o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
68898 (jako 'było') z ID:
69409 (jako 'jest').
Było:
Jak byłam mała, strasznie marudziłam, | więc zaczął mnie nazywać Mona.
Jest:
Jak byłam mała, strasznie marudziłam,|więc zaczął mnie nazywać Mona.
Było:
Mona-Lisa. | Łapiesz?
Jest:
Mona-Lisa.|Łapiesz?
Było:
Chciałam się pozbyć rupieci, | i wystawić go na licytację.
Jest:
Chciałam się pozbyć rupieci,|i wystawić go na licytację.
Było:
Może wejdziesz. | -Nie, muszę wracać.
Dobra, to wpadnij, | jeśli będziesz się nudziła.
Czuj się zaproszona. | Będę tu całe lato.
Jest:
- Może wejdziesz.|- Nie, muszę wracać.
Dobra, to wpadnij,|jeśli będziesz się nudziła.
Czuj się zaproszona.|Będę tu całe lato.
Było:
Jesteś draniem!| Oto kim jesteś.
Chcę, żeby wszystko było jak przedtem. | -To niemożliwe.
Patrzę na to co wyrabiałem, | i mogę teraz powiedzieć: dzięki Ci Panie, . . .
. . . teraz widzę, do czego jestem zdolny. | -O tak, bracie.
Wspólnota jest naszą ostoją. | Naszą rzeczywistością jest duchowe. . .
Jest:
Jesteś draniem!|Oto kim jesteś.
- Chcę, żeby wszystko było jak przedtem.|- To niemożliwe.
Patrzę na to co wyrabiałem,|i mogę teraz powiedzieć: dzięki Ci Panie...
- ...teraz widzę, do czego jestem zdolny.|- O tak, bracie.
Wspólnota jest naszą ostoją.|Naszą rzeczywistością jest duchowe...
Było:
Przyniesiemy miłość tej dolinie w imię Jezusa Chrystusa. | Jej zagubionym mieszkańcom.
Przypomnimy im, że On| jest tu, dla nich.
W imię Chrystusa| pomódlmy się za pomyślność tego przedsięwzięcia.
Jest:
Przyniesiemy miłość tej dolinie w imię|Jezusa Chrystusa. Jej zagubionym mieszkańcom.
Przypomnimy im, że On|jest tu, dla nich.
W imię Chrystusa|pomódlmy się za pomyślność tego przedsięwzięcia.
Było:
Mogłeś powiedzieć o tym wcześniej!| -Akurat. Wsiadaj.
Wal się!
Jak sobie chcesz.
Jest:
- Mogłeś powiedzieć o tym wcześniej!|- Akurat. Wsiadaj.
- Wal się!|- Jak sobie chcesz.
Było:
Tak, jest w swoim pokoju. | Jak zwykle.
Jest:
Tak, jest w swoim pokoju.|Jak zwykle.
Było:
To był "Łabędź" Saint-Saens'a.
Jest:
To był "Łabędź" Saint-Saensa.
Było:
Mieszkasz w pub'ie?| -Tak.
Ale to już nie jest pub, | raczej świątynia.
Mój brat. . . odnalazł Boga.
Jest:
- Mieszkasz w pubie?|- Tak.
Ale to już nie jest pub,|raczej świątynia.
Mój brat...|odnalazł Boga.
Było:
Nie można już się tam napić, | można się tylko modlić.
Odbywa się tam coś w rodzaju bingo| dla "nowych chrześcijan". Dużo się kiwają.
Więc w twoim pub'ie | mieszkasz tylko ty i twój brat?
Tylko ja i mój brat. | I Bóg.
Jest:
Nie można już się tam napić,|można się tylko modlić.
Odbywa się tam coś w rodzaju bingo|dla "nowych chrześcijan". Dużo się kiwają.
Więc w twoim pubie|mieszkasz tylko ty i twój brat?
Tylko ja i mój brat.|I Bóg.
Było:
Poszedł do paki, | i wrócił szalony.
Poszedł do więzienia?| -Tak.
Jest:
Poszedł do paki,|i wrócił szalony.
- Poszedł do więzienia?|- Tak.
Było:
Jest. . . naprawdę piękna.
Jest:
Jest... naprawdę piękna.
Było:
Jestem do niej podobna?| -Tak.
Czytałaś Nietsche'go?
Kogo?| -Nietsche.
To był wielki filozof. | Wierzył, że. . .
. . . no wiesz. . . niektórzy ludzie. . .
. . . są ludzie na ziemi, którzy zostali stworzeni, | by odnieść sukces, rozwijać się.
Bez względu na to, | ile by to cierpienia miało spowodować.
Chrzanić to, nie ważne. | Ważne, żeby im się powiodło.
Rozumiesz, jak Shakespeare, czy Wagner. . . .
A Twojemu bratu z tymi jego bzdurami| Nietsche dałby popalić.
Bóg i tak dalej. | Bóg umarł.
Bóg umarł, | taka jest rzeczywistość.
Tu i teraz. | -Tak.
Powinnaś go poczytać. | Myślę, że by ci się spodobało.
Albo Freud'a.
A co ty zrobisz| ze swoim życiem?
Jest:
- Jestem do niej podobna?|- Tak.
Czytałaś Nietschego?
- Kogo?|- Nietsche.
To był wielki filozof.|Wierzył, że...
no wiesz...|niektórzy ludzie...
są ludzie na ziemi, którzy zostali stworzeni,|by odnieść sukces, rozwijać się.
Bez względu na to,|ile by to cierpienia miało spowodować.
Chrzanić to, nie ważne.|Ważne, żeby im się powiodło.
Rozumiesz, jak Shakespeare,|czy Wagner...
A Twojemu bratu z tymi jego bzdurami|Nietsche dałby popalić.
Bóg i tak dalej.|Bóg umarł.
Bóg umarł,|taka jest rzeczywistość.
- Tu i teraz.|- Tak.
Powinnaś go poczytać.|Myślę, że by ci się spodobało.
Albo Freuda.
A co ty zrobisz|ze swoim życiem?
Było:
Pójdę do roboty. . .
. . . naprawdę paskudnej i ciężkiej. . .
. . . znajdę chłopaka, prawdziwego drania. . .
. . . narodzę. . .
. . . niedorozwiniętych dzieciaków.
Jest:
Pójdę do roboty...
naprawdę paskudnej i ciężkiej...
znajdę chłopaka,|prawdziwego drania...
narodzę...
niedorozwiniętych dzieciaków.
Było:
Ty i ci twoi przyjaciele. | Wkurzacie mnie. Przepraszam.
Jest:
Ty i ci twoi przyjaciele.|Wkurzacie mnie. Przepraszam.
Było:
Zwłaszcza ty, który byłeś| kierownikiem zamieszania.
Ty!?
Jest:
Zwłaszcza ty, który byłeś|kierownikiem zamieszania.
Ty?
Było:
Bo myślę, że jesteś| pieprzonym oszustem. Dlatego.
Jest:
Bo myślę, że jesteś|pieprzonym oszustem. Dlatego.
Było:
To ja, Mona. | Prawdziwy.
Chcę tamtego Phil'a.
Jest:
To ja, Mona.|Prawdziwy.
Chcę tamtego Phila.
Było:
Jezu, spójrz na to dziecko. . . | -O nie. . . Odwal się!
Jest:
- Jezu, spójrz na to dziecko...|- O nie... Odwal się!
Było:
Szukam Mony. | Zastałam ją?
Tak, jest w środku. | -Dziękuję.
Jest:
Szukam Mony.|Zastałam ją?
- Tak, jest w środku.|- Dziękuję.
Było:
Ustawi go na wzgórzu, | żeby chronić dolinę przed złem.
Jest:
Ustawi go na wzgórzu,|żeby chronić dolinę przed złem.
Było:
Należały do mamy, | kiedy była łabędziem.
Skończyłaś?| -Tak.
Na dworze czeka taksówka. | -Po co?
Bo jedziemy. | -Dokąd?
Jest:
Należały do mamy,|kiedy była łabędziem.
- Skończyłaś?|- Tak.
- Na dworze czeka taksówka.|- Po co?
- Bo jedziemy.|- Dokąd?
Było:
Ten szczególnie. Widzisz. | -Tak.
Jest:
- Ten szczególnie. Widzisz.|- Tak.
Było:
Całkiem często tu przyjeżdża. | Tu mieszka jego dziewczyna.
Jego sekretarka. | Ładna.
I jest tam teraz. | Musi być, skoro samochód tu stoi.
Jest:
Całkiem często tu przyjeżdża.|Tu mieszka jego dziewczyna.
Jego sekretarka.|Ładna.
I jest tam teraz.|Musi być, skoro samochód tu stoi.
Było:
Miłosne pchnięcia | kutasem prosto w tyłek.
Powinnaś ją zobaczyć. | Cholerna pudlica.
Jest:
Miłosne pchnięcia|kutasem prosto w tyłek.
Powinnaś ją zobaczyć.|Cholerna pudlica.
Było:
Blond koafiura i wielkie cyce, . . .
. . . wielkie szpile i zero mózgu!
Jest:
Blond koafiura i wielkie cyce...
wielkie szpile i zero mózgu!
Było:
To Edit Piaf.
Jest:
To Edith Piaf.
Było:
Miała takie cudowne, | tragiczne życie.
Jest:
Miała takie cudowne,|tragiczne życie.
Było:
A każdy mąż ginął | w tajemniczych okolicznościach.
Ostatnim był mistrz bokserski. | Zabiła go widelcem.
Jest:
A każdy mąż ginął|w tajemniczych okolicznościach.
Ostatnim był mistrz bokserski.|Zabiła go widelcem.
Było:
Bo we Francji | zbrodni z namiętności się nie każe.
Matka udaje w niepoważnym teatrze poważną aktorkę, | ojciec zajmuje się sekretarką,
Jest:
Bo we Francji|zbrodni z namiętności się nie każe.
Matka w niepoważnym teatrze, udaje poważną aktorkę,|ojciec zajmuje się sekretarką,
Było:
Ale są tu całe hałdy kurzy, | ponieważ nie miewamy gości.
Jest:
Ale są tu całe hałdy kurzy,|ponieważ nie miewamy gości.
Było:
To pokój prób| stukniętej mamusi.
Jest:
To pokój prób|stukniętej mamusi.
Było:
To jest teraz | coś w rodzaju świątyni.
Bo kiedy umarła, | matka zostawiła wszystko, jak było.
Jest:
To jest teraz|coś w rodzaju świątyni.
Bo kiedy umarła,|matka zostawiła wszystko, jak było.
Było:
Ten dom jest straszny, | więc zostaniesz ze mną.
Jest:
Ten dom jest straszny,|więc zostaniesz ze mną.
Było:
Jeśli usłyszysz w nocy | jakieś dziwne dźwięki, nie panikuj.
To tylko trzeszczą meble. | To stary dom.
Jest:
Jeśli usłyszysz w nocy|jakieś dziwne dźwięki, nie panikuj.
To tylko trzeszczą meble.|To stary dom.
Było:
Obudź się. | Pobudka.
Jest:
Obudź się.|Pobudka.
Było:
Nie wiedziałam, co będziesz chciała jeść, | więc przyniosłam wszystko.
Jest:
Nie wiedziałam, co będziesz chciała jeść,|więc przyniosłam wszystko.
Było:
Manikiur, pedikiur, | depilacja woskiem od stóp do głów. . .
. . . , mycie samochodu, kąpiel psa.
Jest:
Manikiur, pedikiur,|depilacja woskiem od stóp do głów...
mycie samochodu, kąpiel psa.
Było:
Niby to samo, | ale stąd mi się podoba. A tobie?
Jest:
Niby to samo,|ale stąd mi się podoba. A tobie?
Było:
To znaczy którego?| -Zgadnij.
Jest:
- To znaczy którego?|- Zgadnij.
Było:
Możesz ją wziąć, już jej nie noszę. | -Serio?!
Jest:
- Możesz ją wziąć, już jej nie noszę.|- Serio?
Było:
Wiesz, moja siostra, | moja piękna siostrzyczka. . .
. . . zaczęła się przeobrażać| w to monstrum. . .
. . . kości zaczęły wystawać, | jakby zaraz miały przebić skórę.
. . . rosły jej wszędzie włosy, | wyglądała jak jakiś wilkołak.
I przestała się uśmiechać, | nie mogła już się uśmiechać. . .
Ciągle zwracała, a przez kwasy z wymiocin| całkiem zżółkły jej zęby. . . i już się nie uśmiechała. . .
. . . przestała się uśmiechać | i przestała żyć.
Tak bardzo za nią tęsknię. . .
. . . tak bardzo.
Jest:
Wiesz, moja siostra,|moja piękna siostrzyczka...
zaczęła się przeobrażać|w to monstrum...
kości zaczęły wystawać,|jakby zaraz miały przebić skórę.
Rosły jej wszędzie włosy,|wyglądała jak jakiś wilkołak.
I przestała się uśmiechać,|nie mogła już się uśmiechać...
Ciągle zwracała, a przez kwasy z wymiocin|całkiem zżółkły jej zęby...
i już się nie uśmiechała...|przestała się uśmiechać i przestała żyć.
Tak bardzo za nią tęsknię...
Tak bardzo.
Było:
. . . taka piękna. . .
Nie płacz, | a właściwie. . . płacz.
Kto to?| -Chyba twój brat.
Skąd wie, że tu jesteś. | -Powiedziałam mu.
Jest:
Taka piękna...
Nie płacz,|a właściwie... płacz.
- Kto to?|- Chyba twój brat.
- Skąd wie, że tu jesteś.|- Powiedziałam mu.
Było:
Jest taki jeden. . .
. . . chodziłam z nim. . .
Jest:
Jest taki jeden...
chodziłam z nim...
Było:
On jest. . . męskim mężczyzną. . .
. . . nie chłopak. . .
. . . prawdziwy facet. . . silny. . .
. . . jeździliśmy jego samochodem. . .
. . . zabierał mnie tam, | gdzie śpiewał. . .
. . . mieliśmy szalone oczy. . . o takie. . .
Dosyć długo. | -Tak?
Jest:
On jest...|męskim mężczyzną...
nie chłopak...
Prawdziwy facet...|silny...
jeździliśmy jego samochodem...
zabierał mnie tam,|gdzie śpiewał...
mieliśmy szalone oczy...|o takie...
- Dosyć długo.|- Tak?
Było:
Nie. . .
. . . normalnie. . . sama nie wiem
Jest:
Nie...
normalnie...|sama nie wiem
Było:
Chcesz zostać zerżnięta | przez Ricky'ego?
Tak. | Naprawdę?
Tak. | -Jesteś gotowa?
Tak. | -Serio?
Tak. | -Bez żartów?
Bez żartów. | -Więc do dzieła!
Jestem tobą. | -Ooo, Mona!
Jest:
Chcesz zostać zerżnięta|przez Ricky'ego?
Tak.|Naprawdę?
- Tak.|- Jesteś gotowa?
- Tak.|- Serio?
- Tak.|- Bez żartów?
- Bez żartów.|- Więc do dzieła!
- Jestem tobą.|- Ooo, Mona!
Było:
Oo, Mona. . . o tak, kochanie. . . | . . . o tak. . .
Jest:
Oo, Mona...|o tak, kochanie... o tak...
Było:
Mona, jesteś boska. . . .
Doszedłem. | Poproszę paragon.
I już?| -Muszę już lecieć.
Jest:
Mona, jesteś boska...
Doszedłem.|Poproszę paragon.
- I już?|- Muszę już lecieć.
Było:
Kochasz go jeszcze?| -Nie.
Jest:
- Kochasz go jeszcze?|- Nie.
Było:
Powiedział, że już mu się znudziło. | -A to ciul.
Tak. Zresztą i tak miał | żonę i dzieci.
Takich mężczyzn| należałoby kastrować.
Jest:
- Powiedział, że już mu się znudziło.|- A to ciul.
Tak. Zresztą i tak miał|żonę i dzieci.
Takich mężczyzn|należałoby kastrować.
Było:
Powinnaś się uczyć, | brać lekcje.
Jest:
Powinnaś się uczyć,|brać lekcje.
Było:
Nie mówiłaś, że taka z niego seks-maszyna. | -No, same mięśnie.
Jest:
- Nie mówiłaś, że taka z niego seks-maszyna.|- No, same mięśnie.
Było:
Witam. | -Dzień dobry.
Boże, to naprawdę trudne, ale . . .
Jest:
- Witam.|- Dzień dobry.
Boże, to naprawdę trudne, ale...
Było:
A co to ma wspólnego. . . | -Czy mogłybyśmy porozmawiać z pani mężem?
To co zrobił pani mąż | jest niedopuszczalne. . .
. . . wykorzystał ją.
Jak pani widzi, | jest w głębokiej depresji.
Po tym wszystkim nie jest w stanie| wydusić z siebie słowa.
Może gdy rozejdzie się to po mieście, | lub gdyby zaspokajała go pani. . .
Jak śmiecie!| -Trzeba by go zamknąć, a najlepiej wykastrować.
Przestałby być niebezpieczny. | -Zabierajcie się obie, same się gdzieś zamknijcie.
Precz mi z oczu!| -Proszę mnie nie dotykać!
Jest:
- A co to ma wspólnego...|- Czy mogłybyśmy porozmawiać z pani mężem?
To co zrobił pani mąż|jest niedopuszczalne...
wykorzystał ją.
Jak pani widzi,|jest w głębokiej depresji.
Po tym wszystkim nie jest w stanie|wydusić z siebie słowa.
Może gdy rozejdzie się to po mieście,|lub gdyby zaspokajała go pani...
- Jak śmiecie!|- Trzeba by go zamknąć, a najlepiej wykastrować.
- Przestałby być niebezpieczny.|- Zabierajcie się obie, same się gdzieś zamknijcie.
- Precz mi z oczu!|- Proszę mnie nie dotykać!
Było:
Nie mam najmniejszego zamiaru| oglądać twojego ukrzyżowania.
Jest:
Nie mam najmniejszego zamiaru|oglądać twojego ukrzyżowania.
Było:
Czy ja mogę przyjść?| -Tak.
Jest:
- Czy ja mogę przyjść?|- Tak.
Było:
Ma dziewczynę?| -A czy ma żabę? Jest zbyt zajęty Bogiem.
Życie z Bogiem to jak nieustający orgazm. | Od świtu do zmierzchu.
Jest:
- Ma dziewczynę?|- A czy ma żabę? Jest zbyt zajęty Bogiem.
Życie z Bogiem to jak nieustający orgazm.|Od świtu do zmierzchu.
Było:
Jeśli coś będzie nie tak, | spokojnie go opuścimy, O. K. ?
O. K. , raz, dwa, trzy, . . . już.
Jest:
Jeśli coś będzie nie tak,|spokojnie go opuścimy, dobra?
Dobra, raz, dwa, trzy...|już.
Było:
Jeśli ja mogę być zbawiony, | każdy może być zbawiony.
Jest:
Jeśli ja mogę być zbawiony,|każdy może być zbawiony.
Było:
Pan Jezus przemówił do mnie, | i kazał mi zbudować ten krzyż.
By przywrócić mu tę dolinę, | w imię Jego, dla Niego.
Ponieważ zło panoszy się | w tej dolinie.
Działa tutaj, | na setki sposobów.
I jeśli choć jedna osoba, dzisiaj, dzięki naszej akcji, | zbliżyła się do Boga, odnieśliśmy zwycięstwo.
Nie modlimy się o bogactwa, | lecz z pragnienia serca.
Lecz ja modlę się za moją siostrę, | która jest tu z nami.
To jest moc modlitwy, | modlę się do Boga za moją siostrę.
Modlę się o to, | by została zbawiona, . . .
. . . bo wiem, że jest zagubiona.
Nie potrafię do niej dotrzeć, | ale modlę się za nią, Panie.
Modlę się za nią, | ponieważ ją kocham.
I wiem, że Pan odpowiada na moje modlitwy, | odpowiada na modlitwy nas wszystkich.
Jest:
Pan Jezus przemówił do mnie,|i kazał mi zbudować ten krzyż.
By przywrócić mu tę dolinę,|w imię Jego, dla Niego.
Ponieważ zło panoszy się|w tej dolinie.
Działa tutaj,|na setki sposobów.
I jeśli choć jedna osoba, dzisiaj, dzięki naszej akcji,|zbliżyła się do Boga, odnieśliśmy zwycięstwo.
Nie modlimy się o bogactwa,|lecz z pragnienia serca.
Lecz ja modlę się za moją siostrę,|która jest tu z nami.
To jest moc modlitwy,|modlę się do Boga za moją siostrę.
Modlę się o to,|by została zbawiona...
bo wiem, że jest zagubiona.
Nie potrafię do niej dotrzeć,|ale modlę się za nią, Panie.
Modlę się za nią,|ponieważ ją kocham.
I wiem, że Pan odpowiada na moje modlitwy,|odpowiada na modlitwy nas wszystkich.
Było:
Naprawdę sądzisz, | że ciemne moce są w dolinie?
Jest:
Naprawdę sądzisz,|że ciemne moce są w dolinie?
Było:
W jednej sprawie| na pewno byłem w mocy szatana.
Jest:
W jednej sprawie|na pewno byłem w mocy szatana.
Było:
Nie był ze mnie miły gość. | W każdej chwili mogłem ci rozbić szklankę na głowie, rozwalić nos.
Jest:
Nie był ze mnie miły gość.
W każdej chwili mogłem ci rozbić|szklankę na głowie, rozwalić nos.
Było:
Chce, żebyśmy robili złe rzeczy, | i wtedy ma nas.
To musi być interesujące-| -wierzyć w coś.
Jest:
Chce, żebyśmy robili złe rzeczy,|i wtedy ma nas.
To musi być interesujące,|wierzyć w coś.
Było:
Ale trzeba pamiętać, że jest szatan, | i jest Bóg, i jego nieogarniona moc.
Jestem diabłem i przyszedłem cię zabić. . .
Kładę na tobie dłonie, zły duchu. . .
. . . i wypędzam cię z tego dziecięcia bożego. | Precz, szatanie! Opuść to ciało!
Jest:
Ale trzeba pamiętać, że jest szatan,|i jest Bóg, i jego nieogarniona moc.
Jestem diabłem i przyszedłem cię zabić...
Kładę na tobie dłonie, zły duchu...
i wypędzam cię z tego dziecięcia bożego.|Precz, szatanie! Opuść to ciało!
Było:
To ty. | -Nie.
Jest:
- To ty.|- Nie.
Było:
"E". | SADIE.
Jest:
"E".|SADIE.
Było:
Czy obwiniasz tatę, Sadie?| Obwiniasz go?
Jest:
Czy obwiniasz tatę, Sadie?|Obwiniasz go?
Było:
Nie kochał jej wystarczająco mocno. | Dlatego umarła.
Jest:
Nie kochał jej wystarczająco mocno.|Dlatego umarła.
Było:
Kocham was wszystkich!| Żegnajcie!
Nie możemy pozwolić| dać się rozdzielić.
Słyszysz?| -Tak.
Słuchasz mnie?| -Tak.
Jest:
Kocham was wszystkich!|Żegnajcie!
Nie możemy pozwolić|dać się rozdzielić.
- Słyszysz?|- Tak.
- Słuchasz mnie?|- Tak.
Było:
Jeśli mnie zostawisz, | zabiję cię.
Jeśli ty mnie zostawisz, | zabiję cię, a potem siebie.
Jest:
Jeśli mnie zostawisz,|zabiję cię.
Jeśli ty mnie zostawisz,|zabiję cię, a potem siebie.
Było:
Tam, przyniosłam jagody, | na śniadanie.
Jest:
Tam, przyniosłam jagody,|na śniadanie.
Było:
Ile by ich nie było, | i tak na śniadanie nie starczy.
Jest:
Ile by ich nie było,|i tak na śniadanie nie starczy.
Było:
Zabiwakowałyśmy, | a teraz wracajmy do domu.
Jest:
Zabiwakowałyśmy,|a teraz wracajmy do domu.
Było:
Zignoruj go. | Pójdzie sobie.
Atrakcyjny mężczyzna| ten twój brat.
Poproszę go| o poradę duchową.
Tak, spróbuj. | Będzie zabawnie.
Jest:
Zignoruj go.|Pójdzie sobie.
Atrakcyjny mężczyzna|ten twój brat.
Poproszę go|o poradę duchową.
Tak, spróbuj.|Będzie zabawnie.
Było:
Jest u ciebie Mona?
Nie, ale niedługo wróci.
Jest:
- Jest u ciebie Mona?|- Nie, ale niedługo wróci.
Było:
Nie będę przeszkadzał?| -Nie.
Jest:
- Nie będę przeszkadzał?|- Nie.
Było:
Właściwie to chciałam| o czymś z tobą porozmawiać.
Mam problem, | w nic nie wierzę.
Nie mogę przestać myśleć o tym dniu, | tam, na wzgórzu.
Wygłosiłeś tę mowę i . . .
. . . sposób, w jaki mówiłeś. . .
. . . wierzyłam, w to co mówiłeś.
Jest:
Właściwie to chciałam|o czymś z tobą porozmawiać.
Mam problem,|w nic nie wierzę.
Nie mogę przestać myśleć o tym dniu,|tam, na wzgórzu.
Wygłosiłeś tę mowę i...
sposób, w jaki mówiłeś...
wierzyłam, w to co mówiłeś.
Było:
A to, co mówiłeś o diable. . .
. . . i demonach.
Naprawdę w to wierzysz. | -O tak.
Jest:
A to, co mówiłeś o diable...
i demonach.
- Naprawdę w to wierzysz.|- O tak.
Było:
Prosiłem Jezusa, | by wkroczył w me życie.
Prosiłem, by uwolnił mnie | od winy, od grzechu, strachu.
I przyszedł, | obmył mnie.
Jest:
Prosiłem Jezusa,|by wkroczył w me życie.
Prosiłem, by uwolnił mnie|od winy, od grzechu, strachu.
I przyszedł,|obmył mnie.
Było:
Proś Go, . . .
. . . by zagościł w twym sercu.
Jest:
Proś Go...
by zagościł w twym sercu.
Było:
Zna każdy włos| na twojej głowie.
Jest:
Zna każdy włos|na twojej głowie.
Było:
Nic nie czuję, | tylko pustkę.
Jest:
Nic nie czuję,|tylko pustkę.
Było:
Chce, byś go prosiła, | by zagościł w twoim sercu.
Chce wyciągnąć dłoń| i dotknąć cię.
Jest:
Chce, byś go prosiła,|by zagościł w twoim sercu.
Chce wyciągnąć dłoń|i dotknąć cię.
Było:
Nie opieraj Mu się. | -Nie będę.
Łatwo poszło. | Ale z ciebie świętoszek.
Mona!| -Co?
Jest:
- Nie opieraj Mu się.|- Nie będę.
Łatwo poszło.|Ale z ciebie świętoszek.
- Mona!|- Co?
Było:
Coś z tą dziewczyną | jest nie tak.
Jest:
Coś z tą dziewczyną|jest nie tak.
Było:
Widziałaś, | co się ze mną stało, prawda?
Musisz mi obiecać, | że będziesz się od niej trzymała z daleka.
Jest:
Widziałaś,|co się ze mną stało, prawda?
Musisz mi obiecać,|że będziesz się od niej trzymała z daleka.
Było:
Odejdziemy razem, | na zawsze.
Jest:
Odejdziemy razem,|na zawsze.
Było:
Phil! Co robisz?!
Phil! Nie zamykaj mnie, draniu!
Jest:
Phil! Co robisz?
Phil!|Nie zamykaj mnie, draniu!
Było:
Ojcze, prosimy, | wysłuchaj naszych modlitw. . .
Błagamy, wypełnij nasze życie. . .
. . . odsuń splątanie, wyprostuj ścieżki. . .
. . . włóż słowa w jego serce i usta, | by okazał swej siostrze miłość, jaką Jezus. . .
Jest:
Ojcze, prosimy,|wysłuchaj naszych modlitw...
Błagamy, wypełnij nasze życie...
odsuń splątanie, wyprostuj ścieżki...
włóż słowa w jego serce i usta,|by okazał swej siostrze miłość, jaką Jezus...
Było:
Jestem antychrystem, i. . .
Już dobrze?| -Pierdol się!
Spokojnie!?
Pomodlimy się za ciebie. | -Odwal się!
Uspokój się. | -Odejdź!
Nie dotykaj mnie, kurwa. | Wynocha.
Precz!| -Wychodzimy.
Banda oszustów!| Wynocha!
Jest:
Jestem antychrystem, i...
- Już dobrze?|- Pierdol się!
Spokojnie!
- Pomodlimy się za ciebie.|- Odwal się!
- Uspokój się.|- Odejdź!
Nie dotykaj mnie, kurwa.|Wynocha.
- Precz!|- Wychodzimy.
Banda oszustów!|Wynocha!
Było:
Wynocha, ruszać się, kurwa!| Jazda!
Jest:
Wynocha, ruszać się, kurwa!|Jazda!
Było:
Przepraszam!?
Mogę dostać z powrotem | moją bluzkę?
Ty jesteś Sadie!?| -Tak.
Jest:
Przepraszam?
Mogę dostać z powrotem|moją bluzkę?
- Ty jesteś Sadie?|- Tak.
Było:
Przecież wiedziałaś, | że tak będzie.
Słuchaj, nie mogłam być sobą, | tam, przy matce.
To tylko przedstawienie, | to nie byłam ja.
Jest:
Przecież wiedziałaś,|że tak będzie.
Słuchaj, nie mogłam być sobą,|tam, przy matce.
To tylko przedstawienie,|to nie byłam ja.
Było:
Nie bądź zła o Sadie. | To tylko. . .
. . . "licentia poetica". | Jestem. . . fantastką.
Nie mów, | że nie bawiłyśmy się dobrze.
Nie spotkałam nigdy| kogoś takiego jak ty.
Jest:
Nie bądź zła o Sadie.|To tylko...
"licentia poetica".|Jestem... fantastką.
Nie mów,|że nie bawiłyśmy się dobrze.
Nie spotkałam nigdy|kogoś takiego jak ty.