału.
Jest:
Teraz wyglądamy na regularnych pijaków.
Z całym szacunkiem,|on nigdy nie chciał brać w tym udziału.
Było:
Wiesz co? Chce tam być,|w porządku. Wyślemy go tam.
Wsadźcie go dziś do pociągu.|Przynosi wstyd mundurowi.
Jest:
Wiesz co?
Chce tam być, w porządku.|Wyślemy go tam.
Wsadźcie go dziś do pociągu.|Przynosi wstyd mundurowym.
Było:
Dobrze. Tak tego chcę.
Jest:
Dobrze, tego chcę.
Było:
Był dobrym facetem.
I myślę,|że wstydziłby się za mnie.
Jest:
Był dobrym facetem i myślę,|że wstydziłby się za mnie.
Było:
Proszę wsiadać!
Jest:
Było:
To było jakieś 6-7 lat po wojnie.
Jest:
To było jakieś 6, 7 lat po wojnie.
Było:
/Zobaczyłem autostopowicza|/na poboczu.
/Przez chwilę pomyślałem,|/że mógłby to być on.
/Żałowałem, że się nie zatrzymałem,|/ale się spieszyłem,
/a on był Indianinem.
Zawsze mówiliśmy prasie,|że Ira nalegał
na powrót|do swojej jednostki.
Jest:
/Zobaczyłem autostopowicza na poboczu.|/Przez chwilę...
/pomyślałem,|/że mógłby to być on.
/Żałowałem, że się nie zatrzymałem,|/ale się spieszyłem, a on był Indianinem.
Zawsze mówiliśmy prasie,|że Ira nalegał na powrót do swojej jednostki.
Było:
- Żenię się.|- Słyszałem, wspaniale.
Ona tego chce.|Czekała na mnie cały ten czas.
Jest:
Żenię się.
Słyszałem, wspaniale.
Ona tego chce.
Czekała na mnie cały ten czas.
Było:
Nie mógłbyś poprosić kogoś w domu,|kumpla czy krewnego?
Nie mam wielu.
Teraz ciężko z nimi porozmawiać.
Wiesz, jak to jest.
Tak, wiem.
Jest:
Nie mógłbyś poprosić kogoś w domu?
Jakiegoś kumpla?|Jakiś krewnych?
Nie mam wielu.|Teraz ciężko z nimi porozmawiać.
- Wiesz, jak to jest.|- Tak, wiem.
Było:
Dziękuję.
Lepiej ją od nich odciągnę.|Zanim ogłosi,
że zostanę prezesem|General Motors czy coś.
Jest:
- Dziękuję.|/- Będziecie mieć dzieci? 4, 5?
Lepiej ją od nich odciągnę.
Zanim ogłosi, że zostanę|prezesem General Motors czy coś.
Było:
/A prawdziwymi bohaterami są ci,|/którzy nie wrócili spod Iwo Jimy.
/Ci, którzy zginęli pod Iwo Jimą|/i w innych kampaniach.
/Prosimy, abyście uczcili|/pamięć tych ludzi...
/przez zakup bonów|/i pomoc w zakończeniu tej wojny.
/Dziękuję.
Jest:
A prawdziwymi bohaterami są ci,|którzy nie wrócili spod Iwo Jimy.
Ci, którzy zginęli pod Iwo Jimą|i w innych kampaniach.
Prosimy, abyście uczcili|pamięć tych ludzi...
przez zakup bonów|i pomoc w zakończeniu tej wojny.
Dziękuję.
Było:
/Pamiętam, jak twój ojciec powiedział,
/że życzyłby sobie|/nie być na zdjęciu,
/bo chce się od tego oderwać.
Czyj to był pomysł?|To było ustawione?
Odpowiedz.
Jest:
/Pamiętam, jak twój ojciec powiedział,|/że życzyłby sobie,
/aby nie być na zdjęciu,|/bo chce się od tego oderwać.
/Jeszcze jedno pytanie.
To było ustawione?
Było:
/Pamiętam, kiedy twój ojciec został postrzelony.|/Rozpętało się wtedy piekło.
Jest:
/Pamiętam, kiedy twój ojciec|/został postrzelony.
/Rozpętało się wtedy piekło.
Było:
/i wiedział, co to oznaczało.|/Strzał w szyję.
Jest:
/i wiedział, co to oznaczało.
/Strzał w szyję.
Było:
/Ale wciąż... w jego oczach,|/błagał,
Jest:
/Ale wciąż...
/w jego oczach,|/błagał,
Było:
- W porządku, Doc?|- Tak, w porządku.
Jest:
W porządku, Doc?
Tak, w porządku.
Było:
Sanitariusz?
Nadchodzi!
Jest:
Było:
/Pół godziny zajęło nam znalezienie|twojego ojca. Mógł wykrwawić się na śmierć.
Opuszczam.
Jest:
/Pół godziny zajęło nam|/znalezienie twojego ojca.
/- Mógł wykrwawić się na śmierć.|- Opuszczam.
Było:
Zaraz wracam, dobra?
Powodzenia.
Jest:
- Zaraz wracam.|- Powodzenia.
Było:
/Po zakończeniu kampanii bonowej|/mój tata w końcu przeszedł swoją operację.
Jest:
/Po zakończeniu kampanii bonowej mój tata|/w końcu przeszedł swoją operację.
Było:
/Dziękuję za ugoszczenie mnie.
/To zaszczyt znajdować się|/przed tak silnymi ludźmi.
/Z powodu wojny...
/biały człowiek dużo lepiej|/zrozumie Indian.
/I świat stanie się lepszy.
Jest:
Dziękuję za ugoszczenie mnie.
To zaszczyt znajdować się|przed tak silnymi ludźmi.
Z powodu wojny...
biały człowiek dużo lepiej|zrozumie Indian.
I świat stanie się lepszy.
Było:
To jesteś ty, tak?
Ty jesteś bohaterem?
Super. Idźcie,|zrobimy sobie zdjęcie.
Jest:
To jesteś ty, tak?|Ty jesteś bohaterem?
Super.
Idźcie, zrobimy sobie zdjęcie.
Było:
Super.|Dziękuję bardzo.
Jest:
Super.
Dziękuję bardzo.
Było:
Bohaterze. Weź ten kosz.|Dla mnie jest zbyt ciężki.
Jest:
/Hej.
Bohaterze.
Weź ten kosz.|Dla mnie jest zbyt ciężki.
Było:
Tak, G-A-G-N-O-N.
Tak. Wymawia się "Reni".|"Reni", tak.
/- Dzwoniłem w zeszłym tygodniu...|- Tak. Dobrze. Panie Gagnon.
Przekazałam panu Tennackowi|pańską wiadomość. Jestem pewna, że oddzwoni.
Jest:
Tak, Gagnon.
Tak.
Wymawia się "Reni".
"Reni", tak.
/- Dzwonię...|- Tak. Dobrze.
Panie Gagnon, przekazałam|panu Tennackowi pańską wiadomość.
Jestem pewna, że oddzwoni.
Było:
/Nigdy nie dowiedziałem się dlaczego to zrobił|/ale pewnego dnia Ira po prostu zniknął.
Jest:
/Nigdy nie dowiedziałem się,|/dlaczego to zrobił...
/ale pewnego dnia Ira|/po prostu zniknął.
Było:
/A potem odwrócił się i odszedł.
Jest:
/Wtedy odwrócił się i odszedł.
Było:
/ale wiedział,|/że znaczyło wszystko dla nich.
Jest:
/ale skądś wiedział,|/że znaczyło wszystko dla nich.
Było:
/Prasa wkrótce to odkryła
/i poinformowała matkę Hanka,|/że jej syna nie ma na zdjęciu.
/Ostatni raz widzieli się
/na odsłonięciu pomnika poległych|w czasie wojny.
/I mimo, że postawił|/pierwszą flagę na Iwo Jimie...
/rodziców Hanka nie zaproszeno.
Jest:
/Prasa wkrótce to odkryła|/i zadzwoniła do matki Hanka...
/z wiadomością,|/że jej syna nie ma na zdjęciu.
/Ostatni raz widzieli się na odsłonięciu|/pomnika poległych w czasie wojny.
/I nawet, że postawił|/pierwszą flagę na Iwo Jimie...
/rodzice Hanka nie dostali zaproszenia.
Było:
/Gazety pisały, że zmarł na skutek hipotermii.|/Nie przeprowadzono autopsji.
/To było tego samego dnia,
/kiedy mój ojciec wsiadł|/do swojego wozu z rana...
Jest:
/Gazety pisały, że zmarł|/na skutek ochłodzenia organizmu.
/Nie przeprowadzono autopsji.
/To było tego samego dnia,|/kiedy mój ojciec wsiadł do swojego wozu...
Było:
/Gdy otrzymała wiadomość o synu,|/starała się dowiedzieć, jak zginął.
Jest:
/Kiedy otrzymała wiadomość o synu,|/starała się dowiedzieć, jak zginął.
Było:
Nie ma go tutaj, tato.
Zmarł.
Jest:
Nie ma go tutaj, tato.|Zmarł.
Było:
Chryste.|Biedny Iggy.
Jest:
Chryste.
Biedny Iggy.
Było:
Mówiłem ci,|jak zabrali nas i dali pływać?
Jest:
Mówiłem ci,|że zabrali nas do pływania?
Było:
To była najzabawniejsza rzecz
podczas tych wszystkich walk.
Jest:
To była najzabawniejsza rzecz|podczas tych wszystkich walk.
Było:
/W końcu zrozumiałem,
/dlaczego nie lubili|/być nazywani bohaterami.
/Bohaterowie to coś, co stworzyliśmy,|/czego potrzebujemy.
Jest:
/W końcu zrozumiałem, dlaczego|/nie lubili być nazywani bohaterami.
/Bohaterzy to coś, co stworzyliśmy,|/czego potrzebujemy.
Było:
/I jeśli rzeczywiście|/chcemy złożyć im hołd...
Jest:
/I jeśli rzeczywiście chcemy złożyć im hołd...