o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
51862 (jako 'było') z ID:
111136 (jako 'jest').
Było:
movie info: DX50 640x480 29. 966fps 694. 0 MB| /SubEdit b. 3946 (http://subedit. prv. pl)/
Jest:
Było:
Na pewno jest ciężka. | -Tak.
Nie ugryzła cię. | -Nie.
Jest:
Napewno jest ciężka.|-Tak.
Nie ugryzła cię.|-Nie.
Było:
Ona może się zjawić w każdej chwili. | Pośpieszmy się .
Jest:
Ona może się zjawić w każdej chwili.|Pośpieszmy się .
Było:
Właśnie, że nie. | Właśnie, że tak.
Zamknijcie się. Kto ma trzcinkę
Jest:
Właśnie,że nie.|Właśnie,że tak.
Zamknijcie się.Kto ma trzcinkę
Było:
Nie chcę tylko patrzeć. | Ostatnio też tylko patrzyłem.
Eben, po prostu patrz.
Szybko! Idzie.
Jest:
Nie chcę tylko patrzeć.|Ostatnio też tylko patrzyłem.
Eben,po prostu patrz.
Szybko!Idzie.
Było:
Dobra. Chowajmy się.
Mama mówi, że to złe.
Jest:
Dobra.Chowajmy się.
Mama mówi,że to złe.
Było:
Mówi, że to grzech zabijać-cokolwiek.
Jest:
Mówi,że to grzech zabijać-cokolwiek.
Było:
To i tak złe. Tak mówi.
Jest:
To i tak złe.Tak mówi.
Było:
Moja mama nie żyje, i jest w niebie.
Nie jest w niebie, jest w trumnie.
To nie prawda. Jest w niebie, i jest aniołem.
Jest:
Moja mama nie żyje,i jest w niebie.
Nie jest w niebie,jest w trumnie.
To nie prawda.Jest w niebie,i jest aniołem.
Było:
Zawsze, jak mama przez ciebie płacze-zabijasz anioła.
Moja mama cały czas płacze przeze mnie. | Czasem wystarczy, że na nią popatrzę, i już płacze.
Ktoś przestaje mrugać, idzie do nieba i zostaje aniołem.
To nie jest tak, Eben. Twoja mama | leży w trumnie i zjadają ją robaki.
Jest:
Zawsze,jak mama przez ciebie płacze-zabijasz anioła.
Moja mama cały czas płacze przeze mnie.|Czasem wystarczy,że na nią popatrzę,i już płacze.
Ktoś przestaje mrugać,idzie do nieba i zostaje aniołem.
To nie jest tak,Eben.Twoja mama |leży w trumnie i zjadają ją robaki.
Było:
Rozpłaczesz się , Eben?
Jest:
Rozpłaczesz się ,Eben?
Było:
Szoruję cały dzień, i ciągle to czuję.
Jest:
Szoruję cały dzień,i ciągle to czuję.
Było:
Twój oddech tym cuchnie, i skóra.
Idę spać, a tam cuchnie prześcieradło.
Mój sąsiad, Karl, ciągle pociąga nosem.
Pociąga i pociąga, jakby sam nie miał samochodu.
Cały dzień czyszczę plamy, a jak przychodzisz, | muszę zaczynać od nowa.
Nie można nastarczyć z wybielaczem, | żeby wypalić cały ten smród, który roznosisz.
Nawet twoja mowa ma ten smak, wiesz o tym?
Jest:
Twój oddech tym cuchnie,i skóra.
Idę spać,a tam cuchnie prześcieradło.
Mój sąsiad,Karl,ciągle pociąga nosem.
Pociąga i pociąga,jakby sam nie miał samochodu.
Cały dzień czyszczę plamy,a jak przychodzisz,|muszę zaczynać od nowa.
Nie można nastarczyć z wybielaczem,|żeby wypalić cały ten smród,który roznosisz.
Nawet twoja mowa ma ten smak,wiesz o tym?
Było:
Pewnego dnia będziesz sobie siedział na słoneczku. . .
Jest:
Pewnego dnia będziesz sobie siedział na słoneczku...
Było:
Zostaniesz. . .
, co to za słowo. . . ? ,
Jest:
Zostaniesz...
,co to za słowo...? ,
Było:
Wszystko się zmieni, gdy Cameron wróci do domu.
Jest:
Wszystko się zmieni,gdy Cameron wróci do domu.
Było:
Nie będzie chciał się budzić| , czując smród benzyny i smaru.
Cameron! Przywykł do widoku pięknych wysp| , morskiej bryzy , czystego piasku.
Jest:
Nie będzie chciał się budzić|, czując smród benzyny i smaru.
Cameron!Przywykł do widoku pięknych wysp|,morskiej bryzy ,czystego piasku.
Było:
Kokosy, żadnych samochodów.
Jest:
Kokosy,żadnych samochodów.
Było:
Nie tak , jak na tym wysypisku.
Nawet poci się benzyną, sączy się każdym porem!
Będzie inaczej, gdy wróci Cameron.
Jest:
Nie tak ,jak na tym wysypisku.
Nawet poci się benzyną,sączy się każdym porem!
Będzie inaczej,gdy wróci Cameron.
Było:
Wiem, wiem. Ja też za nim tęsknię.
Chce ci się pić, synu?
Jest:
Wiem,wiem.Ja też za nim tęsknię.
Chce ci się pić,synu?
Było:
Powinieneś się napić.
Jest:
Powinienieś się napić.
Było:
A tobie chce się pić, tato?
Jest:
A tobie chce się pić,tato?
Było:
Tak, sięgnij do zbiornika, jeśli możesz.
Co czytasz, tato?
Jest:
Tak,sięgnij do zbiornika,jeśli możesz.
Co czytasz,tato?
Było:
Proszę. O czym?
O wampirach, synu.
Jest:
Proszę.O czym?
O wampirach,synu.
Było:
Nie są miłe. Gryzą w szyję | i wysysają krew. Takie rzeczy.
Jest:
Nie są miłe.Gryzą w szyję |i wysysają krew. Takie rzeczy.
Było:
Czemu to robią, tato?
Jeżeli przestaną, zestarzeją się.
Robią to, bo chcą być zawsze młode.
Ludzie, których krew piją, | starzeją się, i umierają.
W dzień śpią w trumnach, | a w nocy zamieniają się w nietoperze.
Tak, są okrutne.
Myślisz, że są w okolicy jakieś wampiry?
Jest:
Czemu to robią,tato?
Jeżeli przestaną,zestarzeją się.
Robią to,bo chcą być zawsze młode.
Ludzie,których krew piją,|starzeją się,i umierają.
W dzień śpią w trumnach,|a w nocy zamieniają się w nietoperze.
Tak,są okrutne.
Myślisz,że są w okolicy jakieś wampiry?
Było:
Widziałeś kiedyś wampira, tato?
Nie, synu. I wcale nie mam ochoty.
"Patrzył na wampiry miotające się w konwulsjach. "
Do pełna. Proszę.
Jest:
Widziałeś kiedyś wampira,tato?
Nie,synu.I wcale nie mam ochoty.
"Patrzył na wampiry miotające się w konwulsjach."
Do pełna.Proszę.
Było:
Seth. . . i co dalej?
Jest:
Seth...i co dalej?
Było:
Szkoda, zobaczylibyśmy się jeszcze.
Chciałbyś? Tak.
Bądź grzeczny, Secie Dove.
Jest:
Szkoda,zobaczylibyśmy się jeszcze.
Chciałbyś?Tak.
Bądź grzeczny,Secie Dove.
Było:
Widzę przez ciebie na wylot, | i przez ten garaż za tobą.
Jest:
Widzę przez ciebie na wylot,|i przez ten garaż za tobą.
Było:
Jazda. Ale już!
Wejdź. Nie gryzę.
Jest:
Jazda.Ale już!
Wejdź.Nie gryzę.
Było:
Żaby. Mniejsza o nie.
Jest:
Żaby.Mniejsza o nie.
Było:
Gdy byłam dzieckiem, | to było lata temu,
przywiązywaliśmy kotom do ogonów petardy| i podpalaliśmy.
Jest:
Gdy byłam dzieckiem,|to było lata temu,
przywiązywaliśmy kotom do ogonów petardy|i podpalaliśmy.
Było:
Ooo! Powinieneś spróbować.
Chłopcze, ależ one szalały.
Szuuu. . . Przez całą ulicę.
Jest:
Ooo!Powinieneś spróbować.
Chłopcze,ależ one szalały.
Szuuu...Przez całą ulicę.
Było:
Pamiętam, jak kiedyś rozbiliśmy| kanarka mojej mamy na atomy.
Wybuchł, eksplodował, jak twoja żaba.
Rodzina mojego męża, | zanim zostali farmerami, polowała na wieloryby.
Jest:
Pamiętam,jak kiedyś rozbiliśmy|kanarka mojej mamy na atomy.
Wybuchł,eksplodował,jak twoja żaba.
Rodzina mojego męża,|zanim zostali farmerami,polowała na wieloryby.
Było:
Weź go. Śmiało.
Jest:
Weź go.Śmiało.
Było:
Kiedyś wyszłam na trochę, i stało się.
Twarz miał krwisto-czerwoną, język niebieski| , oczy wyszły z orbit.
Jest:
Kiedyś wyszłam na trochę,i stało się.
Twarz miał krwisto-czerwoną,język niebieski|,oczy wyszły z orbit.
Było:
Jego oczy. . . , włosy. . . , skóra. . .
. . . jego skóra. . .
Często trzymał mnie w ramionach, i śpiewał:
"Jesteś moim słońcem, jedynym słoneczkiem,
jestem szczęśliwy, choć niebo jest szare. "
Jest:
Jego oczy...,włosy...,skóra...
...jego skóra...
Często trzymał mnie w ramionach,i śpiewał:
"Jesteś moim słońcem,jedynym słoneczkiem,
jestem szczęśliwy,choć niebo jest szare."
Było:
Czasem najstraszniejsze rzeczy| dzieją się ot tak, po prostu.
Jest:
Czasem najstraszniejsze rzeczy|dzieją się ot tak,po prostu.
Było:
Ach, tak. Myślę, że to on | czynił mnie młodszą.
Bez niego starzeję się | z minuty na minutę.
Jest:
Ach,tak.Myślę,że to on |czynił mnie młodszą.
Bez niego starzeję sie |z minuty na minutę.
Było:
Nie mogę się zmusić, by spojrzeć w lustro.
Jak myślisz, ile mam lat.
Pięćdziesiąt?
Pięćdziesiąt!?
Jest:
Nie mogę się zmusić,by spojrzeć w lustro.
Jak myślisz,ile mam lat.
Pięćdzesiąt?
Pięćdzesiąt!?
Było:
O, nie. Jestem o wiele starsza.
Jest:
O,nie.Jestem o wiele starsza.
Było:
Widzisz moje zmarszczki i siwe włosy?| Przypatrz się!
Jest:
Widzisz moje zmarszczki i siwe włosy?|Przypatrz się!
Było:
Wiesz, co to jest?
Jest:
Wiesz,co to jest?
Było:
A to? Co to jest?
Jest:
A to?Co to jest?
Było:
Widzisz, tyle zostało. | Pudełko drobiazgów i rupieci.
Jesteś przepełniony miłością, i w jednej chwili
ten ktoś umiera, a ty zostajesz z niczym.
Jest:
Widzisz,tyle zostało.|Pudełko drobiazgów i rupieci.
Jesteś przepełniony miłością,i w jednej chwili
ten ktoś umiera,a ty zostajesz z niczym.
Było:
Trochę wspomnień i dom, | w którym żył jako mały chłopiec.
Jest:
Trochę wspomnień i dom,|w którym żył jako mały chłopiec.
Było:
I pudełko. Pudełko z dzieciństwa, | którego częścią się nie było.
Jest:
I pudełko.Pudełko z dzieciństwa,|którego częścią się nie było.
Było:
Och! To jego zapach.
Jest:
Och!To jego zapach.
Było:
To jego zapach. To jest jego zapach.
Ooo. . . , mój kochany! Kochany.
Ukochanego! Umarłego!
Wampir. Ona jest wampirem.
Jest:
To jego zapach.To jest jego zapach.
Ooo...,mój kochany! Kochany.
Ukochanego!Umarłego!
Wampir.Ona jest wampirem.
Było:
Nie, mamo.
Jest:
Nie,mamo.
Było:
Czas dorosnąć. I czas spać.
Ale. . . . | -Chcesz wody?
Jest:
Czas dorosnąć.I czas spać.
Ale....|-Chcesz wody?
Było:
Jeszcze nie skończyłeś, chłopcze.
Zaraz pęknę! Chcę iść spać.
Nie, póki nie skończysz. | Do dna! Pij.
Jest:
Jeszcze nie skończyłeś,chłopcze.
Zaraz pęknę!Chcę iść spać.
Nie,póki nie skończysz. |Do dna!Pij.
Było:
Skoro masz być chory, to będziesz. | Pij.
Już nie mogę! Naprawdę!
Dalej! Jeszcze nie skończyłeś.
Jest:
Skoro masz być chory,to będziesz.|Pij.
Już nie mogę!Naprawdę!
Dalej!Jeszcze nie skończyłeś.
Było:
Pij! Pij!
Będziesz pił, aż pękniesz!
Wypijesz to wszystko, | nawet jeśli miałoby to trwać całą noc!
Jest:
Pij!Pij!
Będziesz pił,aż pękniesz!
Wypijesz to wszystko,|nawet jeśli miałoby to trwać całą noc!
Było:
Pan go zabrał, tak jak zabrał moją Rachel. | Bo jestem grzesznikiem.
Kogo zabrał, Joshua?
Jestem grzesznikiem.
Piję. Mam nieczyste myśli.
Czy ktoś mi powie, co się stało?
Jest:
Pan go zabrał,tak jak zabrał moją Rachel.|Bo jestem grzesznikiem.
Kogo zabrał,Joshua?
Jestem grzesznikem.
Piję.Mam nieczyste myśli.
Czy ktoś mi powie,co się stało?
Było:
Jeszcze na to za wcześnie, Joshua.
Jest:
Jeszcze na to za wcześnie,Joshua.
Było:
Nie jesteśmy pewni, co się stało.
Jest:
Nie jesteśmy pewni,co się stało.
Było:
Kiedy ostatnio widziałeś Ebena, synu?
Jest:
Kiedy ostatnio widziałeś Ebena,synu?
Było:
Czy to Pan go zabrał, chłopcze?
Czy zstąpił anioł i wziął go z tego padołu| przed oblicze Pana
, w którego mocy jest uczynić| każdego grzesznika szczęśliwym?
Jest:
Czy to Pan go zabrał,chłopcze?
Czy zstąpił anioł i wziął go z tego padołu|przed oblicze Pana
,w którego mocy jest uczycić|każdego grzesznika szczęśliwym?
Było:
Chcę iść. Tato!
Ona jest wampirem. | Pije krew, bo chce być młoda.
Boi się patrzeć w lustro, | bo nie ma tam jej odbicia.
I nienawidzi słońca, | a męża trzyma w małej buteleczce, | którą trzyma w czarnym pudełku.
Jest:
Chcę iść.Tato!
Ona jest wampirem.|Pije krew,bo chce być młoda.
Boi się patrzeć w lustro,|bo nie ma tam jej odbicia.
I nienawidzi słońca,|a męża trzyma w małej buteleczce,|którą trzyma w czarnym pudełku.
Było:
Sama mi powiedziała, prosto w oczy.
Jest:
Sama mi powiedziała,prosto w oczy.
Było:
Myślisz, że to ona zabiła Ebena.
Jest:
Myślisz,że to ona zabiła Ebena.
Było:
Ale po co?| -Żeby wypić jego krew, głupku.
Jest:
Ale po co?|-Żeby wypić jego krew,głupku.
Było:
Jasne. Jeśli się nie napije krwi, | zacznie się rozlatywać na kawałki.
Powiedziała, że jak rano wstaje, | w łóżku zostaje jej skóra.
Jest:
Jasne.Jeśli się nie napije krwi,|zacznie się rozlatywać na kawałki.
Powiedziała,że jak rano wstaje,|w łóżku zostaje jej skóra.
Było:
Nie marudź, tylko chodź.
Jest:
Nie marudź,tylko chodź.
Było:
Jej trumny. | -Trumny?
Musi gdzieś tu być. Śpi w niej.
Chodźmy do jej sypialni. | -Na pewno?
Jest:
Jej trumny.|-Trumny?
Musi gdzieś tu być.Śpi w niej.
Chodźmy do jej sypialni.|-Na pewno?
Było:
Kim, popatrz, jaka piękna muszla.
Jest:
Kim,popatrz,jaka piękna muszla.
Było:
Tak. Spójrz.
Wiem. Rozwalmy ją!
Podrzeć! Połamać! Wszystko!
Jest:
Tak.Spójrz.
Wiem.Rozwalmy ją!
Podrzeć!Połamać!Wszystko!
Było:
Cześć, tato.
Chce ci się pić? - Nie.
Jest:
Cześć,tato.
Chce ci się pić?-Nie.
Było:
Wyschniesz na wiór. Człowiek musi pić.
Chce ci się pić, tato?
Trochę tak, synu.
Jest:
Wyschniesz na wiór.Człowiek musi pić.
Chce ci się pić,tato?
Trochę tak,synu.
Było:
A więc, powtórzmy to jeszcze raz. | Dobrze?
Ile jeszcze razy będzie pan | pytał o to samo?
Powiedział już wszystko, co wie.
Ja o tym decyduję, tak?
Chyba, że macie jakiś powód, | by tego nie chcieć?
Powód? Jaki powód mogłabym mieć?
Jest:
A więc,powtórzmy to jeszcze raz.|Dobrze?
Ile jeszcze razy będzie pan |pytał o to samo?
Powiedział już wszystko,co wie.
Ja o tym decyduję,tak?
Chyba,że macie jakiś powód,|by tego nie chcieć?
Powód?Jaki powód mogłabym mieć?
Było:
My. . . Tak, znam go.
Zdaje się, że zna pani męża.
Jest:
My...Tak,znam go.
Zdaje się,że zna pani męża.
Było:
Idź na górę, Seth. -Ale, mamo. . .
Rób, co mówię. Idź!
Jest:
Idź na górę,Seth.-Ale,mamo...
Rób,co mówię.Idź!
Było:
Na miłość boską! To było lata temu.
Znowu będziecie to wyciągać!?
Jest:
Na miłość boską!To było lata temu.
Znowu będzecie to wyciągać!?
Było:
Wszystko się zgadza z tym| , co mówił szeryf.
Całowanie chłopca, w stodole.
To nie był chłopiec. | Miał siedemnaście lat. To było dawno. . .
Szeryf Ticker mówi, że było mu niedobrze. | Całować. . . mężczyznę. . .
Dlatego tak szybko wyszła pani za niego?| Żeby chronić jego dobre imię?
Proszę spytać szeryf, | zdaje się wiedzieć wszystko.
Och, wie. Wie wszystko.
I podejrzewa to, czego nie wie.
Jest:
Wszystko się zgadza z tym|,co mówił szeryf.
Całowanie chłopca,w stodole.
To nie był chłopiec.|Miał siedemnaście lat.To było dawno...
Szeryf Ticker mówi,że było mu niedobrze.|Całować...mężczyznę...
Dlatego tak szybko wyszła pani za niego?|Żeby chronić jego dobre imię?
Proszę spytać szeryf,|zdaje się wiedzieć wszystko.
Och,wie.Wie wszystko.
I podejrzewa to,czego nie wie.
Było:
Nie skrzywdziłbym. . . , nie mógłbym. . .
Aresztowałbym cię w tej chwili, | gdybym mógł.
Aresztował za co?! Nic złego nie zrobił!
W tej chwili nie możemy być tego | tacy pewni, prawda?
Szeryf Ticker mówi, że od całowania| do zabijania tylko krok.
Do zobaczenia. Na razie. | Nacieszcie się sobą.
Jest:
Nie skrzywdziłbym...,nie mógłbym...
Aresztowałbym cię w tej chwili,|gdybym mógł.
Aresztowł za co!Nic złego nie zrobił!
W tej chwili nie możemy być tego |tacy pewni,prawda?
Szeryf Ticker mówi,że od całowania| do zabijania tylko krok.
Do zobaczenia.Na razie.|Nacieszcie się sobą.
Było:
Wrócisz tu, po pocieszenie.
Tato. | -Synu.
Jest:
Wrócisz tu,po pocieszenie.
Tato.|-Synu.
Było:
A ty wyglądasz inaczej. | Fakt.
Szkoda, że tego nie widziałeś, Cam. | Po prostu wybuchnął!
Bum!A jego skóra. . .
Nie myśl o tym, dobrze?
Jest:
A ty wyglądasz inaczej.|Fakt.
Szkoda,że tego nie widziałeś,Cam.|Po prostu wybuchnął!
Bum!A jego skóra...
Nie myśl o tym,dobrze?
Było:
Tak, paskudnie tu.
Jest:
Tak,paskudnie tu.
Było:
Rany, skurczyło się to miejsce?| -Nie.
Ciągle czuć benzynę. | -Ja nie czuję.
Jest:
Rany,skórczyło się to miejsce?|-Nie.
Ciągle czuć benzynę.|-Ja nie czuję.
Było:
Znikąd. Chodź.
Jesteś głodny, Cam?| -Nie.
Jest:
Znikąd.Chodź.
Jesteś głodny,Cam?|-Nie.
Było:
Nie. Chyba zostanę.
Całkiem, na dobre?
Jest:
Nie.Chyba zostanę.
Całkiem,na dobre?
Było:
Tak? Mam sobie jechać?
Witaj, mamo.
Co?! Czego chcesz, mamo?
Jest:
Tak?Mam sobie jechać?
Witaj,mamo.
Co?!Czego chcesz,mamo?
Było:
Na dwór. | -Przepraszam, Jezu!
Muszę tu posprzątać. | Wasz tato zaraz wróci.
Jest:
Na dwór.|-Przepraszam,Jezu!
Muszę tu posprzątać.|Wasz tato zaraz wróci.
Było:
Nie żyje i jest pochowany, mamo.
Jest:
Nie żyje i jest pochowany,mamo.
Było:
Prawie się nie odzywał, | nawet gdy ja byłem dzieckiem.
Po prostu siedział tam, i starzał się.
Jest:
Prawie sie nie odzywał,|nawet gdy ja byłem dzieckiem.
Po prostu siedział tam,i starzał się.
Było:
Trzeba jej było szukać dawno temu, | zanim cię całkiem wyssała.
Chciał być pszczelarzem, wiesz?| Stacja benzynowa to był jej pomysł.
Problemy się kończą, gdy umierasz.
Wszystko się zatrzymuje. | Ale tu sprawy toczą się dalej.
Jest:
Trzeba jej było szukać dawno temu,|zanim cię całkiem wyssała.
Chciał być pszczelarzem,wiesz?|Stacja benzynowa to był jej pomysł.
Problemy się kończą,gdy umierasz.
Wszystko się zatrzymuje.|Ale tu sprawy toczą się dalej.
Było:
Zbieg okoliczności, szeryfie.
Jestem szeryfem od trzydziestu lat, | i nigdy nie widziałem tylu zbiegów okoliczności naraz.
Ludzie zatrzymują mnie i pytają:| "Szeryfie Ticker, co się dzieje?".
A ja muszę odpowiadać:| "Nie mam pojęcia".
Ale wszystko zaczęło się| od pocałunku. To pewne.
Jest:
Zbieg okoliczności,szeryfie.
Jestem szeryfem od trzydziestu lat,|i nigdy nie widziałem tylu zbiegów okoliczności naraz.
Ludzie zatrzymują mnie i pytają:|"Szeryfie Ticker,co się dzieje?".
A ja muszę odpowiadać:|"Nie mam pojęcia".
Ale wszystko zaczęło się| od pocałunku.To pewne.
Było:
Chcę zamienić kilka słów z Seth'em. | Nie masz nic przeciwko.
Jest:
Chcę zamienić kilka słów z Seth'em.|Nie masz nic przeciwko.
Było:
Wielki jak knur i wściekły jak wszyscy diabli.
Zabrał mi rękę. Wyobrażasz sobie?!
Kilka lat później, pies. . .
Jest:
Wielki jak knur i wścikły jak wszyscy diabli.
Zabrał mi rękę.Wyobrażasz sobie?!
Kilka lat później,pies...
Było:
Trzydzieści lat jako szeryfa borykać się musiałem | tylko ze wściekłymi zwierzakami.
Ale teraz mamy do czynienia | z innym gatunkiem zwierzęcia.
Jest:
Trzydzieści lat jako szeryf;a borykać się musiałem |tylko ze wściekłymi zwierzakami.
Ale teraz mamy doczynienia |z innym gatnkiem zwierzęcia.
Było:
Ze zwierzęciem, które. . . krzywdzi dzieci.
Moja głodna, morska bestia wydaje się być przy nim | aniołem miłosierdzia.
Kłopot w tym, że nie mam pewności| , czy ten potwór krąży ciągle, gdzieś tam, | czy leży trzy metry pod ziemią.
Może twój ojciec zabrał sekret ze sobą, | do ziemi.
Twój tato. . .
czy kiedykolwiek. . . dotykał cię?
Jest:
Ze zwierzęciem,które...krzywdzi dzieci.
Moja głodna,morska bestia wydaje się być przy nim |aniołem miłosierdzia.
Kłopot w tym,że nie mam pewności|,czy ten potwór krąży ciągle,gdzieś tam,|czy leży trzy metry pod ziemią.
Może twój ojciec zabrał sekret ze sobą,|do ziemi.
Twój tato...
czy kiedykolwiek...dotykał cię?
Było:
Gdzie cię dotykał, chłopcze?
Jest:
Gdzie cię dotykał,chłopcze?
Było:
Nie, nie. Nie o to mi chodziło.
Czy dotykał cię. . . eee. . . miejscach.
Jest:
Nie,nie.Nie o to mi chodziło.
Czy dotykał cię...eee...miejscach.
Było:
Nie, nie. Miejsca. . .
Jest:
Nie,nie.Miejsca...
Było:
Ukryte miejsca na tobie, chłopcze!?
Jest:
Ukryte miejsca na tobie,chłopcze!?
Było:
Jak. . . tu, chłopcze.
Nie, prawie wcale go nie dotykał.
Jest:
Jak...tu,chłopcze.
Nie,prawie wcale go nie dotykał.
Było:
Powiedz mu, żeby cię pilnował. | Będziesz z nim bezpieczny.
Jest:
Powiedz mu,żeby cię pilnował.|Będziesz z nim bezpieczny.
Było:
Myślałam o tym, jaki był.
Jest:
Myślałam o tym,jaki był.
Było:
Głupstwa wygaduję. Przepraszam, Cameron.
Mogłabyś. . . to powtórzyć. Moje imię.
Jest:
Głupstwa wygaduję.Przepraszam,Cameron.
Mogłabyś...to powtórzyć.Moje imię.
Było:
A twoje imię. Powiedz je.
Jest:
A twoje imię.Powiedz je.
Było:
Co się stało? Aniołowi.
Jest:
Co się stało?Aniołowi.
Było:
A, proszę. Mój mały niszczyciel.
Jest:
A,proszę.Mój mały niszczyciel.
Było:
Chodź, Cam. | -Odejdź. Idź do domu.
Nie rozmawiaj z nią. | -Spadaj!
Jest:
Chodź,Cam.|-Odejdź.Idź do domu.
Nie rozmawiaj z nią.|-Spadaj!
Było:
Moja mama mówi, | że twój tato był zboczeńcem.
Jest:
Moja mama mówi,|że twój tato był zboczeńcem.
Było:
Ktoś, kto lubi dzieci.
Mój tata nie był zboczeńcem, Kim.
Chyba nie. I mój nie jest.
Jest:
Ktoś,kto lubi dzieci.
Mój tata nie był zboczeńcem,Kim.
Chyba nie.I mój nie jest.
Było:
Wiem, tata mi powiedział.
Jest:
Wiem,tata mi powiedział.
Było:
Wampirzycę?| -Tak.
Ugryzła go w szyję? | -Nie.
A myślisz, że chce?| -Na pewno.
Jest:
Wampirzycę?|-Tak.
Ugryzła go w szyję? |-Nie.
A myślisz,że chce?|-Na pewno.
Było:
Nie wiem. Muszę coś wymyślić.
Kochasz brata?| -Tak.
Najbardziej na świecie?| -Najbardziej na świecie!
Co to za zapach?| -Nie wiem.
Zobacz, Kim! Coś znalazłem!
Jest:
Nie wiem.Muszę coś wymyślić.
Kochasz brata?|-Tak.
Najbardziej na świecie?|-Najbardziej na świecie!
Co to za zapach?|-Nie wiem.
Zobacz,Kim!Coś znalazłem!
Było:
Wiesz, co myślę?| Co?
Myślę, że znaleźliśmy anioła. | Anioła?
Jest:
Wiesz,co myślę?|Co?
Myślę,że znaleźliśmy anioła.|Anioła?
Było:
I wiesz co? To może być Eben.
Eben? Czemu został aniołem?
Powiedziałem mamie, że tęsknię za Cameronem, | a ona się rozpłakała.
Jest:
I wiesz co?To może być Eben.
Eben?Czemu został aniołem?
Powiedziałem mamie,że tęsknię za Cameronem,|a ona się rozpłakała.
Było:
Skąd wiesz?| -Tak jest, Kim.
Jezu, jest podobne. Ale skoro Eben jest aniołem, | czemu nie jest w niebie?
Bo został zamordowany. | Zamordowane anioły nie idą do nieba.
Jest:
Skąd wiesz?|-Tak jest,Kim.
Jezu,jest podobne.Ale skoro Eben jest aniołem,|czemu nie jest w niebie?
Bo został zamordowany.|Zamordowane anioły nie idą do nieba.
Było:
Skąd wiesz?| -Tak właśnie jest, Kim.
Tutaj, widzisz? Tu miał skrzydła. | -Biedny Eben.
Jest:
Skąd wiesz?|-Tak właśnie jest,Kim.
Tutaj,widzisz?Tu miał skrzydła.|-Biedny Eben.
Było:
Do domu. | -Nie możesz go wziąć!
A to czemu?| -Jest mój! On był moim przyjacielem!
Moim też!| -Mnie lubił bardziej!
Zmuszałeś go do płaczu!| -Ty też! Ja go wezmę!
Ja go znalazłem!| -Ja go pierwszy zobaczyłem!| . . . patrzyłem. . . -. . . chwyciłem. . .
Jest:
Do domu.|-Nie możesz go wziąć!
A to czemu?|-Jest mój!On był moim przyjacielem!
Moim też!|-Mnie lubił bardziej!
Zmuszałeś go do płaczu!|-Ty też!Ja go wezmę!
Ja go znalazłem!|-Ja go pierwszy zobaczyłem!|...patrzyłem...-...chwyciłem...
Było:
Co teraz zrobimy, Eben?
Spotkała go, mojego brata.
Zabije go. | Wypije mu krew i zabije.
Jest:
Co teraz zrobimy,Eben?
Spotkała go,mojego brata.
Zabije go.|Wypije mu krew i zabije.
Było:
Ona. . . co?
Ugryzła cię w szyję. | Wiem, Eben, wiem.
Takie właśnie są wampiry, wiem o tym.
Ale nie martw się, mam ją na oku.
Jest:
Ona... co?
Ugryzła cię w szyję.|Wiem,Eben,wiem.
Takie właśnie są wampiry,wiem o tym.
Ale nie martw się,mam ją na oku.
Było:
Seth! Jesteś tam?| -Teraz bądź cicho.
Wrócę, Eben.
Jest:
Seth!Jesteś tam?|-Teraz bądź cicho.
Wrócę,Eben.
Było:
Co chciał szeryf?| -Nic.
I o to jesteś zły? O nic?
Jest:
Co chciał szeryf?|-Nic.
I o to jesteś zły?O nic?
Było:
Przykro mi, że cię popchnąłem. | W porządku?
Po prostu czasem zachowujesz się. . .
Jest:
Przykro mi,że cię popchnąłem.|W porządku?
Po prostu czasem zachowujesz się...
Było:
Jego cała skóra stała się srebrzysta, | błyszcząca. Jak w koszmarze.
Widzisz jego twarz?| -Co?
Jest:
Jego cała skóra stała się srebrzysta,|błyszcząca.Jak w koszmarze.
Widzisz jego twarz?|-Co?
Było:
Tak. Myślę, że tak.
Jest:
Tak.Myślę,że tak.
Było:
Nie, to tylko zdjęcie.
Kto je trzyma?| -Nie wiem.
Ma jakiegoś brata, jak ja mam ciebie?
Nie wiem. Nie znam go, Seth. | To tylko zdjęcie.
Jest:
Nie,to tylko zdjęcie.
Kto je trzyma?|-Nie wiem.
Ma jakiegoś brata,jak ja mam ciebie?
Nie wiem.Nie znam go,Seth.|To tylko zdjęcie.
Było:
Nie wiem. Nie znam jego imienia. | To tylko zdjęcie, słyszysz?
Jest:
Nie wiem.Nie znam jego imienia.|To tylko zdjęcie,słyszysz?
Było:
Tak, i nosi buty jakiegoś rozmiaru. | Ale tego też nie wiem.
To tylko fotografia. . . małego dziecka.
Podoba ci się? Możesz je zatrzymać.
Zanim zapytasz-| -jej imienia też nie znam.
Seth. Wychodzę na chwilę.
Jest:
Tak,i nosi buty jakiegoś rozmiaru.|Ale tego też nie wiem.
To tylko fotografia...małego dziecka.
Podoba ci się?Możesz je zatrzymać.
Zanim zapytasz-|-jej imienia też nie znam.
Seth.Wychodzę na chwilę.
Było:
Idę do domu Dolphin. Jezu!
To było. . . piękne. Wojna w Londynie.
Jest:
Idę do domu Dolphin.Jezu!
To było...piękne.Wojna w Londynie.
Było:
Kochałam to. Te wszystkie dźwięki, wybuchy.
Ja widziałem jeden, ale naprawdę duży.
Największy. Większych nie ma.
Gdzie?| -Na Pacyfiku.
Jest:
Kochałam to.Te wszystkie dźwięki,wybuchy.
Ja widziałem jeden,ale naprawdę duży.
Największy.Większych nie ma.
Gdzie?|-Na Pacyfiku.
Było:
Tak. Całe wyspy.
Jest:
Tak.Całe wyspy.
Było:
Miliony fajerwerków w dzień niepodległości, | ale w jednej chwili.
Padały komendy, a ktoś zaczął śpiewać:
"Jesteś moim słońcem, jedynym słoneczkiem. . . "
I coś, jakby srebrny śnieg | zaczął padać na okręt.
Patrzyliśmy po sobie. Odśnieżać?
A po każdym wybuchu-ryby. | Morze pełne ugotowanych ryb.
Mogłeś je zbierać i jeść, | jeśli chciałeś.
Zachody słońca we mnie. . . zachody
Różowe, jak ze snu. . .
Cameron, spójrz na mnie.
Jest:
Miliony fajerwerków w dzień niepodległości,|ale w jednej chwili.
Padały komendy,a ktoś zaczął śpiewać:
"Jesteś moim słońcem,jedynym słoneczkiem..."
I coś,jakby srebrny śnieg |zaczął padać na okręt.
Patrzyliśmy po sobie.Odśnieżać?
A po każdym wybuchu-ryby.|Morze pełne ugotowanych ryb.
Mogłeś je zbierać i jeść,|jeśli chciałeś.
Zachody słońca we mnie...zachody
Różowe,jak ze snu...
Cameron,spójrz na mnie.
Było:
Zobacz, zaczęło się. Zabija go.
Jest:
Zobacz,zaczęło się.Zabija go.
Było:
Włosy, zęby, pot w butelce. . .
Co mam robić, Eben? Co?
Muszę im powiedzieć, Eben. | Inaczej go zabije.
Jest:
Włosy,zęby,pot w butelce...
Co mam robić,Eben?Co?
Muszę im powiedzieć,Eben.|Inaczej go zabije.
Było:
Do diabła, Josh! Co z tobą!
Jest:
Do diabła,Josh!Co z tobą!
Było:
Przyprowadź go. To tchórz.
Jest:
Przyprowadź go.To tchórz.
Było:
Tato nie żyje, Josh!
Jest:
Tato nie żyje,Josh!
Było:
Gówno! Nie schowała ciała. | Jesteś pijany. Daj to. Wracaj do domu.
Nie mam domu, Cameron. | Wszyscy odeszli.
Jest:
Gówno!Nie schowała ciała.|Jesteś pijany.Daj to.Wracaj do domu.
Nie mam domu,Cameron.|Wszyscy odeszli.
Było:
Nie, to nie przez grzeszne myśli. | Po prostu nie masz szczęścia.
Jest:
Nie,to nie przez grzeszne myśli.|Po prostu nie masz szczęścia.
Było:
Moje myśli. . . są. . . Jezu. . . złe.
Śniłem, że śpię z moją kozą.
Jest:
Moje myśli...są...Jezu...złe.
Śniłem,że śpię z moją kozą.
Było:
Gdzie on jest, Ruth. | Przyprowadź go do mnie. | -Walnij go, Cam.
Cicho bądź! Jest tylko pijany.
Jak to jest, chłopcze?
Jest:
Gdzie on jest,Ruth.|Przyprowadź go do mnie.|-Walnij go,Cam.
Cicho bądź!Jest tylko pijany.
Jak to jest,chłopcze?
Było:
Wiedzieć, że własny ojciec | jest mordercą.
Ojciec nie jest mordercą. | Hej, on nie żyje. Ocknij się.
Zabrał mi Ebena. | Nie, nie zrobił tego.
Wszyscy tak mówią, Cam.
A ty im wierzysz?| Nie wiem. Czy tata był zboczeńcem?
Otwórz drzwi, mamo.
Czego się boisz?| Idź, zobacz, kto to.
Mogę go zobaczyć, proszę?
Cameron. | -Cześć. Wejdź.
Jest:
Wiedzieć,że własny ojciec |jest mordercą.
Ojciec nie jest mordercą.|Hej,on nie żyje.Ocknij się.
Zabrał mi Ebena.|Nie,nie zrobił tego.
Wszyscy tak mówią,Cam.
A ty im wierzysz?|Nie wiem.Czy tata był zboczeńcem?
Otwórz drzwi,mamo.
Czego się boisz?|Idź,zobacz,kto to.
Mogę go zobaczyć,proszę?
Cameron.|-Cześć.Wejdź.
Było:
Nie, to nic takiego.
Może ja to zrobię?| -Nie! Nie, poradzę sobie.
Mówili. . . myślałam. . .
To tylko. . . Josh. . .
Jest:
Nie,to nic takiego.
Może ja to zrobię?|-Nie!Nie,poradzę sobie.
Mówili...myślałam...
To tylko...Josh...
Było:
On! Spytajcie go!
Seth. Widziałeś Kim'a?
Nie. | -Kłamie!
Kłamiesz?| -Oczywiście, że kłamie.
Ja to panu mówię. | Pan nie ma dzieci, nie zna ich.
Mów prawdę, synu!| -Mówię prawdę.
Potwór! Ukrył mojego Kim'a.
Ukryłeś go, chłopcze? | -Nie!
Jesteś pełen grzechu!| Grzech. Czyż nie?!
Nie wiem, proszę pani.
Ja ci to mówię, chłopcze!| Jesteś przepełniony grzechem!
Powiedz to! Grzech, grzech!
Grzech. | -Głośniej!
Jest:
On!Spytajcie go!
Seth.Widziałeś Kim'a?
Nie.|-Kłamie!
Kłamiesz?|-Oczywiście,że kłamie.
Ja to panu mówię.|Pan nie ma dzieci,nie zna ich.
Mów prawdę,synu!|-Mówię prawdę.
Potwór!Ukrył mojego Kim'a.
Ukryłeś go,chłopcze? |-Nie!
Jesteś pełen grzechu!|Grzech.Czyż nie?!
Nie wiem,proszę pani.
Ja ci to mówię,chłopcze!|Jesteś przepełniony grzechem!
Powiedz to!Grzech,grzech!
Grzech.|-Głośniej!
Było:
Niech pan spojrzy na niego!| To potwór!
Nie widzi pan! To potwór!| -Nie!
Jest:
Niech pan spojrzy na niego!|To potwór!
Nie widzi pan!To potwór!|-Nie!
Było:
Wszyscy gliniarze w tym stanie | są na nogach.
A wiesz, co ja myślę?| -Nie.
Myślę, że twój tato ciągle gdzieś tam jest;| ociekając benzyną, wciąż zabija dzieci.
Chcesz wiedzieć, co jeszcze myślę?
Myślę, że masz tu zamknięte różne sekrety, | a moim zadaniem jest je wydostać.
Nawet, gdybym je musiał wyłuskać | jak orzechy z łupiny.
Rozumiesz mnie?| -Tak.
Mam nadzieję. Bo dowiem się, | co tam jest schowane. W ten, czy inny sposób.
Jest:
Wszyscy gliniarze w tym stanie |są na nogach.
A wiesz,co ja myślę?|-Nie.
Myślę,że twój tato ciągle gdzieś tam jest;|ociekając benzyną,wciąż zabija dzieci.
Chcesz wiedzieć,co jeszcze myślę?
Myślę,że masz tu zamknięte różne sekrety,|a moim zadaniem jest je wydostać.
Nawet,gdybym je musiał wyłuskać |jak orzechy z łypiny.
Rozumiesz mnie?|-Tak.
Mam nadzieję.Bo dowiem się,|co tam jest schowane.W ten,czy inny sposób.
Było:
A co?| -Widzisz coś?
Czuję smak krwi. | -To dziąsła.
Jest:
A co?|-Widzisz coś?
Czuję smak krwi. |-To dziąsła.
Było:
Tak. Krwawią.
Jest:
Tak.Krwawią.
Było:
Jezu, chyba się rozpadam.
Cam, muszę ci coś powiedzieć.
Cam. -Co?| Złaź z mojej marynarki.
Wiem, czemu się starzejesz.
Tak? Więc czemu?| -To przez nią.
Przez kogo. | -Przez Dolphin.
Jest:
Jezu,chyba się rozpadam.
Cam,muszę ci coś powiedzieć.
Cam.-Co?|Złaź z mojej marynarki.
Wiem,czemu się starzejesz.
Tak?Więc czemu?|-To przez nią.
Przez kogo.|-Przez Dolphin.
Było:
Jest wampirem?| -Wiedziałem, że mi nie uwierzysz.
Jest:
Jest wampirem?|-Wiedziałem,że mi nie uwierzysz.
Było:
Nie widzisz tego!?| -Oo, tak.
Słuchaj! To dlatego ty się starzejesz, | a ona robi się coraz młodsza.
Zwariowałeś. | -To prawda.
Naprawdę w to wierzysz?| -Tak.
Postradałeś zmysły. | -To prawda, Cam.
Jest:
Nie widzisz tego!?|-Oo,tak.
Słuchaj!To dlatego ty się starzejesz,|a ona robi się coraz młodsza.
Zwariowałeś.|-To prawda.
Naprawdę w to wierzysz?|-Tak.
Postradałeś zmysły.|-To prawda,Cam.
Było:
Wracaj! Stój!
Musisz mi uwierzyć!| Nie możesz do niej iść!
Jest:
Wracaj!Stój!
Musisz mi uwierzyć!|Nie możesz do niej iść!
Było:
Nie możesz zostawić mamy!| Tak mówiłeś!
Zamknij się! Nic jej nie jest. Ma się lepiej, niż przedtem. | Gotuje. Sprząta. Nic nie mówi. | Czego jeszcze chcesz?
Nie możesz tam iść. Ona jest wampirem. | Zabije cię !Ostrzegam cię!
Jest:
Nie możesz zostawić mamy!|Tak mówiłeś!
Zamknij się!Nic jej nie jest.Ma się lepiej,niż przedtem.|Gotuje.Sprząta.Nic nie mówi.|Czego jeszcze chcesz?
Nie możesz tam iść.Ona jest wampirem.|Zabije cię!Ostrzegam cię!
Było:
Słuchaj no, gnojku! Kocham ją!| Rozumiesz!? A ona kocha mnie.
Wyjedziemy stąd i będziemy szczęśliwi. | I nic na to nie możesz poradzić.
Rozumiesz? Słyszysz ?!
Jest:
Słuchaj no,gnojku!Kocham ją!|Rozumiesz!?A ona kocha mnie.
Wyjedziemy stąd i będziemy szczęśliwi.|I nic na to nie możesz poradzić.
Rozumiesz?Słyszysz!?!
Było:
Już go ma, Eben. | Nic nie mogę zrobić.
Wygrała. A ja przegrałem.
Zabije go, Eben.
Jest:
Już go ma,Eben.|Nic nie mogę zrobić.
Wygrała.A ja przegrałem.
Zabije go,Eben.
Było:
Powiedz mi. Powiedz.
Jest:
Powiedz mi.Powiedz.
Było:
Tak. Jadę do miasta.
Kocham Cam'a. Naprawdę.
Zaopiekuję się nim. | Będzie ze mną bezpieczny.
Biedny Seth. To wszystko | jest straszne, prawda?
Jest:
Tak.Jadę do miasta.
Kocham Cam'a.Naprawdę.
Zaopiekuję się nim.|Będzie ze mną bezpieczny.
Biedny Seth.To wszystko |jest straszne,prawda?
Było:
Kiedyś zbudzisz się, i zacznie się koniec.
Jest:
Kiedyś zbudzisz się,i zacznie się koniec.
Było:
stracisz włosy, wzrok, pamięć.
Jest:
stracisz włosy,wzrok,pamięć.
Było:
A wszyscy przyjaciele | nie będą już żyli.
Zaczniesz używać kul i nocnika. | Starcze otępienie.
Będziesz sikał pod siebie, robił kupę pod siebie, | przeżuwał bezzębnie.
Módl się, żeby ktoś cię kochał, | gdy to wszystko się stanie.
Bo jeśli będziesz kochany, | wciąż będziesz młody.
Jest:
A wszyscy przyjaciele |nie będą już żyli.
Zaczniesz używać kul i nocnika.|Starcze otępienie.
Będziesz sikał pod siebie,robił kupę pod siebie,|przeżuwał bezzębnie.
Módl się,żeby ktoś cię kochał,|gdy to wszystko się stanie.
Bo jeśli będziesz kochany,|wciąż będziesz młody.
Było:
Proszę, proszę. Syn stracha na wróble.
Chcesz się przejechać, Seth Dove.
Nie, nie tym razem.
Dokąd jedziecie, chłopcy?
Jest:
Proszę,proszę.Syn stracha na wróble.
Chcesz się przejechać,Seth Dove.
Nie,nie tym razem.
Dokąd jedziecie,chłopcy?
Było:
Jedziemy w tę stronę, chłopcy?
Wygląda na to, że jest nam po drodze. | -Dzięki.
Piękny dzień, prawda, Seth Dove?| -Tak.
Na co się patrzysz?| -Na nic.
Jest:
Jedziemy w tę stronę,chłopcy?
Wygląda na to,że jest nam po drodze.|-Dzięki.
Piękny dzień,prawda,Seth Dove?|-Tak.
Na co się patrzysz?|-Na nic.
Było:
Pobaw się z kolegami. | -Wszyscy nie żyją.
Jest:
Pobaw się z kolegami.|-Wszyscy nie żyją.