o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
60082 (jako 'było') z ID:
65547 (jako 'jest').
Było:
Nie mogę uwierzyć|że to się dzieje.
Chciałabym zobaczyć jego twarz|jeszcze ostatni raz.
Mam nadzieję, że jesteś teraz w lepszym miejscu,|mój przyjacielu.
Jak się trzymasz, Jake?
Świetnie, Mike.
Czyż wszyscy nie jesteśmy|po prostu kurwa świetni?
Teraz kiedy tu jesteście|czuję się o wiele lepiej.
Co mu się dzieję?
Odpuść sobie, Mike.
Jesteśmy tu aby oddać szacunek,|pamiętasz?
Gdzie jest rodzina Adama?
Jego mama go znalazła.
Wątpię, żeby gdziekolwiek|teraz wychodziła.
A co z jego ojcem?
Północna Ameryka, Północna Afryka.|Nigdy nie pamiętam które.
Nie wydaje mi się, żeby on miał ojca.
Wydaje mi się, że on to wszystko zmyślił.
Wszystko w porządku?
Tak.
Wydaje mi się, że jesteśmy najbliższymi osobami|jakie on w tej chwili ma.
Christ. Ile razy|musiałeś mu powiedzieć?
To tylko głupia gra.
Hej.
Wszyscy jesteśmy skazani|na Hellworld, człowieku.
On ma rację, Mike.
Powinniśmy przewidzieć, że to nadejdzie.
Ale tego nie zrobiliśmy.
Kompletnie nic nie zrobiliśmy.
Musimy z tym teraz żyć.
Jake.
Jake.
Nie!|Puść!
Puść!|Nie!
Nie!
Co jest, Mike?
Co?
Zapłaciłem 100 dolców za to|na Internecie.
Czy to w ogóle cię nie przeraża?
Mike, Cenobici nie istnieją.
A nawet gdyby istnieli, to ja nigdy|nie otworzyłem pudełka Lamont'a.
Które, jak wiemy,|nawet nie jest prawdziwe.
Całkiem dobrze gadasz
jak na kogoś, kto|w tym już w ogóle nie siedzi.
Co ty wyprawiasz?
Coś niesamowitego, Chelse.
Ciekawość mnie zabija.
Zabawne, że spytałaś.
Pudełko. Otworzyłeś je.
Przybyliśmy.
"Śmiesz wejść do piekła?"
Teraz twoja dusza należy do mnie.
"Właśnie zostałeś zaproszony|na piątą coroczną
sekretną imprezę Hellworld.
Przyjdź do domu Leviathana."
Dom Leviathana?
Mike, skończyłam z tym.|Już to kiedyś przerabialiśmy.
Och, co?|Więc teraz jesteś ponad tym?
Możesz mnie skreślić.
- Mam parę znaków, żeby ci pokazać.|- My to zrobimy.
Proszę.
Może zechcesz spędzić|trochę swojego czasu
wraz z obrzydliwą brygadą Hellraiser.
Ale Derrick i Allison|nigdy nie zmarnują
Idealnej piątkowej nocy|w Hellworld.
Chodzący po ścianach|są za tobą.
Wiem, że Chodzący po ścianach|są za mną.
Tutaj jesteś.|Uspokój się dzieciaku.
Teraz przejdź przez drzwi.
Nie mogę w to uwierzyć! Pudełko!
Och. No dalej.|Otwórz je.
- Próbuje. Staram się.|- Nie.
Allison, ale jesteś roztrzęsiona.|Chodź tutaj.
Trzeba to zrobić finezyjnie.
Och, Derrick.
Czas na zabawę.
Co jest twoją przyjemnością?
O rany.|Zrobiliśmy to!
Idę na prawdziwą,|sekretną imprezę Hellworld!
Ale co ze mną?
- Bez gości.|- Witamy w piekle.
To nie było śmieszne, co nie?
Przesuń się na bok.|Zdobędę własne zaproszenie.
OK.
Chodź do tatusia.
Rozerwę twoja duszę na strzępy.
Tylko mi nie mów,|że idziesz do Hellworld.
Jasne, że idę!
Allison, proszę.|Już nie jesteśmy dziećmi.
Jesteś pewna, że nie chcesz|zobaczyć co tam się dzieje?
Poczekaj chwilkę, Allison.|Dobranoc, Mike.
Mam całą wieczność|aby poznać twoje ciało.
- Dobranoc, Mike.|- Chodź, Chelsea.
- Na wzgląd za dawne czasy?|- Dobranoc, Mike.
- Strona internetowa wyłączona jest o północy.|- Tak. Zadzwonię do ciebie.
- Mały buziak?|- Dobranoc.
Przepraszam.
Więc, co jeśli bym dalej|była w Hellworld?
To tylko impreza kochanie.
Nie o to chodzi.
Posłuchaj, znowu się będę nudzić|i zacznę się w to znowu bawić.
Ale to jest jak|jakiś gówniany zjazd fanów "Kosmicznych podróży".
Jest podstawowa różnica
pomiędzy Kosmiczną podróżą,|a Hellraiser.
Hellraiser wiedzą jak się bawić.
Wróć do rzeczywistości. Powinnaś|już dawno z tego wyrosnąć.
Wróć do rzeczywistości.
Idziemy.
Idziesz czy nie?
Hej, śliczna.
Najwyższy czas chłopaki.
Popatrz na siebie, sexy.
Lubisz to?|Niech no ci coś powiem.
Chcesz tutaj wrócić?
Och, no dalej, Allison.
Przynajmniej pozwól mi usiąść tam.
Będę mieć siniaka.
Tak, wiem.
Och, mam skurcz w nodze.|Skurcz w nodze!
Derrick, Kopiesz mnie!
Podwieźć kogoś?
Więc, co cię skłoniło|do zmiany zdania?
Po prostu chce was trzymać|z dala od kłopotów.
Jesteś daleko|od Mrocznego Królestwa przez chwilę.
Jakie to uczucie znowu się bawić?
Zupełnie jak każda inna|ultraostra, 24-godzinna,
szalenie popularna|lecz całkowicie bezcelowa,
czczona przez masy ludzi,|internetowa gra role-playing.
Wszystko w porządku, Pinhead Junior.
100% okaleczenia, 0% winy.
"Wcześniej czy później to się skończy"
"Później niż wcześniej|sobie uświadomisz"
"że nie ma już nikogo|kto by cię złapał kiedy upadniesz?"
"Co zrobisz|aby udawać?"
Hellraisers, zagrajmy!
Och, tak!
Małe co nieco od|szkoły projektowania Normana Batesa.
To jest idealne miejsce|na imprezę Hellworld!
Zaczynamy.
Stwórzmy jakieś piekło.
Adam pokochałby to.
Trzymaj się.
Chelsea, idziesz czy co?
Tak, ona idzie.
- Och!|- Rusz się.
Mike, postaw mnie!
Mike!
Mike!
Och, mój Boże.|Popatrz na to.
Tak.
Podoba mi się.
To jest świetne!
Och, to kopie w "D"!
Umarłem i poszedłem do piekła!
Nieuzasadniony strzał z cycka.
Niepotrzebny strzał z cycka.
Ruszajcie się, chłopaki.|Nie bądźcie anty socjalni.
To jest to co ja nazywam|brzęczące zabójstwo.
Cześć! Jake!
Nie spodziewałam się, że cię tu spotkam.
Co do diabła on tu robi?
Nie widziałam go od pogrzebu.
A kto widział? Mnie to nie dziwi,|że on tu przyszedł.
To on nas w to całe gówno wciągnął.
Nawet Adama.
Jake obwinia nas za śmierć Adama.
Ja nas obwiniam za śmierć Adama.
Chodźcie, chłopaki.|To tylko gra.
Szalona, pojebana, internetowa gra.
Jedna rzecz to grać w nią,|inna zostawić ją.
To co zrobił Adam było jego decyzją.
Koniec historii.
Jesteśmy tu żeby się zabawić, prawda?
Prawda?
Jake!
Chodźmy i dołączmy do zabawy.
Więc, co porabiasz Jane?
Próbuje zapomnieć o przeszłości.
Witajcie, Hellraisers.
To chyba jest wasz pierwszy raz|na imprezie Hellworld.
Zaproszenia.
Wyśmienicie.
Mogę zaoferować wam drinka?
Czujcie się jak w domu.
Mam przeczucie, że trochę|tu jeszcze pobędziemy.
Jestem waszym gospodarzem|na dzisiejszą uroczystość
i być może największym|fanatykiem Hellworld.
Popatrz na to.
Widzisz to?
To jest jak muzeum Hellraiser.
Nie sądzę, że gdziekolwiek istnieje|wspanialsza kolekcja.
Kto jest ślicznym kotkiem?
Ty jesteś ślicznym kotkiem.
Tak, jesteś.
Tak, jesteś.
Hej, chłopaki.|Pięć dolców, zobaczcie swoją przyszłość?
To tutaj gówno trafia fanów, chłopaki.
Widzieliście to?
Mr. LeMarchand we własnej osobie!
Ja założę Eau de Cenobite.
Och.|Och, Boże.
Ta rzecz śmierdzi.
- Derrick!|- Co?
Może się czegoś napijecie?
To z prywatnych,|rodzinnych zbiorów.
Mały rytuał tylko dla nowych.
Trzymaj.
Chłopaki?
Nie.|Ja nie piję.
Prowadzę.
No dalej.|Nie obrażajmy kolesia.
Nie obrażam się.
Do dna.
Sam się wyatutowałeś.
O rany.
To jest niesamowite.
Tak.|Zrobione jest z ludzkiej skóry.
Nic innego nie ma takiej budowy.
Całe to miejsce wykonane jest ze skóry i kości.|Kocham to.
Widzę, że wszyscy macie zamiłowanie|do makabry.
Tam skąd to pochodzi jest tego więcej.
Chciałbym wam to pokazać.
Mam dostęp do domu Leviathana,|drugie największe
architektoniczne osiągnięcie Philipa LeMarchand.
Domyślam się, że znacie|jego największe osiągnięcie.
W przeciwnym razie nie było by was tutaj dzisiaj.
Zaczynam mieć gęsią skórkę.
Jako największy artysta swoich czasów,
LeMarchand dostał za zadanie,|powierzone mu przez kościół,
wybudować klasztor.
I przez dekady, LeMarchand's|służył jako klasztor.
Potem nastały czasy ostatniej|matki przełożonej, Siostry Ursuli.
Zakonnica której przyrzeczenie zostało rozdarte
przez obsesje|do malutkiego pudełka
i nie świętych przyjemności|spoczywających w jego wnętrzu.
"Święta cipka"
Hej, Derrick!|Człowieku, musisz tego posłuchać.
Kiedyś w czasie zamieci w zimie|w 1809 roku,
80 kobiet zniknęło|bez śladu z tego domu.
Ursula była jedyna którą odnaleziono.
Ale nie było jej tam całej.
Można powiedzieć ze była w kawałkach.
Och, ale...
Lata później dom został odnowiony
i stał się oddziałem zamkniętym|dla zwariowanych kryminalistów.
Od zakonnic do wariatów.
Tak było dopóki personel|nie zaczął informować o incydentach
paranormalnej przemocy.
Więc dom jest nawiedzony.
Och, człowieku!
O tym właśnie mówię!
To jest świetne.
Och, człowieku!
Pewnego zimnego wiosennego poranka
drużyna zamknęła się|w tym chirurgicznym amfiteatrze,
wstrzykując w siebie środki znieczulające
po czym rozczłonkowali się nawzajem.
Więc dom jest nawiedzony.
Myślę, że ten wieczór przyniesie wiele odpowiedzi.
Bardzo dobrze.
Nie dotykałbym tego gdybym|był na twoim miejscu.
Często rzeź z ludzkiego ciała|bywa tak monumentalna,
że oni używali tego urządzenie|aby pozbyć się nadmiaru.
Masz na myśli, że oni wypruwali|ludzkie wnętrzności za pomoca tego?
Nie. Ciała.
Zapomnij o gęsiej skórce.
Moje "sam-wiesz-co"|stają się twarde.
Więc, kto dzisiaj jest właścicielem domu?
Ty.
Tak nie może być.
Co do chuja?
Wszystko w porządku, Derrick?
Taa.
Więc, Jake, jesteś tutaj|z nowymi przyjaciółmi?
To jest przyjaciółka.
Dziewczyna?
Wydajesz się zaskoczona.
Nie, wcale.
Popatrz.|To nie jest odrodzenie, ok?
Nigdy nie byłem jednym z was,|i nigdy nie będę.
Ten sam stary Jake.
Chelsea.
Baw się dzisiaj dobrze.
Nadal wyglądasz żałośnie.
Nieważne.
Masz wysoką tolerancję, prawda?
Podpory wyglądają fajnie,|ale to jest tylko stary dom.
LeMarchand to bohater strasznych opowiadań,
pudełko to tylko mit,|a Hellworld to tylko gra.
Spragniona czegoś więcej?
Coś w co ja wierze.
A co z bólem?
Adam miał rację.
Chelsea? Wszystko w porządku?
Chelsea?
Hej, wyluzuj.
Wszystko w porządku?
Trzymaj się z daleka ode mnie.
Spróbuję nad sobą panować.
Ok.|Wszyscy niech się uspokoją.
Wszystko gra, Chelsea?
Taa.
Ona nawet jeszcze nie zaczęła pić.
Myślę, że muszę się przewietrzyć.
Muszę się napić.
Poszukiwacze piekła,|to jest wasz dom na dzisiejszy wieczór.
To jest to o czym mówiłem.
A po co te maski?
Każdy dostał maskę i telefon komórkowy.
Każda maska ma|czterocyfrowy numer wypisany na niej.
Jeśli chcesz wkroczyć w|przyjemności
które tylko ciało może przynieść,
podnieś smakowity kąsek|i wykręć ten numer.
Słodko.
Anonimowa rozpusta.
Już mi się to podoba.
Boże.|To jest wasz dzień z życia.
Czy nic się nigdy nie zmienia?
Tak jak kocham oglądać jak|otwierają się stare rany,
mam też inne potrzeby.
Ale jeśli potrzebujecie cokolwiek,|wystarczy krzyknąć.
Więc, Jake, dalej nie znalazłeś|swojej randki?
Dla twojej informacji,|spotkałem ją na sieci.
Och, więc nawet nie wiesz|jak ona wygląda.
Myślisz, że jak dużym|chaterem-kretynem jestem?
Dlatego tutaj jestem.
Zapowiada się na dobrą zabawę.
Słyszysz mnie teraz?
Słyszysz mnie teraz?
Słyszysz mnie teraz?
Trzy strzały tutaj.
Dużo talentu tutaj.
Jest:
Synhro PawelakP
Chiny, roku 859.
Po 241 latach dobrobytu,|dynastia Tang jest u schyłku.
Cesarz jest słaby i niekompetentny.|Jego rządy, okaleczone przez korupcje,
już nie kontrolują ziemi.|Niepokój pokrywa cały kraj.
Wioska za wioską, tworzy podziemne przymierze...|"Dom Latających Sztyletów".
Opierający się na hrabstwie Feng Tian,|nieopodal Cesarskiej Stolicy,
Dom Latających Sztyletów|ukrywa się w cieniu,
okradając bogatych by dać biednym,|zyskując sobie wsparcie i podziw ludzi.
W tym samym czasie,|obawiają się i są znienawidzeni
przez ich zaciekłych rywali,|miejscowych delegatów...
Kwatera policji. Hrabstwo Feng Tian.
Kapitanie Leo, Kapitanie Jin.
Wyruszamy na patrol.
Ponownie będziemy zajęci.
Biuro Prowincjonalne dało nam dziesięć dni,
aby złapać nowego przywódcę|"Latających Sztyletów".
Było:
Dużo...
Dużo talentu jest tutaj tej nocy.
Idź, weź trochę.
Och, tak!
Wiesz, powinieneś sobie trochę wziąć.
Jest:
Trzy miesiące musieliśmy polować...
na ich starego przywódcę.
Dziesięć dni? Niemożliwe.
Słyszałeś o nowym Pawilonie Piwonii?
Było:
Powodzenia.
Będziesz tego potrzebować.
Nie masz nic innego do roboty?
Och, cieszę się sobą, Jake.
Nikogo nie krzywdzę.
Jedyna droga dla was,|aby siebie zabawić
jest krzywdzenie innych osób.
Nigdy się nie zmienisz, prawda?
Mówiłem swojej randce o was.
Nie bądźcie zdziwieni|jeśli ona nie będzie zbyt miła.
Nie obwiniaj mnie o to|że się kiepsko bawisz dzisiaj.
Nie zasłużyliśmy na twój gniew, Jake.
Żaden z nas nie zasłużył.
Wy na nic nie zasłużyliście.
Po prostu przyjmijcie to.
Stał się zakładem zamkniętym|dla szalonych kryminalistów.
Mam troszkę autorytetu|w domu Leviathana.
Kurwa, wszystko z wami w porządku.
Och. Tak.|Wybaczcie mi.
Zaraz wracam.
Nie jestem panem Prawym,|ale teraz nim jestem.
Och, dobrze.|Te rzeczy naprawdę działają.
Dzięki, Derrick.
Co do...
Panie?
Kurwa, Allison!
Och, tak.
Więc, znowu tu jesteśmy.|Tylko we dwoje.
Tylko we dwoje.
Rozumiem.
Więc, ile to już czasu minęło?
Dwa lata?
Dalej gniewasz się na faceta
któremu nigdy nie dasz drugiej szansy.
On nie żyje, Chelsea.
Rusz się.
Wiesz co, Mike?|Baw się dzisiaj dobrze.
Przeleć kogoś.
Ale kiedy już wytrzeźwiejesz,|oczekuję przeprosin.
Cóż, dobrze poszło.
Hej, malutka.
Wiesz co by na tobie dobrze wyglądało?
Ja.
Baw się dobrze.
Dupek.
Hej, malutka.
Hej, malutka.
Cześć.
Na razie.
Taa, jasne.
Jak gdyby.
Hej.|Jak leci?
Nie odpowiadaj.
Halo.
Dzieci, nie próbujcie tego w domu.
Poświęcenie do ciebie pasuje, Allison.
Zabierz to ze mnie.
To było wykorzystywane do wytaczania|krwi z badaczy Hellworld
od kiedy Leviathan we własnej|osobie przemówił do poddanych.
Nie ma szybszej droga aby|wykrwawić człowieka
bez ucinania mu głowy.
Proszę zabierz to ze mnie.
Spokojnie. Spokojnie.
To jest całkowicie bezpieczne.
Chyba że ostrza są odbezpieczone.
Ostrza są odbezpieczone.
Ktokolwiek.
Nie!
Nie!|Proszę nie zostawiaj mnie!
Nie! Nie!
Chelsea!
Wierzysz teraz Adamowi,|Allison?
Allison?
Allison?
Halo?
Halo?
Adam?
Co do diabła?
Hej!
Hej!|Otwieraj!
Wypuść mnie!
Kurwa.
"Zdajesz sobie sprawę z tego co zrobiłeś"
Adam.
"To jest tylko gra"?
Ty jesteś bystra,|nieprawdaż dzieciaku?
Nie tak jak reszta.
Skąd to masz?
Skąd znasz Adama?
Adam był bardzo dobrym graczem.
W rzeczy samej, był tak pochłonięty|w Hellworld...
...że wykonał to własnymi rękami.
No dalej.|Otwórz to.
To nie jest prawdziwe.
Jest...
To jest tylko gra, Jake?
Bardzo chciałbym zobaczyć twoje pudełko.
Chcesz zatańczyć?
Chcesz poimprezować?
Hej, co słychać?|Mogę dostać drinka?
Proszę pana, poproszę drinka.
Ale impreza?
Dzięki.
Pierdolony dupek.
Czy ktoś to widzi?
Hej.
Jake.|Jak leci?
Posłuchaj.|Właśnie się zastanawiałem...
Bardzo za to przepraszam.
Hej, jak leci?|Kiedy się zapisałaś do Hellworld?
Halo?
Co się dzieje?|Halo.
Co tu się dzieje?
Chłopaki.
Co do kurwy, człowieku?
Hej.|Chłopaki?
Halo?
Wszyscy mnie ignorują?
Czy to jest dowcip?
Czy to jakiś pierdolony dowcip?
Hej. Hej!
Halo?
Pierdole to.
Świetna impreza.
Tak.
Nie!
Nie!
Nie mogę zawieść fanów.
Hej, malutka.|Jak masz na imię?
Mike, to ja Chelsea.|Posłuchaj.
Jestem zamknięty w pokoju|na drugim piętrze,
i potrzebuję cię żebyś mi pomógł.
Och, więc teraz mnie chcesz?
Mike, posłuchaj,|wcale nie żartuję.
Coś bardzo dziwnego dzieje się|w tym domu.
Więc, może nie powinnaś|dawać mi kosza.
Proszę.
Czy przyjdziesz do góry|i mi pomożesz?
Mówię poważnie!|Potrzebuje twojej pomocy!
Co się z tobą dzieje, Mike?
Mike?
Świetnie.
Kurwa!
Co się stało?
Och, Kurwa!
- Allison, dzięki Bogu.|- Chelsea!
Pomóż mi!|Chelsea!
Allison, jeśli ty i Mike|robicie sobie jaja,
niech Bóg mi pomoże.
Chelsea, pomóż mi!
Myślałem, że masz większą wytrzymałość.
Nie martw się o Allison.|Już jej nigdy nie zobaczysz.
Wcześniej niż ci się wydaję.
Witamy w Hellworld, Chelsea.
"Witaj"
"W piekle"
"Witaj"
911. Proszę zgłosić wypadek?
Potrzebuję pomocy.|Jestem na 86 Hillbound Drive.
"Witaj"
"W piekle"
Jesteś tam?|Nic nie słyszę. Halo?
"Witaj"
"W piekle"
"Witaj"
"W piekle"
Jak mogę wam pomóc, chłopaki?
Hej, tam.
Przepraszam ze przeszkadzam o tej godzinie.
Wszystko w porządku.
Tak myślę.
Właśnie odebraliśmy telefon.|Prawdopodobnie jakiś kawał.
Młoda kobieta mówiła, że jej przyjaciele
zostali wzięci jako zakładnicy,|albo coś w tym stylu.
Dzisiaj zabawiam tutaj gości.
Brzmiała jakby była przerażona.
Miałby pan coś przeciw,|żebyśmy się trochę rozglądnęli?
Wolałbym nie.
Wystraszycie mi gości.
Hej!
Tutaj!
Musze podtrzymać swoją reputację.
Nie chciałbym żeby jakaś|naćpana laska ją zniszczyła.
Tutaj!
Oficerze,|mam panią Murdoch na linii.
Mówi oficer Riley.
Jestem teraz w dużym domu.|Gdzie ty jesteś?
Na górze przez okno,|nieco ponad werandą.
Właśnie patrzę na to okno.
Kompletnie nic nie widzę.
O czym ty do diabła mówisz?
Jestem tutaj!|Spójrz!
Spójrz!
- Na pewno narkotyki.|- Hej!
Prawdopodobnie speed albo wóda.
Wracajcie!
Hej!
Tutaj!
Hej!
Spójrzcie!
Przełączam cię z powrotem na posterunek.
Nie do wiary.
Posterunek.
Mówił oficer Riley.
Namierzyliście już ten numer?
Tak. Rozmowa była z twojego numery.
Bez jaj.
Tak.|Ktoś ci podkłada nogę.
Zawsze jest o krok przed nami.
Ok. Jedziemy do domu.|Ktoś dzwoni dla kawału.
Najwidoczniej ona dzwoniła|do mnie z mojego telefonu.
Te dzieciaki i ich zabawki.
Nie chcę zabrzmieć niegrzecznie.
Ale co taki gość jak ty
robi w takim dużym domu?
Kocham imprezować.
Chyba wisisz mi jednego.
Właź, ogierze.
Twoja kolej żeby iść na dół.
Tutaj!
Na górze!
Spójrz do góry!
Tutaj!
To będzie siniak.
Spokojnie.|Uszkodzisz mi migdałki.
To nie jest fajne.
Otwieraj.
Właź tu.
Halo?
No dalej. Otwieraj.|To nie jest fair.
Hej!|Gdzie ty idziesz?
Nie zostawiaj mnie tutaj!
Kurwa.
Zbiory.
Tylko zbiory.
Cholernie dobre zbiory.
Tylko...
zbiory.
Oczywiście.
Latex.
Nawet włożyli go do ubrań Derricka.
Nieźle.
Derrick?
Derrick?
Och, kurwa!
Kurwa!
Halo?
Ktokolwiek?
Ktokolwiek.
Słodkie laseczki?
Niedobrze.
Proszę!
Nie!
Proszę!
Nie!
To dopiero początek.
Hej!
Poczekaj!
Tutaj!
Wracaj!
Nie!|Poczekaj!
- Och, rusz się!
Proszę.
Rusz się!
Jak kiepski horror,|nieprawdaż?
Chodźcie.|To jest tylko gra.
Szalona, pojebana, internetowa gra.
Adam był bardzo utalentowanym graczem.
Żadne z nas nie było w stanie go zobaczyć
jak gra|tak daleko jak zdołał dojść.
To co zrobił Adam było jego decyzją.
Powinniśmy przewidzieć, że to nadchodzi.
Nie realne!
Hej! Spokojnie!
Trzymaj się. Wszystko jest dobrze.|Spokojnie.
Hej, jestem gliniarzem.|Spokojnie.
Ty jesteś tą dziewczyną|która dzwoniła po pomoc??
Jest:
Czy ktoś cię tam zna?
Nie, nie byłem tam jeszcze.
Dobrze, teraz masz szansę.
Jakieś wiadomości?
Podejrzewamy, że jedna z tancerek...
jest członkiem "Latających Sztyletów".
W porządku, sprawdzę to.
DOM WYSTĘPÓW - PAWILON PIWONII
Pociągnij. Pociągnij mocniej.
Pociągnij mocniej.
No dalej.
Dobra, wystarczy.
Pani!
Idę.
Pani.
Tutaj jestem.
Co mogę dla Pana zrobić?
Słyszałem, że masz nową dziewczynę.
Jesteś dobrze poinformowany.
Ładna jest?
Jest całkiem ładna.
Przyprowadź ją do mnie.
Masz.
Jest coś, co powinieneś wiedzieć.
Co takiego?
Dziewczyna jest ślepa.
Ślepa?
W takim razie musi być wyjątkowa.
Zaintrygowało mnie to.
W jaki sposób straciłaś wzrok?
Urodziłam się ślepa.
Dlaczego ślepa dziewczyna|miałaby tutaj pracować?
Dlaczego ślepa dziewczyna nie|może tutaj pracować?
Masz rację.
Było:
Chelsea.
Co do diabła|tutaj robisz?
Coś dziwnego dzieje się w tym domu.
Coś strasznego stało się mojemu przyjacielowi.
Musisz mi uwierzyć.
Wierzę ci, Chelsea.
To nie po raz pierwszy|musiałem tutaj przyjechać.
Coś jest w tym domu.
Trzymaj się.
Posterunek, tutaj jednostka 12.
Posterunek.|Jaka jest twoja sytuacja?
Jestem w starym domu.
Dalej tego nie rozumiesz, prawda??
Nie ma dla ciebie drogi wyjściowej,|Chelsea.
Mamy ci do pokazania|wiele cudownych rzeczy.
Chelsea!
- Jake!|- Chelsea, tu Jake!
Chelsea, to nadchodzi.
Nie zostawiaj mnie tutaj, Chelsea.|Nie zostawiaj mnie tutaj!
Jestem w domu, Chelsea.
Chelsea, proszę!
- Jake, trzymaj się.|- Och, mój Boże!
Nie zostawiaj mnie tutaj!
Nie zostawiaj mnie tutaj!
Och, mój Boże, nie.|Oni nadchodzą.
Proszę nie zostawiaj mnie tutaj!
Jake!
Jake!
Jake!
Jake!
Chelsea!
Jake!
Jake, trzymaj się!
Gdzie jesteś?
Chelsea?
Chelsea!
Halo?
Chelsea!
Chelsea?
Kurwa.
Chelsea.
Jake!|Wszystko w porządku?
Co się stało?
Nie. W porządku.|W porządku.
O czym ty mówisz?
Coś strasznie złego się tutaj dzieje.
Nie pierdol.|Gdzie są wszyscy?
Nie widziałem nikogo.|A ty?
Nie.|Nikogo.
I mam na myśli, że nikogo.
To przez ten dom, Jake.
Tak jakby się nami bawił.
Nawiedza nas.
Nie jeśli coś na to poradzimy.
Lepiej żebyś to był ty, Mike.
Nie tym razem, Chelsea.
Świetna impreza.
Witamy w skurwysyńskim|Hellworld, Chelsea.
Nie!
Odejdź ode mnie!
No chodź, Chelsea.|Stwórzmy jakieś piekło.
Zostaw mnie w spokoju!
Adam miał rację, Chelsea.
Nie!
Chodź, Chelsea!
Zawsze tego chcieliśmy.
Chcesz mnie, Chelsea.
Sama wiesz, że mnie pragniesz.
Gra skończona, Chelsea!
Tylko ty i Jake zostaliście.
Nie!
Stój!
Och, Boże!
Boże.
Halo.
Halo, Chelsea.
Mam nadzieję, że ta noc|jest taka o jakiej śniłaś.
Oczywisty i tajemniczy.
Nie masz nic przeciwko, że|będę cię nazywać po prostu Pinhead?
Jeśli tak chcesz o tym myśleć.
Więc jesteś Pinhead, prawda?|Niech zgadnę.
Masz zamiar zerwać swoją twarz
i przeobrazić się w jakąś|francuska ikonę, prawda?
Nie znasz Hellworld|z własnej dupy.
Jak to się stało, że jestem w tym?
Zrozum swoją mitologie właściwie, stary.
Po pierwsze, ja otwieram pudełko.
Wtedy, Pinhead się zjawia.|Haki i łańcuchy.
Ale nic z tego się nie stało.|Dlaczego?
Ponieważ nic z tego nie jest prawdziwe.
Przybyłaś aby w to uwierzyć,|Chelsea.
Powiem tylko tyle.|Wszystko zależy od pudełka.
"Przyjdź na imprezę.|Przyjdź na imprezę."
Nie!
Chelsea.
Chelsea.
Przepraszam.
Przepraszam.
Dlaczego?
Jest:
Xiao-Mei.
Xiao-Mei?
Każda dziewczyna tutaj|nazywa się jak kwiat.
Dlaczego twoje jest takie proste?
Nie chcę rywalizować z tymi dziewczynami.
Co masz na myśli?
Kwiaty tutaj ledwie można nazwać kwiatami.
Prawdziwe kwiaty kwitną w dziczy.
Dobrze powiedziane.
Jeśli zrobisz na mnie wrażenie,
zabiorę cię tam gdzie rosną|prawdziwe kwiaty.
Jaki jest twój największy talent?
Taniec.
Podejdź bliżej.
Nie znasz reguł?
"Rzadkie piękno na północy"
"Ona jest najpiękniejszą panią na ziemi"
"Od jej spojrzenia, upada całe miasto"
"Drugie spojrzenie zostawia naród w ruinach"
"Nie istnieje miasto lub naród,"
"które byłoby bardziej cenione,"
"niż takie piękno."
"Rzadkie piękno na północy"
"Ona jest najpiękniejszą panią na ziemi"
"Od jej spojrzenia, upada całe miasto"
"Drugie spojrzenie zostawia naród w ruinach"
"Nie istnieje miasto lub naród,"
"które byłoby bardziej cenione,"
"niż takie piękno."
Proszę się uspokoić, proszę Pana.
Odejdźcie.
O co chodzi.
Proszę pozwolić mi wyjaśnić.
Dziewczyna jest młoda i niedoświadczona.
Proszę jej wybaczyć.
Zabierz ją.
Odejdź.
Zabierzcie ją.
Przestańcie!
Kapitanie.
To Kapitan Hrabstwa.
Do diabła z kapitanem!
To oburzające! Aresztować go.
Puśćcie mnie!
Kim jesteś?
Jak śmiesz! Jestem kapitanem.
Jesteś pijany i nieodpowiednio ubrany.
Aresztować ich obu.
Zabierzcie łapy.
Puśćcie mnie.
Proszę oszczędź dziewczynę, Kapitanie.
Ten mężczyzna był pijany.
To nie jest jej wina.
Proszę, nie aresztuj jej.
To jest nasz nowy interes.
Liczę, że ona przyciągnie gości.
Jak ślepa dziewczyna może być|najlepszą tancerką? Rusz się!
Ona posiada rzadkie zodlności.
Proszę, sam zobacz.
Znasz "Grę w Echa"?
Grałam w nią raz.
W porządku.
Zagraj dobrze, a pozwolę ci odejść.
Dziękuję, Kapitanie.
Idź szybko się przebrać.
Kim naprawdę jesteś?
Dlaczego chcesz mnie zabić?
Prowincjonalne psy...
Chcę zabić was wszystkich.
Cieszę się walką ze ślepą dziewczyną.
Znaleźliśmy to w jej pokoju.
Jesteś członkinią "Latających Sztyletów".
Kto jest nowym przywódcą?
Gdzie jest nowy przywódca?
Pokaże ci...
... co zrobimy, jeśli nie powiesz.
Pokażcie jej!
Przed tobą jest maszyna tortur.
Twoja głowa zostanie położona tutaj.
Twoje ramię, tutaj.
Twoje plecy, tutaj.
Twoje nogi tutaj.
Po tym już nigdy nie będziesz tańczyła.
Rozumiesz?
Masz jeden dzień, by to przemyśleć.
Ta dziewczyna przypomina mi kogoś.
Kogo?
Plotki mówią, że...
ślepa córka starego przywódcy...
zniknęła po jego śmierci.
To był duży cios dla "Latających Sztyletów".
Ślubowali zemstę za ich straty,
gdy szukali dziewczyny.
Dlaczego córka starego przywódcy...
miałaby skończyć w burdelu?
Kto jest właścicielem Pawilonu Piwonii?
Być może "Latające Sztylety"|zdali sobie sprawę, że...
jesteśmy odpowiedzialni za śmierć|ich starego przywódcy.
Zapomnij o tym.
Weźmy za nią nagrodę
i chodźmy się napić.
Mam lepszy pomysł.
Skoro mamy jakieś wskazówki,
podążajmy za nimi dla|większej nagrody.
Chcesz bym ja to zrobił?
Oczywiście, a kto inny?
W porządku. Dziewczyna jest|rzadką pięknością.
Wiesz, że uwielbiam flirtować z dziewczynami.
Nie pozwól piękności oślepić twoich osądów.
Jeśli umrę pod spódnicą, mogę|nadal flirtować jako duch.
Kim jesteś?
Uwolniłem cię tylko wczoraj.
Dlaczego mnie uratowałeś?
A jak myślisz?
Jesteś delikatnym kwiatem.
Zrobię wszystko, aby ci pomóc.
Kontroluj się.
Nie martw się.
Już nie jestem gościem Pawilonu Piwonii.
Nie jesteś już tancerką.
Jesteś córką starego przywódcy.
Co powiedziałeś?
Jak wiele ślepych dziewczyn|zna sztuki walki...
i nosi takie sztylety?
Uratowałem ciebie,
a także twoje sztylety.
Dlaczego podjąłeś takie ryzyko?
Nienawidzę skorumpowanego rządu,
i polubiłem "Latające Sztylety".
Jestem twoją dłużniczką.
Dlaczego opuściliśmy konie?
Odciski kopyt mogą łatwo|zostać wytropione.
Mam schowane dwa nowe konie.
Dobrze to zaplanowałeś.
Jak masz na imię, Mistrzu?
Nazywaj mnie po prostu Wiatr.
Wiatr?
Wędruję samotnie tu i tam,
nie zostawiając śladu.
Jak beztroski wiatr?
Nie, figlarny wiatr.
Lubisz dokuczać.
Zastanawiam się jak wyglądasz?
Łatwo możesz sprawdzić.
Tutaj.
Proszę puść.
To nie jest Pawilon Piwonii.|Tu nie ma żadnych reguł.
Dowiesz się jak wyglądam,|jeśli dotkniesz mojej twarzy.
No dalej.
Dotknięcie najpierw twojej twarzy,|byłoby pozbawione szacunku.
Wolisz zacząć od dołu.
Mi to nie przeszkadza.
Opanowałeś latającą technikę.
Twoja prawa ręka jest biegła|w walce maczetą.
Twoja lewa ręka jest skuteczna|w strzelaniu z łuku.
Twoje serce bije równo,|wydajesz się być szczery.
Czytasz mnie jak książkę.
Jesteś odważnym człowiekiem.
Nigdy nie jestem nieśmiały w|stosunku do kobiet.
Jesteś naprawdę młody.
Wiesz jak pić, aby się nie upić.
Żołnierze nadchodzą.
Zgubiłam moją torbę ze sztyletami.
Przepraszam za spóźnienie.
"Latające Sztylety" są zawsze w ruchu.
Dokąd powinniśmy pójść?
Idźmy dalej na północ.
Dalej na północ?
Oni przyjdą do nas.
"Latające Sztylety" mają wielu mistrzów.
Dlaczego wysłali ciebie jako zabójcę?
Nikt mnie nie wysłał, przybyłam sama.
Jako córka starego przywódcy,
powinnaś być ostrożniejsza.
Myślałaś o konsekwencjach?
Zrobię wszystko, aby pomścić mojego ojca.
Te jest ubranie mężczyzny.|Załóż je.
Nie skorzystam z sytuacji.
Zobaczyłeś wystarczająco?
Proszę, podaj mi ubranie.
Wiedziałaś, że byłem tutaj?
Mistrz Wiatr wędruje jak wiatr.
Przypuszczałam, że możesz być gdziekolwiek.
Wyglądasz inaczej w męskim ubraniu.
Wyglądam okropnie?
Powiem wszystkim dziewczynom,|aby nosiły męskie ubranie,
gdy następnym razem odwiedzę Pawilon Piwonii.
Teraz wiem...
nie jesteś nieśmiały wobec kobiet.
Również nie jesteś nieśmiała.
Skąd wiesz?
Wiedziałaś, że obserwuję cię|podczas kąpieli,
ale nic nie powiedziałaś.
Uratowałeś mi życie.
Możesz patrzeć ile ci się podoba.
Myślałem, że byłaś gorąca jak ogień.
A jesteś zimna jak woda.
Nie znam cię wystarczająco dobrze.
Naprawdę mi na tobie zależy.
Taki playboy jak ty, mówi to|kiedykolwiek na poważnie?
A co jeśli jest tak tym razem?
Czy twoi ludzie są w pobliżu?
Jestem pewien, że dzisiejsza|walka ogłupi Xiao-Mei.
Nasi ludzie od teraz trochę przystopują.
Dobrze. To zaoszczędzi mi kilku strzał.
Jakieś wskazówki?
Jeszcze nie.
Nie pozwól jej siebie przejrzeć.
Nie martw się. Nigdy nie zawodzę|w uwodzeniu kobiety.
Ona mi zaufa.
Ostrzegam cię, nie upadnij dla niej!
Co znaczy, upadnij?
Upadnij do łóżka?
Musi być tak samo sprytna, jak jej ojciec.
Nie pozwól się jej ogłupić.
Nie bądź niemądry.
Kontroluję się.
Muszę już wracać.
Nie przekształcaj gry w rzeczywistość i|nie zrujnuj naszego planu.
Kogo to obchodzi, do póki plan działa.
Odpoczniemy przez chwilę?
Czuję kwiaty.
Powiedziałeś mi, że...
zabierzesz mnie gdzie|kwitną prawdziwe kwiaty.
Który jest najpiękniejszy?
Jak wyglądam?
Piękna jak kwiat.
Żołnierze nadchodzą.
Jestem po twojej stronie.
Ty?
Jestem Kapitanem Hrabstwa.
Kapitanem?
Nonsens. Jesteś draniem, który|włamał się do więzienia.
Jesteś ranny.|Czy to poważne?
Nie.
Czy to był ktoś z "Latających Sztyletów"?
To niemożliwe.
W takim razie kto?
Było:
Przepraszam.
Chelsea?
Proszę nie umieraj.
Co tu się kurwa dzieje?|Kto to kurwa jest?
Jake!|Uspokój się!
To tylko ja, Chelsea.
Co się stało?
Właśnie cię zabiłem.
Właśnie cię zabiłem.
Przed chwilą umarłaś w moich ramionach.
Och, Jake.
Mogę zadać ci głupie pytanie?
Czy to miejsce może być przejściem?
Mam na myśli do prawdziwego Hellworld.
Ktoś chce abyśmy w to uwierzyli.
Na pewno.
Jakoś tego nie kupuję.
Mam na myśli, gdzie są inżynierowie?|Gdzie są strażnicy?
Teraz, Pinhead powinien się pojawić|i rozerwać twoją duszę na strzępy.
Właśnie.
A to się nie staje.
Może już nie żyjemy.
Nie, Chelsea.|Nikt nie otworzył pudełka.
Załóżmy, że to nie ma nic|wspólnego z pudełkiem Jake.
Załóżmy, że jesteśmy w piekle|ponieważ tutaj przynależymy.
Za co?
Za nie uratowanie Adama.
Przed kim?
Przed nim samym.
Przed Hellworld.
Chelsea, żadne z nas nie myślało,|że on był w tym już tak daleko.
Wiedzieliśmy co Hellworld|robił z Adamem.
Ale on dalej w to grał.
To niczyja wina.
Jeśli to jest piekło|nikt z nas do niego nie należy.
Zaczynam myśleć, że wcale sobie|tego nie wymyśliliśmy.
Jak tak dalej będzie szło
możliwe, że nie dotrwamy żeby|zobaczyć wschód słońca.
Chelsea, kiedy już stąd wyjdziemy,
obiecuję ci najpiękniejszy wschód słońca.
Zapamiętam to, Jake.
Gdzie jesteś?
Zamknęłam się na strychu.
Zaufaj mi, nie chcesz wiedzieć czemu.
Ok.|Czekaj na mnie.
Już jestem w drodze.
To z prywatnych zbiorów mojej rodziny.
No dalej.|Nie obrażaj kolesia.
Nie obrażam się.
Sam się wyatutowałeś.
Witajcie Hellraisers.
Zaproszenie.
Och, kurwa.
Och, kurwa.
Chelsea.
Chodź tutaj, Chelsea.
Chodź tutaj.
To tylko gra, Chelsea.
Adam?
Adam?
Jake!
Jake!|Pomocy!
Chelsea!
Nie!
Nie!
Jake!
Chelsea!
- Jake, on mnie dopadł!|- Chelsea!
Pomocy!
Czymkolwiek to jest,|nie wierz mu.
To nie jest prawdziwe!|To wszystko jest w twojej głowie!
To jest wszystkim czego się boisz!|Nie bój się!
On nie odpuszcza!
Musisz mi uwierzyć!|To się nie dzieje!
Chelsea, To nie jest prawdziwe!
Chelsea!
Jake!
Chelsea.
Już w porządku.|Posłuchaj, Chelsea.
Ten cały Hellworld jest jedną wielka pułapką.
Zostaliśmy tutaj przyprowadzeni|z jakiegoś powodu.
Nie wiem czemu, ale...
Jake.
To ojciec Adama.
Jest:
Odszedł.
Domyślam się, że nie chce się ujawniać.
Teraz wierzę, że mówiłeś poważnie.
Zrobiłeś dla mnie wystarczająco.
Proszę odejdź.
Nie martw się o mnie.
Zaszliśmy tak daleko, nie|mogę cię teraz zostawić.
Mam nadzieję, że nie|jesteś poważnie ranny.
Uzgodniliśmy, że nie będzie|więcej żadnej walki.
Dlaczego rządowi żołnierze się pojawili?
Generał ich wysłał.
Oni cię nie znają.
Generał?
W jaki sposób generał|został w to wmieszany?
Ta sprawa jest ważna.|Musiałem o niej donieść.
Generał przejął dowodzenie.
Żołnierze nie musieli być tak agresywni.
Generał tak rozkazał.
Powiedział, że potrzebujemy prawdziwej krwi
aby wyciągnąć "Latające Sztylety".
Nawet jeśli to moja krew?
Jin,
życie żołnierzy i nasze...
nic dla niego nie znaczą.
Nie wiesz jak i się czułem,
gdy zabijałem własnych ludzi.
Czuję się gorzej. Jestem torturowany.
Torturowany?
Naprawdę żałuję, że...
podjąłem się tej misji.
Śledziłem cię przez całą drogę.
Nieprzespałem wielu nocy.
Moje serce bije ciężko
kiedy myślę, co jest jeszcze przed nami.
Nie ma jakiegoś innego|sposobu aby to zrobić?
Generał powiedział:
To jest jedyny sposób, aby|wystawić "Latające Sztylety".
Jin, powinieneś wiedzieć,
że będzie jeszcze więcej żołnierzy.
Było:
Nie.
Niemożliwe.
To ojciec Adama, Jake.
Niemożliwe.
Nie, możliwe.
Chcesz tu jeszcze się pokręcić|za jakimiś dodatkowymi niespodziankami?
Idziemy!
Wychodzicie tak wcześnie,|tak beż pożegnania?
Do widzenia.
Dupek.
Cholera!
Idź, Chelsea.
Wychodzimy stąd!
Idziemy!|Ruszaj!
Och, Boże!
Idziemy!
Idź!
Nie.|Tędy.
O co chodzi, Jake?
O co chodzi?
To my.
Powinieneś był się klepnąć|w plecy, Jake.
Wszystko się układa dokładnie tak|jak mówiłaś, że będzie.
Nie.|Nie mam z tym nic wspólnego.
Nie, nie, nie, nie.
Muszę dać kredyt, tam gdzie należy.
Reszta z nich, jak wiem
odpowie na zaproszenie|na prywatną imprezę.
Ale co do ciebie nie byłem pewien.
Nie.
Musiałem cię jakoś tutaj zwabić.
I znalazłem ciebie, Jake,|na Internecie.
Na czat'cie Hellworld.
Zrobiłeś to wszystko dla mnie.
Och, rzeczy które młody mężczyzna|może powiedzieć kochance.
Mit LeMarchand.
Pudełko.
Hellworld.
Teraz ta gra będzie|doskonałą bronią
aby wszystkich wprowadzić.
Ściągam kapelusz przed tobą.
Nie dokonałbym tego bez ciebie, Jake.
Nie dokonałbyś tego.
Och, tak, dałbym radę.
Możesz to nazwać poetycką sprawiedliwością|dla ludzi którzy pochowali mojego syna.
Ty chory skurwysynie!
Nigdy cię nie było dla|swojego własnego syna!
Twój syn spędził swe życie
czekając na ojca który nigdy|nie wracał do domu!
Nawet nie przyszedłeś na|jego jebany pogrzeb!
Dzieciak zabrał z sobą do|grobu 16 lat samotności.
A teraz ty chcesz wrócić|i zemścić się na nas?
My byliśmy jedyną rodzina|którą Adam posiadał.
Nadal myślisz, że masz jakąś szansę, prawda?
Nie! Nie!
Kurwa!
Wypuście mnie!
Chelsea!
Wypuść mnie!|Chelsea!
- Nie słyszysz mnie?|- Jake!
Chelsea! Wypuść mnie!|Wypuść mnie!
Och, mój Boże!
Praktycznie mogę poczuć terror
płynący w twoich żyłach.
Dlaczego?
Dlaczego to robisz?
Zemsta.
Ty i twoi przyjaciele mieliście rację.
Hellworld tak naprawdę|nigdy nawet nie istniał.
On był przez cały czas|w twoim umyśle.
Nie!
Nawet w tej chwili.
Nie wierzysz mi?
Ty i twoi przyjaciele leżycie|sześć stóp pod ziemią od samego początku.
Sodium amytal to narkotyk|będący bardzo podatny,
na transową euforię.
Można go zażyć w każdy sposób|jaki sobie wymyślisz.
Nie!
Możesz go wdychać.
Możesz go dotknąć.
- Połknąć go.|- Nie! Proszę.
Ty i twój przyjaciel Jake|byliście niechętni
aby wypróbować mój darmowy podarunek.
Kurwa!
Musiałem was zmusić.
Chelsea!
Kiedy już byliście naćpani,|byliście pod moim zaklęciem.
Pogrzebałem was.
Każde w osobnej trumnie|z telefonem komórkowym w ręce.
Z wentylacją|aby nie skończyło się wam powietrze
i nie przegapiliście tego|słodkiego cierpienia.
To przez te telefony komórkowe
mogłem się z wami komunikować|i przekazywać sugestię.
Wasza bujna wyobraźnia|zrobiła resztę.
Chelsea!
Było tam wariowanie,|spowiedź, negocjacje,
orgazmy, poddanie się.
Wasze własne poczucie winy|nawet sprowadziło Adama do was.
Chelsea.
Cóż za miła niespodzianka.
To było bardzo męczące.
Ledwo starczyło mi energii,|żeby wrócić i dalej bawić się
na imprezie.
Zastanawiałem się, "Czemu nie?
Czemu mam się nie bawić?"
Było parę niespodziewanych|ofiar podczas drogi.
Allison kilkakrotnie dźgnęła się
próbując usunąć jej wymyślone urządzenie z szyi
i wykrwawiła się na śmierć.
Astma Derricka zabrała go.
A Mike?
On umarł na dobry staroświecki|strach.
Wiesz co czyni|moja zemstę tak słodką?
Pokonałem was w waszą własną grę.
Kochaliśmy go.
Nie zasłużyliśmy na to.
Powiedz mu to kiedy go zobaczysz.
Twój sen się kończy, Chelsea.
Nie!
Twój koszmar się dopiero zaczyna.
Nie!
Do zobaczenia w piekle.
Nie!
Żegnaj, Chelsea.
Chodźcie, chłopaki.
Nie!
- Wszystko w porządku.|- Nie! Nie!
Puśćcie mnie!
- Spadaj!|- Wszystko w porządku.
- Już dobrze.|- Jesteś bezpieczna.
- Puść mnie!|- Idziemy.
Nie!
Jesteś bezpieczna.
Teraz jesteś bezpieczna.
Jesteś bezpieczna.
Stój!|Stój.
- Och, mój Boże! Nie!|- Hej.
Nie musisz tego oglądać.
- Chodź.|- Nie!
Jest:
Generał ich wysłał.
Oni również cię nie znają.
Musisz ich zatrzymać.
Nic nie mogę zrobić.
Rozkaz dany tym żołnierzom,
brzmi: "Walczcie, by zabić".
Jeśli ich nie zabijasz,
oni zabiją ciebie.
Uważaj na siebie.
Rezygnuję!
Gdzie byłeś?
Mam do ciebie pytanie.
Jakie pytanie?
Czy to na poważnie?
Co masz na myśli?
Czy coś do mnie czujesz?
Nie bierz tego zbyt poważnie.
Chcę wiedzieć.
Jestem wolnym duchem,
jak wiatr, zawsze w ruchu.
Wiatr nigdy nie myśli zbyt dużo.
Chcę, by wiatr się zatrzymał i pomyślał.
Wiatr nie może się zatrzymać.
Nawet dla mnie?
Wiatr powiewa bez śladu.
Teraz rozumiesz
dlaczego zwą mnie Wiatrem.
Świetnie, idź i bądź wiatrem.
Nie potrzebuję cię więcej!
Nie obchodzi mnie, czy to dla ciebie|na poważnie czy nie
muszę odejść.
Chcę to skończyć.
Idziesz sama?
Chciałbym być raz wiatrem.
Dokąd pójdziesz?
Kto wie. W którąkolwiek stronę powieje wiatr.
Nie wracasz do "Latających Sztyletów"?
Chcesz bym wróciła?
Opuściłam ich, dlaczego miałabym wrócić?
Dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiłeś.
To ty.