o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
58156 (jako 'było') z ID:
58248 (jako 'jest').
Było:
movie info: XVID 640x352 23.976fps 698.6 MB|/SubEdit b.4000 (http://subedit.prv.pl)/
Jest:
Było:
Pozdrowienia dla frutis'a
{y:b}{c:$0fffff}TERMINAL
{y:i}United Airlines zawiadamia|{y:i}o przybyciu lotu nr 9435, z Pekinu.
{y:i}Przedstawiciel linii proszony jest|{y:i}o stawienie się przy wyjściu C42.
Jest:
tlumaczenia ze sluchu dialogów rosyjskich
[BigSmile]Ž & Iryna
TERMINAL
United Airlines zawiadamia | o przybyciu lotu nr 9435.
Przedstawiciel linii proszony jest | o stawienie się przy wyjściu C46.
Było:
Jaki jest cel wizyty?|Biznesowy czy turystyczny?
Jaki jest cel pani wizyty?|Biznesowy czy turystyczny?
Tylko turystyczny.|Zakupy.
Dla przyjemności.
-Turystyczny.|- Biznesowy.
Jest:
Jaki jest cel wizyty?
Biznesowy czy turystyczny?
Jaki jest cel pani wizyty? | Biznesowy czy turystyczny?
Czysto turystyczny - zakupy.
Turystyka... przyjemność... biznes...
Było:
- Bądźcie w pogotowiu, szef łowi|{y:i}- Przyjąłem.
Widzisz tą grupę w bluzach z Myszką Miki?
To wycieczka z Chin.|Lecą do Orlando.
Kiedy ostatnio widziałeś grupę|Chińczyków lecących do Disneylandu...
...z których żaden nie wziął|aparatu fotograficznego?
Uwaga. Podejrzenie|fałszywych dokumentów na stanowisku 10 i 11.
Jest:
Bądźcie w pogotowiu! | Szef łowi podejrzanych.
Widzisz tę grupę w swetrach?
Tak, to wycieczka Chińczyków. | Lecą do Orlando.
Kiedy ostatnio widziałeś grupę Chińczyków | lecących do Disneylandu bez aparatów fotograficznych?
Uwaga! Podejrzenie fałszywych dokumentów | na stanowisku 10-19.
Było:
Cel pańskiej wizyty?
Biznes czy turystyka?
Jest:
Cel pańskiej wizyty? | Biznes czy turystyka?
Było:
Co dokładnie robi pan|w Stanach Zjednoczonych, panie Navorski?
Jest:
Co dokładnie robi pan | w Stanach Zjednoczonych, panie Navorski?
Było:
Zabierz mnie|do ra-ma-da-inn.
Jest:
Zabierz mnie | do ra-ma-da-inn.
Było:
Proszę zatrzymać resztę.
Jest:
Proszę zatrzymać resztę!
Było:
- Tak.|- Nie! Czy zna pan kogoś w Nowym Jorku?
Tak.
Jest:
- Tak! | - Nie! Czy zna pan kogoś w Nowym Jorku?
Tak!
Było:
161 Lexin...
Panie Navorski, muszę|sprawdzić pański bilet powrotny.
Nie. Pański bilet powrotny.
Jest:
161 Lexing...
Panie Navorski, muszę sprawdzić | pański bilet powrotny.
Nie! Pański bilet powrotny!
Było:
- Nie...|- Dziękuję.
Nie.|Panie Navorski.
To. Paszport.
Panie Navorski, przepraszam,|że kazałem panu czekać.
Nazywam się Frank Dixon, jestem dyrektorem|odprawy celnej i straży granicznej na JFK.
To znaczy, że pomagam ludziom, którzy|mają problemy z Urzędem Imigracyjnym.
Szukamy tłumacza dla pana.|Znaleźliśmy już tłumacza?
Ale jak rozumiem,|mówi pan troszkę po angielsku?
- Tak.|- Czyli mówi pan?
Tak, mówię.
Nie ma pan nic przeciwko,|jeśli zjem w czasie rozmowy?
Mam dla pana niedobrą wiadomość.
Wygląda na to, że pański kraj|zawiesił wszelkie umowy międzynarodowe...
...w tym paszportowe,|wydane przez wasz rząd,
a nasz Departament Stanu unieważnił wizę,|która zezwalała panu na wjazd do USA.
Jest:
- Nie... | - Dziękuję!
Nie! Panie Navorski!
To! Paszport!
Panie Navorski, przepraszam, | że kazałem panu czekać.
Nazywam się Frank Dixon, jestem dyrektorem | odprawy celnej i straży granicznej na JFK.
To znaczy, że pomagam ludziom, którzy | mają problemy z Urzędem Imigracyjnym.
Szukamy tłumacza dla pana.
Znaleźliśmy już tłumacza?
Ale jak rozumiem, | mówi pan troszkę po angielsku?
Tak.
- Czyli mówi pan. | - Tak, mówię!
Nie ma pan nic przeciwko, | jeśli zjem śniadanie w czasie rozmowy?
Mam dla pana bardzo niedobrą wiadomość.
Wygląda na to, że pański kraj | zawiesił wszelkie umowy międzynarodowe...
...w tym paszportowe, | wydane przez wasz rząd,
a nasz departament stanu unieważnił wizę, | która zezwalała panu na wjazd do USA.
Było:
W każdym bądź razie, w czasie pańskiego lotu,|w pańskim kraju nastąpił zamach stanu.
Zginęli żołnierze z gwardii prezydenckiej,|zostali zaatakowani w środku nocy.
Myślę, że mają to na programie GHN.
W każdym razie, było|bardzo mało ofiar cywilnych,
jestem pewien, że pańska|rodzina czuje się dobrze.
Panie Navorski.|Pański kraj został zajęty od wewnątrz.
- Republika Krakozji ma nowych przywódców.|- Krakozja!
Jest:
W każdym bądź razie, w czasie pańskiego lotu, | w pańskim kraju nastąpił zamach stanu.
Gwardia prezydencka została zaatakowana, | i trwają zacięte walki.
Myślę, że mają to na programie GH.
W każdym razie, było bardzo mało ofiar cywilnych, | jestem pewien, że z pańską rodziną wszystko w porządku.
Panie Navorski, pański kraj | został zajęty od wewnątrz.
Republika Krakozji | ma nowych przywódców.
Krakozja!
Było:
Proszę wyobrazić sobie,|że te chipsy to Krakozja.
Jest:
Proszę wyobrazić sobie, | że te chipsy to Krakozja.
Było:
- A to jabłko...|- Duże jabłko.
Jest:
A to jabłko...
Duże jabłko.
Duże jabłko.
Było:
Nie ma już Krakozji!
Nowy rząd!|Rewolucja!
Jest:
OK?
Nie ma już Krakozji.
Nowy rząd.
Rewolucja.
Było:
Wszystkie loty do pańskiego kraju|zostały zawieszone na czas nieokreślony.
Jest:
Wszystkie loty do pańskiego kraju | zostały zawieszone na czas nieokreślony.
Było:
co oznacza, że pański|paszport i wiza są już nieważne.
Tak że w tej chwili|jest pan obywatelem... znikąd.
Nawet gdybyśmy zdobyli dla pana nowe|dokumenty, nie możemy ich rozpatrzyć...
...dopóki rząd USA nie uzna nowego|statusu pańskiego kraju.
Nie kwalifikuje się pan jako uchodźca,|tymczasowy emigrant,
uciekinier w tragicznym położeniu,|tymczasowy pracownik, ani dyplomata.
Nie kwalifikuje się pan|do żadnej z tych kategorii.
Jest pan po prostu...
...nieakceptowalny.
Jest:
co oznacza, że pański paszport | i wiza są już nieważne.
Tak, że w tej chwili | jest pan obywatelem... znikąd.
Nawet gdybyśmy zdobyli dla pana nowe dokumenty, | nie możemy ich rozpatrzyć...
dopóki rząd USA nie uzna | nowego statusu pańskiego kraju.
Nie kwalifikuje się pan jako uchodźca, | tymczasowy emigrant, uciekinier w tragicznym położeniu,
tymczasowy pracownik, | ani dyplomata.
Nie kwalifikuje się pan | do żadnej z tych kategorii.
Jest pan po prostu... | nieakceptowalny.
Było:
...Most Brooklynski, Empire State,|sztukę 'Cats' wystawianą na Broadway'u...
Mam dla pana więcej przykrych|wiadomości, 'Cats' został zdjęty.
Teraz idę do Nowego Jorku.|Dziękuję.
Panie Navorski, proszę zrozumieć, nie mogę|panu zezwolić na wejście na terytorium USA.
Jest:
Most Brooklyński, Empire State, | sklepy na Broadway'u, Cats...
Mam dla pana więcej przykrych wiadomości, | Cats został zdjęty.
Teraz idę do Nowego Jorku. | Dziękuję.
Panie Navorski, proszę zrozumieć, nie mogę panu zezwolić | na wejście na terytorium USA.
Było:
Nie możemy również|pozwolić panu polecieć do domu.
Pan w zasadzie nie ma domu.|Formalnie rzecz biorąc, on nie istnieje.
To jest jak 'Strefa Mroku',|macie u siebie ten show?
Nastolatki opowiadają|o koszmarach na 13000 stóp.
- Zanti-odmieniec...|- Zanti-odmieniec występuje w 'Outer limits'.
Naprawdę?|To i tak nie ma znaczenia.
Gdzie mogę kupić buty Nike?
Jest:
Nie możemy również pozwolić panu | polecieć do domu.
Pan w zasadzie nie ma domu.
Formalnie rzecz biorąc, | on nie istnieje.
To jest jak "Strefa Mroku", | macie u siebie ten show?
Nastolatki opowiadają o koszmarach | na 3000 stóp?
- Zanti-odmieniec... | - Zanti odmieniec występuje w "Out of Limit".
Naprawdę? | To i tak nie ma znaczenia.
Gdzie mogę kupić wieczorowe buty?
Było:
Jestem w rozterce:|nie ma pan prawa wjechać do USA,
a ja nie mam prawa|pana tutaj przetrzymywać.
Wygląda na to, że trafiliśmy|na lukę w systemie.
- Jestem zalukowany?|- Tak.
Jest:
Jestem w rozterce: | nie ma pan prawa wjechać do USA,
a ja nie mam prawa | pana tutaj przetrzymywać.
Wygląda na to, że trafiliśmy | na lukę w systemie.
- Jestem zalukowany? | - Tak.
Było:
...nie mam innego wyboru,|jak wpuścić pana do międzynarodowego terminalu.
Podpiszę papiery, które uczynią|pana wolnym człowiekiem...
- Wolnym?|- Tak, wolnym.
Wolnym w obrębie|międzynarodowego terminalu tranzytowego.
Jestem pewien, że wujek Sam|rozwiąże ten problem do jutra.
Jest:
Nie mam innego wyboru, | jak wpuścić pana do międzynarodowego terminalu.
Podpiszę papiery, które | zrobią pana wolnym człowiekiem...
- Wolnym? | - Tak, wolnym.
Wolnym w obrębie | międzynarodowego terminalu tranzytowego.
Jestem pewien, że wujek Sam | rozwiąże ten problem do jutra.
Było:
To jest międzynarodowy|terminal tranzytowy.
Jest:
To jest międzynarodowy terminal tranzytowy.
Było:
Tu ma pan talony żywnościowe,|może je pan zrealizować w barze.
Jest:
Tu ma pan talony żywnościowe, | może je pan zrealizować w barze.
Było:
To jest 15-minutowa karta telefoniczna.|Może pan zadzwonić do domu, jeśli chce.
Tu ma pan pager, w wypadku gdybyśmy|chcieli się z panem skontaktować.
Musi pan go trzymać przy sobie cały czas.
To jest identyfikator, dzięki niemu|może pan się dostać do CBP.
Jest:
To jest 15-minutowa karta telefoniczna. | Może pan zadzwonić do domu, jeśli chce.
Tu ma pan pager w wypadku, | gdybyśmy chcieli się z panem skontaktować.
Musi być cały czas włączony.
To jest identyfikator, dzięki niemu | może pan się dostać do CBP.
Było:
Panie Navorski!|Proszę tutaj spojrzeć.
Jest:
Panie Navorski! | Musi pan tu popatrzeć.
Było:
Pan Dixon chciał aby powiedzieć to jasno,|że nie może pan przez nie przejść.
Nie może pan opuścić tego budynku.|Ameryka jest zamknięta.
Jest:
Pan Dixon wyraził się bardzo jasno, | że nie może pan przez nie przejść.
Nie może pan opuścić tego budynku. | Ameryka jest dla pana zamknięta.
Było:
Jest tylko jedna rzecz,|którą może pan tutaj robić... zakupy.
{y:i}...społeczność międzynarodowa stara się|{y:i}skłonić walczące strony do rokowań pokojowych.
{y:i}W tym samym czasie zdezorientowani obywatele|{y:i}czekają na polityczną stabilizację...
{y:i}...i przywódców, którzy zabezpieczą|{y:i}międzynarodową pozycję ich kraju.
{y:i}...wzięto jako zakładników.
{y:i}Podano też do wiadomości, że został zabity|{y:i}wiceprezydent i czterech członków gabinetu.
{y:i}Rannych jest 13 żołnierzy i 20 osób cywilnych.
{y:i}Przed świtem rebelianci|{y:i}otoczyli budynki rządowe.
{y:i}W symbolicznym geście, zerwali flagi Krakozji...
{y:i}...z pałacu prezydenckiego i budynku parlamentu.
Proszę.|Proszę!
Jest:
Jest tylko jedna rzecz, | którą może pan tutaj robić...
...ZAKUPY.
/...społeczność międzynarodowa stara się | /skłonić walczące strony do rokowań pokojowych.
/W tym samym czasie zdezorientowani obywatele | /czekają na polityczną stabilizację...
/i przywódców, którzy zabezpieczą | /międzynarodową pozycję ich kraju.
/...wzięto jako zakładników.
/Podano też do wiadomości, że został zabity | /wiceprezydent i czterech członków gabinetu.
/Trzynastu rannych żołnierzy broni...
/Przed świtem rebelianci | /otoczyli budynki rządowe...
/...umowy międzynarodowe Krakozji | /zostały zerwane.
... głośniej ...
Proszę! | Proszę!
Było:
Jak to się pogłaśnia!?
{y:i}...w ciągu ostatniej nocy hunta|{y:i}wojskowa obaliła rząd Krakozji.
{y:i}Przez całą noc trwały|{y:i}zacięte walki i bombardowania.
{y:i}Według niepotwierdzonych informacji prezydent|{y:i}i jego doradcy są przetrzymywani jako zakładnicy.
Bonjour, monsieur.|Ma pan kartę członkowską?
Muszę zobaczyć pana kartę.
Przepraszam, ale to jest zamknięty klub.|Może pan oglądać telewizję na dole.
{y:i}...ten najmniejszy kraj w regionie|{y:i}kolejny raz znalazł się w ogniu walk.
{y:i}Poprzednia wojna domowa w Krakozji|{y:i}wybuchła na początku lat 90...
{y:i}...kiedy to upadł rząd komunistyczny.
- Uważaj!|- Proszę.
Proszę!|Telefon?
Proszę.
Jest:
Jak to się pogłasza ?
/...w ciągu ostatniej nocy | /hunta wojskowa obaliła rząd Krakozji.
/Przez całą noc trwały | /zacięte walki i bombardowania.
/Według niepotwierdzonych informacji prezydent | /i jego doradcy są przetrzymywani jako zakładnicy.
Dzień dobry panu.
Ma pan kartę członkowską?
Muszę zobaczyć pana kartę!
Przepraszam, ale to jest zamknięty klub.
Może pan oglądać telewizję na dole.
Uważaj!
Proszę!
Proszę!
Proszę!
Było:
O mój Boże!
Jest:
O, Boże!
Było:
Kupiłam ją w Paryżu!|To moja ulubiona!
Jest:
To moja ulubiona!
Było:
Mamo, tato!|On zepsuł moją walizkę!
Jedzeniowy dokument.|Jedzeniowy dokument!
Przepraszam...|Proszę przestać.
Jest:
Mamo, tato! | On zepsuł moją walizkę!
Jedzeniowy dokument. | Jedzeniowy dokument!
Przepraszam... | Proszę przestać.
Było:
Przykro mi, ale bez wcześniejszego uzgodnienia|nikt nie może grzebać w moich śmieciach.
Jest:
Przykro mi, ale bez wcześniejszego uzgodnienia | nikt nie może grzebać w moich śmieciach.
Było:
Wtornik?|Poniedzielnik, wtornik, średnik... wtornik?
Wtedy będzie dobra pora, żebyś przyszedł...
i dał sobie spokój...|Dobra, do zobaczenia.
Jest:
Wtorek? | Poniedziałek, wtorek, środa... wtorek?
Wtedy będzie dobra pora, | żebyś przyszedł...
i poszukał... | Dobra, do zobaczenia.
Było:
Wtornik...
Jest:
Wtorek...
Było:
120 watowy generator,|barek, piec gazowy.
Jest:
120 watowy generator, | barek, piec gazowy.
Było:
Jest moim marzeniem,|moim transportem na drugi koniec tęczy.
To piękna łódź,|i mam nadzieję, że kupisz ją wkrótce.
Jest:
Jest moim marzeniem, moim transportem | na drugi koniec tęczy.
To piękna łódź, i mam nadzieję, | że kupisz ją wkrótce.
Było:
W zasadzie, kupiłem ją wczoraj.
Daj spokój.|Gratulacje!
Jest:
W zasadzie... kupiłem ją wczoraj.
Daj spokój.
Gratulacje!
Było:
Będziesz na stanowisku 'pełniącego obowiązki'...
...dopóki nie dostaniesz|akceptacji z Waszyngtonu.
Naprawdę?|Nie wiem co powiedzieć.
- Richard, to naprawdę...|- Tak, Frank, naprawdę.
Nie musisz już udawać,|że jesteś zaskoczony.
Od lat czekałeś, aż przejdę na emeryturę|albo padnę trupem.
Wcale nie czekałem,|aż przejdziesz na emeryturę.
Ok, nie przejmuj się Frank.
Moje przejście na emeryturę zostanie|ogłoszone w dniu twojego zaprzysiężenia.
- Pracowałeś na to przez długi czas.|- Zgadza się.
Jest:
Od dzisiaj przejmujesz moje obowiązki.
Niedługo dostaniesz akceptację | z Waszyngtonu.
Naprawdę? | Nie wiem co powiedzieć...
- Richard... to naprawdę? | - Tak, Frank, naprawdę.
Nie musisz już udawać, | że jesteś zaskoczony.
Od lat czekałeś, aż przejdę | na emeryturę albo padnę trupem.
Wcale nie czekałem | aż przejdziesz na emeryturę.
Ok, nie przejmuj się, Frank.
Jutro ogłoszę oficjalnie | moje przejście na emeryturę.
- Pracowałeś na to przez długi czas. | - Zgadza się.
Było:
Frank, rozmawiamy o|stanowisku oficera operacyjnego.
Ludzie będą oczekiwać od ciebie|przywództwa, szukać przykładu.
Jest:
Frank, rozmawiamy o stanowisku | oficera operacyjnego...
Ludzie będą oczekiwać od ciebie przywództwa, | szukać przykładu.
Było:
Mówię, że praca jest twoja|i możesz ją stracić.
Odeślij tych Kolumbijczyków|do ośrodka dla azylantów,
sprawdź wszystkich Chińczyków|zanim ich deportujemy...
i zadzwoń do rodziców tych dzieci z Long Island|i powiedz im, że to zły pomysł...
...posyłać je same na Jamajkę.
Jest:
Mówię, że praca jest twoja... | i możesz ją stracić!
Przygotuj do odesłania tych Kolumbijczyków, | sprawdź wszystkich Chińczyków zanim ich deportujemy...
i zadzwoń do rodziców tych dzieci z Long Island | i powiedz im, że to zły pomysł...
posyłać je same na Jamajkę.
Było:
Południowa Ameryka i Madryt są w kolejce do startu.|Mają odlecieć w ciągu 30 minut.
Panie Thurman, tam jest facet,|który chodzi po terminalu w szlafroku.
Wiem o tym, proszę pana.|Pan go tam umieścił.
Jest:
Południowa Ameryka przylatuje za 30 minut, | musicie być gotowi.
Panie Thurman, tam jest facet, | który chodzi po terminalu w szlafroku.
Wiem o tym, proszę pana. | Pan go tam umieścił.
Było:
Potrzebuję wizy.
Gdzie jest pana formularz? Nie mogę nic|zrobić bez zielonego formularza.
Jest:
Potrzebuję wizy!
Gdzie jest pana formularz? Nie mogę nic zrobić | bez jasnozielonego formularza.
Było:
Panie Navorski, nie może|pan wejść do Nowego Jorku bez wizy.
Nie może pan dostać wizy bez paszportu.
A nie może pan dostać|paszportu nie mając kraju.
Jest:
Panie Navorski, nie może pan wejść | do Nowego Jorku bez wizy.
Nie może pan dostać wizy | bez paszportu.
A nie może pan dostać paszportu | nie mając kraju.
Było:
Ale, dałem pani jasnozielony.
Przykro mi, że zmarnował pan cały dzień.
Ale jak na razie...|Jest pan po prostu...
Nieakceptowalny.
- Tak.|- Nieakceptowalny.
Jest:
Ale dałem pani jasnozielony...
Przykro mi, że zmarnował pan | cały dzień...
Ale jak na razie... | jest pan po prostu...
Nieakceptowalny?
- Tak. | - Nieakceptowalny...
Było:
Dlaczego nie wyszedł przez drzwi?|Dlaczego nie próbuje uciec?
Jest:
Dlaczego nic nie próbuje zrobić? | Dlaczego nie próbuje uciec?
Było:
Nie spodziewałem się,|że będzie po prostu czekał.
Jest w luce przepisowej.|Kto by czekał w takiej sytuacji?
Nie ma wiadomości z Departamentu Stanu,
ale myślę, że za kilka dni|będziemy mogli go deportować.
Tak, może być kilka dni,|albo tygodni, albo nawet miesięcy.
Co jest z nim nie tak?|Z jakiego Gułagu on uciekł?
Wszystko co zrobi,|uderza we mnie.
Mam go zabrać do aresztu?
Jest:
Nie spodziewałem się, | że będzie po prostu czekał.
Jest w luce w przepisach. | Kto by czekał w takiej sytuacji?
Nie ma wiadomości z Departamentu Stanu...
ale myślę, że za kilka dni | będziemy mogli go deportować.
Tak, może być kilka dni, | albo tygodni, albo nawet miesięcy.
Co jest z nim nie tak? | Z jakiego Gułagu on uciekł?
Wszystko co zrobi, | uderza we mnie.
Mam go stamtąd zabrać?
Było:
- Byłeś umówiony?|- Tak.
9:30, wtorek.|Jedzeniowy dokument, śmieci. Wtornik!
Wtorek!|Nienawidzę wtorków!
Przepraszam.
Lotniska to tajemnicze miejsca, panie Navorski.
Jest:
Byłeś umówiony?
Tak!
Tak, 9:30, wtorek! | Jedzeniowy dokument, śmieci. Wtorek!
Wtorek? Nienawidzę wtorków.
Przepraszam...
Lotniska to tajemnicze miejsca, | panie Navorski.
Było:
Coś, czego nie może pan nikomu powtórzyć.
Rozumie pan?|To sekret.
Dzisiaj o 12, strażnicy przy tych drzwiach|opuszczą swoje stanowiska.
A ich zmiennicy spóźnią się o 5 minut.
- Późnieni 5 minut...|- Tak, o 5 minut, o dwunastej.
Jest:
Coś, czego nie może pan | nikomu powtórzyć.
Rozumie pan? | To sekret.
Dzisiaj o 12 strażnicy opuszczą te drzwi | i pójdą na posterunek.
Ich zmiennicy spóźnią się | o 5 minut.
- Spóźnią się o 5 minut... | - Tak, o 5 minut, o 12.
Było:
Nikt nie będzie pilnował drzwi|i nikt nie będzie pilnował pana.
Jest:
Nikt nie będzie pilnował drzwi | i nikt nie będzie pilnował pana.
Było:
Ameryka przez 5 minut będzie otwarta.
Jest:
Tak, Ameryka przez 5 minut | będzie otwarta.
Było:
Czasem gdy złapiesz małą rybkę,|trzeba ją ostrożnie zdjąć z haczyka...
Jest:
Czasem gdy złapiesz małą rybkę, | trzeba ją ostrożnie zdjąć z haczyka...
Było:
- Jest tutaj.|- Nie, to nie on.
- Jest pan pewien?|- Tak. Tu go mamy.
Dobrze Wiktor... właśnie tutaj.
Co w tym takiego skomplikowanego?|Wyjdź Wiktor.
Za kilka minut będziesz|problemem dla kogoś innego.
Jest:
- Jest tutaj. | - Nie, to nie on.
- Jest pan pewien? | - Tak. Tu go mamy.
Dobrze... Wiktor... właśnie tutaj...
Co w tym takiego skomplikowanego? | Wyjdź, Wiktor!
Za kilka minut będziesz problemem | kogoś innego.
Było:
Powiedziałem mu,|że nikt nie będzie patrzeć.
Dobra,|tu go mamy.
- Zadzwoń do policji lotniskowej.|- Właśnie wychodzi.
Jest:
Powiedziałem mu, że nikt | nie będzie patrzeć.
Dobra, | tu go mamy.
- Zadzwoń do policji lotniskowej. | - Powiedz im, żeby byli gotowi.
Było:
- Już go mamy.|- No idź...
Pewnie chce wystartować z biegu.|No już, Wiktor, po prostu wyjdź.
Wyjdź.|Wyjdź...
Jest:
- Już go mamy. | - No idź...
Pewnie musi wystartować od początku. | No już, Wiktor, po prostu wyjdź.
Wyjdź. | Wyjdź...
Było:
No dalej, wyjdź.
Zabrać kamere!
Jest:
No, wyjdź!
Zabrać kamery!
Było:
- Po lewej!|- Nie, był przy drzwiach!
Jest:
Po lewej!
Nie, był przy drzwiach!
Było:
Na co patrzycie?! Co robicie?|Wracajcie do roboty! Dziękuję!
O Boże!|O cholera!
- To należy do pani?|- Dziękuję.
O cholera!
Widzi?|To mokra podłoga, a to ty.
Jestem już bardzo spóźniona,|lot do Buenos Aires, nie pamiętam bramki.
Jest:
Na co patrzycie?! Co robicie? | Wracajcie do roboty! Dziękuję!
O, Boże!
O, cholera!
- To należy do pani? | - Dziękuję.
O, cholera!
Widzi? | To mokra podłoga, a to ty.
Jestem już bardzo spóźniona, | lot do Buenos Aires, nie pamiętam bramki.
Było:
- Jest pan pewien?|- Tak.
Jest:
Jest pan pewien?
Tak.
Dzięki.
Było:
Payless Shoes, drugie piętro.|Praktyczne obcasy.
Jest:
Payless Shoes, drugie piętro.
Praktyczne obcasy.
Było:
CIA umieściła go tu,|żeby nas szpiegować.
Nie wiem o czym ty mówisz.|Ten facet nawet nie gada po angielsku.
Jest:
CIA umieściła go tu, | żeby nas szpiegować.
Nie wiem o czym ty mówisz. | Ten facet nawet nie gada po angielsku.
Było:
Bo jeśli nie zna angielskiego,|jak może się spotykać z piękną kobietą?
Jest:
Bo jeśli nie zna angielskiego, | jak może się spotykać z piękną kobietą?
Było:
Nie, wygląda na Rosjankę.|KGB.
Dała mu obcas,|a on jej kawałek papieru.
Co tam było?|Mikrofilm?
Kupon ze sklepu obuwniczego.|To musiał być jakiś znak.
Facet... nawdychałeś się za dużo chemikaliów.
Ostrzegam was. Pilnujcie się.|On tu jest z jakiegoś powodu.
I myślę, że ten powód to... MY.
Jest:
Nie, wygląda na Rosjankę! | KGB!
Dała mu obcas, | a on jej kawałek papieru!
Co tam było? | Mikrofilm?
Kupon ze sklepu obuwniczego. | To musiał być jakiś znak.
Facet... myślę, że za dużo czasu | spędzasz z chemikaliami.
Ostrzegam was! Pilnujcie się! | On tu jest z jakiegoś powodu!
I myślę, że ten powód to... MY!
Było:
- O co chodzi?|- To Navorski.
Znalazł sposób na ćwierćdolarówki.
Dobry wieczór, witam w Burger King,|co mogę panu podać?
Jest:
O co chodzi?
To Navorski.
Znalazł sposób na ćwierćdolarówki!
Dobry wieczór, witam w Burger King, | co mogę panu podać?
Było:
Dziękuję, dziękuję.|Pa pa.
Kry-zys... kryzys w Krakozji.
{y:i}...teraz gdy walki osłabły|{y:i}i obie strony kopią głębokie okopy...
{y:i}w ramach przygotowania do nadchodzącej zimy...
{y:i}widać wyraźnie, iż może minąć jeszcze dużo czasu,|{y:i}zanim wyjaśni się sytuacja w Krakozji.
{y:i}W międzyczasie to ludność Krakozji|{y:i}ponosi konsekwencje wojny.
Jest:
Dziękuję, dziękuję. | Pa pa.
Kryzys... kryzys w Krakozji.
/...teraz gdy walki osłabły | /i obie strony kopią głębokie okopy...
/w ramach przygotowania do nadchodzącej zimy...
/widać wyraźnie, iż może minąć jeszcze dużo czasu, | /zanim wyjaśni się sytuacja w Krakozji.
/W międzyczasie to ludność Krakozji | /ponosi konsekwencje wojny.
Było:
"Obsada komediowego hitu 'Przyjaciele',|którego akcja toczy się w Nowym Jorku..."
Jest:
"Obsada komediowego hitu 'Przyjaciele', | którego akcja toczy się w Nowym Jorku..."
Było:
{y:i}Szanowni państwo, z powodu opadów śniegu...
{y:i}wszystkie loty z naszego|{y:i}lotniska zostały odwołane.
Dziś w Maine rozdzielono|koreańskie bliźnięta syjamskie.
...szanse przeżycia są... 50 na 50...
Jest:
Szanowni państwo, z powodu opadów śniegu | wszystkie loty z naszego lotniska zostały odwołane.
...szanse przeżycia są... pół na pół...
Było:
Dlaczego czeka pan tu|każdego dnia dwie godziny,
jeśli już panu powiedziałam,|że nic nie mogę zrobić.
Pana wiza przyjdzie dopiero gdy|pański kraj zostanie uznany przez USA.
Masz dwie pieczątki, jedna|czerwona, jedna zielona.
Jest:
Dlaczego czeka tu pan | każdego dnia 2 godziny,
jeśli już panu powiedziałam, | że nic nie mogę zrobić.
Pana wiza przyjdzie dopiero gdy pański kraj | zostanie uznany przez USA.
Masz dwie pieczątki, | jedna czerwona, jedna zielona.
Było:
Więc moje szanse, żeby pójść|do Nowego Jorku... 50 na 50.
Tak, to dobry sposób podejścia do tej sprawy,|ale obawiam się, że to działa w inny sposób.
Jako oficer operacyjny nakazuję|utworzyć nowe stanowisko pracy.
Jest:
Więc moje szanse, żeby pójść | do Nowego Jorku... 50 na 50.
Tak, to dobry sposób podejścia do tej sprawy, | ale obawiam się, że to działa w inny sposób.
Jako oficer operacyjny nakazuję utworzyć | nowe stanowisko pracy.
Było:
Bez wózków nie ma ćwierćdolarówek.|Bez ćwierciaków nie ma jedzenia.
Za kilka dni przekroczy drzwi|i zamkniemy go za złamanie paragrafu 2.14.
Jest:
Bez wózków nie ma ćwierćdolarówek.
Bez ćwiartek nie ma jedzenia.
Za kilka dni przekroczy drzwi | i zamkniemy go za złamanie paragrafu 2.14.
Było:
Ale dlaczego nie zamkniemy go już teraz|i nie odeślemy do ośrodka dla imigrantów?
Nie, najpierw musi złamać prawo|opuszczając terminal... Nie będę kłamał.
A już na pewno nie z powodu|kogoś takiego jak Wiktor Navorski.
- Przepraszam kolego.|- Kochanie!
Jest:
Ale dlaczego nie zamkniemy go już teraz | i nie odeślemy do ośrodka dla imigrantów?
Nie, najpierw musi złamać prawo | opuszczając terminal... Nie będę kłamał!
A już na pewno nie z powodu | kogoś takiego jak Wiktor Navorski.
Przepraszam.
Kochanie!
Było:
Próbujesz odebrać mi mojego mopa,|i moją podłogę.
Jest:
Próbujesz odebrać mi mojego mopa | i moją podłogę.
Było:
Trzymaj się z dala od mojej podłogi|i mojego mopa.
Jeśli jeszcze raz tego|dotkniesz, zabiję cię.
Jest:
Kradniesz moją podłogę | i mojego mopa.
Jeśli jeszcze raz tego dotkniesz, | zabiję cię!
Było:
- Chcę ubić z tobą interes.|- Jaki... jaki interes?
Potrzebuję informacji|na temat oficer Torres.
Ty dasz mi informacje,|a ja będę cię karmił.
Jest:
- Chcę ubić z tobą interes. | - Jaki... jaki interes?
Potrzebuję informacji | na temat oficer Torres.
Ty dasz mi informacje, | a ja będę cię karmił.
Było:
- Widujesz się z nią codziennie...|- Tak.
Chcę wiedzieć co sprawia,|że miękną jej kolana.
Jest:
- Widujesz się z nią codziennie... | - Tak.
Chcę wiedzieć co sprawia, | że miękną jej kolana.
Było:
Ona jest jak dziki mustang.|Musisz mi pomóc ją ujarzmić.
Jest:
Ona jest jak dziki mustang. | Musisz mi pomóc ją ujarzmić.
Było:
- Oficer Torres jest dzikim mustangiem?|- Ma na imię Dolores.
Pomożesz mi zdobyć jej serce|i już nigdy nie będziesz głodny.
Jest:
Oficer Torres jest... dzikim mustangiem?
Ma na imię Dolores.
Pomożesz mi zdobyć jej serce | i już nigdy nie będziesz głodny.
Było:
- Naprawdę?|- Tak.
- Obiecujesz?|- Tak.
Dzięki.
Jest:
- Naprawdę? | - Tak.
- Obiecujesz? | - Tak.
Dzięki!
Było:
Pani oficer Torres.
Mój przyjaciel mówi,|że pani jest dziki mustang.
- Panie Navorski, musi pan...|- Dziki mustang.
- Co?!|- Mustang, jak koń.
Jest:
Pani oficer Torres!
Mój przyjaciel mówi, | że pani jest dziki mustang.
- Panie Navorski, musi pan... | - Dziki mustang.
- Co?! | - Mustang, jak koń.
Było:
- Koń, piękny koń.|- Za linią.
Co?!|Kto to powiedział?
Lubi pani jedzenie?|Mój przyjaciel wozi jedzenie.
Panie Navorski, za żółtą linią,|pomogę panu, gdy poczeka pan na swoją kolejkę.
- Wezmę jasnozielony.|- Jasnozielony formularz.
- Zaraz będę z powrotem.|- Ok
Jest:
- Koń, piękny koń. | - Za linią.
Co?! | Kto to powiedział?
Lubi pani jedzenie? | Mój przyjaciel wozi jedzenie.
Panie Navorski, za żółtą linią, | pomogę panu, gdy poczeka pan na swoją kolejkę.
- Wezmę jasnozielony. | - Jasnozielony formularz.
- Zaraz będę z powrotem. | - Ok
Było:
Nie smakuje ci?|Coś nie tak z łososiem?
Jest:
Nie smakuje ci? | Coś nie tak z tym daniem?
Było:
- Masz ją?|- Tak.
Jest:
- Masz ją? | - Tak.
Było:
- Lubi pani filmy?|- Nie bardzo.
- A 'The Rockettes'?|- Nie stać mnie na to.
- A co pani lubi?|- Konwencje.
Jest:
- Lubi pani restaurację Fieldsa? | - Nie bardzo.
- A Rochet's? | - Nie stać mnie na nią.
- A co pani lubi? | - Konwencje.
Było:
Konwencje.
Jest:
Z inwencją.
Było:
To jest jakieś tajemnicze miejsce,|gdzie chodzisz?
Chodzi na konwencje|przebrana za Yeo-Man-Rand.
- Yeoman Rand.|- Jest fanem Star Trek.
Jej ulubiony odcinek|to 'Maszyna zagłady'.
Słuchaj, Wiktor, musisz ją zapytać|o coś, co jest bardzo ważne!
- Zaczekam.|- Miłego pobytu.
Jest:
To jest jakieś tajemnicze miejsce, | gdzie chodzisz?
Chodzi na konwencje Your-Man-Ran.
Słuchaj, Wiktor, możesz ją zapytać | o coś, co jest bardzo ważne!
- Zaczekam. | - Miłego pobytu.
Było:
Gdyby miała pani wybrać faceta|z pieniędzmi, albo faceta z miłością...
Jest:
Gdyby miała pani wybrać faceta | z pieniędzmi, albo faceta z miłością...
Było:
- Jeść gówno.|- Co?
Jest:
- Jeść gówno. | - Co?
Było:
Postaraj się powtórzyć to|dokładnie tak, jak powiedziała.
Jest:
Postaraj się powtórzyć to dokładnie tak, | jak powiedziała.
Było:
- Aha, zdradzał!|- Tak, tak.
Jest:
- Aha, zdradzał! | - Tak, tak.
Było:
Zdradza... musisz wymawiać - zdradza.
Jest:
Zdradza... musisz wymawiać - zdradza!
Było:
- Nie zdradzam.|- Nie zdradzaj.
Jest:
- Nie zdradzam. | - Nie zdradzaj.
Było:
To miła dziewczyna,|nie da się oszukiwać.
Jest:
To miła dziewczyna, nie da się oszukać.
Było:
Wystarczy, Wiktor, kto to jest?|Kto każe ci pytać o to wszystko?
Jest:
Wystarczy, Wiktor, kto to jest?
Kto każe ci pytać o to wszystko?
Było:
Żałosny?|A może tajemniczy?
Jest:
Żałosny? | A może tajemniczy?
Było:
Jest cały chory z miłości,|taki zakochany.
- I co wtedy powiedziała?|- Mówiła...
Następny! Następny!|A teraz powiedziała: Proszę, proszę podejść.
Jest:
Jest cały chory z miłości, | taki zakochany.
- I co wtedy powiedziała? | - Mówiła...
Następny! Następny! | A wtedy powiedziała: Proszę, proszę podejść.
Było:
Już załatwili!|Biegnę, już biegnę!
Wiktor zaczekaj!|Powiedz mi! Powiedz mi więcej...
Jest:
Już załatwili! | Biegnę, już biegnę!
Wiktor zaczekaj! | Powiedz mi! Powiedz mi więcej...
Było:
- ...zadzwonił, złapałem i przybiegłem.|- Mamy pewien pomysł.
Chcesz coś zjeść?|Wyglądasz, jakbyś był głodny.
Nie, żadnego jedzenia.|Jestem najedzony.
Jest:
- ... zadzwonił, więc zaraz przybiegłem. | - Mamy pewien pomysł.
Chcesz coś zjeść? | Wyglądasz, jakbyś był głodny.
Nie, żadnego jedzenia. | Jestem najedzony.
Było:
Wydaje mi się, że wymyśliłem, jak|mogę pana wypuścić z lotniska.
Mamy tu prawo chroniące ludzi, którzy|panicznie boją się powrotu do ojczyzny.
Jeśli uda nam się potwierdzić pana lęk,|CBP będzie zmuszona zastosować...
Jest:
Wydaję mi się, że wymyśliłem, | jak mogę pana wypuścić z lotniska.
Mamy tu prawo chroniące ludzi, | którzy panicznie boją się powrotu do ojczyzny.
Jeśli uda nam się potwierdzić pana lęk, | CBP będzie zmuszona zastosować...
Było:
Postawią pana przed sądem imigracyjnym|i pozwolą wnieść sprawę o azyl.
Azyl?
Tak, azyl.
Niestety, sąd jest tak|obładowany sprawami uchodźców...
że zanim pan przed nim stanie,|minie co najmniej 6 miesięcy.
A my nie będziemy mieli innego wyboru,|jak wypuścić pana na te 6 miesięcy.
Takie jest prawo.|Wypuścimy pana.
Będzie pan mógł udać się do Nowego Jorku|i pozostać tam aż do dnia rozprawy.
Ale proszę mi wierzyć, większość|ludzi nigdy nie pojawia się przed tym sądem.
Więc idę do New York?
Może pan wyjść do Nowego Jorku|już dziś wieczorem.
Ale będzie mógł pan pójść dopiero|gdy udokumentujemy pana lęk.
Jest:
Postawią pana przed sądem imigracyjnym | i pozwolą wnieść sprawę o asymilację.
Asymilację?
Tak, asymilację.
Niestety, sąd jest tak obładowany | sprawami uchodźców...
że zanim pan przed nim stanie, | minie co najmniej 6 miesięcy.
A my nie będziemy mieli innego wyboru, | jak wypuścić pana na te 6 miesięcy.
Takie jest prawo. | Wypuścimy pana.
Będzie pan mógł udać się do Nowego Jorku | i pozostać tam aż do dnia rozprawy.
Ale proszę mi wierzyć, większość ludzi | nigdy nie pojawia się przed tym sądem.
Więc idę do New Jork?
Może pan wyjść do Nowego Jorku | już dziś wieczorem.
Ale będzie mógł pan pójść dopiero, | gdy udokumentujemy pana lęk.
Było:
To naprawdę nieważne, czego pan się boi.
Jest:
To naprawdę nieważne, | czego pan się boi.
Było:
Tak więc zadam panu jedno pytanie, Wiktor.
Jest:
Tak więc zadam panu | jedno pytanie, Wiktor.
Było:
Jeśli odpowiesz prawidłowo, będę mógł|cię stąd wypuścić dziś wieczorem.
Ja odpowiedzieć jedno pytanie|i iść do New York dziś wieczorem?
- Dziś wieczorem.|- Dziś wieczorem.
Czy pan, w tej chwili, boi się|powrócić do swojej ojczyzny?
Jest:
Jeśli odpowiesz prawidłowo, | będę mógł cię stąd wypuścić dziś wieczorem.
Ja odpowiedzieć jedno pytanie | i iść do New Jork dziś wieczorem?
- Dziś wieczorem. | - Dziś wieczorem.
Czy pan, w tej chwili, boi się | powrócić do swojej ojczyzny?
Było:
- W twoim kraju toczy się wojna.|- Tak, tak, wojna.
Uzbrojeni ludzie na ulicach,|aresztowania polityczne!
Jest:
- W twoim kraju toczy się wojna. | - Tak, tak, wojna.
Uzbrojeni ludzie na ulicach, | aresztowania polityczne.
Było:
Tak, straszne!|I Bóg jeden wie, co może się stać!
Niewinni ludzie są wyciągani|z łóżek i wysyłani do więzień.
- We wtorki. Nienawidzę wtorków.|- Tak, straszne!
Jest:
Tak, straszne. | I Bóg jeden wie, co może się stać.
Niewinni ludzie są wyciągani z łóżek | i wysyłani do więzień.
- We wtorki. Nienawidzę wtorków. | - Tak, straszne.
Było:
Krakozji.
Jest:
Krakozji!
Było:
Mówię o bombach, o ludzkiej|godności, o prawach człowieka.
Wiktor, proszę cię, nie obawiaj|się przyznać, że boisz się Krakozji.
Krakozja to mój dom.|Nie boję się swojego domu.
Idę Nowy York teraz?
- Nie.|- Nie?
- Dobrze... boję się... duchów...|- Dziękuję bardzo.
- Boję się... Drakuli...|- Dziękuję bardzo, Wiktor.
Jest:
Mówię o bombach, o ludzkiej godności, | o prawach człowieka.
Wiktor, proszę cię, nie obawiaj się przyznać, | że boisz się Krakozji!
Krakozja to mój dom. | Nie boję się swojego domu.
Idę Nowy Jork teraz?
- Nie. | - Nie?
- Dobrze, boję się duchów... | - Dziękuję bardzo.
- Boję się Drakuli... | - Dziękuję bardzo, Wiktor.
Było:
- Boję się rekinów...|- Dziękuję, Wiktor... dziękuję.
Jest:
- Boję się rekinów... | - Dziękuję, Wiktor... dziękuję.
Było:
W Ameryce nikt nie czyta znaków.
Jest:
Nikt nie czyta znaku.
Było:
Zmieniłam mój harmonogram,|żeby cię zobaczyć.
Wracałam z 4 przesiadkami,|lecąc 27 godzin, dosłownie dookoła świata,
a ty mi mówisz,|że spędzisz 4 lipca ze swoją żoną?
Przecież ta kobieta nie znosi sztucznych ogni!
Proszę, nie kłam.
Wiem, że zabrałeś ją do Rzymu|w zeszłym tygodniu.
Jest:
Zmieniłam mój harmonogram, | żeby cię zobaczyć.
Wracałam z 4 przesiadkami, | lecąc 27 godzin, dosłownie dookoła świata,
a ty mi mówisz, | że spędzisz 4 lipca ze swoją żoną?
Przecież ta kobieta | nie znosi sztucznych ogni!
Proszę, nie kłam!
Wiem, jak to wyglądało | w zeszły weekend!
Było:
Podsłuchiwanie rozmów innych|ludzi sprawia ci przyjemność?
Jest:
Podsłuchiwanie rozmów innych ludzi | sprawia ci przyjemność?
Było:
- Wiesz, dlaczego wszyscy mężczyźni to dranie?|- Nie.
Jest:
- Wiesz, dlaczego wszyscy mężczyźni to dranie? | - Nie.
/Przepraszamy, | /automat tymczasowo nieczynny.
Było:
- Nie bądź zraniona.|- Ciekawe jak? On jest żonaty.
Jeden facet, dwie kobiety,|zatłoczone?
Jest:
- Nie bądź zraniona. | - Ciekawe jak? On jest żonaty.
Jeden facet, dwie kobiety, zatłoczone?
Było:
Nawet go nie poprosiłam,|żeby odszedł od żony.
Przekonywałam go, żeby|poszedł do poradni małżeńskiej.
Jak bardzo chora jestem?|Niszczę wszystko dookoła.
Gdyby ten seks nie był tak rewelacyjny.
Jest:
Nawet go nie poprosiłam, | żeby odszedł od żony.
Przekonywałam go, żeby poszedł | do poradni małżeńskiej.
Jak bardzo chora jestem?! | Niszczę wszystko dookoła.
Gdyby ten seks nie był | tak rewelacyjny.
Było:
Czasami, rankiem,|po prostu patrzyłam na niego.
Jest:
Czasami, rankiem, | po prostu patrzyłam na niego.
Było:
Myśląc, że może...
...może to się zdarzy...
...że jesteśmy stworzeni dla siebie.
Ten facet jest z tobą...
...dlaczego on chce zmieniać?
To mój problem. Zawsze widzę|mężczyznę takim, jakim chcę go widzieć.
Jest:
Myśląc, że może to się zdarzy... | że jesteśmy stworzeni dla siebie.
Ten facet jest z tobą, | dlaczego on chce dokuczać?
To mój problem. Zawsze widzę | mężczyznę takim, jakim chcę go widzieć.
Było:
Nie... nie... mam opóźnienie,|długie opóźnienie.
Jest:
Nie... nie... mam opóźnienie, | długie opóźnienie.
Było:
Och, chodzę z jednego|budynku do drugiego.
Jest:
Och, chodzę z jednego budynku | do drugiego.
Było:
Aha! Pracownik kontraktowy.|Podróżujecie tak samo często, jak my.
Przepraszam za to.|Dziękuję bardzo.
Jest:
Aha! Pracownik kontraktowy. | Podróżujecie tak samo często, jak my.
Przepraszam za to. | Dziękuję bardzo.
Było:
Mnie również.|Miło cię znowu zobaczyć.
Jest:
Mnie również. | Miło cię znowu zobaczyć.
Było:
Wiem, jest już późno|i masz pewnie inne plany...
ale jeśli masz ochotę coś zjeść,|możemy złapać taksówkę.
Znam miłą knajpkę, w której|podają świetne Cantaloni.
Jest:
Wiem, jest już późno | i masz pewnie inne plany...
ale jeśli masz ochotę coś zjeść, | możemy złapać taksówkę.
Znam miłą knajpkę, w której podają | świetne Cantaloni.
Było:
Nie mogę wyjść na zewnątrz...|z tobą.
Boże.
Jest:
Nie mogę wyjść na zewnątrz... | z tobą.
Boże!
Było:
Wyszłam na kompletną idiotkę,|jak totalnie napalona.
Jest:
Wyszłam na kompletną idiotkę, | jak totalnie napalona.
Było:
Po prostu nie chciałam jeść sama,|nigdy wcześniej tego nie robiłeś?
Jest:
Po prostu nie chciałam jeść sama, | nigdy wcześniej tego nie robiłeś?
Było:
Proszę, nie musisz się tłumaczyć.|Wszystko w porządku.
Nadia, w Nowy Jork restauracja,|ile kosztuje Cantaloni?
- Nie wiem... może 15 dolców.|- Dolarów?
Jest:
Proszę, nie musisz się tłumaczyć. | Wszystko w porządku.
Nadia, w Nowy Jork restauracja, | ile kosztuje Cantaloni?
Nie wiem... może 15 dolców?
Dolarów?
Było:
Bardzo mi przykro,|już znaleźliśmy pracownika.
- Mieszka pan w pobliżu?|- Tak, bramka 67.
Bo przywiązujemy bardzo|dużą wagę do punktualności...
Jest:
Bardzo mi przykro, | już znaleźliśmy pracownika.
Mieszka pan w pobliżu?
Tak, bramka 67.
Bo przywiązujemy bardzo dużą wagę | do punktualności...
Było:
Pan żartuje.
Jeśli mam pomóc tobie, ty musisz pomóc mnie.
Nie widzę tu numeru|ubezpieczenia społecznego, ani prawa jazdy...
Jest:
Pan żartuje!
Jeśli mam pomóc tobie, | ty musisz pomóc mnie.
Nie widzę tu numeru ubezpieczenia społecznego, | ani prawa jazdy...
Było:
- Numeru telefonu? Ty potrzebuje?|- Tak.
Jest:
- Numeru telefonu? Ty potrzebuje? | - Tak.
Było:
4 - 5 - 1...
Jest:
0 - 5 - 1...
Było:
- Witam, panie Navorski.|- Tak, tu Wiktor Navorski. Kto mówi?
Jest:
- Witam, panie Navorski. | - Tak, tu Wiktor Navorski. Kto mówi?
Było:
- Jak leci?|- Dobrze, bardzo dobrze.
- Czy to dobra pora?|- Jasne, Cliff, czekam na telefon cały dzień.
Przykro mi, ale muszę cię poinformować,|że znaleźliśmy już pracownika.
Więc możesz iść|i usiąść gdzie indziej.
- Tak, lecę do łazienki.|- To bardzo dobrze.
Jest:
- Jak leci? | - Dobrze, bardzo dobrze.
- Czy to dobra pora? | - Jasne, Cliff, czekam na telefon cały dzień.
Przykro mi, ale muszę cię poinformować, | że znaleźliśmy już pracownika.
Więc możesz iść | i usiąść gdzie indziej?
- Tak, lecę do łazienki. | - To bardzo dobrze.
Było:
Nikogo nie miało tu być|przez następne 2 tygodnie.
Jest:
Nikogo nie miało tu być | przez następne 2 tygodnie.
Było:
Popatrz na te narożniki.
Jest:
Patrz na te narożniki.
Było:
- Jesteś od Harry'ego?|- Chłopak jest stworzony do tej roboty.
- Ja już idę.|- Idziesz, dokąd?
- Bramka 67.|- 67?
Dopiero za kilka miesięcy zajmiemy się 67.
Jest:
- Jesteś od Harry'ego? | - Chłopak jest stworzony do tej roboty.
- Ja już idę. | - Idziesz, dokąd?
- Bramka 67. | - 67?
Dopiero za kilka miesięcy | zajmiemy się 67.
Było:
Jeśli nie jest mój, ani nie jest twój.
Harry chce pokazać, jaki jest dobry.
Już ja go przyhamuję, zanim|dotrze na bramkę 67.
- Jak się nazywasz?|- Wiktor Navorski.
Bobby, przenieś go z|ekipy Harry'ego do mojej.
Jest:
Jeśli nie jest mój, | ani nie jest twój.
Harry chce pokazać, | jaki jest dobry.
Pokażę temu zgredowi, | zanim dotrze na bramkę 67.
Jak się nazywasz?
Wiktor Navorski.
Bobby, przenieś go | z ekipy Harry'ego do mojej.
Było:
Tak jest, 6:30.|Szefie.
Jest:
Tak jest, 6:30. | Szefie.
/Dziś o północy, | /nie spóźnij się.
Było:
- Hej, Wiktor!|- Cześć!
Popatrz!|Człowiek bez ojczyzny.
Chodź do nas.|Witamy!
Widzię to.
Jest:
- Hej, Wiktor! | - Cześć!
Popatrz! | Człowiek bez ojczyzny.
Chodź do nas. | Witamy!
Widzę to!
Było:
-Tutaj?|- Tutaj.
Jest:
- Tutaj? | - Tutaj.
Było:
Ja. Potrzebujemy czwartego,|zgadza się?
Jest:
Ja. Potrzebujemy czwartego, | zgadza się?
Było:
Gupta, uspokój się.|On nie jest szpiegiem.
Skąd wiesz? Może nagrywać|wszystko, co mówimy.
Może mieć magnetofon pod|koszulą i mikrofon u góry, koło głowy.
Jest:
Gupta, uspokój się! | On nie jest szpiegiem.
Skąd wiesz? | Może nagrywać wszystko, co mówimy.
Może mieć magnetofon pod koszulą | i mikrofon u góry, koło głowy.
Było:
Będziesz się czuł lepiej,|jak go prześwietlimy?
Jest:
Będziesz się czuł lepiej, | jak go prześwietlimy?
Było:
Dobra. Grajmy.
Będę miał pieniądze,|ale w piątek.
Nie martw się o to,|nie gramy na pieniądze.
Gramy na nieodebrane przedmioty|z działu 'zgubione i znalezione'.
Nie wyobrażasz sobie,|co ludzie zostawiają na lotniskach.
Mam dwie dziewiątki i...|dwie dziewiątki... cztery dziewiątki.
Jest:
Dobra. Grajmy!
Będę miał pieniądze, | ale w piątek.
Nie martw się o to, | nie gramy na pieniądze.
Gramy na nieodebrane przedmioty | z działu 'zgubione i znalezione'.
Nie wyobrażasz sobie, | co ludzie zostawiają na lotniskach.
Mam dwie dziewiątki i... | dwie dziewiątki... cztery dziewiątki.
Było:
Mamy do ciebie pytanie, Wiktor.
Jest:
Było:
- Jazz?|- Jozz.
Jesteś pewny,|że tam w środku jest jazz?
- Sprawdź, może to blues.|- A może salsa?
Jest:
Mamy do ciebie pytanie, Wiktor.
- Jazz? | - Jozz.
Jesteś pewny, | że tam w środku jest jazz?
- Sprawdź, może to blues. | - A może salsa?
Było:
- Nie... to jazz.|- Ok, wystarczy.
Jest:
- Nie... to jazz. | - Ok, wystarczy.
Było:
Znalazłem to na górze. Virgin Air.|W poczekalni pierwszej klasy.
Jest:
Znalazłem to na górze. | Virgin Air. Pierwsza klasa.
Było:
Tak, Cher! Sprawdziłem to,|mam świadków. To są majtki Cher.
- Gotowi?|- Pospiesz się.
Więc będziemy współdzielić|te majtki?
- Nie, nie!|- Nie, jeśli ja wygram.
Jest:
Tak, Cher! Sprawdziłem to, mam świadków. | To są majtki Cher.
- Gotowi? | - Pospiesz się.
Więc będziemy współdzielić | te majtki?
- Nie, nie! | - Nie, jeśli ja wygram.
Było:
- Proszę! Proszę!|- Jak się masz?
Dobrze. Dobrze.
Wiesz, bardzo mi przykro za to,|co się stało ostatnim razem.
Za to, że namawiałam cię w taki sposób...
Jestem przyzwyczajona do facetów,|którzy łapią mnie za tyłek na 30 tys. stóp...
Tak że gdy w końcu spotykam kogoś,|kto trzyma ręce w kieszeni...
to nie wiem jak się zachować.
- Zacznijmy od początku.|- Tak, w porządku.
- Wchodzisz, czy wychodzisz?|- Nie wiem.
Jest:
Proszę! Proszę!
Jak się masz?
Proszę! Proszę!
Dobrze.
Wiesz, bardzo mi przykro za to, co się stało ostatnim razem. | Za to, że namawiałam cię w taki sposób...
Jestem przyzwyczajona do facetów, | którzy łapią mnie za tyłek na 30 tys. stóp...
Tak, że gdy w końcu spotykam kogoś, | kto trzyma ręce w kieszeni, nie wiem jak się zachować.
- Zacznijmy od początku. | - Tak, w porządku.
- Wchodzisz, czy wychodzisz? | - Nie wiem.
Było:
- Napoleon?|- Tak, czytam dużo książek historycznych.
Są długie i tanie, w dodatku zazwyczaj|o ludziach mordujących się nawzajem.
1200 stron za 9.99,|nic tego nie pobije.
Jest:
Napoleon?
Tak, czytam dużo książek historycznych.
Są długie i tanie, w dodatku zazwyczaj | o ludziach mordujących się nawzajem.
1200 stron za 9.99, | całkiem nieźle.
Było:
- Jego ego.|- Ego?
Tak.
Po tym jak przegrał bitwę pod Waterloo...
Napoleon odizolował się|na małej wyspie Świętej Heleny.
Nikt nie wie, co dokładnie wtedy się stało,|ale moja ulubiona wersja wygląda tak:
Popada w głęboką depresję|i decyduje się popełnić samobójstwo.
Ale ponieważ myśli o sobie|jako superczłowieku...
bierze sześciokrotnie|większą dawkę trucizny.
Jego żołądek jest tak wypełniony trucizną,|że organizm odrzuca ją i nie umiera.
Widzisz?|Ego ocaliło mu życie.
Jest:
- Nie. | - Jego ego.
- Ego? | - Tak.
Po tym jak przegrał bitwę | pod Waterloo...
Napoleon odizolował się | na małej wyspie Świętej Heleny.
Nikt nie wie, co dokładnie wtedy się stało, | ale moja ulubiona wersja wygląda tak:
Napoleon popada w głęboką depresję | i decyduje się popełnić samobójstwo.
Ale ponieważ myśli o sobie jak o superczłowieku, | bierze sześciokrotnie większą dawkę trucizny.
Jego żołądek jest tak wypełniony trucizną, | że organizm odrzuca ją i nie umiera.
Widzisz? | Ego ocaliło mu życie.
Było:
Tak, żeby przeczytać|napis na butelce, "trucizna".
Jest:
Tak, żeby przeczytać | napis na butelce, "trucizna".
Było:
Plotka mówi, że Napoleon był dalekowidzem.
- Proszę bardzo.|- Właśnie.
Wiktor, myślę, że właśnie|od nowa napisaliśmy historię.
Dlaczego nie porozmawiamy|o tym przy lunchu?
O Boże! Znowu to zrobiłam,|znowu cię zaprosiłam.
Trzymaj się ode mnie|z daleka. Jestem chora.
Jest:
Plotka mówi, że Napoleon | był dalekowidzem.
Proszę bardzo!
Właśnie!
Wiktor, myślę, że właśnie od nowa | napisaliśmy historię.
Dlaczego nie porozmawiamy | o tym przy lunchu?
O, Boże! Znowu to zrobiłam, | znowu cię zaprosiłam!
Trzymaj się ode mnie | z daleka! Jestem chora!
Było:
Ok, lunch... z tobą.
- Zjesz ze mną lunch?|- Tak.
Jest:
Ok, lunch... z tobą!
- Zjesz ze mną lunch? | - Tak.
Było:
- To mój.|- Tak, twój.
Przepraszam,|właśnie mnie wzywają.
Jest:
- To mój. | - Tak, twój.
Przepraszam, | właśnie mnie wzywają.
Było:
A... trio.|Zatłoczone?
Jest:
A... trio. | Zatłoczone?
Było:
Mam poważny problem.|Jestem taka sama jak Napoleon.
Przyjmuję truciznę, którą są faceci,|aż do momentu, gdy zachoruję.
Jest:
Mam poważny problem.
Jestem taka sama jak Napoleon.
Przyjmuję truciznę, którą są faceci, | aż do momentu, gdy zachoruję.
Było:
- Nie?|- Nie.
Jesteś dalekowidzem.
- Muszę już iść.|- A ja muszę tu zostać.
- Ja tak mam przez całe życie.|- Ja też.
Za trzy dni przeprowadzą inspekcję CBP.
FBI i służba graniczna|będą na lotnisku od 9 rano...
i przez dwie godziny będą obserwować naszych|oficerów, zanim zaczną weryfikować pana.
Jest:
Nie?
Nie. Jesteś dalekowidzem.
Muszę już iść.
A ja muszę tu zostać.
Ja tak mam przez całe życie.
Za trzy dni przeprowadzą | inspekcję CBP.
FBI i służba graniczna | będą na lotnisku od 9 rano...
i przez dwie godziny będą obserwować naszych oficerów, | zanim zaczną weryfikować pana.
Było:
Ile wyciąga?|Ile mu płacą?
Myślę, że płacą mu w gotówce,|pod stołem.
Wiem o tym.|Ale ile?
Jest:
Ile wyciąga? | Ile mu płacą?
Myślę, że płacą mu w gotówce, | pod stołem.
Wiem o tym. | Ale ile?
Było:
Niewiarygodne.
Wiesz, że to więcej niż ja zarabiam?
Ale to przecież New|York City Constructions.
Wiesz, parę dni temu|przyszedł do mnie jeden z moich ludzi...
i zapytał mnie, czy chciałbym się przyłączyć|do wielkiej loterii.
Pomyśl tylko, ludzie zakładają się,|kiedy Navorski opuści to lotnisko.
Jest:
Niewiarygodne!
Wiesz, że to więcej | niż ja zarabiam?
Ale to przecież | New York City Constructions.
Wiesz, parę dni temu przyszedł do mnie | jeden z moich ludzi...
i zapytał mnie, czy chciałbym się przyłączyć | do wielkiej loterii.
Pomyśl tylko, ludzie zakładają się, | kiedy Navorski opuści to lotnisko.
Było:
Jake, on nie ma|obywatelstwa, nie ma ojczyzny.
Więc automatycznie jest zagrożeniem bezpieczeństwa|narodowego, według mojej interpretacji sekcji 2.12.
Wszystko o co cię proszę, to abyś|umieścił go w federalnym obozie uchodźców.
Jest:
Jake, on nie ma obywatelstwa, | nie ma ojczyzny.
Więc automatycznie jest zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego, | według mojej interpretacji sekcji 2.12.
Wszystko o co cię proszę, to abyś umieścił go | w federalnym obozie uchodźców.
Było:
Zatrzymujemy tylu ludzi,|nigdzie nie ma już miejsca.
Jest:
Dla tego człowieka | nie ma miejsca w tym kraju.
Było:
Tak, próbowałem u FBI.|Pytałem wszystkich. Nikt go nie weźmie.
Mam go zabrać|z powrotem do terminalu?
Nie. Od teraz|Navorski mieszka tutaj.
Ludzie, którzy dziś tu przyjdą, będą|mnie obserwować, będą przeprowadzać inspekcję.
Przede wszystkim będą patrzeć na to,|jak to lotnisko jest prowadzone.
Pokażemy im, że jest to|najlepsze lotnisko w USA.
Jest:
Tak, próbowałem u FBI. | Pytałem wszystkich. Nikt go nie weźmie.
Mam go zabrać z powrotem | do terminalu?
Nie. Od teraz Navorski | mieszka tutaj.
Ludzie, którzy dziś tu przyjdą, będą mnie obserwować, | będą przeprowadzać inspekcję.
Przede wszystkim będą patrzeć na to, | jak to lotnisko jest prowadzone.
Pokażemy im, że jest to | najlepsze lotnisko w USA.
Było:
Czas odprawy to 37 minut na samolot,|około 60 sekund na pasażera.
...przed wwiezieniem do kraju.|Cały czas dbamy tu o czystość.
Import/Export.
- Co pan importuje?|- Oprogramowanie komputerowe.
- Ma pan tu sporo orzechów.|- Tak, moja teściowa je uwielbia.
Za każdym razem, gdy jadę w interesach|do Brazylii, każe mi przywieźć całą torbę.
- Pańska teściowa?|- Tak.
Nie ma pan nic przeciwko,|żebym spróbował?
Skąd pan wiedział, że one|nie są dla teściowej?
Skoro jest żonaty, gdzie|jest jego obrączka?
A jeśli jest rozwiedziony...|kto by jeszcze rozmawiał z teściową?
Przepraszam.|Nie obrażając teściowych.
Sir. Mamy sytuację awaryjną|piętro wyżej.
- Będzie musiała poczekać.|- To nie może czekać.
Przyleciał TWA, znaleźli przy nim|cztery pudełka leków bez pozwolenia,
gdy usiłowali mu je odebrać,|zaczął szaleć.
Tu jest. Myślimy,|że to dla jego ojca.
Jest:
Czas odprawy to 37 minut na samolot, | około 60 sekund na pasażera.
Import-Export.
Co pan importuje?
Oprogramowanie komputerowe.
- Masz tu sporo orzechów. | - Tak, moja teściowa je uwielbia.
Za każdym razem, gdy jadę w interesach do Brazylii, | każe mi przywieźć całą torbę.
- Pańska teściowa? | - Tak.
Nie ma pan nic przeciwko, | żebym spróbował?
Skąd pan wiedział, że one nie są | dla teściowej?
Skoro jest żonaty, gdzie jest | jego obrączka?
Jeśli jest rozwiedziony, | po cholerę utrzymuje stosunki z teściową?
Przepraszam. | Nie obrażając teściowych.
Sir. Mamy sytuację awaryjną | piętro wyżej.
Będzie musiała poczekać.
To nie może czekać.
Przyleciał TWA, znaleźli przy nim | cztery pudełka leków bez pozwolenia,
gdy usiłowali mu je odebrać, | zaczął szaleć.
Tu jest. | Myślimy, że to dla jego ojca.
Było:
Jesteśmy tu, żeby panu pomóc.|Proszę oddać nóż.
- Skąd on jest?|- Jest z Rosji.
Jedyny tłumacz jakiego mamy,|jest teraz w Newark.
Znajdź kogoś, kto dogada|się z tym gościem.
Jest:
/chcesz to bierz
Jesteśmy tu, żeby panu pomóc.
- Skąd on jest? | - Jest z Rosji.
Jedyny tłumacz jakiego mamy, | będzie tu za godzinę.
Znajdź kogoś, kto dogada się | z tym gościem.
Było:
Nazywa się Milo Dragovic.|Mieszka niedaleko ciebie.
Może nie mówić tym samym|dialektem, ale chcę, abyś tłumaczył.
- Musisz mi pomóc wybrnąć z tego bagna.|- Czemu ja tobie pomagać?
Bo nie chcę, żeby komuś stała się krzywda,|a ten facet jest bardzo zdenerwowany.
Po prostu pogadaj z nim i uspokój go.
Zrobisz to, a umieszczę|cię znów w terminalu.
Nie! Bez czerwona pieczątka.|Ja zielony w Nowym Jorku.
Tak.
- Powiedz tak.|- Ok, TAK.
Jest:
Nazywa się Milo Dragovic.
Mieszka niedaleko ciebie.
Może nie mówić tym samym dialektem, | ale chcę, abyś tłumaczył.
- Musisz mi pomóc wybrnąć z tego bagna. | - Czemu ja tobie pomagać?
Bo nie chcę, żeby komuś stała się krzywda, | a ten facet jest bardzo zdenerwowany.
Po prostu pogadaj z nim | i uspokój go.
Zrobisz to, a umieszczę | cię znów w terminalu.
Nie! Bez czerwona pieczątka. | Ja zielony w Nowym Jorku.
- Tak. | - Powiedz tak.
- Tak. | - TAK.
Było:
Panie Dragovic, mamy tu|kogoś, kto z panem porozmawia.
Spakojno.
- Mówisz po rosyjsku?|- Ja Rosjanin.
Spakojno.|Wszystko będzie dobrze.
Jest:
Panie Dragovic, mamy tu kogoś, | kto z panem porozmawia.
Cofnij się ..
Spakojnie.
- Mówisz po rosyjsku? | - Ja Rosjanin.
Spakojna. | Wszystko będzie dobrze.
Było:
Powiedz mu, że musi mieć odpowiednią|licencję, aby eksportować lekarstwa.
Jest:
Powiedz mu, że musi mieć odpowiednią licencję, | aby eksportować lekarstwa.
Było:
On wiezie lekarstwa dla swojego ojca.
Jest:
Nie możesz wieźć to lekarstwo bez dokumentów
... Zrozum mój ojciec zachorował...
...on jest taki mężczyzna ... wszystko sam robi ...
.... dach kryje ...wszystko sam ... drzewo rąbie...
...rozumiesz ...
...zachorował ...6 lat temu tak samo było ....nic nie pomagało ... | ...tylko szukaliśmy tego lekarstwa...
On wiezie lekarstwa dla swojego ojca. | ...to kanadyjskie lekarstwo...
...ja jeszcze mam ...
...(grzecznościowo) idź sobie ...
...mam tylko cztery sztuki...wiecej nie trzeba ...
Było:
- Aby je kupić.|- To nieważne.
Jego samolot wylądował w USA,|więc musi mieć odpowiednie dokumenty.
Nie wiedział o tym, nikt mu nie|powiedział, że musi mieć dokumenty.
Jest:
- Aby je kupić. | - To nieważne.
Jego samolot wylądował w USA, | więc musi mieć odpowiednie dokumenty.
... Skąd mogłem wiedzieć że są takie przepisy ... | ...skoro lekarz mi je sprzedał..
... No to lekarz powinien dać dokument... | ... to ja bym wziął ...
... i już ... | następnym razem napewno go wezmę...
Nie wiedział o tym, nikt mu nie powiedział, | że musi mieć dokumenty.
Było:
Musi mieć papiery ze szpitala, w którym|leczy się jego ojciec i podpis lekarza z Kanady.
Jest:
Musi mieć papiery ze szpitala, w którym leczy się | jego ojciec i podpis lekarza z Kanady.
Było:
- On pana błaga.|- Wiem, widzę, że błaga.
Jest:
... będę się modlić za pana ...
...jeżeli chcesz ...wtedy ...
On pana błaga. | ...proszę...porostu nie zabieraj...
Wiem, widzę, że błaga.
...przyjeżdżaj do nas ...
Było:
Musi pan polecieć następnym|lotem. Leki zostają tutaj.
Jest:
Musi pan polecieć następnym lotem, | leki zostają tutaj.
Było:
Dziękuję, Wiktor,|dobra robota.
Jest:
On powiedział nie
Dziękuję, Wiktor. Dobra robota.
Było:
- Kozy?|- Tak.
Jest:
- Kozy? | - Tak.
Było:
- Tak powiedział?|- Tak.
My nie rozumiemy...|ja nie rozumiem 'koza'.
Jest:
- Tak powiedział? | - Tak.
My nie rozumiemy... | ja nie rozumiem 'koza'.
Było:
Te lekarstwa nie są dla|jego umierającego ojca?
W Krakozji nazwa|ojca jest trochę jak koza.
Jest:
Te lekarstwa nie są | dla jego umierającego ojca?
W Krakozji nazwa ojca | jest trochę jak koza.
Było:
- Tak!|- Nie!
Czytałeś formularze|imigracyjne, niebieskie?
- Niebieskie?|- Tak, niebieskie.
- Niebieskie?|- Niebieskie formularze.
Te, w których jest napisane, że do leków dla zwierząt|nie potrzeba licencji. Wiesz o tym.
Jest:
- Tak! | - Nie!
Czytałeś formularze imigracyjne, niebieskie?
- Niebieskie? | - Tak, niebieskie.
- Niebieskie? | - Niebieskie formularze.
Te, w których jest napisane, że do leków | dla zwierząt nie potrzeba licencji. Wiesz o tym.
Było:
- Bardzo ładnie, Wiktor.|- Nie wiem.
Jest:
- Bardzo ładnie, Wiktor. | - Nie wiem.
Było:
- Teraz chcę, żebyś go zapytał...|- On powiedział...
Jest:
- Teraz chcę, żebyś go zapytał... | - On powiedział...
Było:
I chcę usłyszeć, jak on mówi,|dla kogo są te lekarstwa.
Jest:
I chcę usłyszeć, jak on mówi, | dla kogo są te lekarstwa.
Było:
Proszę odpowiedzieć.|Dla kogo są te leki?
Ok, leki zostają, on wyjeżdża.|To wszystko.
Jest:
..On nie wie dla kogo jest to lekarstwo...
Proszę odpowiedzieć.
Dla kogo są te leki?
Ok, leki zostają, on wyjeżdża. | To wszystko.
Było:
On kocha tę kozę.
Jest:
DZIĘKUJĘ
Kochasz tę kozę.
Było:
Myślisz, że coś mnie powstrzyma|przed wsadzeniem cię znów do celi?
Jest:
Myślisz, że coś mnie powstrzyma | przed wsadzeniem cię znów do celi?
Było:
Zacznij wojnę ze mną,|a zaczniesz wojnę z USA!
I wtedy dowiesz się dlaczego w Krakozji trzeba|czekać w kolejce po najtańszy papier toaletowy...
gdy wujek Sam podciera sobie|dwu-warstwowym od 'Charmin'.
Jest:
Gdy zaczynasz wojnę ze mną, | zaczynasz wojnę z USA!
Było:
Służba imigracyjna z wyciągniętą bronią.
Dixon był gotowy aby strzelać.|Zabić małego człowieka z tabletkami.
Ale wtedy ktoś wszedł do pokoju|i stanął w obronie tego małego człowieka.
Powiedział: Odłóżcie broń.
Powiedział też:|Nikt dzisiaj nie umrze.
Jest:
Służba imigracyjna była gotowa strzelać | i zabić małego człowieka z tabletkami.
Ale wtedy ktoś wszedł do pokoju | i stanął w obronie tego małego człowieka.
Zasłonił go samym sobą.
Powiedział: | Nikt dzisiaj nie będzie umierał.
Było:
- Kto to był?|- Powiedz nam.
Navorski, Wiktor.|Koza, Navorski.
Jest:
- Kto to był? | - Powiedz nam.
Navorski, Wiktor.
Koza, Navorski.
Było:
Czasem trzeba je zignorować|i skoncentrować się na ludziach.
Jest:
Czasem trzeba je zignorować | i skoncentrować się na ludziach.
Było:
Współczucie, Frank.|Na nim opiera się ten kraj.
Możesz się czegoś|nauczyć od Navorskiego.
Rozchmurz się.|To jeszcze nie koniec.
- To dla mnie?|- Tak. Tak.
To dziewicza samoluboryba dla pana.
Czemu chcesz wyjść do Nowego Jorku?
Jest:
Współczucie, Frank. | Na nim opiera się ten kraj.
Możesz się czegoś nauczyć | od Navorskiego.
Rozchmurz się. | To jeszcze nie koniec.
- To dla mnie? | - Tak. Tak.
To miecznik z Wysp Dziewiczych, | dla pana.
Ryba na ścianę.
Czemu chcesz wyjść | do Nowego Jorku?
Było:
- Obietnice w puszcze?|- Tak, obietnice.
Jest:
Obietnice w puszcze?
Tak, obietnice.
Było:
To obietnica człowieka, który tu|utknął, być może na kolejne 10 lat.
Jest:
To obietnica człowieka, który tu utknął, | być może na kolejne 10 lat.
Było:
Też się czujesz, jakbyś|mieszkał na lotnisku?
Jest:
Też się czujesz, | jakbyś mieszkał na lotnisku?
Było:
Mogę cię wywieźć w mojej skrzyni.|Albo wysłać pocztą, dokądkolwiek w USA.
A mój wózek zaopatrzeniowy? Może ukryć się|w środku i wywieziemy go przez...
Jest:
Mogę cię wywieźć w mojej skrzyni. | A potem wysłać pocztą, dokądkolwiek w USA.
A mój wózek zaopatrzeniowy? | Może ukryć się w środku i wywieziemy go przez...
Było:
Wiktor, myślałem, że|chcesz, abyśmy ci pomogli.
- Tak, chcę!|- Jak ma na imię?
Jest:
Wiktor, myślałem, że chcesz, | abyśmy ci pomogli.
- Tak, chcę! | - Więc, jak ma na imię?
Było:
Mieliśmy szukać drogi|wyjścia, a nie wejścia.
- Dobra, to tutaj.|- Lepiej uważaj, Wiktor!
Wiesz, że stewardesy|nie są takie jak normalne kobiety?
Gdy tak latają tam i z powrotem, to im się|przestawia zegar biologiczny, czy coś.
Zawsze są chętne na seks.|Myślisz, że dlaczego ciągle się tak uśmiechają?
Jest:
Mieliśmy szukać drogi wyjścia, | a nie wejścia.
- Dobra, to tutaj. | - Lepiej uważaj, Wiktor!
Wiesz, że stewardesy nie są takie | jak normalne kobiety?
Gdy tak latają tam i z powrotem, to coś im się | przestawia z zegarem biologicznym, czy coś.
Zawsze są chętne na seks. | Myślisz, że dlaczego ciągle się tak uśmiechają?
Było:
Gupta, uspokój się,|idź tam i pilnuj drzwi.
Ty pójdziesz do więzienia...|A co ze mną?
Zapomnij o tym.|Szukaj dalej.
- Warren, powiedziałeś?|- Tak.
Jest:
Gupta, uspokój się, | idź tam i pilnuj drzwi.
Ty pójdziesz do więzienia... | A co ze mną?
Zapomnij o tym.
- Warren, powiedziałeś? | - Tak.
Było:
- Jane?|- Tak.
- Nieźle, Wiktor, pierwsza klasa.|- Kiedy przylatuje?
Jest:
- Jane? | - Tak.
Nieźle, Wiktor, pierwsza klasa.
Kiedy przylatuje?
Było:
Amelio, chciałabyś może,|żeby kupić ci coś?
Jest:
Amelio, chciałabyś może, | żeby kupić ci coś?
Było:
Jeść, by kupować...|Kupować, by jeść...
Jest:
Jeść, by kupować... | Kupować, by jeść...
Było:
- Co powiedziałeś?|- Byłeś kiedyś żonaty?
Jest:
- Co powiedziałeś? | - Byłeś kiedyś żonaty?
Było:
- Zostawiłem ich tam 23 lata temu.|- Dlaczego?
Jest:
Zostawiłem ich tam 23 lata temu.
Dlaczego?
Było:
Zarabiałem tylko tyle pieniędzy, żeby przeżyć.
Pewnego dnia przyszedł policjant|i powiedział, że jestem mu dłużny pieniądze.
Powiedziałem sobie,|że tak już jest, no i zapłaciłem.
Ale następnego dnia|zjawił się ten sam policjant.
I przychodził codziennie,|a ja płaciłem mu, i płaciłem, i płaciłem.
I piątego dnia wziąłem nóż i|dźgnąłem go w klatkę piersiową.
Jest:
Zarabiałem tylko tyle pieniędzy, | żeby przeżyć.
Pewnego dnia przyszedł policjant | i powiedział, że jestem mu dłużny pieniądze.
Powiedziałem sobie, | że to niewielka suma, no i zapłaciłem.
Ale następnego dnia | zjawił się ten sam policjant.
I przychodził codziennie, | a ja płaciłem mu, i płaciłem, i płaciłem.
I piątego dnia wziąłem nóż | i dźgnąłem go w klatkę piersiową.
Było:
Jeśli wrócę do domu,|pójdę do więzienia.
Jest:
Jeśli wrócę do domu, | pójdę do więzienia.
Było:
A jeśli złapią cię w USA?|Deportują cię?
Dopóki moja podłoga jest czysta,|dopóki trzymam głowę nisko...
Nie mają powodów,|żeby mnie deportować.
Nie mają powodu,|żeby interesować się kimś takim jak ja.
{y:i}Lot United Airlines nr 2703 z Rzymu|{y:i}właśnie podjeżdża do bramki C43.
Jest:
A jeśli złapią cię w USA? | Deportują cię?
Dopóki moja podłoga jest czysta, | dopóki trzymam głowę nisko...
Nie mają powodów, | żeby mnie deportować.
Nie mają powodu, żeby interesować się | kimś takim jak ja.
Lot United Airlines nr 2703 z Rzymu | właśnie podjeżdża do bramki C43.
Było:
- Uważaj, jak chodzisz!|- Uważaj trochę!
- Amelia?|- Wiktor?
Jest:
- Uważaj, jak chodzisz! | - Uważaj trochę!
- Amelia? | - Wiktor?
Było:
Prawie mnie zabił.
- Wszystko ok?|- Tak, świetnie.
Jest:
- Prawie mnie zabił. | - Wszystko ok?
Tak, świetnie.
Było:
Hugo Boss,|z wyprzedaży za 149.99.
Jest:
Hugo Boss, | z wyprzedaży za 149.99.
Było:
- Napoleon?|- Tak, i Józefina.
Wiesz, co Napoleon dał Józefinie|w dniu ich ślubu?
Jest:
Napoleon?
Tak, i Józefina.
Wiesz, co Napoleon dał Józefinie | w dniu ich ślubu?
Było:
Jedzenie?|Dzisiaj.
Jest:
Jedzenie? | Dzisiaj.
Było:
Jasne.
- O której?|- W czasie kolacji.
Jest:
Jasne!
- O której? | - W czasie kolacji.
Było:
Nie wiedziałam, że mają tutaj|patio. Bardzo miło.
Jest:
Nie wiedziałam, że mają tutaj patio. | Bardzo miło.
Było:
Tego wieczoru serwujemy|cannelloni lub kurczaka.
Cannelloni, proszę.
Jest:
Tego wieczoru serwujemy | Caladonies lub kurczaka.
Caladonies proszę.
Było:
Wiesz, ze croisaint powstała w Rumunii?
Jest:
Wiesz, że croisaint powstała w Rumunii?
Było:
W 1742 Turcy najechali na Bukareszt...
przeprowadzając atak|z zaskoczenia pod osłoną nocy.
Jest:
W 1742 Turcy najechali | na Bukareszt...
przeprowadzając atak | z zaskoczenia pod osłoną nocy.
Było:
Przepraszam, Wiktor, nikogo tak naprawdę nie|interesuje, gdzie powstała croisaint.
Jest:
Przepraszam, Wiktor, nikogo tak naprawdę | nie interesuje, gdzie powstała croisaint.
Było:
Tak.
Nie.
Jest:
- Tak. | - Nie.
Było:
A faceci, z którymi się|umawiałam myślą, że mam 27.
Jest:
A faceci, z którymi się umawiałam, | myślą, że mam 27.
Było:
Miałam 18 lat, gdy zaczęłam|pracować dla linii lotniczych.
Robię to od ponad 20 lat,|i nie ma sensu dłużej udawać.
Jest:
Miałam 18 lat, gdy zaczęłam pracować | dla linii lotniczych.
Robię to od ponad 20 lat, | i nie ma sensu dłużej udawać.
Było:
Moja książka adresowa poukładana|jest alfabetycznie według miast,
a mój pager zawsze będzie|dzwonił w czasie kolacji.
Jest:
Moja książka adresowa poukładana jest | alfabetycznie według miast,
a mój pager zawsze będzie dzwonił | w czasie kolacji.
Było:
Wiem, że zadzwoni, dlatego|nie mogę go wyłączyć.
Jest:
Wiem, że zadzwoni, | dlatego nie mogę go wyłączyć.
Było:
Dlatego moja mała walizka|jest zawsze spakowana,
na wypadek gdyby chciał się|ze mną zobaczyć w czasie weekendu.
Jest:
Dlatego moja mała walizka | jest zawsze spakowana,
na wypadek gdyby chciał się | ze mną zobaczyć w czasie weekendu.
Było:
Tylko nie wiadomo,|po jaką cholerę.
Jest:
Tylko nie wiadomo, | po jaką cholerę.
Było:
- Co?|- Mieszkam tutaj.
W terminalu.|Bramka 67.
Jest:
- Co? | - Mieszkam tutaj.
W terminalu. | Bramka 67.
Było:
Tak. Dzień i noc.|To mój dom, tak jak dla ciebie.
Powiedzieli mi, że mam|czekać, więc czekam.
Wszyscy, którzy często latają|czują się jak ty, Wiktor.
- Wszyscy czekają.|- Nie.
Wszyscy...|Na lot, na spotkanie...
Nie. Nie. Ja nie czekam na lot,|nie czekam na spotkanie.
Jest:
Tak. Dzień i noc. | To mój dom, tak jak dla ciebie.
Powiedzieli mi, że mam | czekać, więc czekam.
Wszyscy, którzy często latają, | czują się jak ty, Wiktor.
- Wszyscy czekają. | - Nie.
Wszyscy... | Na lot, na spotkanie...
Nie. Nie. Ja nie czekam na lot, | nie czekam na spotkanie.
Było:
Mam pomysł.
Jest:
Mam pomysł!
Było:
Najbardziej na świecie.
Jest:
Najbardziej na świecie!
Było:
Może powinniśmy wymienić|numery telefonów?
Jest:
Może powinniśmy wymienić | numery telefonów?
Było:
Wiesz, co Napoleon dał|Józefinie, gdy zdobył Bawarię?
Jest:
Wiesz, co Napoleon dał Józefinie, | gdy zdobył Bawarię?
Było:
Pokażę ci.|Za 13 dni od teraz.
Jest:
Pokażę ci. | Za 13 dni od teraz.
Było:
Powinienem mu mówić,|co ma robić.
Jest:
Powinienem mu mówić, | co ma robić!
Było:
Obiecuję, że będziesz naprawdę gruby|po zjedzeniu wszystkiego, co ci dam.
Proszę. Musisz to dla mnie zrobić.|To ostatnia rzecz, o którą cię poproszę.
Czeka na twoją odpowiedź.|W Sabaro.
Jest:
Obiecuję, że będziesz naprawdę gruby | po zjedzeniu wszystkiego, co ci dam.
Proszę. Musisz to dla mnie zrobić.
To ostatnia rzecz, o którą cię poproszę.
Czeka na twoją odpowiedź. | W Sabaro.
Było:
- Jak się leciało?|- Dobrze.
Jest:
- Jak się leciało? | - Dobrze.
Było:
Chyba żartujesz. Przechodzę|odprawę 20 razy w miesiącu.
Jest:
Chyba żartujesz. | Przechodzę odprawę 20 razy w miesiącu.
Było:
W mojej pracy są trzy rzeczy,|które naprawdę się liczą.
Jest:
W mojej pracy są trzy rzeczy, | które naprawdę się liczą.
Było:
Znajdź prawdę co do jednego,|a znajdziesz całą prawdę.
Jest:
Znajdź prawdę co do jednego, | a znajdziesz całą prawdę.
Było:
Wiesz, dlaczego tu jest?|I skąd tu przybył?
Jest:
Wiesz, dlaczego tu jest? | I skąd tu przybył?
Było:
Wiesz o tym, że trzyma w torbie|pudełko orzeszków ziemnych?
Jest:
Wiesz o tym, że trzyma w torbie | pudełko orzeszków ziemnych?
Było:
Co on chce z tym zrobić?
Jest:
Co on z tym robi?
Było:
Wiemy, że ma zamiar iść do|Ramada Inn na Lexington Street.
Powiedział ci, dlaczego|przyjechał do Nowego Jorku?
Jest:
Wiemy, że ma zamiar iść do Ramada Inn | na Lexington Street.
Powiedział ci, dlaczego przyjechał | do Nowego Jorku?
Było:
Wiem tylko, że jest pracownikiem|kontraktowym i żyje na walizkach.
- Pracownikiem kontraktowym?|- Tak.
Tak powiedział?
Jest:
Wiem tylko, że jest pracownikiem kontraktowym | i żyje na walizkach.
- Pracownikiem kontraktowym? | - Tak.
Tak ci powiedział?
Było:
Jesteś kobietą, która|może mieć każdego faceta...
Jest:
Jesteś kobietą, która może mieć | każdego faceta...
Było:
To jest coś, czego nigdy nie zrozumie|facet taki jak ty.
Zgaduję, że znowu|spoźniłeś się na swój lot.
Albo masz problem z biurem podróży.
Jest:
To jest coś, czego nigdy nie zrozumie | facet taki jak ty.
Zgaduję, że znowu spóźniłeś się | na swój lot.
Albo już jesteś z powrotem.
Było:
Ty przynajmniej nie jesteś|w tym zbyt dobry.
Jest:
A ty jesteś w tym bardzo dobry.
Było:
Powiedziałeś mi, że masz opóźnienie.|Nigdy nie powiedziałeś, że już od 9 miesięcy...
Może widzisz faceta takiego,|jakim chcesz go zobaczyć?
Jest:
Powiedziałeś mi, że masz opóźnienie. | Nigdy nie powiedziałeś, że już od 9 miesięcy...
Może widzisz faceta takiego, | jakim chcesz go zobaczyć?
Było:
Chcesz wiedzieć, co|jest najśmieszniejsze?
Jest:
Chcesz wiedzieć, | co jest najśmieszniejsze?
Było:
Przyleciałam tu, żeby ci powiedzieć,|że już nie ma go w moim życiu.
Jest:
Przyleciałam tu, żeby ci powiedzieć, | że już nie ma go w moim życiu.
Było:
Byłam zmęczona czekaniem.|Przynajmniej tyle mamy wspólnego.
Amelia, wiesz, co Napoleon dał|Józefinie, gdy zdobył Bawarię?
Jest:
Byłam zmęczona czekaniem. | Przynajmniej tyle mamy wspólnego.
Amelia, wiesz, co Napoleon dał Józefinie, | gdy zdobył Bawarię?
Było:
To był podarek Napoleona|dla Józefiny.
Jest:
To był podarek Napoleona | dla Józefiny.
Było:
Powinna być woda, aż po sufit.
Jest:
Powinna być woda, po sufit.
Było:
Proszę, Wiktor. Tylko mi nie mów,|że twój ojciec jest w tej puszce.
Jest:
Proszę, Wiktor. Tylko mi nie mów, | że twój ojciec jest w tej puszce.
Było:
Mój ojciec, Dymitr Asenov Navorski,|zobaczył tą fotografię...
Jest:
Mój ojciec, Dymitr Navorski, | zobaczył tę fotografię...
Było:
Powiedział, że wpatrywał się|w nią przez następne siedem dni.
Jest:
Powiedział, że wpatrywał się w nią | przez następne siedem dni.
Było:
Sławni jazzmani; Dizzy Gillespie, Thelonious Monk,|Sonny Rollins, Art Blakey, Max Kaminsky...
Jest:
Sławni jazzmani: Dizzy Gillespie, Thelonious Monk, | Sonny Rollins, Art Blakey, Max Kaminsky...
Było:
Po wpatrywaniu się w tę fotografię|przez siedem dni...
mój ojciec miał pomysł,|aby napisać listy do klubów w Nowym Jorku.
Lickety Split, Snookie's Sugar Bowl...
Poprosił zakonnice, aby napisały mu|list po angielsku. I wysłał setki listów.
Jest:
Po wpatrywaniu się w tę fotografię | przez siedem dni...
mój ojciec miał pomysł, aby napisać listy | do klubów w Nowym Jorku.
Legacy Split, Snookey's, Sugar Bowl...
Poprosił przyjaciół, aby pomogli mu | napisać te setki listów.
Było:
Wszyscy się podpisali|i odesłali listy do mojego ojca.
Jest:
Wszyscy się podpisali | i odesłali listy do mojego ojca.
Było:
Mój ojciec umarł, zanim|Benny Golson przysłał mu swój podpis.
Tak więc obiecałem mu.|Dotrzymuję obietnicy.
Obiecałem mu, że pojadę do Nowego Jorku...
odszukam Benny Golsona,|wezmę autograf i schowam w puszce.
I mieszkasz tu cały czas,|żeby zrobić to dla ojca?
Jest:
Mój ojciec umarł, zanim Benny Golson | przysłał mu swój podpis.
Tak więc obiecałem mu. | Dotrzymuję obietnicy.
Obiecałem mu, że pojadę | do Nowego Jorku...
odszukam Benny Golsona, | wezmę autograf i schowam w puszce.
I mieszkasz tu cały czas, | żeby zrobić to dla ojca?
Było:
{y:i}...prawicowy pucz, który|{y:i}obalił prezydenta Vagobagina...
Wznieśmy naczynia i wypijmy toast|za mojego przyjaciela Wiktora - kozę.
Aby już nigdy nie|stracił swojego kraju.
Jest:
Wznieśmy naczynia i wypijmy toast | za mojego przyjaciela Wiktora - kozę.
Aby już nigdy nie stracił | swojego kraju!
Było:
Amelia! Wróciłaś wcześniej!
Pokój po wojnie|Wojna, pokój. Zobacz!
Wojna w Krakozji się skończyła!|Pokój. Wojna się skończyła.
- Pamiętasz mojego przyjaciela?|- Tak.
Pracuje w Waszyngtonie|i ma wiele powiązań.
To jest przepustka. Jednodniowa|wiza awaryjna. Z twoim imieniem.
- Wiza?|- Tak.
- Od twojego przyjaciela?|- Tak.
Po prostu jedź do Nowego Jorku,|weź ostatni autograf i włóż go do puszki.
- Idę do Nowego Jorku?|- Tak!
Jest:
Amelia! Słyszałaś, co się stało?
Chodź. | Nie ma wojny!
Wojna w Krakozji się skończyła! | Pokój. Wojna się skończyła.
- Pamiętasz mojego przyjaciela? | - Tak.
Pracuje w Waszyngtonie | i ma wiele powiązań.
To jest przepustka. Jednodniowa wiza awaryjna. | Z twoim imieniem.
- Wiza? | - Tak.
- Od twojego przyjaciela? | - Tak.
Po prostu jedź do Nowego Jorku, | weź ostatni autograf i włóż go do puszki.
- Idę do Nowego Jorku? | - Tak!
Było:
Amelio? Ty idziesz ze mną Nowy Jork?
Twój przyjaciel zrobił to dla mnie.|Dlaczego zrobił to dla mnie?
Jest:
Amelio? | Ty idziesz ze mną Nowy Jork?
Twój przyjaciel zrobił to dla mnie.
Dlaczego zrobił to dla mnie?
Było:
Powiedziałam ci, żebyś|trzymał się ode mnie z daleka.
Ale ty nie zrozumiałeś.|Myślę, że byłeś zmieszany.
Nie, nie. Byłem zmieszany|ze wszystkim innym, ale nie zmieszany...
Jest:
Powiedziałam ci, żebyś trzymał się | ode mnie z daleka.
Ale ty nie zrozumiałeś.
Myślę, że byłeś zmieszany.
Nie, nie. Byłem zmieszany | ze wszystkim innym, ale nie zmieszany...
Było:
Wiesz, co Napoleon dał|Józefinie jako prezent ślubny?
Jest:
Wiesz, co Napoleon dał Józefinie | jako prezent ślubny?
Było:
{y:i}...świętują na ulicach|{y:i}i w miejscowych pubach.
{y:i}Flaga Krakozji znów powiewa|{y:i}na szczycie budynku parlamentu.
- Cześć, kotku.|- Cześć.
Jest:
- Cześć, kotku. | - Cześć.
Było:
Cześć, Dolores.|Dzisiaj mam to.
Jest:
Cześć, Dolores. | Dzisiaj mam to.
Było:
To jest jednodniowa wiza|wydawana w nagłych wypadkach.
Jej autentyczność musi być zatwierdzona|przez podpis kierownika.
Jest:
To jest jednodniowa wiza | wydawana w nagłych wypadkach.
Jej autentyczność musi być zatwierdzona | przez podpis kierownika.
Było:
Dziwne, prawda Wiktor?|Gdy czekasz na coś tak długo...
Jest:
Dziwne, wiesz, gdy czekasz | na coś tak długo...
Było:
Ten identyfikator oznacza,|że zostałem oficerem operacyjnym CDB.
To znaczy, że moja władza nad|bezpieczeństwem lotniska jest absolutna.
Jest:
Ten identyfikator oznacza, | że zostałem oficerem operacyjnym CDB.
To znaczy, że moja władza | nad bezpieczeństwem lotniska jest absolutna.
Było:
Proszę wskazać panu Navorskiemu|drogę do terminalu...
i dopilnować, aby|nie spóźnił się na lot.
Jest:
Proszę wskazać panu Navorskiemu | drogę do terminalu...
i dopilnować, aby nie spóźnił się na lot.
Było:
Nie utrudniaj tego, Wiktor.
Jest:
Nie utrudniaj tego, Wiktor!
Było:
Jesteś pewien,|że chcesz to zrobić?
Jest:
Jesteś pewien, | że chcesz to zrobić?
Było:
Jednym z moich obowiązków jako oficera|operacyjnego, jest usuwanie niepożądanych...
Jest:
Jednym z moich obowiązków jako oficera operacyjnego, | jest usuwanie niepożądanych...
Było:
Jak ten koleś, Joe Mulroy,|myślę, że go znasz.
Spędził tu 20 lat, ale wyszło na jaw,|że po godzinach urządza gry w pokera...
i przynosi tam alkohol i marihuanę.
Biedny facet, straci emeryturę.|Słyszałem, że ma dzieci.
Jest też ten facet,|Enrique Cruz.
Jest:
Jak ten koleś, Joe Mulroy, | myślę, że go znasz.
Spędził tu 20 lat, ale wyszło na jaw, | że po godzinach urządza gry w pokera...
i przynosi na nie alkohol i marihuanę.
Biedny facet, straci emeryturę. | Słyszałem, że ma dzieci.
Jest też ten facet, | Enrique Cruz.
Było:
Jak się okazuje, wpuszcza ludzi do|obszaru przygotowywania jedzenia.
A to poważne naruszenie|zasad bezpieczeństwa.
Biedny facet,|podobno niedawno się ożenił.
Jest:
Jak się okazuje, wpuszcza ludzi | do obszaru przygotowywania jedzenia.
A to poważne naruszenie | zasad bezpieczeństwa.
Biedny facet, | podobno niedawno się ożenił.
Było:
No i jest jeszcze Gobta Rajan.
Jest:
No i jest jeszcze Gupta Rajan.
Było:
Ale okazuje się, że jest ścigany|za atak na policjanta w Indiach w 1979.
Jest:
Ale okazuje się, że jest ścigany | za obrazę policjanta w Indiach w 1979.
Było:
- Przepraszam, co powiedziałeś?|- Pojadę do domu.
Zostaw ich w spokoju.|Pojadę.
- Dzisiaj?|- Tak.
Jeśli nie wsiądziesz do tego|samolotu, wszyscy przepadną.
- Rozumiesz?|- Tak.
Jest:
- Przepraszam, co powiedziałeś? | - Pojadę do domu.
Zostaw ich w spokoju. | Pojadę.
- Dzisiaj? | - Tak.
Jeśli nie wsiądziesz do tego samolotu, | wszyscy przepadną.
- Rozumiesz? | - Tak.
Było:
Nie wierzę w to.
Jest:
Było:
Możesz z nimi walczyć.|Pomożemy ci.
Wiktor, zawdzięczam ci tak wiele.|Pozwól sobie pomóc.
Wiktor. Słuchaj,|co mówi twój przyjaciel.
Jesteśmy twoimi przyjaciółmi.|Teraz my jesteśmy twoją rodziną.
Jest:
Możesz z nimi walczyć. | Pomożemy ci.
Wiktor, zawdzięczam ci tak wiele. | Pozwól sobie pomóc.
Wiktor. | Słuchaj, co twój przyjaciel mówi.
Jesteśmy twoimi przyjaciółmi. | Teraz my jesteśmy twoją rodziną.
Było:
Myśleliśmy, że pójdziesz do tych drzwi|i będziesz z nimi walczył.
Jest:
Myśleliśmy, że pójdziesz do tych drzwi | i będziesz z nimi walczył.
Było:
- Wojna się skończyła.|- Więc idź!
Jest:
- Wojna się skończyła. | - Więc idź!
Było:
Jedź do domu|i powiedz, że nie dałeś rady!
Byłeś tak blisko od Ameryki, ale nie|masz odwagi, żeby przejść pozostałą drogę.
- Jesteś tchórzem.|- Czasami.
Jest:
Jedź do domu i powiedz, | że nie dałeś rady!
Byłeś tak blisko od Ameryki, ale nie masz odwagi, | żeby przejść pozostałą drogę.
- Jesteś tchórzem. | - Czasami.
Było:
Jesteś tchórzem!
Niedobrze mi się robi!
Jest:
Jesteś tchórzem.
Rzygać mi się chce!
Było:
No, popatrz na mnie.
Jest:
No, popatrz na mnie!
Było:
{y:b}LOT DO KRAKOZJI
{y:b}OPÓŹNIONY
Jest:
LOT DO KRAKOZJI
OPÓŹNIONY
Było:
Czy ktoś może mi powiedzieć,|co się tam do cholery dzieje!?
Jest:
Czy ktoś może mi powiedzieć, | co się tam do cholery dzieje?
Było:
- Monika, Wiktor wychodzi.|- Wiem, leci do domu.
Nie, idzie do frontowych|drzwi, wychodzi do miasta.
Co? O Boże!
Masz tu aparat dla kuzynki Katii.
Nie wiem gdzie idziesz, ale|weź to, żeby było ci ciepło w stopy.
- Wszyscy na pozycjach?|{y:i}- Tak.
Jest:
Monika, Wiktor wychodzi.
Wiem, leci do domu.
Nie, idzie do frontowych drzwi, | wychodzi do miasta.
Co? O, Boże!
Masz tu aparat.
Nie wiem gdzie idziesz, ale weź to, | żeby było ci ciepło w stopy.
Wszyscy na pozycjach?
Tak.
Było:
Stój, Wiktor.|Spokojnie.
Jest:
Stój, Wiktor. | Spokojnie.
Było:
To drzwi wejściowe do Nowego Jorku.|Drzwi do USA.
Jest:
To drzwi wejściowe do Nowego Jorku. | Drzwi do USA.
Było:
Pada śnieg.|Będziesz tego potrzebował.
Jest:
Pada śnieg. | Będziesz tego potrzebował.
Było:
Nie...
Nie. Nie.|Nie...
Jest:
Było:
Postaraj się nie utknąć,|tam gdzie idziesz.
Aresztować go!|Aresztować go!
Jest:
Aresztować go!
Aresztować go!
Dziękuję.
Było:
Proszę jechać autostradą Van Wyck'a|do mostu Queensboro...
Będzie szybciej niż BQE.
Jest:
Proszę jechać autostradą | przez most...
Było:
Kiedy przyjechałeś do Nowego Jorku?
Jest:
Kiedy przyjechałeś do NY?
Było:
Chce pan, żebyśmy zablokowali wyjazd|i przeczesali wszystkie samochody?
Jest:
Chce pan, żebyśmy zablokowali wyjazd | i przeczesali wszystkie samochody?
Było:
17:30 z Tokio właśnie wylądował.
Mamy dwa samoloty w kolejce do startu,|i nadciągającą śnieżycę.
Noc jest jeszcze młoda,|a 1500 ludzi nie może się spóźnić.
Jest:
17:40 z Tokio właśnie wylądował.
Mamy dwa samoloty przy terminalu, | i nadciągającą śnieżycę.
Noc jest jeszcze młoda, | a 50 tysięcy ludzi nie może się spóźnić.
Było:
Wszyscy do środka.|Chodźmy.
Jest:
Wszyscy do środka. | Chodźmy.
Było:
Nie, nie chcę zameldować.|Chcę się udać w to miejsce.
Bar hotelowy, to zaraz za rogiem.
Mają muzykę na żywo co wieczór.|Lubi pan jazz?
Fortepian jest w porządku.|Trochę wiecej basów...
Zagrajmy "Killer Joe".|Dobrze wyszło wczoraj wieczorem.
Jest:
Nie, nie chcę zameldować. | Chcę się udać w to miejsce.
The Loby, to zaraz za rogiem.
Mają muzykę na żywo co wieczór, | lubi pan jazz?
Zagrajmy "Killer Joe".
Było:
- Pan nazywa się Benny Golson?|- Tak, to ja.
Benny Golson, nazywam się|Wiktor Navorski z Krakozji.
Mój ojciec, Dymitr Asenov Navorski,|był wielkim fanem pańskiej muzyki.
Oh, fan jazzu.|Fantastycznie!
Jest:
- Pan nazywa się Benny Golson? | - Tak, to ja.
Benny Golson, nazywam się | Wiktor Navorski z Krakozji.
Mój ojciec, Dymitr Navorski, | był wielkim fanem pańskiej muzyki.
Och, fan jazzu. | Fantastycznie!
Było:
Mógę to zrobić za chwilę?|Teraz musimy zaczynać.
- To tylko chwila.|- Zaczekam.
Jest:
Za chwilkę, musimy teraz zacząć.
- To tylko chwila. | - Zaczekam.