o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
52870 (jako 'było') z ID:
76425 (jako 'jest').
Było:
Nie znam Wiednia z przedwojennych czasów...
Jest:
movie info: XVID 512x384 25.0fps 700.8 MB|/SubEdit b.4043 (http://subedit.prv.pl)/
Nie znam Wiednia z|przedwojennych czasów...
Było:
Dobrze go poznałem,|w czasie, gdy kwitł czarny rynek.
Sprzedawaliśmy wszystko co się dało, jeśli ktoś za to płacił.
Oczywiście w takiej sytuacji pojawiło się wielu amatorów...
ale, jak się domyślacie, oni nie mogli się równać z zawodowcami.
Jest:
Dobrze go poznałem, w czasie,|gdy kwitł czarny rynek.
Sprzedawaliśmy wszystko co się|dało, jeśli ktoś za to płacił.
Oczywiście w takiej sytuacji|pojawiło się wielu amatorów...
ale, jak się domyślacie, oni nie|mogli się równać z zawodowcami.
Było:
a każdą z nich administrowała inna nacja:|Amerykanie, Brytyjczycy, Rosjanie i Francuzi...
Jest:
a każdą z nich administrowała|inna nacja: Amerykanie,|Brytyjczycy, Rosjanie i Francuzi...
Było:
było kontrolowane przez mieszane|amerykańsko-brytyjsko-rosyjsko-francuskie patrole.
Cudownie! Czym się kierowano zbierając wszystkich obcych w jednym miejscu...
z których żaden z nich nie mówił tym samym językiem...
no... oprócz pewnego rodzaju, bardzo kiepskiego niemieckiego.
Dobrzy kolesie, mimo wszystko.|Robili co się dało.
Wiedeń nie wyglądał gorzej niż inne europejski miasta. Trochę zbombardowany.
Ale chwilka. Chciałem wam opowiedzieć o Holly Martinsie,
Amerykaninie, który przybył tu odwiedzić swojego przyjaciela...
który nazywał się Lime.|Harry Lime.
Martins był spłukany i Lime zaoferował mu jakąś prace.
No więc Martin był tutaj, biedny facet, wesoły jak skowronek i bez grosza przy duszy.
Jest:
było kontrolowane przez|mieszane amerykańsko-brytyjsko-rosyjsko-francuskie|patrole.
Cudownie! Czym się kierowano|zbierając wszystkich|obcych w jednym miejscu...
z których żaden z nich nie|mówił tym samym językiem...
no... oprócz pewnego rodzaju,|bardzo kiepskiego niemieckiego.
Dobrzy kolesie, mimo|wszystko. Robili co się dało.
Wiedeń nie wyglądał gorzej|niż inne europejski miasta.|Trochę zbombardowany.
Ale chwilka. Chciałem wam|opowiedzieć o Holly Martinsie,
Amerykaninie, który przybył tu|odwiedzić swojego przyjaciela...
który nazywał się Lime. Harry Lime.
Martins był spłukany i Lime|zaoferował mu jakąś prace.
No więc Martin był tutaj,|biedny facet, wesoły jak skowronek|i bez grosza przy duszy.
Było:
- Czy mówisz po angielski?|- Angielski?
Jest:
- Czy mówisz po angielsku?|- Angielski?
Było:
Mmm, twój przyjaciel, uh, no...
- Uh, Trumna.
Jest:
Mmm, jego przyjaciele, uh, no...
- Uh, Trumna.|- Trumna?
Pana Lime. Wypadek.
Potrącony przez samochód,|tu, przed domem.
Sam widziałem.|Zginął od razu, natychmiast.
Właśnie w piekle...|lub w niebie.
Przepraszam za grabarzy.|Ciężka praca. Jest mróz.
Było:
- Kiedy widział go pan ostatnio?|We wrześniu 1939.
Jest:
- Kiedy widział go pan ostatnio?|- We wrześniu 1939.
Było:
- A wcześniej, często się pan z nim widywał?|- Bardzo często.
Jest:
- A wcześniej, często|się pan z nim widywał?|- Bardzo często.
Było:
Musiał wiedzieć że jestem spłukany.|Nawet przysłał mi bilet na samolot.
Jest:
Musiał wiedzieć, że jestem spłukany.|Nawet przysłał mi bilet na samolot.
Było:
to najlepsza rzecz|jaka mogła mu się przytrafić.
Jest:
to najlepsza rzecz,|jaka mogła mu się przytrafić.
Było:
Był chyba największym aferzystą w Wiedniu.
- Policjant, huh?|- Oh proszę dać spokój, napijmy się jeszcze.
Jest:
Był chyba największym|aferzystą w Wiedniu.
- Policjant, huh?|- Oh proszę dać spokój,|napijmy się jeszcze.
Było:
o jakieś nieistotne szwindle z benzyną albo czymś innym.
Jest:
o jakieś nieistotne szwindle|z benzyną albo czymś innym.
Było:
zatem to były opony albo sacharyna albo...
A może zajmie się pan łapaniem morderców?
No cóż... można powiedzieć, że morderstwa były częścią jego szwindli.
W porządku, Paine. To tylko lichy pisarzyna, który wypił za dużo.
Jest:
zatem to były opony|albo sacharyna albo...
A może zajmie się pan|łapaniem morderców?
No cóż... można powiedzieć,|że morderstwa były częścią jego szwindli.
W porządku, Paine.|To tylko lichy pisarzyna,|który wypił za dużo.
Było:
Holly Martins?|Pisarz?
Autor książki|"Śmierć na rancho przy skrzyżowaniu"?
- Posłuchaj Callaghan--|- Calloway. Jestem Anglikiem.
Jest:
Holly Martins? Pisarz?
Autor książki "Śmierć na|rancho przy skrzyżowaniu"?
- Posłuchaj Callaghan|- Calloway. Jestem Anglikiem.
Było:
Chce pan znaleźć prawdziwego|mordercę? Jak w pańskich powieściach?
Kiedy z panem skończę będzie pan mógł opuścić Wiedeń.
Jest:
Chce pan znaleźć prawdziwego mordercę?|Jak w pańskich powieściach?
Kiedy z panem skończę będzie|pan mógł opuścić Wiedeń.
Było:
I obchodź się z nim|ostrożnie.
Nie ma sprawy.|To hotel wojskowy.
Jest:
I obchodź się z nim ostrożnie.
Nie ma sprawy. To hotel wojskowy.
Było:
Proszę to|wypełnić?
Jest:
Proszę to wypełnić?
Było:
Pan Martins?|Nazywam się Crabbin.
Reprezentuję|C.R.S. of G.H.Q.
Jest:
Pan Martins? Nazywam się Crabbin.
Reprezentuję C.R.S. of G.H.Q.
Było:
Tydzień temu|mieliśmy...
Jest:
Tydzień temu mieliśmy...
Było:
W środę odbędzie się w naszym|instytucie dyskusja o współczesnej literaturze.
Jest:
W środę odbędzie się w|naszym instytucie dyskusja|o współczesnej literaturze.
Było:
Nonsens. Pańskie powieści są|tu bardzo popularne. Nieprawdaż?
Jest:
Nonsens. Pańskie powieści są tu|bardzo popularne. Nieprawdaż?
Było:
Panie Martins,|to dla nas zaszczyt...
Jest:
Panie Martins, to dla nas zaszczyt...
Było:
To był żołnierz. Powiedziałem jego dowódcy|parę słów do słuchu.
Jest:
To był żołnierz. Powiedziałem|jego dowódcy parę słów do słuchu.
Było:
Czy to przystoi mówić,|co za pech, gdy ktoś umiera?
Jest:
Czy to przystoi mówić, co|za pech, gdy ktoś umiera?
Było:
Miło mi pana poznać.|Niech pan do mnie przyjdzie.
Austriacy nie mają|wstępu do pańskiego hotelu.
- Czy nie moglibyśmy się spotkać w Mozart Cafe?|- Gdzie?
Jest:
Miło mi pana poznać. Niech|pan do mnie przyjdzie.
Austriacy nie mają wstępu|do pańskiego hotelu.
- Czy nie moglibyśmy się|spotkać w Mozart Cafe?|- Gdzie?
Było:
Zaraz przyjdę.|
Czy jeśli wygłoszę wykład,|będę mógł zostać?
Jest:
Zaraz przyjdę.
Czy jeśli wygłoszę|wykład, będę mógł zostać?
Było:
Tak samo zrobię z|pańskim majorem Callaghanem.
Jest:
Tak samo zrobię z pańskim|majorem Callaghanem.
Było:
Miło mi pana poznać.|Proszę usiąść.
Jest:
Miło mi pana poznać. Proszę usiąść.
Było:
To wspaniałe, jak|pan umie trzymać w napięciu.
Jest:
To wspaniałe, jak pan|umie trzymać w napięciu.
Było:
- Podoba się panu?|- Na końcu każdego rozdziału|jest się ciekawym, co będzie dalej.
Tak, Był pan|przyjacielem Harryego?
Najlepszym.|Poza panem.
Policja twierdzi, że|był zamieszany w ciemne interesy.
Jak każdy w Wiedniu. Wszyscy sprzedajemy papierosy i temu podobne rzeczy.
Wie pan, robię rzeczy, które przed wojną byłyby dla mnie nie do pomyślenia.
Raz nawet sprzedałem,|na czarnym rynku oponę.
Co by na to powiedział|mój ojciec.
Obawiam się, że|policja myśli o najgorszym.
Dziwne tam mają|czasem pomysły.
Przecież jemu|teraz to obojętne.
Jest:
- Podoba się panu?|- Na końcu każdego rozdziału jest|się ciekawym, co będzie dalej.
Tak, Był pan przyjacielem Harryego?
Najlepszym. Poza panem.
Policja twierdzi, że był|zamieszany w ciemne interesy.
Jak każdy w Wiedniu. Wszyscy sprzedajemy|papierosy i temu podobne rzeczy.
Wie pan, robię rzeczy,|które przed wojną byłyby dla|mnie nie do pomyślenia.
Raz nawet sprzedałem|na czarnym rynku oponę.
Co by na to powiedział mój ojciec.
Obawiam się, że policja|myśli o najgorszym.
Dziwne tam mają czasem pomysły.
Przecież jemu teraz to obojętne.
Było:
Chętnie. Ale wie pan,|Austriacy muszą
się trzymać z daleka|od policji.
Obawiam się, że|nie mogę panu pomóc.
Jest:
Chętnie. Ale wie pan, Austriacy muszą
się trzymać z daleka od policji.
Obawiam się, że nie mogę panu pomóc.
Było:
Jego przyjaciel i ja|podnieśliśmy go,
Jest:
Jego przyjaciel i ja podnieśliśmy go,
Było:
Położyliśmy go|mniej więcej tutaj.
Jest:
Położyliśmy go mniej więcej tutaj.
Było:
Kiedy umierał,|mówił jeszcze o panu.
Jest:
Kiedy umierał, mówił jeszcze o panu.
Było:
Nie zrozumiałem|dokładnie, Holly.
Jest:
Nie zrozumiałem dokładnie, Holly.
Było:
Chciał, żebym się|panem zajął,
Jest:
Chciał, żebym się panem zajął,
Było:
Ale powiedziano mi, że|zmarł natychmiast.
Umarł, zanim|przybyła karetka.
Pan był przy tym i|jego przyjaciel. Kto to był?
Jest:
Ale powiedziano mi,|że zmarł natychmiast.
Umarł, zanim przybyła karetka.
Pan był przy tym i jego przyjaciel.|Kto to był?
Było:
- Czego on chciał?|- Pytał kto tu bywał.
Jest:
- Czego on chciał?|- Pytał, kto tu bywał.
Było:
Kto był jeszcze na pogrzebie|oprócz pana?
Jest:
Kto był jeszcze na|pogrzebie oprócz pana?
Było:
Ale znajdzie mnie pan,|każdego wieczoru w Casanova Club.
Pracuje się tam,|gdzie jest praca.
Jest:
Ale znajdzie mnie pan każdego|wieczoru w Casanova Club.
Pracuje się tam, gdzie jest praca.
Było:
Niech pan raczej|pomyśli o sobie.
Jest:
Niech pan raczej pomyśli o sobie.
Było:
Oczywiście,|cieszę się, że pana spotkałem.
Jest:
Oczywiście, cieszę się,|że pana spotkałem.
Było:
załatwił bilet na jutrzejszy samolot.|- Proszę mu powiedzieć, że nie potrzebuję biletu.
Jest:
załatwił bilet na jutrzejszy samolot.|- Proszę mu powiedzieć,|że nie potrzebuję biletu.
Było:
Mam pana zawieźć na lotnisko|albo pojedzie pan tam autobusem,|jak pan woli.
Nie słyszał pan, że|jestem gościem H.Q.B.M.T.?
Jest:
Mam pana zawieźć na lotnisko|albo pojedzie pan tam|autobusem, jak pan woli.
Nie słyszał pan, że jestem|gościem H.Q.B.M.T.?
Było:
- Czy pan rozumie niemiecki?|- Nie, przepraszam. Ale jakoś sobie radzę.
- Oh, tak.|- Być może Harry opowiadał pani o mnie.|Nazywam się Holly Martins.
- Nigdy mi nie opowiadał o swoich przyjaciołach.
- Napije się pan herbaty?|Ten, ktoś mi wrzucił na scenę.|- Dziękuję.
Czasami Anglicy tak robią.|Zamiast kwiatów.
To był bukiet od jakiegoś Amerykanina|Chce pan whisky?
Jest:
- Czy pan rozumie niemiecki?|- Nie, przepraszam.|Ale jakoś sobie radzę.
- Oh, tak.|- Być może Harry opowiadał pani o|mnie. Nazywam się Holly Martins.
- Nigdy mi nie opowiadał|o swoich przyjaciołach.
- Napije się pan herbaty? Ten,|ktoś mi wrzucił na scenę.|- Dziękuję.
Czasami Anglicy tak|robią. Zamiast kwiatów.
To był bukiet od jakiegoś|Amerykanina. Chce pan whisky?
Było:
- Tak.|- Chciałbym z panią porozmawiać|Nie ma o czym.
Jest:
- Tak.|- Chciałbym z panią|porozmawiać. Nie ma o czym.
Było:
Nie ma tu nic o czym można rozmawiać. Nic.
Widziałem panią|na pogrzebie.
Przykro mi.|Nie zwracałam na nic uwagi.
Jest:
Nie ma tu nic o czym|można rozmawiać. Nic.
Widziałem panią na pogrzebie.
Przykro mi. Nie zwracałam na nic uwagi.
Było:
Nic nie wiem,|poza tym, że też chciałabym być martwa.
Jest:
Nic nie wiem, poza tym, że|też chciałabym być martwa.
Było:
Nie, dziękuję.|Zapali pan?
O, Amerykanin.|Dziękuję. Chętnie.
Jest:
Nie, dziękuję. Zapali pani?
O, amerykańskie. Dziękuję. Chętnie.
Było:
Harry polecił mu to,|na krótko przed śmiercią.
Powiedział mi, że Harry też o mnie myślał
Dziwne, na krótko przed śmiercią, nieprawdaż?
Jest:
Harry polecił mu to, na|krótko przed śmiercią.
Powiedział mi, że|Harry też o mnie myślał
Dziwne, na krótko przed|śmiercią, nieprawdaż?
Było:
Dr Winkel?|Kto to jest?
Lekarz Harrego, tak się złożyło,|że akurat przechodził obok, jak to się stało.
Jest:
Dr Winkel? Kto to jest?
Lekarz Harrego, tak się|złożyło, że akurat przechodził|obok, jak to się stało.
Było:
jego własny szofer|go przejechał,
jego lekarz|przechodził obok.
Jest:
jego własny szofer go przejechał,
jego lekarz przechodził obok.
Było:
Ale, co za różnica?|On nie żyje?
Jest:
Ale, co za różnica? On nie żyje?
Było:
Podbiegłem do okna|I zobaczyłem jeszcze,
Jest:
Podbiegłem do okna I zobaczyłem jeszcze,
Było:
Dlaczego nie|zanieśli go do domu?
Jest:
Dlaczego nie zanieśli go do domu?
Było:
Tak to wyglądało.|Mi powiedziano, że nie zmarł od razu.
Jest:
Tak to wyglądało. Mi powiedziano,|że nie zmarł od razu.
Było:
W jaki sposób mógł zatem, mówić o mnie i tej młodej damie?
Jest:
W jaki sposób mógł zatem, mówić|o mnie i tej młodej damie?
Było:
Nie należy się mieszać|w takie sprawy.
Jest:
Nie należy się mieszać w takie sprawy.
Było:
Nie byłem jedynym,|który zachował milczenie.
Jest:
Nie byłem jedynym, który|zachował milczenie.
Było:
Trzech mężczyzn pomagało go nieść|do pomnika.
Jest:
Trzech mężczyzn pomagało|go nieść do pomnika.
Było:
On przyszedł później, po tym jak,|przenieśli go do pomnika.
Jest:
On przyszedł później, po tym|jak, przenieśli go do pomnika.
Było:
Musi pan o tym|donieść policji.
Jest:
Musi pan o tym donieść policji.
Było:
Bzdura! Wszystko bzdura!|To był wypadek.
Na jakiej podstawie,|pan tak sądzi?
- Widział pan tylko trzech mężczyzn,|którzy go nieśli.
Powinienem był posłuchać|mojej żony.
Powiedziała, że|z panem będą tylko kłopoty.
Jest:
Bzdura! Wszystko bzdura! To był wypadek.
Na jakiej podstawie, pan tak sądzi?
- Widział pan tylko trzech|mężczyzn, którzy go nieśli.
Powinienem był posłuchać mojej żony.
Powiedziała, że z panem|będą tylko kłopoty.
Było:
Nic nie wiem.|Nic nie widziałem, nic nie słyszałem.
Jest:
Nic nie wiem. Nic nie|widziałem, nic nie słyszałem.
Było:
Musi pan pójść,|proszę.
Jest:
Musi pan pójść, proszę.
Było:
Niech się pan lepiej|w to nie miesza.
Jest:
Niech się pan lepiej w to nie miesza.
Było:
Dlaczego nie wyjedzie pan|z miasta?
Jest:
Dlaczego nie wyjedzie pan z miasta?
Było:
- I znów pan wrócił,|panie Martins?
Jest:
- I znów pan wrócił, panie Martins?
Było:
Pani Schmidt, czy mogę zobaczyć|pani dokumenty?
Jest:
Pani Schmidt, czy mogę|zobaczyć pani dokumenty?
Było:
Pani rodzice są|Austriakami z Grazu?
Jest:
Pani rodzice są Austriakami z Grazu?
Było:
Bardzo dobra robota|czyż nie?
Ile pani za to|zapłaciła?
Przykro mi, ale|muszę zatrzymać paszport.
Jest:
Bardzo dobra robota czyż nie?
Ile pani za to zapłaciła?
Przykro mi, ale muszę|zatrzymać paszport.
Było:
- Również na te listy.|Tędy.
Pana to oczywiście nie|interesuje, że Harry Lime został zamordowany.
Jesteście zbyt zajęci. Zeznania świadków,|też was nie interesują.
Jest:
- Również na te listy. Tędy.
Pana to oczywiście nie interesuje,|że Harry Lime został zamordowany.
Jesteście zbyt zajęci. Zeznania|świadków, też was nie interesują.
Było:
Tam był jeszcze trzeci mężczyzna. O którym pan|zdaje się nie mieć pojęcia.
Jest mi obojętne,|czy taki przestępca, jak Lime zginął przez przyjaciół, czy z powodu wypadku.
Jest:
Tam był jeszcze trzeci mężczyzna. O|którym pan zdaje się nie mieć pojęcia.
Jest mi obojętne, czy taki|przestępca, jak Lime zginął przez|przyjaciół, czy z powodu wypadku.
Było:
Zwrócę je pani,|pani Schmidt, po rewizji.
Nic w nich nie ma.|Harry nic złego nie zrobił.
Tylko raz zrobił mi,|małą przysługę.
- Co to było?|- Trzyma ją pani w ręce.
Jest:
Zwrócę je pani, pani|Schmidt, po rewizji.
Nic w nich nie ma. Harry|nic złego nie zrobił.
Tylko raz zrobił mi, małą przysługę.
- Co to było?|- Trzyma ją pan w ręce.
Było:
Zabieram panią|ze sobą pani Schmidt.
- Nie wolno wam.|- Idź do domu, Martins i nie mieszaj się w to.
Jest:
Zabieram panią ze sobą pani Schmidt.
- Nie wolno wam.|- Idź do domu, Martins|i nie mieszaj się w to.
Było:
Śmierć jest zawsze|łatwa do wyjaśnienia, Martins.
To dobry materiał na mój|nowy western? Nie może pan mnie wydalić.
- Oto jest pokwitowanie|za listy.|- Nie potrzebuję go.
Zachowam je,|jeśli pani chce.
Coś jest nie tak|z pani papierami?
Jest:
Śmierć jest zawsze łatwa|do wyjaśnienia, Martins.
To dobry materiał na mój nowy|western? Nie może pan mnie wydalić.
- Oto jest pokwitowanie za listy.|- Nie potrzebuję go.
Zachowam je, jeśli pani chce.
Coś jest nie tak z pani papierami?
Było:
Z powodu Rosjan.|Pochodzę z Czechosłowacji.
Jest:
Z powodu Rosjan. Pochodzę|z Czechosłowacji.
-Co ona mówi?|-Tylko narzeka na sposób, w jaki|oni zachowują się w jej domu.
Daj jej papierosy.
Było:
Postaram się,|uciszyć tą bezsensowną gadaninę o Harrym.
Jest:
Postaram się, uciszyć tą|bezsensowną gadaninę o Harrym.
Było:
Jak nazywał się|lekarz Harrego?
Jest:
Jak nazywał się lekarz Harrego?
Było:
Proszę mu powiedzieć,|że jestem przyjacielem Harrego Lime'a.
Jest:
Proszę mu powiedzieć, że jestem|przyjacielem Harrego Lime'a.
Było:
- Jesteśmy oboje przyjaciółmi Harrego Lime'a.|- Ja byłem tylko jego lekarzem.
Jest:
- Jesteśmy oboje|przyjaciółmi Harrego Lime'a.|- Ja byłem tylko jego lekarzem.
Było:
Został przejechany.|Był już martwy, kiedy do niego podszedłem.
Jest:
Został przejechany. Był już|martwy, kiedy do niego podszedłem.
Było:
Czy to możliwe, że po wypadku|był chwilę przytomny?
Jest:
Czy to możliwe, że po|wypadku był chwilę przytomny?
Było:
Podczas, gdy przenosili go|na drugą stronę.
Jest:
Podczas, gdy przenosili|go na drugą stronę.
Było:
Miał ponoć poczynić|jakieś dyspozycję, zanim umarł.
Tego nie wiem.|Nie było mnie przy tym.
Jest:
Miał ponoć poczynić jakieś|dyspozycję, zanim umarł.
Tego nie wiem. Nie było mnie przy tym.
Było:
Czy pan ma|jakieś wątpliwości?
Czy to możliwe|że to wcale...
Jest:
Czy pan ma jakieś wątpliwości?
Czy to możliwe że to wcale...
Było:
wepchnięty pod|samochód, dr Winkel?
Vinkel.|Nie potrafię na to odpowiedzieć.
Jest:
wepchnięty pod samochód, dr Winkel?
Vinkel. Nie potrafię na to odpowiedzieć.
Było:
Majorze,|mogę pana prosić?
Oczywiście, Brodsky.|Co jest?
Jest:
Majorze, mogę pana prosić?
Oczywiście, Brodsky. Co jest?
Było:
Proszę usiąść,|pani Schmidt.
Dostanie pani z powrotem|listy i rzeczy.
Jest:
Proszę usiąść, pani Schmidt.
Dostanie pani z powrotem listy i rzeczy.
Było:
Pani Schmidt, była pani kochanką|Lime'a?
Kochaliśmy się.|Rozumie pan?
Jest:
Pani Schmidt, była pani kochanką Lime'a?
Kochaliśmy się. Rozumie pan?
Było:
To głupie, tak mnie okłamywać pani Schmidt.|Mógłbym pani pomóc.
Jest:
To głupie, tak mnie okłamywać|pani Schmidt. Mógłbym pani pomóc.
Było:
Myli się pan, co do Harrego.|I reszty.
W jednym z listów, prosi panią, żeby zadzwoniła pani do jego przyjaciela Josepha.
Jest:
Myli się pan, co do Harrego. I reszty.
W jednym z listów, prosi|panią, żeby zadzwoniła pani do|jego przyjaciela Josepha.
Było:
Musimy go znaleźć.|Pani może nam pomóc
Jest:
Musimy go znaleźć. Pani może nam pomóc
Było:
Dziękuję, pani Schmidt.|Poślemy po panią w razie potrzeby.
Halo, panie Martins. Szukałem pana|w hotelu.
Jest:
Dziękuję, pani Schmidt. Poślemy|po panią w razie potrzeby.
Halo, panie Martins.|Szukałem pana w hotelu.
Było:
- Oh.|- Będzie pan mówił|o Kryzysie Wiary.
Jest:
- Oh.|- Będzie pan mówił o Kryzysie Wiary.
Było:
Dobranoc.|Zapomniałem kapelusza.
Jest:
Dobranoc. Zapomniałem kapelusza.
Było:
Zna pan teraz|mój sekret.
Jest:
- Harry?|- Tak.
Poruszył swoją głową, ale|reszta jest dobra, czyż nie?
Zna pan teraz mój sekret.
Było:
Nasz przyjaciel dr Winkel powiedział,|że pan dzwonił. Czy on nie mógłby pomóc?
Jest:
Nasz przyjaciel dr Winkel|powiedział, że pan dzwonił.|Czy on nie mógłby pomóc?
Było:
Chętnie poznam|wszystkich przyjaciół Harrego.
Jest:
Chętnie poznam wszystkich|przyjaciół Harrego.
Było:
Nie ma pan dosyć|na dzisiaj?
Portier mówił o trzech mężczyznach,|dwóch z nich tu jest.
Jest:
Nie ma pan dosyć na dzisiaj?
Portier mówił o trzech|mężczyznach, dwóch z nich tu jest.
Było:
- Dobry wieczór Miss Schmidt.|Poznaje mnie pani?|- Oczywiście.
- Pomagałem Harremu|przy papierach, panie Martins.|- Naprawdę?
O czymś takim nie|opowiada się każdemu,
Jest:
- Dobry wieczór Miss|Schmidt. Poznaje mnie pani?|- Oczywiście.
- Pomagałem Harremu przy|papierach, panie Martins.|- Naprawdę?
O czymś takim nie opowiada się każdemu,
Było:
To było straszne, zamierzałem przejść na stronę Harrego
Jest:
To było straszne, zamierzałem|przejść na stronę Harrego
Było:
Gdybym do niego nie podszedł, to by się nie stało.
Czuję się winny|i życzyłbym sobie, aby stało się inaczej.
A więc on mnie zobaczył|zszedł z chodnika w moją stronę.
Jest:
Gdybym do niego nie podszedł,|to by się nie stało.
Czuję się winny i życzyłbym|sobie, aby stało się inaczej.
A więc on mnie zobaczył zszedł|z chodnika w moją stronę.
Było:
To było okropne. Okropne.|Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego.
Jest coś dziwnego|w całej tej sprawie.
Jest:
To było okropne. Okropne. Nigdy|wcześniej nie widziałem czegoś takiego.
Jest coś dziwnego w całej tej sprawie.
Było:
Oczywiście, że nie.|Trochę lodu dla pana Martinsa.
Jest:
Oczywiście, że nie. Trochę|lodu dla pana Martinsa.
Było:
O jakim mężczyźnie pan mówi|panie Martins?
Jest:
O jakim mężczyźnie pan|mówi panie Martins?
Było:
Jak pan do czegoś takiego doszedł?|Jest przecież policyjny protokół|według niego
Jest:
Jak pan do czegoś takiego|doszedł? Jest przecież|policyjny protokół według niego
Było:
Kto panu opowiedział|taką historyjkę?
Portier.|Akurat wtedy czyścił okna.
Jest:
Kto panu opowiedział taką historyjkę?
Portier. Akurat wtedy czyścił okna.
Było:
Nie, wypadku nie,|ale tych trzech mężczyzn tak.
Dlaczego nie zeznał|tego do protokołu?
Nie chciał być|wciągnięty w dochodzenie.
Nie chciał być w to zamieszany.|Ci Austriacy nigdy nie|byli dobrymi obywatelami.
To jego obowiązek,|żeby złożyć zeznanie.
Jest:
Nie, wypadku nie, ale|tych trzech mężczyzn tak.
Dlaczego nie zeznał tego do protokołu?
Nie chciał być wciągnięty w dochodzenie.
Nie chciał być w to zamieszany.|Ci Austriacy nigdy|nie byli dobrymi obywatelami.
To jego obowiązek, żeby złożyć zeznanie.
Było:
Że Harry był martwy,|zanim przynieśliście go do pomnika.
Prawdopodobnie wie|znacznie więcej.
Jest:
Że Harry był martwy, zanim|przynieśliście go do pomnika.
Prawdopodobnie wie znacznie więcej.
Było:
Policja uważa, że|on był zamieszany w ciemne interesy?
To wykluczone.|On był bardzo porządny.
Pana przyjaciel Kurtz uważa,|że to możliwe.
Jest:
Policja uważa, że on był|zamieszany w ciemne interesy?
To wykluczone. On był bardzo porządny.
Pana przyjaciel Kurtz|uważa, że to możliwe.
Było:
Zna pan człowieka|zwanego Harbin?
Jest:
Zna pan człowieka zwanego Harbin?
Było:
Każdy powinien,|w takim mieście jak to.
Mamy się z nim spotkać|na moście.
Halo! Czy to dla pana|bardzo ważne?
Jest:
Każdy powinien, w takim mieście jak to.
Mamy się z nim spotkać na moście.
Halo! Czy to dla pana bardzo ważne?
Było:
Portier z nami|porozmawia dziś wieczór.
Czy musimy wałkować|to jeszcze raz?
Sam nie dam rady.|Jest pani zajęta?
Jest:
Kto tam?
Portier z nami porozmawia dziś wieczór.
Czy musimy wałkować to jeszcze raz?
Sam nie dam rady. Jest pani zajęta?
Było:
Proszę pokazać.|Nie to nie jest hasło.
Jest:
Proszę pokazać. Nie to nie jest hasło.
Było:
Cokolwiek. Gdzie go pan|widział po raz ostatni i co robiliście?
Niezbyt mądre rzeczy.|Wypiliśmy za dużo.
Jest:
Cokolwiek. Gdzie go pan widział|po raz ostatni i co robiliście?
Niezbyt mądre rzeczy. Wypiliśmy za dużo.
Było:
To trudne.|Pani znała Harrego.
Jest:
To trudne. Pani znała Harrego.
Było:
On wszystko traktował|jak zabawę.
Jest:
On wszystko traktował jak zabawę.
Było:
Słyszał, że Rosjanie|chcieli wysiedlić wszystkich,|którzy pochodzą z Czechosłowacji.
Jest:
Słyszał, że Rosjanie chcieli|wysiedlić wszystkich, którzy|pochodzą z Czechosłowacji.
Było:
Kiedy miał 14 lat, pokazał mi|sztuczkę karcianą.
Jest:
Kiedy miał 14 lat, pokazał|mi sztuczkę karcianą.
Było:
To tylko świat|wokół niego dorósł.
Jest:
To tylko świat wokół niego dorósł.
Było:
Nie od niego się|tego nauczyłem.
Jeśli chcemy zobaczyć się z portierem|musimy iść.
Po co ten pośpiech? Nie możemy chwilę|porozmawiać w spokoju?
- Przedtem nie chciała pani nawet słyszeć o portierze.
Jest:
Nie od niego się tego nauczyłem.
Jeśli chcemy zobaczyć się|z portierem musimy iść.
Po co ten pośpiech? Nie możemy|chwilę porozmawiać w spokoju?
- Przedtem nie chciała pani|nawet słyszeć o portierze.
Było:
Niech pan posłucha|powinien pan sobie poszukać dziewczyny.
Jest:
Niech pan posłucha powinien|pan sobie poszukać dziewczyny.
Było:
Proszę porozmawiać|z majorem Callowayem.
- Proszę mnie połączyć z majorem Callowayem.|- Oh, pan Martins.
- To bardzo ważne.|Zna pan numer?
Jest:
Proszę porozmawiać z majorem Callowayem.
- Proszę mnie połączyć|z majorem Callowayem.|- Oh, pan Martins.
- To bardzo ważne.|-Zna pan numer?
Było:
Zatrzymaj się. Nawet nie powiedziałem gdzie jechać.
Jest:
Zatrzymaj się. Nawet nie|powiedziałem gdzie jechać.
Było:
Pan Martins!|Dobrze, że pan już jest.
Myślałem już,|że coś się panu stało.
Wszystko już czeka.|Obawiałem się już, że nie dostał pan...
Jest:
Pan Martins! Dobrze, że pan już jest.
Myślałem już, że coś się panu stało.
Wszystko już czeka. Obawiałem|się już, że nie dostał pan...
Było:
Cieszymy się już,|na miły wieczór.
Będzie pan miał|bardzo interesującą publiczność.
Jest:
Cieszymy się już, na miły wieczór.
Będzie pan miał bardzo|interesującą publiczność.
Było:
Tu jesteśmy,|panie i panowie.
Czy wziełaby pani to?|Dziękuję.
Jest:
Tu jesteśmy, panie i panowie.
Czy wziełaby pani to? Dziękuję.
Było:
No tak, to właśnie|chciałem powiedzieć.
Jest:
No tak, to właśnie chciałem powiedzieć.
Było:
- Jaki autor miał|na pana największy wpływ?
Jest:
- Jaki autor miał na|pana największy wpływ?
Było:
Pan James Joyce|Gdzie by go pan umieścił?
Jest:
Pan James Joyce Gdzie|by go pan umieścił?
Było:
Już ją zacząłem.|Jest oparta na faktach.
Pan Popescu! Cieszę się,|że pana widzę.
Pan Popescu wspiera naszą|akcję dobroczynną.
Czy pisze pan powoli,|panie Martins?
Jest:
Już ją zacząłem. Jest oparta na faktach.
Pan Popescu! Cieszę się, że pana widzę.
Pan Popescu wspiera|naszą akcję dobroczynną.
Czy pisze pan powoli, panie Martins?
Było:
Czy te plany nie są|zbyt niebezpieczne.
Jest:
Czy te plany nie są zbyt niebezpieczne.
Było:
Drodzy państwo,|jeśli nie ma więcej pytań,
spotkanie, uważam|za zamknięte.
Jest:
Drodzy państwo, jeśli|nie ma więcej pytań,
spotkanie, uważam za zamknięte.
Było:
Powiem panu coś:|powinien pan wyjechać, Martins.
To nie Santa Fe, ja nie jestem szeryfem a pan cowboyem.
Śledzi pana najbardziej niebezpieczna|szajka w Wiedniu,
przyjaciele Harrego,|a teraz jest pan poszukiwany jako morderca.
Jest:
Powiem panu coś: powinien|pan wyjechać, Martins.
To nie Santa Fe, ja nie jestem|szeryfem a pan cowboyem.
Śledzi pana najbardziej|niebezpieczna szajka w Wiedniu,
przyjaciele Harrego, a teraz jest|pan poszukiwany jako morderca.
Było:
Niech pan nie|zgrywa idioty Martins.
Jest:
Niech pan nie zgrywa idioty Martins.
Było:
Całe miasto|cierpi z tego powodu.
Jest:
Całe miasto cierpi z tego powodu.
Było:
To pan zacznie.|Nie chcę, żeby był pan następną ofiarą.
Jest:
To pan zacznie. Nie chcę,|żeby był pan następną ofiarą.
Było:
W Wiedniu oczywiście|brakuje penicyliny.
Jest:
W Wiedniu oczywiście brakuje penicyliny.
Było:
Skradzioną|z naszych szpitali wojskowych,
ale nie jest sprzedawana w czystej postaci,|ale rozcieńczona.
Jest:
Skradzioną z naszych|szpitali wojskowych,
ale nie jest sprzedawana w|czystej postaci, ale rozcieńczona.
Było:
Pan sądzi, że skradziona penicylina|jest dla pana ważniejsza niż morderstwo?
Jest:
Pan sądzi, że skradziona|penicylina jest dla pana|ważniejsza niż morderstwo?
Było:
Mężczyźni ze kończynami zajętymi przez gangrenę,
kobiety w gorączce połogowej,|i w końcu dzieci.
Jest:
Mężczyźni ze kończynami|zajętymi przez gangrenę,
kobiety w gorączce|połogowej, i w końcu dzieci.
Było:
Harry Lime jest|autorem tej zbrodni.
Calloway, nie ma pan|na to dowodów.
Te pan zaraz otrzyma.|Paine, projektor.
Jest:
Harry Lime jest autorem tej zbrodni.
Calloway, nie ma pan na to dowodów.
Te pan zaraz otrzyma. Paine, projektor.
Było:
Paine jest zagorzałym czytelnikiem pańskich książek.
Chciał mi nawet jedną pożyczyć.|Co to było Paine?
Jest:
Paine jest zagorzałym|czytelnikiem pańskich książek.
Chciał mi nawet jedną|pożyczyć. Co to było Paine?
Było:
- Niech pan zaczyna.|Paine?
Jest:
- Niech pan zaczyna.|-Paine?
Było:
To jest ostatnia|wiadomość od pana Crabbina.
Czy widzi pan tego mężczyznę, tam?|To z pewnością Harbin,
salowy ze|szpitala wojskowego.
Pracował dla Lime i pomagał mu|kraść penicylinę.
Zmusiliśmy go do współpracy|i wskazał nam Kurtza i Lime'a.
Jest:
To jest ostatnia wiadomość|od pana Crabbina.
Czy widzi pan tego mężczyznę,|tam? To z pewnością Harbin,
salowy ze szpitala wojskowego.
Pracował dla Lime i pomagał|mu kraść penicylinę.
Zmusiliśmy go do współpracy i|wskazał nam Kurtza i Lime'a.
Było:
- Chciałbym porozmawiać|z tym Harbinem.
Jest:
- Chciałbym porozmawiać z tym Harbinem.
Było:
Nie mogę.|Zniknął tydzień temu.
To powinna być główna kwatera policji a nie kostnica.
My mamy lepsze dowody.|Oto one.
Jest:
Nie mogę. Zniknął tydzień temu.
To powinna być główna kwatera|policji a nie kostnica.
My mamy lepsze dowody. Oto one.
Było:
Niech pan wraca do hotelu|i unika kłopotów.
Załatwię wszystko z austriacką policją. Jest pan bezpieczny w hotelu,
Jest:
Niech pan wraca do|hotelu i unika kłopotów.
Załatwię wszystko z austriacką|policją. Jest pan bezpieczny w hotelu,
Było:
Czy ma pan|jeszcze bilet na samolot?
Wyślę go panu|jutro do hotelu.
Dziękuję.|Przepraszam.
Jest:
Czy ma pan jeszcze bilet na samolot?
Wyślę go panu jutro do hotelu.
Dziękuję. Przepraszam.
Było:
Wie pan...|Anny Schmidt.
Jeszcze nie jesteśmy|gotowi?
Co możemy zrobić?|Mamy swoje instrukcje.
Jest:
Wie pan... Anny Schmidt.
Jeszcze nie jesteśmy gotowi?
Co możemy zrobić? Mamy swoje instrukcje.
Było:
Czego pan chce?
Jest:
Co to jest? Co się panu stało?
Było:
Proszę wejść. Myślałam, że pan wyjechał|Czy policja pana szuka?
Jest:
Proszę wejść. Myślałam, że pan|wyjechał Czy policja pana szuka?
Było:
Chciałem się pożegnać|zanim zniknę.
Jest:
Chciałem się pożegnać zanim zniknę.
Było:
Wszyscy tego chcą...|pani też.
Jest:
Wszyscy tego chcą... pani też.
Było:
- Dlaczego pan tak nagle się zdecydował?|To dla pani.
Jest:
- Dlaczego pan tak nagle|się zdecydował? To dla pani.
Było:
Pożegnałem się już|ze wszystkimi.
Jest:
- Widział się pan?
Pożegnałem się już ze wszystkimi.
Było:
Znałem go 20 lat.|Tak sobie w każdym razie wyobrażałem.
On zawsze śmiał się,|z ludzi naszego pokroju.
Jest:
Znałem go 20 lat. Tak sobie|w każdym razie wyobrażałem.
On zawsze śmiał się, z|ludzi naszego pokroju.
Było:
Chciał chyba, żebym|napisał o jego wielkiej akcji medycznej.
Włożę kwiaty|do wody.
Być może dzięku temu|pododniósłby cenę do 80 funtów.
Proszę nie robić z niego,|gorszego niż był.
Harry był nie tylko|pańskim przyjacielem i moim kochankiem.
Jest:
Chciał chyba, żebym napisał o|jego wielkiej akcji medycznej.
Włożę kwiaty do wody.
Być może dzięku temu|podniósłby cenę do 80 funtów.
Proszę nie robić z|niego, gorszego niż był.
Harry był nie tylko pańskim|przyjacielem i moim kochankiem.
Było:
Ale mówi pani o nim tak|jakby on miał tylko złe maniery.
Nie wiem. Jestem tylko pismakiem,|który wypił za dużo.
Jest:
Ale mówi pani o nim tak jakby|on miał tylko złe maniery.
Nie wiem. Jestem tylko|pismakiem, który wypił za dużo.
Było:
Jakby pani o tym nie wiedziała.|Oczywiście.
Jest:
Jakby pani o tym nie|wiedziała. Oczywiście.
Było:
czy ma brodę,|nie wiedziałabym.
Jest:
czy ma brodę, nie wiedziałabym.
Było:
Jest mi obojętne, czy Harry|został zamordowany przez Kurtza czy Popescu...
Jest:
Jest mi obojętne, czy Harry został|zamordowany przez Kurtza czy Popescu...
Było:
Może ja bym|też to zrobił.
Człowiek nie zmienia się|tak po prostu.
Czaszka mi pęka,|a pani tu stoi i mówi|mówi, mówi.
Jest:
Może ja bym też to zrobił.
Człowiek nie zmienia się tak po prostu.
Czaszka mi pęka, a pani tu|stoi i mówi mówi, mówi.
Było:
To pierwszy raz,|kiedy pani się śmieje.
Jest:
To pierwszy raz, kiedy pani się śmieje.
Było:
Nie mam siły na dwa uśmiech.
Jest:
Nie mam siły na dwa uśmiechy.
Było:
stać na głowie|i uśmiechać się z głową pomiędzy nogami...
Jest:
stać na głowie i uśmiechać|się z głową pomiędzy nogami...
Było:
Powiedziała mi pani,|żebym sobie poszukał dziewczyny.
Jest:
Powiedziała mi pani, żebym|sobie poszukał dziewczyny.
Było:
Pokaż się,|kimkolwiek jesteś.
Podejdz do światła, żebym mógł cię zobaczyć.
Jest:
Pokaż się, kimkolwiek jesteś.
Podejdz do światła,|żebym mógł cię zobaczyć.
Było:
- Gdzie pan był, jak go pan zobaczył?|50 metrów stąd.
- Po której stronie ulicy?|- Byłem za cieniem.|Jego cień był po tej stronie.
- Nie ma tu żadnych|przecznic.|- A wjazd?
- Ale ja go słyszałem.|Tak, tak...
I prawdopodobnie zniknął,|w oparach dymu.
Jest:
- Gdzie pan był, jak go pan|zobaczył? 50 metrów stąd.
- Po której stronie ulicy?|- Byłem za cieniem. Jego|cień był po tej stronie.
- Nie ma tu żadnych przecznic.|- A wjazd?
- Ale ja go słyszałem.|-Tak, tak...
I prawdopodobnie|zniknął, w oparach dymu.
Było:
Co to jest?|Gdzie jesteśmy?
Jest:
Co to jest? Gdzie jesteśmy?
Było:
Wszystko wpływa do modrego Dunaju.|Pachnie wspaniale, co?
Jest:
Wszystko wpływa do modrego|Dunaju. Pachnie wspaniale, co?
Było:
Tak. To on jest tym mężczyzną,|który zniknął.
Następnym razem,|coś takiego nam się nie zdarzy.
Jest:
Tak. To on jest tym|mężczyzną, który zniknął.
Następnym razem, coś|takiego nam się nie zdarzy.
Było:
- Gdzie mnie zabieracie?|- Do kwatery głównej międzynarodowej policji,na rewizję.
Jest:
- Gdzie mnie zabieracie?|- Do kwatery głównej|międzynarodowej policji, na rewizję.
Było:
Mademoiselle,|pani szminka.
Jest:
Mademoiselle, pani szminka.
Było:
- Niech pan idzie.|- Widziałam jego pogrzeb.
Jest:
- Niech pan idzie.|- Widziałem jego pogrzeb.
Było:
Chwileczkę.|Proszę ją do mnie przyprowadzić.
Jest:
Chwileczkę. Proszę ją|do mnie przyprowadzić.
Było:
Nie interesuje mnie pani paszport.|To sprawa Rosjan.
- Kiedy ostatni raz widziała pani Lime'a?|- 2 tygodnie temu.
Proszę mówić prawdę, pani Schmidt.|Wiemy, że on żyje.
- Ale to jest prawda.|- To ciało Josepha Harbina|leży w grobie.
Co pan powiedział?|Przykro mi.
Kto inny został|pochowany zamiast Harrego.
Jest:
Nie interesuje mnie pani|paszport. To sprawa Rosjan.
- Kiedy ostatni raz|widziała pani Lime'a?|- 2 tygodnie temu.
Proszę mówić prawdę, pani|Schmidt. Wiemy, że on żyje.
- Ale to jest prawda.|- To ciało Josepha|Harbina leży w grobie.
Co pan powiedział? Przykro mi.
Kto inny został pochowany|zamiast Harrego.
Było:
Chętnie byśmy się|tego dowiedzieli.
Przepraszam. Ale nie pojmuję,|co pan mówi
Jest:
Chętnie byśmy się tego dowiedzieli.
Przepraszam. Ale nie|pojmuję, co pan mówi
Było:
Pani Schmidt, on jest gdzieś po drugiej stronie w sektorze rosyjskim.
Jest:
Pani Schmidt, on jest gdzieś po|drugiej stronie w sektorze rosyjskim.
Było:
Jeśli pani nam pomoże,|ja pomogę pani.
Jest:
Jeśli pani nam pomoże, ja pomogę pani.
Było:
Wiedeń jest zamkniętym miastem, pani Schmidt. On się stąd nie wydostanie.
Jest:
Wiedeń jest zamkniętym miastem, pani|Schmidt. On się stąd nie wydostanie.
Było:
Wtedy byście mu|nie zagrażali.
To pan?|Niech pan wejdzie na górę.
Jest:
Wtedy byście mu nie zagrażali.
To pan? Niech pan wejdzie na górę.
Było:
I widziałem ducha.|Niech pan powie Harremu, że chcę z nim mówić.
Jest:
I widziałem ducha. Niech pan powie|Harremu, że chcę z nim mówić.
Było:
Nie, dziękuję.|Tu mi się bardziej podoba.
Niech mu pan powie,|że czekam tutaj, koło młyńskiego koła.
A może duchy wstają tylko w nocy dr Winkel?
Jest:
Nie, dziękuję. Tu mi|się bardziej podoba.
Niech mu pan powie, że czekam|tutaj, koło młyńskiego koła.
A może duchy wstają|tylko w nocy dr Winkel?
Było:
Wyglądasz na odrobinę|zmęczonego.
- Przestań.|- Chcę z tobą pogadać?
Ze mną?|Oczywiście. Chodź.
Jest:
Wyglądasz na odrobinę zmęczonego.
- Przestań.|- Chcę z tobą pogadać.
Ze mną? Oczywiście. Chodź.
Było:
Posłuchaj Harry.|Nie mogę wprost uwierzyć...
Jest:
Posłuchaj Harry. Nie|mogę wprost uwierzyć...
Było:
Śmieszna sprawa,|nieprawdaż?
Jest:
Śmieszna sprawa, nieprawdaż?
Było:
Co mogę zrobić?|Jestem przecież martwy?
Jest:
Co mogę zrobić? Jestem przecież martwy?
Było:
...z kim, o mnie|rozmawiałeś, hmm?
Jest:
...z kim, o mnie rozmawiałeś, hmm?
Było:
Światło gaśnie,|kurtyna opada...
Holly, przestań.|Na tym świecie nie ma bohaterów
Jest:
Światło gaśnie, kurtyna opada...
Holly, przestań. Na tym|świecie nie ma bohaterów
Było:
Muszę być ostrożny.
Jestem bezpieczny, tylko w sektorze rosyjskim, ale tylko do czasu, gdy mnie będą potrzebować.
Jest:
Muszę być ostrożny. Jestem bezpieczny,|tylko w sektorze rosyjskim,
ale tylko do czasu, gdy|mnie będą potrzebować.
Było:
Tak dowiedzieli się o Annie?|Powiedziałeś im?
Jest:
Tak dowiedzieli się o|Annie? Powiedziałeś im?
Było:
- Nie jestem twoim wspólnikiem.|Dlaczego nie?
Jest:
- Nie jestem twoim|wspólnikiem. Dlaczego nie?
Było:
Tak, pamiętam, wtedy w klubie podaczas nalotu znałeś bezpieczną drogę ucieczki.
Jest:
Tak, pamiętam, wtedy w klubie|podczas nalotu znałeś|bezpieczną drogę ucieczki.
Było:
Posłuchaj|to z policją to nie było mądre.
Powinieneś zostawić|tą sprawę.
Jest:
Posłuchaj to z policją|to nie było mądre.
Powinieneś zostawić tę sprawę.
Było:
Ofiary?|Nie bądź melodramatyczny.
Jest:
Ofiary? Nie bądź melodramatyczny.
Było:
Czy byłoby ci przykro, że któryś z|punktów przestał się ruszać?
Jest:
Czy byłoby ci przykro, że któryś|z punktów przestał się ruszać?
Było:
Czy może skalkulowałbyś|ile punktów jeszcze potrafisz unicestwić?
Jest:
Czy może skalkulowałbyś ile punktów|jeszcze potrafisz unicestwić?
Było:
Tylko tak dochodzi się|do pieniędzy.
- To ci się nie przyda w pierdlu|Więzienie jest w innym sektorze.
Jest:
Tylko tak dochodzi się do pieniędzy.
- To ci się nie przyda w pierdlu.|Więzienie jest w innym sektorze.
Było:
Nikt nie będzie szukał ran postrzałowych jeśli spadniesz.
Jest:
Nikt nie będzie szukał ran|postrzałowych jeśli spadniesz.
Było:
Holly, co my za bzdury|tu wygadujemy,
Jakbym ja miał ci coś zrobić,|albo ty mnie.
Masz strasznie|przestarzałe poglądy.
Jest:
Holly, co my za bzdury tu wygadujemy,
Jakbym ja miał ci coś|zrobić, albo ty mnie.
Masz strasznie przestarzałe poglądy.
Było:
Popatrz na rządzących.|Po co?
Mówią o narodzie i proletariacie. Ja mówię o przegranych i frajerach.
To to samo. Oni mają|swój plan pięcioletni i ja mam swój.
Jest:
Popatrz na rządzących. Po co?
Mówią o narodzie i proletariacie.|Ja mówię o przegranych i frajerach.
To to samo. Oni mają swój plan|pięcioletni i ja mam swój.
Było:
Nie zostawiają tu wiele,|biedni kretyni.
Jest:
Nie zostawiają tu wiele, biedni kretyni.
Było:
Poprosiłbym cię o|przyniesienie paru tabletek z domu.
Jest:
Poprosiłbym cię o przyniesienie|paru tabletek z domu.
Było:
Nie mogę już nikomu w Wiedniu zaufać. A my zawsze wszystko robiliśmy razem.
Jeśli byś zmienił zdanie, daj mi znać. Możemy spotkać się wszędzie.
Ale jeśli przyjdziesz,|to tylko sam...
Jest:
Nie mogę już nikomu w|Wiedniu zaufać. A my zawsze|wszystko robiliśmy razem.
Jeśli byś zmienił zdanie, daj mi|znać. Możemy spotkać się wszędzie.
Ale jeśli przyjdziesz, to tylko sam...
Było:
I nie bądź przygnębiony!|To wszystko nie jest takie złe.
Jest:
I nie bądź przygnębiony! To|wszystko nie jest takie złe.
Było:
We Włoszech przez 30 lat była wojna, terror, morderstwa i krew.
Ale to z ich kraju wywodzi się Michał Anioł, Leonardo da Vinci i renesans.
W Szwajcarii panowała|braterska miłość,
500 lat demokracji i pokój, i co z tego mamy?
Zegary z kukułką.|Żegnaj Holly.
Niech pan popatrzy, Martins.|Pan zawsze może się z nim umówić,
w jakiejś kafejce|w strefie międzynarodowej.
Jest:
We Włoszech przez 30 lat była|wojna, terror, morderstwa i krew.
Ale to z ich kraju wywodzi się Michał|Anioł, Leonardo da Vinci i renesans.
W Szwajcarii panowała braterska miłość,
500 lat demokracji i|pokój, i co z tego mamy?
Zegary z kukułką. Żegnaj Holly.
Niech pan popatrzy, Martins. Pan|zawsze może się z nim umówić,
w jakiejś kafejce w|strefie międzynarodowej.
Było:
Oh, też jestem zdania, że|to musi poczekać,
Jest:
Oh, też jestem zdania,|że to musi poczekać,
Było:
Zidentyfikowaliśmy dziewczynę.|Tu jest protokół.
Jest:
Zidentyfikowaliśmy|dziewczynę. Tu jest protokół.
Było:
Ten przypadek przechodzi|pod nadzór komisji czterech mocarstw.
Jest:
Ten przypadek przechodzi pod|nadzór komisji czterech mocarstw.
Było:
To trudna sprawa.|Będziemy to jeszcze badać.
- Do wiedzenia.
Podczas ostatniej wojny niektórzy generałowie, wieszali na ścianach podobizny swoich przeciwników.
Jest:
To trudna sprawa. Będziemy|to jeszcze badać.
- Do widzenia.
Podczas ostatniej wojny niektórzy|generałowie, wieszali na ścianach|podobizny swoich przeciwników.
Było:
Pan nie chce|mi pomóc.
Jest:
Pan nie chce mi pomóc.
Było:
Nie rozumiem|majora Callowaya.
Jest:
Nie rozumiem majora Callowaya.
Było:
Niech się pani nie martwi. Najważniejsze, że pani będzie z tego wykluczona.
Jest:
Niech się pani nie martwi.|Najważniejsze, że pani|będzie z tego wykluczona.
Było:
- Co pan tu robi?|- Sprawdzam czy jest pani bezpieczna.
Bezpieczna?|Stąd?
Chciałam się rozejrzeć za jakimś pociągiem.|Stąd nic nie jedzie.
Skąd pan wiedział,|że tu będę?
Przypadkowo usłyszałem|o tym na policji.
Widział się pan|znów z majorem Callowayem?
Nie, nie znam go|zbyt dobrze.
Jest:
- Co pan tu robi?|- Sprawdzam, czy jest pani bezpieczna.
Bezpieczna? Stąd?
Chciałam się rozejrzeć za jakimś|pociągiem. Stąd nic nie jedzie.
Skąd pan wiedział, że tu będę?
Przypadkowo usłyszałem o tym na policji.
Widział się pan znów|z majorem Callowayem?
Nie, nie znam go zbyt dobrze.
Było:
Wypiłem jednego.|Zimno w tym pociągu.
- Już dobrze.
- Co tu sie dzieje?|Gdzie jest Harry?|- Jest bezpieczny w sektorze rosyjskim.
Jest:
Wypiłem jednego. Zimno w tym pociągu.
- Będzie dobrze.|- Wyślesz mi telegram|zaraz jak dojedziesz.
- Co tu sie dzieje? Gdzie jest Harry?|- Jest bezpieczny w sektorze rosyjskim.
Było:
- Coś nie tak?|Powiedział pan Callowayowi o Harrym?|- Oczywiście, że nie.
Dlaczego on mi pomaga?|Rosjanie przysporzą mu kłopotów.
Jest:
- Coś nie tak? Powiedział|pan Callowayowi o Harrym?|- Oczywiście, że nie.
Dlaczego on mi pomaga? Rosjanie|przysporzą mu kłopotów.
Było:
- Musi pani opuścić Wiedeń.|Nie wyjadę.
Jest:
- Musi pani opuścić Wiedeń. Nie wyjadę.
Było:
Poprosił mnie o pomoc|w ujęciu Harrego.
Jest:
Poprosił mnie o pomoc w ujęciu Harrego.
Było:
Biedny Harry... on nawet nie ruszył palcem, żeby pani pomóc.
A pan ma swoja cenną uczciwość i nie chce niczego innego?
Jest:
Biedny Harry... on nawet nie|ruszył palcem, żeby pani pomóc.
A pan ma swoja cenną uczciwość|i nie chce niczego innego?
Było:
Oh, Anna, dlaczego ciągle|się kłócimy?
Jeśli sprzedaje pan swoje usługi,|ja nie chcę być ceną.
Kochałam go.|Pan go kochała.
Jest:
Oh, Anna, dlaczego ciągle się kłócimy?
Jeśli sprzedaje pan swoje|usługi, ja nie chcę być ceną.
Kochałam go. Pan go kochał.
Było:
Na taką twarz jest|pewne określenie.
Jest:
Na taką twarz jest pewne określenie.
Było:
- Więc ona pana przekabaciła.
Jest:
- Więc ona pana przekabaciła.|- Dała mi to.
Było:
Ona ma rację.|Tak się nie robi.
Na dłuższą metę nic to nie zmieni.|Dopadnę go.
- Ale nie z moją pomocą.|- Wydaje się panu że jest pan wielki.
- Zawsze chciałem, żeby pan wyjechał, prawda|- Zgadza się.
Zobaczę,|co da załatwić na lotnisku.
Zastanawiam się czy mogę się zatrzymać po drodze?
- Chciałbym odbyć krótką wizytę.|Tylko 5 minut.
Powinien pan też pójść.|Jest pan pisarzem. To powinno pana zainteresować.
Jest:
Ona ma rację. Tak się nie robi.
Na dłuższą metę nic to|nie zmieni. Dopadnę go.
- Ale nie z moją pomocą.|- Wydaje się panu, że jest pan wielki.
- Zawsze chciałem, żeby|pan wyjechał, prawda?|- Zgadza się.
Zobaczę, co da załatwić na lotnisku.
Zastanawiam się, czy mogę|się zatrzymać po drodze?
Chciałbym odbyć krótką|wizytę. Tylko 5 minut.
Powinien pan też pójść. Jest pan|pisarzem. To powinno pana zainteresować.
Było:
Wszystkie te dzieci|są ofiarami kuracji Lime'a.
Zapalenie mózgu.|Dostali penicylinę od Lime'a.
Jest:
Wszystkie te dzieci są|ofiarami kuracji Lime'a.
Zapalenie mózgu. Dostali|penicylinę od Lime'a.
Było:
Paine dał mi jedną z pańskich książek.|"Oklahoma Kid", tak sądzę.
Trochę przeczytałem.|Całkiem dobre.
Jest:
Paine dał mi jedną z pańskich|książek. "Oklahoma Kid", tak sądzę.
Trochę przeczytałem. Całkiem dobre.
Było:
- Zgoda Calloway. Wygrał pan.|- Nie wiedziałem...
Jest:
- Zgoda Calloway. Wygrał pan.|- Nie wiedziałem, że są|zaklinacze węży w Teksasie.
Było:
Będę pańskim...|przynętą.
Jest:
Będę pańskim... przynętą.
Było:
Jak długo będziemy|tu jeszcze siedzieć?
Jest:
Jak długo będziesz tu jeszcze siedzieć?
Było:
Dobrze. Tylko jeden.|Idź już smieciarzu.
Powinna pani stąd odejść.|Skąd pani wiedziała, że tu będę?
Od Kurtza.|Ale on został aresztowany.
Harry nie przyjdzie.|Nie jest głupcem.
- Tak Paine. Niech pan pójdzie|do kawiarni.|- Dobrze, sir.
Jest:
Dobrze. Tylko jeden. Idź już smieciarzu.
Powinna pani stąd odejść. Skąd|pani wiedziała, że tu będę?
Od Kurtza. Ale on został aresztowany.
Harry nie przyjdzie. Nie jest głupcem.
- Tak Paine. Niech pan|pójdzie do kawiarni.|- Dobrze, sir.
Było:
Holly.|Co to imię.
Jest:
Holly. Co to imię.
Było:
Harry, uciekaj!|Policja jest na zewnątrz!
Jest:
Harry, uciekaj! Policja|jest na zewnątrz!
Było:
Panie Martins, sir,|z powrotem!
Jest:
Panie Martins, sir, z powrotem!
Było:
Jak pan go zobaczy,|proszę strzelać!
Jest:
Jak pan go zobaczy, proszę strzelać!
Było:
- 14:30.
Jeśli chce pan zdążyć na samolot|muszę się pospieszyć.
Jest:
14:30.
Jeśli chce pan zdążyć na|samolot, muszę się pospieszyć.
Było:
- Proszę mnie wypuścić.|Nie mamy czasu.
Jest:
- Proszę mnie wypuścić.|-Nie mamy czasu.
Było:
Rozsądek nigdy nie był moją silną stroną,|Calloway.
Jest:
Rozsądek nigdy nie był moją|silną stroną, Calloway.