o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
68001 (jako 'było') z ID:
106379 (jako 'jest').
Było:
movie info: XVID 640x360 29.97fps 1.9 GB|/SubEdit b.4040 (http://subedit.prv.pl)/
Synchro: adamwie2
Ten film oparty jest na prawdziwej historii.
Nowy Jork, 1970
Jest:
{Y:b}Ten film oparty jest na prawdziwej historii.
{Y:b}Nowy Jork, 1970
Było:
Odkąd pamiętam,|zawsze chciałem być gangsterem.
CHŁOPCY Z FERAJNY
Na podstawie książki NICHOLASA PILEGGI "WISEGUY".
Według mnie...
lepiej było zostać gangsterem|niż prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Nowy Jork, Brooklyn, 1955
Nawet zanim zacząłem pracować po|lekcjach na postoju taksówek...
wiedziałem, że chcę być jednym z nich.
Wiedziałem, że to moje miejsce.|Dla mnie oznaczało to być kimś...
w środowisku, gdzie nikt nic nie znaczył.
Byli inni niż wszyscy. Robili, co chcieli.
Parkowali w niedozwolonych miejscach|i nigdy nie dostawali mandatów.
Całymi nocami grali w karty...
i nikt nigdy nie wezwał policji.
Jest:
{Y:i}Odkąd pamiętam,|zawsze chciałem być gangsterem.
{Y:b}CHŁOPCY Z FERAJNY
{Y:b}Na podstawie książki NICHOLASA PILEGGI "WISEGUY".
{Y:i}Według mnie...
{Y:i}lepiej było zostać gangsterem|niż prezydentem Stanów Zjednoczonych.
{Y:b}Nowy Jork, Brooklyn, 1955
{Y:i}Nawet zanim zacząłem pracować po|lekcjach na postoju taksówek...
{Y:i}wiedziałem, że chcę być jednym z nich.
{Y:i}Wiedziałem, że to moje miejsce.|Dla mnie oznaczało to być kimś...
{Y:i}w środowisku, gdzie nikt nic nie znaczył.
{Y:i}Byli inni niż wszyscy. Robili, co chcieli.
{Y:i}Parkowali w niedozwolonych miejscach|i nigdy nie dostawali mandatów.
{Y:i}Całymi nocami grali w karty...
{Y:i}i nikt nigdy nie wezwał policji.
Było:
Tuddy Cicero.
Jest:
{Y:i}Tuddy Cicero.
Było:
Tuddy.
Tuddy prowadził postój taksówek|i pizzerię Bella Vista...
i parę innych miejsc za swojego brata,|Paula, który był bossem okolicy.
Paul może i poruszał się powoli...
ale to dlatego, że nikomu|nie musiał schodzić z drogi.
Jest:
{Y:i}Tuddy.
{Y:i}Tuddy prowadził postój taksówek|i pizzerię Bella Vista...
{Y:i}i parę innych miejsc za swojego brata,|Paula, który był bossem okolicy.
{Y:i}Paul może i poruszał się powoli...
{Y:i}ale to dlatego, że nikomu|nie musiał schodzić z drogi.
Było:
Na początku, moi rodzice byli zachwyceni,|że znalazłem pracę po drugiej stronie ulicy.
Mój ojciec, który był Irlandczykiem,|zaczął pracować, kiedy miał 11 lat.
Podobało mu się, że znalazłem sobie pracę.
Zawsze mówił, że amerykańskie|dzieciaki są zepsute i leniwe.
Jest:
{Y:i}Na początku, moi rodzice byli zachwyceni,|że znalazłem pracę po drugiej stronie ulicy.
{Y:i}Mój ojciec, który był Irlandczykiem,|zaczął pracować, kiedy miał 11 lat.
{Y:i}Podobało mu się, że znalazłem sobie pracę.
{Y:i}Zawsze mówił, że amerykańskie|dzieciaki są zepsute i leniwe.
Było:
Mama ucieszyła się, gdy się dowiedziała,|że rodzina Cicero...
pochodzi z tej samej części Sycylii,|co ona. Dla mamy...
było to spełnienie jej modlitw.
Byłem najszczęśliwszym|dzieciakiem na świecie.
Mogłem chodzić, gdzie chciałem,|robić co chciałem.
Znałem wszystkich i wszyscy mnie znali.
Chłopaki podjeżdżali, a Tuddy pozwalał|parkować mi ich cadillacki.
No i proszę, taki smarkacz jak ja,|ledwo sięgam nosem nad kierownicę...
a parkuję cadillacki.
Ale nie minęło dużo czasu...
i moi rodzice zmienili zdanie|na temat mojej pracy na postoju.
Według nich,|miała to być praca na pół etatu. Dla mnie...
z pewnością była na cały.
To było to, co chciałem robić.
Tacy ludzie, jak mój ojciec nie rozumieli,|że stałem się częścią czegoś ważnego.
Należałem do czegoś.|Byłem traktowany jak dorosły.
Jest:
{Y:i}Mama ucieszyła się, gdy się dowiedziała,|że rodzina Cicero...
{Y:i}pochodzi z tej samej części Sycylii,|co ona. Dla mamy...
{Y:i}było to spełnienie jej modlitw.
{Y:i}Byłem najszczęśliwszym|dzieciakiem na świecie.
{Y:i}Mogłem chodzić, gdzie chciałem,|robić co chciałem.
{Y:i}Znałem wszystkich i wszyscy mnie znali.
{Y:i}Chłopaki podjeżdżali, a Tuddy pozwalał|parkować mi ich cadillacki.
{Y:i}No i proszę, taki smarkacz jak ja,|ledwo sięgam nosem nad kierownicę...
{Y:i}a parkuję cadillacki.
{Y:i}Ale nie minęło dużo czasu...
{Y:i}i moi rodzice zmienili zdanie|na temat mojej pracy na postoju.
{Y:i}Według nich,|miała to być praca na pół etatu. Dla mnie...
{Y:i}z pewnością była na cały.
{Y:i}To było to, co chciałem robić.
{Y:i}Tacy ludzie, jak mój ojciec nie rozumieli,|że stałem się częścią czegoś ważnego.
{Y:i}Należałem do czegoś.|Byłem traktowany jak dorosły.
Było:
Każdego dnia uczyłem się zarabiać.
Dolar tu, dolar tam. Żyłem jak w bajce.
Jest:
{Y:i}Każdego dnia uczyłem się zarabiać.
{Y:i}Dolar tu, dolar tam. Żyłem jak w bajce.
Było:
Mój ojciec był zawsze wściekły.
Wściekły, że tak mało zarabia,|że mój brat, Michael...
jest na wózku inwalidzkim.
Był wściekły, że musimy w siedem osób|mieszkać w takim małym domu.
Jest:
{Y:i}Mój ojciec był zawsze wściekły.
{Y:i}Wściekły, że tak mało zarabia,|że mój brat, Michael...
{Y:i}jest na wózku inwalidzkim.
{Y:i}Był wściekły, że musimy w siedem osób|mieszkać w takim małym domu.
Było:
Potem był najbardziej wściekły na to,|że wystaję na postoju.
Wiedział, co się tam dzieje.
Co jakiś czas dostawałem lanie.|Ale wtedy, już się tym nie przejmowałem.
Wiedziałem...
że każdy musi czasem oberwać.
Jest:
{Y:i}Potem był najbardziej wściekły na to,|że wystaję na postoju.
{Y:i}Wiedział, co się tam dzieje.
{Y:i}Co jakiś czas dostawałem lanie.|Ale wtedy, już się tym nie przejmowałem.
{Y:i}Wiedziałem...
{Y:i}że każdy musi czasem oberwać.
Było:
To tyle. Nie było już więcej listów o|wagarach. Żadnych listów ze szkoły.
Tak naprawdę, nie było listów od nikogo.
Po paru tygodniach,|matka poszła na pocztę z reklamacją.
Jak mogłem po tym iść do szkoły...
przysięgać wierność krajowi|i znosić to całe rządowe gówno?
Paulie nienawidził telefonów.|Nie miał telefonu w domu.
Jest:
{Y:i}To tyle. Nie było już więcej listów o|wagarach. Żadnych listów ze szkoły.
{Y:i}Tak naprawdę, nie było listów od nikogo.
{Y:i}Po paru tygodniach,|matka poszła na pocztę z reklamacją.
{Y:i}Jak mogłem po tym iść do szkoły...
{Y:i}przysięgać wierność krajowi|i znosić to całe rządowe gówno?
{Y:i}Paulie nienawidził telefonów.|Nie miał telefonu w domu.
Było:
O telefonach dowiadywał się z drugiej ręki.|Potem trzeba było oddzwaniać.
Jest:
{Y:i}O telefonach dowiadywał się z drugiej ręki.|Potem trzeba było oddzwaniać.
Było:
Byli faceci, którzy zajmowali się|wyłącznie telefonami Pauliego.
Paulie, który cały dzień coś załatwiał...
rozmawiał z ludźmi na osobności.|O kłopotach ze związkami...
czy kłótniach o zakłady...
Paulie rozmawiał tylko z najważniejszymi.
Wszystko odbywało się w cztery oczy.|Paulie nienawidził konferencji.
Nie chciał, żeby ktoś słyszał to,|co on mówi...
ani by słyszał to, co mówiono jemu.
Zależało od niego setki facetów|i od każdego dostawał działkę.
To był haracz, jak w starym kraju,|tyle że teraz robili to w Ameryce.
Paulie zapewniał im ochronę przed każdym,|kto próbował ich orżnąć.
O to tylko chodziło.|Nie potrafiło tego zrozumieć FBI.
Tego, że Paulie i Organizacja...
zapewniają opiekę ludziom, którzy nie mogą|pójść do glin. To wszystko.
Coś jakby oddział policji dla ferajny.
Ludzie patrzyli na mnie inaczej i wiedzieli,|że nie jestem sam.
Nie musiałem stać w kolejce w piekarni|po świeży chleb w niedzielę rano.
Właściciel wiedział dla kogo pracuję|i bez względu na to ile osób czekało...
byłem obsługiwany jako pierwszy.
Sąsiedzi przestali parkować na naszym|podjeździe, chociaż nie mieliśmy auta.
Kiedy miałem 13 lat...
zarabiałem więcej niż|większość dorosłych z sąsiedztwa.
Miałem wszystko.
Pewnego dnia...
Pewnego dnia, dzieciaki z sąsiedztwa|przydźwigały zakupy mojej mamie.
Wiecie, dlaczego?
Jako wyraz szacunku.
Jest:
{Y:i}Byli faceci, którzy zajmowali się|wyłącznie telefonami Pauliego.
{Y:i}Paulie, który cały dzień coś załatwiał...
{Y:i}rozmawiał z ludźmi na osobności.|O kłopotach ze związkami...
{Y:i}czy kłótniach o zakłady...
{Y:i}Paulie rozmawiał tylko z najważniejszymi.
{Y:i}Wszystko odbywało się w cztery oczy.|Paulie nienawidził konferencji.
{Y:i}Nie chciał, żeby ktoś słyszał to,|co on mówi...
{Y:i}ani by słyszał to, co mówiono jemu.
{Y:i}Zależało od niego setki facetów|i od każdego dostawał działkę.
{Y:i}To był haracz, jak w starym kraju,|tyle że teraz robili to w Ameryce.
{Y:i}Paulie zapewniał im ochronę przed każdym,|kto próbował ich orżnąć.
{Y:i}O to tylko chodziło.|Nie potrafiło tego zrozumieć FBI.
{Y:i}Tego, że Paulie i Organizacja...
{Y:i}zapewniają opiekę ludziom, którzy nie mogą|pójść do glin. To wszystko.
{Y:i}Coś jakby oddział policji dla ferajny.
{Y:i}Ludzie patrzyli na mnie inaczej i wiedzieli,|że nie jestem sam.
{Y:i}Nie musiałem stać w kolejce w piekarni|po świeży chleb w niedzielę rano.
{Y:i}Właściciel wiedział dla kogo pracuję|i bez względu na to ile osób czekało...
{Y:i}byłem obsługiwany jako pierwszy.
{Y:i}Sąsiedzi przestali parkować na naszym|podjeździe, chociaż nie mieliśmy auta.
{Y:i}Kiedy miałem 13 lat...
{Y:i}zarabiałem więcej niż|większość dorosłych z sąsiedztwa.
{Y:i}Miałem wszystko.
{Y:i}Pewnego dnia...
{Y:i}Pewnego dnia, dzieciaki z sąsiedztwa|przydźwigały zakupy mojej mamie.
{Y:i}Wiecie, dlaczego?
{Y:i}Jako wyraz szacunku.
Było:
Pierwszy raz zobaczyłem wtedy rannego.
Jest:
{Y:i}Pierwszy raz zobaczyłem wtedy rannego.
Było:
Pamiętam, że było mi żal tego faceta, ale...
czułem, że może Tuddy ma rację.
Paulie nie życzył sobie,|żeby ktoś umierał w budynku.
Jest:
{Y:i}Pamiętam, że było mi żal tego faceta, ale...
{Y:i}czułem, że może Tuddy ma rację.
{Y:i}Paulie nie życzył sobie,|żeby ktoś umierał w budynku.
Było:
To był wspaniały okres.
Chłopcy z ferajny byli wszędzie.
To było jeszcze przed zadymą|w Apalachin i nim Szalony Joe...
postanowił się zbuntować|i rozpoczął wojnę.
Poznawałem świat.
I wtedy po raz pierwszy spotkałem|Jimmy'ego Conwaya.
Nie mógł mieć wtedy więcej niż 28 czy 29|lat, ale już był legendą.
Wystarczyło, że pojawił się w drzwiach|i wszyscy dostawali szału.
Za samo otwarcie drzwi|dawał portierowi 100 dolarów.
Rozdawał setki|przyjmującym zakłady i krupierom.
Barman dostawał setkę za to,|że lód był zimny.
Jest:
{Y:i}To był wspaniały okres.
{Y:i}Chłopcy z ferajny byli wszędzie.
{Y:i}To było jeszcze przed zadymą|w Apalachin i nim Szalony Joe...
{Y:i}postanowił się zbuntować|i rozpoczął wojnę.
{Y:i}Poznawałem świat.
{Y:i}I wtedy po raz pierwszy spotkałem|Jimmy'ego Conwaya.
{Y:i}Nie mógł mieć wtedy więcej niż 28 czy 29|lat, ale już był legendą.
{Y:i}Wystarczyło, że pojawił się w drzwiach|i wszyscy dostawali szału.
{Y:i}Za samo otwarcie drzwi|dawał portierowi 100 dolarów.
{Y:i}Rozdawał setki|przyjmującym zakłady i krupierom.
{Y:i}Barman dostawał setkę za to,|że lód był zimny.
Było:
Jimmy należał do najgroźniejszych|facetów w mieście.
Pierwszy raz wsadzili go, kiedy miał 11 lat,|zabijał, kiedy miał 16.
Zabijanie nie było dla niego problemem.|To był interes.
Ale to, co naprawdę kochał robić, to kraść.
Naprawdę to lubił.
Jimmy to był taki facet, który w kinie|trzymał stronę czarnych charakterów.
Jest:
{Y:i}Jimmy należał do najgroźniejszych|facetów w mieście.
{Y:i}Pierwszy raz wsadzili go, kiedy miał 11 lat,|zabijał, kiedy miał 16.
{Y:i}Zabijanie nie było dla niego problemem.|To był interes.
{Y:i}Ale to, co naprawdę kochał robić, to kraść.
{Y:i}Naprawdę to lubił.
{Y:i}Jimmy to był taki facet, który w kinie|trzymał stronę czarnych charakterów.
Było:
Był najlepszy w przejmowaniu|transportów...
alkoholu, papierosów, brzytew,|krewetek i homarów.
Krewetki i homary były najlepsze.
Szybko schodziły.
Najczęściej to była łatwizna.|Oddawali bez problemu.
Nazywano go Jimmy Dżentelmen.
Jest:
{Y:i}Był najlepszy w przejmowaniu|transportów...
{Y:i}alkoholu, papierosów, brzytew,|krewetek i homarów.
{Y:i}Krewetki i homary były najlepsze.
{Y:i}Szybko schodziły.
{Y:i}Najczęściej to była łatwizna.|Oddawali bez problemu.
{Y:i}Nazywano go Jimmy Dżentelmen.
Było:
Kierowcy go uwielbiali. Dawali mu cynk...
o co lepszych dostawach.|Oczywiście, każdy dostawał działkę.
Jest:
{Y:i}Kierowcy go uwielbiali. Dawali mu cynk...
{Y:i}o co lepszych dostawach.|Oczywiście, każdy dostawał działkę.
Było:
A kiedy gliny napuściły na niego całą|armię ludzi, co zrobił?
Wszedł z nimi w spółkę.
Jest:
{Y:i}A kiedy gliny napuściły na niego całą|armię ludzi, co zrobił?
{Y:i}Wszedł z nimi w spółkę.
Było:
Lotnisko Idlewild|1963
Kiedy dorosłem,|na lotnisku Idlewild przeładowywano...
rocznie towar wart 30 miliardów,|a my staraliśmy się to wszystko ukraść.
Wychowywaliśmy się w pobliżu lotniska.
Należało do Pauliego. Mieliśmy przyjaciół|i krewnych, którzy tam pracowali.
Informowali nas jaki towar przychodzi,|a jaki wychodzi.
Jeśli jacyś przewoźnicy|sprawiali nam kłopoty...
ludzie Pauliego w związkach|grozili im strajkiem. Było wspaniale.
Opłacało się to bardziej niż nielegalne|zakłady. Jimmy był szefem.
Kiedy potrzebowaliśmy pieniędzy,|okradaliśmy lotnisko.
Dla nas było to lepsze niż Citibank.
Jest:
{Y:b}Lotnisko Idlewild|1963
{Y:i}Kiedy dorosłem,|na lotnisku Idlewild przeładowywano...
{Y:i}rocznie towar wart 30 miliardów,|a my staraliśmy się to wszystko ukraść.
{Y:i}Wychowywaliśmy się w pobliżu lotniska.
{Y:i}Należało do Pauliego. Mieliśmy przyjaciół|i krewnych, którzy tam pracowali.
{Y:i}Informowali nas jaki towar przychodzi,|a jaki wychodzi.
{Y:i}Jeśli jacyś przewoźnicy|sprawiali nam kłopoty...
{Y:i}ludzie Pauliego w związkach|grozili im strajkiem. Było wspaniale.
{Y:i}Opłacało się to bardziej niż nielegalne|zakłady. Jimmy był szefem.
{Y:i}Kiedy potrzebowaliśmy pieniędzy,|okradaliśmy lotnisko.
{Y:i}Dla nas było to lepsze niż Citibank.
Było:
Był Jimmy, Tommy...
i ja.
Był też Anthony Stabile.
Frankie Carbone.
I był też brat Mo Blacka, Tłusty Andy.
I jego ludzie, Frankie...
I Freddy Bez Nosa.
Był też Pete Morderca, brat Sally Balls.
Jeszcze Nickey Oko...
I Mikey Franzese.
Jimmy Dwa Razy,|bo powtarzał wszystko dwa razy.
Pójdę po gazetę, pójdę po gazetę.
Jest:
{Y:i}Był Jimmy, Tommy...
{Y:i}i ja.
{Y:i}Był też Anthony Stabile.
{Y:i}Frankie Carbone.
{Y:i}I był też brat Mo Blacka, Tłusty Andy.
{Y:i}I jego ludzie, Frankie...
{Y:i}I Freddy Bez Nosa.
{Y:i}Był też Pete Morderca, brat Sally Balls.
{Y:i}Jeszcze Nickey Oko...
{Y:i}I Mikey Franzese.
{Y:i}Jimmy Dwa Razy,|bo powtarzał wszystko dwa razy.
{Y:i}Pójdę po gazetę, pójdę po gazetę.
Było:
Dla nas, każdy inny sposób życia|to była głupota.
Według nas, porządniccy, którzy mieli|gówniane prace za gówniane pieniądze...
jeździli metrem do roboty i martwili się|o rachunki, byli martwi.
To byli frajerzy. Faceci bez jaj.
Jak czegoś chcieliśmy,|to po prostu to braliśmy.
Jeśli ktoś protestował, dostawał|takie lanie, że mu się odechciewało.
To była rutyna.|Nawet się nad tym nie zastanawiałeś.
Jest:
{Y:i}Dla nas, każdy inny sposób życia|to była głupota.
{Y:i}Według nas, porządniccy, którzy mieli|gówniane prace za gówniane pieniądze...
{Y:i}jeździli metrem do roboty i martwili się|o rachunki, byli martwi.
{Y:i}To byli frajerzy. Faceci bez jaj.
{Y:i}Jak czegoś chcieliśmy,|to po prostu to braliśmy.
{Y:i}Jeśli ktoś protestował, dostawał|takie lanie, że mu się odechciewało.
{Y:i}To była rutyna.|Nawet się nad tym nie zastanawiałeś.
Było:
I tak Paulie został jego wspólnikiem.|Jak ma problem, idzie do Pauliego.
Kłopot z rachunkiem, idzie do Pauliego.
Kłopoty z glinami, dostawcami, Tommym...
wzywa Pauliego.|Ale teraz musi Pauliemu płacić...
co tydzień, bez względu na wszystko.
/Interes nie idzie? Chuj ci w dupę, płać.|/Pożar? Chuj ci w dupę, płać.
/Piorun strzelił w knajpę?|/Chuj mnie to obchodzi, płać.
Paulie również na wszystko sobie pozwalał.|Na przykład brał kredyty na restaurację.
Dlaczego nie? I tak nikt ich nie spłaci.
Dostawy od frontu|sprzedawał od tyłu za pół ceny.
Brał alkohol za 200 dolarów|i sprzedawał za 100.
To bez znaczenia.|I tak wszystko się opłacało.
W końcu, gdy nic nie zostanie...
kiedy nie można już nic pożyczyć z banku...
puszczasz wszystko z dymem.|Zapalasz zapałkę.
Jest:
{Y:i}I tak Paulie został jego wspólnikiem.|Jak ma problem, idzie do Pauliego.
{Y:i}Kłopot z rachunkiem, idzie do Pauliego.
{Y:i}Kłopoty z glinami, dostawcami, Tommym...
{Y:i}wzywa Pauliego.|Ale teraz musi Pauliemu płacić...
{Y:i}co tydzień, bez względu na wszystko.
{Y:i}/Interes nie idzie? Chuj ci w dupę, płać.|/Pożar? Chuj ci w dupę, płać.
{Y:i}/Piorun strzelił w knajpę?|/Chuj mnie to obchodzi, płać.
{Y:i}Paulie również na wszystko sobie pozwalał.|Na przykład brał kredyty na restaurację.
{Y:i}Dlaczego nie? I tak nikt ich nie spłaci.
{Y:i}Dostawy od frontu|sprzedawał od tyłu za pół ceny.
{Y:i}Brał alkohol za 200 dolarów|i sprzedawał za 100.
{Y:i}To bez znaczenia.|I tak wszystko się opłacało.
{Y:i}W końcu, gdy nic nie zostanie...
{Y:i}kiedy nie można już nic pożyczyć z banku...
{Y:i}puszczasz wszystko z dymem.|Zapalasz zapałkę.
Było:
Byłem umówiony z Tuddym o 11:00,|a co robię? Pomagam Tommy'emu.
Jest:
{Y:i}Byłem umówiony z Tuddym o 11:00,|a co robię? Pomagam Tommy'emu.
Było:
Nie mogłem się doczekać końca.|Zamówiłem deser, jak oni byli przy drugim.
Kiedy pili kawę, poprosiłem o rachunek.
Jest:
{Y:i}Nie mogłem się doczekać końca.|Zamówiłem deser, jak oni byli przy drugim.
{Y:i}Kiedy pili kawę, poprosiłem o rachunek.
Było:
Nie mogłam go znieść.
Był obrzydliwy.|Nie mógł usiedzieć spokojnie.
Mógłbyś przestać? To mnie denerwuje.
Jest:
{Y:i}Nie mogłam go znieść.
{Y:i}Był obrzydliwy.|Nie mógł usiedzieć spokojnie.
{Y:i}Mógłbyś przestać? To mnie denerwuje.
Było:
Ledwo wyszliśmy, wepchnął mnie do|samochodu...
a potem wyciągał. To było żałosne.
Diane i Tommy kazali nam przyrzec,|że spotkamy się z nimi w następny piątek.
Zgodziliśmy się.
Ale kiedy nadszedł piątek,|Henry wystawił mnie do wiatru.
Jest:
{Y:i}Ledwo wyszliśmy, wepchnął mnie do|samochodu...
{Y:i}a potem wyciągał. To było żałosne.
{Y:i}Diane i Tommy kazali nam przyrzec,|że spotkamy się z nimi w następny piątek.
{Y:i}Zgodziliśmy się.
{Y:i}Ale kiedy nadszedł piątek,|Henry wystawił mnie do wiatru.
Było:
Zamiast spotkania w dwie pary,|stworzyliśmy tercet.
Jest:
{Y:i}Zamiast spotkania w dwie pary,|stworzyliśmy tercet.
Było:
Ale poprosiłam Tommy'ego,|żebyśmy go poszukali.
Jest:
{Y:i}Ale poprosiłam Tommy'ego,|żebyśmy go poszukali.
Było:
Pamiętam, jak krzyczała na ulicy|i to krzyczała naprawdę głośno.
Jest:
{Y:i}Pamiętam, jak krzyczała na ulicy|i to krzyczała naprawdę głośno.
Było:
Miała piękne oczy, jak Liz Taylor.
Jest:
{Y:i}Miała piękne oczy, jak Liz Taylor.
Było:
Pytam:|/Dokąd chcesz pojechać|na naszą rocznicę?
A ona:|/Gdzieś, gdzie nigdy nie byłam.
Ja na to:|/To może do kuchni?
Mamy tu doktora Wellslera.
Dał choremu pół roku życia.|Ten nie mógł zapłacić.
To dał mu jeszcze pół roku.
Kocham was wszystkich.
NIEZATRUDNIONYM|WSTĘP WZBRONIONY
Skok na Air France ustawił mnie.
Wyszliśmy z 420000 dolarów,|nie oddawszy jednego strzału.
I zrobiliśmy to, co należało.|Daliśmy Pauliemu działkę.
Jest:
{Y:i}Pytam:|/Dokąd chcesz pojechać|na naszą rocznicę?
{Y:i}A ona:|/Gdzieś, gdzie nigdy nie byłam.
{Y:i}Ja na to:|/To może do kuchni?
{Y:i}Mamy tu doktora Wellslera.
{Y:i}Dał choremu pół roku życia.|Ten nie mógł zapłacić.
{Y:i}To dał mu jeszcze pół roku.
{Y:i}Kocham was wszystkich.
{Y:b}NIEZATRUDNIONYM|WSTĘP WZBRONIONY
{Y:i}Skok na Air France ustawił mnie.
{Y:i}Wyszliśmy z 420000 dolarów,|nie oddawszy jednego strzału.
{Y:i}I zrobiliśmy to, co należało.|Daliśmy Pauliemu działkę.
Było:
"Czerwone róże są
"A fioletowe bzy
"Cukier ma słodki smak
"Lecz słodsza jesteś ty"
Jednego wieczoru Bobby Vinton przysłał|nam szampana. Był znakomity.
Nie widziałem w tym nic dziwnego.
Takie znajomości u chłopaka,|który ma 21 lat.
Podniecał mnie.
Był naprawdę miły.|Wszystkim mnie przedstawiał.
Każdy starał się być dla niego miły.
Wiedział, jak z nimi postępować.
Nie kupuj peruki,|która spada w nieodpowiedniej chwili.
Peruki Morriego nie spadają!
Nawet pod wodą.
Pamiętaj, peruki Morriego są sprawdzone|w huraganowym wietrze.
Nie myśl o pieniądzach.|Możesz sobie pozwolić na perukę Morriego.
Zadzwoń!
Przyjdź na przymiarkę.
Jest:
{Y:i}"Czerwone róże są
{Y:i}"A fioletowe bzy
{Y:i}"Cukier ma słodki smak
{Y:i}"Lecz słodsza jesteś ty"
{Y:i}Jednego wieczoru Bobby Vinton przysłał|nam szampana. Był znakomity.
{Y:i}Nie widziałem w tym nic dziwnego.
{Y:i}Takie znajomości u chłopaka,|który ma 21 lat.
{Y:i}Podniecał mnie.
{Y:i}Był naprawdę miły.|Wszystkim mnie przedstawiał.
{Y:i}Każdy starał się być dla niego miły.
{Y:i}Wiedział, jak z nimi postępować.
{Y:b}Nie kupuj peruki,|która spada w nieodpowiedniej chwili.
{Y:b}Peruki Morriego nie spadają!
{Y:b}Nawet pod wodą.
{Y:b}Pamiętaj, peruki Morriego są sprawdzone|w huraganowym wietrze.
{Y:b}Nie myśl o pieniądzach.|Możesz sobie pozwolić na perukę Morriego.
{Y:b}Zadzwoń!
{Y:b}Przyjdź na przymiarkę.
Było:
Wiem, że niektóre kobiety...
zostawiłyby natychmiast faceta, który...
daje im pistolet do schowania.|Ale ja tego nie zrobiłam.
Muszę przyznać, że mnie to podnieciło.
Jest:
{Y:i}Wiem, że niektóre kobiety...
{Y:i}zostawiłyby natychmiast faceta, który...
{Y:i}daje im pistolet do schowania.|Ale ja tego nie zrobiłam.
{Y:i}Muszę przyznać, że mnie to podnieciło.
Było:
Było tak, jakby miał dwie rodziny.
Kiedy po raz pierwszy poznałam ich|wszystkich, to było czyste szaleństwo.
Paulie i jego bracia mieli|mnóstwo synów i bratanków.
Prawie wszyscy mieli na imię|Peter albo Paul.
Trudno było w to uwierzyć.
Jest:
{Y:i}Było tak, jakby miał dwie rodziny.
{Y:i}Kiedy po raz pierwszy poznałam ich|wszystkich, to było czyste szaleństwo.
{Y:i}Paulie i jego bracia mieli|mnóstwo synów i bratanków.
{Y:i}Prawie wszyscy mieli na imię|Peter albo Paul.
{Y:i}Trudno było w to uwierzyć.
Było:
Musiało być tam ze dwa tuziny|Peterów i Paulów...
Jest:
{Y:i}Musiało być tam ze dwa tuziny|Peterów i Paulów...
Było:
a ich żony miały wszystkie na imię Marie.
Jest:
{Y:i}a ich żony miały wszystkie na imię Marie.
Było:
I wszystkie ich córki miały na imię Marie.
Jest:
{Y:i}I wszystkie ich córki miały na imię Marie.
Było:
Nasi mężowie nie pracowali|jak normalni ludzie.
Ale pierwszy raz zdałam|sobie sprawę z różnicy...
kiedy Mickey wydała babskie przyjęcie.
Jest:
{Y:i}Nasi mężowie nie pracowali|jak normalni ludzie.
{Y:i}Ale pierwszy raz zdałam|sobie sprawę z różnicy...
{Y:i}kiedy Mickey wydała babskie przyjęcie.
Było:
Miały niezdrowe cery i za dużo makijażu.|Nie wyglądały dobrze.
Wydawały się przybite. A ciuchy...
miały źle dobrane i tanie.
Jest:
{Y:i}Miały niezdrowe cery i za dużo makijażu.|Nie wyglądały dobrze.
{Y:i}Wydawały się przybite. A ciuchy...
{Y:i}miały źle dobrane i tanie.
Było:
Rozmawiały o swoich|niedobrych dzieciach...
i o tym jak biły je|kijem od szczotki i pasem.
A dzieci i tak nie słuchały.
Kiedy Henry po mnie przyjechał,|było mi słabo.
Jest:
{Y:i}Rozmawiały o swoich|niedobrych dzieciach...
{Y:i}i o tym jak biły je|kijem od szczotki i pasem.
{Y:i}A dzieci i tak nie słuchały.
{Y:i}Kiedy Henry po mnie przyjechał,|było mi słabo.
Było:
Po jakimś czasie|zaczęło mi się to wydawać normalne.
To wszystko nie wyglądało|na przestępstwo.
Henry miał po prostu taką pracę.
On i jego koledzy robili pieniądze na|nielegalnych interesach, a inni...
siedzieli na tyłkach i czekali na zasiłki.
Nasi mężowie nie byli neurochirurgami,|tylko prostymi facetami.
To był jedyny sposób,|żeby mogli więcej zarabiać.
Jest:
{Y:i}Po jakimś czasie|zaczęło mi się to wydawać normalne.
{Y:i}To wszystko nie wyglądało|na przestępstwo.
{Y:i}Henry miał po prostu taką pracę.
{Y:i}On i jego koledzy robili pieniądze na|nielegalnych interesach, a inni...
{Y:i}siedzieli na tyłkach i czekali na zasiłki.
{Y:i}Nasi mężowie nie byli neurochirurgami,|tylko prostymi facetami.
{Y:i}To był jedyny sposób,|żeby mogli więcej zarabiać.
Było:
Wszyscy się dobrze znaliśmy.
Nigdy nie pojawiał się nikt z zewnątrz.|Absolutnie nigdy.
Trzymaliśmy się zawsze razem|i wszystko wydawało się normalne.
Jest:
{Y:i}Wszyscy się dobrze znaliśmy.
{Y:i}Nigdy nie pojawiał się nikt z zewnątrz.|Absolutnie nigdy.
{Y:i}Trzymaliśmy się zawsze razem|i wszystko wydawało się normalne.
Było:
Zawsze były jakieś szykany.
Chcieli porozmawiać z Henrym|o tym czy o tamtym.
Kazali podpisywać|jakieś wezwania czy nakazy.
Ale przede wszystkim chcieli pieniędzy.
Parę dolarów wyciszało sprawę|bez względu na to, co znaleźli.
Zawsze proponowałam im kawę.|Niektóre żony, jak Mickey Conway...
przeklinały ich i spluwały na podłogę.
Na swoją własną podłogę!|Według mnie było to bez sensu.
Lepiej było być grzecznym|i zadzwonić po adwokata.
"Najlepsze życzenia urodzinowe"
Zawsze robiliśmy wszystko razem,|zawsze z tymi samymi ludźmi.
Rocznice, chrzciny. Odwiedzaliśmy się|nawzajem w tym samym gronie.
Kobiety grały w karty.
Kiedy rodziły się dzieci, Mickey i Jimmy|byli zawsze pierwsi w szpitalu.
Jak jechaliśmy na wakacje|na Wyspy albo do Vegas...
jechaliśmy razem.
Nikt obcy nie był dopuszczany.|Przyzwyczaiłam się do tego.
Zaczęłam być dumna,|że mój mąż nadstawia karku...
żeby zapewnić nam lepsze życie.
Jest:
{Y:i}Zawsze były jakieś szykany.
{Y:i}Chcieli porozmawiać z Henrym|o tym czy o tamtym.
{Y:i}Kazali podpisywać|jakieś wezwania czy nakazy.
{Y:i}Ale przede wszystkim chcieli pieniędzy.
{Y:i}Parę dolarów wyciszało sprawę|bez względu na to, co znaleźli.
{Y:i}Zawsze proponowałam im kawę.|Niektóre żony, jak Mickey Conway...
{Y:i}przeklinały ich i spluwały na podłogę.
{Y:i}Na swoją własną podłogę!|Według mnie było to bez sensu.
{Y:i}Lepiej było być grzecznym|i zadzwonić po adwokata.
{Y:i}"Najlepsze życzenia urodzinowe"
{Y:i}Zawsze robiliśmy wszystko razem,|zawsze z tymi samymi ludźmi.
{Y:i}Rocznice, chrzciny. Odwiedzaliśmy się|nawzajem w tym samym gronie.
{Y:i}Kobiety grały w karty.
{Y:i}Kiedy rodziły się dzieci, Mickey i Jimmy|byli zawsze pierwsi w szpitalu.
{Y:i}Jak jechaliśmy na wakacje|na Wyspy albo do Vegas...
{Y:i}jechaliśmy razem.
{Y:i}Nikt obcy nie był dopuszczany.|Przyzwyczaiłam się do tego.
{Y:i}Zaczęłam być dumna,|że mój mąż nadstawia karku...
{Y:i}żeby zapewnić nam lepsze życie.
Było:
/Zawsze marzyłam, że zjawi się chłopiec,|/którego pokocham
/Będzie wysoki, przystojny i bogaty
11 czerwca 1970|Queens, Nowy Jork
Jest:
{Y:i}/Zawsze marzyłam, że zjawi się chłopiec,|/którego pokocham
{Y:i}/Będzie wysoki, przystojny i bogaty
{Y:b}11 czerwca 1970|Queens, Nowy Jork
Było:
Dla większości z nich|zabijanie nie było problemem.
Zabijanie było sposobem,|żeby nikt nie podskakiwał.
Jak podskoczyłeś, zabijali cię.|Wszyscy znali zasady.
Czasem nie trzeba było podskoczyć,|żeby cię ukatrupili.
Weszło to w zwyczaj. Kłócili się o byle co.
Zanim się połapałeś, już ktoś nie żył.
Strzelali do siebie nawzajem|przez cały czas.
Strzelanie do ludzi było normalną sprawą.|Żadnych ceregieli.
Mieliśmy poważny|problem z Billym Battsem.
To była delikatna sprawa.|Tommy zabił faceta z mafii.
Batts należał do rodziny Gambino|i był nietykalny.
Żeby załatwić takiego faceta,|trzeba było mieć dobry powód.
Potrzebna była zgoda...
jak nie, to byłeś następny w kolejce.
Sobota wieczór była dla żon, ale...
w piątek spotykaliśmy się|w Copacabanie z przyjaciółkami.
Jest:
{Y:i}Dla większości z nich|zabijanie nie było problemem.
{Y:i}Zabijanie było sposobem,|żeby nikt nie podskakiwał.
{Y:i}Jak podskoczyłeś, zabijali cię.|Wszyscy znali zasady.
{Y:i}Czasem nie trzeba było podskoczyć,|żeby cię ukatrupili.
{Y:i}Weszło to w zwyczaj. Kłócili się o byle co.
{Y:i}Zanim się połapałeś, już ktoś nie żył.
{Y:i}Strzelali do siebie nawzajem|przez cały czas.
{Y:i}Strzelanie do ludzi było normalną sprawą.|Żadnych ceregieli.
{Y:i}Mieliśmy poważny|problem z Billym Battsem.
{Y:i}To była delikatna sprawa.|Tommy zabił faceta z mafii.
{Y:i}Batts należał do rodziny Gambino|i był nietykalny.
{Y:i}Żeby załatwić takiego faceta,|trzeba było mieć dobry powód.
{Y:i}Potrzebna była zgoda...
{Y:i}jak nie, to byłeś następny w kolejce.
{Y:i}Sobota wieczór była dla żon, ale...
{Y:i}w piątek spotykaliśmy się|w Copacabanie z przyjaciółkami.
Było:
/Udawaj, że jej nie widzisz, kochanie
/Chociaż zmierza
/W naszą stronę
/Udawaj, że jej nie widzisz
/Kochanie
/Uśmiechnij się i udawaj
/Że jesteś szczęśliwa
/Za późno na ucieczkę
/Kochanie
/Zaciśnij zęby, jeśli łzy
/Zaczną płynąć
/Nie patrz jej w oczy
/Udawaj, że jej nie kochasz
/Udawaj, że jej nie widzisz
/W ogóle.
Jest:
{Y:i}/Udawaj, że jej nie widzisz, kochanie
{Y:i}/Chociaż zmierza
{Y:i}/W naszą stronę
{Y:i}/Udawaj, że jej nie widzisz
{Y:i}/Kochanie
{Y:i}/Uśmiechnij się i udawaj
{Y:i}/Że jesteś szczęśliwa
{Y:i}/Za późno na ucieczkę
{Y:i}/Kochanie
{Y:i}/Zaciśnij zęby, jeśli łzy
{Y:i}/Zaczną płynąć
{Y:i}/Nie patrz jej w oczy
{Y:i}/Udawaj, że jej nie kochasz
{Y:i}/Udawaj, że jej nie widzisz
{Y:i}/W ogóle.
Było:
Wynająłem dla Janice mieszkanie.
Dzięki temu mogłem z nią spędzać|kilka nocy w tygodniu.
Jest:
{Y:i}Wynająłem dla Janice mieszkanie.
{Y:i}Dzięki temu mogłem z nią spędzać|kilka nocy w tygodniu.
Było:
Karen wychowywała dzieci.|Nigdy o nic nie pytała.
Jest:
{Y:i}Karen wychowywała dzieci.|Nigdy o nic nie pytała.
Było:
Bawiliśmy się z Janice tak dobrze,|że zaczęła nawalać w pracy.
Musiałem pogadać z jej szefem.
Janice może robić to, na co ma ochotę!
Jest:
{Y:i}Bawiliśmy się z Janice tak dobrze,|że zaczęła nawalać w pracy.
{Y:i}Musiałem pogadać z jej szefem.
{Y:i}Janice może robić to, na co ma ochotę!
Było:
Chcę z tobą porozmawiać!
Trzymaj się z daleka od mojego męża,|słyszysz?
Otwórz!
Jest:
{Y:i}Chcę z tobą porozmawiać!
{Y:i}Trzymaj się z daleka od mojego męża,|słyszysz?
{Y:i}Otwórz!
Było:
pod numerem 2R!
Jest:
{Y:i}pod numerem 2R!
Było:
To jest mój mąż!|Znajdź sobie innego faceta!
Jest:
{Y:i}To jest mój mąż!|Znajdź sobie innego faceta!
Było:
Nie mogłam mu zrobić krzywdy.|Jakbym mogła go skrzywdzić?
Nie potrafiłam nawet go zostawić.
Prawda była taka, że...
nieważne jak bardzo byłam nieszczęśliwa...
wciąż mnie pociągał.
Dlaczego miałabym go komuś oddać?
Dlaczego ona miałaby wygrać?
Jest:
{Y:i}Nie mogłam mu zrobić krzywdy.|Jakbym mogła go skrzywdzić?
{Y:i}Nie potrafiłam nawet go zostawić.
{Y:i}Prawda była taka, że...
{Y:i}nieważne jak bardzo byłam nieszczęśliwa...
{Y:i}wciąż mnie pociągał.
{Y:i}Dlaczego miałabym go komuś oddać?
{Y:i}Dlaczego ona miałaby wygrać?
Było:
OGRÓD ZOOLOGICZNY
Jest:
{Y:b}OGRÓD ZOOLOGICZNY
Było:
Te lwy to był dobry pomysł,|bo pieniądze znalazły się natychmiast.
Jest:
{Y:i}Te lwy to był dobry pomysł,|bo pieniądze znalazły się natychmiast.
Było:
Resztę weekendu|spędziliśmy na wyścigach.
Jest:
{Y:i}Resztę weekendu|spędziliśmy na wyścigach.
Było:
Nie mogłem uwierzyć|w to, co się potem wydarzyło.
Kiedy wróciliśmy do domu,|gazety pisały tylko o nas.
Na początku nie wiedziałem nawet,|za co nas aresztowali.
Później dowiedziałem się,|że siostra tego faceta...
którego przycisnęliśmy,|pracowała jako maszynistka w FBI.
Trudno w to uwierzyć.|Musieliśmy akurat na nią trafić.
Cipa wydała wszystkich. Jimmy'ego, mnie.|Nawet swojego brata.
Sąd potrzebował sześciu godzin,|by orzec o naszej winie.
Sędzia dał nam po dziesięć lat,|jakby rozdawał cukierki.
Jest:
{Y:i}Nie mogłem uwierzyć|w to, co się potem wydarzyło.
{Y:i}Kiedy wróciliśmy do domu,|gazety pisały tylko o nas.
{Y:i}Na początku nie wiedziałem nawet,|za co nas aresztowali.
{Y:i}Później dowiedziałem się,|że siostra tego faceta...
{Y:i}którego przycisnęliśmy,|pracowała jako maszynistka w FBI.
{Y:i}Trudno w to uwierzyć.|Musieliśmy akurat na nią trafić.
{Y:i}Cipa wydała wszystkich. Jimmy'ego, mnie.|Nawet swojego brata.
{Y:i}Sąd potrzebował sześciu godzin,|by orzec o naszej winie.
{Y:i}Sędzia dał nam po dziesięć lat,|jakby rozdawał cukierki.
Było:
W więzieniu|kolacja była zawsze wydarzeniem.
Na pierwsze był makaron,|potem mięso albo ryba.
Paulie zajmował się kuchnią.|Dostał rok za obrazę sądu...
i miał wspaniały sposób|na robienie czosnku.
Krajał go brzytwą cieniutko...
i rozpuszczał na patelni z odrobiną oleju.
To był bardzo dobry sposób.
Vinnie był odpowiedzialny|za sos pomidorowy.
Jest:
{Y:i}W więzieniu|kolacja była zawsze wydarzeniem.
{Y:i}Na pierwsze był makaron,|potem mięso albo ryba.
{Y:i}Paulie zajmował się kuchnią.|Dostał rok za obrazę sądu...
{Y:i}i miał wspaniały sposób|na robienie czosnku.
{Y:i}Krajał go brzytwą cieniutko...
{Y:i}i rozpuszczał na patelni z odrobiną oleju.
{Y:i}To był bardzo dobry sposób.
{Y:i}Vinnie był odpowiedzialny|za sos pomidorowy.
Było:
Johnny Dio zajmował się mięsem.
Nie mieliśmy rusztu,|więc robił wszystko na patelni.
Pachniało w całym więzieniu|i klawisze umierali ze strachu...
ale stek był wspaniały.
Jest:
{Y:i}Johnny Dio zajmował się mięsem.
{Y:i}Nie mieliśmy rusztu,|więc robił wszystko na patelni.
{Y:i}Pachniało w całym więzieniu|i klawisze umierali ze strachu...
{Y:i}ale stek był wspaniały.
Było:
Kiedy wyobrażasz sobie więzienie,|przychodzą ci do głowy obrazy...
z filmów: te rzędy facetów za kratami.
Nie dotyczyło to naszych chłopców.
Nie było źle, ale brakowało mi Jimmy'ego,|który siedział w Atlancie.
Jest:
{Y:i}Kiedy wyobrażasz sobie więzienie,|przychodzą ci do głowy obrazy...
{Y:i}z filmów: te rzędy facetów za kratami.
{Y:i}Nie dotyczyło to naszych chłopców.
{Y:i}Nie było źle, ale brakowało mi Jimmy'ego,|który siedział w Atlancie.
Było:
Wszyscy pozostali odsiadywali na serio,|gnieżdżąc się na kupie jak świnie.
My mieszkaliśmy osobno.|Więzienie do nas należało.
Jest:
{Y:i}Wszyscy pozostali odsiadywali na serio,|gnieżdżąc się na kupie jak świnie.
{Y:i}My mieszkaliśmy osobno.|Więzienie do nas należało.
Było:
Nawet klawisze, którzy nie dawali się|przekupić nie donosili na innych.
Jest:
{Y:i}Nawet klawisze, którzy nie dawali się|przekupić nie donosili na innych.
Było:
Zajęło mi tydzień,|żeby pozbyć się towaru z Pittsburgha.
Ale jak mi się udało, była z tego kupa forsy.
Mieszaliśmy prochy u Sandy.
Nawet jeśli Sandy więcej wąchała niż|mieszała, to i tak się opłacało.
W drugim tygodniu|zarobiłem 12000 dolarów.
Zapłaciłem pierwszą ratę za dom|i wszystko się kręciło.
Co jakiś czas musiałem tylko mówić|Sandy, że ją kocham.
Wszystko szło doskonale.
Brałem towar z Pittsburgha, więc Paulie|nie miał jak się o tym dowiedzieć.
Po paru tygodniach interes tak się|rozwinął, że potrzebowałem pomocy.
Wciągnąłem Jimmy'ego i Tommy'ego.
Jest:
{Y:i}Zajęło mi tydzień,|żeby pozbyć się towaru z Pittsburgha.
{Y:i}Ale jak mi się udało, była z tego kupa forsy.
{Y:i}Mieszaliśmy prochy u Sandy.
{Y:i}Nawet jeśli Sandy więcej wąchała niż|mieszała, to i tak się opłacało.
{Y:i}W drugim tygodniu|zarobiłem 12000 dolarów.
{Y:i}Zapłaciłem pierwszą ratę za dom|i wszystko się kręciło.
{Y:i}Co jakiś czas musiałem tylko mówić|Sandy, że ją kocham.
{Y:i}Wszystko szło doskonale.
{Y:i}Brałem towar z Pittsburgha, więc Paulie|nie miał jak się o tym dowiedzieć.
{Y:i}Po paru tygodniach interes tak się|rozwinął, że potrzebowałem pomocy.
{Y:i}Wciągnąłem Jimmy'ego i Tommy'ego.
Było:
Wydział Zwolnień Warunkowych
Jest:
{Y:b}Wydział Zwolnień Warunkowych
Było:
To ci faceci. Jimmy zorganizował coś,|co okazało się...
największym skokiem w historii Ameryki.|Skok na Lufthansę.
Tommy i Carbone mieli złapać strażnika|i zmusić go do otworzenia drzwi.
Frenchy i Joe Buddha mieli|zająć się robotnikami.
Johnny Roastbeef miał ich związać|i trzymać z dala od alarmu.
Nawet Stacks Edwards został włączony.
Grywał u nas na gitarze.|Wszyscy go bardzo lubili.
Miał za zadanie ukraść ciężarówkę...
a potem zezłomować ją|u znajomego w Jersey.
Tylko Morrie doprowadzał nas do szału.
Jest:
{Y:i}To ci faceci. Jimmy zorganizował coś,|co okazało się...
{Y:i}największym skokiem w historii Ameryki.|Skok na Lufthansę.
{Y:i}Tommy i Carbone mieli złapać strażnika|i zmusić go do otworzenia drzwi.
{Y:i}Frenchy i Joe Buddha mieli|zająć się robotnikami.
{Y:i}Johnny Roastbeef miał ich związać|i trzymać z dala od alarmu.
{Y:i}Nawet Stacks Edwards został włączony.
{Y:i}Grywał u nas na gitarze.|Wszyscy go bardzo lubili.
{Y:i}Miał za zadanie ukraść ciężarówkę...
{Y:i}a potem zezłomować ją|u znajomego w Jersey.
{Y:i}Tylko Morrie doprowadzał nas do szału.
Było:
Ponieważ on to nagrał...
domagał się od Jimmy'ego zaliczki|na konto przyszłego łupu.
Nie miał nic złego na myśli.|Po prostu, taki był.
Wszyscy dla mnie pracowali. Nawet|nasza opiekunka do dzieci, Lois Byrd.
Jest:
{Y:i}Ponieważ on to nagrał...
{Y:i}domagał się od Jimmy'ego zaliczki|na konto przyszłego łupu.
{Y:i}Nie miał nic złego na myśli.|Po prostu, taki był.
{Y:i}Wszyscy dla mnie pracowali. Nawet|nasza opiekunka do dzieci, Lois Byrd.
Było:
Stacks zawsze był szalony.
Zamiast pozbyć się ciężarówki tak,|jak było umówione, naćpał się...
poszedł do swojej dziewczyny i zanim się|obudził, gliny znalazły ciężarówkę.
Było o tym głośno w telewizji.
Mówili nawet,|że znaleźli odciski palców na kierownicy.
Było tylko kwestią czasu,|kiedy znajdą Stacksa.
Jest:
{Y:i}Stacks zawsze był szalony.
{Y:i}Zamiast pozbyć się ciężarówki tak,|jak było umówione, naćpał się...
{Y:i}poszedł do swojej dziewczyny i zanim się|obudził, gliny znalazły ciężarówkę.
{Y:i}Było o tym głośno w telewizji.
{Y:i}Mówili nawet,|że znaleźli odciski palców na kierownicy.
{Y:i}Było tylko kwestią czasu,|kiedy znajdą Stacksa.
Było:
/O, Henry, chłopcze,|/już wzywają cię kobzy
Jest:
{Y:i}/O, Henry, chłopcze,|/już wzywają cię kobzy
Było:
/Biegnij do doliny,|/biegnij w dół po zboczu
/Lato się skończyło
/I róże umierają
Wtedy po raz pierwszy zauważyłem,|że Jimmy ma strzaskane nerwy.
Myśli rozbiegały mu się w ośmiu|kierunkach jednocześnie.
Jest:
{Y:i}/Biegnij do doliny,|/biegnij w dół po zboczu
{Y:i}/Lato się skończyło
{Y:i}/I róże umierają
{Y:i}Wtedy po raz pierwszy zauważyłem,|że Jimmy ma strzaskane nerwy.
{Y:i}Myśli rozbiegały mu się w ośmiu|kierunkach jednocześnie.
Było:
Wtedy domyśliłem się,|że Jimmy ma zamiar załatwić Morriego.
Tak to jest. Tyle tylko trzeba,|żeby załatwić faceta.
Jest:
{Y:i}Wtedy domyśliłem się,|że Jimmy ma zamiar załatwić Morriego.
{Y:i}Tak to jest. Tyle tylko trzeba,|żeby załatwić faceta.
Było:
Próbowałem zyskać na czasie.
Miałem czas do ósmej albo dziewiątej,|żeby odwieść Jimmy'ego od jego planu.
Póki co, Jimmy był przekonany,|że popieram jego plan.
Jest:
{Y:i}Próbowałem zyskać na czasie.
{Y:i}Miałem czas do ósmej albo dziewiątej,|żeby odwieść Jimmy'ego od jego planu.
{Y:i}Póki co, Jimmy był przekonany,|że popieram jego plan.
Było:
Ciężar spadł mi z serca.
Morrie nie dowie się nigdy,|jak blisko otarł się o śmierć.
Nawet gdybym mu powiedział,|nie uwierzyłby.
Jest:
{Y:i}Ciężar spadł mi z serca.
{Y:i}Morrie nie dowie się nigdy,|jak blisko otarł się o śmierć.
{Y:i}Nawet gdybym mu powiedział,|nie uwierzyłby.
Było:
Jimmy zacierał wszystkie ślady,|które mogły łączyć go z napadem...
ale nie miało to nic wspólnego ze mną.
Ja mu dałem cynk,|a on mi dał pieniądze na Gwiazdkę.
Od tamtej pory trzymałem gębę na kłódkę.
Znałem Jimmy'ego.|Nie chciał się rozstać z gotówką.
Przekazał trochę forsy do góry,|do Pauliego, i to było wszystko.
Był chory na myśl,|że miałby się dzielić z tymi, co ją zwinęli.
Wolał ich wykończyć.|Co mnie to obchodziło?
O nic nie prosiłem.
A Jimmy zarabiał nieźle|dzięki moim interesom z Pittsburghiem.
Jeszcze sześć miesięcy po napadzie|znajdowali ciała.
Kiedy znaleźli Carbone'a w chłodni,|był tak sztywny...
że dopiero po dwóch dniach|mogli zrobić sekcję.
Nie widziałem jeszcze Jimmy'ego|tak zadowolonego.
Był jak dziecko.|Z Pittsburgha napływała forsa...
a po jakimś czasie|ucichła też sprawa Lufthansy.
Tego ranka Jimmy był bardzo szczęśliwy...
bo był to dzień,|kiedy mieli przyjąć Tommy'ego.
Był tak podniecony,|jakby to jego przyjmowali.
Dzwonił do Tommy'ego ze cztery razy.
Ustalili sygnał, żeby wiedział,|kiedy zakończyła się ceremonia.
Jest:
{Y:i}Jimmy zacierał wszystkie ślady,|które mogły łączyć go z napadem...
{Y:i}ale nie miało to nic wspólnego ze mną.
{Y:i}Ja mu dałem cynk,|a on mi dał pieniądze na Gwiazdkę.
{Y:i}Od tamtej pory trzymałem gębę na kłódkę.
{Y:i}Znałem Jimmy'ego.|Nie chciał się rozstać z gotówką.
{Y:i}Przekazał trochę forsy do góry,|do Pauliego, i to było wszystko.
{Y:i}Był chory na myśl,|że miałby się dzielić z tymi, co ją zwinęli.
{Y:i}Wolał ich wykończyć.|Co mnie to obchodziło?
{Y:i}O nic nie prosiłem.
{Y:i}A Jimmy zarabiał nieźle|dzięki moim interesom z Pittsburghiem.
{Y:i}Jeszcze sześć miesięcy po napadzie|znajdowali ciała.
{Y:i}Kiedy znaleźli Carbone'a w chłodni,|był tak sztywny...
{Y:i}że dopiero po dwóch dniach|mogli zrobić sekcję.
{Y:i}Nie widziałem jeszcze Jimmy'ego|tak zadowolonego.
{Y:i}Był jak dziecko.|Z Pittsburgha napływała forsa...
{Y:i}a po jakimś czasie|ucichła też sprawa Lufthansy.
{Y:i}Tego ranka Jimmy był bardzo szczęśliwy...
{Y:i}bo był to dzień,|kiedy mieli przyjąć Tommy'ego.
{Y:i}Był tak podniecony,|jakby to jego przyjmowali.
{Y:i}Dzwonił do Tommy'ego ze cztery razy.
{Y:i}Ustalili sygnał, żeby wiedział,|kiedy zakończyła się ceremonia.
Było:
Nazywaliśmy się wzajemnie|chłopcami z ferajny.
Mówiło się o kimś:
/Polubisz go. Jest w porządku.|/Należy do ferajny. Jest jednym z nas.
Rozumiesz?
Byliśmy chłopcami z ferajny.
Jimmy i ja nie mogliśmy być w mafii,|bo mieliśmy irlandzką krew.
Nie miało znaczenia,|że moja matka była z Sycylii.
Żeby zostać członkiem, trzeba było być|w stu procentach Włochem...
tak, żeby mogli odszukać|twoich krewnych w starym kraju.
To największy zaszczyt,|jaki mógł kogoś spotkać.
Oznaczało to, że należysz do rodziny,|do grupy.
Nikt się nie może do ciebie przypierdolić.
A ty, możesz przyjebać każdemu,|kto nie należy do mafii.
To pozwolenie na kradzież.|Pozwolenie na wszystko.
Jest:
{Y:i}Nazywaliśmy się wzajemnie|chłopcami z ferajny.
{Y:i}Mówiło się o kimś:
{Y:i}/Polubisz go. Jest w porządku.|/Należy do ferajny. Jest jednym z nas.
{Y:i}Rozumiesz?
{Y:i}Byliśmy chłopcami z ferajny.
{Y:i}Jimmy i ja nie mogliśmy być w mafii,|bo mieliśmy irlandzką krew.
{Y:i}Nie miało znaczenia,|że moja matka była z Sycylii.
{Y:i}Żeby zostać członkiem, trzeba było być|w stu procentach Włochem...
{Y:i}tak, żeby mogli odszukać|twoich krewnych w starym kraju.
{Y:i}To największy zaszczyt,|jaki mógł kogoś spotkać.
{Y:i}Oznaczało to, że należysz do rodziny,|do grupy.
{Y:i}Nikt się nie może do ciebie przypierdolić.
{Y:i}A ty, możesz przyjebać każdemu,|kto nie należy do mafii.
{Y:i}To pozwolenie na kradzież.|Pozwolenie na wszystko.
Było:
Jimmy uważał, że przez Tommy'ego...
my też jakby zaczynamy należeć.
Jeden z nas zostawał członkiem mafii.
Jest:
{Y:i}Jimmy uważał, że przez Tommy'ego...
{Y:i}my też jakby zaczynamy należeć.
{Y:i}Jeden z nas zostawał członkiem mafii.
Było:
Mieliśmy problem.|Zrobiliśmy, co było można.
Wiesz, o co chodzi.|Nie żyje i nic się nie dało zrobić.
Jest:
{Y:i}Mieliśmy problem.|Zrobiliśmy, co było można.
{Y:i}Wiesz, o co chodzi.|Nie żyje i nic się nie dało zrobić.
Było:
Nie żyje.
To wszystko.
Jest:
{Y:i}Nie żyje.
{Y:i}To wszystko.
Było:
To była zemsta za Billy'ego Battsa|i wiele innych spraw.
Jest:
{Y:i}To była zemsta za Billy'ego Battsa|i wiele innych spraw.
Było:
Nic nie mogliśmy na to poradzić.
Batts był w mafii, a Tommy nie.|Nie mogliśmy ruszyć palcem.
Sprawa między Włochami.|Makaroniarskie gówno.
Strzelili Tommy'emu w twarz...
żeby matka nie mogła mu urządzić|pogrzebu z otwartą trumną.
Niedziela, 11 maja 1980|6:55
Miałem gorący dzień.|Musiałem podrzucić pistolety Jimmy'emu...
żeby dopasował do nich tłumiki.
Musiałem pojechać po brata do szpitala...
i odebrać towar od Lois...
by przesłać go klientom z okolic Atlanty.
Zaraz wiedziałem, że nie będzie ich chciał|i nie odda mi pieniędzy.
Kupiłem je, bo mnie o to prosił,|a teraz ich nie chce.
Jest:
{Y:i}Nic nie mogliśmy na to poradzić.
{Y:i}Batts był w mafii, a Tommy nie.|Nie mogliśmy ruszyć palcem.
{Y:i}Sprawa między Włochami.|Makaroniarskie gówno.
{Y:i}Strzelili Tommy'emu w twarz...
{Y:i}żeby matka nie mogła mu urządzić|pogrzebu z otwartą trumną.
{Y:b}Niedziela, 11 maja 1980|6:55
{Y:i}Miałem gorący dzień.|Musiałem podrzucić pistolety Jimmy'emu...
{Y:i}żeby dopasował do nich tłumiki.
{Y:i}Musiałem pojechać po brata do szpitala...
{Y:i}i odebrać towar od Lois...
{Y:i}by przesłać go klientom z okolic Atlanty.
{Y:i}Zaraz wiedziałem, że nie będzie ich chciał|i nie odda mi pieniędzy.
{Y:i}Kupiłem je, bo mnie o to prosił,|a teraz ich nie chce.
Było:
Nic nie powiedziałem. Jimmy był tak|wkurzony, że nawet się nie pożegnał.
Jest:
{Y:i}Nic nie powiedziałem. Jimmy był tak|wkurzony, że nawet się nie pożegnał.
Było:
Faceci z Pittsburgha zawsze|potrzebowali broni.
Miałem się z nimi widzieć po południu|w sprawie towaru...
i byłem prawie pewny, że odzyskam forsę.
Jest:
{Y:i}Faceci z Pittsburgha zawsze|potrzebowali broni.
{Y:i}Miałem się z nimi widzieć po południu|w sprawie towaru...
{Y:i}i byłem prawie pewny, że odzyskam forsę.
Było:
W szpitalu lekarz Michaela|chciał mnie położyć do łóżka.
Jest:
{Y:i}W szpitalu lekarz Michaela|chciał mnie położyć do łóżka.
Było:
Powiedziałem mu też,|że imprezowałem całą noc.
Jest:
{Y:i}Powiedziałem mu też,|że imprezowałem całą noc.
Było:
Zlitował się nade mną, dał mi valium...
i wysłał do domu.
Miałem zamiar odwieźć brata do domu|i pojechać po Karen.
Jest:
{Y:i}Zlitował się nade mną, dał mi valium...
{Y:i}i wysłał do domu.
{Y:i}Miałem zamiar odwieźć brata do domu|i pojechać po Karen.
Było:
Tego wieczoru ja gotowałem.
Zacząłem podsmażać mięso|do sosu pomidorowego.
To był ulubiony sos Michaela.|Robiłem makaron z sosem...
pieczoną paprykę...
i fasolkę z oliwą.|Miałem trochę pięknych kotletów...
pokrojonych na kawałki...
które miałem usmażyć na przystawkę.
Także spędziłem w domu jakąś godzinkę.
Chciałem, żeby obiad był wcześniej,|tak bym mógł załatwić sprawę pistoletów.
Potem po towar do Lois,|żeby go wieczorem upłynnić do Atlanty.
Wyglądałem ciągle przez okno:|helikopter zniknął.
Jest:
{Y:i}Tego wieczoru ja gotowałem.
{Y:i}Zacząłem podsmażać mięso|do sosu pomidorowego.
{Y:i}To był ulubiony sos Michaela.|Robiłem makaron z sosem...
{Y:i}pieczoną paprykę...
{Y:i}i fasolkę z oliwą.|Miałem trochę pięknych kotletów...
{Y:i}pokrojonych na kawałki...
{Y:i}które miałem usmażyć na przystawkę.
{Y:i}Także spędziłem w domu jakąś godzinkę.
{Y:i}Chciałem, żeby obiad był wcześniej,|tak bym mógł załatwić sprawę pistoletów.
{Y:i}Potem po towar do Lois,|żeby go wieczorem upłynnić do Atlanty.
{Y:i}Wyglądałem ciągle przez okno:|helikopter zniknął.
Było:
/Dziś rano wszystko będzie w porządku
Jest:
{Y:i}/Dziś rano wszystko będzie w porządku
Było:
Musiałem wracać do domu|i przygotować pakunek dla Lois.
Musiałem też pojechać do Sandy|doprawić prochy.
Wiedziałem, że Sandy nie da mi spokoju.
Musiałem skończyć gotowanie|i przygotować Lois do drogi.
Jest:
{Y:i}Musiałem wracać do domu|i przygotować pakunek dla Lois.
{Y:i}Musiałem też pojechać do Sandy|doprawić prochy.
{Y:i}Wiedziałem, że Sandy nie da mi spokoju.
{Y:i}Musiałem skończyć gotowanie|i przygotować Lois do drogi.
Było:
I co robi po odłożeniu słuchawki?
Po tym, co jej powiedziałem?|Po tym, "tak, tak"?
Dzwoni z domu. Jeśli ktoś podsłuchiwał,|wiedział wszystko.
Kiedy paczka wychodzi ode mnie z domu|i którym samolotem leci.
Jak tylko wróciłem do domu,|zabrałem się do gotowania.
Miałem parę godzin do odlotu Lois.
Poprosiłem brata, żeby dopilnował kuchni.
Biedaczek, cały dzień patrzył na|helikoptery i sos pomidorowy.
Musiałem pojechać do Sandy,|wymieszać prochy i z powrotem do kuchni.
Jest:
{Y:i}I co robi po odłożeniu słuchawki?
{Y:i}Po tym, co jej powiedziałem?|Po tym, "tak, tak"?
{Y:i}Dzwoni z domu. Jeśli ktoś podsłuchiwał,|wiedział wszystko.
{Y:i}Kiedy paczka wychodzi ode mnie z domu|i którym samolotem leci.
{Y:i}Jak tylko wróciłem do domu,|zabrałem się do gotowania.
{Y:i}Miałem parę godzin do odlotu Lois.
{Y:i}Poprosiłem brata, żeby dopilnował kuchni.
{Y:i}Biedaczek, cały dzień patrzył na|helikoptery i sos pomidorowy.
{Y:i}Musiałem pojechać do Sandy,|wymieszać prochy i z powrotem do kuchni.
Było:
Co miałem zrobić, jak uparła się jechać|po ten przeklęty kapelusz?
Schowałem pakunek i chciałem|podrzucić ją do domu.
Jest:
{Y:i}Co miałem zrobić, jak uparła się jechać|po ten przeklęty kapelusz?
{Y:i}Schowałem pakunek i chciałem|podrzucić ją do domu.
Było:
Myślałem, że już po mnie, ale po|wrzaskach poznałem, że to gliny.
Tylko gliny tyle gadają.
Jest:
{Y:i}Myślałem, że już po mnie, ale po|wrzaskach poznałem, że to gliny.
{Y:i}Tylko gliny tyle gadają.
Było:
Epilog
Jest:
{Y:b}Epilog
Było:
Myślałem, że faceci z helikoptera to była...
lokalna policja w sprawie Lufthansy.|Okazało się, że to chłopcy od narkotyków.
Jest:
{Y:i}Myślałem, że faceci z helikoptera to była...
{Y:i}lokalna policja w sprawie Lufthansy.|Okazało się, że to chłopcy od narkotyków.
Było:
Rozpracowywali mnie od miesiąca.|Podsłuch, tajniacy, wszystko.
Jest:
{Y:i}Rozpracowywali mnie od miesiąca.|Podsłuch, tajniacy, wszystko.
Było:
Karen udało się namówić swoją matkę,|żeby zastawiła dom na kaucję i wyszedłem.
Miałem uczucie, że załatwią mnie,|jak tylko przekroczę próg więzienia.
Wiedziałem, że Paulie jest na mnie|wkurzony, a on był prędki.
I niepokoiłem się o Jimmy'ego.
Jimmy wiedział, że jeśli Paulie odkryje|jego udział w interesie...
zabije go w pierwszej kolejności.
Sprawy miały się źle.
Nie czułem się bezpieczny,|dopóki nie dotarłem do domu.
Żeby przeżyć,|musiałem sprzedać towar, którego...
gliny nie znalazły, a potem zniknąć|do czasu, aż sprawa nie ucichnie.
Jest:
{Y:i}Karen udało się namówić swoją matkę,|żeby zastawiła dom na kaucję i wyszedłem.
{Y:i}Miałem uczucie, że załatwią mnie,|jak tylko przekroczę próg więzienia.
{Y:i}Wiedziałem, że Paulie jest na mnie|wkurzony, a on był prędki.
{Y:i}I niepokoiłem się o Jimmy'ego.
{Y:i}Jimmy wiedział, że jeśli Paulie odkryje|jego udział w interesie...
{Y:i}zabije go w pierwszej kolejności.
{Y:i}Sprawy miały się źle.
{Y:i}Nie czułem się bezpieczny,|dopóki nie dotarłem do domu.
{Y:i}Żeby przeżyć,|musiałem sprzedać towar, którego...
{Y:i}gliny nie znalazły, a potem zniknąć|do czasu, aż sprawa nie ucichnie.
Było:
Paulie, tak mi przykro.
Jest:
{Y:i}Paulie, tak mi przykro.
Było:
Trzy dwieście.
Tyle mi dał. 3200 dolarów za życie.
Nie wystarczyłoby na trumnę.
Jest:
{Y:i}Trzy dwieście.
{Y:i}Tyle mi dał. 3200 dolarów za życie.
{Y:i}Nie wystarczyłoby na trumnę.
Było:
Jeśli jesteś jednym z nich,|nikt ci nie powie, że mają zamiar cię zabić.
Nie dzieje się to w ten sposób.
Nie ma żadnych awantur czy przekleństw|jak na filmach.
Twoi mordercy przychodzą z uśmiechem.|Jako przyjaciele.
Ludzie, którzy pomagali ci przez całe życie.
Przychodzą, kiedy jesteś najsłabszy|i najbardziej potrzebujesz ich pomocy.
Spotkałem się więc z Jimmym|w zatłoczonym lokalu.
Przyszedłem 15 minut przed czasem,|a Jimmy już tam był.
Usiadł przy stoliku pod oknem tak,|by widzieć kto podjeżdża.
Chciał wiedzieć, czy nie jestem śledzony.
Był bardzo zdenerwowany.|Nic ruszył nawet jedzenia.
Na pozór wszystko było w porządku.
Niby to omawialiśmy moją sprawę.
Ale miałem wrażenie, że Jimmy próbuje|wyczuć, czy nie sypię go, by ratować skórę.
Jest:
{Y:i}Jeśli jesteś jednym z nich,|nikt ci nie powie, że mają zamiar cię zabić.
{Y:i}Nie dzieje się to w ten sposób.
{Y:i}Nie ma żadnych awantur czy przekleństw|jak na filmach.
{Y:i}Twoi mordercy przychodzą z uśmiechem.|Jako przyjaciele.
{Y:i}Ludzie, którzy pomagali ci przez całe życie.
{Y:i}Przychodzą, kiedy jesteś najsłabszy|i najbardziej potrzebujesz ich pomocy.
{Y:i}Spotkałem się więc z Jimmym|w zatłoczonym lokalu.
{Y:i}Przyszedłem 15 minut przed czasem,|a Jimmy już tam był.
{Y:i}Usiadł przy stoliku pod oknem tak,|by widzieć kto podjeżdża.
{Y:i}Chciał wiedzieć, czy nie jestem śledzony.
{Y:i}Był bardzo zdenerwowany.|Nic ruszył nawet jedzenia.
{Y:i}Na pozór wszystko było w porządku.
{Y:i}Niby to omawialiśmy moją sprawę.
{Y:i}Ale miałem wrażenie, że Jimmy próbuje|wyczuć, czy nie sypię go, by ratować skórę.
Było:
Jimmy nigdy mnie wcześniej nie prosił,|żebym kogoś załatwił.
Teraz miałem z Anthonym|lecieć na Florydę z zadaniem.
To wtedy zorientowałem się,|że nie wróciłbym z Florydy żywy.
Prosiłem już i powtórzę raz jeszcze...|jeśli mam gdzieś jechać...
to żeby nie było tam zimno.
Jest:
{Y:i}Jimmy nigdy mnie wcześniej nie prosił,|żebym kogoś załatwił.
{Y:i}Teraz miałem z Anthonym|lecieć na Florydę z zadaniem.
{Y:i}To wtedy zorientowałem się,|że nie wróciłbym z Florydy żywy.
{Y:i}Prosiłem już i powtórzę raz jeszcze...|jeśli mam gdzieś jechać...
{Y:i}to żeby nie było tam zimno.
Było:
Łatwo było nam zniknąć.
Dom był na nazwisko teściowej.|Samochody zarejestrowane na żonę.
Moje dokumenty i prawo jazdy|były fałszywe.
Nigdy nie głosowałem|i nie płaciłem podatków.
Jedynie metryka urodzenia i nakaz|aresztowania świadczyły o tym, że żyję.
Jest:
{Y:i}Łatwo było nam zniknąć.
{Y:i}Dom był na nazwisko teściowej.|Samochody zarejestrowane na żonę.
{Y:i}Moje dokumenty i prawo jazdy|były fałszywe.
{Y:i}Nigdy nie głosowałem|i nie płaciłem podatków.
{Y:i}Jedynie metryka urodzenia i nakaz|aresztowania świadczyły o tym, że żyję.
Było:
Najtrudniej było rozstać się|z dawnym życiem.
Podobało mi się takie życie.
Byliśmy traktowani jak gwiazdy filmowe.|Mieliśmy wszystko.
Żony, matki, dzieci,|wszyscy z tego korzystali.
W kuchni trzymałem|papierowe torby z biżuterią.
Przy łóżku miałem miskę z kokainą.
Jest:
{Y:i}Najtrudniej było rozstać się|z dawnym życiem.
{Y:i}Podobało mi się takie życie.
{Y:i}Byliśmy traktowani jak gwiazdy filmowe.|Mieliśmy wszystko.
{Y:i}Żony, matki, dzieci,|wszyscy z tego korzystali.
{Y:i}W kuchni trzymałem|papierowe torby z biżuterią.
{Y:i}Przy łóżku miałem miskę z kokainą.
Było:
Jeśli czegoś potrzebowałem,|wystarczyło zadzwonić.
Samochody za darmo.|Klucze do tuzina kryjówek w mieście.
Mogłem postawić 20 tysięcy|w ciągu weekendu...
i przepuścić wygraną w tydzień,|albo pożyczyć na zapłacenie przegranej.
Jest:
{Y:i}Jeśli czegoś potrzebowałem,|wystarczyło zadzwonić.
{Y:i}Samochody za darmo.|Klucze do tuzina kryjówek w mieście.
{Y:i}Mogłem postawić 20 tysięcy|w ciągu weekendu...
{Y:i}i przepuścić wygraną w tydzień,|albo pożyczyć na zapłacenie przegranej.