o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
77085 (jako 'było') z ID:
86707 (jako 'jest').
Było:
Tłumaczenie: ssmall (ssmall@op.pl)|korekta: Thorek19&Jabaar
>|www.kinomania.org
Synchro do wersji:|V.for.Vendetta.DVDRip.XviD-DoNE|Rafii
/Zapamiętaj dzień 5 listopada.
/Proch, zdradę i spisek.
/Nie widzę żadnego powodu by|/proch i zdrada powinny zostać zapomniane.
/Ale co z człowiekiem...
/Wiem, że nazywał się Guy Fawkes...
/I wiem, że w 1605|/próbował wysadzić Parlament.
/Ale kim był naprawdę?
/Jaki był?
/Zazwyczaj pamiętamy idee,|/nie człowieka.
/Człowiek może zawieść...
/Może zostać złapany...
/Może zostać zabity i zapomniany...
/Ale 400 lat później jego idee|/wciąż mogą zmieniać świat.
/Byłam bezpośrednim|/świadkiem mocy idei.
/Widziałam jak ludzie|/zabijają w ich imieniu.
/I giną w ich obronie.
/Ale idei nie możesz pocałować...
/Nie możesz jej dotknąć|/czy potrzymać...
/Idee nie krwawią,|/nie odczuwają bólu...
/Idee nie kochają.
/To nie za ideą tęsknię...
/Tęsknię za człowiekiem.
/Człowiekiem, dzięki któremu,|/pamiętam 5 listopada.
/Człowiekiem, którego nigdy nie zapomnę.
Jest:
Synchro do wersji V.for.Vendetta.2005|iNTERNAL.DVDRip.XviD-UNDEAD
by Aslan
Tłumaczenie: small|korekta: Thorek19 & Jabaar
Proch, zdradę i spisek.
Nie widzę żadnego powodu|by proch i zdrada
powinny zostać zapomniane.
Ale co z człowiekiem...
Wiem, że nazywał się Guy Fawkes...
I wiem, że w 1605|próbował wysadzić Parlament.
Ale kim był naprawdę?
Jaki był?
Zazwyczaj pamiętamy idee,|nie człowieka.
Człowiek może zawieść...
Może zostać złapany...
Może zostać zabity i zapomniany...
Ale 400 lat później jego idee|wciąż mogą zmieniać świat.
Byłam bezpośrednim|świadkiem mocy idei.
Widziałam jak ludzie|zabijają w ich imieniu.
I giną w ich obronie.
Ale idei nie możesz pocałować...
Nie możesz jej dotknąć|czy potrzymać...
Idee nie krwawią,|nie odczuwają bólu...
Idee nie kochają.
To nie za ideą tęsknię...
Tęsknię za człowiekiem.
Człowiekiem, dzięki któremu,|pamiętam 5 listopada.
Człowiekiem, którego nigdy nie zapomnę.
Było:
/Więc... Czytałem, że formalnie USA|/są tak zdesperowane o dostawy medyczne...
/że pilnie wysyłają 7 kontenerów|/wypełnionych pszenicą i tytoniem.
/W dodatku powiedzieli,|/że to gest dobrej woli.
/Chcecie wiedzieć,|/co ja o tym sądzę?
/Słuchacie mojego programu,|/więc chyba chcecie.
/Wydaje mi się, że pora pokazać kolonistom|/co naprawdę o nich myślimy.
/Myślę, że to pora spłaty, za ten herbaciany incydent,|/który wyrządzili nam kilkaset lat temu.
/Powinniśmy iść wieczorem do portu,|/i wyrzucić to gówno należące do USA.
/Kto jest ze mną?|/Kto do cholery jest ze mną?
/Podobało się?
/USA - Ujebane Supermocarstwo Antyeuropejskie
/Co więcej można powiedzieć?
/To był kraj, który miał wszystko...|/Absolutnie wszystko.
/A teraz, 20 lat później, czym jest?
/Największą na świecie przystanią trędowatych.|/Dlaczego?
/Bezbożność!
/I powtórzę to raz jeszcze:|/Bezbożność!
/To nie była wojna, którą rozpoczęli,|/to nie plaga, którą wywołali.
/To był sąd.
/Nikt nie ucieknie przed przeszłością.
/Nikt nie ucieknie przed osądzeniem.
/Myślicie, że Jego tam nie ma?
/Myślicie, że nie czuwa nad tym krajem?
/Jak to można wyjaśnić? Testował nas|/ale przetrwaliśmy.
/Robiliśmy to co musieliśmy.
/Islington, Enfield - byłem tam,|/widziałem wszystko.
/Emigrantów, muzułmanów...
/homoseksualistów, terrorystów,|/umierających degeneratów...
/Musieli odejść.
/Siła poprzez jedność.|/Jedność poprzez wiarę.
/Jestem bogobojnym Anglikiem,|/i do diabła jestem z tego dumny.
Jest:
Więc... Czytałem, że formalnie USA|są tak zdesperowane o dostawy medyczne...
że pilnie wysyłają 7 kontenerów|wypełnionych pszenicą i tytoniem.
W dodatku powiedzieli,|że to gest dobrej woli.
Chcecie wiedzieć,|co ja o tym sądzę?
Słuchacie mojego programu,|więc chyba chcecie.
Wydaje mi się, że pora pokazać kolonistom|co naprawdę o nich myślimy.
Myślę, że to pora spłaty, za ten herbaciany|incydent, który wyrządzili nam kilkaset lat temu.
Powinniśmy iść wieczorem do portu,
i wyrzucić to gówno należące do USA.
Kto jest ze mną?|Kto do cholery jest ze mną?
Podobało się?
USA - Ujebane Supermocarstwo Antyeuropejskie|Co więcej można powiedzieć?
To był kraj, który miał wszystko...|Absolutnie wszystko.
A teraz, 20 lat później, czym jest?
Największą na świecie przystanią trędowatych.|Dlaczego?
Bóg wysłuchuje!
I powtórzę to raz jeszcze:
Bóg wysłuchuje!
To nie była wojna, którą rozpoczęli,|to nie plaga, którą wywołali.
To był sąd.
Nikt nie ucieknie przed przeszłością.|Nikt nie ucieknie przed osądzeniem.
Myślicie, że Jego tam nie ma?
Myślicie, że nie czuwa nad tym krajem?
Jak to można wyjaśnić? Testował nas|ale przetrwaliśmy.
Robiliśmy to co musieliśmy.
Islington, Henfield - byłem tam,|widziałem wszystko.
Emigrantów, muzułmanów...
homoseksualistów, terrorystów,
umierających degeneratów...|Musieli odejść.
Siła poprzez jedność.|Jedność poprzez wiarę.
Jestem bogobojnym Anglikiem,|i do diabła jestem z tego dumny.
Było:
/Początek godziny policyjnej.
/Jakiekolwiek wyjście|/będzie groziło aresztowaniem.
/To dla twojego dobra.
/Początek godziny policyjnej.
/Jakiekolwiek wyjście|/będzie groziło aresztowaniem.
/To dla twojego dobra.
Jest:
Początek godziny policyjnej.
Osoby nieuprawnione|zostaną aresztowane.
To dla twojego dobra.
Początek godziny policyjnej.
Osoby nieuprawnione|zostaną aresztowane.
To dla twojego dobra.
Było:
Chory wujek, czyżby?|Co o tym sądzisz, Willy?
Myślę, że to wielka ściema.
Popełniłam błąd, nie powinnam|wychodzić w czasie godziny policyjnej, wiem o tym.
Jest:
- Chory wujek? Co o tym sądzisz, Willy?|- Myślę, że to wielka ściema.
Popełniłam błąd, nie powinnam wychodzić|w czasie godziny policyjnej, wiem o tym.
Było:
- Widzisz, mój przyjaciel jest chory, prawda Willy?|- Bardzo chory. Pełno siniaków. Możesz je poczuć.
Nie dotykaj mnie!
Popatrz Willy, mała kicia ma pazurki.
Grozi nam.
Dokładnie, tak właśnie zrobiła.
To ułatwia sprawę.
To oznacza, że będziemy sami musieli|wymierzyć karę wg własnego uznania.
Jest:
Widzisz, mój przyjaciel|jest chory, prawda Willy?
Bardzo chory. Pełno siniaków.|Możesz je poczuć.
- Nie dotykaj mnie!|- No, no, Willy, mała kicia ma pazurki.
- Groziła nam.|- Dokładnie, tak właśnie zrobiła.
To ułatwia sprawę, nie sądzisz?
Będziemy musieli wymierzyć|karę wg własnego uznania.
Było:
Jesteście Fingermanami.
Już zaczyna kapować.
Jest:
- Jesteście Fingermanami.|- Już zaczyna kapować.
Było:
Boże! Proszę, nie róbcie tego!|Pójdę do domu i nie będę wychodzić. Proszę!
Co o tym sądzisz?
"Pożałuj rózgi i popsuj dzieciaka."
Jest:
Boże! Proszę, nie róbcie tego!
Pójdę do domu|i nie będę wychodzić. Proszę!
- Co o tym sądzisz?|- "Pożałuj rózgi i popsuj dzieciaka."
Było:
/"Godzien haniebnej nazwy buntownika,|/bo go natura mnóstwem wszelkich złości uposażyła..."
Co do cholery?!|Nie przeszkadzaj!
/"Gardząc szalą szczęścia, Mieczem,|/dymiącym się krwią jak kadzidłem..."
Jest:
"Godzien haniebnej nazwy buntownika,|bo natura wszelką złością go uposażyła..."
- Co do cholery?!|- Nie przeszkadzaj!
"Gardząc szalą szczęścia,|ze swym mieczem,
dymiącym się krwią, jak kadzidłem... "
Było:
"Tak to my, grzesznicy,|Rzekomo świętą miną, uczynkami
Budującymi pocukrzamy nieraz|Samego diabla. "
Przepraszam.
"Pożałuj rózgi..."
- Mogę cię zapewnić, że nic ci nie grozi.|- Kim jesteś?
Kim?
Jest:
"Tak to my, grzesznicy,|rzekomo świętą miną,
uczynkami budującymi|pocukrzamy nieraz samego diabla. "
- Przepraszam.|- "Pożałuj rózgi..."
Mogę cię zapewnić,|że nic ci nie grozi.
- Kim jesteś?|- Kim?
Było:
Tak, prawda.
Pozwól mi, tej bardzo|obiecującej nocy,
zasugerować w miejsce powszechnych|i banalnych przydomków postać grającą w tym dramacie.
Jest:
- No jasne.|- Pozwól mi,
tej bardzo obiecującej nocy,|zasugerować w miejsce powszechnych
i banalnych przydomków|postać grającą w tym dramacie.
Było:
Przed twymi oczyma stoi|skromny weteran wodewilii...
przez zmienne koleje losu|obsadzany zarówno jako ofiara jak i oprawca.
Jest:
Przed twymi oczyma stoi|skromny weteran...
wodewilii przez zmienne koleje losu|obsadzany zarówno jako ofiara jak i oprawca.
Było:
z wielkiej potrzeby złożona w ofierze...
z prośbą by któregoś dnia doprowadziła|w swej czujności i prawości do zwycięstwa.
Prawdę mówiąc ten potok słów|powoli zbacza z obranych celów więc...
proszę, pozwól mi dodać,|że bardzo miło cię poznać.
Jest:
z wielkiej potrzeby|złożona w ofierze z prośbą,
by któregoś dnia doprowadziła|w swej czujności i prawości do zwycięstwa.
Prawdę mówiąc ten potok słów|powoli zbacza z obranych celów...
więc proszę, pozwól mi dodać,|że bardzo miło cię poznać.
Było:
Jestem Evey.
Evey? E V?|Jasne, że tak.
Co to znaczy?
To znaczy, że jak Bóg nie gram w kości|i nie wierzę w zbiegi okoliczności.
Jest:
- Jestem Evey.|- Evey?
E-vey?|Jasne, że tak.
- Co to znaczy?|- To znaczy, że jak Bóg,
nie gram w kości i nie wierzę|w zbiegi okoliczności.
Było:
Dzięki tobie.
Ja tylko grałem swoją rolę.|Ale powiedz mi...
- Lubisz muzykę, Evey?|- Tak sądzę.
Jestem kimś w rodzaju muzyka|na drodze do specjalnego przedstawienia.
Jest:
- Dzięki tobie.|- Ja tylko grałem swoją rolę.
- Ale powiedz mi, lubisz muzykę, Evey?|- Tak sądzę.
Jestem kimś w rodzaju muzyka...
na drodze do specjalnego przedstawienia.
Było:
Moją specjalnością są instrumenty perkusyjne,|ale dziś zastąpię całą orkiestrę...
dla tego spektakularnego występu.|I byłbym zaszczycony, gdybyś mogła mi towarzyszyć.
Nie sądzę. Myślę, że powinnam|pójść do domu.
Jest:
Moją specjalnością|są instrumenty perkusyjne,
ale dziś zastąpię całą orkiestrę|dla tego spektakularnego występu.
I byłbym zaszczycony,|gdybyś mogła mi towarzyszyć.
Nie sądzę.|Myślę, że powinnam pójść do domu.
Było:
Piękniejszej sceny nie mogłem sobie wymarzyć.
Jest:
Piękniejszej sceny|nie mogłem sobie wymarzyć.
Było:
Moc obserwacji doprowadzi cię do widzenia.
Ale czekaj. Ten koncert|dedykuje Pani Sprawiedliwości.
Na cześć wakacji, które wydaje się,|że sobie urządziła.
Jest:
Moc obserwacji|doprowadzi cię do widzenia.
Ale czekaj. Ten koncert|dedykuję Pani Sprawiedliwości.
Na cześć wakacji, które, jak się wydaje,|sobie urządziła.
Było:
4 listopada.
Już nie.
Jest:
- 4 listopada.|- Już nie.
Było:
Nie widzę żadnego powodu by|proch i zdrada powinny zostać zapomniane. "
Jest:
Nie widzę żadnego powodu|by proch i zdrada
powinny zostać zapomniane. "
Było:
Jak to zrobiłeś?
Czekaj. Zaraz będzie crescendo.
Jest:
- Jak to zrobiłeś?|- Czekaj.
Zaraz będzie crescendo.
Było:
Panowie, mieliście 4 godziny.|Lepiej żeby były jakieś rezultaty.
Panie Creedy?
Cały obszar został objęty kwarantanną.|Wszyscy znaczący świadkowie zostali zatrzymani.
Jest:
Panowie, mieliście 4 godziny.|Lepiej by były jakieś rezultaty. Panie Creedy?
Cały obszar został objęty kwarantanną.
Wszyscy znaczący świadkowie|zostali zatrzymani.
Było:
Odtwarzacz był podpięty|do Systemu Awaryjnego Nadawania.
Muzyką była uwertura "Rok 1812" Czajkowskiego.
Jest:
Aparatura monitorująca zarejestrowała|włamanie do Systemu Awaryjnego Nadawania.
Muzyką była uwertura|"Rok 1812" Czajkowskiego.
Było:
Panie Dascomb, co z tym zrobimy?
Jest:
Panie Dascomb,|co z tym zrobimy?
Było:
Kim ona jest, panie Finch?
Nie jesteśmy pewni,|ale ciągle nad tym pracujemy.
Coś jeszcze?
Zlokalizowaliśmy fajerwerki wystrzelone|przy użyciu materiałów wybuchowych.
Jest:
- Kim ona jest, panie Finch?|- Nie jesteśmy pewni, sir.
- Ale ciągle nad tym pracujemy.|- Coś jeszcze?
Zlokalizowaliśmy miejsce|wystrzelenia rac,
które posłużyły do przeniesiania|materiałów wybuchowych.
Było:
Co czyni je|bardzo trudnymi do zlokalizowania.
Jest:
Co czyni je bardzo trudnymi|do zlokalizowania.
Było:
Porażką będzie zalążek zwątpienia|we wszystko w co wierzymy, o co walczyliśmy.
Zwątpienie znów zasieje|w tym kraju chaos.
A ja na to nie pozwolę.
Jest:
Porażką będzie zalążek zwątpienia|we wszystko w co wierzymy,
o co walczyliśmy.
Zwątpienie zasieje w tym kraju chaos.|A ja na to nie pozwolę.
Było:
/Z miłych wiadomości...
/Najwyraźniej ekipa odpowiedzialna|/za zniszczenie Gmachu Sądu...
/chciała podarować dziewczynom|/wspaniałą i improwizowaną przesyłkę.
/Zburzenie było planowane od jakiegoś czasu.
/Muzyka i fajerwerki, wg szefa ekipy,|/zdecydowanie nie były zaplanowane.
Jest:
Anglia ponad wszystko.
Z miłych wiadomości...
Najwyraźniej ekipa odpowiedzialna|za zniszczenie Gmachu Sądu...
chciała podarować dziewczynom|wspaniałą i improwizowaną przesyłkę.
Wyburzenie było planowane|od jakiegoś czasu.
Muzyka i fajerwerki, wg szefa ekipy,
zdecydowanie nie były zaplanowane.|Za chwilę wracamy na antenę.
Było:
Widziałam to wszystko.|A ty widziałaś?
- Nie. Wczorajszej nocy...|- A tak, prawda. Byłaś na spotkaniu z Dietrichem, tak?
Evey. Tutaj jesteś.|Wciąż dla mnie pracujesz, tak?
- Przepraszam, Patricia.|- Potrzebuję 2 expresso i 3 kawy z dołu.
Jest:
Widziałam to wszystko.
- A ty widziałaś?|- Nie. Wczorajszej nocy...
A tak, prawda.|Byłaś na spotkaniu z Dietrichem, tak?
Evey. Tutaj jesteś.
- Wciąż dla mnie pracujesz, tak?|- Przepraszam, Patricia.
Potrzebuję 2 expresso i 3 kawy z dołu.
Było:
Nie kapuję. Dlaczego nosi|maskę Guya Fawkesa i wysadza Gmach Sądu?
Czy Fawkes nie próbował|wysadzić Parlamentu?
Jest:
Nie kapuję.
Dlaczego nosi maskę Guya Fawkesa?|Czy Fawkes nie próbował wysadzić Parlamentu?
Było:
"To histeryczne". Ale nie dostaniesz zatwierdzenia.|Musisz to poprawić, jasne? Pa.
Jest:
"To histeryczne".|Ale nie dostaniesz zatwierdzenia.
Musisz to poprawić, jasne? Pa.
Było:
Panie, Deitrich.
Gordon. Proszę. Nie potrzebuję słowa "pan" by sprawić,|że to ciało jest jeszcze starsze.
Jest:
- Panie, Deitrich.|- Gordon. Proszę.
Nie potrzebuję słowa "pan" by sprawić,|że to ciało jest jeszcze starsze.
Było:
Poważnie po wczorajszej nocy|godzina policyjna może się tylko zaostrzyć.
Jest:
Ponieważ po wczorajszej nocy|godzina policyjna może się tylko zaostrzyć.
Było:
Cześć, Frank.
- I co prześwietli to?|- Nie, to jest nafaszerowane bombami.
Mój ma już tyle odcinków|co "Moda na sukces".|/STORM SAXON.
Nie wiem jak możesz|oglądać takie gówno.
Jest:
- Cześć, Fred.|- I co prześwietli to?
Nie, jest nafaszerowane bombami.
Mój ma już tyle odcinków,|co "Moda na sukces". (STORM SAXON)
- Nie wiem jak możesz to oglądać.|- Co?
Było:
Nie jestem pewna.|Przed chwilą to dostarczono.
Napisano, że na scenę 3.
Jest:
Nie jestem pewna. Przed chwilą|to dostarczono. Napisano, że na scenę 3.
Było:
Chciałbym mieć na tyle odwagi,|żeby powiedzieć temu głupkowi,|że ta stacja nie jest jego placem zabaw.
Jest:
Chciałbym mieć na tyle odwagi, żeby powiedzieć|temu głupkowi, że to nie jest jego plac zabaw.
Było:
Zostaw je, dopóki|nie dowiem się do czego mają służyć.
Jest:
Zostaw je, dopóki nie dowiem się|do czego mają służyć.
Było:
Zostali zatrzymani jak miała 12 lat.
Co stało się z nią?
Brała udział w Projekcie Rekultywacji Nieletnich.
Jest:
- Zostali zatrzymani jak miała 12 lat.|- Co stało się z nią?
Brała udział w projekcie Nawracania Żydów.
Było:
- Jesteś tego pewien?|- Chcę z nią porozmawiać...
zanim zniknie jak wszyscy|z czarnej listy Creedego.
Jest:
Jesteś tego pewien?
Chcę z nią porozmawiać zanim zniknie|jak wszyscy z czarnej listy Creedego.
Było:
Jebany.
Jest:
Do diabła.
Ruszać się.
Było:
/Cały personel proszony|/o opuszczenie budynku.
/To nie ćwiczenia.
/Cały personel proszony|/o opuszczenie budynku.
Jest:
Uwaga, uwaga!
Cały personel proszony|o opuszczenie budynku.
To nie ćwiczenia.
Cały personel proszony|o opuszczenie budynku.
Było:
Tommy.
Policja!
Jest:
Dominic!
Policja!|Z drogi!
Było:
/Powiem ci kim jestem.|/Powiem ci co zrobiłem. Anglia ponad wszystko.
Opróżnić korytarz.
- Nie ruszaj na miłość boską!|- Tato, co z telewizorem?
/Dobry wieczór, Londynie.
/- Pozwólcie, że przeproszę...|- Awaryjny kanał!
/Jak większość z was cieszę się|/z komfortu codziennej rutyny.
/Bezpieczeństwo, znajomi, spokój, powtórki.
Jest:
Powiem ci, kim jestem.|Powiem ci, co zrobiłem.
Powiem ci, co zrobiłem.|Anglia ponad wszystko.
- Opróżnić korytarz.|- Tak jest!
Pomocy!
Nie ruszaj, na miłość boską!
Tato, co z telewizorem?
Dobry wieczór, Londynie.
- Pozwólcie, że przeproszę...|- Awaryjny kanał!
Jak większość z was cieszę się|z komfortu codziennej rutyny.
Bezpieczeństwo, znajomi,|spokój, powtórki.
Było:
/Lubię je, jak każdy facet.
/Ale jak wiecie, obchody...
/rocznic ważnych wydarzeń z przeszłości...
/zazwyczaj powiązanych z czyjąś śmiercią|/lub końcem jakiś strasznych krwawych wydarzeń...
/są świętowane w czasie miłego urlopu.
/Pomyślałem więc, że możemy uczcić dzień 5 listopada,|/dzień, który z pewnością nie jest pamiętany.
/Wziąć trochę odpoczynku od codziennego życia|/usiąść i porozmawiać.
/Są oczywiście i tacy,|/którzy nie chcą naszych rozmów.
Jest:
Lubię je, jak każdy facet.|Ale jak wiecie, obchody...
Mamo, kto to?
rocznic ważnych wydarzeń z przeszłości...
zazwyczaj powiązanych z czyjąś śmiercią|lub końcem jakiś strasznych krwawych wydarzeń...
są świętowane w czasie miłego urlopu.
Pomyślałem więc,|że możemy uczcić dzień 5 listopada,
dzień, który z pewnością|nie jest pamiętany.
Wziąć trochę odpoczynku od codziennego życia|usiąść i porozmawiać.
Są oczywiście i tacy,|którzy nie chcą naszych rozmów.
Było:
/Nawet teraz wykrzykują|/rozkazy do słuchawek telefonów...
/a w drodze są mężczyźni z bronią.
Jest:
Nawet teraz wykrzykują|rozkazy do słuchawek telefonów...
a w drodze są mężczyźni z bronią.
Było:
/Dlaczego? Ponieważ zamiast pałek|/można użyć argumentów.
/Słowa zawsze zachowują swoją moc.
/Słowa te mniej lub bardziej znaczące|/dla tych, którzy słuchają oświadczają prawdę.
/A prawdą jest,|/że coś złego dzieje się w tym kraju.
Ty to zaprojektowałeś. Ty zrobiłeś to niezawodnym.|Ty połączyłeś wszystkie telewizje.
/Okrucieństwo, niesprawiedliwość,|/nietolerancja, kryzys.
/Kiedyś mogliście manifestować swoją wolność...
/myśli, rozmowy do woli.
/Teraz macie cenzurę, system inwigilacji,|/zmuszający was do poparcia...
Kamery. Potrzebujemy kamer.
/Jak do tego doszło?
/Kto jest temu winny?
/Na pewno ci bardziej winni,|/odpowiedzą za to.
/Ale prawdę mówiąc,|/jeśli szukać winnych...
/musicie tylko|/spojrzeć w lustro.
/Wiem dlaczego to zrobiliście.|/Wiem, że byliście przerażeni.
/Kto nie był?|/Zastraszeni, przerażeni, schorowani.
/Było milion powodów,|/które wpłynęły na wasz rozum...
/i utratę zdrowego rozsądku.
/Strach wziął górę.
/Wtedy w panice zwróciliście się|/do obecnego Kanclerza Adama Sutlera...
/Obiecał wam porządek,|/obiecał pokój...
/a jedynym jego żądaniem|/była zgoda poprzez wasze milczenie.
Inspektorze, już prawie jesteśmy.
/Ostatniej nocy|/zdecydowałem przerwać to milczenie.
/Ostatniej nocy zniszczyłem Gmach Sądu,|/aby przypomnieć temu krajowi to, o czym zapomniał.
/Ponad 400 lat temu wielki obywatel życzył sobie|/wpoić wszystkim do głów dzień 5 listopada.
/Miał nadzieję przypomnieć światu, że sprawiedliwość,|/i wolność są czymś więcej niż tylko słowami.
/To perspektywy.
/Jeśli nie widzicie niczego,|/jeśli zbrodnie tego rządu pozostają nieznane dla was...
/sugerowałbym by pozostawić|/5 listopada w spokoju.
/Ale jeśli widzicie to co ja widzę...
/Jeśli czujecie to co ja czuję...
/I jeśli poszukujecie,|/jak i ja poszukuję...
/Proszę byście stanęli u mojego boku|/o tej porze za rok przed murami Parlamentu...
/i razem powinniśmy pokazać im 5 listopada,|/który nigdy nie będzie zapomniany.
- Terrorysta używa naszych maszyn dymnych.|- Zablokujcie wyjścia. Nikt nie wyjdzie.
Reszta, za mną.
Idzie na lewo.|Wy na prawo.
Jest:
Dlaczego? Ponieważ zamiast pałek|można użyć argumentów.
Słowa zawsze zachowują swoją moc.
Słowa te mniej|lub bardziej znaczące dla tych,
którzy słuchają oświadczają prawdę.
A prawdą jest,
że coś złego dzieje się w tym kraju.
Ty to zaprojektowałeś. Uczyniłeś to niezawodnym.|Połączyłeś wszystkie telewizje.
Okrucieństwo, niesprawiedliwość,|nietolerancja, kryzys.
Kiedyś mogliście manifestować|swoją wolność...
myśli, rozmowy do woli.
Teraz macie cenzurę,|system inwigilacji,
- zmuszający was do poparcia...|- Kamery. Potrzebujemy kamer.
Jak do tego doszło?|Kto jest temu winny?
Na pewno ci bardziej winni,
odpowiedzą za to.
Ale prawdę mówiąc,|jeśli szukać winnych...
musicie tylko|spojrzeć w lustro.
Wiem dlaczego to zrobiliście.
Wiem, że byliście przerażeni.
Kto nie był?|Zastraszeni, przerażeni, schorowani.
Było milion powodów,|które wpłynęły na wasz rozum...
i utratę zdrowego rozsądku.
Strach wziął górę.
Wtedy w panice zwróciliście się|do obecnego Kanclerza Adama Sutlera...
Obiecał wam porządek,|obiecał pokój...
a jedynym jego żądaniem|była zgoda poprzez wasze milczenie.
- Inspektorze, już prawie jesteśmy.|- Ostatniej nocy przerwałem to milczenie.
Ostatniej nocy zniszczyłem Gmach Sądu,
aby przypomnieć temu krajowi to,|o czym zapomniał.
Ponad 400 lat temu wielki obywatel|życzył sobie, by 5 listopada,
na zawsze pozostał nam w pamięci.
Miał nadzieję przypomnieć światu,|że sprawiedliwość, i wolność
są czymś więcej niż tylko słowami.
To perspektywy.
Jeśli nie widzicie niczego,
jeśli zbrodnie tego rządu|pozostają nieznane dla was...
sugerowałbym by pozostawić|5 listopada w spokoju.
Ale jeśli widzicie to, co ja widzę,
Jeśli czujecie to, co ja czuję...|I jeśli poszukujecie, jak i ja poszukuję...
Proszę byście stanęli u mego boku|o tej porze za rok
pod murami Parlamentu...
i razem powinniśmy|pokazać im 5 listopada,
który nigdy nie będzie zapomniany.
Terrorysta używa|naszych maszyn dymnych.
Zablokujcie wyjścia.
Nikt nie wyjdzie.|Reszta, za mną.
Idzie na lewo.
Wy na prawo.
Było:
/Nie strzelajcie.|/Proszę, nie strzelajcie.
Jest:
Nie strzelajcie.|Proszę, nie strzelajcie.
Było:
- Wszystkim nam założył maski.|- Jezu.
Nie strzelać, proszę! Nie ruszać się.|Wszyscy w maskach na kolana.
Ściągać maski.
- W pokoju kontrolnym jest bomba zegarowa.|- O, nie.
- George?|- Tak?
Wyprowadź stąd każdego,|kto nie ma na sobie maski.
Marshall, pomóż mu.|Reszta idziemy.
- Dobry Boże.|- Dalej! Wszyscy wychodzić.
Jest:
Wszystkim nam założył maski.
Jezu.
- Nie strzelać, proszę!|- Czekać!
- Czekać.|- Wstrzymać ogień.
Nie ruszać się.
Wszyscy w maskach na kolana.
- Ściągać maski.|- Szybko.
W pokoju kontrolnym|jest bomba zegarowa.
O, nie.
- Jones? Wyprowadź tych, którzy nie mają masek.|- Tak jest.
- Marshall, pomóż mu.|- Tak jest.
Reszta, idziemy.
Dobry Boże.
Dalej! Wszyscy wychodzić.
Było:
Zrobiłem to.|Zrobiłem to.
Stój. Ręce na głowę.|Natychmiast albo strzelam.
Jest:
Czekajcie!
Proszę, nie rańcie mnie.
Zrobiłem to.
Zrobiłem to.
Stój!
Ręce na głowę.|Natychmiast albo strzelam.
Było:
/SPECJALNE WYDANIE WIADOMOŚCI
/Przerywamy nasz program,|/aby podać tę przerażającą nowinę.
/Terrorysta przejął władze nad "Wieżą Jordan",|/którą oddał dosłownie kilka minut temu.
/Psychotyczny terrorysta,|/znany pod pseudonimem "V"...
/zaatakował pokój kontrolny|/wykorzystując materiały wybuchowe i inną broń...
/przeciwko nieuzbrojonym cywilom|/i nadał swoją transmisję.
/Właśnie otrzymaliśmy ten materiał|/nakręcony podczas policyjnej akcji.
/Stop. Stój gdzie jesteś, albo będę strzał.|/Stój gdzie jesteś.
/To tylko nieoficjalna wiadomość.
/Na tą chwilę uważamy, że podczas|/tej heroicznej akcji terrorysta został zabity.
Jest:
SPECJALNE WYDANIE WIADOMOŚCI
Przerywamy nasz program,|aby podać tę przerażającą nowinę.
Terrorysta przejął władze nad "Wieżą Jordan",|którą oddał dosłownie kilka minut temu.
Psychotyczny terrorysta,|znany pod pseudonimem "V"...
zaatakował pokój kontrolny|wykorzystując broń i materiały wybuchowe...
przeciwko nieuzbrojonym cywilom|i nadał swoją transmisję.
Właśnie otrzymaliśmy ten materiał|nakręcony podczas policyjnej akcji.
Stop. Zostań gdzie jesteś, albo będę strzelał.|Zpstań gdzie jesteś.
To tylko nieoficjalna wiadomość.
Na tą chwilę uważamy,|że podczas tej heroicznej akcji,
terrorysta został zabity.
Było:
/Według zapewnień Rządu|/niebezpieczeństwo zostało zlikwidowane.
/Terrorysta nie żyje.
/Teraz.|/Co o tym myślisz?
Rozważa czy ją zostawić.|A dopiero co go uratowała.
To terrorysta.
- Nie możesz zakładać, że zachowa się jak ja czy ty.|- Tak, ale w pewnej części jest człowiekiem.
Co gorsza|ona jest teraz przy nim.
Jest:
Według zapewnień Rządu|niebezpieczeństwo zostało zlikwidowane.
Terrorysta nie żyje.
Teraz.|Co o tym myślisz?
Rozważa czy ją zostawić.
A dopiero co go uratowała.
To terrorysta. Nie możesz zakładać,|że zachowa się jak ja czy ty.
Tak, ale w pewnej części|jest człowiekiem.
Co gorsza,|ona jest teraz przy nim.
Było:
Skąd masz te wszystkie przedmioty?
Stąd i stamtąd. Większość z materiałów|z Ministerstwa Materiałów Niepożądanych.
- Ukradłeś je?|- Nie, żadnych kradzieży tylko zmiana właściciela.
Jest:
- Skąd masz te wszystkie przedmioty?|- Stąd i stamtąd.
Większość z materiałów|z Ministerstwa Materiałów Niepożądanych.
- Ukradłeś je?|- Nie, żadnych kradzieży,
tylko zmiana właściciela.
Było:
Zrobiłaś, co uważałaś za słuszne.
Nie, nie powinnam tego robić.|Musiałam postradać swoje zmysły.
Jest:
- Zrobiłaś, co uważałaś za słuszne.|- Nie, nie powinnam tego robić.
Musiałam postradać swoje zmysły.
Było:
Mówiłaś, że szukali ciebie.
Jeśli wiedzą gdzie pracujesz,|na pewno wiedzą też gdzie mieszkasz.
Jest:
Szukają cię. Jeśli wiedzą gdzie pracujesz,|na pewno wiedzą też gdzie mieszkasz.
Było:
Musisz zrozumieć Evey...
Nie chciałem tego dla żadnego z nas,|ale nie widziałem innej możliwości.
Jest:
Musisz zrozumieć Evey,|nie chciałem tego dla żadnego z nas,
ale nie widziałem innej możliwości.
Było:
Byłabyś więziona, torturowana...
I wielce prawdopodobne,|że zginęłabyś, w celu znalezienia mnie.
Jest:
Byłabyś uwięziona, torturowana|i prawdopodobnie zabiliby cię,
byle mnie znaleźć.
Było:
Wziąłem cię i przyprowadziłem do jedynego miejsca,|w którym mogłabyś być bezpieczna.
Jest:
Zaprowadziłem cię do jedynego miejsca,|w którym mogłaś być bezpieczna.
Było:
Przykro mi, ale nie mogę podjąć takiego ryzyka.
Jest:
Przykro mi,|ale nie mogę podjąć takiego ryzyka.
Było:
Powinieneś mnie zostawić samą.|Dlaczego mnie nie zostawiłeś?!
Jest:
Powinieneś mnie zostawić samą.
Dlaczego mnie nie zostawiłeś?!
Było:
Więc znamy jej historię.
Teraz potrzebujemy jego historii.
Jest:
Więc znamy jej historię.|Teraz potrzebujemy jego historii.
Było:
Witaj, droga pani.
Jest:
Było:
Nie, proszę.|Tylko czy wszystko w porządku?
- Tak, tak. W jak najlepszym porządku.|- Mogę zapytać co się stało?
Jest:
- Nie, proszę. Wszystko w porządku?|- Tak, tak. W jak najlepszym porządku.
Mogę zapytać co się stało?
Było:
Tak, dziękuję.|Właściwie to umieram z głodu.
Usiądź.
Jest:
- Dziękuję. Właściwie to umieram z głodu.|- Usiądź.
Było:
- Skąd je masz?|- Z dostaw rządowych dla Kanclerza Sutlera.
Jest:
Skąd je masz?
Z dostaw rządowych|dla Kanclerza Sutlera.
Było:
Moja mama zawsze czytała mi sztuki.|Odkąd pamiętam zawsze chciałam grać...
Jest:
Moja mama zawsze czytała mi sztuki.
Odkąd pamiętam zawsze chciałam grać...
Było:
Kiedy miałam 9 lat grałam Violę|w "Wieczorze Trzech Króli" Szekspira. Mama była bardzo dumna.
Jest:
Kiedy miałam 9 lat grałam Violę w "Wieczorze|Trzech Króli". Mama była bardzo dumna.
Było:
Mówiłeś poważnie?
Co do słowa.
Jest:
- Mówiłeś poważnie?|- Co do słowa.
Było:
Nie ma żadnej pewności,|tylko okazja.
Jest:
Nie ma żadnej pewności,|tylko możliwość.
Było:
Obywatele nie powinni obawiać się Rządu,|to Rząd powinien obawiać się obywateli.
Jest:
Obywatele nie powinni|obawiać się Rządu,
to Rząd powinien|obawiać się obywateli.
Było:
Budynek jest symbolem.
Akt jego zniszczenia również.|Ludzie nadają moc symbolom.
Jest:
Budynek jest symbolem.|Akt jego zniszczenia również.
Ludzie nadają moc symbolom.
Było:
Chciałabym wierzyć, że jest to możliwe...
Jest:
Chciałabym wierzyć,|że jest to możliwe...
Było:
/Powiem wam co wiem.
/Wiem, że to nie jest wariat.
/Dlaczego?|/Bo wariaci nie noszą masek.
/Wariaci nie grożą niewinnym ludziom.
/I jak każdy terrorysta.|/To pieprzony tchórz!
Bez żadnych negocjacji, kiedy przyjadę rano|Paddy ma tam już nie być.
Jest:
Powiem wam co wiem.|Wie, że to nie człowiek.
- Czym jest?|- Człowiek nie używa maski.
- Czym jest?|- Człowiek nie grozi niewinnym obywatelom.
Zachowuje się,|jak każdy terrorysta.
To pieprzony tchórz!
Bez żadnych negocjacji,
kiedy przyjadę rano|Paddy ma tam już nie być.
Było:
Posłuchaj gówniarzu.
Anglia ponad wszystko.|Jak mówię, tak ma być.
Jest:
Posłuchaj gówniarzu. Anglia ponad wszystko.|Jak mówię, tak ma być.
Było:
/Powiem wam czego żałuję.
/Żałuję, że tam nie byłem.
/Żałuję, że nie miałem szansy|/stanąć z nim twarzą w twarz.
/Tylko jednej szansy.|/Tyle potrzebuję.
/WERYFIKACJA...|/Evey Hammond
/Ten tzw. "V"|/i jego wspólniczka Evey Hammond...
/Wysyłają swoje przesłanie nienawiści.|/Nieracjonalny i arogancki głos,
doręczający ultimatum terrorysty.
Jest:
Powiem wam czego żałuję.
Żałuję, że tam nie byłem.
Żałuję, że nie miałem szansy|stanąć z nim twarzą w twarz.
Tylko jednej szansy.|Tyle potrzebuję.
WERYFIKACJA...|Evey Hammond
Ten tzw. "V"|i jego wspólniczka Evey Hammond...
Wysyłają swoje przesłanie nienawiści.
Nieracjonalny i arogancki głos,|doręczający ultimatum terrorysty.
Było:
Koniec!|/Morałem tej historii jest:
Dobrzy wygrywają, źli przegrywają...|jak zwykle. Anglia ponad wszystko.
Jest:
- Koniec!|- Morałem tej historii jest:
Dobrzy wygrywają, źli przegrywają...
jak zwykle. Anglia ponad wszystko.
Było:
Nie martw się. Dopilnowałem, żeby|nie przeszkadzały nam żadne telefony, komandorze.
Jest:
Nie martw się. Dopilnowałem,|żeby nie przeszkadzały nam
żadne telefony, komandorze.
Było:
To ty...
Duch poprzednich świąt.
Tak?
/Finch? Tu Dascomb.
Dascomb?
/Dzwoniłem już do Kanclerza.|/Musimy zapanować nad sytuacją.
Jaką sytuacją?
Kanclerz Sutler zgodził się, że z pewnych względów|musimy zachować dyskrecję.
Ukaże nas w złym świetle. Strata "Głosu Londynu"|może zniszczyć naszą wiarygodność.
Jest:
- To ty...|- Duch poprzednich świąt.
- Tak?|- Finch? Tu Dascomb.
- Dascomb?|- Dzwoniłem już do Kanclerza.
- Musimy zapanować nad sytuacją.|- Jaką sytuacją?
Kanclerz Sutler zgodził się, że z pewnych|względów musimy zachować dyskrecję.
Ukaże nas w złym świetle.|Strata "Głosu Londynu"
może zniszczyć naszą wiarygodność.
Było:
Może ktoś coś widział albo słyszał?
Nic. Tak samo jak wcześniej.
Jest:
- Może ktoś coś widział albo słyszał?|- Nic. Tak samo jak wcześniej.
Było:
Mój ulubiony film.|"Hrabia Monte Christo".
Z Robertem Donatem|w roli Edmonda Dantesa.
Jest:
Mój ulubiony film.
"Hrabia Monte Christo" z Robertem Donatem|w roli Edmonda Dantesa.
Nie moje ostrze,|lecz twoje uczynki cię rozbroiły.
Było:
- Nie widziałam tego.|- Naprawdę? A chciałabyś?
A ma szczęśliwe zakończenie?
- Najszczęśliwsze, jakie może być.|- Ok.
Jest:
- Nie widziałam tego.|- Naprawdę?
- A chciałabyś?|- A ma szczęśliwe zakończenie?
Najszczęśliwsze, jakie może być.
Ok.
Było:
Żadnych odcisków, żadnych włosów, żadnych nitek.|Ten facet jest jak duch.
Jest:
Żadnych odcisków, włosów, nitek.|Ten facet jest jak duch.
Było:
Znaczne zapasy środków farmaceutycznych.
Które były wykorzystane|po kryzysie w St. Mary w ciągu tygodnia.
Przypadek?
Jak będziesz pracował tak długo jak ja|przestaniesz wierzyć w przypadki.
/Możemy wejść?
/Znajdź własne drzewo.
Jest:
Znaczne udziały|w Viadoxic Pharmaceutical.
Viadoxic i St. Mary|w ciągu tygodnia. Przypadek?
Jak będziesz pracował tak długo jak ja,|przestaniesz wierzyć w przypadki.
Możemy wejść?
- Znajdź własne drzewo.|- Znajdź własne drzewo.
Było:
/BTN jest zdruzgotane wiadomością,|/że najbardziej popularny...
Jest:
BTN jest zdruzgotane wiadomością,|że najbardziej popularny...
Było:
/najbardziej nagradzana gwiazda w historii BTN,
/mężczyzna znany wszystkim jako "Głos Londynu"|/zmarł wczoraj na skutek udaru.
/Jego niezwykły talent...
- Ona kłamie.|/- Poświęcił życie dla ojczyzny...
Skąd wiesz?
Jest:
najbardziej nagradzana gwiazda|w historii BTN,
człowiek znany wszystkim|jako "Głos Londynu",
zmarł wczoraj na skutek udaru|w swoim apartamencie.
- Ona kłamie.|- Skąd wiesz?
Było:
/Nie było zaskoczeniem,|/że jego ciało zostało znalezione w biurze...
/gdzie często zostawał po godzinach,|/kiedy inni byli już w domach.
/Lewis, będzie nam ciebie brakowało.
V?
Wczoraj nie mogłam znaleźć mojej przepustki.|Nie wziąłeś jej?
Jest:
Dla tych, którzy go znali|nie było zaskoczeniem,
że jego ciało|zostało znalezione w biurze...
gdzie często zostawał po godzinach,|kiedy inni byli już w domach.
Lewis, będzie nam ciebie brakowało.
V? Wczoraj nie mogłam znaleźć|mojej przepustki.
Nie wziąłeś jej?
Było:
Co?
Przemoc może być użyta w dobrej wierze.
O czym ty mówisz?
Sprawiedliwość.
Jest:
- Co?|- Przemoc może być użyta w dobrej wierze.
- O czym ty mówisz?|- Sprawiedliwość.
Było:
Irak, Kurdystan, Syria... przed i po, Sudan.
Zajęty chłopak. Do czasu,|aż przenieśli go do więzienia w Larkhill.
Tylko dobre uczynki zostają ukarane.
Jest:
Irak, Kurdystan, Syria...|przed i po, Sudan.
- Zajęty chłopak.|- Do czasu,
aż przenieśli go|do więzienia w Larkhill.
Tylko dobre uczynki|nie zostają ukarane.
Było:
Larkhill? Larkhill?
Nie mogę sobie przypomnieć o szczegółach,|ale możecie przejrzeć nasze akta.
Już je przejrzeliśmy, majorze.
Jest:
Larkhill? Larkhill?|Nie pamiętam szczegółów.
- Ale możecie przejrzeć nasze akta.|- Już je przejrzeliśmy, majorze.
Było:
To sprawa najwyższej wagi, majorze.|Musimy widzieć czy było coś innego w tym więzieniu.
Jest:
To sprawa najwyższej wagi, majorze.
Musimy widzieć czy było|coś innego w tym więzieniu.
Było:
/Mój brat był uczniem w St. Mary.
/Po jego śmierci|/moi rodzice zajęli się polityką.
/Protestowali przeciwko wojnie, rekultywacji.
/Kiedy Sutler został kanclerzem,|/stanęli na czele opozycji.
/Oglądałam ich w telewizji.|/Myślałam, że zobaczę ich śmierć.
/Pamiętam ich nocne kłótnie.|/Mama chciała wyjechać z kraju, tata odmówił.
/Mówił, że jeśli uciekniemy|/oni zwyciężą.
/Zupełnie jakby...|/To była gra.
Evey, szybko. Chowaj się.
Mamusiu...
/Nigdy więcej ich nie widziałam.
Jest:
Mój brat był uczniem w St. Mary.
Po jego śmierci|moi rodzice zajęli się polityką.
Protestowali przeciwko wojnie,|nawracaniu.
Kiedy Sutler został kanclerzem,|stanęli na czele opozycji.
Oglądałam ich w telewizji.
Myślałam, że zobaczę ich śmierć.
Pamiętam ich nocne kłótnie.
Mama chciała wyjechać z kraju,|tata odmówił.
Mówił, że jeśli uciekniemy|oni zwyciężą.
Zupełnie jakby...
To była gra.
Evey, szybko. Ukryj się.
- Mamusiu...|- Evey!
Nigdy więcej ich nie widziałam.
Było:
Przykro, że nie jestem jak moi rodzice,|a chciałabym być, ale...
nie jestem!
Żałuję, że cały czas się bałam, ale...
taka jestem.
Jest:
Przykro, że nie jestem jak moi rodzice,|a chciałabym być,...
ale nie jestem!
Żałuję, że cały czas się bałam,...
ale taka jestem.
Było:
Dlatego chcę zapytać czy jest coś|co mogłabym zrobić, żeby pomóc w jego naprawie?
Jest:
Dlatego chcę zapytać czy jest coś,|co mogłabym zrobić, by pomóc w jego naprawie?
Było:
Oryginalne elektroniczne nagrania zaginęły.|Prawdopodobnie w czasie rekultywacji.
Wiele rzeczy z tamtego okresu zaginęło.|Ale znalazłem tę kopię, która dotyczy tych akt.
Jest:
Oryginalne elektroniczne nagrania zaginęły.
Prawdopodobnie w okresie Nawracania.|Wiele rzeczy z tamtego okresu zaginęło.
Ale znalazłem tę kopię,|która dotyczy tych akt.
Było:
"W moim życiu dzięki sile|prawdy podbiłem wszechświat."
Osobiste motto?
Z "Tragicznych dziejów doktora Fausta".
- To o człowieku, którzy oszukał diabła?|- Rzeczywiście.
A propos diabła, zastanawiałem się|czy twoja oferta pomocy jest wciąż aktualna?
- Oczywiście.
Wydaje się, że przewidziałem możliwość|przyspieszenia mojego pierwotnego planu.
Jest:
"W moim życiu dzięki sile prawdy|podbiłem wszechświat."
- Osobiste motto?|- Z "Tragicznych dziejów doktora Fausta".
To o człowieku, którzy oszukał diabła?
Rzeczywiście.|A propos diabła,
zastanawiałem się, czy twoja oferta|pomocy jest wciąż aktualna?
- Oczywiście.|- Wydaje się, że przewidziałem
możliwość przyspieszenia|mojego pierwotnego planu.
Było:
Kolejny lekarz.
Dlaczego w więzieniu|potrzebowano tylu lekarzy?
Jest:
Kolejny lekarz. Dlaczego w więzieniu|potrzebowano tylu lekarzy?
Było:
Wszystko zostało przygotowane?
Tak. Właśnie otrzymałem waszą przesyłkę.|Powinniście zdążyć idealnie przed Mszą.
Jest:
- Wszystko zostało przygotowane?|- Tak.
Właśnie otrzymałem waszą przesyłkę.
Powinniście zdążyć idealnie przed Mszą.
Było:
- Ale wasza świątob...
- To nie była praca tylko raczej|moja ostatnia wpłata, którą byłem zainteresowany...
moją ostatnią małą przyjemnością.
Przepraszam waszą świątobliwość.
Przyjechała, ale był mały bałagan w Agencji.|Przysłali nową dziewczynę.
Obawiam się, że jest|trochę starsza niż zazwyczaj.
Jest:
- Ale Wasza Świętob...|- To nie była praca.
Raczej moja ostatnia wpłata,|którą byłem zainteresowany.
Moją ostatnią małą przyjemnością.
Przepraszam Wasza Świątobliwość.
Przyjechała,|ale był mały bałagan w Agencji.
Przysłali nową dziewczynę. Obawiam się,|że jest trochę starsza niż zazwyczaj.
Było:
- Boże, chyba nie jest za stara?|- O tym zadecyduje wasza świątobliwość.
- Mój...|- Wasza świątobliwość.
I pomyśleć, że...
przez chwilę wątpiłem w twój wdzięk.
Moja wina, moje dziecko.|Moja wina.
Wasza świątobliwość nie mamy zbyt wiele czasu.|Muszę wam coś powiedzieć.
Spowiedź? Uwielbiam grę w spowiedź.
Jest:
Boże, chyba nie jest za stara?
O tym zadecyduje Wasza Świątobliwość.
- Mój...|- Wasza Świątobliwość.
I pomyśleć, że przez chwilę|wątpiłem w twój wdzięk.
Moja wina, moje dziecko.
Moja wina.
Wasza Świątobliwość nie mamy zbyt wiele czasu.|Muszę Wam coś powiedzieć.
Spowiedź?|Uwielbiam grę w spowiedź.
Było:
To nie gra, wasza świątobliwość.|Ktoś tu idzie. Chyba chce was zabić.
Przepraszam?
Mówię wam to,|bo potrzebuję jakiejś ochrony.
Jest:
To nie gra, Wasza Świątobliwość.
Ktoś tu idzie.|Chyba chce was zabić.
- Słucham?|- Mówię wam to,
bo potrzebuję jakiejś ochrony.
Było:
- Daj mi dowód, żebym uwierzył.|- Przestań. Odejdź ode mnie.
Jest:
Daj mi dowód, żebym uwierzył.
Przestań. Odejdź ode mnie.
Było:
**Wspaniałe zakończenie spowiedzi. **
Ty mała dziwko.|Ty jebana mała kurwo!
Na Boga. Nie kłamała.|To ty.
Przepraszam. Musiałam.
Evey...
Jest:
Cóż za wspaniałe zakończenie spowiedzi.
Ty mała dziwko.|Ty pieprzona mała kurwo!
- Wielebny.|- Na Boga.
Nie kłamała.|To ty.
Przepraszam.
- Musiałam.|- Evey...
Było:
- Proszę. Litości!|- Nie dziś, biskupie. Nie dziś.
/Nie rób tego.|/Błagam cię.
Jest:
Proszę. Litości!
Nie dziś, biskupie.
Nie dziś.
Nie rób tego.|Błagam cię.
Było:
Co do...
/Nie chcę umierać!
Jest:
Otwórz dziób i wysuń język.
- Co do...|- Nie chcę umierać!
Było:
Przejrzyj każde nazwisko z tych akt.|Chcę wiedzieć gdzie są. Dzisiaj.
Tak jest.|Patrz kto pcha się z palcami.
Jest:
Przejrzyj każde nazwisko z tych akt.|Chcę wiedzieć gdzie są.
- Dzisiaj.|- Tak jest.
Patrz kto pcha się z paluchami.
Było:
Creedy, co ty tutaj robisz?
Jest:
Creedy.
Co ty tutaj robisz?
Było:
W tych niestabilnych czasach błędy|jak ten z "Wieży Jordan" są nie do przyjęcia.
Jest:
W tych niestabilnych czasach
błędy, jak ten z "Wieży Jordan"|są nie do przyjęcia.
Było:
Co to znaczy?
Wydaje się, że terrorysta|ma głębokie pojęcie o naszych metodach.
Jest:
- Co to znaczy?|- Wydaje się, że terrorysta...
ma głęboką wiedzę o naszych metodach.
Było:
Teraz lepiej będzie zaprzestać jakichkolwiek dochodzeń|w sprawach już przedawnionych...
Jest:
Teraz lepiej będzie zaprzestać...
jakichkolwiek dochodzeń|w sprawach już przedawnionych...
Było:
Major Wilson jest przyjacielem Kanclerza.|Jego lojalność jest niepodważalna.
Ale moja jest?
Jest:
Major Wilson jest przyjacielem Kanclerza.
- Jego lojalność jest niepodważalna.|- Ale moja jest?
Było:
Na twoim miejscu inspektorze,|starałbym się odnaleźć terrorystę.
Jest:
Na twoim miejscu inspektorze,
starałbym się odnaleźć terrorystę.
Było:
Zdrowie.
Gordon wiem, że szuka mnie|każdy policjant w tym kraju.
Jest:
Proszę.
- Zdrowie.|- Szuka mnie każdy policjant w tym kraju.
Było:
Jeśli mnie znajdą,|możesz mieć wiele kłopotów.
Jest:
- Evey...|- Możesz mieć wiele kłopotów.
Było:
Ty zaufałaś mi, byłoby szaleństwem|gdybym ja nie zaufał tobie.
Mój Boże...
To "God Save the Queen". Moi rodzice pokazali mi to,|kiedy byliśmy w Galerii XII.
Myślałem, że Sutler to zniszczył.
Tak sądził, zapłaciłem za|niego więcej niż za ten dom.
Ale nie ważne jakbym źle się czuł|to zawsze poprawia mi humor.
A co to?
Kopia Koranu z XIV wieku.
Jest:
Ty zaufałaś mi.
Byłoby szaleństwem,|gdybym ja nie zaufał tobie.
Mój Boże...|To "God Save the Queen".
Moi rodzice pokazali mi to,|kiedy byliśmy w Galerii XII.
- Myślałem, że Sutler to zniszczył.|- Tak sądził.
Zapłaciłem za niego więcej niż za ten dom.|Ale niezależnie jak źle bym się czuł,
to zawsze poprawia mi humor.
- A co to?|- Kopia Koranu z XIV wieku.
Było:
- Dlaczego to trzymasz?|- Nie muszę być muzułmaninem...
żeby znaleźć piękno w obrazach,|albo czytać poezję.
Jest:
Dlaczego to trzymasz?
Nie muszę być muzułmaninem, żeby znaleźć|piękno w obrazach, albo czytać poezję.
Było:
Ale...
Zastanawiasz się dlaczego|zostałaś zaproszona tutaj na kolację...
Jest:
- Ale...|- Zastanawiasz się dlaczego...
zostałaś zaproszona tutaj na kolację...
Było:
Ponieważ w takim świecie,|gdybym chciał zaprosić kogoś kogo pożądam...
Jest:
Ponieważ w takim świecie,|gdybym chciał zaprosić kogoś, kogo pożądam...
Było:
Przykro mi.
Nie tak jak mi.
Prawdą jest, że po tylu latach tracisz|więcej niż swój apetyt.
Jest:
- Przykro mi.|- Nie tak jak mi.
Prawdą jest, że po tylu latach...
tracisz więcej niż swój apetyt.
Było:
/Przepraszam inspektorze.
Ta same podstawowe toksyny,|które były w ciele Prothero.
Jest:
Przepraszam inspektorze.|Wyniki toksykologii jak u Prothero.
Było:
To Scarlet Carson.|Zdaje się, że wymarły.
Jest:
To Scarlet Carson.
Zdaje się, że wymarły.
Było:
Byłbym wdzięczny gdybyś ją obejrzała.|Każda informacja może być pomocna.
Jest:
Byłbym wdzięczny gdybyś ją obejrzała.
Każda informacja może być pomocna.
Było:
/Właśnie skończyłem|/przeglądać dane, inspektorze.
/Lepiej niech pan tu przyjdzie.
Jest:
Właśnie skończyłem przeglądać dane,|inspektorze. Lepiej niech pan tu przyjdzie.
Było:
Mój Boże, zabija ich wszystkich.
Jeden po drugim.
Kim ona jest?
Nie jestem pewien.
Jest:
Mój Boże, zabił ich wszystkich.|Poza jednym.
- Kim ona jest?|- Nie jestem pewien.
Było:
Zadzwoniłem do Urzędu,|ale jeszcze nie oddzwonili.
Jest zbyt późno,|albo zbyt wcześnie.
Zadzwoń jeszcze raz.|Chcę znać to nazwisko.
Jest:
Dzwoniłem do Urzędu,|jeszcze nie oddzwonili.
- Jest zbyt późno, albo zbyt wcześnie.|- Zadzwoń jeszcze raz. Chcę znać to nazwisko.
Było:
Przyszedłeś mnie zabić.
Tak.
Jest:
- Przyszedłeś mnie zabić.|- Tak.
Było:
/Przepraszam inspektorze. Nie odpowiada.|/Jest problem z połączeniem.
Jezu... Jest tam.
/Po tym co się stało...|/Po tym co zrobili...
/Myślałam o samobójstwie.
Jest:
Przepraszam inspektorze.|Nie odpowiada.
Jest problem z połączeniem.
Jezu...
Jest tam.
Po tym co się stało...|Po tym co zrobili...
Myślałam o samobójstwie.
Było:
Nie widziałam co zamierzają tam robić.
- Ja tylko wykonywałam swoją pracę.|- To co zrobili było możliwe tylko dzięki tobie.
Jest:
Nie widziałam,|co zamierzają tam robić.
Przysięgam.
Wykonywałam swoją pracę.
To co zrobili było możliwe|tylko dzięki tobie.
Było:
Zabawne. Dostałam dziś|jedną z twoich róż.
Nie byłam pewna czy to ty|jesteś terrorystą dopóki jej nie zobaczyłam.
Jest:
Zabawne.
Dostałam dziś|jedną z twoich róż.
Nie byłam pewna, czy to ty jesteś|terrorystą, dopóki jej nie zobaczyłam.
Było:
Nie ma żadnych zbiegów okoliczności, Delia.
Jest:
Nie ma żadnych|zbiegów okoliczności, Delia.
Było:
Będzie boleć?
- Nie.|- Dziękuję.
Jest:
- Będzie boleć?|- Nie.
Dziękuję.
Było:
- Nigdy.|- Przepraszam.
Jest:
Nigdy.
Wybacz.
Było:
/Terrorysta najwyraźniej chce jednego.
Jest:
Terrorysta najwyraźniej chce jednego.
Było:
Tak.
- Ktoś jeszcze to czytał?|- Nie.
Więc jasno to panu wytłumaczę.
Jest:
- Tak.|- Ktoś jeszcze to czytał?
- Nie.|- Więc jasno to panu wytłumaczę.
Było:
jak również mógł być efektem fantazji|któregoś z członków Partii, który został zwolniony|z powodów psychicznych.
Jest:
jak również mógł być efektem|fantazji któregoś z członków Partii,
który został zwolniony|z powodów psychicznych.
Było:
będzie uważana za akt działalności wywrotowej,|o ile nie za akt zdrady.
Czy to zrozumiałe, panie Finch?
Tak jest.
Lepiej, żeby inspektor,|wbił to sobie do głowy.
/22 maja.
/Przyjechała dziś moja pierwsza grupa.
/Muszę przyznać,|/że jestem bardzo podniecona.
/To może być wejście do nowej epoki.
/Broń nuklearna nic nie znaczy w świecie,|/w którym wirus może zabić całą populację|/i pozostawić cały dobytek nietknięty.
/27 maja.
/Komandor Prothero oprowadził|/po laboratorium księdza Lillimana.
/Ze względu na jutrzejszą rozmowę|/na temat łamania praw człowieka.
/Trochę się obawiałam,|/ale komandor zapewnił, że nie będzie problemów.
/2 czerwca.
/Zastanawiam się, czy ci ludzie wiedzą,|/jak bardzo mogą pomóc swojemu krajowi?
/Czy to zrobiłoby im jakąkolwiek różnicę?
/Niektórzy są słabi i żałośni.|/Nigdy nie patrzą ci w oczy.
/Nienawidzę ich.
/18 sierpień.
/Z początkowych 50 osób|/ponad 75% nie żyje.
/Nie pojawił się jeszcze|/żaden osobnik zdolny do kontroli.
/18 wrzesień.
/Jest ktoś, kto daje mi nadzieję.
/Nie wykazuje on żadnych z patologii|/systemu odpornościowego innych badanych.
/Odkryłam kilka komórek w jego krwi,|/których nie byłam w stanie skategoryzować.
/Mutacja nie wywołuje żadnych dodatkowych zmian|/w układzie fizycznym i odruchach.
/Ale osobnik nie pamięta kim był|/albo skąd pochodzi.
/Kimkolwiek był|/jest teraz kluczem do marzeń.
/I nadzieją, że to wszystko|/nie było na próżno.
/5 listopad.
/Zaczęło się wczorajszej nocy.|/Zaraz po północy.
/Pierwszy wybuch zniszczył|/całą sekcję medyczną.
/Całą moją pracę.
/Przepadła. Starałam się zrozumieć,|/jak mogło do tego dojść.
/Wtedy zobaczyłam jego.
/Mężczyznę z pokoju V.
/Patrzył na mnie.
/Nie oczyma.|/Nie miał oczu.
/Ale wiedziałam, że patrzył na mnie|/ponieważ czułam to.
/Dobry Boże. Co ja zrobiłam?
Dzień dobry, droga pani.
Co robisz?
Nazywamy to "jaja w koszu".|Moja mama zwykle je robiła.
Jest:
będzie uważana|za akt działalności wywrotowej,
o ile nie za akt zdrady.
- Czy to zrozumiałe, panie Finch?|- Tak jest.
Lepiej, żeby inspektor,
wbił to sobie do głowy.
23 maja.
Przyjechała dziś moja pierwsza grupa.
Muszę przyznać,|że jestem bardzo podniecona.
To może być wejście do nowej epoki.
Broń nuklearna nic nie znaczy w świecie,
w którym wirus może zabić całą populację
i pozostawić cały dobytek nietknięty.
- Trzymać się razem.|- Ruszać.
27 maja.
Komandor Prothero oprowadził|po laboratorium księdza Lillimana.
Ze względu na jutrzejszą rozmowę|na temat łamania praw człowieka.
Trochę się obawiałam, ale komandor|zapewnił, że nie będzie problemów.
2 czerwca.
Zastanawiam się, czy ci ludzie wiedzą,|jak bardzo mogą pomóc swojemu krajowi?
Czy to zrobiłoby im jakąkolwiek różnicę?
Niektórzy są słabi i żałośni.|Nigdy nie patrzą ci w oczy.
Nienawidzę ich.
18 sierpień.
Z początkowych 50 osób|ponad 75% nie żyje.
Nie pojawił się jeszcze|żaden osobnik zdolny do kontroli.
18 wrzesień.
Jest ktoś, kto daje mi nadzieję.
Nie wykazuje on żadnych z patologii|systemu odpornościowego innych badanych.
Odkryłam kilka komórek w jego krwi,|których nie byłam w stanie skategoryzować.
Mutacja nie wywołuje|żadnych dodatkowych zmian...
w układzie fizycznym i odruchach.
Ale osobnik nie pamięta
kim był albo skąd pochodzi.
Kimkolwiek był|jest teraz kluczem do marzeń.
I nadzieją, że to wszystko|nie było na próżno.
5 listopad.
Zaczęło się wczorajszej nocy.|Zaraz po północy.
Pierwszy wybuch zniszczył|całą sekcję medyczną.
Całą moją pracę.
Przepadła. Starałam się zrozumieć,|jak mogło do tego dojść, gdy zobaczyłam go.
Mężczyznę z pokoju V.
Patrzył na mnie.
Nie oczyma.|Nie miał oczu.
Ale wiedziałam, że patrzył na mnie|ponieważ czułam to.
Dobry Boże.
Co ja zrobiłam?
- Dzień dobry, droga pani.|- Co robisz?
Nazywamy to "jaja w koszyczku".|Moja mama zwykle je robiła.
Było:
To ja jestem V.|W końcu poznałaś prawdę.
Jesteś zmieszana, wiem.|Trudno w to uwierzyć, że...
pod tą pomarszczoną|i przejedzoną twarzą...
Jest:
To ja jestem V.
W końcu poznałaś prawdę.
Jesteś zmieszana, wiem.
Trudno w to uwierzyć, że pod tą|pomarszczoną i przejedzoną twarzą...
Było:
- To nie jest śmieszne, Gordon.|- Tak, wiem.
Jestem beznadziejny bez widowni.
Jest:
To nie jest śmieszne, Gordon.
Tak, wiem.|Jestem beznadziejny bez widowni.
Było:
/Terrorysta atakuje bronią biologiczną.|/Wirus St. Mary pochłania 178 ofiar.
/"TRZY WODY" zainfekowane.|/EPIDEMIA.
/Rozruchy w Szpitalu Króla.|/80 tys. martwych.
Jest:
Terrorysta atakuje bronią biologiczną.|Wirus St. Mary pochłania 178 ofiar.
"TRZY WODY" ZAINFEKOWANE.|EPIDEMIA.
Rozruchy w Szpitalu Króla.|80 tys. martwych.
Było:
Coś nie tak?
Nie za dobrze pan wygląda.
Jest:
Coś nie tak?|Nie za dobrze pan wygląda.
Było:
Dobrze, inspektorze.|Chodzi o terrorystę?
Jest:
Dobrze, inspektorze.
Chodzi o terrorystę?
Było:
Co jeśli najgorszy, najbardziej przerażający|atak biologiczny w historii tego kraju...
Jest:
Co jeśli najgorszy,
najbardziej przerażający|atak biologiczny w historii tego kraju...
Było:
Nie rozumiem.|Wiemy, że był ich dziełem.
- Był sąd, przyznali się.|- Odbyła się egzekucja, wiem.
Jest:
Nie rozumiem. Wiemy, że był ich dziełem.|Był sąd, przyznali się.
Odbyła się egzekucja, wiem.
Było:
Te zbiegi okoliczności...
I muszę zapytać,|co jeśli byłoby inaczej?
Co jeśli ktoś inny|rozprzestrzenił wirusa?
Co jeśli ktoś inny|zabił tych wszystkich ludzi?
- Chciałbyś wiedzieć, kto to był?|- Pewnie.
Jest:
Te zbiegi okoliczności...|I muszę zapytać,
A jeśli byłoby inaczej?|A jeśli ktoś inny rozprzestrzenił wirusa?
Jeśli ktoś inny|zabił tych wszystkich ludzi?
Chciałbyś wiedzieć, kto to był?
Pewnie.
Było:
Jeśli nasz Rząd był odpowiedzialny,|za to, co stało się w St. Mary i w "Trzech wodach"?
Jest:
Jeśli nasz Rząd był odpowiedzialny,
za to, co stało się w St. Mary|i w "Trzech wodach"?
Było:
/"SIŁA POPRZEZ JEDNOŚĆ|/JEDNOŚĆ POPRZEZ WIARĘ"
Jest:
Było to w cholernie zimnym marcu.
Gadając o tym utracimy|nasz partyjny status.
- To stek bzdur.|- Ucisz się.
"SIŁA POPRZEZ JEDNOŚĆ|JEDNOŚĆ POPRZEZ WIARĘ"
Było:
Zarejestrowaliśmy również|12% wzrost zadowolenia społecznego.
We wszystkich 4 częściach.
Panie Creedy?
Robimy wszystko, co możemy, Kanclerzu.
Wskaźnik aresztowań nie był tak wysoki|od czasów rekultywacji.
Jest:
Zarejestrowaliśmy również|12% wzrost
zadowolenia społecznego.|We wszystkich 4 częściach.
- Panie Creedy?|- Robimy, co możemy, Kanclerzu.
Wskaźnik aresztowań nie był tak wysoki|od czasów Nawrcacania.
Było:
/Dobry wieczór państwu.
/Mamy wyjątkowego gościa dziś wieczorem.
/Nie uwierzycie w to.|/Prawdę mówiąc ja sam nie wierzę.
/Proszę, zgotujcie ciepłe przywitanie...
/naszemu Kanclerzowi - Adam Sutler.
Nie... Niemożliwe...|Nie ma mowy...
Jest:
Dobry wieczór państwu.
Mamy wyjątkowego gościa dziś wieczorem.
Nie uwierzycie w to.|Prawdę mówiąc ja sam nie wierzę.
Proszę, zgotujcie ciepłe przywitanie...
naszemu Kanclerzowi - Adam Sutler.
- Nie... Niemożliwe...|- Nie ma mowy...
Było:
/Drogi Kanclerzu...
/Rozumiem, że żyje pan w ciągłym stresie|/od początku tego całego terrorystycznego aktu.
/Pomyśleliśmy, że będzie dobrze|/pomóc panu zrelaksować się, choć odrobinę.
/Ciepłe mleko.|/Nie ma nic lepszego.
/Rozumiem, że relaksuje się|/pan tak każdej nocy?
/Od kiedy byłem jeszcze chłopcem.
/Ale myli się pan, panie Dietrich.
Jest:
Drogi Kanclerzu...
Rozumiem, że żyje pan w ciągłym stresie
od początku tego całego|terrorystycznego aktu.
Pomyśleliśmy, że będzie dobrze|pomóc panu zrelaksować się, choć odrobinę.
Ciepłe mleko.|Nie ma nic lepszego.
Rozumiem, że relaksuje się|pan tak każdej nocy?
Od kiedy byłem jeszcze chłopcem.
Ale myli się pan, panie Dietrich.
- Terrorysta nigdy nie był poważnym problemem.|- Naprawdę?
- Drogi Kanclerzu...|- To on.
Sugeruje pan, że nie żyje?
Terrorysta został zneutralizowany.
Boże, Kanclerzu...
Terrorysta!
Terrorysta!
Łapcie go!
O rety.
W końcu...
A teraz ujawnimy go całemu światu.
To on!
Puszczajcie.|Ja jestem waszym Kanclerzem.
Jak śmiesz.|Ja jestem Kanclerzem.
Oszust!
Żołnierze, to jest terrorysta.
- Rozkazuję wam zabić tego zdrajcę.|- Kłamca.
- Oszust.|- Zdrajca.
- Gotowi?|- Przygotować się!
- Ognia!|- Ognia!
Było:
/Terrorysta nigdy nie był poważnym problemem.
/Naprawdę?
/- Drogi Kanclerzu...|- Cicho.
/Sugeruje pan, że nie żyje?
/Terrorysta został zneutralizowany.
/Boże, Kanclerzu...
/Terrorysta.
/Łapcie go!
/W końcu...
/A teraz ujawnimy go całemu światu.
/Puszczajcie.|/Ja jestem waszym Kanclerzem.
/Jak śmiesz.|/Ja jestem Kanclerzem.
/Oszust!
/Żołnierze, to jest terrorysta.
/Rozkazuję wam zabić tego zdrajcę.
/Kłamca. Oszust. Zdrajca.
/Gotowi? Ognia!
I co nam zrobią? Wlepią karę?|Wielka mi sprawa.
Mamy najlepiej oglądalny|program na świecie.
Jest:
I co nam zrobią?|Wlepią karę?
Wielka mi sprawa. Mamy program|o najlepszej oglądalności na świecie.
Było:
- Kilka lat temu zastępował mi matkę.|- Jesteś szalony.
Żałuję, że nie karmił mnie piersią.
Wszystko dla ciebie jest żartem, Gordon?
Tylko rzeczy, które się liczą.
- A co jeśli przyjdą po ciebie?|- Powiem ci, co się stanie.
Jest:
Kilka lat temu zastępował mi matkę.
- Jesteś szalony.|- Żałuję, że nie karmił mnie piersią.
- Wszystko dla ciebie jest żartem?|- Tylko rzeczy, które się liczą.
- A jeśli przyjdą po ciebie?|- Powiem ci, co się stanie.
Było:
a w międzyczasie|nasze notowania osiągną szczyty.
Będzie dobrze.
Zaufaj mi.
Jest:
a w międzyczasie nasze notowania|osiągną szczyty. Będzie dobrze. Zaufaj mi.
Było:
Szybko Evey. Chowaj się.
Jest:
Szybko Evey. Schowaj się.
Było:
Zostałaś oskarżona o udział w 3 zabójstwach...
zniszczenie rządowych własności|spiskowanie z terrorystą, zdrajcą i wywrotowcem.
Karą jest rozstrzelanie|przez pluton egzekucyjny.
Jest:
Zostałaś oskarżona|o udział w 3 zabójstwach...
zniszczenie rządowych własności,|spiskowanie z terrorystą,
zdrajcą i wywrotowcem.|Karą za to jest pluton egzekucyjny.
Było:
Musisz nam wyjawić tożsamość,|albo miejsce pobytu terrorysty zwanego "V".
Jeśli twoje informacje pomogą go schwytać...
Jest:
Musisz nam wyjawić tożsamość,|albo miejsce pobytu...
terrorysty zwanego "V".
Jeśli twoje informacje|pomogą go schwytać...
Było:
Rozumiesz, co ci mówię?
Jest:
Rozumiesz, co mówię?
Było:
/Wiem, że nie mogę przekonać cię,|/że to nie jedna z ich sztuczek.
/Ale mam to gdzieś.
/To ja. Mam na imię Valerie.
/Sądzę, że długo nie pożyję,|/chciałam, więc opowiedzieć komuś o swoim życiu.
/To jedyna autobiografia,|/jaką kiedykolwiek napiszę...
/Boże, na dodatek|/na papierze toaletowym.
/Urodziłam się w Nottingham w 1985.
/Nie pamiętam wiele z tamtych lat.|/W pamięci utkwił mi deszcz.
/Moja babcia posiadała farmę w Totalbrick.
/I ona powiedziała mi,|/że w deszczu widać obraz Boga.
/Kiedy skończyłam 11 klasę|/dostałam się do dziewczęcego liceum.
/To w tej szkole poznałam|/moją pierwszą dziewczynę.
/Miała na imię Sara.
/Jej nadgarstki...|/były piękne.
/Myślałam, że nasza miłość|/będzie trwać wieczność.
/Pamiętam, że nauczyciel|/powiedział nam...
/że to faza młodości,|/z której każdy wyrasta.
/Sara wyrosła.
/Ja nie.
/W 2002 zakochałam się|/w dziewczynie imieniem Christine.
/W tym roku przyznałam się rodzicom.
/Nie zrobiłabym tego bez Christine|/trzymającej mnie za rękę.
/Mój ojciec nie chciał na mnie spojrzeć.
/Powiedział, żebym wyszła|/i nigdy nie wracała.
/Matka nie powiedziała nic.
/Ja tylko powiedziałam prawdę.|/Byłam samolubna?
/Akceptacja samego siebie to tak niewiele,|/ale to wszystko, co mamy.
/To ostatni kawałek nas samych...
/Ale posiadając ten kawałek...
/jesteśmy wolni.
Koniec nastąpi, kiedy zechcesz.|Tylko powiedz gdzie on jest.
Nie wiem!
/Zawsze wiedziałam,|/co chcę robić w życiu.
/W 2015 zagrałam|/w swoim pierwszym filmie.
/"The Salt Flats"
/To była najważniejsza rola w moim życiu.
/Nie z powodu kariery...
/Z powodu,|/że przy pracy poznałam ją - Ruth.
/Kiedy pierwszy raz ją pocałowałam...
/wiedziałam, że nie chcę całować|/żadnych innych ust, tylko jej.
/Mieszkałyśmy w małym mieszkaniu w Londynie.
/W doniczce hodowała|/dla mnie Scarlet Carson.
/W naszym mieszkaniu|/zawsze pachniało różami.
/To były najlepsza lata mojego życia.
/Ale amerykańska wojna była coraz gorsza.
/W końcu dotarła do Londynu.
/"Celem Ministra Obrony Narodowej Adama Sutlera|/jest zamknięcie pozostałych stacji..."
/Po tym nie było już żadnych róż...
/Dla nikogo.
Jest:
Wiem, że nie mogę przekonać cię,|że to nie jedna z ich sztuczek.
Ale mam to gdzieś.
To ja.
Mam na imię Valerie.
Sądzę, że długo nie pożyję, chciałam więc|opowiedzieć komuś o swoim życiu.
To jedyna autobiografia,|jaką kiedykolwiek napiszę. Boże...
na dodatek...|na papierze toaletowym.
Urodziłam się w Nottingham w 1985.
Nie pamiętam wiele z tamtych lat.|W pamięci utkwił mi deszcz.
Moja babcia posiadała farmę w Totalbrick.
I ona powiedziała mi,|że w deszczu widać obraz Boga.
Kiedy skończyłam 11 klasę|dostałam się do dziewczęcego liceum.
To w tej szkole poznałam|moją pierwszą dziewczynę.
Miała na imię Sara.
Jej nadgarstki...
były piękne.
Myślałam, że nasza miłość|będzie trwać wieczność.
Pamiętam, że nauczyciel|powiedział nam...
że to faza młodości,|z której każdy wyrasta.
Sara wyrosła.
Ja nie.
W 2002 zakochałam się|w dziewczynie imieniem Christine.
W tym roku przyznałam się rodzicom.
Nie zrobiłabym tego bez Christine|trzymającej mnie za rękę.
Mój ojciec nie chciał na mnie spojrzeć.|Powiedział, bym wyszła i nigdy nie wracała.
Matka nie powiedziała nic.
Ja tylko powiedziałam prawdę.|Byłam samolubna?
Akceptacja samego siebie to tak niewiele,|ale to wszystko, co mamy.
To ostatni kawałek nas samych...
Ale posiadając ten kawałek...
jesteśmy wolni.
Koniec nastąpi, kiedy zechcesz.
- Tylko powiedz gdzie on jest.|- Nie wiem!
Zawsze wiedziałam,|co chcę robić w życiu.
W 2015 zagrałam|w swoim pierwszym filmie. "The Salt Flats"
To była najważniejsza rola w moim życiu.|Nie z powodu kariery...
ale dlatego,|że przy pracy poznałam ją - Ruth.
Kiedy pierwszy raz ją pocałowałam...
wiedziałam, że nie chcę całować|żadnych innych ust, tylko jej.
Mieszkałyśmy w małym mieszkaniu w Londynie.
W doniczce hodowała|dla mnie Scarlet Carson.
W naszym mieszkaniu|zawsze pachniało różami.
To były najlepsza lata mojego życia.
Ale amerykańska wojna była coraz gorsza.|W końcu dotarła do Londynu.
"Celem Ministra Obrony Narodowej|Adama Sutlera
jest zamknięcie pozostałych stacji... "
Po tym nie było już żadnych róż...
Dla nikogo.
Było:
/Pamiętam jak zmieniało się znaczenie słów.
/Nieznane słowa jak "zabezpieczenie" czy "interpretacja"|/stały się synonimem "przerażenia".
/Słowa jak "Norsefire" i "Zasady lojalności" przybrały na potędze.
/Pamiętam jak "różnice" stały się "niebezpieczne".
/Ostatnie, czego nie rozumiem...
/Dlaczego nienawidzili nas tak bardzo?
/Pojmali Ruth, kiedy kupowała jedzenie.
/Nigdy nie płakałam tak bardzo|/jak po jej odejściu.
/Niedługo później przyszli i po mnie.
/Wydaje się dziwne, że moje życie powinno|/zakończyć się w tak straszliwym miejscu.
/Ale przez 3 lata nie miałam|/róż i przeprosin dla nikogo.
/Umrę tutaj.|/Każda część mnie zginie...
/Każda część...
/prócz jednej...
/Części...
/małej, delikatnej,|/jedynej, którą warto mieć.
/Nie możemy jej nigdy stracić|/albo odrzucić...
/Nie możemy pozwolić|/żeby nam ją odebrano.
/Kimkolwiek jesteś, mam nadzieję,|/że uciekniesz z tego miejsca.
/Mam nadzieję, że świat się zmieni|/i wszystko będzie lepsze.
/Ale najbardziej mam nadzieję,|/że zrozumiesz, co mam na myśli mówiąc, że...
/mimo tego, że nie znam cię,|/mimo tego, że nigdy cię nie poznałam...
/nie kochałam z tobą, płakałam przy tobie,|/czy całowałam z tobą...
/Kocham cię.
/Z całego serca.
/Kocham cię.
/Valerie.
Mam cię poinformować,|że zostałaś skazana przez specjalny trybunał.
Jest:
Pamiętam, jak zmieniało się|znaczenie słów.
Rzadkie słowa, jak "zabezpieczenie"|czy "poddanie" stały się synonimem "przerażenia".
Słowa jak "Norsefire"|i "Zasady lojalności" zyskały na potędze.
Pamiętam jak "różnice"|stały się "niebezpieczne".
Ostatnie, czego nie rozumiem...
Dlaczego nienawidzili nas tak bardzo?
Pojmali Ruth, kiedy kupowała jedzenie.
Nigdy nie płakałam tak bardzo|jak po jej odejściu.
Niedługo później przyszli i po mnie.
Wydaje się dziwne, że moje życie powinno|zakończyć się w tak straszliwym miejscu.
Ale przez 3 lata nie miałam róż|i przeprosin dla nikogo.
Umrę tutaj.
Każda część mnie zginie...
Każda część...
prócz jednej...
części...
małej, delikatnej,
jedynej, którą warto mieć.
Nie możemy jej nigdy stracić czy odrzucić.|Nie możemy pozwolić, by nam ją odebrano.
Kimkolwiek jesteś, mam nadzieję,|że uciekniesz z tego miejsca.
Mam nadzieję, że świat się zmieni|i wszystko będzie lepsze.
Ale najbardziej mam nadzieję,|że zrozumiesz, co mam na myśli mówiąc,
że choć nie znam cię,|choć nigdy cię nie poznałam...
nie kochałam z tobą,
nie śmiałam ani płakałam z tobą,
czy całowałam z tobą...
Kocham cię.
Z całego serca.
Kocham cię.
Valerie.
Mam cię poinformować, że zostałaś|skazana przez specjalny trybunał.
Było:
Rozumiesz, co ci mówię?
Tak.
Jest:
- Rozumiesz, co mówię?|- Tak.
Było:
Nie.
Bardzo dobrze.
Jest:
- Nie.|- Trudno.
Było:
Zorganizować spotkanie z sześcioma mężczyznami,|zabrać za hangar z chemikaliami i zastrzelić.
Jest:
Zorganizować spotkanie|z sześcioma mężczyznami,
zabrać za szopę z chemikaliami|i zastrzelić.
Było:
Słuchaj. Wszystko, czego chcą|to odrobina informacji.
Powiedz im coś. Cokolwiek.
Jest:
Słuchaj. Wszystko, czego chcą,|to odrobina informacji.
Powiedz im coś.|Cokolwiek.
Było:
Ale wolę już zginąć|za hangarem z chemikaliami.
Więc już się nie boisz?
Jesteś więc wolna.
Jest:
Ale wolę już zginąć|za szopą z chemikaliami.
Więc już się nie boisz?|Jesteś więc wolna.
Było:
Myślałem, że go aresztują,|ale kiedy znaleźli Koran w jego domu...
został stracony.
Jest:
Myślałem, że go aresztują,
ale kiedy znaleźli w jego domu|Koran, został stracony.
Było:
Na szczęście|dotarłem do ciebie przed nimi.
Dotarłeś do mnie?
Jest:
- Na szczęście dotarłem do ciebie przed nimi.|- Dotarłeś do mnie?
Było:
Mówiłaś, że chcesz żyć bez strachu.
Chciałem, żeby było prostsze wyjście,|niestety nie było.
- O mój Boże.|- Wiem, że może nigdy mi nie wybaczysz.
Ale nie zrozumiesz, jak trudne było|dla mnie to, co zrobiłem.
Każdego dnia żałowałem|wszystkiego, co we mnie widzisz.
Jest:
Mówiłaś, że chcesz żyć bez strachu.|Chciałbym, by było prostsze wyjście.
- Niestety nie było.|- O mój Boże.
Wiem, że może nigdy mi nie wybaczysz.
Ale nie zrozumiesz, jak trudne|było dla mnie to, co zrobiłem.
Każdego dnia żałowałem wszystkiego,|co we mnie widzisz.
Było:
Jesteś chory.
Jesteś zły!
Mogłaś to zakończyć, Evey.
Mogłaś przekazać informacje,|ale tego nie zrobiłaś.
Jest:
Jesteś chory.|Jesteś zły!
Mogłaś to zakończyć. Mogłaś dać|im informacje, ale tego nie zrobiłaś.
Było:
Właśnie.
Najpierw także myślałem,|że to nienawiść.
Nienawiść była wszystkim, co znałem,|wypełniała cały świat.
W więzieniu nauczyła mnie jak jeść,|jak pić, jak oddychać.
Jest:
Właśnie. Najpierw także myślałem,|że to nienawiść.
Nienawiść była wszystkim, co znałem,|wypełniała cały świat, uwięzionego...
nauczyła mnie jak jeść,|jak pić, jak oddychać.
Było:
Twój ojciec jako artysta|używał kłamstw, żeby mówić o prawdzie.
Tak stworzyłem tę mistyfikację, ale...
Uwierzyłaś w to i odnalazłaś|część prawdy o sobie.
Nie.
To, co było prawdziwe w tej celi|jest równie prawdziwe teraz.
To, co czułaś tam|nie miało nic wspólnego ze mną.
Jest:
Twój ojciec jako artysta używał kłamstw,|żeby mówić o prawdzie.
Tak stworzyłem tę mistyfikację.
Ale uwierzyłaś w to|i odnalazłaś część prawdy o sobie.
- Nie.|- Co było prawdą w celi, jest prawdą i teraz.
To, co czułaś tam,|nie miało nic wspólnego ze mną.
Było:
Mój Boże...
Przestań...
Nie mogę oddychać...
Jest:
Mój Boże...|Nie mogę oddychać...
To astma.|Gdy byłem mały...
Było:
Odebrali ci rodziców.
Odebrali ci brata.
W celi nie zostawili ci nic...
oprócz twojego życia.
Jest:
Odebrali ci rodziców.|Odebrali ci brata.
W celi nie zostawili ci nic...|oprócz twojego życia.
Było:
Zostawili tylko marne życie.|Ale nie, nie nie...
Proszę!!
Zdobyłaś coś innego.
Jest:
Zostawili tylko marne życie.|Ale nie, nie...
- Proszę!|- Zdobyłaś coś innego.
Było:
Stawiłaś czoła śmierci, Evey.|Byłaś spokojna.
Jest:
Stawiłaś czoła śmierci, Evey.
Byłaś spokojna.
Było:
- Czułam...|- Tak?
Jest:
Czułam...
Tak?
Było:
Jest winda, która zabierze nas na dach.
Jest:
Jest winda,|która zabierze nas na dach.
Było:
Chciałam to zatrzymać, ale...
nie mogłabym wiedząc,|że ty to napisałeś.
Jest:
Chciałam to zatrzymać,...
ale nie mogłabym wiedząc,|że ty to napisałeś.
Było:
Ona żyła naprawdę?
Tak.
Jest:
- Ona żyła naprawdę?|- Tak.
Było:
Znałeś ją?
Nie. Napisała ten list|chwilę przed śmiercią.
Jest:
- Znałeś ją?|- Nie.
Napisała ten list|chwilę przed śmiercią.
Było:
Tak.
Byłeś w celi obok?
Jest:
- Tak.|- Byłeś w celi obok?
Było:
i tobie.
Mnie uczynili to,|że mnie stworzyli.
Jest:
- I tobie.|- Mnie uczynili to, że mnie stworzyli.
Było:
Wcześniej bałabym się, ale...
Chyba powinnam podziękować.
Jest:
Wcześniej bałabym się,...
ale chyba powinnam podziękować.
Było:
Dobrze.
Dziękuję.
Kanclerzu, wiem, że nikt|nie chce tego omawiać, ale...
jeśli chcemy być przygotowani|na każdą ewentualność...
Jest:
- Dobrze.|- Dziękuję.
Kanclerzu, wiem, że nikt|nie chce tego omawiać,...
ale jeśli chcemy być przygotowani|na każdą ewentualność...
Było:
"Czerwony raport", który znajduje się przed panem,|został sprawdzony przez kilku specjalistów d/s wyburzeń.
Wnioskuje, że najbardziej logicznym sposobem|ataku terrorystycznego będzie atak powietrzny.
Oddzielnie raport sugeruje|również atak w pociągu...
pomimo, że tunele otaczające Parlament|zostały zasypane.
Jest:
Leżący przed panem "Czerwony raport",|został sprawdzony przez specjalistów ds wyburzeń.
Wnioskuje on,
że najbardziej logicznym sposobem|ataku terrorystycznego...
będzie atak powietrzny.
Oddzielnie raport sugeruje też|atak w pociągu...
mimo, że tunele otaczające Parlament...
zostały zasypane.
Było:
Jestem pewny, że opierając się na pańskich|przeczuciach ten Rząd nie porządziłby długo.
Panie Dascomb. Teraz potrzebujemy|jasnej wiadomości dla obywateli tego kraju.
Ta wiadomość musi być zamieszczona w każdej gazecie,|wygłoszona w radiu i pokazana w telewizji.
Jest:
Jestem pewny, inspektorze,
że opierając się na pańskich przeczuciach|ten Rząd nie porządziłby długo.
Panie Dascomb.|Potrzebujemy teraz...
jasnej, czytelnej wiadomości|dla obywateli tego kraju.
Ta wiadomość musi być zamieszczona|w każdej gazecie,
wygłoszona w radiu|i pokazana w telewizji.
Było:
Chcę, żeby ten kraj zdał sobie sprawę,|że stoimy na skraju zapomnienia.
Chcę, żeby każdy mężczyzna, każda kobieta, każde dziecko|zrozumieli jak niedaleko nam do chaosu.
Chcę, żeby każdy przypomniał sobie,|dlaczego potrzebują nas!
/Wiadomości z USA.|/Wojna wciąż niszczy Bliski Wschód.
/Naukowcy uważają, że najmniejsze od 2 lat|/opady deszczu spowodują niedobór wody.
/Analitycy przewidują wzrost cen wody.
/Policja aresztowała 9 podejrzanych.
Wierzycie w te pierdoły?
/Na zewnątrz strefy objętej kwarantanną|/nowy wirus zabił 27 ludzi.
/Władze odkryły nowe fakty|/na temat grupy terrorystycznej "V".
/Brali udział w ataku biologicznym|/na Londyn 14 lat temu.
Mój przyjaciel w grupie Creedego odkrył coś.
Jest:
Chcę, by ten kraj zdał sobie sprawę,|że stoimy na skraju zapomnienia.
Chcę, by każdy mężczyzna, kobieta i dziecko|zrozumieli, jak niedaleko nam do chaosu.
Chcę, by każdy...
przypomniał sobie,|dlaczego jesteśmy potrzebni!
Wiadomości z USA.|Wojna wciąż niszczy Bliski Wschód.
Naukowcy uważają, że najmniejsze od 2 lat|opady deszczu spowodują niedobór wody.
Analitycy przewidują wzrost cen wody.
Policja aresztowała 9 podejrzanych.
Wierzycie w te pierdoły?|Leciały przez całe lato.
Na zewnątrz strefy objętej kwarantanną|nowy wirus zabił 27 ludzi.
Władze odkryły nowe fakty|na temat grupy terrorystycznej "V".
która dokonała ataku biologicznym|na St. Mary w Londynie 14 lat temu.
Mój przyjaciel|w grupie Creedego odkrył coś.
Było:
Oryginalna część czarnej listy Creedego.
Arron Percy, Robert Keys, William Rookwood.
Dzień po wybuchu epidemii w St. Mary...
Percy cmokał się ze swą spluwą,|Keys zginął w ogniu, a Rookwood zaginął.
Przejebany zbieg okoliczności.
Jest:
Oryginalna część czarnej|listy Creedego.
Arron Percy, Robert Keys,|William Rookwood.
Dzień po wybuchu epidemii|w St. Mary...
Percy cmokał się ze swą spluwą,|Keys zginął w ogniu,
a Rookwood zaginął.
Cholernie wygodny zbieg okoliczności.
Było:
ROZUMIEM, ŻE PAN MNIE SZUKA.|TO ZNACZY, ŻE JEST PAN GOTOWY NA PRAWDĘ.
PROSZĘ ODESŁAĆ TEN E-MAIL,|A JA WYŚLĘ SZCZEGÓŁY CO DO SPOTKANIA.
Jest:
ROZUMIEM, ŻE PAN MNIE SZUKA.|WIĘC JEST PAN GOTOWY NA PRAWDĘ.
PROSZĘ ODESŁAĆ TEN E-MAIL,|A JA WYŚLĘ SZCZEGÓŁY O SPOTKANIU.
Było:
Byłem tutaj przy otwarciu.|Przyprawiało o dreszcze.
Jest:
Przychodząc tu o tej porze|dostaję dreszczy.
Było:
Masz dla nas informacje?
Nie. Macie już wszystkie informacje.|Wszystkie daty i nazwiska są w waszych głowach.
Wszystko, czego chcecie,|czego naprawdę potrzebujecie to historia.
Historia może być prawdziwa albo fałszywa.
Jest:
- Masz dla nas informacje?|- Nie. Macie już wszystkie.
Wszystkie daty i nazwiska|są w waszych głowach.
Wszystko, czego chcecie,|czego naprawdę potrzebujecie, to historia.
Historia może być prawdziwa|albo fałszywa.
Było:
To głęboko wierzący człowiek|i członek partii konserwatywnej.
/Ma tylko jeden cel|/i żadnego szacunku do politycznych procesów.
/Im większą skupiał władzę,|/tym większe miał poparcie i bardziej agresywnych stronników.
/Ostatecznie jego partia wprowadza|/specjalny projekt w celu "Bezpieczeństwa Narodowego".
/Najpierw wydaje się, że są to poszukiwania|/broni biologicznej bez względu na koszty.
/Jednak prawdziwym motywem projektu jest władza.
/Kompletna hegemonia i dominacja.
/Projekt kończy się jednak gwałtownie.
/Ale ludzie nie byli zaangażowani na próżno.
/Nową możliwością wybuchu wojny|/jest zasianie jej w krwi naszych ofiar.
Wyobraźcie sobie wirus, najstraszniejszy z możliwych.|I wyobraźcie sobie, że macie na niego lek.
/Jeśli twoim celem byłaby władza,|/co ty byś zrobił z taką bronią.
/A teraz moment w naszej historii,|/kiedy pojawia się czarny charakter.
/Człowiek bezsprzecznie bez sumienia,|/który ostatecznie zawsze znajdzie winnego.
/To on zadecydował, że celem nie powinien być|/wróg państwa, tylko samo państwo.
/Dla zmaksymalizowania efektów ataku|/jako cele zostały wybrane:
/szkoła, stacja|/i oczyszczalnia zasobów wodnych.
/Kilkaset mieszkańców|/zginęło w przeciągu kilku tygodni.
/"Trzy wody" są zainfekowane i zanieczyszczone.
/Władze próbują zapanować nad rozprzestrzenianiem się.|/Wybuch zniszczył całe podziemia.
/Wywołane przez media strach i panika|/rozprzestrzeniały się szybko...
/i podzieliły cały kraj,|/aż pojawił się jedyny słuszny cel.
/Przed kryzysem "St. Mary" nikt nie mógł|/przewidzieć wyników wyborów. Nikt.
/Ale po wyborach, patrzcie, stał się cud.
/Niektórzy wierzyli,|/że była to interwencja Boga...
/Ale była to tylko okazja dla firm farmaceutycznych|/kierowanych przez członków partii...
/którzy nagle zaczęli się bogacić.
/Rok później kilku ekstremistów|/zostało uznanych winnych i straconych.
/Wybudowano nawet pomnik,|/żeby uczcić ofiary.
/W końcowym rozrachunku okazało się,|/że prawdziwym geniuszem był strach.
/Strach stał się narzędziem tego Rządu|/i wszyscy politycy ostatecznie...
/opowiedzieli się za stworzeniem|/pozycji kanclerza.
/Reszta, jak to mówią,|/jest historią.
Może pan udowodnić coś z tego?
Myślisz, że dlaczego wciąż żyję?
Jest:
To głęboko wierzący człowiek|i członek Partii Konserwatywnej.
Ma tylko jeden cel|i żadnego szacunku do politycznych procesów.
Im większą skupiał władzę,|tym większe miał poparcie...
i bardziej agresywnych stronników.
Ostatecznie jego partia wprowadza specjalny|projekt w imię "Bezpieczeństwa Narodowego".
Najpierw wydaje się,|że są to poszukiwania broni biologicznej...
prowadzone bez względu na koszty.
Jednak prawdziwym motywem projektu|jest władza.
Kompletna hegemonia i dominacja.
Projekt kończy się jednak gwałtownie.
Ale ludzie|nie byli zaangażowani na próżno.
Nową możliwością wybuchu wojny|jest zasianie jej w krwi naszych ofiar.
Wyobraźcie sobie wirus,|najstraszniejszy z możliwych.
I wyobraźcie sobie,|że macie na niego lek.
Jeśli twoim celem byłaby władza,|co ty byś zrobił z taką bronią.
A teraz moment w naszej historii,|kiedy pojawia się czarny charakter.
Człowiek bezsprzecznie bez sumienia,
który ostatecznie|zawsze znajdzie winnego.
To on zadecydował, że celem|nie powinien być wróg państwa,
tylko samo państwo.
Dla zmaksymalizowania efektów ataku|jako cele zostały wybrane:
szkoła, stacja|i oczyszczalnia zasobów wodnych.
Kilkaset mieszkańców|zginęło w przeciągu kilku tygodni.
"Trzy wody" są zainfekowane|i zanieczyszczone.
Władze próbują zapanować|nad rozprzestrzenianiem się.
Wybuch zniszczył całe podziemia.
Wywołane przez media strach i panika|rozprzestrzeniały się szybko...
i podzieliły cały kraj,|aż pojawił się jedyny słuszny cel.
Przed kryzysem "St. Mary"
nikt nie mógł przewidzieć|wyników wyborów. Nikt.
Ale po wyborach, patrzcie,|stał się cud.
Niektórzy wierzyli,|że była to interwencja Boga...
Ale była to tylko okazja dla firm farmaceutycznych|kierowanych przez członków partii...
którzy nagle zaczęli się bogacić.
Rok później kilku ekstremistów|zostało uznanych winnych i straconych.
Wybudowano nawet pomnik,|żeby uczcić ofiary.
W końcowym rozrachunku okazało się,|że prawdziwym geniuszem był strach.
Strach stał się narzędziem tego Rządu
i wszyscy politycy automatycznie...
opowiedzieli się za stworzeniem|stanowiska kanclerza.
Reszta, jak to mówią,|jest historią.
- Może pan udowodnić coś z tego?|- Myślisz, że dlaczego wciąż żyję?
Było:
Kiedy poczuję się bezpiecznie,|jeśli nie będzie mógł dłubać w nosie bez waszej wiedzy,|skontaktuję się z wami.
Jest:
Gdy poczuję się bezpiecznie wiedząc,|że nie podłubie w nosie bez waszej wiedzy,
skontaktuję się z wami.
Było:
Dlaczego wcześniej się dostosowałeś?
- Na co czekałeś?|- Na pana, inspektorze. Potrzebowałem pana.
- Co on tam robi?|- Straszny Creedy.
Nie chcę wiedzieć.
Sutler nie może panu dłużej ufać, panie Creedy|i oboje wiemy dlaczego.
Po tym jak zniszczę Parlament,|będzie musiał kogoś poświęcić, jakiś kawałek mięsa.
I tym mięsem będzie pan, panie Creedy.
Tak mądry człowiek jak pan|powinien to rozważyć.
Tak mądry człowiek powinien mieć plan.
Jest:
Dlaczego się wcześniej ujawniłeś?
Na co czekałeś?
Na pana, inspektorze.
Potrzebowałem pana.
Co on tam robi w ciemnościach?
Straszny Creedy.|Nie chcę wiedzieć.
Sutler nie może panu dłużej ufać,|panie Creedy.
I oboje wiemy dlaczego.
Po tym jak zniszczę Parlament,
będzie musiał kogoś poświęcić,|jakiś kawałek mięsa.
I kto nim będzie?
Pan, panie Creedy.
Taki mądry człowiek, jak pan|powinien to rozważyć.
Tak, mądry człowiek|powinien mieć plan.
Było:
Z tego powodu jest pan teraz obserwowany.|Każdy pokój ma oczy i uszy. Od piwnicy po strych.
Bzdury!
Tak mądry człowiek jak pan|sądzi z pewnością inaczej.
Jest:
Z tego powodu jest pan teraz obserwowany.
Każdy pokój ma oczy i uszy.
- Od piwnicy po strych.|- Bzdury!
Taki mądry człowiek jak pan,|sądzi z pewnością inaczej.
Było:
Dlatego, wokół Sutlera jest tylu ludzi.|Mężczyzn, którzy mogą zostać odwołani.
Wszystko, co musi pan zrobić,|to wydać rozkaz.
Jest:
Dlatego, wokół Sutlera|jest tylu pańskich ludzi.
Mężczyzn, którzy mogą zostać odwołani.|Pan musi tylko wydać rozkaz.
Było:
/Możemy wejść?
/Znajdź własne drzewo.
Jest:
To nie moje ostrze lecz własny postępek|cię rozbroił, Mondeo.
Możemy wejść?
Znajdź własne drzewo.
Było:
Tak?
Inspektorze, do pana.
Tak?
/- To inspektor Finch?|- Tak.
/Tu kapitan Clark ze 137 brygady.|/Znaleźliśmy go.
Kogo?
/Williama Rookwooda.|/Tego, którego szukaliście.
/Widziałem pański raport kilka tygodni wcześniej|/i sprawdzałem John'ów Doe.
/Miałem nadzieję, że to starczy. Uzębienie się zgadza.|/Dryfował na wodzie, rybacy go znaleźli.
/Żadnych dokumentów,|/nikt go nie widział do teraz.
Jest:
Tak? Inspektorze, do pana.
- Tak?|- To inspektor Finch?
- Tak.|- Tu kapitan Clark,
ze 137 brygady.
- Znaleźliśmy go.|- Kogo?
Williama Rookwooda.|Tego, którego szukaliście.
Widziałem pański raport kilka tygodni wcześniej|i sprawdzałem John'ów Doe.
I trafiłem go.|Uzębienie się zgadza.
Dryfował, rybacy go znaleźli. Żadnych dokumentów,|nikt go nie widział do teraz.
Było:
Siedział tam i wciskał mi te głupoty!|A ja dałem się nabrać!
Jest:
Sutler wciskał mi te głupoty!|I ja dałem się nabrać!
Było:
/"SIŁA POPRZEZ JEDNOŚĆ|/JEDNOŚĆ POPRZEZ WIARĘ"
Jest:
SIŁA POPRZEZ JEDNOŚĆ|JEDNOŚĆ POPRZEZ WIARĘ
Było:
347 dni, panowie!|347 klęsk!
Jest:
347 dni, panowie!
347 klęsk!
Było:
Jak dotąd 8 samochodów z pudełkami.|Co najmniej kilka setek tysięcy sztuk.
Chryste.
Jest:
Jak dotąd 8 samochodów z pudełkami.
- Co najmniej kilka setek tysięcy sztuk.|- Chryste.
Było:
Anarchia w WB.
Chaos.
Jest:
- Anarchia w WB.|- Chaos.
Było:
Dlatego poszedłem, do Larkhill wczorajszej nocy.
Ta strefa jest objęta kwarantanną.
Musiałem to zobaczyć.
Jest:
Dlatego poszedłem do Larkhill|wczorajszej nocy.
- Ta strefa jest objęta kwarantanną.|- Musiałem to zobaczyć.
Było:
Jeden łańcuch zdarzeń z przeszłości od Larkhill.
Jest:
Jeden łańcuch zdarzeń|z przeszłości od Larkhill.
Było:
A kiedy to zrobi,|rzeczy przybiorą niemiły obrót.
/Uczestnicy rozruchów aresztowani w Brixton.
Jest:
Hej, ty!
A kiedy to zrobi,
rzeczy przybierają niemiły obrót.
Uczestnicy rozruchów|aresztowani w Brixton.
Było:
- Dobrze wyglądasz.|- Dziękuję.
Jest:
Dobrze wyglądasz.
Dziękuję.
Było:
Ta kobieta podniosła je|i wręczyła mi.
Jest:
Ta kobieta podniosła je...
i wręczyła mi.
Było:
Ale zanim ci go wręczę...
Chciałbym o coś zapytać.
Mógłbym...
zaprosić cię do tańca?
Nie.
To przeddzień twojej rewolucji.
Jest:
Ale zanim ci go wręczę...|Chciałbym o coś zapytać.
Mógłbym...|zaprosić cię do tańca?
Nie.|To przeddzień twojej rewolucji.
Było:
Dziś wieczorem będę|bezpośrednio przemawiał do ludu.
Jest:
Dziś wieczorem będę bezpośrednio|przemawiał do ludu.
Było:
będzie potraktowany jako|przykład dla innych.
Jest:
będzie potraktowany|jako przykład dla innych.
Było:
Będzie to, że jutrzejszego ranka zamiast gazety,|będę czytał rezygnację pana Creedego.
Jest:
Będzie to, że jutrzejszego ranka|zamiast gazety,
będę czytał rezygnację pana Creedego.
Było:
Sutler wyda dziś publiczne oświadczenie.
Jest:
Sutler wyda dziś|publiczne oświadczenie.
Było:
Nie wiem gdzie się urodziłeś,|kim byli twoi rodzice|czy miałeś rodzeństwo.
Nawet nie wiem jak naprawdę wyglądasz.
Jest:
Nie wiem gdzie się urodziłeś,|kim byli twoi rodzice,
czy miałeś rodzeństwo.
Nawet nie wiem, jak naprawdę wyglądasz.
Było:
Pod tą maską jest twarz,|ale to nie ja.
Nie mają znaczenia twarz,|czy mięśnie, czy kości.
Jest:
Pod tą maską jest twarz,
ale to nie ja.
Nie mają znaczenia twarz,|czy mięśnie,
czy kości.
Było:
Nie mamy wiele czasu.|Jest coś, co muszę ci dać.
Jest:
Nie mamy wiele czasu.
Jest coś, co muszę ci dać.
Było:
Tam jest dużo broni, czołgi,|Gwardia Narodowa, piechota.
Jest:
Tam jest dużo broni, czołgi,|obrona przeciwlotnicza, piechota.
Było:
To, co zazwyczaj się dzieje,|kiedy nieuzbrojeni ludzie atakują tych uzbrojonych.
Jest:
To, co zazwyczaj się dzieje,|gdy nieuzbrojeni ludzie...
atakują tych uzbrojonych.
Było:
Były. Prawie 10 lat zajęło mi|oczyszczenie torów. Zrobiłem to sam.
Jest:
Były.
Prawie 10 lat zajęło mi|oczyszczenie torów. Zrobiłem to sam.
Było:
- Ten tor prowadzi do Parlamentu.|- Tak.
Jest:
Ten tor prowadzi do Parlamentu.
Tak.
Było:
Co?
To mój dar dla ciebie, Evey.|Wszystko, co mam: mój dom, książki, galeria...
To obciążenie, zostawiam tobie,|abyś zrobiła z tym, co zechcesz.
Jest:
- Co?|- To mój dar dla ciebie, Evey.
Wszystko, co mam: mój dom,|książki, galeria, cały ten balast...
zostawiam tobie.|Zrobisz z tym, co zechcesz.
Było:
Nie. Żadnych sztuczek.
Żadnych kłamstw.
Jest:
Nie. Żadnych sztuczek.|Żadnych kłamstw.
Było:
Dlaczego?
Ponieważ ten świat...|Świat, którego jestem częścią...
Świat, który pomogłem ukształtować...|Przestanie dziś istnieć.
Jutro narodzi się nowy świat.|Nowi ludzie będą go kształtować.
Wybór należy do nich.
Jest:
- Dlaczego?|- Ponieważ ten świat...
którego jestem częścią, który pomogłem|ukształtować... Przestanie dziś istnieć.
Jutro narodzi się nowy świat.
Nowi ludzie będą go kształtować.|Wybór należy do nich.
Było:
Nadszedł czas, abym|stanął naprzeciw mojego stwórcy...
i odpłacić mu,|za to wszystko, co uczynił.
Jest:
Nadszedł czas, bym stanął|naprzeciw mojego stwórcy...
i odpłacił mu za to wszystko,|co uczynił.
Było:
/Towarzysze, Anglicy.
/Dziś wieczorem nasz kraj, który reprezentujemy|/i o który walczyliśmy...
/staje przed ogromnym zagrożeniem.
Jest:
Towarzysze, Anglicy.
Dziś wieczorem nasz kraj,
który reprezentujemy,
i o który walczyliśmy...
staje przed ogromnym zagrożeniem.
Było:
/Ten gwałtowny i nieznośny atak|/zagrażający bezpieczeństwu nie pozostanie bez kary.
Jest:
Ten gwałtowny i nieznośny atak|zagrażający bezpieczeństwu,
nie pozostanie bez kary.
Było:
/- Wszyscy nie ukarani...|- Grosik dla Guya.
/Nasi wrogowie w zdradziecki sposób|/próbują nas poróżnić...
/i zniszczyć podstawę|/naszego wspaniałego narodu.
Ja dotrzymałem słowa, a pan?
Jest:
Wszyscy nie ukarani...
Grosik dla Guya.
Nasi wrogowie w zdradziecki sposób|próbują nas poróżnić...
i zniszczyć podstawę|naszego wspaniałego narodu.
Ja dotrzymałem słowa,|a pan?
Było:
/Dziś musimy pozostać zdecydowani...
/Musimy pozostać stanowczy...
/Ale przede wszystkim|/musimy pozostać jednością.
/Ci, którzy dzisiaj naruszą godzinę policyjną|/zostaną uznani za wrogów...
/i straceni jako terroryści|/bez pobłażania i bez wyjątku.
Jest:
Dziś musimy pozostać zdecydowani...
Musimy pozostać stanowczy...
Ale przede wszystkim|musimy pozostać jednością.
Ci, którzy dzisiaj|naruszą godzinę policyjną
zostaną uznani za wrogów...
i straceni jako terroryści|bez pobłażania i bez wyjątku.
Było:
/Dziś daję wam najszczersze słowo,|/że sprawiedliwość będzie szybka.
/Będzie prawa.
/I nie będzie żadnej litości.
- Boże...|- W końcu.
Jest:
Dziś daję wam najszczersze słowo,
że sprawiedliwość będzie szybka.
Będzie prawa.
I nie będzie żadnej litości.
Boże...
Było:
Prezent za to wszystko, co zrobiłeś,|za to, co mogłeś zrobić...
Jest:
Prezent.
Za to wszystko, co zrobiłeś,|za to, co mogłeś zrobić...
Było:
- Zdejmuj maskę!|- Nie.
Jest:
Zdejmuj maskę!
Nie.
Było:
Wszystko, co mamy ze sobą wspólnego panie Creedy,|to tylko to, że dziś umrzemy.
Jest:
Jedyne, co mamy ze sobą wspólnego,|panie Creedy, to to, że dziś umrzemy.
Było:
Opróżniliśmy to miejsce.
Nie masz nic. Nic poza twoimi nożami|i śmiesznymi wygibasami karate.
Jest:
Opróżniliśmy to miejsce.|Nie masz nic.
Nic poza twoimi nożami|i śmiesznymi wygibasami karate.
Było:
ja będę martwy, bo jeśli nie...
To wy będzie martwi|zanim przeładujecie.
Jest:
ja będę martwy,|bo jeśli nie...
To wy będzie martwi|nim przeładujecie.
Było:
Giń!
Chcę, żebyś zginął!
Jest:
Giń!|Ginże!
Dlaczego nie umierasz?
Było:
Tu Delta 11. Wszystko zabezpieczone. Odbiór.
Tu generał Lockroyd. Bądźcie w kontakcie.
Jest:
Tu drużyna pierwsza.|Budynek zabezpieczony. Odbiór.
Tu generał Ackroyd.
Bądźcie w kontakcie.
Było:
Evey, proszę nie.
Jestem u kresu.|Cieszę się.
Jest:
Evey, proszę nie.|Jestem u kresu i cieszy mnie to.
Było:
To najpiękniejsza rzecz,|jaką mogłaś mi ofiarować.
Jest:
To najpiękniejsza rzecz,
jaką mogłaś mi ofiarować.
Było:
- Wykryto ruch w kierunku placu.|- Tu drużyna 1. Mamy kontakt z wrogiem.
Jest:
Wykryto ruch w kierunku Trafalgar Square.
Tu drużyna 1.|Mamy kontakt z wrogiem.
Było:
- Prawie.|- Stój!
Zabierz ręce z tej dźwigni...
Jest:
Prawie.
Stój!|Zabierz ręce z tej dźwigni...
Było:
Wróg przyspiesza. Jakie rozkazy?|Generale, co mamy robić?
Nie ma rozkazu.|Ani od Creedego...
Jest:
Wróg się szybko zbliża.|Jakie rozkazy?
- Generale, co mamy robić?|- Brak odpowiedzi z dowództwa.
Ani od Creedego...
Było:
- Ponieważ miał rację.|- Odnośnie czego?
Tego, że ten kraj potrzebuje|czegoś więcej niż budynku.
Potrzebuje nadziei.
Jest:
- Ponieważ miał rację.|- W czym?
Że ten kraj potrzebuje czegoś więcej|niż budynku. Potrzebuje nadziei.
Było:
Tak.|Jego muzyka.
Jest:
Tak.
Jego muzyka.