o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
76883 (jako 'było') z ID:
88856 (jako 'jest').
Było:
Hey, Frank!|Frank, tutaj!
Jest:
Hey, Frank! | Frank, tutaj!
Było:
- Szukasz tego, Frank?|- Bardzo śmieszne.
Dean czeka na was chłopcy|wróćcie do swojego pokoju.
Jest:
- Szukasz tego, Frank? | - Bardzo śmieszne.
Dean czeka na was chłopcy | wróćcie do swojego pokoju.
Było:
Ci dwaj panowie są|z federalnego biura śledczego.
Mają parę pytań|do ciebie, panie Donoghue.
- Do mnie?|- Mm-hmm.
Jest:
Ci dwaj panowie są | z federalnego biura śledczego.
Mają parę pytań | do ciebie, panie Donoghue.
- Do mnie? | - Mm-hmm.
Było:
Szczególnie twojego ojca|dlatego że prowadził ta sprawę.
Moj ojciec jest sędzią federalnym|odkąd miałem 5 lat.
- Co on mowi?|- Widziałeś co się stało.
Mowią o ojcu Phila .
- Jest sędzią prawda?|- Tak.
Jest:
Szczególnie twojego ojca | dlatego że prowadził ta sprawę.
Moj ojciec jest sędzią federalnym | odkąd miałem 5 lat.
- Co on mówi? | - Widziałeś co się stało.
Mowią o ojcu Phila.
- Jest sędzią prawda? | - Tak.
Było:
Chłopcom nie wolno|mieć w pokojach telewizorów.
Jest:
Chłopcom nie wolno | mieć w pokojach telewizorów.
Było:
jest emocjonalnie zwiaząny|ze swoim ojcem.
Przejął władanie nad Pałacem Sprawiedliwości|i zażądał uwolnienia swojego ojca.
Sędzia i dwóch innych|zostało zabitych.
- Czy on ma kłopoty?|- Nie.
- Mowią coś o Kolumbii.|- Dobra kawa.
Teraz już wiesz dlaczego|ta ostrożność.
Cała twoja rodzina zostanie umieszczona|w bezpiecznym miejscu.
Jest:
jest emocjonalnie związany | ze swoim ojcem.
Przejął władanie nad Pałacem Sprawiedliwości | i zażądał uwolnienia swojego ojca.
Sędzia i dwóch innych | zostało zabitych.
- Czy on ma kłopoty? | - Nie.
- Mówią coś o Kolumbii. | - Dobra kawa.
Teraz już wiesz dlaczego | ta ostrożność.
Cała twoja rodzina zostanie umieszczona | w bezpiecznym miejscu.
Było:
Nie możemy ci tego powiedziecć synu|ale to bedzie tajne wojskowe miejsce.
Ci panowie mogą już wejść,|pomożecie koledze spakować się.
- Do zobaczenia wkrótce.|- Będziemy oczekiwali twojego powrotu.
- Dziekuję, panu. Tobie też.|- W porządku.
- Billy.|- Do zobaczenia wkrótce, Phil. Rock 'n' roll.
Jest:
Nie możemy ci tego powiedzieć synu, | ale to będzie tajne wojskowe miejsce.
Ci panowie mogą już wejść, | pomożecie koledze spakować się.
- Do zobaczenia wkrótce. | - Będziemy oczekiwali twojego powrotu.
- Dziękuję, panu. Tobie też. | - W porządku.
- Billy. | - Do zobaczenia wkrótce, Phil. Rock'n'roll.
Było:
Nie mam pozwolenia, proszę pana.|Nie mogę opuszczać kampusu.
Jest:
Nie mam pozwolenia, proszę pana. | Nie mogę opuszczać kampusu.
Było:
Wiesz, ktoś wczoraj pomalował sprayem|samochód szeryfa.
- Wymalowali napis "Wyrzutki".|- Serio.
Dobra, tym razem|ci się upiekło.
Ale pamiętaj,|gasić światła, chlopcy.
Jest:
Wiesz, ktoś wczoraj pomalował sprayem | samochód szeryfa.
- Wymalowali napis "Wyrzutki". | - Serio.
Dobra, tym razem | ci się upiekło.
Ale pamiętaj, | gasić światła, chłopcy.
Było:
Idzie Dean|i dyrektor.
Nie moge iść.|Muszę to oddać z samego rana.
No dalej. Są gotowi.|ćhodź, chodź. idziemy.
Jest:
Idzie Dean | i dyrektor.
Nie mogę iść. | Muszę to oddać z samego rana.
No dalej. Są gotowi. | Chodź, chodź. Idziemy.
Było:
To dobrze. To dobrze.|idziemy. chodź.
Spokojnie, człowieku.|Spokojnie bo wybijesz szybe.
Jest:
To dobrze. To dobrze. | Idziemy. chodź.
Spokojnie, człowieku. | Spokojnie, bo wybijesz szybę.
Było:
- Zamknij sie, Snuffy!|- Skocz mi.
Jest:
- Zamknij się, Snuffy! | - Skocz mi.
Było:
- To jak rana kręgosłupa, czlowieku.|- Cicho.
Jest:
- To jak rana kręgosłupa, człowieku. | - Cicho.
Było:
Jeśli mowa o dziurach, czy|ktoś ma siostre? Zadzwoń do niej.
- Widziałem mamę Joey'a w centrum handlowym.|- Widziałeś jego mamę?
Jest:
Jeśli mowa o dziurach, czy | ktoś ma siostrę? Zadzwoń do niej.
- Widziałem mamę Joey'a w centrum handlowym. | - Widziałeś jego mamę?
Było:
- Kocham swoją mamę.|- I też możecie za 12 dolców.
Jak długo nie gadacie|o mojej mamie, wszystko jest w porzo.
Rozgośćcie się.|Bar otwarty :).
- Panie Trotta, pan obsługuje bar?|- Płyn do płukania ust?
Tak, Płyn do płukania ust. Albo nie.
Do czego pijesz, Billy?|Chcesz mi wmówic, że mam nieświeży oddech?
Nie mówię że ci śmierdzi oddech.|Dlaczego bierzesz wszystko do siebie?
Nie wiem czy palenie|przy twojej astmie|to taki dobry pomysł.
- Palenie to zły pomysł, i kropka.|- Panowie.
- Pokłony dla Pana Donoghue.|- Tak, za Phila.
- Niech szaleje póki jest na wolności.|- Amen.
- Żeby to tylko nie był płyn do płukania ust.|- Zaufaj mi.
"Zaufaj mi." Dupek.|To jest płyn do płukania ust.
- Nie, to nie jest.|- Smakuje jak płyn do płukania ust. Co to jest?
Jest:
- Kocham swoją mamę. | - I też możecie za 12 dolców.
Jak długo nie gadacie | o mojej mamie, wszystko jest w porządku.
Rozgośćcie się. | Bar otwarty :).
- Panie Trotta, pan obsługuje bar? | - Płyn do płukania ust?
Tak, płyn do płukania ust. Albo nie.
Do czego pijesz, Billy? | Chcesz mi wmówić, że mam nieświeży oddech?
Nie mówię, że ci śmierdzi oddech. | Dlaczego bierzesz wszystko do siebie?
Nie wiem czy palenie | przy twojej astmie | to taki dobry pomysł.
- Palenie to zły pomysł i kropka. | - Panowie.
- Pokłony dla Pana Donoghue. | - Tak, za Phila.
- Niech szaleje póki jest na wolności. | - Amen.
- Żeby to tylko nie był płyn do płukania ust. | - Zaufaj mi.
"Zaufaj mi." Dupek. | To jest płyn do płukania ust.
- Nie, to nie jest. | - Smakuje jak płyn do płukania ust. Co to jest?
Było:
2 ćwiartki peppermint schnapps,|do tego trochę fluoru...
i jedna ćwiartka creme de menthe,|żeby było zielone.
Jesteś chorym człowiekiem.|Mam nadzieję, że wiesz o tym.
To jest urok tego specyfiku.|Wygląda, pachnie, smakuje jak płyn do płukania ust.
Możemy trzymać ten likier na widoku|w naszych pokojach, prawda?
Najlepsze, że sprzedałem 8 butelek|tego specjału za 35 dolców każdą.
Jest:
2 ćwiartki peppermint schnapps, | do tego trochę fluoru...
i jedna ćwiartka creme de menthe, | żeby było zielone.
Jesteś chorym człowiekiem. | Mam nadzieję, że wiesz o tym.
To jest urok tego specyfiku. | Wygląda, pachnie, smakuje jak płyn do płukania ust.
Możemy trzymać ten likier na widoku | w naszych pokojach, prawda?
Najlepsze, że sprzedałem 8 butelek | tego specjału za 35 dolców każdą.
Było:
Jesteś geniuszem.|Szaleniec, ale geniusz.
Nalej mi następnego kielicha.|Pracuję nad rozrywką.
Ten towar jest świetny. Rozszerza mi płuca,|od razu mi się lepiej oddycha.
- I łatwiej sie po tym pierdzi.|- Nie pierdnąłem.
Pierwsza zasada|szkoły wyrzutków:
Kiedy jestes w piwnicy|gdzie nie ma okien, nie pierdź.
Nie, pierwsza zasada to udawać spanie|kiedy twój współlokator wali konia .
Jest:
Jesteś geniuszem. | Szaleniec, ale geniusz.
Nalej mi następnego kielicha. | Pracuję nad rozrywką.
Ten towar jest świetny. Rozszerza mi płuca, | od razu mi się lepiej oddycha.
- I łatwiej się po tym pierdzi. | - Nie pierdnąłem.
Pierwsza zasada | szkoły wyrzutków:
Kiedy jesteś w piwnicy | gdzie nie ma okien, nie pierdź.
Nie, pierwsza zasada to udawać spanie | kiedy twój współlokator wali konia.
Było:
dopóki twój współlokator nie zaśnie|zanim zaczniesz trzepać konia.
Czy to aluzja|skierowana do mnie, współlokatorze?
- Ty sprawdź swojego ptaka. Jest twój.|- Walisz gruchę cały czas.
Nie moge spać w nocy.
Jest:
dopóki twój współlokator nie zaśnie | zanim zaczniesz trzepać konia.
Czy to aluzja | skierowana do mnie, współlokatorze?
- Ty sprawdź swojego ptaka. Jest twój. | - Walisz gruchę cały czas.
Nie mogę spać w nocy.
Było:
Tu Jennifer.|Jak sie nazywasz?
Jest:
Tu Jennifer. | Jak się nazywasz?
Było:
Och, lubię to imię.|Powiedz mi jak wyglądasz.
Więc, mam bląd włosy...
Jest:
Och, lubię to imię. | Powiedz mi jak wyglądasz.
Więc, mam blond włosy...
Było:
Mam okolo 59 lat, i 80 kilogramów.
Jest:
Mam około 59 lat, i 80 kilogramów.
Było:
Och, lubię długie, bląd włosy|na czarnym meżczyźnie.
Och, ja też mam długie, bląd włosy.
Nie jestem czarna,|ale jestem bardzo, bardzo opalona.
Mam na sobie czarny stanik i majtki|wyglądają bardzo sexy na mojej skórze.
Jest:
Och, lubię długie, blond włosy | na czarnym mężczyźnie.
Och, ja też mam długie, blond włosy.
Nie jestem czarna, | ale jestem bardzo, bardzo opalona.
Mam na sobie czarny stanik i majtki | wyglądają bardzo sexy na mojej skórze.
Było:
Moje sutki są ciemnoczerwone .
Jest:
Moje sutki są ciemnoczerwone.
Było:
Steve, kieruje teraz ręce|wzdłuż mojego ciała.
Jest:
Steve, kieruje teraz ręce | wzdłuż mojego ciała.
Było:
Jestem kompletnie naga z wyjątkiem|czarnych pończoch i szpilek.
Chcesz żebym w nich została|czy mam je zdjąć?
Jest:
Jestem kompletnie naga z wyjątkiem | czarnych pończoch i szpilek.
Chcesz żebym w nich została | czy mam je zdjąć?
Było:
Dlaczego nie posuniesz się dalej|i zostaniesz w nich?
Jest:
Dlaczego nie posuniesz się dalej | i zostaniesz w nich?
Było:
Chcesz, żebym go dotknęła,|nieprawdaż, Steve?
Jest:
Chcesz, żebym go dotknęła, | nieprawdaż, Steve?
Było:
- "Och, Steve. Och, moj Boże.!"|- Dotknij go, baby, Dotknij go.
- Niesamowite!|- "Och, Steve."
Jest:
- "Och, Steve. Och, mój Boże.!" | - Dotknij go, maleńka, dotknij go.
- Niesamowite! | - "Och, Steve."
Było:
- Płyn do płukania ust?|- Och, przestań, panie Tepper.
Myślisz, że uwierzę, że zszedłeś do piwnicy,|żeby się napić płynu do płukania ust?
Jest:
- Płyn do płukania ust? | - Och, przestań, panie Tepper.
Myślisz, że uwierzę, że zszedłeś do piwnicy, | żeby się napić płynu do płukania ust?
Było:
Próchnica. Kamień mnie nęka.|Mam mało...
- Jesteś tu sam?|- Tak, proszę pana.
- Gdzie jest twój współlokator?|- W swoim pokoju, tak myślę.
- Cholera.|- Wyrażaj się.
Jest:
Próchnica. Kamień mnie nęka. | Mam mało...
- Jesteś tu sam? | - Tak, proszę pana.
- Gdzie jest twój współlokator? | - W swoim pokoju, tak myślę.
- Cholera. | - Wyrażaj się.
Było:
Pan też, panie Trotta.|Może pan rownież wyjść.
Jest:
Pan też, panie Trotta. | Może pan również wyjść.
Było:
- Na zdrowie.|- Dziękuję.
Panie Giles i panie Montoya,|proszę wyjść Natychmiast.
Albo postawię strażnika przy piwnicy,|i zarządzę sprawdzenie łóżek w całej szkole.
Panowie, chcę was wszystkich widzieć|jutro w moim biurze...
Jest:
- Na zdrowie. | - Dziękuję.
Panie Giles i panie Montoya, | proszę wyjść. Natychmiast.
Albo postawię strażnika przy piwnicy, | i zarządzę sprawdzenie łóżek w całej szkole.
Panowie, chcę was wszystkich widzieć | jutro w moim biurze...
Było:
Idźcie do swoich pokoi.|Ruszać się!
Jest:
Idźcie do swoich pokoi. | Ruszać się!
Było:
Wiesz, to jest naprawdę, naprawde genialne.
Jest:
Wiesz, to jest naprawdę, naprawdę genialne.
Było:
- Skąd masz ten sprzęt?|- Sklep radiowy.
Jest:
- Skąd masz ten sprzęt? | - Sklep radiowy.
Było:
- Rozbij to.|- Co?
Rzuć to na ziemię.|Zmiażdż to.
Jest:
- Rozbij to. | - Co?
Rzuć to na ziemię. | Zmiażdż to.
Było:
Dalej, dalej. użyj nog.|Wyobraź sobie że to moja noga. Zmiażdz to.
Jest:
Dalej, dalej, użyj nóg. | Wyobraź sobie, że to moja noga. Zmiażdż to.
Było:
Myślisz ze jesteś pierwszym dzieciakiem,|który dolewał likier do płynu do płukania ust?
Jest:
Myślisz ze jesteś pierwszym dzieciakiem, | który dolewał likier do płynu do płukania ust?
Było:
Pan Tepper sprzedał wam wczoraj butelkę|płynu do płukania ust z wódka w środku?
Nie zostaniecie ukarani,|jeżeli oddacie to w przeciągu 5s.
Jest:
Pan Tepper sprzedał wam wczoraj butelkę | płynu do płukania ust z wódka w środku?
Nie zostaniecie ukarani, | jeżeli oddacie to w przeciągu 5s.
Było:
Jeśli chce mnie pan wykopać, proszę to zrobić.|Niech pan nie robi ze mnie kapusia.
Jesli cie wyrzucimy, będzie to twoja|czwarta szkoła w przeciągu 4 lat .
Jest:
Jeśli chce mnie pan wykopać, proszę to zrobić. | Niech pan nie robi ze mnie kapusia.
Jesli cię wyrzucimy, będzie to twoja | czwarta szkoła w przeciągu 4 lat .
Było:
Billy Tepper sprzedał wam|butelkę wódki.
Liczę do trzech|i macie mi ją oddać.
Jest:
Billy Tepper sprzedał wam | butelkę wódki.
Liczę do trzech | i macie mi ją oddać.
Było:
Dopiął pan swego.|Nie można pana oszukać.
Dobrze. Rozumiem.|Niech mnie pan do tego już nie zmusza.
Przepraszam, ale nie pozwolę na|alkohol w moim akademiku.
Wiec przyniosę wszystkie.|Przyniosę je panu.
- Ile ich jeszcze zostało?|- Osiem.
- Nie kłamiesz?|- Osiem.
Wierzę ci.|Czekam w swoim biurze.
Jest:
Dopiął pan swego. | Nie można pana oszukać.
Dobrze. Rozumiem. | Niech mnie pan do tego już nie zmusza.
Przepraszam, ale nie pozwolę na | alkohol w moim akademiku.
Wiec przyniosę wszystkie. | Przyniosę je panu.
- Ile ich jeszcze zostało? | - Osiem.
- Nie kłamiesz? | - Osiem.
Wierzę ci. | Czekam w swoim biurze.
Było:
Czy myślisz,|że mamy cię wyrzucić?
Niech pan robi jak uważa.|Nie będę błagał, żeby zostać w tej szkole.
Jesli cię wyrzucimy, gdzie zamieszkasz|z matką czy ojcem?
Nie uśmiecha mi się|zamieszkać z którymkolwiek z nich.
Więc co się kryje pod tym zachowaniem,|żeby ryzykować wyrzucenie ze szkoły?
Nie sądziłem że mnie pan złapie.
Nie myslałem, że robisz to dla przyjemności.
Miałem dużo zabawy|zanim pan przyszedł.
- Mam się pakować?|- Zamknij się i siadaj.
Przestań zachowywać się jak jakiś luzak.|To mi nie imponuje.
Jest:
Czy myślisz, | że mamy cię wyrzucić?
Niech pan robi jak uważa. | Nie będę błagał, żeby zostać w tej szkole.
Jesli cię wyrzucimy, gdzie zamieszkasz | z matką czy ojcem?
Nie uśmiecha mi się | zamieszkać z którymkolwiek z nich.
Więc co się kryje pod tym zachowaniem, | żeby ryzykować wyrzucenie ze szkoły?
Nie sądziłem, że mnie pan złapie.
Nie myślałem, że robisz to dla przyjemności.
Miałem dużo zabawy | zanim pan przyszedł.
- Mam się pakować? | - Zamknij się i siadaj.
Przestań zachowywać się jak jakiś luzak. | To mi nie imponuje.
Było:
i wyglada, że nie wpłynęło to|na twoje zachowanie.
- Słuchasz mnie?|- Tak, proszę pana.
Jest:
i wygląda, że nie wpłynęło to | na twoje zachowanie.
- Słuchasz mnie? | - Tak, proszę pana.
Było:
Zatrzymam cię tu,|aż nie ukończysz szkoły.
Jest:
Zatrzymam cię tu, | aż nie ukończysz szkoły.
Było:
Niech się pan nie martwi|naprostowywaniem siebie.
Jest:
Niech się pan nie martwi | naprostowywaniem siebie.
Było:
Chciał wiedziec dlaczego|mam takie złe zachowanie.
Jest:
Chciał wiedzieć dlaczego | mam takie złe zachowanie.
Było:
Mam myć garnki i patelnie|do końca semestru.
Jest:
Mam myć garnki i patelnie | do końca semestru.
Było:
Mógłby zmiażdżyć mi kolana|za pomocą długopisu.
Boże, ten pierdolec.|Ten dupek!
Jest:
Mógłby zmiażdżyć mi kolana | za pomocą długopisu.
Boże, ten pierdolec. | Ten dupek!
Było:
Musimy coś zrobić|eszcze tej nocy...
albo wyjdę na durnia przed calą szkołą.
Jest:
Musimy coś zrobić | jeszcze tej nocy...
albo wyjdę na durnia przed całą szkołą.
Było:
Nie martw się o mnie, człowieku.|Chcę iść spać i śnić o Jennifer.
Jest:
Nie martw się o mnie, człowieku. | Chcę iść spać i śnić o Jennifer.
Było:
Widzisz, jesteś ze mna?
- Znasz mnie. Zawsze jestem z tobą.|- Dobrze.
Jest:
Widzisz, jesteś ze mną?
- Znasz mnie. Zawsze jestem z tobą. | - Dobrze.
Było:
- Płonący wąż.|- To juz było.
Jest:
- Płonący wąż. | - To juz było.
Było:
To zbyt niszczące. Niech Dean nie wie,|że zaszedł nam za skórę.
Jest:
To zbyt niszczące. Niech Dean nie wie, | że zaszedł nam za skórę.
Było:
To musi być coś śmiesznego,|coś eleganckiego.
To ty pomyśl nad tym,|a ja sie zdrzemnę?
Jest:
To musi być coś śmiesznego, | coś eleganckiego.
To ty pomyśl nad tym, | a ja się zdrzemnę?
Było:
Prosze pana, dr. Gould chciał żeby|pan zobaczył coś na placu.
Patrzcie.|To są meble dyrektora.
Jest:
Prosze pana, dr Gould chciał żeby | pan zobaczył coś na placu.
Patrzcie. | To są meble dyrektora.
Było:
Atrament, pióro,|filiżanka herbaty na moim biurku.
Wszystko tak|jak zostawiłem wczoraj wieczorem.
Jest:
Atrament, pióro, | filiżanka herbaty na moim biurku.
Wszystko tak | jak zostawiłem wczoraj wieczorem.
Było:
Ale nie przypuszczam, że dobrze|to wpłynie na dyscyplinę, czyż nie?
- Obawiam sie że nie.|- Tak.
- Wiesz kto to zrobił?|- Bardzo dobrze wiem.
Jest:
Ale nie przypuszczam, że dobrze | to wpłynie na dyscyplinę, czyż nie?
- Obawiam się, że nie. | - Tak.
- Wiesz kto to zrobił? | - Bardzo dobrze wiem.
Było:
To lepsze niż Płonący wąż w|kaplicy czy fajerwerki w toalecie.
- Ty!|- Yo, Billy!
Jest:
To lepsze niż Płonący wąż w | kaplicy czy fajerwerki w toalecie.
- Ty! | - Yo, Billy!
Było:
Panowie macie zaszczyt|odnieść te meble...
Jest:
Panowie macie zaszczyt | odnieść te meble...
Było:
- Nie, proszę pana.|- Nie, proszę pana.
Taa, brzmi nieżle.
Jest:
- Nie, proszę pana. | - Nie, proszę pana.
Taa, brzmi nieźle.
Było:
- Witam. W czym mogę pomóc?|- Co robicie?
Nie chcemy nikogo skrzywdzić.|Wsiadaj do cieżarowki.
Jest:
- Witam. W czym mogę pomóc? | - Co robicie?
Nie chcemy nikogo skrzywdzić. | Wsiadaj do ciężarówki.
Było:
Zostańcie na ziemi, tam gdzie jesteście|dopóki nie powiem wam, że możecie sie ruszyć.
Nie wstawać.|Nie róbcie nic.
Jest:
Zostańcie na ziemi, tam gdzie jesteście | dopóki nie powiem wam, że możecie się ruszyć.
Nie wstawać. | Nie róbcie nic.
Było:
Możecie nam grozić|tyle ile chcecie.
Fakty są takię, że|oficerowie z biura śledczego...
zabrali wczoraj młodego pana Donoghue|ze szkoly...
Jest:
Możecie nam grozić | tyle ile chcecie.
Fakty są takie, że | oficerowie z biura śledczego...
zabrali wczoraj młodego pana Donoghue | ze szkoły...
Było:
Według tego, mówisz prawde.
Jeslij dalej będziesz szczery,|z mojej strony nic ci nie grozi.
Ten młody człowiek|nic wam nie zrobił.
Zdaję sobię z tego sprawę.
Jak się to mogło stać?|Zapłaciliśmy fortunę za tę informację!
Byliśmy w drodze.|Nie mogli nas uprzedzić.
Jest:
Według tego, mówisz prawdę.
Jeslij dalej będziesz szczery, | z mojej strony nic ci nie grozi.
Ten młody człowiek | nic wam nie zrobił.
Zdaję sobie z tego sprawę.
Jak się to mogło stać? | Zapłaciliśmy fortunę za tę informację!
Byliśmy w drodze. | Nie mogli nas uprzedzić.
Było:
Myślę, że powinieneś|na to spojrzeć.
Jest:
Myślę, że powinieneś | na to spojrzeć.
Było:
- Anderson, Robert!|- Tutaj.
Twój tata jest szefem|w firmie Tex-Peet Oil .
Jest:
- Anderson, Robert! | - Tutaj.
Twój tata jest szefem | w firmie Tex-Peet Oil .
Było:
Jest przewodniczącym|największego banku w Nowym Yorku?
Jest:
Jest przewodniczącym | największego banku w Nowym Yorku?
Było:
i wiceprzewodniczącym|partii republikańskiej?
Jest:
i wiceprzewodniczącym | partii republikańskiej?
Było:
- Giles, Henry Trzeci.|- Tak.
Jest:
- Giles, Henry Trzeci. | - Tak.
Było:
Twój ojciec reprezentuje|Henry Giles Jr.?
Jest:
Twój ojciec reprezentuje | Henry Giles Jr.?
Było:
Jest przewodniczącym|Komitetu Sił Zbrojnych?.
Jest:
Jest przewodniczącym | Komitetu Sił Zbrojnych?.
Było:
Twój ojciec to Albert Trotta|z Nowego Yorku?.
Jest:
Twój ojciec to Albert Trotta | z Nowego Yorku?.
Było:
Co jest?|Nie jesteś dumny z ojca?
Jest:
Co jest? | Nie jesteś dumny z ojca?
Było:
- Montoya, Ricardo.|- Tak, proszę pana.
Twój ojciec jest najstarszym wspólnikiem|Johnson, Montoya i Epps?
Jest:
- Montoya, Ricardo. | - Tak, proszę pana.
Twój ojciec jest najstarszym wspólnikiem | Johnson, Montoya i Epps?
Było:
i byłym prezesem|Stowarzyszenia Kalifornijskich Barów?.
Jest:
i byłym prezesem | Stowarzyszenia Kalifornijskich Barów?.
Było:
Więc powiedz mi, Ricardo.|Jesteś Meksykaninem?
Jest:
Więc powiedz mi, Ricardo. | Jesteś Meksykaninem?
Było:
"Czekać" Na co?|Nie znasz hiszpańskiego.
Przepraszam.|Znam troche hiszpański.
Hey, Przestań!|Nie rób tego!
Jest:
"Czekać" Na co? | Nie znasz hiszpańskiego.
Przepraszam. | Znam trochę hiszpański.
Hey, Przestań! | Nie rób tego!
Było:
- To jest twój przyjaciel?|- Tak.
Powiedz swojemu przyjacielowi,|że ma szczęście, że go nie zabiłem.
Jest:
- To jest twój przyjaciel? | - Tak.
Powiedz swojemu przyjacielowi, | że ma szczęście, że go nie zabiłem.
Było:
- William Tepper.|- William Tepper.
Jest:
- William Tepper. | - William Tepper.
Było:
Ma trzecią co do wielkości|firmę budowlaną na świecie?.
Jest:
Ma trzecią co do wielkości | firmę budowlaną na świecie?.
Było:
- Tak, Boję się.|- Dobrze.
Jest:
- Tak, Boję się. | - Dobrze.
Było:
Miałeś rację, Jack.|Nie potrzebujemy Donoghue.
Jest:
Miałeś rację, Jack. | Nie potrzebujemy Donoghue.
Było:
Chcę dorwać tego skurczybyka|który pomalował mi samochód!
Jest:
Chcę dorwać tego skurczybyka | który pomalował mi samochód!
Było:
Aresztuję każdego z tych cholernych|wyrzutków i nie pozwolę im się pokazywać w mieście!
Jest:
Aresztuję każdego z tych cholernych | wyrzutków i nie pozwolę im się pokazywać w mieście!
Było:
- Spójrz na to.|- Płyn do płukania ust.
Jest:
- Spójrz na to. | - Płyn do płukania ust.
Było:
- 100% wódka.|- Więc?
Więc masz wujka który sprzedaje|likier po drugiej stronie ulicy.
- Poczekaj chwilę.|- To ty poczekaj cholerną minute, Szeryfie.
Jest:
- 100% wódka. | - Więc?
Więc masz wujka który sprzedaje | likier po drugiej stronie ulicy.
- Poczekaj chwilę. | - To ty poczekaj cholerną minutę, Szeryfie.
Było:
- Szeryfie!|- Słuchaj, jeśli myślisz...
Ktoś zaczął strzelać|na terenie szkoły!
Jest:
- Szeryfie! | - Słuchaj, jeśli myślisz...
Ktoś zaczął strzelać | na terenie szkoły!
Było:
- Co tam się dzieje?|- Nie wiem.
Zostaliśmy ostrzelani|jak tylko przekroczyliśmy brame.
Wy dwaj bierzcie strzelby, wsiadajcie|na tył auta, i schowajcie się.
Nie rób tego. Zadzwoń|po policję stanową lub FBI.
Jest:
- Co tam się dzieje? | - Nie wiem.
Zostaliśmy ostrzelani | jak tylko przekroczyliśmy bramę.
Wy dwaj bierzcie strzelby, wsiadajcie | na tył auta, i schowajcie się.
Nie rób tego. Zadzwoń | po policję stanową lub FBI.
Było:
Szeryf wyraził zgodę na przejęcie|kontroli nad sytuacją.
Zostałem powiadomiony o sytuacji.|Jaka jest sytuacja?
Nieznana liczba terrorystów|z karabinami maszynowymi kalibru 50...
Jest:
Szeryf wyraził zgodę na przejęcie | kontroli nad sytuacją.
Zostałem powiadomiony o sytuacji. | Jaka jest sytuacja?
Nieznana liczba terrorystów | z karabinami maszynowymi kalibru 50...
Było:
Jest około trzech mil kwadratowych|terenu wokół obozu...
i ich broń|jest w stanie objąć cały teren.
Jest:
Jest około trzech mil kwadratowych | terenu wokół obozu...
i ich broń | jest w stanie objąć cały teren.
Było:
- Nie ma żadnych wieście ze szkoły?|- Żadnych.
Jest:
- Nie ma żadnych wieści ze szkoły? | - Żadnych.
Było:
Jest zmęczony byciem w więzieniu.|Jest gotowy wrócić do domu.
- Cieszę się że tak szybko jesteście.|- Miło mi, Otis.
Żołnierze są już na posterunkach|wokół calej szkoły...
antyterroryści|będą za pięć minut.
Moje rozkazy to pomagać|w obserwacjach i nadzorze...
i w zorganizowaniu szturmu|z twoimi ludzimi.
Jest:
Jest zmęczony byciem w więzieniu. | Jest gotowy wrócić do domu.
- Cieszę się że tak szybko jesteście. | - Miło mi, Otis.
Żołnierze są już na posterunkach | wokół całej szkoły...
antyterroryści | będą za pięć minut.
Moje rozkazy to pomagać | w obserwacjach i nadzorze...
i w zorganizowaniu szturmu | z twoimi ludźmi.
Było:
Wszystko inne|muszę skonsultować z prezydentem.
Rozumiem.|Mam nadzieję, że nie będzie to konieczne.
Jest:
Wszystko inne | muszę skonsultować z prezydentem.
Rozumiem. | Mam nadzieję, że nie będzie to konieczne.
Było:
To obrzydliwe. Jak można to jeść?|To są psie wymiociny.
Szkoła została opanowana przez terrorystów,|a ja nadal myję garnki i patelnie.
Przestać.|Proszę wyjść za zewnątrz.
Ktokolwiek spróbuje ucieczki|zostanie zabity.
Policzymy was teraz|i jeszcze raz jutro rano.
Jeżeli bedzie brakowało jakiejś osoby...
Jest:
To obrzydliwe. Jak można to jeść? | To są psie wymiociny.
Szkoła została opanowana przez terrorystów, | a ja nadal myję garnki i patelnie.
Przestać. | Proszę wyjść za zewnątrz.
Ktokolwiek spróbuje ucieczki | zostanie zabity.
Policzymy was teraz | i jeszcze raz jutro rano.
Jeżeli będzie brakowało jakiejś osoby...
Było:
Jeżeli dwóch bedzie brakowało,|dziesięciu zostanie zabitych.
Jest:
Jeżeli dwóch będzie brakowało, | dziesięciu zostanie zabitych.
Było:
Jutro zaczniemy|was liczyć co godzina...
Jest:
Jutro zaczniemy | was liczyć co godzina...
Było:
wrócicie|na plac.
Jest:
wrócicie | na plac.
Było:
musicie tu przyjść|na liczenie.
Jest:
musicie tu przyjść | na liczenie.
Było:
Widzicie pomarańczowe druty|biegnące dookoła budynku.
Jest:
Widzicie pomarańczowe druty | biegnące dookoła budynku.
Było:
ładunek wybuchowy|zostanie automatycznie uruchomiony.
Jeżeli ktokolwiek będzie|majstrował przy nich...
Jest:
ładunek wybuchowy | zostanie automatycznie uruchomiony.
Jeżeli ktokolwiek będzie | majstrował przy nich...
Było:
- W porządku, w porządku.|- Rób co mówią.
- W porządku? Wszyscy w porządku?|- Co robisz?
Jest:
- W porządku, w porządku. | - Rób co mówią.
- W porządku? Wszyscy w porządku? | - Co robisz?
Było:
Więc, jesteśmy|skazani na siebie.
Taa, to mój sens życia...|umrzeć z wami chłopaki.
Nazywają cię Jogurt,|prawda? To jest twój pokój?
Jestem Derek, a to Ted,|tak, to jest nasz pokój.
Jest:
Więc, jesteśmy | skazani na siebie.
Taa, to mój sens życia... | umrzeć z wami chłopaki.
Nazywają cię Jogurt, | prawda? To jest twój pokój?
Jestem Derek, a to Ted, | tak, to jest nasz pokój.
Było:
- Zostaw to!|- Chłopaki niektóre rzeczy się nie zmieniły.
Macie jakieś śpiwory,|jakieś koce?
Macie tu jakieś jedzenie,|batoniki?
- Macie może więcej magazynów?|- Nie!
- To twój samolot, Jogurt?|- Taa, sam zrobiłem.
Rozumiem, że jest|zdalnie sterowany?
Jest:
- Zostaw to! | - Chłopaki niektóre rzeczy się nie zmieniły.
Macie jakieś śpiwory, | jakieś koce?
Macie tu jakieś jedzenie, | batoniki?
- Macie może więcej magazynów? | - Nie!
- To twój samolot, Jogurt? | - Taa, sam zrobiłem.
Rozumiem, że jest | zdalnie sterowany?
Było:
Jak sądzisz czy to co ma|przytwierdzone do nadgarstka... myślisz że to działa?
- Taa.|- Mamy naprawde przejebane.
Nie mogą nas uwolnić.|Wszyscy możemy zginąć.
- Zapłacą okup.|- Może.
Jest:
Jak sądzisz czy to co ma | przytwierdzone do nadgarstka... myślisz że to działa?
- Taa. | - Mamy naprawdę przejebane.
Nie mogą nas uwolnić. | Wszyscy możemy zginąć.
- Zapłacą okup. | - Może.
Było:
Nie możemy siedzieć i patrzeć jak|ci dranie pieprzą się z naszym życiem.
- Czy mamy jakiś wybór?|- Tak.
Jest:
Nie możemy siedzieć i patrzeć jak | ci dranie pieprzą się z naszym życiem.
- Czy mamy jakiś wybór? | - Tak.
Było:
Chcę się położyć do wyra|i nie zlać w spodnie.
Tu FBI.|Zastępca dyrektora Otis Brown.
Jest:
Chcę się położyć do wyra | i nie zlać w spodnie.
Tu FBI. | Zastępca dyrektora Otis Brown.
Było:
Tutaj dr Robert Gould,|"dre"..."dyrektor."
Jest:
Tutaj dr Robert Gould, | "dre"..."dyrektor."
Było:
Wszyscy żyją i mają się dobrze.|Boją się, oczywiście.
- Powiedz mi o ładunkach wybuchowych.|- Co?
Jest:
Wszyscy żyją i mają się dobrze. | Boją się, oczywiście.
- Powiedz mi o ładunkach wybuchowych. | - Co?
Było:
Umieścili ładunki wybuchowe|na całym terenie obozu.
Mówią, że jak ktoś przetnie druty,|wszystko wybuchnie.
Jest:
Umieścili ładunki wybuchowe | na całym terenie obozu.
Mówią, że jak ktoś przetnie druty, | wszystko wybuchnie.
Było:
przywiązane taśmą|do ręki.
Mówi, że może wysadzić szkołę|jednym naciśnięciem.
Jest:
przywiązane taśmą | do ręki.
Mówi, że może wysadzić szkołę | jednym naciśnięciem.
Było:
Jeżeli zaatakujecie szkołę,|moi ludzie zaczną strzelać do uczniów|dopóki nie przestaniecie.
Jednakże jeśli nawet jakimś cudem,|zabijecie wszystkich moich ludzi...
wciąż będę w stanie|nacisnąć guzik...
Jest:
Jeżeli zaatakujecie szkołę, | moi ludzie zaczną strzelać do uczniów | dopóki nie przestaniecie.
Jednakże jeśli nawet jakimś cudem, | zabijecie wszystkich moich ludzi...
wciąż będę w stanie | nacisnąć guzik...
Było:
jednego zakładnika który będzie niósł|listę moich żądań.
Jest:
jednego zakładnika który będzie niósł | listę moich żądań.
Było:
Jeżeli mojemu ojcu|stanie się krzywda...
Zacznę zabijać|zakładników.
Jestem pewien, że wiecie|kim są uczniowie...
Jest:
Jeżeli mojemu ojcu | stanie się krzywda...
Zacznę zabijać | zakładników.
Jestem pewien, że wiecie | kim są uczniowie...
Było:
"Wyrzutki."|Jeden z uczniów to zrobił.
Jest:
"Wyrzutki." | Jeden z uczniów to zrobił.
Było:
Połowa uczniów została wyrzucona|z innych szkół.
- Stąd ta nazwa.|- Rozumiem.
Jest:
Połowa uczniów została wyrzucona | z innych szkół.
- Stąd ta nazwa. | - Rozumiem.
Było:
Moi chłopcy, większość z nich,|są nieobliczalni.
Nie wiem co im strzeli do głowy|w tej sytuacji.
Cholernie się boisz,|że mogą zginąć.
Jest:
Moi chłopcy, większość z nich, | są nieobliczalni.
Nie wiem co im strzeli do głowy | w tej sytuacji.
Cholernie się boisz, | że mogą zginąć.
Było:
Myślisz, że to prawda|o tych ładunkach?
Myślisz, że byłby w stanie|wysadzić się z całą resztą?
Wydaje mi się że zrobi wszystko,|by odzyskać ojca.
Jest:
Myślisz, że to prawda | o tych ładunkach?
Myślisz, że byłby w stanie | wysadzić się z całą resztą?
Wydaje mi się że zrobi wszystko, | by odzyskać ojca.
Było:
Nikt nie umie,|zwłaszcza jak wy gadacie.
Jest:
Nikt nie umie, | zwłaszcza jak wy gadacie.
Było:
Taa, bądźmy spokojni|i czekajmy na ratunek.
Jest:
Taa, bądźmy spokojni | i czekajmy na ratunek.
Było:
Za pomocą lustra|możemy wysłać wiadomość, a oni nam.
Nie, Billy!|Nikt nie zna morse'a.
Jest:
Za pomocą lustra | możemy wysłać wiadomość, a oni nam.
Nie, Billy! | Nikt nie zna morse'a.
Było:
Więc, mamy odpowiednią liczbę|osób do pokera.
Jest:
Więc, mamy odpowiednią liczbę | osób do pokera.
Było:
Co mi zrobią?|Wykopią?
Jest:
Co mi zrobią? | Wykopią?
Było:
Hej, Joey, zamknij drzwi.|Zamknij drzwi.
Jeden z nich jest|na końcu korytarza.
Jest:
Hej, Joey, zamknij drzwi. | Zamknij drzwi.
Jeden z nich jest | na końcu korytarza.
Było:
Więc możemy narobić hałasu|i ściągnąć go tu.
Jest:
Więc możemy narobić hałasu | i ściągnąć go tu.
Było:
Billy, on ma|pieprzony karabin maszynowy.
Z tym pieprzonym karabinem maszynowym,|możemy powystrzelać tych pojebańców!
Karabiny maszynowe|to u ciebie chyba rodzinne.
Jest:
Billy, on ma | pieprzony karabin maszynowy.
Z tym pieprzonym karabinem maszynowym, | możemy powystrzelać tych pojebańców!
Karabiny maszynowe | to u ciebie chyba rodzinne.
Było:
- Daj spokój, człowieku.|- To był żart, okay?
Jestem twoim przyjacielem.|Moge mówić ci brudas jeśli będę chciał.
Jest:
- Daj spokój, człowieku. | - To był żart, okay?
Jestem twoim przyjacielem. | Mogę mówić ci brudas, jeśli będę chciał.
Było:
- Powariowali.|- Pocałujcie się na zgodę.
Jest:
- Powariowali. | - Pocałujcie się na zgodę.
Było:
Jasne. A mogę|mówić ci dupek?
Jasne. Dupek, kutasi łbie.|Jak chcesz.
Jest:
Jasne. A mogę | mówić ci dupek?
Jasne. Dupek, kutasi łbie. | Jak chcesz.
Było:
OK, koniec z tym|karabinem maszynowym, Joey.
Jest:
OK, koniec z tym | karabinem maszynowym, Joey.
Było:
- Czy ktoś wie co mamy zrobić?|- Nie.
Musimy się dowiedzieć wszystko|o kolesiach, którzy nas przetrzymują.
Ilu ich jest, jaką broń mają|i całą resztę.
Później musimy jakoś przemycić te|informacje na zewnątrz.
Wtedy będą mogli wejść|i nas uratować.
Bardzo dobry pomysł.|Zróbmy to.
To chyba nie jest za dużo|dla grupy pod przykrywką.
To jest coś innego, jeśli Dean|cię złapał, nie zabił cię.
- Jesteście ze mną czy nie?|- Co...
Jest:
- Czy ktoś wie co mamy zrobić? | - Nie.
Musimy się dowiedzieć wszystko | o kolesiach, którzy nas przetrzymują.
Ilu ich jest, jaką broń mają | i całą resztę.
Później musimy jakoś przemycić te | informacje na zewnątrz.
Wtedy będą mogli wejść | i nas uratować.
Bardzo dobry pomysł. | Zróbmy to.
To chyba nie jest za dużo | dla grupy pod przykrywką.
To jest coś innego, jeśli Dean | cię złapał, nie zabił cię.
- Jesteście ze mną czy nie? | - Co...
Było:
Ale jeżeli zginę,|będę wkurzony.
Rodzice dzieci uwięzionych w szkole|przybywają cały dzień...
i są umieszczani przez FBI|w lokalnych motelach.
Spróbuję porozmawiać|z którymś z rodziców. Przepraszam.
Jest:
Ale jeżeli zginę, | będę wkurzony.
Rodzice dzieci uwięzionych w szkole | przybywają cały dzień...
i są umieszczani przez FBI | w lokalnych motelach.
Spróbuję porozmawiać | z którymś z rodziców. Przepraszam.
Było:
Teraz, panowie, to co trzymam|w ręce nazywa się...
Niektórzy z was mieli już|z tym do czynienia. To jest książka.
Mogliście ją widzieć|w telewizji.
Chłopaki, piłka jest tutaj.|Dziękuję bardzo.
Jest:
Teraz, panowie, to co trzymam | w ręce nazywa się...
Niektórzy z was mieli już | z tym do czynienia. To jest książka.
Mogliście ją widzieć | w telewizji.
Chłopaki, piłka jest tutaj. | Dziękuję bardzo.
Było:
Prędzej czy poźniej,|oni wszyscy odejdą.
Jest:
Prędzej czy później, | oni wszyscy odejdą.
Było:
Gube, jak będziesz zanosił jedzenie|postaraj sie rozglądnąć w lewym skrzydle.
- Taa.|- Ile ich tam jest?
- Są w skrzydle szpitalnym.|- Ilu ich tam jest?
- Dwóch.|- Jakiego rodzaju mają tam sprzęt?
Jest:
Gube, jak będziesz zanosił jedzenie | postaraj się rozglądnąć w lewym skrzydle.
- Taa. | - Ile ich tam jest?
- Są w skrzydle szpitalnym. | - Ilu ich tam jest?
- Dwóch. | - Jakiego rodzaju mają tam sprzęt?
Było:
- Guns, granaty. Takiego rodzaju sprzęt.|- Mieli tam sporo tego.
Jest:
- Guns, granaty. Takiego rodzaju sprzęt. | - Mieli tam sporo tego.
Było:
Czekajcie chwilę. Mam nadzieję,|że nie będę miał przez to kłopotów, tak?
- Nie panikuj.|- Opisz tan karabin maszynowy.
Dlaczego nie wyślemy|tam jednostek specjalnych|i nie zastrzelimy tych skurwieli?
Jest:
Czekajcie chwilę. Mam nadzieję, | że nie będę miał przez to kłopotów, tak?
- Nie panikuj. | - Opisz tan karabin maszynowy.
Dlaczego nie wyślemy | tam jednostek specjalnych | i nie zastrzelimy tych skurwieli?
Było:
Zdajesz sobie sprawe że jest tu|mafia z New Jersey...
Jest:
Zdajesz sobie sprawę, że jest tu | mafia z New Jersey...
Było:
i mimo to jego syn|jest w tej szkole?
Jest:
i mimo to jego syn | jest w tej szkole?
Było:
To nie jest wina chłopaka|kim jest jego ojciec.
...FBI z radą rodziców|zastanawiają się czy zapłacić okup.
Dlaczego nie dacie tym|facetom czego chcą?
Pierwszy raz FBI|ma doczynienia z czymś takim.
Poza tym,|wasi synowie nie zostali porwani.
Tylko zostali zakładnikami|grupy terrorystów.
A jak wiemy,|rząd Stanów Zjednoczonych...
nie jest przychylny|spełniać żądania terrorystów.
Tę politykę|trzeba zmienić.
Pójdę do Białego Domu|jeżeli będę musiał!
Moja rodzina nie jest bogata.|Nie mamy wpływu na Biały Dom.
Mój syn na pełne stypendium|w tej szkole.
- Tak jak mój.|- Powinniśmy porozmawiać z prasą.
Dlaczego nasze dzieci muszą cierpieć|razem z bogatymi dziećmi?
Jest:
To nie jest wina chłopaka | kim jest jego ojciec.
...FBI z radą rodziców | zastanawiają się czy zapłacić okup.
Dlaczego nie dacie tym | facetom czego chcą?
Pierwszy raz FBI | ma do czynienia z czymś takim.
Poza tym, | wasi synowie nie zostali porwani.
Tylko zostali zakładnikami | grupy terrorystów.
A jak wiemy, | rząd Stanów Zjednoczonych...
nie jest przychylny | spełniać żądania terrorystów.
Tę politykę | trzeba zmienić.
Pójdę do Białego Domu | jeżeli będę musiał!
Moja rodzina nie jest bogata. | Nie mamy wpływu na Biały Dom.
Mój syn na pełne stypendium | w tej szkole.
- Tak jak mój. | - Powinniśmy porozmawiać z prasą.
Dlaczego nasze dzieci muszą cierpieć | razem z bogatymi dziećmi?
Było:
Wiem jakie to jest|dla was obciążenie...
ale możecie postawić wasze dzieci|w jeszcze większe niebezpieczeństwo.
Więc proszę,|zostawcie to w rękach specjalistów.
Jest:
Wiem jakie to jest | dla was obciążenie...
ale możecie postawić wasze dzieci | w jeszcze większe niebezpieczeństwo.
Więc proszę, | zostawcie to w rękach specjalistów.
Było:
Prawdę mówiąc,|jest małe prawdopodobieństwo,|którego nie chcę komentować.
Że zakładnicy|są bezpieczni?
Zakładnicy są - jak widać -|w bardzo niebezpieczniej sytuacji...
i będzie tak dopóki|nie zostaną uwolnieni.
Jest:
Prawdę mówiąc, | jest małe prawdopodobieństwo, | którego nie chcę komentować.
Że zakładnicy | są bezpieczni?
Zakładnicy są - jak widać - | w bardzo niebezpieczniej sytuacji...
i będzie tak dopóki | nie zostaną uwolnieni.
Było:
Nasze negocjacje są w toku,|teraz ruch terrorystów?
Ta administracja nigdy|nie uchylała się od polityki...
Stany Zjednoczone nigdy|nie spełniaja żądań terrorystów.
Zachęcimy tym sposobem innych|do podobnych działań.
Jest:
Nasze negocjacje są w toku, | teraz ruch terrorystów?
Ta administracja nigdy | nie uchylała się od polityki...
Stany Zjednoczone nigdy | nie spełniają żądań terrorystów.
Zachęcimy tym sposobem innych | do podobnych działań.
Było:
- Hej, człowieku, ja to mia...|- Wiemy.
- Uważaj.|- Pewnie.
Mam to zanieść tym|facetom na górze.
Jest:
- Hej, człowieku, ja to mia... | - Wiemy.
- Uważaj. | - Pewnie.
Mam to zanieść tym | facetom na górze.
Było:
Mamy dwóch strażników|na dzwonnicy...
Jest:
Mamy dwóch strażników | na dzwonnicy...
Było:
Dwóch w szpitalnym|i jeszcze dwóch na dachu wschodniego holu.
Jest:
Dwóch w szpitalnym | i jeszcze dwóch na dachu wschodniego holu.
Było:
Trzech w parku daje 11,|z szefem w biurze 12.
Jest:
Trzech w parku daje 11, | z szefem w biurze 12.
Było:
Tych trzech facetów w parku...|to Jorge, Ruiz i Carlos.
Właśnie.|Mówisz po hiszpańsku.
Nie zapomnij o tym Amerykaninie|w okularach.
- To jest ich 13.|- To on.
Jest:
Tych trzech facetów w parku... | to Jorge, Ruiz i Carlos.
Właśnie. | Mówisz po hiszpańsku.
Nie zapomnij o tym Amerykaninie | w okularach.
- To jest ich 13. | - To on.
Było:
FBI obserwuje mnie cały czas.|Nie mogę nawet skorzystać z telefonu.
- Widziałeś wiadomości?|- Taa, jasne.
Ten Enrique Cali...|jego ojciec jest w więzieniu...
Jest:
FBI obserwuje mnie cały czas. | Nie mogę nawet skorzystać z telefonu.
- Widziałeś wiadomości? | - Taa, jasne.
Ten Enrique Cali... | jego ojciec jest w więzieniu...
Było:
Znam jego brata|jestem mu bliski.
- Tak jak Dino Frenetti i jego chłopak Micky.|- Dobrze.
Jest:
Znam jego brata | jestem mu bliski.
- Tak jak Dino Frenetti i jego chłopak Micky. | - Dobrze.
Było:
Powiedz mu, niech dotrze do jego ojca|i wytłumaczy mu sprawę mojego syna.
Dobrze.|Zajmę się tym, i to zaraz.
Jest:
Powiedz mu, niech dotrze do jego ojca | i wytłumaczy mu sprawę mojego syna.
Dobrze. | Zajmę się tym, i to zaraz.
Było:
Dzieciaki to dzieciaki.|To jest taki etap życia.
Wstydzą się nas.|Hej, to mu przejdzie.
Nie, z Joey jest inaczej.|Naprawdę mnie nienawidzi.
Jest:
Dzieciaki to dzieciaki. | To jest taki etap życia.
Wstydzą się nas. | Hej, to mu przejdzie.
Nie, z Joey jest inaczej. | Naprawdę mnie nienawidzi.
Było:
Kocham go|i chcę stamtąd wyciągnąć.
- Zrobione. Robi się, ok?|- Do roboty.
Billy, Mamy wystarczająco roboty|nie kombinuj już nic.
Przepraszam. Prowadzę|prywatną rozmowę z Jogurtem.
To jest czip który wysyła|sygnał do samolotu?
Jest:
Kocham go | i chcę stamtąd wyciągnąć.
- Zrobione. Robi się, ok? | - Do roboty.
Billy, Mamy wystarczająco roboty | nie kombinuj już nic.
Przepraszam. Prowadzę | prywatną rozmowę z Jogurtem.
To jest chip który wysyła | sygnał do samolotu?
Było:
i jest taki sam|co otwiera garaże...
Myślisz że ta rzecz, którą ma na ręce,|kontroluje ładunki wybuchowe?
Tak, powinno być.|To znaczy, wszystkie czipy są w starndardzie.
Więc jak byśmy jakimś cudem|podmienili czipy...
To my byśmy kontrolowali bombę|a on ten samolot.
- Prawda.|- Nie bądź śmieszny.
Najpierw, musi ten panel zdjąć z ręki|a on cały czas ma go przy sobie.
- Jak chcesz się do niego dostać?|- Masz rację.
Jest:
i jest taki sam | co otwiera garaże...
Myślisz że ta rzecz, którą ma na ręce, | kontroluje ładunki wybuchowe?
Tak, powinno być. | To znaczy, wszystkie chipy są w standardzie.
Więc jak byśmy jakimś cudem | podmienili chipy...
To my byśmy kontrolowali bombę | a on ten samolot.
- Prawda. | - Nie bądź śmieszny.
Najpierw, musi ten panel zdjąć z ręki | a on cały czas ma go przy sobie.
- Jak chcesz się do niego dostać? | - Masz rację.
Było:
Nie ma mowy, nie znokautujesz go|i tak zdąży nacisnąć guzik.
- I zabije cię jak to zrobisz.|- Może.
Nawet jak ci się uda,|jak podmienisz czipy?
Nie możesz po prostu wziąć tego|i spłukać w kiblu.
Musimy wynieść te informacje na zewnątrz.|Zrobiliśmy wszystko co mogliśmy.
- Co o tym sądzisz?|-To wystarczające?
Tylko jeśli wiesz|jak to odczytać.
Mowiłem ci, że te informacje|będą potrzebne.
Świetnie, Joey.|"Jeśli wiesz jak to przeczytać."
Oczywiście,|ale można na odwrót.
Co masz na myśli,|"można na odwrót"?
Mam na myśli to,|żeby wziąć inny czip...
wyciągnąć czip z samolotu...
i zastąpić go czipem z detonatora.
Och, taa,|to wspaniale.
Teraz tylko zostało nam wywabić Cali|z pokoju dyrektora...
Co bardzo rzadko czyni,|prześliznąć się między strażnikami...
Podmienić czipy|uważając na bombę...
i wyjść|zanim zostaniemy zauważeni.
Tak.|Dokładnie.
Jest:
Nie ma mowy, nie znokautujesz go | i tak zdąży nacisnąć guzik.
- I zabije cię jak to zrobisz. | - Może.
Nawet jak ci się uda, | jak podmienisz chipy?
Nie możesz po prostu wziąć tego | i spłukać w kiblu.
Musimy wynieść te informacje na zewnątrz. | Zrobiliśmy wszystko co mogliśmy.
- Co o tym sądzisz? | -To wystarczające?
Tylko jeśli wiesz | jak to odczytać.
Mowiłem ci, że te informacje | będą potrzebne.
Świetnie, Joey. | "Jeśli wiesz jak to przeczytać."
Oczywiście, | ale można na odwrót.
Co masz na myśli, | "można na odwrót"?
Mam na myśli to, | żeby wziąć inny chip...
wyciągnąć chip z samolotu...
i zastąpić go chipem z detonatora.
Och, taa, | to wspaniale.
Teraz tylko zostało nam wywabić Cali | z pokoju dyrektora...
Co bardzo rzadko czyni, | prześliznąć się między strażnikami...
Podmienić chipy | uważając na bombę...
i wyjść | zanim zostaniemy zauważeni.
Tak. | Dokładnie.
Było:
A nie powinno.|Trzeba było to zapisać.
Przestań, Billy.|Zaczynasz mnie przerażać.
Jest:
A nie powinno. | Trzeba było to zapisać.
Przestań, Billy. | Zaczynasz mnie przerażać.
Było:
Możecie już wyjść na zewnątrz.|Chcę zobaczyć studentów drugiego roku...
Jest:
Możecie już wyjść na zewnątrz. | Chcę zobaczyć studentów drugiego roku...
Było:
Masz dokładnie 45 minut,|żeby wrócić to tych drzew.
- Ta duża na wprost, a mała na dziewiątej.|- Będę tam.
- Czekaj dopóki nie popatrzą się w inną strone.|- Oki.
- Gotowy?|- Gotowy.
- Uważaj na siebie.|- Kopnij piłkę!
Jest:
Masz dokładnie 45 minut, | żeby wrócić to tych drzew.
- Ta duża na wprost, a mała na dziewiątej. | - Będę tam.
- Czekaj dopóki nie popatrzą się w inną strone. | - Oki.
- Gotowy? | - Gotowy.
- Uważaj na siebie. | - Kopnij piłkę!
Było:
Roosevelt reprezentował|zupełnie inny pogląd...
Jest:
Roosevelt reprezentował | zupełnie inny pogląd...
Było:
- Odpal go.|- Dobra. Wygląda dobrze.
Dobra, podnieś go.|Gotowy.
Jest:
- Odpal go. | - Dobra. Wygląda dobrze.
Dobra, podnieś go. | Gotowy.
Było:
Ten pogląd narobił|zamieszania w rządzie...
Jest:
Ten pogląd narobił | zamieszania w rządzie...
Było:
Umiesz nim latać,|co, Derek?
- O, cholera.|- O, Boże.
Jest:
Umiesz nim latać, | co, Derek?
- O, cholera. | - O, Boże.
Było:
Świetnie.|Słuchaj, jestem ze szkoły.
Masz tu wszystkie informacje|na temat tych ludzi.
Uważaj z tym.|Do tej pory na razie jest znakomicie.
- Niezły kamuflaż. Muszę uciekać.|- Musisz zaczekać na szefa.
Muszę wrócić zanim|zorientują się, że mnie nie ma!
Dzieciaku, przykro mi,|ale musisz zaczekać|dopóki cię nie sprawdzimy.
Jest taki student|nazywa się Tepper?
Tak. Billy Tepper. Czekałem na|wiadomość o nim.
- Trzymajcie go tam.|- Co zrobił?
Helikopter jest|na lądowisku.
Jeśli to on,|sprowadzą go tutaj.
Jest:
Świetnie. | Słuchaj, jestem ze szkoły.
Masz tu wszystkie informacje | na temat tych ludzi.
Uważaj z tym. | Do tej pory na razie jest znakomicie.
- Niezły kamuflaż. Muszę uciekać. | - Musisz zaczekać na szefa.
Muszę wrócić zanim | zorientują się, że mnie nie ma!
Dzieciaku, przykro mi, | ale musisz zaczekać | dopóki cię nie sprawdzimy.
Jest taki student | nazywa się Tepper?
Tak. Billy Tepper. Czekałem na | wiadomość o nim.
- Trzymajcie go tam. | - Co zrobił?
Helikopter jest | na lądowisku.
Jeśli to on, | sprowadzą go tutaj.
Było:
by przemówić|do Ameryki...
Jest:
by przemówić | do Ameryki...
Było:
Nawej jeśli jesteś tym kim jesteś,|nie możemy cię puścić. Mogą cię zabić.
To mój problem. Dam sobie radę.|Muszę wracać i to już.
Jest:
Nawej jeśli jesteś tym kim jesteś, | nie możemy cię puścić. Mogą cię zabić.
To mój problem. Dam sobie radę. | Muszę wracać i to już.
Było:
- Wszystko w porządku?|- Nic mi nie jest.
- Znasz tego dzieciaka?|- Oczywiście.
Oni zabiją pięciu chłopaków|jeśli nie wrócę.
- Oni zabiją ciebie jak wrócisz.|- Dam radę.
Wie pan, że pana nie okłamię.|Musi pan uwierzyć, że mówię prawdę.
Wierze ci.|Puśćcie go.
Nie moge podjąć|takiej odpowiedzialności.
Jest:
- Wszystko w porządku? | - Nic mi nie jest.
- Znasz tego dzieciaka? | - Oczywiście.
Oni zabiją pięciu chłopaków | jeśli nie wrócę.
- Oni zabiją ciebie jak wrócisz. | - Dam radę.
Wie pan, że pana nie okłamię. | Musi pan uwierzyć, że mówię prawdę.
Wierze ci. | Puśćcie go.
Nie mogę podjąć | takiej odpowiedzialności.
Było:
Brać go! zatrzymać tego dzieciaka|zanim da się zabić.
Jest:
Brać go! zatrzymać tego dzieciaka | zanim da się zabić.
Było:
Będzie.|Będzie.
Jest:
Będzie. | Będzie.
Było:
Dalej, dalej, dalej.|Dalej, dalej.
- Co robimy?|- Czekamy.
Cholera! już jest|za późno, człowieku.
Jest:
Dalej, dalej, dalej. | Dalej, dalej.
- Co robimy? | - Czekamy.
Cholera! już jest | za późno, człowieku.
Było:
Wracaj na swoje miejsce!|Już cię liczyłem.
Jest:
Wracaj na swoje miejsce! | Już cię liczyłem.
Było:
- Wciaż 91.|- Policz jeszcze raz.
Jest:
- Wciąż 91. | - Policz jeszcze raz.
Było:
Powiedzialem wam, co się stanie|jak jeden z was ucieknie.
Jest:
Powiedzialem wam, co się stanie | jak jeden z was ucieknie.
Było:
Stawaj.|Twarzą do ściany. Dalej.
Jest:
Stawaj. | Twarzą do ściany. Dalej.
Było:
Byłem pod prysznicem.|Nie słyszałem dzwonów.
Jest:
Byłem pod prysznicem. | Nie słyszałem dzwonów.
Było:
- Przepraszam.|- Owszem jest.
- Chodź ze mną. Chodź ze mną.|- Przepraszam.
O.K, Idźcie.|Z powrotem do linii. Wszystko skończone.
Jest:
- Przepraszam. | - Owszem jest.
- Chodź ze mną. Chodź ze mną. | - Przepraszam.
O.K, Idźcie. | Z powrotem do linii. Wszystko skończone.
Było:
O.K, Idźcie.|Dalej. Dalej. Idźcie.
Moj ojciec posłał mnie do szkoły|podobnej do tej.
Szkoły wojskowej|w Pensylwanii.
Chyba słyszałeś o niej...|Szkoła Armitage?
Jest:
O.K, Idźcie. | Dalej. Dalej. Idźcie.
Moj ojciec posłał mnie do szkoły | podobnej do tej.
Szkoły wojskowej | w Pensylwanii.
Chyba słyszałeś o niej... | Szkoła Armitage?
Było:
Ty chyba nie masz pojęcia|o dyscyplinie, co?
Hej, przepraszam|z tym prysznicem. Obiecuję...
Jest:
Ty chyba nie masz pojęcia | o dyscyplinie, co?
Hej, przepraszam | z tym prysznicem. Obiecuję...
Było:
- Tak ja się nauczyłem dyscypliny...|- O, cholera.
Jest:
- Tak ja się nauczyłem dyscypliny... | - O, cholera.
Było:
Ta piwnica co mówił dzieciak...|nie ma jej na planach.
Ale istnieje.|Byłem tam.
Tam był budynek|na prawo za kuchnią.
Jest:
Ta piwnica co mówił dzieciak... | nie ma jej na planach.
Ale istnieje. | Byłem tam.
Tam był budynek | na prawo za kuchnią.
Było:
- Nie ma nad tym budynku.|- Tak.
Więc jak zakładnicy|zejdą do piwnicy...
a budynek wybuchnie,|prawdopodobnie przeżyją.
Jest:
- Nie ma nad tym budynku. | - Tak.
Więc jak zakładnicy | zejdą do piwnicy...
a budynek wybuchnie, | prawdopodobnie przeżyją.
Było:
Miał być odbudowany.|A co z ładunkami wybuchowymi?
Interesuje mnie to,|co powiedział ten dzieciak|o podmianie czipów.
- Będzie działać?|- Bardzo prawdopodobne.
Ale nie będę brał odpowiedzialności|za dzieciaka, który to będzie robił...
Jest:
Miał być odbudowany. | A co z ładunkami wybuchowymi?
Interesuje mnie to, | co powiedział ten dzieciak | o podmianie czipów.
- Będzie działać? | - Bardzo prawdopodobne.
Ale nie będę brał odpowiedzialności | za dzieciaka, który to będzie robił...
Było:
Cokolwiek to jest|zakładnicy będą wolni.
Oddamy strzał,|a natarcie będzie udane.
Znamy położenie|wszystkich terrorystów.
Ten dzieciak może zabrać|wszystkich poza linie ognia.
Jaki dzieciak? Ten dzieciak|został wyrzucony z dwóch szkół.
- Nie, trzech szkół.|- Trzech szkół.
Daj spokój.|To wszystko jest nierealne.
To nie jest tak.|Może nie mogę polegać|na Billym w klasie...
Jest:
Cokolwiek to jest | zakładnicy będą wolni.
Oddamy strzał, | a natarcie będzie udane.
Znamy położenie | wszystkich terrorystów.
Ten dzieciak może zabrać | wszystkich poza linie ognia.
Jaki dzieciak? Ten dzieciak | został wyrzucony z dwóch szkół.
- Nie, trzech szkół. | - Trzech szkół.
Daj spokój. | To wszystko jest nierealne.
To nie jest tak. | Może nie mogę polegać | na Billym w klasie...
Było:
- Dlaczego?|- Ponieważ jest odważny. To lider.
Widzisz co potrafił wymyśleć.
Więc, jak Billy mówi, że zrobi to,|to ja mu wierzę.
Jest:
- Dlaczego? | - Ponieważ jest odważny. To lider.
Widzisz co potrafił wymyślić.
Więc, jak Billy mówi, że zrobi to, | to ja mu wierzę.
Było:
Dacie gwarancję, że nie będzie|żadnych ofiar wśród zakładników?
Gwarancję?|Nie, oczywiście, że nie.
Jest:
Dacie gwarancję, że nie będzie | żadnych ofiar wśród zakładników?
Gwarancję? | Nie, oczywiście, że nie.
Było:
Moje żądania muszą być|dokładnie wypełnione.
Muszę to skontaktować z|przełożonymi.
- Potrzebuję więcej czasu.|- "Rozumiem."
Doceniamy waszą|chęć do negocjacji...
Egzekucja zostanie przełożona|na 16.00. Dzisiaj zostanie odroczona.
Jednak, jeżeli nie dojdziemy|do porozumienia do 16.00 jutro...
nie bedzie dalszych układów.
Jest:
Moje żądania muszą być | dokładnie wypełnione.
Muszę to skontaktować | z przełożonymi.
- Potrzebuję więcej czasu. | - "Rozumiem."
Doceniamy waszą | chęć do negocjacji...
Egzekucja zostanie przełożona | na 16.00. Dzisiaj zostanie odroczona.
Jednak, jeżeli nie dojdziemy | do porozumienia do 16.00 jutro...
nie będzie dalszych układów.
Było:
Otrzymaliśmy wiadomość|od Alberta Trotty.
Dzieciak Trotty, Joey,|jest w tej szkole.
Jest:
Otrzymaliśmy wiadomość | od Alberta Trotty.
Dzieciak Trotty, Joey, | jest w tej szkole.
Było:
i to świetny facet|będziemy mieli u niego przysługę.
Jest:
i to świetny facet | będziemy mieli u niego przysługę.
Było:
Jak sie czujesz?
Jest:
Jak się czujesz?
Było:
Chodź do mojego biura,|panie Trotta?
- Chcą się z tobą widzieć.|- Dlaczego?
Nie wydaje mi się, że chcą cię skrzywdzić.|Pójdę z tobą.
- W porządku.|- Oki.
Jest:
Chodź do mojego biura, | panie Trotta?
- Chcą się z tobą widzieć. | - Dlaczego?
Nie wydaje mi się, że chcą cię skrzywdzić. | Pójdę z tobą.
- W porządku. | - Oki.
Było:
- Dlaczego?|- Jesteś wolny.
Jest:
- Dlaczego? | - Jesteś wolny.
Było:
Wszystko, co musisz zrobić|to iść na dół do podjazdu.
Jest:
Wszystko, co musisz zrobić | to iść na dół do podjazdu.
Było:
nigdzie się nie ruszę|bez moich przyjaciół.
Jest:
nigdzie się nie ruszę | bez moich przyjaciół.
Było:
Nie opieraj się!|Tylko idź!
Jest:
Nie opieraj się! | Tylko idź!
Było:
- Ty skurwysynie!|- Oki!
Jest:
- Ty skurwysynie! | - Oki!
Było:
To bardzo ważne|wytłumaczcie im to...
Jest:
To bardzo ważne | wytłumaczcie im to...
Było:
Ale zaatakował mojego człowieka|i byliśmy zmuszeni zastrzelić go.
Chciałbym się widzieć z dyrektorem|i innymi studentami proszę.
Jest:
Ale zaatakował mojego człowieka | i byliśmy zmuszeni zastrzelić go.
Chciałbym się widzieć z dyrektorem | i innymi studentami proszę.
Było:
Więc uwolnijcie dyrektora|i mnie weźcie.
To bardzo ważne,|wytłumaczcie im to....
Jest:
Więc uwolnijcie dyrektora | i mnie weźcie.
To bardzo ważne, | wytłumaczcie im to....
Było:
Nie zdarzyło by się to,|gdybyście tu nie przyjeżdżali.
Nie zdarzyło by się to,|gdyby wasz rząd nie porwał mojego ojca!
Teraz, odejdziemy dopiero|jak oddacie mojego ojca.
Jest:
Nie zdarzyło by się to, | gdybyście tu nie przyjeżdżali.
Nie zdarzyło by się to, | gdyby wasz rząd nie porwał mojego ojca!
Teraz, odejdziemy dopiero | jak oddacie mojego ojca.
Było:
Powiedzcie, że to był wypadek|ale następnym razem już tak nie będzie.
Bedą cię ścigali,|wiesz o tym, prawda?
Znajdą cie i zabiją.
Jest:
Powiedzcie, że to był wypadek | ale następnym razem już tak nie będzie.
Bedą cię ścigali, | wiesz o tym, prawda?
Znajdą cię i zabiją.
Było:
To kłamstwo...|co do tego wypadku.
- Nie wierzę.|- Tak twierdzą.
Jak mogli przez przypadek|zabić chłopaka karabinem maszynowym?
Jest:
To kłamstwo... | co do tego wypadku.
- Nie wierzę. | - Tak twierdzą.
Jak mogli przez przypadek | zabić chłopaka karabinem maszynowym?
Było:
Trzeba im udowodnić,|że nie ma czegoś takiego jak wypadek.
Jest:
Trzeba im udowodnić, | że nie ma czegoś takiego jak wypadek.
Było:
Nasza grupa szturmowa|ma czekać w helikopterach.
Odciąć prąd w całym obozie|wszystko... radio, telewizja, telefony.
- Chcę mieć absolutną ciszę.|- Co się dzieje?
Wczoraj Billy Tepper|przedostał się na naszą strone.
Jest:
Nasza grupa szturmowa | ma czekać w helikopterach.
Odciąć prąd w całym obozie | wszystko... radio, telewizja, telefony.
- Chcę mieć absolutną ciszę. | - Co się dzieje?
Wczoraj Billy Tepper | przedostał się na naszą stronę.
Było:
Jest stary kanał burzowy|na zachodnim krańcu obozu, tutaj.
Był zamknięty, ale chłopcy|zawsze wiedzą jak się przedostać.
- Co się stało?|- Mógłbyś pokazać naszym ekspertom|od ładunków wybuchowych...
Jest:
Jest stary kanał burzowy | na zachodnim krańcu obozu, tutaj.
Był zamknięty, ale chłopcy | zawsze wiedzą jak się przedostać.
- Co się stało? | - Mógłbyś pokazać naszym ekspertom | od ładunków wybuchowych...
Było:
Oczywiście.|Co się stało?
Enrique Cali|został zamordowany w więzieniu.
Jeśli Luis Cali dowie się,|że jego ojciec został zabity,|zabije wszystkich zakładników.
Może wysadzić tę szkołę.|Nie mamy wyboru. Musimy działać.
Zrobimy wszystko, co możemy|ale najpierw powiedz nam...
Straty mogą być duże|chłopak musi zrobić to co mówił.
- Spróbuje.|- Oby.
- Billy, obudź się.|- wstawaj.
To sygnał. Chcą atakować|i potrzebują naszej pomocy.
Oszalałeś. Co możemy zrobić?|Możemy wszyscy zginąć.
- To był twój pomysł.|- Teraz jest na to za późno.
- Nie, nie jest.|- Liczą na nas.
Przestaną na nas liczyć|jak im nie odpowiemy.
Ty dupku!|Oddaj mi to!
Jest:
Oczywiście. | Co się stało?
Enrique Cali | został zamordowany w więzieniu.
Jeśli Luis Cali dowie się, | że jego ojciec został zabity, | zabije wszystkich zakładników.
Może wysadzić tę szkołę. | Nie mamy wyboru. Musimy działać.
Zrobimy wszystko, co możemy | ale najpierw powiedz nam...
Straty mogą być duże | chłopak musi zrobić to co mówił.
- Spróbuje. | - Oby.
- Billy, obudź się. | - Wstawaj.
To sygnał. Chcą atakować | i potrzebują naszej pomocy.
Oszalałeś. Co możemy zrobić? | Możemy wszyscy zginąć.
- To był twój pomysł. | - Teraz jest na to za późno.
- Nie, nie jest. | - Liczą na nas.
Przestaną na nas liczyć | jak im nie odpowiemy.
Ty dupku! | Oddaj mi to!
Było:
Może to pomyłka|z tym planem...
Ale zrobiliśmy to|ponieważ chciałeś.
Teraz jest za późno, by się wycofać.|My nie możemy i ty również.
Spieprzyłem sobie całe życie.|A teraz możemy zginąć.
Jest:
Może to pomyłka | z tym planem...
Ale zrobiliśmy to | ponieważ chciałeś.
Teraz jest za późno, by się wycofać. | My nie możemy i ty również.
Spieprzyłem sobie całe życie. | A teraz możemy zginąć.
Było:
Zapomnij o moich ranach.|Teraz to nasz najmniejszy problem.
Twój plan jest równie dobry dzisiaj|jak był wczoraj.
- Myliliśmy się wczoraj.|- Przestań, Billy! Wciągnąłeś nas w to.
- Teraz nas z tego wyciągnij.|- Jeśli powiesz że, "mamy zrobić to dla Joey'a," to się zrzygam.
Nie musimy ci mówić dlaczego.|Wiesz dlaczego.
Pieprzone kretyny.
Wiecie o tym, czyż nie?|Pieprzone kretyny.
Jest:
Zapomnij o moich ranach. | Teraz to nasz najmniejszy problem.
Twój plan jest równie dobry dzisiaj | jak był wczoraj.
- Myliliśmy się wczoraj. | - Przestań, Billy! Wciągnąłeś nas w to.
- Teraz nas z tego wyciągnij. | - Jeśli powiesz że, "mamy zrobić to dla Joey'a," to się zerzygam.
Nie musimy ci mówić dlaczego. | Wiesz dlaczego.
Pieprzeni kretyni.
Wiecie o tym, czyż nie? | Pieprzeni kretyni.
Było:
- Naprawdę to zrobimy?|- Założysz się?
W porządku, mamy dużo roboty,|zwłaszcza ty.
Jest:
- Naprawdę to zrobimy? | - Założysz się?
W porządku, mamy dużo roboty, | zwłaszcza ty.
Było:
Jesteście tam?|Co próbujecie zrobić?
Widzisz, była awaria prądu|w całej dzielnicy.
- Pracują nad tym.|- Rozumiem.
Macie dokładnie godzinę|na naprawę.
Później będę zabijał jednego zakładnika|co 15 minut dopóki nie naprawicie tego.
OK teraz, rozluźnijcie się.|Zachowujcie się naturalnie.
Wchodzicie po następnym kolesiu,|który wyjdzie z kibla, dobra?
Jak już będziecie za kanałem burzowym,|trzymajcie się prawej,|dopóki nie będziecie na wzgórzu.
będziecie kryci do momentu|jak znajdziecie się w tym punkcie, tutaj
Byłoby łatwiej,|jak bym z wami poszedł.
Przepraszam...|Nie możemy panu pozwolić.
Jest:
Jesteście tam? | Co próbujecie zrobić?
Widzisz, była awaria prądu | w całej dzielnicy.
- Pracują nad tym. | - Rozumiem.
Macie dokładnie godzinę | na naprawę.
Później będę zabijał jednego zakładnika | co 15 minut dopóki nie naprawicie tego.
OK teraz, rozluźnijcie się. | Zachowujcie się naturalnie.
Wchodzicie po następnym kolesiu, | który wyjdzie z kibla, dobra?
Jak już będziecie za kanałem burzowym, | trzymajcie się prawej, | dopóki nie będziecie na wzgórzu.
będziecie kryci do momentu | jak znajdziecie się w tym punkcie, tutaj
Byłoby łatwiej, | jak bym z wami poszedł.
Przepraszam... | Nie możemy panu pozwolić.
Było:
Jak by były kłopoty,|zakręć wodę.
Jest:
Jak by były kłopoty, | zakręć wodę.
Było:
Jesteś pewien, że to prowadzi|do biura dyrektora?
A jak myślisz, którędy się dostałem|by wynieść meble dyrektora?
Jest:
Jesteś pewien, że to prowadzi | do biura dyrektora?
A jak myślisz, którędy się dostałem | by wynieść meble dyrektora?
Było:
Jezu Louise, Jogurt,|wyglądacie jak byśmy szli|rozbroić bombę albo coś takiego.
Jest:
Jezu Louise, Jogurt, | wyglądacie jak byśmy szli | rozbroić bombę albo coś takiego.
Było:
- Oki, co teraz?|- Widzisz tą skrzynkę?
Jest:
- Oki, co teraz? | - Widzisz tą skrzynkę?
Było:
Nie, nie, nie!|To detonator.
Nie dotykaj tej skrzynki. Tę drugą skrzynkę...|tę niebieską ze światełkiem.
To jest panel kontrolny.|Zdejmij obudowę.
Czy któryś z was ma przeszkolenie|medyczne? Ten chłopak jest bardzo chory.
Jest:
Nie, nie, nie! | To detonator.
Nie dotykaj tej skrzynki. Tę drugą skrzynkę... | tę niebieską ze światełkiem.
To jest panel kontrolny. | Zdejmij obudowę.
Czy któryś z was ma przeszkolenie | medyczne? Ten chłopak jest bardzo chory.
Było:
Dobrze, dobrze,|bardzo, bardzo ostrożnie...
Wyciągnij ten czerwony czip.
Jest:
Dobrze, dobrze, | bardzo, bardzo ostrożnie...
Wyciągnij ten czerwony chip.
Było:
- Tu nie ma czerwonego czipa.|- Musi być.
Jest:
- Tu nie ma czerwonego chipa. | - Musi być.
Było:
Jest niebieski czip taki sam jak|czerwony, ale czerwonego nie ma.
Jest:
Jest niebieski chip taki sam jak | czerwony, ale czerwonego nie ma.
Było:
Ten chłopak miał zawsze z tym|problemy. Sami widzicie co się dzieje.
Jest:
Ten chłopak miał zawsze z tym | problemy. Sami widzicie co się dzieje.
Było:
Cele namierzone.|Ognia.
Jest:
Cele namierzone. | Ognia.
Było:
- Czuję się troche lepiej, proszę pana.|- dobrze, dobrze.
To nic nie da.|Zakłócają radio.
Jest:
- Czuję się trochę lepiej, proszę pana. | - dobrze, dobrze.
To nic nie da. | Zakłócają radio.
Było:
Och, dobrze.|Myślałem, że mamy kłopoty. Rusz się.
Już. Myślałem, że bedzie gorzej, prawda?
Mam go. Mam go.|Mam go!
Jest:
Och, dobrze. | Myślałem, że mamy kłopoty. Rusz się.
Już. Myślałem, że będzie gorzej, prawda?
Mam go. Mam go. | Mam go!
Było:
No już, Jogurt.|uderz go!
Zapomnij o tym.|Zagłuszamy radio.
Pomóż mi się dostać do biura dyrektora...|do detonatora.
Jest:
No już, Jogurt. | Uderz go!
Zapomnij o tym. | Zagłuszamy radio.
Pomóż mi się dostać do biura dyrektora... | do detonatora.
Było:
"Galkipatelne?"|co to jest "Galkipatelne?"
Jest:
"Galkipatelne?" | co to jest "Galkipatelne?"
Było:
Jak chcą ukarać jakiegoś z nas,|to każą myć garnki i patelnie.
Muszę myć to gówno|do końca semestru.
- Garnki i patelnie.|- Taa, garnki i patelnie.
Jest:
Jak chcą ukarać jakiegoś z nas, | to każą myć garnki i patelnie.
Muszę myć to gówno | do końca semestru.
- Garnki i patelnie. | - Taa, garnki i patelnie.
Było:
Co się stanie jak|pociągnie za druty?
Bomba wybuchnie.|Zastrzel go.
Jest:
Co się stanie jak | pociągnie za druty?
Bomba wybuchnie. | Zastrzel go.
Było:
- Nigdy nie brałem tego do siebie.|- Dobrze.
Jest:
- Nigdy nie brałem tego do siebie. | - Dobrze.
Było:
To znaczy, że nie muszę|już myć garnków i patelni?
O, nie. Myślisz, że się tak łatwo|wywiniesz, taa?
Jest:
To znaczy, że nie muszę | już myć garnków i patelni?
O, nie. Myślisz, że się tak łatwo | wywiniesz, taa?
Było:
- Gdzie on jest?|- Hej! karetka.
Jest:
- Gdzie on jest? | - Hej! karetka.
Było:
- Gdzie on?|- Hej! Hej!
Jest:
- Gdzie on? | - Hej! Hej!