o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
65350 (jako 'było') z ID:
121370 (jako 'jest').
Było:
Powrót do Miasteczka Salem
Jest:
{Y:b}POWRÓT DO|{Y:b}MIASTECZKA SALEM
Było:
To miał być rytuał ku czci płodności.
I jest,
on przeleciał jedną z żon wodza
my przyjechaliśmy filmować obrzezanie
tutaj tego jeszcze nikt nie nakręcił.
Jest:
To miał być rytuał|ku czci płodności.
I jest, on przeleciał|jedną z żon wodza.
My przyjechaliśmy|filmować obrzezanie.
Tutaj tego jeszcze|nikt nie nakręcił.
Było:
Nie bądź głupi, zostaw ten pistolet.
Jest:
Nie bądź głupi,|zostaw ten pistolet.
Było:
Nie należymy do nich. Oni mają swoje zwyczaje.
Ciekawe co by powiedzieli na komorę gazową w Kalifornii.
Jesteś sukinsynem !
Nie ma w Tobie ludzkich uczuć.
Przepraszamy, że przepędziliśmy te cycki.
O co Ci chodzi?
Wiecie ile tygodni straciliśmy, by nas zaakceptowali?
A Wy wszystko spieprzyliście!
Ma Pan syna w Ameryce, Jeremiego?
Jest:
Nie należymy do nich.|Oni mają swoje zwyczaje.
Ciekawe, co by powiedzieli na|komorę gazową w Kalifornii.
Jesteś sukinsynem!
Nie ma w tobie|ludzkich uczuć.
Przepraszamy, że|przepędziliśmy te cycki.
O co ci chodzi?
Wiecie, ile tygodni straciliśmy,|by nas zaakceptowali?
A wy wszystko spieprzyliście!
Ma pan syna w Ameryce,|Jeremiego?
Było:
Nie wiem, ale coś poważnego.
Czy on ...
Nie wiemy, ale Twoja żona przesyła alarmujące telegramy.
Jest:
Nie wiem, ale|coś poważnego.
Czy on...?
Nie wiemy, ale twoja żona|przesyła alarmujące telegramy.
Było:
Nie wiedziałem, że masz syna. Dlaczego nic nie powiedziałeś?
Jest:
Nie wiedziałem, że masz syna.|Dlaczego nic nie powiedziałeś?
Było:
Może przynajmniej nie jest taki jak Ty.
Coś Ci wpadło do oka.
- Co? | - To.
Jest:
Może przynajmniej|nie jest taki jak ty.
Coś ci wpadło do oka.
- Co?|- To.
Było:
Oczywiście, że wracam,
nic nie jest ważniejsze.
Co? Sally, dziękuję, że dałaś mi znać.
No proszę, jednak ma w sobie jakieś ludzkie uczucia.
Joe, chciałam byście się poznali, to mój mąż Alen.
Jest:
Oczywiście, że wracam,...
...nic nie jest ważniejsze.
Co? Sally, dziękuję,|że dałaś mi znać.
No proszę, jednak ma w|sobie jakieś ludzkie uczucia.
Joe, chciałam byście się|poznali, to mój mąż Alen.
Było:
Jak tam Jeremy, odzyskał przytomność?
Jest:
Jak tam Jeremy,|odzyskał przytomność?
Było:
Obawiam się że Sally, chyba trochę przesadziła.
Musiałam Cię tu ściągnąć.
Takich rzeczy się nie robi !
Nikt przede mną nie był tak blisko z tymi tubylcami.
Próbowaliśmy. Ale nie mamy z nim kontaktu. Jest w bardzo złym stanie.
Możesz wybierać. |Albo Ty, albo szpital psychiatryczny na 6 miesięcy.
Jasne, do domu wariatów go !
To nie dom wariatów. |To dobry szpital, specjalizują się w nastolatkach.
Kto jak kto, ale Ty nie widziałeś go już 3 lata.
Jest:
Obawiam się, że Sally,|chyba trochę przesadziła.
Musiałam cię tu ściągnąć.
Takich rzeczy się nie robi!
Nikt przede mną nie był tak|blisko z tymi tubylcami.
Próbowaliśmy. Ale nie mamy z nim|kontaktu. Jest w bardzo złym stanie.
Możesz wybierać. Albo ty, albo|szpital psychiatryczny na 6 miesięcy.
Jasne, do domu wariatów go!
To nie dom wariatów. To dobry szpital,|specjalizują się w nastolatkach.
Kto jak kto, ale ty nie|widziałeś go już 3 lata.
Było:
Co z Ciebie za ojciec.| Nie możesz go nawet rozpoznać?
Jest:
Co z ciebie za ojciec.|Nie możesz go nawet rozpoznać?
Było:
Jest tam. Elegancik. | Tylko Ty mogłaś go tak ubrać, zgadza się?
Jest:
Jest tam. Elegancik. Tylko ty|mogłaś go tak ubrać, zgadza się?
Było:
Nie powiedzieli Ci, że mi odbiło? Odpierdol się.
Jest:
Nie powiedzieli ci, że mi|odbiło? Odpierdol się.
Było:
Daj mi 5 minut, muszę się przyzwyczaić do cywilizacji.
Jest:
Daj mi 5 minut, muszę się|przyzwyczaić do cywilizacji.
Było:
Chciałbyś pojechać do Peru? Czy nie?
Czy Ty wiesz co ja chcę?
- Nazywa się Main. | - Wiocha.
To takie małe miasteczko, |nawet go nie ma na większości map.
Jest:
Chciałbyś pojechać|do Peru? Czy nie?
Czy ty wiesz|co ja chcę?
- Nazywa się Main.|- Wiocha.
To takie małe miasteczko, nawet|go nie ma na większości map.
Było:
Nie wiem jak Ty, ale ja się zbieram. Bierz resztę rzeczy.
Miałem taką ciotkę, mówiłem Ci o niej?
Jest:
Nie wiem jak ty, ale ja się|zbieram. Bierz resztę rzeczy.
Miałem taką ciotkę,|mówiłem ci o niej?
Było:
Zostawiła mi domek. Chyba teraz to jest jakaś ruina,
bo jak Twoja matka wychodziła za tego mecenasa ...
... jak mu tam ... Frank ...| ... właśnie Frank ...
... to powiedziała, że mogę go sobie wziąć.
Może zamiast płacić za taksówkę, kupimy samochód, co?
Wiedziałem, że właśnie ten Wam się spodoba.
Jest:
Zostawiła mi domek. Chyba|teraz to jest jakaś ruina...
...bo jak twoja matka wychodziła|za tego mecenasa...
- ...jak mu tam...|- Frank...|- Właśnie, Frank...
...to powiedziała, że|mogę go sobie wziąć.
Może zamiast płacić za taksówkę,|kupimy samochód, co?
Wiedziałem, że właśnie|ten wam się spodoba.
Było:
- Ile kosztuje? |- Tyle ile tu jest napisane 2000 $, zgodnie z cennikiem.
Za ten złom? Popatrz tu.
Lubię tego dzieciaka.| Nawet bardzo.
Słuchaj, za tydzień szef ma obniżyć ceną o 200 $
chyba mogę Wam go sprzedać taniej, | ale to wszystko co mogę zrobić.
Popatrz, będziemy musieli jeszcze kupić opony za przynajmniej 100 $.
Jest:
- Ile kosztuje?|- Tyle ile tu jest napisane 2000$,|zgodnie z cennikiem.
Za ten złom?|Popatrz tu.
Lubię tego dzieciaka.|Nawet bardzo.
Słuchaj, za tydzień szef ma|obniżyć ceną o 200$.
Chyba mogę wam go sprzedać taniej,|ale to wszystko co mogę zrobić.
Popatrz, będziemy musieli jeszcze|kupić opony za przynajmniej 100$.
Było:
Pomyśl nad 1000 $.
Jest:
Pomyśl nad 1000$.
Było:
Zauważyłem, muszę to zapisać. Dziękuję.
800 $?
Jest:
Zauważyłem, muszę|to zapisać. Dziękuję.
800$?
Było:
- Co na to powiesz, chłopcze? | - Nie wiem, rób co chcesz.
Jak się przejadę to się potargujemy.
Negocjacje? Chyba już się targowaliśmy.
Przed wypróbowaniem, on się targuje, a po wypróbowaniu ja.
Jest:
- Co na to powiesz, chłopcze?|- Nie wiem, rób co chcesz.
Jak się przejadę to|się potargujemy.
Negocjacje? Chyba już|się targowaliśmy.
Przed wypróbowaniem, on się|targuje, a po wypróbowaniu ja.
Było:
Proszę, jedź.
Miasteczko nazywa się Salem
Dawniej nazywało się Jerusalem,
ale mieszkańcy skrócili nazwę.
Chciałbym byś zgasił tego papierosa.
Jest:
Proszę, tylko zapal.
Miasteczko nazywa się Salem.
Dawniej nazywało się Jerusalem,|ale mieszkańcy skrócili nazwę.
Chciałbym byś zgasił|tego papierosa.
Było:
Odpierdol się, nie jesteś moim ojcem, |tak samo jak tamtych 3 czy 4 palantów.
A ich i tak bardziej lubiłem od Ciebie.
Przyjmuję krytykę, tylko koniec z przekleństwami, zgoda?
Cholera, dlaczego ja muszę być taki młody.
Te ciągłe przeprowadzki, kiedy ja dorosnę.
Słuchaj, potrafisz coś poza przeklinaniem i paleniem?
Jest:
Odpierdol się, nie jesteś moim ojcem,|tak samo jak tamtych 3 czy 4 palantów.
A ich i tak bardziej|lubiłem od ciebie.
Przyjmuję krytykę, tylko|koniec z przekleństwami, zgoda?
Cholera, dlaczego ja|muszę być taki młody.
Te ciągłe przeprowadzki,|kiedy ja dorosnę.
Słuchaj, potrafisz coś poza|przeklinaniem i paleniem?
Było:
Jasne. Dlatego ukradłem mercedesa Allena.
Kiedyś spędziłem tu trochę czasu z ciocią Klarą
Stare dzieje,
ale nigdy tego nie zapomnę.
Była tu taka dziewczyna, starsza ode mnie, miała 17 lat.
Ciotka poczuła, że coś się kroi między nami i odesłała mnie do domu.
Naprawdę to nie była moją ciotką, tylko znajomą rodziców.
Była bardzo klawa. Chyba dlatego dała mi ten dom.
Może żeby mi wynagrodzić krzywdę, którą mi wyrządziła.
Albo nie miała nikogo innego.
Jest:
Jasne. Dlatego ukradłem|mercedesa Allena.
Kiedyś spędziłem tu trochę|czasu z ciocią Klarą.
Stare dzieje, ale nigdy|tego nie zapomnę.
Była tu taka dziewczyna, starsza|ode mnie, miała 17 lat.
Ciotka poczuła, że coś się kroi|między nami i odesłała mnie do domu.
Naprawdę to nie była moją ciotką,|tylko znajomą rodziców.
Była bardzo klawa. Chyba|dlatego dała mi ten dom.
Może żeby mi wynagrodzić|krzywdę, którą mi wyrządziła.
Albo nie miała|nikogo innego.
Było:
- 10 galonów bezołowiowej. | - Bezołowiowa się skończyła.
- A coś do picia? Coca cola? | - Też się skończyła.
Jest:
- 10 galonów bezołowiowej.|- Bezołowiowa się skończyła.
- A coś do picia? Coca cola?|- Też się skończyła.
Było:
Jest tu stara szkoła, nawet w niezłym stanie.
Towarzystwo historyczne dba o to.
Chcemy żeby wszystko było zachowane.
Ej przyjacielu, a stary dom Hooperowej, |jest na wzgórzu, tam za szkołą?
Tak? Nie? Może?
Do zobaczenia sąsiedzie.
- Do zobaczenia? |- Tak będziemy prowadzić długie dyskusje do późna w nocy.
Miło się z Tobą rozmawiało.
//Josef wrócił.
//Mój Josef,
//teraz już dorosły mężczyzna
//Nasz Josef
Jest:
Jest tu stara szkoła,|nawet w niezłym stanie.
Towarzystwo Historyczne dba o to.
Chcemy żeby wszystko|było zachowane.
Ej, przyjacielu, a stary dom Hooperowej,|jest na wzgórzu, tam za szkołą?
Tak? Nie?|Może?
Do zobaczenia, sąsiedzie.
- Do zobaczenia?|- Tak będziemy prowadzić długie|dyskusje do późna w nocy.
Miło się z tobą rozmawiało.
{Y:i}Josef wrócił.
{Y:i}Mój Josef...
{Y:i}teraz już dorosły mężczyzna.
{Y:i}Nasz Josef...
Było:
Uważaj gdzie stąpasz.
Jest:
Uważaj, gdzie stąpasz.
Było:
Nie mogłeś dostać któregoś z tamtych ładnych domów?
To jest ładny dom,
tylko posprzątamy.
Jest:
Nie mogłeś dostać któregoś|z tamtych ładnych domów?
To jest ładny dom,|tylko posprzątamy.
Było:
Dziękuję ciociu Klaro.
Jest:
Dziękuję, ciociu Klaro.
Było:
Stolarka, malowanie, coś w tym stylu?
Cholera, wiedziałem. Znowu niewolnictwo.
Jest:
Stolarka, malowanie,|coś w tym stylu?
Cholera, wiedziałem.|Znowu niewolnictwo.
Było:
Tylko nie mów tego przy nich.
I co teraz niby zrobiłem? A może Ty coś zrobiłeś?
Jest:
Tylko nie mów|tego przy nich.
I co teraz niby zrobiłem?|A może ty coś zrobiłeś?
Było:
- A co Was to obchodzi? | - Jerry, ja będę rozmawiał, ok?. Idź do miasta i zobacz co słychać w szkole.
- Spływaj, tak? |- Tak wróć za godzinę.
To mój dom szeryfie, dostałem go w spadku.
Ma Pan na to dowód?
Tak gdzieś tu.
Jest:
- A co Was to obchodzi?|- Jerry, ja będę rozmawiał, ok? Idź do|miasta, i zobacz, co słychać w szkole.
- Spływać, tak?|- Tak, wróć za godzinę.
To mój dom szeryfie,|dostałem go w spadku.
Ma pan na to dowód?
Tak, gdzieś tu.
Było:
Na razie go zatrzymam. Pokarzemy to sędziemu.
Macie tu sędziego? W takim małym mieście?
Dokument odbierze Pan od sędziego osobiście.
To ten duży budynek na końcu ulicy.
// Jest tutaj, Jeremy, jest tutaj?
Co tu robisz chłopcze?
Jest:
Na razie go zatrzymam.|Pokarzemy to sędziemu.
Macie tu sędziego?|W takim małym mieście?
Dokument odbierze pan|od sędziego osobiście.
To ten duży budynek|na końcu ulicy.
{Y:i}Jest tutaj, Jeremy,|{Y:i}jest tutaj?
Co tu robisz, chłopcze?
Było:
Dobra wyłączcie silnik i wysiadać.
Jest:
Dobra wyłączcie|silnik i wysiadać.
Było:
Wiecie, że w Jerusalem nie wolno przekraczać prędkości.
Jest:
Wiecie, że w Jerusalem nie|wolno przekraczać prędkości.
Było:
Nigdy nie jedźcie do Salem.
Zamknij się Cheryll.
Żartujesz sobie z naszego miasta?
Pytałem, czy żartujesz sobie z naszego miasta.
Jest:
"Nigdy nie jedźcie do Salem."
Zamknij się, Cheryll.
Żartujesz sobie z|naszego miasta?
Pytałem, czy żartujesz|sobie z naszego miasta.
Było:
Nie możemy Was wypuścić. Dziś jest nasze Święto.
Jest:
Nie możemy was wypuścić.|Dziś jest nasze Święto.
Było:
Co robicie? Zostawcie nas.
Posłuchaj mnie, uciekaj do kościoła.
Oni nie mogą za tobą tam wejść. Zrozumiałaś?
Jak odejdą, uciekaj do domku na wzgórzu.
Zostawcie ją.
Jest:
Co robicie?|Zostawcie nas.
Posłuchaj mnie,|uciekaj do kościoła.
Oni nie mogą za tobą|tam wejść. Zrozumiałaś?
Jak odejdą, uciekaj|do domku na wzgórzu.
Zostawcie mnie.
Było:
Pójdzie do domu Klary
Tak jak kazał sędzia Axel.
Jest:
Pójdzie do domu Klary.
Tak jak kazał|sędzia Axel.
Było:
Cholera, to moja Whisky.
Tylko połowa ty sukinsynu.
Dziewczynki, co tu robicie o tej porze?
Jest:
Cholera, to moja whisky.
Tylko połowa,|ty sukinsynu.
Dziewczynki, co tu|robicie o tej porze?
Było:
Nie podobają się Wam nasze ubrania?
Chodźcie zobaczyć jacy my jesteśmy zabawni.
Popatrz, nie przyszły same.
Jest:
Nie podobają się|wam nasze ubrania?
Chodźcie zobaczyć, jacy|my jesteśmy zabawni.
Popatrz, nie|przyszły same.
Było:
Zobacz jakie mają oczy.
Jest:
Zobacz, jakie mają oczy.
Było:
Cofnijcie się. Nie podchodźcie bliżej.
Jak podejdą to uderzę któreś.
Walnij w dziecko, a wylądujesz w pierdlu.
Co to tam się dzieje?
Jest:
Cofnijcie się.|Nie podchodźcie bliżej.
Jak podejdą to|uderzę któreś.
Walnij w dziecko,|a wylądujesz w pierdlu.
Co tam się dzieje?
Było:
Ratunku pomóżcie mi.
Zabili, o Boże.
Jest:
Ratunku, pomóżcie mi!
Zabili, o Boże!
Było:
Nie uwierzy Pan.
Jest:
Nie uwierzy pan!
Było:
Jeremy, przynieś szklankę wody.
Złapali nas i zabili ich
było mnóstwo krwi.
Jest:
Jeremy, przynieś|szklankę wody.
Złapali nas i zabili ich!
Było mnóstwo krwi!
Było:
Tak, ale coś się jednak stało.
Jest:
Tak, ale coś się|jednak stało.
Było:
Powiedz mi co się stało.
- Zabili ich. | - Kto?
- Wyciągnęli ich z auta i zabili. |- Kto?
Tutejsi ludzie. Wszyscy całe miasto.
Myślisz, że zwariowałam, ale to prawda.
To jest dom sędziego. On Cię wysłucha.
Jest:
Powiedz mi, co się stało.
- Zabili ich.|- Kto?
- Wyciągnęli ich z auta i zabili.|- Kto?
Tutejsi ludzie.|Wszyscy, całe miasto.
Myślisz, że zwariowałam,|ale to prawda.
To jest dom sędziego.|On cię wysłucha.
Było:
Spokojnie, wszystko opowiemy sędziemu.
Przepraszamy za to najście, ale to pilna sprawa.
Jestem Joe Weber, krewny Klary.
Stało się coś w co był zamieszany tutejszy konstabl.
Bardzo proszę Was do środka i tę dziwnie ubraną panią także.
Marta jest w kuchni i przygotowuje desery.
To nasz lekarz, dr. Fenton i jego żona.
A to ich urocza wnuczka, Amanda.
Dziecko, ty się cała trzęsiesz.
Jest:
Spokojnie, wszystko|opowiemy sędziemu.
Przepraszamy za to najście,|ale to pilna sprawa.
Jestem Joe Weber,|krewny Klary.
Stało się coś, w co był|zamieszany tutejszy konstabl.
Bardzo proszę was do środka i|tę dziwnie ubraną panią także.
Marta jest w kuchni i|przygotowuje desery.
To nasz lekarz,|dr Fenton i jego żona.
A to ich urocza|wnuczka, Amanda.
Dziecko, ty się|cała trzęsiesz.
Było:
Chodź obejrzę cię.
Siadaj
Sądząc po oczach, dosyć niedawno wzięła jakieś narkotyki.
mówi niespójnie, ale twierdzi cały czas, |że została napadnięta przez Waszego konstabla.
To degenerat, to już nie pierwszy raz.
Jest:
Chodź, obejrzę cię.
Usiądź.
Sądząc po oczach, dosyć|niedawno zażyła jakieś narkotyki.
Mówi niespójnie, ale twierdzi cały czas, że|została napadnięta przez waszego konstabla.
To degenerat, to już|nie pierwszy raz.
Było:
Tak, nie mówmy o tych ponuractwach.
Amando, zaprowadź go na ślub. Może nigdy nie widział ślubu.
Dobrze dziadku. Z przyjemnością.
Jest:
Tak, nie mówmy o|tych ponuractwach.
Amando, zaprowadź go na ślub.|Może nigdy nie widział ślubu.
Dobrze dziadku.|Z przyjemnością.
Było:
Taka mała uroczystość rodzinna. Będzie mile widziany.
Dam sobie radę tato, nic mi nie będzie.
Nie. Niech go Pan samego nie puszcza.
Jest:
Taka mała uroczystość rodzinna.|Będzie mile widziany.
Dam sobie radę tato,|nic mi nie będzie.
Nie. Niech go pan|samego nie puszcza.
Było:
Chyba musiało mi się to wszystko wydawać.
Pamiętam, byliśmy w samochodzie, mówiłam, żeby tu nie jechać
ale mnie nie słuchali.
Jest:
Chyba musiało mi się|to wszystko wydawać.
Pamiętam, byliśmy w samochodzie,|mówiłam, żeby tu nie jechać...
...ale mnie nie słuchali.
Było:
To ona
ona tam była
ona też ich zabijała.
Jest:
To ona.
Ona tam była.
Ona też ich zabijała.
Było:
Spokojnie Cheryll, nic Ci nie zrobią.
Jest:
Spokojnie Cheryll,|nic ci nie zrobią.
Było:
To Twoja ciotka. Poznajesz?
Jest:
To twoja ciotka.|Poznajesz?
Było:
Jeszcze się nie domyśliłeś panie antropologu?
Jest:
Jeszcze się nie domyśliłeś,|panie antropologu?
Było:
Jesteśmy najstarszą rasą,
mieszkamy sobie spokojnie wśród ludzi,
chroni nas sceptycyzm,
przecież nie możemy istnieć
Wampiry
Jest:
Jesteśmy najstarszą rasą.
Mieszkamy sobie|spokojnie wśród ludzi...
Chroni nas sceptycyzm...
Przecież nie możemy istnieć.
Wampiry.
Było:
Łatwiej to wymówić
Jest:
Łatwiej to wymówić.
Było:
Od kiedy wampiry potrzebują rewolwerów?
Jest:
Od kiedy wampiry|potrzebują rewolwerów?
Było:
Pewnie ze sto lat z tego nie strzelano.
Ale dziś ludzi łatwiej przekonać bronią.
Jest:
Pewnie ze sto lat z|tego nie strzelano.
Ale dziś ludzi łatwiej|przekonać bronią.
Było:
Rozumiem, że tę dziewczynę zamordowali
Poszukajmy Twojego syna.
Widziałeś więcej niż ktokolwiek inny
widziałeś wojnę, głód, zabijanie dla zysku
Myślisz, że jesteśmy gorsi niż reszta Świata?
Ty sukinsynu, gdybyś nie miał mojego syna,
to bym Ci tak dowalił, żeby Cię rodzona matka nie poznała.
Jest:
Rozumiem, że tę|dziewczynę zamordowali.
Poszukajmy twojego syna.
Widziałeś więcej niż|ktokolwiek inny...
widziałeś wojnę, głód,|zabijanie dla zysku.
Myślisz, że jesteśmy gorsi|niż reszta świata?
Ty sukinsynu, gdybyś nie|miał mojego syna...
...to bym ci tak dowalił, że cię|rodzona matka nie poznała.
Było:
Kilku obcych trzyma bydło na mięso,
ale my trzymamy je dla krwi.
Widzisz, ludzka krew jest lepsza, ale w dzisiejszych czasach
narkotyki, alkohol, AIDS, sam wiesz.
Jest:
Kilku obcych trzyma|bydło na mięso...
...ale my trzymamy|je dla krwi.
Widzisz, ludzka krew jest lepsza,|ale w dzisiejszych czasach...
...narkotyki, alkohol,|AIDS, sam wiesz.
Było:
Sędzia pozwolił nam trochę poszaleć, jak za dawnych czasów
kiedy krew była dobra i czysta.
Rasy krów tak samo jak dają różne gatunki mleka, dają też różne gatunki krwi.
Dość mam krów, gdzie jest mój syn.
Wszystko w swoim czasie.
Jest:
Sędzia pozwolił nam trochę|poszaleć, jak za dawnych czasów...
...kiedy krew była|dobra i czysta.
Rasy krów tak samo jak różne gatunki|dają mleko, dają też różne gatunki krwi.
Dość mam krów,|gdzie jest mój syn.
Było:
- Kto tu się boi. |- Chodź, przyłącz się do nas.
Co za szkoda, tyle krwi się zmarnowało.
Szybko sprzątacie po morderstwie.
Widzisz, Pani obiera czosnek
takie są właśnie mity o nas
Patrz tu
lustro
odbijam się w nim tak samo jak Ty.
To brzmi tak jakbyście chcieli abym to wszystko opisał.
Tak młody człowieku, chcemy.
Jest:
- Kto tu się boi.|- Chodź, przyłącz się do nas.
Co za szkoda, tyle|krwi się zmarnowało.
Szybko sprzątacie|po morderstwie.
Widzisz, pani obiera czosnek.
Takie są właśnie|mity o nas.
Popatrz tu.
Lustro...
Odbijam się w nim|tak samo jak ty.
To brzmi tak jakbyście chcieli,|abym to wszystko opisał.
Tak, młody człowieku, chcemy.
Było:
Ale musi to napisać ktoś odpowiednio do tego przygotowany.
Ktoś kto żyje w czasach, które opisuje.
Jest:
Ale musi to napisać ktoś|odpowiednio do tego przygotowany.
Ktoś, kto żyje w czasach,|które opisuje.
Było:
To mnie kochałeś kiedy byłeś małym chłopcem ...
Wtedy też byłaś jedną z nich?
... i tak lubiłeś kiedy Cię tuliłam do siebie ...
Tak, to były najszczęśliwsze chwile mojego dzieciństwa.
Mógłbyś napisać coś naprawdę ważnego
może ludzie by inaczej by na nas patrzyli już zawsze.
Jest:
To mnie kochałeś, kiedy|byłeś małym chłopcem...
Wtedy też byłaś|jedną z nich?
I tak lubiłeś, gdy cię|tuliłam do siebie...
Tak, to były najszczęśliwsze|chwile mojego dzieciństwa.
Mógłbyś napisać coś|naprawdę ważnego.
Może ludzie by inaczej by|na nas patrzyli, już zawsze.
Było:
- Biblię. |- Jesteś wiarygodny.
Zawodowo zajmujesz się opisywaniem dziwnych zwyczajów.
A Wy sobie będziecie mordować mając mnie za wspólnika.
Jest:
- Biblię.|- Jesteś wiarygodny.
Zawodowo zajmujesz się|opisywaniem dziwnych zwyczajów.
A wy sobie będziecie mordować,|mając mnie za wspólnika.
Było:
Powiedziałem przecież, że nie żywimy się ludzką krwią ...
... poza małymi wyjątkami.
Uspokój go. On się niepokoi o syna.
Tak. Musimy go uspokoić.
Czy Wy kiedyś śpicie?
Jest:
Powiedziałem przecież, że|nie żywimy się ludzką krwią...
...poza małymi wyjątkami.
Uspokój go. On się|niepokoi o syna.
Tak.|Musimy go uspokoić.
Czy wy kiedyś śpicie?
Było:
Nie, śpię tyle ile trzeba.
Jest:
Nie, śpię tyle, ile trzeba.
Było:
Bawi się ze wszystkimi, ma już nowych kolegów.
Jest:
Bawi się ze wszystkimi,|ma już nowych kolegów.
Było:
Widzisz, bezpieczny jak w domu.
Tak samo szczęśliwy jak Ty kiedy tu bywałeś.
Jest tu ktoś kto Cię zupełnie uspokoi ...
... ktoś kto czekał na Ciebie cały czas.
Czekałam na Ciebie
Mój Joe
Byłabym szczęśliwa gdybyś znów był mój?
Jest:
Widzisz, bezpieczny|jak w domu.
Tak samo szczęśliwy, jak|ty, kiedy tu bywałeś.
Jest tu ktoś, kto o ciebie|się zupełnie uspokoi.
Ktoś, kto czekał|na ciebie cały czas.
Czekałam na ciebie.
Mój Joe...
Byłabym szczęśliwa,|gdybyś znów był mój.
Było:
Wyluzuj, on należy do Khati.
Jestem wciąż taka sama, Joe.
Czekałam na Ciebie
i chciałabym byś został ze mną.
Miałam 17 lat ...
... Ty tylko 14 ...
... byłeś za młody ...
... ale kocham Cię ...
... więc czekałam ...
... wiedziałam, że wrócisz.
Był nasz od kiedy się urodził.
Jest:
Wyluzuj, on należy do Cathy.
Jestem wciąż|taka sama, Joe.
Czekałam na ciebie...
...i chciałabym|byś został ze mną.
Miałam 17 lat...
...ty tylko 14...
...byłeś za młody...
...ale kocham cię.
Więc czekałam...
Wiedziałam, że wrócisz.
Był nasz, od|kiedy się urodził.
Było:
Musi ją dać nam dobrowolnie.
Chcesz sprawdzić czy jakiś człowiek może nas pokochać.
Jeśli nas pokocha, to będzie moim następcą ...
... jak nie wyślę go wprost do Piekła.
Śpij dobrze kochanie.
Idź powoli. Spokojnie.
Jest:
Musi ją dać nam|dobrowolnie.
Chcesz sprawdzić czy jakiś|człowiek może nas pokochać.
Jeśli nas pokocha, to|będzie moim następcą...
...jak nie, wyślę go|wprost do Piekła.
Śpij dobrze, kochanie.
Idź powoli.|Spokojnie.
Było:
Wsiądziemy do auta i wyjedziemy stąd nie zatrzymując się.
Jest:
Wsiądziemy do auta i wyjedziemy|stąd, nie zatrzymując się.
Było:
Wiesz że to nie są ludzie? Wiesz kim są?
Nie chcą nas zabić. Mogliby to już dawno zrobić.
A jeśli nie chcą nas zabić, to co im chodzi?
Kto Ci to wszystko mówił? Ta dziewczyna?
Jedźmy do domu. Skończymy wszystko jak przyrzekłeś.
Jest:
Wiesz, że to nie są ludzie?|Wiesz, kim są?
Nie chcą nas zabić.|Mogliby to już dawno zrobić.
A jeśli nie chcą nas|zabić, to co im chodzi?
Kto ci to wszystko mówił?|Ta dziewczyna?
Jedźmy do domu. Skończymy|wszystko jak przyrzekłeś.
Było:
Gdzie byłeś całą noc. Mnie raczej nie szukałeś.
Kazałem Ci się zamknąć.
Co z Tobą?
Jest:
Gdzie byłeś całą noc?|Mnie raczej nie szukałeś.
Kazałem ci się zamknąć.
Co z tobą?
Było:
Muszę się przespać. Co się ze mną dzieje?
- Dali Ci coś? |- Nie, oni są przeciwni narkotykom.
Wszedłem w zamknięte społeczeństwo ...
...zdradzono mi najgłębsze sekrety ...
... najstarszej i najbardziej znienawidzonej ...
... rasy na ziemi.
Znalazłem ich nie w jakimś odległym kraju słowiańskim ...
... ale tu w Ameryce.
Wiem, że zabijali od wieków ...
... moje życie i życie mojego syna nie znaczy dla nich nic ...
... ale chcą mieć Biblię.
Co Ci chodzi po głowie?
Nie to co myślisz.
Jeremy, czy miałeś ...
... miałeś dziewczynę ostatniej nocy?
Jest:
Muszę się przespać.|Co się ze mną dzieje?
- Dali ci coś?|- Nie, oni są przeciwni narkotykom.
Wszedłem w zamknięte|społeczeństwo.
Zdradzono mi|najgłębsze sekrety...
...najstarszej i najbardziej|znienawidzonej...
...rasy na ziemi.
Znalazłem ich nie w jakimś|odległym kraju słowiańskim...
...ale tu, w Ameryce.
Wiem, że zabijali od wieków...
...moje życie i życie mojego|syna nie znaczy dla nich nic...
...ale chcą mieć Biblię.
Co ci chodzi po głowie?
Nie to, co myślisz.
Jeremy, czy miałeś...
...miałeś dziewczynę|ostatniej nocy?
Było:
A Ty?
Nie spałeś. Skąd masz tyle sił?
Nie możesz się doczekać nocy?
Ok, Oni są w porządku, przynajmniej nie zamieniają się |w nietoperze jak w tych głupich bajkach.
Nad Orinoko widziałem masę nietoperzy, łatwo je zabić.
Ale nie lubię jak ktoś wypija z Ciebie krew a potem z Tobą rozmawia.
Możesz mnie tu zostawić, będę w dobrych rękach.
Daj spokój. Do roboty.
Pójdziesz dziś ze mną do szkoły.
Powiedzieli, żebym Ci przyprowadził.
Jest:
A ty?
Nie spałeś.|Skąd masz tyle sił?
Nie możesz się|doczekać nocy?
Ok. Oni są w porządku, przynajmniej nie zamieniają|się w nietoperze jak w tych głupich bajkach.
Nad Orinoko widziałem masę|nietoperzy, łatwo je zabić.
Ale nie lubię jak ktoś wypija z ciebie|krew a potem z tobą rozmawia.
Możesz mnie tu zostawić,|będę w dobrych rękach.
Daj spokój.|Do roboty.
Pójdziesz dziś ze|mną do szkoły?
Powiedzieli, żebym|ci przyprowadził.
Było:
Jesteś teraz moim asystentem?
Mieliśmy robić wszystko razem. Mamy okazję.
Jest:
Jesteś teraz moim|asystentem?
Mieliśmy robić wszystko|razem. Mamy okazję.
Było:
Krowy zregenerują krew w ciągu tygodnia |i znowu będzie można z nich korzystać.
Jest:
Krowy zregenerują krew w ciągu tygodnia|i znowu będzie można z nich korzystać.
Było:
To łagodniejsze niż rzeźnia, którą Wy robicie.
Tak naprawdę to wolę ludzką krew.
Mąż mówi, że mam kłopoty z piciem.
- Kto to? | - Zobaczymy.
Możemy Panu pomóc?
Myślałem, że to Wam trzeba pomóc, dlatego stanąłem.
Dokąd Pan jedzie?
To zależy gdzie teraz jestem.
Jest:
To łagodniejsze niż rzeźnia,|którą wy urządzacie.
Tak naprawdę, to|wolę ludzką krew.
Mąż mówi, że mam|kłopoty z piciem.
- Kto to?|- Zobaczymy.
Możemy panu pomóc?
Myślałem, że to wam trzeba|pomóc, dlatego stanąłem.
Dokąd pan jedzie?
To zależy, gdzie teraz jestem.
Było:
Może jednak mi Pan pomoże, szukam znajomego, |nazywa się Kesserling.
Poznaje go Pan?
- Nie| - Nawet nie popatrzył Pan na zdjęcie.
Nie znam go. Ma Pan zepsute światła w samochodzie.
Wiem, Pan to wie, tylko ten grat tego nie wie.
Jest:
Może jednak mi pan pomoże, szukam|znajomego, nazywa się Kesserling.
Poznaje go pan?
- Nie.|- Nawet nie popatrzył pan na zdjęcie.
Nie znam go. Ma pan zepsute|światła w samochodzie.
Wiem, pan to wie, tylko|ten grat tego nie wie.
Było:
Poznajesz tą twarz młody człowieku?
Nawet nie wiem jaki jest holenderski akcent.
Tato chodźmy.
Coś się dzieje w tym mieście o tej porze?
W takich dziurach zazwyczaj wszystko zamykają o 22.
Dziś jest wyjątkowa okazja. Dokąd chce pan jechać?
Jest:
Poznajesz tą twarz,|młody człowieku?
Nawet nie wiem jaki|jest holenderski akcent.
Tato, chodźmy.
Coś się dzieje w tym|mieście o tej porze?
W takich dziurach zazwyczaj|wszystko zamykają o 22:00.
Dziś jest wyjątkowa okazja.|Dokąd chce pan jechać?
Było:
Muszę uważać, kieruję instynktownie.
Jestem kiepskim kierowcą. Pewnego dnia się zabiję.
Ma Pan szczęście i to duże.
Widzisz co się dzieje z ludźmi na starość?
Przysięgam wierność sztandarowi amerykańskiemu
przysięgam strzec niepodzielnej republiki
wolności i sprawiedliwości.
Jest:
Muszę uważać,|kieruję instynktownie.
Jestem kiepskim kierowcą.|Pewnego dnia się zabiję.
Ma pan szczęście i to duże.
Widzisz co się dzieje|z ludźmi na starość?
{Y:i}Przysięgam wierność|{Y:i}sztandarowi amerykańskiemu.
Przysięgam strzec|niepodzielnej republiki...
...wolności i sprawiedliwości.
Było:
Kto powie kiedy i w jakich okolicznościach dotarliśmy do ameryki?
Jest:
Kto powie: kiedy i w jakich|okolicznościach dotarliśmy do Ameryki?
Było:
Nie na statku Mary Flower, |ale na tym którego wszyscy uważali za zatopiony.
Nie przekrzykujcie się. Teraz Ty Amando.
Statek nazywał się Speedware.
Uważaliśmy, że lepiej będzie, żeby wszyscy sądzili, że zatonęliśmy
wiedzieliśmy, co może nas od nich spotkać.
- To byli Purytanie. | - Według mnie to byli hipokryci.
Założyliśmy własną kolonię,
tutaj przybyliśmy w sekrecie.
Tu nie docierały procesy czarownic, prześladowania
szalejące tłumy wbijające kołki w nasze serca.
Jest:
Nie na statku "Maryflower", ale na tym,|którego wszyscy uważali za zatopiony.
Nie przekrzykujcie się.|Teraz ty, Amando.
Statek nazywał się "Speedware".
Uważaliśmy, że lepiej będzie, żeby|wszyscy sądzili, że zatonęliśmy.
Wiedzieliśmy, co może|nas od nich spotkać.
- To byli Purytanie.|- Według mnie to byli hipokryci.
Założyliśmy własną kolonię...
...tutaj, przybyliśmy w sekrecie.
Tu nie docierały procesy|czarownic, prześladowania...
...szalejące tłumy wbijające|kołki w nasze serca.
Było:
Jak Pan widzi, wampiry są wieczne.
Jest:
Jak pan widzi,|wampiry są wieczne.
Było:
Jednej rzeczy nie rozumiem, kim są Ci ludzie, |którzy chodzą po mieście w dzień.
Jest:
Jednej rzeczy nie rozumiem, kim są ci|ludzie, którzy chodzą po mieście w dzień.
Było:
Hodujemy je by nam służyły, tak jak bydło.
Jest:
Hodujemy je, by nam|służyły, tak jak bydło.
Było:
Nie lubią, kiedy się na nich mówi "trutnie".
Proszę nie używać tego słowa w klasie.
Proszę otworzyć książki na stronie 35.
Hiszpańska inkwizycja ... brutalność człowieka.
Ale edukacja seksualnej nie ma w szkole?
Prześladowania religijne w swoim apogeum.
Jest:
Nie lubią, kiedy się na|nich mówi "trutnie".
Proszę nie używać tego|słowa w klasie.
Proszę otworzyć książki|na stronie 135.
Hiszpańska inkwizycja...|brutalność człowieka.
Ale edukacja seksualnej|nie ma w szkole?
Prześladowania religijne|w swoim apogeum.
Było:
Hiszpańska inkwizycja, ludzie ginęli za przekonania.
Jest:
"Hiszpańska inkwizycja,|ludzie ginęli za przekonania."
Było:
Nie chcę iść, chcę tu zostać.
To ma zły wpływ na Ciebie.
Pozwól mu zostać, musi się tyle nauczyć.
Jest:
Nie chcę iść,|chcę tu zostać.
To ma zły wpływ na ciebie.
Pozwól mu zostać,|musi się tyle nauczyć.
Było:
On, tak jak Ty jest dociekliwy i sceptyczny.
Proszę tato.
Mam tu powóz, możemy pojechać nad staw.
Przyrzeknij, ze nie wrócisz do klasy i pójdziesz wprost do domu.
Jest:
On, tak jak ty, jest|dociekliwy i sceptyczny.
Proszę, tato.
Mam tu powóz, możemy|pojechać nad staw.
Przyrzeknij, że nie wrócisz do|klasy i pójdziesz wprost do domu.
Było:
Wiem, że tam jesteś, może przyjdź do nas, zapraszamy.
To niedaleko
Pamiętasz jak tu przyjeżdżaliśmy?
Jest:
Wiem, że tam jesteś, może|przyjdź do nas, zapraszamy.
To niedaleko, Joe.
Pamiętasz, jak tu przyjeżdżaliśmy?
Było:
Jeremy, co Ci jest?
Wiesz
Co wiem
Nie musisz przede mną udawać.
Jest:
Jeremy, co ci jest?
Wiesz.
Co "wiem"?
Nie musisz przede|mną udawać.
Było:
To idiotyczne, nie możesz spędzić całego życia w ciele dziecka.
Nie, będę mężczyzną, obcy będą widzieli we mnie dziecko, |ale ja będę przebiegły jak mężczyzna.
To najbardziej przydatne w ciele dziecka.
Przydatne? Będziesz niewolnikiem.
Niewolnikiem? Kto mówi o niewolnictwie.
Ty wczoraj też stąd nie uciekłeś.
Jest:
To idiotyczne, nie możesz spędzić|całego życia w ciele dziecka.
Nie, będę mężczyzną, obcy będą widzieli we mnie|dziecko, ale ja będę przebiegły jak mężczyzna.
To najbardziej przydatne|w ciele dziecka.
Przydatne?|Będziesz niewolnikiem.
Niewolnikiem?|Kto mówi o niewolnictwie.
Ty wczoraj też stąd|nie uciekłeś.
Było:
Dobra, jestem ambitnym idiotą, sam to mówiłeś.
Jest:
Dobra, jestem ambitnym|idiotą, sam to mówiłeś.
Było:
Wiem
Wiem
Jest:
Wiem.
Wiem...
Było:
Zostaw mnie w spokoju.
Tato, pomóż mi.
Tym razem jest Pan potłuczony, |ma Pan tylko parę siniaków.
Jest:
{Y:i}Zostaw mnie w spokoju.
{Y:i}Tato, pomóż mi.
Tym razem jest pan potłuczony,|ma pan tylko parę siniaków.
Było:
Zabiłeś Abnera Popera
miał dopiero 29 lat.
Proszę, nie mścijcie się na Jeremim
to był mój pomysł.
Biedny Josef, wydaje mi się, |że Twój Jeremy, będzie miał ...
... małą siostrzyczkę lub braciszka.
Prawda Khati?
Tak, proszę Pani. Będziemy mieli dziecko.
Dorośnie by nam służyć i strzec naszych grobów.
Jest:
Zabiłeś Abnera Popera.
Miał dopiero 29 lat.
Proszę, nie mścijcie|się na Jeremim.
To był mój pomysł.
Biedny Josef, wydaje mi się,|że twój Jeremy, będzie miał...
...małą siostrzyczkę|lub braciszka.
Prawda Cathy?
Tak, proszę pani.|Będziemy mieli dziecko.
Dorośnie by nam służyć|i strzec naszych grobów.
Było:
Pokochasz swoje dziecko, wiem o tym.
Świnio, chodziło Ci o więzy krwi.
Jeremy jest w szkole, właśnie składa przyrzeczenie.
Wkrótce narodzi się na nowo.
Zabijecie go, będzie nieżywy.
Nie tragizuj, to nie jest gorsze, niż wycięcie migdałków.
Zabrałeś nam jednego chłopca, a teraz dasz nam drugiego.
Ty dziwko !
Jest:
Pokochasz swoje|dziecko, wiem o tym.
Świnio, chodziło|ci o więzy krwi.
Jeremy jest w szkole,|właśnie składa przyrzeczenie.
Wkrótce narodzi|się na nowo.
Zabijecie go,|będzie nieżywy.
Nie tragizuj, to nie jest gorsze,|niż wycięcie migdałków.
Zabrałeś nam jednego chłopca,|a teraz dasz nam drugiego.
Ty dziwko!
Było:
Oddajcie mi syna. |Dałeś słowo, że nie będziecie pić ludzkiej krwi.
Jest:
Oddajcie mi syna. Dałeś słowo,|że nie będziecie pić ludzkiej krwi.
Było:
Jak go zabijecie, nie będziecie mieli na mnie haka.
Zabije Was, albo Wy mnie.
Jest:
Jak go zabijecie, nie|będziecie mieli na mnie haka.
Zabije was, albo wy mnie.
Było:
I pamiętaj, jak nie zrobisz tego co chcę, |to chłopak będzie nasz.
Nie ma obaw, ja słowa dotrzymam.
Napiszę Wam tę Biblię.
Dobrze. Jeremy powinien pomieszkać trochę osobno.
Jest:
I pamiętaj, jak nie zrobisz tego,|co chcę, to chłopak będzie nasz.
Nie ma obaw, ja|słowa dotrzymam.
Napiszę wam tę Biblię.
Dobrze. Jeremy powinien|pomieszkać trochę osobno.
Było:
Będzie pod moją osobistą opieką.
Wiedz, że kiedy wszystkowidzące oko niebios
rozpala światło w świecie cieni
mordercy i złodzieje krążą niepostrzeżenie.
Jest:
Będzie pod moją|osobistą opieką.
Wiedz, że kiedy wszystko-|widzące oko niebios...
...rozpala światło|w świecie cieni.
Mordercy i złodzieje|krążą niepostrzeżenie.
Było:
Ostrożnie, to bardzo stare papiery.
Jest:
Ostrożnie, to bardzo|stare papiery.
Było:
Skąd macie tyle pieniędzy.
Jesteśmy bardzo zamożni
przecież żyjemy tu już 300 lat.
Pieniądze robimy na handlu nieruchomościami.
Mamy ziemie w Bostonie, w Main, W New Hampshire.
Wampiry i niezależność finansowa, idą ze sobą w parze.
Jest:
Skąd macie tyle pieniędzy?
Jesteśmy bardzo zamożni...
...przecież żyjemy|tu już 300 lat.
Pieniądze robimy na|handlu nieruchomościami.
Mamy ziemie w Bostonie,|w Main, w New Hampshire.
Wampiry i niezależność finansowa,|idą ze sobą w parze.
Było:
Może Pan nie wie, ale piszę Waszą Biblię.
Dlaczego nie uciekliście kiedy była okazja.
Dlaczego to mówisz, przecież jesteś jednym z nich, |przynajmniej połowicznie.
Jest:
Może pan nie wie,|ale piszę waszą Biblię.
Dlaczego nie uciekliście|kiedy była okazja.
Dlaczego to mówisz, przecież jesteś|jednym z nich, przynajmniej połowicznie.
Było:
Ale dla niego jestem śmieciem.
Mam go tylko strzec w czasie snu.
To dlaczego nie uciekniesz.
Dokąd? Do Was?
Jest:
Ale dla niego|jestem śmieciem.
Mam go tylko|strzec w czasie snu.
To dlaczego nie uciekniesz?
Dokąd?|Do was?
Było:
Sędzia nie jest chyba taki najgorszy.
Widzisz tylko to on chce,
a ja widziałem jak się wściekł,
widziałem jego prawdziwą twarz.
Jest:
Sędzia nie jest|chyba taki najgorszy.
Widzisz tylko to,|co on chce...
...a ja widziałem|jak się wściekł.
Widziałem jego|prawdziwą twarz.
Było:
Musiałeś widzieć Jeremiego? Gdzie oni go trzymają?
Niech Pan się o to nie martwi.
Robię to co mi kazali, piszę tak aż mnie ręka boli,
dlaczego nie mogę go zobaczyć?
Jesteś człowiekiem? Myślisz? Masz jakieś uczucia?
Powinieneś być dla mnie miły,
Twoje drugie dziecko będzie takie jak ja.
Trutnie można bić, po to jesteśmy.
Turysta
Jest:
Musiałeś widzieć Jeremiego?|Gdzie oni go trzymają?
Niech pan się o|to nie martwi.
Robię to, co mi kazali,|piszę tak aż mnie ręka boli.
Dlaczego nie mogę|go zobaczyć?
Jesteś człowiekiem? Myślisz?|Masz jakieś uczucia?
Powinieneś być|dla mnie miły.
Twoje drugie dziecko|będzie takie jak ja.
Trutnie można bić,|po to jesteśmy.
Turysta.
Było:
Mój znajomy Kesselring powiedział, że kupił u Pani wspaniałe Heplwhity
nie widziała go Pani? Na pewno u Pani kupował?
Jest:
{Y:i}Mój znajomy Kesselring powiedział,|{Y:i}że kupił u pani wspaniałe Heplwhity.
Nie widziała go pani?|Na pewno u pani kupował?
Było:
Najlepszy towar jest zawsze w piwnicy. Mogę zajrzeć?
- Zamykamy. | - Mam wyjść?
Jest:
Najlepszy towar jest zawsze|w piwnicy. Mogę zajrzeć?
- Zamykamy.|- Mam wyjść?
Było:
Dałbym się wykastrować, żeby mieć taką pracę.
Jeszcze Pan tu jest?
A to Pan.
Niech Pan nie mówi, |że to jest to samo miasteczko?
Jest:
Dałbym się wykastrować,|żeby mieć taką pracę.
Jeszcze pan tu jest?
A to pan.
Niech pan nie mówi, że to|jest to samo miasteczko?
Było:
Jerusalem
Wtedy powiedział Pan Salem.
Jest:
Jerusalem.
Wtedy powiedział pan Salem.
Było:
Zgubiłem się
Wie Pan jak to jest, kiedy się jest bezradnym.
Ciągle pokazuje Pan wszystkim to zdjęcie?
Chce Pan zobaczyć je znowu?
Widział Pan ten wóz policyjny?
Jest:
Zgubiłem się.
Wie pan jak to jest,|kiedy się jest bezradnym.
Ciągle pokazuje pan|wszystkim to zdjęcie?
Chce pan zobaczyć je znowu?
Widział pan ten|wóz policyjny?
Było:
Lubi wlepiać mandaty. Na Pana miejscu bym stąd odjechał.
Oh, zostawiłem okulary. Bez okularów nie mogę prowadzić.
Jest:
Lubi wlepiać mandaty.|Na pana miejscu bym stąd odjechał.
Och, zostawiłem okulary.|Bez okularów nie mogę prowadzić.
Było:
Późno się zrobiło. Może Pan przenocować u mnie.
- Nie będę się narzucał. |- Skąd. Mam prowadzić.
Jest:
Późno się zrobiło. Może|pan przenocować u mnie.
- Nie będę się narzucał?|- Skąd. Mam prowadzić.
Było:
Jakby coś było trzeba, niech Pan krzyknie.
Jest:
Jakby coś było trzeba,|niech pan krzyknie.
Było:
- Muszę coś Panu powiedzieć. | - Co?
Ten facet, którego Pan szuka
jest chyba nauczycielem w mojej szkole.
Jest:
- Muszę coś panu powiedzieć.|- Co?
Ten facet, którego|pan szuka...
...jest chyba nauczycielem|w mojej szkole.
Było:
To on? Przypatrz się dokładnie.
Tak, to on, ale ma mniej włosów.
Jest:
To on?|Przypatrz się dokładnie.
Tak, to on, ale|ma mniej włosów.
Było:
O tej porze? Co on tam robi?
Jest:
O tej porze?|Co on tam robi?
Było:
Wypuścili Cię?
Jest:
Wypuścili cię?
Było:
Jeremy, chcesz go tam zwabić, żeby go zabili?
Niech się Pan nie martwi, |nie tak łatwo mnie zabić.
na Pana miejscu uciekłbym stąd nawet bez okularów.
Rozsądnie Pan wygląda, dlaczego chroni Pan Hitlerowca?
Jest:
Jeremy, chcesz go tam|zwabić, żeby go zabili?
Niech się pan nie martwi,|nie tak łatwo mnie zabić.
Na pana miejscu uciekłbym|stąd, nawet bez okularów.
Rozsądnie pan wygląda,|dlaczego chroni pan Hitlerowca?
Było:
- Hitlerowca. |- Co?
Tak to Kesselring.
- Hitlerowiec? | - Tak
- W Salem? |- Tak
Nawet Faszysta by się tu nie schronił.
Co to za tajemnica. O co tu chodzi?
Zamknij się. Odpierdol się.
A Pan niech się wynosi.
Jest:
- Hitlerowca.|- Co?
Tak, to Kesselring.
- Hitlerowiec?|- Tak.
- W Salem?|- Tak.
Nawet Faszysta by się|tu nie schronił.
Co to za tajemnica?|O co tu chodzi?
Zamknij się.|Odpierdol się.
A pan niech się wynosi.
Było:
Mówisz tak do ojca i to przy ludziach?
Jest:
Mówisz tak do ojca,|i to przy ludziach?
Było:
Może Pan czytać bez okularów?
Jest:
Może pan czytać bez okularów?
Było:
Po co to zrobiłeś? Popatrz na mnie. Pan niech robi tak jak ja.
Trzeba ich siłą przekonać. Siadaj.
Powiedz przepraszam.
Masz tu siedzieć.
Słyszysz?
Jest:
Po co to zrobiłeś? Popatrz na mnie.|Pan niech robi tak jak ja.
Trzeba ich siłą|przekonać. Siadaj.
Powiedz "przepraszam".
Masz tu siedzieć!
Słyszysz?!
Było:
Niech Pan czyta.
Gdzie go Pan złapał? Tu?
Jest:
Niech pan czyta.
Gdzie go pan złapał?|Tu?
Było:
Dobra. Tylko daj mi spokój.
I co Pan na to?
Jest:
Dobra.|Tylko daj mi spokój.
I co pan na to?
Było:
Niech Pan w to nie wierzy. On ich nienawidzi bo są moimi przyjaciółmi.
Na początku miałem wątpliwości
ale teraz wierzę.
Jest:
Niech pan w to nie wierzy. On ich|nienawidzi, bo są moimi przyjaciółmi.
Na początku miałem|wątpliwości...
...ale teraz wierzę.
Było:
Niech Pan skręci w prawo, zatrzymamy się dopiero w Bangon.
Powiedziałem w prawo.
Wiem co robię.
Jestem holenderskim żydem,
ale dzieciństwo spędziłem w karpackiej wiosce,
wiem jak z nimi walczyć.
Jest:
Niech pan skręci w prawo,|zatrzymamy się dopiero w Bangor.
Powiedziałem "w prawo".
Wiem, co robię.
Jestem holenderskim żydem...
...ale dzieciństwo spędziłem|w karpackiej wiosce...
...wiem jak z nimi walczyć.
Było:
Tak, to tylko muzeum trzymane dla pozoru.
To bez znaczenia, jeśli nie był zbezczeszczony |nadal będzie nas chronić.
zabarykadujemy się w środku, |a rano po wschodzie słońca zaatakujemy.
Dostaniemy ich kiedy będą spać w trumnach.
- My mamy ich zaatakować? | -Tak, Jeremy wiesz gdzie trzymają trumny?
Jest:
Tak, to tylko muzeum|trzymane dla pozoru.
To bez znaczenia, jeśli nie był|zbezczeszczony nadal będzie nas chronić.
Zabarykadujemy się w środku, a rano,|po wschodzie słońca, zaatakujemy.
Dostaniemy ich kiedy|będą spać w trumnach.
- My mamy ich zaatakować?|- Tak, Jeremy wiesz gdzie trzymają trumny?
Było:
Zobaczymy kogo się będzie bardziej bał , mnie czy ich?
Został jeszcze konstabl i trutnie.
Wiem jak załatwić sukinsynów sprzymierzonych z diabłem.
Zabrałem to pułkownikowi SS, |który ukrywał się na Gentynie w 1952 roku.
Ilu Pan aresztował?
Jest:
Zobaczymy kogo się będzie|bardziej bał, mnie czy ich?
Został jeszcze|konstabl i trutnie.
Wiem jak załatwić sukinsynów|sprzymierzonych z diabłem.
Zabrałem to pułkownikowi SS, który|ukrywał się na Argentynie w 1952 roku.
Ilu pan aresztował?
Było:
To bardziej efektywne, niż sądy.
Nie chcę ich łapać, chcę ich mordować.
Mówiłem, że jestem kiepskim kierowcą.
Jest:
To bardziej|efektywne, niż sądy.
Nie chcę ich łapać,|chcę ich mordować.
Mówiłem, że jestem|kiepskim kierowcą.
Było:
Niech Pan teraz pokieruje.
Jest:
Niech pan teraz pokieruje.
Było:
Bałagan
Ale ołtarz nie jest zbezczeszczony
jeśli legendy były prawdziwe, nic nam tu nie zrobią.
Jest:
Bałagan...
Ale ołtarz nie jest|zbezczeszczony...
...jeśli legendy były prawdziwe,|nic nam tu nie zrobią.
Było:
Autobus
Jest:
Autobus.
Było:
Był wypadek, będą Państwo musieli opuścić autobus.
Zadamy Państwu kilka pytań
nazwiska, adresy
rzeczy mogą Państwo zostawić, zaraz Państwo tu wrócą.
Trzeba było jechać pociągiem,
i do tego taka dziura.
Jest:
Był wypadek, będą państwo|musieli opuścić autobus.
Zadamy państwu kilka pytań.
Nazwiska, adresy...
Rzeczy mogą państwo zostawić,|zaraz państwo tu wrócą.
Trzeba było|jechać pociągiem...
...i do tego taka dziura.
Było:
Będziemy teraz pić ludzką krew.
Jest:
Będziemy teraz|pić ludzką krew.
Było:
Niech patrzy. Niech patrzy.
Jest:
Niech patrzy.|Niech patrzy.
Było:
Ale nie dzieci, one śpią w szkole.
Jest:
Ale nie dzieci,|one śpią w szkole.
Było:
Jak Ci ludzie krzyczą, jak są zabijani.
Jest:
Jak ci ludzie krzyczą,|jak są zabijani.
Było:
Nie wiem, o zapachy trumny,
o wilgoci
o ciemności.
Czar powoli znika.
Tato, boję się.
To dobry znak
Jest:
Nie wiem, o|zapachu trumny...
...o wilgoci...
...o ciemności.
To dobry znak.
Tato, boję się.|Strasznie się boję.
W samą porę.
Było:
Najpierw sędziego, a potem resztę.
Jest ich za dużo, nie damy rady zabić całego miasta.
Widziałem wymordowane większe miasta.
Więc i to jest możliwe.
Niech się Pan obudzi.
Jest:
Najpierw sędziego,|a potem resztę.
Jest ich za dużo, nie damy|rady zabić całego miasta.
Widziałem wymordowane|większe miasta.
Jak te w noc "Długich Noży".|Więc i to jest możliwe.
Niech się pan obudzi.
Było:
Niepotrzebnie patrzyliśmy sędziemu w oczy.
Jest już późno, możemy nie zdążyć.
Zdążymy, obudzimy chłopaka i do roboty.
Jest:
Niepotrzebnie patrzyliśmy|sędziemu w oczy.
Jest już późno,|możemy nie zdążyć.
Zdążymy, obudzimy|chłopaka i do roboty.
Było:
Mogę pomóc
Nie, najbardziej nam pomożesz jak tu zostaniesz
i będziesz udawał, że wszyscy tu jesteśmy, niech Cię widzą.
Musimy załatwić tego konstabla i jego zastępcę.
A co z Khati?
Jest:
Mogę pomóc...
Nie, najbardziej nam pomożesz,|jak tu zostaniesz...
...i będziesz udawał, że wszyscy|tu jesteśmy, niech cię widzą.
Musimy załatwić tego|konstabla i jego zastępcę.
A co z Cathy?
Było:
Jedna z nich
jest w ciąży
ze mną.
Nie dziwię się , że mi Pan nic nie mówił.
Zła dziewczynka, da Pan sobie z nią radę?
Ty tu czekaj, tu jesteś bezpieczny, rozumiesz?
Jest:
Jedna z nich.
Jest w ciąży...
...ze mną.
Nie dziwię się, że mi|pan nic nie mówił.
Zła dziewczynka, da|pan sobie z nią radę?
Ty tu czekaj, tu jesteś|bezpieczny, rozumiesz?
Było:
Ostrożnie, to Święcona woda.
Konstabl myśli pewnie, że jesteśmy przerażeni.
Schowaj się i zamknij okno.
Raczej nie, on chce abyśmy tak myśleli.
Jest:
Ostrożnie, to|święcona woda.
Konstabl myśli pewnie,|że jesteśmy przerażeni.
Schowaj się i|zamknij okno.
Raczej nie, on chce|abyśmy tak myśleli.
Było:
Pobudka Panie Sędzio.
Jest:
Pobudka, panie sędzio.
Było:
Myślałem, że widziałem już wszystko.
Jest:
Myślałem, że widziałem|już wszystko.
Było:
Pójdziecie prosto do Piekła.
Co Pana złapało?
Nic ale wyglądało dobrze.
Jest:
Pójdziecie prosto|do Piekła.
Co pana złapało?
Nic, ale wyglądało dobrze.
Było:
Światło Cię zabije.
Nie zginę i Ty także nie.
I jak przyjdziesz to będziemy żyć całą wieczność.
Jest:
Światło cię zabije.
Nie zginę i ty także nie.
I jak przyjdziesz to|będziemy żyć całą wieczność.
Było:
Może Pan tu przyjść?
- Co się stało? | - Musi mi Pan pomóc.
Jest:
Może pan tu przyjść?
- Co się stało?|- Musi mi pan pomóc.
Było:
Ona tu jest. To jej dom, ja nie dam rady.
Nie bądź Pan dzieckiem.
Ona nie jest człowiekiem. Nie może się Pan teraz załamać.
Niech Pan idzie. Ja się tym zajmę.
Nie dostaniesz ani dziecka, ani jego, dziwko.
Jest:
Ona tu jest. To jej dom,|ja nie dam rady.
Nie bądź pan dzieckiem.
Ona nie jest człowiekiem.|Nie może się pan teraz załamać.
Niech pan idzie.|Ja się tym zajmę.
Nie dostaniesz ani dziecka,|ani jego, dziwko.
Było:
Za wcześnie
Jest:
Za wcześnie.
Było:
Zaraz się ściemni, a wtedy będę silniejszy.
Jest:
Zaraz się ściemni, a|wtedy będę silniejszy.
Było:
Sędzio.
Jest:
Sędzio...
Było:
Idą od domu do domu, zabijają wszystkich.
Jest:
Idą od domu do domu,|zabijają wszystkich.
Było:
Pora pozbyć się staruchów, potrzeba nam świeżej krwi.
Jest:
Pora pozbyć się staruchów,|potrzeba nam świeżej krwi.
Było:
Mówiłem mu żeby się stąd nie ruszał
Jest:
Mówiłem mu żeby się|stąd nie ruszał.
Było:
Sukinsyn.
Jest:
Sukinsyn...
Było:
Niech Pan siada, stracił Pan dużo krwi.
Jest:
Niech pan siada,|stracił pan dużo krwi.
Było:
Trumna Twojego syna jest w szkole.
Jest:
Trumna twojego syna|jest w szkole.
Było:
Robi się ciemno, będą czekać.
Po drodze weźmiemy benzynie.
Jest:
Robi się ciemno,|będą czekać.
Po drodze weźmiemy benzynę.
Było:
No to będą mieli zajęcie jak będziemy w szkole.
Jest:
No to będą mieli zajęcie,|jak będziemy w szkole.
Było:
Nie mogłem pozwolić żebyście wyjechali
i nie zobaczyli naszego przedstawienia.
Dzieci
Nie bójcie się
Nie zaatakują,
chyba że im każę.
Proszę, proszę, przywódca we własnej osobie.
Bardzo Pan cierpi?
Jest:
Nie mogłem pozwolić|żebyście wyjechali...
...i nie zobaczyli|naszego przedstawienia.
Dzieci.
Nie bójcie się.
Nie zaatakują...
...chyba, że im każę.
Proszę, proszę, przywódca|we własnej osobie.
Bardzo pan cierpi?
Było:
Mój organizm potrzebuje dużo snu.
Jestem cztery razy starszy od Pana, a mam dużo siły.
Widocznie zrobiłem to co trzeba.
Kiedyś pewnie Pan umarł.
Jest:
Mój organizm|potrzebuje dużo snu.
Jestem cztery razy starszy|od pana, a mam dużo siły.
Widocznie zrobiłem|to, co trzeba.
Kiedyś pewnie pan umarł.
Było:
Nie do opisania, ale bardzo słodka
Jest:
Nie do opisania,|ale bardzo słodka.
Było:
On nam wybacza
Jest:
On nam wybacza.
Było:
Różni się od Was tym czym Wy od nas.
Pozbawię Pana bólu i obdarzę Pana wiecznym życiem.
Jest:
Różni się od was tym,|czym wy od nas.
Pozbawię pana bólu i obdarzę|pana wiecznym życiem.
Było:
No dobrze, Panowie.
Jest:
No dobrze, panowie.
Było:
Jeremy, słuchaj
wstań
wstań natychmiast
nie mają władzy nad Tobą
jesteś wolny
oni nie żyją, a Ty żyjesz
żyjesz
A teraz żeby tradycji stało się zadość ...
... zrobimy to co Panowie zrobili mieszkańcom naszego miasta.
Jest:
Jeremy, słuchaj...
Wstań.
Wstań natychmiast.
Nie mają władzy nad tobą.
Jesteś wolny.
Oni nie żyją, a ty żyjesz.
Żyjesz...
A teraz, żeby tradycji|stało się zadość...
...zrobimy to, co panowie zrobili|mieszkańcom naszego miasta.
Było:
Wstań
Widziałem, jak moi krewni ginęli w ten sposób
a ich duszę pochłaniał ogień piekielny.
Nie zrobisz ze mnie krwiopijcy bandyto.
Jest:
Wstań.
Widziałem, jak moi krewni|ginęli w ten sposób...
...a ich duszę pochłaniał|ogień piekielny.
Nie zrobisz ze mnie|krwiopijcy bandyto.
Było:
Płoną Wasze domy
nie macie gdzie się schować.
Kiedy wstanie słońce ...
spłoniecie ...
usmażycie się
Słońce wypali w Was duszę
i wszyscy zginiecie.
Tato, ratunku.
Jest:
Płoną wasze domy.
Nie macie gdzie się schować.
Kiedy wstanie słońce...
...spłoniecie...
Usmażycie się...
Słońce wypali w was duszę...
...i wszyscy zginiecie.
Tato, ratunku!
Było:
Niech sobie idą, do piwnicy ratujcie trumny.
Khati ich zabije.
Jest:
Niech sobie idą, do|piwnicy, ratujcie trumny.
Cathy ich zabije.
Było:
Ty, Ty morderco.
Jest:
Ty, ty morderco.
Było:
Nie? By zapanował spokój?
Jest:
Nie?|By zapanował spokój?
Było:
Zostaniemy tu do wschodu słońca.
Albo zdechną, albo pochowają się w trumnach.
Jest:
Zostaniemy tu do|wschodu słońca.
Albo zdechną, albo|pochowają się w trumnach.
Było:
Przez Ciebie musiałem pokazać prawdziwe oblicze.
Teraz odbiorę Ci duszę
Jest:
Przez ciebie musiałem|pokazać prawdziwe oblicze.
Teraz odbiorę ci duszę.
Było:
Trudniej Pana zabić niż wampira.
Samobójstwa są dobre dla Hitlerowców.
Powinien być Pan aktorem.
To żaden problem. Trzeba się odwrócić, strzelić i upaść.
Zrobiłbym to szybciej, ale boli mnie noga.
Jest:
Trudniej pana|zabić niż wampira.
Samobójstwa są dobre|dla Hitlerowców.
Powinien być pan aktorem.
To żaden problem. Trzeba się|odwrócić, strzelić i upaść.
Zrobiłbym to szybciej,|ale boli mnie noga.
Było:
Pojedziemy na policję i wszystko opowiemy.
Kto uwierzy w wampiry.
A kto za 500 lat uwierzy w Hitlerowców.
Wszystkich na pewno nie zabiliśmy.
Chyba woleli umrzeć, niż czekać na nasz powrót.
Jest:
Pojedziemy na policję|i wszystko opowiemy.
Kto uwierzy w wampiry?
A kto za 500 lat|uwierzy w Hitlerowców?
Wszystkich na pewno|nie zabiliśmy.
Chyba woleli umrzeć, niż|czekać na nasz powrót.
Było:
Jakoś wcale nie chcę być dorosły.
Jest:
Jakoś wcale nie|chcę być dorosły.