o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
57392 (jako 'było') z ID:
89402 (jako 'jest').
Było:
movie info: XVID 576x336 25.0fps 698.6 MB|/SubEdit b.3939 (http://subedit.prv.pl)/
Wtedy Bóg rzekł.|''Niech się stanie światłość.''
Jest:
Panie i panowie, młodzi i starsi,
może się to wydać dziwne,
że wygłaszam tę mowę | przed rozpoczęciem seansu,
ale temat filmu jest niezwykły -
jest to opowieść o narodzinach | wolności. Opowieść o Mojżeszu.
Jak wielu z was wie,
Biblia pomija jakieś | 30 lat z życia Mojżesza,
tj.od momentu, kiedy był | trzymiesięcznym niemowlęciem
i córka faraona, Bitia, | znalazła go wśród sitowia
i zabrała na dwór egipski,
aż do czasu, kiedy dowiedział się, | że jest Hebrajczykiem
i zabił Egipcjanina.
W poznaniu wydarzeń pominiętych lat | pomogli nam starożytni historycy,
tacy jak: Filo i Jozefus.
Filo pisał w czasach, kiedy | po ziemi chodził Jezus z Nazaretu,
a Jozefus jakieś 50 lat później,
i był świadkiem zniszczenia | Jeruzalem przez Rzymian.
Dokumenty, do których mieli dostęp | nie dotrwały do naszych czasów,
ulegając zniszczeniu | lub zagubieniu.
Nasz film stawia pytanie,
czy życie ludzkie powinno | podlegać prawom boskim,
czy też zachciankom dyktatora, | takiego jak Ramzes.
Czy ludzie są własnością państwa,
czy też, wedle boskich zasad, | wolnymi duszami?
Ta sama walka toczy się | i w czasach obecnych.
Naszym celem nie było | stworzenie nowej opowieści,
jedynie przekazanie tego, | co z boskiej przyczyny
stało się 3,000 lat temu.
Pięcioksiąg Mojżesza.
Film trwa trzy godziny | i 39 minut.
Będzie również antrakt.
Dziękuję państwu za uwagę.
Wtedy Bóg rzekł. | ''Niech się stanie światłość.''
Było:
a z tej światłości|Bóg stworzył życie na Ziemi.
Człowiek otrzymał panowanie|nad wszystkimi rzeczami na Ziemi
oraz prawo wyboru|między dobrem a złem,
Jest:
a z tej światłości | Bóg stworzył życie na Ziemi.
Człowiek otrzymał panowanie | nad wszystkimi rzeczami na Ziemi
oraz prawo wyboru | między dobrem a złem,
Było:
bo nie znali światła|Bożego prawa.
Jest:
bo nie znali światła | Bożego prawa.
Było:
Narody podbite zostały|zmuszone służyć zdobywcom.
Słabi zostali zmuszeni|służyć silnym.
Jest:
Narody podbite zostały | zmuszone służyć zdobywcom.
Słabi zostali zmuszeni | służyć silnym.
Było:
Egipcjanie zmuszali|dzieci lzraela
Jest:
Egipcjanie zmuszali | dzieci Izraela
Było:
czyniąc ich życie gorzkim|pod jarzmem ucisku.
Więc wołali do Boga,|a Bóg ich wysłuchał.
Jest:
czyniąc ich życie gorzkim | pod jarzmem ucisku.
Więc wołali do Boga, | a Bóg ich wysłuchał.
Było:
w skromnej chacie Amrama|i Joszabel, ziarno człowieka,
w którego umyśle i sercu|wypisane zostaną
Jest:
w skromnej chacie Amrama | i Joszabel, ziarno człowieka,
w którego umyśle i sercu | wypisane zostaną
Było:
Jeden człowiek miał stanąć|przeciwko całemu imperium.
Zeszłej nocy nasi astrologowie|ujrzeli, jak zła gwiazda
Jest:
Jeden człowiek miał stanąć | przeciwko całemu imperium.
Zeszłej nocy nasi astrologowie | ujrzeli, jak zła gwiazda
Było:
Który z narodów ośmieliłby się|wyciągnąć przeciwko nam swój miecz?
- Nieprzyjaciel jest w sercu Egiptu.|- Co?
Hebrajscy niewolnicy|z ziemi Goszen.
Jest:
Który z narodów ośmieliłby się | wyciągnąć przeciwko nam swój miecz?
- Nieprzyjaciel jest w sercu Egiptu. | - Co?
Hebrajscy niewolnicy | z ziemi Goszen.
Było:
Kajdany przerobiono już|do tej pory na miecze.
Wierzą w proroctwo wyzwoliciela,|który wyprowadzi ich z niewoli.
- Gwiazda zwiastuje jego narodziny.|- Niech więc Hebrajczycy umrą.
Jest:
Kajdany przerobiono już | do tej pory na miecze.
Wierzą w proroctwo wyzwoliciela, | który wyprowadzi ich z niewoli.
- Gwiazda zwiastuje jego narodziny. | - Niech więc Hebrajczycy umrą.
Było:
lm więcej mamy niewolników,|tym więcej wytworzą cegieł.
Wolałbym mniej cegieł|i mniej Hebrajczyków w Goszen.
Jest:
lm więcej mamy niewolników, | tym więcej wytworzą cegieł.
Wolałbym mniej cegieł | i mniej Hebrajczyków w Goszen.
Było:
Skoro ten wyzwoliciel|jest wśród nowonarodzonych,
Jest:
Skoro ten wyzwoliciel | jest wśród nowonarodzonych,
Było:
Każde nowonarodzone dziecię|hebrajskie płci męskiej ma umrzeć.
Niech tak zostanie zapisane,|niech tak się stanie.
Jest:
Każde nowonarodzone dziecię | hebrajskie płci męskiej ma umrzeć.
Niech tak zostanie zapisane, | niech tak się stanie.
Było:
Boże Abrahama,|weź moje dziecko w swe ręce,
Jest:
Boże Abrahama, | weź moje dziecko w swe ręce,
Było:
ldź za nim, Miriam.|Obserwuj koszyk z sitowia.
Jest:
ldź za nim, Miriam. | Obserwuj koszyk z sitowia.
Było:
- Dlaczego nie powiedziałaś ''nie''?|- Nie pomyślała o tym.
Jest:
- Dlaczego nie powiedziałaś ''nie''? | - Nie pomyślała o tym.
Było:
Robisz się za tłusta.|Za dużo ciastek sezamowych!
Złap kwiat lotosu,|a spełni się twe życzenie.
O co byś prosiła,|o złoto, czy o mężczyznę?
Oczywiście, że o złoto. Wtedy|mogłabym mieć każdego mężczyznę!
Jest:
Robisz się za tłusta. | Za dużo ciastek sezamowych!
Złap kwiat lotosu, | a spełni się twe życzenie.
O co byś prosiła, | o złoto, czy o mężczyznę?
Oczywiście, że o złoto. Wtedy | mogłabym mieć każdego mężczyznę!
Było:
Memnet, ty chyba lubisz|być nieszczęśliwa.
Głupie! Rozmawiać o pustych sercach|w obliczu córki faraona.
Cóż jest w jej sercu ponad|wspomnienia zmarłego męża?
Jest:
Memnet, ty chyba lubisz | być nieszczęśliwa.
Głupie! Rozmawiać o pustych sercach | w obliczu córki faraona.
Cóż jest w jej sercu ponad | wspomnienia zmarłego męża?
Było:
Bitia potrafi rzucić|na krokodyla czar.
Jest:
Bitia potrafi rzucić | na krokodyla czar.
Było:
- Czy mamy ci pomóc go wydostać?|- Memnet, odeślij dziewczęta.
Widzicie, coście narobiły.|Wracajcie do pałacu, no już.
- Wszystkie. Muzykanci też.|- Nie skrzywdziłybyśmy Bitii.
Jest:
- Czy mamy ci pomóc go wydostać? | - Memnet, odeślij dziewczęta.
Widzicie, coście narobiły. | Wracajcie do pałacu, no już.
- Wszystkie. Muzykanci też. | - Nie skrzywdziłybyśmy Bitii.
Było:
- Ciebie wszystko męczy.|- No już. Już was tu nie ma.
Pośpieszcie się!|Wystarczająco ją skrzywdziłyście.
- Co tam znalazłaś?|- Odpowiedź na moje modlitwy.
Jest:
- Ciebie wszystko męczy. | - No już. Już was tu nie ma.
Pośpieszcie się! | Wystarczająco ją skrzywdziłyście.
- Co tam znalazłaś? | - Odpowiedź na moje modlitwy.
Było:
l uprosił boga Nilu, aby mi|przysłał tego pięknego chłopca.
Wiesz, co oznacza wzór|na tej tkaninie?
Jest:
l uprosił boga Nilu, aby mi | przysłał tego pięknego chłopca.
Wiesz, co oznacza wzór | na tej tkaninie?
Było:
Dworski? To tkanina|hebrajskich niewolników.
Został spuszczony na wodę,|aby ocalał od śmierci.
Jestem córką faraona,|a to mój syn.
Jest:
Dworski? To tkanina | hebrajskich niewolników.
Został spuszczony na wodę, | aby ocalał od śmierci.
Jestem córką faraona, | a to mój syn.
Było:
Moja matka, i jej matka przed nią,|zostały wybrane do służby faraona.
Nie będę patrzeć, jak syn|niewolnika zostaje księciem Egiptu.
Jest:
Moja matka, i jej matka przed nią, | zostały wybrane do służby faraona.
Nie będę patrzeć, jak syn | niewolnika zostaje księciem Egiptu.
Było:
Zobaczysz go kroczącego|z głową w chmurach.
Będziesz mu służyć tak,|jak służysz mnie.
Napełnij koszyk wodą.|Niech zamilknie na zawsze.
Jest:
Zobaczysz go kroczącego | z głową w chmurach.
Będziesz mu służyć tak, | jak służysz mnie.
Napełnij koszyk wodą. | Niech zamilknie na zawsze.
Było:
Co pogrzebałaś w Nilu,|pogrzebałaś też w swoim sercu.
- Przysięgnij.|- Zachowam milczenie.
Dzień, w którym złamiesz przysięgę,|będzie ostatnim w twoim życiu.
Będziesz chwałą Egiptu,|mój synu.
Wielki w słowach i czynach.|Królowie będą ci się kłaniać.
Twoje imię|będzie znane po wieki.
Jest:
Co pogrzebałaś w Nilu, | pogrzebałaś też w swoim sercu.
- Przysięgnij. | - Zachowam milczenie.
Dzień, w którym złamiesz przysięgę, | będzie ostatnim w twoim życiu.
Będziesz chwałą Egiptu, | mój synu.
Wielki w słowach i czynach. | Królowie będą ci się kłaniać.
Twoje imię | będzie znane po wieki.
Było:
ponieważ wydobyłam cię z wody,|będziesz się zwał Mojżesz.
Jego przyjście obwieszczają|z daleka, prawda, mój synu?
Taka przychylność ludu może|być niebezpieczna, Wielki Seti.
Jest:
ponieważ wydobyłam cię z wody, | będziesz się zwał Mojżesz.
Jego przyjście obwieszczają | z daleka, prawda, mój synu?
Taka przychylność ludu może | być niebezpieczna, Wielki Seti.
Było:
Sława może zwrócić księcia|przeciw jego faraonowi.
Zazdrość może zwrócić|brata przeciw bratu.
Jest:
Sława może zwrócić księcia | przeciw jego faraonowi.
Zazdrość może zwrócić | brata przeciw bratu.
Było:
Piękno zaś, dla silnych.|To właśnie masz na myśli.
Jeżeli chodzi ci o Nefretiri,|to tak, mój ojcze.
Jest:
Piękno zaś, dla silnych. | To właśnie masz na myśli.
Jeżeli chodzi ci o Nefretiri, | to tak, mój ojcze.
Było:
czy może fakt, że poślubi tego,|kogo wybiorę na swego następcę?
Jest:
czy może fakt, że poślubi tego, | kogo wybiorę na swego następcę?
Było:
Ten, kto będzie najlepiej|władał Egiptem.
Jestem to winny moim przodkom...|nie moim synom.
- Więc ja nim będę.|- Doprawdy?
Nie pozwól, abyś z powodu ambicji|stracił swój książęcy pukiel.
Wysłałem Mojżesza, aby zburzył|miasto. Wraca tryumfalnie.
Wysłałem ciebie, abyś zbudował|miasto. Gdzie ono jest?
Powstanie, kiedy zasieję|w sercach niewolników strach.
Jest:
Ten, kto będzie najlepiej | władał Egiptem.
Jestem to winny moim przodkom... | nie moim synom.
- Więc ja nim będę. | - Doprawdy?
Nie pozwól, abyś z powodu ambicji | stracił swój książęcy pukiel.
Wysłałem Mojżesza, aby zburzył | miasto. Wraca tryumfalnie.
Wysłałem ciebie, abyś zbudował | miasto. Gdzie ono jest?
Powstanie, kiedy zasieję | w sercach niewolników strach.
Było:
żaden udawany brat nie dostanie|nigdy twojej korony...
Jest:
żaden udawany brat nie dostanie | nigdy twojej korony...
Było:
Ten, kogo wybiorę,|otrzyma moją koronę...
Jest:
Ten, kogo wybiorę, | otrzyma moją koronę...
Było:
Trąby ogłaszają całemu światu,|że powrócił do mnie.
Jest:
Trąby ogłaszają całemu światu, | że powrócił do mnie.
Było:
A bicie mojego serca|zagłusza cały ten hałas.
Słyszysz, Memnet? Jego imię|jest na ustach całego miasta.
Jest:
A bicie mojego serca | zagłusza cały ten hałas.
Słyszysz, Memnet? Jego imię | jest na ustach całego miasta.
Było:
Przywiózł ze sobą|dumę Etiopii.
Jest:
Przywiózł ze sobą | dumę Etiopii.
Było:
Słyszeliśmy, jak|wydobyłeś z Nilu ibisa,
aby zabić jadowite węże,|podczas oblężenia miasta Sabby.
Oby moje silne ramiona|mogły ci długo służyć.
Kim jest ten piękny, młody bóg|przybywający do domu faraona?
Nie muszę dodawać, że podzielam|jej radość z twojego powrotu.
Jest:
Słyszeliśmy, jak | wydobyłeś z Nilu ibisa,
aby zabić jadowite węże, | podczas oblężenia miasta Sabby.
Oby moje silne ramiona | mogły ci długo służyć.
Kim jest ten piękny, młody bóg | przybywający do domu faraona?
Nie muszę dodawać, że podzielam | jej radość z twojego powrotu.
Było:
Rozkaż im, aby uklękli|przed faraonem.
Jest:
Rozkaż im, aby uklękli | przed faraonem.
Było:
Król Etiopii i jego siostra,|przybyli tu jako przyjaciele,
jako sojusznicy w obronie|naszych południowych bram.
Mój syn postąpił z wami|roztropnie, Etiopczycy.
Jest:
Król Etiopii i jego siostra, | przybyli tu jako przyjaciele,
jako sojusznicy w obronie | naszych południowych bram.
Mój syn postąpił z wami | roztropnie, Etiopczycy.
Było:
Wielki królu, wyświadcz mi|tylko jedną przysługę.
Ten zielony kamień|z naszych gór...
pozwól mi podarować go księciu...|bo jest nie tyko dobry...
Jest:
Wielki królu, wyświadcz mi | tylko jedną przysługę.
Ten zielony kamień | z naszych gór...
pozwól mi podarować go księciu... | bo jest nie tyko dobry...
Było:
Bogowie przychylnie patrzą na|nieprzyjaciół honorujących zdobywcę.
Jest:
Bogowie przychylnie patrzą na | nieprzyjaciół honorujących zdobywcę.
Było:
Boski, oto trybut Etiopii|w całej krasie!
Jest:
Boski, oto trybut Etiopii | w całej krasie!
Było:
W dół Nilu podąża 20 barek|pełnych takich bogactw.
Kłody mahoniu i mirry,|do twojego nowego miasta-skarbca.
Jest:
W dół Nilu podąża 20 barek | pełnych takich bogactw.
Kłody mahoniu i mirry, | do twojego nowego miasta-skarbca.
Było:
- Ale nie mam nowego miasta-skarbca.|- l nie będziesz miał.
Niewolnicy wolą umierać,|niż zginać plecy w służbie.
Jest:
- Ale nie mam nowego miasta-skarbca. | - l nie będziesz miał.
Niewolnicy wolą umierać, | niż zginać plecy w służbie.
Było:
Wierzą, że przybył wyzwoliciel,|aby ich wyprowadzić z domu niewoli.
Jest:
Wierzą, że przybył wyzwoliciel, | aby ich wyprowadzić z domu niewoli.
Było:
Jego przyjście przepowiadano|od czasów mego ojca.
Ty usprawiedliwiasz nim teraz|swoje niepowodzenia.
Jest:
Jego przyjście przepowiadano | od czasów mego ojca.
Ty usprawiedliwiasz nim teraz | swoje niepowodzenia.
Było:
Jeżeli mi nie wierzysz,|niech Mojżesz zbuduje miasto.
Nie! On stara się trzymać|Mojżesza z dala od ciebie, Seti.
Jest:
Jeżeli mi nie wierzysz, | niech Mojżesz zbuduje miasto.
Nie! On stara się trzymać | Mojżesza z dala od ciebie, Seti.
Było:
Nasze koguty będą chyba|piały ciszej na innym dachu.
Jest:
Nasze koguty będą chyba | piały ciszej na innym dachu.
Było:
Zadowoliłbyś swojego faraona,|Mojżeszu?
- Twoje życzenie jest moją wolą.|- Więc to ty zbudujesz miasto.
Jest:
Zadowoliłbyś swojego faraona, | Mojżeszu?
- Twoje życzenie jest moją wolą. | - Więc to ty zbudujesz miasto.
Było:
Ramzesie, czy wierzysz, że ten|wyzwoliciel niewolników to mit?
Jest:
Ramzesie, czy wierzysz, że ten | wyzwoliciel niewolników to mit?
Było:
Liczy się to,|że niewolnicy w niego wierzą.
Jest:
Liczy się to, | że niewolnicy w niego wierzą.
Było:
Dowiedz się, czy ten wyzwoliciel|to mit, czy człowiek.
Jeżeli to mit,|przynieś mi go w butelce.
A jeżeli człowiek,|przyprowadź go w kajdanach.
Niech tak będzie zapisane,|niech tak się stanie.
Twój zapach jest jak wino|Babilonu. Mógłbym...
Ale ty jesteś przyszłą królową,|a zgodnie z naszym prawem
Jest:
Dowiedz się, czy ten wyzwoliciel | to mit, czy człowiek.
Jeżeli to mit, | przynieś mi go w butelce.
A jeżeli człowiek, | przyprowadź go w kajdanach.
Niech tak będzie zapisane, | niech tak się stanie.
Twój zapach jest jak wino | Babilonu. Mógłbym...
Ale ty jesteś przyszłą królową, | a zgodnie z naszym prawem
Było:
A Setiemu tak. W czasie twojej|nieobecności dużo o tobie mówił.
Ale jeśli ci się nie powiedzie,|będziesz księciem prowincji,
Jest:
A Setiemu tak. W czasie twojej | nieobecności dużo o tobie mówił.
Ale jeśli ci się nie powiedzie, | będziesz księciem prowincji,
Było:
Zbuduj mu miasto,|a Seti nie odmówi ci niczego.
Zbuduję to miasto z miłości|do Setiego, a nie dla tronu Egiptu.
Jest:
Zbuduj mu miasto, | a Seti nie odmówi ci niczego.
Zbuduję to miasto z miłości | do Setiego, a nie dla tronu Egiptu.
Było:
Ogień, jaki roznieciłaś|płonie teraz blisko tronu.
Twój język wykopie ci|grób, Memnet.
Jest:
Ogień, jaki roznieciłaś | płonie teraz blisko tronu.
Twój język wykopie ci | grób, Memnet.
Było:
Twarz, której szukałem najpierw,|a znajduję dopiero teraz, matko.
Dziękowałam bogom za twój|szczęśliwy powrót.
A tu znajduję cię|w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
W upajającym|niebezpieczeństwie, matko.
Jeśli możesz, ożeń się z nią, synu,|ale nigdy się w niej nie zakochuj.
Przysporzę mu mniej zmartwień,|niż Hebrajczycy z Goszen.
Jest:
Twarz, której szukałem najpierw, | a znajduję dopiero teraz, matko.
Dziękowałam bogom za twój | szczęśliwy powrót.
A tu znajduję cię | w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
W upajającym | niebezpieczeństwie, matko.
Jeśli możesz, ożeń się z nią, synu, | ale nigdy się w niej nie zakochuj.
Przysporzę mu mniej zmartwień, | niż Hebrajczycy z Goszen.
Było:
Dosyć się nażłopałeś.|Pozbieraj cegły i do roboty.
Jest:
Dosyć się nażłopałeś. | Pozbieraj cegły i do roboty.
Było:
- Hej! Lilio wodna!|- Mam na imię Lilia.
Dla mnie jesteś kwiatem,|a ja jestem spragniony.
Jest:
- Hej! Lilio wodna! | - Mam na imię Lilia.
Dla mnie jesteś kwiatem, | a ja jestem spragniony.
Było:
Czy potrzeba wody całego Nilu,|aby ugasić twoje pragnienie?
Jest:
Czy potrzeba wody całego Nilu, | aby ugasić twoje pragnienie?
Było:
Uważaj, mój ukochany.|Oczy Datana widzą przez kamień.
Datan to sęp żywiący się|ciałami własnych ludzi.
Jest:
Uważaj, mój ukochany. | Oczy Datana widzą przez kamień.
Datan to sęp żywiący się | ciałami własnych ludzi.
Było:
Czy życie w niewoli|jest lepsze niż śmierć?
Jest:
Czy życie w niewoli | jest lepsze niż śmierć?
Było:
Nadzieja? Po szczytach|każdej nadziei kroczy Datan.
Jest:
Nadzieja? Po szczytach | każdej nadziei kroczy Datan.
Było:
Baka, nadworny budowniczy,|powiedział, że mogę na tobie polegać.
Jest:
Baka, nadworny budowniczy, | powiedział, że mogę na tobie polegać.
Było:
Podobno, za odpowiednią cenę,|sprzedałbyś własną matkę.
Kimże ja jestem, żeby zaprzeczać|słowu nadwornego budowniczego?
Gdzie jest ten przyszły|wyzwoliciel Hebrajczyków?
Jest:
Podobno, za odpowiednią cenę, | sprzedałbyś własną matkę.
Kimże ja jestem, żeby zaprzeczać | słowu nadwornego budowniczego?
Gdzie jest ten przyszły | wyzwoliciel Hebrajczyków?
Było:
- Ale można się tego dowiedzieć.|- Bez wątpienia.
Jest:
- Ale można się tego dowiedzieć. | - Bez wątpienia.
Było:
Dodaj do nich oczy łasicy|i znajdź mi tego wyzwoliciela.
Jest:
Dodaj do nich oczy łasicy | i znajdź mi tego wyzwoliciela.
Było:
- Joszabel!|- Pomóż mi!
Jest:
- Joszabel! | - Pomóż mi!
Było:
- Ciągnąć!|- Zabijesz ją! Zatrzymaj kamień!
Nie zatrzymujemy poruszającego się|bloku dla jakiejś starej kobiety.
Jest:
- Ciągnąć! | - Zabijesz ją! Zatrzymaj kamień!
Nie zatrzymujemy poruszającego się | bloku dla jakiejś starej kobiety.
Było:
Zatrzymać kamień!|Zatrzymać kamień!
Jest:
Zatrzymać kamień! | Zatrzymać kamień!
Było:
- Uwolnijcie staruszkę.|- Umrzesz w kamieniołomach.
- Jozue!|- Biegnij, błagaj księcia o łaskę.
Jest:
- Uwolnijcie staruszkę. | - Umrzesz w kamieniołomach.
- Jozue! | - Biegnij, błagaj księcia o łaskę.
Było:
Nie, od księcia Mojżesza,|tam, w pawilonie.
Jest:
Nie, od księcia Mojżesza, | tam, w pawilonie.
Było:
- Błagam o łaskę!|- Chodź tu.
- O łaskę? Co złego zrobiłaś?|- Nie dla siebie, książę.
Dla niewolnika, uratował Joszabel|i mnie od śmierci między kamieniami.
Taki delikatny kwiat|ściśnięty przez bloki skalne.
Jest:
- Błagam o łaskę! | - Chodź tu.
- O łaskę? Co złego zrobiłaś? | - Nie dla siebie, książę.
Dla niewolnika, uratował Joszabel | i mnie od śmierci między kamieniami.
Taki delikatny kwiat | ściśnięty przez bloki skalne.
Było:
- Tnący bloki uderzył nadzorującego.|- Za to jest tylko jedna kara.
Jest:
- Tnący bloki uderzył nadzorującego. | - Za to jest tylko jedna kara.
Było:
Chcieliście tę staruszkę pogrzebać|żywcem w grobowcu z kamieni?
Jest:
Chcieliście tę staruszkę pogrzebać | żywcem w grobowcu z kamieni?
Było:
Twoje ramiona nie powinny|dźwigać ciężarów, staruszko.
Pan dodał mi siły i zmniejszył|ciężar na mych barkach.
Lepiej by było,|gdyby go zdjął.
Używają staruszek|do smarowania kamieni, panie.
Jest:
Twoje ramiona nie powinny | dźwigać ciężarów, staruszko.
Pan dodał mi siły i zmniejszył | ciężar na mych barkach.
Lepiej by było, | gdyby go zdjął.
Używają staruszek | do smarowania kamieni, panie.
Było:
Zatrzymując się co krok,|nigdy nie dokończymy miasta.
Jest:
Zatrzymując się co krok, | nigdy nie dokończymy miasta.
Było:
- Ty wyglądasz na silnego.|- Tnę kamienie.
- Do tego potrzebni są mocni.|- Opuść swój bat!
Wiesz, że za uderzenie|Egipcjanina grozi śmierć?
Jest:
- Ty wyglądasz na silnego. | - Tnę kamienie.
- Do tego potrzebni są mocni. | - Opuść swój bat!
Wiesz, że za uderzenie | Egipcjanina grozi śmierć?
Było:
- A mimo to go uderzyłeś?|- Aby uratować starą kobietę.
- Kim ona dla ciebie jest?|- Starą kobietą.
Jest:
- A mimo to go uderzyłeś? | - Aby uratować starą kobietę.
- Kim ona dla ciebie jest? | - Starą kobietą.
Było:
Ten człowiek jest odważny.|Nie mówisz jak niewolnik.
Bóg stworzył ludzi.|A ludzie, niewolników.
Jest:
Ten człowiek jest odważny. | Nie mówisz jak niewolnik.
Bóg stworzył ludzi. | A ludzie, niewolników.
Było:
Jeżeli jest wszechmogący,|dlaczego nie uwolni was z niewoli?
On wybierze godzinę naszej wolności|oraz naszego wyzwoliciela.
- Ten człowiek mówi o zdradzie.|- Łaknienie wolności nie jest zdradą.
Jest:
Jeżeli jest wszechmogący, | dlaczego nie uwolni was z niewoli?
On wybierze godzinę naszej wolności | oraz naszego wyzwoliciela.
- Ten człowiek mówi o zdradzie. | - Łaknienie wolności nie jest zdradą.
Było:
Nic, co porcja zboża i dzień|odpoczynku nie mogłyby naprawić.
Jest:
Nic, co porcja zboża i dzień | odpoczynku nie mogłyby naprawić.
Było:
Kiedy twoje konie się zmęczą,|dajesz im wytchnienie.
Jest:
Kiedy twoje konie się zmęczą, | dajesz im wytchnienie.
Było:
Niewolnicy ciągną kamienie i cegłę .|Moje konie ciągną następcę faraona.
- Czy w Goszen jest jakieś zboże?|- Nie odważyłbyś się go ruszać.
Jest:
Niewolnicy ciągną kamienie i cegłę . | Moje konie ciągną następcę faraona.
- Czy w Goszen jest jakieś zboże? | - Nie odważyłbyś się go ruszać.
Było:
Przyprowadź pchających|i parę kobiet z koszami.
Jest:
Przyprowadź pchających | i parę kobiet z koszami.
Było:
Ostrzegam cię, Mojżeszu,|zboże w świątyni należy do bogów.
Jest:
Ostrzegam cię, Mojżeszu, | zboże w świątyni należy do bogów.
Było:
To rozkaz księcia.|Zbierz 100 kobiet z koszami.
Jest:
To rozkaz księcia. | Zbierz 100 kobiet z koszami.
Było:
Zwłaszcza gdy chodzą na dwóch łapach|i żywią się ziarnem ze świątyni.
Z uporem przynosisz petycje|przeciwko Mojżeszowi,
ale budowa miasta jest w toku,|a ja wygrywam tę grę,
Jest:
Zwłaszcza gdy chodzą na dwóch łapach | i żywią się ziarnem ze świątyni.
Z uporem przynosisz petycje | przeciwko Mojżeszowi,
ale budowa miasta jest w toku, | a ja wygrywam tę grę,
Było:
Przed ukończeniem twego miasta,|te głupstwa cię zadziwią.
Jest:
Przed ukończeniem twego miasta, | te głupstwa cię zadziwią.
Było:
A dziś mam jedną dla ciebie,|moje kociątko.
Jest:
A dziś mam jedną dla ciebie, | moje kociątko.
Było:
Trójka. Przegrałeś.|Już nigdy nie pozwolę ci wygrać.
Myślałaś, że przegrywając ze mną,|wygrasz coś dla Mojżesza.
Cóż, koronę można stracić|i z powodu pięknej twarzy.
- Tak samo jak cierpliwość.|- Twoją?
Jest:
Trójka. Przegrałeś. | Już nigdy nie pozwolę ci wygrać.
Myślałaś, że przegrywając ze mną, | wygrasz coś dla Mojżesza.
Cóż, koronę można stracić | i z powodu pięknej twarzy.
- Tak samo jak cierpliwość. | - Twoją?
Było:
Wszystko, oprócz zapowiedzi|małżeństwa Ramzesa z Nefretiri.
Jest:
Wszystko, oprócz zapowiedzi | małżeństwa Ramzesa z Nefretiri.
Było:
Przez Mojżesza w spichlerzach|świątyni nie ma pszenicy.
Jest:
Przez Mojżesza w spichlerzach | świątyni nie ma pszenicy.
Było:
- Oboje nie skąpicie mi rad.|- Przyjmij jedną ode mnie.
Jest:
- Oboje nie skąpicie mi rad. | - Przyjmij jedną ode mnie.
Było:
Miałeś mi przynieść głowę szakala,|który ma wyzwolić niewolników.
Niewolnicy nie potrzebują już|wyzwoliciela. Mają Mojżesza.
Jest:
Miałeś mi przynieść głowę szakala, | który ma wyzwolić niewolników.
Niewolnicy nie potrzebują już | wyzwoliciela. Mają Mojżesza.
Było:
Daje im zboże należące do kapłanów|i jeden dzień odpoczynku w tygodniu.
Jest:
Daje im zboże należące do kapłanów | i jeden dzień odpoczynku w tygodniu.
Było:
- Robi z siebie boga.|- Wolę go jako człowieka.
Jest:
- Robi z siebie boga. | - Wolę go jako człowieka.
Było:
- Obawiasz się Mojżesza?|- Tak.
Jest:
- Obawiasz się Mojżesza? | - Tak.
Było:
Nie poprowadziłby niewolników|przeciwko mnie. Jestem mu ojcem.
Jest:
Nie poprowadziłby niewolników | przeciwko mnie. Jestem mu ojcem.
Było:
- Nie przybędzie tu, ojcze.|- Co?
Jest:
- Nie przybędzie tu, ojcze. | - Co?
Było:
Prosił, aby ci przekazać,|że ma na głowie inne sprawy.
Słyszałaś? lnne sprawy?
Eskorta.|Pojadę z tobą, mój synu,
sprawdzić co Goszen,|miasto zdrady, w sobie kryje.
Ty kłamliwa żmijo! Uważaj,|bo zginiesz od własnego jadu
próbując zwrócić Setiego|przeciwko Mojżeszowi.
Ty chcesz zwrócić|Setiego przeciwko mnie.
Pamiętaj, najsłodsza, że musisz|zostać żoną następnego faraona,
że będziesz moja, cała,|jak mój pies, czy sokół,
tyle, że będę cię kochał|więcej, a ufał mniej.
Nigdy nie będziesz dla mnie robić|tego, co robiłabyś dla Mojżesza.
Jest:
Prosił, aby ci przekazać, | że ma na głowie inne sprawy.
Słyszałaś? Inne sprawy?
Eskorta. | Pojadę z tobą, mój synu,
sprawdzić co Goszen, | miasto zdrady, w sobie kryje.
Ty kłamliwa żmijo! Uważaj, | bo zginiesz od własnego jadu
próbując zwrócić Setiego | przeciwko Mojżeszowi.
Ty chcesz zwrócić | Setiego przeciwko mnie.
Pamiętaj, najsłodsza, że musisz | zostać żoną następnego faraona,
że będziesz moja, cała, | jak mój pies, czy sokół,
tyle, że będę cię kochał | więcej, a ufał mniej.
Nigdy nie będziesz dla mnie robić | tego, co robiłabyś dla Mojżesza.
Było:
Jesteś małym, zdradliwym|pawiem z ostrymi pazurami.
Ale jesteś pożywieniem bogów|i będę cię miał całą.
Jest:
Jesteś małym, zdradliwym | pawiem z ostrymi pazurami.
Ale jesteś pożywieniem bogów | i będę cię miał całą.
Było:
Myślisz, ze ten pocałunek był|zapowiedzią tego, co będzie twoje?
Nie, on miał ci pokazać,|czego nigdy nie zdobędziesz.
Jest:
Myślisz, ze ten pocałunek był | zapowiedzią tego, co będzie twoje?
Nie, on miał ci pokazać, | czego nigdy nie zdobędziesz.
Było:
Będziesz do mnie przychodzić,|kiedykolwiek tego zapragnę.
Będzie mi to sprawiać|wielką przyjemność.
To już twoja sprawa, czy tobie|też będzie przyjemnie.
Jest:
Będziesz do mnie przychodzić, | kiedykolwiek tego zapragnę.
Będzie mi to sprawiać | wielką przyjemność.
To już twoja sprawa, czy tobie | też będzie przyjemnie.
Było:
Nie wiem, czy kamień wytrzyma|tak wielkie obciążenie.
Jest:
Nie wiem, czy kamień wytrzyma | tak wielkie obciążenie.
Było:
Zaryzykuję, Baka. Nie zostało|wiele czasu do dnia jubileuszu.
Jeżeli kamień pęknie,|twój los pęknie z nim.
Jest:
Zaryzykuję, Baka. Nie zostało | wiele czasu do dnia jubileuszu.
Jeżeli kamień pęknie, | twój los pęknie z nim.
Było:
- Są gotowi.|- Zielona chorągiew.
Jest:
- Są gotowi. | - Zielona chorągiew.
Było:
Młoty przygotowane!|Odsunąć się od głównej liny!
Jest:
Młoty przygotowane! | Odsunąć się od głównej liny!
Było:
Cieszę się, o Wielki, ale mam|teraz na głowie ważne rzeczy.
Jest:
Cieszę się, o Wielki, ale mam | teraz na głowie ważne rzeczy.
Było:
Ważniejsze niż|wykonywanie moich rozkazów.
Rozkazałeś mi zbudować miasto.|Musimy podnieść ten kamień.
Jest:
Ważniejsze niż | wykonywanie moich rozkazów.
Rozkazałeś mi zbudować miasto. | Musimy podnieść ten kamień.
Było:
- Kamień się złamie.|- 2000 niewolników trzyma liny.
Jest:
- Kamień się złamie. | - 2000 niewolników trzyma liny.
Było:
Baka, poślij 1000 niewolników|do zbierania piachu
Jest:
Baka, poślij 1000 niewolników | do zbierania piachu
Było:
ale nie z pewnych zarzutów|pod twoim adresem.
Jest:
ale nie z pewnych zarzutów | pod twoim adresem.
Było:
- Zrabowałeś spichlerze świątyni?|- Tak.
- Oddałeś zboże niewolnikom?|- Tak.
Pozwoliłeś im odpoczywać|jeden dzień w tygodniu?
Jest:
- Zrabowałeś spichlerze świątyni? | - Tak.
- Oddałeś zboże niewolnikom? | - Tak.
Pozwoliłeś im odpoczywać | jeden dzień w tygodniu?
Było:
Czy zrobiłeś to,|aby zyskać ich przychylność?
Jest:
Czy zrobiłeś to, | aby zyskać ich przychylność?
Było:
Silni wyprodukują jej wiele.|Głodni, niewiele.
Jest:
Silni wyprodukują jej wiele. | Głodni, niewiele.
Było:
Pylony upamiętniają|twoje zwycięstwo pod Kadisz,
Jest:
Pylony upamiętniają | twoje zwycięstwo pod Kadisz,
Było:
- Czy w Egipcie są jakieś wyższe?|- Nie ma wyższych w całym świecie.
Mając tylu niewolników,|mógłbyś zbudować... armię.
Jest:
- Czy w Egipcie są jakieś wyższe? | - Nie ma wyższych w całym świecie.
Mając tylu niewolników, | mógłbyś zbudować... armię.
Było:
16 z tych lwów|będzie strzegło jego bram.
To będzie miasto|chwały Setiego.
Czy ci niewolnicy będą|lojalni Setiemu, czy Mojżeszowi?
Niewolnicy oddają cześć|swojemu bogu...
Jest:
16 z tych lwów | będzie strzegło jego bram.
To będzie miasto | chwały Setiego.
Czy ci niewolnicy będą | lojalni Setiemu, czy Mojżeszowi?
Niewolnicy oddają cześć | swojemu bogu...
Było:
Niech twoja podobizna|upewni cię o mojej lojalności.
Jest:
Niech twoja podobizna | upewni cię o mojej lojalności.
Było:
twoje imię dołączy|do mojego na każdym pylonie.
Jest:
twoje imię dołączy | do mojego na każdym pylonie.
Było:
Według moich zasad,|niesłusznie oskarżyłeś swego brata.
Jest:
Według moich zasad, | niesłusznie oskarżyłeś swego brata.
Było:
Wielki faraonie,|on jest synem z twojej krwi.
Nie potrzebuję twojej pomocy,|Mojżeszu, aby otrzymać to, co moje.
Jest:
Wielki faraonie, | on jest synem z twojej krwi.
Nie potrzebuję twojej pomocy, | Mojżeszu, aby otrzymać to, co moje.
Było:
Stracisz tron, bo Mojżesz|zbudował miasto?
Miasto, które zbudował,|będzie nosiło moje imię.
Kobieta, którą kocha,|będzie nosiła moje dziecię.
Niech tak zostanie zapisane.|Niech tak się stanie.
Jest:
Stracisz tron, bo Mojżesz | zbudował miasto?
Miasto, które zbudował, | będzie nosiło moje imię.
Kobieta, którą kocha, | będzie nosiła moje dziecię.
Niech tak zostanie zapisane. | Niech tak się stanie.
Było:
Przyniosłam ci tkaninę|odsłaniającą o wiele więcej.
Jest:
Przyniosłam ci tkaninę | odsłaniającą o wiele więcej.
Było:
ldźcie. Wysłucham tego, co ma|do powiedzenia ta starucha.
A więc? Jakie złowieszcze|nowiny dzisiaj przynosisz?
Przygotowujesz się do małżeństwa,|do którego nigdy nie dojdzie.
Jest:
ldźcie. Wysłucham tego, co ma | do powiedzenia ta starucha.
A więc? Jakie złowieszcze | nowiny dzisiaj przynosisz?
Przygotowujesz się do małżeństwa, | do którego nigdy nie dojdzie.
Było:
Nie pozwolę, aby faraon|i Ramzes zostali oszukani.
Co niewolnika obchodzi,|kto rządzi krajem?
Jest:
Nie pozwolę, aby faraon | i Ramzes zostali oszukani.
Co niewolnika obchodzi, | kto rządzi krajem?
Było:
A teraz wszyscy królowie Egiptu|wołają do mnie ze swych grobowców:
''Nie pozwól, aby Hebrajczyk|zasiadł na naszym tronie.''
Jest:
A teraz wszyscy królowie Egiptu | wołają do mnie ze swych grobowców:
''Nie pozwól, aby Hebrajczyk | zasiadł na naszym tronie.''
Było:
W żyłach Ramzesa|płynie krew wielu królów.
- W Mojżeszowych też.|- On jest niczym.
W jego żyłach nie płynie|nawet kropla królewskiej krwi.
On jest synem|hebrajskich niewolników.
Rozkażę cię rozerwać|na tyle kawałków,
Jest:
W żyłach Ramzesa | płynie krew wielu królów.
- W Mojżeszowych też. | - On jest niczym.
W jego żyłach nie płynie | nawet kropla królewskiej krwi.
On jest synem | hebrajskich niewolników.
Rozkażę cię rozerwać | na tyle kawałków,
Było:
To Bitia wyciągnęła dziecię|niewolników z Nilu,
nazwała go synem|i księciem Egiptu,
zamykając się na prawdę|i na ból pustego łona.
Jest:
To Bitia wyciągnęła dziecię | niewolników z Nilu,
nazwała go synem | i księciem Egiptu,
zamykając się na prawdę | i na ból pustego łona.
Było:
Mała dziewczynka zaprowadziła mnie|do hebrajskiej kobiety, Joszabel,
aby dziecko mogło być wykarmione|przez jego prawdziwą matkę.
Jest:
Mała dziewczynka zaprowadziła mnie | do hebrajskiej kobiety, Joszabel,
aby dziecko mogło być wykarmione | przez jego prawdziwą matkę.
Było:
Za dużo skrzeczysz|przeciw Mojżeszowi.
Pomieszasz własną krew|z krwią niewolników?
On będzie moim mężem.|Nie poślubię innego.
Jest:
Za dużo skrzeczysz | przeciw Mojżeszowi.
Pomieszasz własną krew | z krwią niewolników?
On będzie moim mężem. | Nie poślubię innego.
Było:
Pieluszka,|w którą Mojżesz był owinięty.
Jest:
Pieluszka, | w którą Mojżesz był owinięty.
Było:
Myślisz, że mnie obchodzi,|czyim on jest synem?
- Ramzesa obchodzi.|- Nie dożyjesz, aby mu powiedzieć.
Jest:
Myślisz, że mnie obchodzi, | czyim on jest synem?
- Ramzesa obchodzi. | - Nie dożyjesz, aby mu powiedzieć.
Było:
Nefretiri! Zamknęłaś drzwi,|aby z księcia uczynić żebraka?
Jest:
Nefretiri! Zamknęłaś drzwi, | aby z księcia uczynić żebraka?
Było:
błagam, abyś mnie wziął|w swoje ramiona. Pocałuj mnie.
Jest:
błagam, abyś mnie wziął | w swoje ramiona. Pocałuj mnie.
Było:
Jesteś zdobywczynią,|a ja twoim dozgonnym sługą.
Jest:
Jesteś zdobywczynią, | a ja twoim dozgonnym sługą.
Było:
Mężczyzna tak głupi,|aby mieć ciebie za podnóżek,
nie jest wystarczająco mądry,|aby władać Egiptem.
Księżniczko! Kruk zrzucił|czarne pióro u twych drzwi.
- Kto to...?|- Zostaw świat na zewnątrz.
Jest:
Mężczyzna tak głupi, | aby mieć ciebie za podnóżek,
nie jest wystarczająco mądry, | aby władać Egiptem.
Księżniczko! Kruk zrzucił | czarne pióro u twych drzwi.
- Kto to...? | - Zostaw świat na zewnątrz.
Było:
- Twoja stara opiekunka, Memnet...|- Nie chcę niczego słuchać.
Jest:
- Twoja stara opiekunka, Memnet... | - Nie chcę niczego słuchać.
Było:
Nie żyje.|Musiała spaść z balkonu.
Nie chcę dziś słyszeć żadnych|mrocznych wieści. Odejdź!
Stara Memnet przechodziła|po tym balkonie tysiące razy.
Co nas obchodzi śmierć|jednego niewolnika?
Jest:
Nie żyje. | Musiała spaść z balkonu.
Nie chcę dziś słyszeć żadnych | mrocznych wieści. Odejdź!
Stara Memnet przechodziła | po tym balkonie tysiące razy.
Co nas obchodzi śmierć | jednego niewolnika?
Było:
Czy kobieta tak bogata w miłość,|może być tak ubogą w żalu?
Jest:
Czy kobieta tak bogata w miłość, | może być tak ubogą w żalu?
Było:
Tej, która cię kocha|i nie chce cię stracić.
Tej, która zostanie twoją żoną.|Nic w świecie tego nie zmieni.
Ani knowania Ramzesa,|ani podłe kłamstwa Memnet.
Memnet zawsze zrzędziła.|Dlaczego cię to teraz zasmuca?
Jest:
Tej, która cię kocha | i nie chce cię stracić.
Tej, która zostanie twoją żoną. | Nic w świecie tego nie zmieni.
Ani knowania Ramzesa, | ani podłe kłamstwa Memnet.
Memnet zawsze zrzędziła. | Dlaczego cię to teraz zasmuca?
Było:
Niech jej groźby zostaną|pogrzebane razem z nią.
Jest:
Niech jej groźby zostaną | pogrzebane razem z nią.
Było:
Połączmy się z nimi.|Księżyc będzie naszym berłem.
- Kawałek hebrajskiej tkaniny!|- Memnet musiała to upuścić.
Memnet nie była hebrajskiego|pochodzenia. Skąd by to miała?
- Nie wiem.|- Tak, wiesz.
Jest:
Połączmy się z nimi. | Księżyc będzie naszym berłem.
- Kawałek hebrajskiej tkaniny! | - Memnet musiała to upuścić.
Memnet nie była hebrajskiego | pochodzenia. Skąd by to miała?
- Nie wiem. | - Tak, wiesz.
Było:
Chciała to zanieść Ramzesowi...|aby cię zniszczył.
W jaki sposób kawałek tkaniny|mógłby mnie zniszczyć?
Mojżeszu, dlaczego mnie wypytujesz?|Dlaczego ci na tym zależy? Tak!
Zabiłam ją. Setki niewolników|umiera każdego dnia.
- Zapomnijmy o tym.|- Nie.
- Co to ma ze mną wspólnego?|- Niczego to między nami nie zmienia.
Jest:
Chciała to zanieść Ramzesowi... | aby cię zniszczył.
W jaki sposób kawałek tkaniny | mógłby mnie zniszczyć?
Mojżeszu, dlaczego mnie wypytujesz? | Dlaczego ci na tym zależy? Tak!
Zabiłam ją. Setki niewolników | umiera każdego dnia.
- Zapomnijmy o tym. | - Nie.
- Co to ma ze mną wspólnego? | - Niczego to między nami nie zmienia.
Było:
- Jakie dziecko?|- Bitia wyłowiła je z rzeki.
Jest:
- Jakie dziecko? | - Bitia wyłowiła je z rzeki.
Było:
Memnet nie żyje. Nikt się|nie dowie, kim jesteś. Ja cię kocham.
Zabiję każdego,|kto stanie między nami.
Jest:
Memnet nie żyje. Nikt się | nie dowie, kim jesteś. Ja cię kocham.
Zabiję każdego, | kto stanie między nami.
Było:
Jeżeli mnie kochasz, nie kłam.|Kim było to dziecko?
Jest:
Jeżeli mnie kochasz, nie kłam. | Kim było to dziecko?
Było:
Nie urodziłeś się|księciem Egiptu, Mojżeszu...
Jest:
Nie urodziłeś się | księciem Egiptu, Mojżeszu...
Było:
Uwierzę we wszystko,|w co chcesz, abym uwierzyła.
Powiedz, że nie jesteś niewolnikiem,|a w to uwierzę.
Miłość nie może|zdławić prawdy, Nefretiri.
Wierzysz w to,|inaczej nie zabiłabyś Memnet.
Kocham cię.|To jedyna prawda, jaką znam.
Czy to dziecko z Nilu|miało matkę?
Jest:
Uwierzę we wszystko, | w co chcesz, abym uwierzyła.
Powiedz, że nie jesteś niewolnikiem, | a w to uwierzę.
Miłość nie może | zdławić prawdy, Nefretiri.
Wierzysz w to, | inaczej nie zabiłabyś Memnet.
Kocham cię. | To jedyna prawda, jaką znam.
Czy to dziecko z Nilu | miało matkę?
Było:
Nie wątpiłeś, kiedy cię trzymałam,|a ty stawiałeś swój pierwszy krok.
Jest:
Nie wątpiłeś, kiedy cię trzymałam, | a ty stawiałeś swój pierwszy krok.
Było:
Kawałek tkaniny, który znalazła|Memnet, przeciw słowu twojej matki?
Jest:
Kawałek tkaniny, który znalazła | Memnet, przeciw słowu twojej matki?
Było:
- Już zapłaciła.|- Nie żyje?
Jest:
- Już zapłaciła. | - Nie żyje?
Było:
Odsuń od siebie wszelkie obawy|czy podejrzenia, mój synu.
Jest:
Odsuń od siebie wszelkie obawy | czy podejrzenia, mój synu.
Było:
Memnet wspomniała o hebrajskiej|kobiecie, Joszabel.
Jest:
Memnet wspomniała o hebrajskiej | kobiecie, Joszabel.
Było:
To twoją twarz|widziałem nad kołyską,
Jest:
To twoją twarz | widziałem nad kołyską,
Było:
Gdziekolwiek będę musiał pójść,|czy cokolwiek zrobić,
Jest:
Gdziekolwiek będę musiał pójść, | czy cokolwiek zrobić,
Było:
- Wiesz, kim jestem?|- Mineło wiele lat, pani.
Jest:
- Wiesz, kim jestem? | - Minęło wiele lat, pani.
Było:
Chcę z tobą porozmawiać|na osobności.
Jest:
Chcę z tobą porozmawiać | na osobności.
Było:
- Dlaczego tu przyszłaś?|- Bo Mojżesz tu przyjdzie.
Jest:
- Dlaczego tu przyszłaś? | - Bo Mojżesz tu przyjdzie.
Było:
Nie, mój syn.|l tyle tylko powinien wiedzieć.
Moje usta mogą się go wyprzeć, pani,|moje oczy nie potrafią kłamać.
Jest:
Nie, mój syn. | l tyle tylko powinien wiedzieć.
Moje usta mogą się go wyprzeć, pani, | moje oczy nie potrafią kłamać.
Było:
Jesteśmy pasterzami lzraela.|Nie opuścimy naszych ludzi.
Odebrałabyś Mojżeszowi to,|czym ja go obdarowałam?
Jest:
Jesteśmy pasterzami Izraela. | Nie opuścimy naszych ludzi.
Odebrałabyś Mojżeszowi to, | czym ja go obdarowałam?
Było:
Postawiłam w zasięgu|jego ręki tron Egiptu.
- Co ty mu możesz dać?|- Dałam mu życie.
A ja miłość! Czy to|twoja ręka ocierała mu łzy?
Jest:
Postawiłam w zasięgu | jego ręki tron Egiptu.
- Co ty mu możesz dać? | - Dałam mu życie.
A ja miłość! Czy to | twoja ręka ocierała mu łzy?
Było:
ale nie śmiałam nawet|dotknąć rąbka jego szaty.
Jego prawdziwe dziedzictwo|oznaczałoby nieszczęście,
Jest:
ale nie śmiałam nawet | dotknąć rąbka jego szaty.
Jego prawdziwe dziedzictwo | oznaczałoby nieszczęście,
Było:
chwały i bogactw,|jakie ty mu dałaś.
Jest:
chwały i bogactw, | jakie ty mu dałaś.
Było:
Twoja rodzina zostanie|zabrana z Goszen jeszcze dziś.
Jest:
Twoja rodzina zostanie | zabrana z Goszen jeszcze dziś.
Było:
jeżeli Bóg Abrahama|ma dla mojego syna zadanie,
on się o tym dowie,|i wypełni je.
Zbierzcie swoje rzeczy. Dopilnuję,|aby niczego wam nie brakowało.
Ty i twoje dzieci|otrzymacie wolność.
Czyżbyś zapomniała, matko? Jedynie|faraon może uwolnić niewolnika.
Jest:
jeżeli Bóg Abrahama | ma dla mojego syna zadanie,
on się o tym dowie, | i wypełni je.
Zbierzcie swoje rzeczy. Dopilnuję, | aby niczego wam nie brakowało.
Ty i twoje dzieci | otrzymacie wolność.
Czyżbyś zapomniała, matko? Jedynie | faraon może uwolnić niewolnika.
Było:
Przyjechałem za tobą,|aby znaleźć tę kobietę, Joszabel...
Ty jesteś kobietą,|która utknęła między kamieniami.
- Aż do czasu twego przyjścia.|- Mój synu, jeśli mnie kochasz...
Kocham cię, matko,|ale czy jestem twoim synem?
Jest:
Przyjechałem za tobą, | aby znaleźć tę kobietę, Joszabel...
Ty jesteś kobietą, | która utknęła między kamieniami.
- Aż do czasu twego przyjścia. | - Mój synu, jeśli mnie kochasz...
Kocham cię, matko, | ale czy jestem twoim synem?
Było:
Jeżeli wierzysz,|że ludzie to zwierzęta,
Jest:
Jeżeli wierzysz, | że ludzie to zwierzęta,
Było:
Jego ręce byłyby powykręcane|i obolałe od pracy przy cegle,
jego plecy pocięte|batem nadzorcy,
ale w jego sercu paliłby się|duch żyjącego Boga.
Czy okaleczone plecy i ręce|są ceną za przychylność tego boga?
Ten Bóg jest nadzieją zrozpaczonych.|Twoje miejsce jest w pałacu.
Wzniosłeś się ku słońcu|na złotych skrzydłach.
Należysz do mnie, do Nefretiri,|do Setiego. My cię kochamy.
Jest:
Jego ręce byłyby powykręcane | i obolałe od pracy przy cegle,
jego plecy pocięte | batem nadzorcy,
ale w jego sercu paliłby się | duch żyjącego Boga.
Czy okaleczone plecy i ręce | są ceną za przychylność tego boga?
Ten Bóg jest nadzieją zrozpaczonych. | Twoje miejsce jest w pałacu.
Wzniosłeś się ku słońcu | na złotych skrzydłach.
Należysz do mnie, do Nefretiri, | do Setiego. My cię kochamy.
Było:
Czy przysięgniesz|na imię swojego boga,
Jest:
Czy przysięgniesz | na imię swojego boga,
Było:
Więc spójrz mi w oczy i powiedz,|że nie jesteś moją matką.
Jest:
Więc spójrz mi w oczy i powiedz, | że nie jesteś moją matką.
Było:
- Jestem Mojżesz, wasz brat.|- Nie! Pośpieszcie się!
Oni opuszczają miasto.|Zabiorą ze sobą swój sekret.
- Nikt nie pozna twojego wstydu.|- Wstydu?
Jest:
- Jestem Mojżesz, wasz brat. | - Nie! Pośpieszcie się!
Oni opuszczają miasto. | Zabiorą ze sobą swój sekret.
- Nikt nie pozna twojego wstydu. | - Wstydu?
Było:
Egipcjanin czy Hebrajczyk,|to wciąż ja, Mojżesz.
Mam te same ręce,|te same ramiona,
tą samą twarz,|co chwilę wcześniej.
Chwilę wcześniej byłeś|jej synem, siłą Egiptu.
Teraz jesteś niewolnikiem.|Nie znajdujesz w tym wstydu?
Jest:
Egipcjanin czy Hebrajczyk, | to wciąż ja, Mojżesz.
Mam te same ręce, | te same ramiona,
tą samą twarz, | co chwilę wcześniej.
Chwilę wcześniej byłeś | jej synem, siłą Egiptu.
Teraz jesteś niewolnikiem. | Nie znajdujesz w tym wstydu?
Było:
Dlaczego miałbym się wstydzić|kobiety, która mnie wynosiła?
- Czy narodu, w którym się urodziłem?|- Boże naszych ojców.
Jest:
Dlaczego miałbym się wstydzić | kobiety, która mnie wynosiła?
- Czy narodu, w którym się urodziłem? | - Boże naszych ojców.
Było:
- Mojżeszu...|- Aby poznać, kim jestem.
Jest:
- Mojżeszu... | - Aby poznać, kim jestem.
Było:
Odłóżcie swoje pakunki.|Nigdzie stąd nie pójdziecie.
Jest:
Odłóżcie swoje pakunki. | Nigdzie stąd nie pójdziecie.
Było:
czy ona zrobiła|dla ciebie więcej niż ja?
Jest:
czy ona zrobiła | dla ciebie więcej niż ja?
Było:
będzie bardziej przydatne|w czarnych dziurach niewolnictwa?
Czy nie lepiej byłoby służyć|sprawiedliwości na tronie,
gdzie wszyscy doznaliby|twojej dobroci... i siły?
Nie wiem, jaka moc|mną kieruje...
ale muszę podążyć drogą,|którą mi wskazuje.
Jest:
będzie bardziej przydatne | w czarnych dziurach niewolnictwa?
Czy nie lepiej byłoby służyć | sprawiedliwości na tronie,
gdzie wszyscy doznaliby | twojej dobroci... i siły?
Nie wiem, jaka moc | mną kieruje...
ale muszę podążyć drogą, | którą mi wskazuje.
Było:
któryś naznaczył koniec|niewoli lzraela,
błogosławiona jestem|pomiędzy matkami naszej ziemi...
bo moje oczy ujrzały|wyzwoliciela.
Nie będziesz oszczędzał osła,|który wygniata ziarna kukurydzy
Jest:
któryś naznaczył koniec | niewoli Izraela,
błogosławiona jestem | pomiędzy matkami naszej ziemi...
bo moje oczy ujrzały | wyzwoliciela.
Nie będziesz oszczędzał osła, | który wygniata ziarna kukurydzy
Było:
ani ramion, pracujących|nieustannie na wietrze
Jest:
ani ramion, pracujących | nieustannie na wietrze
Było:
którą tysiące niewolników|znosi na swych plecach
z wyładowanych po brzegi łodzi,|na rojący się od ludzi brzeg.
Uginające się pod ciężarem nogi,|nie zaznają wytchnienia,
Jest:
którą tysiące niewolników | znosi na swych plecach
z wyładowanych po brzegi łodzi, | na rojący się od ludzi brzeg.
Uginające się pod ciężarem nogi, | nie zaznają wytchnienia,
Było:
gdzie stopy ugniataczy|zamieniają glinę i słomę
w masę do produkcji|cegieł dla faraona.
A wszędzie króluje bat|czujnych dozorców,
gotowy spaść w każdej chwili|na plecy utrudzonych.
Jest:
gdzie stopy ugniataczy | zamieniają glinę i słomę
w masę do produkcji | cegieł dla faraona.
A wszędzie króluje bat | czujnych dozorców,
gotowy spaść w każdej chwili | na plecy utrudzonych.
Było:
Nieprzerwany cykl|niekończącego się jarzma.
Jest:
Nieprzerwany cykl | niekończącego się jarzma.
Było:
po ręce wypełniających|nią formy cegieł,
przesuwa się ciągły strumień błota,|skromnego nasienia wielkich miast,
dzień za dniem, rok za rokiem,|stulecie za stuleciem.
Ucisk bez wytchnienia,|praca bez nagrody.
Jest:
po ręce wypełniających | nią formy cegieł,
przesuwa się ciągły strumień błota, | skromnego nasienia wielkich miast,
dzień za dniem, rok za rokiem, | stulecie za stuleciem.
Ucisk bez wytchnienia, | praca bez nagrody.
Było:
nieszczęśliwi,|zrozpaczeni, uciskani.
A on poszedł do swych braci|i ujrzał ich cierpienia.
Jest:
nieszczęśliwi, | zrozpaczeni, uciskani.
A on poszedł do swych braci | i ujrzał ich cierpienia.
Było:
A jedynym wyzwolicielem,|który do nas przychodzi, jest śmierć.
Jest:
A jedynym wyzwolicielem, | który do nas przychodzi, jest śmierć.
Było:
Przynosisz ciepły uśmiech|ze swoją chłodną wodą.
Jest:
Przynosisz ciepły uśmiech | ze swoją chłodną wodą.
Było:
- Woda jest dla ciebie.|- Dziękuję ci.
Jest:
- Woda jest dla ciebie. | - Dziękuję ci.
Było:
- Jesteś...?|- Jednym z wielu spragnionych.
Jest:
- Jesteś...? | - Jednym z wielu spragnionych.
Było:
To jest Baka,|nadworny budowniczy.
- Woła ciebie, czy mnie?|- Ty z wodą! Chce mi się pić!
Jest:
To jest Baka, | nadworny budowniczy.
- Woła ciebie, czy mnie? | - Ty z wodą! Chce mi się pić!
Było:
Uroda to przekleństwo|dla naszych kobiet.
- Woda, szlachetny panie.|- Nie, wino, wino piękna.
Jakie piękno możesz panie|znaleźć w tych dziurach z błotem?
Kwiat lotosu wyrasta|z szarego mułu Nilu.
Nada się na niewolnicę domową.|Nie zabieraj mnie od moich ludzi!
Jest:
Uroda to przekleństwo | dla naszych kobiet.
- Woda, szlachetny panie. | - Nie, wino, wino piękna.
Jakie piękno możesz panie | znaleźć w tych dziurach z błotem?
Kwiat lotosu wyrasta | z szarego mułu Nilu.
Nada się na niewolnicę domową. | Nie zabieraj mnie od moich ludzi!
Było:
Niebezpieczeństwo|z tak cudnych rąk?
Są inne ręce,|na tyle silne, aby zabić.
Jest:
Niebezpieczeństwo | z tak cudnych rąk?
Są inne ręce, | na tyle silne, aby zabić.
Było:
po namaszczeniu twego ciała|słodkimi olejkami
i uczesaniu twych włosów|grzebieniami z drzewa sandałowego,
Jest:
po namaszczeniu twego ciała | słodkimi olejkami
i uczesaniu twych włosów | grzebieniami z drzewa sandałowego,
Było:
Nie jest godna twojej wspaniałości.|Niech moje oczy...
Twoje oczy niech lepiej znajdą|wyzwoliciela, Datan. Zabrać ją.
Jest:
Nie jest godna twojej wspaniałości. | Niech moje oczy...
Twoje oczy niech lepiej znajdą | wyzwoliciela, Datan. Zabrać ją.
Było:
Z waszego powodu gniją nasze ciała,|kradniecie nam z serc nadzieję.
Czy musicie także okrywać|wstydem nasze kobiety?
Jest:
Z waszego powodu gniją nasze ciała, | kradniecie nam z serc nadzieję.
Czy musicie także okrywać | wstydem nasze kobiety?
Było:
Nie jesteśmy zwierzętami, ale ludźmi,|stworzonymi na podobieństwo Boga.
Jest:
Nie jesteśmy zwierzętami, ale ludźmi, | stworzonymi na podobieństwo Boga.
Było:
Zostaw go, albo ciebie|też zamorduje.
Nie pozwolę, aby człowiek|umarł w błocie.
Jest:
Zostaw go, albo ciebie | też zamorduje.
Nie pozwolę, aby człowiek | umarł w błocie.
Było:
moje dni dobiegły końca,|a modlitwy nie zostały wysłuchane.
Jest:
moje dni dobiegły końca, | a modlitwy nie zostały wysłuchane.
Było:
Że przed śmiercią moje oczy|ujrzą wyzwoliciela,
Jest:
Że przed śmiercią moje oczy | ujrzą wyzwoliciela,
Było:
Jaki wyzwoliciel mógłby|złamać moc faraona?
Jest:
Jaki wyzwoliciel mógłby | złamać moc faraona?
Było:
Potrzebny mi silny niewolnik|do wiosłowania moją barką.
- Twoje słowo jest naszym rozkazem.|- Ten wielki, tam.
Jest:
Potrzebny mi silny niewolnik | do wiosłowania moją barką.
- Twoje słowo jest naszym rozkazem. | - Ten wielki, tam.
Było:
Nie, nie ten.|Ten bardzo brudny, tam.
Tak, właśnie ten.|Powinien być dobry.
Jest:
Nie, nie ten. | Ten bardzo brudny, tam.
Tak, właśnie ten. | Powinien być dobry.
Było:
Pierwszy przyjaciel faraona,|dozorca królewskiej pieczęci,
książę Memfis,|książę złodziei,
wybrańca boga Nilu,|zdobywca Etiopii,
Jest:
Pierwszy przyjaciel faraona, | dozorca królewskiej pieczęci,
książę Memfis, | książę złodziei,
wybrańca boga Nilu, | zdobywca Etiopii,
Było:
Dlaczego więc nie klęczysz|u stóp księżniczki?
Obawiam się, że moje kolana|zesztywniały od błota, pani.
Jest:
Dlaczego więc nie klęczysz | u stóp księżniczki?
Obawiam się, że moje kolana | zesztywniały od błota, pani.
Było:
- Myślisz, że oni by je zgięli?|- Mojżeszu! Mojżeszu!
Tu uparty, wspaniały,|rozkoszny głupcze.
Jest:
- Myślisz, że oni by je zgięli? | - Mojżeszu! Mojżeszu!
Tu uparty, wspaniały, | rozkoszny głupcze.
Było:
która martwiła się o ciebie|dzień i noc odkąd zniknąłeś.
Co takiego może cię trzymać|z dala od moich ramion?
Jest:
która martwiła się o ciebie | dzień i noc odkąd zniknąłeś.
Co takiego może cię trzymać | z dala od moich ramion?
Było:
Czy musisz się z nimi tarzać|w błocie? Cuchnąć jak oni?
Jest:
Czy musisz się z nimi tarzać | w błocie? Cuchnąć jak oni?
Było:
lch zapach,|to smród niesprawiedliwości.
- Wróć do pałacu.|- Miałbym okłamywać Setiego?
Że nie jestem Hebrajczykiem,|niewolnikiem?
Prawda złamałaby jego|stare drogie serce,
i wydała Bitię|na tułaczkę lub śmierć.
Przestań nasłuchiwać|wołań twoich ludzi.
Jest:
lch zapach, | to smród niesprawiedliwości.
- Wróć do pałacu. | - Miałbym okłamywać Setiego?
Że nie jestem Hebrajczykiem, | niewolnikiem?
Prawda złamałaby jego | stare drogie serce,
i wydała Bitię | na tułaczkę lub śmierć.
Przestań nasłuchiwać | wołań twoich ludzi.
Było:
Czy Ramzes go usłyszy,|kiedy zostanie faraonem?
Nie. On ich zmiesza z gliną,|którą wyrabiają,
Jest:
Czy Ramzes go usłyszy, | kiedy zostanie faraonem?
Nie. On ich zmiesza z gliną, | którą wyrabiają,
Było:
A co ze mną?|Pomyśl o mnie, jako jego żonie.
Czy chcesz mnie zobaczyć|w ramionach Ramzesa?
Jest:
A co ze mną? | Pomyśl o mnie, jako jego żonie.
Czy chcesz mnie zobaczyć | w ramionach Ramzesa?
Było:
Mojżeszu! Bogowie przygotowali|dla ciebie wielkie rzeczy.
Wspaniałość twojego imienia|przetrwa piramidy.
Jako faraon, będziesz mógł wyzwolić|swój lud i wierzyć w kogo chcesz,
Jest:
Mojżeszu! Bogowie przygotowali | dla ciebie wielkie rzeczy.
Wspaniałość twojego imienia | przetrwa piramidy.
Jako faraon, będziesz mógł wyzwolić | swój lud i wierzyć w kogo chcesz,
Było:
Przyjdę do pałacu|w dniu jubileuszu Setiego.
Jest:
Przyjdę do pałacu | w dniu jubileuszu Setiego.
Było:
Muszę się najpierw udać|do nadwornego budowniczego.
Jest:
Muszę się najpierw udać | do nadwornego budowniczego.
Było:
Zrobiłbym lepszy użytek|z mych oczu gdzie indziej, panie.
Spojrzyj najpierw na to,|co uważałeś za niegodne mnie.
Kto ośmieliłby się|ukrywać taką urodę?
Jest:
Zrobiłbym lepszy użytek | z mych oczu gdzie indziej, panie.
Spojrzyj najpierw na to, | co uważałeś za niegodne mnie.
Kto ośmieliłby się | ukrywać taką urodę?
Było:
Ty widzisz tylko błoto, Datan,|zbierz więc jej stare rzeczy i idź.
Jest:
Ty widzisz tylko błoto, Datan, | zbierz więc jej stare rzeczy i idź.
Było:
została utkana z nici|wielu skorupiaków?
- Pozwól mi wrócić do domu.|- Jesteś w domu.
Jest:
została utkana z nici | wielu skorupiaków?
- Pozwól mi wrócić do domu. | - Jesteś w domu.
Było:
Krew z tracjańskich winogron,|napój miłości.
Żadne wino nie odmieni|mojej miłości.
Więc twoja miłość|będzie moim winem.
Jest:
Krew z tracjańskich winogron, | napój miłości.
Żadne wino nie odmieni | mojej miłości.
Więc twoja miłość | będzie moim winem.
Było:
Straże! Straże!|Lejcie wodę na dach.
Datan, zajmij się tym.|Straże, za nim.
Jest:
Straże! Straże! | Lejcie wodę na dach.
Datan, zajmij się tym. | Straże, za nim.
Było:
Nie pozwolę, aby strawił cię ogień,|przynajmniej nie ten.
- Jozue!|- Uciekaj! Droga jest wolna.
Nadworny budowniczy|za tobą nie pójdzie.
Jest:
Nie pozwolę, aby strawił cię ogień, | przynajmniej nie ten.
- Jozue! | - Uciekaj! Droga jest wolna.
Nadworny budowniczy | za tobą nie pójdzie.
Było:
Umrzesz na stojąco,|kamieniarzu.
Jest:
Umrzesz na stojąco, | kamieniarzu.
Było:
Zatrzymałbym ją tylko|na trochę.
Wróciłaby do ciebie -|powiedzmy szlachetniejszą.
Jest:
Zatrzymałbym ją tylko | na trochę.
Wróciłaby do ciebie - | powiedzmy szlachetniejszą.
Było:
Usuwam batem|muchy z ucha mego konia
Jest:
Usuwam batem | muchy z ucha mego konia
Było:
Pewnego dnia wysłuchasz|wołania niewolników.
Jest:
Pewnego dnia wysłuchasz | wołania niewolników.
Było:
Powstrzymujesz swój język niemal|tak dobrze, jak ja swój gniew.
Szkoda, że muszę zabić|tak silnego kamieniarza.
- Śmierć rodzi śmierć, Baka.|- Kto ty jesteś?
Ten, który pyta, kto dał|ci prawo do zabijania.
Panowie mają prawo zabić|każdego niewolnika.
- Zabij mnie, panie rzeźniku!|- Mojżesz!
Jest:
Powstrzymujesz swój język niemal | tak dobrze, jak ja swój gniew.
Szkoda, że muszę zabić | tak silnego kamieniarza.
- Śmierć rodzi śmierć, Baka. | - Kto ty jesteś?
Ten, który pyta, kto dał | ci prawo do zabijania.
Panowie mają prawo zabić | każdego niewolnika.
- Zabij mnie, panie rzeźniku! | - Mojżesz!
Było:
- Gdzie jest Lilia?|- Uciekła.
Jest:
- Gdzie jest Lilia? | - Uciekła.
Było:
Dlaczego książę Egiptu|zabija nadwornego budowniczego,
Jest:
Dlaczego książę Egiptu | zabija nadwornego budowniczego,
Było:
Boże Abrahama.|Czekaliśmy 400 lat.
Żołnierze faraona|nie będą tak długo czekać.
Wszechmogący wysłuchał|nasze modlitwy.
Jest:
Boże Abrahama. | Czekaliśmy 400 lat.
Żołnierze faraona | nie będą tak długo czekać.
Wszechmogący wysłuchał | nasze modlitwy.
Było:
- Nie znam waszego boga.|- Ale on zna ciebie.
Przyprowadził cię do nas.|Nie możesz się od nas odwrócić.
To ty nas wyzwolisz.|Palec Boży wskaże ci drogę.
- Gdzie znaleziono jego ciało?|- Było zakopane w piachu, panie.
Jest:
- Nie znam waszego boga. | - Ale on zna ciebie.
Przyprowadził cię do nas. | Nie możesz się od nas odwrócić.
To ty nas wyzwolisz. | Palec Boży wskaże ci drogę.
- Gdzie znaleziono jego ciało? | - Było zakopane w piachu, panie.
Było:
Baka był silnym człowiekiem.|Nie łatwo byłoby go pokonać.
Ten niewolnik, Jozue,|jest kamieniarzem.
Jest:
Baka był silnym człowiekiem. | Nie łatwo byłoby go pokonać.
Ten niewolnik, Jozue, | jest kamieniarzem.
Było:
Siła Jozue nie zabiła|nadwornego budowniczego.
Oto mówi szczur,|który miał być moimi uszami.
Za wiele uszu sprawia,|że szczur milczy.
Jest:
Siła Jozue nie zabiła | nadwornego budowniczego.
Oto mówi szczur, | który miał być moimi uszami.
Za wiele uszu sprawia, | że szczur milczy.
Było:
Jestem biedakiem, o szczodry.|To, co powiem, jest wiele warte.
Jest:
Jestem biedakiem, o szczodry. | To, co powiem, jest wiele warte.
Było:
Teraz przynoszę ci świat...|prawdziwy synu faraona.
Oferujesz mi świat, a nie możesz|nawet złapać wyzwoliciela.
Jest:
Teraz przynoszę ci świat... | prawdziwy synu faraona.
Oferujesz mi świat, a nie możesz | nawet złapać wyzwoliciela.
Było:
- Wyzwoliciel.|- Bawisz się ze mną?
Jest:
- Wyzwoliciel. | - Bawisz się ze mną?
Było:
Czy ten morderca uciekł już|do jakiegoś odległęgo kraju?
Jest:
Czy ten morderca uciekł już | do jakiegoś odległęgo kraju?
Było:
Ten, który ustanowił się|księciem i sędzią naszym.
Gdyby wiedział, że tu jestem,|zabiłby mnie.
Ja sam cię powieszę,|jeśli będziesz mnie dalej męczył.
Są tacy, co drogo zapłacą|za to, co widziały moje oczy.
Targujesz się ze mną|jak przekupień na targu?
Nie, nie będę się targował.|Oto twoje pieniądze.
Ale za dziesięć złotych talentów,|dam ci bogactwo Egiptu.
Zwróć mi wolność,|a podaruję ci berło.
Daj mi Lilię, a ja podaruję ci|księżniczkę twoich marzeń.
Daj mi ten dom,|a ja zdobędę dla ciebie tron.
Jest:
Ten, który ustanowił się | księciem i sędzią naszym.
Gdyby wiedział, że tu jestem, | zabiłby mnie.
Ja sam cię powieszę, | jeśli będziesz mnie dalej męczył.
Są tacy, co drogo zapłacą | za to, co widziały moje oczy.
Targujesz się ze mną | jak przekupień na targu?
Nie, nie będę się targował. | Oto twoje pieniądze.
Ale za dziesięć złotych talentów, | dam ci bogactwo Egiptu.
Zwróć mi wolność, | a podaruję ci berło.
Daj mi Lilię, a ja podaruję ci | księżniczkę twoich marzeń.
Daj mi ten dom, | a ja zdobędę dla ciebie tron.
Było:
Moje miejsce jest tu, na twoich|usługach, wspaniały.
Jest:
Moje miejsce jest tu, na twoich | usługach, wspaniały.
Było:
Jeżeli to, co powiesz mnie|zadowoli, dostaniesz o co prosisz.
Jeżeli nie, ten nóż znajdzie się|w twoim gardle! Zgoda?
Jest:
Jeżeli to, co powiesz mnie | zadowoli, dostaniesz o co prosisz.
Jeżeli nie, ten nóż znajdzie się | w twoim gardle! Zgoda?
Było:
Dlaczego Mojżesz,|czy jakiś inny Egipcjanin,
Jest:
Dlaczego Mojżesz, | czy jakiś inny Egipcjanin,
Było:
Usłyszałem, mój kwiatku,|że robią przeciwko mnie zakłady.
- Dwie złote monety do jednej.|- Tak. Ja sama postawiłam pięć!
Przegrasz, jeżeli Mojżesz|każe mi dłużej czekać.
Podwajam zakład. Będę wyglądać|Mojżesza, ty oglądaj taniec!
Podczas gdy ty czekasz na Mojżesza,|ja uhonoruję jubileusz Setiego...
Jest:
Usłyszałem, mój kwiatku, | że robią przeciwko mnie zakłady.
- Dwie złote monety do jednej. | - Tak. Ja sama postawiłam pięć!
Przegrasz, jeżeli Mojżesz | każe mi dłużej czekać.
Podwajam zakład. Będę wyglądać | Mojżesza, ty oglądaj taniec!
Podczas gdy ty czekasz na Mojżesza, | ja uhonoruję jubileusz Setiego...
Było:
Jeżeli wyzwoliciel byłby mitem,|miałem go przynieść w butelce.
- Jest pusta.|- Tak. Bo on nie jest mitem.
- Znalazłeś go?|- Tak, ojcze.
Jest:
Jeżeli wyzwoliciel byłby mitem, | miałem go przynieść w butelce.
- Jest pusta. | - Tak. Bo on nie jest mitem.
- Znalazłeś go? | - Tak, ojcze.
Było:
z krwią twojego nadwornego|budowniczego na jego rękach.
Czy mam go wezwać przed oblicze|twojej sprawiedliwości?
Jest:
z krwią twojego nadwornego | budowniczego na jego rękach.
Czy mam go wezwać przed oblicze | twojej sprawiedliwości?
Było:
- Przyprowadzić Hebrajczyka.|- Przyprowadzić Hebrajczyka.
Jest:
- Przyprowadzić Hebrajczyka. | - Przyprowadzić Hebrajczyka.
Było:
stoję w cieniu|twej sprawiedliwości.
Jest:
stoję w cieniu | twej sprawiedliwości.
Było:
- Zdrada?|- Sam oceń, czy mówiłem prawdę.
Zła gwiazda zapowiedziała|jego przyjście,
jako niszczyciela Egiptu|i wyzwoliciela niewolników.
To niemożliwe.|Książę Egiptu!
On nie jest księciem Egiptu.|Nie jest synem twojej siostry.
Jest:
- Zdrada? | - Sam oceń, czy mówiłem prawdę.
Zła gwiazda zapowiedziała | jego przyjście,
jako niszczyciela Egiptu | i wyzwoliciela niewolników.
To niemożliwe. | Książę Egiptu!
On nie jest księciem Egiptu. | Nie jest synem twojej siostry.
Było:
Jestem synem Amrama i Joszabel,|hebrajskich niewolników.
Mój bracie, to ja cię|oszukałam, a nie Mojżesz.
- On był tylko dzieckiem.|- Zostaw mnie.
Jest:
Jestem synem Amrama i Joszabel, | hebrajskich niewolników.
Mój bracie, to ja cię | oszukałam, a nie Mojżesz.
- On był tylko dzieckiem. | - Zostaw mnie.
Było:
Nie obchodzi mnie kim jesteś,|czy co o tobie mówią, ale...
Chcę usłyszeć z twoich ust,|że nie jesteś zdrajcą,
że nie poprowadzisz|tych ludzi przeciwko mnie.
Jest:
Nie obchodzi mnie kim jesteś, | czy co o tobie mówią, ale...
Chcę usłyszeć z twoich ust, | że nie jesteś zdrajcą,
że nie poprowadzisz | tych ludzi przeciwko mnie.
Było:
Nie jestem wyzwolicielem,|którego się obawiasz.
Zwykły człowiek nie wyzwoli|niewolników z ucisku.
Jest:
Nie jestem wyzwolicielem, | którego się obawiasz.
Zwykły człowiek nie wyzwoli | niewolników z ucisku.
Było:
Od czasu, kiedy moja siostra|przyniosła cię do pałacu,
kochałem cię, wychowywałem,|stawiałem ponad własnego syna,
Jest:
Od czasu, kiedy moja siostra | przyniosła cię do pałacu,
kochałem cię, wychowywałem, | stawiałem ponad własnego syna,
Było:
szlachetność i wielkość|przewyższającą innych.
Żaden syn nie mógłby cię|bardziej kochać niż ja.
Więc dlaczego zmuszasz mnie,|abym cię zniszczył?
Jest:
szlachetność i wielkość | przewyższającą innych.
Żaden syn nie mógłby cię | bardziej kochać niż ja.
Więc dlaczego zmuszasz mnie, | abym cię zniszczył?
Było:
Ludzkie zło, które czyni|z braci ofiary ucisku,
Jest:
Ludzkie zło, które czyni | z braci ofiary ucisku,
Było:
Odziera ich z ducha,|z nadziei i wiary,
tylko dlatego, że są|innej rasy, czy wyznania.
Jeżeli istnieje jakiś Bóg,|z pewnością nie chciał, aby tak było.
Musiałem zrobić to,|co zrobiłem.
Jest:
Odziera ich z ducha, | z nadziei i wiary,
tylko dlatego, że są | innej rasy, czy wyznania.
Jeżeli istnieje jakiś Bóg, | z pewnością nie chciał, aby tak było.
Musiałem zrobić to, | co zrobiłem.
Było:
Kiedy przekroczę rzekę śmierci,|ty będziesz faraonem w Egipcie.
Bądź nieugięty|dla swoich podwładnych.
Jest:
Kiedy przekroczę rzekę śmierci, | ty będziesz faraonem w Egipcie.
Bądź nieugięty | dla swoich podwładnych.
Było:
Ten, który jadł mój chleb|i nazywał mnie ojcem...
teraz podżega|przeciwko mnie buntowników.
Jest:
Ten, który jadł mój chleb | i nazywał mnie ojcem...
teraz podżega | przeciwko mnie buntowników.
Było:
Nie chcę żyć,|jeżeli ty musisz umrzeć!
Stopy hebrajskiego niewolnika|nie są właściwym miejscem
Jest:
Nie chcę żyć, | jeżeli ty musisz umrzeć!
Stopy hebrajskiego niewolnika | nie są właściwym miejscem
Było:
Niech imię Mojżesza zostanie|wymazane z każdej księgi.
Zmazane z każdego|pylonu i obelisku.
Zrzucone z każdego|pomnika w Egipcie.
Jest:
Niech imię Mojżesza zostanie | wymazane z każdej księgi.
Zmazane z każdego | pylonu i obelisku.
Zrzucone z każdego | pomnika w Egipcie.
Było:
Pokonałem cię za życia.|Nie zaszkodzisz mi swą śmiercią.
Jest:
Pokonałem cię za życia. | Nie zaszkodzisz mi swą śmiercią.
Było:
nie szukają bezwiednie|jakiegoś mirażu straconej miłości.
Ale ty, Hebrajczyku, będziesz|cierpiał... żyjąc.
- Pozwolisz mu żyć!?|- Nie uczynię z niego męczennika.
Żaden fantom nie stanie|między nami w nocy.
Jest:
nie szukają bezwiednie | jakiegoś mirażu straconej miłości.
Ale ty, Hebrajczyku, będziesz | cierpiał... żyjąc.
- Pozwolisz mu żyć!? | - Nie uczynię z niego męczennika.
Żaden fantom nie stanie | między nami w nocy.
Było:
Stamtąd, gdzie go poślę,|nie ma powrotu.
Jest:
Stamtąd, gdzie go poślę, | nie ma powrotu.
Było:
czy znalazł zapomnienie|w ramionach innej kobiety.
A teraz spójrzcie na siebie|po raz ostatni.
Spójrz Abiramie|na nowego zarządcę Goszen.
Datan, mój bracie,|zdobyłeś przychylność pana.
Jest:
czy znalazł zapomnienie | w ramionach innej kobiety.
A teraz spójrzcie na siebie | po raz ostatni.
Spójrz Abiramie | na nowego zarządcę Goszen.
Datan, mój bracie, | zdobyłeś przychylność pana.
Było:
Zostawcie nas samych.|Ty też, mój bracie.
Kontynuujcie grę...|ale wewnątrz domu.
Jest:
Zostawcie nas samych. | Ty też, mój bracie.
Kontynuujcie grę... | ale wewnątrz domu.
Było:
Datanie, jeżeli jesteś bogobojny,|pozwól mi odejść.
Jestem tu,|bo nie pokładam ufności
w pustynnego boga i jego|tarzającego się w błocie proroka.
Prosperuję, bo kłaniałem się|nisko Egipcjanom.
Jest:
Datanie, jeżeli jesteś bogobojny, | pozwól mi odejść.
Jestem tu, | bo nie pokładam ufności
w pustynnego boga i jego | tarzającego się w błocie proroka.
Prosperuję, bo kłaniałem się | nisko Egipcjanom.
Było:
Podarunek od Ramzesa|dla jego ekscelencji.
Jest:
Podarunek od Ramzesa | dla jego ekscelencji.
Było:
Zedrę ręce do krwi|pracując dla ciebie.
Jest:
Zedrę ręce do krwi | pracując dla ciebie.
Było:
proszę, nie hańb mnie|przed moim Panem.
Jest:
proszę, nie hańb mnie | przed moim Panem.
Było:
Ale dla skazańca,|takiego jak Jozue...
może to oznaczać różnicę|między śmiercią na dzidach,
a życiem w kopalniach|miedzi w Synaju.
Co byś zrobiła, aby zyskać|łaskę jego ekscelencji?
Jest:
Ale dla skazańca, | takiego jak Jozue...
może to oznaczać różnicę | między śmiercią na dzidach,
a życiem w kopalniach | miedzi w Synaju.
Co byś zrobiła, aby zyskać | łaskę jego ekscelencji?
Było:
Jozue będzie ci|za to wdzięczny...
Jest:
Jozue będzie ci | za to wdzięczny...
Było:
Jego los jest lepszy niż ten,|który czeka Mojżesza.
Jest:
Jego los jest lepszy niż ten, | który czeka Mojżesza.
Było:
Jego hebrajska matka przyniosła|ją do więzienia przed śmiercią.
Jest:
Jego hebrajska matka przyniosła | ją do więzienia przed śmiercią.
Było:
ze skorpionami, kobrami|i jaszczurkami za poddanych.
Uwolnij ich, jeśli chcesz.|Hebrajczyków pozostaw mnie.
Dajcie temu księciu lzraela|jednodniową rację chleba i wody.
Przejście przez pustynię|zabierze wiele dni,
Jest:
ze skorpionami, kobrami | i jaszczurkami za poddanych.
Uwolnij ich, jeśli chcesz. | Hebrajczyków pozostaw mnie.
Dajcie temu księciu Izraela | jednodniową rację chleba i wody.
Przejście przez pustynię | zabierze wiele dni,
Było:
Oddaję cię w ręce twego|hebrajskiego boga bez imienia.
Jeżeli umrzesz,|to z jego ręki, nie z mojej.
Jest:
Oddaję cię w ręce twego | hebrajskiego boga bez imienia.
Jeżeli umrzesz, | to z jego ręki, nie z mojej.
Było:
wędruje samotnie ten, który|przechadzał się kiedyś z królami.
Odsunięty od zaszczytów|królewskiej potęgi,
pozbawiony tytułów|i ziemskich bogactw,
zapomniany,|bez kraju, bez nadziei.
Jego dusza jest wzburzona, jak|gorące wiatry i szalejące piaski,
które biją w niego|z furią bata nadzorcy.
Jest:
wędruje samotnie ten, który | przechadzał się kiedyś z królami.
Odsunięty od zaszczytów | królewskiej potęgi,
pozbawiony tytułów | i ziemskich bogactw,
zapomniany, | bez kraju, bez nadziei.
Jego dusza jest wzburzona, jak | gorące wiatry i szalejące piaski,
które biją w niego | z furią bata nadzorcy.
Było:
gdzie granitowi wartownicy,|na podobieństwo wież żywej śmierci,
Jest:
gdzie granitowi wartownicy, | na podobieństwo wież żywej śmierci,
Było:
Każda noc przynosi ze sobą|czarny uścisk samotności.
Jest:
Każda noc przynosi ze sobą | czarny uścisk samotności.
Było:
Jego umęczony umysł nie wie,|czy to okrzyki na jego cześć,
czy też płacz zwiastujący|przyszłe klęski...
czy też może obłęd, który go|owładnął pod niebem pustyni.
Nie może ochłodzić palącego|pocałunku pragnienia na swych ustach,
ani schronić się|przed ognistą furią słońca.
Jest:
Jego umęczony umysł nie wie, | czy to okrzyki na jego cześć,
czy też płacz zwiastujący | przyszłe klęski...
czy też może obłęd, który go | owładnął pod niebem pustyni.
Nie może ochłodzić palącego | pocałunku pragnienia na swych ustach,
ani schronić się | przed ognistą furią słońca.
Było:
Nie może ani błogosławić ani|przeklinać mocy, która nim kieruje,
Jest:
Nie może ani błogosławić ani | przeklinać mocy, która nim kieruje,
Było:
Poznając, że życie może być|okrutniejsze od śmierci,
podąża naprzód przez|palące piaski pustyni,
gdzie święci i prorocy|doznają oczyszczenia
Jest:
Poznając, że życie może być | okrutniejsze od śmierci,
podąża naprzód przez | palące piaski pustyni,
gdzie święci i prorocy | doznają oczyszczenia
Było:
Aż w końcu,|u kresu ludzkiej wytrzymałości,
wbity w pył,|z którego powstał,
jest gotów, jak metal,|na uderzenie młota Stworzyciela.
l znalazł siłę w postaci|owoców drzewa palmowego
i życiodajną wodę,|wypływającą ze studni w Madian.
- Gdyby tylko owce były mężczyznami!|- Nieżonatymi mężczyznami!
- Nie możesz myśleć o czymś innym?|- Nie wiem. Nigdy nie próbowałam!
Niepotrzebnie malowałaś paznokcie,|w tej okolicy nie ma mężczyzn.
- Co tam zobaczyłaś, Seforo?|- Na co patrzysz?
Na mężczyznę.|- Co?
- Jest tylko jeden?|- Czy jest przystojny?
- Spójrz na jego sandały!|- To Egipcjanin!
- Jego szaty nie są Egipskie.|- Kogo to obchodzi?
- Zjadł całą kiść daktyli!|- Czy może być niebezpieczny?
- Czy aby na pewno żyje?|- Mam nadzieję!
Jest:
Aż w końcu, | u kresu ludzkiej wytrzymałości,
wbity w pył, | z którego powstał,
jest gotów, jak metal, | na uderzenie młota Stworzyciela.
l znalazł siłę w postaci | owoców drzewa palmowego
i życiodajną wodę, | wypływającą ze studni w Madian.
- Gdyby tylko owce były mężczyznami! | - Nieżonatymi mężczyznami!
- Nie możesz myśleć o czymś innym? | - Nie wiem. Nigdy nie próbowałam!
Niepotrzebnie malowałaś paznokcie, | w tej okolicy nie ma mężczyzn.
- Co tam zobaczyłaś, Seforo? | - Na co patrzysz?
Na mężczyznę. | - Co?
- Jest tylko jeden? | - Czy jest przystojny?
- Spójrz na jego sandały! | - To Egipcjanin!
- Jego szaty nie są Egipskie. | - Kogo to obchodzi?
- Zjadł całą kiść daktyli! | - Czy może być niebezpieczny?
- Czy aby na pewno żyje? | - Mam nadzieję!
Było:
- Ja z nimi porozmawiam.|- Zbierzmy lepiej kamienie!
- My wyciągnęłyśmy tę wodę!|- Z drogi, dziewczyno!
To studnia Jetro, naszego ojca.|Nie macie do niej prawa!
Jest:
- Ja z nimi porozmawiam. | - Zbierzmy lepiej kamienie!
- My wyciągnęłyśmy tę wodę! | - Z drogi, dziewczyno!
To studnia Jetro, naszego ojca. | Nie macie do niej prawa!
Było:
- Na studni jest jego znak.|- Kozy nie umieją czytać!
Jest:
- Na studni jest jego znak. | - Kozy nie umieją czytać!
Było:
- On jest szejkiem Madianów!|- Niech więc płodzi synów!
Pierwsi niech będą ci,|których ręce wyciągnęły wodę.
Jest:
- On jest szejkiem Madianów! | - Niech więc płodzi synów!
Pierwsi niech będą ci, | których ręce wyciągnęły wodę.
Było:
Wstrzymajcie swoje kozy,|aż dziewczęta napoją owce.
Naciągniemy dla ciebie wody|i obmyjemy kurz z twoich stóp.
Jest:
Wstrzymajcie swoje kozy, | aż dziewczęta napoją owce.
Naciągniemy dla ciebie wody | i obmyjemy kurz z twoich stóp.
Było:
Żadna zagubiona owieczka|nie miała nigdy tylu pasterzy.
- Nie mamy ręcznika.|- Dam swoją chustę.
Jest:
Żadna zagubiona owieczka | nie miała nigdy tylu pasterzy.
- Nie mamy ręcznika. | - Dam swoją chustę.
Było:
- Chcecie mnie umyć, czy utopić?|- Ja potrzymam!
Czy to prawda, że Egipcjanki|malują sobie oczy?
Tak. Ale mało z nich ma oczy|tak piękne jak twoje.
Kim... Kim jest ta odważna kobieta,|która odpierała Amalekitów?
Jest:
- Chcecie mnie umyć, czy utopić? | - Ja potrzymam!
Czy to prawda, że Egipcjanki | malują sobie oczy?
Tak. Ale mało z nich ma oczy | tak piękne jak twoje.
Kim... Kim jest ta odważna kobieta, | która odpierała Amalekitów?
Było:
Skoro podzieliłyście się już|naszym nieznajomym,
Jest:
Skoro podzieliłyście się już | naszym nieznajomym,
Było:
- Naszym ojcem jest Jetro.|- Jest on szejkiem Madianów.
Jest:
- Naszym ojcem jest Jetro. | - Jest on szejkiem Madianów.
Było:
Jestem Mojżesz.|Syn Amrama i Joszabel.
Zdrowie i powodzenie dla twego|domu, Jetro z Madian.
Sefora powiedziała mi|o twojej życzliwości.
Podzielmy się teraz chlebem,|a ona pójdzie przynieść mięso.
Jest:
Jestem Mojżesz. | Syn Amrama i Joszabel.
Zdrowie i powodzenie dla twego | domu, Jetro z Madian.
Sefora powiedziała mi | o twojej życzliwości.
Podzielmy się teraz chlebem, | a ona pójdzie przynieść mięso.
Było:
- Z Egiptu.|- Przeszedłeś pieszo przez pustynię?
Pan, który nie ma imienia,|musiał cię prowadzić.
Wy, Beduini,|znacie boga Abrahama?
Jest:
- Z Egiptu. | - Przeszedłeś pieszo przez pustynię?
Pan, który nie ma imienia, | musiał cię prowadzić.
Wy, Beduini, | znacie boga Abrahama?
Było:
My jesteśmy dziećmi lzmaela,|jego pierworodnego.
Jest:
My jesteśmy dziećmi Izmaela, | jego pierworodnego.
Było:
Mój naród zanosi do niego|błagania o wyzwolenie.
Jest:
Mój naród zanosi do niego | błagania o wyzwolenie.
Było:
Jutro udajemy się|na pastwiska pod Bożą Górą.
Byłbym zaszczycony,|gdybyś do nas dołączył.
Jest:
Jutro udajemy się | na pastwiska pod Bożą Górą.
Byłbym zaszczycony, | gdybyś do nas dołączył.
Było:
Nie mam majątku,|nie znam się na pasterstwie.
A... przyjmowanie do domu zbiegłego|niewolnika karane jest śmiercią.
Jest:
Nie mam majątku, | nie znam się na pasterstwie.
A... przyjmowanie do domu zbiegłego | niewolnika karane jest śmiercią.
Było:
Nie wśród moich ludzi. Mądrość,|to wszystko, czego ci potrzeba.
A do nauki pasterstwa|masz siedem nauczycielek.
Sefora jest najstarsza.|Od niej najlepiej się nauczysz.
Jest:
Nie wśród moich ludzi. Mądrość, | to wszystko, czego ci potrzeba.
A do nauki pasterstwa | masz siedem nauczycielek.
Sefora jest najstarsza. | Od niej najlepiej się nauczysz.
Było:
- Dzisiaj śpi.|- Kto?
Jest:
- Dzisiaj śpi. | - Kto?
Było:
będzie mieszkał na każdej górze.|W każdej dolinie.
Nie będzie tylko bogiem|lzraela czy lzmaela,
Jest:
będzie mieszkał na każdej górze. | W każdej dolinie.
Nie będzie tylko bogiem | Izraela czy Izmaela,
Było:
Mówi się, że stworzył ludzi|na swój obraz i podobieństwo.
A więc powinien mieszkać|w każdym sercu, umyśle...
Jest:
Mówi się, że stworzył ludzi | na swój obraz i podobieństwo.
A więc powinien mieszkać | w każdym sercu, umyśle...
Było:
Ale wiem, że kiedy góra|dudni, to Bóg tam jest.
A ziemia się wtedy trzęsie,|a chmury są czerwone od ognia.
Czy jakiś człowiek|spotkał się z nim twarz w twarz?
Żaden człowiek nie postawił nogi|na zakazanych zboczach Synaju.
Dlaczego chcesz go|zobaczyć, Mojżeszu?
Jest:
Ale wiem, że kiedy góra | dudni, to Bóg tam jest.
A ziemia się wtedy trzęsie, | a chmury są czerwone od ognia.
Czy jakiś człowiek | spotkał się z nim twarz w twarz?
Żaden człowiek nie postawił nogi | na zakazanych zboczach Synaju.
Dlaczego chcesz go | zobaczyć, Mojżeszu?
Było:
A jeżeli jest, to dlaczego|nie wysłuchał wołań niewolników.
Mojżeszu, spojrzenie mu|w twarz oznacza śmierć.
lluż z moich ludzi umarło,|bo on odwrócił od nich swą twarz?
Jest:
A jeżeli jest, to dlaczego | nie wysłuchał wołań niewolników.
Mojżeszu, spojrzenie mu | w twarz oznacza śmierć.
lluż z moich ludzi umarło, | bo on odwrócił od nich swą twarz?
Było:
Nie, Mojżeszu.|Nie znamy jego celu.
Nawet lzmael nie wiedział,|że Bóg wyprowadził go na pustynię,
Jest:
Nie, Mojżeszu. | Nie znamy jego celu.
Nawet Izmael nie wiedział, | że Bóg wyprowadził go na pustynię,
Było:
Czy nie wystarczy,|że obronił cię przed gniewem faraona?
Jest:
Czy nie wystarczy, | że obronił cię przed gniewem faraona?
Było:
Chodzisz jak książę.|Walczysz jak żołnierz.
Jest:
Chodzisz jak książę. | Walczysz jak żołnierz.
Było:
ale nie ma syna,|który by się nimi zajmował.
Odnalazłbyś tu|spokój ducha, Mojżeszu,
mieszkając z nami|u podnóży Bożej Góry.
Jest:
ale nie ma syna, | który by się nimi zajmował.
Odnalazłbyś tu | spokój ducha, Mojżeszu,
mieszkając z nami | u podnóży Bożej Góry.
Było:
Ale ja nie zaznam|spokoju ducha,
Jest:
Ale ja nie zaznam | spokoju ducha,
Było:
Szkoda, że święto strzyżenia|owiec nie odbywa się codziennie!
A mężczyźni nie podążają|za tobą jak owce do strzyżenia!
- Jeden by wystarczył!|- Gdyby to był Mojżesz!
Nigdy dotąd nasza wełna|nie przyniosła takich zysków.
Mojżesz sprzedał wełnę|wszystkich plemion.
Jego słowa są prawdziwe.|Jego handel, sprawiedliwy.
Jest:
Szkoda, że święto strzyżenia | owiec nie odbywa się codziennie!
A mężczyźni nie podążają | za tobą jak owce do strzyżenia!
- Jeden by wystarczył! | - Gdyby to był Mojżesz!
Nigdy dotąd nasza wełna | nie przyniosła takich zysków.
Mojżesz sprzedał wełnę | wszystkich plemion.
Jego słowa są prawdziwe. | Jego handel, sprawiedliwy.
Było:
Nie będziesz z nami|tańczyć przed szejkami?
Nie, nie będę z wami tańczyć|przed szejkami. Masz.
Nie będę wystawiana|na pokaz jak towar
przed Mojżeszem,|czy innymi mężczyznami.
Jest:
Nie będziesz z nami | tańczyć przed szejkami?
Nie, nie będę z wami tańczyć | przed szejkami. Masz.
Nie będę wystawiana | na pokaz jak towar
przed Mojżeszem, | czy innymi mężczyznami.
Było:
Nie śmiej się. Może wcale|nie zostaniesz wybranką Mojżesza!
Mojżesz nie będzie dłużej|cudzoziemcem wśród nas.
Damy mu nasze stada.|l pozwolimy wybrać.
Ja pozwolę mu wybrać żonę|spośród siedmiu moich córek.
Jest:
Nie śmiej się. Może wcale | nie zostaniesz wybranką Mojżesza!
Mojżesz nie będzie dłużej | cudzoziemcem wśród nas.
Damy mu nasze stada. | l pozwolimy wybrać.
Ja pozwolę mu wybrać żonę | spośród siedmiu moich córek.
Było:
Czyż człowiek może wybrać|spośród gwiazd na niebie?
Zastanów się, kiedy będą tańczyć.|Kohab, zaczynajcie.
- Przyjemne zadanie.|- O, tak!
Co kobieta, to chusta.|Wybierz jedną, nie kilka.
Jedna chusta, jedna żona.|Wyboru dokonaj.
Jest:
Czyż człowiek może wybrać | spośród gwiazd na niebie?
Zastanów się, kiedy będą tańczyć. | Kohab, zaczynajcie.
- Przyjemne zadanie. | - O, tak!
Co kobieta, to chusta. | Wybierz jedną, nie kilka.
Jedna chusta, jedna żona. | Wyboru dokonaj.
Było:
- Która, Mojżeszu?|- Którą wybierasz?
Jest:
- Która, Mojżeszu? | - Którą wybierasz?
Było:
Szkoda, że ty nie masz|moich lat, a ja twego wyboru.
W namiocie Jetro znajduję|godność, honor, wolność...
Jest:
Szkoda, że ty nie masz | moich lat, a ja twego wyboru.
W namiocie Jetro znajduję | godność, honor, wolność...
Było:
Ale moje serce jest|wciąż więźniem przeszłości.
Jest:
Ale moje serce jest | wciąż więźniem przeszłości.
Było:
- Moc z wami, szejkowie Synaju.|- Niech Bóg pokieruje twoim sercem.
Jest:
- Moc z wami, szejkowie Synaju. | - Niech Bóg pokieruje twoim sercem.
Było:
Ta Egipcjanka,|która okaleczyła twoje serce.
Jest:
Ta Egipcjanka, | która okaleczyła twoje serce.
Było:
Jej oczy,|zielone jak cedry Libanu.
Jest:
Jej oczy, | zielone jak cedry Libanu.
Było:
Jej ramiona miękkie|jak pierś gołębicy.
A w jej żyłach płynęło|wino pożądania.
Jest:
Jej ramiona miękkie | jak pierś gołębicy.
A w jej żyłach płynęło | wino pożądania.
Było:
Klejnot ma piękny blask...|ale nie daje ciepła.
Nasze ręce nie są tak miękkie,|ale potrafią służyć.
Nasze ciała nie są białe,|ale za to silne.
Jest:
Klejnot ma piękny blask... | ale nie daje ciepła.
Nasze ręce nie są tak miękkie, | ale potrafią służyć.
Nasze ciała nie są białe, | ale za to silne.
Było:
Nie nosimy złotych|i kosztownych tkanin.
Jest:
Nie nosimy złotych | i kosztownych tkanin.
Było:
Nasze namioty nie są|potężnymi holami Egiptu...
ale nasze dzieci|bawią się w nich z radością.
Jest:
Nasze namioty nie są | potężnymi holami Egiptu...
ale nasze dzieci | bawią się w nich z radością.
Było:
Ja nie mam nic|do zaoferowania, Seforo.
Twoje nic znaczy więcej|niż złoto innych.
Jest:
Ja nie mam nic | do zaoferowania, Seforo.
Twoje nic znaczy więcej | niż złoto innych.
Było:
Ale nie będę zazdrosna|o wspomnienia.
Jest:
Ale nie będę zazdrosna | o wspomnienia.
Było:
podczas twojej wędrówki|do krainy umarłych.
Jest:
podczas twojej wędrówki | do krainy umarłych.
Było:
Przecież śmierć|jest tylko częścią życia.
Jest:
Przecież śmierć | jest tylko częścią życia.
Było:
Wykpisz się śmierci, tak jak|przegranej podczas naszych gier.
Obawiam się, że śmierć|nie pozwoli mi oszukiwać.
Przed zachodem słońca|będziesz faraonem, Ramzesie.
Mam nadzieję,|że jesteś zadowolony... w końcu.
Jestem szczęśliwy,|że jestem twoim synem.
Przywróciłeś Egiptowi|jego wspaniałość.
Sprawię, że narody|będą się go bać.
Nie wątpię, nie wątpię.|Potrafisz przezwyciężyć wszystko...
Jest:
Wykpisz się śmierci, tak jak | przegranej podczas naszych gier.
Obawiam się, że śmierć | nie pozwoli mi oszukiwać.
Przed zachodem słońca | będziesz faraonem, Ramzesie.
Mam nadzieję, | że jesteś zadowolony... w końcu.
Jestem szczęśliwy, | że jestem twoim synem.
Przywróciłeś Egiptowi | jego wspaniałość.
Sprawię, że narody | będą się go bać.
Nie wątpię, nie wątpię. | Potrafisz przezwyciężyć wszystko...
Było:
Jesteś jedyną rzeczą,|której mi żal zostawić.
Jest:
Jesteś jedyną rzeczą, | której mi żal zostawić.
Było:
- Była przecież inna.|- Tak.
Jest:
- Była przecież inna. | - Tak.
Było:
Wraz z mym ostatnim tchnieniem,|złamię własne prawo
Jest:
Wraz z mym ostatnim tchnieniem, | złamię własne prawo
Było:
Królewski sokół|wzbił się ku słońcu.
Czy ten mały chłopiec umarł|na pustyni, ojcze?
Nie. Bóg nie opuścił|lzmaela i jego matki Hagar.
Ten sam Bóg,|który żyje na górze?
Jest:
Królewski sokół | wzbił się ku słońcu.
Czy ten mały chłopiec umarł | na pustyni, ojcze?
Nie. Bóg nie opuścił | Izmaela i jego matki Hagar.
Ten sam Bóg, | który żyje na górze?
Było:
Mojżeszu!|Wśród owiec jest człowiek!
Jest:
Mojżeszu! | Wśród owiec jest człowiek!
Było:
Tak trąb na alarm.|Zaczekaj tu na matkę.
Jest:
Tak trąb na alarm. | Zaczekaj tu na matkę.
Było:
Twoje oczy są nie tylko|piękne, ale i ostre.
Jest:
Twoje oczy są nie tylko | piękne, ale i ostre.
Było:
W kopalniach miedzi,|żywi są umarłymi.
Jest:
W kopalniach miedzi, | żywi są umarłymi.
Było:
Kupiec odbierający miedź|widział cię w namiocie Jetry.
Jest:
Kupiec odbierający miedź | widział cię w namiocie Jetry.
Było:
kiedy Ramzes buduje miasta|zaprawiane krwią naszych ludzi?
Jest:
kiedy Ramzes buduje miasta | zaprawiane krwią naszych ludzi?
Było:
Bóg zawarł przymierze z Abrahamem,|że wyprowadzi swój naród.
Jest:
Bóg zawarł przymierze z Abrahamem, | że wyprowadzi swój naród.
Było:
- Seforo, daj mu wody.|- Woda! Dziękuję!
Pustynne słońce|pomieszało mu rozum.
Jest:
- Seforo, daj mu wody. | - Woda! Dziękuję!
Pustynne słońce | pomieszało mu rozum.
Było:
Mówili, że jesteś potępiony,|ale ja wiem, że jesteś wybranym,
który ma wziąć|miecz Pana w swoje ręce!
Jest:
Mówili, że jesteś potępiony, | ale ja wiem, że jesteś wybranym,
który ma wziąć | miecz Pana w swoje ręce!
Było:
- Płonący krzew?|- Nie.
Ogarnia go ogień,|ale krzew nie płonie.
Seforo, zabierz go.|Nakarm go w naszym namiocie.
Ja pójdę, żeby się przyjrzeć|temu dziwnemu zjawisku.
Jest:
- Płonący krzew? | - Nie.
Ogarnia go ogień, | ale krzew nie płonie.
Seforo, zabierz go. | Nakarm go w naszym namiocie.
Ja pójdę, żeby się przyjrzeć | temu dziwnemu zjawisku.
Było:
Bo miejsce, na którym stoisz|jest ziemią świętą.
Jest:
Bo miejsce, na którym stoisz | jest ziemią świętą.
Było:
Bogiem lzaaka|i Bogiem Jakuba.
Jest:
Bogiem Izaaka | i Bogiem Jakuba.
Było:
ich dzieci uwięzionych|w niewoli w Egipcie?
Napatrzyłem się na udrękę|mego ludu w Egipcie.
l nasłuchałem się|narzekań jego na ciemięzców.
Jest:
ich dzieci uwięzionych | w niewoli w Egipcie?
Napatrzyłem się na udrękę | mego ludu w Egipcie.
l nasłuchałem się | narzekań jego na ciemięzców.
Było:
Dlatego posyłam cię oto,|Mojżeszu, do faraona,
abyś wyprowadził|mój lud z Egiptu.
Kimże jestem, Panie,|abyś miał mnie posyłać?
Jakże mam wyprowadzić|twój lud z niewoli?
Jakie słowa wyrzec,|aby mnie posłuchali?
Nauczę cię tego,|co masz powiedzieć.
Jest:
Dlatego posyłam cię oto, | Mojżeszu, do faraona,
abyś wyprowadził | mój lud z Egiptu.
Kimże jestem, Panie, | abyś miał mnie posyłać?
Jakże mam wyprowadzić | twój lud z niewoli?
Jakie słowa wyrzec, | aby mnie posłuchali?
Nauczę cię tego, | co masz powiedzieć.
Było:
oddadzą mi cześć|na tej górze.
Jest:
oddadzą mi cześć | na tej górze.
Było:
Powiesz im:|''JESTEM posłał mnie do was.''
Czy ludziom nie wolno|wchodzić na Bożą Górę?
Jest:
Powiesz im: | ''JESTEM posłał mnie do was.''
Czy ludziom nie wolno | wchodzić na Bożą Górę?
Było:
On więc jest więcej|niż człowiekiem, spójrz...
Jest:
On więc jest więcej | niż człowiekiem, spójrz...
Było:
Nie mogłęm na niego zwrócić oczu.
Jest:
Nie mogłem na niego zwrócić oczu.
Było:
l wiem, że jego światło|jest w każdym z nas.
Jest:
l wiem, że jego światło | jest w każdym z nas.
Było:
Jesteś posłańcem Boga!|Wybrał dzień wyzwolenia.
Zbiorę wodę i chleb,|abyśmy mogli natychmiast wyruszyć.
Jest:
Jesteś posłańcem Boga! | Wybrał dzień wyzwolenia.
Zbiorę wodę i chleb, | abyśmy mogli natychmiast wyruszyć.
Było:
To nie mieczem|wyzwoli Pan swój lud,
Jest:
To nie mieczem | wyzwoli Pan swój lud,
Było:
movie info: XVID 576x336 25.0fps 699.9 MB|/SubEdit b.3939 (http://subedit.prv.pl)/
Jest:
Było:
''ldź. Wracaj do Egiptu.''
Jest:
''Idź. Wracaj do Egiptu.''
Było:
A Mojżesz wziął|w swe ręce laskę Boga.
Niech ambasador z Priam,|król Troi, zbliży się do faraona.
Możny faraonie, darem Troi|jest wspaniała tkanina
Jest:
A Mojżesz wziął | w swe ręce laskę Boga.
Niech ambasador z Priam, | król Troi, zbliży się do faraona.
Możny faraonie, darem Troi | jest wspaniała tkanina
Było:
Składamy Troi dzięki.|Jest prawdziwie doskonała.
- Skrzy się jak woda w Nilu.|- Jak się ją otrzymuje?
Nikt tego nie wie.|Tkana jest na krosnach bogów.
Jest:
Składamy Troi dzięki. | Jest prawdziwie doskonała.
- Skrzy się jak woda w Nilu. | - Jak się ją otrzymuje?
Nikt tego nie wie. | Tkana jest na krosnach bogów.
Było:
- Jakie przynosicie dary?|- Przynosimy wam słowo Boże.
Jest:
- Jakie przynosicie dary? | - Przynosimy wam słowo Boże.
Było:
Tak powiedział Pan, Bóg lzraela:
Jest:
Tak powiedział Pan, Bóg Izraela:
Było:
lch życie należy do mnie.|Wszystko co mają, do mnie należy.
Jest:
lch życie należy do mnie. | Wszystko co mają, do mnie należy.
Było:
i nie wypuszczę lzraela.
Kim jesteś, aby czynić ich|życie gorzkim w niewoli?
Ludzie mają podlegać prawu,|a nie woli innych ludzi.
Kim jest ten bóg,|abym musiał wypuścić jego lud?
Jest:
i nie wypuszczę Izraela.
Kim jesteś, aby czynić ich | życie gorzkim w niewoli?
Ludzie mają podlegać prawu, | a nie woli innych ludzi.
Kim jest ten bóg, | abym musiał wypuścić jego lud?
Było:
Poznasz teraz,|że Pan jest prawdziwie Bogiem.
Matko! On zamienił|swą laskę w kobrę!
Nic, co jego,|nie skrzywdzi cię, mój synu.
Moc twego Boga|to tania sztuczka czarownika.
Jest:
Poznasz teraz, | że Pan jest prawdziwie Bogiem.
Matko! On zamienił | swą laskę w kobrę!
Nic, co jego, | nie skrzywdzi cię, mój synu.
Moc twego Boga | to tania sztuczka czarownika.
Było:
Wąż Mojżesza|połyka wszystkie inne.
Dałeś mi tę laskę,|abym rządził skorpionami i wężami,
ale Bóg uczynił z niej|berło do rządzenia królami.
Jest:
Wąż Mojżesza | połyka wszystkie inne.
Dałeś mi tę laskę, | abym rządził skorpionami i wężami,
ale Bóg uczynił z niej | berło do rządzenia królami.
Było:
że powróciłeś,|aby przemieniać laski w węże?
Jest:
że powróciłeś, | aby przemieniać laski w węże?
Było:
Niech oto twoja laska|wykona wspanialszy cud.
Jest:
Niech oto twoja laska | wykona wspanialszy cud.
Było:
i każ im robić cegły|bez użycia słomy.
- Jak to się może stać?|- Niech twoja laska dostarcza słomy.
Jest:
i każ im robić cegły | bez użycia słomy.
- Jak to się może stać? | - Niech twoja laska dostarcza słomy.
Było:
llość wyrabianych przez nich|cegieł będzie taka, jak dotąd.
Niech tak zostanie zapisane.|Niech tak się stanie.
Aaronie. Aaronie.|Kiedy opuszczamy Egipt?
Jest:
llość wyrabianych przez nich | cegieł będzie taka, jak dotąd.
Niech tak zostanie zapisane. | Niech tak się stanie.
Aaronie. Aaronie. | Kiedy opuszczamy Egipt?
Było:
Niech Bóg wybaczy mi|słaby użytek z jego siły.
Jest:
Niech Bóg wybaczy mi | słaby użytek z jego siły.
Było:
Z rozkazu faraona,|nie będziecie dostawać słomy
Jest:
Z rozkazu faraona, | nie będziecie dostawać słomy
Było:
Ściągnąłeś na nasze głowy|gniew faraona!
Jest:
Ściągnąłeś na nasze głowy | gniew faraona!
Było:
Oto wasz wyzwoliciel.|ldźcie teraz szukać słomy.
Pamiętajcie, że ilość cegieł|ma być ta sama. Ani cegły mniej.
Jest:
Oto wasz wyzwoliciel. | Idźcie teraz szukać słomy.
Pamiętajcie, że ilość cegieł | ma być ta sama. Ani cegły mniej.
Było:
Kiedy Ramzes brał mnie w swoje|ramiona, przeklinałam ciebie,
Jest:
Kiedy Ramzes brał mnie w swoje | ramiona, przeklinałam ciebie,
Było:
Mojżesz, który cię kochał,|był innym człowiekiem.
Jest:
Mojżesz, który cię kochał, | był innym człowiekiem.
Było:
Wierzysz, że się zmieniłeś,|ale to nieprawda.
Nazywasz się prorokiem,|synem Boga,
Jest:
Wierzysz, że się zmieniłeś, | ale to nieprawda.
Nazywasz się prorokiem, | synem Boga,
Było:
Nie wierzę, że to grzmot góry|porusza twoje serce,
Jest:
Nie wierzę, że to grzmot góry | porusza twoje serce,
Było:
Nefretiri, stałem w obliczu|światła Boskiej obecności.
To nie on cię teraz uratował,|ale ja.
Dlaczego musiałam się zakochać|w księciu głupców?
Ale w twoich ramionach|wierzę we wszystko, co powiesz.
Jest:
Nefretiri, stałem w obliczu | światła Boskiej obecności.
To nie on cię teraz uratował, | ale ja.
Dlaczego musiałam się zakochać | w księciu głupców?
Ale w twoich ramionach | wierzę we wszystko, co powiesz.
Było:
wobec jego ludu|i wobec pewnej pasterki.
Pasterka?|Kim ona może dla ciebie być?
Chyba że słońce pustyni|przytępiło twoje zmysły.
Czy jej skóra...|jest twarda jak tarka?
Jest:
wobec jego ludu | i wobec pewnej pasterki.
Pasterka? | Kim ona może dla ciebie być?
Chyba że słońce pustyni | przytępiło twoje zmysły.
Czy jej skóra... | jest twarda jak tarka?
Było:
Czy jej usta są popękane|i suche jak pustynny piach?
Czy wilgotne i czerwone|jak owoc granatu?
Jest:
Czy jej usta są popękane | i suche jak pustynny piach?
Czy wilgotne i czerwone | jak owoc granatu?
Było:
lstnieje piękno, którego zmysły|nie opiszą, Nefretiri.
Piękno ciszy zielonych dolin|i błękitnych wód potoku.
Piękno, którego ducha|ty nie pojmujesz.
Jest:
lstnieje piękno, którego zmysły | nie opiszą, Nefretiri.
Piękno ciszy zielonych dolin | i błękitnych wód potoku.
Piękno, którego ducha | ty nie pojmujesz.
Było:
Ale piękno ducha|nie wyzwoli twego ludu, Mojżeszu.
Przyjdziesz do mnie, albo twój|lud nigdy nie opuści Egiptu.
Los lzraela nie jest|w twoich rękach, Nefretiri.
Czyżby? Któż inny|może zmiękczyć serce faraona?
Jest:
Ale piękno ducha | nie wyzwoli twego ludu, Mojżeszu.
Przyjdziesz do mnie, albo twój | lud nigdy nie opuści Egiptu.
Los Izraela nie jest | w twoich rękach, Nefretiri.
Czyżby? Któż inny | może zmiękczyć serce faraona?
Było:
przez który Bóg|wypełni zamierzony cel.
Jest:
przez który Bóg | wypełni zamierzony cel.
Było:
Przez siedem dni|nie będzie wody do picia.
- Ale ta studnia nigdy nie wysycha.|- Wody w rzece też jest dużo.
- Czyje to słowa?|- Tego, co wie.
Napełnijcie naczynia,|albo pomrzecie z pragnienia.
- Miriam ma zawsze rację.|- Tak, idę po naczynia.
Tak, Jozue. Ona przychodzi|do studni każdego dnia.
Jest:
Przez siedem dni | nie będzie wody do picia.
- Ale ta studnia nigdy nie wysycha. | - Wody w rzece też jest dużo.
- Czyje to słowa? | - Tego, co wie.
Napełnijcie naczynia, | albo pomrzecie z pragnienia.
- Miriam ma zawsze rację. | - Tak, idę po naczynia.
Tak, Jozue. Ona przychodzi | do studni każdego dnia.
Było:
Datan mądrze myśli przysyłając|ciebie po wodę, Lilio,
Jest:
Datan mądrze myśli przysyłając | ciebie po wodę, Lilio,
Było:
Umarłam dla wszystkiego,|co kochałam.
- Datan?|- Tak. Datan.
Z twojej własnej,|nieprzymuszonej woli?
Z mojej własnej,|nieprzymuszonej woli.
Nie jesteś niczyją niewolnicą.|Nadeszła godzina wyzwolenia.
Jest:
Umarłam dla wszystkiego, | co kochałam.
- Datan? | - Tak. Datan.
Z twojej własnej, | nieprzymuszonej woli?
Z mojej własnej, | nieprzymuszonej woli.
Nie jesteś niczyją niewolnicą. | Nadeszła godzina wyzwolenia.
Było:
Faraonie Egiptu!|Nie usłuchałeś jeszcze Pana.
Jest:
Faraonie Egiptu! | Nie usłuchałeś jeszcze Pana.
Było:
Niech wrzeszczy, a ludzie|pomyślą, że jest obłąkany.
Jest:
Niech wrzeszczy, a ludzie | pomyślą, że jest obłąkany.
Było:
albo wzniesie swą rękę|przeciw wodom tej rzeki.
Przyszedłem błogosławić jej wody,|a ty chcesz je przeklinać.
Zobaczymy, czy bóg pasterzy|jest silniejszy od bogów faraona.
Niech wody życia|napoją pustynię
Jest:
albo wzniesie swą rękę | przeciw wodom tej rzeki.
Przyszedłem błogosławić jej wody, | a ty chcesz je przeklinać.
Zobaczymy, czy bóg pasterzy | jest silniejszy od bogów faraona.
Niech wody życia | napoją pustynię
Było:
Wyciągnij mą laskę|nad wodami Nilu.
Jest:
Wyciągnij mą laskę | nad wodami Nilu.
Było:
Rzeka krwawi z miejsca,|w którym ją dotknął.
Jest:
Rzeka krwawi z miejsca, | w którym ją dotknął.
Było:
woda pozostanie krwią|przez siedem dni.
Siedem dni bez wody!|W Egipcie wybuchnie zaraza!
Nawet gdyby to było|siedem razy siedem dni,
żadna sztuczka czarownika|nie wyzwoli twojego ludu.
Wodo święta, uczyń czystą|wodę, z której pochodzisz.
A Bóg nakładał na kraj|różnego rodzaju plagi,
ale serce faraona|wciąż było twarde.
Jest:
woda pozostanie krwią | przez siedem dni.
Siedem dni bez wody! | W Egipcie wybuchnie zaraza!
Nawet gdyby to było | siedem razy siedem dni,
żadna sztuczka czarownika | nie wyzwoli twojego ludu.
Wodo święta, uczyń czystą | wodę, z której pochodzisz.
A Bóg nakładał na kraj | różnego rodzaju plagi,
ale serce faraona | wciąż było twarde.
Było:
Jęczeliby głośniej,|gdyby musieli wyrabiać cegłę .
Jest:
Jęczeliby głośniej, | gdyby musieli wyrabiać cegłę .
Było:
Ludzie byli nękani|plagą krwawej wody,
Jest:
Ludzie byli nękani | plagą krwawej wody,
Było:
Dlaczego przyprowadzasz|tego złoczyńcę przed me oblicze?
Świątynie opustoszały,|ludzie odwracają się od bogów.
Od jakich bogów? To wy, prorocy|i kapłani stworzyliście bogów,
aby korzystać|na bojaźni ludzi.
Kiedy wody Nilu przybrały|czerwony kolor, ja też się bałem...
do czasu, kiedy doniesiono mi|o wzgórzu za kataraktami,
z którego pochodziło czerwone|błoto, które zatruło wodę.
Jest:
Dlaczego przyprowadzasz | tego złoczyńcę przed me oblicze?
Świątynie opustoszały, | ludzie odwracają się od bogów.
Od jakich bogów? To wy, prorocy | i kapłani stworzyliście bogów,
aby korzystać | na bojaźni ludzi.
Kiedy wody Nilu przybrały | czerwony kolor, ja też się bałem...
do czasu, kiedy doniesiono mi | o wzgórzu za kataraktami,
z którego pochodziło czerwone | błoto, które zatruło wodę.
Było:
Czy to, że ryby zdechły, a żaby|opuściły wodę, to był cud?
Jest:
Czy to, że ryby zdechły, a żaby | opuściły wodę, to był cud?
Było:
karmiły się na ich ciałach|szerząc zarazę?
Te rzeczy były sprawą|natury, a nie jakiegoś boga!
Jest:
karmiły się na ich ciałach | szerząc zarazę?
Te rzeczy były sprawą | natury, a nie jakiegoś boga!
Było:
Abyś wiedział, że to się|dzieje za sprawą Boga...
zobaczysz grad|spadający z czystego nieba,
który pocznie się palić|ogniem na ziemi.
Zobaczysz,|jak ciemność spowija Egipt,
Jest:
Abyś wiedział, że to się | dzieje za sprawą Boga...
zobaczysz grad | spadający z czystego nieba,
który pocznie się palić | ogniem na ziemi.
Zobaczysz, | jak ciemność spowija Egipt,
Było:
Nic, co na tej ziemi, Mojżeszu,|nie zmusi mnie, aby ci ulec.
Jest:
Nic, co na tej ziemi, Mojżeszu, | nie zmusi mnie, aby ci ulec.
Było:
Kiedy ciemność zapanuje|w Egipcie na trzy dni,
Jest:
Kiedy ciemność zapanuje | w Egipcie na trzy dni,
Było:
płakaliście jak przestraszone|w nocy dzieci.
To, co powiedział Mojżesz,|było prawdą.
Jest:
płakaliście jak przestraszone | w nocy dzieci.
To, co powiedział Mojżesz, | było prawdą.
Było:
albo Egipt przemieni się|w pustynię, od katarakt aż do morza.
Jest:
albo Egipt przemieni się | w pustynię, od katarakt aż do morza.
Było:
Czy można zbierać podatki|ze zniweczonych plonów?
Kto rządzi Egiptem:|bojaźń... czy ja?
Jest:
Czy można zbierać podatki | ze zniweczonych plonów?
Kto rządzi Egiptem: | bojaźń... czy ja?
Było:
To nie faraon poddaje się|woli niewolnika,
Jest:
To nie faraon poddaje się | woli niewolnika,
Było:
Na waszą prośbę wezwałem|tu Mojżesza.
Jest:
Na waszą prośbę wezwałem | tu Mojżesza.
Było:
Czy świat będzie się|kłaniał pustemu tronowi?
Jest:
Czy świat będzie się | kłaniał pustemu tronowi?
Było:
Czy w sercu faraona|nie ma już miejsca dla jego syna?
Kto będzie budował jego miasta,|jeżeli pozwolisz Hebrajczykom odejść?
Kazałeś Mojżeszowi|wyrabiać cegłę bez słomy.
Teraz on nakazuje ci|budować miasta bez cegły!
Kto tu jest niewolnikiem...|a kto faraonem?
Jest:
Czy w sercu faraona | nie ma już miejsca dla jego syna?
Kto będzie budował jego miasta, | jeżeli pozwolisz Hebrajczykom odejść?
Kazałeś Mojżeszowi | wyrabiać cegłę bez słomy.
Teraz on nakazuje ci | budować miasta bez cegły!
Kto tu jest niewolnikiem... | a kto faraonem?
Było:
bo Egipt poddaje się|bogu niewolników!
Jest:
bo Egipt poddaje się | bogu niewolników!
Było:
ldź do ogrodu.|Syn faraona nie powinien
oglądać swego ojca upokarzanego|przez syna niewolnika.
Jest:
ldź do ogrodu. | Syn faraona nie powinien
oglądać swego ojca upokarzanego | przez syna niewolnika.
Było:
Czy dni ciemności|otworzyły ci oczy, Ramzesie?
Jest:
Czy dni ciemności | otworzyły ci oczy, Ramzesie?
Było:
Panie, rozkaż skrybie|odczytanie twej woli.
Jest:
Panie, rozkaż skrybie | odczytanie twej woli.
Było:
Nie możesz się opierać|sile jego boga!
Nie znam jego boga!|Nie pozwolę odejść jego ludowi.
Jak długo jeszcze odmawiał|będziesz ukorzenia się przed Bogiem?
Jest:
Nie możesz się opierać | sile jego boga!
Nie znam jego boga! | Nie pozwolę odejść jego ludowi.
Jak długo jeszcze odmawiał | będziesz ukorzenia się przed Bogiem?
Było:
Jeżeli na Egipt spadnie|jeszcze jedna plaga,
to twoje słowo|się do niej przyczyni.
A w całym kraju|będzie tak wielki płacz,
że z pewnością|uwolnisz mój lud.
Nie zjawiaj się więcej|przede mną, Mojżeszu,
bo w dniu, w którym|znowu ujrzysz moją twarz,
Jest:
Jeżeli na Egipt spadnie | jeszcze jedna plaga,
to twoje słowo | się do niej przyczyni.
A w całym kraju | będzie tak wielki płacz,
że z pewnością | uwolnisz mój lud.
Nie zjawiaj się więcej | przede mną, Mojżeszu,
bo w dniu, w którym | znowu ujrzysz moją twarz,
Było:
i ich bogu odpowiedź,|której nigdy nie zapomną!
Jest:
i ich bogu odpowiedź, | której nigdy nie zapomną!
Było:
ale tym razem spadnie ona|na niewolników z Goszen!
Jest:
ale tym razem spadnie ona | na niewolników z Goszen!
Było:
Ty jesteś pasterką,|którą poślubił Mojżesz?
Królowa Egiptu jest zaiste|piękna... jak mi powiedział.
Jest:
Ty jesteś pasterką, | którą poślubił Mojżesz?
Królowa Egiptu jest zaiste | piękna... jak mi powiedział.
Było:
Ty straciłaś go,|kiedy poszedł szukać swego Boga.
Jest:
Ty straciłaś go, | kiedy poszedł szukać swego Boga.
Było:
według którego każdy pierworodny|lzraela musi umrzeć.
Jest:
według którego każdy pierworodny | Izraela musi umrzeć.
Było:
Nie pozwól mu tego zrobić!|Nie dzieciom!
Karawana ruszająca do Madian|oczekuje ciebie i twego syna.
Jest:
Nie pozwól mu tego zrobić! | Nie dzieciom!
Karawana ruszająca do Madian | oczekuje ciebie i twego syna.
Było:
Nie zrobiłeś tego|dziś rano w pałacu.
Jest:
Nie zrobiłeś tego | dziś rano w pałacu.
Było:
Ciebie. Wszystko, co dotyczy nas,|zbliża się do końca!
Ty zniszczysz Egipt,|albo Egipt zniszczy ciebie.
Jest:
Ciebie. Wszystko, co dotyczy nas, | zbliża się do końca!
Ty zniszczysz Egipt, | albo Egipt zniszczy ciebie.
Było:
Ona, wraz z twoim synem,|jest w drodze do Madian.
Jest:
Ona, wraz z twoim synem, | jest w drodze do Madian.
Było:
Wiedziała, że będziesz|ratował najpierw inne dzieci.
Jest:
Wiedziała, że będziesz | ratował najpierw inne dzieci.
Było:
Ramzes zbiera libijskie wojska,|rydwany, sardyńskich mieczników.
Jest:
Ramzes zbiera libijskie wojska, | rydwany, sardyńskich mieczników.
Było:
Aby zgładzić pierworodnych lzraela.
Jest:
Aby zgładzić pierworodnych Izraela.
Było:
Mój Boże! Twój wyrok|pochodzi z jego własnych ust!
Jest:
Mój Boże! Twój wyrok | pochodzi z jego własnych ust!
Było:
Umrą pierworodni Egiptu!|Twój syn, Nefretiri!
Nie ośmieliłbyś się|ugodzić syna faraona!
To zatwardziałość serca faraona|zsyła śmierć na jego własnego syna!
Ale on jest moim synem, Mojżeszu.|Nie skrzywdziłbyś mojego syna?
Ja jestem niczym.|Wypełniam tylko wolę Bożą.
Jest:
Umrą pierworodni Egiptu! | Twój syn, Nefretiri!
Nie ośmieliłbyś się | ugodzić syna faraona!
To zatwardziałość serca faraona | zsyła śmierć na jego własnego syna!
Ale on jest moim synem, Mojżeszu. | Nie skrzywdziłbyś mojego syna?
Ja jestem niczym. | Wypełniam tylko wolę Bożą.
Było:
O północy, przejdzie|przez Egipt zniszczenie
Jest:
O północy, przejdzie | przez Egipt zniszczenie
Było:
Kiedy byłeś księciem Egiptu,|trzymałeś mnie w swoich ramionach.
Jest:
Kiedy byłeś księciem Egiptu, | trzymałeś mnie w swoich ramionach.
Było:
rzuciłam się do twych stóp|przed całym dworem faraona.
Jest:
rzuciłam się do twych stóp | przed całym dworem faraona.
Było:
Twoja miłość do mnie jest|silniejsza niż moc jakiegoś boga.
Jest:
Twoja miłość do mnie jest | silniejsza niż moc jakiegoś boga.
Było:
Odstąp od swej|strasznej zemsty, o Panie!
Jest:
Odstąp od swej | strasznej zemsty, o Panie!
Było:
Nie, Lilio,|śmierć do ciebie nie przyjdzie.
Jozue, przychodząc tu|ryzykujesz życiem.
- Jesteś pierworodnym dzieckiem.|- Ty też.
Przynoszę krew baranka,|skropię nią odrzwia i próg...
aby Anioł Śmierci|przeszedł obok.
Jozue, wystarczy,|że do mnie przyszedłeś.
Jest:
Nie, Lilio, | śmierć do ciebie nie przyjdzie.
Jozue, przychodząc tu | ryzykujesz życiem.
- Jesteś pierworodnym dzieckiem. | - Ty też.
Przynoszę krew baranka, | skropię nią odrzwia i próg...
aby Anioł Śmierci | przeszedł obok.
Jozue, wystarczy, | że do mnie przyszedłeś.
Było:
Nie ratuj mnie od śmierci, Jozue,|uratuj mnie od życia.
Jest:
Nie ratuj mnie od śmierci, Jozue, | uratuj mnie od życia.
Było:
Datan, to jej uratuje życie!|Mojżesz ma obietnicę od Boga!
Jest:
Datan, to jej uratuje życie! | Mojżesz ma obietnicę od Boga!
Było:
Pamiętaj, Jozue, ona jest moją|z własnej, nieprzymuszonej woli.
Jest:
Pamiętaj, Jozue, ona jest moją | z własnej, nieprzymuszonej woli.
Było:
Pan jest naszym Bogiem.''|''Pan jest jeden.''
Jest:
Pan jest naszym Bogiem.'' | ''Pan jest jeden.''
Było:
''Osłaniaj nas podczas tej|nocy terroru, Królu Wszechświata.''
Jest:
''Osłaniaj nas podczas tej | nocy terroru, Królu Wszechświata.''
Było:
Dlaczego ta noc|jest inna od pozostałych?
Ponieważ dziś Pan wyzwoli nas|z niewoli egipskiej.
Nie obawiajcie się|terroru nocy.
Jest:
Dlaczego ta noc | jest inna od pozostałych?
Ponieważ dziś Pan wyzwoli nas | z niewoli egipskiej.
Nie obawiajcie się | terroru nocy.
Było:
Ani strzały,|która leci za dnia.
Jest:
Ani strzały, | która leci za dnia.
Było:
Puścili mnie wolno|z obawy przed twym bogiem.
Jest:
Puścili mnie wolno | z obawy przed twym bogiem.
Było:
Między szukającymi łaski Boga|nie ma nieznajomych.
Jest:
Między szukającymi łaski Boga | nie ma nieznajomych.
Było:
Każdy, kto pragnie wolności,|może z nami pójść.
Jest:
Każdy, kto pragnie wolności, | może z nami pójść.
Było:
A jutro spocznie na nas|światło wolności,
Jest:
A jutro spocznie na nas | światło wolności,
Było:
- Księżniczka Egiptu!|- Z domu faraona!
Jest:
- Księżniczka Egiptu! | - Z domu faraona!
Było:
i pokierowała me kroki|na drogę wiedzy.
Mered, przynieś krzesło|dla córki faraona.
Z twojej twarzy bije|wielka jasność.
Jest:
i pokierowała me kroki | na drogę wiedzy.
Mered, przynieś krzesło | dla córki faraona.
Z twojej twarzy bije | wielka jasność.
Było:
Jeśli patrzenie na oddech|śmierci nie jest zakazane,
Jest:
Jeśli patrzenie na oddech | śmierci nie jest zakazane,
Było:
Zamknij drzwi, Jozue,|niech śmierć nas ominie.
Jest:
Zamknij drzwi, Jozue, | niech śmierć nas ominie.
Było:
''Błogosławiony jesteś Panie,|nasz Boże,
który dajesz nam|chleb tej ziemi.''
Jest:
''Błogosławiony jesteś Panie, | nasz Boże,
który dajesz nam | chleb tej ziemi.''
Było:
Tysiące upadną|na twój widok.
Dlaczego spożywamy niekwaszony|chleb i gorzkie zioła?
Szybciej! lnną drogą!
Zioła przypominają nam|o goryczy niewoli, Eliezerze.
Jest:
Tysiące upadną | na twój widok.
Dlaczego spożywamy niekwaszony | chleb i gorzkie zioła?
Szybciej! Inną drogą!
Zioła przypominają nam | o goryczy niewoli, Eliezerze.
Było:
To są moi ludzie!|Wszyscy są dziećmi Boga.
Jest:
To są moi ludzie! | Wszyscy są dziećmi Boga.
Było:
Ale omija tych,|którzy uwierzyli w Pana.
Jest:
Ale omija tych, | którzy uwierzyli w Pana.
Było:
Czy dowódcy Egiptu|obawiają się wieczornej mgły?
- Wszędzie słychać płacz.|- Co to za zły duch?! Spójrzcie!
Jestem żołnierzem|od 30 lat, faraonie,
Jest:
Czy dowódcy Egiptu | obawiają się wieczornej mgły?
- Wszędzie słychać płacz. | - Co to za zły duch?! Spójrzcie!
Jestem żołnierzem | od 30 lat, faraonie,
Było:
Niech dowódcy|dołączą do swych ludzi.
Jest:
Niech dowódcy | dołączą do swych ludzi.
Było:
Wszyscy pierworodni lzraela zginą.
Jest:
Wszyscy pierworodni Izraela zginą.
Było:
Nie ma magicznego lekarstwa,|ani zaklęcia, które można by użyć.
On jest pierworodnym|synem faraona.
Nasze umiejętności na nic się|zdadzą wobec tej... zarazy.
Jest:
Nie ma magicznego lekarstwa, | ani zaklęcia, które można by użyć.
On jest pierworodnym | synem faraona.
Nasze umiejętności na nic się | zdadzą wobec tej... zarazy.
Było:
- Gdzie to usłyszałaś?|- Od Mojżesza.
Jest:
- Gdzie to usłyszałaś? | - Od Mojżesza.
Było:
bo twój zatruty język|zatwardził moje serce.
Jest:
bo twój zatruty język | zatwardził moje serce.
Było:
Błagałam Mojżesza,|aby zachował mu życie.
Jest:
Błagałam Mojżesza, | aby zachował mu życie.
Było:
Weź mój najszybszy rydwan.|Przywieź do mnie Mojżesza.
Jest:
Weź mój najszybszy rydwan. | Przywieź do mnie Mojżesza.
Było:
Stopa niewolnika|przygniata szyję Egiptu.
Zostałeś wyrwany Nilowi,|aby być moim przekleństwem.
Twój cień padł|pomiędzy mnie i mego ojca,
Jest:
Stopa niewolnika | przygniata szyję Egiptu.
Zostałeś wyrwany Nilowi, | aby być moim przekleństwem.
Twój cień padł | pomiędzy mnie i mego ojca,
Było:
Twój cień napełnia|teraz wszystko śmiercią.
Zostawcie nas -|ty i twój lud.
Jest:
Twój cień napełnia | teraz wszystko śmiercią.
Zostawcie nas - | ty i twój lud.
Było:
ani moja ręka|czynią nas wolnymi, faraonie.
Jest:
ani moja ręka | czynią nas wolnymi, faraonie.
Było:
Zabierz swoich ludzi, bydło,|swojego boga i zarazę.
Zabierzcie z Egiptu|co chcecie! Ale idźcie!
Jest:
Zabierz swoich ludzi, bydło, | swojego boga i zarazę.
Zabierzcie z Egiptu | co chcecie! Ale idźcie!
Było:
twą silną ręką wyprowadzisz|nas z gorzkiego jarzma.
Jutro wyjdziemy|stąd wolnym narodem.
Każdy człowiek będzie|zbierał to, co posiał
Jest:
twą silną ręką wyprowadzisz | nas z gorzkiego jarzma.
Jutro wyjdziemy | stąd wolnym narodem.
Każdy człowiek będzie | zbierał to, co posiał
Było:
Zabierzemy naszych|młodych i starych,
naszych synów|i nasze córki...
Jest:
Zabierzemy naszych | młodych i starych,
naszych synów | i nasze córki...
Było:
Soka, wielki panie|podziemnego świata...
ja, który odrzuciłem|bogów Egiptu,
Jest:
Soka, wielki panie | podziemnego świata...
ja, który odrzuciłem | bogów Egiptu,
Było:
Pokaż, że twoja moc jest|większa niż moc boga Mojżesza
i przywróć życie memu synowi,|które on mu odebrał.
Przeprowadź jego duszę|przez jezioro śmierci
Jest:
Pokaż, że twoja moc jest | większa niż moc boga Mojżesza
i przywróć życie memu synowi, | które on mu odebrał.
Przeprowadź jego duszę | przez jezioro śmierci
Było:
a ja zbuduję ci świątynię|wspanialszą od piramid.
Jest:
a ja zbuduję ci świątynię | wspanialszą od piramid.
Było:
Powstań, lzraelu!
Jest:
Powstań, Izraelu!
Było:
l stało się -|po duszącej nocy terroru
nastał dzień,|jakiego świat nigdy nie widział.
Ze wschodu i z zachodu,|z północy i południa,
nadchodzili ze wszystkim|co mieli, pędząc przed sobą
stada ptactwa, bydła|i wielbłądów.
Jest:
l stało się - | po duszącej nocy terroru
nastał dzień, | jakiego świat nigdy nie widział.
Ze wschodu i z zachodu, | z północy i południa,
nadchodzili ze wszystkim | co mieli, pędząc przed sobą
stada ptactwa, bydła | i wielbłądów.
Było:
niekończące się strumienie|ludzi, zwierząt i dobytku
Jest:
niekończące się strumienie | ludzi, zwierząt i dobytku
Było:
Pod kamiennymi stopami czterech|kolosalnych wizerunków Ramzesa,
które ich własny pot,|krew i ścięgna
Jest:
Pod kamiennymi stopami czterech | kolosalnych wizerunków Ramzesa,
które ich własny pot, | krew i ścięgna
Było:
powstał naród,|a na świat powróciła wolność.
Jest:
powstał naród, | a na świat powróciła wolność.
Było:
Masz tu korytko.|Przewieś je przez swe ramiona.
Jest:
Masz tu korytko. | Przewieś je przez swe ramiona.
Było:
- Masz Rebekę!|- Dziękuję!
- Czy możemy wziąć krowę?|- Ruszamy do bram.
Jest:
- Masz Rebekę! | - Dziękuję!
- Czy możemy wziąć krowę? | - Ruszamy do bram.
Było:
Do krainy płynącej|mlekiem i miodem!
Nie próbowałam nigdy miodu.|Czy ktoś zna drogę?
Z dala od bata! Wolność|zwilży wam usta na pustyni.
To dom zarządcy!|Nie możecie tam wejść.
Jest:
Do krainy płynącej | mlekiem i miodem!
Nie próbowałam nigdy miodu. | Czy ktoś zna drogę?
Z dala od bata! Wolność | zwilży wam usta na pustyni.
To dom zarządcy! | Nie możecie tam wejść.
Było:
Dlaczego przychodzą tu żołnierze?|Nie skrapiałem moich drzwi krwią.
Jest:
Dlaczego przychodzą tu żołnierze? | Nie skrapiałem moich drzwi krwią.
Było:
Całe twoje złoto|nie zmaże tego znaku z drzwi...
Jest:
Całe twoje złoto | nie zmaże tego znaku z drzwi...
Było:
Za to, co on zrobił,|będziesz szła całą drogę do...
Dokąd idziemy?|Czy wiecie, dokąd idziemy?
Jest:
Za to, co on zrobił, | będziesz szła całą drogę do...
Dokąd idziemy? | Czy wiecie, dokąd idziemy?
Było:
Tak jak Datan,|nie wiedzieli, gdzie idą,
Jest:
Tak jak Datan, | nie wiedzieli, gdzie idą,
Było:
Teraz używali swych jarzm|do noszenia innych ciężarów.
Jest:
Teraz używali swych jarzm | do noszenia innych ciężarów.
Było:
plantatorzy winnic,|siewcy zbóż,
ufający, że siądą kiedyś|pod własnym krzewem winorośli.
Jest:
plantatorzy winnic, | siewcy zbóż,
ufający, że siądą kiedyś | pod własnym krzewem winorośli.
Było:
Jozue panuje|nad porządkiem i ładem.
Ustawcie przed każdym|plemieniem ich sztandar!
Lewici w środku, Judejczycy|na prawo, plemię Hefron na lewo!
Uważaj, gdzie idziesz!|Uważaj na moje gęsi!
Aaron i starsi niosą owinięte|w całun ciało, dziadku!
To kości Józefa,|aby spoczęły w jego własnym kraju.
Jest:
Jozue panuje | nad porządkiem i ładem.
Ustawcie przed każdym | plemieniem ich sztandar!
Lewici w środku, Judejczycy | na prawo, plemię Hefron na lewo!
Uważaj, gdzie idziesz! | Uważaj na moje gęsi!
Aaron i starsi niosą owinięte | w całun ciało, dziadku!
To kości Józefa, | aby spoczęły w jego własnym kraju.
Było:
Wozy z kosztownościami!|Łupy z Egiptu.
Ci, co dzielili jarzmo niewoli,|podzielą się teraz złotem! Łap!
Jest:
Wozy z kosztownościami! | Łupy z Egiptu.
Ci, co dzielili jarzmo niewoli, | podzielą się teraz złotem! Łap!
Było:
Małe złote cielątko,|dziadku, z rogami!
Jest:
Małe złote cielątko, | dziadku, z rogami!
Było:
Ustawcie je w nocy|przy obozach,
aby każdy mógł zapalić|swoją pochodnię!
Jest:
Ustawcie je w nocy | przy obozach,
aby każdy mógł zapalić | swoją pochodnię!
Było:
Znalazłam wozy dla|położnych i medyków.
Jest:
Znalazłam wozy dla | położnych i medyków.
Było:
Odpłacę ci za każdy bat,|jaki poczułem na mych plecach!
- Czy to dzień na wypominanie uraz?|- Nie szczędziłeś mi swego bata!
Lilia nie jest niewolnicą, Datanie!|Sam możesz nieść swoje rzeczy.
Jest:
Odpłacę ci za każdy bat, | jaki poczułem na mych plecach!
- Czy to dzień na wypominanie uraz? | - Nie szczędziłeś mi swego bata!
Lilia nie jest niewolnicą, Datanie! | Sam możesz nieść swoje rzeczy.
Było:
Mój nowy bracie, mamy teraz|nowych panów dozorców.
Jest:
Mój nowy bracie, mamy teraz | nowych panów dozorców.
Było:
- Staruszko. Wsiadaj.|- Jozue!
Jest:
- Staruszko. Wsiadaj. | - Jozue!
Było:
- Wiesz, kim jestem.|- Wiem, kim byłeś.
ldź do Ramzesa i powiedz mu,|że wracam do swego domu.
Niech ten motłoch podąża dziś|za Mojżeszem na pustynię,
ale kiedy ich oczy|zaczną łzawić od słońca,
a ich spękane usta|krwawić z pragnienia,
kiedy ich brzuchy|będzie ściskać głód,
zaczną przeklinać|imię Mojżesza i jego boga.
Wtedy przyprowadzę ich z powrotem|do faraona i dołów z gliną.
Jest:
- Wiesz, kim jestem. | - Wiem, kim byłeś.
ldź do Ramzesa i powiedz mu, | że wracam do swego domu.
Niech ten motłoch podąża dziś | za Mojżeszem na pustynię,
ale kiedy ich oczy | zaczną łzawić od słońca,
a ich spękane usta | krwawić z pragnienia,
kiedy ich brzuchy | będzie ściskać głód,
zaczną przeklinać | imię Mojżesza i jego boga.
Wtedy przyprowadzę ich z powrotem | do faraona i dołów z gliną.
Było:
Jak znajdę twoją drogę|przez pustynię, o Panie?
Jak znajdę wodę|dla tylu spragnionych?
Jest:
Jak znajdę twoją drogę | przez pustynię, o Panie?
Jak znajdę wodę | dla tylu spragnionych?
Było:
Więc ruszajmy|w kierunku Bożej Góry,
aby zapisać przykazania w naszych|umysłach i sercach na zawsze.
Maszerujmy, wysławiając|jego wielkie imię!
- Co rzekł Mojżesz, Jozue?|- Zadmijcie w trąby!
Słuchaj, o lzraelu!|Zapamiętaj ten dzień,
w którym silna ręka Pana|wyprowadza cię z niewoli!
Pan jest naszym Bogiem!|Pan jest jeden!
Pan jest naszym Bogiem!|Pan jest jeden!
- Ruszaj! Ruszaj!|- Tak! Ruszaj!
400 lat w niewoli|a dziś nie chce się ruszyć!
Pan jest jeden!|Sławmy Boga...
Jest:
Więc ruszajmy | w kierunku Bożej Góry,
aby zapisać przykazania w naszych | umysłach i sercach na zawsze.
Maszerujmy, wysławiając | jego wielkie imię!
- Co rzekł Mojżesz, Jozue? | - Zadmijcie w trąby!
Słuchaj, o Izraelu! | Zapamiętaj ten dzień,
w którym silna ręka Pana | wyprowadza cię z niewoli!
Pan jest naszym Bogiem! | Pan jest jeden!
Pan jest naszym Bogiem! | Pan jest jeden!
- Ruszaj! Ruszaj! | - Tak! Ruszaj!
400 lat w niewoli | a dziś nie chce się ruszyć!
Pan jest jeden! | Sławmy Boga...
Było:
moje siły zmieniły się|w pył... śmierci.
- Zasadzimy twoje drzewo figowe!|- Dzieci będą jadły jego owoce!
Jest:
moje siły zmieniły się | w pył... śmierci.
- Zasadzimy twoje drzewo figowe! | - Dzieci będą jadły jego owoce!
Było:
l wyruszył ze swym ludem,|pełnym radości i szczęścia.
Jest:
l wyruszył ze swym ludem, | pełnym radości i szczęścia.
Było:
jak orzeł swe młode,|uczepione u jego skrzydeł.
Ale znowu...|serce faraona stwardniało.
lle jeszcze dni i nocy|będziesz się modlił?
Jest:
jak orzeł swe młode, | uczepione u jego skrzydeł.
Ale znowu... | serce faraona stwardniało.
lle jeszcze dni i nocy | będziesz się modlił?
Było:
czyż nie jesteś potężniejszy|od boga Mojżesza?
Jest:
czyż nie jesteś potężniejszy | od boga Mojżesza?
Było:
ale w ciało mego syna|nie wróciło jeszcze życie.
- Wysłuchaj mnie!|- On cię nie wysłucha.
To tylko bryła kamienia|o głowie ptaka.
Jest:
ale w ciało mego syna | nie wróciło jeszcze życie.
- Wysłuchaj mnie! | - On cię nie wysłucha.
To tylko bryła kamienia | o głowie ptaka.
Było:
Pozwoliłeś, aby Mojżesz zabił mego|syna. Żaden bóg nie wróci mu życia.
Jak ukarałeś Mojżesza?|Czy go zabiłeś?
Czy skomlał o łaskę,|kiedy go torturowałeś?
Pokaż mi jego ciało!|Chcę je zobaczyć, Ramzesie!
Jest:
Pozwoliłeś, aby Mojżesz zabił mego | syna. Żaden bóg nie wróci mu życia.
Jak ukarałeś Mojżesza? | Czy go zabiłeś?
Czy skomlał o łaskę, | kiedy go torturowałeś?
Pokaż mi jego ciało! | Chcę je zobaczyć, Ramzesie!
Było:
Ty nie. Ty myślisz|tylko o Mojżeszu.
Nie zobaczysz jego ciała.|Wygoniłem go z Egiptu.
Jest:
Ty nie. Ty myślisz | tylko o Mojżeszu.
Nie zobaczysz jego ciała. | Wygoniłem go z Egiptu.
Było:
Jego boga? Kapłani mówią,|że faraon jest bogiem,
ale ty nie jesteś bogiem,|nie jesteś nawet mężczyzną.
Jest:
Jego boga? Kapłani mówią, | że faraon jest bogiem,
ale ty nie jesteś bogiem, | nie jesteś nawet mężczyzną.
Było:
gdy myślałeś, że postąpiłam|niegodnie idąc do Mojżesza.
Czy mam ci powiedzieć,|co się tam stało, Ramzesie?
Jest:
gdy myślałeś, że postąpiłam | niegodnie idąc do Mojżesza.
Czy mam ci powiedzieć, | co się tam stało, Ramzesie?
Było:
Wszystko, czego ty ode mnie|chciałeś, on odtrącił.
Jest:
Wszystko, czego ty ode mnie | chciałeś, on odtrącił.
Było:
Mój synu, twój grobowiec stanie na|podwalinach z ich skruszonych ciał!
Jeżeli jacyś uciekną, ich nasienie|zostanie przeklęte na wieki!
Jest:
Mój synu, twój grobowiec stanie na | podwalinach z ich skruszonych ciał!
Jeżeli jacyś uciekną, ich nasienie | zostanie przeklęte na wieki!
Było:
Zamienię śmiech tych niewolników|w zawodzenie w męczarniach!
Jest:
Zamienię śmiech tych niewolników | w zawodzenie w męczarniach!
Było:
jako tego, co zginął|pod kołami mojego rydwanu!
Jest:
jako tego, co zginął | pod kołami mojego rydwanu!
Było:
Niech zabrzmią trąby.|Zawiadomcie strażników wież.
Zbierzcie przy bramie miejskiej|wszystkie rydwany.
Jest:
Niech zabrzmią trąby. | Zawiadomcie strażników wież.
Zbierzcie przy bramie miejskiej | wszystkie rydwany.
Było:
Zwrócę wam|kosztowności ze świątyń!
Przynieś mi ten miecz|zbroczony jego krwią.
Jest:
Zwrócę wam | kosztowności ze świątyń!
Przynieś mi ten miecz | zbroczony jego krwią.
Było:
Jesteśmy w pułapce!|Kaleb, ostrzeż północne namioty!
Jest:
Jesteśmy w pułapce! | Kaleb, ostrzeż północne namioty!
Było:
Zbierzcie konie, wozy!|Musimy stworzyć zator!
Jest:
Zbierzcie konie, wozy! | Musimy stworzyć zator!
Było:
Zbliżają się wojska faraona!|Zablokujcie wozami przejście!
Jest:
Zbliżają się wojska faraona! | Zablokujcie wozami przejście!
Było:
Czy młoty zatrzymają strzały?|Czy wozy zatrzymają rydwany?
Kobiety, czy chcecie,|aby wasi mężowie poginęli?
Mojżeszu! Rydwany faraona!|Rozkazałem zablokować przejście!
- Nie możemy walczyć z rydwanami.|- Rozkaż ludziom, aby się cofnęli.
Jest:
Czy młoty zatrzymają strzały? | Czy wozy zatrzymają rydwany?
Kobiety, czy chcecie, | aby wasi mężowie poginęli?
Mojżeszu! Rydwany faraona! | Rozkazałem zablokować przejście!
- Nie możemy walczyć z rydwanami. | - Rozkaż ludziom, aby się cofnęli.
Było:
To ma być wyzwoliciel?|Oddał was w ręce śmierci!
Jest:
To ma być wyzwoliciel? | Oddał was w ręce śmierci!
Było:
Wińcie za to Mojżesza!|Oddajcie go w ręce faraona!
Jest:
Wińcie za to Mojżesza! | Oddajcie go w ręce faraona!
Było:
Bóg Mojżesza jest marnym generałem...|nie zostawił im drogi do ucieczki.
Dziesięć razy|widzieliście cuda Pana!
Jest:
Bóg Mojżesza jest marnym generałem... | nie zostawił im drogi do ucieczki.
Dziesięć razy | widzieliście cuda Pana!
Było:
Wysłuchajcie Mojżesza!|Przez niego przemawia wola boża!
- Zatrzymają się na mój widok!|- Rydwan nie zna rangi.
Jest:
Wysłuchajcie Mojżesza! | Przez niego przemawia wola boża!
- Zatrzymają się na mój widok! | - Rydwan nie zna rangi.
Było:
że nas tu przyprowadziłeś,|abyśmy pomarli na pustyni?
Jest:
że nas tu przyprowadziłeś, | abyśmy pomarli na pustyni?
Było:
Pozostańcie na swoim miejscu,|a zobaczycie zbawienie od Pana!
- Słup ognia!|- Boże dzieło!
Jest:
Pozostańcie na swoim miejscu, | a zobaczycie zbawienie od Pana!
- Słup ognia! | - Boże dzieło!
Było:
Nie, panie! Nie można|przejść przez ogień boży!
Zbierzcie rodziny i trzody.|Musimy natychmiast ruszać.
Ruszać dokąd?|Aby utonąć w morzu?
Jest:
Nie, panie! Nie można | przejść przez ogień boży!
Zbierzcie rodziny i trzody. | Musimy natychmiast ruszać.
Ruszać dokąd? | Aby utonąć w morzu?
Było:
Rydwanów, które teraz widzicie,|nie będziecie już nigdy oglądać!
Jest:
Rydwanów, które teraz widzicie, | nie będziecie już nigdy oglądać!
Było:
To Bóg otwiera morze|tchnieniem swych nozdrzy!
- Przeprowadź ich przez wody.|- Niech się stanie wola Jego!
Otwiera przed nimi morze,|a nas pilnuje słupem ognia.
Jest:
To Bóg otwiera morze | tchnieniem swych nozdrzy!
- Przeprowadź ich przez wody. | - Niech się stanie wola Jego!
Otwiera przed nimi morze, | a nas pilnuje słupem ognia.
Było:
Lepiej umrzeć w walce z bogiem,|niż żyć w hańbie.
Jest:
Lepiej umrzeć w walce z bogiem, | niż żyć w hańbie.
Było:
- Pomóż nam!|- Nie martwcie się o koło!
Jest:
- Pomóż nam! | - Nie martwcie się o koło!
Było:
Mojżeszu! Stań na skale,|podtrzymuj nadzieję ludu!
Jest:
Mojżeszu! Stań na skale, | podtrzymuj nadzieję ludu!
Było:
To zadanie dla rzeźnika,|nie dla faraona.
Jest:
To zadanie dla rzeźnika, | nie dla faraona.
Było:
- Masz! Weź go!|- Zaczekaj! Zaczekaj!
Jest:
- Masz! Weź go! | - Zaczekaj! Zaczekaj!
Było:
Lepiej było służyć Egipcjanom,|niż umierać tutaj!
Jest:
Lepiej było służyć Egipcjanom, | niż umierać tutaj!
Było:
Od początku, do końca...|Twoje panowanie Boże!
Pan jest jeden!|Pan jest jeden!
Zanim mnie zabijesz...|pokaż mi jego krew na twym mieczu.
Nie mogłęś go nawet zabić.
Jest:
Od początku, do końca... | Twoje panowanie Boże!
Pan jest jeden! | Pan jest jeden!
Zanim mnie zabijesz... | pokaż mi jego krew na twym mieczu.
Nie mogłeś go nawet zabić.
Było:
A Mojżesz wyprowadził dzieci|lzraela z Morza Czerwonego,
Jest:
A Mojżesz wyprowadził dzieci | Izraela z Morza Czerwonego,
Było:
l rozłożyli swoje namioty|u stóp Bożej Góry.
Jest:
l rozłożyli swoje namioty | u stóp Bożej Góry.
Było:
że Mojżesz opóźnia|swoje zejście z góry,
Jest:
że Mojżesz opóźnia | swoje zejście z góry,
Było:
Czy można przeżyć na tym szczycie|przez 40 dni i nocy?
- Tak! Z woli bożej!|- Kto zna wolę bożą?
Jest:
Czy można przeżyć na tym szczycie | przez 40 dni i nocy?
- Tak! Z woli bożej! | - Kto zna wolę bożą?
Było:
Ale nawet ona nie ma nadziei|ujrzenia go żywego!
Mojżesz wspiął się na świętą|górę, aby otrzymać prawa boże!
Jest:
Ale nawet ona nie ma nadziei | ujrzenia go żywego!
Mojżesz wspiął się na świętą | górę, aby otrzymać prawa boże!
Było:
Ale czy współczucie zaprowadzi nas|do ziemi płynącej mlekiem i miodem?
Jest:
Ale czy współczucie zaprowadzi nas | do ziemi płynącej mlekiem i miodem?
Było:
Czy Bóg,|który pokazał wam swoje cuda,
pozwoliłby Mojżeszowi umrzeć|przed wypełnieniem jego woli?
Jego matka!|Ufność matki jest tak piękna!
Jest:
Czy Bóg, | który pokazał wam swoje cuda,
pozwoliłby Mojżeszowi umrzeć | przed wypełnieniem jego woli?
Jego matka! | Ufność matki jest tak piękna!
Było:
- Musimy okazać wiarę!|- Wiarę w co? W ciebie, Aaronie?
Czy zaprowadzisz nas|do ziemi obiecanej?
- Czy wiesz, gdzie ona jest?|- Po drugiej stronie pustyni!
- Więc kto nas poprowadzi?|- Ty, Datanie!
Ja mogę was zaprowadzić|tylko do Egiptu.
- Tam, gdzie czeka nas śmierć?|- Nie! Tam, gdzie jest żywność!
- Faraon nas zabije.|- Weźmiemy ze sobą boga Egiptu!
- Zrób go nam, Aaronie.|- Aaron zna sztukę świątyń!
Jest:
- Musimy okazać wiarę! | - Wiarę w co? W ciebie, Aaronie?
Czy zaprowadzisz nas | do ziemi obiecanej?
- Czy wiesz, gdzie ona jest? | - Po drugiej stronie pustyni!
- Więc kto nas poprowadzi? | - Ty, Datanie!
Ja mogę was zaprowadzić | tylko do Egiptu.
- Tam, gdzie czeka nas śmierć? | - Nie! Tam, gdzie jest żywność!
- Faraon nas zabije. | - Weźmiemy ze sobą boga Egiptu!
- Zrób go nam, Aaronie. | - Aaron zna sztukę świątyń!
Było:
Woli, aby nasze ciała|zgniły na pustkowiu.
Jest:
Woli, aby nasze ciała | zgniły na pustkowiu.
Było:
Przynieście kosze! Wiadra!|Szale! Wszystko, co macie!
Pozdejmujcie kolczyki,|bransolety, naszyjniki...
Jest:
Przynieście kosze! Wiadra! | Szale! Wszystko, co macie!
Pozdejmujcie kolczyki, | bransolety, naszyjniki...
Było:
- Złoto, które zabraliśmy z Egiptu!|- Tam!
Jest:
- Złoto, które zabraliśmy z Egiptu! | - Tam!
Było:
nakazałeś mi przyprowadzić|twój lud pod Bożą Górę,
aby poznali twą chwałę|i otrzymali twe prawa.
Jest:
nakazałeś mi przyprowadzić | twój lud pod Bożą Górę,
aby poznali twą chwałę | i otrzymali twe prawa.
Było:
Nie będziesz miał|cudzych bogów przede mną.
Nie będziesz czynił żadnych|rzeźb ani obrazów bożków.
l oblali posąg|czystym złotem.
A Aaron go wykończył,|ugładził swoim młotem
Jest:
Nie będziesz miał | cudzych bogów przede mną.
Nie będziesz czynił żadnych | rzeźb ani obrazów bożków.
l oblali posąg | czystym złotem.
A Aaron go wykończył, | ugładził swoim młotem
Było:
Przymocował go gwoździami,|aby się nie ruszał.
Jest:
Przymocował go gwoździami, | aby się nie ruszał.
Było:
wybijał stopione złoto|na cienkie blaszki.
Bo złożyli swe kosztowności|do wnętrza pieca,
i podniecali ogień,|aby je stopić.
l przyodziali się|w drogie i piękne szaty,
niebieskie i purpurowe szale|i miękkie tkaniny utkane w Egipcie.
A kobiety przygotowały|wino z winogron.
Nie będziesz wzywał imienia|Pana, Boga twego, nadaremnie.
Pamiętaj o dniu szabatu,|aby go uświęcić.
Jest:
wybijał stopione złoto | na cienkie blaszki.
Bo złożyli swe kosztowności | do wnętrza pieca,
i podniecali ogień, | aby je stopić.
l przyodziali się | w drogie i piękne szaty,
niebieskie i purpurowe szale | i miękkie tkaniny utkane w Egipcie.
A kobiety przygotowały | wino z winogron.
Nie będziesz wzywał imienia | Pana, Boga twego, nadaremnie.
Pamiętaj o dniu szabatu, | aby go uświęcić.
Było:
bo uczynili sobie|bożka ze złota.
l nosili go na swych|ramionach i świętowali,
wołając:|''Oto twój bóg, o lzraelu.''
Czy wy, opłakujący Mojżesza,|obawiacie się nowego boga?
Byli jak dzieci,|które straciły swą wiarę.
Byli przewrotni i zepsuci,|i sprzeniewierzyli się Bogu.
Jest:
bo uczynili sobie | bożka ze złota.
l nosili go na swych | ramionach i świętowali,
wołając: | ''Oto twój bóg, o Izraelu.''
Czy wy, opłakujący Mojżesza, | obawiacie się nowego boga?
Byli jak dzieci, | które straciły swą wiarę.
Byli przewrotni i zepsuci, | i sprzeniewierzyli się Bogu.
Było:
''Złoty bożek|przyniósł nam radość,''
l czcili złotego cielca|i składali mu ofiary.
Jest:
''Złoty bożek | przyniósł nam radość,''
l czcili złotego cielca | i składali mu ofiary.
Było:
Nie będziesz mówił|fałszywego świadectwa
Jest:
Nie będziesz mówił | fałszywego świadectwa
Było:
Nie będziesz pożądał rzeczy|bliźniego twego.
Jest:
Nie będziesz pożądał rzeczy | bliźniego twego.
Było:
bo sprzeniewierzył się|lud twój.
A lud powstał do zabawy,|jedząc i pijąc.
Jest:
bo sprzeniewierzył się | lud twój.
A lud powstał do zabawy, | jedząc i pijąc.
Było:
Popadali z grzechu w grzech,|będąc nikczemniejszymi od ziemi.
Szerzył się wśród nich|gwałt i pijaństwo,
Jest:
Popadali z grzechu w grzech, | będąc nikczemniejszymi od ziemi.
Szerzył się wśród nich | gwałt i pijaństwo,
Było:
Kierowały nimi|nieprzyzwoitość i cielesność.
Jest:
Kierowały nimi | nieprzyzwoitość i cielesność.
Było:
Przepełnieni byli niegodziwością|i nikczemnymi uczuciami.
A Aaron wiedział,|że to on jest temu winien.
Abiram! Kora!|Przywiążcie ofiarę!
Jest:
Przepełnieni byli niegodziwością | i nikczemnymi uczuciami.
A Aaron wiedział, | że to on jest temu winien.
Abiram! Kora! | Przywiążcie ofiarę!
Było:
Hańba ci, o lzraelu.
Popełniliście wielki grzech|w oczach Boga!
Nie jesteście godni, aby|otrzymać jego Dziesięć Przykazań.
Jest:
Hańba ci, o Izraelu.
Popełniliście wielki grzech | w oczach Boga!
Nie jesteście godni, aby | otrzymać jego Dziesięć Przykazań.
Było:
Nie będziemy żyli wedle twoich|przykazań. Jesteśmy wolni!
Jest:
Nie będziemy żyli wedle twoich | przykazań. Jesteśmy wolni!
Było:
Czy wykułeś to prawo w kamieniu,|abyś mógł nami rządzić?
Kto jest za Panem...|niech przyjdzie do mnie!
Jest:
Czy wykułeś to prawo w kamieniu, | abyś mógł nami rządzić?
Kto jest za Panem... | niech przyjdzie do mnie!
Było:
- Ściągnąłeś na nas przekleństwo.|- Lud mnie do tego zmusił.
Nie dał wam kraju z mleka i miodu!|Ja dałem wam boga ze złota!
Jest:
- Ściągnąłeś na nas przekleństwo. | - Lud mnie do tego zmusił.
Nie dał wam kraju z mleka i miodu! | Ja dałem wam boga ze złota!
Było:
Będziecie tego|gorzko żałować!
Jest:
Będziecie tego | gorzko żałować!
Było:
Ci, którzy nie będą żyli|wedle tych praw...
Jest:
Ci, którzy nie będą żyli | wedle tych praw...
Było:
A gniew Pana|rozpalił się przeciw lzraelowi.
l aby zobaczyć, czy|dochowają jego przykazań,
musieli, za jego zrządzeniem,|błąkać się po pustyni przez 40 lat,
aż wszyscy, co popełnili|grzech w oczach Pana
Jest:
A gniew Pana | rozpalił się przeciw Izraelowi.
l aby zobaczyć, czy | dochowają jego przykazań,
musieli, za jego zrządzeniem, | błąkać się po pustyni przez 40 lat,
aż wszyscy, co popełnili | grzech w oczach Pana
Było:
Ale wzrok Mojżesza, ani też|jego siły, nie opuszczały go.
l chodził razem z ludem|od równin Moabu aż do gór,
Jest:
Ale wzrok Mojżesza, ani też | jego siły, nie opuszczały go.
l chodził razem z ludem | od równin Moabu aż do gór,
Było:
bo go nie posłuchałem|przy ''wodach sporu''.
A on powiedział do mnie:|''Spójrz na ten kraj swoimi oczami.''
''Bo nie przekroczysz|rzeki Jordan.''
Jest:
bo go nie posłuchałem | przy ''wodach sporu''.
A on powiedział do mnie: | ''Spójrz na ten kraj swoimi oczami.''
''Bo nie przekroczysz | rzeki Jordan.''
Było:
Pan mnie wzywa, Seforo.|Muszę iść sam.
Jest:
Pan mnie wzywa, Seforo. | Muszę iść sam.
Było:
W Arce niosą prawo,|które im przyniosłeś.
Nauczyłeś ich, że nie samym|chlebem żyje człowiek.
Jesteś bożą pochodnią,|która oświetla drogę do wolności.
Jest:
W Arce niosą prawo, | które im przyniosłeś.
Nauczyłeś ich, że nie samym | chlebem żyje człowiek.
Jesteś bożą pochodnią, | która oświetla drogę do wolności.
Było:
Jozue,|bądź mężny i mocny,
bo ty przejdziesz Jordan|i poprowadzisz dalej lud.
Ja i mój dom|będziemy służyć Panu.
Jest:
Jozue, | bądź mężny i mocny,
bo ty przejdziesz Jordan | i poprowadzisz dalej lud.
Ja i mój dom | będziemy służyć Panu.
Było:
Eliezerze... włóż te pięć|ksiąg do Arki Przymierza,
niech leżą obok tablic|z Dziesięcioma Przykazaniami,
Jest:
Eliezerze... włóż te pięć | ksiąg do Arki Przymierza,
niech leżą obok tablic | z Dziesięcioma Przykazaniami,
Było:
ldźcie. Głoście wolność|całej ziemi
Jest:
ldźcie. Głoście wolność | całej ziemi