o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
48690 (jako 'było') z ID:
61524 (jako 'jest').
Było:
Tłumaczenie ze słuchu: zijok
Jest:
Było:
Nie, nie wstałam.|Jeszcze nie piłam kawy.
Jest:
Nie, nie, wstaję.|Jeszcze nie piłam kawy.
Było:
Była matką tego utykającego dzieciaka.|Jeździliście do szkoły tym samym autobusem.
Jest:
Była ciotką tego utykającego dzieciaka.
Jeździliście do szkoły tym samym autobusem.
Było:
Muszę pokazać to Angeli. Całkiem przyjemny.
- Dla mnie niespecjalnie.|- Mnie się podoba.
Jest:
Nie.
"Kto tam, hipopotam.|Kochający Rick."
- Musieli mówić tak do siebie. Całkiem przyjemne.|- Dla mnie niespecjalnie.
Mnie się podoba.
Było:
To nie jest znanie kogoś.
Dla mnie tak.
Jest:
- To nie jest znanie kogoś.|- Dla mnie tak.
Było:
Mojego.
Wtedy będzie uzupełniony.
I to koniec.|Samo życie.
Jest:
Mojego. Wtedy będzie uzupełniony.|I na tym koniec. Samo życie.
Było:
Lepiej wstawię swoje pranie.
Podaj mi klej.
Jest:
- Lepiej wstawię swoje pranie.|- Podaj mi klej.
Było:
- Bill cię szuka.|- Po co?
Nie powiedział.
Jest:
- Baird cię szuka.|- Po co?
- Nie powiedział.|- Był trochę zdenerwowany.
Było:
Powiem to wprost.|Najpierw miał tu przyjechać i ty miałeś się tym zająć.
Jest:
Powiem wprost.|Najpierw miał tu przyjechać i ty miałeś się tym zająć.
Było:
Tak, coś w tym rodzaju
Daj spokój Bill.|Co ja mam robić z jakimś japońskim dupkiem na pustyni?
Jestem geologiem,|nie jakąś cholerną... gejszą.
Gdzie on wyląduje?|Pewnie tutaj.
Jak to się stało, że przyjeżdża?
Nie chcieliśmy tego.|Nie wiem.
Jest:
Tak, coś w tym rodzaju.
Daj spokój Bill.|Co ja mam robić na pustyni z jakimś japońskim dupkiem...
...który potrzebuje sławnego przewodnika?|Jestem geologiem.
Nie jakąś cholerną... gejszą.|Tego nie było w umowie.
Dlaczego nie może przyjechać?
Nie chce.|Nie wiem.
Było:
- To czego chce?|- Skąd ja mam wiedzieć? Sandy, to Japończyk.
Nie interesują się poszukiwaniami,|nie kupuję tego.
Jest:
- To czego chce?|- Skąd mam wiedzieć?
- Sandy, to Japończyk.|- Oni nie interesują się poszukiwaniami.
Nie kupią tego.
Czy to dane z pierwszej ręki?
Było:
Są urodziny Jamie'go, na miłość boską!|Sandy, po prostu tego nie schrzań.
Jest:
Są urodziny Jamiego,|na miłość boską!
Sandy, po prostu tego nie schrzań.
Było:
- Które to nazwisko?|- Nie mam pojęcia.
Fantastyczne partnerstwo...
Jest:
- Które z nich to nazwisko?|- Nie mam pojęcia.
Cholerna spółka.
Było:
- I Bill nie jedzie|- Nie.
Jest:
- A Bill nie jedzie|- Nie.
Było:
- Był fajniejszy, jak był młodszy.|- I zanim się ożenił...
Jest:
- Był fajniejszy, gdy był młodszy.|- I zanim się ożenił...
Było:
/Sandy, to ja. Baird.|/Nie jestem pewny gdzie on jest.
/Będę cię informował.|/Dzięki, Sandy. Mówił Baird.
/Witam. Andy z wiadomością dla Sandry.|/Podobał mi się ten wieczór.
/Może możemy to powtórzyć?|/Będę w mieście...
/Cześć, tu Jane.|
/Musimy obgadać strategię|/na czwartkowe zawody tenisowe.
Cholera...|/Zadzwoń do mnie.
/Sandy, to ja. Baird.|/Będzie na czas.
/Przylatuje do Springs.
/To tyle. Na razie.
Cholera, spadaj...
Przepraszam.|Naprawdę przepraszam...
Naprawdę mi przykro.|Nic nie mogłam poradzić.
- To przez pracę, rozumiesz?|- To finały, Sandy!
- Przepraszam, jasne?|- Mogłaś po prostu powiedzieć "nie".
Nigdy nie słyszałaś tego słowa?
Jest:
{y:i}Sandy, to ja. Baird.
{y:i}Nie jestem pewny gdzie on jest.|{y:i}Będę cię informował.
{y:i}Dzięki, Sandy. Mówił Baird.
{y:i}Witam. Eddie z wiadomością dla Sandry.
{y:i}Podobał mi się ten wieczór.|{y:i}Było świetnie.
{y:i}Czy możemy to powtórzyć?
{y:i}Będę w mieście 9-tego,|{y:i}a potem 15-go i 17-go.
{y:i}Oddzwoń. Cześć.
{y:i}Cześć, tu Jane.|{y:i}Jest 2-ga popołudniu.
{y:i}Musimy obgadać strategię na czwartkowe|{y:i}zawody tenisowe. Zadzwoń do mnie.
{y:i}Sandy, to ja. Baird.|{y:i}Będzie na czas.
{y:i}Przylatuje do Alice Springs,|{y:i}ale spotkacie się w Hedland.
{y:i}To tyle. Na razie.
{y:i}Sandy, oczywiście nie przyszłaś do biura.
{y:i}Domyślam się, że nie będziesz grać w tenisa,|{y:i}skoro jedziesz do Pilbara.
Cholera, szlag by to...
Przepraszam.|Naprawdę przepraszam.
Naprawdę mi przykro.|Nic nie mogłam poradzić. To przez pracę.
- To finały, Sandy!|- Przepraszam, w porządku?
Mogłaś po prostu powiedzieć "nie".|Nigdy nie słyszałaś tego słowa?
Było:
Jane...|Jane, daj spokój.
Będą kolejne finały.|Powiedz mi coś o Japończykach...
Jest:
Jane... Jane, daj spokój.|Będą kolejne finały.
Powiedz mi coś o Japończykach.
Było:
Jasne. Zrób sobie.
Jest:
Tak. Jasne. Zrób sobie.
Było:
Co to, nie może wziąć taksówki?
Mogłeś był powiedzieć mi wcześniej.
Jest:
Dobra, a nie może wziąć taksówki?
Mogłeś powiedzieć mi wcześniej.
Było:
- Hai.|- Witam. Dzięki Bogu.
Jest:
Witam. Dzięki Bogu.
Było:
Zgadza się.
Jestem Sandy Edwards z "Edwards & Baird".|Miło pana poznać.
- To pański bagaż?|- Hai.
Jest:
No więc. Jestem Sandy Edwards|z "Edwards & Baird".
Miło pana poznać.
To pański bagaż?
Było:
No dobra...
Jest:
No dobra.
Było:
Hai.
Tak, mnie tak samo.
Może się nie wykończymy w tym upale,|zanim ta głupia rzecz zadziała.
Jest:
Tak, mnie również.
Może się nie wykończymy w tym upale,|jeśli ta głupia rzecz zadziała.
Było:
Ach, pan Tachibana.
To zaszczyt,
że przyjechał pan tu z Japonii,
uczyniwszy taki wielki wysiłek.
Jak pan wie, firma pańskiego ojca
jest bezcennym udziałowcem
w naszym joint venture.
Jednakże tym razem,
powiedziano mi, że nie ma celu biznesowego.
Tak, całkowicie prywatny.
Dzięki Bogu. Jestem pewien,|że zobaczy pan mnóstwo interesujących rzeczy.
Wykorzystujemy tu odsysaną wodę.|Staramy się niczego nie marnować.
To odsysana woda.|Z wyschniętej rzeki.
Wyschnięta rzeka.|Nie płynie przez większą część roku.
Ale zawsze płynie pod powierzchnią ziemi.
Możemy załadować do 10 tysięcy ton na godzinę.
To daje 70 mln ton rocznie.
Halo?
Nie, jeszcze nie.
Zadzwonię później.
Tak. Tak.|Na razie.
W ostatnim roku dostarczyliśmy ponad 68 mln ton.
Co chce pan robić jutro?|Jedzie pan do kopalni?
Jest:
{y:i}Znalazłam małego szczeniaka|{y:i}i chciałabym go oddać...
{y:i}Gwiazdy wczoraj|{y:i}gwiazdy dziś...
Pan Tachibana.
To zaszczyt...|...że przyjechał pan tu z Japonii...
...uczyniwszy tak wielki wysiłek.
Jak pan wie, przedsiębiorstwo pańskiego...
...ojca jest bezcennym udziałowcem...
naszej firmy.
Jakkolwiek, powiedziano mi...
...że tym razem pańska wizyta|nie ma celu biznesowego.
- Tak. Prywatny. Całkowicie.|- Dzięki Bogu.
Jestem pewien,|że zobaczy pan mnóstwo interesujących rzeczy.
Przetwarzamy ponownie całą wodę z tej instalacji.|Staramy się niczego nie marnować.
To woda z odwiertu w De Grey River.
De Grey River nie płynie przez|większą część roku...
...ale zawsze płynie pod powierzchnią ziemi.
Możemy załadować do 10 tysięcy ton|na godzinę.
Wydobywamy 70 milionów ton rocznie.
Prawie 900 milionów|przez ostatnie 30 lat.
Pańskie firma posiada|8 procent całego przedsięwzięcia.
Baird. Nie, jeszcze nie!
- Połowa wszystkiego co opuszcza port.|- Zadzwonię później.
- Zgadza się Tom?|- Tak. Tak. Na razie.
Możemy obsługiwać jednocześnie|dwadzieścia statków...
...o wyporności dochodzącej do 260,000 ton.
Czas rozładunku i ponownego załadunku|masowca wynosi 65 godzin.
Średni czas załadunku jednego statku to 25 godzin.
W zeszłym roku dostarczyliśmy ponad 68 milionów ton.
Co chce pan robić jutro?|Jedziecie do kopalni?
Było:
Sandy jest jak Kassandra.
Do największej kopalni na świecie.
Jestem pewien,|że panna Edwards świetnie to zorganizuje.
Z całą pewnością dołożę wszelkich starań.
No to załatwione.
- Ciekawe po co on tu naprawdę jest?|- Przestań, próbuję się stąd szybko zmyć.
- Ty mi to powiedz.|- Nie mam pojęcia.
Jest:
Sandy jest jak Kasandra.
Do największej odkrywkowej kopalni|rudy żelaza na świecie.
Jestem pewien,|że panna Edwards świetnie to...
...zorganizuje, panie Tachibana.
Z całą pewnością dołożę wszelkich starań,|panie Tabachana.
Dalej kolego.|Pokaż nam jak to się robi.
- Nie!|- No dalej, wstawaj, wstawaj.
- Dalej. Zaśpiewaj nam.|- Jazda.
- Ciekawe po co on tu naprawdę jest?|- Zastrzel mnie jeśli wiem.
Próbuję wcisnąć mu nasze oprogramowanie.
Ty mi to powiedz.
Nie mam pojęcia.
Było:
Hai.
Nie...
Chodź.
No chodź.
Jest:
"Od wąwozu do wąwozu."
Ej, gwiazdorze... kolego!
Nie!
Chodź. No chodź!
Było:
Trzymaj się.
Jest:
Tak.
Dobra. Trzymaj się.
Było:
Czy próbuję? Jasne, że tak.|Wczoraj miałam z nim przejścia.
Zabrali go na karaoke i wypił mnóstwo sake.
Jest:
Wejdź do środka.
Baird.
Jasne, że tak. Właśnie wróciłam,|więc nie opowiadaj mi pierdół.
Musiałam słuchać cholernego karaoke|i pić sake całą noc.
Było:
Tak, nawet nie mam ochoty o tym mówić.|Wlepią ci karę czy jak?
I powiedział,|że chce się nam bliżej przyjrzeć?
Co to znaczy "nie dosłownie"?
Posłuchaj, jak chcesz to zobaczyć,|to do cholery sam się pokaż, jasne?
Tak, oczywiście. Tak zrobię.
Jest:
Nudny jak flaki z olejem.
Jak mam mu coś wcisnąć|skoro nie chce o tym gadać.
Dzwonił do ciebie?
I powiedział, że chce|obejrzeć program?
Co to znaczy "niezupełnie"?
Posłuchaj, jak chcesz, żeby przyszedł i pooglądał,|to przyjedź i sam mu pokaż, jasne?
Tak, oczywiście. Tak, zrobię.
Było:
Jest bardzo głośna i energiczna.
Bardzo zawzięta.
Jest:
Jest bardzo hałaśliwa i energiczna...
...bardzo zawzięta.
Było:
Nie ma po drodze miasta.|Po prostu 5 godzin jazdy.
- Potrzebujesz się zatrzymać?|- Zatrzymać się - po co?
Jest:
Nie ma żadnego miasta między Hedland|a Newman.
5 godzin jazdy.|Nic poza tym.
- Potrzebujesz się zatrzymać?|- Zatrzymać się? Po co?
Było:
Witamy w Nimen panie Tachibana.
Chciałby pan zjeść lunch,|czy najpierw do kopalni?
Oryginalne wzgórze miało|195 m ponad poziomem równiny.
Jest:
- Nie za gorąco ci?|- Tak.
Witamy w Newman|panie Tachibana.
Chciałby pan coś zjeść,|czy najpierw do kopalni?
Oryginalne wzgórze wznosiło się|195 m ponad poziomem równiny.
Było:
Zostawiamy kask tutaj, panie Tachibana.
Zaraz przychodzicie?|Potrzebujecie kuponów?
Jest:
Kask zostawiamy tutaj,|panie Tachibana.
Przyjdziecie zaraz?|Macie kupony?
Było:
- Mogę go dać później, jak Blake wróci?|- Nie, nie może pani.
Jest:
Mogę go dać później,|jak Jim wróci?
Nie, nie może pani.
Było:
- Przecież przyniosę go za pięć minut...|- Wstrzymuje pani kolejkę.
Proszę stanąć tam.
- Proszę wziąć mój.|- Nie jest czerwony.
No dalej, rusz się.
Jest:
Przecież przyniosę go za pięć minut!
Wstrzymuje pani kolejkę.
Przynieście pałeczki.
Proszę tam stanąć.
Proszę wziąć mój.
Nie jest czerwony!
No dalej, rusz się!
Było:
Dwa placki z warzywami.
Mam ci przynieść coś innego?|Jakąś zupę albo sałatkę?
Jest:
Dwa razy pieczeń wołowa z warzywami.
Mam ci przynieść coś innego?
Jakąś zupę albo sałatkę?
Było:
To jest na później.|Proszę potrzymać. 68 %.
- Ten program jest gówniany|- Wszyscy to mówią.
Nie masz pojęcia, co tam jest.|Dopóki się nie dotkniesz.
Błąd ludzki.
- A ty jesteś cholernie nieomylna?|- Prawie.
Jest:
Właśnie tego poszukujemy.|Proszę potrzymać - 68%.
Ten program jest gówniany.|Powinieneś nas stad zabrać.
Wszyscy tak mówią.
Nie masz pojęcia, co tam się kryje.|Dopóki nie sprawdzisz.
Ludzki błąd.
A ty jesteś nieomylna?
Prawie.
Było:
- Jutro pojadę tam.|- Słucham?
- Jutro pojadę tam.|- Dokąd?
Dotąd, skąd jest ten kawałek ściany.
To trochę skomplikowane.
Nie możemy tego zrobić.
To jest możliwe.
O tak, tylko to cholernie długa droga.
Mogę to zorganizować,|ale wy prawdopodobnie...
Tak, możesz to zorganizować.|Dziękuję.
Jest:
- Jutro tam pojadę.|- Słucham?
- Jutro tam pojadę.|- Dokąd?
Tam, skąd pochodzi|ten kawałek rudy.
To może być trudne, kolego.
- Nie damy rady.|- Czy to wykonalne?
Cóż, tak...|ale to cholernie długa droga.
- Mogę to zorganizować, ale wy...|Tak, możesz to zorganizować. Dziękuję.
Było:
Ja się tam nie wybieram.|Zapomnij o tym.
Na pustyni ciągle jest mnóstwo szczątków.
W Australii macie mnóstwo przestrzeni.|Żadnych ludzi.
W Japonii mamy wielu ludzi i żadnej przestrzeni.
Tak.|Jedziemy?
Tu nie ma nic.
Jest:
Ja tam nie jadę.|Zapomnij.
Tam jest tylko pył i pustynia.
W Australii...
...macie mnóstwo przestrzeni,|żadnych ludzi.
W Japonii...
...mamy mnóstwo ludzi|ale brakuje przestrzeni.
Tak.
Możemy jechać?
Tu nic nie ma.
Było:
Gdzie dalej?
Tam.
Jest:
- Gdzie dalej?|- Tam.
Było:
Tak, jedziemy tam.
Jest:
Tak. Jedziemy tam.
Było:
Ty wysiadaj!|Ja pojadę!
W promieniu mil nie ma tu nikogo.|Tylko ty i ja, jasne?
Jest:
Ty wysiadaj! Ja pojadę!
Nie ma tu nikogo w promieniu|wielu mil. Tylko ty i ja.
Jasne?
Było:
Zawracamy teraz?
Jest:
Zawrócić teraz?|Możemy zawrócić teraz?
Było:
Bo jak się zatrzymasz, żeby zawrócić,|to już nie ruszysz.
No to mamy...
Nie ma do czego założyć wyciągarki.
Cholera jasna!|O niczym nie masz pojęcia?
Jest:
Myślisz, że mogę się tak po prostu|zatrzymać i nawrócić?
Jeśli się zatrzymasz, to już nie ruszysz.|Przesuń swój aparat.
Cholera.
No, rusz się.
Ale kanał.
Wspaniale.
Nie ma do czego zaczepić wyciągarki.
Kurwa.
Cholera jasna!
Czy ty o niczym nie masz pojęcia?
Było:
wysiadaj stąd i zacznij kopać.
Naprawdę mi przykro, że nie jestem zbyt uprzejma,|ale mówię poważnie!
Tak... Zawsze mówi bardzo głośno.
Jest:
...wysiadaj stąd i zacznij kopać.
Naprawdę mi przykro, że nie jestem|zbyt uprzejma, ale mówię poważnie!
Tak... zawsze mówi bardzo głośno.
Było:
POZA ZASIĘGIEM SIECI.
Jest:
{y:i}Nie mogę odnaleźć sieci.
Było:
Czy nie sądzisz, że trzeba porozmawiać,|jak się stąd wydostaniemy?
W porządku?|Teraz!
Zaczekaj, zaczekaj!
Ruszę, jak będziesz gotowy.|Jesteś gotów?
- Gotowy?|- OK.
Raz, dwa, trzy - jazda!
Ruszaj!
Daj sobie spokój!|Daj spokój!
Musimy zrobić wyciągarkę.
Co za głupi gówniany kawałek!
Jest:
Czy nie sądzisz, że trzeba porozmawiać,|jak się stąd wydostać?
W porządku?
Teraz!
Zaczekaj, zaczekaj!|Ruszę, jak będziesz gotowy.
- Jesteś gotów?|- Już, już.
- Gotowy?|- Tak.
Raz, dwa, trzy - jazda! Ruszaj!
Daj spokój!|Daj spokój!
Musimy zrobić zaczep dla wyciągarki.
Pieprzony elektryczny złom!
Było:
Ty ruszaj mocniej.|Większe przyspieszenie.
Panie Tachibana, to się nie uda.|To na nic.
Wyciągarka się spaliła.
Żeby się powiodło, potrzebujemy pomocy.
Jest:
Ty ruszaj mocniej.|Więcej przyśpieszenia.
Obawiam się, że to się nie uda.|Zakopał się!
To na nic.|Wyciągarka się spaliła.
Nie wygrzebiemy się stąd.|Potrzebujemy pomocy.
Było:
Hiromitsu...
Jest:
Hiromitsu.
Było:
Ludzie umierają w tym kraju.
Często.
Jest:
Ludzie umierają w tym kraju.|Często.
Było:
Możesz umrzeć z odwodnienia,|z przegrzania i to w każdej chwili.
Jest:
Możesz umrzeć z odwodnienia,|albo z przegrzania i to w każdej chwili.
Było:
Czy mogę zadzwonić i powiedzieć komuś,|gdzie jesteśmy?
Nie ma sprawy.|Ja to naprawiam.
Nie powiem, że tu utknęliśmy, dobrze?
Powiem tylko gdzie jesteśmy. I tyle.|Nic o tym, że utknęliśmy.
Jest:
Czy mogę zadzwonić i powiedzieć|komuś, gdzie jesteśmy?
- Nie ma sprawy. Ja to naprawiam.|- Nie powiem, że tu utknęliśmy, dobrze?
Powiem tylko gdzie jesteśmy...
...i tyle.|Nie wspomnę o tym, że utknęliśmy.
Było:
Hiromitsu?
Proszę.
Nie. Nie działa.
Wygląda, jakby działał.
Jest:
Hiromitsu, proszę.
Nie. Nie działa.|Nie potrafię go uruchomić.
Było:
- Jakiś problem.|- Co za problem?
Jest:
- Jakiś problem.|- Jaki problem?
Było:
Żadnego rozmawiania.
Ja pójdę z powrotem.|Znajdę kogoś. Ile jechaliśmy?
Hiromitsu, na pustyni jest jedna zasada.|Nie oddalać się od pojazdu.
- Jak daleko jechaliśmy?|- Z 15 kilometrów.
Tyle mogę pójść.|Nie ma sprawy.
- Na miłość boską! Zaczekaj.|- Co?
Przetrwanie w Australii.|Nie oddalać się od pojazdu.
Wiesz co jeszcze?|Zrobi się zimno. Naprawdę zimno.
W nocy minus 5 stopni.
Wstawaj!
Skacz!
Jest:
Nie działa.
Pójdę z powrotem i znajdę kogoś.|Ile jechaliśmy?
Nie. Na pustyni jest jedna zasada:
- Nie oddalać się od pojazdu.|- Jak daleko jechaliśmy?
Nie wiem, z 50 kilometrów.
- Dwanaście godzin marszu. Nie ma sprawy.|- Na miłość boską!
- Zaczekaj.|- Co?
"Przetrwanie w Australii.|Nie oddalaj się od pojazdu."
Wiesz co jeszcze?|Zrobi się zimno.
Bardzo zimno.
"W nocy minus 5 stopni."
Wstawaj.
Skacz.
Tak.
Było:
- Załóż na siebie koszulę.|- Hai.
Jest:
Załóż na siebie koszulę.
Było:
Udało się!|Wsiadaj! Szybko wsiadaj!
- Z powrotem na szlaku...|- Z powrotem na szlaku...
- Z powrotem na szlaku.|- Wprost nie mogę się doczekać, żeby wyjechać na szlak.
Jeszcze?|Raz, dwa, trzy...
- Chciałam cię zabić!|- Hai.
- Gołymi rękami.|- Hai.
Co to jest to "hai"?|Co to znaczy?
- To znaczy "tak".|- Tak?
Ale nie takie, jak po angielsku.
To znaczy:|słucham, mów dalej, tak.
Hai - znaczy "co".|Hai - znaczy "nie wiem, tylko tak myślę".
A czasami znaczy "nie".
Ale nikt nie mówi "nie".
- Tylko "hai", które znaczy "tak".|- Nawet, jeśli ma na myśli "nie".
Hai.
W deserze myliłem się.
To bardzo źle robić tak dużo błędów.
Więc muszę je sam naprawić.
Jest:
Tak! Tak!
- Udało się!|- Udało się!
Wsiadaj! Szybko!|Wsiadaj!
Tak!
Z powrotem na szlaku
Z powrotem na szlaku
Z powrotem na szlaku
Wprost nie mogę się doczekać,|żeby znów wyjechać na szlak.
Wprost nie mogę się doczekać,|żeby znów wyjechać na szlak.
Najbardziej lubię śpiewać z przyjaciółmi
Z przyyyjaciółmi
i wprost nie mogę się doczekać,|żeby znów wyjechać na szlak.
Chciałam cię zabić...
...gdy się zakopaliśmy.
Gołymi rękami.
Co to jest to "hai"?
Tak, "hai."|Co to znaczy?
- To znaczy "tak".|- "Tak"?
Ale nie takie, jak w angielskim.
To znaczy:|"Słucham.
Mów dalej. Tak."
Hai - znaczy "co".
Hai - znaczy "nie wiem".
Może oznaczać, że o czymś myślisz.|A czasami...
...znaczy "nie".|Ale nikt nie mówi "nie".
Tylko "hai", które znaczy "tak".
Nawet, jeśli ma na myśli "nie".
Na deserze...
...myliłem się.
To bardzo źle popełniać|tak dużo błędów.
Więc muszę je naprawić.
Było:
- I to dlatego nie mogłeś zadzwonić?|- Tak...
A potem przeczytałem książkę,|zacząłem rozumieć.
A potem jestem opętany,|jak człowiek, co ma siłę wielu.
Jest:
I to dlatego nie mogłeś zadzwonić?
Tak.
A potem przeczytałem książkę.
Zacząłem rozumieć.
A potem jestem opętany...
...jak człowiek,|co ma siłę wielu.
Było:
- A ty... ty nawet nie chcesz ze mną rozmawiać.|- Nie. Ja chcę cię zabić.
Jest:
A ty.
Ty nawet nie chcesz|ze mną rozmawiać.
Och, nie. Mam ochotę cię zabić.
Było:
- No dobrze, może...|- Tak, umierasz.
- W deserze.|- Hai.
Pustynia. To pustynia.|Nie deser.|/desert - pustynia; dessert - deser
Deser to coś, co jesz po obiedzie.|Jest słodki. To deser.
Ale pustynia... to pustynia.|Inaczej akcentujesz.
Tak. Właśnie tak.
Po co ja się tu uczę angielskiego?
Jest:
- No doba, może...|- Tak, umierasz. W deserze.
Pustynia.
Wymawia się pustynia. Nie deser.|{y:i}desert - pustynia; dessert - deser
Deser to coś, co jesz|po obiedzie. Jest słodki.
To właśnie deser.|A pustynia... to pustynia.
Pustynia.
Deser.
- Nie. Pustynia. Pustynia. Pustynia.|- Deser.
Pustynia.
- Pustynia.|- Tak. Właśnie tak.
- Pustynia.|- Pustynia.
Dlaczego ja się tu uczę angielskiego?
Było:
Dziękuję, za uczenie mnie lepszego angielskiego.
Teraz przekrój.
Jest:
Dziękuję, że uczysz mnie lepszego angielskiego.
Żaden problem.
Teraz przekrój. Śmiało.
Było:
Bekon. Jajko. Kiełbasa.|Jak na to mówicie?
- Pieczona fasola.|- Bardzo ładnie.
Jest:
Bekon. Jajko. Kiełbasa.
Jak na to mówicie?
Pieczona fasola.
Bardzo ładnie.
Było:
- Mogę tylko wejść po resztę swoich ubrań?|- Tak, tak.
Jest:
Przepraszam.
Mogę wejść po resztę moich ubrań?
Tak, tak.
Było:
Pokaż mi.
Jest:
- Mundabullangana.|- Pokaż mi.
Było:
Munda bu... Jak to się wymawia?
A niech to szlag...
Ile tam jeszcze tego jest, co?
To był plan z mapą.|Więcej żadnych map.
Historyczne miasto.
Jest:
Mundabu... Jak to wymawiasz?
- Mundabullangana.|- Mundabullanganda.
- Nie, "gana."|- Mundabullangana.
Gana. Mulla... Nie. Mundabullangana.|Niech to szlag.
Będę musiała dzwonić do domu.
Teraz jeździmy bez mapy.|Więcej żadnych map.
"Historyczne miasto. Największy port|na północnym zachodzie."
Było:
W czasie wojny myśleliśmy,|że przyjdziecie tu za nami.
Założę się,|że ukrywaliście się za wzgórzami.
Planowano ewakuację.|Ludzie przywiązywali sobie noże do kijów.
Jest:
W czasie wojny myśleliśmy,|że będziecie nas gonić.
Mieliśmy oddziały ukryte|na tych wzgórzach.
Planowano ewakuację.
Ludzie przywiązywali sobie|noże do kijów od miotły.
Było:
Teraz też jesteście wszędzie.
Nie do pomyślenia,|żeby kupić coś nie wyprodukowanego w Japonii.
Jak żona jedzie na zakupy,|wszystko jest Made in Japan.
Kładzie to z powrotem na półkę,|nie kupiłaby tego.
Jest:
Teraz macie swoje miejsce.
Wtedy nikt nie kupiłby|czegoś zrobionego w Japonii.
Jak żona jedzie na zakupy, to zawsze ogląda|metki. Jeśli jest napisane "made in Japan"...
...odkłada to z powrotem na półkę,|nie kupuje.
Wciąż ma awersję.|Tak myślę.
Było:
Zabawne - samo życie.
Jest:
Dziwne to życie, prawda?
Razem 90$, dzięki.
Było:
Mam żonę.
Yukiko.
Jest:
Dziękuję.
Mam żonę, Yukiko.
Było:
Chłopca Tuichi.|I dziewczynkę Lika.
Jest:
Chłopca Ryuchi|i córeczkę Likę.
Było:
...wtedy nie takie prawdziwe.
Jest:
...wtedy nie jest takie prawdziwe.
Było:
- Żadnych zdjęć?|- Żadnych zdjęć.
Jest:
Żadnych zdjęć?
Żadnych zdjęć.
Było:
Zanim przyjechałem do Australii...
Jest:
Piękna.
Zanim...
...przyjechałem do Australii...
Było:
Mam... uciążliwe zobowiązania.
Ale... muszę przez to przejść.
Jest:
Mam...
uciążliwe zobowiązania.
Ale...
...muszę przez to przebrnąć.
Było:
Pokazałaś mi
coś pięknego.
Jest:
Pokazałaś mi...
...coś pięknego.
Było:
Gotowy?
Ostatni przegrywa!
Nie, nie! Nie!
Hiro!
Jest:
Gotowy?|Ostatni przegrywa!
Jest cudownie!
Nie, nie, nie! Nie!
Było:
O Boże!
Jest:
Hiro?
O Boże! Nie!
Było:
O nie!
Jest:
O Boże!
O kurcze.
Mój Boże.
Hiromitsu.
O nie! Hiromitsu!
Było:
Hiromitsu!!!
Jest:
O Boże!
O Boże. Przepraszam.
Nie, nie, nie.
O Boże!
O mój Boże!
Hiro.
O rany.
O mój Boże.
Nie!
Było:
- Przepraszam!|- Proszę poczekać, jasne?
Jest:
- Przepraszam!|- Proszę poczekać.
Było:
- Macie tu niedaleko szpital?|- Tak. Ale jest zamknięty.
Będzie z jakieś trzy lata.|Rząd powiedział, że nie ma pieniędzy.
- Co robicie ze zwłokami?|- Jadą do miasta.
Ten cały Jimmy Smithers ma specjalną lodówkę,|jeśli chciałaby jej pani użyć...
- To tędy?|- Tak, wzdłuż drogi.
Jimmy Smithers.
Przepraszam.|Czy pan Jimmy Smithers?
Jest:
- Macie tu szpital?|- Tak. Ale jest zamknięty.
Będzie z jakieś trzy lata.
Rząd powiedział, że nie ma pieniędzy.
A przedsiębiorca pogrzebowy?
Aż tak źle się pani czuje?
Tam mieszka Jimmy Smithers.|Przy drodze.
Ma za domem specjalną lodówkę,|jeśli chciałaby pani z niej skorzystać...
- To tędy?|- Tak, wzdłuż drogi, za pubem.
- Jak daleko stąd?|- Około 200 metrów.
Przepraszam.
Czy pan...?
Jimmy Smithers?
Było:
Co trzeba zrobić...|jeśli ma się kogoś nieżywego?
Jest:
Co należy zrobić...
...jeśli ma się kogoś nieżywego?
Było:
To zależy. Nie jest zmarły,|dopóki doktor tego nie poświadczy.
Czy doktor jest tutaj czy...?
Nie, przywozimy go samolotem.|Wkładamy ciało do lodówki, zanim tu nie doleci.
Jest:
No cóż, to zależy.
Formalnie rzecz biorąc nie jest martwy,|dopóki doktor tego nie poświadczy.
Czy doktor jest tutaj, czy...?
Nie, przywozimy go samolotem.
Wkładamy ciało do lodówki,|zanim tu nie doleci.
Było:
W każdym razie był...
Jest:
W każdym razie był.
Było:
Dobrze ubrany, jak na taki kraj.
Sandy.
To James. Jest prawnikiem.|Będzie przesłuchanie, zanim wydadzą orzeczenie.
Orzeczenie o śmierci.
- To lekarz.|- Dzień dobry.
Jest szybszy niż cholerni Latający Lekarze.|Nie mogłem ich wcale zmobilizować.
Jest:
Dobrze ubrany,|jak na taki kraj.
Sandy, to jest James. Prawnik.|Będzie dochodzenie.
A to Tony, wyda orzeczenie.|Orzeczenie o śmierci.
- Jest lekarzem.|- Dzień dobry.
Jest szybszy niż cholerni Latający Lekarze.|Nie mogłem ich zmobilizować.
Było:
Konsulat jest zamknięty,|więc nic dzisiaj nie załatwimy.
Gdzieś tam w Japonii ma żonę.
Jest:
Konsulat jest zamknięty,|więc nic dzisiaj nie załatwimy z tym...
Z nim. Dzwoniłem do Japonii|Jego żona jest w drodze.
Było:
Wszystko w porządku?|Z tobą?
Chryste, czyż to nie straszne?
Jestem Bill Baird, jestem drugim|z dyrektorów firmy, do której przyjechał.
To jest Tom Goodman.|Przyjechał z...
To był jej pomysł.|Wywołała mnie przez CB.
Bardzo dziękuję.
Sandy, gdzie on jest?|Mam w samolocie trochę opakowań z lodem.
- Tony, dobrze byłoby go zobaczyć.|- To nie jest zły pomysł.
Chcę omówić z tobą parę rzeczy, Sandy.
Jest:
Wszystko w porządku?|Dobrze się czujesz?
Chryste, przerażająca historia.
Nie zauważył korzeni|i nie usłyszał krzyku, to...
Przepraszam, nie przedstawiłem się.|Jestem Bill Baird.
Jestem jednym z dyrektorów firmy,|do której przyjechał.
To jest Tom Goodwin.|Przyjechał z...
- Gdzie to było?|- Godzinę drogi od autostrady.
- Żona wywołała mnie przez CB.|- Dziękuję.
Żaden problem.
Sandy, gdzie on jest?
Mam w samolocie trochę|opakowań z lodem...
...w helikopterze, nieważne.|Trzeba zapobiec rozkładowi zwłok.
- Tony, dobrze byłoby na niego zerknąć.|- Niezły pomysł.
Chcę omówić z tobą parę spraw, Sandy.
Było:
To dobry pomysł.|Pójdę z tobą, Tony.
- Dzień dobry. Jimmy Smithers.|- Dzień dobry. Bill Baird.
Przepraszam za tę sekretarkę...
Jest:
Tak, to dobry pomysł.|Pójdę z tobą.
- Dzień dobry kolego. Jimmy Smithers.|- Dzień dobry. Bill Baird.
Przepraszam za tą sekretarkę.
Było:
Nie, zjem później...
Jest:
Nie. Zjem później.
Było:
Co?
Masz adres?|Biedna kobieta, pewnie jest załamana.
Jest:
- Co?|- Masz adres?
Biedna kobieta, pewnie jest załamana.
Było:
Czemu nie?
Nie możesz wysłać kondolencji nieznajomej.
Nie znasz jej.|Nie znasz tej kultury.
Nie wiesz nic o niej, ani o tym małżeństwie.|Nic!
Jest:
Dlaczego?
Nie możesz wysłać kondolencji|kompletnie nieznanej osobie.
Nie znasz jej.|Nie znasz tamtejszych zwyczajów.
Nic nie wiesz o niej,|ani o tym małżeństwie. Nic!
Było:
Byłam żoną, jestem kobietą.|Na całym świecie jest tak samo!
Co za brednie, mamo!
Jest:
- Boże, litości!|- Byłam żoną i wdową.
- Na całym świecie jest tak samo!|- Co za brednie, mamo!
Było:
Tak...
- Co robisz?|- Przetwarzam jakieś zamówienie.
Jest:
Tak.
Co robisz?
Kompletuję rzeczy do wysłania.
Było:
Próbuję poradzić sobie z tym,|co trzeba zrobić.
Z czym?
Z rzeczami po Hiromitsu,|trochę trzeba pozałatwiać.
43 dolary za pralnię.
Przesyłka ekspresowa - 73,50.|Kim jest ten pan Anderson?
Dlaczego chce znać|dokładne miejsce wydarzenia?
Wydarzenia?|Tak się na to mówi?
Pralnia, to jego rzeczy.|Nie mogliśmy ich tak odesłać.
To znaczy jak?|Czemu nie?
Całe były pokryte pyłem.|To krępowałoby jego żonę, japońskie...
Co japońskie?!
Musimy wysłać jego rzeczy osobiste żonie,|więc stąd ten kurier...
On już wysłał swoje rzeczy.|Myślałam, że już tu są.
Tak, są tu.|Więc musimy coś z nimi zrobić.
Nie możemy tak siedzieć i...
To musi być zrobione.
Dlaczego nikt mi nic nie powiedział?!
Wiesz, ja też tam byłam.
Byłam tak, kiedy to się stało.|Mnie też się to przytrafiło.
Sandy, przykro mi.|Tak mi przykro.
Myślałem,|że będziesz wolała się tym nie zajmować.
Czy uważacie,|że nie mam nic do powiedzenia?
Wydarzenie!|Tak to nazwali...
Wydarzenie.
Chociaż zdjęcia.|Moglibyście je odzyskać. Chociaż to.
Dlaczego miałbym dostać zdjęcia, Sandy?
A dlaczego nie?!
To rolki niewywołanych filmów.
Ona może ich nawet nie oddać do wywołania!
Z pewnością nie dba o kilka fotek|z ostatnich dni życia męża!
Chryste!
Jest:
Próbuję pozbierać rzeczy|które mamy wysłać.
Jakie rzeczy?
Po Hiromitsu.
Jest parę spraw, które|trzeba załatwić.
143 dolary za pralnię.
"Przesyłka ekspresowa - 79,15$."|Kto to jest pan Anderson?
Dlaczego chce znać|"dokładne miejsce zdarzenia"?
Zdarzenie?|Tak to nazywają?
Jego rzeczy zabrali ludzie z pralni.|Nie mogliśmy odesłać ich w takim stanie.
To znaczy w jakim?
Dlaczego nie?
Były całe w czerwonym pyle.
Bardzo brudne i pogniecione. Jego żona|i rodzina mogłyby dostać szału.
- Japońskie...|- Japońskie co?
Musimy wysłać jego rzeczy|osobiste żonie do hotelu.
- Więc stąd ten kurier...|- Już?
- Myślałam, że przyślą je tutaj.|- Tak, są tu.
Musimy coś z tym zrobić.|Nie możemy bezczynnie siedzieć.
- Więc stwierdziliśmy, że najlepiej będzie...|- Kto stwierdził?
Zakładam, że Baird.
- To trzeba załatwić. Nie wiedzieliśmy...|- Dlaczego nikt mi nic nie powiedział?
Ja też tam byłam.
Byłam tam, kiedy to się stało.|Mnie też to dotyczy.
Sandy, przykro mi. Tak mi przykro.|Myślałem, że nie będziesz chciała się tym nie zajmować.
Czy uważacie, że nie mam|nic do powiedzenia?
"Zdarzenie". Tak to nazwali.|Zdarzenie!
Chociaż zdjęcia. Moglibyście je|odzyskać. Chociaż to.
Dopiero co je wysłałem|i mam żądać ich zwrotu?
- A dlaczego nie?|- To rolki niewywołanego filmu.
Ona może ich nawet nie oddać|do wywołania.
Chyba ma prawo do kilku fotek...
...z ostatnich dni życia męża. Chryste!
Było:
Cokolwiek tam się stało...|Nikt nie chciałby przez to przechodzić.
Zrobiłaś dobrą robotę.|Poradziłaś sobie z tym.
Zrobiłaś wszystko, co musiałaś.
Jest:
Cokolwiek tam się stało...
Zresztą nie wiem. To było coś, przez co|nikt nie chciałby przechodzić.
Wiele osób...
Zrobiłaś dobrą robotę.
Poradziłaś sobie z tym.
Zrobiłaś wszystko, co|powinnaś była zrobić.
Było:
Weź parę dni wolnego.
Damy sobie tu radę.
Poradzę sobie z umowami,|nie ma sprawy.
Poradziłaś sobie.|Naprawdę dobrze sobie poradziłaś.
Wspaniała robota.
Nikt tu w to nie wątpi, szczerze.
Jest:
Weź parę dni wolnego|Damy sobie tu radę.
Poradzę sobie z umowami.|Nie ma sprawy.
Spisałaś się. Naprawdę dobrze|się spisałaś. Wspaniała robota.
Nikt w to nie wątpi, naprawdę.
Było:
Hiromitsu.|Jakie Chiny?
Nie, w porządku.|To moja pomyłka.
Więc Japończyk, którego macie...
Proszę posłuchać, mogę oddzwonić?
Tak, świetnie.|Mam numer.
Jest:
Kurwa. Kurwa. Kurwa.
Zgadza się. Więc białe dla Chińczyka?
Nie, nie, w porządku.|To ja się pomyliłem.
Więc dla Japończyka macie...?
Proszę posłuchać.|Mogę oddzwonić?
Tak, świetnie.|Dziękuję, mam numer.
Było:
Myślę, że mi to pomoże.
Sandy?|Idziemy.
Pani Tachibana, to Sandy Edwards.
Jest:
Myślę, że to pomoże.
Sandy, zawołam cię.
Pani Tachibana.
To Sandy Edwards.
To ona była przewodnikiem pani męża,|pokazywała mu okolicę...
...gdy umarł.
Podejdź Sandy.
Pani Tachibana, Sandy Edwards.
Sandy Edwards,|Pani Yukiko Tachibana.
Było:
Bardzo dziękuję.
Jest:
Było:
Co jest?
Dla Hiromitsu z miłością - Sandy.
- Proszę, czy może pan podpisać?|- Pewnie.
- Dzięki, jedzie do Tokio, tak?|- Do Kioto.
Tak, racja.|Przepraszam.
Przepraszam, ja tylko...
Jest:
Nie, dziękuję.
Pani Tachibana prosi, aby zaplombowano|teraz trumnę. Dziękuję.
Zajmiemy się wszystkim.|Jak państwo sobie życzą.
Baird.
Już nic.
Co? O co chodzi?
Nic. W porządku.
"Dla Hiromitsu z miłością - Sandy."
Proszę, czy może pan podpisać?
Pewnie.
Dzięki.
- To jedzie do Tokio, tak?|- Do Kioto.
Ah, racja. Przepraszam.
Przepraszam.
Ja tylko...
Było:
Tak mi przykro.|Powinnam była...
Powinnam była do tego nie dopuścić.
To była moja wina.
Jest:
Tak mi przykro.
Nie powinnam była...
Nie powinnam była do tego dopuścić.|To moja wina.
Było:
- To te twoje zdjęcia?|- Nie wiem.
Cieszę się, że to już koniec.|Wynośmy się stąd.
Wracaj, ja wezmę taksówkę.
Jest:
To te twoje zdjęcia?
Nie wiem.
Cieszę się, że to już koniec.
Wynośmy się stąd.
Wracaj sam, wezmę taksówkę.
Było:
Nie jestem pewna.
No nie wiem...|Chcę się pożegnać.
Tak...
Spotkamy się w biurze.
Tak, w biurze.
Jest:
Życie jest krótkie.
Nie wiem.
Chcę się pożegnać.
Tak.
Jasne.
- Spotkamy się w biurze.|- Tak, w biurze.
Dobra.
Było:
Jesteś pewna, że chcesz...
Jestem pewna...
Droga Sandy,
Kiedy będziesz czytała ten list,
będę w samolocie|w drodze do żony i dzieci.
Przepraszam,|że musisz czytać moje śmieszne pismo.
Mam nadzieję,|że masz się dobrze i jesteś szczęśliwa.
Jest:
Jesteś pewna, że chcesz...?
Jestem pewna.
Droga Sandy:
Kiedy będziesz czytała ten list...
...będę w samolocie|w drodze do żony i dzieci.
Przepraszam, że musisz czytać|moje śmieszne pismo.
Mam nadzieję, że masz się|dobrze i jesteś szczęśliwa.