o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
60098 (jako 'było') z ID:
102110 (jako 'jest').
Było:
Synchro do releas'u 4xCD:|LOTR.Return.Of.The.King.Extended.Edition.2003|DVDRip.XviD.AC3.Boulder|by DeJoy
Jest:
23.976
Było:
Ze stopami na ławce,|- po ciężkim dniu pracy.|- Ale ty nigdy
Jest:
Ze stopami na ławce,
- po ciężkim dniu pracy.|- Ale ty nigdy
Było:
Jesteśmy pod rozkazami Drzewca,|który przejął|w Isengardzie władzę.
Jest:
Jesteśmy pod rozkazami Drzewca,
który przejął|w Isengardzie władzę.
Było:
Saruman nawet pokonany|jest niebezpieczny.|Utnijmy mu łeb i po sprawie.
Jest:
Saruman nawet pokonany|jest niebezpieczny.
Utnijmy mu łeb i po sprawie.
Było:
Przejrzałeś dokładnie zamysły wroga.|A więc przyszedłeś tu po wieści?
Jest:
Przejrzałeś dokładnie zamysły wroga.
A więc przyszedłeś tu po wieści?
Było:
Zastrzel go,|przeszyj mu gębę strzałą!|Nie!
Jest:
Zastrzel go,|przeszyj mu gębę strzałą!
Nie!
Było:
Zwycięstwo pod Helmowym Jarem|nie należy się tobie,|Théodenie mistrzu koni!
Jest:
Zwycięstwo pod Helmowym Jarem|nie należy się tobie,
Théodenie mistrzu koni!
Było:
-Uwolnij się spod jego władzy!|-Wolny?!|On nigdy nie będzie wolny.
Jest:
-Uwolnij się spod jego władzy!|-Wolny?!
On nigdy nie będzie wolny.
Było:
- Za co wypijemy?|- Wypijmy za zwycięstwo!|Za zwycięstwo!
Jest:
- Za co wypijemy?|- Wypijmy za zwycięstwo!
Za zwycięstwo!
Było:
Choćbyś szukał ile sił,|choćbyś nocą i dniem pił,|to nie znajdziesz nigdzie piwa...
Jest:
Choćbyś szukał ile sił,|choćbyś nocą i dniem pił,
to nie znajdziesz nigdzie piwa...
Było:
Biegnij, Cienistogrzywy.|Pokaż nam, co znaczy pośpiech.|Merry!
Jest:
Biegnij, Cienistogrzywy.|Pokaż nam, co znaczy pośpiech.
Merry!
Było:
To najbardziej wytrzymały lud.|Raczej lekkomyślny.|To przecież Tuk.
Jest:
To najbardziej wytrzymały lud.
Raczej lekkomyślny.|To przecież Tuk.
Było:
a mojemu synowi|się to nie udało?|Był takim wielkim potężnym mężem.
Nawet potężny mąż|może zginąć od jednej strzały,|Boromira przeszyło ich wiele.
Jest:
a mojemu synowi|się to nie udało?
Był takim wielkim potężnym mężem.
Nawet potężny mąż|może zginąć od jednej strzały,
Boromira przeszyło ich wiele.
Było:
Bezdzietni władcy|zasiadli w wiekowych salach|rozmyślając nad heraldyką.
Jest:
Bezdzietni władcy|zasiadli w wiekowych salach
rozmyślając nad heraldyką.
Było:
Nie będzie krętacza,|nie będzie śmierdziela.|Będzie po tobie.
Jest:
Nie będzie krętacza,|nie będzie śmierdziela.
Będzie po tobie.
Było:
Zrobiłem,|co uważałem za słuszne.|Co uważałeś za słuszne?
Jest:
Faramirze!
Nie odeprzemy szturmu.|Miasto musi paść!
Odwrót!|Jedziemy do Minas Tirith.
Nazgul!
Kryć się!
Odwrót!|Jedziemy do Minas Tirith!
Odwrót!
Wycofać się! Odwrót!
Oto kres ery Ludzi...
Nadchodzi czas Orków.
Biały Jeździec!
Ciągnąć!
Mithandirze!
Przełamali linię obrony.|Zajęli
most i zachodni brzeg.
- Orkowie przechodzą rzekę.|- Denethor
już dawno to przepowiedział!
I nic nie zrobił!
Faramirze.
To nie pierwszy Niziołek,|jakiego spotykasz?
Nie...
Widziałeś Froda i Sama?
- Gdzie? Kiedy?|- W Ithilien. Niecałe dwa dni temu.
Gandalfie, poszli drogą|przez Dolinę Morgul.
I na przełęcz|Cirith Ungol?
Co to znaczy?|Co się dzieje?
Faramirze, opowiedz mi|o wszystkim,
o wszystkim co wiesz.
W taki sposób służysz|swojemu miastu.
Ryzykując jego|całkowitym upadkiem?
Zrobiłem,|co uważałem za słuszne.
Co uważałeś za słuszne?
Posłałeś Pierścień Władzy do Mordoru|w rękach bezbronnego Niziołka!
Powinien był trafić z powrotem do wieży,|gdzie byłby bezpieczny...
Ukryty.
Głęboko w ciemnym skarbcu.
23.976
Sygnały z Minas Tirith!|Płonie ogień!
Gondor wzywa pomocy!
Rohan odpowie.
Zwołać Rohirrimów!
Zbierz wojska pod Dunharrow.|Tyle, ile się da.
Masz na to dwa dni.
Trzeciego dnia ruszamy|do Gondoru... na wojnę.
Gamling!|Spiesz przez Riddermarchię.
Wezwij pod Dunharrow|wszystkich zdolnych do walki.
Jedziesz z nami?
Tylko do obozu.|Tradycja nakazuje,
by kobiety żegnały mężczyzn.
Ludzie znowu mają wodza.|Pójdą za tobą, choćby na śmierć.
Dałeś nam nadzieję.
Przepraszam...
Mam miecz.
Proszę, przyjmij go.
Oferuję ci moje usługi,|królu Théodenie.
A ja z radością|je przyjmuję.
Od tej chwili będziesz|Meriadokiem, giermkiem Rohanu.
Jeźdźcy.
Chciałbym poprowadzić|legion krasnoludów
w pełni uzbrojonych,|zarośniętych brudem.
Twoi krewniacy|nie muszą udawać się na wojnę.
Obawiam się, że wojna|dotarła na ich własne ziemie.
Więc to pod murami|Minas Tirith
zdecydują się losy|naszych czasów.
Godzina wybiła!|Jeźdźcy Rohanu!
Ślubowaliście!
Wypełnijcie teraz przysięgę|daną Władcy i ziemi!
Zrobiłem,|co uważałem za słuszne.
Co uważałeś za słuszne?
Było:
Nie rozpoznałbyś własnego syna.|Boromir był mi lojalny!
Jest:
Nie rozpoznałbyś własnego syna.
Boromir był mi lojalny!
Było:
Zwiadowcy donoszą,|że Minas Tirith jest otoczone.|Dolne poziomy płoną.
Jest:
naszej ukochanej gwiazdy.
Niech ci rozjaśnia ciemność,|gdy zgaśnie wszelkie
inne światło.
/Aiya Eärendil Elenion Ancalima!/|Chwała Eärendil, najjaśniejszej z gwiazd!
Nieznośna muszko mała...
czemuś we łzach cała?
Złapałaś się w sieć...
wkrótce będziesz...
zjedzona...
Uciekło, co skarbie?
Tym razem nie.
Tym razem nie!
To nie my! To nie my!
Sméagol nie skrzywdziłby pana!|Obiecaliśmy!
Musisz nam wierzyć!
To skarb!
Skarb nam kazał to zrobić!
Muszę go zniszczyć, Sméagolu.
Dla mojego i twojego dobra.
Nie!
Wybacz mi, Sam.
Wybacz.
Tę misję powierzono tobie,
Frodo z Shire'u.
Jeśli ty nie znajdziesz drogi,
nikt tego nie dokona.
Zwiadowcy donoszą,|że Minas Tirith jest otoczone.
Dolne poziomy płoną.
We wszystkich miejscach|oddziały wroga mają przewagę.
Czas działa na naszą niekorzyść.|Sposobić się!
Otuchy, Merry.|Niedługo będzie po wszystkim.
Pani...|Jesteś piękna i odważna,
masz po co żyć,
wielu cię kocha.
Wiem, że za późno na to,|żeby usunąć się na bok,
Że na nic teraz|posiadanie nadziei.
Gdybym był rycerzem Rohanu,|zdolnym do wielkich czynów ale...
Nie jestem.|Jestem Hobbitem.
I wiem, że nie mogę|uratować Śródziemia.
Chcę tylko|pomóc moim przyjaciołom.
Frodowi...|Samowi...
Pippinowi...
Największym moim życzeniem|jest ujrzenie ich znowu.
Przygotować się|do wymarszu!
Spieszcie się!|Jedziemy nocą!
- Do walki.|- Do walki.
Grond! Grond! Grond!
Grond! Grond! Grond!
Do bramy!
Szybko!
Jestem Namiestnikiem|rodu Anáriona.
Jak niegdyś chodziłem...
tak teraz będę spał.
Gondor przepadł...
Nie ma już nadziei|dla ludzi.
Dlaczego ci głupcy uciekają?
Lepiej umrzeć wcześniej|niż później.
Gdyż umrzeć musimy.
Nie ma grobowca|dla Denethora i Faramira.
Nie czeka ich długi, wolny sen|zabalsamowanej śmierci.
Spłoniemy,
jak dawni|królowie barbarzyńców.
Przynieść drewno i olej.
Czekać!
Czekać!
Grond!|Grond!
Jesteście żołnierzami Gondoru!
Cokolwiek zjawi się w bramie,|nie cofniecie się!
Łucznicy!
Strzelać!
23.976
Ostrzelać wieże!
Celować w trolle!
Zabić je!
Zabić!
Walczcie!
Peregrinie Tuku!
- Wracaj na Wieżę!|- Wzywałeś do walki!
To nie miejsce dla Hobbita!
To się nazywa Strażnik Wieży.|A teraz na wzgórze, szybko!
Co wy robicie,|bezużyteczne szumowiny?
Brama nie chce się poddać,|jest za silna!
- Wracać tam i strzaskać ją!|- Ale nic nie może jej przełamać!
Grond ją przełamie.
Przyprowadzić głowę wilka.
Grond! Grond! Grond!
Grond! Grond! Grond!
Grond! Grond! Grond!
Grond! Grond! Grond!
Nie możecie płynąć dalej.
Nie wejdziecie do Gondoru.
- A kim ty jesteś, że zabraniasz nam wejść?|- Legolasie...
Poślij strzałę ostrzegawczą|przy uchu bosmana.
Skup się na celu.
Tak, właśnie.|Ostrzegaliśmy was.
Przygotować się|do wejścia na pokład!
Kto chce wejść na pokład?|Ty i czyja armia?
Ta armia.
Tam...
Co to za miejsce?
Pan musi wejść do tunelu.
Teraz, gdy tu już jestem,|nie mam ochoty.
To jedyna droga.
Wejdź tam...
albo zawróć.
Nie mogę zawrócić.
- Co to za smród?|- Odchody Orków. Przychodzą tu.
Szybko!
Tędy.
Sméagolu!
Tutaj!
Lepi się... Co to?
Zobaczysz!
O tak...
Zobaczysz...
Sméagolu!
Sméagolu!
Samie...
A tobie, Frodo Bagginsie,|daję blask Eärendila,
Zwiadowcy donoszą,|że Minas Tirith jest otoczone.
Dolne poziomy płoną.
Było:
Nie poznajesz śmierci,|kiedy patrzysz w jej oblicze,|starcze?
Jest:
Ostrzelać wieże!
Celować w trolle!
Zabić je!
Zabić!
Walczcie!
Peregrinie Tuku!
- Wracaj na Wieżę!|- Wzywałeś do walki!
To nie miejsce dla Hobbita!
To się nazywa Strażnik Wieży.|A teraz na wzgórze, szybko!
Co wy robicie,|bezużyteczne szumowiny?
Brama nie chce się poddać,|jest za silna!
- Wracać tam i strzaskać ją!|- Ale nic nie może jej przełamać!
Grond ją przełamie.
Przyprowadzić głowę wilka.
Grond! Grond! Grond!
Grond! Grond! Grond!
Grond! Grond! Grond!
Grond! Grond! Grond!
Nie możecie płynąć dalej.
Nie wejdziecie do Gondoru.
- A kim ty jesteś, że zabraniasz nam wejść?|- Legolasie...
Poślij strzałę ostrzegawczą|przy uchu bosmana.
Skup się na celu.
Tak, właśnie.|Ostrzegaliśmy was.
Przygotować się|do wejścia na pokład!
Kto chce wejść na pokład?|Ty i czyja armia?
Ta armia.
Tam...
Co to za miejsce?
Pan musi wejść do tunelu.
Teraz, gdy tu już jestem,|nie mam ochoty.
To jedyna droga.
Wejdź tam...
albo zawróć.
Nie mogę zawrócić.
- Co to za smród?|- Odchody Orków. Przychodzą tu.
Szybko!
Tędy.
Sméagolu!
Tutaj!
Lepi się... Co to?
Zobaczysz!
O tak...
Zobaczysz...
Sméagolu!
Sméagolu!
Samie...
A tobie, Frodo Bagginsie,|daję blask Eärendila,
naszej ukochanej gwiazdy.
Niech ci rozjaśnia ciemność,|gdy zgaśnie wszelkie
inne światło.
/Aiya Eärendil Elenion Ancalima!/|Chwała Eärendil, najjaśniejszej z gwiazd!
Nieznośna muszko mała...
czemuś we łzach cała?
Złapałaś się w sieć...
wkrótce będziesz...
zjedzona...
Uciekło, co skarbie?
Tym razem nie.
Tym razem nie!
To nie my! To nie my!
Sméagol nie skrzywdziłby pana!|Obiecaliśmy!
Musisz nam wierzyć!
To skarb!
Skarb nam kazał to zrobić!
Muszę go zniszczyć, Sméagolu.
Dla mojego i twojego dobra.
Nie!
Wybacz mi, Sam.
Wybacz.
Tę misję powierzono tobie,
Frodo z Shire'u.
Jeśli ty nie znajdziesz drogi,
nikt tego nie dokona.
Zwiadowcy donoszą,|że Minas Tirith jest otoczone.
Dolne poziomy płoną.
We wszystkich miejscach|oddziały wroga mają przewagę.
Czas działa na naszą niekorzyść.|Sposobić się!
Otuchy, Merry.|Niedługo będzie po wszystkim.
Pani...|Jesteś piękna i odważna,
masz po co żyć,
wielu cię kocha.
Wiem, że za późno na to,|żeby usunąć się na bok,
Że na nic teraz|posiadanie nadziei.
Gdybym był rycerzem Rohanu,|zdolnym do wielkich czynów ale...
Nie jestem.|Jestem Hobbitem.
I wiem, że nie mogę|uratować Śródziemia.
Chcę tylko|pomóc moim przyjaciołom.
Frodowi...|Samowi...
Pippinowi...
Największym moim życzeniem|jest ujrzenie ich znowu.
Przygotować się|do wymarszu!
Spieszcie się!|Jedziemy nocą!
- Do walki.|- Do walki.
Grond! Grond! Grond!
Grond! Grond! Grond!
Do bramy!
Szybko!
Jestem Namiestnikiem|rodu Anáriona.
Jak niegdyś chodziłem...
tak teraz będę spał.
Gondor przepadł...
Nie ma już nadziei|dla ludzi.
Dlaczego ci głupcy uciekają?
Lepiej umrzeć wcześniej|niż później.
Gdyż umrzeć musimy.
Nie ma grobowca|dla Denethora i Faramira.
Nie czeka ich długi, wolny sen|zabalsamowanej śmierci.
Spłoniemy,
jak dawni|królowie barbarzyńców.
Przynieść drewno i olej.
Czekać!
Czekać!
Grond!|Grond!
Jesteście żołnierzami Gondoru!
Cokolwiek zjawi się w bramie,|nie cofniecie się!
Łucznicy!
Strzelać!
Nie poznajesz śmierci,|kiedy patrzysz w jej oblicze,
starcze?
Było:
Do boju!|Do boju! Na zatracenie|i po koniec świata!
Jest:
Do boju!
Do boju! Na zatracenie|i po koniec świata!
Było:
Przekłuję cię pierwszy.|Samie!
Jest:
Przekłuję cię pierwszy.
Samie!
Było:
Myślałem, że już pana straciłem,|więc go wziąłem.
Jest:
Myślałem, że już pana straciłem,
więc go wziąłem.
Było:
Odwrócenie uwagi.|To pewna śmierć.|Nikłe szanse powodzenia.
Jest:
Odwrócenie uwagi.
To pewna śmierć.|Nikłe szanse powodzenia.
Było:
No dalej szumowiny!|Zedrę z was skórę|tym batem!
Jest:
Ciepło opuściło słońce.
Robi się takie zimne.
To po prostu wilgoć pierwszego|wiosennego deszczu.
Nie wierzę,|że ta ciemność przetrwa.
Orkowie!|Ruszają z miejsca!
Widzisz, panie Frodo?|Wreszcie jakiś uśmiech losu.
Dalej!|Szybciej!
No dalej szumowiny!
Zedrę z was skórę|tym batem!
Dalej!
Co wam mówiłem?!
Wstawać!
Dalej ścierwo!
W tej chwili|wracać do szeregu!
Ruszać się!|No dalej!
Ruszać się!|Ruszać się!
Ruszać się!|Ruszać się!
Do bram! Szybko!
Ruszać się! Do bram!
Nie wiecie,|że mamy wojnę?!
Kompania, stać!
Przegląd!
- Samie, pomóż mi.|- Panie Frodo!
Proszę wstać, panie Frodo.|Proszę wstać!
On tak mi ciąży.
O nie!
Co mam robić?|Co my zrobimy?
- Uderz mnie!|- Co?
Uderz mnie Samie.|Rozpętaj walkę.
Złaź ze mnie!
Nikt mnie nie popycha,|parszywa gnido!
Puszczaj mnie!
Rozdzielić się!|Rozdzielić ich!
Wypruję ci flaki,|jeśli ich nie uspokoisz!
Teraz Sam!
- Ruszajcie się szumowiny.|- Wracać do szeregu!
Nie...
Nie mogę poradzić sobie|z Pierścieniem.
Jest taki ciężki.
To takie brzemię.
Idziemy w tamtą stronę.|Najbardziej prosto jak się da.
Nie ma sensu nosić rzeczy,|które się nie przydadzą.
Panie Frodo.
Proszę spojrzeć.
Tam jest światło.
Piękno,
którego żaden cień|nie jest wstanie dotknąć.
Niech pan weźmie mój.|Zostało parę kropli.
Nie zostanie nic na powrót.
Nie sądzę,|byśmy mieli wrócić.
Na ziemię!
Schowaj się!
Gdzie oni są?
Niech wyjdzie|władca Kraju Ciemności!
Niech dosięgnie go|sprawiedliwość!
Mój pan,|Sauron Wielki wita.
Jest w tej zgrai ktoś godny|by paktować ze mną?
Nie przybyliśmy tu pertraktować|z Sauronem Niewiernym i Przeklętym.
Powiedz to swojemu panu:|"Armie Mordoru mają się rozproszyć".
"On ma się stąd wynieść i nigdy nie wrócić."
Siwy brodaczu,
mam ci do pokazania|pewien drobiazg.
Frodo...
Frodo!
- Spokój.|- Nie!
Spokój!
Widzę, że Niziołek|był wam bliski.
Wiedzcie zatem,|że bardzo cierpiał
z rąk mego pana.
Kto by pomyślał,|że ktoś tak mały,
mógł wytrzymać|tyle bólu.
A on wytrzymał Gandalfie,|wytrzymał.
A to kto?|Potomek Isildura.
Aby zostać królem,|nie wystarczy złamany miecz Elfów.
To chyba kończy negocjacje.
Nie wierzę w to!
Nie uwierzę.
Odwrót!
Odwrót!
Już, panie Frodo!
Światło skierowało się na północ!
Coś przykuło jego spojrzenie.
Pozostać na stanowiskach!
Synowie Gondoru, Rohanu,|bracia moi!
Widzę w waszych oczach
to samo przerażenie,|które osłabiło moje serce!
Być może przyjdzie dzień,|gdy Ludziom braknie odwagi!
Gdy porzucimy druhów,|rwąc więzy przyjaźni!
Ale to nie jest ten dzień!
Godzina wilków
i strzaskanych tarcz,|gdy skończy się Era Ludzi!
Ale to nie jest ten dzień!
Dziś stajemy do walki!
Na wszystko,|co wam na tej dobrej ziemi drogie,
wzywam was do walki,|ludzie Zachodu!
23.976
Ten śmieć chciał mnie dźgnąć!|Zabić go!
To za Froda!
Za Shire!
A to za Dziadunia!
Przestań kwiczeć|gnido z gnojowiska!
Wykrwawię cię...|jak przekłute prosię!
Przekłuję cię pierwszy.
Samie!
Tak cię przepraszam Samie!
Przepraszam za wszystko!
- Zabiorę pana stąd.|- Za późno.
To koniec. Zabrali go.
- Zabrali Pierścień!|- Przepraszam, ale jest pan w błędzie.
Myślałem, że już pana straciłem,
więc go wziąłem.
Żeby był bezpieczny.
Daj mi go.
Daj mi Pierścień, Samie.
Oddaj mi Pierścień.
Zrozum...
To moje brzemię.
Zniszczy cię, Samie.
Chodźmy, panie Frodo.
Poszukamy jakichś ubrań.|Nie wejdziesz do Mordoru nagi.
Udało się nam, panie Frodo.
- Doszliśmy do Mordoru.|- Jest ich tak wielu...
Nie przejdziemy niezauważeni.
To on.
Oko.
Musimy tam iść, panie Frodo.|Nie mamy innego wyjścia.
Chodźmy. Na początek|zejdziemy na dół.
Mój wzrok nie sięga już Froda.
Ciemność się pogłębia.
Wiemy, że Sauron|nie ma Pierścienia.
To tylko kwestia czasu.
Tak, poniósł klęskę, ale
za murami Mordoru|Nieprzyjaciel przegrupowuje siły.
Niech tam tkwią.
Niech gniją! Co nam do tego?
To, że między Frodem a Górą|Przeznaczenia stoi 10000 Orków.
Posłałem go na śmierć.
Nie.
Wciąż jest nadzieja.|Frodo potrzebuje czasu
i bezpiecznej drogi|przez równinę Gorgoroth.
- Zapewnijmy mu to.|- Jak?
Wywabiając armie Saurona z Mordoru.|By nikt tam nie został.
Zbierzmy siły|i idźmy na Czarną Bramę.
- Nie pisane nam zwycięstwo.|- Nam nie.
Ale Frodo zyska większe szanse,|jeśli Oko Saurona skupi się na nas.
Niech będzie ślepe|na wszelki inny ruch.
Odwrócenie uwagi.
To pewna śmierć.|Nikłe szanse powodzenia.
Na co czekamy?
Sauron spodziewa się podstępu.
Nie chwyci przynęty.
Myślę, że chwyci.
Długo mnie ścigałeś.
Długo ci umykałem.
Nigdy więcej.
Oto miecz Elendila!
No dalej szumowiny!
Zedrę z was skórę|tym batem!
Było:
Proszę wstać, panie Frodo.|Proszę wstać!|On tak mi ciąży.
Jest:
Proszę wstać, panie Frodo.|Proszę wstać!
On tak mi ciąży.
Było:
Uderz mnie Samie.|Rozpętaj walkę.|Złaź ze mnie!
Jest:
Uderz mnie Samie.|Rozpętaj walkę.
Złaź ze mnie!
Było:
Wiedzcie zatem,|że bardzo cierpiał|z rąk mego pana.
Jest:
Wiedzcie zatem,|że bardzo cierpiał
z rąk mego pana.
Było:
W trzynaście co do dnia miesięcy|od wyruszenia w naszą|długą podróż
Jest:
W trzynaście co do dnia miesięcy
od wyruszenia w naszą|długą podróż
Było:
oraz bazując na wersji|E. Gałązki-Salamon.
Jest: