o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
53968 (jako 'było') z ID:
94787 (jako 'jest').
Było:
Tłumaczenie, głównie ze słuchu...| >>
Tłumaczenie, głównie ze słuchu...| >>
Tłumaczenie, głównie ze słuchu...| >>
Tłumaczenie, głównie ze słuchu...| >>
Maxie, tu Neil.| Nie zapominaj burgerów, kolego.
Róg Oliwkowej i 18-ej.| Zaczynamy o 7:30.
Jest:
Maxie, tu Neil.|Nie zapomnij burgerów, kolego!
Róg Oliwkowej i 18-ej.|Zaczynamy o 19:30.
Było:
Odbierz mnie spod sklepu o 4:00.
Jest:
Odbierz mnie spod sklepu o 16:00
Było:
Halo?
W porządku !
Jest:
Było:
Cześć. Co pijesz?
Soda.
To jest wieczór kawalerski.| Biorę ślub.
Och! Och!
Hej, a co ze mną?| Też chcę jednego.
Jest:
Cześć. Co pijesz?|Soda.
To jest wieczór kawalerski.|Biorę ślub.
Hej, a co ze mną?|Też chcę jednego.
Było:
Sukinsyn.| Tylko popatrz.
Mam trzy... cztery z ich.
Jest:
Suka.|Tylko popatrz!
Mam trzy... cztery...
Było:
Co to? Piąte?
Mam sześć, sześć pustych pudełek.
Cholera. Powinienem je przeliczyć. Przepraszam.
No co ty.| To bugrery po 49 centów.
Wracam.| Chcecie burgery czy pieniądze?
Jest:
Co? Piąte też??
Mam sześć, sześć pustych pudełek!
Cholera. Powinienem je przeliczyć.|Przepraszam.
No co ty.|To bugrery po 49 centów.
Wracam.|Chcecie burgery czy pieniądze?
Było:
Co z tobą?| Mamy przyjęcie! Biorę ślub!
Jest:
Co z tobą?|Mamy przyjęcie! Biorę ślub!
Było:
Kłopot w tym, że nie dostrzegasz cholernych zasad.
Jaja sobie robisz?| Jestem prawnikiem.
Jest:
Kłopot w tym,|że nie dostrzegasz cholernych zasad.
Jaja sobie robisz?|Jestem prawnikiem.
Było:
Kupiłem 50 burgerów.| A daliście mi tylko 44,
Jest:
Kupiłem 50 burgerów.|A daliście mi tylko 44,
Było:
Zobacz. Sześć pustych.| Chcę odzyskać moje pieniądze, tu jest rachunek.
A skąd mam wiedzieć, że poprostu nie zeżarłeś tych burgerów?
Ponieważ nie żrę | i nie kłamię.
Jest:
Zobacz. Sześć pustych.|Chcę odzyskać moje pieniądze, tu jest rachunek.
A skąd mam wiedzieć,|że poprostu nie zeżarłeś tych burgerów?
Ponieważ nie żrę|i nie kłamię.
Było:
Kupiłem 50 burgerów.| Wy daliście mi 44.
W czym problem? Odzyskam pieniądze czy mam iść do kierownika?
Powąchaj pudełka. Proszę.
Jest:
Kupiłem 50 burgerów.|Wy daliście mi 44.
W czym problem? Odzyskam pieniądze|czy mam iść do kierownika?
Powąchaj pudełka, proszę.
Było:
pudełka śmierdziałyby,| prawda?
Kotku, mój nos jest tak pełny bych burgerów,
że nie poczuła bym go nawet na mojej twarzy.
Hej, koleś, chciałbym dostać moje hamburgery.
Jest:
pudełka śmierdziałyby, prawda?
Kotku, mój nos jest|tak pełny tych burgerów,
że nie poczułabym go|nawet na mojej twarzy.
Hej, koleś, chciałbym|dostać moje hamburgery.
Było:
Dziękuję.
Następny.
Jesteś Żydem?| Tylko zgaduję.
Hej! To uczciwy Abe!
Jest:
Dziękuję.|Następny!
Jesteś Żydem?|Tylko zgaduję.
Hej! To uczciwy Abel!
Było:
Będziesz ich potrzebował na terapię.| Jesteś stuknięty.
Jest:
Będziesz ich potrzebował na terapię.|Jesteś stuknięty.
Było:
przyszłą Panią Neil Horowitz?
Cholera. Ależ ona jest gruba.
Jest:
przyszłą Panią Neil Holloway?
Cholera.|Ależ ona jest gruba.
Było:
Hej, Max ze skrzypcami.| Byłeś dobry, człowieku.
Jest:
Hej, Max ze skrzypcami.|Byłeś dobry, człowieku.
Było:
Max!
To skrzypek.
Jest:
Było:
Co jest następne?
Jest:
Było:
Kiedy zacząłeś z nią chodzić? | W przedszkolu?
Jest:
Kiedy zacząłeś z nią chodzić? |W przedszkolu?
Było:
Klugman, co tam jeszcze chowasz?
Larry.
Dalej. Dalej!
Zacięło się.| Daj mi sekundę.
Czy ktoś mógłby podrzucić trochę śwaitła?
Jest:
Larry, dalej. Dalej!
Zacięło się.|Daj mi sekundę.
Czy ktoś mógłby podrzucić trochę światła?
Było:
Zobaczmy.| Kto chce następną?
Wiesz co, zmieniasz się w zwariowaną | starą kobietę od Dickensa,
Jest:
Wiesz co, zmieniasz się w zwariowaną |starą kobietę od Dickensa,
Było:
Heidi Solomon.
Och, proszę.
Jest:
Heidi Solomon.|Och, daj spokój...
Było:
Rita Fishman... jest cudowna.
Ona spałaby...
Jeśli wybiorę celibat,
to nie twoja sprawa.
Jest:
Rita Fishman... jest cudowna.|Ona spałaby...
Jeśli wybiorę celibat,|to nie twoja sprawa.
Było:
Chce mi się żygać!
Zaczekaj chwilę.
Chivask.
Jest:
Chce mi się rzygać!
Chivas ze Szkocką.
Było:
Nie wiem.| Tylko och, nie.
Jest:
Nie wiem.|Tylko och, nie.
Było:
Papierosa?
Nie, dziękuję.
Wiem, wiem.| Palenie mnie zabije.
Zgadza się.
Mmm. No dalej.| Oświeć mnie.
Kocham to. No dalej.
Nie pouczam.
Fred, założę się, że pouczasz każdego.
Tak? Nie dzisiaj wieczorem.
Dobrze. Co powiesz na jeszcze jednego drinka?| Jimmy, wódka z tonikiem i...
Jest:
Papierosa?|-Nie, dziękuję.
Wiem, wiem, palenie mnie zabije.|- Zgadza się.
No to dalej... Oświeć mnie.
Kocham to. No dalej.|- Nie pouczam cię.
Fred, założę się, że pouczasz każdego.|Tak? Nie dzisiaj wieczorem.
Dobrze. Co powiesz na jeszcze jednego drinka?|Jimmy, wódka z tonikiem i...
Było:
Daj spokój.| Pozwól mi postawić ci drinka.
Wypalmy fajkę pokoju.| No dalej, co?
Jest:
Daj spokój.|Pozwól mi postawić ci drinka.
Wypalmy fajkę pokoju.|No dalej, co?
Było:
- Dzięki, Jimmy.|- Nie, nie., ja mam...
Jest:
- Dzięki, Jimmy.|- Nie, nie, ja mam...
Było:
Proszę. W porządku . Ok.
Spójrz na siebie.| Jesteś taki słodki.
Jest:
Proszę. W porządku.
Spójrz na siebie.|Jesteś taki słodki.
Było:
Cholera. Jesteś piękny.| Spójrz na tę twarz.
Jest:
Cholera. Jesteś piękny.|Spójrz na tę twarz.
Było:
Czy ktoś ci kiedyś powiedział | że wyglądasz jak Tony Curtis?
-Cały czas.
Jest:
Czy ktoś ci kiedyś powiedział |że wyglądasz jak Tony Curtis?
- Cały czas.
Było:
Porządkowałem twoje muszelki | i mieszałam ci koktajle.
A kiedy sie obudziłam, chciałem | przepłynąć z powrotem do ciebie.
"Pół żartem, pół serio."| Widziałeś to kiedkolwiek?
Jest:
Porządkowałem twoje muszelki |i mieszałam ci koktajle.
A kiedy się obudziłam, chciałam|przepłynąć z powrotem do ciebie.
"Pół żartem, pół serio."|Widziałeś to kiedkolwiek?
Było:
Boże, ona jest czymś. Mmm.
Tak. Jest.
Jest:
Boże, ona jest czymś....|Tak. Jest.
Było:
ale jesteś silny,| mam rację?
Jest:
ale jesteś silny,|mam rację?
Było:
Tak. Jeśli wypiję kolejnego drinka,| polecę na ciebie.
Wiec...
O co chodzi z tym smokingiem?| Jesteś szoferem?
Och, nie. | Byłem na wieczorze kawalerskim.
Twoim?
Nie.
Mieliście nagą dziewczynę?
Cały tuzin.
Masz żonę?
Nie, nie mam.
Jest:
Tak. Jeśli wypiję kolejnego drinka,|polecę na ciebie.
Więc...
O co chodzi z tym smokingiem?|Jesteś szoferem?
O, nie.|- Byłem na wieczorze kawalerskim.
Twoim?|- Nie.
Mieliście nagą dziewczynę?|- Cały tuzin.
Masz żonę?|- Nie, nie mam.
Było:
Nie mam żony.
Ale miałeś, prawda?
Tak, to r... tak.| To sie zgadza.
Co ona zrobiła? Zostawiła cię?| Dlatego jesteś taki smutny?
Jest:
Nie mam żony.|- Ale miałeś, prawda?
Tak, to r... tak.|To się zgadza.
Co ona zrobiła? Zostawiła cię?|Dlatego jesteś taki smutny?
Było:
Max.
Och, to słodkie.
Jest:
Max.|- Och, jakie słodkie.
Było:
Może powinnaś zabrać swoją rękę z mojego uda.
Jest:
Może powinnaś zabrać|swoją rękę z mojego uda.
Było:
Ona umarła.
Umarła?
Jest:
Ona umarła.|- Umarła?
Było:
Przepraszam. Ja tylko...| Nic na to nie mogę poradzić.
W porządku.
Nie wiem dlaczego się śmieję.
Jest:
Przepraszam. Ja tylko...|Nic na to nie mogę poradzić.
W porządku.|- Nie wiem dlaczego się śmieję.
Było:
Może tobie nikt nigdy nie umarł.
Nie. Charlie umarł.
Charlie? Co?| Czy to twój piesek?
Nie.
Charlie... moje dziecko.
Jest:
Może tobie nikt nigdy nie umarł?|- Nie. Charlie umarł.
Charlie? Co?|Czy to twój piesek?
Nie.|- Charlie... moje dziecko.
Było:
Co możesz zrobić?
Świat pędzi dalej.
Jest:
Co możesz zrobić?|Świat pędzi dalej.
Było:
To koniec...
Racja?
Jest:
To koniec...|Racja?
Było:
Może odwiózłbyś mnie do domu. | Zrobię ci filiżankę kawy.
Jest:
Może odwiózłbyś mnie do domu.|Zrobię ci filiżankę kawy.
Było:
Daj spokój. Nie chcesz przecież żebym jechała taksówką.
Jest:
Daj spokój. Nie chcesz przecież|żebym jechała taksówką.
Było:
No dobra. Poczekaj.
Jest:
Było:
Nie. Niestety .
Kim ty jesteś?| Jesteś Włochem czy coś takiego?
Jestem Żydem.
Żydem?
Jest:
Nie. Niestety.
Kim ty jesteś?|Jesteś Włochem czy coś takiego?
Jestem Żydem.|- Żydem?
Było:
Kiedyś byłam katoliczką,| ale spowiedź mnie denerwowała.
Próbowałam ich wszystkich, | ale nigdy nie próbowałam znaleźć Mojżesza.
Prawdę mówiąc,| nie znam za wielu Żydów.
Jest:
Kiedyś byłam katoliczką,|ale spowiedź mnie denerwowała.
Próbowałam ich wszystkich,|ale nigdy nie próbowałam znaleźć Mojżesza.
Prawdę mówiąc,|nie znam za wielu Żydów.
Było:
To ... cóż,| to jest Dogtown.
Tak je nazywają.| Skręć tu w lewo.
Jest:
To... cóż,|tam jest Dogtown.
Tak je nazywają.|Skręć tu w lewo!
Było:
Poprostu nie mogę...
Chodź pięknisiu.
Zaparzę ci kawy.
Jest:
Po prostu nie mogę...
Chodź pięknisiu.|Zaparzę ci kawy.
Było:
Och, ona jest tylko tak cholernie czarująca...
Jest:
Och, ona jest tak cholernie czarująca...
Było:
Widziałam wszystkie jej filmy | co najmniej pięć razy,
i ja również nazywam się Nora Baker,
i jej prawdziwe imię to Norma Jean Piekarzem.
Jest:
Widziałam wszystkie jej filmy|co najmniej pięć razy,
i ja również nazywam się Nora Baker,|a jej prawdziwe imię to Norma Jean Baker.
Było:
Co z tą kawą?
A co ma być?
Mogłabym przysiąc, że miałem pełną puszkę Maxwell House.
Jest:
Co z tą kawą?|A co ma być?
Mogłabym przysiąc, że miałam|pełną puszkę Maxwell House.
Było:
Nie. Próbuję dowieźć moją dupę | do domu w jednym kawałku.
Ale jeśli nie możesz jechać,| to równie dobrze mógłbyś się napić, racja?
Jak możesz nie mieć kawy?
Ten tapczan rozkłada sie w łóźko.
- Nie zostanę tutaj.|- Obudzę cie wcześnie.
Nie. Nie będę tu spał.
To co chcesz zrobić?
Jest:
Nie. Próbuję dowieźć moją dupę|do domu w jednym kawałku.
Ale jeśli nie możesz jechać,|to równie dobrze mógłbyś się napić, racja?
Jak możesz nie mieć kawy?|- Ten tapczan rozkłada się w łóżko.
- Nie zostanę tutaj.|- Obudzę cię wcześnie.
Nie. Nie będę tu spał.|- To co chcesz zrobić?
Było:
Myślę, że na chwilkę mógłbym sie położyć.
Jest:
Myślę, że na chwilkę mógłbym się położyć.
Było:
Mam nadzieję, że miło spędziłes czas.
Jest:
Mam nadzieję, że miło spędziłeś czas.
Było:
Zobaczę cie jeszcze?
Jest:
Zobaczę cię jeszcze?
Było:
Przez chwilę wtedy,| naprawdę myślałam...
Jest:
Przez chwilę wtedy,|naprawdę myślałam...
Było:
Cześć, Max.| Tu twoja matka.
Hej, partnerze,| przepraszam o ten wykład.
Przekroczyłem granicę.| Gdzie jesteś do diabła?
Jest:
Cześć, Max.|Tu twoja matka.
Hej, partnerze,|przepraszam za ten wykład.
Posunąłem się za daleko...|Gdzie jesteś do diabła?
Było:
Zadzwoń. Obiecuję już niczego nie spieprzyć.
Cześć, Max.| Tu Heidi Solomon.
Mam szansę,| uh...
Mam dodatkowy bilet | do symfonii na dziś wieczór.
Jest:
Zadzwoń.|Obiecuję już niczego nie spieprzyć.
Cześć, Max. Tu Heidi Solomon.|Mam szansę, eee...
Mam dodatkowy bilet|na koncert na dziś wieczór.
Było:
i byłabym wdzięczna gdybyś dołączył do mnie, |jeśli jesteś wolny.
Więc, może oddzwoń?
919-1044. | Pa.
Powinni pozamiatać liście.
To jest w umowie.
Nie mówiłeś im?
Nie.
Musisz na nich nakrzyczeć,
albo oni nie zabiorą liści.
Jest:
i chciałabym abyś dołączył do mnie,|jeśli jesteś wolny.
Więc, może oddzwoń?|919-1044. Pa.
Powinni pozamiatać liście.|To jest w umowie.
Nie mówiłeś im?|- Nie.
Musisz na nich nakrzyczeć,|albo oni nie zabiorą liści.
Było:
Narazie!
Jest:
Na razie!
Było:
Nigdy nie myślałam, że cię znowu zobaczę.
Ja, uh... Przyszedłem naprawić twoją skrzynkę pocztową.
Ja powin... Powinienem najpierw zadzwonić. Przepraszam
Nie chcę ci przeszkadzać.
Poprostu byłem...
Mam 43 lata
W grudniu skończę 44.
Jest:
Nigdy nie myślałam,|że cię znowu zobaczę.
Ja, ee... Przyszedłem naprawić|twoją skrzynkę pocztową.
Ja powin... Powinienem|najpierw zadzwonić. Przepraszam
Nie chcę ci przeszkadzać.|Po prostu byłem...
Mam 43 lata,|w grudniu skończę 44.
Było:
Och. Przepraszam .
Jest:
Och. Przepraszam.
Było:
Kiedy mój najlepszy pracoholik | zaczyna spóźniać się...
każdego ranka o godzinę,
a dzisiaj 90 minut później z lunchu,
Chcę wiedzieć co to znaczy, Max kochanie.
Chociaż cię kocham i cenię..
jak niewielu członków twojej wstrętnej płci...
Moje osobiste życie | jest mój biznes.
Wszyscy tutaj biorą długie przerwy na lunch.
Och, Panie.
Całkiem głupieję na starość.
Jest:
Kiedy mój najlepszy pracoholik|zaczyna spóźniać się...
każdego ranka o godzinę,|dzisiaj 90 minut później z lunchu,
chcę wiedzieć co to znaczy, Max kochanie.
Chociaż cię kocham i cenię...|jak niewielu członków twojej wstrętnej płci...
Moje osobiste życie, to mój biznes.|Wszyscy tutaj biorą długie przerwy na lunch.
O mój Panie!!|Chyba całkiem głupieję na starość.
Było:
Nie bądź tak pewny.| To mały świat.
Jakie ma na imię?
Marilyn Monroe.
Podobna do Janey?
Co, jeśli na to nie odpowiadam?
Ma 23 lata
Skąd?| Uniwersytet Wisconsin.
Pełna animuszu,| czysta jak gwizdek,
jeździ białym kabrioletem Ford Mustang,
prowadzi schludny statek.
Akurat.
Jest:
Nie bądź taki pewny, to mały świat.|Jak ma na imię?
Marilyn Monroe.|- Podobna do Janey?
- A co, jeśli na to nie odpowiem?
Ma 23 lata.|- Skąd? - Uniwersytet Wisconsin.
Pełna animuszu, czysta jak gwizdek,|jeździ białym kabrio Ford Mustang,
prowadzi schludny statek.|- Akurat.
Było:
To jest coś na co liczę w życiu... | niespodzianki.
Kiedy wszystko wydaje się zwykłe | albo zupełnie beznadziejne,
nagle nadchodzi ta niespodziewana okazja. | Prawda?
Może.
Do czego zmierzasz?
Jest:
To jest coś, na co liczę w życiu... |niespodzianki.
Kiedy wszystko wydaje się zwykłe|albo zupełnie beznadziejne,
nagle nadchodzi ta niespodziewana okazja.|Prawda?
Może.|- Do czego zmierzasz?
Było:
Ja będę starszym copywriter'em,| ale ty odwalasz robotę.
Jest:
Ja będę starszym copyrighter'em,|ale ty odwalasz robotę.
Było:
Widzisz, w jednej chwili sprzedajesz szynkę,| w następnej, pchasz kasę.
Ale pieprz sie w swoim wolnym czasie.
Fidelity Savings to wyższa liga.
Co to jest?| Powiedz mi. Powiedz mi.
Otwórz to. Otwórz.
Jest:
Widzisz, w jednej chwili sprzedajesz szynkę,|w następnej, pchasz kasę.
Ale pieprz się w swoim wolnym czasie.|Fidelity Savings to wyższa liga.
Co to jest?|Powiedz mi!
Otwórz to.
Było:
Nie przyniosłem ci Brillo.| To jest Dustbuster.
Przynieś mi kwiaty | albo słodycze,
Jest:
Nie przyniosłem ci Brillo.|To jest Dustbuster.
Przynieś mi kwiaty|albo słodycze,
Było:
Reagujesz zbyt mocno.
Rozumiesz co ja mówię do ciebie?
Tak. Masz biżuterie pod meblami.
Nie obchodzi mnie co jest pod moimi meblami.
Jest:
Reagujesz zbyt ostro.
Rozumiesz, co ja mówię do ciebie?| - Tak
Masz biżuterię pod meblami.
Nie obchodzi mnie,|co jest pod moimi meblami.
Było:
Nie lubisz mojej biżuterii, mam to gdzieś.
W porządku, więc jeśli przyniosę ci perfumy i mydło...
To nie to samo.
Przynosisz mi te rzeczy | ponieważ troszczysz się o mnie.
Czy coś. Przyniosłes mi to sukinsynu...
bo uważasz, że mój dom jest brudny.
Twój dom JEST brudny.| Zobacz co tu masz.
Spójrz na twój korytarz.| Spójrz na twoją kuchnię.
Jest:
Nie lubisz mojej biżuterii?|- mam to gdzieś.
W porządku, więc jeśli przyniosę|ci perfumy i mydło...
To nie to samo.|Przynosisz mi te rzeczy,
ponieważ troszczysz się o mnie...|czy coś.
Przyniosłeś mi to sukinsynu...|bo uważasz, że mój dom jest brudny.
Twój dom JEST brudny.|Zobacz co tu masz.
Spójrz na twój korytarz.|Spójrz na twoją kuchnię.
Było:
Czasami nie jest takie łatwe | patrzeć na twoją kuchnię.
Cóz, spróbuj.
To jest...
spójrz na całe to gówno.
Jest:
Czasami to nie takie łatwe,|patrzeć na twoją kuchnię.
Cóż, spróbuj.
To jest...|- spójrz na całe to gówno...
Było:
Nigdy żaden mężczyzna nie przygotował dla mnie obiadu.
Jest:
Nigdy żaden mężczyzna|nie przygotował dla mnie obiadu.
Było:
Jesteś taki słodki.
W następną sobotę wieczorem...| Tak?
Powiedziałem mojej matce, | że pomogę jej w jej finansami.
Robię to parę razy w roku.
Kiedy jak skończy pracę,| obiecałem ją odebrać i pomóc jej.
To miłe, porządek w księgach.
Powiedziałem, że pomogę jej po pracy.
Wiem. Słyszałam.
Więc , pracujesz w sobotę wieczorem?
Coś cię gryzie?
Nie. Poprostu nie chcę oglądać TV.
Jest:
W następną sobotę wieczorem...|Tak?
Powiedziałem mojej matce,|że pomogę jej z jej finansami.
Robię to parę razy w roku,|kiedy skończy pracę,
obiecałem ją odebrać i pomóc jej.|- To miłe, porządek w księgach.
Powiedziałem, że pomogę jej po pracy.|- Wiem, słyszałam.
Więc pracujesz w sobotę wieczorem?| - Tak.
Coś cię gryzie?|- Nie, po prostu nie chcę oglądać TV.
Było:
- Coś cie martwi?|- Nie.
Nagle nie lubisz TV.
Nie, mówię tylko, że powinniśmy mieć | jakieś inne tematy do rozmowy.
Co jest nie tak z naszymi tematami?
Nic. Mówię tylko, że powinniśmy więcej rozmawiać...
zamiast siedzieć i oglądać telewizję całą noc.
Jest:
- Coś cię martwi?|- Nie.
Nagle nie lubisz TV?
Nie, mówię tylko, że powinniśmy mieć|jakieś inne tematy do rozmowy.
Co jest nie tak z naszymi tematami?|- Nic
Mówię tylko, że powinniśmy więcej rozmawiać...
zamiast siedzieć i oglądać TV całą noc.
Było:
W porządku. Jeśli chcesz | rozmawiać, porozmawiajmy.
Marcia wałęsa się z Marvinem.
On jest kierownikiem nocnej zmiany.
Któregoś dnia wpakuję mu kulkę...
jeśli nie będzie trzymał | łap przy sobie.
Jest:
W porządku. Jeśli chcesz|rozmawiać, porozmawiajmy.
Marcia wałęsa się z Marvinem.|On jest kierownikiem nocnej zmiany,
Któregoś dnia wpakuję mu kulkę...|jeśli nie będzie trzymał łap przy sobie.
Było:
Cóż, jeśli chcesz rozmawiać | o geografii albo Grekach,
nic nie wiem o Grekach.
Co się dzieje? Chcesz wyjść?
Wyjść?
Jest:
Cóż, jeśli chcesz rozmawiać|o geografii albo Grekach,
chociaż nic nie wiem o Grekach.
Co się dzieje? Chcesz wyjść?|- Wyjść?
Było:
Nie rozumiem cie.| Zachowujesz się dziwnie.
- Może powinieneś pójśc do domu.|- Nie chcę iść do domu.
Przepraszam.
Przestań przepraszać cały czas?
Przepraszam, że przepraszam.| Ja tylko...
- Tak czy owak, co wkurza ciebie?|- Ze mną nic się nie dzieje. To ty jesteś rozdrażniony.
Coś tobie przeszkadza.
To tak zaczęła się ta cała sprawa.
Jest:
Nie rozumiem cię.|Zachowujesz się dziwnie.
- Może powinieneś pójść do domu.|- Nie chcę iść do domu.
Przepraszam.|Przestań przepraszać cały czas...
Przepraszam, że przepraszam.|Ja tylko...
- Tak czy owak, co cię wkurza?|- Ze mną nic się nie dzieje. To ty jesteś rozdrażniony.
To tobie coś tobie przeszkadza,|tak zaczęła się ta cała sprawa.
Było:
- Maxa i Rite.|- Maxa i Rite? Nie wydaje mi się.
Pozwól mi spróbować. No dalej.| Zakręć mnie tam.
To nie kręcenie.| To ciągnięcie.
Max, jest tu ktoś | kto umiera by cię spotkać.
Rita Fishman.
Jest sama, i właśnie złapała mój bukiet.
Jest:
- Maxa i Ritę.|- Maxa i Ritę? Nie wydaje mi się.
Pozwól mi spróbować. No dalej.|Zakręć mnie tam.
To nie kręcenie.|To ciągnięcie.
Max, jest tu ktoś|kto umiera by cię spotkać.
Rita Fishman.|- Jest sama, i właśnie złapała mój bukiet.
Było:
Przez wszystkie te tygodnie | próbowaliśmy sie dowiedzieć...
gdzie on się ukrywa...
- Tak?|- Widywał się z kimś.
Jest:
Przez wszystkie te tygodnie|próbowaliśmy się dowiedzieć...
gdzie on się ukrywał...|- Tak? - Widywał się z kimś?
Było:
Puść farbę.| Ona jest bogatą klientką, prawda?
Wprawiamy cie w zakłopotanie, prawda?
Kiedy wracimy z St. Bart,
mamy Święto Dziękczynienia.
Przyjdziesz, Max,
i przyprowadzisz swoją panią.
Jest:
Puść farbę.|Ona jest bogatą klientką, prawda?
Kiedy wrócimy z St. Bart,|mamy Święto Dziękczynienia.
Przyjdziesz, Max?|I przyprowadzisz swoją panią?
Było:
Właśnie, że tak.Właśnie, że tak.Właśnie, że tak.
Nora?
Nora?
Jest:
Właśnie, że tak.|Właśnie, że tak.
Było:
Bo nie zapłaciłam rachunku.
Biedni ludzie są ciemni,| prawda?
Dlaczego nic nie powiedziałaś?| Wypisałbym ci czek.
Ponieważ nie chcę twojej dobroczynności.
Radzę sobie świetnie.
Jest:
Bo nie zapłaciłam rachunku.|Biedni ludzie są ciemni, prawda?
Dlaczego nic nie powiedziałaś?|Wypisałbym ci czek.
Ponieważ nie chcę twojej|dobroczynności, radzę sobie świetnie.
Było:
Dlaczego nie zabierzesz tego pięknego bukietu...
Jest:
Dlaczego nie zabierzesz|tego pięknego bukietu...
Było:
Dobrze się bawiłeś na ślubie?
Kurwa.
Wyłączyli kiedy byłem w pracy,
Więc musiałem siedzieć w ciemności | kiedy wróciłam do domu.
Boję się ciemności.
Może zapomniałam ci powiedizeć | jak boję sie ciemności.
Więc zadzwoniłam na informację | i dostały numer twojej matki.
Jest:
Dobrze się bawiłeś na ślubie?|Cholera...
Wyłączyli kiedy byłam w pracy,|więc musiałam siedzieć w ciemności,
kiedy wróciłam do domu.|- Boję się ciemności.
Może zapomniałam ci powiedzieć|jak boję się ciemności.
Więc zadzwoniłam na informację|i dostałam numer twojej matki.
Było:
Powiedziałem jej, że byłam | twoją przyjaciółką... w ciemności.
Nie mogłam nawet obejrzeć "Pół żartem, pół serio" w TV.
Twoja mama powiedziała że lubi Marilyn,| ale myśli, że ona została zamordowana.
Przykro mi.
Tak, tobie zawsze jest przykro.
Więc... kogo zabrałeś na tą imprezę?
Jakąś małolatę z ciasną małą dupą...
i ukończonym college'm?
Nie.
Założę się, że w jednym jestem od niej lapsza.
? Założę się, że nie może trzymać świecy | dla mnie w pieprzonym dziale. ?
Wystarczy.
Mogę być głupią Hoosier,
ale to jedyna rzecz, którą wiem | jak zrobić, prawda, kochanie?
I to ja powiem kiedy będzie dosyć.
Nie ma żadnej innej kobiety.
Gówno prawda.
Chciałbym żeby była,| ale nie ma.
Nie mogę popatrzeć na inną kobietę | bez pragnienia ciebie.
Obawiam się że będziesz musiał zrobić więcej niż to.
Nora, nie wiem...| Dlaczego mnie okłamałeś?!
Nie wiem | co mi się stało.
Nigdy nie pragnąłem kobiety | tak bardzo jak ciebie,
nigdy, nawet mojej żony.
Lepiej uważaj z takimi słowami.
Takie słowa mogłyby zabić osobę, | jeśli tak nie myślisz.
Cóż, tak myślę.
Że kochasz mnie bardziej niż kochałeś swoją żonę?
Tego nie powiedziałem.
Powiedziałem, że pragnę cię bardziej niż moją żonę.
Co za różnica?
Jest:
Powiedziałam jej, że byłam|twoją przyjaciółką... w ciemności.
Nie mogłam nawet obejrzeć|"Pół żartem, pół serio" w TV.
Twoja mama powiedziała że lubi Marilyn,|ale myśli, że ona została zamordowana.
Przykro mi.|- Tak, tobie zawsze jest przykro.
Więc... kogo zabrałeś na tą imprezę?|
Jakąś małolatę z ciasną, małą dupą...|i ukończonym college'm?
- Nie.|- Ale założę się, że w jednym jestem od niej lepsza.
Ona nie dorasta mi do pięt,|jeśli chodzi o to, co potrafię zrobić w łóżku.
Wystarczy.|- Mogę być głupią gęsią...
ale to jedyna rzecz,|którą wiem jak robić, prawda, kochanie?
I to ja powiem, kiedy będzie dosyć.
Nie ma żadnej innej kobiety.|- Gówno prawda!
Chciałbym żeby była,|ale nie ma.
Nie mogę popatrzeć na inną kobietę|bez pożądania ciebie.
Obawiam się że będziesz|musiał zrobić więcej niż to.
Dlaczego mnie okłamałeś?!|Nie wiem co mi się stało,
nigdy nie pragnąłem kobiety|tak bardzo jak ciebie,|nigdy, nawet mojej żony.
Lepiej uważaj z takimi słowam!|Takie słowa mogłyby zabić,|jeśli tak nie myślisz.
Cóż, ale tak myślę.
Że kochasz mnie bardziej niż kochałeś swoją żonę?|- Tego nie powiedziałem.
Powiedziałem, że pragnę cię bardziej niż moją żonę.|- Co za różnica?
Było:
Wiem tylko, że jeśli nie jestem z tobą,
jestem zupełnym wrakiem.
I kiedy jesteś ze mną?
Jestem innym typem całkowitego wraku.
Dlaczego mnie okłamałeś?
Byłaś kiedykolwiek na żydowskim ślubie?
Ostatnio nie.
Nie błyoby tak łatwo.
Jest:
Wiem tylko, że jeśli nie jestem z tobą,|jestem zupełnym wrakiem.
A kiedy jesteś ze mną?
Jestem innym typem całkowitego wraku.|- Dlaczego mnie okłamałeś?
Byłaś kiedykolwiek na żydowskim ślubie?|- Ostatnio nie.
Nie byłoby tak łatwo.
Było:
Och, gówno prawda.
Ktępowałeś się zabrać mnie tam, tak?
Jest:
Och, gówno prawda.|Krępowałeś się zabrać mnie tam, tak?
Było:
Chcę żebyś wiedział, że niczego nienawidzę bardziej | niż być okłamywana.
Już wolałabym żeby facet mnie bił.
Przynajmniej masz wtedy szansę bronienia się.
Wiesz, za każdym razem jak mamy randkę...
i zjawiasz się punktualnie...
jestem tak cholernie wdzięczna,| to zupełnie chore.
Ponieważ nie oczekuję, że wogóle się zjawisz.
Ale ty się zjawiasz.
I za każdym razem jak się zjawiasz,| nie mogę w to uwierzyć.
I jestem diabelnie szczęśliwa | ponieważ...
ponieważ mam nadzieję, że może zostaniesz na chwilę.
Jest:
Chcę żebyś wiedział, że niczego nienawidzę|bardziej, niż być okłamywana.
Już wolałabym żeby facet mnie bił.|Przynajmniej masz wtedy szansę bronienia się.
Wiesz, za każdym razem jak mamy randkę...|i zjawiasz się punktualnie...
jestem tak cholernie wdzięczna,|to zupełnie chore.
Ponieważ nie oczekuję, że w ogóle się zjawisz...|Ale ty się zjawiasz.
I za każdym razem jak się zjawiasz,|nie mogę w to uwierzyć.
I jestem diabelnie szczęśliwa, ponieważ...
ponieważ mam nadzieję,|że może zostaniesz na chwilę.
Było:
Ponieważ powiedziałeś mi | kiedy pierwszy raz cie spotkałam...
Jest:
Ponieważ powiedziałeś mi,|kiedy pierwszy raz cię spotkałam...
Było:
Gówno mnie obchodzi czy żresz,
ale nigdy więcej mnie nie okłamuj.
Bo pierwszy raz ci wybaczę ,| ale drugi już nie.
Jest:
Gówno mnie obchodzi czy żresz,|ale nigdy więcej mnie nie okłamuj.
Bo pierwszy raz ci wybaczę,|ale drugi już nie.
Było:
"Tak". Oop.
Och, Jezu.
Nie mów mi.| Ty jesteś... Ray.
Nie.
Ned?| Nie.
Jest:
- Tak.|- Oops.
Nie mów mi. - Ty jesteś... Ray.|- Nie.
Ned?|Nie.
Było:
Cóż, a kim ja jestem?
Nie mam pojęcia kim jesteś.
Jest:
Cóż, a kim ja jestem?|- Nie mam pojęcia kim jesteś.
Było:
Jestem starszą siostrą Nory.
Jej siostrą?
Gdzie jest ta dziewczyna?
W pracy.
Mogę wejść?
Uh, um, tak. Wejdź.
Dziękuję.| Nie jestem zaskoczona...
jeśli nic ci o mnie nie powiedziała.
Kto wygrywa?
Nie wiem.| Ja, uh... zasnąłem.
Jest:
Jestem starszą siostrą Nory.|- Jej siostrą?
Gdzie jest ta dziewczyna?|- W pracy.
Mogę wejść?|- Uh, um, tak. Wejdź.
Dziękuję.|Nie jestem zaskoczona...
jeśli nic ci o mnie nie powiedziała.|- Kto wygrywa?
Nie wiem.|Ja, uh... zasnąłem.
Było:
Zostawiłem jej dom z Panem I Panią Robles.
Nadal widzę jej twarz, gdy obejrzałam się idąc w górę drogi.
Może nie powinnam jej brać ze sobą tego dnia,
ale poprostu nie wiedziałam jak.
Sama nie wiedziałam gdzie idę.
Boże, miałam wtedy tylko 17 lat.
Ale usłyszałem głos, który kazał mi się spakować i pójść...
Jest:
Zostawiłam ją w domu z Panem i Panią Robles.
Nadal widzę jej twarz,|gdy obejrzałam się idąc w górę drogi.
Może powinnam jż zabrać ze sobą tego dnia,|ale poprostu nie wiedziałam jak.
Sama nie wiedziałam gdzie idę.|Boże, miałam wtedy tylko 17 lat.
Ale usłyszałem głos, który kazał|mi się spakować i pójść...
Było:
I to była ta twarz,
Spoglądała na mnie gdy ją zostawiałam bez ostrzeżenia.
Jest:
I ta jej twarz...
Spoglądała na mnie,|gdy ją zostawiałam bez ostrzeżenia.
Było:
Poczułabym to w Albuquerque.
Nazwijmy to przeczuciem.
Jest:
Poczułam to w Albuquerque.|Nazwijmy to przeczuciem.
Było:
Napiję się drinka. Chcesz drinka?
Max.
Nie opieraj mi się.
Cóz, szczerze mówiąc to jestem niedowiarkiem.
W porządku. To nie ma znaczenia.
W twoim życiu przewija się wiele silnych mocy.
Jest:
Napiję się drinka.|- Chcesz drinka?
Max.|- Nie opieraj mi się.
Cóż, szczerze mówiąc to jestem niedowiarkiem.|- W porządku. To nie ma znaczenia.
W twoim życiu przewija się wiele silnych mocy?
Było:
pomysłowy.
Jest:
...pomysłowy.
Było:
Byłem.
Jest:
- Byłem.
Było:
Kobiety mają duży wpływ n twoje życie.
Widzę starszą kobietę.| To twoja matka.
Jest pracowitą kobietą.
Tak.
Jest:
Kobiety mają duży wpływ na twoje życie.
Widzę starszą kobietę.|To twoja matka.
Jest pracowitą kobietą.|- Tak.
Było:
Coś jest nie tak z jej szyją.
Jest złamana.
Skąd o tym wiedziałaś?
Jest:
Coś jest nie tak z jej szyją.|Jest złamana.
Skąd o tym wiesz?
Było:
Skąd mogłaś to wiedzieć?
Co znać, kochanie?| Nie bój się.
No co ty.| Nie ma w tym nic złego.
Musisz mieć wiarę w nieznane,
i wtedy poznasz nieznane.
Jest:
Skąd możesz to wiedzieć?
Co wiedzieć, kochanie?|Nie bój się.
No co ty.|Nie ma w tym nic złego.
Musisz mieć wiarę w nieznane,|...i wtedy poznasz nieznane.
Było:
Czy ktoś tu chce drinka?
Och, nieba, nie.
Poddałam się lata temu.
Nie pijesz zbyt dużo, prawda?
Chcę usłyszeć wszystko o twoim życiu od tych dni.
Moje życie jest w porządku.
Och, myślę że to cudowne.
A co z twoją pracą?
Ciągle przygotowujesz jedzenie?
Jest:
Czy ktoś tu chce drinka?|- Och, nieba, nie.
Poddałam się lata temu.|- Nie pijesz zbyt dużo, prawda?
Chcę usłyszeć wszystko|o twoim życiu od tych dni.
Moje życie jest w porządku.|- Och, myślę że to cudowne.
A co z twoją pracą?|Ciągle przygotowujesz jedzenie?
Było:
I widze, jak układa się twoje życie uczuciowe.
Jest:
I widzę, jak układa się twoje życie uczuciowe.
Było:
Max nie chce słuchać o tym gównie.
W porządku.
Widzisz?
Nie każdy jest tak negatywnie nastawiony...
Jest:
Max nie chce słuchać o tym gównie.|- W porządku.
Widzisz?|Nie każdy jest tak negatywnie nastawiony...
Było:
No dalej. Chcę się dowiedzieć | jak wy dwoje poznaliście się.
Poderwałam go w barze.| Co ty na to?
Jest:
No dalej. Chcę się dowiedzieć|jak wy dwoje poznaliście się.
Poderwałam go w barze,|co ty na to?
Było:
więc przekonałem ją by pozwoliła mi odwieść się do domu,
i uwiodłem ją na sofie,
to była magia,
Jest:
więc przekonałem ją by|pozwoliła mi odwieźć się do domu,
i uwiodłem ją na sofie,|i to była magia,
Było:
Wiele się dzieje za tymi oczami, co?
Myślałem, że zmyślasz.
Cóz, dowód jest zawsze w puddingu, nieprawdaż?
Jest:
Wiele się dzieje za tymi oczami, co?|- Myślałem, że zmyślasz.
Cóż, dowód jest zawsze w puddingu, nieprawdaż?
Było:
Nigdy nie mówię ludziom tego, | czego lepiej żeby nie wiedzieli.
No wiesz, próbuję trzymać sie strony pozytywnej.
Jak widzę coś złego, | to zachowuję to dla siebie.
Wróżyłam Norze | kiedy Charlie był jeszcze dzieckiem.
Jest:
Nigdy nie mówię ludziom tego,|czego lepiej żeby nie wiedzieli.
No wiesz, próbuję trzymać się strony pozytywnej.
Jak widzę coś złego,|to zachowuję to dla siebie.
Wróżyłam Norze|kiedy Charlie był jeszcze dzieckiem.
Było:
Tylko nosiłam ten sekret przez wszystkie te lata...
Ponieważ widziałam go, wiesz...
Jest:
tylko nosiłam ten sekret przez wszystkie te lata...
ponieważ widziałam go, wiesz...
Było:
Wszyscy myślwli, że to był wypadek,
ale on był pełan whisky,| pełen prochów.
Może ona myślała, że chłopiec | mógłby być jej najpiękniejszą godziną...
ale przeznaczenie | i cholerny mąż...
Jest:
Wszyscy myśleli, że to był wypadek,
ale on był pełen whisky,|pełen prochów.
Może ona myślała, że ten chłopiec|mógł być jej najpiękniejszą godziną...
ale przeznaczenie|i cholerny mąż...
Było:
Myślę, że może, ona zrezygnowała | z próbowania czegokolwiek po tym...
Jest:
Myślę, że może, ona zrezygnowała|z próbowania czegokolwiek po tym...
Było:
Cóż, do widzenia.| Muszę jechać.
Do czwartku musze być w Nowym Yorku.
Gotuję indyka dla moich przyjaciół.
Pojechała?
Tak.
Jest:
Cóż, do widzenia.|Muszę jechać.
Do czwartku muszę być w Nowym Yorku.
Piekę indyka dla moich przyjaciół.
Pojechała?|- Tak.
Było:
Grzyby.
Tak, um, szparagi,| bazylia, olej z oliwek,
Jest:
Grzyby?|- Tak
szparagi, bazylia, olej z oliwek,
Było:
Zaczekaj. Zapomniałem parmezanu.
Nie. Mam go.
Gdzie?
Zaraz wracam.| Potrzebujemy Reggiano.
Jest:
Zapomniałem parmezanu.
- Nie. Mam go!|Gdzie?
Zaraz wracam.|Potrzebujemy Reggiano.
Było:
Gdzie się podziewałeś?
W żaden sposób nie możemy do ciebie dotrzeć.
Właśnie zostawiłam moje milionowe zaproszenie | na Święto Dziękczynienia...
Jest:
Gdzie się podziewałeś?|W żaden sposób nie możemy do ciebie dotrzeć.
Właśnie zostawiłam milionowe zaproszenie|na Święto Dziękczynienia...
Było:
Rachel, dziękuję.| Jak sie masz?
Wspaniale. Teraz, chcę, byś przyprowadził | ze sobą swoja tajemniczą panią.
Cześć tam.| Jak sie masz?
Dobrze.
Zaraz wracam.
OK.
Juz do mnie nie dzwonisz.
Pamiętasz ostatnie Święto Dziękczynienia?
Wiem,| ale chyba nie było aż tak źle.
Nie, obiecuję...| Nie pozwolę na to, ok?
Troche się śpieszę, Rachel.
Liczę na ciebie.
Chcę zobaczyć twoją piękną, nowa przyjaciółkę,
i chcę, byś zobaczył mój piękny nowy dom.
Nie jestem pewien czy nam się uda,| ale zadzwonię do ciebie jutro.
Max.
$ 129.14, proszę.
Co?
Jest:
Rachel, dziękuję,|jak się masz?
Wspaniale. Teraz, chcę, byś przyprowadził|ze sobą swoją tajemniczą panią.
Cześć. Jak się masz?|- Dobrze.
Zaraz wracam.|- OK.
Trochę się śpieszę, Rachel.|- Liczę na ciebie!
Chcę zobaczyć twoją piękną, nową przyjaciółkę,|i chcę, byś zobaczył mój piękny nowy dom.
Nie jestem pewien czy nam się uda,|ale zadzwonię do ciebie jutro.
$ 129.14, proszę.|- Co???
Było:
Co ci zajęło tyle czasu?
Wpadłem na kobietę.| Zapominam jej imienia.
To wielka gaduła.
Jak sobie radzimy?
Świetnie.
Jest:
Co ci zajęło tyle czasu?|- Wpadłem na znajomą.
Zapominam jej imienia.|To wielka gaduła.
Jak sobie radzisz?|- Świetnie.
Było:
Więc ile płacisz?
Bardzo dużo.
Chwileczke.| Przebywamy ze sobą nago...
i dotykamy siebie | wchodzisz we mnie,
i nie możesz mi powiedzieć | jak duży czynsz płacisz ?
Twój właściciel wie.| A nawet go nie pieprzysz.
Płacę $1200.| No i co z tego?
Nic.| Własnie o to mi chodziło.
Przeczytałeś je wszystkie ? | Większość z nich.
Słyszałeś kiedykolwiek o Arthurze Miller'ze?
Tak.
On był naprawdę dobry dla Marilyn.
Był przy niej kiedy się załamywała.
Bez niego, umarłaby o wiele wcześniej
Była w prawdziwych kłopotach,
Kłopotach, o których nikt nic nie wiedział.
Jest:
Więc ile płacisz?|- Bardzo dużo.
Chwileczkę.|Przebywamy ze sobą nago...
i dotykamy siebie, wchodzisz we mnie,
i nie możesz mi powiedzieć|jak duży czynsz płacisz ?
Twój właściciel wie.|A nawet go nie pieprzysz.
Płacę $1200, no i co z tego?|Nic. Właśnie o to mi chodziło.
Przeczytałeś je wszystkie?|Większość z nich.
Słyszałeś kiedykolwiek o Arthurze Miller'ze?|- Tak.
On był naprawdę dobry dla Marilyn.|Był przy niej, kiedy się załamywała.
Bez niego, umarłaby o wiele wcześniej.
Była w prawdziwych kłopotach,|kłopotach, o których nikt nic nie wiedział.
Było:
Uważam, że Marilyn bała się każdego, nie uważasz?
Jest:
Myślę, że Marilyn bała się każdego, nie uważasz?
Było:
Cześć, Max.| Tu twoja matka.
Nagle zostałam zaproszona...
do Horowitzów na Święto Dziękczynienia.
Więc dlaczego nie na ich ślub?| Więc przyjedziesz po mnie?
Daj mi znać.
Gdzie się podziewasz?
Mam zabawnego ból ucha.| Dlaczego nie bywasz już w domu?
Cześć, Max Baron.| Tu Corrine Miller.
Pamiętasz mnie? Dyrektor Twórczy| w Corwin, Hiller i Greene?
Zjedzmy kiedyś śniadanie.
Jest:
Cześć, Max.|Tu twoja matka.
Nagle zostałam zaproszona...|do Horowitzów na Święto Dziękczynienia.
Więc dlaczego nie na ich ślub?|Więc przyjedziesz po mnie?
Daj mi znać.|Gdzie się podziewasz?
Mam zabawny ból ucha.|Dlaczego nie bywasz już w domu?
Cześć, Max Baron.|Tu Corrine Miller. Pamiętasz mnie?
Dyrektor w Corwin, Hiller i Greene?|Zjedzmy kiedyś śniadanie.
Było:
Maxie, tu Heidi Solomon,| a ty nie oddzwoniłeś.
Czy to prawda, że masz panią swego zycia?
No cóż, zadzwoń do mnie.
Jest:
Maxie, tu Heidi Solomon,|a ty nie oddzwoniłeś.
Czy to prawda, że masz panią swego życia?|No cóż, zadzwoń do mnie.
Było:
Zaprosiłem twoją matkę | na Święto Dziękczynienia
Czy to źle z mojej strony?
Nadal mi nie powiedziałeś...
czy przyprowadzisz swoją tajemniczą kobietę na obiedniego indyka...
chyba że chcesz przyprowadzić Ritę Fishman.
Umarłaby by przyjść z tobą.
To jest moja milionowa wiadomść, Max,
i ostatnie słowo,| jestem w ciąży.
Zadzwoń do nas.
Zaginiony kolego, jak idzie?| Już tam nie mieszkasz?
Słuchaj, Rachel zwariowała zapraszając | twoja matkę na Święto Dziękczynienia.
Nie wiń mnie.| Zadzwoń, ok?
Jest:
Zaprosiłam twoją matkę|na Święto Dziękczynienia
Czy to źle z mojej strony?|Nadal mi nie powiedziałeś...
czy przyprowadzisz swoją tajemniczą kobietę na indyka...|chyba że chcesz przyprowadzić Ritę Fishman.
Umarłaby by przyjść z tobą.|To jest moja milionowa wiadomość, Max,
i ostatnie słowo, jestem w ciąży.|Zadzwoń do nas!!
Zaginiony kolego, jak idzie?|Już tam nie mieszkasz?
Słuchaj, Rachel zwariowała zapraszając|twoja matkę na Święto Dziękczynienia.
Nie wiń mnie.|Zadzwoń, ok?
Było:
Nie wiem, czy sam chcę pójść do Horowitzów...
na Święto Dziękczynienia.
Kłamca, kłamca, spodnie ci sie palą.
Wiem, że jestem wielkim sekretem | dla twoich przyjaciół.
Cóż, jeśli pójdę - ty idziesz.| Pasuje ci to?
Pieprzyć Horowitzów.
Prawda jest taka, że pracuję w Święto Dziękczynienia.
Jest:
Nie wiem, czy sam chcę pójść do Horowitzów...|na Święto Dziękczynienia.
Kłamca, kłamca, spodnie ci się palą!
Wiem, że jestem wielkim sekretem|dla twoich przyjaciół.
Cóż, jeśli ja pójdę - ty idziesz.|Pasuje ci to?
Pieprzyć Horowitzów. Prawda jest taka,|że pracuję w Święto Dziękczynienia.
Było:
Powinniśmy pójść do Horowitzów,
czy powinniśmy poprostu zjeść | w Białym Pałacu?
Może powinniśmy zjeść kawałek indyka z Heidi Heidi...
albo sos żurawiny...
z Corin, Borin,| Storin i Fishface.
Jest:
Powinniśmy pójść do Horowitzów,|czy po prostu coś zjeść w Białym Pałacu?
Może powinniśmy zjeść|kawałek indyka z Heidi Heidi...
albo sos żurawinowy...|z Corin, Borin, Storin i Fishface.
Było:
W Święto Dziękczynienia pójdziemy na obiad...
do Horowitzów.
Pasuje ci to?
Całkowicie.
Oni oczekują kolejnej Janey.
Janey nie żyje.
Dobra. Wejdę tam i powiem:
"Cześć. Nazywa się Nora | i wszyscy możecie się pieprzyć.
Nie jestem Janey. "| Co ty na to?
Doskonale.
Jest:
W Święto Dziękczynienia...
pójdziemy na obiad do Horowitzów.
Pasuje ci to?|- Całkowicie.
Oni oczekują kolejnej Janey.|- Janey nie żyje.
Dobra. Wejdę tam i powiem:|"Cześć. Nazywam się Nora
i wszyscy możecie się pieprzyć.|Nie jestem Janey".
Co ty na to?|- Doskonale.
Było:
Nie będziecie chyba wszyscy | mówić po żydowsku, prawda?
Jest:
Nie będziecie chyba wszyscy|mówić po żydowsku, prawda?
Było:
ale wtedy myślałem,| wszyscy uwielbiają pudding z makaronu.
Jest:
ale wtedy pomyślałam, że|wszyscy uwielbiają pudding z makaronu.
Było:
To moja przyjaciólka.| Ma na imię Norą.
Bądź dla niej miła, mamo, albo zmieszam cie z gnojem.
No chodź.| Nora, to jest moja matka Edith.
Miło mi panią poznać.
Jest:
To moja przyjaciółka.|Ma na imię Nora.
Bądź dla niej miła, mamo, albo zmieszam cię z gnojem.
Nora, to jest moja matka Edith.|- Miło mi panią poznać.
Było:
dostaję choroby morskiej | jeśli siedzę z tyłu.
Nie, nie.
Przepraszam.| Nie ma sprawy.
To nie wiosenny kurczak.
Właź do samochodu.
Wejdźcie.
Whee!
Hej, żadnego biegania.| Żadnego biegania.
Cześć, Max.
Jest:
dostaję choroby morskiej, jeśli siedzę z tyłu.|- Nie, nie.
Przepraszam.|- Nie ma sprawy.
To nie wiosenny kurczak.|- Właź do samochodu!
Wejdźcie.|Hej, żadnego biegania. Żadnego biegania!
Było:
Rach? Kochanie, Max jest tutaj.
Och, już idę!
Jest:
Rach? Kochanie, Max jest tutaj.|- Już idę!
Było:
Cześć, Edith.| Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłaś przyjść.
Przyniosłem ci mój pudding makaronowy.
Dziękuję, Edith.| Nie musiałeś tego robić.
Jest:
Cześć, Edith.|Jestem szczęśliwa, że mogłaś przyjść.
Przyniosłam ci mój pudding makaronowy.|Dziękuję, Edith. Nie musiałaś tego robić.
Było:
Witaj w naszym domu, Nora.| Pozwól mi wziąć twój płaszcz.
Dziękuję, Max.| Czego się napijesz?
Och, pijesz?
Czasami. Tak.
Um, masz wódkę z tonikiem?
Mamy wszystko.| I szkocka dla ciebie, Max?
Nie. Ja też poprosze wódkę z tonikiem.
Naprawdę? Hmm.
Neil, mógłbyś przygotować dwie wódki z tonikiem?
Jest:
Witaj w naszym domu, Nora.|Pozwól mi wziąć twój płaszcz.
Dziękuję, Max.|Czego się napijesz?
Och, pijesz?|- Czasami. Tak.
Um, masz wódkę z tonikiem?|- Mamy wszystko.
I szkocka dla ciebie, Max?|Nie. Ja też poproszę to samo.
Naprawdę? Hmm.|- Neil, dwie wódki z tonikiem?
Było:
Max zna każdego, tak myślę.
Sherri? Sherri?
Tutaj jestem.
To jest Sherri Klugman.
Sherri, Nora Baker.
Cześć, Nora.| Miło cię poznać.
Dziękuję. Mnie również.
- Cześć, Max.|- Hej, Sherri.
Jest:
Max zna każdego, tak myślę.|Sherri? Sherri?
Tutaj jestem.|- To jest Sherri Klugman.
Sherri, Nora Baker.|Cześć, Nora. Miło cię poznać.
- Dziękuję. Mnie również.|Cześć, Max. - Hej, Sherri.
Było:
Nora, to jest ojciec Neila Sol Horowitz.
To jest Nora Baker, tato.
Cześć, Max.
Sol, znasz Maxa.
Jeden z moich ulubieńców.
Wybaczycie mi?| Muszę sprawdzić kuchnię.
Mam problem z żurawinami.
OK.
Jest:
Nora, to jest ojciec Neila, Sol Horowitz.|To jest Nora Baker, tato.
Sol, znasz Maxa.|To jeden z moich ulubieńców.
Wybaczycie mi?|Muszę sprawdzić kuchnię.|Mam problem z żurawinami.
Było:
Na pewno wszystko w porządku?
Przestań mnie o to pytać.
Max!
Kochanie! Och!
Dobrze cie widzieć.
Och, kochanie,| możesz w to uwierzyć?
Będę babcią.
Wiem. Co ty na to?| Co porabiasz?
Och, dobrze, Sol zabrał mnie do Włoch na urodziny.
Oto co porabiam.
Och, czyż ten dom nie jest wspaniały?
Czy Rachel nie jest szczęściarą?
Och, Noreen...
- Nora.|- Nora!
- Bardzo miła mi cię poznać.|- Miło cię poznać.
Jest:
Na pewno wszystko w porządku?|Przestań mnie o to pytać.
Max!|Kochanie! Och!
Dobrze cię widzieć.
Och, kochanie, możesz w to uwierzyć?|Będę babcią! Co ty na to?
Wiem. Co nowego?|- Och, dobrze, Sol zabrał mnie do Włoch...
na urodziny, oto co porabiam.
Och, czyż ten dom nie jest wspaniały?|Czy Rachel nie jest szczęściarą?
Och, Noreen...|- Nora!
- Bardzo miło mi cię poznać.|- Miło cię poznać.
Było:
To jest matka Rachel.| Nora Baker, Sophie Rosen.
Aah!
Och, przepraszam!
To był wypadek.| Przepraszam.
Jest:
To jest matka Rachel.|Nora Baker, Sophie Rosen.
Och, przepraszam!|To był wypadek.
Było:
Uspokój się kochanie.
To nic wielkiego.
Jest:
Uspokój się kochanie.|- To nic wielkiego.
Było:
Jestem Larry Klugman.
Max i ja chodziliśmy razem do ogólniaka.
Jest:
Jestem Larry Klugman.|Max i ja chodziliśmy razem do ogólniaka.
Było:
Och! Twój kieliszek jest pusty.
Co pijesz?
Jest:
Och! Twój kieliszek jest pusty.|Co pijesz?
Było:
Proszę.
Wódka, czysta.
Dzięki.
Kochanie, mogę cie prosić na chwilę, proszę?
Chcę ci pokazać krzesła w kuchni.
Są dokładnie takie, jakich szukaliśmy.
Jest:
Proszę. Wódka. Czysta.|- Dzięki.
Kochanie, mogę cię prosić na chwilę, proszę?
Chcę ci pokazać krzesła w kuchni.|Są dokładnie takie, jakich szukaliśmy.
Było:
Wybacz nam, proszę.
Pewnie. Lepiej zerknij na te krzesła, Lar.
Hej, co?
Tak.
Jest:
Wybacz nam, proszę.|- Pewnie. Lepiej zerknij na te krzesła, Lar.
Było:
- Usiądź.|- Zrobiłam to.
Uspokój się.
Czuję się tak zakłopotana.
To zejdzie.| Uwierz mi, to zejdzie.
Neil!
Chwileczkę!
Pamela!
Jak się masz, Doreen?
Jest:
Było:
Nora.
Och! Strasznie przepraszam.| Nie było zamknięte.
Nie szkodzi. Właśnie wychodziłam.
Nakładałem szminkę.
W porządku.
Dobry kolor... twoja szminka.
I kocham twój sweter.
Jest:
Och! Strasznie przepraszam.|Nie było zamknięte.
Nie szkodzi. Właśnie wychodziłam.|- Nakładałam szminkę. - W porządku.
Dobry kolor... twoja szminka.|I kocham twój sweter.
Było:
Możesz palić.
Larry pali jak komin.
Tak... mieszkasz w St. Louis?
Tak.
Pracujesz w mieście?
Tak.
Czym sie zajmujesz?
Pracuję w przygotowywaniu jedzenia.
Przygotowywanie jedzenia?
To interesujące.
Jest:
Możesz palić.|Larry pali jak komin.
Tak... mieszkasz w St. Louis?|- Tak.
Pracujesz w mieście?|- Tak.
Czym się zajmujesz?|- Pracuję w przygotowywaniu jedzenia.
Przygotowywanie jedzenia?|To interesujące.
Było:
Jestem kelnerką.
Naprawdę?
Jest:
Jestem kelnerką.|- Naprawdę?
Było:
Biały Pałac.| To jest restauracja hamburgera.
Och.
Jest:
Biały Pałac.|To jest restauracja hamburgera.
Było:
Ohh. Kocham ten zapach.| Powąchaj.
Nieprawdaż?
Och, bardzo subtelny.
Tak... jak spotkałeś Max?
Jest:
Ohh. Kocham ten zapach.|Powąchaj.
Nieprawdaż?|Oo, bardzo subtelny.
Tak... jak spotkałeś Maxa?
Było:
Wiesz, dość trudno złapać Maxa.
Jak ci się udało?
Jest:
Wiesz, dość trudno złapać Maxa.|Jak ci się udało?
Było:
Założę się że tak.
Ha ha! Założę się, że ty nie.
Jest:
Założę się że tak.|- Ha ha! Założę się, że ty nie.
Było:
Nie wiem, kim jesteś ani skąd przyszłaś,
ale jesteś gościem w tym domu,
wcześniej była Janey,| ale nikt nie jest na ciebie zły,
Nie chcemy cię osądzać,| i nie sądzę...
że powinieneś tak szybko osądzać | obciągania innych ludzi...
Ponieważ to co widzisz, | nie zawsze jest tym co możesz dostać.
Nie mieliśmy przyzwoitego | przywództwa w tym kraju...
od przeszło 10 lat.
Tato, a co z reformą podatkową? Co z obroną?
A co z deficytem na trylion dolarów?
Jeśli nie mamy pieniędzy,| jak ciągle możemy je wydawać?
Jesteś bardzo miłą dziewczyną, Rachel.
Jesteś moją ulubioną synową.
Jest:
Nie wiem, kim jesteś ani skąd przyszłaś,|ale jesteś gościem w tym domu,
wcześniej była Janey,|ale nikt nie jest na ciebie zły,
Nie chcemy cię osądzać, i nie sądzę...
że powinnaś tak szybko osądzać,|jak obciągają inni ludzie...
Ponieważ to co widzisz,|nie zawsze jest tym co możesz dostać.
Nie mieliśmy przyzwoitego przywództwa|w tym kraju od przeszło 10 lat.
Tato, a co z reformą podatkową? Co z obroną?|A co z deficytem na trylion dolarów?
Jeśli nie mamy pieniędzy,|jak ciągle możemy je wydawać?
Jesteś bardzo miłą dziewczyną, Rachel.|I moją ulubioną synową.
Było:
- Aw, Tato!|- Sol, proszę!
Jest:
Było:
Mówię wam, ci kolesie będą mieli farta...
jeśli wypadną trochę lepiej niż Nixon.
No nie wiem. Dla mnie wydają się całkiem miłymi facetami.
Nie mówisz poważnie.
Ona ma prawo do własnej opinii.
Przepraszam.| Musisz mi wybaczyć.
Jestem straszny jeśli chodzi o imiona.
Nora.
Powtarzałam ci już dwa razy.
Dora, pozwól że powiem tak.
To jest dokładnie taki rodzaj nastawienia...
po którym tan kraj wylądował w bałaganie, | który dziś mamy.
Nie wiem, czy masz jakieś dzieci czy nie |, ale jeśli masz,
i one dziedziczą w stylu życia chore zadłużanie się,
to nie jestem pewny czy dalej będą tak miłymi facetami.
Tato, przestań!
Mówię o ludziach,
którzy są w pełnym znaczeniu tego słowa - |tragedią dla klasy pracującej.
Jest:
Mówię wam, ci kolesie będą mieli farta...|jeśli wypadną trochę lepiej niż Nixon.
No nie wiem.|Dla mnie wydają się całkiem miłymi facetami.
Nie mówisz poważnie.|- Ona ma prawo do własnej opinii.
Przepraszam. Wybacz mi,|Jestem straszny jeśli chodzi o imiona.
- Nora. Powtarzałam ci już dwa razy.|Dora, pozwól że powiem tak.
To jest taki rodzaj nastawienia, po którym ten kraj|wylądował w bałaganie, który dziś mamy.
Nie wiem, czy masz jakieś dzieci czy nie, ale jeśli masz,|i one dziedziczą w stylu życia chore zadłużanie się,
to nie jestem pewny, czy dalej będą tak miłymi facetami.|Tato, przestań!
Mówię o ludziach, którzy są w pełnym|znaczeniu tego słowa -tragedią dla klasy pracującej.
Było:
A co ty wógóle wiesz o tym do cholery?
Nie wygląda mi, żeby opóścił pan wiele posiłków.
Sol, już wystarczy tej polityki.| To jest Święto Dziękczynienia!
Dla mnie to bez różnicy...
kto jest w pieprzonym Białym Domu.
Merle Haggard| mógłby zostać prezydentem,
nadal będe w Gównianym Mieście.
Nadal będę sie dusiła w tłuszczu z burgerów.
Nadal będę miała mój garb | za minimalny pieprzony zarobek,
a Betty tutaj...| będzie ci serwowała indyk...
Jest:
A co ty w ógóle wiesz o tym, do cholery?|Nie wygląda mi, żeby opuścił pan wiele posiłków.
Sol, już wystarczy tej polityki.|To jest Święto Dziękczynienia!
Dla mnie to bez różnicy|kto jest w pieprzonym Białym Domu.
Merle Haggard mógłby zostać prezydentem,|nadal będę w Gównianym Mieście.
Nadal będę się dusiła w tłuszczu z burgerów.
Nadal będę miała mój garb|za minimalny pieprzony zarobek,
a Betty tutaj... będzie ci serwowała indyka...
Było:
Przepraszam.
Idę do domu.
Max.
Max. Max.
Max. Max!
Max, przyprowadź ją tutaj z powrotem.| To ciągle gość.
Przyszłam z nimi.| To i pojadę z nimi.
Nie, nie!| Nie musisz iść do domu.
Max.
Max, przyprowadź ją tutaj!
Nie oczekuję że będziesz spał | tutaj dzisiaj wieczorem.
Jest:
Przepraszam.|Idę do domu.
Max.|Max!
Max, przyprowadź ją tutaj z powrotem.|To ciągle gość.
Przyszłam z nimi.|To i pojadę z nimi.
Max!|Max, przyprowadź ją tutaj!
Nie oczekuję że będziesz|spał tutaj dzisiaj wieczorem.
Było:
Jesteś sukinsynem.| Wiesz?
Co ja zrobiłem?
Znowu mnie okłamałeś.
Ta kobieta z którą widziałam cię | rozmawiającego w supermarkecie...
to była Rachel.
Powiedziałeś mi, że zapomniałeś jej imienia.
Poprostu nie chciałes żebyśmy sie spotkały.
Prawdę mówiąc byłaś troche rozdrażniona tego dnia.
Nie sądziłem, żebyś była gotowa na przedstawianie.
Nie miałeś nawet zamiaru | zapraszania mnie na Święto.
Zostałeś w to wrobiony.
Chowasz mnie jakbym była gównem.
Mówisz mi, że jestem piękna,| a później chowasz mnie jak gówno.
Okłamałeś mnie.
Jak możesz mi mówić o kłamstwie?
A co z tym co chowasz w sobie cały dzień...
Czemu nigdy o tym nie słyszałem?| Co z Charlie'm?
Judy powiedziała mi prawdę o Charlie'm.
Zostaw mojego Charlie'ego w spokoju.
To nie twój interes.
Zabrałem cię dzisiaj w moje życie.| To jest mój interes.
Zostałeś w to wrobiony.
Zabrałem cię tam.
Jest:
Jesteś sukinsynem.|Wiesz?
Co ja zrobiłem?|- Znowu mnie okłamałeś.
Ta kobieta z którą widziałam cię|w supermarkecie... to była Rachel.
Powiedziałeś, że zapomniałeś jej imienia.|Po prostu nie chciałeś, żebyśmy się spotkały.
Prawdę mówiąc, byłaś trochę rozdrażniona tego dnia.|Nie sądziłem, byś była gotowa na przedstawianie.
Nie miałeś nawet zamiaru|zapraszania mnie na Święto.
Zostałeś w to wrobiony.|Chowasz mnie jakbym była gównem.
Mówisz mi, że jestem piękna,|a później chowasz mnie jak gówno.
Okłamałeś mnie.|- Jak możesz mi mówić o kłamstwie???
A co z tym, co chowasz w sobie cały czas???|Czemu nigdy tego nie usłyszałem?
Co z Charlie'm?|Judy powiedziała mi prawdę o nim.
- Zostaw mojego Charlie'ego w spokoju.|To nie twój interes.
Zabrałem cię dzisiaj w moje życie.|To JEST mój interes.
Zostałeś w to wrobiony.|- Zabrałem cię tam.
Było:
i wyciągał za każdym razem, kiedy | będziesz chciał się ze mną pobawić?
Myślisz, że jestem głupia?
Jest:
i wyciągał za każdym razem, kiedy|będziesz chciał się ze mną pobawić?
Myślisz, że jestem głupia?|
Było:
Chciałabym poprostu to wiedzieć.
Jest:
Chciałabym po prostu to wiedzieć.
Było:
Szukasz Nory?
Tak.
Jest:
Szukasz Nory?|- Tak.
Było:
Odeszła.
Co masz na myśli?
Mam na myśli, że odeszła.
Poprostu odeszła.
Jest:
Odeszła.|- Co masz na myśli?
Mam na myśli, że odeszła.|Po prostu odeszła.
Było:
kiedy będziesz czytał ten list, | mnie już nie będzie.
Nie uwierzysz mi,
ale robię to dla nas obojga.
Gdybym ci powiedziała gdzie jestem,
to tylko byłoby dla nas trudniejsze, więc nie powiem.
Charlie jest jedyną rzeczą | o której kiedykolwiek cię okłamałam.
Reszta jest prawdziwa, włącznie | z tym że potrafiłeś...
sprawić, że czasem czułam się naprawde dobrze.
Jest:
kiedy będziesz czytał ten list,|mnie już nie będzie.
Nie uwierzysz mi,|ale robię to dla nas obojga.
Gdybym ci powiedziała, gdzie jestem,
to tylko byłoby dla nas trudniejsze,|więc nie powiem.
Charlie jest jedyną rzeczą|o której kiedykolwiek cię okłamałam.
Reszta jest prawdziwa,|włącznie z tym że potrafiłeś...
sprawić, że czasem czułam się naprawdę dobrze.
Było:
żebyśmy do siebie wrócili | jego ojciec i ja.
Nie byliśmy najlepszymi rodzicami,| i myślę, że to jest coś...
Jest:
żebyśmy do siebie wrócili|jego ojciec i ja.
Nie byliśmy najlepszymi rodzicami,|i myślę, że to jest coś...
Było:
ale wiem, że to jest złe dla nas, | być razem ze sobą...
Jest:
ale wiem, że to jest złe dla nas, |być razem ze sobą...
Było:
Więc opuszczam miasto.
Proszę, nie szukaj mnie.
Jest:
Więc opuszczam miasto.|Proszę, nie szukaj mnie.
Było:
Nie możesz spojrzeć mi w oczy...
i powiedzieć mi, | że się mnie nie wstydzisz.
Jest:
Nie możesz spojrzeć mi w oczy...|i powiedzieć mi, że się mnie nie wstydzisz.
Było:
Hej, Maxie.| Słyszałem, że masz problemy.
Jest:
Hej, Maxie.|Słyszałem, że masz problemy.
Było:
Heidi Solomon ma | późne śniadanie w niedzielę.
Wszyscy twoi przyjaciele przychodzą,| więc bądź tam.
Słyszysz mnie?
Wszyscy cię kochamy. Do widzenia.
Podać ci coś?
Tak. Pewnie.
OK. Przepraszam .
Muszę ci coś powiedzieć.
- Wyglądasz świetnie.|- Dziękuję.
...za jakieś sześć tygodni?
Tak.
Jest:
Heidi Solomon robi|późne śniadanie w niedzielę.
Wszyscy twoi przyjaciele przychodzą,|więc bądź tam.
Słyszysz mnie?|Wszyscy cię kochamy. Do widzenia.
Było:
a oni mają te | fotograficzne safari.
Jest:
a oni mają te |fotograficzne safari.
Było:
Są bardzo dobre.| Powinnaś zostać profesjonalistką.
Cóz... cóż, na pewno czułem się | profesjonalistką kiedy je robiłam.
Możesz uwierzyć, że byłem | tak blisko tego hipopotama...
jak do tej ściany?
Naprawdę powinieneś wybrać sie w tą podróż.
Jest:
Są bardzo dobre.|Powinnaś zostać profesjonalistką.
Cóż..., na pewno czułam się|profesjonalistką kiedy je robiłam.
Możesz uwierzyć, że byłam|tak blisko tego hipopotama...
jak do tej ściany?|Naprawdę powinieneś wybrać sie w tą podróż.
Było:
Um... Nikon.
A ty czego używasz?
Canon E-X,
i właśnie kupiłam małego Olimpusa.
Jest:
Um... Nikon.|- A ty czego używasz?
Canon E-X,|i właśnie kupiłam małego Olympusa.
Było:
Och. Dobrze,| Wiedziałam to o tobie.
Próbowałem wyciągnąć cię na koncert, ty szczurze.
Och. Racja.
Nigdy nie oddzwoniłeś do mnie.
Przepraszam.| Goodmanowie są tutaj.
Prawie się zgubiliśmy.
Cześć. Jak się masz?
Jak tam.
Cześć, cukiereczku.| Cześć.
Jest:
Och. Wiedziałam to.|Próbowałam wyciągnąć cię na koncert, ty szczurze.
Och. Racja.|Nigdy nie oddzwoniłeś do mnie.
Przepraszam.|Goodmanowie są tutaj.
Było:
Uh, o Afryce.
Zrobiła tam te zdjęcia wiszące na ścianie.
Jest:
Oh, o Afryce.|Zrobiła tam te zdjęcia wiszące na ścianie.
Było:
To cudowna dziewczyna, co?
Co? Cudowna? Cudowna?
Cudowna? Co?
Gotuje.
Podróżuje.
Jest:
To cudowna dziewczyna, co?|Co? Cudowna?
Gotuje.|Podróżuje.
Było:
Piękna.
Skąd wiecie?
Jest:
Piękna.|- Skąd wiecie?
Było:
Cóż, ty...
Mam na myśli, Goomanowie | albo...
Jest:
Mam na myśli, Goodmanowie, albo...
Było:
Mam na myśli, wszyscy powiedzieliśmy | że oni są doskonali dla siebie nawzajem,
a oni nie wytrwali nawet rok.
Jest:
Wszyscy myśleliśmy że oni są doskonale dobrana parą,|a oni nie wytrwali nawet rok.
Było:
Nigdy nie słyszałem, żeby Larry powiedział | dobre słowo o swojej żonie.
Hej, hej, Max.| O czym ty mówisz, co?
Nie ma żadnego kurza | w jej Dustbusterze.
Co?
Nie ma żadnego kurza | w jej Dustbusterze!
Co on powiedział?
Coś o Dustbusterze?
Max,| gdzie idziesz?
Jest:
Nigdy nie słyszałem, żeby Larry powiedział|dobre słowo o swojej żonie.
Hej, hej, Max.|O czym ty mówisz, co?
Nie ma odrobiny kurzu|w jej Dustbusterze!
Max, gdzie idziesz?
Było:
Wiedziałem, że coś było w drodze,| ale, och, mój Boże.
Jest:
Wiedziałam, że coś było w drodze,|ale, och, mój Boże.
Było:
Proszę bardzo.
Skończyliście?
Uh, tak.| Może kawałek...
OK, przyniosę ci menu.
Jest:
Proszę bardzo.|Skończyliście?
O, tak. Może jeszcze kawałek...|OK, przyniosę ci menu.
Było:
Stół dla jednej osoby?
- Tak.|- Proszę za mną.
Smacznego.
Prosiłam cię żebyś mnie nie szukał.
Muszę ci coś powiedzieć.
Odejdź.
Chcę tylko, żebyś mnie wysłuchała.
Jest:
Stolik dla jednej osoby?|Tak. - Proszę za mną.
Prosiłam cię, żebyś mnie nie szukał.|- Muszę ci coś powiedzieć.
Odejdź.|- Chcę tylko, żebyś mnie wysłuchała.
Było:
Nie pasuję do twojego życia.
Mylisz się. Pasujesz.
Mam nowe życie.| Czuję się z tym dobrze.
Jest:
Nie pasuję do twojego życia.|- Mylisz się. Pasujesz.
Mam nowe życie.|Czuję się z tym dobrze.
Było:
Znajdź sobie...| miłą młodą dziewczynę...
po college'u | która cie nie zawstydzi.
Nie wstydzę się ciebie.
Wstydzę się siebie.
Włąśnie dostałam tą pracę.| Nie chcę jej stracić.
Jest:
Znajdź sobie... miłą młodą dziewczynę...
po college'u, która cię nie zawstydzi.
Nie wstydzę się ciebie.|Wstydzę się siebie.
Właśnie dostałam tą pracę.|Nie chcę jej stracić.
Było:
ale to ja nie pasowałem.
Wracaj do St. Louis.
Już nie mieszkam St. Louis.
Opuściłem St. Louis.
Rzuciłem moją pracę,| i opuściłem miasto.
Wynająłem tu tylko pokój, | na rogu 49-ej i 9-ej aleji.
Jest:
ale to ja nie pasowałem do twojego.
- Wracaj do St. Louis.|Już nie mieszkam St. Louis.
Opuściłem St. Louis.|Rzuciłem moją pracę, i miasto.
Wynająłem tu tylko pokój,|na rogu 49-tej i 9-tej.
Było:
Ludzie odkrywają rzeczy...
o sobie w życiu,| nieprawdaż?
I mają tylko nadzieje | że nie jest za późno.
Nie chcę miłej młodej dziewczyny.
Miałem miłą młodą dziewczynę.
Jest:
Ludzie odkrywają rzeczy...|o sobie w życiu, nieprawdaż?
I mają tylko nadzieję,|że nie jest za późno.
Nie chcę miłej, młodej dziewczyny.|Miałem już miłą, młodą dziewczynę.
Było:
Kocham cie, Nora.
Przestań koleś.| Będziesz zamawiał czy co?
Jest:
Kocham cię, Nora.
Przestań koleś.|Będziesz zamawiał czy co?