o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
73244 (jako 'było') z ID:
101638 (jako 'jest').
Było:
movie info: XVID 704x304 25.0fps 699.9 MB|/SubEdit b.4043 (http://subedit.prv.pl)/
Jest:
movie info: XVID 704x288 25.0fps 702.7 MB|/SubEdit b.4066 (http://subedit.com.pl)/
Było:
FILM OPARTY| O AUTENTYCZNE WYDARZENIA
Jest:
FILM OPARTY|NA AUTENTYCZNYCH WYDARZENIACH
Było:
Nazywam się George Jung...|mój "federalny numer więzienny" to| 19225004
Urodziłem się w Nowej Anglii.|w Massachusetts, aktualnie,| mieszkam w miasteczku Weymouth.
To ja.|A to mój najlepszy przyjaciel,| Tuna.
Mój ojciec prowadzi firmę,| świadczącą usługi hydrauliczne.
Posiada 3 furgonetki, 10 pracowników| i realizuje same wielkie zlecenia.
- Był moim bohaterem. - Jak sobie radzisz?|- Ani razu nie upadłem.| - Widzimy się wieczorem, dobra?
- Mogę pójść z tobą do pracy?| - Fred. Idziemy. Spław dzieciaka.
Wal się! Będę rozmawiać z synem jak długo mi się podoba!| Masz z tym jakiś problem?
Jest:
/Nazywam się George Jung...|/mój "federalny numer więzienny" to 19225004
/Urodziłem się w Nowej Anglii w Massachusetts.|/Aktualnie mieszkam w miasteczku Weymouth.
/To ja.|/A to mój najlepszy przyjaciel, Tuna.
/Mój ojciec prowadzi firmę,|/świadczącą usługi hydrauliczne.
/Posiada 3 furgonetki, 10 pracowników|/i realizuje same wielkie zlecenia.
/- Był moim bohaterem.|- Jak sobie radzisz?|- Ani razu nie upadłem.|- Widzimy się wieczorem, dobra?
- Mogę pójść z tobą do pracy?|- Fred. Idziemy. Spław dzieciaka.
Wal się! Będę rozmawiać z synem|jak długo mi się podoba! Masz z tym jakiś problem?
Było:
Ojciec ciężko pracował, ale nie zarabiał| wystarczająco dużo, by matka była szczęśliwa.
Jak ci się wydaje, dlaczego za ciebie wyszłam?|Wydawało się jej, że to małżeństwo zaniża jej poziom.
Obiecał jej księżyc,| ale nie mógł go dosięgnąć.
Prawda jest taka, że interes| kiepsko idzie i jesteśmy spłukani!
Nie dotykaj mnie! Precz z łapami!|Proszę, nie przy chłopcu!
Chłopcu, chłopcu! A co ze mną, Fred?|- Mamo, dokąd idziesz?| - Jazda do domu, George!
Mamusiu, gdzie idziesz?|Nie ważne ile razy| moja mama od nas odchodziła...
Nie ważne ile razy| go poniżała...
zawsze przyjmował ją z otwartymi rękoma.
Kochał ją.|Boże, ależ on ją kochał.
Jest:
/Ojciec ciężko pracował, ale nie zarabiał|/wystarczająco dużo, by matka była szczęśliwa.
- Jak ci się wydaje, dlaczego za ciebie wyszłam?|/- Wydawało się jej, że to małżeństwo zaniża jej poziom.
/Obiecał jej księżyc,|/ale nie mógł go dosięgnąć.
/Prawda jest taka, że interes|/kiepsko idzie i jesteśmy spłukani!
- Nie dotykaj mnie! Precz z łapami!|- Proszę, nie przy chłopcu!|- Chłopcu, chłopcu! A co ze mną, Fred?
- Mamo, dokąd idziesz?|- Jazda do domu, George!
- Mamusiu, gdzie idziesz?|/- Nie ważne ile razy moja mama od nas odchodziła...
/Nie ważne ile razy go poniżała...
/zawsze przyjmował ją z otwartymi rękoma.
/Kochał ją.|/Boże, ależ on ją kochał.
Było:
- Taaa.| - Na pewno wszystko gra?
Jest:
- Taaa.|- Na pewno wszystko gra?
Było:
Przez 10 lat...|mój ojciec zapierdalał 14 godzin,| 7 dni w tygodniu.
Nie dbał o swoje zdrowie| Pracował, byśmy mogli żyć na poziomie.
Jest:
/Przez 10 lat...|/mój ojciec zapierdalał 14 godzin, 7 dni w tygodniu.
/Nie dbał o swoje zdrowie.|/Pracował, byśmy mogli żyć na poziomie.
Było:
Ale na końcu okazało się,| że to było za mało.
Powoli, ale systematycznie traciliśmy wszystko.| Staliśmy się bankrutami.
Chodźmy na lody.|Nie mam ochoty na lody.| Co my teraz zrobimy?
Jest:
/Ale na końcu okazało się, że to było za mało.
/Powoli, ale systematycznie traciliśmy wszystko.|/Staliśmy się bankrutami.
- Chodźmy na lody.|- Nie mam ochoty na lody. Co my teraz zrobimy?
Było:
Pewnie, powiedz to matce.
Jest:
Pewnie, powiedz to mamie.
Było:
- Hej, Tato. - Słucham?|Będziemy biedni?| Nie chcę być biedny!
Jest:
- Hej, tato.|- Słucham?|- Będziemy biedni? Nie chcę być biedny.
Było:
Wtedy sobie postanowiłem,| że nie będę tak żyć.
Musiałem stamtąd uciec!
Latem 1968, razem z Tuną| przeprowadziliśmy się do Kalifornii
Mieliśmy 300 dolców i czarnego TR-3.
Ale nam to wystarczało.| Było jak w raju.
Mieliśmy małe mieszkanie przy plaży.
Było ciasne,| ale miało swoje uroki.
Jest:
/Wtedy sobie postanowiłem,|/że nie będę tak żyć.
/Musiałem stamtąd uciec!
/Latem 1968, razem z Tuną|/przeprowadziliśmy się do Kalifornii.
/Mieliśmy 300 dolców i czarnego TR-3.
/Ale nam to wystarczało.|/Było jak w raju.
/Mieliśmy małe mieszkanie przy plaży.
/Było ciasne,|/ale miało swoje uroki.
Było:
Kalifornia była zupełnie inna,| niż to co widziałem dotychczas.|Gdzie jest piwo?
Ludzie byli wyzwoleni, niezależni| i pełni szalonych pomysłów.
Używali takich wyrażeń jak:| "gites", "czadowo", "pewniak".
Kobiety były przepiękne!
I wszystkie zdawały się| pracować w tej samej branży:
Jestem stewardessą|Jestem stewardessą
No wiesz...W samolocie.
Wszyscy chcieli się naćpać.
Jest:
/- Kalifornia była zupełnie inna,|/niż to co widziałem dotychczas.|- Gdzie jest piwo?
/Ludzie byli wyzwoleni, niezależni|/i pełni szalonych pomysłów.
/Używali takich wyrażeń jak:|/"gites", "czadowo", "pewniak".
/Kobiety były przepiękne!
/I wszystkie zdawały się|/pracować w tej samej branży.
- Jestem stewardessą.|- Jestem stewardessą.
No wiesz... W samolocie.
/Wszyscy chcieli się naćpać.
Było:
- Rozgryzłem to.| - Co rozgryzłeś?
Jak zarobimy wielki szmal,| nie idąc do pracy.
Spójrz na to
Oregano?|- Tuna, to badziew.| - Będziemy tym handlować.
Jest:
- Rozgryzłem to.|- Co rozgryzłeś?
Jak zarobimy wielki szmal,|nie idąc do pracy.
Spójrz na to.
- Oregano?|- Tuna, to badziew.| - Będziemy tym handlować.
Było:
A jeśli nie, to cóż...| możemy to sami wypalić.|Ale ci odjebało, stary!
Jest:
- A jeśli nie, to cóż... możemy to sami wypalić.|- Ale ci odjebało, stary!
Było:
Facet nazywał się Derek Foreal,| był legendą Manhattan Beach.
Posiadał 3 restauracje,| 2 nocne kluby i pralnie publiczne.
Ale co ważniejsze, był właścicielem pierwszego| salonu fryzjerskiego dla mężczyzn w Kalifornii
Jest:
/Facet nazywał się Derek Foreal,|/był legendą Manhattan Beach.
/Posiadał 3 restauracje,|/2 nocne kluby i pralnie publiczne.
/Ale co ważniejsze, był właścicielem pierwszego|/salonu fryzjerskiego dla mężczyzn w Kalifornii.
Było:
Więc to ten nowy, co?| Ładniutki.
- George.| -Tuna.
Jest:
Więc to ten nowy, co? Ładniutki.
- George.|- Tuna.
Było:
Dziewczyny, dajcie mi 5 minut| Chcę na osobności z nimi pogadać.
Jest:
Dziewczyny, dajcie mi 5 minut.|Chcę na osobności z nimi pogadać.
Było:
W porządku, wszyscy szuuu| Wynocha|Dajcie nam kilka minut.
Idź blondyno, Ron| Świetnie, Heather.
Jest:
W porządku, wszyscy szuuu. Wynocha|Dajcie nam kilka minut.
Idź blondyno, Ron.|Świetnie, Heather.
Było:
Chcemy kupić trochę zioła.|Wiem czego chcecie.
Jest:
- Chcemy kupić trochę zioła.|- Wiem czego chcecie.
Było:
Nie jesteśmy. Jesteśmy z Massachusetts
Jest:
Nie jesteśmy. Jesteśmy z Massachusetts.
Było:
To znacznie więcej niż myśleliśmy.|Nie prowadzę warzywniaka| Bierzecie, czy nie?
Jest:
- To znacznie więcej niż myśleliśmy.|- Nie prowadzę warzywniaka. Bierzecie, czy nie?
Było:
Tuna i ja staliśmy się królami| Manhattan Beach.
Jeśli chciałeś zioło| to kupowałeś je od nas.
Zarabiałem więcej kasy, niż mógłbym legalnie zarobić.
Budowałem sobie reputację.|Ludzie zaczęli nawet na mnie wołać| Boston George.
Było idealnie.
Jest:
/Tuna i ja staliśmy się królami Manhattan Beach.
/Jeśli chciałeś zioło|/to kupowałeś je od nas.
/Zarabiałem więcej kasy, niż mógłbym legalnie zarobić.
/Budowałem sobie reputację.|/Ludzie zaczęli nawet na mnie wołać Boston George.
/Było idealnie.
Było:
- Co masz na myśli?| - To wszystko.
Jest:
- Co masz na myśli?|- To wszystko.
Było:
Trzeba coś przypalić! Chcesz czynić honory?|- Nie, stary. Jestem rozpierdolony.| - To niezłe zioło, co?
Jest:
- Trzeba coś przypalić! Chcesz czynić honory?|- Nie, stary. Jestem rozpierdolony.|- To niezłe zioło, co?
Było:
Wiecie ile kasy można zarobić na takiej trawie na Wschodzie?
Jest:
Wiecie ile kasy można|zarobić na takiej trawie na wschodzie?
Było:
To 100 funtów tygodniowo.|Sporo kilogramów, których nie można przewieźć na jeden raz.
Jest:
- To 100 funtów tygodniowo.|- Sporo kilogramów, których nie można|przewieźć na jeden raz.
Było:
Sam nie wiem. Wschodnie Wybrzeże,| samoloty. Jestem paranoikiem.
- Wygląda mi to ryzykownie| - Derek, ona jest stewardessą!
Jest:
Sam nie wiem. Wschodnie wybrzeże,|samoloty. Jestem paranoikiem.
- Wygląda mi to ryzykownie.|- Derek, ona jest stewardessą!
Było:
Jak poszło?| Więcej. Potrzebuje więcej!
Więcej. Więcej.|Co mogę zrobić? Mogę nieść tylko| 2 torby. Nie mogę przylatywać codziennie.
Wiem, ale towar zbyt szybko schodzi.| Przekaż George'owi.
Wielka kasa przelatuje nam przez ręce| Przekaż George'owi, on coś wymyśli
Jest:
Międzynarodowe Lotnisko|Los Angeles
Międzynarodowe Lotnisko Logan|Boston, Massachuset
Jak poszło?|Więcej. Potrzebuje więcej!
Więcej. Więcej.
Co mogę zrobić? Mogę nieść tylko 2 torby.|Nie mogę przylatywać codziennie.
Wiem, ale towar zbyt szybko schodzi.|Przekaż George'owi.
Wielka kasa przelatuje nam przez ręce.|Przekaż George'owi, on coś wymyśli.
Było:
- To za mało| - O czym ty kurwa mówisz?
Jest:
- To za mało.|- O czym ty kurwa mówisz?
Było:
- Utknęliśmy w kurewskim środku| - Więc?|Musimy dotrzeć do samego źródła.
Jest:
- Utknęliśmy w kurewskim środku.|- Więc?|- Musimy dotrzeć do samego źródła.
Było:
Więc potrzebujemy odnaleźć źródło.| Gdzie zaczniemy szukać?
Jest:
Więc potrzebujemy odnaleźć źródło.|Gdzie zaczniemy szukać?
Było:
"El" trawa.|Czy wiesz| gdzie znajdziemy marihuanę?
W okolicy wzniesienia| Wiecie?
Jest:
- "El" trawa.|- Czy wiesz gdzie znajdziemy marihuanę?
W okolicy wzniesienia.|Wiecie?
Było:
Masz coś?|- Jeszcze nie pytałem.| - Słucham?
Jest:
- Masz coś?|- Jeszcze nie pytałem.| - Słucham?
Było:
Ramon mówi, że szukasz "mota".|Zgadza się.
Jest:
- Ramon mówi, że szukasz "mota".|- Zgadza się.
Było:
Wyluzuj. Mamy towarzystwo.
Jest:
Wyluzujcie. Mamy towarzystwo.
Było:
Jesteś pewny, że umiesz tym latać?|Uspokój się.| Latałem z moim ojczulkiem milion razy.
Jest:
- Jesteś pewny, że umiesz tym latać?|- Uspokój się. Latałem z moim ojczulkiem milion razy.
Było:
To jest piękne
Jesteś geniuszem, George.| Wesołych Świąt.
To będzie świetna kartką świąteczna| Weź aparat, Sven!
Widziałeś sypialnię?|Jest wspaniały. Taki piękny.
Jest:
To jest piękne.
Jesteś geniuszem, George.|Wesołych Świąt.
To będzie świetna kartka świąteczna| Weź aparat, Sven!
Widziałeś sypialnię?|Jest wspaniała. Taka piękna.
Było:
To był świetny okres w naszym życiu.|Nasza siódemka stanowiła rodzinę.
Ciężko pracowaliśmy i ostro graliśmy| Nie interesowaliśmy się niczym innym
Było idealnie.
Jest:
/To był świetny okres w naszym życiu.|/Nasza siódemka stanowiła rodzinę.
/Ciężko pracowaliśmy i ostro graliśmy|/Nie interesowaliśmy się niczym innym
/Było idealnie.
Było:
On ciągle żyje z pieniędzy socjalnych.|- Nie słuchajcie jej.| - George, powiedz ojcu...
Jest:
- On ciągle żyje z pieniędzy socjalnych.|- Nie słuchajcie jej.| - George, powiedz ojcu...
Było:
Obdarowywanie.|Chłopak jest szczęśliwy.| Nie psuj mu radości.
Jest:
- Obdarowywanie.|- Chłopak jest szczęśliwy. Nie psuj mu radości.
Było:
- Tak mi przykro. - Weź moją chusteczkę.|- Wszystko z nią w porządku?| - Nic mi nie jest.
Jest:
- Tak mi przykro.|- Weź moją chusteczkę.|- Wszystko z nią w porządku?| - Nic mi nie jest.
Było:
Tak, wyjdźmy.|- Nie dostaliście jeszcze swoich entrée.| - Nie, jest w porządku. Tak będzie lepiej.
Zostawię napiwek..|Mam nadzieję, że poczujesz się lepiej.| Miło było cię poznać.
Jest:
- Tak, wyjdźmy.|- Nie dostaliście jeszcze swoich entrée.| - Nie, jest w porządku. Tak będzie lepiej.
- Zostawię napiwek.|- Mam nadzieję, że poczujesz się lepiej.|- Miło było cię poznać.
Było:
Obiecaj mi, że my| nie będziemy tak się kłócić.|Nie chcę abyśmy tak świrowali na stare lata.
Jest:
Obiecaj mi, że my nie będziemy tak się kłócić.|Nie chcę abyśmy tak świrowali na stare lata.
Było:
...z całym szacunkiem, ale...|...nie czuję się tak,| jakbym popełnił jakieś przestępstwo.
Jest:
Z całym szacunkiem, ale... nie czuję się tak,| jakbym popełnił jakieś przestępstwo.
Było:
Co ja właściwie zrobiłem?|Przekroczyłem niewidzialną| linię ze sporą ilością roślinek.
Jest:
Co ja właściwie zrobiłem?|Przekroczyłem niewidzialną linię ze sporą ilością roślinek.
Było:
"Twierdzisz, że szukasz kogoś kto| nigdy nie jest słaby i zawsze silny...
Jest:
"Twierdzisz, że szukasz kogoś kto|nigdy nie jest słaby i zawsze silny...
Było:
Ale to nie jestem ja, skarbie
Jest:
Ale to nie jestem ja, skarbie.
Było:
Dziękuję.|Niestety, ale linia,| którą pan przekroczył jest prawdziwa...
Jest:
- Dziękuję.|- Niestety, ale linia,|którą pan przekroczył jest prawdziwa...
Było:
Utrata Barbary z powodu raka| wszystko zmieniła.
Stara brygada się rozpadła.|Tuna został w Meksyku.| Bóg jeden wie, co się z nim stało.
Kłopot w tym,| że urwał się nam kontakt.
Ponieważ uciekłem po zwolnieniu za kaucją,| by zaopiekować się Barbarą...
to byłem teraz| ściganym uciekinierem.
Minął prawie rok od czasu,| kiedy ostatni raz widziałem rodziców.
I wierzcie lub nie,| ale bardzo za nimi tęskniłem.
Jest:
/Utrata Barbary z powodu raka|/wszystko zmieniła.
/Stara brygada się rozpadła. Tuna został w Meksyku.|/Bóg jeden wie, co się z nim stało.
/Kłopot w tym, że urwał się nam kontakt.
/Ponieważ uciekłem po zwolnieniu za kaucją,|/by zaopiekować się Barbarą...
/to byłem teraz ściganym uciekinierem.
/Minął prawie rok od czasu,|/kiedy ostatni raz widziałem rodziców.
/I wierzcie lub nie, ale bardzo za nimi tęskniłem.
Było:
Chcę, żebyś wiedział,| że...
Jest:
- Jesteś opalony.|- Byłem w Meksyku.
Chcę, żebyś wiedział, że...
Było:
Coś ty narobił| Coś ty nawyczyniał?!
Jest:
Coś ty narobił?!| Coś ty nawyczyniał?!
Wszystko będzie dobrze, mamo.
Było:
Wszystko będzie dobrze, mamo
Jest:
Było:
- Co u ciebie słychać? - Wszystko w porządku.|Synu, wejdź. Jak się masz?| Wejdź. Nieźle wyglądasz.
"Niech wiatr zawsze wieje ci w plecy".
"a słońce rozjaśnia twarz".|"a wiatr przeznaczenia porwie cię| w taniec z gwiazdami".
- Zdrowie, Georgie.| - Zdrowie, Tato.
Jest:
- Co u ciebie słychać?|- Wszystko w porządku.|- Synu, wejdź. Jak się masz? Wejdź. Nieźle wyglądasz.
/"Niech wiatr zawsze wieje ci w plecy".
- "A słońce rozjaśnia twarz".|- "A wiatr przeznaczenia porwie cię| w taniec z gwiazdami".
- Zdrowie, Georgie.| - Zdrowie, tato.
Było:
Nie|- Pewnie, że jesteś.| - Nie.
Jest:
- Nie|- Pewnie, że jesteś.|- Nie.
Było:
To znaczy, jestem świetny w tym, co robię
Jest:
To znaczy, jestem świetny w tym, co robię.
Było:
- Nie patrz tak na mnie.
- Co niby miałam zrobić?| - Jezu Chryste.
- Był w naszym domu. - Zamknij się.|- Może powinna czuć się| zaszczycona z tego powodu?
Jest:
Nie patrz tak na mnie.
- Co niby miałam zrobić?|- Jezu Chryste.
- Był w naszym domu.|- Zamknij się.|- Może powinnam czuć się|zaszczycona z tego powodu?
Było:
- Hej, George. - Co?|Jeśli ci to nie przeszkadza,| to powiedz dlaczego tu jesteś?
Jest:
Federalny Zakład Karny|Danbury, Connecticut
- Hej, George.|- Co?|- Jeśli ci to nie przeszkadza,|to powiedz dlaczego tu jesteś?
Było:
- Nie lubię rozwlekłych konwersacji| -Ja też.
Za dużo blah-blah-blah
Ale jesteśmy współlokatorami| Musimy ze sobą rozmawiać.
Jest:
- Nie lubię rozwlekłych konwersacji| - Ja też.
Za dużo blah-blah-blah.
Ale jesteśmy współlokatorami.|Musimy ze sobą rozmawiać.
Było:
Daj spokój.|To chyba ty mówiłeś,| że powinniśmy mówić sobie o wszystkim
Jest:
Daj spokój. To chyba ty mówiłeś,| że powinniśmy mówić sobie o wszystkim
Było:
Dziś jest mój szczęśliwy dzień, George.|Za 9 miesięcy będę| w Medellin popijać szampana.
Jest:
Dziś jest mój szczęśliwy dzień, George.|Za 9 miesięcy będę w Medellin popijać szampana.
Było:
26 miesięcy
Jest:
26 miesięcy.
Było:
- Wydaje mi się, że powinniśmy otworzyć podręczniki| - Kurwa, pierdol się człowieku!
Jest:
- Wydaje mi się, że powinniśmy otworzyć podręczniki.| - Kurwa, pierdol się człowieku!
Było:
Robisz tę szopkę,| by mieć skrócić sobie wyrok!|A dlaczego nie?
Jest:
- Robisz tę szopkę, by skrócić sobie wyrok!|- A dlaczego nie?
Było:
Ja tu jestem, żeby wcześniej wyjść| wy, by zdać maturę.
Jest:
Ja tu jestem, żeby wcześniej wyjść.|Wy, by zdać maturę.
Było:
Kurwa, ja mam pierdolone dożywocie!|Skurwielu, jestem przestępcą| Chuja dostanę, a nie pracę!
Więc pouczmy się też| trochę o przestępstwach.|Wiecie co? Zawrzyjmy układ.
Jest:
- Kurwa, ja mam pierdolone dożywocie!|- Skurwielu, jestem przestępcą.|Chuja dostanę, a nie pracę!
Więc pouczmy się też trochę o przestępstwach.|Wiecie co? Zawrzyjmy układ.
Było:
Czyżby?|Aresztowano mnie w Chicago| z 330 kilogramami trawki.
To mnie chyba kwalifikuje na przemytnika.|Jak zdobyłeś 330 kilogramów zioła?
Przywiozłem z Meksyku samolotem...| jedno-silnikową Cesseną.
Idziecie na to?
Czego?|Słyszałem co mówiłeś dzisiaj| na zajęciach o przemycie narkotyków.
Jest:
Czyżby? Aresztowano mnie w Chicago|z 330 kilogramami trawki.
- To mnie chyba kwalifikuje na przemytnika.|- Jak zdobyłeś 330 kilogramów zioła?
Przywiozłem z Meksyku samolotem...|jednosilnikową Cessną.
/Idziecie na to?
- Czego?|- Słyszałem co mówiłeś dzisiaj|na zajęciach o przemycie narkotyków.
Było:
Masz jakieś marzenie, George?|Miałbym, gdybym mógł się,| kurwa, trochę przespać.
Jest:
- Masz jakieś marzenie, George?|- Miałbym, gdybym mógł się,| kurwa, trochę przespać.
Było:
Ale na razie zawiodłem.| - Dlaczego?
Jest:
- Ale na razie zawiodłem.| - Dlaczego?
Było:
4-pasażerowa,| jedno-silnikowa Cessna.
Jest:
4-pasażerowa,| jednosilnikowa Cessna.
Było:
Nie wiem, sporo.|Danbury nie było więzieniem.| Było Uniwersytetem Zbrodni
Jest:
Nie wiem, sporo.|/Danbury nie było więzieniem.|/Było Uniwersytetem Zbrodni.
Było:
A po 16stu miesiącach...|byłem, znowu, wolnym człowiekiem.
Jest:
A po szesnastu miesiącach...|byłem znowu wolnym człowiekiem.
Było:
- Jak nam idzie? - Dobrze.|Tutaj wszystko idzie idealnie.| Wszystko już zaaranżowane.
Potrzebujecie samolot? Co robimy?|Spokojnie. Musisz tutaj przyjechać.| Wszyscy muszą wszystkich poznać.
Jest:
- Jak nam idzie?|- Dobrze. Tutaj wszystko idzie idealnie.| Wszystko już zaaranżowane.
- Potrzebujecie samolot? Co robimy?|- Spokojnie. Musisz tutaj przyjechać.| Wszyscy muszą wszystkich poznać.
Było:
Nie mogę się stąd ruszyć, Diego.|- Pyszne i zimne.| - W porządku, tato. Jedną minutkę.
Jestem na zwolnieniu warunkowym| Nie mogę opuszczać mojego stanu.
Jest:
- Nie mogę się stąd ruszyć, Diego.|- Pyszne i zimne.| - W porządku, tato. Jedną minutkę.
Jestem na zwolnieniu warunkowym.|Nie mogę opuszczać mojego stanu.
Było:
Mój przyjacielu. Jak się masz?|- Dobrze.| - Dobrze cię widzieć..
Jest:
- Mój przyjacielu. Jak się masz?|- Dobrze.| - Dobrze cię widzieć..
Było:
Słucham?|Ubrania.
Jest:
- Słucham?|- Ubrania!
Było:
Co to kurwa ma być?|Ściągnąłeś mnie tu,| żeby sobie pogadać o ciuchach?
Chcę wszystko wiedzieć.|Nie powierzę koki wartej| 600 tysięcy komuś, kogo nie znam.
To 15 pierdolonych kilogramów.| Leje na 15ście kilo!
Panowie, błagam.|Nie ma potrzeby się unosić,| dobra?
Jest:
Co to kurwa ma być? Ściągnąłeś mnie tu,|żeby sobie pogadać o ciuchach?
Chcę wszystko wiedzieć. Nie powierzę koki wartej|600 tysięcy komuś, kogo nie znam.
To 15 pierdolonych kilogramów.|Leje na piętnaście kilo!
Panowie, błagam. Nie ma potrzeby się unosić, dobra?
Było:
Dobra, niech będzie.|Ale niech Pan pamięta Panie Jung.| Będę z Panem przez cały czas...
Jest:
Dobra, niech będzie. Ale niech pan pamięta|panie Jung. Będę z panem przez cały czas...
Było:
Jeśli chcecie przemycić narkotyki| przez odprawę na lotnisku...
...to musicie zachować stoicki spokój...| taki przynajmniej jest plan.
Można to osiągnąć skupiając się| na przyjemnych myślach.
O zajebistej imprezie, chwili triumfu,| seksualnego uniesienia.
Naprowadzam się na ten stan..|dzięki transcendalnej medytacji...
...sztuczka polega na wyobrażeniu| sobie każdego, najmniejszego detalu.
Myślałem o wszystkim, co uwolniłoby mój umysł| od myśli, że pójdę do pudła na długi czas
...jeśli znajdą te| 15 kilogramów w moich walizkach.
Paszport proszę.|- Miał Pan przyjemny lot?| - Był całkiem niezły. Dzięki.
- Był Pan na wakacjach?| - Tak.
Jest:
/Jeśli chcecie przemycić narkotyki|/przez odprawę na lotnisku...
/...to musicie zachować stoicki spokój...|/taki przynajmniej jest plan.
/Można to osiągnąć skupiając się|/na przyjemnych myślach.
/O zajebistej imprezie, chwili triumfu,|/seksualnego uniesienia.
/Naprowadzam się na ten stan...|/dzięki transcendalnej medytacji...
/...sztuczka polega na wyobrażeniu|/sobie każdego, najmniejszego detalu.
/Myślałem o wszystkim, co uwolniłoby mój umysł|/od myśli, że pójdę do pudła na długi czas
/...jeśli znajdą te|/15 kilogramów w moich walizkach.
- Paszport proszę.|- Miał pan przyjemny lot?|- Był całkiem niezły. Dzięki.
- Był pan na wakacjach?| - Tak.
Było:
- Czyje to ubrania?| - Moje.
Jest:
- Czyje to ubrania?|- Moje.
Było:
Może Pan zamknąć.
Jest:
Może pan zamknąć.
Było:
Potrzebowaliśmy pilota.|Wylatujemy w piątek. Tankujemy na Bahamach,| a potem lecimy do Medellin.
Jest:
/- Potrzebowaliśmy pilota.|- Wylatujemy w piątek. Tankujemy na Bahamach,|a potem lecimy do Medellin.
Było:
Zabieramy towar, ponownie tankujemy na Bahamach...
Jest:
Zabieramy towar,|ponownie tankujemy na Bahamach...
Było:
Dlaczego się odzywasz?|Słucham?
Jest:
- Dlaczego się odzywasz?|- Słucham?
Było:
Przedstawiłeś nam Pana Stevensa. To wszystko.
Dostajesz za to procenty| Ciesz się, że się w ogóle załapałeś.
Jest:
Przedstawiłeś nam pana Stevensa. To wszystko.
Dostajesz za to procenty.|Ciesz się, że się w ogóle załapałeś.
Było:
Ile?|"Padrino" zapłaci każdemu 10 tysięcy za kilo.| Tobie, tobie i tobie.
Jest:
- Ile?|- "Padrino" zapłaci każdemu 10 tysięcy za kilo.|Tobie, tobie i tobie.
Było:
Daj spokój, wszystko było ustalone.|Nie ma mowy.
Ja odwalam całą robotę. Biorę na siebie największe| ryzyko, a poza tym to mój samolot.
Jest:
- Daj spokój, wszystko było ustalone.|- Nie ma mowy.
Ja odwalam całą robotę. Biorę na siebie największe|ryzyko, a poza tym to mój samolot.
Było:
- Słucham?| - Muszę je dostać.|A także ich imiona i nazwy szkół, w których się uczą.
W przypadku transporty kokainy wartej miliony...| nie ma dzieci, nie ma interesu.
Jest:
- Słucham?|- Muszę je dostać.|A także ich imiona i nazwy szkół, w których się uczą.
W przypadku transportu kokainy wartej miliony...| nie ma dzieci, nie ma interesu.
Było:
George, podejdź tutaj| Muszę z tobą porozmawiać! George!
Dobra, dobra. Słucham?|- No chodź tu. O co chodzi?| - O nic...
Jest:
George, podejdź tutaj.|Muszę z tobą porozmawiać! George!
- Dobra, dobra. Słucham?|- No chodź tu. O co chodzi?|- O nic...
Było:
a my nic przy tym nie robimy.|Milion dolarów za pierwszą| akcję to całkiem sporo.
To pierdolona podmianka.|Wymiana walizek na granicy| Jak coś pójdzie nie tak to...
Jest:
- a my nic przy tym nie robimy.|- Milion dolarów za pierwszą akcję to całkiem sporo.
To pierdolona podmianka.|Wymiana walizek na granicy.|Jak coś pójdzie nie tak to...
Było:
Przysługą było odebrać 50 kilo kokainy.
50. To jakieś 110 funtów.
Nie zupełnie "drobna" ta przysługa.| Nie tak drobna jak paczka papierosów, dla przykładu.
Ale co mi tam?|I tak nie miałem nic lepszego do roboty.
Co słychać? Jestem George,| przyjaciel Diego.
A gdzie Diego?|Nie wiem. Przysłał mnie.| Jestem George.
Jest:
/Przysługą było odebrać 50 kilo kokainy.
/50. To jakieś 110 funtów.
/Nie zupełnie "drobna" ta przysługa.|/Nie tak drobna jak paczka papierosów, dla przykładu.
/Ale co mi tam?|/I tak nie miałem nic lepszego do roboty.
Co słychać? Jestem George, przyjaciel Diego.
- A gdzie Diego?|- Nie wiem. Przysłał mnie. Jestem George.
Było:
Pierdol się.|Otwórz swoje pierdolone usta.
Jest:
- Pierdol się.|- Otwórz swoje pierdolone usta.
Było:
Przechowuje 50tkę dla Diego od 3 tygodni.
Jest:
Przechowuje 50 kilo dla Diego od 3 tygodni.
Było:
Tak mi się wydaje.|Tak mi się wydaje!
Jest:
Tak mi się wydaje.|Tak mi się wydaje.
Było:
Dziękuję.|Halo? Tu George
- Hej, jak się masz?| - Jak się masz?|- świetnie. - Gdzie się podziewasz?
Zła wiadomość, George.| Jestem w Kolumbii|Chłopie...
Chciałbym cię zobaczyć.| Podobnie jak paru twoi starych przyjaciół.
Jest:
Dziękuję.|Halo? Tu George.
- Hej, jak się masz?|- Jak się masz?|- Świetnie.|- Gdzie się podziewasz?
- Zła wiadomość, George. Jestem w Kolumbii|- Chłopie...
Chciałbym cię zobaczyć.|Podobnie jak paru twoi starych przyjaciół.
Było:
Czysta kokaina| miesza się w temperaturze...|185-190 stopni Celsjusza.
Jest:
Hollywood, Kalifornia|3 dni później
Czysta kokaina miesza się w temperaturze...|185-190 stopni Celsjusza.
Było:
Produkt wysokojakościowy| zaczyna się mieszać...
około 140 stopni
Jest:
Produkt wysokojakościowy|zaczyna się mieszać...
około 140 stopni.
Było:
187
Skąd masz ten towar?|Kolumbia.
Nie będzie ci przeszkadzać jak wciągnę kreskę?|Śmiało!
Jest:
187.
- Skąd masz ten towar?|- Kolumbia.
- Nie będzie ci przeszkadzać jak wciągnę kreskę?|- Śmiało!
Było:
Po prostu to kurwa sprzedaj, Derek.|W porządku, ale to będzie| mi schodzić co najmniej przez rok.
Jest:
- Po prostu to kurwa sprzedaj, Derek.|- W porządku, ale to będzie|mi schodzić co najmniej przez rok.
Było:
36 godzin. 36 godzin.|Nie wierzę, żeśmy| to opchnęli w 36 godzin.
Jest:
- 36 godzin.|- 36 godzin. Nie wierzę,|żeśmy to opchnęli w 36 godzin.
Było:
Gdzie chciałby Pan przeliczyć?|W samolocie.
Jest:
Międzynarodowe Lotnisko w Miami|Kolejne 3 dni później
- Gdzie chciałby Pan przeliczyć?|- W samolocie.
Było:
Dzięki.|Co tu się dzieje| do kurwy nędzy?
- Dobrze cię widzieć.| - Myślałem, że jesteś w pudle.|Pablo wykorzystał swoje wpływy.
Jest:
Dzięki. Co tu się dzieje do kurwy nędzy?
- Dobrze cię widzieć.| - Myślałem, że jesteś w pudle.|- Pablo wykorzystał swoje wpływy.
Było:
Kim jest twój| łącznik w Kalifornii?
- To przyjaciel. - Kto?|Pierdolony przyjaciel.| Nie zamierzam ci nic mówić.
- Kto?| - Przyjaciel! Nic więcej nie powiem.|Dobra, później o tym pogadamy.
Jest:
Kim jest twój łącznik w Kalifornii?
- To przyjaciel.|- Kto?|- Pierdolony przyjaciel. Nie zamierzam ci nic mówić.
- Kto?|- Przyjaciel! Nic więcej nie powiem.|- Dobra, później o tym pogadamy.
Było:
to on był...|szefem tego wszystkiego.| "El mágico".
Chce cię widzieć.|- Dobra, chodźmy.| - Nie ty
- Co? - Nieważne. Idź.|- Pewnie, idź.| - Nie, chwila.
Jest:
to on był... szefem tego wszystkiego. "El mágico".
- Chce cię widzieć.|- Dobra, chodźmy.|- Nie ty.
- Co?|- Nieważne. Idź. Pewnie, idź.|- Nie, chwila.
Było:
- Tędy proszę.
Spokojnie. Będzie dobrze
Jest:
Tędy proszę.
Spokojnie. Będzie dobrze.
Było:
Więc...|ty nim jesteś?| Człowiekiem, który zabrał 50 kilogramów...
Jest:
Więc... ty nim jesteś?|Człowiekiem, który zabrał 50 kilogramów...
Było:
"El magico". Witam, Mr.George.
Jest:
"El magico". Witam, Mr. George.
Było:
Tak. Mógłby uciekać przez cały kraj| i udać się na "policia"
Jest:
Tak. Mógłby uciekać przez cały kraj| i udać się na "policia".
Było:
Cóż...|Pozwolę sobie skorzystać z okazji i podziękuję| za zaproszenie mnie do tego pięknego kraju.
Jest:
Cóż... Pozwolę sobie skorzystać z okazji|i podziękuję za zaproszenie mnie do tego pięknego kraju.
Było:
Potrzebuję znaleźć "Americano", któremu mógłbym zaufać.
Inteligentnego...|Potrzebujesz "Americano"| z jajami, Seńor Escobar.
Jest:
Potrzebuję znaleźć "Americano",|któremu mógłbym zaufać.
- Inteligentnego...|- Potrzebujesz "Americano" z jajami, Seńor Escobar.
Było:
Dysponuje samolotami i polotami| gotowymi do działania.|Dobra, dobra...
ale muszę znać więcej szczegółów| Ile mnie to będzie kosztować?
Jest:
- Dysponuje samolotami i pilotami|gotowymi do działania.|- Dobra, dobra...
Ale muszę znać więcej szczegółów| Ile mnie to będzie kosztować?
Było:
To rozumiem, ale proszę...| ściągnij "tu"
Są komplikacje z Diego.|Kradzieże samochodów i "carcel"
Jest:
To rozumiem, ale proszę...|ściągnij "tu".
Są komplikacje z Diego.|Kradzieże samochodów i "carcel".
Było:
Nie mówmy więcej na ten temat.|Chodźmy do auta. Jest wiele innych| rzeczy do omówienia.
Podjąłem decyzję.|Zaczynamy prowadzić ze sobą interesy.| Od zaraz.
Kokainie wybuchła w Ameryce| niczym bomba atomowa!
Epicentrum było w Hollywood,| a fala przesuwała się na Wschód.
Każdy ją wciągał| Dosłownie każdy.
Jest:
Nie mówmy więcej na ten temat. Chodźmy do auta.|Jest wiele innych rzeczy do omówienia.
Podjąłem decyzję.|Zaczynamy prowadzić ze sobą interesy. Od zaraz.
/Kokaina wybuchła w Ameryce|/niczym bomba atomowa!
/Epicentrum było w Hollywood,|/a fala przesuwała się na wschód.
/Każdy ją wciągał. Dosłownie każdy.
Było:
movie info: XVID 704x304 25.0fps 698.6 MB|/SubEdit b.4043 (http://subedit.prv.pl)/
Stworzyliśmy ten rynek.|Właściwie jeśli wciągałeś kokainę| w późnych latach 70, lub wczesnych 80...
...to było 85% prawdopodobieństwo,| że kupowałeś ją od nas.
Trzy miliony. Dwa razy liczyłem.|Dwa-kropka-pięć. Dwa-kropka-pięć.| Jestem pewny!
Jest:
movie info: XVID 704x288 25.0fps 701.5 MB|/SubEdit b.4066 (http://subedit.com.pl)/
/Stworzyliśmy ten rynek.|/Właściwie jeśli wciągałeś kokainę|/w późnych latach 70, lub wczesnych 80...
/...to było 85% prawdopodobieństwo,|/że kupowałeś ją od nas.
Trzy miliony. Dwa razy liczyłem.|Dwa-kropka-pięć. Dwa-kropka-pięć.|Jestem pewny!
Było:
Czyli mamy pół miliona straty?|- Pierdolić to. Nie będę znowu ich liczył.| - Zważ je.
Jest:
- Czyli mamy pół miliona straty?|- Pierdolić to. Nie będę znowu ich liczył.| - Zważ je.
Było:
Kolumbijczycy polecają| Noriega's Bank w Panamie.
Mieliśmy do wyboru to, lub wyprać je| w Stanach ze stratą 60%.
Co? Zatrzymać jedynie 40% pieniędzy?| Nie, dzięki!
- Gratuluję panowie.| - Nawet Pablo przechowuje tam swoje pieniądze.
- Śliczna.| - Nikt nam teraz nie podskoczy!
Dałem ci 30 milionów dolarów,| a ty mi dajesz tę książeczkę.
- Ożeniłem się.| - Wiem.|Dasz wiarę, że się ożeniłem?
- Szczęściarz z ciebie. Jestem z ciebie dumny.| - Kocham cię.
Jest:
/Kolumbijczycy polecają|/Noriega's Bank w Panamie.
/Mieliśmy do wyboru to, lub wyprać je|/w Stanach ze stratą 60%.
/Co? Zatrzymać jedynie 40% pieniędzy?|/Nie, dzięki!
- Gratuluję panowie. - Nawet Pablo przechowuje tam swoje pieniądze.
- Śliczna.|- Nikt nam teraz nie podskoczy!
Dałem ci 30 milionów dolarów,|a ty mi dajesz tę książeczkę.
- Ożeniłem się.| - Wiem.|- Dasz wiarę, że się ożeniłem?
- Szczęściarz z ciebie. Jestem z ciebie dumny.|- Kocham cię.
Było:
Więc dlaczego się uśmiechasz?|A dlaczego ty się uśmiechasz?
Jest:
- Więc dlaczego się uśmiechasz?|- A dlaczego ty się uśmiechasz?
Było:
Jestem George.|Wiem kim jesteś.
Mr. Jung. Widzę, że poznał| Pan moją narzeczoną, Mirthę.
Augusto chciałby się z tobą| natychmiast zobaczyć.
Jest:
- Jestem George.|- Wiem kim jesteś.
Mr. Jung. Widzę, że poznał|pan moją narzeczoną, Mirthę.
Augusto chciałby się z tobą natychmiast zobaczyć.
Było:
Miło mi było cię poznać.| - Miło było cię poznać.
George, dołącz do nas, proszę.| Napij się.
- Jak się macie?| - Pamiętacie pana George?
Gratuluję sukcesów na Zachodnich Wybrzeżu.|Bardzo dziękuję.
- Jak wysoko możemy tam zajść?| - Ogranicza nas tylko niebo.
Jeśli zaakceptowali ją aktorzy i muzycy,| to reszta będzie ich naśladować.
Doskonale. Diego.|Rozmawialiśmy o działaniach| George'a na Zachodnim Wybrzeżu.
Jest:
- Miło mi było cię poznać.|- Miło było cię poznać.
George, dołącz do nas, proszę.|Napij się.
- Jak się macie?|- Pamiętacie pana George?
- Gratuluję sukcesów na zachodnim wybrzeżu.|- Bardzo dziękuję.
- Jak wysoko możemy tam zajść?|- Ogranicza nas tylko niebo.
Jeśli zaakceptowali ją aktorzy i muzycy,|to reszta będzie ich naśladować.
Doskonale. Diego. Rozmawialiśmy o działaniach| George'a na zachodnim wybrzeżu.
Było:
O co chodzi z tym| tajemniczym człowiekiem?|- Kiedy go poznamy? - Nie możecie.
To sekret George'a.|On wszystkich spotyka, jeździ| do Kolumbii, spotyka się z Pablo...
Jest:
- O co chodzi z tym tajemniczym człowiekiem?|Kiedy go poznamy?|- Nie możecie.
To sekret George'a. On wszystkich spotyka, jeździ|do Kolumbii, spotyka się z Pablo...
Było:
Wszyscy jedziemy na tym samym wózku.|- Dla każdego starczy miejsca| - Nie.
Wiecie, wydaje mi się, że...|"El Padroni" jest zadowolony| z obecnej sytuacji.
Jest:
- Wszyscy jedziemy na tym samym wózku.|- Dla każdego starczy miejsca|- Nie.
Wiecie, wydaje mi się, że... |"El Padroni" jest zadowolony z obecnej sytuacji.
Było:
Zaraz wracam, Wybaczcie mi.|Idź.
Rozerwanie kolumbijskiego małżeństwa| było poważnym wykroczeniem.
Sporo osób się wkurwiło.
Nie obchodziło mnie to.| Byłem człowiekiem Escobar'a.
Byłem nietykalny.
Mirtha stała się moją wspólniczką| Piękna, z pasją...
i równie szalona jak ja.|Mogła bawić się jak facet| i kochać jak kobieta.
Był tylko jeden kłopot.|Byłem "gringo" dla kartelu.
Mirtha mogła to łatwo zmienić jednym słowem.
Tak|Więc ja też.
Mieliśmy cały świat do dyspozycji.
Byliśmy młodzi, bogaci i zakochani.
Nic nas nie mogło powstrzymać.
Było idealnie.
Jest:
- Zaraz wracam, Wybaczcie mi.|- Idź.
/Rozerwanie kolumbijskiego małżeństwa|/było poważnym wykroczeniem.
/Sporo osób się wkurwiło.
/Nie obchodziło mnie to.|/Byłem człowiekiem Escobar'a.
/Byłem nietykalny.
/Mirtha stała się moją wspólniczką.|/Piękna, z pasją...
/I równie szalona jak ja.|/Mogła bawić się jak facet i kochać jak kobieta.
/Był tylko jeden kłopot.|/Byłem "gringo" dla kartelu.
/Mirtha mogła to łatwo zmienić jednym słowem.
- Tak|/- Więc ja też.
/Mieliśmy cały świat do dyspozycji.
/Byliśmy młodzi, bogaci i zakochani.
/Nic nas nie mogło powstrzymać.
/Było idealnie.
Było:
Piękny, prawda?|Oh, Boże! Jest wspaniały!
Jest:
- Piękny, prawda?|- Oh, Boże! Jest wspaniały!
Było:
George wspominał o Jacuzzi.| Zawsze chciałam mieć Jacuzzi.
Jest:
George wspominał o jacuzzi.| Zawsze chciałam mieć jacuzzi.
Było:
Interes idzie całkiem nieźle.|Mam firmę zajmującą się| importem i eksportem w Miami.
Jest:
Interes idzie całkiem nieźle. Mam firmę|zajmującą się importem i eksportem w Miami.
Było:
Przestań pieprzyć, George.|Nie chcę zmarnować czasu.| Nie widujemy się, aż tak często!
Jest:
Przestań pieprzyć, George. Nie chcę|zmarnować czasu. Nie widujemy się, aż tak często!
Było:
Ale to twoje życie.|Które nie ma ze mną| nic wspólnego.
Jest:
Ale to twoje życie.|Które nie ma ze mną nic wspólnego.
Było:
Fajnie jest mieć fajne rzeczy,| George.
Jest:
Fajnie jest mieć fajne rzeczy, George.
Było:
Trzy lata?|Jak długo jesteśmy| w tej branży? Trzy lata?
Czy ona poznała| twojego łącznika?
Jest:
Trzy lata? Jak długo jesteśmy|w tej branży? Trzy lata?
Czy ona poznała twojego łącznika?
Było:
Kiedy to zaczynaliśmy| to byliśmy tylko we dwóch.|Po co ci mój łącznik?
Jest:
- Kiedy to zaczynaliśmy to byliśmy tylko we dwóch.|- Po co ci mój łącznik?
Było:
To ty mnie wkurzasz.|Mieliśmy marzenie.| Co się stało z naszym marzeniem?
Jest:
To ty mnie wkurzasz. Mieliśmy marzenie.| Co się stało z naszym marzeniem?
Było:
Ośmieszasz mnie, George| Przez ciebie źle wyglądam!
Nie ważne.|Wszystko się popieprzyło| Wprowadziłem cię do rodziny...
- A ty mnie spoliczkowałeś| - Nie pora teraz na to!
Jest:
Ośmieszasz mnie, George.|Przez ciebie źle wyglądam!
- Nie ważne.|- Wszystko się popieprzyło.|Wprowadziłem cię do rodziny...
- A ty mnie spoliczkowałeś.|- Nie pora teraz na to!
Było:
Słucham?|Derek Foreal. Pierdolony Derek Foreal,| dobra?!
Jest:
- Słucham?|- Derek Foreal. Pierdolony Derek Foreal, dobra?!
Było:
- Cieszę się, że cię widzę. - Ja też.|- Mamy wiele do omówienia| - Gdzie jest Diego?
Nie ma go tu.|A gdzie jest? I kim jest| pierdolony Norman Cay?
Wszyscy o nim mówią. N.Cay to| N.Cay tamto. Znasz go?
To nie jest osoba.|Norman's Cay to wyspa.| Na Bahamah.
Z tego co mówią| jest bardzo spokojna...|tam też Diego ma swój nowy dom.
Jest:
- Cieszę się, że cię widzę.|- Ja też.|- Mamy wiele do omówienia| - Gdzie jest Diego?
- Nie ma go tu.|- A gdzie jest? I kim jest pierdolony Norman Cay?
Wszyscy o nim mówią. N. Cay to| N. Cay tamto. Znasz go?
To nie jest osoba.|Norman's Cay to wyspa. Na Bahamach.
Z tego co mówią jest bardzo spokojna...|tam też Diego ma swój nowy dom.
Było:
Kurwa
Hej, czy ja mam na ustach szminkę?|Pytam, czy mam na ustach szminkę.
Kiedy jestem pierdolony w dupę,| lubię ładnie wyglądać.|Posłuchaj, nie mogę być pośrodku.
- To sprawa pomiędzy tobą i Diego| - Wprowadziłem cię!
- Szczęśliwego nowego roku.| - Szczęśliwego nowego roku.|Wprowadziłem cię, a ty mi się tak odwdzięczasz?
To nic osobistego. Kocham cię.| To tylko interesy.
Jest:
Co?
Kurwa!
Hej, czy ja mam na ustach szminkę?|Pytam, czy mam na ustach szminkę?
- Kiedy jestem pierdolony w dupę,|lubię ładnie wyglądać.|- Posłuchaj, nie mogę być pośrodku.
- To sprawa pomiędzy tobą i Diego.|- Wprowadziłem cię!
- Szczęśliwego nowego roku.|- Szczęśliwego nowego roku kochanie.|- Wprowadziłem cię, a ty mi się tak odwdzięczasz?
To nic osobistego. Kocham cię.|To tylko interesy.
Było:
- Co?| - Nic.|Szczęśliwego nowego roku.
Witaj mój przyjacielu.|- Minęło trochę czasu.| - Nie dotykaj mnie.
Jest:
- Co?| - Nic. Szczęśliwego nowego roku.
- Witaj mój przyjacielu. Minęło trochę czasu.|- Nie dotykaj mnie.
Było:
Wyruchałeś mnie.|Nie zrobiłem tego.
Och tak, zrobiłeś.|Stanąłeś za mną.| I mnie wyruchałeś.
Jest:
- Wyruchałeś mnie.|- Nie zrobiłem tego.
Och tak, zrobiłeś.|Stanąłeś za mną i mnie wyruchałeś.
Było:
Kto przedstawił cię| Pablo Escobar'owi?
Jest:
Kto przedstawił cię Pablo Escobar'owi?
Było:
Ja. Kto cię ochraniał...|kiedy mój przyjaciel, Cesar Rosa pragnął| ci poderżnąć gardło?
Ja.|Kto sprawił, że zacząłeś| zarabiać miliony dolarów?
Jest:
Ja. Kto cię ochraniał... kiedy mój przyjaciel,|Cesar Rosa pragnął ci poderżnąć gardło?
Ja. Kto sprawił, że zacząłeś|zarabiać miliony dolarów?
Było:
Zawsze ci wszystko dawałem| Zawsze!
Jest:
Zawsze ci wszystko dawałem.|Zawsze!
Było:
koniec z tym
Jest:
Koniec z tym.
Było:
Wracaj do domu.|Wracaj do swojego głupiego,| maluczkiego życia!
Jest:
Wracaj do domu.|Wracaj do swojego głupiego, maluczkiego życia!
Było:
Ponieważ jesteś już skończony| Nie daj się ponieść emocjom, George.
Jest:
Ponieważ jesteś już skończony.|Nie daj się ponieść emocjom, George.
Było:
Pa pa
Jest:
Pa... pa...
Było:
Zrobiłem to.|Wycofałem się z branży.| Wycofałem się całkowicie.
To znaczy, kurwa, a co mi tam?| Dlaczego nie?
Zarobiłem 60 milionów dolarów| i wycofałem się według zasad.
No cóż...| może wycofano mnie według zasad.
Jest:
/Zrobiłem to. Wycofałem się z branży.|/Wycofałem się całkowicie.
/To znaczy, kurwa, a co mi tam?|/Dlaczego nie?
/Zarobiłem 60 milionów dolarów|/i wycofałem się według zasad.
/No cóż...|/może wycofano mnie według zasad.
Było:
Georgie, idziemy!|Tak, tak, tak
Jest:
Georgie, idziemy!|Tak, tak, tak.
Było:
Gdy patrzyłem jak rodzi się moja córeczka| coś we mnie pękło.
Mówią, że to religijne doświadczenie| Nie wierzę w religię.
Właściwie to nienawidziłem bachorów.|Ale kiedy Kristina Sunshine Jung| przyszła na świat,
coś się we mnie zmieniło.|Wreszcie wiedział po co| znalazłem się na tej planecie.
To było najlepsze uczucie| jakie w życiu doznałem.
Które zakończyło się najgorszym| przeżyciem, jakiego doznałem.
Wezwijcie kardiologa.| Wydaje mi się, że ma atak serca!
Maksymalny poziom toksyn w ludzkim ciele| waha się między 1...
a 1.5 grama kokainy.| Zależnie od wagi ciała.
Wciągałem 5 gram dziennie,| może więcej.
Raz nawet wciągnąłem| 10 gram w 10 minut.
Chyba przegiąłem.|George, nie chcę| robić ci wykładu.
Nie interesuje mnie| co zrobiłeś, a czego nie.
Jest:
/Gdy patrzyłem jak rodzi się moja córeczka|/coś we mnie pękło.
/Mówią, że to religijne doświadczenie.|/Nie wierzę w religię.
/Właściwie to nienawidziłem bachorów.|/Ale kiedy Kristina Sunshine Jung przyszła na świat,
/coś się we mnie zmieniło.|/Wreszcie wiedziałem po co znalazłem się na tej planecie.
/To było najlepsze uczucie|/jakie w życiu doznałem.
/Które zakończyło się najgorszym przeżyciem, jakiego doznałem.
Wezwijcie kardiologa.|Wydaje mi się, że ma atak serca!
/Maksymalny poziom toksyn w ludzkim ciele|/waha się między 1...
/a 1.5 grama kokainy.|/Zależnie od wagi ciała.
/Wciągałem 5 gram dziennie, może więcej.
/Raz nawet wciągnąłem 10 gram w 10 minut.
/- Chyba przegiąłem.|- George, nie chcę robić ci wykładu.
Nie interesuje mnie co zrobiłeś, a czego nie.
Było:
Wróciłem do domu i posprzątałem swoje życie.|Nic nie robiłem.| Nie piłem, niczego nie robiłem.
Kristina była całym moim życiem.
Bycie z nią,| opiekowanie się nią.
Chciałem być ojcem,| dobrym ojcem...
takim jakim mój staruszek był dla mnie.
Po takich pięciu latach...
Mirtha chciała się zabawić.
Więc na moje 38 urodziny,| zorganizowała małe przyjęcie...
i zaprosiła starych przyjaciół.
Jest:
/Wróciłem do domu i posprzątałem swoje życie.|/Nic nie robiłem. Nie piłem, niczego nie robiłem.
/Kristina była całym moim życiem.
/Bycie z nią, opiekowanie się nią.
/Chciałem być ojcem, dobrym ojcem...
/takim jakim mój staruszek był dla mnie.
/Po takich pięciu latach...
/Mirtha chciała się zabawić.
/Więc na moje 38 urodziny,|/zorganizowała małe przyjęcie...
/i zaprosiła starych przyjaciół.
Było:
Mirtha mnie zaprosiła.|Tak, mówiła mi.
Jest:
- Mirtha mnie zaprosiła.|- Tak, mówiła mi.
Było:
Tak, słyszałem o tym.|Straciłem przejrzystość sytuacji,| George.
Jest:
- Tak, słyszałem o tym.|- Straciłem przejrzystość sytuacji, George.
Było:
Zapomnij o tym.| Wyleciałem z branży...|- Jakoś damy radę. - Pewnie.
Dobrze cię widzieć, Derek.|Ciebie też.
- Napijmy się| - Kto cię strzygł?
Jest:
- Zapomnij o tym. Wyleciałem z branży...|Jakoś damy radę.|- Pewnie.
- Dobrze cię widzieć, Derek.|- Ciebie też.
- Napijmy się|- Kto cię strzygł?
Było:
Jezu, czy to Mirtha?|Na rany Chrystusa, George.| Ile ona waży? 40 kilo?
Tak, daj lub bierz.| Dalej
Sto lat
Sto lat
Sto lat
Jest:
Jezu, czy to Mirtha?|Na rany Chrystusa, George. Ile ona waży? 40 kilo?
Tak, daj lub bierz.|Dalej.
Sto lat...
Sto lat...
Sto lat...
Było:
Nie ruszać się!|Kelnerzy.
Jestem jedynym człowiekiem na tej planecie,| którego aresztowali pierdoleni kelnerzy!
Dlaczego federalni zdecydowali się mnie przyskrzynić| właśnie tej nocy. Nigdy się tego nie dowiem.
Może przez te Porsche i Maserati,| które stały na podjeździe...
a może przez moich kolumbijskich gości,| lub bufet kokainowy.
Cokolwiek ich tu sprowadziło,| czekali by mnie zwinąć.
I zwinęli.
Jest:
- Nie ruszać się!|/- Kelnerzy.
/Jestem jedynym człowiekiem na tej planecie,|/którego aresztowali pierdoleni kelnerzy!
/Dlaczego federalni zdecydowali się mnie przyskrzynić|/właśnie tej nocy. Nigdy się tego nie dowiem.
/Może przez te Porsche i Maserati,|/które stały na podjeździe...
/A może przez moich kolumbijskich gości,|/lub bufet kokainowy.
/Cokolwiek ich tu sprowadziło,|/czekali by mnie zwinąć.
/I zwinęli.
Było:
Kokaina była do prywatnego użytku.|Żaden z gości nie miał| o niej pojęcia.
Jest:
Kokaina była do prywatnego użytku.|Żaden z gości nie miał o niej pojęcia.
Było:
Moja żona i dziecko mają być| w samolocie jeszcze tego wieczoru
Jest:
Moja żona i dziecko mają być| w samolocie jeszcze tego wieczoru.
Było:
- Kurwa, nie ma mowy| - Więc się pierdolcie. Niczego nie podpiszę!
Jest:
- Kurwa, nie ma mowy.|- Więc się pierdolcie. Niczego nie podpiszę!
Było:
- Jeszcze jedno.| - Co?|Dajcie mi 6-ciopak.
Nie było takiej możliwości,| abym wrócił do pudła.
Więc podpisałem oświadczenia,| wziąłem pokwitowanie i wpłaciłem kaucję.
I znowu stałem się ściganym| przestępcą na ucieczce.
Jest:
- Jeszcze jedno.|- Co?|- Dajcie mi sześciopak.
/Nie było takiej możliwości,|/abym wrócił do pudła.
/Więc podpisałem oświadczenia,|/wziąłem pokwitowanie i wpłaciłem kaucję.
/I znowu stałem się ściganym|/przestępcą na ucieczce.
Było:
Ermine, twój syn tu jest|Powiedz mu,| że nie chce go tu widzieć.
Jest:
- Ermine, twój syn tu jest|- Powiedz mu, że nie chce go tu widzieć.
Było:
Mam nadzieję, że nie, Tato.
Ja też
Muszę iść, tato.|- Uważaj na siebie.| - Ty też.
Jest:
Mam nadzieję, że nie, tato.
Ja też.
- Muszę iść, tato.|- Uważaj na siebie.| - Ty też.
Było:
Obawiam się, że pojawił się pewien problem,| Mr.Jung.
Jest:
Obawiam się,|że pojawił się pewien problem, panie Jung.
Było:
pańskie fundusze zostały| przejęte przez rząd panamski.
Proszę mi wybaczyć.|Ktoś powinien był wcześniej| do Pana zadzwonić
Jest:
pańskie fundusze zostały|przejęte przez rząd panamski.
Proszę mi wybaczyć.|Ktoś powinien był wcześniej do pana zadzwonić.
Było:
Pogada, z Augusto| Będę dla niego pracować.
Powiedz mi.| Odpowiedz na pierdolone pytanie|Co będziemy wydawać? Jak będziemy żyć?
Jest:
Pogadam z Augusto.|Będę dla niego pracować.
Powiedz mi. Odpowiedz na pierdolone pytanie.|Co będziemy wydawać? Jak będziemy żyć?
Było:
Rozstajecie się.|Nie, Jezu. Boże,| nawet tak nie myśl!
Jest:
- Rozstajecie się?|- Nie, Jezu. Boże, nawet tak nie myśl!
Było:
A czy mógłbym| żyć bez serca?
Jest:
A czy mógłbym żyć bez serca?
Było:
- Kurwa, po prostu jedź| - Co z tobą jest nie tak, do kurwy nędzy?
Jesteśmy spłukani| Taki mam kurwa problem.
Jest:
- Kurwa, po prostu jedź.| - Co z tobą jest nie tak, do kurwy nędzy?
Jesteśmy spłukani.|Taki mam kurwa problem.
Było:
Tak jest. Zawsze szpiegujesz| zawsze osądzasz.
Jest:
Tak jest. Zawsze szpiegujesz, zawsze osądzasz.
Było:
Tak o tobie myślę!|Myślę, że go pierdoliłeś| Mnie nie pierdolisz, a kogoś musiałeś!
- Mirtha, daj spokój. - A to dlaczego?|- Dlaczego już mnie nie pierdolisz?| - Uspokój się.
Jest:
Tak o tobie myślę! Myślę, że go pierdoliłeś.|Mnie nie pierdolisz, a kogoś musiałeś!
- Mirtha, daj spokój.|- A to dlaczego?|- Dlaczego już mnie nie pierdolisz?| - Uspokój się.
Było:
- Spokojnie| - Zabieraj ode mnie swoje łapska!
Jest:
- Spokojnie.|- Zabieraj ode mnie swoje łapska!
Było:
Nie wydaje mi się,| aby cię to obchodziło..
ale chciałam ci to powiedzieć.
Jest:
3 lata później
Nie wydaje mi się,|aby cię to obchodziło.
Ale chciałam ci to powiedzieć.
Było:
Jestem w więzieniu
- Powinnaś wiedzieć, że przez ciebie tu siedzę| - Wiedziałam, że powiesz coś w tym stylu.
Jest:
Jestem w więzieniu.
- Powinnaś wiedzieć, że przez ciebie tu siedzę.|- Wiedziałam, że powiesz coś w tym stylu.
Było:
Każdego dnia w więzieniu| myślałem tylko o jednym.
Tylko o jednej rzeczy.|O mojej córeczce.
Musiałem odzyskać swoje serce!
Jest:
/Każdego dnia w więzieniu|/myślałem tylko o jednym.
/Tylko o jednej rzeczy.|/O mojej córeczce.
/Musiałem odzyskać swoje serce!
Było:
Witaj, skarbie.|Co ty tutaj robisz?
Chciałem, żebyś wiedziała,| że wyszedłem i chciałem cię zobaczyć.
Jak sobie radzisz?|George, nie możesz tak| po prostu się pojawiać.
Dlaczego nie nazywasz mnie tatą?|Bo nie chcę, dobra?| Zostaw mnie w spokoju!
Jest:
- Witaj, skarbie.|- Co ty tutaj robisz?
Chciałem, żebyś wiedziała,|że wyszedłem i chciałem cię zobaczyć.
- Jak sobie radzisz?|- George, nie możesz tak po prostu się pojawiać.
- Dlaczego nie nazywasz mnie tatą?|- Bo nie chcę, dobra? Zostaw mnie w spokoju!
Było:
Wybacz mi
Chcę wszystko wyprostować,| rozumiesz?
Jest:
Wybacz mi.
Chcę wszystko wyprostować,|rozumiesz?
Było:
Chcę wszystko wyprostować
Jeśli mogłabyś się udać do dowolnego| miejsca na świecie... dowolnego
Gdzie chciałabyś pojechać?|Ja wiedziałem.
Kristina i ja chodziliśmy razem do i ze szkoły.
Rzeczy zaczynały się układać.|Kalifornia? Cóż, możesz pójść gdzie| tylko chcesz na świecie.
Jest:
Chcę wszystko wyprostować.
Jeśli mogłabyś się udać do dowolnego|miejsca na świecie... dowolnego.
Gdzie chciałabyś pojechać?|/Ja wiedziałem.
/Kristina i ja chodziliśmy razem do i ze szkoły.
/- Rzeczy zaczynały się układać.|- Kalifornia?|- Cóż, możesz pójść gdzie tylko chcesz na świecie.
Było:
Hej, mamo.|W porządku. Cóż,| posłuchaj, idź do środka
Jest:
- Hej, mamo.|- W porządku. Cóż, posłuchaj, idź do środka.
Było:
To wszystko co mam do powiedzenia!
Trzymaj się.|Ty też
Jest:
To wszystko co mam do powiedzenia.
- Trzymaj się.|- Ty też.
Było:
Posłuchaj. Muszę coś zrobić| Chcę zmontować ekipę.
Jest:
Posłuchaj. Muszę coś zrobić.|Chcę zmontować ekipę.
Było:
To cztero-osobowa operacja.| Dwóch na ziemi, dwóch w powietrzu.
Jest:
To czteroosobowa operacja.| Dwóch na ziemi, dwóch w powietrzu.
Było:
Wy zorganizujcie miejsce odbioru| jesteście też odpowiedzialni za wypłatę.
Jest:
Wy zorganizujcie miejsce odbioru,|jesteście też odpowiedzialni za wypłatę.
Było:
Jeśli nie to zapomnijmy o tej rozmowie.|Nie, nie, nie.| Wszystko brzmi w porządku.
Jest:
- Jeśli nie to zapomnijmy o tej rozmowie.|- Nie, nie, nie. Wszystko brzmi w porządku.
Było:
ą tu przy tym stole.
Jest:
Są tu przy tym stole.
Było:
Co powiedziałeś?|- Oh mój Boże, Dulli.| - Oh, mój Boże.
Jest:
- Co powiedziałeś?|- Oh mój Boże, Dulli.|- Oh, mój Boże.
Było:
Świetnie wyglądasz!|To mój przyjaciel.| Znam tego gościa od 30 lat!
Jest:
Świetnie wyglądasz! To mój przyjaciel.| Znam tego gościa od 30 lat!
Było:
Skarbie wiesz co?|Co?
Jest:
- Skarbie wiesz co?|- Co?
Było:
Dokąd się wybierasz?|Nie wiem, może do Kalifornii?
Kłamczuch.|Posłuchaj. Tak to wygląda.
Jest:
- Dokąd się wybierasz?|- Nie wiem, może do Kalifornii.
- Kłamczuch.|- Posłuchaj. Tak to wygląda.
Było:
W czwartek, po szkole.|Wiesz, że nie mogę| Mama nigdy mi nie pozwoli.
Jest:
- W czwartek, po szkole.|- Wiesz, że nie mogę. Mama nigdy mi nie pozwoli.
Było:
Ale ja mam szkołę!|Wiem. Ale mój przyjaciel powiedział mi,| że w Kalifornii też mają szkoły.
- Obiecujesz? - Pewnie.|O 15stej w czwartek pod waszym domem.| Ty i ja?
Jest:
- Ale ja mam szkołę.|- Wiem. Ale mój przyjaciel powiedział mi,| że w Kalifornii też mają szkoły.
- Obiecujesz?|- Pewnie.|O 15 w czwartek pod waszym domem. Ty i ja?
Było:
Towar jest w porządku?|Czy wszystko jest git? Pewnie, że jest git!| Jesteśmy piękni!
Jest:
- Towar jest w porządku?|- Czy wszystko jest git? Pewnie, że jest git!| Jesteśmy piękni!
Było:
:Mocna rzecz! Czysta jak płatek śniegu.
Jest:
Mocna rzecz! Czysta jak płatek śniegu.
Było:
- Ocaliłeś mi życie.| - Nie prawda.
Nie zalewam. W życiu byś nie pomyślał| Poważnie mnie uratowaliście. Wszyscy!
Poważnie.|A ponieważ dzięki wam czuję się tak,| jak się czuję, będę dziś kurewsko hojny...
Jest:
- Ocaliłeś mi życie.| - Nieprawda.
Nie zalewam. W życiu byś nie pomyślał.|Poważnie mnie uratowaliście. Wszyscy!
Poważnie. A ponieważ dzięki wam czuję się tak,| jak się czuję, będę dziś kurewsko hojny...
Było:
Podwyżkę?|Zamiast 10%,| dostaniecie 15!
Jest:
- Podwyżkę?|- Zamiast 10%, dostaniecie 15!
Było:
Ja kończę. "Finito"| To moje ostatnie przyjęcie!
Jest:
Ja kończę. "Finito".|To moje ostatnie przyjęcie!
Było:
Wypijmy za to.|- Zdrowie.| - Ten jest za ciebie, Georgie.
- Ten jest za ciebie, Geroge| - Zdrowie. W porządku, chłopaki.
Dulli, polej jeszcze jedną kolejkę| Ja muszę odcedzić kartofelki
Jest:
- Wypijmy za to.|- Zdrowie.|- Ten jest za ciebie, Georgie.
- Ten jest za ciebie, George.|- Zdrowie. W porządku, chłopaki.
Dulli, polej jeszcze jedną kolejkę.|Ja muszę odcedzić kartofelki.
Było:
Co się dzieje?|Co jest?| Czemu wam mina zrzedła?
Jest:
Co się dzieje? Co jest?| Czemu wam mina zrzedła?
Było:
No to zaczynajcie
Schwytali mnie.|Zasadzka zorganizowana przez FBI i DEA.| Nie obchodziło mnie to.
Zasadzkę nagrali Kevin Dulli i Derek| Foreal, by ratować swoje dupska.
Nie obchodziło mnie to|Skazano mnie na 60 lat w Ottisville.
Nie obchodziło mnie to
Złamałem złożoną obietnicę!
Wszystko co kochałem| w moim życiu... odeszło.
Jest:
No to zaczynajcie.
/Schwytali mnie. Zasadzka zorganizowana|/przez FBI i DEA. Nie obchodziło mnie to.
/Zasadzkę nagrali Kevin Dulli|/i Derek Foreal, by ratować swoje dupska.
/Nie obchodziło mnie to.|/Skazano mnie na 60 lat w Ottisville.
/Nie obchodziło mnie to.
/Złamałem złożoną obietnicę.
/Wszystko co kochałem w moim życiu... odeszło.
Było:
- Wszystko w porządku?| - Spoko.
Jest:
- Wszystko w porządku?|- Spoko.
Było:
Jak on się trzyma?|Kiepsko. Wyszedł ze szpitala. Teraz jest w domu.
Jest:
- Jak on się trzyma?|- Kiepsko. Wyszedł ze szpitala. Teraz jest w domu.
Było:
Wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu
Jest:
Wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu.
Było:
Pamiętam...to było szmat czasu temu...|Miałem wtedy trzy lata i z pół stopy wzrostu...
Jest:
Pamiętam... to było szmat czasu temu...|Miałem wtedy trzy lata i z pół stopy wzrostu...
Było:
Te sobotnie poranki, kiedy jechałem z moim ojcem do pracy...
Wspinaliśmy się na tę wielką, zieloną furgonetkę...
Wydawało mi się wtedy, że to| największa furgonetka we wszechświecie, tato.
Pamiętam jak ważna była praca,| którą wykonywaliśmy wtedy.
Że jeśli jej nie wykonamy| to ludzie zamarzną z zimna.
Myślałem wtedy, że jesteś| najsilniejszym człowiekiem na świecie.
Pamiętasz kino domowe, kiedy mama| ubierała się jak Loretta Young?
Lody i mecze piłki nożnej?| Waino, Tunę...
Dzień, kiedy uciekłem z Kalifornii tylko po to,| by przyjść do domu z FBI na karku...
Kiedy ten agent FBI kucnął na kolana| by założyć mi buty, powiedziałeś mu...
To twoje miejsce ty skurwysynu.| Zakładaj buty Gerogie'mu.
Jest:
/Te sobotnie poranki, kiedy jechałem z moim ojcem do pracy...
/Wspinaliśmy się na tę wielką, zieloną furgonetkę...
/Wydawało mi się wtedy, że to|/największa furgonetka we wszechświecie, tato.
/Pamiętam jak ważna była praca,|/którą wykonywaliśmy wtedy.
/Że jeśli jej nie wykonamy|/to ludzie zamarzną z zimna.
Myślałem wtedy, że jesteś|najsilniejszym człowiekiem na świecie.
/Pamiętasz kino domowe, kiedy mama|/ubierała się jak Loretta Young?
/Lody i mecze piłki nożnej?|/Waino, Tunę...
/Dzień, kiedy uciekłem z Kalifornii tylko po to,|/by przyjść do domu z FBI na karku...
/Kiedy ten agent FBI kucnął na kolana|/by założyć mi buty, powiedziałeś mu...
/To twoje miejsce ty skurwysynu.|/Zakładaj buty Georgie'mu.
Było:
A to kiedy mówiłeś mi, że pieniądze nie są prawdziwe?
Jest:
/A to kiedy mówiłeś mi,|/że pieniądze nie są prawdziwe?
Było:
Żałuję tylko, że tak mało dla ciebie zrobiłem.
Chciałbym, byśmy mieli dla siebie więcej czasu.
Jest:
/Żałuję tylko, że tak mało dla ciebie zrobiłem.
/Chciałbym, byśmy mieli dla siebie więcej czasu.
Było:
"Niech wiatr zawsze wieje ci w plecy".
"a słońce rozjaśnia twarz..."
"a wiatr przeznaczenia porwie cię| w taniec z gwiazdami"
Jest:
"Niech wiatr zawsze wieje ci w plecy"
"A słońce rozjaśnia twarz..."
/"A wiatr przeznaczenia porwie cię|/w taniec z gwiazdami".
Było:
Co robisz?| Uczysz się jeszcze?
Czasami.|Tak jak twój staruszek.
Jest:
Co robisz?|Uczysz się jeszcze?
- Czasami.|- Tak jak twój staruszek.
Było:
Mam gościa.|Nie dzisiaj, George.| Pora wracać.
Tak, ale ja... ja chcę ją umieścić na jutrzejszej liście gości...
Jest:
- Mam gościa.|- Nie dzisiaj, George. Pora wracać.
Tak, ale ja... ja chcę ją umieścić|na jutrzejszej liście gości...