(jako 'jest').
Było:
Trzymaj się na zewnątrz.
Jest:
/Ruszajmy.|/Musimy ustalić skład wyprawy.
/Cisza!
Dziękuję.
Żeby odbić Sendy musimy,|wszyscy współpracować.
W takim razie się nie nadaję.
Oni mnie w to wciągnęli.
Słuchajcie planu.
Nie wiem czemu nie wpadłem|na to wcześniej.
Mogę zbudować gigantycznego|drewnianego kurczaka.
I schowam się wewnątrz.
Później pod osłoną nocy,|zejdę na dół i...i...
No dobra,|może lepiej zostanę w domu.
Odpuść sobie Regie.
A teraz słuchajcie.
Zrobimy tak.
Słuchaj, chłopcze.
Ja wygrałem tę gonitwę,|mój tata ją wygrał.
Jego tata też wygrał.
Całe pokolenia wstecz do Generała Trentona,|który wygrał pierwsze Kentucky Open 100 lat temu.
- Rozumiesz do czego zmierzam.|- Zrobię co w mojej mocy.
To dobrze.
Nie ujdzie ci to na sucho, Sir Trenton.
Siedź cicho, dziewczynko.
Przeszkadzasz mi słuchać Mozarta.
Ciekawe czy on też był taki nieznośny.
Tam jest Sandy.
Jest też i Trenton. 750 kilo żywej wagi.|Nie dostaniemy się tam.
Nie wiecie w co się pakujecie, szczury.
Nie ma go na południowej stronie.
Z drugie strony też nie. Co zrobimy?
Będziemy szukać dalej.
Zaczniemy od wzniesienia.
Ruszajmy. Mamy gonitwę do wygrania.
Pasio zniknął.|Nie wiemy co się stało.
Nie wiem o co wam chodzi.|Jak dla mnie to wygląda w porządku.
Chann wyczyść go|i zbieramy się.
No pewnie.
Jest i klaczka.
Wszyscy są.
Jest z klaczką. Nie wiedziałem że są razem.
Uwielbiam te steki z młodej koniny z serem.
Choć może być jakikolwiek ser.
W zasadzie to może być cokolwiek, skądkolwiek.
Najlepiej cukierek w kupie.
O czym mówilśmy?
Nienawidzę swego życia.
Tylko Tucker będzie się nieźle bawił.|Nie ma mowy żebym to opuściła.
Czekajcie!
Zaczekacie na mnie.
Kurczak też musi to zobaczyć.
Nareszcie trochę spokoju i ciszy.
Idźcie wszyscy, do zobaczenia.
Zostanę tu i poglądam sobie smakowite kąski.
/Trzymaj się na zewnątrz./Nie daj się przygnieść.
Panie i panowie.
Proszę powstać i przyłączyć się|do odśpiewania hymnu narodowego.
Dobra, dzieciaku.|Kiedy będziesz w bramce, nie słuchaj innych koni.
Niech same robią to całe zamieszanie.
Zachowaj energię na wyścig.
Dobra, ale Tucker.|Czuję jakiś ból w żołądku.
To dobrze.|Znaczy, że jesteś już gotowy.
Było:
Tak jak za dawnych czasów Franny.
Jest:
- Nolan.|- Witaj Claro.
Ładny dzień.
Byłby gdybyś nie próbował zrujnować mojej gonitwy|przyprowadzając tu tego osła.
Jesteś zbyt pogodny jak na kogoś|kto przegra.
- Chcesz aby było ciekawiej?|- Słucham.
Zrobimy zakład.
Jeśli moja zebra wygra dasz mi klacz, tą białą.
Jeśli wygra twój koń|oddam ci moją farmę.
Nolan.
Moja klaczka jest dwa razy więcej warta|niż twój kawałek... ziemi.
Powiem ci coś.
Jeśli przegrasz.
Będziesz znów dla mnie pracował.
Dożywotnia umowa na piśmie.
Umowa stoi.
Miło będzie cię mieć z powrotem, Nolan.
Wiecie jakie jest wasze zadanie.
Do roboty.
Tu jest. Chodź, Fran.
Tak jak za dawnych czasów, Franny.