o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
60812 (jako 'było') z ID:
77183 (jako 'jest').
Było:
Synchro do releasu|Goodfellas.1990.PROPER.DVDRip.DIVX
Ten film oparty jest na prawdziwej historii.
Nowy Jork, 1970
Jest:
{c:$00FF00}Wersja: Goodfellas.1990.Proper.DVDrip.Divx-DDX|{c:$118800}DivX Low-Motion & MP3-VBR Audio Codec; 25 fps; 640x352|{c:$aafaaa}728 737 792 & 729 008 128 bajtów; 1:09:38.800 & 1:10:00.760
{y:b}Ten film oparty jest na prawdziwej historii.
{y:b}Nowy Jork, 1970
Było:
Lepiej się zatrzymaj,|chuj wie co to jest.
On jeszcze żyje. Ty kutasie!
Jest:
Lepiej się zatrzymaj,|chuj wie, co to jest.
On jeszcze żyje.|Ty kutasie!
Było:
Odkąd pamiętam,|zawsze chciałem być gangsterem.
CHŁOPCY Z FERAJNY
Na podstawie książki NICHOLASA PILEGGI "WISEGUY".
SCENARIUSZ:
REŻYSERIA:
Według mnie...
lepiej było zostać gangsterem|niż prezydentem Stanów Zjednoczonych.
Nowy Jork, Brooklyn, 1955
Nawet zanim zacząłem pracować po|lekcjach na postoju taksówek...
wiedziałem, że chcę być jednym z nich.
Wiedziałem, że to moje miejsce.|Dla mnie oznaczało to być kimś...
w środowisku, gdzie nikt nic nie znaczył.
Byli inni niż wszyscy. Robili, co chcieli.
Parkowali w niedozwolonych miejscach|i nigdy nie dostawali mandatów.
Całymi nocami grali w karty...
i nikt nigdy nie wezwał policji.
Jest:
{y:i}Odkąd pamiętam,|{y:i}zawsze chciałem być gangsterem.
{y:b}{s:30}{c:$1100bb}CHŁOPCY Z FERAJNY
{y:b}Na podstawie książki|{y:b}NICHOLASA PILEGGI "WISEGUY".
{y:b}SCENARIUSZ:
{y:b}REŻYSERIA:
{y:i}Według mnie...
{y:i}lepiej było zostać gangsterem|{y:i}niż prezydentem Stanów Zjednoczonych.
{y:b}Nowy Jork, Brooklyn, 1955
{y:i}Nawet zanim zacząłem pracować po|{y:i}lekcjach na postoju taksówek...
{y:i}wiedziałem, że chcę być jednym z nich.
{y:i}Wiedziałem, że to moje miejsce.|{y:i}Dla mnie oznaczało to być kimś...
{y:i}w środowisku,|{y:i}gdzie nikt nic nie znaczył.
{y:i}Byli inni niż wszyscy.|{y:i}Robili, co chcieli.
{y:i}Parkowali w niedozwolonych miejscach|{y:i}i nigdy nie dostawali mandatów.
{y:i}Całymi nocami grali w karty...
{y:i}i nikt nigdy nie wezwał policji.
Było:
Tuddy Cicero.
Jest:
{y:i}Tuddy Cicero.
Było:
Tuddy.
Tuddy prowadził postój taksówek|i pizzerię Bella Vista...
i parę innych miejsc za swojego brata,|Paula, który był bossem okolicy.
Paul może i poruszał się powoli...
ale to dlatego, że nikomu|nie musiał schodzić z drogi.
Jest:
{y:i}Tuddy.
{y:i}Tuddy prowadził postój taksówek|{y:i}i pizzerię Bella Vista...
{y:i}i parę innych miejsc za swojego brata,|{y:i}Paula, który był bossem okolicy.
{y:i}Paul może i poruszał się powoli.
{y:i}Ale to dlatego, że nikomu|{y:i}nie musiał schodzić z drogi.
Było:
Na początku, moi rodzice byli zachwyceni,|że znalazłem pracę po drugiej stronie ulicy.
Mój ojciec, który był Irlandczykiem,|zaczął pracować, kiedy miał 11 lat.
Podobało mu się, że znalazłem sobie pracę.
Zawsze mówił, że amerykańskie|dzieciaki są zepsute i leniwe.
Jest:
{y:i}Na początku, moi rodzice byli zachwyceni,|{y:i}że znalazłem pracę po drugiej stronie ulicy.
{y:i}Mój ojciec, który był Irlandczykiem,|{y:i}zaczął pracować, kiedy miał 11 lat.
{y:i}Podobało mu się,|{y:i}że znalazłem sobie pracę.
{y:i}Zawsze mówił, że amerykańskie dzieciaki|{y:i}są zepsute i leniwe.
Było:
Mama ucieszyła się, gdy się dowiedziała,|że rodzina Cicero...
pochodzi z tej samej części Sycylii,|co ona. Dla mamy...
było to spełnienie jej modlitw.
Byłem najszczęśliwszym|dzieciakiem na świecie.
Mogłem chodzić, gdzie chciałem,|robić co chciałem.
Znałem wszystkich i wszyscy mnie znali.
Chłopaki podjeżdżali, a Tuddy pozwalał|parkować mi ich cadillacki.
No i proszę, taki smarkacz jak ja,|ledwo sięgam nosem nad kierownicę...
a parkuję cadillacki.
Ale nie minęło dużo czasu...
i moi rodzice zmienili zdanie|na temat mojej pracy na postoju.
Według nich,|miała to być praca na pół etatu. Dla mnie...
z pewnością była na cały.
To było to, co chciałem robić.
Tacy ludzie, jak mój ojciec nie rozumieli,|że stałem się częścią czegoś ważnego.
Należałem do czegoś.|Byłem traktowany jak dorosły.
Jest:
{y:i}Mama ucieszyła się, gdy się dowiedziała,|{y:i}że rodzina Cicero...
{y:i}pochodzi z tej samej części Sycylii,|{y:i}co ona. Dla mamy...
{y:i}było to spełnienie jej modlitw.
{y:i}Byłem najszczęśliwszym|{y:i}dzieciakiem na świecie.
{y:i}Mogłem chodzić, gdzie chciałem,|{y:i}robić, co chciałem.
{y:i}Znałem wszystkich i wszyscy mnie znali.
{y:i}Chłopaki podjeżdżali,|{y:i}a Tuddy pozwalał parkować mi ich cadillacki.
{y:i}No i proszę, taki smarkacz jak ja,|{y:i}ledwo sięgam nosem nad kierownicę,
{y:i}a parkuję cadillacki.
{y:i}Ale nie minęło dużo czasu...
{y:i}i moi rodzice zmienili zdanie|{y:i}na temat mojej pracy na postoju.
{y:i}Według nich, miała to być|{y:i}praca na pół etatu. Dla mnie...
{y:i}z pewnością była na cały.
{y:i}To było to, co chciałem robić.
{y:i}Tacy ludzie, jak mój ojciec nie rozumieli,|{y:i}że stałem się częścią czegoś ważnego.
{y:i}Należałem do czegoś.|{y:i}Byłem traktowany jak dorosły.
Było:
Każdego dnia uczyłem się zarabiać.
Dolar tu, dolar tam. Żyłem jak w bajce.
Jest:
{y:i}Każdego dnia uczyłem się zarabiać.
{y:i}Dolar tu, dolar tam.|{y:i}Żyłem jak w bajce.
Było:
Mój ojciec był zawsze wściekły.
Wściekły, że tak mało zarabia,|że mój brat, Michael...
jest na wózku inwalidzkim.
Był wściekły, że musimy w siedem osób|mieszkać w takim małym domu.
Jest:
{y:i}Mój ojciec był zawsze wściekły.
{y:i}Wściekły, że tak mało zarabia,|{y:i}że mój brat, Michael...
{y:i}jest na wózku inwalidzkim.
{y:i}Był wściekły, że musimy w siedem osób|{y:i}mieszkać w takim małym domu.
Było:
Chcesz wyrosnąć na nieroba?
Potem był najbardziej wściekły na to,|że wystaję na postoju.
Wiedział, co się tam dzieje.
Co jakiś czas dostawałem lanie.|Ale wtedy, już się tym nie przejmowałem.
Wiedziałem...
że każdy musi czasem oberwać.
Jest:
Chcesz wyrosnąć na nieroba?!
{y:i}Potem był najbardziej wściekły na to,|{y:i}że wystaję na postoju.
{y:i}Wiedział, co się tam dzieje.
{y:i}Co jakiś czas dostawałem lanie.|{y:i}Ale wtedy, już się tym nie przejmowałem.
{y:i}Wiedziałem...
{y:i}że każdy musi czasem oberwać.
Było:
Ojciec mówi, że mnie zabije. Zobacz.
Jest:
Ojciec mówi, że mnie zabije.|Zobacz.
Było:
Jeśli jakiś list ze szkoły dotrze do|domu tego dzieciaka...
to twój jebany łeb wyląduje w piekarniku.
To tyle. Nie było już więcej listów o|wagarach. Żadnych listów ze szkoły.
Tak naprawdę, nie było listów od nikogo.
Po paru tygodniach,|matka poszła na pocztę z reklamacją.
Jak mogłem po tym iść do szkoły...
przysięgać wierność krajowi|i znosić to całe rządowe gówno?
Paulie nienawidził telefonów.|Nie miał telefonu w domu.
Mickey dzwonił. Mam do niego oddzwonić?
Jest:
Jeśli jakiś list ze szkoły dotrze|do domu tego dzieciaka,
to twój jebany łeb|wyląduje w piekarniku.
{y:i}To tyle. Nie było już więcej|{y:i}listów o wagarach. Żadnych listów ze szkoły.
{y:i}Tak naprawdę, nie było listów od nikogo.
{y:i}Po paru tygodniach,|{y:i}matka poszła na pocztę z reklamacją.
{y:i}Jak mogłem po tym iść do szkoły...
{y:i}przysięgać wierność krajowi|{y:i}i znosić to całe rządowe gówno?
{y:i}Paulie nienawidził telefonów.|{y:i}Nie miał telefonu w domu.
Mickey dzwonił.|Mam do niego oddzwonić?
Było:
O telefonach dowiadywał się z drugiej ręki.|Potem trzeba było oddzwaniać.
Jest:
{y:i}O telefonach dowiadywał się z drugiej ręki.|{y:i}Potem trzeba było oddzwaniać.
Było:
Byli faceci, którzy zajmowali się|wyłącznie telefonami Pauliego.
Paulie, który cały dzień coś załatwiał...
rozmawiał z ludźmi na osobności.|O kłopotach ze związkami...
czy kłótniach o zakłady...
Paulie rozmawiał tylko z najważniejszymi.
Wszystko odbywało się w cztery oczy.|Paulie nienawidził konferencji.
Nie chciał, żeby ktoś słyszał to,|co on mówi...
ani by słyszał to, co mówiono jemu.
Zależało od niego setki facetów|i od każdego dostawał działkę.
To był haracz, jak w starym kraju,|tyle że teraz robili to w Ameryce.
Paulie zapewniał im ochronę przed każdym,|kto próbował ich orżnąć.
O to tylko chodziło.|Nie potrafiło tego zrozumieć FBI.
Tego, że Paulie i Organizacja...
zapewniają opiekę ludziom, którzy nie mogą|pójść do glin. To wszystko.
Coś jakby oddział policji dla ferajny.
Ludzie patrzyli na mnie inaczej i wiedzieli,|że nie jestem sam.
Nie musiałem stać w kolejce w piekarni|po świeży chleb w niedzielę rano.
Właściciel wiedział dla kogo pracuję|i bez względu na to ile osób czekało...
byłem obsługiwany jako pierwszy.
Sąsiedzi przestali parkować na naszym|podjeździe, chociaż nie mieliśmy auta.
Kiedy miałem 13 lat...
zarabiałem więcej niż|większość dorosłych z sąsiedztwa.
Miałem wszystko.
Pewnego dnia...
Pewnego dnia, dzieciaki z sąsiedztwa|przydźwigały zakupy mojej mamie.
Wiecie, dlaczego?
Jako wyraz szacunku.
Jest:
{y:i}Byli faceci, którzy zajmowali się|{y:i}wyłącznie telefonami Pauliego.
{y:i}Paulie, który cały dzień|{y:i}coś załatwiał...
{y:i}rozmawiał z ludźmi na osobności.|{y:i}O kłopotach ze związkami...
{y:i}czy kłótniach o zakłady...
{y:i}Paulie rozmawiał tylko z najważniejszymi.
{y:i}Wszystko odbywało się w cztery oczy.|{y:i}Paulie nienawidził konferencji.
{y:i}Nie chciał, żeby ktoś słyszał to,|{y:i}co on mówi...
{y:i}ani by słyszał to,|{y:i}co mówiono jemu.
{y:i}Zależało od niego setki facetów|{y:i}i od każdego dostawał działkę.
{y:i}To był haracz, jak w starym kraju,|{y:i}tyle że teraz robili to w Ameryce.
{y:i}Paulie zapewniał im ochronę przed każdym,|{y:i}kto próbował ich orżnąć.
{y:i}O to tylko chodziło.|{y:i}Nie potrafiło tego zrozumieć FBI.
{y:i}Tego, że Paulie i Organizacja...
{y:i}zapewniają opiekę ludziom,|{y:i}którzy nie mogą pójść do glin. To wszystko.
{y:i}Coś jakby oddział policji dla ferajny.
{y:i}Ludzie patrzyli na mnie inaczej i wiedzieli,|{y:i}że nie jestem sam.
{y:i}Nie musiałem stać w kolejce w piekarni|{y:i}po świeży chleb w niedzielę rano.
{y:i}Właściciel wiedział dla kogo pracuję|{y:i}i bez względu na to ile osób czekało...
{y:i}byłem obsługiwany jako pierwszy.
{y:i}Sąsiedzi przestali parkować na naszym podjeździe,|{y:i}chociaż nie mieliśmy auta.
{y:i}Kiedy miałem 13 lat...
{y:i}zarabiałem więcej|{y:i}niż większość dorosłych z sąsiedztwa.
{y:i}Miałem wszystko.
{y:i}Pewnego dnia...
{y:i}Pewnego dnia, dzieciaki z sąsiedztwa|{y:i}przydźwigały zakupy mojej mamie.
{y:i}Wiecie, dlaczego?
{y:i}Jako wyraz szacunku.
Było:
Pierwszy raz zobaczyłem wtedy rannego.
Nie tutaj. Jezu Chryste!
Jest:
{y:i}Pierwszy raz zobaczyłem wtedy rannego.
Nie tutaj.|Jezu Chryste!
Było:
Pamiętam, że było mi żal tego faceta, ale...
czułem, że może Tuddy ma rację.
Paulie nie życzył sobie,|żeby ktoś umierał w budynku.
Pojebało cię?. Upierdoliłeś osiem|fartuchów na tego faceta.
Jest:
{y:i}Pamiętam, że było mi żal|{y:i}tego faceta, ale...
{y:i}czułem, że może Tuddy ma rację.
{y:i}Paulie nie życzył sobie,|{y:i}żeby ktoś umierał w budynku.
Pojebało cię? Upierdoliłeś osiem|fartuchów na tego faceta.
Było:
To był wspaniały okres.
Chłopcy z ferajny byli wszędzie.
To było jeszcze przed zadymą|w Apalachin i nim Szalony Joe...
postanowił się zbuntować|i rozpoczął wojnę.
Poznawałem świat.
I wtedy po raz pierwszy spotkałem|Jimmy'ego Conwaya.
Nie mógł mieć wtedy więcej niż 28 czy 29|lat, ale już był legendą.
Wystarczyło, że pojawił się w drzwiach|i wszyscy dostawali szału.
Za samo otwarcie drzwi|dawał portierowi 100 dolarów.
Rozdawał setki|przyjmującym zakłady i krupierom.
Barman dostawał setkę za to,|że lód był zimny.
Jest:
{y:i}To był wspaniały okres.
{y:i}Chłopcy z ferajny byli wszędzie.
{y:i}To było jeszcze przed zadymą|{y:i}w Apalachin i nim Szalony Joe...
{y:i}postanowił się zbuntować|{y:i}i rozpoczął wojnę.
{y:i}Poznawałem świat.
{y:i}I wtedy po raz pierwszy spotkałem|{y:i}Jimmy'ego Conwaya.
{y:i}Nie mógł mieć wtedy więcej|{y:i}niż 28 czy 29 lat, ale już był legendą.
{y:i}Wystarczyło, że pojawił się w drzwiach|{y:i}i wszyscy dostawali szału.
{y:i}Za samo otwarcie drzwi|{y:i}dawał portierowi 100 dolarów.
{y:i}Rozdawał setki|{y:i}przyjmującym zakłady i krupierom.
{y:i}Barman dostawał setkę za to,|{y:i}że lód był zimny.
Było:
Jimmy należał do najgroźniejszych|facetów w mieście.
Pierwszy raz wsadzili go, kiedy miał 11 lat,|zabijał, kiedy miał 16.
Zabijanie nie było dla niego problemem.|To był interes.
Ale to, co naprawdę kochał robić, to kraść.
Naprawdę to lubił.
Jimmy to był taki facet, który w kinie|trzymał stronę czarnych charakterów.
Jest:
{y:i}Jimmy należał do najgroźniejszych|{y:i}facetów w mieście.
{y:i}Pierwszy raz wsadzili go, kiedy miał 11 lat,|{y:i}zabijał, kiedy miał 16.
{y:i}Zabijanie nie było dla niego problemem.|{y:i}To był interes.
{y:i}Ale to, co naprawdę kochał robić,|{y:i}to kraść.
{y:i}Naprawdę to lubił.
{y:i}Jimmy to był taki facet, który w kinie|{y:i}trzymał stronę czarnych charakterów.
Było:
Był najlepszy w przejmowaniu|transportów...
alkoholu, papierosów, brzytew,|krewetek i homarów.
Krewetki i homary były najlepsze.
Szybko schodziły.
Najczęściej to była łatwizna.|Oddawali bez problemu.
Nazywano go Jimmy Dżentelmen.
Jest:
{y:i}Był najlepszy w przejmowaniu|{y:i}transportów...
{y:i}alkoholu, papierosów, brzytew,|{y:i}krewetek i homarów.
{y:i}Krewetki i homary były najlepsze.
{y:i}Szybko schodziły.
{y:i}Najczęściej to była łatwizna.|{y:i}Oddawali bez problemu.
{y:i}Nazywano go Jimmy Dżentelmen.
Było:
Kierowcy go uwielbiali. Dawali mu cynk...
o co lepszych dostawach.|Oczywiście, każdy dostawał działkę.
Jest:
{y:i}Kierowcy go uwielbiali.|{y:i}Dawali mu cynk...
{y:i}o co lepszych dostawach.|{y:i}Oczywiście, każdy dostawał działkę.
Było:
A kiedy gliny napuściły na niego całą|armię ludzi, co zrobił?
Wszedł z nimi w spółkę.
Zaskarżyłbym cię, ale nikt nie zareaguje.
Jest:
{y:i}A kiedy gliny napuściły na niego|{y:i}całą armię ludzi, co zrobił?
{y:i}Wszedł z nimi w spółkę.
Zaskarżyłbym cię,|ale nikt nie zareaguje.
Było:
Gratulacje.
Prezent z okazji uzyskania dyplomu.
Jest:
Gratulacje.|Prezent z okazji uzyskania dyplomu.
Było:
Lotnisko Idlewild|1963
Kiedy dorosłem,|na lotnisku Idlewild przeładowywano...
rocznie towar wart 30 miliardów,|a my staraliśmy się to wszystko ukraść.
Wychowywaliśmy się w pobliżu lotniska.
Należało do Pauliego. Mieliśmy przyjaciół|i krewnych, którzy tam pracowali.
Informowali nas jaki towar przychodzi,|a jaki wychodzi.
Jeśli jacyś przewoźnicy|sprawiali nam kłopoty...
ludzie Pauliego w związkach|grozili im strajkiem. Było wspaniale.
Opłacało się to bardziej niż nielegalne|zakłady. Jimmy był szefem.
Kiedy potrzebowaliśmy pieniędzy,|okradaliśmy lotnisko.
Dla nas było to lepsze niż Citibank.
Jest:
{y:b}Lotnisko Idlewild|{y:b}1963
{y:i}Kiedy dorosłem,|{y:i}na lotnisku Idlewild przeładowywano...
{y:i}rocznie towar wart 30 miliardów,|{y:i}a my staraliśmy się to wszystko ukraść.
{y:i}Wychowywaliśmy się w pobliżu lotniska.
{y:i}Należało do Pauliego. Mieliśmy przyjaciół|{y:i}i krewnych, którzy tam pracowali.
{y:i}Informowali nas jaki towar przychodzi,|{y:i}a jaki wychodzi.
{y:i}Jeśli jacyś przewoźnicy|{y:i}sprawiali nam kłopoty...
{y:i}ludzie Pauliego w związkach|{y:i}grozili im strajkiem. Było wspaniale.
{y:i}Opłacało się to bardziej niż nielegalne zakłady.|{y:i}Jimmy był szefem.
{y:i}Kiedy potrzebowaliśmy pieniędzy,|{y:i}okradaliśmy lotnisko.
{y:i}Dla nas było to lepsze niż Citibank.
Było:
Był Jimmy, Tommy...
i ja.
Był też Anthony Stabile.
Frankie Carbone.
I był też brat Mo Blacka, Tłusty Andy.
I jego ludzie, Frankie...
I Freddy Bez Nosa.
Był też Pete Morderca, brat Sally Balls.
Jeszcze Nickey Oko...
I Mikey Franzese.
Jimmy Dwa Razy,|bo powtarzał wszystko dwa razy.
Pójdę po gazetę, pójdę po gazetę.
Jest:
{y:i}Był Jimmy, Tommy...
{y:i}i ja.
{y:i}Był też Anthony Stabile.
{y:i}Frankie Carbone.
{y:i}I był też brat Mo Blacka, Tłusty Andy.
{y:i}I jego ludzie, Frankie...
{y:i}I Freddy Bez Nosa.
{y:i}Był też Pete Morderca, brat Sally Balls.
{y:i}Jeszcze Nickey Oko...
{y:i}I Mikey Franzese.
{y:i}Jimmy Dwa Razy,|{y:i}bo powtarzał wszystko dwa razy.
{y:i}Pójdę po gazetę, pójdę po gazetę.
Było:
Henry jest jebane lato.|Na chuj mi teraz futra?
Jest:
Henry, jest jebane lato.|Na chuj mi teraz futra?
Było:
Dla nas, każdy inny sposób życia|to była głupota.
Według nas, porządniccy, którzy mieli|gówniane prace za gówniane pieniądze...
jeździli metrem do roboty i martwili się|o rachunki, byli martwi.
To byli frajerzy. Faceci bez jaj.
Jak czegoś chcieliśmy,|to po prostu to braliśmy.
Jeśli ktoś protestował, dostawał|takie lanie, że mu się odechciewało.
To była rutyna.|Nawet się nad tym nie zastanawiałeś.
Frankie, co do chuja ma 520...
wspólnego z 469?
Jest:
{y:i}Dla nas, każdy inny sposób życia|{y:i}to była głupota.
{y:i}Według nas, porządniccy, którzy mieli|{y:i}gówniane prace za gówniane pieniądze...
{y:i}jeździli metrem do roboty|{y:i}i martwili się o rachunki, byli martwi.
{y:i}To byli frajerzy. Faceci bez jaj.
{y:i}Jak czegoś chcieliśmy,|{y:i}to po prostu to braliśmy.
{y:i}Jeśli ktoś protestował, dostawał takie lanie,|{y:i}że mu się odechciewało.
{y:i}To była rutyna.|{y:i}Nawet się nad tym nie zastanawiałeś.
Frankie, co, do chuja,|ma 520 wspólnego z 469?
Było:
Amerykanie wymieniają dolary na|franki, a Francuzi przysyłają je tutaj.
Jest:
Amerykanie wymieniają dolary na franki,|a Francuzi przysyłają je tutaj.
Było:
Leżę kurwa w chwastach.
A ten chuj mówi: ''Co robisz?''|A ja na to: ''Odpoczywam.''
''Tutaj?''
''To nie jebana plaża ani park.''|''Odpoczywam!'', mówię mu.
Chuj zabiera mnie na posterunek i zaczyna|wypytywać. O to, o tamto.
''Co nam powiesz?''|Ja mówię: ''Jak zwykle. Nic.''
''Dlaczego miałbym ci mówić?'' Kurwa.|A on: ''Nie. Dziś mi coś powiesz.''
A ja mówię: ''OK, idź wydupczyć swoją matkę.''
Jest:
Leżę, kurwa, w chwastach.
A ten chuj mówi: "Co robisz?"|A ja na to: "Odpoczywam."
"Tutaj?"
"To nie jebana plaża ani park."|"Odpoczywam!", mówię mu.
Chuj zabiera mnie na posterunek|i zaczyna wypytywać. O to, o tamto.
"Co nam powiesz?"|Ja mówię: "Jak zwykle. Nic."
"Dlaczego miałbym ci mówić?" Kurwa.|A on: "Nie. Dziś mi coś powiesz."
A ja mówię:|"OK, idź wydupczyć swoją matkę."
Było:
Znowu tego kutasa. Mówi:|''Co mi teraz powiesz?''
A ja na to: ''Co ty tu robisz?|Miałeś iść wydupczyć swoją matkę.''
Jest:
Znowu tego kutasa. Mówi:|"Co mi teraz powiesz?"
A ja na to: "Co ty tu robisz?|Miałeś iść wydupczyć swoją matkę."
Było:
Co rozumiesz przez ''zabawny''?|Dlaczego jestem zabawny?
Jest:
Co rozumiesz przez "zabawny"?|Dlaczego jestem zabawny?
Było:
Dlaczego jestem kurwa zabawny?|Co jest we mnie tak kurewsko zabawnego?
Jest:
Dlaczego jestem, kurwa, zabawny?|Co jest we mnie tak kurewsko zabawnego?
Było:
Matkojebca! Prawie go nabrałem!
Jest:
Matkojebca!|Prawie go nabrałem!
Było:
A ty, co kurwa chcesz?|Przecież już mnie raz zgarnęli.
Przypierdolił się jak rzep. Czego chcesz?
Ten facet nie chciał ci podać rachunku.|- Ten kelner?
Jest:
A ty, co, kurwa, chcesz?|Przecież już mnie raz zgarnęli.
Przypierdolił się jak rzep.|Czego chcesz?
- Ten facet nie chciał ci podać rachunku.|- Ten kelner?
Było:
Nie ma problemu. Niech położy na stoliku.
Jest:
Nie ma problemu.|Niech położy na stoliku.
Było:
Na co się, kurwa, gapisz? Ty chuju!
Jest:
Na co się, kurwa, gapisz?|Ty chuju!
Było:
Więc kurwa za to chcę 7000 $.
Jest:
Więc, kurwa, za to chcę 7000 $.
Było:
Jak mu powiesz, przestanie. Dojdzie do|tego, że uznają mnie za zaginionego.
Jest:
Jak mu powiesz, przestanie.|Dojdzie do tego, że uznają mnie za zaginionego.
Było:
- Powiedz, co mam kurwa zrobić, to zrobię.|- Co ja mogę zrobić?
Jest:
- Powiedz, co mam, kurwa, zrobić, to zrobię.|- Co ja mogę zrobić?
Było:
Co mam zrobić? Czego on ode mnie chce?
Nie znam się na prowadzeniu restauracji.
Jest:
Co mam zrobić?|Czego on ode mnie chce?
Nie znam się|na prowadzeniu restauracji.
Było:
Wystarczy. Będziesz miał gdzie posiedzieć.
Jest:
Wystarczy.|Będziesz miał gdzie posiedzieć.
Było:
Potrzebuję pomocy. Pomóż mi, proszę.
Znasz się na prowadzeniu jebanej restauracji?
Wie wszystko. Spędza tam cały czas.
Jest:
Potrzebuję pomocy.|Pomóż mi, proszę.
Znasz się na prowadzeniu|jebanej restauracji?
Wie wszystko.|Spędza tam cały czas.
Było:
Chcesz, żebym wszedł z tobą w spółkę?
Jest:
Chcesz, żebym wszedł z tobą|w spółkę?
Było:
O tym właśnie kurwa mówię. Paulie, proszę.
Jest:
O tym właśnie, kurwa, mówię.|Paulie, proszę.
Było:
I tak Paulie został jego wspólnikiem.|Jak ma problem, idzie do Pauliego.
Kłopot z rachunkiem, idzie do Pauliego.
Kłopoty z glinami, dostawcami, Tommym...
wzywa Pauliego.|Ale teraz musi Pauliemu płacić...
co tydzień, bez względu na wszystko.
/Interes nie idzie? Chuj ci w dupę, płać.|/Pożar? Chuj ci w dupę, płać.
/Piorun strzelił w knajpę?|/Chuj mnie to obchodzi, płać.
Paulie również na wszystko sobie pozwalał.|Na przykład brał kredyty na restaurację.
Dlaczego nie? I tak nikt ich nie spłaci.
Dostawy od frontu|sprzedawał od tyłu za pół ceny.
Brał alkohol za 200 dolarów|i sprzedawał za 100.
To bez znaczenia.|I tak wszystko się opłacało.
W końcu, gdy nic nie zostanie...
kiedy nie można już nic pożyczyć z banku...
puszczasz wszystko z dymem.|Zapalasz zapałkę.
Jest:
{y:i}I tak Paulie został jego wspólnikiem.|{y:i}Jak ma problem, idzie do Pauliego.
{y:i}Kłopot z rachunkiem,|{y:i}idzie do Pauliego.
{y:i}Kłopoty z glinami, dostawcami, Tommym...
{y:i}wzywa Pauliego.|{y:i}Ale teraz musi Pauliemu płacić...
{y:i}co tydzień,|{y:i}bez względu na wszystko.
{y:i}Interes nie idzie? Chuj ci w dupę, płać.|{y:i}Pożar? Chuj ci w dupę, płać.
{y:i}Piorun strzelił w knajpę?|{y:i}Chuj mnie to obchodzi, płać.
{y:i}Paulie również na wszystko sobie pozwalał.|{y:i}Na przykład brał kredyty na restaurację.
{y:i}Dlaczego nie?|{y:i}I tak nikt ich nie spłaci.
{y:i}Dostawy od frontu|{y:i}sprzedawał od tyłu za pół ceny.
{y:i}Brał alkohol za 200 dolarów|{y:i}i sprzedawał za 100.
{y:i}To bez znaczenia.|{y:i}I tak wszystko się opłacało.
{y:i}W końcu, gdy nic nie zostanie,
{y:i}kiedy nie można już nic|{y:i}pożyczyć z banku...
{y:i}puszczasz wszystko z dymem.|{y:i}Zapalasz zapałkę.
Było:
Nie, co? Kto cię kurwa o coś pytał?
Jest:
Nie, co?|Kto cię, kurwa, o coś pytał?
Było:
Nie mogę w to uwierzyć. Żydowska|dziewczyna uprzedzona do Włochów.
Jest:
Nie mogę w to uwierzyć.|Żydowska dziewczyna uprzedzona do Włochów.
Było:
O co cię prosiłem? O kurwa przysługę.|Ciągle coś dla ciebie odpierdalam.
Jest:
O co cię prosiłem? O, kurwa, przysługę.|Ciągle coś dla ciebie odpierdalam.
Było:
Nie rozumiem cię. Ona jest piękna!
Jest:
Nie rozumiem cię.|Ona jest piękna!
Było:
Byłem umówiony z Tuddym o 11:00,|a co robię? Pomagam Tommy'emu.
Jest:
{y:i}Byłem umówiony z Tuddym o 11:00,|{y:i}a co robię? Pomagam Tommy'emu.
Było:
To było pyszne. Ale muszę uważać na linię.
Jest:
To było pyszne.|Ale muszę uważać na linię.
Było:
Nie mogłem się doczekać końca.|Zamówiłem deser, jak oni byli przy drugim.
Kiedy pili kawę, poprosiłem o rachunek.
Jest:
{y:i}Nie mogłem się doczekać końca.|{y:i}Zamówiłem deser, jak oni byli przy drugim.
{y:i}Kiedy pili kawę,|{y:i}poprosiłem o rachunek.
Było:
Nie będziemy wychodzić jak banda|włóczęgów, pojedynczo.
Nie mogłam go znieść.
Był obrzydliwy.|Nie mógł usiedzieć spokojnie.
Mógłbyś przestać? To mnie denerwuje.
Jest:
Nie będziemy wychodzić|jak banda włóczęgów, pojedynczo.
{y:i}Nie mogłam go znieść.
{y:i}Był obrzydliwy.|{y:i}Nie mógł usiedzieć spokojnie.
{y:i}Mógłbyś przestać?|{y:i}To mnie denerwuje.
Było:
Ledwo wyszliśmy, wepchnął mnie do|samochodu...
a potem wyciągał. To było żałosne.
Diane i Tommy kazali nam przyrzec,|że spotkamy się z nimi w następny piątek.
Zgodziliśmy się.
Ale kiedy nadszedł piątek,|Henry wystawił mnie do wiatru.
Czuję się okropnie. Nie wiem, gdzie on jest.
Jest:
{y:i}Ledwo wyszliśmy,|{y:i}wepchnął mnie do samochodu,
{y:i}a potem wyciągał.|{y:i}To było żałosne.
{y:i}Diane i Tommy kazali nam przyrzec,|{y:i}że spotkamy się z nimi w następny piątek.
{y:i}Zgodziliśmy się.
{y:i}Ale kiedy nadszedł piątek,|{y:i}Henry wystawił mnie do wiatru.
Czuję się okropnie.|Nie wiem, gdzie on jest.
Było:
Zamiast spotkania w dwie pary,|stworzyliśmy tercet.
Jest:
{y:i}Zamiast spotkania w dwie pary,|{y:i}stworzyliśmy tercet.
Było:
Ale poprosiłam Tommy'ego,|żebyśmy go poszukali.
Jest:
{y:i}Ale poprosiłam Tommy'ego,|{y:i}żebyśmy go poszukali.
Było:
Pamiętam, jak krzyczała na ulicy|i to krzyczała naprawdę głośno.
- Ale wyglądała wspaniale.|- Pomyślę o tym.
Jest:
{y:i}Pamiętam, jak krzyczała na ulicy|{y:i}i to krzyczała naprawdę głośno.
{y:i}Ale wyglądała wspaniale.|Pomyślę o tym.
Było:
Miała piękne oczy, jak Liz Taylor.
Jest:
{y:i}Miała piękne oczy,|{y:i}jak Liz Taylor.
Było:
Poznaj mojego przyjaciela, Henry'ego Hilla.
Jest:
Poznaj mojego przyjaciela,|Henry'ego Hilla.
Było:
Wolę iść tędy. Lepiej niż czekać w kolejce.
Ja się masz? Jak leci? Bardzo proszę.
Jest:
Wolę iść tędy.|Lepiej niż czekać w kolejce.
Ja się masz? Jak leci?|Bardzo proszę.
Było:
Henry, miło cię widzieć. Jak się masz?
Jest:
Henry, miło cię widzieć.|Jak się masz?
Było:
Tony, dziękuję bardzo. Jestem wdzięczny.
Jest:
Tony, dziękuję bardzo.|Jestem wdzięczny.
Było:
Henry, to od pana Tony'ego, siedzi tam.
Jest:
Henry, to od pana Tony'ego,|siedzi tam.
Było:
Jak się macie? Bardzo się cieszę, że tu|jestem. Porozmawiajmy o mojej żonie.
Wywożę ją gdzie się da, a ona zawsze|odnajduje drogę do domu.
Pytam:|/Dokąd chcesz pojechać|na naszą rocznicę?
A ona:|/Gdzieś, gdzie nigdy nie byłam.
Ja na to:|/To może do kuchni?
Mamy tu doktora Wellslera.
Dał choremu pół roku życia.|Ten nie mógł zapłacić.
To dał mu jeszcze pół roku.
Kocham was wszystkich.
NIEZATRUDNIONYM|WSTĘP WZBRONIONY
Skok na Air France ustawił mnie.
Wyszliśmy z 420 000 dolarów,|nie oddawszy jednego strzału.
I zrobiliśmy to, co należało.|Daliśmy Pauliemu działkę.
Jest:
Jak się macie? Bardzo się cieszę, że tu jestem.|Porozmawiajmy o mojej żonie.
Wywożę ją gdzie się da,|a ona zawsze odnajduje drogę do domu.
{y:i}Pytam:|{y:i}Dokąd chcesz pojechać na naszą rocznicę?
{y:i}A ona: Gdzieś, gdzie nigdy nie byłam.|{y:i}Ja na to: To może do kuchni?
{y:i}Mamy tu doktora Wellslera.
{y:i}Dał choremu pół roku życia.|{y:i}Ten nie mógł zapłacić.
{y:i}To dał mu jeszcze pół roku.
{y:i}Kocham was wszystkich.
{c:$aaafff}{y:b}NIEZATRUDNIONYM|{c:$aaafff}{y:b}WSTĘP WZBRONIONY
{y:i}Skok na Air France ustawił mnie.
{y:i}Wyszliśmy z 420 000 dolarów,|{y:i}nie oddawszy jednego strzału.
{y:i}I zrobiliśmy to, co należało,|{y:i}daliśmy Pauliemu działkę.
Było:
Jak ktoś cię zapyta skąd je masz, to mów,|że wygrałeś w kości, w Vegas.
Jest:
Jak ktoś cię zapyta skąd je masz,|to mów, że wygrałeś w kości, w Vegas.
Było:
''Czerwone róże są
''A fioletowe bzy
''Cukier ma słodki smak
''Lecz słodsza jesteś ty''
Jednego wieczoru Bobby Vinton przysłał|nam szampana. Był znakomity.
Nie widziałem w tym nic dziwnego.
Takie znajomości u chłopaka,|który ma 21 lat.
Podniecał mnie.
Był naprawdę miły.|Wszystkim mnie przedstawiał.
Każdy starał się być dla niego miły.
Wiedział, jak z nimi postępować.
Nie kupuj peruki,|która spada w nieodpowiedniej chwili.
Peruki Morriego nie spadają!
Nawet pod wodą.
Pamiętaj, peruki Morriego są sprawdzone|w huraganowym wietrze.
Nie myśl o pieniądzach.|Możesz sobie pozwolić na perukę Morriego.
Zadzwoń!
Przyjdź na przymiarkę.
Jest:
{y:i}Czerwone róże są
{y:i}A fioletowe bzy
{y:i}Cukier ma słodki smak
{y:i}Lecz słodsza jesteś ty
{y:i}Jednego wieczoru Bobby Vinton|{y:i}przysłał nam szampana. Był znakomity.
{y:i}Nie widziałem w tym nic dziwnego.
{y:i}Takie znajomości u chłopaka,|{y:i}który ma 21 lat.
{y:i}Podniecał mnie.
{y:i}Był naprawdę miły.|{y:i}Wszystkim mnie przedstawiał.
{y:i}Każdy starał się być dla niego miły.
{y:i}Wiedział, jak z nimi postępować.
{c:$aaa0aa}Nie kupuj peruki,|{c:$aaa0aa}która spada w nieodpowiedniej chwili.
{c:$aaa0aa}Peruki Morriego nie spadają!
{c:$aaa0aa}Nawet pod wodą.
{c:$aaa0aa}Pamiętaj, peruki Morriego|{c:$aaa0aa}są sprawdzone w huraganowym wietrze.
{c:$aaa0aa}Nie myśl o pieniądzach.|{c:$aaa0aa}Możesz sobie pozwolić na perukę Morriego.
{c:$aaa0aa}Zadzwoń!
{c:$aaa0aa}Przyjdź na przymiarkę.
Było:
Nigdy nie musiałem płacić takiej lichwy.
Jest:
Nigdy nie musiałem płacić|takiej lichwy.
Było:
Czy kiedyś mu się naraziłem?
Mogłem go zakablować milion razy.
Jest:
Czy kiedyś mu się naraziłem?|Mogłem go zakablować milion razy.
Było:
To gdzie jest kurwa mój szmal?
Jest:
To gdzie jest, kurwa, mój szmal?
Było:
I powinno ci być kutasie. Jeszcze raz się będę musiał upominać.|Dawaj mi te jebane pieniądze.
Jest:
I powinno ci być kutasie. Jeszcze raz|się będę musiał upominać. Dawaj mi te jebane pieniądze.
Było:
Gdzie? Czekaj tam. Nie ruszaj się.
Jest:
Gdzie?|Czekaj tam. Nie ruszaj się.
Było:
Powiedziałam, żeby przestał. Nie przestał.
Jest:
Powiedziałam, żeby przestał.|Nie przestał.
Było:
Wiem, że niektóre kobiety...
zostawiłyby natychmiast faceta, który...
daje im pistolet do schowania.|Ale ja tego nie zrobiłam.
Muszę przyznać, że mnie to podnieciło.
Jest:
{y:i}Wiem, że niektóre kobiety...
{y:i}zostawiłyby natychmiast faceta, który...
{y:i}daje im pistolet do schowania.|{y:i}Ale ja tego nie zrobiłam.
{y:i}Muszę przyznać,|{y:i}że mnie to podnieciło.
Było:
Było tak, jakby miał dwie rodziny.
Kiedy po raz pierwszy poznałam ich|wszystkich, to było czyste szaleństwo.
Paulie i jego bracia mieli|mnóstwo synów i bratanków.
Prawie wszyscy mieli na imię|Peter albo Paul.
Trudno było w to uwierzyć.
Jest:
{y:i}Było tak, jakby miał dwie rodziny.
{y:i}Kiedy po raz pierwszy poznałam ich wszystkich,|{y:i}to było czyste szaleństwo.
{y:i}Paulie i jego bracia mieli|{y:i}mnóstwo synów i bratanków.
{y:i}Prawie wszyscy mieli na imię|{y:i}Peter albo Paul.
{y:i}Trudno było w to uwierzyć.
Było:
Musiało być tam ze dwa tuziny|Peterów i Paulów...
Jest:
{y:i}Musiało być tam ze dwa tuziny|{y:i}Peterów i Paulów.
Było:
...a ich żony miały wszystkie na imię Marie.
Jest:
{y:i}A ich żony miały wszystkie|{y:i}na imię Marie.
Było:
I wszystkie ich córki miały na imię Marie.
Jest:
{y:i}I wszystkie ich córki|{y:i}miały na imię Marie.
Było:
Zanim zdążyłam wszystkich poznać,|miałam wrażenie, że jestem pijana.
Jest:
{y:i}Zanim zdążyłam wszystkich poznać,|{y:i}miałam wrażenie, że jestem pijana.
Było:
Nie martw się. Tutaj nikt jej nie ukradnie.
Jest:
Nie martw się.|Tutaj nikt jej nie ukradnie.
Było:
Jakby był dorosły, to by kupił mieszkanie.
Jest:
Jakby był dorosły,|to by kupił mieszkanie.
Było:
Gdzie byłeś? Dlaczego nie zadzwoniłeś?
Jest:
Gdzie byłeś?!|Dlaczego nie zadzwoniłeś?
Było:
Normalni ludzie tak się nie zachowują!
Jest:
Normalni ludzie|tak się nie zachowują!
Było:
Nasi mężowie nie pracowali|jak normalni ludzie.
Ale pierwszy raz zdałam|sobie sprawę z różnicy...
kiedy Mickey wydała babskie przyjęcie.
Jest:
{y:i}Nasi mężowie nie pracowali|{y:i}jak normalni ludzie.
{y:i}Ale pierwszy raz zdałam|{y:i}sobie sprawę z różnicy,
{y:i}kiedy Mickey wydała babskie przyjęcie.
Było:
Ja jestem z Miami. Byłaś tam kiedyś?
Jest:
Ja jestem z Miami.|Byłaś tam kiedyś?
Było:
Nie skub.
Jest:
Angie, nie skub.
Było:
To mu mówię:|''Ręce przy sobie albo ci je poobcinam.''
Jest:
To mu mówię:|"Ręce przy sobie albo ci je poobcinam."
Było:
Miały niezdrowe cery i za dużo makijażu.|Nie wyglądały dobrze.
Wydawały się przybite. A ciuchy...
miały źle dobrane i tanie.
Jekieś kombinezony i dzianiny.
Jest:
{y:i}Miały niezdrowe cery i za dużo makijażu.|{y:i}Nie wyglądały dobrze.
{y:i}Wydawały się przybite.|{y:i}A ciuchy miały źle dobrane i tanie.
{y:i}Jakieś kombinezony i dzianiny.
Było:
Rozmawiały o swoich|niedobrych dzieciach...
i o tym jak biły je|kijem od szczotki i pasem.
A dzieci i tak nie słuchały.
Kiedy Henry po mnie przyjechał,|było mi słabo.
Jest:
{y:i}Rozmawiały o swoich niedobrych dzieciach...
{y:i}i o tym jak biły je|{y:i}kijem od szczotki i pasem.
{y:i}A dzieci i tak nie słuchały.
{y:i}Kiedy Henry po mnie przyjechał,|{y:i}było mi słabo.
Było:
Niech Bóg broni, co by się stało|gdybyś poszedł do więzienia?
Jest:
Niech Bóg broni, co by się stało,|gdybyś poszedł do więzienia?
Było:
Czy wiesz dlaczego mąż Jeannie|jest w pudle?
Bo chciał od niej uciec.
Jest:
Czy wiesz dlaczego mąż Jeannie jest w pudle?|Bo chciał od niej uciec.
Było:
Po jakimś czasie|zaczęło mi się to wydawać normalne.
To wszystko nie wyglądało|na przestępstwo.
Henry miał po prostu taką pracę.
On i jego koledzy robili pieniądze na|nielegalnych interesach, a inni...
siedzieli na tyłkach i czekali na zasiłki.
Nasi mężowie nie byli neurochirurgami,|tylko prostymi facetami.
To był jedyny sposób,|żeby mogli więcej zarabiać.
Jest:
{y:i}Po jakimś czasie|{y:i}zaczęło mi się to wydawać normalne.
{y:i}To wszystko nie wyglądało|{y:i}na przestępstwo.
{y:i}Henry miał po prostu taką pracę.
{y:i}On i jego koledzy robili pieniądze|{y:i}na nielegalnych interesach, a inni...
{y:i}siedzieli na tyłkach|{y:i}i czekali na zasiłki.
{y:i}Nasi mężowie nie byli neurochirurgami,|{y:i}tylko prostymi facetami.
{y:i}To był jedyny sposób,|{y:i}żeby mogli więcej zarabiać.
Było:
Wszyscy się dobrze znaliśmy.
Nigdy nie pojawiał się nikt z zewnątrz.|Absolutnie nigdy.
Trzymaliśmy się zawsze razem|i wszystko wydawało się normalne.
Jest:
{y:i}Wszyscy się dobrze znaliśmy.
{y:i}Nigdy nie pojawiał się nikt z zewnątrz.|{y:i}Absolutnie nigdy.
{y:i}Trzymaliśmy się zawsze razem|{y:i}i wszystko wydawało się normalne.
Było:
Zawsze były jakieś szykany.
Chcieli porozmawiać z Henrym|o tym czy o tamtym.
Kazali podpisywać|jakieś wezwania czy nakazy.
Ale przede wszystkim chcieli pieniędzy.
Parę dolarów wyciszało sprawę|bez względu na to, co znaleźli.
Zawsze proponowałam im kawę.|Niektóre żony, jak Mickey Conway...
przeklinały ich i spluwały na podłogę.
Na swoją własną podłogę!|Według mnie było to bez sensu.
Lepiej było być grzecznym|i zadzwonić po adwokata.
''Najlepsze życzenia urodzinowe''
Zawsze robiliśmy wszystko razem,|zawsze z tymi samymi ludźmi.
Rocznice, chrzciny. Odwiedzaliśmy się|nawzajem w tym samym gronie.
Kobiety grały w karty.
Kiedy rodziły się dzieci, Mickey i Jimmy|byli zawsze pierwsi w szpitalu.
Jak jechaliśmy na wakacje|na Wyspy albo do Vegas...
jechaliśmy razem.
Nikt obcy nie był dopuszczany.|Przyzwyczaiłam się do tego.
Zaczęłam być dumna,|że mój mąż nadstawia karku...
żeby zapewnić nam lepsze życie.
Jest:
{y:i}Zawsze były jakieś szykany.
{y:i}Chcieli porozmawiać z Henrym|{y:i}o tym czy o tamtym.
{y:i}Kazali podpisywać|{y:i}jakieś wezwania czy nakazy.
{y:i}Ale przede wszystkim chcieli pieniędzy.
{y:i}Parę dolarów wyciszało sprawę|{y:i}bez względu na to, co znaleźli.
{y:i}Zawsze proponowałam im kawę.|{y:i}Niektóre żony, jak Mickey Conway...
{y:i}przeklinały ich i spluwały na podłogę.
{y:i}Na swoją własną podłogę!|{y:i}Według mnie było to bez sensu.
{y:i}Lepiej było być grzecznym|{y:i}i zadzwonić po adwokata.
{y:i}Najlepsze życzenia urodzinowe
{y:i}Zawsze robiliśmy wszystko razem,|{y:i}zawsze z tymi samymi ludźmi.
{y:i}Rocznice, chrzciny. Odwiedzaliśmy się|{y:i}nawzajem w tym samym gronie.
{y:i}Kobiety grały w karty.
{y:i}Kiedy rodziły się dzieci, Mickey i Jimmy|{y:i}byli zawsze pierwsi w szpitalu.
{y:i}Jak jechaliśmy na wakacje|{y:i}na Wyspy albo do Vegas...
{y:i}jechaliśmy razem.
{y:i}Nikt obcy nie był dopuszczany.|{y:i}Przyzwyczaiłam się do tego.
{y:i}Zaczęłam być dumna,|{y:i}że mój mąż nadstawia karku,
{y:i}żeby zapewnić nam lepsze życie.
Było:
/Zawsze marzyłam, że zjawi się chłopiec,|/którego pokocham
/Będzie wysoki, przystojny i bogaty
11 czerwca 1970|Queens, Nowy Jork
Jest:
{y:i}Zawsze marzyłam, że zjawi się chłopiec,|{y:i}którego pokocham
{y:i}Będzie wysoki, przystojny i bogaty
{y:b}11 czerwca 1970|{y:b}Queens, Nowy Jork
Było:
Henry. To jego knajpa. To jest Lisa.
Jest:
Henry. To jego knajpa.|To jest Lisa.
Było:
Przywitam się. Jak się masz, Billy?
Jest:
Przywitam się.|Jak się masz, Billy?
Było:
Ty mały fiucie. Znam cię od dziecka.
Jest:
Ty mały fiucie.|Znam cię od dziecka.
Było:
Jakbym chciał cię wkurwić, powiedziałbym:|''Gdzie masz pastę do butów?''
Jest:
Jakbym chciał cię wkurwić, powiedziałbym:|"Gdzie masz pastę do butów?"
Było:
Nazywałem go ''Tommy Błysk''.
Czyścił buty tak, że błyszczały jak|jebane lustro. Wybaczcie wyrażenie.
Był najlepszy. Zarabiał mnóstwo szmalu.
Już nie czyszczę.|Co?
Już nie czyszczę butów.
Długo cię nie było. Nie powiedzieli ci.
Jest:
Nazywałem go "Tommy Błysk".
Czyścił buty tak, że błyszczały jak jebane lustro.|Wybaczcie wyrażenie.
Był najlepszy.|Zarabiał mnóstwo szmalu.
Już nie czyszczę.
- Co?|- Już nie czyszczę butów.
Długo cię nie było.|Nie powiedzieli ci.
Było:
Nie jestem tego pewny. Jest tu sporo ludzi.
Tylko żartuję. Przecież jest impreza.
Jest:
Nie jestem tego pewny.|Jest tu sporo ludzi.
Tylko żartuję.|Przecież jest impreza.
Było:
Przykro mi. Nie chciałem cię obrazić.
Jest:
Przykro mi.|Nie chciałem cię obrazić.
Było:
No to spierdalaj do domu po pastę do butów.
Jebany matkojebca.
Pierdolony chuj.
Jest:
No to spierdalaj do domu|po pastę do butów.
Jebany matkojebca!
Pierdolony chuj!
Było:
No chodź, jak jesteś tak kurewsko odważny.
Jest:
No chodź,|jak jesteś tak kurewsko odważny.
Było:
Nie chciał mnie obrazić? Chyba żartujesz.
Jest:
Nie chciał mnie obrazić?|Chyba żartujesz.
Było:
Nie pozwolę, żeby zjebał mi przyjęcie.
Nie było cię sześć lat. Wiele się zmieniło.
Jest:
Nie pozwolę,|żeby zjebał mi przyjęcie.
Nie było cię sześć lat.|Wiele się zmieniło.
Było:
Wracam do domu i chcę dostać, co mi się należy.|Mam kurwa rodzinę do wykarmienia.
Jest:
Wracam do domu i chcę dostać, co mi się należy.|Mam, kurwa, rodzinę do wykarmienia.
Było:
Dlaczego pani jeszcze nie śpi?
Jest:
Było:
A dziś zasiedzieliśmy się do późna.
Byliśmy za miastem|i przejechaliśmy jelenia.
Jest:
A dziś zasiedzieliśmy się do późna.|Byliśmy za miastem i przejechaliśmy jelenia.
Było:
Prawie nic nie jesz, nie odzywasz się.
Jest:
Prawie nic nie jesz,|nie odzywasz się.
Było:
Mówią do niego: ''O co chodzi?|Dlaczego nic nie mówisz?''
A on: ''Co mam mówić,|że żona mnie zdradza?''
A ona na to: ''Zamknij się!|Zawsze tyle gadasz!''
Jest:
Mówią do niego:|"O co chodzi? Dlaczego nic nie mówisz?"
A on:|"Co mam mówić, że żona mnie zdradza?"
A ona na to:|"Zamknij się! Zawsze tyle gadasz!"
Było:
A on mówi: ''Czego ode mnie chcecie?''|Ten facet ma piękną, siwą czuprynę.
Jest:
A on mówi: "Czego ode mnie chcecie?"|Ten facet ma piękną, siwą czuprynę.
Było:
Dla większości z nich|zabijanie nie było problemem.
Zabijanie było sposobem,|żeby nikt nie podskakiwał.
Jak podskoczyłeś, zabijali cię.|Wszyscy znali zasady.
Czasem nie trzeba było podskoczyć,|żeby cię ukatrupili.
Weszło to w zwyczaj. Kłócili się o byle co.
Zanim się połapałeś, już ktoś nie żył.
Strzelali do siebie nawzajem|przez cały czas.
Strzelanie do ludzi było normalną sprawą.|Żadnych ceregieli.
Mieliśmy poważny|problem z Billym Battsem.
To była delikatna sprawa.|Tommy zabił faceta z mafii.
Batts należał do rodziny Gambino|i był nietykalny.
Żeby załatwić takiego faceta,|trzeba było mieć dobry powód.
Potrzebna była zgoda...
jak nie, to byłeś następny w kolejce.
Sobota wieczór była dla żon, ale...
w piątek spotykaliśmy się|w Copacabanie z przyjaciółkami.
Jest:
{y:i}Dla większości z nich|{y:i}zabijanie nie było problemem.
{y:i}Zabijanie było sposobem,|{y:i}żeby nikt nie podskakiwał.
{y:i}Jak podskoczyłeś, zabijali cię.|{y:i}Wszyscy znali zasady.
{y:i}Czasem nie trzeba było podskoczyć,|{y:i}żeby cię ukatrupili.
{y:i}Weszło to w zwyczaj.|{y:i}Kłócili się o byle co.
{y:i}Zanim się połapałeś, już ktoś nie żył.
{y:i}Strzelali do siebie nawzajem|{y:i}przez cały czas.
{y:i}Strzelanie do ludzi było normalną sprawą.|{y:i}Żadnych ceregieli.
{y:i}Mieliśmy poważny|{y:i}problem z Billym Battsem.
{y:i}To była delikatna sprawa.|{y:i}Tommy zabił faceta z mafii.
{y:i}Batts należał do rodziny Gambino|{y:i}i był nietykalny.
{y:i}Żeby załatwić takiego faceta,|{y:i}trzeba było mieć dobry powód.
{y:i}Potrzebna była zgoda...
{y:i}jak nie, to byłeś następny w kolejce.
{y:i}Sobota wieczór była dla żon, ale...
{y:i}w piątek spotykaliśmy się|{y:i}w Copacabanie z przyjaciółkami.
Było:
Nie do wiary. Można zrozumieć, dlaczego|biała dziewczyna się w nim zakochała.
Jest:
Nie do wiary. Można zrozumieć,|dlaczego biała dziewczyna się w nim zakochała.
Było:
Nie zamierzam kurwa całować Nat King Cole'a.
Jest:
Nie zamierzam, kurwa, całować Nat King Cole'a.
Było:
''Osobowość''?
Jest:
"Osobowość"?
Było:
/Udawaj, że jej nie widzisz, kochanie
/Chociaż zmierza
/W naszą stronę
/Udawaj, że jej nie widzisz
/Kochanie
/Uśmiechnij się i udawaj
/Że jesteś szczęśliwa
/Za późno na ucieczkę
/Kochanie
/Zaciśnij zęby, jeśli łzy
/Zaczną płynąć
/Nie patrz jej w oczy
/Udawaj, że jej nie kochasz
/Udawaj, że jej nie widzisz
/W ogóle.
Nie? Nawet wujka Pauliego?
Jest:
{y:i}Udawaj, że jej nie widzisz, kochanie
{y:i}Chociaż zmierza
{y:i}W naszą stronę
{y:i}Udawaj, że jej nie widzisz
{y:i}Kochanie
{y:i}Uśmiechnij się i udawaj
{y:i}Że jesteś szczęśliwa
{y:i}Za późno na ucieczkę
{y:i}Kochanie
{y:i}Zaciśnij zęby, jeśli łzy
{y:i}Zaczną płynąć
{y:i}Nie patrz jej w oczy
{y:i}Udawaj, że jej nie kochasz
{y:i}Udawaj, że jej nie widzisz
{y:i}W ogóle.
Nie?|Nawet wujka Pauliego?
Było:
Tym, który mieszkał tam, gdzie Christie?
Jest:
Tym, który mieszkał tam,|gdzie Christie?
Było:
Chcę moich pieniędzy. Jest mi winien.
Jest:
Chcę moich pieniędzy.|Jest mi winien.
Było:
Wynająłem dla Janice mieszkanie.
Dzięki temu mogłem z nią spędzać|kilka nocy w tygodniu.
Jest:
{y:i}Wynająłem dla Janice mieszkanie.
{y:i}Dzięki temu mogłem z nią spędzać|{y:i}kilka nocy w tygodniu.
Było:
Karen wychowywała dzieci.|Nigdy o nic nie pytała.
Jest:
{y:i}Karen wychowywała dzieci.|{y:i}Nigdy o nic nie pytała.
Było:
Bawiliśmy się z Janice tak dobrze,|że zaczęła nawalać w pracy.
Musiałem pogadać z jej szefem.
Janice może robić to, na co ma ochotę!
Jest:
{y:i}Bawiliśmy się z Janice tak dobrze,|{y:i}że zaczęła nawalać w pracy.
{y:i}Musiałem pogadać z jej szefem.
{y:i}Janice może robić to,|{y:i}na co ma ochotę!
Było:
- Chciałeś drinka?|- Prosiłem, żebyś mi kurwa przyniósł.
Powiedziałeś: ''U mnie w porządku, Pająk.''
Czy ja jestem na liście ''mam cię w dupie''?
Nie, słyszałem jak ktoś mówił: ''Pająk.''
Jest:
- Chciałeś drinka?|- Prosiłem, żebyś mi, kurwa, przyniósł.
Powiedziałeś: "U mnie w porządku, Pająk."
Czy ja jestem na liście|"Mam cię w dupie"?
Nie, słyszałem jak ktoś mówił: "Pająk."
Było:
Powiedziałeś: ''U mnie w porządku, Pająk.''
U ciebie nie w porządku.|Masz kurwa dupny problem.
Nie, powiedziałeś, że u ciebie w porządku.
U mnie w porządku. U ciebie nie, ty fiucie.
Cały wieczór tak mnie traktujesz.|ty mały chuju.
Jest:
Powiedziałeś: "U mnie w porządku, Pająk."
- U ciebie nie w porządku. Masz, kurwa, dupny problem.|- Nie, powiedziałeś, że u ciebie w porządku.
U mnie w porządku.|U ciebie nie, ty fiucie.
Cały wieczór tak mnie traktujesz,|ty mały chuju.
Było:
Innych obsługujesz kurwa w podskokach.
Jest:
Innych obsługujesz, kurwa,|w podskokach.
Było:
Oklahoma Kid. Shane? Oklahoma Kid to ja.
Jest:
Oklahoma Kid. Shane?|Oklahoma Kid to ja.
Było:
Nic mu nie jest. Ma postrzeloną nogę.|- No i chuj.
Jest:
Nic mu nie jest. Ma postrzeloną nogę.|No i chuj.
Było:
Zabierzcie go do Bena Caseya.|Czołgaj się tak jak się czołgałeś po te kurwa drinki.
Jest:
Zabierzcie go do Bena Caseya.|Czołgaj się tak jak się czołgałeś po te, kurwa, drinki.
Było:
To był kurwa wypadek i chuj.
Jest:
To był, kurwa, wypadek i chuj.
Było:
Dorośnij wreszcie! Właśnie, że wyjdę!
Jest:
Dorośnij wreszcie!|Właśnie, że wyjdę!
Było:
Idź do swoich dziwek.|Do tego tylko się nadajesz!
Wynoś się z mojego życia. Mam cię dość!
Pająk, co się tak kurwa spieszysz?
Jest:
Idź do swoich dziwek!|Do tego tylko się nadajesz!
Wynoś się z mojego życia!|Mam cię dość!
Pająk, co się tak, kurwa, spieszysz?
Było:
Zaraz trzeba ci będzie załatwić jebany wózek.
Jest:
Zaraz trzeba ci będzie załatwić|jebany wózek.
Było:
Powiedz prawdę. Chcesz wzbudzić litość.
Jest:
Powiedz prawdę.|Chcesz wzbudzić litość.
Było:
Mam szacunek dla tego dzieciaka. Ma kurwa jaja.
Tak trzymaj. Nie daj się nikomu gnoić.
Jest:
Mam szacunek dla tego dzieciaka.|Ma, kurwa, jaja.
Tak trzymaj.|Nie daj się nikomu gnoić.
Było:
Kurwa. Do tego właśnie zmierza ten jebany świat.
Jest:
Kurwa. Do tego właśnie zmierza|ten jebany świat.
Było:
Ja tylko kurwa żartowałem. Jesteś jebnięty?
Skąd mam wiedzieć, że kurwa żartujesz?
Ja żartuję, a ty kurwa strzelasz do tego dzieciaka?
Jest:
Ja tylko, kurwa, żartowałem.|Jesteś jebnięty?
Skąd mam wiedzieć,|że, kurwa, żartujesz?
Ja żartuję, a ty, kurwa,|strzelasz do tego dzieciaka?
Było:
- Ślepy by trafił z tej odległości.|- Coś ci kurwa nie pasi?
Jest:
- Ślepy by trafił z tej odległości.|- Coś ci, kurwa, nie pasi?
Było:
Głupi pojeb!|Kurwa nie wierzę w to co widzę.
Teraz trzeba kurwa wykopać dół.|Żeby tego chuja zakopać.
Jest:
Głupi pojeb!|Kurwa, nie wierzę w to, co widzę.
Teraz trzeba, kurwa, wykopać dół.|Żeby tego chuja zakopać.
Było:
Chcę z tobą porozmawiać!
Trzymaj się z daleka od mojego męża,|słyszysz?
Otwórz!
Jest:
{y:i}Chcę z tobą porozmawiać!
{y:i}Trzymaj się z daleka od mojego męża,|{y:i}słyszysz?
{y:i}Otwórz!
Było:
Powiem każdemu, kto tu będzie wchodził...
że pod 2R, Rossi, mieszka dziwka!
Jest:
Powiem każdemu,|kto tu będzie wchodził,
że pod 2R, Rossi,|mieszka dziwka!
Było:
Musi pan wiedzieć, że mieszka tu dziwka...
pod numerem 2R!
Jest:
Musi pan wiedzieć,|że mieszka tu dziwka...
{y:i}pod numerem 2R!
Było:
To jest mój mąż!|Znajdź sobie innego faceta!
Jest:
{y:i}To jest mój mąż!|{y:i}Znajdź sobie innego faceta!
Było:
Oszalałam na tyle, żeby was oboje zabić.
Jest:
Oszalałam na tyle,|żeby was oboje zabić.
Było:
Kochasz?
Kocham ciebie. Wiesz, że cię kocham.
Jest:
Kochasz?!
Kocham ciebie.|Wiesz, że cię kocham.
Było:
Nie mogłam mu zrobić krzywdy.|Jakbym mogła go skrzywdzić?
Nie potrafiłam nawet go zostawić.
Prawda była taka, że...
nieważne jak bardzo byłam nieszczęśliwa...
wciąż mnie pociągał.
Dlaczego miałabym go komuś oddać?
Dlaczego ona miałaby wygrać?
Odłóż to. Wiesz przecież, że cię kocham.
Jest:
{y:i}Nie mogłam mu zrobić krzywdy.|{y:i}Jakbym mogła go skrzywdzić?
{y:i}Nie potrafiłam nawet go zostawić.
{y:i}Prawda była taka, że...
{y:i}nieważne jak bardzo byłam nieszczęśliwa...
{y:i}wciąż mnie pociągał.
{y:i}Dlaczego miałabym go komuś oddać?
{y:i}Dlaczego ona miałaby wygrać?
Odłóż to.|Wiesz przecież, że cię kocham.
Było:
Mam mieć kurwa to samo w domu?
Powinienem cię kurwa zabić!
Jest:
Mam mieć, kurwa, to samo w domu?!
Powinienem cię, kurwa, zabić!
Było:
Wpadła w histerię. Nie panuje nad sobą.
Jest:
Wpadła w histerię.|Nie panuje nad sobą.
Było:
Nie mówię, że musisz wrócić do niej|natychmiast, ale musisz to zrobić.
Jest:
Nie mówię, że musisz wrócić do niej natychmiast,|ale musisz to zrobić.
Było:
Nie mogę tego robić, Henry, nie mogę.
Jest:
Nie mogę tego robić, Henry,|nie mogę.
Było:
Musisz wrócić do domu. I zmądrzeć.
Jest:
Musisz wrócić do domu.|I zmądrzeć.
Było:
Jimmy i Tommy mieli jechać do Tampy|w ten weekend, coś mi załatwić.
Jest:
Jimmy i Tommy mieli jechać do Tampa|w ten weekend, coś mi załatwić.
Było:
Zapłacisz?
Tampa, Floryda|Dwa Dni Później
Jest:
Zapłacisz?|{y:b}Tampa, Floryda, Dwa Dni Później
Było:
OGRÓD ZOOLOGICZNY
Jest:
{y:b}OGRÓD ZOOLOGICZNY
Było:
Te lwy to był dobry pomysł,|bo pieniądze znalazły się natychmiast.
Jest:
{y:i}Te lwy to był dobry pomysł,|{y:i}bo pieniądze znalazły się natychmiast.
Było:
Resztę weekendu|spędziliśmy na wyścigach.
Jest:
{y:i}Resztę weekendu spędziliśmy na wyścigach.
Było:
Nie mogłem uwierzyć|w to, co się potem wydarzyło.
Kiedy wróciliśmy do domu,|gazety pisały tylko o nas.
Na początku nie wiedziałem nawet,|za co nas aresztowali.
Później dowiedziałem się,|że siostra tego faceta...
którego przycisnęliśmy,|pracowała jako maszynistka w FBI.
Trudno w to uwierzyć.|Musieliśmy akurat na nią trafić.
Cipa wydała wszystkich. Jimmy'ego, mnie.|Nawet swojego brata.
Sąd potrzebował sześciu godzin,|by orzec o naszej winie.
Sędzia dał nam po dziesięć lat,|jakby rozdawał cukierki.
Jest:
{y:i}Nie mogłem uwierzyć w to,|{y:i}co się potem wydarzyło.
{y:i}Kiedy wróciliśmy do domu,|{y:i}gazety pisały tylko o nas.
{y:i}Na początku nie wiedziałem nawet,|{y:i}za co nas aresztowali.
{y:i}Później dowiedziałem się,|{y:i}że siostra tego faceta,
{y:i}którego przycisnęliśmy,|{y:i}pracowała jako maszynistka w FBI.
{y:i}Trudno w to uwierzyć.|{y:i}Musieliśmy akurat na nią trafić.
{y:i}Cipa wydała wszystkich. Jimmy'ego, mnie.|{y:i}Nawet swojego brata.
{y:i}Sąd potrzebował sześciu godzin,|{y:i}by orzec o naszej winie.
{y:i}Sędzia dał nam po dziesięć lat,|{y:i}jakby rozdawał cukierki.
Było:
Dalsze decyzje należą...
do Prokuratora Generalnego.
Na zdrowie. Dobrej drogi|i pomyślności. Wracajcie szybko.
Jest:
Dalsze decyzje należą|do Prokuratora Generalnego.
Na zdrowie. Dobrej drogi i pomyślności.|Wracajcie szybko.
Było:
I daj tym chujom popalić przy każdej okazji.
Jest:
I daj tym chujom popalić|przy każdej okazji.
Było:
W więzieniu|kolacja była zawsze wydarzeniem.
Na pierwsze był makaron,|potem mięso albo ryba.
Paulie zajmował się kuchnią.|Dostał rok za obrazę sądu...
i miał wspaniały sposób|na robienie czosnku.
Krajał go brzytwą cieniutko...
i rozpuszczał na patelni z odrobiną oleju.
To był bardzo dobry sposób.
Vinnie był odpowiedzialny|za sos pomidorowy.
Jest:
{y:i}W więzieniu|{y:i}kolacja była zawsze wydarzeniem.
{y:i}Na pierwsze był makaron,|{y:i}potem mięso albo ryba.
{y:i}Paulie zajmował się kuchnią.|{y:i}Dostał rok za obrazę sądu...
{y:i}i miał wspaniały sposób|{y:i}na robienie czosnku.
{y:i}Krajał go brzytwą cieniutko...
{y:i}i rozpuszczał na patelni|{y:i}z odrobiną oleju.
{y:i}To był bardzo dobry sposób.
{y:i}Vinnie był odpowiedzialny|{y:i}za sos pomidorowy.
Było:
Według mnie dawał za dużo cebuli,|ale i tak to był znakomity sos.
Jest:
{y:i}Według mnie dawał za dużo cebuli,|{y:i}ale i tak to był znakomity sos.
Było:
Johnny Dio zajmował się mięsem.
Nie mieliśmy rusztu,|więc robił wszystko na patelni.
Pachniało w całym więzieniu|i klawisze umierali ze strachu...
ale stek był wspaniały.
Jest:
{y:i}Johnny Dio zajmował się mięsem.
{y:i}Nie mieliśmy rusztu,|{y:i}więc robił wszystko na patelni.
{y:i}Pachniało w całym więzieniu|{y:i}i klawisze umierali ze strachu,
{y:i}ale stek był wspaniały.
Było:
Kiedy wyobrażasz sobie więzienie,|przychodzą ci do głowy obrazy...
z filmów: te rzędy facetów za kratami.
Nie dotyczyło to naszych chłopców.
Nie było źle, ale brakowało mi Jimmy'ego,|który siedział w Atlancie.
Jest:
{y:i}Kiedy wyobrażasz sobie więzienie,|{y:i}przychodzą ci do głowy obrazy...
{y:i}z filmów: te rzędy facetów za kratami.
{y:i}Nie dotyczyło to naszych chłopców.
{y:i}Nie było źle, ale brakowało mi Jimmy'ego,|{y:i}który siedział w Atlancie.
Było:
Wszyscy pozostali odsiadywali na serio,|gnieżdżąc się na kupie jak świnie.
My mieszkaliśmy osobno.|Więzienie do nas należało.
Jest:
{y:i}Wszyscy pozostali odsiadywali na serio,|{y:i}gnieżdżąc się na kupie jak świnie.
{y:i}My mieszkaliśmy osobno.|{y:i}Więzienie do nas należało.
Było:
Nawet klawisze, którzy nie dawali się|przekupić nie donosili na innych.
Jest:
{y:i}Nawet klawisze, którzy nie dawali się przekupić|{y:i}nie donosili na innych.
Było:
Niech przemyca to dla ciebie, co tydzień.
Jest:
Niech przemyca to dla ciebie,|co tydzień.
Było:
Nikt mi nie pomaga. Jestem sama.
Jest:
Nikt mi nie pomaga.|Jestem sama.
Było:
Prosiłam twojego przyjaciela, Remo,|żeby oddał co jest winien.
Jest:
Prosiłam twojego przyjaciela, Remo,|żeby oddał, co jest winien.
Było:
Nie chcę nigdy więcej o niej słyszeć.
Jest:
Nie chcę nigdy więcej|o niej słyszeć.
Było:
Cztery Lata Później
Jest:
{y:b}Cztery Lata Później
Było:
Nie chcę, żebyś zajmował się tym gównem.
Jest:
Nie chcę, żebyś|zajmował się tym gównem.
Było:
Chcę pogadać o Jimmym. Uważaj na niego.
On jest dobry, ale za dużo ryzykuje.
Jest:
Chcę pogadać o Jimmym.|Uważaj na niego.
On jest dobry,|ale za dużo ryzykuje.
Było:
Więc ostrzegam każdego. To mógłby być|mój syn, czy ktokolwiek inny.
Gribbsowi przyjebali 20 lat za samo przywitanie|się z kimś, kto handlował prochami.
Jest:
Więc ostrzegam każdego.|To mógłby być mój syn, czy ktokolwiek inny.
Gribbsowi przyjebali 20 lat za samo przywitanie się|z kimś, kto handlował prochami.
Było:
Zajęło mi tydzień,|żeby pozbyć się towaru z Pittsburgha.
Ale jak mi się udało, była z tego kupa forsy.
Mieszaliśmy prochy u Sandy.
Nawet jeśli Sandy więcej wąchała niż|mieszała, to i tak się opłacało.
W drugim tygodniu|zarobiłem 12 000 dolarów.
Zapłaciłem pierwszą ratę za dom|i wszystko się kręciło.
Co jakiś czas musiałem tylko mówić|Sandy, że ją kocham.
Wszystko szło doskonale.
Brałem towar z Pittsburgha, więc Paulie|nie miał jak się o tym dowiedzieć.
Po paru tygodniach interes tak się|rozwinął, że potrzebowałem pomocy.
Wciągnąłem Jimmy'ego i Tommy'ego.
Jest:
{y:i}Zajęło mi tydzień,|{y:i}żeby pozbyć się towaru z Pittsburgha.
{y:i}Ale jak mi się udało,|{y:i}była z tego kupa forsy.
{y:i}Mieszaliśmy prochy u Sandy.
{y:i}Nawet jeśli Sandy więcej wąchała niż mieszała,|{y:i}to i tak się opłacało.
{y:i}W drugim tygodniu|{y:i}zarobiłem 12 000 dolarów.
{y:i}Zapłaciłem pierwszą ratę za dom|{y:i}i wszystko się kręciło.
{y:i}Co jakiś czas musiałem tylko mówić Sandy,|{y:i}że ją kocham.
{y:i}Wszystko szło doskonale.
{y:i}Brałem towar z Pittsburgha, więc Paulie|{y:i}nie miał jak się o tym dowiedzieć.
{y:i}Po paru tygodniach interes tak się rozwinął,|{y:i}że potrzebowałem pomocy.
{y:i}Wciągnąłem Jimmy'ego i Tommy'ego.
Było:
Wydział Zwolnień Warunkowych
Jest:
{c:$5588dd}{y:b}Wydział Zwolnień Warunkowych
Było:
Czy ty to rozumiesz? Chodzi o miliony.
Jest:
Czy ty to rozumiesz?|Chodzi o miliony.
Było:
To ci faceci. Jimmy zorganizował coś,|co okazało się...
największym skokiem w historii Ameryki.|Skok na Lufthansę.
Tommy i Carbone mieli złapać strażnika|i zmusić go do otworzenia drzwi.
Frenchy i Joe Buddha mieli|zająć się robotnikami.
Johnny Roastbeef miał ich związać|i trzymać z dala od alarmu.
Nawet Stacks Edwards został włączony.
Grywał u nas na gitarze.|Wszyscy go bardzo lubili.
Miał za zadanie ukraść ciężarówkę...
a potem zezłomować ją|u znajomego w Jersey.
Tylko Morrie doprowadzał nas do szału.
Jest:
{y:i}To ci faceci.|{y:i}Jimmy zorganizował coś, co okazało się...
{y:i}największym skokiem w historii Ameryki.|{y:i}Skok na Lufthansę.
{y:i}Tommy i Carbone mieli złapać strażnika|{y:i}i zmusić go do otworzenia drzwi.
{y:i}Frenchy i Joe Buddha mieli|{y:i}zająć się robotnikami.
{y:i}Johnny Roastbeef miał ich związać|{y:i}i trzymać z dala od alarmu.
{y:i}Nawet Stacks Edwards został włączony.
{y:i}Grywał u nas na gitarze.|{y:i}Wszyscy go bardzo lubili.
{y:i}Miał za zadanie ukraść ciężarówkę,
{y:i}a potem zezłomować ją|{y:i}u znajomego w Jersey.
{y:i}Tylko Morrie doprowadzał nas do szału.
Było:
Ponieważ on to nagrał...
domagał się od Jimmy'ego zaliczki|na konto przyszłego łupu.
Nie miał nic złego na myśli.|Po prostu, taki był.
Wszyscy dla mnie pracowali. Nawet|nasza opiekunka do dzieci, Lois Byrd.
Jest:
{y:i}Ponieważ on to nagrał...
{y:i}domagał się od Jimmy'ego zaliczki|{y:i}na konto przyszłego łupu.
{y:i}Nie miał nic złego na myśli.|{y:i}Po prostu, taki był.
{y:i}Wszyscy dla mnie pracowali.|{y:i}Nawet nasza opiekunka do dzieci, Lois Byrd.
Było:
Czy to to samo dziecko|co w zeszłym tygodniu?
Jest:
Czy to to samo dziecko,|co w zeszłym tygodniu?
Było:
Wystarczy tego, by nas posłać do|więzienia na resztę życia.
Jest:
Wystarczy tego, by nas posłać|do więzienia na resztę życia.
Było:
Nikt dokładnie nie wie,|ile zagarnięto w napadzie...
na ładunek Lufthansy|na lotnisku Kennedy'ego.
FBI podaje, że 2 000 000 dolarów,|policja lotniska, że 4 000 000.
Jest:
{c:$aaa0aa}Nikt dokładnie nie wie,|{c:$aaa0aa}ile zagarnięto w napadzie...
{c:$aaa0aa}na ładunek Lufthansy|{c:$aaa0aa}na lotnisku Kennedy'ego.
{c:$aaa0aa}FBI podaje, że 2 000 000 dolarów,|{c:$aaa0aa}policja lotniska, że 4 000 000.
Było:
...nadajemy bezpośrednio z lotniska.
Być może to największy skok|w historii miasta.
Jest:
{c:$aaa0aa}...nadajemy bezpośrednio z lotniska.
{c:$aaa0aa}Być może to największy skok|{c:$aaa0aa}w historii miasta.
Było:
Chodź no tu. Chcę ci coś pokazać, Jimmy.
Jest:
Chodź no tu.|Chcę ci coś pokazać, Jimmy.
Było:
Słyszałeś, co mówiłemłem?|Nic nie kupuj. Żadnych prezentów. Co jest z tobą?
Jest:
Słyszałeś, co mówiłem? Nic nie kupuj.|Żadnych prezentów. Co jest z tobą?
Było:
- Przykro mi.|- Co do chuja z tobą jest?
Jest:
- Przykro mi.|- Co, do chuja, z tobą jest?
Było:
Co mówisz? Dalej wciskasz mi to gówno?|Myslisz, że jesteś taki sprytny?
Jest:
Co mówisz? Dalej wciskasz mi to gówno?|Myślisz, że jesteś taki sprytny?
Było:
Głupi chuj, trzeba na niego uważać.
Nie wierzę własnym oczom. Jesteś głupi?
Jest:
Głupi chuj,|trzeba na niego uważać.
Nie wierzę własnym oczom.|Jesteś głupi?
Było:
Idę zobaczyć się ze Stacksem.|Nie oglądaj się za nikim, bo cię kurwa zabiję.
Jest taki zazdrosny. Nie mogę na nikogo|spojrzeć, bo by mnie zabił.
Jest:
Idę zobaczyć się ze Stacksem.|Nie oglądaj się za nikim, bo cię, kurwa, zabiję.
Jest taki zazdrosny.|Nie mogę na nikogo spojrzeć, bo by mnie zabił.
Było:
Mówię wszystkim, żeby nie ściągali na|siebie uwagi. I co robią?
Jest:
Mówię wszystkim, żeby nie ściągali|na siebie uwagi. I co robią?
Było:
- Morrie, odpręż się, OK? Są święta.|- Potrzebuję pieniędzy.
Jestem odprężony. Potrzebuję pieniędzy.
Jest:
- Morrie, odpręż się, OK? Są Święta.|- Potrzebuję pieniędzy.
Jestem odprężony.|Potrzebuję pieniędzy.
Było:
Odwaliłem swoją robotę. Należy mi się.
Jest:
Odwaliłem swoją robotę.|Należy mi się.
Było:
Popisują się. Muszę z nim porozmawiać.
Jest:
Popisują się.|Muszę z nim porozmawiać.
Było:
Nigdy wcześniej nie zarobił tak kurewsko dużo szmalu.
Jest:
Nigdy wcześniej nie zarobił|tak kurewsko dużo szmalu.
Było:
Gwiazdka. Twoja działka. Mała zaliczka.
Jest:
Gwiazdka. Twoja działka.|Mała zaliczka.
Było:
Najdroższa choinka jaka była.
Jest:
Najdroższa choinka, jaka była.
Było:
Lufthansa była naszym|największym skokiem.
Jest:
Lufthansa była naszym...
największym skokiem.
Było:
Otwórz!|Co tam kurwa robisz? Wstawaj fiucie.
Co jest? Kurwa mać, nie jest gotowy.|Wiedziałem, że tak będzie.
Jest:
Otwórz!|Co tam, kurwa, robisz? Wstawaj fiucie.
Co jest? Kurwa, mać, nie jest gotowy.|Wiedziałem, że tak będzie.
Było:
Miałem. Gdzie ona jest, do diabła?
Jest:
Miałem.|Gdzie ona jest, do diabła?
Było:
Zawsze się chuju spóźniasz.|Spóźnisz się też na własny pogrzeb.
Na co się kurwa gapisz?|Zabierzemy kawę ze sobą. Idziemy.
Jest:
Zawsze się, chuju, spóźniasz.|Spóźnisz się też na własny pogrzeb.
Na co się, kurwa, gapisz?|Zabierzemy kawę ze sobą. Idziemy.
Było:
Stacks zawsze był szalony.
Zamiast pozbyć się ciężarówki tak,|jak było umówione, naćpał się...
poszedł do swojej dziewczyny i zanim się|obudził, gliny znalazły ciężarówkę.
Było o tym głośno w telewizji.
Mówili nawet,|że znaleźli odciski palców na kierownicy.
Było tylko kwestią czasu,|kiedy znajdą Stacksa.
Jest:
{y:i}Stacks zawsze był szalony.
{y:i}Zamiast pozbyć się ciężarówki tak,|{y:i}jak było umówione, naćpał się...
{y:i}poszedł do swojej dziewczyny i zanim się obudził,|{y:i}gliny znalazły ciężarówkę.
{y:i}Było o tym głośno w telewizji.
{y:i}Mówili nawet, że znaleźli|{y:i}odciski palców na kierownicy.
{y:i}Było tylko kwestią czasu,|{y:i}kiedy znajdą Stacksa.
Było:
Napij się. Co robisz? Jest okazja. Napij się.
Jest:
Napij się. Co robisz?|Jest okazja. Napij się.
Było:
Telewizją i gazetami. Całym tym gównem.
Jest:
Telewizją i gazetami.|Całym tym gównem.
Było:
Wszystko gra. Nie mówiłeś mu nic?
Jest:
Wszystko gra.|Nie mówiłeś mu nic?
Było:
Jest na liście. Paulie dostał zgodę.
Możesz w to uwierzyć? Ten makaroniarz.
Przyjmują go. Przyjdzie dzień, że będziemy|dla niego pracować. Zostanie szefem.
Jest:
Jest na liście.|Paulie dostał zgodę.
Możesz w to uwierzyć?|Ten makaroniarz.
Przyjmują go. Przyjdzie dzień,|że będziemy dla niego pracować. Zostanie szefem.
Było:
/O, Henry, chłopcze,|/już wzywają cię kobzy
Jest:
{y:i}O, Henry, chłopcze,|{y:i}już wzywają cię kobzy
Było:
/Biegnij do doliny,|/biegnij w dół po zboczu
/Lato się skończyło
/I róże umierają
Wtedy po raz pierwszy zauważyłem,|że Jimmy ma strzaskane nerwy.
Myśli rozbiegały mu się w ośmiu|kierunkach jednocześnie.
Jest:
{y:i}Biegnij do doliny,|{y:i}biegnij w dół po zboczu
{y:i}Lato się skończyło
{y:i}I róże umierają
{y:i}Wtedy po raz pierwszy zauważyłem,|{y:i}że Jimmy ma strzaskane nerwy.
{y:i}Myśli rozbiegały mu się w ośmiu|{y:i}kierunkach jednocześnie.
Było:
Wtedy domyśliłem się,|że Jimmy ma zamiar załatwić Morriego.
Tak to jest. Tyle tylko trzeba,|żeby załatwić faceta.
On jest walnięty. Nadaje na okrągło.
Jest:
{y:i}Wtedy domyśliłem się,|{y:i}że Jimmy ma zamiar załatwić Morriego.
{y:i}Tak to jest. Tyle tylko trzeba,|{y:i}żeby załatwić faceta.
On jest walnięty.|Nadaje na okrągło.
Było:
Próbowałem zyskać na czasie.
Miałem czas do ósmej albo dziewiątej,|żeby odwieść Jimmy'ego od jego planu.
Póki co, Jimmy był przekonany,|że popieram jego plan.
Jest:
{y:i}Próbowałem zyskać na czasie.
{y:i}Miałem czas do ósmej albo dziewiątej,|{y:i}żeby odwieść Jimmy'ego od jego planu.
{y:i}Póki co, Jimmy był przekonany,|{y:i}że popieram jego plan.
Było:
Byłem wkurwiony. Chciałem zabić tego kutasa.
Jest:
Byłem wkurwiony.|Chciałem zabić tego kutasa.
Było:
Nie odwracam się. Jimmy tak robi.
Jest:
Nie odwracam się.|Jimmy tak robi.
Było:
Nie chcę się kurwa odwrócić.|On podnosi ten jebany łeb i mówi: "Ach..."
Ja na to:|/Nie mów tego!
/Palant!
Jest:
Nie chcę się, kurwa, odwrócić.|On podnosi ten jebany łeb i mówi: "Ach..."
Ja na to: "Nie mów tego!"
"Palant!"
Było:
Dopadłem chuja i napierdalam po łbie i po pysku.
Jest:
Dopadłem chuja|i napierdalam po łbie i po pysku.
Było:
Ciężar spadł mi z serca.
Morrie nie dowie się nigdy,|jak blisko otarł się o śmierć.
Nawet gdybym mu powiedział,|nie uwierzyłby.
Jest:
{y:i}Ciężar spadł mi z serca.
{y:i}Morrie nie dowie się nigdy,|{y:i}jak blisko otarł się o śmierć.
{y:i}Nawet gdybym mu powiedział,|{y:i}nie uwierzyłby.
Było:
Słyszałeś o naszych wygranych w|Bostonie? Rewelacja. Nunzio...
Jest:
Słyszałeś o naszych wygranych w Bostonie?|Rewelacja. Nunzio...
Było:
Tak, ale kurwa u Charliego, nie tutaj!
Dalej, co ty robisz? Spierdalamy stąd.
Jest:
Tak, ale, kurwa, u Charliego,|nie tutaj!
Dalej, co ty robisz?|Spierdalamy stąd.
Było:
Zmywamy się! Trzeba go kurwa rozgrzać?|Spadajmy!
Jest:
Zmywamy się! Trzeba go, kurwa, rozgrzać?|Spadajmy!
Było:
Muszę się ubrać. Odwiozę cię do domu|i pojadę go szukać.
Jest:
Muszę się ubrać.|Odwiozę cię do domu i pojadę go szukać.
Było:
- Co ja kurwa powiem Belle?|- Chuj mnie to obchodzi.
Jest:
- Co ja, kurwa, powiem Belle?|- Chuj mnie to obchodzi.
Było:
Jimmy zacierał wszystkie ślady,|które mogły łączyć go z napadem...
ale nie miało to nic wspólnego ze mną.
Ja mu dałem cynk,|a on mi dał pieniądze na Gwiazdkę.
Od tamtej pory trzymałem gębę na kłódkę.
Znałem Jimmy'ego.|Nie chciał się rozstać z gotówką.
Przekazał trochę forsy do góry,|do Pauliego, i to było wszystko.
Był chory na myśl,|że miałby się dzielić z tymi, co ją zwinęli.
Wolał ich wykończyć.|Co mnie to obchodziło?
O nic nie prosiłem.
A Jimmy zarabiał nieźle|dzięki moim interesom z Pittsburghiem.
Jeszcze sześć miesięcy po napadzie|znajdowali ciała.
Kiedy znaleźli Carbone'a w chłodni,|był tak sztywny...
że dopiero po dwóch dniach|mogli zrobić sekcję.
Nie widziałem jeszcze Jimmy'ego|tak zadowolonego.
Był jak dziecko.|Z Pittsburgha napływała forsa...
a po jakimś czasie|ucichła też sprawa Lufthansy.
Tego ranka Jimmy był bardzo szczęśliwy...
bo był to dzień,|kiedy mieli przyjąć Tommy'ego.
Był tak podniecony,|jakby to jego przyjmowali.
Dzwonił do Tommy'ego ze cztery razy.
Ustalili sygnał, żeby wiedział,|kiedy zakończyła się ceremonia.
Jest:
{y:i}Jimmy zacierał wszystkie ślady,|{y:i}które mogły łączyć go z napadem,
{y:i}ale nie miało to nic wspólnego ze mną.
{y:i}Ja mu dałem cynk,|{y:i}a on mi dał pieniądze na Gwiazdkę.
{y:i}Od tamtej pory|{y:i}trzymałem gębę na kłódkę.
{y:i}Znałem Jimmy'ego.|{y:i}Nie chciał się rozstać z gotówką.
{y:i}Przekazał trochę forsy do góry,|{y:i}do Pauliego, i to było wszystko.
{y:i}Był chory na myśl,|{y:i}że miałby się dzielić z tymi, co ją zwinęli.
{y:i}Wolał ich wykończyć.|{y:i}Co mnie to obchodziło?
{y:i}O nic nie prosiłem.
{y:i}A Jimmy zarabiał nieźle|{y:i}dzięki moim interesom z Pittsburghiem.
{y:i}Jeszcze sześć miesięcy po napadzie|{y:i}znajdowali ciała.
{y:i}Kiedy znaleźli Carbone'a w chłodni,|{y:i}był tak sztywny,
{y:i}że dopiero po dwóch dniach|{y:i}mogli zrobić sekcję.
{y:i}Nie widziałem jeszcze Jimmy'ego|{y:i}tak zadowolonego.
{y:i}Był jak dziecko.|{y:i}Z Pittsburgha napływała forsa,
{y:i}a po jakimś czasie|{y:i}ucichła też sprawa Lufthansy.
{y:i}Tego ranka Jimmy był bardzo szczęśliwy,
{y:i}bo był to dzień,|{y:i}kiedy mieli przyjąć Tommy'ego.
{y:i}Był tak podniecony,|{y:i}jakby to jego przyjmowali.
{y:i}Dzwonił do Tommy'ego|{y:i}ze cztery razy.
{y:i}Ustalili sygnał, żeby wiedział,|{y:i}kiedy zakończyła się ceremonia.
Było:
Wspaniale. Uważaj na siebie. Gratulacje.
Jest:
Wspaniale. Uważaj na siebie.|Gratulacje.
Było:
Nazywaliśmy się wzajemnie|chłopcami z ferajny.
Mówiło się o kimś:
/Polubisz go. Jest w porządku.|/Należy do ferajny. Jest jednym z nas.
Rozumiesz?
Byliśmy chłopcami z ferajny.
Jimmy i ja nie mogliśmy być w mafii,|bo mieliśmy irlandzką krew.
Nie miało znaczenia,|że moja matka była z Sycylii.
Żeby zostać członkiem, trzeba było być|w stu procentach Włochem...
tak, żeby mogli odszukać|twoich krewnych w starym kraju.
To największy zaszczyt,|jaki mógł kogoś spotkać.
Oznaczało to, że należysz do rodziny,|do grupy.
Nikt się nie może do ciebie przypierdolić.
A ty, możesz przyjebać każdemu,|kto nie należy do mafii.
To pozwolenie na kradzież.|Pozwolenie na wszystko.
Jest:
{y:i}Nazywaliśmy się wzajemnie|{y:i}chłopcami z ferajny.
{y:i}Mówiło się o kimś:
{y:i}Polubisz go. Jest w porządku.|{y:i}Należy do ferajny. Jest jednym z nas.
{y:i}Rozumiesz?
{y:i}Byliśmy chłopcami z ferajny.
{y:i}Jimmy i ja nie mogliśmy być w mafii,|{y:i}bo mieliśmy irlandzką krew.
{y:i}Nie miało znaczenia,|{y:i}że moja matka była z Sycylii.
{y:i}Żeby zostać członkiem, trzeba było być|{y:i}w stu procentach Włochem...
{y:i}tak, żeby mogli odszukać|{y:i}twoich krewnych w starym kraju.
{y:i}To największy zaszczyt,|{y:i}jaki mógł kogoś spotkać.
{y:i}Oznaczało to, że należysz do rodziny,|{y:i}do grupy.
{y:i}Nikt się nie może|{y:i}do ciebie przypierdolić.
{y:i}A ty, możesz przyjebać każdemu,|{y:i}kto nie należy do mafii.
{y:i}To pozwolenie na kradzież.|{y:i}Pozwolenie na wszystko.
Było:
Jimmy uważał, że przez Tommy'ego...
my też jakby zaczynamy należeć.
Jeden z nas zostawał członkiem mafii.
- Kto mówi?|- Vinnie.
Jest:
{y:i}Jimmy uważał, że przez Tommy'ego...
{y:i}my też jakby zaczynamy należeć.
{y:i}Jeden z nas zostawał członkiem mafii.
- Kto mówi?|{y:i}- Vinnie.
Było:
Mieliśmy problem.|Zrobiliśmy, co było można.
Wiesz, o co chodzi.|Nie żyje i nic się nie dało zrobić.
Jest:
{y:i}Mieliśmy problem.|{y:i}Zrobiliśmy, co było można.
{y:i}Wiesz, o co chodzi.|{y:i}Nie żyje i nic się nie dało zrobić.
Było:
Nie żyje.
To wszystko.
Jest:
{y:i}Nie żyje.
{y:i}To wszystko.
Było:
Nie mogę w to uwierzyć, Ja pierdolę!
Jest:
Nie mogę w to uwierzyć.|Ja pierdolę!
Było:
To była zemsta za Billy'ego Battsa|i wiele innych spraw.
Jest:
{y:i}To była zemsta za Billy'ego Battsa|{y:i}i wiele innych spraw.
Było:
Nic nie mogliśmy na to poradzić.
Batts był w mafii, a Tommy nie.|Nie mogliśmy ruszyć palcem.
Sprawa między Włochami.|Makaroniarskie gówno.
Strzelili Tommy'emu w twarz...
żeby matka nie mogła mu urządzić|pogrzebu z otwartą trumną.
Niedziela, 11 maja 1980|6:55
Miałem gorący dzień.|Musiałem podrzucić pistolety Jimmy'emu...
żeby dopasował do nich tłumiki.
Musiałem pojechać po brata do szpitala...
i odebrać towar od Lois...
by przesłać go klientom z okolic Atlanty.
Zaraz wiedziałem, że nie będzie ich chciał|i nie odda mi pieniędzy.
Kupiłem je, bo mnie o to prosił,|a teraz ich nie chce.
Jest:
{y:i}Nic nie mogliśmy na to poradzić.
{y:i}Batts był w mafii, a Tommy nie.|{y:i}Nie mogliśmy ruszyć palcem.
{y:i}Sprawa między Włochami.|{y:i}Makaroniarskie gówno.
{y:i}Strzelili Tommy'emu w twarz...
{y:i}żeby matka nie mogła mu urządzić|{y:i}pogrzebu z otwartą trumną.
{y:b}Niedziela, 11 maja 1980|{y:b}6:55
{y:i}Miałem gorący dzień.|{y:i}Musiałem podrzucić pistolety Jimmy'emu,
{y:i}żeby dopasował do nich tłumiki.
{y:i}Musiałem pojechać po brata do szpitala...
{y:i}i odebrać towar od Lois,
{y:i}by przesłać go klientom|{y:i}z okolic Atlanty.
{y:i}Od razu wiedziałem, że nie będzie ich chciał|{y:i}i nie odda mi pieniędzy.
{y:i}Kupiłem je, bo mnie o to prosił,|{y:i}a teraz ich nie chce.
Było:
Nic nie powiedziałem. Jimmy był tak|wkurzony, że nawet się nie pożegnał.
Jest:
{y:i}Nic nie powiedziałem.|{y:i}Jimmy był tak wkurzony, że nawet się nie pożegnał.
Było:
Faceci z Pittsburgha zawsze|potrzebowali broni.
Miałem się z nimi widzieć po południu|w sprawie towaru...
i byłem prawie pewny, że odzyskam forsę.
Jest:
{y:i}Faceci z Pittsburgha zawsze|{y:i}potrzebowali broni.
{y:i}Miałem się z nimi widzieć po południu|{y:i}w sprawie towaru...
{y:i}i byłem prawie pewny,|{y:i}że odzyskam forsę.
Było:
W szpitalu lekarz Michaela|chciał mnie położyć do łóżka.
Jest:
{y:i}W szpitalu lekarz Michaela|{y:i}chciał mnie położyć do łóżka.
Było:
O mały włos miałbym wypadek po drodze.
Powiedziałem mu też,|że imprezowałem całą noc.
Jest:
O mały włos|miałbym wypadek po drodze.
{y:i}Powiedziałem mu też,|{y:i}że imprezowałem całą noc.
Było:
Zlitował się nade mną, dał mi valium...
i wysłał do domu.
Miałem zamiar odwieźć brata do domu|i pojechać po Karen.
To on. Widzisz ten helikopter?
Jest:
{y:i}Zlitował się nade mną,|{y:i}dał mi valium...
{y:i}i wysłał do domu.
{y:i}Miałem zamiar odwieźć brata do domu|{y:i}i pojechać po Karen.
To on.|Widzisz ten helikopter?
Było:
Już trzeci raz go widzę. Był koło szpitala.
Jest:
Już trzeci raz go widzę.|Był koło szpitala.
Było:
Tego wieczoru ja gotowałem.
Zacząłem podsmażać mięso|do sosu pomidorowego.
To był ulubiony sos Michaela.|Robiłem makaron z sosem...
pieczoną paprykę...
i fasolkę z oliwą.|Miałem trochę pięknych kotletów...
pokrojonych na kawałki...
które miałem usmażyć na przystawkę.
Także spędziłem w domu jakąś godzinkę.
Chciałem, żeby obiad był wcześniej,|tak bym mógł załatwić sprawę pistoletów.
Potem po towar do Lois,|żeby go wieczorem upłynnić do Atlanty.
Wyglądałem ciągle przez okno:|helikopter zniknął.
Jest:
{y:i}Tego wieczoru ja gotowałem.
{y:i}Zacząłem podsmażać mięso|{y:i}do sosu pomidorowego.
{y:i}To był ulubiony sos Michaela.|{y:i}Robiłem makaron z sosem...
{y:i}pieczoną paprykę...
{y:i}i fasolkę z oliwą.|{y:i}Miałem trochę pięknych kotletów...
{y:i}pokrojonych na kawałki,
{y:i}które miałem usmażyć na przystawkę.
{y:i}Także spędziłem w domu jakąś godzinkę.
{y:i}Chciałem, żeby obiad był wcześniej,|{y:i}tak bym mógł załatwić sprawę pistoletów.
{y:i}Potem po towar do Lois,|{y:i}żeby go wieczorem upłynnić do Atlanty.
{y:i}Wyglądałem ciągle przez okno:|{y:i}helikopter zniknął.
Było:
Poprosiłem brata, żeby pilnował sosu,|a my z Karen wyruszyliśmy.
O Boże, widzę go.
Jest:
{y:i}Poprosiłem brata, żeby pilnował sosu,|{y:i}a my z Karen wyruszyliśmy.
O Boże.|Widzę go.
Było:
/Dziś rano wszystko będzie w porządku
Jest:
{y:i}Dziś rano wszystko będzie w porządku
Było:
Nie, nie mam świra, śledzą mnie od rana!
Jest:
Nie, nie mam świra,|śledzą mnie od rana!
Było:
Jak mu sprowadzę ten jebany helikopter na kark,|to zobaczymy kto będzie paranoikiem.
Jest:
Jak mu sprowadzę ten jebany helikopter na kark,|to zobaczymy, kto będzie paranoikiem.
Było:
Musiałem wracać do domu|i przygotować pakunek dla Lois.
Musiałem też pojechać do Sandy|doprawić prochy.
Wiedziałem, że Sandy nie da mi spokoju.
Musiałem skończyć gotowanie|i przygotować Lois do drogi.
Jest:
{y:i}Musiałem wracać do domu|{y:i}i przygotować pakunek dla Lois.
{y:i}Musiałem też pojechać do Sandy|{y:i}doprawić prochy.
{y:i}Wiedziałem, że Sandy nie da mi spokoju.
{y:i}Musiałem skończyć gotowanie|{y:i}i przygotować Lois do drogi.
Było:
- Kiedy przyjedziesz?|- Za godzinę.
- Zostaniesz na noc, prawda?|- Nie mogę. Mój brat jest u mnie.
Jest:
{y:i}- Kiedy przyjedziesz?|- Za godzinę.
{y:i}- Zostaniesz na noc, prawda?|- Nie mogę. Mój brat jest u mnie.
Było:
- Halo?|- To ja. Jesteś gotowa?
Jest:
- Halo?|{y:i}- To ja. Jesteś gotowa?
Było:
- Słuchaj, wiesz co masz robić?|- Tak, tak.
Nie przytakuj bez sensu, Lois! To ważne.
Jest:
{y:i}- Słuchaj, wiesz, co masz robić?|- Tak, tak.
Nie przytakuj bez sensu, Lois!|To ważne.
Było:
Zrozumiałaś? Zadzwoń z budki. Pamiętaj!
Jest:
Zrozumiałaś?|Zadzwoń z budki. Pamiętaj!
Było:
Marudny jesteś!
- Hej! Zrób, jak mówię!|- OK.
Jest:
{y:i}Marudny jesteś!
{y:i}- Hej! Zrób, jak mówię!|- OK.
Było:
I co robi po odłożeniu słuchawki?
Po tym, co jej powiedziałem?|Po tym, "tak, tak"?
Dzwoni z domu. Jeśli ktoś podsłuchiwał,|wiedział wszystko.
Kiedy paczka wychodzi ode mnie z domu|i którym samolotem leci.
Jak tylko wróciłem do domu,|zabrałem się do gotowania.
Miałem parę godzin do odlotu Lois.
Poprosiłem brata, żeby dopilnował kuchni.
Biedaczek, cały dzień patrzył na|helikoptery i sos pomidorowy.
Musiałem pojechać do Sandy,|wymieszać prochy i z powrotem do kuchni.
Przychodzisz tu, dupczysz mnie i wychodzisz.
Jest:
{y:i}I co robi po odłożeniu słuchawki?
{y:i}Po tym, co jej powiedziałem?|{y:i}Po tym, "tak, tak"?
{y:i}Dzwoni z domu.|{y:i}Jeśli ktoś podsłuchiwał, wiedział wszystko.
{y:i}Kiedy paczka wychodzi ode mnie z domu|{y:i}i którym samolotem leci.
{y:i}Jak tylko wróciłem do domu,|{y:i}zabrałem się do gotowania.
{y:i}Miałem parę godzin do odlotu Lois.
{y:i}Poprosiłem brata,|{y:i}żeby dopilnował kuchni.
{y:i}Biedaczek, cały dzień patrzył|{y:i}na helikoptery i sos pomidorowy.
{y:i}Musiałem pojechać do Sandy,|{y:i}wymieszać prochy i z powrotem do kuchni.
Przychodzisz tu,|dupczysz mnie i wychodzisz.
Było:
Kłamliwy skurwiel. Nienawidzę cię!
Jest:
Kłamliwy skurwiel.|Nienawidzę cię!
Było:
i to jeszcze z talerza. Przestań.
Jest:
i to jeszcze z talerza.|Przestań.
Było:
Co to znaczy, musisz pojechać do domu?
Jest:
Co to znaczy,|musisz pojechać do domu?
Było:
Nie obchodzi mnie. Muszę mieć mój|kapelusz. Nie polecę bez niego.
Co miałem zrobić, jak uparła się jechać|po ten przeklęty kapelusz?
Schowałem pakunek i chciałem|podrzucić ją do domu.
Jest:
Nie obchodzi mnie. Muszę mieć mój kapelusz.|Nie polecę bez niego.
{y:i}Co miałem zrobić, jak uparła się jechać|{y:i}po ten przeklęty kapelusz?
{y:i}Schowałem pakunek i chciałem|{y:i}podrzucić ją do domu.
Było:
Co to ma kurwa być?
Policja! Stać! Nie ruszaj się, matkojebco!
Rozwalę ci łeb! Wyłącz silnik!
Myślałem, że już po mnie, ale po|wrzaskach poznałem, że to gliny.
Tylko gliny tyle gadają.
Nawet kurwa nie oddychaj.
Gdyby to byli nasi,|nie usłyszałbym nawet słówka.
Już bym nie żył.
Michael! Zamknij drzwi!
Epilog
Odpowiadaj. Kiedy ostatnio siedziałeś?|Kutasie mówię do ciebie.
Jest:
Co to ma, kurwa, być?
Policja! Stać!|Nie ruszaj się, matkojebco!
Rozwalę ci łeb!|Wyłącz silnik!
{y:i}Myślałem, że już po mnie,|{y:i}ale po wrzaskach poznałem, że to gliny.
{y:i}Tylko gliny tyle gadają.
Nawet, kurwa, nie oddychaj.
{y:i}Gdyby to byli nasi,|{y:i}nie usłyszałbym nawet słówka.
{y:i}Już bym nie żył.
Michael!|Zamknij drzwi!
{y:b}Epilog
Odpowiadaj. Kiedy ostatnio siedziałeś?|Kutasie, mówię do ciebie.
Było:
Myślałem, że faceci z helikoptera to była...
lokalna policja w sprawie Lufthansy.|Okazało się, że to chłopcy od narkotyków.
Jest:
{y:i}Myślałem, że faceci z helikoptera to była...
{y:i}lokalna policja w sprawie Lufthansy.|{y:i}Okazało się, że to chłopcy od narkotyków.
Było:
Rozpracowywali mnie od miesiąca.|Podsłuch, tajniacy, wszystko.
Znasz ich. Wszyscy twoi koledzy są tutaj.
Nie chcesz ze mną rozmawiać, to masz kurewski problem|siedzisz w gównie po pachy.
Jest:
{y:i}Rozpracowywali mnie od miesiąca.|{y:i}Podsłuch, tajniacy, wszystko.
Znasz ich.|Wszyscy twoi koledzy są tutaj.
Nie chcesz ze mną rozmawiać,|to masz kurewski problem siedzisz w gównie po pachy.
Było:
25 jebanych lat, chłopcze. Załatwię cię równo.
Jest:
25 jebanych lat, chłopcze.|Załatwię cię równo.
Było:
Mogą mnie załatwić równie dobrze tu,|jak i tam. Boją się, że ich zakapuję.
Jest:
Mogą mnie załatwić równie dobrze tu, jak i tam.|Boją się, że ich zakapuję.
Było:
Karen udało się namówić swoją matkę,|żeby zastawiła dom na kaucję i wyszedłem.
Miałem uczucie, że załatwią mnie,|jak tylko przekroczę próg więzienia.
Wiedziałem, że Paulie jest na mnie|wkurzony, a on był prędki.
I niepokoiłem się o Jimmy'ego.
Jimmy wiedział, że jeśli Paulie odkryje|jego udział w interesie...
zabije go w pierwszej kolejności.
Sprawy miały się źle.
Nie czułem się bezpieczny,|dopóki nie dotarłem do domu.
Żeby przeżyć,|musiałem sprzedać towar, którego...
gliny nie znalazły, a potem zniknąć|do czasu, aż sprawa nie ucichnie.
Jest:
{y:i}Karen udało się namówić swoją matkę,|{y:i}żeby zastawiła dom na kaucję i wyszedłem.
{y:i}Miałem uczucie, że załatwią mnie,|{y:i}jak tylko przekroczę próg więzienia.
{y:i}Wiedziałem, że Paulie jest na mnie wkurzony,|{y:i}a on był prędki.
{y:i}I niepokoiłem się o Jimmy'ego.
{y:i}Jimmy wiedział, że jeśli Paulie odkryje|{y:i}jego udział w interesie...
{y:i}zabije go w pierwszej kolejności.
{y:i}Sprawy miały się źle.
{y:i}Nie czułem się bezpieczny,|{y:i}dopóki nie dotarłem do domu.
{y:i}Żeby przeżyć,|{y:i}musiałem sprzedać towar, którego...
{y:i}gliny nie znalazły, a potem zniknąć|{y:i}do czasu, aż sprawa nie ucichnie.
Było:
To było warte 60 000 dolarów! Potrzebuję|tej forsy! To wszystko, co mamy.
Jest:
To było warte 60 000 dolarów!|Potrzebuję tej forsy! To wszystko, co mamy.
Było:
To było wszystko, co mieliśmy.|Liczyłem na to. Dlaczego to zrobiłaś?
Jest:
To było wszystko, co mieliśmy!|Liczyłem na to! Dlaczego to zrobiłaś?!
Było:
Dlaczego to zrobiłaś?
Jest:
Dlaczego to zrobiłaś?!
Było:
Paulie, tak mi przykro.
Jest:
{y:i}Paulie, tak mi przykro.
Było:
Zrobiłeś se ze mnie kurwa żarty.|Jakbym nic dla ciebie nie znaczył.
Jest:
Zrobiłeś se ze mnie, kurwa, żarty.|Jakbym nic dla ciebie nie znaczył.
Było:
Trzy dwieście.
Tyle mi dał. 3 200 dolarów za życie.
Nie wystarczyłoby na trumnę.
Jest:
{y:i}Trzy dwieście.
{y:i}Tyle mi dał.|{y:i}3 200 dolarów za życie.
{y:i}Nie wystarczyłoby na trumnę.
Było:
Mam zostawić wszystko? Ukrywać się?
Jest:
Mam zostawić wszystko?|Ukrywać się?
Było:
Powiedz mu, żeby do mnie zadzwonił.
Jest:
Powiedz mu,|żeby do mnie zadzwonił.
Było:
Nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Jest:
Nie martw się,|wszystko będzie dobrze.
Było:
Po prostu się przestraszyłam. Już dobrze.
Jest:
Po prostu się przestraszyłam.|Już dobrze.
Było:
Jeśli jesteś jednym z nich,|nikt ci nie powie, że mają zamiar cię zabić.
Nie dzieje się to w ten sposób.
Nie ma żadnych awantur czy przekleństw|jak na filmach.
Twoi mordercy przychodzą z uśmiechem.|Jako przyjaciele.
Ludzie, którzy pomagali ci przez całe życie.
Przychodzą, kiedy jesteś najsłabszy|i najbardziej potrzebujesz ich pomocy.
Spotkałem się więc z Jimmym|w zatłoczonym lokalu.
Przyszedłem 15 minut przed czasem,|a Jimmy już tam był.
Usiadł przy stoliku pod oknem tak,|by widzieć kto podjeżdża.
Chciał wiedzieć, czy nie jestem śledzony.
Był bardzo zdenerwowany.|Nic ruszył nawet jedzenia.
Na pozór wszystko było w porządku.
Niby to omawialiśmy moją sprawę.
Ale miałem wrażenie, że Jimmy próbuje|wyczuć, czy nie sypię go, by ratować skórę.
Jest:
{y:i}Jeśli jesteś jednym z nich,|{y:i}nikt ci nie powie, że mają zamiar cię zabić.
{y:i}Nie dzieje się to w ten sposób.
{y:i}Nie ma żadnych awantur czy przekleństw,|{y:i}jak na filmach.
{y:i}Twoi mordercy przychodzą z uśmiechem.|{y:i}Jako przyjaciele.
{y:i}Ludzie, którzy pomagali ci|{y:i}przez całe życie.
{y:i}Przychodzą, kiedy jesteś najsłabszy|{y:i}i najbardziej potrzebujesz ich pomocy.
{y:i}Spotkałem się więc z Jimmym|{y:i}w zatłoczonym lokalu.
{y:i}Przyszedłem 15 minut przed czasem,|{y:i}a Jimmy już tam był.
{y:i}Usiadł przy stoliku pod oknem tak,|{y:i}by widzieć kto podjeżdża.
{y:i}Chciał wiedzieć,|{y:i}czy nie jestem śledzony.
{y:i}Był bardzo zdenerwowany.|{y:i}Nie ruszył nawet jedzenia.
{y:i}Na pozór wszystko było w porządku.
{y:i}Niby to omawialiśmy moją sprawę.
{y:i}Ale miałem wrażenie, że Jimmy próbuje wyczuć,|{y:i}czy nie sypię go, by ratować skórę.
Było:
Wiem, gdzie jest. Ukrywa się.
Jest:
Wiem, gdzie jest.|Ukrywa się.
Było:
Jimmy nigdy mnie wcześniej nie prosił,|żebym kogoś załatwił.
Teraz miałem z Anthonym|lecieć na Florydę z zadaniem.
To wtedy zorientowałem się,|że nie wróciłbym z Florydy żywy.
Prosiłem już i powtórzę raz jeszcze...|jeśli mam gdzieś jechać...
to żeby nie było tam zimno.
Jest:
{y:i}Jimmy nigdy mnie wcześniej nie prosił,|{y:i}żebym kogoś załatwił.
{y:i}Teraz miałem z Anthonym|{y:i}lecieć na Florydę z zadaniem.
{y:i}To wtedy zorientowałem się,|{y:i}że nie wróciłbym z Florydy żywy.
{y:i}Prosiłem już i powtórzę raz jeszcze...|{y:i}jeśli mam gdzieś jechać,
{y:i}to żeby nie było tam zimno.
Było:
Dajcie spokój. Kto tam o tym gównie decyduje...
byle nie było zimno. Zróbcie to dla mnie.
On ma kłopoty z oskrzelami, to dlatego.
Jest:
Dajcie spokój.|Kto tam o tym gównie decyduje,
byle nie było zimno.|Zróbcie to dla mnie.
On ma kłopoty z oskrzelami,|to dlatego.
Było:
Chcę być gdzieś, gdzie nie jest zimno.
Mogę zadać parę pytań? Co z rodzicami?
Jest:
Chcę być gdzieś,|gdzie nie jest zimno.
Mogę zadać parę pytań?|Co z rodzicami?
Było:
Jeśli zachorują,|to, być może, coś się da zorganizować.
Jest:
Jeśli zachorują, to, być może,|coś się da zorganizować.
Było:
Nie mogę. Henry, nie mogę tego zrobić.
Jest:
Nie mogę.|Henry, nie mogę tego zrobić.
Było:
Zrobisz, jak uważasz, ale tak to wygląda.
Jest:
Zrobisz, jak uważasz,|ale tak to wygląda.
Było:
Jeśli miałby być przez to lepszym|świadkiem, to powinna pani jechać.
Jest:
Jeśli miałby być przez to lepszym świadkiem,|to powinna pani jechać.
Było:
Henry będzie objęty programem|ochronnym. Nie znajdą go.
Jest:
Henry będzie objęty programem ochronnym.|Nie znajdą go.
Było:
Nie ma znaczenia.|Czy pójdzie do więzienia...
Jest:
Nie ma znaczenia.|Czy pójdzie do więzienia,
Było:
Ten co wam sprzedał garnitury,|miał poczucie humoru.
Jest:
Ten, co wam sprzedał garnitury,|miał poczucie humoru.
Było:
Ocalimy życie pani,|jemu i na dodatek nie pójdzie do więzienia.
Jest:
Ocalimy życie pani, jemu|i na dodatek nie pójdzie do więzienia.
Było:
Łatwo było nam zniknąć.
Dom był na nazwisko teściowej.|Samochody zarejestrowane na żonę.
Moje dokumenty i prawo jazdy|były fałszywe.
Nigdy nie głosowałem|i nie płaciłem podatków.
Jedynie metryka urodzenia i nakaz|aresztowania świadczyły o tym, że żyję.
Jest:
{y:i}Łatwo było nam zniknąć.
{y:i}Dom był na nazwisko teściowej.|{y:i}Samochody zarejestrowane na żonę.
{y:i}Moje dokumenty i prawo jazdy|{y:i}były fałszywe.
{y:i}Nigdy nie głosowałem|{y:i}i nie płaciłem podatków.
{y:i}Jedynie metryka urodzenia i nakaz aresztowania|{y:i}świadczyły o tym, że żyję.
Było:
Najtrudniej było rozstać się|z dawnym życiem.
Podobało mi się takie życie.
Byliśmy traktowani jak gwiazdy filmowe.|Mieliśmy wszystko.
Żony, matki, dzieci,|wszyscy z tego korzystali.
W kuchni trzymałem|papierowe torby z biżuterią.
Przy łóżku miałem miskę z kokainą.
Jest:
{y:i}Najtrudniej było rozstać się|{y:i}z dawnym życiem.
{y:i}Podobało mi się takie życie.
{y:i}Byliśmy traktowani jak gwiazdy filmowe.|{y:i}Mieliśmy wszystko.
{y:i}Żony, matki, dzieci,|{y:i}wszyscy z tego korzystali.
{y:i}W kuchni trzymałem|{y:i}papierowe torby z biżuterią.
{y:i}Przy łóżku miałem miskę z kokainą.
Było:
Jeśli czegoś potrzebowałem,|wystarczyło zadzwonić.
Samochody za darmo.|Klucze do tuzina kryjówek w mieście.
Mogłem postawić 20 tysięcy|w ciągu weekendu...
i przepuścić wygraną w tydzień,|albo pożyczyć na zapłacenie przegranej.
Jest:
{y:i}Jeśli czegoś potrzebowałem,|{y:i}wystarczyło zadzwonić.
{y:i}Samochody za darmo.|{y:i}Klucze do tuzina kryjówek w mieście.
{y:i}Mogłem postawić 20 tysięcy|{y:i}w ciągu weekendu...
{y:i}i przepuścić wygraną w tydzień|{y:i}albo pożyczyć na zapłacenie przegranej.
Było:
Nie było problemu. Jak brakowało forsy,|szedłem coś ukraść.
Jest:
Nie było problemu.|Jak brakowało forsy, szedłem coś ukraść.
Było:
Wszyscy dostawali w łapę. Wszyscy brali.
Jest:
Wszyscy dostawali w łapę.|Wszyscy brali.