o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
63068 (jako 'było') z ID:
64243 (jako 'jest').
Było:
Synchro KoLToM do wersji:|Bridget.Jones.The.Edge.Of.Reason.DvDRiP.XvID-LRC
Kolejny rok.
Zaczynam nowy dziennik.
Tradycyjnie zostałam wezwana na|przyjęcie z indykiem curry mojej mamy,
które od zawsze łączy się z najwstydliwszymi|wspomnieniami w moim życiu.
Witaj kochanie! Uroczo, że przyjechałaś.
Jak zwykle wokół pełno było najniebezpieczniejszych|zboczeńców jakich wydała Anglia,
w postaci krewnych i|znajomych moich rodziców.
Witaj Bridget!|- Una! o, nie, dziękuję.
Jest:
{c:$00FF00}Synchro KoLToM do wersji:|{c:$118800}Bridget.Jones.The.Edge.Of.Reason.DvDRiP.XvID-LRC|{c:$aafaaa}{s:20}XviD MPEG-Codec & MP3-VBR; 25 fps; 640x272; 1:43:05.320; 727 240 704 bajty
{y:i}Kolejny rok.
{y:i}Zaczynam nowy dziennik.
{y:i}Tradycyjnie zostałam wezwana|{y:i}na przyjęcie z indykiem curry mojej mamy,
{y:i}które od zawsze łączy się z najwstydliwszymi|{y:i}wspomnieniami w moim życiu.
Witaj, kochanie!|Uroczo, że przyjechałaś.
{y:i}Jak zwykle wokół pełno było najniebezpieczniejszych zboczeńców,|{y:i}jakich wydało Zjednoczone Królestwo,
{y:i}w postaci krewnych|{y:i}i znajomych moich rodziców.
- Witaj, Bridget!|- Una! O, nie, dziękuję.
Było:
- Wujek Geoffrey!|- Witaj ślicznotko.
- Cześć kochanie.|- Cześć tato.
Jest:
- Wujek Geoffrey!|- Witaj, ślicznotko.
- Cześć, kochanie.|- Cześć, tato.
Było:
Jednak ten rok znacząco różnił się od poprzednich.
Jest:
{y:i}Jednak ten rok|{y:i}znacząco różnił się od poprzednich.
Było:
O tak.
Zawsze zastanawiamy się jak|ułoży się życie bajkowych postaci
jak Maria i Kapitan von Trapp, Królewna|Śnieżka i siedmiu krasnoludków
Mark Darcy i Bridget Jones.
Ja nareszcie znalazłam swoje|szczęśliwe zakończenie.
I nic na świecie nie może mi go zepsuć.
Albo... prawie nic.
Bridget Jones! Co do cholery wyprawiasz?
Jest:
O, tak.
{y:i}Zawsze zastanawiamy się,|{y:i}jak ułoży się życie bajkowych postaci,
{y:i}jak Maria i Kapitan von Trapp,|{y:i}Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków.
{y:i}Mark Darcy i Bridget Jones.
{y:i}Ja nareszcie znalazłam|{y:i}swoje szczęśliwe zakończenie.
{y:i}I nic na świecie|{y:i}nie może mi go zepsuć.
{y:i}Albo... prawie nic.
{y:i}Bridget Jones!|{y:i}Co, do cholery, wyprawiasz?
Było:
Bridget, o ile nie|chcesz spaść ze stołka
200 metrów w dół, to musisz skoczyć za 3|sekundy. Trzy... dwa... jeden... uwaga Bridget.
Skoki spadochronowe: niebezpieczny sport|i wyzwanie dla pogotowia ratunkowego,
czy... bezpieczna i radosna rozrywka?
Zaraz się okaże.
No już. Skacz. Na litość boską skacz!
- Ok, poleciała. Kamera druga macie ją?|- Tak, mamy.
Jest:
Bridget, o ile nie chcesz spaść ze stołka,
{y:i}200 metrów w dół, to musisz skoczyć za 3 sekundy.|{y:i}Trzy... dwa... jeden...
Uwaga, Bridget.
{y:i}Skoki spadochronowe: niebezpieczny sport|{y:i}i wyzwanie dla pogotowia ratunkowego,
{y:i}czy...|{y:i}bezpieczna i radosna rozrywka?
{y:i}Zaraz się okaże.
No już. Skacz!|Na litość boską, skacz!
- OK, poleciała. Kamera druga macie ją?|- Tak, mamy.
Było:
Otwieraj pieprzony spadochron,|bo marnie skończysz.
Doprawdy, człowiek zapomina|o jednym, drobnym szczególe
i zaraz wszyscy traktują go jak debila.
BRIDGET JONES:|W pogoni za rozumem
Na czym to skończyłam?|A, tak. Na Marku Darcym
Pytanie, co dzieje się po tym jak bohaterowie|odchodzą razem na tle zachodzącego słońca.
Bridget! Cholerna ziemia|do Bridget Jones.
Bridget, jesteś na wizji. Na żywo!
Dla "Sit up Britain!" mówiła Bridget|Jones, stojąc po kostki w świńskim gnoju.
Jest:
Otwieraj pieprzony spadochron,|bo marnie skończysz!
{y:i}Doprawdy, człowiek zapomina|{y:i}o jednym, drobnym szczególe...
{y:i}i zaraz wszyscy traktują go,|{y:i}jak debila.
{c:$aaffdd}{y:b}{s:30}BRIDGET JONES:|{y:b}{s:26}W pogoni za rozumem
{y:i}Na czym to skończyłam?|{y:i}A, tak. Na Marku Darcym.
{y:i}Pytanie, co dzieje się po tym, jak bohaterowie|{y:i}odchodzą razem na tle zachodzącego słońca.
{y:i}Bridget!|Cholerna ziemia do Bridget Jones.
{y:i}Bridget, jesteś na wizji.|Na żywo!
Dla "Sit up Britain!" mówiła Bridget Jones,|stojąc po kostki w świńskim gnoju.
Było:
Kto by się przejmował|zawodowymi potknięciami?
Najważniejsze, że odkąd|tworzę doskonałe stadło
z dorosłym mężczyzną, minęło sześć wspaniałych|tygodni cztery dni i siedem cennych godzin.
Można to też ująć tak: 71|ekstatycznych dymanek.
On przestał się snobować,|a ja rzuciłam palenie.
a tak przynajmniej myśli,|a to praktycznie to samo.
Mark Darcy jest doskonały.
Nie jest popaprańcem, alkoholikiem,|pracoholikiem, zboczeńcem ani megalomanem,
za to jest bogiem seksu i obrońcą praw|człowieka. Tak naprawdę jest cudowny.
Bridget, przestań gapić się na mnie kiedy|śpię, znajdź sobie inne pożyteczne zajęcie.
Jest:
{y:i}Kto by się przejmował|{y:i}zawodowymi potknięciami?
{y:i}Najważniejsze,|{y:i}że odkąd tworzę doskonałe stadło...
{y:i}z dorosłym mężczyzną, minęło sześć wspaniałych tygodni,|{y:i}cztery dni i siedem cennych godzin.
{y:i}Można to też ująć tak:|{y:i}71 ekstatycznych dymanek.
{y:i}On przestał się snobować,|{y:i}a ja rzuciłam palenie.
{y:i}A tak przynajmniej myśli,|{y:i}a to praktycznie to samo.
{y:i}Mark Darcy jest doskonały.
{y:i}Nie jest popaprańcem, alkoholikiem,|{y:i}pracoholikiem, zboczeńcem ani megalomanem,
{y:i}za to jest bogiem seksu i obrońcą praw człowieka.|{y:i}Tak naprawdę jest cudowny.
Bridget, przestań gapić się na mnie, kiedy śpię.|Znajdź sobie inne pożyteczne zajęcie.
Było:
Tak więc jak widzicie wygląda na to, że
lata samotności mam już za sobą.
Bridget Jones nie jest|już uczuciowym pariasem.
Dzień dobry Bridget. Jak|zwykle się spóźniasz.
Tak, przepraszam. Zaspałam|w łóżku z moim facetem.
Jest:
{y:i}Tak więc, jak widzicie,|{y:i}wygląda na to, że...
{y:i}lata samotności mam już za sobą.
{y:i}Bridget Jones nie jest już|{y:i}uczuciowym pariasem.
Dzień dobry, Bridget.|Jak zwykle się spóźniasz.
Tak, przepraszam.|Zaspałam w łóżku z moim facetem.
Było:
Nie do wiary jak cudownie było|z nim w łóżku zeszłej nocy.
Może do niego zadzwonię? Nie, nie.
Chociaż to bardzo ważne, by mówić swojemu|facetowi że świetnie wygląda nago.
Ale ja muszę się skupić na|zdobywaniu nagrody Pulitzera.
- Halo?|- To ja, chciałam spytać jak się masz?
- Doskonale, u ciebie wszystko w porządku?|- Tak.
Właśnie odtwarzam w pamięci|nasze wczorajsze harce,
masz naprawdę kapitalny tyłek.
Dziękuję...
Jestem właśnie na spotkaniu z ambasadorem|Meksyku, prezesem Amnesty International
oraz Podsekretarzem|ds. Handlu i Przemysłu.
Jest:
{y:i}Nie do wiary jak cudownie było|{y:i}z nim w łóżku zeszłej nocy.
{y:i}Może do niego zadzwonię?|{y:i}Nie, nie.
{y:i}Chociaż to bardzo ważne, by mówić|{y:i}swojemu facetowi, że świetnie wygląda nago.
{y:i}Ale ja muszę się skupić|{y:i}na zdobywaniu nagrody Pulitzera.
{y:i}- Halo?|- To ja, chciałam spytać, jak się masz?
{y:i}- Doskonale, u ciebie wszystko w porządku?|- Tak.
Właśnie odtwarzam w pamięci|nasze wczorajsze harce.
Masz naprawdę kapitalny tyłek.
Dziękuję.
Jestem właśnie na spotkaniu z ambasadorem Meksyku,|prezesem Amnesty International...
oraz Podsekretarzem ds. Handlu i Przemysłu.
Było:
Bridget, czekamy na taśmy z|nagraniem o Wesołym Chomiku Tomie.
- Zadzwonię kiedy skończę.|- Doskonale.
A Richard wzywa cię w sprawie tego|reportażu o skokach spadochronowych.
Czyżby tak miała się|zakończyć moja kariera?
Nie, niemożliwe. Dobrze to rozegram, w|końcu jestem dziennikarką najwyższych lotów.
Słuchaj, nigdy nie twierdziłam, że|potrafię skakać ze spadochronem,
Cierpię na lęk wysokości i dlatego|nie mogłam się skoncentrować.
Cicho Bridget. Góra była zachwycona.
Jest:
Bridget, czekamy na taśmy z nagraniem|o Wesołym Chomiku Tomie.
{y:i}- Zadzwonię kiedy skończę.|- Doskonale.
A Richard wzywa cię w sprawie tego reportażu|o skokach spadochronowych.
{y:i}Czyżby tak miała się|{y:i}zakończyć moja kariera?
{y:i}Nie, niemożliwe. Dobrze to rozegram,|{y:i}w końcu jestem dziennikarką najwyższych lotów.
Słuchaj, nigdy nie twierdziłam,|że potrafię skakać ze spadochronem.
Cierpię na lęk wysokości|i dlatego nie mogłam się skoncentrować.
Cicho, Bridget.|Góra była zachwycona.
Było:
O Boże! To...
Przyrzekam, że cię nie|zawiodę Richardzie.
Jak powiadają moi przyjaciele:|wszystkie drogi prowadzą do Rzymianek.
Ale jeżeli wasze zakusy sięgają|wyżej, mam coś i dla wybrednych.
Zapomnijcie o Forum, do diabła z Koloseum,|ze świecą szukać fanów rzezi Chrześcijan.
Zapomnijcie o Kaplicy Sykstyńskiej, pierwszego|przykładu przesadnego wystroju wnętrz.
Jest:
O, Boże!|To...
Przyrzekam, że cię nie zawiodę,|Richardzie.
{y:i}Jak powiadają moi przyjaciele:|{y:i}wszystkie drogi prowadzą do Rzymianek.
{y:i}Ale jeżeli wasze zakusy sięgają wyżej,|{y:i}mam coś i dla wybrednych.
{y:i}Zapomnijcie o Forum, do diabła z Koloseum,|{y:i}ze świecą szukać fanów rzezi chrześcijan.
{y:i}Zapomnijcie o Kaplicy Sykstyńskiej,|{y:i}pierwszego przykładu przesadnego wystroju wnętrz...
Było:
Program nazywa się "Smooth Guide"-|kultura łatwa do przełknięcia.
A oto moja piękna przewodniczka Profesora Giovanna|da Brasci, która pokaże mi swoje ulubione miejsca.
- Stary dupoman|- Wyrażał się o tobie w samych superlatywach.
Jest:
Program nazywa się "Smooth Guide";|kultura łatwa do przełknięcia.
{y:i}A oto moja piękna przewodniczka Profesora Giovanna da Brasci,|{y:i}która pokaże mi swoje ulubione miejsca.
- Stary dupoman.|- Wyrażał się o tobie w samych superlatywach.
Było:
Nie, wychodzę z moim facetem. On|jest obrońcą praw człowieka, wiesz?
Jest:
Nie, wychodzę z moim facetem.|On jest obrońcą praw człowieka, wiesz?
Było:
- Bridget Jones.|- Bridget, tu Mark.
- O, właśnie o tobie mówiłam.|- Coś mi wypadło, spóźnię się.
- O, trudno, nic nie szkodzi.|- Na pewno? Będę na ciebie czekała.
Rzuć go, póki jeszcze nie jesteś w niepożądanej|ciąży. Powiedział, że coś mu wypadło.
Tak powiedział? Za godzinę zadzwoni,|żeby powiedzieć co chce na przystawkę,
Jest:
- Bridget Jones.|{y:i}- Bridget, tu Mark.
O!
{y:i}- Właśnie o tobie mówiłam.|- Coś mi wypadło, spóźnię się.
- O, trudno, nic nie szkodzi.|{y:i}- Na pewno?|- Będę na ciebie czekała.
- Rzuć go, póki jeszcze nie jesteś w niepożądanej ciąży.|- Powiedział, że coś mu wypadło.
Tak powiedział? Za godzinę zadzwoni,|żeby powiedzieć, co chce na przystawkę,
Było:
Przyjaciele. Latami próbowali znaleźć|dla mnie odpowiedniego faceta,
a teraz gdy go mam,|namawiają do zerwania.
Nawet jeżeli nikogo nie ma na|boku, to na pewno o tym myśli.
Jest:
{y:i}Przyjaciele. Latami próbowali znaleźć|{y:i}dla mnie odpowiedniego faceta,
{y:i}a teraz, gdy go mam,|{y:i}namawiają do zerwania.
Nawet jeśli nikogo nie ma na boku,|to na pewno o tym myśli.
Było:
to rozgląda się za taką, która ma mniejsze|piersi. To jakieś brednie. Mark jest ponad to.
Alarm. Meduza idzie! Meduza idzie!
Jeannie Osbourne... rozmawiać z|nią to jak dryfować w morzu meduz.
Jest:
- ...to rozgląda się za taką, która ma mniejsze piersi.|- To jakieś brednie. Mark jest ponad to.
Alarm. Meduza idzie!|Meduza idzie!
{y:i}{c:$aaaccc}Jeannie Osbourne... rozmawiać z nią,|{y:i}{c:$aaaccc}to jak dryfować w morzu meduz.
Było:
Na pewno cieszysz się, że w|końcu znalazłaś sobie kogoś.
Pierwsza meduza tego wieczoru. Zabiera cię|na przyjęcie w Stowarzyszeniu Prawników?
O, zapewne zapomniał, lepiej zacznij|się już odchudzać na tę okazję.
Jest:
Na pewno cieszysz się,|że w końcu znalazłaś sobie kogoś.
{y:i}{c:$aaaccc}- Pierwsza meduza tego wieczoru.|- Zabiera cię na przyjęcie w Stowarzyszeniu Prawników?
Och!
Pewnie zapomniał.|Lepiej zacznij się już odchudzać na tę okazję.
Było:
Akurat pracuje nad bardzo ważną sprawą.
Chodzi o uwolnienie wszystkich|Meksykańskich więźniów.
Spotykam się z nim później na romantycznej kolacji.|- Doprawdy?
To dziwne, bo właśnie widziałam jak|wchodził do domu z Rebeką Gilleys.
Ona ma 22 lata i nogi po szyję. A|jej ojciec posiada pół Australii.
Jest:
Akurat pracuje|nad bardzo ważną sprawą.
Chodzi o uwolnienie wszystkich|meksykańskich więźniów.
- Spotykam się z nim później na romantycznej kolacji.|- Doprawdy?
To dziwne, bo właśnie widziałam,|jak wchodził do domu z Rebeką Gilleys.
Ona ma 22 lata i nogi po szyję.|A jej ojciec posiada pół Australii.
Było:
Kto to jest Rebecca Gilleys? I po|co wchodzi do domu mojego faceta?
Mnie nigdy nie zaprasza. I ma nogi po|szyję? A moje nogi sięgają tylko potąd.
Twoje nogi są wspaniałe, Bridget. Masz nogi|alpinisty. Idź tam i zapytaj prosto z mostu:
"Masz czy nie masz romansu z|Rebeką Gilleys?" Jeżeli odpowie...
- Ja nie czekałbym nawet na odpowiedź.|- Dowiesz się czy ją bzyka.
To jest kwestia zaufania, Mark|nigdy by mnie nie zdradził.
Wszystko będzie w porządku i|zakończymy to seksem w kuchni.
O Boże! Co to ma znaczyć?
Kto to jest?
Jest:
Kto to jest Rebecca Gilleys?|I po co wchodzi do domu mojego faceta?
Mnie nigdy nie zaprasza. I ma nogi po szyję?|A moje nogi sięgają tylko potąd.
- Twoje nogi są wspaniałe, Bridget. Masz nogi alpinisty.|- Idź tam i zapytaj prosto z mostu:
"Masz czy nie masz romans z Rebeką Gilleys?"|Jeżeli odpowie...
- Ja nie czekałbym nawet na odpowiedź.|- Dowiesz się, czy ją bzyka.
{c:$77d0ff}21:22|{c:$77d0ff}Dom Marka
{y:i}To jest kwestia zaufania,|{y:i}Mark nigdy by mnie nie zdradził.
{y:i}Wszystko będzie w porządku|{y:i}i zakończymy to seksem w kuchni.
{y:i}O, Boże!|{y:i}Co to ma znaczyć?!
{y:i}Kto to jest?!
Było:
Bridget Jones. Nie, to|ja jestem Bridget Jones.
To miałam na myśli.|- Ty pewnie jesteś...|- Rebecca Gilleys.
Jest:
- Bridget Jones.|- Nie, to ja jestem Bridget Jones.
- To miałam na myśli.|- Ty pewnie jesteś...|- Rebecca Gilleys.
Było:
- Becky, kto tam?|- Becky???
Jest:
- Becky, kto tam?|- Becky?
Było:
- A więc to tak?|- Bridget... Witaj Mark...
Witajcie prawnicy, którzy|współpracują z Markiem.
Jest:
- A więc to tak?|- Bridget...
Witaj, Mark...
Witajcie... prawnicy,|którzy współpracujecie z Markiem.
Było:
Wszystko jak widzę jest pod|kontrolą. Wspaniały wykres.
Jest:
Wszystko, jak widzę jest pod kontrolą.|Wspaniały wykres.
Było:
Tak mi przykro. Myślałam, że...|Już sama nie wiem co myślałam.
Jest:
Tak mi przykro. Myślałam, że...|Już sama nie wiem, co myślałam.
Było:
Widziałam się z Jeannie|Osbourne, i powiedziała mi,
że właśnie Cię widziała z tą dziewczyną
z naprawdę długimi nogam, a|Shazzer i Jude powiedziały, że
powinnam iść i od razu to wyjaśnić.
Jest:
Widziałam się z Jeannie Osbourne i powiedziała mi,|że właśnie widziała cię z tą dziewczyną,
z naprawdę długimi nogami,|a Shazzer i Jude powiedziały,
że powinnam iść|i od razu to wyjaśnić.
Było:
Zawiedziony? O Boże, to jeszcze gorzej.
Jest:
Zawiedziony?!|O, Boże, to jeszcze gorzej.
Było:
O, a co z tymi wszystkimi prawnikami?
Jest:
O...|A co z tymi wszystkimi prawnikami?
Było:
Głupia Bridget, głupi przyjaciele.|Cudowny, wierny Mark Darcy
Który mnie kocha, taką jaką jestem.
- Co do licha wyprawiasz?|- Ubieram się.
- Ale czemu w namiot?|- Ponieważ, nie chcę, żebyś widział moje galaretowate fragmenty.
Jest:
{y:i}Głupia Bridget, głupi przyjaciele.|{y:i}Cudowny, wierny Mark Darcy.
{y:i}Który mnie kocha taką,|{y:i}jaką jestem.
- Co, do licha, wyprawiasz?|- Ubieram się.
- Ale czemu w namiot?|- Bo nie chcę, byś widział moje galaretowate fragmenty.
Było:
Najwyższy czas, żebym|znowu ucieszył nimi oczy.
On naprawdę jest bardzo,|bardzo, bardzo miły.
Już za tobą tęsknię.
Jest:
Najwyższy czas,|żebym znowu ucieszył nimi oczy.
{y:i}On naprawdę jest bardzo,|{y:i}bardzo, bardzo miły.
{c:$aaafaa}Już za tobą tęsknię.
Było:
Nigdy w życiu nie byłam|szczęśliwsza niż teraz.
Ale nie powinnam wpadać|w obsesję i fantazjować.
Bridget Darcy. Pani Darcy.
Pan i Pani Darcy. Lord i Lady Darcy.
Ciekawe jakim ojcem byłby Mark Darcy? Dla|swoich dzieci ma się rozumieć, nie dla mnie.
To oznaczałoby jakiś kompleks Edypa.
Nareszcie moje życie trafiło na właściwy tor.|Bridget Jones: narzeczona, żona i matka.
Czy kiedykolwiek chciałaś zrobić|to w ciemności z nieznajomym?
No, może nie do końca nieznajomym.
Z drogi Cleaver, albo oskarżę|cię o molestowanie seksualne.
- Jestem poważną dziennikarką.|- A to twoja poważna spódniczka, Jones? Podoba ci się?
Jest:
{y:i}Nigdy w życiu nie byłam|{y:i}szczęśliwsza niż teraz.
{y:i}Ale nie powinnam wpadać|{y:i}w obsesję i fantazjować.
{y:i}Bridget Darcy.|{y:i}Pani Darcy.
{y:i}Pan i Pani Darcy.|{y:i}Lord i Lady Darcy.
{y:i}Ciekawe jakim ojcem byłby Mark Darcy?|{y:i}Dla swoich dzieci, ma się rozumieć, nie dla mnie.
{y:i}To oznaczałoby jakiś kompleks Edypa.
{y:i}Nareszcie moje życie trafiło na właściwy tor.|{y:i}Bridget Jones: narzeczona, żona i matka.
Czy kiedykolwiek chciałaś zrobić to|w ciemności z nieznajomym?
No, może nie do końca z nieznajomym.
Z drogi, Cleaver, albo oskarżę cię|o molestowanie seksualne.
- Jestem poważną dziennikarką.|- A to twoja poważna spódniczka, Jones?
Podoba ci się?
Było:
Nienawidzę oglądać telewizji.|Natowiast występować w telewizji... -
Witam -... to zupełnie coś innego.
O Daniel! Świetny program,|ciekawy, oryginalny, dowcipny.
Dzięki Jeremy. Miło to|słyszeć, o to mi chodziło.
Sztywniak... A propos,|jak się miewa Mark Darcy?
Czy ty nadal... Owszem, i będę|jeszcze przez długi czas.
Świetnie, doskonale, wiesz jak pociągają|mnie jego żony. To nie jest śmieszne.
Doprawdy, martwię się o Ciebie.
Potwierdzono naukowo, że żony|prawników umierają z nudy.
A co u ciebie? Wciąż pieprzysz|wszystko, co się rusza?
Prawdę mówiąc nie, żadnego pieprzenia. Przechodzę|terapię, okazało się, że mam problemy.
Chodzę na spotkania, mówię o swoich|uczuciach, przytulam ludzi, którzy śmierdzą.
- Nie wierzę Ci.|- Staram się być lepszym człowiekiem, Bridge,
Następnym razem, gdy spotkam dobrą|kobietę, nie zrujnuję tej szansy.
- Daniel, spotkanie?|- Tak, tak...
Jest:
Nienawidzę oglądać telewizji.|Natomiast występować w telewizji...
Witam.|...to zupełnie coś innego.
O, Daniel! Świetny program.|Ciekawy, oryginalny, dowcipny.
Dzięki, Jeremy.|Miło to słyszeć, o to mi chodziło.
Sztywniak...|A propos, jak się miewa Mark Darcy?
- Czy ty nadal...|- Owszem, i będę jeszcze przez długi czas.
- Świetnie, doskonale. Wiesz, jak pociągają mnie jego żony.|- To nie jest śmieszne.
Doprawdy, martwię się o ciebie.
Potwierdzono naukowo,|że żony prawników umierają z nudy.
A co u ciebie?|Wciąż pieprzysz wszystko, co się rusza?
Prawdę mówiąc nie, żadnego pieprzenia.|Przechodzę terapię, okazało się, że mam problemy.
Chodzę na spotkania, mówię o swoich uczuciach,|przytulam ludzi, którzy śmierdzą.
- Nie wierzę ci.|- Staram się być lepszym człowiekiem, Bridge.
Następnym razem, gdy spotkam dobrą kobietę,|nie zrujnuję tej szansy.
- Daniel... Spotkanie?|- Tak, tak...
Było:
A tak przy okazji, nie jesteś|dzisiaj wieczorem wolna, prawda?
Jest:
A tak przy okazji...|Nie jesteś dzisiaj wieczorem wolna, prawda?
Było:
Bridge, chcesz wyjść za mąż i mieć|dzieci zanim staniesz się bezpłodna?
- Zaufaj mi.|- Magda, moja jedyna dorosła przyjaciółka.
Zamężna z kolegą Marka. Zaręczyli się|podczas bankietu Stowarzyszenia Prawników.
Jest:
Bridge, chcesz wyjść za mąż|i mieć dzieci, zanim staniesz się bezpłodna?
- Zaufaj mi.|- Magda, moja jedyna dorosła przyjaciółka,
zamężna z kolegą Marka, zaręczyła się|podczas bankietu Stowarzyszenia Prawników.
Było:
O Boże. Ten gorset może|wyszczuplić pani talię o 15%.
Proszę ciągnąć z przodu, ja ciągnę|z tyłu. Raz... dwa... trzy...
Jest:
- O, Boże!|- Ten gorset może wyszczuplić pani talię o 15%.
Proszę ciągnąć z przodu, ja ciągnę z tyłu.|Raz... dwa... trzy...
Było:
Zaczynajmy. Mam zamiar uczynić|z ciebie keeesiężniczkę!
Nie ma to jak być w rękach|prawdziwego geniusza.
Cokolwiek zrobisz Bridge...|... nie prasuj włosów.
Jest o wiele gorzej|niż myślałam, Bridge.
Można by to przyklepać za pomocą brylantyny.|A może peruka? Prawnicy kochają peruki.
Jest:
Zaczynajmy.|Mam zamiar uczynić z ciebie księżniczkę!
{c:$77d0ff}{s:28}{y:i}Jestem absolutnie fantastyczna!
{y:i}Nie ma to, jak być w rękach|{y:i}prawdziwego geniusza.
{c:$77d0ff}{s:28}{y:i}Jestem totalnie popieprzona!
{y:i}Cokolwiek zrobisz, Bridge...|{y:i}nie prasuj włosów.
{y:i}Jest o wiele gorzej|{y:i}niż myślałam, Bridge.
- Można by to przyklepać za pomocą brylantyny.|- A może peruka? Prawnicy kochają peruki.
Było:
Cudownie, jestem spóźniona, z opłakaną|fryzurą i ledwo mogę oddychać.
Mam tremę, co jeżeli ktoś powie:|"Bridget Jones, pani już dziękujemy."
"Proszę się nie ośmieszać. " Przestań!
Najważniejsze żeby wyglądać pięknie,|i od progu zrobić wrażenie.
Jest:
{y:i}Cudownie, jestem spóźniona,|{y:i}z opłakaną fryzurą i ledwo mogę oddychać.
{y:i}Mam tremę, co jeżeli ktoś powie:|{y:i}"Bridget Jones, pani już dziękujemy".
{y:i}"Proszę się nie ośmieszać."|{y:i}Przestań!
{y:i}Najważniejsze, żeby wyglądać pięknie|{y:i}i od progu zrobić wrażenie.
Było:
-Przepraszam za spóźnienie. Dzień dobry.|-Bridget, chyba powinnaś iść do toalety.
-Ale skorzystałam zanim wyszłam z domu.|-Zaufaj mi w tym względzie.
Jest:
- Przepraszam za spóźnienie. Dzień dobry.|- Bridget, chyba powinnaś iść do toalety.
- Ale skorzystałam, zanim wyszłam z domu.|- Zaufaj mi w tym względzie.
Było:
Nic nie szkodzi, drobne|potknięcie co do makijażu.
Od tego mam rozum i cięty|dowcip, żeby to zatuszować.
Jest:
{y:i}Nic nie szkodzi,|{y:i}drobne potknięcie, co do makijażu.
{y:i}Od tego mam rozum i cięty dowcip,|{y:i}żeby to zatuszować.
Było:
Horacy właśnie mówił, że jest|przeciwny rozdawaniu jałmużny.
Jest:
Horacy właśnie mówił,|że jest przeciwny rozdawaniu jałmużny.
Było:
- Chyba nie mówił pan tego serio?|- Jak najbardziej,
50 pensów i tak nie odmieni losów bezdomnego|żebraka? Nie, ale pozwoli zaspokoić głód.
Niech pani nie będzie naiwna, ludzie|są bezdomni z wyboru, i tyle.
Jest:
- Chyba nie mówił pan tego serio?|- Jak najbardziej.
- 50 pensów i tak nie odmieni losów bezdomnego żebraka?|- Nie, ale pozwoli zaspokoić głód.
Niech pani nie będzie naiwna,|ludzie są bezdomni z wyboru, i tyle.
Było:
Inni potracili rodziny|w katastrofach morskich,
A tylko niektórzy udają, że są bezradni.
Doprawdy, takiej opinii|spodziewałabym się raczej po
Jest:
Inni potracili rodziny|w katastrofach morskich.
A tylko niektórzy udają,|że są bezradni.
Doprawdy, takiej opinii|spodziewałabym się raczej po...
Było:
- Czyli nie siedzę z tobą?|- Nie, ale on jest bardzo miły, Dopiero co opuściła go żona.
Jest:
- Czyli nie siedzę z tobą?|- Nie, ale on jest bardzo miły, dopiero co opuściła go żona.
Było:
Zawsze wiedziałem, że|ona była poza moją ligą.
Są ludzie wysokich lotów jak|moja Annabel i Mark Darcy,
i cudowne dziewczyny jak|na przykład ta Rebecca,
oraz cała reszta, czyli my.
Ja i ty?
Oczywiście! wystarczy popatrzeć.
Ja i ty przypadkowo załapaliśmy|się do pokoju dla VIP-ów,
i tylko patrzeć jak pokażą nam drzwi.
Drodzy państwo! Panie i|Panowie konkurs czas zacząć.
Jest:
Zawsze wiedziałem,|że ona była poza moją ligą.
Są ludzie wysokich lotów,|jak moja Annabel i Mark Darcy, i...
cudowne dziewczyny,|jak na przykład ta Rebecca...
oraz cała reszta,|czyli my.
Jak ja i ty?
Oczywiście!|Wystarczy popatrzeć.
Ja i ty przypadkowo załapaliśmy się|do pokoju dla VIP-ów...
i tylko patrzeć,|jak pokażą nam drzwi.
Drodzy państwo, panie i panowie!|Konkurs czas zacząć.
Było:
Lata spędzone nad "krzyżówkami z gwiazdą"| nareszcie dadzą profit.
Jest:
Lata spędzone nad "krzyżówkami z gwiazdą",|nareszcie dadzą profit.
Było:
Co to jest:| /nieograniczony tytuł własności terenu?
-/Wieczysta dzierżawa.|- Tak.
Jaką formułę wypowiadają członkowie| magistratu Inner Temple| na drugiej sesji po Świętym Michale?
/Amas bibendo fructis.|- Bardzo dobrze.
Co to jest:/darowizna wyprzedzająca?
Co to jest:/czynsz zdzierczy?
Kiedy zniesiono kary za|zerwanie obietnicy małżeństwa?
Zdefiniuj pojęcie:|/damnum sentit dominus.
Przetłumacz:/reddendo singula singulis| na starożytną grekę.
Zdaje się, że to będzie|poprawna odpowiedź:
/- hippodamoi credemnon luestai|- Zdecydowanie tak.
W ostatniej i decydującej rundzie,|kategoria to: kultura współczesna.
Kto zaprojektował suknię|ślubną Księżnej Diany?
Jest:
Co to jest:|nieograniczony tytuł własności terenu?
- Wieczysta dzierżawa.|- Tak.
Jaką formułę wypowiadają członkowie magistratu Inner Temple|na drugiej sesji po Świętym Michale?
- Amas bibendo fructis.|- Bardzo dobrze.
Co to jest:|darowizna wyprzedzająca?
Co to jest:|czynsz zdzierczy?
Kiedy zniesiono kary|za zerwanie obietnicy małżeństwa?
Zdefiniuj pojęcie:|damnum sentit dominus.
Przetłumacz:|reddendo singula singulis...
na starożytną grekę.
Zdaje się,|że to będzie poprawna odpowiedź.
- Hippodamoi credemnon luestai.|- Zdecydowanie tak.
W ostatniej i decydującej rundzie,|kategorią jest: kultura współczesna.
Kto zaprojektował suknię ślubną|Księżnej Diany?
Było:
Wspaniale Bridget. Która z|bohaterek serialu "Żony piłkarzy",
Jest:
- Wspaniale, Bridget.|- Która z bohaterek serialu "Żony piłkarzy",
Było:
Mamy remis. Ostatnie pytanie|rozstrzygnie kto wygra.
Jaki tytuł nosił pierwszy singiel Madonny,|wydany w Wielkiej Brytanii? To był "Lucky Star"
Przepraszam, nie dosłyszałem. Jesteś|pewna? Czy to nie było "Holiday"?
Nie, wszyscy myślą, że to było|"Holiday", ale tak naprawdę to nie.
Jest:
Mamy remis.|Ostatnie pytanie rozstrzygnie, kto wygra.
Jaki tytuł nosił pierwszy singiel Madonny,|wydany w Wielkiej Brytanii?
To był "Lucky Star".
- Przepraszam, nie dosłyszałem.|- Jesteś pewna? Czy to nie było "Holiday"?
Nie, wszyscy myślą, że to było "Holiday",|ale tak naprawdę to nie.
Było:
Jeśli się mylę utnijcie mi|głowę i ugotujcie na niej zupę.
Poprawna odpowiedź brzmi "Lucky Star".
Jest:
Jeśli się mylę utnijcie mi głowę|i ugotujcie na niej zupę.
Poprawna odpowiedź brzmi:|"Lucky Star".
Było:
- Poprawna odpowiedź to...|- ... Czy może "Holiday"? Zgadza się, "Holiday".
Oto moment na który czekaliśmy. Zwycięzcą|konkursu zostaje kancelaria The Legal Eagle.
- Miło było cię znów spotkać Bridget.|- A tak, dziękuję Rebeko, dobranoc.
Nie odezwałeś się do mnie słowem przez cały|wieczór. Na tym polegają tego typu przyjęcia.
Jest:
- Poprawna odpowiedź to...|- Czy może "Holiday"?|- Zgadza się, "Holiday"!
Oto moment, na który czekaliśmy.|Zwycięzcą konkursu zostaje kancelaria The Legal Eagle.
- Miło było cię znów spotkać, Bridget.|- A tak, dziękuję, Rebeko, dobranoc.
Nie odezwałeś się do mnie słowem przez cały wieczór.|Na tym polegają tego typu przyjęcia.
Było:
Nie pasuję do twoich znajomych. Może|niepotrzebnie nazwałaś ich łysymi zgredami.
Ale oni tym właśnie są, z wyjątkiem|jednego, który nie był łysy.
A może też zgadzasz się z tym, że biedacy|zasługują na swoją biedę? Nie bądź śmieszna.
- A więc jestem śmieszna?|- Owszem tak, dzisiaj byłaś. Za to ty byłeś aroganckim palantem.
Nie wiem czy nie popełniłam błędu, zapraszając ciebie|i twoje złożone w kosteczkę gacie do mojego życia.
Jest:
- Nie pasuję do twoich znajomych.|- Może niepotrzebnie nazwałaś ich łysymi zgredami.
Ale oni tym właśnie są,|z wyjątkiem jednego, który nie był łysy.
A może też zgadzasz się z tym,|że biedacy zasługują na swoją biedę?
Nie bądź śmieszna.
- A więc jestem śmieszna?|- Owszem tak, dzisiaj byłaś.|- Za to ty byłeś aroganckim palantem.
Nie wiem, czy nie popełniłam błędu, zapraszając ciebie|i twoje złożone w kosteczkę gacie do mojego życia.
Było:
Gdybyś mnie dziś poprosił|to i tak bym odmówiła.
Poprosił o co? Bridget?
Jest:
Gdybyś mnie dziś poprosił,|to i tak bym odmówiła.
Poprosił o co?|Bridget?
Było:
O Boże, zrobiłam to.|Odeszłam, zrobiłam to.
W jednej chwili ktoś jest ci|bliski jak nikt inny na świecie,
w następnej nie chcesz|go widzieć na oczy.
Mówi Mark Darcy, proszę|zostawić wiadomość po sygnale.
Cześć, to ja, jest mi okropnie,|naprawdę okropnie przykro.
Jest:
{y:i}O, Boże, zrobiłam to.|{y:i}Odeszłam, zrobiłam to.
{y:i}W jednej chwili ktoś jest ci bliski,|{y:i}jak nikt inny na świecie,
{y:i}w następnej nie chcesz|{y:i}go widzieć na oczy.
{y:i}Mówi Mark Darcy,|{y:i}proszę zostawić wiadomość po sygnale.
Cześć, to ja, jest mi okropnie,|naprawdę okropnie przykro...
Było:
- Słucham? Kto tam?|- To ja, Mark.
Jest:
- Słucham? Kto tam?|{y:i}- To ja, Mark.
Było:
Jesteś pod drzwiami. Słuchaj...
Jest:
Jesteś pod drzwiami.|Słuchaj...
Było:
Chyba, że przyszedłeś, żeby|mnie rzucić raz na zawsze,
Jest:
Chyba, że przyszedłeś,|żeby mnie rzucić raz na zawsze,
Było:
O Boże, proszę nie zostawiaj mnie, jeżeli|mnie już rzuciłeś to proszę zmień zdanie,
Obiecuję, że będę się|poprawnie zachowywać.
Z drugiej strony, jeżeli mnie nie rzuciłeś, to|proszę na przyszłość sam się lepiej zachowuj.
Jest:
O, Boże, proszę nie zostawiaj mnie,|jeżeli mnie już rzuciłeś, to proszę zmień zdanie.
Obiecuję, że będę się poprawnie zachowywać.
Z drugiej strony, jeżeli mnie nie rzuciłeś,|to proszę na przyszłość sam się lepiej zachowuj.
Było:
Chciałbym wejść, w końcu|jesteś moją dziewczyną.
- Nawet po tym jak cię nazwałam aroganckim palantem?|- Niestety tak. W tym problem, że...
...ja cię kocham.
Jest:
Chciałbym wejść,|w końcu jesteś moją dziewczyną.
- Nawet po tym, jak cię nazwałam aroganckim palantem?|{y:i}- Niestety tak.
W tym problem, że...
ja cię kocham.
Było:
- Powiedziałem, że cię kocham.|- Sorry, nie dosłyszałam.
Powiedziałem, że cię|kocham na miłość boską!
W porządku, nie musisz|krzyczeć. Zaraz do ciebie zejdę.
Jest:
- Powiedziałem, że cię kocham.|- Przepraszam, nie dosłyszałam.
Powiedziałem, że cię kocham,|na miłość boską!
W porządku, nie musisz krzyczeć.|Zaraz do ciebie zejdę.
Było:
- Powiedział, że mnie kocha.|- Powiedział, że cię kocha?
- Powiedział, że mnie kocha.|- A gdzie jest teraz? W sypialni.
Wracaj tam Bridge i cokolwiek|zrobisz, zachowuj się nonszalancko.
Bridget, znowu się gapisz.
Jest:
- Powiedział, że mnie kocha.|{y:i}- Powiedział, że cię kocha?
- Powiedział, że mnie kocha.|- A gdzie jest teraz?
W sypialni.
Wracaj tam, Bridge, i cokolwiek zrobisz,|zachowuj się nonszalancko.
Bridget,|znowu się gapisz.
Było:
Nasz wieczór nie udał|się tak jak planowałem.
Miałem ci zadać bardzo ważne pytanie.
Jest:
Nasz wieczór nie udał się tak,|jak planowałem.
Miałem ci zadać|bardzo ważne pytanie.
Było:
Ale nie do końca wiedziałem jak to ująć.
Jest:
Ale nie do końca wiedziałem,|jak to ująć.
Było:
...wybrać się ze mną na narty?
Jest:
wybrać się ze mną na narty?
Było:
To nie są zwykłe miniwakacje,
to są wakacje w raju.
Nieco skłamałam chwaląc się|umiejętnościami narciarskimi.
Ale to przecież nie może być trudne.
Jest:
{y:i}To nie są zwykłe miniwakacje,
{y:i}to są wakacje w raju.
{y:i}Nieco skłamałam chwaląc się|{y:i}umiejętnościami narciarskimi.
{y:i}Ale to przecież nie może być trudne.
Było:
Na pewno bardzo polubię narty. To|takie romantyczne i przyjemne.
Jest:
{y:i}Na pewno bardzo polubię narty.|{y:i}To takie romantyczne i przyjemne.
Było:
O Boże!
O Boże!
Jest:
O, Boże!
O, Boże!
Było:
- Jeżdżę tu od kiedy skończyłam 11 lat.|- Naprawdę? Czyli ile? Trzy lata?
Jest:
Jeżdżę tu,|od kiedy skończyłam 11 lat.
Naprawdę?|{y:i}{c:$aaaccc}Czyli ile? Trzy lata?
Było:
Nie mogłem powiedzieć nie, prawda?|Hej wy dwoje, zjeżdżacie czy nie?
Ja tu jeszcze trochę|pobędę, jedźcie sami.
Jest:
Nie mogłem powiedzieć "nie", prawda?|Hej, wy dwoje, zjeżdżacie, czy nie?
Ja tu jeszcze trochę pobędę,|jedźcie sami.
Było:
Łajdak! Jak mógł mnie tak zostawić?
A więc romantyczny wypad|zamienił się w zjazd prawników.
Nie mogę uwierzyć, że|jeździmy razem na wakacje,
po 8 tygodniach niczym|niezakłóconego seksu.
Chwileczkę. O, nie! 8|tygodni? Jak to możliwe?
Niczym niezakłócony seks.|O Boże, jestem w ciąży.
I zaraz zginę.
Jest:
{y:i}Łajdak!|{y:i}Jak mógł mnie tak zostawić?
{y:i}A więc romantyczny wypad|{y:i}zamienił się w zjazd prawników.
{y:i}Nie mogę uwierzyć,|{y:i}że jeździmy razem na wakacje,
{y:i}po 8 tygodniach niczym|{y:i}niezakłóconego seksu.
{y:i}Chwileczkę. O, nie!|{y:i}8 tygodni? Jak to możliwe?
{y:i}Niczym niezakłócony seks.|{y:i}O, Boże, jestem w ciąży.
{y:i}I zaraz zginę.
Było:
A to kto? Styl tej zawodniczki|pozostawia wiele do życzenia.
Zajmuje ona siódme miejsce za podium.
Jest:
A to kto?
{y:i}Styl tej zawodniczki|{y:i}pozostawia wiele do życzenia.
{y:i}Zajmuje ona siódme miejsce|za podium.
Było:
E... kinder! Leżę na... plecach, a|on machen ze lieben.. e.. ze mną.
Jest:
E...
kinder!
Leżę na... plecach,
a on machen ze lieben...
e... ze mną.
Było:
- Może ma wzdęcie?|- Nie, nie
- Condom?|- Nein, nein, nein. Może tak, a może tak.
Jest:
- Może ma wzdęcie?|- Nie, nie.
- Kondom?|- Nein, nein, nein. Może tak, a może tak.
Było:
Jestem dziewczyną i spotkałam chłopaka
Fraulein, i spotkałam frau-chłopak.
Jest:
Jestem dziewczyną i spotkałam chłopaka.
Fraulein i spotkałam frau-chłopak.
Było:
Nadeszła chwila prawdy.
A jeżeli naprawdę jestem w ciąży?|Niepotrzebnie się tak podniecam.
facet i dziecko - za|dużo szczęścia na raz.
Jest:
{y:i}Nadeszła chwila prawdy.
{y:i}A jeżeli naprawdę jestem w ciąży?|{y:i}Niepotrzebnie się tak podniecam.
{y:i}Facet i dziecko;|{y:i}za dużo szczęścia na raz.
Było:
O Boże...
Jest:
O, Boże...
Było:
A jeżeli bym była? Przypuszczam,|że... szczerze mówiąc...
Jest:
- A gdybym była?|- Przypuszczam, że... szczerze mówiąc...
Było:
No więc naprawdę jesteś w|ciąży? Poczekaj 3 minuty.
Jest:
- No więc, naprawdę jesteś w ciąży?|- Poczekaj 3 minuty.
Było:
Chociaż zawsze marzyłem, żeby mieć syna.
Drugiego Marka Darcy'ego. Mnie|by się podobało Hulk albo River.
Jest:
Chociaż zawsze marzyłem,|żeby mieć syna.
Drugiego Marka Darcy'ego.|Mnie by się podobało Hulk albo River.
Było:
Grałbym z nim w krykieta i w rugby. I|odwiedzał go w Eton w Dniu Św. Andrzeja.
- w Eton?|- Tak.
Mężczyźni z rodu Darcych pobierają|nauki w Eton od pięciu pokoleń.
Jest:
Grałbym z nim w krykieta i w rughby.|I odwiedzał go w Eton w Dniu Św. Andrzeja.
- W Eton?|- Tak.
Mężczyźni z rodu Darcych|pobierają nauki w Eton od pięciu pokoleń.
Było:
a zwłaszcza do jakiejś faszystowskiej|szkoły, gdzie wsadzą mu w dupę kij,
Jest:
a zwłaszcza do jakiejś faszystowskiej szkoły,|gdzie wsadzą mu w dupę kij,
Było:
Nie miałam na myśli ciebie. Oczywiście,|że nie. Więc co proponujesz w zamian?
Będzie spał w łóżku z rodzicami, i ssał|pierś dopóki nie poślesz go do szkoły
gdzie całymi dniami będzie śpiewał "Yellow|Submarine" i praktykował grupową masturbację?
No tak. Dlaczego dziecko miałoby lubić|szkołę? Lub mieszkać z rodzicami?
Jest:
- Nie miałam na myśli ciebie.|- Oczywiście, że nie. Więc co proponujesz w zamian?
Będzie spał w łóżku z rodzicami|i ssał pierś, dopóki nie poślesz go do szkoły,
gdzie całymi dniami będzie śpiewał "Yellow Submarine"|i praktykował grupową masturbację?
No tak. Dlaczego dziecko miałoby lubić szkołę?|Lub mieszkać z rodzicami?
Było:
jeżeli rodzice nie potrafią ze sobą|normalnie dyskutować bez kłócenia się.
- Negatywny.|- Negatywny.
Jest:
jeśli rodzice nie potrafią ze sobą|normalnie dyskutować bez kłócenia się.
- Nie ma sensu.|- Nie ma sensu.
Było:
Teoretycznie to świetny pomysł, ale już|zaaranżowałaś zjazd rodzinny. O Boże.
Kochani! Wpadłam na znakomity pomysł,|żeby zaprosić twoich rodziców.
Kolejny tryumf kulinarny mojej|matki: wszystko w miniaturze.
- Mini tartinkę?|- Nie dziękuję, ledwo uporałem się z mini-piegusem.
A więc Mark, Bridget, kiedy|macie zamiar ustalić datę?
Jest:
Teoretycznie to świetny pomysł,|ale już zaaranżowałaś zjazd rodzinny.
O, Boże.
Idę! Wpadłam na znakomity pomysł,|żeby zaprosić twoich rodziców.
{y:i}Kolejny tryumf kulinarny mojej matki:|{y:i}wszystko w miniaturze.
- Mini tartinkę?|- Nie, dziękuję, ledwo uporałem się z mini-piegusem.
A więc, Mark, Bridget,|kiedy macie zamiar ustalić datę?
Było:
Jeszcze o tym nie|myślimy. Prawda Bridget?
Nie! O Boże nie! Oczywiście, że nie.
Jest:
Jeszcze o tym nie myślimy.|Prawda, Bridget?
Nie! O, Boże, nie!|Oczywiście, że nie.
Było:
To co powiedziałeś.
Mowa była o wielu rzeczach.
Rozmowa toczyła się przez|całe popołudnie, więc..
Jest:
To, co powiedziałeś.
Mowa była o wielu rzeczach...
Rozmowa toczyła się|przez całe popołudnie, więc...
Było:
Pójdę do łazienki. A potem wrócę.
Jest:
Pójdę do łazienki.|A potem wrócę.
Było:
Tu Mark Darcy, proszę zostawić wiadomość|po sygnale. Mark, tu Rebecca, jesteś tam?
Najwyraźniej nie, pewnie|nadal jesteś z Bridget.
Mam nadzieję, że obiad z rodzicami się|udał. Na pewno byłeś jak zwykle szarmancki.
Nieważne, słuchaj, zadzwoń do mnie jak|wrócisz, chętnie wpadnę na wieczorną herbatkę.
Zresztą może to nienajlepszy pomysł.|Bridget pewnie jest u ciebie. Miłych snów.
Jest:
{y:i}Tu Mark Darcy.|{y:i}Proszę zostawić wiadomość po sygnale.
{y:i}Mark, tu Rebecca, jesteś tam?
{y:i}Najwyraźniej nie,|{y:i}pewnie nadal jesteś z Bridget.
{y:i}Mam nadzieję, że obiad z rodzicami się udał.|{y:i}Na pewno byłeś jak zwykle szarmancki.
{y:i}Nieważne, słuchaj, zadzwoń do mnie, jak wrócisz,|{y:i}chętnie wpadnę na wieczorną herbatkę.
{y:i}Zresztą może to nie najlepszy pomysł.|{y:i}Bridget pewnie jest u ciebie. Miłych snów.
Było:
Masz czy nie masz|romansu z Rebeką Gilleys?
Jest:
Masz, czy nie masz romans|z Rebeką Gilleys?
Było:
Nie powinno się chodzić z kimś jeżeli|są co najmniej 3 powody przeciw temu.
- I masz 3 powody?|- Tak. Mianowicie?
Po pierwsze, jestem dla ciebie|żenująca, nie umiem jeździć na nartach,
nie jeżdżę konno, nie znam łaciny, mam|nogi tylko potąd i zawsze będę przy kości.
A ty, ty składasz w kostkę swoje|gacie zanim wejdziesz do łóżka.
-Chwileczkę! To nie jest powód. |-To nie jest|dobry powód, ale ty też nie jesteś doskonały.
Traktujesz wszystkich z góry i|nigdy nie działasz spontanicznie.
Mam wrażenie, że czekasz w pokoju dla|VIPów, żeby spotkać kogoś fantastycznego
taką jaka jest i żebyś nie|musiał nic w niej poprawiać.
Bridget, to jakieś szaleństwo.|Może właśnie ją znalazłeś.
Jest:
Nie powinno się z kimś chodzić,|jeśli są co najmniej 3 powody przeciw temu.
- I masz 3 powody?|- Tak.
Mianowicie?
Po pierwsze, jestem dla ciebie żenująca,|nie umiem jeździć na nartach,
nie jeżdżę konno, nie znam łaciny,|mam nogi tylko potąd i zawsze będę przy kości.
A ty, ty składasz w kostkę swoje gacie,|zanim wejdziesz do łóżka.
- Chwileczkę! To nie jest powód. |- To nie jest dobry powód, ale ty też nie jesteś doskonały!
Traktujesz wszystkich z góry|i nigdy nie działasz spontanicznie!
Mam wrażenie, że czekasz w pokoju dla VIPów,|żeby spotkać kogoś fantastycznego!
Taką, jaka jest i żebyś nie musiał|w niej nic poprawiać.
- Bridget, to jakieś szaleństwo.|- Może właśnie ją znalazłeś.
Było:
Widzisz? Nigdy ci to nie wychodzi.
Jest:
Widzisz?|Nigdy ci to nie wychodzi.
Było:
Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłam.
BRIDGET JONES STARA PANNA
5 tygodni później. Waga: 2 tysiące kilo.
Żyję w związku z dwoma|mężczyznami równocześnie.
Jeden nazywa się Ben, drugi|Jerry. (Ben&Jerry's Ice-Cream)
Liczba obecnych chłopaków: 0.
Liczba telefonów od byłego chłopaka:
Nie masz żadnych wiadomości, ani|jednej, nawet od twojej matki.
- Słucham?|- Cześć kochanie. Pamiętasz o lunchu?
Oczywiście, że nie pamiętam.|Jestem w samobójczej depresji.
Jest:
{y:i}Nie mogę uwierzyć,|{y:i}że to zrobiłam.
{c:$aaa0aa}{s:24}{y:b}BRIDGET JONES|{c:$aaa0aa}{s:24}{y:b}STARA PANNA
{y:i}5 tygodni później.|{y:i}Waga: 2 tysiące kilo.
{y:i}Żyję w związku z|{y:i}dwoma mężczyznami równocześnie.
{y:i}Jeden nazywa się Ben, drugi Jerry.|{y:i}{c:$aaafaa}Ben & Jerry's Ice-Cream
{y:i}Liczba obecnych chłopaków: 0.
{y:i}Liczba telefonów od byłego chłopaka:
{y:i}Nie masz żadnych wiadomości,|{y:i}ani jednej, nawet od twojej matki.
- Słucham?|- Cześć, kochanie. Pamiętasz o lunchu?
{y:i}Oczywiście, że nie pamiętam.|{y:i}Jestem w samobójczej depresji.
Było:
Mamo, myślałam, że pójdziemy coś zjeść?|- Cierpliwości, mam dla ciebie niespodziankę.|- Co?
Nie mówi się co, tylko słucham.
I co myślisz? O mój Boże.
Jest:
- Mamo, myślałam, że pójdziemy coś zjeść?|- Cierpliwości, mam dla ciebie niespodziankę.
Co?
Nie mówi się co,|tylko słucham.
- I co myślisz?|- O, mój Boże.
Było:
Ty będziesz moją druhną, i|wszystko będzie w kolorze lila.
A mówiąc wszystko, mam na myśli...
Jest:
Ty będziesz moją druhną|i wszystko będzie w kolorze lila.
A mówiąc wszystko,|mam na myśli...
Było:
O Boże, nigdy nie wyjdę za mąż, a|cholerni rodzice robią to dwa razy.
Trzydzieści dwa lata.
Nowy York, wielkie, soczyste jabłko.
Miasto, które nigdy nie śpi... z|tą samą osobą dwie noce pod rząd.
Moje ulubione miejsce w Ameryce.
Gdzie "Seks w wielkim mieście" nie jest|tylko tytułem serialu, ale obietnicą.
Jest:
{y:i}O, Boże, nigdy nie wyjdę za mąż,|{y:i}a cholerni rodzice robią to dwa razy.
{s:28}{y:b}{c:$aaa099}KONIEC JEST BLISKI.
{y:i}Trzydzieści dwa lata.
{y:i}Nowy York,|{y:i}wielkie, soczyste jabłko.
{y:i}Miasto, które nigdy nie śpi...|{y:i}z tą samą osobą dwie noce pod rząd.
{y:i}Moje ulubione miejsce w Ameryce.
{y:i}Gdzie "Seks w wielkim mieście"|{y:i}nie jest tylko tytułem serialu, ale obietnicą.
Było:
Nie martw się, mam dla|ciebie dobre wieści.
Co tym razem? Wywiad z inżynierem rakietowym,|który prześwietli rentgenem co mam pod spódnicą?
Nie, choć to bardzo dobry pomysł.
"Smooth Guide" ma dużą oglądalność,|ale tylko wśród kobiet,
dlatego zarząd chce wstawić|do programu dziewczynę.
Ja? Mam pracować z Danielem Cleaverem?
To ma sens. Zdaje się, że|zaczynasz od Tajlandii.
Nie, nie zrobię tego, ani|teraz, ani za milion lat.
Jest:
Nie martw się,|mam dla ciebie dobre wieści.
Co tym razem? Wywiad z inżynierem rakietowym,|który prześwietli rentgenem, co mam pod spódnicą?
Nie.
Choć to bardzo dobry pomysł.
Nie, ale faktem jest, że "Smooth Guide"|ma dużą oglądalność, lecz tylko wśród kobiet,
dlatego zarząd chce|wstawić do programu dziewczynę.
Ja?!|Mam pracować z Danielem Cleaverem?
To ma sens.|Zdaje się, że zaczynasz od Tajlandii.
Nie! Nie zrobię tego,|ani teraz, ani za milion lat.
Było:
Mocne słowa jak na kogoś, kto|nie wie gdzie leżą Niemcy.
Jest:
Mocne słowa, jak na kogoś,|kto nie wie, gdzie leżą Niemcy.
Było:
Powiedział, że nie mógłby chodzić z kimś,|dla kogo Iran to imię żony Davida Bowie.
I kto nie wie gdzie leżą Niemcy.
Jest:
Powiedział, że nie mógłby chodzić z kimś,|dla kogo Iran, to imię żony Davida Bowie.
I kto nie wie,|gdzie leżą Niemcy.
Było:
z którym nie wsiadłabym nawet do|windy, nie mówiąc o wspólnej pracy.
Daj spokój Jones, na|pewno coś we mnie lubisz.
Masz niezły samochód.
i całkiem dobre maniery... poza|sypialnią, to byłoby na tyle.
Dla twojej informacji wiem|dokładnie gdzie leżą Niemcy,
Pytanie czy ty znasz|położenie twojej dupy.
Jeśli chodzi o ścisłość, to|znam położenie mojej dupy,
niemniej dobrze niż jej.
Jest:
z którym nie wsiadłabym nawet do windy,|nie mówiąc o wspólnej pracy.
Daj spokój, Jones,|na pewno coś we mnie lubisz.
Masz niezły samochód...
i całkiem dobre maniery...|poza sypialnią, to byłoby na tyle.
Dla twojej informacji,|wiem dokładnie, gdzie leżą Niemcy.
Pytanie, czy ty znasz|położenie swojej dupy!
Jeśli chodzi o ścisłość,|to znam położenie mojej dupy.
Nie mniej dobrze - niż jej.
Było:
I Polski. I mają dostęp do morza.
Jest:
I Polski.|I mają dostęp do morza.
Było:
Słuchaj, musimy poważnie porozmawiać.
Wybieram się do Tajlandii, Jones. Nie|zechciałabyś zostać moją przewodniczką?
Jest:
Słuchaj,|musimy poważnie porozmawiać.
Wybieram się do Tajlandii, Jones.|Nie zechciałabyś zostać moją przewodniczką?
Było:
Dasz mu się przelecieć|jeszcze na lotnisku.
Jest:
Dasz mu się przelecieć jeszcze na lotnisku.
Było:
...i papierosy... i węglowodany.
Nie możemy cię puścić... i to samej.
Jest:
I papierosy, i węglowodany.
- Nie możemy cię puścić.|- I to samej.
Było:
I wyjeżdżam do Tajlandii|zupełnie sama. Koniec kropka.
Kurwa... przepraszam...|kurwa... przepraszam...
Skoro nasz spóźnialskie pasażerki|już dotarły, możemy ruszać w drogę.
- Dziękujemy za punktualność!|- Ktoś zawsze musi być ostatni.
- Zdaje się, że nie siedzimy razem.|- Kurwa mać.
Jest:
I wyjeżdżam do Tajlandii zupełnie sama.|Koniec, kropka.
Kurwa... przepraszam...|Kurwa... przepraszam...
{y:i}Skoro nasze spóźnialskie pasażerki już dotarły,|{y:i}możemy ruszać w drogę.
{y:i}- Dziękujemy za punktualność!|- Ktoś zawsze musi być ostatni.
- Zdaje się, że nie siedzimy razem.|- Kurwa mać!
Było:
- Przepraszam..., dzień dobry.|- Przepraszam.
Jest:
Przepraszam...|Dzień dobry.
Było:
Witam ponownie, zapraszamy do skorzystania z|oferty naszego pokładowego sklepu wolnocłowego.
Szczegóły znajdą państwo na stronach|magazynu naszych linii lotniczych.
Jest:
{y:i}Witam ponownie, zapraszamy do skorzystania|{y:i}z oferty naszego pokładowego sklepu wolnocłowego.
{y:i}Szczegóły znajdą państwo na stronach|{y:i}magazynu naszych linii lotniczych.
Było:
Zwłaszcza młode damy. Wiesz|co mam na myśli? O cholera!
- Przepraszam.|- Będzie pani łaskawa pójść ze mną. Gdzie mam pójść?
Czuję się jak w szkole. To|naprawdę nie była moja wina.
To był napój gazowany, i|po prostu się rozgazował.
Nie zniósłbym myśli, że męczysz|się w klasie ekonomicznej, Jones.
Graham, jesteś nieoceniony. Najlepszy|steward, jakiego spotkałem w życiu.
Jest:
Zwłaszcza młode damy.|Wiesz, co mam na myśli? O, cholera!
Przepraszam.
Będzie pani łaskawa|pójść ze mną.
Gdzie mam pójść?
Czuję się jak w szkole.|To naprawdę nie była moja wina.
To był napój gazowany|i po prostu się rozgazował.
Nie zniósłbym myśli, że męczysz się|w klasie ekonomicznej, Jones.
Graham, jesteś nieoceniony.|Najlepszy steward, jakiego spotkałem w życiu.
Było:
Myślałam, że już jesteś na|miejscu i robisz rozeznanie.
Ależ skąd! Coś się zaimprowizuje.
OK, Jones. Czeka nas 13 godzin podróży.
Jest:
Myślałam, że już jesteś na miejscu|i robisz rozeznanie.
Ależ skąd! Coś się zaimprowizuje.|OK, Jones. Czeka nas 13 godzin podróży.
Było:
Opowiedz w szczegółach o twojej|przygodzie w żeńskiej drużynie netballa.
A zwłaszcza o pikantnym|epizodzie pod prysznicami.
Nie grałam w netball, ani nie|chodziłam do szkoły dla panien,
Jest:
Opowiedz w szczegółach o twojej przygodzie|w żeńskiej drużynie netballa.
A zwłaszcza o pikantnym epizodzie|pod prysznicami.
Nie grałam w netball,|ani nie chodziłam do szkoły dla panien...
Było:
A wiesz jak ona to|kocha, sprośna suczka.
Wreszcie jestem w Bangkoku,|jest bardzo gorąco.
Zamierzam rzucić się w|wir dziennikarskiej pracy.
Jest:
A wiesz jak ona to kocha,|sprośna suczka.
{y:i}Wreszcie jestem w Bangkoku,|{y:i}jest bardzo gorąco.
{y:i}Zamierzam rzucić się w wir|{y:i}dziennikarskiej pracy.
Było:
spragnionych duchowego|spokoju i odpoczynku.
Od wieków przybysze z zachodu|przybywali by odwiedzić
najstarsze sanktuaria Bankoku.
To prawda Bridget, nawet|ja, nie jestem tu wyjątkiem,
od momentu kiedy postawię stopę na|tej ziemi czuję nieodparte pragnienie,
Jest:
spragnionych duchowego spokoju|i odpoczynku.
Od wieków przybysze z Zachodu|przybywali do Bankoku, by odwiedzić...
najstarsze sanktuaria.
To prawda, Bridget,|nawet ja, nie jestem tu wyjątkiem.
Od momentu, kiedy postawię stopę na tej ziemi,|czuję nieodparte pragnienie,
Było:
Nic lepiej nie uosabia tajskiej kombinacji wschodu|z zachodem, tradycji i nowoczesności niż to.
Jest:
Nic lepiej nie uosabia tajskiej kombinacji Wschodu z Zachodem,|tradycji i nowoczesności, niż to.
Było:
{Y:i}Zaraz skoszutuję kha phi lak,|największego przysmaku w Tajlandii.
O jasna cholera!
O Boże, O Boże, ehm...
- Co powiesz na szarańczę?|- O Boże, nie.
Jest:
Zaraz skosztuję kha phi lak,|największego przysmaku w Tajlandii.
O, jasna cholera!
O, Boże...
- Co powiesz na szarańczę?|- O, Boże, nie.
Było:
A oto Khuu-pa'nii, miejsce gdzie rozgrywa się bardzo|sławny poemat, który tobie przypadłby do gustu, Jones.
Opowiada on o bardzo niegrzecznym księciu,|który odnajduje prawdziwą miłość,
w postaci pięknej księżniczki|z minimalną nadwagą.
Jest:
A oto Khuu-pa'nii, miejsce, gdzie rozgrywa się|bardzo sławny poemat, który tobie przypadłby do gustu, Jones.
Opowiada on o bardzo niegrzecznym księciu,|który odnajduje prawdziwą miłość, w postaci pięknej...
księżniczki z minimalną nadwagą.
Było:
O Suvanamari! Czemu nie chcesz|dostrzec, że cię uwielbiam?
Jest:
O, Suvanamari!|Czemu nie chcesz dostrzec, że cię uwielbiam?
Było:
- I przystojny.|- Jest także popapranym, starzejącym się lovelasem. Nikt nie jest doskonały.
Jest:
I przystojny.
- Jest także popapranym, starzejącym się lowelasem.|- Nikt nie jest doskonały.
Było:
Chodźcie dziewczyny. Mam dla|was niespodziankę na obiad.
Jed zyskuje przy bliższym poznaniu. I|świetnie zna się na tajskiej kuchni.
Nigdy bym się nie spodziewała, że|omlet jest tajską specjalnością.
-Ani też grzybki.|-To nie są zwykłe grzyby.
Daliście mi magiczne grzybki|do zjedzenia? To było podłe.
Jest:
Chodźcie, dziewczyny.|Mam dla was niespodziankę na obiad.
{y:i}Jed zyskuje przy bliższym poznaniu.|{y:i}I świetnie zna się na tajskiej kuchni.
Nigdy bym się nie spodziewała,|że omlet jest tajską specjalnością.
- Ani też grzybki.|- To nie są zwykłe grzyby.
Daliście mi magiczne grzybki do zjedzenia?|To było podłe!
Było:
Jakie pięknie barwy!
Piękna Bridget.
Bridget Jones.
Jest:
{y:i}Jakie piękne barwy!
{y:i}Piękna Bridget.
Bridget Jones!
Było:
Oto Daniel Cleaver, czyż on|nie jest nieziemsko piękny?
Jones, co ty u diaska wyrabiasz?
Jest:
Oto Daniel Cleaver!|Czyż nie jest on nieziemsko piękny?
Jones, co ty, u diaska,|wyrabiasz?
Było:
Zdaje się, że odleciałaś w stratosferę.
Jest:
Zdaje się,|że odleciałaś w stratosferę.
Było:
Chcę być naga, jak|nowonarodzone dziecię.
Chodź aniele, do góry.
Jest:
Chcę być naga,|jak nowo narodzone dziecię.
Chodź, aniele, do góry.
Było:
Jak się czujesz?
Tak mi wstyd. Niepotrzebnie. Jesteś urocza|na haju. Wystarczyłoby powiedzieć tak.
Wiesz? Do dziś zachodzę w|głowę co ty we mnie widziałeś.
Jest:
- Jak się czujesz?|- Tak mi wstyd.
Niepotrzebnie. Jesteś urocza na haju.|Wystarczyłoby powiedzieć "tak".
Wiesz?
Do dziś zachodzę w głowę,|co ty we mnie widziałeś.
Było:
Do licha, Jones. Jesteś sexy.|Sprawiasz, że się śmieję.
Oczywiście z ciebie, a nie z tobą.
I tak się składa, że byłaś...
najlepszą laską... jaką miałem w łóżku.
Jest:
Do licha, Jones. Jesteś seksy.|Sprawiasz, że się śmieję.
Oczywiście z ciebie,|a nie z tobą.
I tak się składa...
że byłaś...
najlepszą laską,
jaką miałem w łóżku.
Było:
Muszę przyznać, że ty też byłeś niezły.
Jest:
Muszę przyznać,|że ty też byłeś niezły.
Było:
No Jones, niby czemu się rozstaliście?
Powiedzmy, że zaszła|niezgodność charakterów.
Jest:
No, Jones,|niby czemu się rozstaliście?
Powiedzmy,|że zaszła niezgodność charakterów.
Było:
Czy istnieje jakakolwiek|szansa, żebyś znowu mi zaufała?
Jest:
Czy istnieje jakakolwiek szansa,|żebyś znowu mi zaufała?
Było:
Dziękuję ci bardzo, Danielu. Było miło.
Czy to Wielki Wóz czy Mały?|Nigdy nie potrafię ich rozróżnić.
Jest:
Dziękuję ci bardzo, Danielu.|Było miło.
Czy to Wielki Wóz, czy Mały?|Nigdy nie potrafię ich rozróżnić.
Było:
Nie powiesz mi chyba, że|znasz się na astronomii?
Jest:
Nie powiesz mi chyba,|że znasz się na astronomii?
Było:
Tam gdzie wskazuję.
Jest:
Tam, gdzie wskazuję.
Było:
Dobra, a co to jest?
Jest:
Dobra...
A co to jest?
Było:
która znajduje się tuż obok... em...
jakiejś innej pieprzonej gwiazdy,|która wisi tam od wiek wieków.
Jest:
która znajduje się tuż obok...
jakiejś innej pieprzonej gwiazdy,|która wisi tam od wieku wieków.
Było:
Powiedz jak ty to robisz, Jones?
Jest:
Powiedz, jak ty to robisz, Jones?
Było:
O Boże, jak ja tęskniłem za|twoimi gigantycznymi majtasami.
Jest:
O, Boże, jak ja tęskniłem|za twoimi gigantycznymi majtasami.
Było:
Bo tatuś za wami tak. I|to jeszcze jak! Czekaj.
Przepraszam, dasz mi minutkę?
O Boże, o Boże, o Boże, o Boże.
Jest:
Bo tatuś za wami tak.|I to jeszcze jak!
Czekaj.
Przepraszam.
Dasz mi minutkę?
{y:i}O, Boże...
Było:
Jeżeli zostanę tu na noc, to|będzie oznaczać koniec czegoś,
Jest:
Jeżeli zostanę tu na noc,|to będzie oznaczać koniec czegoś,
Było:
co zresztą już chyba i|tak skończyłam, ale...
Jest:
co zresztą już chyba|i tak skończyłam, ale...
Było:
Nie Bridge. Bridge, to nic, daj spokój.
Jest:
Nie, Bridge.|Bridge, to nic, daj spokój.
Było:
No cóż... Jeśli ty się|zgadzasz, to ja też.
Jest:
No cóż...|Jeśli ty się zgadzasz, to ja też.
Było:
Bridget, przecież nic się nie|stało. Chcesz to wszystko zepsuć?
Jest:
Bridget, przecież nic się nie stało.|Chcesz to wszystko zepsuć?
Było:
Ty oczekujesz seksu, a ja oczekuję...
...więcej, wiem. Mogę|się zmienić, Bridge.
To ja potrzebuję zmiany. Nie do|wiary, że znowu dałam się nabrać.
Daniel, zechciej przyjąć dobrą radę:
Pierdol się!
albo ją, ale zdecydowanie nie mnie.
Nie chce mi się wierzyć, że|zmyślił tę całą terapię seksualną.
Nie ważne, będę miała nauczkę.|Zostanie mi na długo.
- Cholera!|- Co?
W pieprzonej walizce nie ma już miejsca.
U mnie jest. Możesz|mi coś dać. Świetnie.
Jest:
Ty oczekujesz seksu,|a ja oczekuję...
Więcej, wiem.|Mogę się zmienić, Bridge.
To ja potrzebuję zmiany.|Nie do wiary, że znowu dałam się nabrać.
Daniel,|zechciej przyjąć dobrą radę:
{c:$00ccff}Pierdol się!
Albo ją,|ale zdecydowanie nie mnie.
Nie chce mi się wierzyć,|że zmyślił tę całą terapię seksualną.
Nieważne, będę miała nauczkę.|Zostanie mi na długo.
- Kurwa!|- Co?
W pieprzonej walizce|nie ma już miejsca.
U mnie jest.|Możesz mi coś dać.
Świetnie.
Było:
Moim zdaniem, na życie każdego z|nas przypada stała ilość gówna.
Jest:
Moim zdaniem, na życie każdego z nas|przypada stała ilość gówna.
Było:
Więc logicznie i matematycznie rzecz|biorąc, ten musi być mniej gówniany.
Jest:
Więc logicznie i matematycznie rzecz biorąc,|ten musi być mniej gówniany.
Było:
A potem padnie przede mną na kolana...
ubrany w mokrą, białą koszulę, i|będzie błagał, żebym do niego wróciła.
O tak, z całą pewnością w moim życiu|szykują się same zmiany na lepsze.
O Boże, jaki śliczny psiunio. Witaj.
Jejku, chyba wyczuł coś co lubi.
Jest:
A potem padnie przede mną|na kolana.
Ubrany w mokrą, białą koszulę|i będzie błagał, żebym do niego wróciła.
O, tak, z całą pewnością w moim życiu|szykują się same zmiany na lepsze.
O, Boże, jaki śliczny psiunio.|Witaj.
Jejku, chyba wyczuł coś,|co lubi.
Było:
- O mój Boże!|- Zatrzymaj samolot.
Zatrzymać samolot!
Jest:
- O, mój Boże!|- Zatrzymaj samolot!
Zatrzymać samolot.
Było:
Tak. Nie żebym je kochała.
Nie możecie tego robić, jestem Angielką,|i wyróżnioną nagrodami dziennikarką.
Jest:
Tak.|Nie, żebym je kochała.
Nie możecie tego robić, jestem Angielką|i wyróżnioną nagrodami dziennikarką.
Było:
O Boże, mam nadzieję, że zawiadomili|ambasadora. Shazzer już pewnie ogłosiła alarm.
A może ją też capnęli?
O Boże. 28 godzin? Ile jeszcze?
Jest:
{y:i}O, Boże, mam nadzieję, że zawiadomili ambasadora.|{y:i}Shazzer już pewnie ogłosiła alarm.
{y:i}A może ją też capnęli?
{y:i}O, Boże. 28 godzin?|{y:i}Ile jeszcze?
Było:
Całe szczęście, że pan się zjawił.
Może przejdziemy tam?
Naprawdę nie mam z tym nic wspólnego.
Jed to wszystko ukartował.
Dlatego poderwał Shazzer, która|przecież jest od niego o wiele starsza,
i dawno przekroczyła próg dojrzałości.
Tak, faktycznie, to|musiał być straszny drań.
Niestety wszyscy przyłapani na gorącym|uczynku opowiadają podobne historie co pani.
Tak więc o ile nie znajdziemy tego|Jeda i nie uzyskamy jego zeznań,
Jest:
Całe szczęście,|że pan się zjawił.
Może...|przejdziemy tam?
Naprawdę nie mam z tym|nic wspólnego.
Jed to wszystko ukartował.|Dlatego poderwał Shazzer,
która przecież jest od niego o wiele starsza|i dawno przekroczyła próg dojrzałości.
Tak, faktycznie,|to musiał być straszny drań.
Niestety... wszyscy przyłapani na gorącym uczynku|opowiadają podobne historie, co pani.
Tak więc, o ile nie znajdziemy tego Jeda|i nie uzyskamy jego zeznań,
Było:
Może 10, jeżeli się pani poszczęści.
10 lat!?
Jest:
- Może 10, jeśli się pani poszczęści.|- 10 lat!?
Było:
Niezły kram.
Całe życie miałam przeczucie,|że stanie się coś okropnego.
No i się stało.
- Biiszit tak?|- Bridget, tak właściwie.
Jest:
{y:i}Niezły kram.
{y:i}Całe życie miałam przeczucie,|{y:i}że stanie się coś okropnego.
{y:i}No i się stało.
- Biiszit, tak?|- Bridget, tak właściwie.
Było:
Pożyczysz mi. Jeden|dzień. Dwa papierosy.
Jest:
Pożyczysz mi.|Jeden dzień. Dwa papierosy.
Było:
to było zanim wsadzono mnie do|tajskiej paki, na 10 do 15 lat.
Jest:
to było, zanim wsadzono mnie|do tajskiej paki, na 10 do 15 lat.
Było:
Nie, to naprawdę idzie tak:|/"touched like a vir-gin."
/"Touched for the very first time"
Jest:
Nie, to naprawdę idzie tak:|{y:i}touched... like a vir-gin.
{y:i}Touched for the very first time.
Było:
/Like a vershion,/touked|fol the vely filst time.
10 lat tego?
Jest:
{y:i}Like a vershion, touked|{y:i}fol the vely filst time.
{y:i}10 lat TEGO?
Było:
Jeżeli macie zamiar to robić, to|naprawdę zróbcie to jak trzeba.
W końcu Madonna jest|skończoną perfekcjonistką.
Jest:
Jeżeli macie zamiar to robić,|to naprawdę zróbcie to, jak trzeba.
W końcu Madonna|jest skończoną perfekcjonistką.
Było:
I raz.../Like a łerdżyn, touched|for the very first time...
{Y:i}Like a łeeeerdżyn...|- Yes!/With your heartbeat next to mine.
Kochani rodzice, bardzo za wami tęsknię.
Proszę odpiszcie jak|tylko będziecie mogli.
Czuję się okropnie zdołowana.
Jest:
I raz...|{y:i}Like a łerdżyn, touched for the very first time...
{y:i}Like a łeeeerdżyn...
- Yes!|{y:i}- With your heartbeat next to mine.
{y:i}Kochani rodzice,|{y:i}bardzo za wami tęsknię.
{y:i}Proszę odpiszcie,|{y:i}jak tylko będziecie mogli.
{y:i}Czuję się okropnie zdołowana.
Było:
Do środka! Masz 5 minut. Tylko pięć.
Jest:
Do środka!|Masz 5 minut. Tylko pięć.
Było:
Nic ci nie jest? Czuję się doskonale.
Ze strachu ledwie żyję, ale się trzymam.
Nie mogę uwierzyć, że przyleciałeś|dla mnie taki świat drogi.
Nie przyleciałem. Przypadkowo|akurat byłem w pobliżu.
Załatwiałem sprawy dla MSZ, i|usłyszałem o twojej sytuacji.
Jest:
- Nic ci nie jest?|- Czuję się doskonale.
Ze strachu ledwie żyję,|ale się trzymam.
Nie mogę uwierzyć,|że przyleciałeś dla mnie taki szmat drogi.
Nie przyleciałem.|Przypadkowo akurat byłem w pobliżu.
Załatwiałem sprawy dla MSZ|i usłyszałem o twojej sytuacji.
Było:
Mam tu wszystkie papiery, na|pewno da się to jakoś wyjaśnić.
Jest:
Mam tu wszystkie papiery,|na pewno da się to jakoś wyjaśnić.
Było:
I tak mi przykro, naprawdę, uwierz|mi, za wszystko co między nami zaszło.
Tak! Dobrze, uhm.
Jest:
I tak mi przykro, naprawdę, uwierz mi,|za wszystko, co między nami zaszło.
Tak! Dobrze.
Było:
Czy to ten mężczyzna dał ci grzybki halucynogenne|zanim spędziłaś noc z Danielem Cleaverem?
Jest:
Czy to ten mężczyzna dał ci grzybki halucynogenne,|zanim spędziłaś noc z Danielem Cleaverem?
Było:
Czy to ten sam mężczyzna, który|dał ci wężową misę z narkotykami?
Tak, to on. To Jed.
Ale misa należała do|Shazzer, a nie do mnie, i...
Jest:
Czy to ten sam mężczyzna,|który dał ci wężową misę z narkotykami?
Tak, to on.|To Jed.
Ale misa należała do Shazzer,|a nie do mnie i...
Było:
Twoje pożycie seksualne mnie|nie interesuje, ani trochę.
Jest:
Twoje pożycie seksualne|mnie nie interesuje. Ani trochę.
Było:
Nie, nie. No może...
Stan toalety dalece odbiega od|standardów. Dobrze, w takim razie...
Jest:
Nie, nie.
No, może...
- Stan toalety dalece odbiega od standardów.|- Dobrze, w takim razie...
Było:
Nie ma za co. Ja jestem tylko|posłańcem. Polecenia przyszły z góry.
Powodzenia. Cieszę się,|że mogłem być pomocny.
Biiszit, co się stało? No cóż...
Jest:
Nie ma za co. Ja jestem tylko posłańcem.|Polecenia przyszły z góry.
Powodzenia.|Cieszę się, że mogłem być pomocny.
- Biiszit, co się stało?|- No cóż...
Było:
Wycofają zarzuty i|wypuszczą mnie na wolność.
To dobra wiadomość. Co jest źle?
Jest:
Wycofają zarzuty|i wypuszczą mnie na wolność.
To dobra wiadomość.|Co jest źle?
Było:
Problem w tym, że to ja rzuciłam jego.|- Źle cię traktował?|- Tak, owszem.
- Mój też mnie źle traktował.|- Mnie też... mnie też.
No to same wiecie jak jest.
Myślisz, że znalazłaś odpowiedniego|faceta, ale okazuje się, że nie.
Jest:
- Problem w tym, że to ja rzuciłam jego.|- Źle cię traktował?
Tak, owszem.
- Mój też mnie źle traktował.|- Mnie też.|- Mnie też.
No to same wiecie, jak jest.
Myślisz, że znalazłaś odpowiedniego faceta,|ale okazuje się, że nie.
Było:
Nie musisz mi mówić. Mój|chłopak wyglądał na miłego.
A potem zaczął mnie bić i|kazał mi zarabiać na ulicy.
Jest:
Nie musisz mi mówić.|Mój chłopak wyglądał na miłego.
A potem zaczął mnie bić|i kazał mi zarabiać na ulicy.
Było:
I kazał mi pracować całymi|dniami. I szprycował mnie heroiną.
Jest:
I kazał mi pracować całymi dniami.|I szprycował mnie heroiną.
Było:
No... ee.. nie ujął się za mną|na przyjęciu dla prawników,
i... jeszcze składał|na kostkę te swoje...
U mnie było tak samo. Bił mnie, szprycował|dragami, zabierał pieniądze i tak dalej.
O Boże, byłam największą|debilką na świecie.
Jest:
No... ee... nie ujął się za mną|na przyjęciu dla prawników,
i... jeszcze składał na kostkę te swoje...
U mnie było tak samo. Bił mnie, szprycował dragami,|zabierał pieniądze i tak dalej.
{y:i}O, Boże, byłam największą|{y:i}debilką na świecie.
Było:
Przyniosłam wam parę|rzeczy. Nic wielkiego.
KOBIETY SĄ Z WENUS, MĘŻCZYŹNI Z MARSA.
Ci z państwa, którzy pragną|posiadać obraz znanego artysty,
mogą trafić gorzej niż|na obrazy Johna Carrena.
Jest:
Przyniosłam wam parę rzeczy.|Nic wielkiego.
{s:28}{y:i,b}{c:$ffaaaf}MĘŻCZYŹNI SĄ Z MARSA,|{s:28}{y:i,b}{c:$aaafff}KOBIETY Z WENUS.
Ci z państwa, którzy pragną posiadać obraz znanego artysty,|mogą trafić gorzej niż na obrazy Johna Carrena.
Było:
Tematyka jego obrazów|to zazwyczaj alegoria.
No i oczywiście pewna doza perwersji.
Jest:
Tematyka jego obrazów,|to zazwyczaj alegoria.
No i oczywiście pewna doza perwersji...
Było:
Przepraszam wszystkich. To jest|facet, który mnie nachodzi.
Odpieprz się Darcy. Nie|widzisz, że pracuję?
Widziałeś jak ją aresztują?|Psy, kajdanki i całą resztę?
Daj mi spokój, to duża dziewczynka|wiedziałem, że sobie poradzi.
Zadam to pytanie jeszcze|raz: Czy ją widziałeś?
Jest:
Przepraszam wszystkich.|To jest facet, który mnie nachodzi.
Odpieprz się, Darcy.|Nie widzisz, że pracuję?
Widziałeś, jak ją aresztują?|Psy, kajdanki i całą resztę?
Daj mi spokój, to duża dziewczynka,|wiedziałem, że sobie poradzi.
Zadam to pytanie jeszcze raz:|Czy ją widziałeś?
Było:
Czyli odpowiedź brzmi|"tak"? Tak, widziałem ją.
Myślałem, że przemyca muszelki,|albo owoce mango. No tak, dobrze.
Jest:
Czyli odpowiedź brzmi "tak"?
Tak, widziałem ją.
Myślałem, że przemyca muszelki|albo owoce mango.
No tak.
Dobrze.
Było:
Darcy, masz pojęcie, w którym stuleciu|żyjemy? Wyjdziesz, czy mam cię wyciągnąć?
Jest:
- Darcy, masz pojęcie, w którym stuleciu żyjemy?|- Wyjdziesz, czy mam cię wyciągnąć?!
Było:
To jest, kurwa, niemożliwe, zapłacisz|mi za to. Zostaw moje włosy.
O nie, tylko, kurwa, nie do wody!
Chcesz się wykąpać, Cleaver?
Jest:
To jest, kurwa, niemożliwe, zapłacisz mi za to!|Zostaw moje włosy!
O, nie!|Tylko, kurwa, nie do wody!
Chcesz się wykąpać, Cleaver?!
Było:
Tak, z przyjemnością.
Kurwa! Przestań! Słuchaj, słuchaj.
OK! Opuściłem ją na|lotnisku, źle zrobiłem.
Ale sama się w to wpakowała, a ja|nawet się z nią nie przespałem.
Jest:
Tak, z przyjemnością!
Kurwa! Przestań!|Słuchaj, słuchaj.
OK! Opuściłem ją na lotnisku,|źle zrobiłem.
Ale sama się w to wpakowała,|a ja nawet się z nią nie przespałem.
Było:
Spędziłem za to noc z|cudowną tajską dziewczyną.
Jest:
Spędziłem za to noc|z cudowną tajską dziewczyną.
Było:
Wiesz co kolego?
Skoro tak kochasz Bridget|Jones, to się z nią ożeń.
Jest:
Wiesz co, kolego?
Skoro tak kochasz Bridget Jones,|to się z nią ożeń.
Było:
Bridget! Bridget! Tutaj!
Bridget! Jak było w tajskim więzieniu?|- Jak to przeżyłaś?
Każda samotna dziewczyna z Londynu, umie sobie|radzić w najgorszych tarapatach. Kochanie!
Jest:
{c:$00ffff}{s:26}{y:b}PRZYLOTY MIĘDZYNARODOWE|Bridget! Bridget! Tutaj!
- Bridget! Jak było w tajskim więzieniu?|- Jak to przeżyłaś?
Każda samotna dziewczyna z Londynu,|umie sobie radzić w najgorszych tarapatach.
Kochanie!
Było:
Kochanie! Wyglądasz ślicznie,|chudo, ale ślicznie.
Jest:
Och, kochanie!|Wyglądasz ślicznie, chudo, ale ślicznie.
Było:
- Może papieroska?|- Nie dzięki, znowu rzuciłam.
Jest:
- Może papieroska?|- Nie, dzięki, znowu rzuciłam.
Było:
Czerpię wielką pociechę z tego,|że palenie może mnie zabić,
zanim wszystko zacznie się psuć.
Jest:
Czerpię wielką pociechę z tego, że palenie|może mnie zabić, zanim wszystko zacznie się psuć.
Było:
Może nie pamiętasz, ale się rozstaliśmy.
I nie ma nadziei? Nie ma.
Jest:
Może nie pamiętasz,|ale się rozstaliśmy.
- I nie ma nadziei?|- Nie ma.
Było:
Następnym razem tego nie spieprzę, mamo.
Jest:
następnym razem|tego nie spieprzę, mamo.
Było:
Następnym razem tego nie|spieprzę, proszę mamy.
- Dzięki Tato.|- Do zobaczenia, kochanie.
Jest:
Następnym razem tego nie spieprzę,|proszę mamy.
- Dzięki, tato.|- Do zobaczenia, kochanie.
Było:
- Cześć.|- Witaj kochanie.|- Cześć.
Jest:
Cześć.
- Witaj, kochanie.|- Cześć.
Było:
Dzięki Bogu za Marka Darcy.
Niech sobie i będzie nudziarzem, ale|dokonał cudów. Trochę przesadzasz.
W zasadzie nie popisał|się wielkodusznością.
Jest specem od praw człowieka, a|moją sprawę zlecił komuś innemu.
Jest:
Dzięki Bogu za Marka Darcy.|Niech sobie i będzie nudziarzem,
ale dokonał cudów.
Trochę przesadzasz.
W zasadzie nie popisał się|wielkodusznością.
Jest specem od praw człowieka,|a moją sprawę zlecił komuś innemu.
Było:
Kto ci tak powiedział?|On sam, bez opłotków.
Obawiam się, że minął się z prawdą.
Jest:
- Kto ci tak powiedział?|- On sam, bez opłotków.
Obawiam się,|że minął się z prawdą.
Było:
Popędziliśmy do jego biura i|postawiliśmy na nogi 2 ministrów,
oraz połowę MI5.
Ale żaden z nich nie|mógł zlokalizować Jeda,
Więc Mark poleciał do Interpolu...,|który mieści się w Lyonie.
Odnaleźli Jeda w Dubaju, ale|stamtąd nie ma ekstradycji,
więc Mark zadzwonił do MSW, żeby|skontaktowali się z ambasadorem...
w Rijadzie, a Mark poleciał do|Dubaju, gdzie zidentyfikował Jeda,
i doprowadził do jego|pojmania i wydalenia go do...
Arabii Saudyjskiej, gdzie|Mark już czekał z policją.
Dokonali ekstradycji Jeda i|zabrali go do Wielkiej Brytanii.
Potem Mark poleciał do Bangkoku,|żeby dopilnować żeby cię wypuścili.
Jest:
Popędziliśmy do jego biura|i postawiliśmy na nogi 2 ministrów...
oraz połowę MI-5.
Ale żaden z nich nie mógł|zlokalizować Jeda,
- Więc Mark poleciał do Interpolu...|- Który mieści się w Lyonie.
Odnaleźli Jeda w Dubaju,|ale stamtąd nie ma ekstradycji,
więc Mark zadzwonił do MSW,|żeby skontaktowali się z ambasadorem...
W Rijadzie, a Mark poleciał do Dubaju,|gdzie zidentyfikował Jeda...
i doprowadził do jego pojmania|i wydalenia go do...
Arabii Saudyjskiej,|gdzie Mark już czekał z policją.
Dokonali ekstradycji Jeda|i zabrali go do Wielkiej Brytanii.
Potem Mark poleciał do Bangkoku,|żeby dopilnować, żeby cię wypuścili.
Było:
- Musi mnie nadal kochać.|- Pewnie, że musi. Taksówkę?
Jest:
- Musi mnie nadal kochać.|- Pewnie, że musi.
Taksówkę?
Było:
powiedzieć coś Markowi.|Jest w pracy, chcesz wejść?
Nie, nie. Chyba raczej nie.
Naprawdę mam nadzieję, że|będziecie razem szczęśliwi.
Jest:
- ...powiedzieć coś Markowi.|- Jest w pracy, chcesz wejść?
Nie.
O, nie.|Chyba raczej nie.
Naprawdę mam nadzieję,|że będziecie razem szczęśliwi.
Było:
Nie, nie, nie, Bridget, słuchaj,
Jest:
Nie, nie, nie, Bridget, słuchaj.
Było:
Nie kocham jego.
Jak mogłabym, skoro jestem...
beznadziejnie zakochana w kimś innym?
W kimś innym?
W tobie, Bridget.|- We mnie?
Od pierwszej chwili, gdy|cię zobaczyłam na tym progu,
Z rozczochranymi włosami|i przylepionymi liśćmi.
Musiałaś to zauważyć, próbowałam to ukryć,|ale za każdym razem gdy cię widziałam,
Jest:
Nie kocham go.
Jak mogłabym...
skoro jestem|beznadziejnie zakochana w kimś innym?
W kimś innym?!
- W tobie, Bridget.|- We mnie?!
Od pierwszej chwili,|gdy cię zobaczyłam na tym progu,
z rozczochranymi włosami|i przylepionymi liśćmi.
Musiałaś to zauważyć, próbowałam to ukryć,|ale za każdym razem, gdy cię widziałam,
Było:
Myślałam, że Ty tak po|prostu... no wiesz...
...udajesz.
Czy w moim spojrzeniu widziałaś fałsz?
Jest:
Myślałam, że ty tak po prostu...|no wiesz...
udajesz.
Czy w moim spojrzeniu|widziałaś fałsz?
Było:
no wiesz... przejść do drugiego obozu,
to dla nikogo innego... tylko ciebie.
- Cześć Giles!|- Cześć Bridget!
Jest:
no wiesz...|przejść do drugiego obozu,
to dla nikogo innego...|tylko ciebie.
- Cześć, Giles!|- Cześć, Bridget!
Było:
Co pan sądzi o całości żakiet-spodnie?
Jest:
Co pan sądzi|o całości żakiet-spodnie?
Było:
- Wygląda pani wspaniale.|- Dziękuję. To bardzo ważne.
Jest:
W takim razie zawracamy.
Wrócę za dosłownie 2 sekundy.
{c:$aaafff}{s:26}{y:b}NAPRZÓD, BRIDGET, NAPRZÓD
- Wygląda pani wspaniale.|- Dziękuję. To bardzo ważne w tym momencie.
Było:
Przepraszam, szukam Pana Darcy'ego.
Prosto, wzdłuż korytarza, i na lewo.
Jest:
Przepraszam,|szukam pana Darcy'ego.
Prosto, wzdłuż korytarza i na lewo.
Było:
Kocham cię, zawsze kochałam,|i zawsze będę kochać.
Jest:
Kocham cię, zawsze kochałam|i zawsze będę kochać.
Było:
Nie kocham pana, nigdy nie|kochałam i nigdy nie będę.
Przykro mi.
Proszę wejść.
Dzień dobry Bridget. Witaj Mark.
Jest:
Nie kocham pana,|nigdy nie kochałam i nigdy nie będę.
Proszę mi wybaczyć.
Proszę wejść!
- Dzień dobry, Bridget.|- Witaj, Mark.
Było:
Nie, nie, nie. Proszę.
Niech pani się nie krępuje, młoda damo.
Pan Santiago jest peruwiańskim|ministrem handlu.
Jest:
Nie, nie, nie...|Proszę.
Niech pani się nie krępuje,|młoda damo.
Pan Santiago jest|peruwiańskim ministrem handlu.
Było:
Dzień dobry. Dzień dobry. Dzień dobry.
Co możemy dla pani zrobić, młoda damo?
Chciałam tylko powiedzieć Panu|Darcy'emu, że dowiedziałam się
czego dokonał, żeby|uwolnić mnie z więzienia.
To było malutkie|nieporozumienie wokół...
Jest:
Dzień dobry. Dzień dobry.|Dzień dobry.
Co możemy dla pani zrobić,|młoda damo?
Chciałam tylko powiedzieć panu Darcy'emu,|że dowiedziałam się,
czego dokonał,|żeby uwolnić mnie z więzienia.
To było malutkie nieporozumienie wokół...
Było:
dowiedziawszy się, że jego|przyjaciółka jest lesbijką,
Jest:
dowiedziawszy się,|że jego przyjaciółka jest lesbijką...
Było:
I, że jestem...
no wiesz
Jest:
I...|że jestem...
no wiesz...
Było:
w razie gdybyś był do takowych skłonny.
Skoro pańska przyjaciółka|jest lesbijką...
Jest:
w razie gdybyś był|do takowych skłonny.
Skoro...|pańska przyjaciółka jest lesbijką...
Było:
A może była romantyczna...
Jest:
A...|może była romantyczna...
Było:
tylko dlatego, że nie gra|muzyka i nie pada śnieg,
to nie znaczy, że... to|naprawdę nie może być coś.
Jest:
Tylko dlatego...|że nie gra muzyka i nie pada śnieg,
to nie znaczy, że...|to naprawdę nie może być coś.
Było:
Proszę bardzo. Pewnie nie brzmi|ono: "Czy wyjdziesz za mnie?"
O Boże.
To naprawdę jest "Czy|wyjdziesz za mnie?"
Teraz już się nie|dowiesz, zepsułaś efekt.
Czy to jest "Czy wyjdziesz za mnie?"
Bridget, mówię ci, że nastrój prysł.
Nie, nie, nie, poczekaj! Czekaj.
- Bridget,|- Zacznij od nowa.|- Nie.
- Zacznij od nowa.|- Nie, nie będę, to...
Dopiero co wyszliśmy z korytarza i|mówisz: "Mam pytanie", i ja nie mówię nic.
A potem... ty mówisz:
Bridget Jones, czy wyjdziesz za mnie?
Umiłowani, zebraliśmy się tu dziś,
by być świadkami złączenia tej pary. Czy|chcecie odnowić śluby wzajemnej miłości?
Jest:
Proszę bardzo.
Pewnie nie brzmi ono:|{y:i}"Czy wyjdziesz za mnie?"
O, Boże...
To naprawdę jest:|{y:i}"Czy wyjdziesz za mnie?"
Teraz już się nie dowiesz,|zepsułaś efekt.
Czy to jest:|{y:i}"Czy wyjdziesz za mnie?"
Bridget, mówię ci...
Nie, nie, nie, poczekaj!|Czekaj.
- Bridget...|- Zacznij od nowa!|- Nie.
- Zacznij od nowa!|- Nie, nie będę, to...
Dopiero co...
wyszliśmy z korytarza i mówisz:|"Mam pytanie", a ja nie mówię nic.
A... potem...
ty mówisz:
{c:$fffaaa}Bridget Jones,|{c:$fffaaa}czy wyjdziesz za mnie?
Umiłowani,|zebraliśmy się tu dziś,
by być świadkami złączenia tej pary.|Czy chcecie odnowić śluby wzajemnej miłości?
Chcę.