o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
74360 (jako 'było') z ID:
83572 (jako 'jest').
Było:
{Y:i}Drży na wietrze,|{y:i}jak ostatni liść na obumarłym drzewie.
{Y:i}Pozwalam jej słyszeć swoje kroki.
{Y:i}Tylko na moment znieruchomiała.
Jest:
23.976
Tłumaczenie Motylek|Korekta Wolverine
Synchro|Sindy
do wersji:|Sin.City.2005.Recut.Extended.Unrated.XviD.AC3.CD1-3-WAF
23.976 fps, rozdz. 800*448 (16:9), XVID Mpeg-4, 6 kan, AC-3 ACM Decompressor,|Pliki: 3x700 MB, czas 0:49:25, 0:44:57 i 0:47:29, 1 ścieżka audio, jakość 76, 80 i 78%
Drży na wietrze,|jak ostatni liść na obumarłym drzewie.
Pozwalam jej słyszeć swoje kroki.
Tylko na moment znieruchomiała.
Było:
{y:i}Wiatr wzmaga napięcie.
{y:i}Jest miękka, ciepła|{y:i}i niemal bezbronna.
{y:i}Jej perfumy są jak obietnica|{y:i}przynosząca łzy.
{y:i}Mówię jej,|{y:i}że wszystko będzie dobrze.
{y:i}Że uratuję ją przed tym,|{y:i}czego się boi i zabiorę daleko stąd.
{y:i}Mówię jej...|{y:i}...że ją kocham.
{y:i}Tłumik zamienia dźwięk strzału|{y:i}w szept.
{y:i}Trzymam ją w objęciach,|{y:i}aż odejdzie.
{y:i}Nigdy się nie dowiem,|{y:i}przed czym uciekała.
{y:i}Rano zrealizuję czek.
Jest:
Wiatr wzmaga napięcie.
Jest miękka, ciepła|i niemal bezbronna.
Jej perfumy są jak obietnica|przynosząca łzy.
Mówię jej,|że wszystko będzie dobrze.
Że uratuję ją przed tym,|czego się boi i zabiorę daleko stąd.
Mówię jej...|...że ją kocham.
Tłumik zamienia dźwięk strzału|w szept.
Trzymam ją w objęciach,|aż odejdzie.
Nigdy się nie dowiem,|przed czym uciekała.
Rano zrealizuję czek.
Było:
{y:i}Za rogiem każdej z ulic|{y:i}Miasta Grzechu...
{y:i}...można znaleźć wszystko.
Jest:
Za rogiem każdej z ulic|Miasta Grzechu...
...można znaleźć wszystko.
Było:
{y:i}Noc jest gorąca jak diabli.
{y:i}To marny pokój, w marnym hotelu,|{y:i}w marnej części marnego miasta.
{y:i}Gapię się na boginię.
{y:i}Mówi mi, że mnie pragnie.
{y:i}Nie będę tracił czasu|{y:i}na zastanawianie się, skąd to szczęście.
Jest:
Noc jest gorąca jak diabli.
To marny pokój, w marnym hotelu,|w marnej części marnego miasta.
Gapię się na boginię.
Mówi mi, że mnie pragnie.
Nie będę tracił czasu|na zastanawianie się, skąd to szczęście.
Było:
{y:i}Pachnie,|{y:i}jak powinny pachnieć anioły.
{y:i}Kobieta idealna.
{y:i}Bogini.
Jest:
Pachnie,|jak powinny pachnieć anioły.
Kobieta idealna.
Bogini.
Było:
{y:i}Goldie.
{y:i}Mówiła, że ma na imię Goldie.
{y:i}Trzy godziny później.|{y:i}Czuję, że głowę mam o wiele większą niż zwykle.
{y:i}I ten nieprzyjemny ból żołądka...
{y:i}...kiedy zorientowałem się, że Goldie nie żyje.|{y:i}Żadnego śladu.
{y:i}Nie trzeba sprawdzać pulsu,|{y:i}by zauważyć, że te idealne piersi...
{y:i}...nie poruszają się tak,|{y:i}jak gdyby żyła.
{y:i}Została zamordowana,|{y:i}a ja przy tym byłem.
{y:i}"Leżałem obok niej."|{y:i}Pijany i naćpany tak jak ona.
{y:i}Do diabła, Goldie... kim byłaś|{y:i}i kto chciał twojej śmierci?
{y:i}Kim byłaś,|{y:i}poza aniołem miłosierdzia...
{y:i}...który takiemu nieudacznikowi|{y:i}jak ja podarował noc jego życia?
{y:i}Na pewno nie chodziło|{y:i}o mój wygląd.
{y:i}Dlaczego ten obleśny bar?
{y:i}Dlaczego, najmilsza Goldie?
Jest:
Goldie.
Mówiła, że ma na imię Goldie.
Trzy godziny później.|Czuję, że głowę mam o wiele większą niż zwykle.
I ten nieprzyjemny ból żołądka...
...kiedy zorientowałem się, że Goldie nie żyje.|Żadnego śladu.
Nie trzeba sprawdzać pulsu,|by zauważyć, że te idealne piersi...
...nie poruszają się tak,|jak gdyby żyła.
Została zamordowana,|a ja przy tym byłem.
"Leżałem obok niej."|Pijany i naćpany tak jak ona.
Do diabła, Goldie... kim byłaś|i kto chciał twojej śmierci?
Kim byłaś,|poza aniołem miłosierdzia...
...który takiemu nieudacznikowi|jak ja podarował noc jego życia?
Na pewno nie chodziło|o mój wygląd.
Dlaczego ten obleśny bar?
Dlaczego, najmilsza Goldie?
Było:
{y:i}Zjawiają się, podczas gdy tylko zabójca i ja...
{y:i}...wiemy o zabójstwie.
{y:i}Ktoś nieźle zabulił,|{y:i}żeby mnie wrobić.
{y:i}Nie ma potrzeby wymykać się|{y:i}po cichu.
{y:i}Mogę to rozegrać nie inaczej,|{y:i}jak po swojemu.
{y:i}Ktokolwiek cię zabił,|{y:i}zapłaci za to, Goldie.
{y:i}Otwierać! Policja!
Jest:
Zjawiają się, podczas gdy tylko zabójca i ja...
...wiemy o zabójstwie.
Ktoś nieźle zabulił,|żeby mnie wrobić.
Nie ma potrzeby wymykać się|po cichu.
Mogę to rozegrać nie inaczej,|jak po swojemu.
Ktokolwiek cię zabił,|zapłaci za to, Goldie.
Otwierać! Policja!
Było:
{y:i}Nie wiem|{y:i}dlaczego zginęłaś, Goldie...
{y:i}Nie wiem dlaczego, ani jak.|{y:i}Dopiero dziś wieczór cię poznałem.
{y:i}Ale byłaś moim przyjacielem|{y:i}w potrzebie.
Jest:
Nie wiem|dlaczego zginęłaś, Goldie...
Nie wiem dlaczego, ani jak.|Dopiero dziś wieczór cię poznałem.
Ale byłaś moim przyjacielem|w potrzebie.
Było:
{y:i}...to nie będzie tak cicho i szybko,|{y:i}jak z tobą.
Jest:
...to nie będzie tak cicho i szybko,|jak z tobą.
Było:
{y:i}Jak już umrze, to piekło,|{y:i}do którego go posłałem,
{y:i}będzie niebem,|{y:i}w porównaniu z tym, co mu zrobiłem.
{y:i}Kocham cię, Goldie.
Jest:
Jak już umrze, to piekło,|do którego go posłałem,
będzie niebem,|w porównaniu z tym, co mu zrobiłem.
Kocham cię, Goldie.
Było:
{y:i}Lucille jest moim kuratorem.
{y:i}Bóg jeden wie, czemu jest lesbą.
{y:i}Z takim ciałem,|{y:i}mogłaby mieć każdego faceta.
{y:i}Tabletki są od jej dziewczyny,|{y:i}która jest psychiatrą.
{y:i}Kiedyś próbowała mnie analizować,|{y:i}ale się przestraszyła.
Jest:
Lucille jest moim kuratorem.
Bóg jeden wie, czemu jest lesbą.
Z takim ciałem,|mogłaby mieć każdego faceta.
Tabletki są od jej dziewczyny,|która jest psychiatrą.
Kiedyś próbowała mnie analizować,|ale się przestraszyła.
Było:
{y:i}Teraz do Gladys.|{y:i}Słodka Gladys.
{y:i}Ale muszę się prześlizgnąć obok mamy.
{y:i}A jej uszy mają się dużo lepiej,|{y:i}odkąd jest ślepa.
{y:i}Mama pozostawiła ten pokój bez zmian.
{y:i}Co tydzień odkurza wszystko.|{y:i}Wygląda to tak jakbym wyprowadził się wczoraj.
{y:i}Za każdym razem, gdy ją odwiedzam,|{y:i}kładzie mnie tutaj spać.
{y:i}Stare zapachy przyprawiają mnie o łzy.|{y:i}Także teraz.
{y:i}Wiedziałem, że Gladys będzie tu bezpieczna.
{y:i}Nazywam ją tak, po jednej z siostrzyczek ze szkoły.
{y:i}Już prawie się przyzwyczaiła.
{y:i}Przez chwilę czuliśmy się naprawdę bliscy.|{y:i}Wspaniale - jak zwykle.
{y:i}Opowiem jej o Goldie,|{y:i}i tym co zmierzam zrobić.
Jest:
Teraz do Gladys.|Słodka Gladys.
Ale muszę się prześlizgnąć obok mamy.
A jej uszy mają się dużo lepiej,|odkąd jest ślepa.
Mama pozostawiła ten pokój bez zmian.
Co tydzień odkurza wszystko.|Wygląda to tak jakbym wyprowadził się wczoraj.
Za każdym razem, gdy ją odwiedzam,|kładzie mnie tutaj spać.
Stare zapachy przyprawiają mnie o łzy.|Także teraz.
Wiedziałem, że Gladys będzie tu bezpieczna.
Nazywam ją tak, po jednej z siostrzyczek ze szkoły.
Już prawie się przyzwyczaiła.
Przez chwilę czuliśmy się naprawdę bliscy.|Wspaniale - jak zwykle.
Opowiem jej o Goldie,|i tym co zmierzam zrobić.
Było:
{y:i}Ktoś chciał cię zabić,|{y:i}i wiedziałaś o tym.
Jest:
Ktoś chciał cię zabić,|i wiedziałaś o tym.
Było:
{y:i}Dobrze, znajdę tego skurwysyna,|{y:i}który cię zabił..
{y:i}...i wyślę go na tamten świat.
{y:i}Spacerując ciemnymi zaułkami|{y:i}Miasta Grzechu...
- Zabieraj ręce od Nancy.|{y:i}- "...znajdziesz wszystko,|czego szukasz."
Jest:
Dobrze, znajdę tego skurwysyna,|który cię zabił..
...i wyślę go na tamten świat.
Spacerując ciemnymi zaułkami|Miasta Grzechu...
- Zabieraj ręce od Nancy.|- "...znajdziesz wszystko,|czego szukasz."
Było:
{y:i}"U Kadie" to moja buda.
Jest:
"U Kadie" to moja buda.
Było:
{y:i}Ramię w ramię z innymi nieudacznikami|{y:i}mojego pokroju..
{y:i}Ale nie tego dziś szukam.
{y:i}Szukam czegoś małego i włochatego.
Jest:
Ramię w ramię z innymi nieudacznikami|mojego pokroju..
Ale nie tego dziś szukam.
Szukam czegoś małego i włochatego.
Było:
{y:i}Większość ludzi uważa,|{y:i}że Marv jest szalony.
{y:i}On miał po prostu pecha,|{y:i}urodził się w złym tysiącleciu.
{y:i}Powinien teraz być na jakimś|{y:i}starożytnym polu walki...
{y:i}...wymachując toporem przed czyimś ryjem.
{y:i}Albo na rzymskiej arenie,|{y:i}dając wycisk innemu gladiatorowi.
{y:i}Miałby wtedy na pęczki|{y:i}takich panien jak Nancy.
Jest:
Większość ludzi uważa,|że Marv jest szalony.
On miał po prostu pecha,|urodził się w złym tysiącleciu.
Powinien teraz być na jakimś|starożytnym polu walki...
...wymachując toporem przed czyimś ryjem.
Albo na rzymskiej arenie,|dając wycisk innemu gladiatorowi.
Miałby wtedy na pęczki|takich panien jak Nancy.
Było:
{y:i}Uwielbiam płatnych zabójców.|{y:i}Niezależnie co się im zrobi, nie ma się wyrzutów.
Jest:
Uwielbiam płatnych zabójców.|Niezależnie co się im zrobi, nie ma się wyrzutów.
Było:
{y:i}Kiedy to się działo...
{y:i}...przez chwilę|{y:i}poczułem zapach mojej ukochanej Goldie.
{y:i}Potrzebuję swojego lekarstwa.
Jest:
Kiedy to się działo...
...przez chwilę|poczułem zapach mojej ukochanej Goldie.
Potrzebuję swojego lekarstwa.
Było:
{y:i}Connely zaczął mówić.|{y:i}Wszyscy mówią.
Jest:
Connely zaczął mówić.|Wszyscy mówią.
Było:
{y:i}Warta śmierci.
{y:i}Warta zabijania.
{y:i}Warta pójścia do piekła.
Jest:
Warta śmierci.
Warta zabijania.
Warta pójścia do piekła.
Było:
{y:i}A już przynajmniej tym,|{y:i}co w dzisiejszych czasach jest uważane za Mercedesa.
{y:i}"Nowoczesne samochody..." - |{y:i}Wszystkie wyglądają|{y:i}jak maszynki do golenia.
Jest:
A już przynajmniej tym,|co w dzisiejszych czasach jest uważane za Mercedesa.
"Nowoczesne samochody..." - |Wszystkie wyglądają|jak maszynki do golenia.
Było:
{y:i}To wyłącznie moja wina,|{y:i}że mi się wszystko miesza.
{y:i}Tak świetnie się bawiłem,|{y:i}że zapomniałem wziąć lekarstwo.
{y:i}To nie była Goldie.
Jest:
To wyłącznie moja wina,|że mi się wszystko miesza.
Tak świetnie się bawiłem,|że zapomniałem wziąć lekarstwo.
To nie była Goldie.
Było:
{y:i}To dlatego przecież robię to,|{y:i}co robię.
{y:i}Jak się jest chorym,|{y:i}trzeba pamiętać o zażywaniu lekarstwa.
{y:i}Chłód ściska mi wnętrzności|{y:i}i nie chce puścić.
{y:i}Ta farma to złe miejsce.
{y:i}Umierali tu ludzie.
{y:i}W zły sposób.
Jest:
To dlatego przecież robię to,|co robię.
Jak się jest chorym,|trzeba pamiętać o zażywaniu lekarstwa.
Chłód ściska mi wnętrzności|i nie chce puścić.
Ta farma to złe miejsce.
Umierali tu ludzie.
W zły sposób.
Było:
{y:i}Nie będę używał broni|{y:i}na ciebie, piesku.
Jest:
Nie będę używał broni|na ciebie, piesku.
Było:
"Bo czuć od ciebie krwią."|{y:i}I chyba wiem czyją...
{y:i}Muszę sprawdzić,|{y:i}co tu jest pochowane...
Jest:
"Bo czuć od ciebie krwią."|I chyba wiem czyją...
Muszę sprawdzić,|co tu jest pochowane...
Było:
{y:i}To niemożliwe.|{y:i}Nikt nie jest w stanie zakraść się do mnie.
{y:i}Oślepłem.|{y:i}Żadnego dźwięku. Nikt nie potrafi być tak cichy.
{y:i}Nikt, oprócz tego,|{y:i}kto się wślizgnął do hotelu dwie noce temu.
Jest:
To niemożliwe.|Nikt nie jest w stanie zakraść się do mnie.
Oślepłem.|Żadnego dźwięku. Nikt nie potrafi być tak cichy.
Nikt, oprócz tego,|kto się wślizgnął do hotelu dwie noce temu.
Było:
{y:i}Spieprzyłem to, Goldie.
{y:i}Znalazłem twojego zabójcę,|{y:i}ale okazał się lepszy ode mnie.
{y:i}Zbyt cichy.|{y:i}Zbyt szybki.
{y:i}Urodzony morderca.
{y:i}Dlaczego nie skończyłeś?
Jest:
Spieprzyłem to, Goldie.
Znalazłem twojego zabójcę,|ale okazał się lepszy ode mnie.
Zbyt cichy.|Zbyt szybki.
Urodzony morderca.
Dlaczego nie skończyłeś?
Było:
{y:i}Baby...|{y:i}Czasem wystarczy, jak to z siebie wyrzucą.
{y:i}Chwilę później|{y:i}nie ma po tym śladu.
Jest:
Baby...|Czasem wystarczy, jak to z siebie wyrzucą.
Chwilę później|nie ma po tym śladu.
Było:
{y:i}Mam tylko twarz i imię.
Jest:
Mam tylko twarz i imię.
Było:
{y:i}Wracam myślami do gliniarza,|{y:i}którego zabiłem i do tego, co mi powiedział.
{y:i}Nieźle mnie wpieniło to,|{y:i}co zrobił Lucille.
{y:i}Więc się z nim nie spieszyłem.
{y:i}Dopiero jak pokazałem mu|{y:i}wszystkie jego kawałki...
{y:i}...podał nazwisko. - |{y:i}Patrick Henry Roark. Człowiek na szczycie.
{y:i}Mógł zostać prezydentem,|{y:i}ale wybrał służbę Bogu.
{y:i}Z czasem stał się|najpotężniejszym człowiekiem w Stanach.
{y:i}Obalał burmistrzów i merów,|{y:i}jakby nic nie znaczyli.
{y:i}Swojego brata uczynił senatorem,|{y:i}bez mrugnięcia okiem.
{y:i}A teraz zginie|{y:i}w imię martwej dziwki
{y:i}Przyzwyczajam się do tej myśli.|{y:i}I coraz bardziej mi się podoba.
{y:i}Lecz czasem uderza mnie|{y:i}taka myśl:
{y:i}A co jeśli się mylę?
{y:i}Wiem, co mi jest.
{y:i}Czasami mi się rzeczy mieszają.
{y:i}A skoro Lucille nie żyje,|{y:i}nie zdobędę swoich leków.
{y:i}A co, jeśli to sobie|{y:i}wszystko wymyśliłem?
{y:i}A co, jeśli stałem się tym,|{y:i}kim zawsze mi mówili, że się stanę?
{y:i}Szaleńcem.
{y:i}Psychopatycznym zabójcą.
{y:i}Nie można zabić człowieka,|{y:i}jeśli nie jest się pewnym, że to konieczne.
{y:i}Muszę mieć pewność.
{y:i}Gdy wróciłem do Starego Miasta,|{y:i}towar był już na wystawie.
{y:i}Od jakiejś godziny|{y:i}rozpytuję o Goldie.
{y:i}Nie dostaję odpowiedzi,|{y:i}ale wiem, do czego zmierzam.
{y:i}Lucille mówiła,|{y:i}że Goldie była dziwką.
{y:i}A skoro tak, to miała tu przyjaciół...
{y:i}...może nawet rodzinę.
Jest:
Wracam myślami do gliniarza,|którego zabiłem i do tego, co mi powiedział.
Nieźle mnie wpieniło to,|co zrobił Lucille.
Więc się z nim nie spieszyłem.
Dopiero jak pokazałem mu|wszystkie jego kawałki...
...podał nazwisko. - |Patrick Henry Roark. Człowiek na szczycie.
Mógł zostać prezydentem,|ale wybrał służbę Bogu.
Z czasem stał się|najpotężniejszym człowiekiem w Stanach.
Obalał burmistrzów i merów,|jakby nic nie znaczyli.
Swojego brata uczynił senatorem,|bez mrugnięcia okiem.
A teraz zginie|w imię martwej dziwki
Przyzwyczajam się do tej myśli.|I coraz bardziej mi się podoba.
Lecz czasem uderza mnie|taka myśl:
A co jeśli się mylę?
Wiem, co mi jest.
Czasami mi się rzeczy mieszają.
A skoro Lucille nie żyje,|nie zdobędę swoich leków.
A co, jeśli to sobie|wszystko wymyśliłem?
A co, jeśli stałem się tym,|kim zawsze mi mówili, że się stanę?
Szaleńcem.
Psychopatycznym zabójcą.
Nie można zabić człowieka,|jeśli nie jest się pewnym, że to konieczne.
Muszę mieć pewność.
Gdy wróciłem do Starego Miasta,|towar był już na wystawie.
Od jakiejś godziny|rozpytuję o Goldie.
Nie dostaję odpowiedzi,|ale wiem, do czego zmierzam.
Lucille mówiła,|że Goldie była dziwką.
A skoro tak, to miała tu przyjaciół...
...może nawet rodzinę.
Było:
{y:i}Tak po prostu. Kawałki układanki|{y:i}zaczynają do siebie pasować.
{y:i}Jeszcze jestem za głupi,|{y:i}żeby to złożyć w całość, ale...
{y:i}Odpala dwa papierosy i wręcza mi jednego.|{y:i}Czuję smak jej szminki.
{y:i}Nagle moje serce zaczyna bić tak głośno,|{y:i}że nie słyszę już nic innego.
{y:i}Chcę jej dotknąć,|{y:i}poczuć jeszcze raz pot Goldie.
{y:i}Ale to nie Goldie.
{y:i}Tak, tak, to się nada.
Jest:
Tak po prostu. Kawałki układanki|zaczynają do siebie pasować.
Jeszcze jestem za głupi,|żeby to złożyć w całość, ale...
Odpala dwa papierosy i wręcza mi jednego.|Czuję smak jej szminki.
Nagle moje serce zaczyna bić tak głośno,|że nie słyszę już nic innego.
Chcę jej dotknąć,|poczuć jeszcze raz pot Goldie.
Ale to nie Goldie.
Tak, tak, to się nada.
Było:
{y:i}Przestałem o niej myśleć i wczołgałem się|{y:i}do wewnątrz swojej skorupy.
{Y:i}Czas na zabijanie,|{y:i}muszę myśleć trzeźwo.
{Y:i}Sprawdziłem listę.|{y:i}Gumowe rurki, benzyna, piła.
{Y:i}Rękawiczki. Kajdanki.|{y:i}Drut kolczasty. Toporek.
{y:i}Broń. I moje mięśnie.
Jest:
Przestałem o niej myśleć i wczołgałem się|do wewnątrz swojej skorupy.
Czas na zabijanie,|muszę myśleć trzeźwo.
Sprawdziłem listę.|Gumowe rurki, benzyna, piła.
Rękawiczki. Kajdanki.|Drut kolczasty. Toporek.
Broń. I moje mięśnie.
Było:
{y:i}Idzie do kuchni|{y:i}na nocną przekąskę.
{y:i}Mogę tylko zgadywać jaką.
Jest:
Idzie do kuchni|na nocną przekąskę.
Mogę tylko zgadywać jaką.
Było:
{y:i}Kurcze, ale jest zwinny.
Jest:
Kurcze, ale jest zwinny.
Było:
{y:i}Dobrze, traf w czuły punkt.|{y:i}Zbliż się do niego.
Jest:
Dobrze, traf w czuły punkt.|Zbliż się do niego.
Było:
{y:i}Próbowałem zwolnić bicie serca|{y:i}i pozbyć się ognia z płuc.
{y:i}Moje mięśnie już dawały znać|{y:i}o czekającym mnie bólu.
Jest:
Próbowałem zwolnić bicie serca|i pozbyć się ognia z płuc.
Moje mięśnie już dawały znać|o czekającym mnie bólu.
Było:
{y:i}Przepraszam, dziecinko.|{y:i}Ale jeszcze nawet nie zacząłem z tym zbokiem.
{y:i}A nie chcę, żebyś oglądała resztę.|{y:i}Będziesz miała koszmary.
Jest:
Przepraszam, dziecinko.|Ale jeszcze nawet nie zacząłem z tym zbokiem.
A nie chcę, żebyś oglądała resztę.|Będziesz miała koszmary.
Było:
{y:i}Nie krzyczał.|{y:i}Nawet, gdy jego flaki...
{y:i}...walały się wszędzie wokoło.
{y:i}Ten bydlak jednak nadal żył.|{y:i}Nadal się na mnie patrzył.
{y:i}Nawet, gdy wziąłem piłę|{y:i}i zakończyłem robotę.
{y:i}Ani razu nie krzyknął.
{Y:i}Zadzwoniłem do baru Kadie i poprosiłem Nancy,|{y:i}byśmy się spotkali u niej.
{Y:i}Jak zawsze się zgodziła.
Jest:
Nie krzyczał.|Nawet, gdy jego flaki...
...walały się wszędzie wokoło.
Ten bydlak jednak nadal żył.|Nadal się na mnie patrzył.
Nawet, gdy wziąłem piłę|i zakończyłem robotę.
Ani razu nie krzyknął.
Zadzwoniłem do baru Kadie i poprosiłem Nancy,|byśmy się spotkali u niej.
Jak zawsze się zgodziła.
Było:
{y:i}Jest niewiele rzeczy,|{y:i}których Nancy by dla mnie nie zrobiła.
{y:i}W zeszłym roku jej facet był dość nieprzyjemny...
{y:i}...i nieźle go za to urządziłem.
{y:i}Gotuje się we mnie,|{y:i}jak facet bije panienki.
Jest:
Jest niewiele rzeczy,|których Nancy by dla mnie nie zrobiła.
W zeszłym roku jej facet był dość nieprzyjemny...
...i nieźle go za to urządziłem.
Gotuje się we mnie,|jak facet bije panienki.
Było:
{y:i}Zwinąłem taksówkę,|{y:i}ale trzymałem się ograniczeń,
{y:i}żeby nie zwracać na siebie uwagi.
{y:i}Zaczynałem powoli rozumieć.|{y:i}Wszystko zaczęło do siebie pasować.
{y:i}Jestem ci to winien, Goldie.
{y:i}Jestem ci to winien|{y:i}i wynagrodzę ci to.
{y:i}Zajęcie się Roarkiem oznacza, że zginę,|{y:i}niezależnie czy wygram, czy przegram.
{y:i}Do diabła, zginę ze śmiechem na ustach,|{y:i}jeśli będę miał pewność, że to słuszna sprawa.
Jest:
Zwinąłem taksówkę,|ale trzymałem się ograniczeń,
żeby nie zwracać na siebie uwagi.
Zaczynałem powoli rozumieć.|Wszystko zaczęło do siebie pasować.
Jestem ci to winien, Goldie.
Jestem ci to winien|i wynagrodzę ci to.
Zajęcie się Roarkiem oznacza, że zginę,|niezależnie czy wygram, czy przegram.
Do diabła, zginę ze śmiechem na ustach,|jeśli będę miał pewność, że to słuszna sprawa.
Było:
{y:i}Dobrze, bądź czujny.
Jest:
Dobrze, bądź czujny.
Było:
{y:i}Przebywała w miejscach publicznych.
{y:i}A potem z tobą.
{y:i}Byłeś jej na rękę.
{y:i}Złamałeś kolesiowi szczękę tamtej nocy.
Jest:
Przebywała w miejscach publicznych.
A potem z tobą.
Byłeś jej na rękę.
Złamałeś kolesiowi szczękę tamtej nocy.
Było:
{y:i}Kevin ją zabił.
{y:i}Kazałem policji cię pojmać.|{y:i}Ale nie dało się.
{y:i}Nie mogli cię zatrzymać.
Jest:
Kevin ją zabił.
Kazałem policji cię pojmać.|Ale nie dało się.
Nie mogli cię zatrzymać.
Było:
{y:i}Jest pięknie, Goldie.|Tak jak ci obiecywałem, nawet lepiej.
Jest:
Jest pięknie, Goldie.|Tak jak ci obiecywałem, nawet lepiej.
Było:
{y:i}...to piekło,|{y:i}do którego go posłałem, wydawało mu się niebem,|{y:i}w porównaniu z tym, co mu zrobiłem.
Jest:
...to piekło,|do którego go posłałem, wydawało mu się niebem,|w porównaniu z tym, co mu zrobiłem.
Było:
{y:i}Debile.
{y:i}Powinni byli strzelać w głowę.|{y:i}I upewnić się, że nie żyję.
{y:i}To głupota...
{y:i}Wszyscy wiemy co nastąpi.|{y:i}Ci się tylko niepotrzebnie namęczą.
{y:i}Strata czasu.
{y:i}Dni wycięte z życiorysu,|{y:i}kiedy jadłem i oddychałem przez rurki.
{y:i}Noc za nocą czekałam,|{y:i}aż ktoś przyjdzie i mnie wykończy.
{y:i}Po jakimś czasie uświadomiłem sobie,|{y:i}że to nie będzie takie łatwe.
{y:i}Byłem na nogach jakieś 10 minut,
{y:i}jak gliny wzięły się za bicie mnie.
{y:i}Nie zadawali żadnych pytań.
{y:i}Po prostu cholernie mnie tłukli|{y:i}i machali przyznaniem się przed nosem.
{y:i}A ja tylko plułem na nie krwią...
{y:i}i śmiałem się|{y:i}za każdym razem jak przynosili nową kopię.
{y:i}Aż pojawił się asystent prokuratora okręgowego,|{y:i}który wyłączył nagrywanie i powiedział,
{y:i}że jeśli nie podpiszę przyznania się,|{y:i}zabiją moją mamę.
{y:i}Złamałem mu rękę w trzech miejscach|{y:i}i podpisałem je.
{y:i}I tak zaczęło się to,|{y:i}na co wszyscy czekali.
{y:i}Przyskrzynili mnie za wszystko,|{y:i}nie tylko za tych, których zabiłem.
{y:i}Ale nawet za Lucille i za dziewczyny,|{y:i}które Roark i Kevin zjedli.
{y:i}Nawet za Goldie.
{y:i}Sędzia była wściekła,|{y:i}gdy ogłaszała wyrok.
{y:i}Za kilka godzin|{y:i}czeka mnie egzekucja.
{y:i}A ja mam pierwszą niespodziankę|{y:i}od osiemnastu miesięcy.
{y:i}Mój jedyny gość...
{y:i}Jestem gotowy na wszystko,|{y:i}ale nie na jej zapach.
Jest:
Debile.
Powinni byli strzelać w głowę.|I upewnić się, że nie żyję.
To głupota...
Wszyscy wiemy co nastąpi.|Ci się tylko niepotrzebnie namęczą.
Strata czasu.
Dni wycięte z życiorysu,|kiedy jadłem i oddychałem przez rurki.
Noc za nocą czekałam,|aż ktoś przyjdzie i mnie wykończy.
Po jakimś czasie uświadomiłem sobie,|że to nie będzie takie łatwe.
Byłem na nogach jakieś 10 minut,
jak gliny wzięły się za bicie mnie.
Nie zadawali żadnych pytań.
Po prostu cholernie mnie tłukli|i machali przyznaniem się przed nosem.
A ja tylko plułem na nie krwią...
i śmiałem się|za każdym razem jak przynosili nową kopię.
Aż pojawił się asystent prokuratora okręgowego,|który wyłączył nagrywanie i powiedział,
że jeśli nie podpiszę przyznania się,|zabiją moją mamę.
Złamałem mu rękę w trzech miejscach|i podpisałem je.
I tak zaczęło się to,|na co wszyscy czekali.
Przyskrzynili mnie za wszystko,|nie tylko za tych, których zabiłem.
Ale nawet za Lucille i za dziewczyny,|które Roark i Kevin zjedli.
Nawet za Goldie.
Sędzia była wściekła,|gdy ogłaszała wyrok.
Za kilka godzin|czeka mnie egzekucja.
A ja mam pierwszą niespodziankę|od osiemnastu miesięcy.
Mój jedyny gość...
Jestem gotowy na wszystko,|ale nie na jej zapach.
Było:
{y:i}Pachnie,|{y:i}jak powinny pachnieć anioły.
{y:i}Idealna kobieta.
{y:i}Bogini.
{y:i}Goldie.
{y:i}Mówiła, że ma na imię Goldie.
{y:i}Na ostatni posiłek ugotowali mi|{y:i}całkiem przyzwoity stek.
{y:i}Dorzucili nawet browca.|{y:i}To pierwszy jaki piłem od czasu pobytu u Nancy.
{y:i}Potem ogolili mi głowę|{y:i}i nałożyli gumową pieluchę.
Jest:
Pachnie,|jak powinny pachnieć anioły.
Idealna kobieta.
Bogini.
Goldie.
Mówiła, że ma na imię Goldie.
Na ostatni posiłek ugotowali mi|całkiem przyzwoity stek.
Dorzucili nawet browca.|To pierwszy jaki piłem od czasu pobytu u Nancy.
Potem ogolili mi głowę|i nałożyli gumową pieluchę.
Było:
{y:i}Shellie krzyczała coś,|{y:i}czego nie byłem w stanie wyłapać
{y:i}przy ogłuszającym dźwięku|{y:i}policyjnego helikoptera.
{Y:i}- Stop!|{y:i}- Brzmiało jak "stop." Ale nie jestem pewien.
{y:i}To szansa, którą powinienem odpuścić.|{y:i}Ale nie mogę tak po prostu o tym zapomnieć.
{y:i}I pozwolić, by Jackie|{y:i}i jego kumple znaleźli sobie rozrywkę.
{y:i}Są jak spragnieni krwi drapieżnicy.|{y:i}Kobiecej krwi.
Jest:
23.976
Shellie krzyczała coś,|czego nie byłem w stanie wyłapać
przy ogłuszającym dźwięku|policyjnego helikoptera.
- Stop!|- Brzmiało jak "stop." Ale nie jestem pewien.
To szansa, którą powinienem odpuścić.|Ale nie mogę tak po prostu o tym zapomnieć.
I pozwolić, by Jackie|i jego kumple znaleźli sobie rozrywkę.
Są jak spragnieni krwi drapieżnicy.|Kobiecej krwi.
Było:
{y:i}Wskoczyłem do swojego cadillaka
{y:i}i podążyłem śladem Jacka,|{y:i}pędzącego jak wariat w górę wzgórza.
{y:i}Jadę za szybko.
{y:i}A to dobry sposób, żeby zostać zauważonym.|{y:i}A jeśli jest się mordercą z nową twarzą...
{y:i}...który jest o krok od komory gazowej,|{y:i}tak jak ja...
{y:i}...ostatnią rzeczą, jakiej się chce,|{y:i}to być zauważonym.
{y:i}Nie mam wystarczająco dużo kasy,|{y:i}by go przekupić.
{y:i}A nawet jeśli bym miał, to zawsze jest|{y:i}znikoma szansa, że ten jest uczciwy.
Jest:
Wskoczyłem do swojego cadillaka
i podążyłem śladem Jacka,|pędzącego jak wariat w górę wzgórza.
Jadę za szybko.
A to dobry sposób, żeby zostać zauważonym.|A jeśli jest się mordercą z nową twarzą...
...który jest o krok od komory gazowej,|tak jak ja...
...ostatnią rzeczą, jakiej się chce,|to być zauważonym.
Nie mam wystarczająco dużo kasy,|by go przekupić.
A nawet jeśli bym miał, to zawsze jest|znikoma szansa, że ten jest uczciwy.
Było:
{y:i}Wtedy Jackie uratował mi tyłek.
Jest:
Wtedy Jackie uratował mi tyłek.
Było:
{y:i}Ściska mnie w żołądku.
{y:i}Jackie jedzie|{y:i}prosto do Starego Miasta.
{y:i}Gliniarz wyłącza syrenę,
{y:i}wie, że nie jest stróżem prawa. Nie w Starym Mieście.
{y:i}Panie stanowią tu prawo.|{y:i}Piękne i bezlitosne.
{y:i}Jeśli masz kasę i trzymasz się zasad,
{y:i}spełnią wszystkie twoje marzenia.
{y:i}Ale jeśli je złamiesz...jesteś martwy.
Jest:
Ściska mnie w żołądku.
Jackie jedzie|prosto do Starego Miasta.
Gliniarz wyłącza syrenę,
wie, że nie jest stróżem prawa. Nie w Starym Mieście.
Panie stanowią tu prawo.|Piękne i bezlitosne.
Jeśli masz kasę i trzymasz się zasad,
spełnią wszystkie twoje marzenia.
Ale jeśli je złamiesz...jesteś martwy.
Było:
{y:i}Nie ma co się z nią kłócić.
{y:i}Panie mają tutaj|{y:i}własną ochronę.
Jest:
Nie ma co się z nią kłócić.
Panie mają tutaj|własną ochronę.
Było:
{y:i}Różne rodzaje śmierci|{y:i}rozegrają się parę metrów stąd.
{y:i}A mimo to ciężko mi oderwać|{y:i}od niej wzrok.
Jest:
Różne rodzaje śmierci|rozegrają się parę metrów stąd.
A mimo to ciężko mi oderwać|od niej wzrok.
Było:
{y:i}Skierowała mój wzrok na kotkę|{y:i}spacerującą po krawędzi dachu.
{y:i}Śmiercionośna, mała Miho...|- Zboczyłeś nieco z Doliny, kowboju.
Jest:
Skierowała mój wzrok na kotkę|spacerującą po krawędzi dachu.
Śmiercionośna, mała Miho...|- Zboczyłeś nieco z Doliny, kowboju.
Było:
{Y:i}Pułapka zastawiona. Wszystko dopięte na ostatni guzik.
{y:i}I co z tego?|{y:i}To śmiecie, zasługują na to.
{y:i}To skąd to kotłujące się we mnie przeczucie,|{y:i}że coś jest nie tak?
Jest:
Pułapka zastawiona. Wszystko dopięte na ostatni guzik.
I co z tego?|To śmiecie, zasługują na to.
To skąd to kotłujące się we mnie przeczucie,|że coś jest nie tak?
Było:
{y:i}Skąd to uczucie?
{y:i}Coś, co mówiła Shellie...|{y:i}Nie mogę sobie przypomnieć.
Jest:
Skąd to uczucie?
Coś, co mówiła Shellie...|Nie mogę sobie przypomnieć.
Było:
{y:i}Nie chodzi o to,|{y:i}że odrąbała mu głowę.
{y:i}Zrobiła z niego pacynkę.
{y:i}A teraz przejdźmy do interesów.|{y:i}Przetrząsanie kieszeni zwłok.
{y:i}W poszukiwaniu gotówki.
{y:i}Przeszukuję spodnie Jacka.
{y:i}Jego portfel jest wypchany.
{y:i}Karta MasterCard, Discover.|{y:i}"Platinum American Express".
{y:i}No i 300 dolców w dwudziestkach,
{y:i}które wsunąłem do własnej kieszeni,|{y:i}z czego nie jestem zbyt dumny.
{y:i}I wtedy znalazłem bombę atomową.
Jest:
Nie chodzi o to,|że odrąbała mu głowę.
Zrobiła z niego pacynkę.
A teraz przejdźmy do interesów.|Przetrząsanie kieszeni zwłok.
W poszukiwaniu gotówki.
Przeszukuję spodnie Jacka.
Jego portfel jest wypchany.
Karta MasterCard, Discover.|"Platinum American Express".
No i 300 dolców w dwudziestkach,
które wsunąłem do własnej kieszeni,|z czego nie jestem zbyt dumny.
I wtedy znalazłem bombę atomową.
Było:
{y:i}...ty skurwysynu.
{y:i}Helikopter robił taki hałas,
{y:i}że nie słyszałem dokładnie, co mówiła.
{y:i}Myślałem, że Shellie mówiła: "Stop".
{y:i}Ona mówiła: "Jest gliną".(ang. "cop").
{y:i}Detektyw porucznik Jack Rafferty.
{y:i}Żelazny Jack,|{y:i}jak go nazywają gazety
{y:i}Pieprzony bohater.
{y:i}Od lat panuje tu rozejm.
{y:i}Gliniarze mają część zysków|{y:i}i darmową rozrywkę na swoich imprezach
{y:i}Dziewczyny mogą za to wymierzać|{y:i}swoją własną sprawiedliwość.
{y:i}Mogą bronić własnego terytorium.|{y:i}Jeśli glina się tu zawieruszy...
{y:i}i nie będzie kupował tego,czym dziewczyny handlują...|{y:i}...wyślą go w paczce.
{y:i}Ale odeślą go żywego.
{y:i}Takie są zasady.
{y:i}Na tym polega rozejm.
{y:i}Gliny trzymają się z dala.
{y:i}A dziewczyny nie muszą ulegać|{y:i}alfonsom i mafii.
{y:i}Stare Miasto stanie otworem.
{y:i}Będzie wojna.
{y:i}Krew poleje się ulicami.
{y:i}Krew kobiet.
Jest:
...ty skurwysynu.
Helikopter robił taki hałas,
że nie słyszałem dokładnie, co mówiła.
Myślałem, że Shellie mówiła: "Stop".
Ona mówiła: "Jest gliną".(ang. "cop").
Detektyw porucznik Jack Rafferty.
Żelazny Jack,|jak go nazywają gazety
Pieprzony bohater.
Od lat panuje tu rozejm.
Gliniarze mają część zysków|i darmową rozrywkę na swoich imprezach
Dziewczyny mogą za to wymierzać|swoją własną sprawiedliwość.
Mogą bronić własnego terytorium.|Jeśli glina się tu zawieruszy...
i nie będzie kupował tego,czym dziewczyny handlują...|...wyślą go w paczce.
Ale odeślą go żywego.
Takie są zasady.
Na tym polega rozejm.
Gliny trzymają się z dala.
A dziewczyny nie muszą ulegać|alfonsom i mafii.
Stare Miasto stanie otworem.
Będzie wojna.
Krew poleje się ulicami.
Krew kobiet.
Było:
{y:i}Miho stanęła za mną.
{y:i}Jedno słowo Gail|{y:i}i rozpłata mnie na pół.
Jest:
Miho stanęła za mną.
Jedno słowo Gail|i rozpłata mnie na pół.
Było:
{y:i}Moja kobieta wojowniczka.
Jest:
Moja kobieta wojowniczka.
Było:
{y:i}Wpijała się w moje usta tak mocno,|{y:i}że aż bolało.
{y:i}Eksplozja odegnała|{y:i}te nudne lata jakie minęły od czasu,
{y:i}kiedy przez jedną noc była moja.
Jest:
Wpijała się w moje usta tak mocno,|że aż bolało.
Eksplozja odegnała|te nudne lata jakie minęły od czasu,
kiedy przez jedną noc była moja.
Było:
{y:i}Szalone panienki.
{y:i}Co one sobie myślały|{y:i}pakując mnie do takiego grata?
{y:i}Ledwo udało nam się zamknąć bagażnik,|{y:i}żeby nie budził podjerzeń.
{y:i}Tak jest zapchany.
{y:i}Ale nic nie dało się zrobić|{y:i}z moim kumplem Jackiem siedzącym tuż obok.
{y:i}Każdy kto się mną zainteresuje,|{y:i}zobaczy też jego.
{y:i}No dalej,|{y:i}zabierz mu jedną fajkę.
{y:i}To pomoże.
Jest:
Szalone panienki.
Co one sobie myślały|pakując mnie do takiego grata?
Ledwo udało nam się zamknąć bagażnik,|żeby nie budził podjerzeń.
Tak jest zapchany.
Ale nic nie dało się zrobić|z moim kumplem Jackiem siedzącym tuż obok.
Każdy kto się mną zainteresuje,|zobaczy też jego.
No dalej,|zabierz mu jedną fajkę.
To pomoże.
Było:
{y:i}Paliwo skończyło się|{y:i}ćwierć mili od celu.
{y:i}Pchałem furę|{y:i}przez ten kawałek.
{y:i}Jeszcze parę minut|{y:i}i będzie po wszystkim.
{y:i}Jackie wyląduje w smole.
{y:i}Złapię pociąg do Secret Oakes,|{y:i}wrócę do domu, i będzie po wszystkim.
Jest:
Paliwo skończyło się|ćwierć mili od celu.
Pchałem furę|przez ten kawałek.
Jeszcze parę minut|i będzie po wszystkim.
Jackie wyląduje w smole.
Złapię pociąg do Secret Oakes,|wrócę do domu, i będzie po wszystkim.
Było:
{y:i}Ta czwórka, to nie gliny.
{y:i}To najemnicy.
{y:i}A jeśli zostali najęci przez tego,|{y:i}przez kogo myślę...
{y:i}...to złe czasy|{y:i}jeszcze się nie zaczęły
{y:i}A wszystko wydawało się|{y:i}iść prawidłowo.
Jest:
Ta czwórka, to nie gliny.
To najemnicy.
A jeśli zostali najęci przez tego,|przez kogo myślę...
...to złe czasy|jeszcze się nie zaczęły
A wszystko wydawało się|iść prawidłowo.
Było:
{y:i}Cisza.
{y:i}Brak powietrza do oddychania.
{y:i}Tylko ohydna oleista substancja|{y:i}wdzierająca się do moich nozdrzy.
{y:i}Poddaj się jej.|{y:i}Niech wypełni płuca.
{y:i}Liczyli na ciebie.|{y:i}A ty zawaliłeś.
{y:i}Chude, zimne palce|{y:i}na moim nadgarstku.
{y:i}Miho. Jesteś aniołem.
{y:i}Jesteś święta.
{y:i}Jesteś Matką Teresą.
{y:i}Jesteś Elvisem.
{y:i}Jesteś Bogiem.
{y:i}Ale jeśli pojawiłabyś się 10 minut wcześniej,|{y:i}mielibyśmy głowę Jacka.
Jest:
Cisza.
Brak powietrza do oddychania.
Tylko ohydna oleista substancja|wdzierająca się do moich nozdrzy.
Poddaj się jej.|Niech wypełni płuca.
Liczyli na ciebie.|A ty zawaliłeś.
Chude, zimne palce|na moim nadgarstku.
Miho. Jesteś aniołem.
Jesteś święta.
Jesteś Matką Teresą.
Jesteś Elvisem.
Jesteś Bogiem.
Ale jeśli pojawiłabyś się 10 minut wcześniej,|mielibyśmy głowę Jacka.
Było:
{y:i}Dałem mu poznać, że nie żartuję.
{y:i}Pogadaliśmy.
{y:i}Bądź rozsądny.|{y:i}Bądź spokojny.
{y:i}Czas udowodnić przyjaciołom,|{y:i}że jesteś coś wart.
{y:i}Czasami oznacza to śmierć.
{y:i}Czasami oznacza to|{y:i}zabicie wielu ludzi.
Jest:
Dałem mu poznać, że nie żartuję.
Pogadaliśmy.
Bądź rozsądny.|Bądź spokojny.
Czas udowodnić przyjaciołom,|że jesteś coś wart.
Czasami oznacza to śmierć.
Czasami oznacza to|zabicie wielu ludzi.
Było:
{y:i}Głowa Jacka jest tak blisko,
{y:i}że mogę niemal wyciągnąć rękę i ją złapać.
Jest:
Głowa Jacka jest tak blisko,
że mogę niemal wyciągnąć rękę i ją złapać.
Było:
{Y:i}Nie wiem czy Miho żyje,|{y:i}czy nie.
{y:i}Ale ja jestem na nogach|{y:i}i każdy mój mięsień domaga się zabijania.
Jest:
Nie wiem czy Miho żyje,|czy nie.
Ale ja jestem na nogach|i każdy mój mięsień domaga się zabijania.
Było:
{y:i}Śmiercionośna, mała Miho.
{y:i}Nic nie poczujesz,|{y:i}chyba że ona będzie tego chciała.
{y:i}Obraca ostrzem.
{y:i}On to czuje.
{y:i}Mówię Miho co i jak zrobimy.
{y:i}Biorę do ręki telefon Dallas|{y:i}i wykonuję najważniejszy telefon w życiu.
{Y:i}Najpierw musimy uratować Gail.|{y:i}A potem czas na zabijanie.
{y:i}Wielkie, tłuste zabijanie.
Jest:
Śmiercionośna, mała Miho.
Nic nie poczujesz,|chyba że ona będzie tego chciała.
Obraca ostrzem.
On to czuje.
Mówię Miho co i jak zrobimy.
Biorę do ręki telefon Dallas|i wykonuję najważniejszy telefon w życiu.
Najpierw musimy uratować Gail.|A potem czas na zabijanie.
Wielkie, tłuste zabijanie.
Było:
GŁOWA GLINY ZA KOBIETĘ|NA ZEWNĄTRZ.|TWÓJ KUMPEL, DWIGHT|{y:i}To zaczyna boleć.
Jest:
GŁOWA GLINY ZA KOBIETĘ|NA ZEWNĄTRZ.|TWÓJ KUMPEL, DWIGHT|To zaczyna boleć.
Było:
{y:i}Są ich tuziny.|{y:i}Uzbrojeni po zęby.
{y:i}Mają przewagę liczebną.|{y:i}I przewagę broni.
{Y:i}Ale uliczka jest kręta.|{y:i}Ciemna i bardzo wąska.
{y:i}Nie otoczą mnie.
{y:i}zasami można zyskać przewagę,|{y:i}przez dokładny wybór miejsca walki.
Jest:
Są ich tuziny.|Uzbrojeni po zęby.
Mają przewagę liczebną.|I przewagę broni.
Ale uliczka jest kręta.|Ciemna i bardzo wąska.
Nie otoczą mnie.
zasami można zyskać przewagę,|przez dokładny wybór miejsca walki.
Było:
{Y:i}Liczy się walka.
Jest:
Liczy się walka.
Było:
{y:i}Nie ma to jak przyjaciele|{y:i}z dużą ilością broni.
Jest:
Nie ma to jak przyjaciele|z dużą ilością broni.
Było:
{y:i}Dziewczyny znały już wynik.
{y:i}Żadnej ucieczki. Żadnego poddania się.|{y:i}Żadnej litości.
{y:i}Musimy zabić każdego|{y:i}z tych gnojków.
{y:i}Co do jednego.
{Y:i}Nie dla zemsty.|{y:i}Nie dlatego, że na to zasługują.
{y:i}Nie dlatego,|{y:i}że uczyni to świat lepszym.
{y:i}Potrzebujemy stosu trupów.
{y:i}Szef mafii musi zrozumieć|{y:i}podczas przeglądania statystyki strat i zysków...
{y:i}...ile go kosztuje zadzieranie|{y:i}z dziewczynami ze Starego Miasta.
{y:i}Wycofują się.
{y:i}Zgodnie z planem.
{y:i}Śmiercionośna mała Miho.
{y:i}Przynajmniej poćwiczy.
{y:i}Walkiria u mego boku|{y:i}krzyczy i śmieje się...
{Y:i}...z czystą, nienawistną, pragnącą krwi|{y:i}radością rzezi.
{y:i}Tak jak i ja.
{y:i}Ogień, skarbie.
{y:i}Spali nas oboje.
{y:i}Nie ma na tym świecie|{y:i}miejsca na nasz ogień.
{y:i}Moja kobieta wojowniczka.|{y:i}Moja Walkiria.
{y:i}Zawsze będziesz moja.
{y:i}Zawsze...
{y:i}...i nigdy.
{y:i}Jeszcze tylko jedna godzina.|{y:i}Mój ostatni dzień służby.
{y:i}Przedwczesna emerytura.|{y:i}To nie był mój pomysł.
{y:i}Zalecenie lekarza.|{y:i}Problemy z sercem.
{y:i}"Dławica piersiowa", powiedział.
{y:i}Poleruję odznakę|{y:i}i przyzwyczajam się do pożegnania z nią...
{y:i}...i 35 laty ratowania, chronienia...
{y:i}...łez, krwi, strachu|{y:i}i władzy, jaką sobą reprezentuje.
{y:i}Myślę o uśmiechu Eileen.
{y:i}O soczystym steku,|{y:i}który kupiła dziś u rzeźnika.
{y:i}I myślę o jednym zbirze,|{y:i}którego jeszcze nie przyskrzyniłem.
{Y:i}I dziewczynce, która jest gdzieś tam|{y:i}bezbronna w rękach szaleńca.
Jest:
Dziewczyny znały już wynik.
Żadnej ucieczki. Żadnego poddania się.|Żadnej litości.
Musimy zabić każdego|z tych gnojków.
Co do jednego.
Nie dla zemsty.|Nie dlatego, że na to zasługują.
Nie dlatego,|że uczyni to świat lepszym.
Potrzebujemy stosu trupów.
Szef mafii musi zrozumieć|podczas przeglądania statystyki strat i zysków...
...ile go kosztuje zadzieranie|z dziewczynami ze Starego Miasta.
Wycofują się.
Zgodnie z planem.
Śmiercionośna mała Miho.
Przynajmniej poćwiczy.
Walkiria u mego boku|krzyczy i śmieje się...
...z czystą, nienawistną, pragnącą krwi|radością rzezi.
Tak jak i ja.
Ogień, skarbie.
Spali nas oboje.
Nie ma na tym świecie|miejsca na nasz ogień.
Moja kobieta wojowniczka.|Moja Walkiria.
Zawsze będziesz moja.
Zawsze...
...i nigdy.
23.976
Jeszcze tylko jedna godzina.|Mój ostatni dzień służby.
Przedwczesna emerytura.|To nie był mój pomysł.
Zalecenie lekarza.|Problemy z sercem.
"Dławica piersiowa", powiedział.
Poleruję odznakę|i przyzwyczajam się do pożegnania z nią...
...i 35 laty ratowania, chronienia...
...łez, krwi, strachu|i władzy, jaką sobą reprezentuje.
Myślę o uśmiechu Eileen.
O soczystym steku,|który kupiła dziś u rzeźnika.
I myślę o jednym zbirze,|którego jeszcze nie przyskrzyniłem.
I dziewczynce, która jest gdzieś tam|bezbronna w rękach szaleńca.
Było:
{y:i}Niezły sposób|{y:i}na zakończenie partnerstwa.
{y:i}Niezły sposób|{y:i}na rozpoczęcie emerytury.
{y:i}Nancy Callahan. Lat 11.
{Y:i}Z tego co wiem,|{y:i}to już nie żyje.
Jest:
Niezły sposób|na zakończenie partnerstwa.
Niezły sposób|na rozpoczęcie emerytury.
Nancy Callahan. Lat 11.
Z tego co wiem,|to już nie żyje.
Było:
{y:i}Dopadło mnie w połowie drogi do magazynu,|{y:i}gdzie ponoć ją przetrzymują.
{y:i}Niestrawność żołądkowa.
{y:i}Przynajmniej mam nadzieję,|{y:i}że to to.
{y:i}Bawi mnie wyłącznie beztroska|{y:i}i lekkość bytu.
Jest:
Dopadło mnie w połowie drogi do magazynu,|gdzie ponoć ją przetrzymują.
Niestrawność żołądkowa.
Przynajmniej mam nadzieję,|że to to.
Bawi mnie wyłącznie beztroska|i lekkość bytu.
Było:
{y:i}Burt Shlubb and Douglas Klump -
{y:i}Dwa imające się każdej brudnej roboty|{y:i}zbiry ze złudzeniem elokwencji.
Jest:
Burt Shlubb and Douglas Klump -
Dwa imające się każdej brudnej roboty|zbiry ze złudzeniem elokwencji.
Było:
{y:i}Muszę to zrobić po cichu.|{y:i}Zdjąć ich szybko.
Jest:
Muszę to zrobić po cichu.|Zdjąć ich szybko.
Było:
{y:i}Złap oddech.|{y:i}Pozwól sercu zwolnić.
{y:i}Ale ono nie zwolni.
{y:i}Pogódź się z tym.
{y:i}Ona cię potrzebuje.
Jest:
Złap oddech.|Pozwól sercu zwolnić.
Ale ono nie zwolni.
Pogódź się z tym.
Ona cię potrzebuje.
Było:
{y:i}Lekarz mówił, że tak będzie.
{y:i}Weź tabletki, które ci przepisał.
{y:i}Już nie muszę być cicho.
{y:i}Już nie.
{y:i}Oddychaj, staruszku.|{y:i}Udowodnij, że nie jesteś całkowicie bezużyteczny.
{y:i}A co tam.|{y:i}Wejdź z hukiem.
{y:i}On lubi, jak krzyczą.
{y:i}Widziałem jego ofiary|{y:i}i ich wykrzywione małe twarzyczki.
{y:i}Otwarte buzie i wytrzeszczone oczy.|{y:i}Zastygnięte w ostatniej potwornej chwili życia.
{y:i}Żadnych krzyków...|{y:i}Albo przyszedłem na czas, albo o wiele za późno.
Jest:
Lekarz mówił, że tak będzie.
Weź tabletki, które ci przepisał.
Już nie muszę być cicho.
Już nie.
Oddychaj, staruszku.|Udowodnij, że nie jesteś całkowicie bezużyteczny.
A co tam.|Wejdź z hukiem.
On lubi, jak krzyczą.
Widziałem jego ofiary|i ich wykrzywione małe twarzyczki.
Otwarte buzie i wytrzeszczone oczy.|Zastygnięte w ostatniej potwornej chwili życia.
Żadnych krzyków...|Albo przyszedłem na czas, albo o wiele za późno.
Było:
{y:i}To nic. Ledwie draśnięcie.|{y:i}Na nogi, staruszku.
Jest:
To nic. Ledwie draśnięcie.|Na nogi, staruszku.
Było:
{y:i}Pozbawiam go jego broni.
{y:i}Obydwóch.
{y:i}Niezły sposób|{y:i}na zakończenie partnerstwa.
Jest:
Pozbawiam go jego broni.
Obydwóch.
Niezły sposób|na zakończenie partnerstwa.
Było:
{y:i}Mów.|{y:i}Kup sobie czas.
{y:i}Tylko kilka minut.|{y:i}Aż do przyjazdu wsparcia.
Jest:
Mów.|Kup sobie czas.
Tylko kilka minut.|Aż do przyjazdu wsparcia.
Było:
{y:i}Nie przypominaj mu o dziewczynce.|{y:i}Chudziutka, mała Nancy.
{y:i}Nie zabije jej,|{y:i}gdy przyjedzie wsparcie.
Jest:
Nie przypominaj mu o dziewczynce.|Chudziutka, mała Nancy.
Nie zabije jej,|gdy przyjedzie wsparcie.
Było:
{y:i}W końcu usiadłem.|{y:i}Tak, jak mi kazałeś.
{y:i}Syreny są już blisko.
{y:i}Będzie bezpieczna.
{y:i}Robi się ciemno...|{y:i}Nic nie szkodzi...
{y:i}Robię się senny...|{y:i}Będzie dobrze.
{y:i}Ona będzie bezpieczna..
{y:i}Staruszek umiera...
{y:i}Dziewczynka żyje...
{y:i}Sprawiedliwa wymiana.
Jest:
W końcu usiadłem.|Tak, jak mi kazałeś.
Syreny są już blisko.
Będzie bezpieczna.
Robi się ciemno...|Nic nie szkodzi...
Robię się senny...|Będzie dobrze.
Ona będzie bezpieczna..
Staruszek umiera...
Dziewczynka żyje...
Sprawiedliwa wymiana.
Było:
{y:i}To cena, którą obiecałem sobie,|{y:i}że zapłacę. I płacę ją.
{y:i}Nie ratuje się życia małych dziewczynek,|{y:i}po to, żeby to teraz poszło na marne.
{y:i}Nie pozwolę na to.
{y:i}Chcą przyznania?|{y:i}Nie dostaną go.
{y:i}List od Nancy czekał na mnie,|{y:i}gdy mnie umieścili w izolatce.
{y:i}Podpisuje się "Cordelia",|{y:i}tak jak obiecała.
{y:i}Nie wspomina o niczym,|{y:i}co by mogło ją zdradzić.
{y:i}Na początku myślałem, że napisze jeszcze ze dwa listy,
{y:i}a potem znajdzie ciekawsze rzeczy.
{y:i}Ale co czwartek|{y:i}przychodził następny.
{y:i}Co za kochane dziecko.
{y:i}Starałem się opanować drżenie rąk,|{y:i}gdy je czytałem.
{y:i}Jest jedynym przyjacielem, jakiego mam.|{y:i}Córką, której nigdy nie miałem.
{y:i}Moja słodka Cordelia...
{y:i}Chudziutka,|{y:i}mała Nancy Callahan.
{y:i}Minęło 8 lat.
{y:i}Nadszedł czwartek,|{y:i}kiedy wychodzę z siebie,
{y:i}podekscytowany jak dziecko Gwiazdką.
{y:i}Gapię się na podłogę|{y:i}swojej pieprzonej celi.
{y:i}Szukam listu od Nancy,|{y:i}którego tam nie ma.
{y:i}Kolejny czwartek|{y:i}bez listu od niej.
{y:i}Czy nic jej nie jest?
{y:i}Czy coś jej się stało?
{y:i}Nic.
{y:i}Minęły dwa miesiące.|{y:i}Ani słowa od Nancy.
{y:i}Znaleźli ją?|{y:i}Dotarli do niej?
{y:i}Oczywiście...|{y:i}Głupi staruch!
{y:i}Policz sobie.|{y:i}Nancy ma 19 lat.
{y:i}Jak długo się spodziewałeś,|{y:i}że będzie pisać?
{y:i}I tak długo to ciągnęła.
{y:i}Zapomniała o tobie, staruszku.
{y:i}Zostałeś sam.
{y:i}Całkiem sam.
{Y:i}Koleś paskudnie śmierdzi.|{y:i}Jak zepsute jedzenie.
{y:i}Jak zwłoki zostawione na śmietniku|{y:i}w środku lata.
{y:i}Śmierdzi tak,|{y:i}że chce się wymiotować.
{Y:i}Prawie mi kark skręcił,|{y:i}bydlak.
{y:i}Jak doszedłem do siebie,|{y:i}zobaczyłem to.
{y:i}Taki sam rodzaj kopert,|{y:i}jakich używała Nancy.
{y:i}Ale w środku nie ma listu.
{Y:i}Coś delikatnego...
{Y:i}Coś, co powinno być żywe.|{y:i}Kawałek mięsa i kości,
{y:i}który był kiedyś palcem serdecznym prawej ręki...|{y:i}dziewiętnastoletniej dziewczyny.
{y:i}Jak oni ją znaleźli?
{y:i}Była taka ostrożna.
{y:i}Nigdy nie zdradziła gdzie mieszka,|{y:i}gdzie pracuje..
{y:i}Muszę się wydostać.|{y:i}Muszę jej pomóc.
{Y:i}Nic więcej się nie liczy.|{y:i}Ani moje życie, ani moja duma.
{y:i}Chcą ostatniego poddania się.
{y:i}Dopadłeś mnie, Roark.|{y:i}Pokonałeś mnie.
Jest:
To cena, którą obiecałem sobie,|że zapłacę. I płacę ją.
Nie ratuje się życia małych dziewczynek,|po to, żeby to teraz poszło na marne.
Nie pozwolę na to.
Chcą przyznania?|Nie dostaną go.
List od Nancy czekał na mnie,|gdy mnie umieścili w izolatce.
Podpisuje się "Cordelia",|tak jak obiecała.
Nie wspomina o niczym,|co by mogło ją zdradzić.
Na początku myślałem, że napisze jeszcze ze dwa listy,
a potem znajdzie ciekawsze rzeczy.
Ale co czwartek|przychodził następny.
Co za kochane dziecko.
Starałem się opanować drżenie rąk,|gdy je czytałem.
Jest jedynym przyjacielem, jakiego mam.|Córką, której nigdy nie miałem.
Moja słodka Cordelia...
Chudziutka,|mała Nancy Callahan.
Minęło 8 lat.
Nadszedł czwartek,|kiedy wychodzę z siebie,
podekscytowany jak dziecko Gwiazdką.
Gapię się na podłogę|swojej pieprzonej celi.
Szukam listu od Nancy,|którego tam nie ma.
Kolejny czwartek|bez listu od niej.
Czy nic jej nie jest?
Czy coś jej się stało?
Nic.
Minęły dwa miesiące.|Ani słowa od Nancy.
Znaleźli ją?|Dotarli do niej?
Oczywiście...|Głupi staruch!
Policz sobie.|Nancy ma 19 lat.
Jak długo się spodziewałeś,|że będzie pisać?
I tak długo to ciągnęła.
Zapomniała o tobie, staruszku.
Zostałeś sam.
Całkiem sam.
Koleś paskudnie śmierdzi.|Jak zepsute jedzenie.
Jak zwłoki zostawione na śmietniku|w środku lata.
Śmierdzi tak,|że chce się wymiotować.
Prawie mi kark skręcił,|bydlak.
Jak doszedłem do siebie,|zobaczyłem to.
Taki sam rodzaj kopert,|jakich używała Nancy.
Ale w środku nie ma listu.
Coś delikatnego...
Coś, co powinno być żywe.|Kawałek mięsa i kości,
który był kiedyś palcem serdecznym prawej ręki...|dziewiętnastoletniej dziewczyny.
Jak oni ją znaleźli?
Była taka ostrożna.
Nigdy nie zdradziła gdzie mieszka,|gdzie pracuje..
Muszę się wydostać.|Muszę jej pomóc.
Nic więcej się nie liczy.|Ani moje życie, ani moja duma.
Chcą ostatniego poddania się.
Dopadłeś mnie, Roark.|Pokonałeś mnie.
Było:
{y:i}Lucille. To ona nie chciała dać za wygraną|{y:i}wtedy przed procesem.
{y:i}Prawie oberwałem, kiedy powstrzymałem ją|{y:i}przed wynajęciem nowego adwokata.
{y:i}Kiedy odmówiłem walki o niewinność,|{y:i}oberwałem od niej.
{y:i}Kiedy usłyszy co zamierzam zrobić,|{y:i}pewnie znowu oberwę.
Jest:
Lucille. To ona nie chciała dać za wygraną|wtedy przed procesem.
Prawie oberwałem, kiedy powstrzymałem ją|przed wynajęciem nowego adwokata.
Kiedy odmówiłem walki o niewinność,|oberwałem od niej.
Kiedy usłyszy co zamierzam zrobić,|pewnie znowu oberwę.
Było:
{y:i}Mówię wszystko, co chcą usłyszeć.|{y:i}Tak, jak chcą to usłyszeć.
{y:i}Mówię im, że jestem|{y:i}pokręconym gwałcicielem dzieci.
{y:i}Godzę się na wszystko,|{y:i}czego ode mnie chcą.
{y:i}Kocham cię, Nancy.
Jest:
Mówię wszystko, co chcą usłyszeć.|Tak, jak chcą to usłyszeć.
Mówię im, że jestem|pokręconym gwałcicielem dzieci.
Godzę się na wszystko,|czego ode mnie chcą.
Kocham cię, Nancy.
Było:
{y:i}Pożegnałem się z Bobem.
{y:i}I zacząłem szukać jedynej osoby na tej planecie,|{y:i}która coś dla mnie znaczy.
{y:i}Nancy.
{y:i}Skąd się dowiedzieli,|{y:i}że to ty do mnie pisałaś?
{y:i}Jak się dowiedzieli kim jesteś?
{y:i}I co oni ci zrobili, kochanie?
{y:i}Żadnego dźwięku.
{y:i}Żadnego znaku życia.
{y:i}Roark zadał sobie tyle trudu,|{y:i}żeby torturować staruszka?
{y:i}Tak jak dzieciak męczący muchę,|{y:i}gdy oderwał jej już skrzydła?
{y:i}Co on zrobił Nancy?
{y:i}PRAWO KARNE| |/Ona tylko czytała i się uczyła.
{y:i}Żadnego pamiętnika.|{y:i}Żadnych za{y:i}pisanych numerów telefonów, czy adresów.
{y:i}Jedynym śladem jest paczka zapałek|{y:i}z obskurnego baru.
{y:i}To niepewny strzał.|{y:i}Ale może ma tam jakichś znajomych?
{y:i}Ślepy zaułek.
{y:i}Nancy nie mogłaby mieć nic wspólnego|{y:i}z tymi szumowinami i pijakami.
{Y:i}Ale jeśli mam gdzieś znaleźć,|{y:i}choćby najmniejszy ślad prowadzący do Nancy,
{y:i}lub do tego, kto ją porwał...|{y:i}...to właśnie tutaj.
Jest:
Pożegnałem się z Bobem.
I zacząłem szukać jedynej osoby na tej planecie,|która coś dla mnie znaczy.
Nancy.
Skąd się dowiedzieli,|że to ty do mnie pisałaś?
Jak się dowiedzieli kim jesteś?
I co oni ci zrobili, kochanie?
Żadnego dźwięku.
Żadnego znaku życia.
Roark zadał sobie tyle trudu,|żeby torturować staruszka?
Tak jak dzieciak męczący muchę,|gdy oderwał jej już skrzydła?
Co on zrobił Nancy?
PRAWO KARNE| |/Ona tylko czytała i się uczyła.
Żadnego pamiętnika.|Żadnych zapisanych numerów telefonów, czy adresów.
Jedynym śladem jest paczka zapałek|z obskurnego baru.
To niepewny strzał.|Ale może ma tam jakichś znajomych?
Ślepy zaułek.
Nancy nie mogłaby mieć nic wspólnego|z tymi szumowinami i pijakami.
Ale jeśli mam gdzieś znaleźć,|choćby najmniejszy ślad prowadzący do Nancy,
lub do tego, kto ją porwał...|...to właśnie tutaj.
Było:
{y:i}Chudziutka,|{y:i}mała Nancy Callahan.
{y:i}Wyrosła.
{y:i}Zaokrągliła się.
{y:i}Nancy Callahan, lat 19.
{Y:i}A spodziewałem się|{y:i}wychudzonej brzyduli.
{y:i}Może nawet|{y:i}za bardzo nieśmiałej.
{y:i}Tak mało mi o sobie mówiła|{y:i}w tych listach przez te lata.
{y:i}Jak ją znaleźli?
{y:i}I wtedy do mnie dotarło.
{y:i}Blefowali.
{y:i}Zaprowadziłem ich wprost do niej.
{y:i}Jeszcze cię nie zauważyła.
{y:i}Odwróć się i wyjdź.
{y:i}Wyprowadź to dziwadło|{y:i}na zewnątrz.
{y:i}Zabierz mu jakoś tę berettę.|{y:i}I zabij go.
{y:i}Jesteś tylko napalonym skazańcem,|{y:i}oglądającym egzotyczną tancerkę.
{y:i}Jeszcze parę sekund|{y:i}i będzie bezpieczna.
{y:i}Nie, Nancy...|{y:i}Nie zauważaj mnie.
{y:i}Nie rozpoznawaj mnie.
Jest:
Chudziutka,|mała Nancy Callahan.
Wyrosła.
Zaokrągliła się.
Nancy Callahan, lat 19.
A spodziewałem się|wychudzonej brzyduli.
Może nawet|za bardzo nieśmiałej.
Tak mało mi o sobie mówiła|w tych listach przez te lata.
Jak ją znaleźli?
I wtedy do mnie dotarło.
Blefowali.
Zaprowadziłem ich wprost do niej.
Jeszcze cię nie zauważyła.
Odwróć się i wyjdź.
Wyprowadź to dziwadło|na zewnątrz.
Zabierz mu jakoś tę berettę.|I zabij go.
Jesteś tylko napalonym skazańcem,|oglądającym egzotyczną tancerkę.
Jeszcze parę sekund|i będzie bezpieczna.
Nie, Nancy...|Nie zauważaj mnie.
Nie rozpoznawaj mnie.
Było:
{y:i}Ona na ciebie liczy, staruszku.
Jest:
Ona na ciebie liczy, staruszku.
Było:
{y:i}Udowodnij, że jeszcze jesteś|{y:i}coś wart.
Jest:
Udowodnij, że jeszcze jesteś|coś wart.
Było:
{y:i}To porządny strzelec.
{Y:i}Ma umiejętności.|{y:i}Ale zbyt mu się spieszy.
{y:i}Pluje kulami,|{y:i}jakby to były cukierki.
{y:i}Nie potrafi poczekać.
{y:i}Celuj ostrożnie.|{y:i}Spójrz diabłu w oczy.
Jest:
To porządny strzelec.
Ma umiejętności.|Ale zbyt mu się spieszy.
Pluje kulami,|jakby to były cukierki.
Nie potrafi poczekać.
Celuj ostrożnie.|Spójrz diabłu w oczy.
Było:
{y:i}Smród.|{y:i}Prawie puściłem pawia.
{y:i}Krew cuchnie gorzej niż on.
- Jesus.|{Y:i}- Jest wszędzie.
{Y:i}Ale popapraniec zniknął.
Jest:
Smród.|Prawie puściłem pawia.
Krew cuchnie gorzej niż on.
- Jesus.|- Jest wszędzie.
Ale popapraniec zniknął.
Było:
{Y:i}Syreny.|{y:i}Kiedyś czekałem na ten dźwięk.
{y:i}Nie ma co, trzeba znaleźć|{y:i}jakieś miejsce na noc.
{y:i}Uspokoić Nancy,|{y:i}i pomyśleć co teraz zrobić.
{Y:i}Smród.... |{y:i}Towarzyszy nam w drodze do motelu.
Jest:
Syreny.|Kiedyś czekałem na ten dźwięk.
Nie ma co, trzeba znaleźć|jakieś miejsce na noc.
Uspokoić Nancy,|i pomyśleć co teraz zrobić.
Smród.... |Towarzyszy nam w drodze do motelu.
Było:
{y:i}Nigdy nie radziłem sobie|{y:i}z ludźmi.
{y:i}A jeśli chodzi o pocieszanie|{y:i}wystraszonej dziewiętnastolatki...
{y:i}...to znam się na tym,|{y:i}jak osoby z porażeniem mózgowym, na operacji mózgu.
Jest:
Nigdy nie radziłem sobie|z ludźmi.
A jeśli chodzi o pocieszanie|wystraszonej dziewiętnastolatki...
...to znam się na tym,|jak osoby z porażeniem mózgowym, na operacji mózgu.
Było:
{Y:i}Zimny prysznic - pomoże.
Jest:
Zimny prysznic - pomoże.
Było:
{y:i}Wszystko się popieprzyło.
{y:i}Wrobiono mnie w zdradę|{y:i}jedynego przyjaciela, jakiego mam.
{y:i}Oddałem ją w ręce mordercy i gwałciciela,|{y:i}którego myślałem, że załatwiłem.
{y:i}Wrobiony przez zepsutego|{y:i}syna senatora.
{y:i}Wszystko się spieprzyło.
Jest:
Wszystko się popieprzyło.
Wrobiono mnie w zdradę|jedynego przyjaciela, jakiego mam.
Oddałem ją w ręce mordercy i gwałciciela,|którego myślałem, że załatwiłem.
Wrobiony przez zepsutego|syna senatora.
Wszystko się spieprzyło.
Było:
{y:i}To już koniec.|{y:i}Nie ma co walczyć.
{y:i}Żadnej nadziei.
{y:i}Żadnej szansy.
{y:i}To już koniec.|{y:i}Koniec.
{y:i}Nie.
{y:i}Postaraj się, staruszku.|{y:i}Usztywnij szyję. Ruszaj się.
{y:i}Okno. Może tam jest alarm.|{y:i}Okno.
{y:i}Usztywnij szyję.|{y:i}Nie trać przytomności.
{y:i}Nie trać przytomności.
{y:i}Nie ma alarmu.
{y:i}Szkło.|{y:i}Przetnij linę.
{y:i}Dasz radę.|{y:i}Poradzisz sobie.
Jest:
To już koniec.|Nie ma co walczyć.
Żadnej nadziei.
Żadnej szansy.
To już koniec.|Koniec.
Nie.
Postaraj się, staruszku.|Usztywnij szyję. Ruszaj się.
Okno. Może tam jest alarm.|Okno.
Usztywnij szyję.|Nie trać przytomności.
Nie trać przytomności.
Nie ma alarmu.
Szkło.|Przetnij linę.
Dasz radę.|Poradzisz sobie.
Było:
{y:i}Tylko to chciałem usłyszeć.|{y:i}Każdy gliniarz...
{y:i}... wie o farmie rodziny Roarków|{y:i}i trzyma się od niej z daleka.
{y:i}Shlubb i Klump|{y:i}mają niezły arsenał.
{y:i}Jak się zrobi nieprzyjemnie,|{y:i}to zrobię użytek z tych dział.
{y:i}Ale muszę zacząć po cichu.
{y:i}Cicho i paskudnie.
{y:i}Samochód Nancy.|{y:i}Sześć mil od farmy.
{y:i}Mówiła, że tylko ona|{y:i}może prowadzić tę brykę.
{y:i}Dobra dziewczynka.|{y:i}Samochód zgasł...
{y:i}...i nie powiedziała|{y:i}temu żółtemu bydlakowi jak go odpalić.
{y:i}Nie odzywałaś się.|{y:i}Junior musiał się wściec.
{y:i}Na pewno cię uderzył.
{y:i}Ale byłaś silna.|{y:i}Zyskałaś na czasie.
{y:i}Jest jeszcze nadzieja, Nancy.
{y:i}Nie krzycz.
{y:i}Zostawiłem auto milę od farmy|{y:i}i poszedłem przez las.
{y:i}W połowie drogi mnie dopadło.
{y:i}Moje serce...|{y:i}To nie może być ono.
{y:i}Zostałem wyleczony.
{y:i}Niedobry kaszel.|{y:i}Krew.
{y:i}To już nie ma znaczenia.
{y:i}Nie muszę żyć długo.
{y:i}Niezbyt miły sposób na zabijanie.|{y:i}Ale jest cichy.
{y:i}Później będę siebie nienawidził.
Jest:
Tylko to chciałem usłyszeć.|Każdy gliniarz...
... wie o farmie rodziny Roarków|i trzyma się od niej z daleka.
Shlubb i Klump|mają niezły arsenał.
Jak się zrobi nieprzyjemnie,|to zrobię użytek z tych dział.
Ale muszę zacząć po cichu.
Cicho i paskudnie.
Samochód Nancy.|Sześć mil od farmy.
Mówiła, że tylko ona|może prowadzić tę brykę.
Dobra dziewczynka.|Samochód zgasł...
...i nie powiedziała|temu żółtemu bydlakowi jak go odpalić.
Nie odzywałaś się.|Junior musiał się wściec.
Na pewno cię uderzył.
Ale byłaś silna.|Zyskałaś na czasie.
Jest jeszcze nadzieja, Nancy.
Nie krzycz.
Zostawiłem auto milę od farmy|i poszedłem przez las.
W połowie drogi mnie dopadło.
Moje serce...|To nie może być ono.
Zostałem wyleczony.
Niedobry kaszel.|Krew.
To już nie ma znaczenia.
Nie muszę żyć długo.
Niezbyt miły sposób na zabijanie.|Ale jest cichy.
Później będę siebie nienawidził.
Było:
{y:i}Głupi starcze.
{y:i}Zbyt się spieszysz.
Jest:
Głupi starcze.
Zbyt się spieszysz.
Było:
{y:i}Szarżuję jak Gallahad,|{y:i}a obiecywałem sobie, że tak nie będę działał.
{y:i}Głupi starzec.
Jest:
Szarżuję jak Gallahad,|a obiecywałem sobie, że tak nie będę działał.
Głupi starzec.
Było:
{y:i}Pozbawiam go jego broni.
{y:i}Obydwóch.
{y:i}Osiem długich lat skurwielu.
{y:i}Po jakimś czasie poczułem,|{y:i}że uderzam kośćmi w deski podłogi.
{y:i}Więc przestałem.
Jest:
Pozbawiam go jego broni.
Obydwóch.
Osiem długich lat skurwielu.
Po jakimś czasie poczułem,|że uderzam kośćmi w deski podłogi.
Więc przestałem.
Było:
{Y:i}Gdy przyprowadziłem ją do samochodu,|{y:i}Nancy przestała się trząść.
{y:i}Jej skóra znów była ciepła.|{y:i}Znów jest sobą.
Jest:
Gdy przyprowadziłem ją do samochodu,|Nancy przestała się trząść.
Jej skóra znów była ciepła.|Znów jest sobą.