o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
56466 (jako 'było') z ID:
79751 (jako 'jest').
Było:
25.000
Jest:
Synchro do: Lock.Stock.and.Two.Smoking.Barrels. 1998.DC.iNTERNAL.DVDRip.XviD-NewMov|- katrol
Było:
tłumaczenie: kaluz|subgroup.kinomania.org
Jest:
z tłumaczeniem do scen z wersji reżyserskiej autorstwa krist0fera
Brag trzykartowy to|prosta odmiana pokera.
Mamy tylko trzy karty.
Nie dobiera się nowych.
Jeśli nie sprawdzisz swoich kart,|grasz w ciemno
co znaczy, że grasz|tylko za pół stawki.
Trzy takie same to|maks co możecie dostać
lecz szanse na takie|rozdanie są jak 450 do 1.
Potem jest poker,|wszystko po kolei...
...potem strit, kolor i para
a potem tak zwane gówno.
Są pewne wskazówki|pomocne przy grze
ale długo się ich uczyłem|więc wam ich nie zdradzę.
Jednak one jedynie pomagają graczowi,|a nie robią z was niego.
To co, zagramy?
Było:
Mam jakieś takie przekonanie,|że powinniśmy być naukowcami...
Jest:
Mam jakieś takie przekonanie,|że nie powinniśmy być naukowcami...
Było:
- Jak długo tam jest?|- Z 20 minut.
Jest:
- Jak długo tam jest?|- Ze 20 minut.
Było:
Panu Harry'emu...
Jest:
Czy pozwoliłem mówić?|A dla ciebie to pan Harry.
Nie zawiedź mnie|i dobierz słowa dużo ostrożniej.
Teraz wolno ci...
mówić.
Powiedz Harry'emu...
To znaczy panu Harry'emu...
Było:
Skąd wziął sto kawałków?.
Jest:
Skąd wziął sto kawałków?
Było:
Musicie zabrać wszystkie|strzelby gabloty.
Jest:
Musicie zabrać wszystkie|strzelby z gabloty.
Było:
Jak w filmach z Bond'em.
Jest:
Jak w filmach z Bondem.
Było:
Chcesz zobaczyć, co zrobili Gary'emy?
Jest:
Poproszę wasz najbardziej|odświeżający drink, trzy razy.
- Dlaczego musimy tu siedzieć?|- Mi to nie przeszkadza.
Czy ten telewizor musi tak wyć?
Zostaw go, Bekon.|Gość wygląda na psychola.
800
Podoba ci się, co synu?
Jak przestanie mi iść|to przeżyję.
400, w ciemno.
Słuchajcie panienki, to gra w karty.|Gra dla mężczyzn.
Chcecie pogaduszek,|idźcie do jebanego fryzjera.
Morda w kubeł i gramy.
Pas.
1.000, otwarte.
2.000
2.000 w ciemno.
Że co? 2.000 w ciemno?|Chyba nażarłeś się za dużo brytyjskiej wołowiny.
Jesteś walnięty.|Szaaalooony.
To jak, grasz?
Jasne, kurwa, że gram.
Trzy tysiące, kto da więcej.
4.000 za otwarte, wiesz o tym.
Chyba wiesz, jak w to się gra,|co nie Donald?
Położyłem tylko połowę stawki,|bo wiem, co mam.
Grasz, albo pasujesz.
Pas.
Pas. Tylko tego słowa|cię uczyli w szkole?
Nie. Uczyli mnie|też słowa "pizda".
Chcesz zobaczyć, co zrobili Gary'emu?
Było:
Oddajcie moje pieniądze,|pierdoleni gnoje.
Jest:
Pierdolone chujki.
Oddajcie moje pieniądze,|pierdolone gnoje.
Było:
że oddasz moje pieniądze w tydzień.
Jest:
Za pół miliona?
No chyba,|że przyjmiesz dwie dyszki.
Nie opuszcza cię|poczucie humoru.
To nie sranie w banie, synu.|Wciąż możesz spasować.
Sprawdzam.
że oddasz moje pieniądze w ciągu tygodnia.
Było:
Myśl co, mamy zrobić.|Siadaj.
Jest:
Myśl co mamy zrobić.|Siadaj.
Było:
{Y:i}Szybko Harry stracił panowanie.
Jest:
{Y:i}Harry szybko stracił panowanie.
Było:
- W komiku.|- Zamknij ryj, kretynie.
Jest:
- W kominku.|- Zamknij ryj, kretynie.
Było:
Tak. Cześć kompletu.|Holland i Holland.
Jest:
Ok, teraz posłuchajcie mnie.
On nam to|wszystko ustawił.
Co znaczy,|że włożył w to kasę.
Co znaczy,|że oczekuje zysków.
Nie trzeba być ekonomistą,|by to skumać.
No tak, ale w końcu|i tak siedzimy w tym dla forsy.
A ty zatrzymujesz forsę.
Słyszałem już nieźle|popierdolone pomysły
ale przy twoich, pomysły Bacona|mają świetlaną przyszłość.
Jeśliś taki kurwa mądry,|to sam wymyśl coś lepszego.
Myślę, rozumiesz?|Cały czas myślę.
No to zajmie to nam całą noc.
Duży Chris już tu jedzie?
Będzie tu lada chwila.
Uważam, że robisz duży błąd, Harry.
To duże pieniądze dla Chrisa.
A kim ty jesteś do chuja,|by podważać moje osądy?
Co ty w ogóle wiesz o Dużym Chrisie?
Duży Chris przyjmuje i wykonuje|zlecenia, żeby nie wiem co.
Jego stary ściągał długi,|a przedtem jego dziadek.
I ten mały potworek|będzie je ściągał po Chrisie.
Zdaje się, że sam Wszechmogący
zlecił im ściąganie długów|przez całą wieczność.
Nawet u bram niebieskich|od Świętego Pietrka.
Gdyby ten przypadkiem|zalegał z płatnością.
Nigdy nie skubnął nic dla siebie.
Prosty jak strzała i silny jak łuk.
Jak zgubisz dychę,|będzie cię szukał, aż znajdzie.
Jedyny problem,|to jego niespokojny duch.
Niech Bóg ma w opiece tego,|kto waży się ruszyć chłopca.
Nie, żeby akurat trzeba|go było szczególnie chronić.
Tak. Część kompletu.|Holland i Holland.
Było:
Cuchnący oddech, przekleństwa|zmiotkę do kurzu.
Jest:
No i co mamy z tym zrobić?
Obrobimy skurwieli.
Wiem, że to ostro brzmi
ale w końcu nie robimy|nic nielegalnego.
Nie wiem, jak do tego doszedłeś.
Przecież nie zgłoszą,|że towar i forsa były kradzione.
- Twardzi są?|- Nieszczególnie.
Hitler też wyglądał nieszczególnie.
Tak, ale to my siedzimy w gównie
a to nas może z niego wyciągnąć.
A w końcu nie mamy|za dużo czasu, no nie?
Cuchnący oddech, przekleństwa,|zmiotkę do kurzu.
Było:
Nie, tylko jeden ich|prowadzi na robotę.
Jest:
Nie, tylko jeden z nich|prowadzi na robotę.
Było:
W między czasie, Tom pogada z|Nick'iem, o sprzedaży trawy.
Jest:
W międzyczasie, Tom pogada z|Nickiem, o sprzedaży trawy.
Było:
- Za kogo mnie masz?|- Za Nick'a Greka.
Jest:
- Za kogo mnie masz?|- Za Nicka Greka.
Było:
Zostawię cię teraz w|odpowiedzialnych rękach Nathan'a.
Jest:
Zostawię cię teraz w|odpowiedzialnych rękach Nathana.
Było:
Kilka dni temu,|zepsił mu się TV
Jest:
Kilka dni temu,|zepsuł mu się TV
Było:
Rory wie co się święci,|ale chce oglądnąć mecz.
Jest:
Rory wie co się święci,|ale chce obejrzeć mecz.
Było:
Jeżeli nie chcesz liczyć palców,|których już nie masz...
Jest:
Jeżeli nie chcecie liczyć palców,|które wam obetnę...
Było:
{Y:i}Plank wchodzi pierwszy.
{Y:i}Klatka jest zawsze otwarta Plank?
{Y:i}- Zawsze.|- Lepiej, żeby była.
{Y:i}Jak już wejdzie,|wpuści nas.
{Y:i}Będziemy brutalni.|Postrzelimy, zwiążemy, cokolwiek.
Jest:
Dobra, Barry.
Spokojnie.|Znajdziemy je.
A teraz wypierdalać,|pierdolone chujki!
Spokojnie JD, bo Harry|dostanie kolejnego ataku.
{Y:i}Nie ma co pękać,|sprawa jest prosta.
{Y:i}Wiem z doświadczenia,|że nic nie jest proste.
{Y:i}Jeśli ci się tak wydaje,|to jesteś debilem.
{Y:i}Będzie łatwiej niż zwykle,|ale nie zupełnie łatwo.
Co ci idioci tam robią?
Dobra, weźmiemy twoją furgonetkę.
Wchodzimy po schodach,|więc musimy się sprężać.
Plank wchodzi pierwszy.
Klatka jest zawsze otwarta Plank, tak?
- Zawsze.|- Lepiej, żeby była.
Jak już wejdzie,|wpuści nas.
Będziemy brutalni.|Postrzelimy, zwiążemy, cokolwiek.
Było:
Ale mogą, mieć broń.
Jest:
Ale mogą mieć broń.
Było:
Od Nick'a Greka.
Jest:
{Y:i}Zaczynamy jutro o ósmej.
{Y:i}Te cipy lubią spać do południa.
{Y:i}Bardzo nam to pasuje.
Jezu!
Nie pękaj, poradzimy sobie.
A co ja mam niby robić?
Nie wiem. Rób groźne miny.
Jakie znowu groźne miny?
Powarcz trochę.
Udawaj, że wiesz co robisz.|Tyle chyba umiesz?
Umiem wiele więcej.
Wiele lat temu, twój tata|i Topór grali razem w karty.
JD był lepszym graczem,|ale Harry to kanalia i kanciarz.
Grali dwa dni,|aż twój tata wszystko przegrał.
Ale Harry chciał więcej|- chciał, by twój tata się u niego zadłużył...
...więc grał dalej, aż stawki|doszły do niebotycznej wysokości.
Widać, że Harry coś tam parszywie knuje.
Że chce wrobić JD na długie lata.
Harry ma wymarzone rozdanie.
Każdy jest wściekły,|bo wszyscy go nie znoszą.
JD zaczyna płakać,|normalna masakra.
Harry się śmieje,|cieszy, prawie tańczy.
I sprawdza karty JD.
W międzyczasie JD|już naprawdę płacze.
Kurde, co za żałosny gość.
I okazuje się, że ma trzy trójki,|najlepsze możliwe rozdanie!
Widziałem takie rozdanie|tylko raz w życiu.
JD dalej płacze,|ale już nikomu nie wydaje się żałosny.
A Harry... Harry dostaje zawału!
JD kupił knajpę za tę forsę...
i już nigdy nie zagrał w karty.
Harry przez lata|próbował się zemścić.
Ty mu to właśnie ułatwiłeś.
Jeśli Harry cię nie zabije,|zrobi to twój ojciec.
Nie wygląda na zadowolonego.
Tak?
{Y:i}Zaczynają jutro rano.
Nie ściemniaj Ed, wracaj tu.
Od Nicka Greka.
Było:
Plank.|Jest Willie?
Jest:
Dalej zasrańcy,|ruszać się!
Robicie to już|dwie godziny, ile jeszcze?
Forsa i towar|ma zniknąć do 12.
Kto to?
Nawet nie otwieraj drzwi|bez klatki. Nie żartuję.
I spytaj się,|kto to.
W czym mogę pomóc?
Tu Plank.|Jest Willie?
Było:
Nie mogę, Plank.
Jest:
Raczej nie mogę, Plank,|jeśli wiesz co mam na myśli.
Było:
- To ten.|- Potrzymaj to.
Jest:
- To musi być ten.|- Potrzymaj to.
Było:
Gdzie tym celujesz?|Celuje w powietrze.
Jest:
Gdzie tym celujesz?|Celuj w powietrze.
Było:
Kogo chcesz zabić?|Nikogo nie ma.
Jest:
Kogo chcesz zabić?|Nikogo tam nie ma.
Było:
Jak jeszcze raz tym wystrzelisz,|i jesteś trupem.
Jest:
Jak jeszcze raz tym wystrzelisz,|jesteś trupem.
Było:
Sprawdź.|Plank, zawołaj Paul'a.
Jest:
Sprawdź.|Plank, zawołaj Paula.
Było:
Tom, zawieź to do Nick'a.|Trzeba się tego pozbyć.
Jest:
Nie wiem za kogo się kurwa mają...
...że ich nie znajdę -
- pewnie że ich znajdę.
Chuj mnie obchodzi|kim oni są!
Znajdę, zabiję,|powieszę i poćwiartuję!
Tom, zawieź to do Nicka.|Trzeba się tego pozbyć.
Było:
więc jeśli byś był tak miły...
Jest:
więc jeśli był byś tak miły...
Było:
Pan Breaker.|Dzisiaj jestem Pan Breaker.
Jest:
Klatka była zamknięta,|ale przyłożyli strzelbę.
Biedny J oberwał.
Paskudnie.
Bez żartów,|bo zapłacisz więcej niż życiem.
Dziewczyna jednego rozwaliła.
Pan Breaker.|Dzisiaj jestem pan Breaker.
Było:
Jeśli chcesz wiedzieć, komu sprzedać|dragi, też to oglądnij.
Jest:
W życiu pociągają|mnie trzy rzeczy, Nick.
Nie, cztery.|Futbol, muzyka, forsa...
...i unicestwienie tych,|którzy mi przeszkadzają w powyższym.
Jeśli chcesz wiedzieć, komu sprzedać|dragi, musisz to obejrzeć.
Było:
Policzę na górze.|Po co mają mas widzieć...
Jest:
Policzę na górze.|Po co mają nas widzieć...
Było:
Daj te strzelby.|Masz swoje.
Jest:
Dajcie te strzelby.|Macie swoje.
Było:
Nie bardzo. Boje się,|że już ich nie zobaczę.
Jest:
Nie bardzo. Boję się,|że już ich nie zobaczę.
Było:
zasada 'teraz musisz wiedzieć'|z Bond'a.
Jest:
zasada 'teraz musisz wiedzieć'|z Bonda.
Było:
I jeśli się, nie mylę...
Jest:
Witaj, John.|Jak na wakacjach?
Super, Chris.
Dostałem udaru i szoku|za dodatkowy tysiąc.
Świetny interes.|Ale nie narzekasz, co nie?
Skądże. W przyszłym roku|pojadę z rodziną.
I dobrze.
- To ty, Chris?|- Harry.
I jeśli się nie mylę...
Było:
Twój ojciec chciałby|zmienić z tobą słowo.
Jest:
Chłopaki, trzeba pamiętać|jakie są szanse.
Nie przeszkadzam?
Chcę wiedzieć, co się dzieje.
Twój ojciec chciałby|zamienić z tobą słowo.
Było:
Są w samochodzie.|Sprzedam je, ale nie mogę znaleźć Nick'a.
Jest:
...tak będzie najlepiej dla nas.
W porządku, chłopaki?
Jak leci?|Co u ciebie, Mydło?
- Dalej pichcisz?|- No tak.
A jak tam dziewczyny?
Co z twoją dietą?
Gdzie mój syn?
Są w samochodzie.|Sprzedam je, ale nie mogę znaleźć Nicka.
Było:
Weź je natychmiast,|i wywal z mostu.
Jest:
Weź je natychmiast|i zrzuć z mostu.
Było:
Zdecydowałem oddać wam torbę.
Jest:
Zdecydowałem się oddać wam torbę.
Było:
Albo będzie to ostatnia wizyta|jaką komukolwiek zrobicie.
Jest:
Albo będzie to ostatnia wizyta|jaką komukolwiek złożycie.