o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
41414 (jako 'było') z ID:
84828 (jako 'jest').
Było:
Halo.
Witaj, kochanie.
Tata.
Jest jeszcze wcześnie.
Tak, wiem.
Chciałem ci tylko powiedzieć,|że wysłałem ci coś.
Mmm. Czy to ładnie pachnie?
Nie,
ale jest świecące.
Czy ma paragon?
Wysyłam to ze sklepu.
Dlaczego po prostu nie przyjdziesz?
Zjemy śniadanie, hmm?
To byłaby długa podróż.
Jest:
Słucham.
Witam, kochanie.
Tato.
Jest wcześnie.
Wiem o tym.
Chciałem tylko powiadomić cię,|że cos ci wysłałem.
Czy to miło pachnie?
Nie, ale się błyszczy.
Czy będzie miało paragon?
Wysłałem ci to ze sklepu.
Dlaczego nie wpadniesz?|Zjemy śniadanie?
Cóż, to byłaby długa podróż.
Było:
Za pozwoleniem twojego kuratora oczywiście.
Lubię tego faceta Stello,|wiesz o tym,
ale nie mamy tak naprawdę wiele wspólnego.
Mam nadzieję, że zapłaciłaś mojemu P.O.|za ostatnią wizytę.
W co się wpakowałeś tato?
Nie łam mi serca.
Powiedziałeś, że kończysz z tym.
To mój ostatni raz, przysięgam.
Czy jest tam Charlie?
Dzwonię z komórki kochanie.
Zadzwonię jutro z normalnej linii.
Kocham Cię.
Idź spać. Pa.
Ta... Tato?
Też Cię kocham.
Jest:
Oczywiście za zgodą swojego kuratora.
Lubię go, Stella, wiesz o tym,
ale nigdy nie byłem z nim związany.
Więc wydaje mi się,|że złożyłem mu ostatnią wizytę.
W co ty się wplatałeś, Tato?|Nie łam mi serca.
Mówiłeś, że z tym skończyłeś.
Po tym tak, przyrzekam ci.
- Czy jest tam Charlie?|- Dzwonię z komórki, kochanie.
Zadzwonię do ciebie jutro ze stacjonarnego.
Kocham cię.
Wracaj do spania.|Pa.
T... Tato?
Też cię kocham.
Było:
Miałeś zrobić zakupy dopiero po robocie.
Czuję się bardzo optymistycznie.
Jest:
Powinieneś robić zakupy po robocie.
Czuję, że wszystko pójdzie dobrze.
Było:
Jak ty się czujesz?
Świetnie.
Świetnie?
Wiesz co oznacza świetnie prawda?
Tak, niestety.
"Wkurzony."
- "Bez poczucia bezpieczeństwa."|- "Neurotyczny."
- i "emocjonalnie nastawiony."|- Dobrze.
Widzisz te kolumny za tobą?
Jest:
Jak się czujesz?
- Dobrze.|- Dobrze?
Wiesz co oznacza "dobrze",|nieprawdaż?
Niestety, tak.
"Bzikowanie."
- "Niepewność."|- "Przewrażliwienie."
- I "Emocje."|- Dobrze.
Widzisz, te kolumny za tobą?
Było:
Tam wieszano złodziei,
którzy czuli się "świetnie"
Więc... prowadź...
Po przetransportowaniu.
Mam nadzieję, że będę mógł to odpalić.
Czy śmieciarze już się odezwali?
Jest:
Tam kiedyś wieszali złodziei,|którzy czuli się "dobrze".
Więc... prowadź.
Wypal to po skoku.
Mam nadzieję, że będę miał|okazję ci odpalić.
Dalej nie ma wiadomości od śmieciarzy?
Było:
Jeśli się nie pokażą,
trzy miesiące przygotowań
i twój przyjazd tutaj pójdą na marne.
Podoba mi się to.
Przejąłeś lejce,|wszystkie zmartwienia.
A ja przyjechałem na gotowe.
Cieszę się, że|dobrze się bawisz, John.
Tylko pamiętaj, łódź policyjna
może się dostać z przystani|do nas w siedem minut.
To oznacza, że masz|cztery minuty na swoje czary.
Teraz mówisz mi, że dziesięć,
a mówiłeś, że będę miał pięć.
Jest:
Jeśli się nie pokażą,|trzy miesiące przygotowań...
i ściągam cię tu z emerytury|pójdą na marne.
To śmieszne.|Podoba mi się to.
Bierzesz na siebie wszystkie zmartwienia...
a mi zostawiasz najlepszą zabawę.
Cieszę się, że dobrze się bawisz, John.
Pamiętaj, że łódź policyjna|dotrze z bazy na pozycję w siedem minut.
To znaczy, że masz 4 minuty|na wykonanie roboty.
Mówiłeś, że w dziesięć i|że mam 5 minut.
Było:
Nie zadzieraj teraz ze mną, ok?
- Dokopię ci.|- Jesteś pewien?
Spróbuj szczęścia.
Jest:
Nie rób sobie ze mnie jaj, dobra?
- Skopię ci dupsko.|- Naprawdę?
No chodź, pokaż co potrafisz.|No dalej.
Co?
Było:
Dalej.
Chodźmy.
Co to jest?
Jest:
Idziemy.
Co tym razem?
Było:
Inżynier. Malarz.
Taa, fascynujące.
Hej, hej spójrz na to. Sprawdź to.
"Naucz się języka poezji,|sztuki, romansu, seksu."
Na szczęście mój przyjacielu,|ja nie potrzebuję przewodnika.
Możemy iść? Proszę?
Tak jest szefie.
Chodź tu,|przydaj się na coś
Odwiąż tę linę.
Dzisiaj.
Tak.
Ta, Gilligan.
Jeśli nie masz nic przeciwko.
- Wszystko gotowe?|- Tak.
Załatwiłem matrycę do śledzenia zarówno|współrzędnych kartezjańskich i trzech kątów odległości,
schodzimy z kursu, przyśpiesz i zawiń żeby|podano nam naszą dokładną pozycję.
Jesteśmy we Włoszech. Mów po angielsku.
Steve, jak to wygląda?
Papa zabrał łódź o|8:15, więc garaż jest pusty.
Matka wyszła z córką|o 8:30 do przedszkola, jak zwykle.
Więc przez następne 45 minut,
to miejsce jest nasze panowie.
Nadal ani słowa od śmieciarzy?
Hej, kto ci pomógł w Budapeszcie?
Będą tam.
Możesz zaufać tym kolesiom.
Steve, ile razy mam ci powtarzać?
Ufam każdemu...|... tylko nie ufam diabłu, który w nich drzemie.
Jesteśmy w środku.
Po prostu powiedz mi gdzie pomalować.
Twoi ludzie nadal nie są|na pozycjach?
Jest:
Inżynier... malarz.
Tak, fascynujące.
Spójrz.|Zobacz.
"Ucz się języka poezji, sztuki, romansu, seksu."
W odróżnieniu od ciebie, przyjacielu,|nie potrzebuję przewodnika.
Możemy już iść?|Proszę?
Dobrze.
Dalej, przydaj się do czegoś.
Odwiąż linę.
- Dzisiaj.|- Tak.
Tak, Gilligan.|Jeśli nie masz nic przeciwko.
- Jesteśmy gotowi?|- Tak, podłączyłem...
jednostkę poglądową,|żeby śledzić oba koordynaty Kartezjusza...
z trzech różnych widoków,
z góry, z boku i pod kątem żeby|uzyskać dokładną pozycję naszej dziecinki.
Jesteśmy we Włoszech.|Mów po angielsku.
Steve, jak stoimy?
Tatuś wziął łódź do pracy o 8:15,|więc garaż jest pusty.
Mamuśka z córką wyszła jak zawsze|o 8:30 do przedszkola.
Więc, przez następne 45 minut,|jesteśmy tutaj sami, panowie.
Nadal nie ma wiadomości od śmieciarzy?
Kto załatwił ci "beekeepers" w Budapeszcie?
Będą.|Możesz ufać tym kolesiom.
Steve, jak często mam ci to mówić?
Ufam każdemu...|tylko nie ufam temu diabłowi, który w nich tkwi.
Jesteśmy na miejscu.
Powiedz mi tylko gdzie mam malować.
Nadal nie ma twoich ludzi?
Było:
Więc nie wiesz tego,|Steve. Powinniśmy przerwać.
Przepraszam Cię John,|ale teraz chyba Charlie decyduje.
Nasze maleństwo będzie dziś wywiezione.
To jest nasza jedyna szansa.
Jest:
Nie wiesz tego, Steve.|Powinniśmy to odwołać.
Przepraszam, John, ale wydaje|mi się, że dzwoni Charlie's.
Nasze dzieci zostaną dzisiaj wieczorem zabrane.|To jest nasza jedyna szansa.
Było:
Nie przestawać?
To zależy od ciebie dzieciaku.
Do roboty.
Okay, Steve.
Od zachodniej ściany,|14 stóp, osiem cali.
Zrozumiałem.
Teraz odmierz|osiem stóp, pięć cali
od północnej ściany.
To jest północno-zachodni róg|naszego maleństwa.
Ok, zrozumiałem.
Jest dokładnie nad tobą.
Jest:
Kontynuujemy?
To zależy od ciebie, dzieciaku.
Ruszamy.
Dobra, Steve.
Od zachodniej ściany,|odmierz 14 stóp, osiem cali.
Mam.
Teraz odmierz osiem stóp,|pięć cali od północnej ściany.
To jest północno-zachodni narożnik|naszej dzieciny.
Mam.
Jest nad tobą.
Było:
Okay, Lewe ucho.|Jesteś na górze.
14 stóp i cztery cale|od tej ściany.
Jest:
Dobra, Lewe Ucho.|Do dzieła.
14 stóp, cztery cale od|zachodniej ściany.
Było:
Bene.
Śmieciarze|są na miejscu, John.
Mają sejf na łodzi!
Charlie, ktoś właśnie o tym powiadomił policję.|Ich łódź płynie w waszą stronę.
Siedem minut i odlicza.
Chodźmy.
Mamy cztery minuty|na załadowanie i ucieczkę. Zaczynamy.
Whoa! Whoa!
Chodźcie tu.
Jest:
Dobra.
Śmieciarze są na pozycji, John.
Mają sejf na łodzi.
W porządku, Charlie,|ktoś właśnie zadzwonił.
Policyjne łodzie namierzyły cię.
Odliczam siedem minut.|Ruszajmy.
Mamy 4 minuty na załadunek i ucieczkę.|Ruszajmy się.
Chłopcy, podejdźcie tu.
Było:
Za nas.
Chciałbym również wznieść|toast za Charliego
bo właśnie ukradliśmy|złoto warte $35 millionów
bez wyciągania broni
bo on zaplanował to perfekcyjnie.
Nikt inny|nie umiałby tego zrobić.
Nikt. Charlie!
- Charlie!
Jest:
Za nasz.
Chciałbym też wznieść|toast za Charliego...
ponieważ właśnie ukradliśmy złoto|warte 35 milionów dolarów...
bez użycia broni...
ponieważ on to perfekcyjnie|zaplanował.
Nikt by nie potrafił tego dokonać.|Nikt. Za Charliego!
Za Charliego.
Było:
No dobra panowie.
Lista zakupów.|Kto co kupuje?
Ze szczegółami.
Weźcie radę od starego faceta.
Nie roztwońcie tego.|Zainwestujcie.
Jest:
Dalej, panowie.
Lista zakupów. Kto co kupuje?|Nie szczędźcie szczegółów.
Dajcie spokój, chłopaki.
Weźcie lekcję od staruszka.
Nie wydajcie ich.|Zainwestujcie.
Było:
Dowiedzmy się najpierw jak się stąd wydostać,|ok?
Co zrobisz, Rob?
Sam nie wiem, jest wiele rzeczy,|które można kupić mając szmal.
A ja potrafię myśleć tylko|o nagich dziewczynach
w skórzanych fotelach.
Jest:
Najpierw lepiej wykombinujcie|jak się stąd wydostać, dobra?
Co ty zrobisz z kasą, Rob?
Nie wiem... jest wiele rzeczy,|które możesz kupić za dużo kasy.
Myślałem o nagich dziewczętach na|skórzanych siedzeniach.
Było:
Myślę, że kupię|Aston Martin Vanquish?
Dziewczyny zrobią wiele żeby znaleźć się|na fotelu jednego z tych cacek.
Ja zamierzam kupić NAD T770.
Cyfrowy odtwarzacz z 70-wattowym wzmacniaczem|i przetwornikiem cyfrowo-analogowym Burr Brown.
Taaa.
To wielkie stereo.
Głośniki tak mocno dają, że|zdmuchują ciuchy z kobiet.
Teraz kumam.
35 millionów dolarów i nie umiecie|wymyślić czegoś ciekawszego?
Ja jadę do Andaluzji,|na południu Hiszpanii...
...właśnie tam.
Będę miał duży dom...
Będę miał bibliotekę|pełną rękopisów.
Oddzielny pokój dla moich butów.
A ty co zamierzasz, Steve?
Nie wiem.|Jeszcze się nie zdecydowałem.
Jeszcze się nie zdecydowałeś?
Czy to górskie powietrze tak na ciebie działa?
Podobało mi się co powiedzieliście.|Skorzystam z waszych pomysłów.
Proszę, proszę, czyli połowa dla Steva.
Od każdego.
Jest:
Sądzę, że kupię Aston Martina Vanquish?
Nie wiele jest dziewczyn, które nie chciałyby robić|tych różnych rzeczy na siedzeniu pasażera.
Ja zamierzam kupić sobie NAD T770...
cyfrowy dekoder z 70- cio watowym|amp i Burr Brown DACs.
Tak.
To duże stereo.
Głośniki tak głośne, że zdmuchują|ubrania z dziewczyn.
Teraz mówisz do rzeczy.
35 milionów dolców... nie potraficie mieć|więcej kreatywności od takich dupereli?
Zamierzam wybrać się do Andaluzji,|na południe Hiszpanii...
właśnie tam.
Kupię wielki dom...
kupię pełną bibliotekę z|unikalnymi wydaniami.
Kupię pokój dla moich butów.
A co z tobą, Steve?
Nie wiem...|Jeszcze się, nie zdecydowałem.
Jeszcze nie zdecydowałeś?
Daj spokój, stary, czy to górskie|powietrze, tak działa... ?
Podobało mi się to co powiedzieliście.|Wybiorę sobie po jednej z waszych rzeczy.
Więc, połowa ze wszystkiego dla Steva.
Połowa.
Było:
Ale sam zrobiłbyś to z zamkniętymi oczami.
Jest:
Ale mógłbyś dokonać tego z|zamkniętymi oczami.
Było:
Widziałeś cały obraz.
Rozważyłeś wszystkie ewentualności.
Wiesz, Charlie.
Na świecie są dwa rodzaje złodziei...
Ci, którzy kradną|by się wzbogacić,
i Ci którzy kradną|by określić swoje życie.
Jest:
Miałeś cały plan w głowie...|Miałeś wyjście z każdej sytuacji.
Wiesz, Charlie,
na tym świecie są dwa rodzaje złodziei...
jedni kradną dla zysku...
a drudzy wyznaczają sobie dzięki|temu życiową drogę.
Było:
Sprawi, że przegapisz to co jest naprawdę ważne
w tym życiu.
O czym ty mówisz John?
Jest:
Nie zatrać tego co jest naprawdę|ważne w życiu.
O czym ty mówisz, John?
Było:
Siedzenie w więzieniu nie czyni Cię dobrym ojcem.
Połowę życia mojego dziecka spędziłem w więzieniu.
Nie pozwól żebyś przeżył to samo|dożywając mojego wieku Charlie.
Znajdź kogoś z kim chcesz spędzić resztę życia
i trzymaj się jej na zawsze.
- Ok?|- Hej!
Chodźmy! Odmrożę sobie tyłek.
Taa.
Steve się przeziębił.
Ty też?
Ja czuję się dobrze.
Kocham Cię dzieciaku.
Świetnie się spisałeś.
Dzięki John.
Jest:
Odsiadka nie sprawi,|że będziesz dobry ojcem.
Spędziłem połowę dzieciństwa|w więzieniu.
Nie dopuść do tego aby nic nie posiadać|będąc w moim wieku, Charlie.
Znajdź kogoś z kim będziesz|mógł spędzić resztę życia...
i trzymaj się jej do końca.
Dobra?
Jedźmy...|Odmarzł mi tyłek.
Dobra.
Stev'owi zrobiło się zimno.|Tobie też?
Nie, czuję się dobrze.
Kocham cię, dzieciaku.|Byłeś naprawdę wspaniały.
Dzięki, John.
Było:
Powinieneś widzieć Roba|za kółkiem tej łodzi.
Jest:
Powinniście widzieć Rob'a|za sterami tej łódki.
Było:
O tak, z Brixton.
Taa, co ty do cholery wiesz o Brixton?
Spójrz na tego debila|centralnie na środku drogi.
Co się dzieje?
Kim do cholery są ci faceci?
Hej!
Zdejmij ręce z kierownicy.
Jest:
O, tak, z Brixton.
Tak, a co ty do cholery możesz|wiedzieć o Brixton?
Spójrzcie na tego idiotę jadącego|środkiem drogi na wprost.
Co jest, o co chodzi?
Kim oni do cholery są?
Nie zdejmuj rąk z kierownicy.
Było:
Nawet o tym nie myśl.
Nie, nie, nie, nie,
nie, nie, nie, nie, John.
Steve! Co ty do cholery robisz?
Obmyśliłem własne plany.
Nie ma takiego miejsca na Ziemi,|w którym zdołasz się ukryć Steve. Wiesz o tym.
Myślę, że to prawda John.
Dalej! Dalej!
Jest:
Nawet o tym nie myśl...|rób co powiedziałem.
Nie, nie, nie, nie, nie, nie, John.
- Steve, co ty do cholery robisz?|- Mam swoje plany.
Nie ważne gdzie uciekniesz i|tak cię znajdziemy, Steve.
Wiesz o tym.
Myślę, że masz|prawdopodobnie rację, John.
Jedź! Jedź!
Było:
Musimy iść Charlie.
Jest:
Musimy ruszać, Charlie.
Było:
Daje mi to wrażenie, że jestem sama.
Jest:
To sprawia, że czuję się|jakbym była sama.
Było:
Nieźle Stella.
Cholera. Hurley nie potrafił złamać tego sejfu.
Spears też nie.
Teraz wiemy do kogo najpierw dzwonić.
Jesteś droga, Stella.
Tamci faceci trochę nam odpuścili finansowo.
Wiesz.. dobra wola, służba społeczna.
Ja robię to dla forsy Paul.
Prześlę ci rachunek.
Nie chcesz zobaczyć|co jest w środku?
Nigdy nie zaglądam do środka.
Miłego dnia.|Hej, George.
Jest:
Nieźle, Stella.
Cholera. Hurley nie mógł|otworzyć tego sejfu.
- Ani Spears.|- Teraz wiecie do kogo macie dzwonić najpierw.
Jesteś droga, Stella.|Moglibyśmy dużo zaoszczędzić...
wysyłając tych facetów|na przymusową robotę.
Mówi ci coś pojęcie,|praca dla społeczeństwa.
Ja robię to dla kasy, Paul.|Wyślę ci rachunek.
Nie chcesz wiedzieć|co znajduje się w środku?
Nigdy nie patrzę co tam jest.
Miłego dnia.|Cześć, George.
Było:
Ile to trwało?
Jest:
Jak długo go otwierałaś?
Było:
Jesteś najlepsza.
Co słychać?
Todd Milliken dzwonił.
Ma prototyp zamka.
Chce żebyś go przetestowała.
Mówił, że dodał dla utrudnienia
dwa fałszywe punkty kontaktowe na pokrętle.
Udam zaskoczoną przez kilka sekund,
to go trochę podnieci.
Aha. W twoim biurze jest Charlie Croker.
Mówi, że się znacie.
Jest:
Jesteś wielka.
Co jest w planach?
Dzwonił Todd Milliken.|Ma prototyp szyfrowego zamka.
Chce abyś go przetestowała.
Powiedział, że dodał dwa|fałszywe punkty w zamku.
Udam przez kilka sekund,|że mam z tym problem...
sprawię, że będzie podekscytowany.
A poza tym, w twoim biurze jest|Charlie Croker.
Powiedział, że się znacie.
Było:
Czy nie mówiłam Ci,|że nie chcę Cię więcej widzieć?
Myślę, że to było wtedy jak powiedziałeś,
że zmarł mój ojciec, na twoich oczach.
Po tym jak wyciągnąłeś go na ostatnią robotę.
Znaleźliśmy go Stello.
Jest:
Czy nie powiedziałam ci,|że nie chcę cię więcej widzieć?
Myślę, że to było wtedy gdy powiedziałeś|mi jak zginął mój ojciec,
na twoich oczach, po tym jak|zgarnąłeś go na ostatnią robotę.
Znaleźliśmy go, Stella.
Było:
Sztabki złota, które nam ukradł|są oznaczone emblematem tancerki.
Właśnie dostałem wiadomość,
od mojego informatora|zwanego Skinny Pete,
że nasz paser w L.A.|kupował te sztabki.
Tak?
Skąd wiecie, że to on?
Skinny Pete przesłał mi to.
Steve zmienił swoje nazwisko na Frazelli.
Po co mi o tym mówisz?
Sprawdzałem bazy danych producentów sejfów.
Dowiedziałem się, że Steve zamówił|Woringtona 1000 do swojego biura.
Nie instaluje się Worington 1000 ot tak.
Chyba, że ma się coś bardzo cennego.
To prawda.
Nikt z mojej ekipy nie poradzi|sobie z sejfem Steve'a.
Potrzebuję kogoś,|komu mogę zaufać.
Słuchaj, jestem profesjonalnym technikiem,|a nie złodziejem.
Hej, tu nie chodzi o złoto|Stello, ok?
John dla mnie też był jak ojciec.
Słuchaj, przepraszam, dobrze?
Po prostu nie odpuszczę|dopóki tego nie załatwię.
Ja odpuściłam.
Jest:
Złote sztabki, które nam ukradł oznaczone były|znakiem tancerki Balinese.
Dostałem wiadomość, od mojego kontaktu,|na którego mówią Skinny Pete,
że handlarz który kupił te sztabki nie był z L.A.
Naprawdę?
Skąd wiesz, że to on?
Skinny Pete przysłał mi to.
Steve zmienił nazwisko na Frazelli.
Czemu mi o tym wszystkim mówisz?
Sprawdziliśmy bazy danych wszystkich firm|zajmujących się sejfami.
Dowiedzieliśmy się, że Steve'owi|dostarczyli do biura Worthington 1000.
Nie instaluje się Warthington 1000...
jeśli nie ma się nic naprawdę wartościowego.
Racja.
Problem jest taki, że nikt z mojej|grupy nie poradzi sobie z sejfem Steve'a.
I potrzebuję kogoś komu mogę zaufać.
Słuchaj, jestem profesjonalnym|technikiem od skarbców i sejfów.
Nie jestem złodziejem.
Tu nie chodzi o złoto, Stella.
John też był dla mnie jak ojciec.
Posłuchaj, przepraszam.
Nie mogę dalej działać,|dopóki wszystkiego nie załatwię.
Ja się już z tym pogodziłam.
Było:
Dalej.
Jest:
Spróbuj.
Było:
Chcę zobaczyć minę tego faceta
gdy złoto zniknie.
Odebrał mi ojca, więc pomogę wam.
Wchodzi w to.
To dobrze?
To bardzo dobrze.
Ona potrafi otworzyć Werringtona 1000|bez piłowania.
Nie jestem przekonany czy cywil w ekipie|to dobry pomysł Charlie.
Ma umiejętności i motywację.
Otóż to.
Jest zbyt emocjonalnie nastawiona.
Wiesz co się dzieje,|gdy do gry wchodzą emocje.
Nie oszukujmy się, ok?
Wszyscy podchodzimy do tego emocjonalnie.
Ruszajmy.
Jest:
Chcę zobaczyć minę tego faceta...
kiedy zniknie jego złoto.
On zabrał mi ojca.|Wchodzę w to.
Ona w to wchodzi.
- To dobrze?|- Bardzo dobrze.
Ona potrafi otworzyć Worthington 1000|bez mrugnięcia okiem.
Nie jestem pewny, czy to dobry pomysł,|żeby brać do ekipy cywila...
Ona ma umiejętności i motywację.
Właśnie.
Podchodzi do tego emocjonalnie.
Wiesz co się dzieje, kiedy wchodzi|w to ktoś, kto kieruje się emocjami.
Nie ośmieszaj się.
Wszyscy jesteśmy w to zaangażowani|emocjonalnie. Gramy.
Było:
Jasne, że tak.
Nie jesteś gotów.
Szybko.
Jest:
Pewnie.
Nie jesteś.
Szybko jeździsz.
Było:
Jesteśmy trochę za wcześnie.
Nie spodziewałem się, że tak szybko dotrzemy.
Jest:
Jesteśmy trochę za wcześnie.|Nie spodziewałem się , że dojedziemy tu tak szybko.
Było:
Jest specem od komputerów.
To on wymyślił Napstera.
Przynajmniej tak mówi Lyle.
Mówił, że Shawn Fanning|był z nim w pokoju w College'u
i wykradł jego pomysł.
Myślę, że to jego pierwszy raz|na motorze.
Hej.
Nic ci nie jest?
Nie. Mm-hmm.
A to Lewe Ucho.
Demolka i materiały wybuchowe.
Gdy miał 10 lat, wsadził o jedno M-80|za dużo do muszli klozetowej.
Whoa.
Taa, to było dobre.
Jak ty to robisz?
Co?!
Jak ty to robisz?
Co?!
Powiedziałem, jak ty to robisz?
Jest:
To mój komputerowy geniusz.
Wiesz, to tak naprawdę|on wynalazł Napstera.
Przynajmniej Lyle tak mówi.
Mówi, że Shawn Fanning był jego|kolegą z pokoju w college'u i ukradł mu pomysł.
Chyba pierwszy raz jeździ na tym motorze.
O kurwa...
W porządku?
Tak.
To Lewe Ucho.
Ładunki wybuchowe.
Kiedy miał 10 lat|napchał za dużo petard do kibla.
O kurcze.
Tak, to było dobre.
Jak to zrobiłeś.
Było:
Stracił bębenek w prawym uchu.
Ale wysadza do dzisiaj.
Przystojniak Rob.
Jest:
Jak to zrobiłeś?
Co?
Pytam, jak to zrobiłeś?
Co?
Stracił słuch w prawym uchu.
Od dziecka wszystko chciał wysadzać.
Rob Przystojniaczek.
Było:
Kiedyś pędził z Los Angeles tylko po to,
by ustanowić rekord|najdłuższego policyjnego pościgu.
Dostał 110 listów miłosnych
siedząc w więzieniu
od kobiet które widziały go w wiadomościach?
Jest:
Kiedyś przejechał całą drogę z Los Angeles...
tylko po to, żeby pobić|rekord najdłuższego pościgu.
Dostał 110 listów miłosnych|do więziennej celi...
od kobiet, które widziały go w telewizji.
Było:
Nigdy nie słyszałam jak zaczynałeś.
Jest:
Nigdy nie mówiłeś, jak ty zaczynałeś.
Było:
Okay, wiecie co macie robić.
No wyksztuś to!
Hej uważaj!
Hej, o co ci chodzi człowieku?
Jest:
Dobra, wiecie, co robić.
Dawaj to, natychmiast!
Uważaj gamoniu.
Hej, o co ci chodzi?
Było:
Dobrze Cię widzieć stary.
Jest:
Dobrze cię widzieć.
Było:
- Charlie Hustle.|- Dobrze Cię widzieć.
Cześć Charlie.
Rob, co słychać?|Dobrze?
Jest:
- Charlie Hustle.|- Dobrze cię widzieć.
Cześć, Charlie.
Rob, co tam?|Wszystko gra?
Było:
Witam.
Jak się masz?
Miło Cię poznać.
Jest:
Cześć.
Jak leci?
Miło cię poznać.
Było:
Taa, są wszystkie świeże i czyste,|mam do nich wewnętrzne chipy.
Zmieniajcie je dwa razy dziennie.
Będzie gorąco na linii.
Dowody tożsamości?
"James Hymen"?
Stary, dałbyś mi chociaż raz fajne imię.
140 funtów? Spróbuj 165.
Poćwicz trochę na siłowni.
- Spróbuj trochę przytyć.|- Chłopaki, wystarczy.
Wyjeżdzamy jutro, dobra?
Ruszajmy.
Jest:
Tak, wszystkie są świeże i czyste.
W środku mają wewnętrznego chipa.|Zmieniajcie go dwa razy dziennie.
Będziemy cały czas w kontakcie.
Dokumenty?
"James Hymen?"
Daj spokój, choć raz daj mi|zajebiste nazwisko.
140 funtów?|Spróbuj załatwić 165.
Spróbuj podnieść trochę wagę.
- Lepiej popracujcie nad sobą.|- Chłopaki wystarczy.
Dobra, wyjeżdżamy jutro, w porządku?|Chodźmy.
Było:
Przystojniaczku, możesz mu pomóc z motorem?
Tak, pomóż Knievel'owi|ustawić się na następny skok.
Człowieku, ze wszystkich miejsc,|w których ukryłby się złodziej,
ten żartowniś wybrał Hollywood.
Jest dupkiem, ale nie jest głupi.
Jest:
Przystojniaczku,|możesz mu pomóc z tym motorem?
Tak, pomóż Knievel'owi|wsiąść na motor przed następnym upadkiem.
Człowieku, że wszystkich miejsc,|gdzie złodziej może się ukryć...
ten debil wybrał Hollywood.
Jest kurwą, ale nie jest głupi.
Było:
...musimy zaplanować,|jak dostać się do jego domu.
i zrobić wideoprojekt wnętrza.
Chcę mieć podsłuch jego telefonu.
O tak, czekałem na taką okazję,|żeby coś wypróbować.
Włamię się do firmy telefonicznej
i ustawię w jej bazie danych legalny podsłuch.
Po prostu przekieruję sygnały|połączeń do siebie.
Robiłem tak mojej ex.
Jest:
musimy znaleźć sposób, żeby dostać się|do domu Steve'a i zrobić przegląd wnętrza.
Chcę mieć podsłuch na jego telefonie.
Wreszcie mam okazję coś wypróbować.
Włamuje się do systemu monitorowania|firm telekomunikacyjnych...
i oszukuję go tak, żeby myślał,|że jestem legalnie na linii.
Przekierowuję cyfrowo|połączenie do naszej bazy.
Robiłem to mojej ex przez lata.
Było:
Jak długo to potrwa?
A nie jak długo robiłeś to swojej ex.
Przedostanę się w nocy, skończę do rana.
Jest:
Jak długo to zajmie ci czasu?|Nie jak długo jej to robiłeś.
Zrobię to przez noc,|będzie gotowe na rano.
Było:
Stella, ile czasu zajmie ci Worthington?
Pięć minut.
Nie bądź taka pewna kochanie.
To nie to samo co otwieranie|sejfu dla policji.
Pot na opuszkach palców,
twoje serce wali|w twoich uszach...
To całkiem inna gra.
Doceniam twoją troskę.|Nic mi nie będzie.
Pamiętajmy o jednym,
to łatwiejsza część roboty, ok?
Ucieczka będzie najtrudniejsza.
Jest:
Stella, ile czasu potrzebujesz|na otwarcie Worthington'a?
- Góra pięć minut.|- Nie żartuj sobie panienko.
To nie to samo co otwieranie|sejfów dla policji.
Pot na twoich palcach,|dudnienie serca w twoich uszach...
to zupełnie inna zabawa.
Doceniam, że się o mnie troszczysz.|Nic mi nie będzie.
Po prostu zapamiętaj,|że to jest łatwiejsza część.
To podczas ucieczki mogą nas złapać.
Było:
Uciekamy samochodem na stację Union.
Samochód jedzie z nami pociągiem jako cargo.
Musimy dokładnie wiedzieć ile zajmie
nam jazda z domu Steve'a na stację.
UNION|0,5 mili
Po prostu świetnie.
Carson Security System.
Dobry jest?
Carson organizuje co roku konkurs.
50,000 dolców dla każdego|kto obejdzie ich system.
Przyjeżdża zawsze śmietanka|byłych włamywaczy.
Organizują to od pięciu lat|i nikt jeszcze nie wygrał.
Ok ludziska, oto jak wygląda sytuacja.
To jest anti-scaling ogrodzenie.
To wzmocniona stal, i to pod napięciem.
O tak, zamierzam to podmalować nitrominą.
Ochrona posesji?
Jest tam uzbrojony strażnik.
Drobny policjant,
z dziewiątką za pasem.
Ale ta budka...
Budkę ochroniarza załątwię|granatem chemicznym.
Nitromina, granaty chemiczne?
Mam na myśli rzeczy naprawdę|trudne do pokonania.
Taa, Lyle, bułka z masłem.
Cholera.
Jest:
Jedziemy do Union Station.
Samochód, którym uciekniemy|odwiezie nas prosto na pociąg.
Musimy dokładnie wiedzieć ile zajmie|nam droga od domu Steve'a na Union Station.
Wspaniale.
- System zabezpieczeń Carson'a.|- Dobry jest?
Carson urządza doroczny konkurs...
50000 dolców dla tego który|obejdzie system.
Zawsze zjeźdźają|się najlepsli w tym fachu.
Minęło 5 lat|a nikt nie dostał nagrody.
Dobra, ludziska wygląda to tak...
Antywłamaniowe ogrodzenie...
Utwardzana stal pod prądem...
Trzeba będzie to pomalować nitrominem.
Ochrona w posesji?
Jest uzbrojony strażnik.
Mała namiastka gliniarza z|9mm przy boku.
Ale ta stróżówka...
Na tą stróżówkę najlepszy będzie|granat chemiczny.
Nitromin, granat chemiczny....
Trudno je zdobyć.
Tak, Lyle, tylko na czarnym rynku.
Kurwa.
Było:
Nie zajmuję się psami.
Mam z nimi złe doświadczenia.
Jest:
Nie zajmę się psami.
Miałem...|naprawdę złe doświadczenia.
Było:
Cholera, mówią że to ja jestem głuchy.
Licznik tegorocznych zgonów palaczy
Oddaj swoją odznakę
i broń! Cholera...
Oddawaj odznakę i broń!
Nie chcę Cię więcej widzieć.
Odsuwam Cię od śledztwa.
Jest:
Cholera.|Jestem głuchy.
Oddaj odznakę i broń.|O, cholera.
Oddaj odznakę i broń!
Zgniatam.
Nie chcę byś mieszał się w to śledztwo.
I oddaj odznakę oraz broń!
Nie chcę byś mieszał się w to śledztwo.
Hej! Jest zielone!
Było:
Nie chcę Cię więcej widzieć|przy tym śledztwie.
Hej! Masz zielone!
Oddaj broń i odznakę.
- Zielone!|- Nie chcę Cię widzieć
przy tym...
Jest:
- Zielone!|- Nie chcę...
żebyś się w to mieszał...
Było:
Niewiarygodne.
Oto i on.
Bierzmy się do roboty.
Są albo korki,|albo jeszcze większe korki,
albo "nie-przejedziesz-nigdy" korki.
Nie wiem czy wiesz, ale pięć osób|zmarło od palenia fajek na tej trasie.
Wiesz, że mamy zawsze kolej, Rob.
Zawsze można przejechać pociągiem.
To idealny plan.
Przewieźć tonę złota pociągiem.|Jesteś geniuszem.
Ile to mniej więcej trwa?
Przejechałem tę trasę ze 20 razy,
średni czas to 32 minuty,|najdłużej jechałem 50,
ale gdybyśmy mieli jedynie zielone światła,
przejedziemy w 14 minut.
I nie potrafiłeś przebić się przez korek?
Zdążymy mając zielone światła po drodze.
Jest:
Nie do uwierzenia.
Jest.
Do roboty.
Korki dzielą się na duże, olbrzymie...
i takie, że masz ochotę palnąć|sobie w łeb.
Dziś zmarło pięć osób od zatrucia spalinami.
Zawsze zostaje jeszcze metro.
Z pewnością uda się przewieźć|tonę złota metrem, co geniuszu?
Jak wyliczenia?
Pokonywałem tą drogę 20 razy.
Średni czas to 32 minuty.|Najgorszy to 50 minut.
Jeśli całą drogę mielibyśmy zielone|światła damy radę w 14 minut.
Nie udało ci się pokonać korków?
Proszę...
Z zielonym światłem całą|drogę możemy wszystko.
Lyle?
Było:
Zobaczę, co da się zrobić.
Jesteś w samą porę.
Wszyscy ci frajerzy,
powierzają swoje oszczędności bankom
i funduszom emerytalnym.
Myślą że kiedy przyjdzie kryzys
będą mogli polegać na rządzie?
Nie sądze.
Nagrywasz mnie?
Jasne, że nie.
Nigdy Cię nie nagrywam.
Sprawdź sam.
Rządy są niczym więcej tylko marionetkami
w świecie gdzie NAFTA|może przebić Sąd Najwyższy.
Jak mój kuzyn Mashkov
zawsze, mawiał:|"To jest nasze jedyne schronienie dziecino...
...złoto. "
Za każdym razem gdy patrzę|na tę rycinę...
Jest taka piękna.
Powiedziałeś, że skąd je masz?
Nie powiedziałem.
Małe, pracujące na siebie pieniądze.
Nie widzę tego, czego się spodziewałem.
Przepraszam. Dzisiaj mogę kupić|od ciebie tylko dwie sztabki.
- Nie tak się umówiliśmy.|- Cóż mogę powiedzieć?
Jestem tylko średniakiem.
Pozostałe dwie kupię od ciebie w środę.
Nie marnuj mojego czasu Yevhen.
Więc, co robi facet
ze złotem wartym 35 milionów dolarów w nocy?
Ogląda swój kozacki telewizor.
Nasza kolej.
Stella.
Jezu!
Jest:
Zobaczę co się da zrobić.
W samą porę.
Wszyscy ci kretyni wkładają swoje|oszczędności do banków,
towarzystw, funduszy powierniczych...
Czy oni myślą, że kiedy przyjdzie krach,
dostaną pomoc od rządu?
Nie wydaje mi się.
Filmujesz mnie?
Oczywiście, że nie.
Nigdy cię nie nagrywam, sam zobacz.
Rządy to nic innego jak|marionetki na sznurkach.
W tych czasach NAFTA może wpłynąć|nawet na decyzję Sądu Najwyższego.
Mój kuzyn Mashkov zwykł powiadać:
"Naszą jedyną ostoją jest złoto".
Zawsze gdy patrzę na te zdobienia...
Jest przepiękna.
Mówiłeś że skąd je masz?
Nie mówiłem.
To na drobne wydatki.
Aż tak drobnych wydatków nie planowałem.
Przykro mi, dziś mogę kupić|od ciebie tylko dwie sztaby.
- Nie taka była umowa.|- Co mam powiedzieć?
Jestem tylko pośrednikiem.
Pozostałe kupię w środę.
Nie marnuj mojego czasu, Yevhen.
Więc co, facet, który ma 35|milionów w złocie, robi w nocy?
Ogląda swój ogromny telewizor.
I to jest nasz plan.
- Stella.|- Jezu!
Było:
Jak się tu dostałeś?
Pukałem, ale nie odpowiedziałaś.
Co? Więc po prostu wszedłeś?
Chciałem się upewnić czy wszystko ok.
Przepraszam. Po prostu...
- l...|- Nie patrz.
Ok.
Masz tu sporo rzeczy.
Wiesz, twój ojciec był starej szkoły.
Robił wszystko na wyczucie.
On miał swoje sposoby,|ja mam swoje.
Technologia gwarantuje szybkość|i niezawodność, wiesz?
Tak, ale w tym interesie|nie ma gwarancji Stello.
Dlaczego słuchawki?
Sprawdzam się.
Głosy otoczenia, na wszelki wypadek.
Czego chcesz Charlie?
Zamierzamy odciąć Steve'owi kablówkę,
i musimy wysłać montera.
Żeby zdobyć zdjęcia wideo wnętrza.
Taa.
Jedynym problemem jest to,|że Steve myśli, że nie żyjemy.
Z wyjątkiem mnie.
Zrobię to Charlie.
Siedzę w tym, razem z wami.
Jest:
Jak tu wszedłeś?
Pukałem, ale nie odpowiadałaś.
Więc postanowiłeś wejść?
Chciałem zobaczyć|czy wszystko w porządku.
Przepraszam, ja tylko...
Nie patrz!
Już.
Sporo masz tu sprzętu.
Twój ojciec należał do starej szkoły.|Nie potrzebował żadnych gadżetów.
To były jego metody, a te są moje.
Technologia gwarantuje|szybkość i dokładność.
W tym biznesie nie ma żadnych gwarancji.
Po co słuchawki?
Trenuję.
Dźwięki z otoczenia, na wszelki wypadek.
O co chodzi, Charlie?
Odetniemy kablówkę Steve'a|i wyślemy montera do środka.
Żeby rozpoznać teren?
Tak.
Tylko, że Steve myśli, że nie żyjemy.
A mnie nie zna.
Zrobię to, Charlie.
Siedzę w tym po uszy i zrobię co trzeba.
Było:
Zorganizuje to.
Ok.
Um... ty, um...
...może chcesz się napić drinka na dole,|zanim wrócę do pokoju?
Wiesz, powinnam skończyć|swoją robotę...
Po prostu skończyć to wszystko|dziś w nocy.
Taa.
Przepraszam, że Cię wystraszyłam.
Nie ma sprawy.
Jest:
Załatwię wszystko.
Dobrze.
Tak sobie myślałem...
że może napilibyśmy się drinka na dole...
zanim wrócę do pokoju?
Muszę to skończyć.
Chcę to zrobić dzisiaj.
Racja.
- Przepraszam, że cię wystraszyłem.|- Nic nie szkodzi.
Było:
I później... media go rozsławiły.
Był na okładkach|wszystkich magazynów.
To ja powinienem być|na okładce Wired Magazine.
Jest:
I nagle stał się ulubieńcem wszystkich.
Był na okładkach wszystkich czasopism.
To ja powinienem być na okładce Wired.
Było:
Powiedział, że nazwał to Napster,
bo to było jego przezwisko,|od tych jego włosów.
Ale on... tylko dlatego, że ja drzemałem|(ang. nap = drzemka)
kiedy mi to ukradł!
Nawet nie ukończył studiów.
Myślę, że pora ruszać.|Nie uważasz?
Zamknęli go.
Szkoda, że nie jesteś|na jego miejscu.
Tutaj, tutaj zaczynamy.
Kablowa laska.
Jest:
Powiedział, że...|że nazwał to Napster,
bo to było jego przezwisko.|Od tych jego włosów.
Ale to był mój pomysł, a on go ukradł.
On nawet nie skończył studiów.
Może najwyższy czas|zapomnieć o całej sprawie?
On teraz siedzi w pierdlu.|Szkoda, że nie jesteś na jego miejscu.
Uwaga.|Laska od kablówki.
Było:
Ładne imię, ciekawe|jak nazywa drugi cycek.
A ty się dziwisz,|że nie masz dziewczyny Lyle.
Więc, to czego potrzebujemy...
to furgonetka taka jak ta,
koszula taka jak jej.
Myślisz, że Stella da sobie radę?
Mam wątpliwości.
Jednak nie mówię|o nich Charliemu.
Jest:
Fajne imię.|Ciekawe jak druga pierś ma na imię.
I ty się dziwisz,|że nie możesz znaleźć dziewczyny?
Więc wszystko czego potrzebujemy to...
ciężarówka jak ta...
i koszulka jak ta.
Myślisz, że Stella przebierze|się przy nas?
Wątpie.
Ale przy Charliem, być może.
Było:
...miesza interesy z przyjemnością?
Powinieneś wiedzieć lepiej.
Tylko ja jestem do tego upoważniony.
Racja. Gdzie idziesz?
Załatwić koszulę i vana.
Żartujesz?
Jest:
miesza interesy z przyjemnością?
Nie powinien tego robić.|Tylko ja mam na to pozwolenie.
Gdzie idziesz?
Zdobyć koszulkę i ciężarówkę.
On sobie robi jaja?
Było:
Dobrze, mam się dobrze.
Miło Cię poznać.|Jestem Przystojny Rob.
A ty jesteś...?
Oh, mam na imię...|mam na imię Becky,
ale to jest napisane|na mojej koszuli.
Słuchaj, będę potrzebował|twojej koszuli i twojego vana.
Świetnie, dam ci jedno i drugie.
Chcesz też moje dziewictwo?
Jeśli jest w menu.
Ha, ha, ha, ha,|jesteś taka słodki.
Czyż byś chciał mnie wykorzystać?
Taa, nie jesteś zbyt bystra prawda?
Jest:
W porządku, dziękuję.
Miło cię poznać,|jestem Rob Przystojniaczek.
A ty?
Mam na imię Becky.|O mam to napisane na koszulce.
Posłuchaj potrzebuję twoją|koszulkę i ciężarówkę.
Nie ma sprawy. Bierz.|Chciałbyś też moje dziewictwo?
Jeśli mogę prosić.
Ha, ha, ha, ha, jesteś taki dowcipny.|Może mnie wykorzystasz?
Nie jesteś zbyt mądra?
Było:
Super.
Co mogę dla pana zrobić,|panie Frazelli?
Jest:
To dobrze.
Tak, panie Frazelli?
Było:
Telewizor, modem, wszystko.
Ściągnijcie tu kogoś|i powiedzcie by się pośpieszył.
Netcom Cable, w czym mogę służyć?
Witam, mieszkam na 3320 East Skyway
i kablówka właśnie wysiadła,|modem, wszystko.
Ok, umm... sprawdźmy.
Mam wolny czwartek|pomiędzy 9:00, a 15:00,
Jest:
Telewizja, modem, wszystko.
Sprowadź kogoś do tego i powiedz|żeby się pospieszyli.
Netcom Cable,|w czym mogę pomóc?
Dzwonię z 3320 East Skyway.|Wysiadła kablówka.
Modem, wszystko.
Chwileczkę, zaraz sprawdzę.|Czwartek pomiędzy 9:00, a 15:00...
Było:
Może być. Dzięki.
Ochroniarz właśnie dzwonił|do operatora kablówki.
O której spotkanie?
Czwartek pomiędzy 9:00, a 15:00.
Halo?
Witam, dzwonię z Netcom Cable.
Rozumiem, że pańska kablówka wysiadła,
i było spotkanie umówione na czwartek.
Jest:
Tak, dziękuję bardzo.
Strażnik właśnie dzwonił do kablówki.
Kiedy się umówili?
Czwartek między 9:00, a 15:00.
Słucham?
Dzwonię z Netcom Cable.
Jak rozumiem wystąpiła jakaś awaria|i jesteśmy umówieni na czwartek?
Było:
Mamy technika pracującego|w pana rejonie...
...który skończył swoją|pracę wcześniej niż się spodziewał.
Czy będzie ktoś u pana|przez następną godzinę?
Jasne, świetnie.
Ok, nasz technik niedługo się zjawi.
Jest:
Chodzi o to, że w okolicy mamy technika,|który skończył wcześniej zlecenie.
Czy może wpaść w ciągu najbliższej godziny?
Oczywiście, byłoby wspaniale.
W takim razie wkrótce się zjawi.
Było:
Tu są wszystkie potrzebne papiery.
Po prostu powiedz by się podpisał i wpisał datę.
Jest:
Tu masz wszystkie papiery.
Niech wpisze datę i podpisze|się tu na dole.
Było:
Stella będziesz dzisiaj patriotką.
Miej pewność, że idziesz wolno,
albo będziesz spalona.
- Ow.|- Ooh.
- Przepraszam.|- Nie szkodzi
Przepraszam... Nie umiałem nawet zapiąć
spinki partnerce na balu maturalnym.
Więc miałeś partnerkę?
To była jego kuzynka.
Są linie kablowe
w kuchni, salonie, sypialni,
i modem kablowy w komputerze w biurze.
Musisz zlokalizować sejf.
Ok.
Chcę żebyś wiedziała...|Uważam, że jesteś odważna idąc tam.
To nie będzie łatwe.
Dołączam się.
Będzie dobrze.
Jest:
Stella, będziesz dziś patriotką.
Pamiętaj żeby chodzić powoli|inaczej obraz będzie się rwał.
- Przepraszam.|- Nic nie szkodzi.
Na balu maturalnym też miałem problem|by przypiąć bukiecik dziewczynie.
- Byłeś na balu z dziewczyną?|- To była jego kuzynka.
Kable biegną w kuchni, salonie i w sypialni,
a w biurze, przy komputerze|stoi modem kablowy.
Gdzieś w biurze jest sejf.|Musisz go znaleźć.
W porządku.
Jesteś bardzo odważna decydując się|tam wejść. To nie będzie łatwe.
Też tak uważam.
Wszystko będzie dobrze.
Było:
Wiesz co oznacza dobrze?
Wkurzony. Niezabezpieczony...
Neurotyczny i emocjonalny.
Pójdzie gładko.
Taa.
Jest:
Wiesz co oznacza "dobrze", nieprawdaż?|Bzikowanie...
niepewność...|przewrażliwienie... emocje.
Uda się.
Tak.
Było:
Mogę zobaczyć dokumenty?
Dzięki za szybkie przybycie.
To nasza praca.
W porządku.
Jest:
Mogę zobaczyć identyfikator?
Dziękuję, że pani tak szybko przyjechała.
- To moja praca.|- W porządku.
Było:
Wygląda na to, że ten|gnojek zabrał mi auto.
Pieprzone psy.
Jest:
Skurczybyk zabrał mój samochód.
Niezłe pieski.
Było:
Spokojnie,
Jezu Chryste.
Chodź, teraz nic ci nie zrobią.
Chodź.
Buda.
No dalej, wynoście się stąd.
Jest ok,
Miałam już do czynienia z|wieloma zwierzętami w mojej pracy.
Jest:
Spokojnie, Jezu Chryste.
Proszę wyjść, nic pani nie zrobią.
Proszę wyjść.
Do domu.
Już, zmykać stąd.
IW porządku, przywykłam już do kontaktu|ze zwierzętami podczas pracy.
Było:
Pokażesz mi w czym problem?
Tak, jasne.
Tędy.
Masz niezły dom.
Tak. 1922.
Wszystko to oryginalne płyty.
Każdy kamień na tym podwórku
pochodzi z jakiegoś|klasztoru w Sevilli.
Cóż za taktyka.
Klasztoru?
Klasztoru dla pieprzonych dziwaków.
Nie wydajesz się być pod wrażeniem.
Nie, po prostu nie uważam,|że przenoszenie kupy kamieni
z jednego miejsca na drugie|jest interesujące.
Wiesz, to na mnie nie działa.
A co na ciebie działa?
Um... telewizory?
Mam potężny telewizor.
Na razie nie działa, ale...
Ale powinnam sprawdzić
modem kablowy.
Tak? Tak, racja.
Jest:
Może mi pan pokazać w czym|tkwi problem?
Tak, oczywiście.|Tędy.
Wspaniały dom.
Z 1922 roku.
Oryginalny parkiet z tego roku.
Kostka na dziedzińcu została przywieziona|z jakiegoś klasztoru w Sevilli.
- Ale ma sposób.|- Klasztoru?
Chyba z klasztoru dla palantów.
Nie robi to na pani wrażenia?
Po prostu przenoszenie kamieni|z jednego miejsca na drugie...
nie jest tym co mnie interesuje.|Takie rzeczy mnie nie kręcą.
A co panią kręci?
Telewizory...
Mój jest olbrzymi.
Co prawda teraz nie działa, ale...
Najpierw powinnam chyba|sprawdzić modem.
Tak?|W porządku.
Było:
Zapłaciłem 30 patoli jakiemuś dzieciakowi,|żeby postawił ten system.
I w jednej chwili po prostu wysiada.
Najchętniej bym go powiesił.
Zaczynamy.
Jest nasze maleństwo.
Mamy go.
Masz jakieś okablowanie wychodzące?
Nie ma tu okablowania.
Tylko to?
Jest:
Zapłaciłem 30 tysięcy jakiemuś dupkowi|za to żeby wszystko podłączył,
a pewnego dnia po prostu wszystko padło.
Powinienem go za to powiesić.
Proszę, proszę.
Mamy naszą dziecinkę.
- Mamy go.|- Czy jest tu jakieś okablowanie?
Nie, nie ma tam okablowania.
Tylko tutaj?
Było:
Spójrz na to, to mój...
To mój NAD T770.|To jest...
To moje stereo.
Założę się, że większość klientów
jest nieźle zaskoczona,|gdy otwierają drzwi
facetowi od kablówki|i widzą w nich ciebie.
O tak.
On ją podrywa.
Nie ma tutaj żadnego problemu.
Może powinnam po prostu|sprawdzić telewizory.
Ok.
Wiesz co, skończ to gówno|natychmiast.
Zaraz wysadzę ten jego domek.
Nie, nie. Hej.
Widzę, że masz procesor AVM.
Tylko najlepsze.
Sprawdź pudło.
Po prostu...|zresetuję system.
Czasami te rzeczy|po prostu zacinają się.
To powinno załatwić sprawę.
Naprawione?
Włączmy i sprawdźmy.
Jest:
Patrzcie! To...
To mój NAD T770.|To...
To moje stereo!
Założę się, że większość pani klientów|jest zaskoczona, kiedy otwierają drzwi...
spodziewając się faceta od kablówki,|a zastają panią?
To prawda.
On się do niej przystawia.
Wygląda na to, że awaria jest gdzie|indziej. Sprawdzę telewizory.
W porządku.
Mam tego dość, kończymy z tym.|Wpadnę tam i go rozpieprzę.
Nie, nie, nie.|Spokojnie.
Widzę, że ma pan procesor AVM.
Wszystko co najlepsze.
Sprawdź skrzynkę.
Zresetuję cały system.
Czasami po prostu się zawiesza.
Powinno działać.
Już naprawione?
Proszę włączyć, zobaczymy.
Było:
Japoński index Nikkei...
Doskonale.
/...była końcową ceną/
/jak zapewne widzicie,/|/poszedł w dół.../
Becky, huh?
Czy my się już spotkaliśmy?
/...ze stratą 1.1 procenta na.../
Nie, nie wydaje mi się.
Jeśli mógłbyś tu podpisać.
Więc, jeśli chciałbym Cię|zaprosić na obiad...
byłbym pierwszym takim klientem,|który to zrobił?
A co? Pytałeś już o to|poprzedniego montera?
Nie, bo ostatni ważył 120 kilo|i miał wąsy.
Wiesz, nie w moim typie.
Nie uważam, że to dobry pomysł.
Dlaczego? Jakieś przepisy twojej firmy?
Nie, właściwie to moja zasada.
Nie umawiam się z obcymi facetami.
Poznałam Cię pięć minut temu.
Więc chyba będę musiał|specjalnie psuć moją kablówkę,
dopóki się dobrze nie poznamy.
Jest:
Japoński indeks Nikkei...
Rewelacja.
Becky, tak?
Czy my się już kiedyś nie spotkaliśmy?
Nie przypominam sobie.
Proszę tu podpisać.
Jeśli zaprosiłbym cię na kolację,
czy byłbym pierwszym twoim klientem,|który to zrobił?
Ostatniego montera też pan|zapraszał na randkę?
Nie, ale on ważył 150 kilo i|miał ogromne wąsy.
- Nie był w moim typie.|- To chyba nienajlepszy pomysł.
Dlaczego, macie jakieś zasady|w przedsiębiorstwie?
Nie, to po prostu moja zasada.
Nie umawiać się z mężczyznami,|których poznałam 5 minut wcześniej.
W takim razie będę musiał umyślnie|psuć sobie kablówkę,
abyśmy lepiej się poznali.
Było:
Daj spokój, będę gentlemanem.|Obiecuję.
Nie spytam Cię nawet|o numer telefonu.
Ja po prostu... umówię się z tobą.
Gdziekolwiek zechcesz.
Złam twoją zasadę chociaż raz.
Jest:
Daj spokój, będę dżentelmenem.
Nawet nie spytam o twój numer telefonu.|Po prostu się spotkamy.
Gdzie tylko chcesz.
Proszę, ten jeden raz|złam swoją zasadę.
Było:
Czy to oznacza "tak"?
Jest:
Czy to oznacza tak?
Było:
Przystawiał się do mnie.
Hej, przynajmniej...
stworzyłam okazję, tak?
Kiedy on wyjdzie w piątkowy wieczór,|my wchodzimy.
Zanim zorientuje się,|że go wykiwałaś,
będziemy daleko ze złotem.
Taa.
Tym razem dobrze je potasuj.
Jest:
Przystawał się do mnie.
Co tam, przynajmniej...
Przynajmniej załatwiłam wam|możliwość wejścia.
Kiedy wyjdzie w piątkowy|wieczór, my wchodzimy.
Zanim zorientuje się, że go wystawiłaś,
będziemy już daleko,|razem ze złotem.
Tak.
Lewy, tylko żebyś dobrze potasował.
Było:
jaka jest odległość między drzwiami|a sejfem?
Nie rozdawaj kiedy jestem odwrócony.
Po prostu masz przeczucie przegranej.
Jest:
jaka jest odległość pomiędzy skarbcem,|a głównym wejściem?
- Nie rozdawaj kiedy siedzę tyłem.|- Wpadłeś w jakąś paranoję.
Było:
On reaguje tylko na Napster, Charlie.
Jest:
Teraz reaguje tylko na Napstera.
Było:
Nie bedę nazywał Cię Napster.
Dlaczego nie?|Jego nazwałeś Lewe Ucho.
Nazwałem.
A jego Przystojny Rob.
To dlatego, że to jest|Przystojny Rob.
Więc możesz nazywać mnie Napster.
Byli w tym samym college'u w tym samym czasie.
Dlaczego jeszcze go zachęcasz?
To jest fakt do sprawdzenia.
był moim współlokatorem,|ukradł moje pomysły.
To ja jestem Napster.
W porządku, w porządku.
Jaka jest odległość
pomiędzy frontowymi drzwiami,|a sejfem Napster?
Za daleko żeby wszystko szybko przenieść.
Więc jak przeniesiemy złoto z sejfu do samochodu?
Jak szeroki jest hol...|Napster?
Sześć stóp.
Ok, masz swoje złoto.
Whoo!
Potrzebujemy więcej samochodów|do udźwignięcia tego.
A ja będę potrzebować pomocy
przy przeróbkach.
Znam faceta do tej roboty.
Więc zmodyfikowałem kamerę|w ten sposób...
żebyśmy mogli generować|cyfrowe mapy w wysokiej rozdzielczości.
Kto to?
Przyjaciel Roba, mechanik.
- Hey, Charlie.|- Hey.
Charlie to jest Francuz.
Co słychać stary?
Rob mówi, że masz talent.
Potrzebujemy zrobić trochę blacharki.
Musimy wpakować 2,700 funtów|ładunku do tych Mini Cooperów
z wystarczającą mocą i zawieszeniem
żeby uciec przed ewentualnym pościgiem.
2,700 czego?
Jest:
- Nie będę cię nazywał Napster.|- Dlaczego?
Jego nazywasz Lewe Ucho.
To prawda.
A jego, Rob Przystojniaczek.
Bo to jest Rob Przystojniaczek.
W takim razie mnie nazywaj Napster.
Chodzili razem do college'u.
Dlaczego to pochwalasz?
Udowodnionym faktem jest,|że był moim współlokatorem,
ukradł moje pomysły, ja jestem Napster.
Dobra, dobra.
Jaka jest odległość między frontowymi|drzwiami a skarbcem, Napsterze?
Większa, niż chciałbyś to nieść.
No dobra, ale jak weźmiemy|złoto ze skarbca do samochodu?
Jak szeroki jest korytarz, Napsterze?
6 stóp.
Dobra, masz swoje złoto.
Potrzebujemy więcej samochodów,|żeby przewieźć tę ilość.
Wygląda na to, że będziemy też|potrzebowali pomocy przy malowaniu.
Znam kogoś do tej roboty.
Wmontowałem w kamerę|technologię łuków światła,
więc możemy stworzyć mapy w|naprawdę wysokiej rozdzielczości.
- Kto to?|- Przyjaciel Rob'a, mechanik.
- Charlie.|- Hej.
- Charlie, to Francuz.|- Jak leci, człowieku?
Rob mówił, że masz prawdziwy talent.|Potrzebujemy trochę popakować.
Chcemy zapakować 2700|funtów do tych Mini.
Muszą być wystarczająco szybkie,|aby nic nie zdołało nas dogonić.
2700 funtów czego?
Było:
Więc co ja będę miał z tego interesu?
10,000.
Jest:
Więc co w tej tajemniczej umowie|jest dla mnie?
Dziesięć tysięcy.
Było:
/LOGIN NIEPRAWIDŁOWY/|/DOSTĘP ZABRONIONY/
Hej, hej, hej.
Nie mieliśmy okazji się poznać.
Jest:
LOGIN NIEPRAWIDŁOWY|DOSTĘP ZABRONIONY
Nie mieliśmy jeszcze szansy się poznać.
Było:
To było zimne.
To było cholernie zimne.
Chciałeś wszystkie zielone?
Proszę bardzo.
Jest:
O, to było zimne.|To było cholernie zimne.
PODAJ KOD DOSTĘPU
HASŁO NIEPRAWIDŁOWE|TRANSMISJA PRZERWANA
LOGOWANIE UDANE
ZAUTOMATYZOWANY SYSTEM|KONTROLI RUCHU DROGOWEGO
Chcesz mieć zieloną linię?|Jeśli tak... to ją masz.
Było:
Witam w Automatyczny Systemie Kamer
i Centrum Kontroli Los Angeles.
Widzisz, używają ukrytych kamer ze skrzyżowań
i specjalistycznych algorytmów
żeby przewidzieć warunki ruchu drogowego,
i kontrolować światła drogowe, więc
wszystko co zrobiłem to wrzuciłem im
własny zajebisty algorytm,
i mam wszystko pod kontrolą.
Będziemy mieć pustą drogę?
Już myślałem, że nie spytasz.
Widzisz, czerwone światło?
Zielone światło.
- Danielson?|- Tak?
Co jest z kwadratem 34?
Sprawdźmy.
Hej, hej.
Ups, czy ja...?
Ups, rewelacja.|Czyż to nie jest świetne?
- Możesz to teraz zmienić z powrotem?|- Tak.
Światła działają dobrze.
To tylko wypadek.
Dobre.
Co to jest?
Niepotrzebne części silnika.
Pozbyłem się kontrolek spalin|i 200 funtów innych klamotów.
Będzie jeździł teraz jak marzenie, Charlie.
Wiesz o czym teraz myślę?
O wyrazie twarzy Steve'a.
Jesteś wcześnie.
Śpieszę się.
Oczywiście wiesz,|że sfałszowanie głosów
na Florydzie było robotą ClA.
Poważnie?
Tak, co więcej podobny przekręt miał miejsce
podczas wyborów z J.F. Kennedym.
Wasz JFK nie wygrałby bez pomocy swojego ojca.
Czujesz się nieswojo, że o tym wspominam.
Nie, Yevhen, nie lubię tracić czasu.
Wy Amerykanie.
Kochacie swoich bohaterów.
A wyprawa Kolumba?
Źle skręcił,
i przy okazji unicestwił całe plemiona tubylców.
Wiesz czego szukał?
Założę się, że mi powiesz.
Jest:
Witaj w Automatycznym Systemie|Kontroli Ruchu Drogowego Los Angeles.
Widzisz, używają strumieni|wideo z odpowiednich sekcji,
a specjalnie zaprojektowany|algorytm przewiduje natężenie ruchu...
i kontroluje światła drogowe.
Ja użyłem mojego wypasionego|algorytmu żeby wślizgnąć się tam i...
teraz jesteśmy u siebie.
- Chcesz poćwiczyć na sucho?|- Myślałem, że nigdy nie spytasz.
Widzisz czerwone?|Teraz, zielone.
Danielson, co dzieje się z 44-tym?
Sprawdźmy to.
Oj, czy ja...
- Kurcze, ale to jest super, prawda?|- Możesz to zmienić z powrotem?
Tak.
Światła chyba w porządku.|To tylko wypadek.
Świetne.
- A to co?|- Zbędne części do silników.
Wywaliłem kontrolę dymu|i odchudziłem 200 funtów.
Sprawiłeś sobie niezłą|bryczkę, Charlie.
Wiecie, o czym teraz myślę?
O minie Steve'a.
- Jesteś za wcześnie.|- Spieszy mi się.
Oczywiście wiesz, że przekręt w wyborach na|Florydzie to operacja CIA i mafii?
Doprawdy?
Tak, nie różni się to zbytnio od|trefnego zwycięstwa tego waszego...
Johna F. Kennedy'ego,|gdy pomógł mu ojciec.
Nie podoba ci się to,|że o tym wspomniałem.
Nie, Yevhen, nie lubię|podróżować dwa razy.
Amerykanie. Kochacie|swoich bohaterów.
Wakacje dla Kolumba?
Źle wybrał i wyciął w pień|rdzennych ludzi.
- Wiesz, czego szukał?|- Założę się, że mi powiesz.
Było:
Prawdopodobnie dla Królowej Izabeli,
ale nie myśl, że|rodzina Medici we Włoszech.
też nie chciała swojej działki łupu.
A po co Włochom było złoto?
Do handlu niewolnikami w Wenecji.
Wenecja... to stamtąd
te sztabki...
Mówiłeś coś?
Nic... Nie...
Nie, na serio się wkręciłeś.
Nie przestawaj, jestem zainteresowany.
Proszę, jestem nieco skrępowany,|z powodu mojego angielskiego.
Rozumiesz doskonale.
Co wiesz o moim złocie?
Nie, ja nie...
Nawet nie próbuj mnie okłamywać.
Okay, okay, słyszałem plotki...
...o skoku w Wenecji.
35 millionów $ w sztabkach,
z emblematem tancerki.
- Komu o tym powiedziałeś?|- Nikomu.
Komu o tym powiedziałeś?
Nikomu!|Przysięgam na Boga!
Przysięgasz na Boga?
Oszalałeś?|Przysięgam na Boga.
Nie!
Więc, chyba ci wierzę.
Yevhen?
Jest:
Podobno dla Królowej Izabelli, ale nie myśl,|że Medici we Włoszech...
nie chcieli mieć w tym swojego udziału.
A po co Włochom złoto?
Do handlu niewolnikami na dużą|odległość z bazą w Wenecji.
Wenecja.|To tam te sztabki...
- Mówiłeś coś?|- Nie, nic...
Naprawdę się wkręciłeś, nie|przestawaj, jestem zainteresowany.
Proszę, jestem zagubiony,|mój angielski...
Rozumiesz wszystko dobrze,|więc co wiesz o moim złocie?
- Nie wiem...|- Nawet nie myśl o okłamaniu mnie.
Dobra, dobra. Słyszałem|plotkę o napadzie w Wenecji.
35 milionów w sztabkach|ze znakiem tancerki Balinese.
Komu powiedziałeś?|Komu powiedziałeś!?
Nikomu, przysięgam na Boga!
- Przysięgasz na Boga?|- Jesteś szalony?
Przysięgam na Boga!|Nie powiedziałem!
W takim razie chyba ci wierzę.
Było:
Uderz ją lekko następnym razem...
Wbij, nie poślij w powietrze.
Bardzo dobrze.
Gdybyś wbił chociaż raz,
Wiem, że potrafisz,|wiem, że umiesz.
Teraz lepiej.
Przyszedłem się spotkać ze Skinny Pete.
Tak, jest tam.
Dzięki stary.
Jest:
Yevhen?!
Popchnij tym razem.|Popchnij, nie uderzaj.
Bardzo dobrze. Gdybyś|tylko... wiem, że potrafisz.
- Tak lepiej.|- Jestem umówiony ze Skinny Petem.
- Tak, jest tam.|- Dzięki, stary.
Było:
Nie gap się.
Nie lubi gdy ludzie się na niego gapią.
Gapić na co?
Bardzo dobrze.
Spróbuj jeszcze raz, na pewno się uda.
To było świetne.
- Skinny Pete.|- Yo, Charlie.
Co słychać stary?
Jest:
Nie gap się. Nie lubi,|jak ludzie się na niego gapią.
Na co?
To było dobre. Spróbuj tę.|Wiem, że ci się uda.
To było świetne.|Skinny Pete.
- Yo, Charlie.|- Co tam, stary?
Było:
Więc miałem rację z tym złotem co nie?
Nie rozmawiajmy o tym. Potrzebuję hmm...
trochę zapasów.
Zrelaksuj się dziecinko.
Dziecinko...
Idź odpocznij.
Yo.
Zapasy.
Jest:
Więc miałem racje z|tymi złotymi sztabkami?
Nie przyszedłem tu o tym gadać.|Potrzebujemy trochę zapasów.
- Złotko, idź się odpręż.|- Kochanie...
Odpręż się!
- Zapasy.|- O co chodzi?
Eee... trochę nitrominu...
trochę nitrominu, lakieru...
Było:
Co?
ehm... hmm, trochę,
trochę nitrominy,
ehm...
trochę, uh...
trochę nitrominy, zapalnik...
- Coś nie tak?|- Co?
Yo.
Nic, nic.
Wszystko OK.
Ehm, potrzebuje tylko dużą beczkę...
Nitromina, zapalnik,
- kabel detonacyjny...|- Racja, racja.
...dwa potrójne granaty chemiczne i wyrzutnia.
Tak jak mówiłem wam wcześniej.
W porządku.
To będzie kosztować pięć patoli.
Załatwione. Zadzwoń.
Dzięki stary.|Przepraszam za to.
Ok, w porządku koleś.
- Pokój.|- No dalej.
Jest:
Nie, wszystko w porządku, super.|Potrzebuję tylko dużą puszkę...
Nitrominu, lakieru, trochę|przewodu detonującego,
dwa potrójne granaty|chemiczne i granatnik.
Tak jak mówiłem...|wcześniej.
Koło pięciu kawałków.
W porządku. Zadzwoń.|Dzięki i przepraszam.
- Dobra stary, pokój z tobą.|- Idziemy.
Było:
Dawaj.
Parę tygodni temu...
pracowałem w kasie sklepu twojego kuzyna.
Przyszedł koleś i pytał o sztabki złota
z emblematami tancerki.
Jest:
Dalej.
Kilka tygodni temu...
pracowałem na kasie w|sklepie twojego kuzyna.
Wszedł facet i zapytał o|złote sztabki z tancerką Balinese.
Było:
Powiedziałem, że widziałem kilka takich.
Jest:
Powiedziałem mu, że|widziałem kilka sztabek.
Było:
Jak on wyglądał?
Miał, uh...
Długie czarne włosy,
duży tatuaż na szyji.
Ważył co najmniej 150 kilo.
Znam tego kolesia.
Dziecinko, idź odpocznij.
Wiesz kim jestem?
Jest:
Jak ten człowiek wyglądał?
Miał... długie czarne włosy.
Duży tatuaż na karku.
Musiał ważyć minimum 400 funtów.
Znam tego gościa.
Szybko! Szybko! Jedziemy!
Dziecinko, idź się odpręż.
Wiesz, kim jestem?
Było:
To prawda.
Pytałeś o sztabki złota
z emblematem tancerki.
Powiedz mi dlaczego?
Steve właśnie dzwonił by potwierdzić
rezerwację na 20:00 na Water Grill.
Ok, przećwiczmy to jeszcze raz.
Zagazowanie straży,|otwarcie drzwi o 20:15.
Jest:
Właśnie. Pytałeś o złote|sztabki z tancerką Balinese.
Powiedz mi, dlaczego?
Steve właśnie dzwonił, żeby potwierdzić|swoją rezerwację, na ósmą w Water Grill.
Dobra, przelećmy przez to jeszcze raz.
Zagazować strażników.|Drzwi otworzą się o 20:15.
Było:
Załadunek do 20:35,|wyjście najpóźniej o 20:45.
Prosto na stację.
Tylko zielone światła po drodze.
Reszta miasta ma czerwone.
Policja jest zablokowana w korkach jak inni.
Pociąg odjeżdża o 22:00.
Samochody muszą być na platformie o 21:30.
Musimy się trzymać planu.
Jest:
Załadowani do 20:35,|na zewnątrz do 20:45.
Prosto do Union Station.
Wszystkie na waszej drodze zielone,|reszta miasta czerwona.
Gliny staną w korkach, jak wszyscy inni.
Pociąg odjeżdża o 22:00.|Samochody muszą być w wagonie do 21:30.
Musimy się trzymać czasu|jak własnego tyłka.
Było:
Wow, niezła fura.
Przepraszam, Rob.
Wybrzeże jest czyste panowie.
To jest to.
Chwila prawdy.
Jest:
Kurcze, to jest samochód.
Przepraszam, Rob.|Na wybrzeżu czysto.
To jest to, ludzie.|Chwila prawdy.
Było:
Cholera!
Sąsiad Steve'a robi imprezę.
Czy przyszedł pan na przyjęcie sir?
Nie.
Nie będziemy dziś wysadzać żadnych bram chłopaki.
Za dużo świadków.
Stella.
Wiem, wiem.
Jestem spóźniona na randkę.
Taa, musisz wyglądać uroczo.
Będziesz musiała umówić się jeszcze raz.
Przepraszam.
Zmywajmy się stąd.
Nie potrafię sobie wyobrazić jak to robisz.
Co to ma znaczyć?
Nie wydajesz się...
...kobietą lubiącą przygody?
Jest:
Cholera!|Sąsiedzi Steve'a urządzają imprezę.
- Czy Pan przyjechał na przyjęcie Bakerów?|- Nie.
Nie wysadzimy dziś żadnej bramy.|Zbyt dużo świadków.
- Stella.|- Wiem.
- Spóźniłam się na randkę.|- Tak, a musisz być czarująca.
Musi zaprosić cię jeszcze raz.|Przykro mi.
Zejdźmy z ulicy.
Naprawdę nie mogę sobie|ciebie przy tym wyobrazić.
- Co to ma znaczyć?|- Nie wyglądasz na taką... przygodową.
Było:
Nic z góry nie zakładałem.
A ja mam kilka przypuszczeń co do ciebie.
Naprawdę?
I...
Będziesz musiał poczekać, aby się dowiedzieć.
Dlaczego czekać?|Sprawdźmy.
Chodźmy do mnie.
Żadnych uprzedzeń...
Nie dzisiaj.|Jest już późno.
Powinnam iść do domu.
Co, masz godzinę policyjną operatora kablówki?
Nie,
ale w przeszłości popełniłam kilka błędów.
Hej.
Powinniśmy trochę zwolnić.
Po tak uroczej kolacji i błyskotliwej rozmowie,
nadal mi nie ufasz?
Ufam każdemu.
Nie ufam jedynie diabłu,|który drzemie w ludziach.
Jest:
Nic nie zakładałem.
- Za to ja założyłam parę rzeczy o tobie.|- Doprawdy?
I?
Będziesz musiał poczekać i zobaczyć.
Po co czekać? Weźmy rachunek.|Chodźmy do mnie. Bez przypuszczeń...
Nie dziś. Jest późno,|powinnam wracać do domu.
Co...? Cisza nocna|pracowników kablówki?
Nie. Ale w przeszłości|kilka razy źle wybrałam.
Wiesz, powinniśmy może trochę zwolnić.
Ta doskonała kolacja, wspaniała|rozmowa, a ty wciąż mi nie ufasz?
O, nie.|Ufam każdemu.
Nie ufam tylko ich osobowości.
Było:
Czarujące. Skąd je znasz?
Nie pamiętam.
Naprawdę?
Znałam kolesia, który mówił dokładnie tak samo.
Poważnie?
Tak, jest jedyną osobą od której to słyszałam.
Powtarzał to każdemu.
Jest:
- Urocze, skąd to wzięłaś?|- Nie pamiętam.
Naprawdę? Znałem gościa, który|mówił dokładnie tak samo.
- Naprawdę?|- Tak.
To jedyna osoba, którą słyszałem|mówiącą to. Mówił to w kółko.
Było:
Sprawiasz mi ból.
Miał córkę, była w twoim wieku.
Puść mnie.
Wiedziałem, że skądś Cię znam.
Jesteś do niego podobna, wiesz?
Też go lubiłem, od samego początku.
Lubiłem go aż do momentu kiedy go zastrzeliłem.
Jest:
- To boli.|- Miał córkę w twoim wieku.
Puść mój nadgarstek.
Wiedziałem, że jest coś|w tobie coś znajomego.
Jesteś dokładnie taka, jak twój|staruszek, wiesz? Jego też lubiłem.
Od samego początku.
Lubiłem go przez cały czas aż do|chwili, kiedy go zastrzeliłem.
Było:
Jest z nami.
Cały gang jest tutaj.
Wiesz co jest gorsze od złodzieja, Bendel?
Jest:
Z nami.
Banda w komplecie.
Wiesz, jaka jest jedyna|rzecz gorsza od złodzieja, Bendel?
Było:
Powinnaś widzieć
jak twój ojciec błagał o życie.
Nie warto.
Załóż kotce smycz.
Cześć Steve.
Charlie.
Nieźle Charlie.
Naprawdę nieźle.
Nie masz pojęcia jakie to dla mnie ciężkie
powstrzymać się od skoku przez stół i zabicia cię
gołymi rękoma.
Ty wiesz lepiej, Charlie.
Nie mieszaj w to emocji.
Powiedz, czy to nie wiązało się z emocjami...
...gdy zastrzeliłeś Johna|i zostawiłeś nas na śmierć.
To nie były emocje.
To chodziło o złoto, które chciałem mieć.
Wydaje ci się, że na to zasłużyłeś?
Hej, nie mów mi co jest dobre, a co złe,
bo ja na to leję.
Ok?
Ty miałeś swoje karty,|a ja miałem moje.
Zagraliśmy i ja wygrałem, ok?
Jeśli chcesz znowu zagrać,
nie ma sprawy.
Czego naprawdę chcesz?
Co zamierzacie zrobić?
Będziecie chcieli załatwić straż?
Mam pięciu strażników, o których nie wiesz.
Lyle będzie próbować zhackować system.
Zmienię go jutro rano.
Na czym polega twój genialny plan?
Czy chodzi o to, że macie córkę Bridger'a,
która spróbuje wejść i włamać się do sejfu?
To bardzo poetyckie,
ale jakoś tego nie widzę.
Nie sądze, że da radę.
Ten sam stary Steve, co?
Zawsze myślący defensywnie.
To dlatego zawsze byłeś drugi.
Jak do tego doszedłeś?
Nie masz wyobraźni.
Nie potrafiłeś nawet zdecydować co zrobić z kasą.
Musiałeś kupować to co chcieli inni.
Ok, teraz Ty użyj swej wyobraźni.
Tego złota już nie ma.
Gówno prawda Steve.
Nie, poważnie, to koniec Charlie.
Próbuje opchnąć ostatnie dwie sztabki.
Jest:
Powinnaś widzieć, jak twój|tatuś błagał o życie.
- Hej, nie warto.|- Załóżcie smycz swojemu kotkowi.
- Cześć, Steve.|- Charlie.
Nieźle, Charlie.|Naprawdę nieźle.
Nie masz nawet pojęcia, jak trudno|mi siedzieć tutaj,
nie sięgnąć przez stół, nie|zabić cię gołymi rękami.
Sam o tym dobrze wiesz, Charlie.
Nie możesz dopuścić do tego uczuć.
Powiedz mi, że nie chodziło o|uczucia, gdy postrzeliłeś Johna...
- i zostawiłeś nas na śmierć.|- Nie chodziło o uczucia.
Chodziło o kupę złota, której pragnąłem.
Wydaje ci się, że na to zasłużyłeś.|Mylisz się.
Nie próbuj mi tu gadać o dobrym i|złym, bo gówno mnie to obchodzi.
Dobra? Masz swoje karty.|Ja mam swoje.
Zagraliśmy i ja wygrałem, dobra?
Jeśli chcesz zagrać|jeszcze raz, mi to pasuje.
Ale w co ty tu grasz, tak naprawdę?
No dalej... co sobie myślisz?
Spróbujesz zdjąć moich strażników, tak?
Mam pięciu, o których nie wiesz.
Chcesz, żeby Lyle złamał system?|Zmienię go znowu jutro rano.
Jaki miał być twój ostatni ruch?
Chciałeś, żeby córka Bridgersa|zrobiła mój sejf?
To bardzo romantyczne i w ogóle, ale...|ja tego nie widzę.
- Nie sądzę, żeby się do tego zbliżyła.|- Stary, dobry Steve, co?
Zawsze myślisz defensywnie.
- Dlatego zawsze byłeś drugi.|- Jak to wymyśliłeś?
Nie masz wyobraźni.|Nie mogłeś się nawet zdecydować,
co zrobić z tymi pieniędzmi.|Musiałeś kupować to, czego chcieli inni.
Więc wypróbuj tego w swojej wyobraźni.|Tego złota już nie ma.
- Gówno prawda, Steve.|- Naprawdę, to koniec, Charlie.
Staram się przenieść|ostatnie dwie sztabki.
Było:
Ok, proszę bardzo.
Ale spieprzyłeś już na samym starcie?
Straciłeś swoją najlepszą broń.
Element zaskoczenia.
Jest:
Nie ma sprawy. Ale źle zacząłeś.|Właśnie spieprzyłeś to, co miałeś najlepszego.
Właśnie wysadziłeś element zaskoczenia.
Było:
Koniec będzie, kiedy ja to stwierdzę.
Wszystko w porządku sir?
Jak się masz?
Dobrze...
Biorąc pod uwagę...
biorąc pod uwagę fakt,|że robię to wszystko
dla faceta, którego ledwo znam.
Wiesz co przeszkadzało mi|przez te wszystkie lata Charlie?
To, że zawsze kiedy dzwonił,
że ma robotę,
wiedziałam, że jesteś z nim.
Znałeś go lepiej niż ja.
To, że był stale przy mnie nie oznaczało, że
nie myślał cały czas o Tobie.
Jeśli to prawda...
To prawda.
Zawsze żałował, że nie był
dla ciebie dobrym ojcem Stello.
Skąd o tym wiesz?
Bo mi powiedział.
Jest:
Skończy się, gdy ja tak powiem.
Wszystko w porządku, proszę Pana?
Jak się czujesz?
Dobrze,
biorąc pod uwagę...
biorąc pod uwagę, że|robię to wszystko dla faceta,
którego ledwo znałam.
Wiesz, co mnie wkurzało przez te|wszystkie lata, Charlie?
Był...
Kiedykolwiek dzwonił do mnie, żeby|powiedzieć, że był na jakiejś robocie,
wiedziałam, że byłeś tam z nim.
Musiałeś znać go dużo lepiej ode mnie.
To, że był przy mnie, nie znaczy, że|nie myślał o tobie przez cały czas.
- Byłoby miło, gdyby to była prawda.|- To jest prawda.
Zawsze żałował, że nie był dla ciebie|wystarczająco dobrym ojcem, Stella.
- Skąd to wiesz?|- Powiedział mi.
Było:
Dlaczego ty go uderzyłeś, a ja nie?
Te ręce są zbyt cenne.
Hej.
Ok?
Nic z niego nie zostanie,|jeśli dalej go będziesz wycierać.
Powiedz panu Frazelli, że wpadniemy o 20:00.
Jest:
Dlaczego ty możesz go walnąć,|a ja nie?
Te ręce są za dużo warte.
W porządku?
Nic z tego nie zostanie, jeśli|dalej będziesz tak trzeć.
Tu 3220 Wschód.
Proszę przekazać panu Frazelli,|że spotkamy się o 20:00.
Było:
Ucieka helikopterem.
Jest:
Steve ulatnia się.
Było:
Jego strażnik dzwonił
po prywatny helikopter o 16:00.
Uzbrojony konwój będzie u niego o 17:00.
Czeka na niego samolot cargo.|Zaplanowany odlot o 20:00.
Jest:
Jego ochroniarz dzwonił po|prywatny helikopter na 16:00.
Pod jego dom podjeżdża|opancerzony samochód o 17:00.
Samolot transportowy ma|odlecieć z L.A.X. o 20:00...
Było:
A co jeśli przewożony sejf to podpucha?
Otworzymy go i będzie pusty, a złoto gdzieś indziej.
Steve nie spuści złota z oczu.
Złoto będzie w ciężarówce
a on będzie ją obserwował
przez całą drogę.
Więc złoto zmierza do Meksyku.
Kto to wie?
Mogą zmienić plan lotu w powietrzu.
Spokojnie. Źle się do tego zabieramy panowie.|To dla nas dobra wiadomość.
Charlie co masz na myśli mówiąc "dobra wiadomość"?
Próbowaliśmy zdobyć złoto dostając się do sejfu,
teraz sejf przyjedzie do nas.
Zwiniemy go w trakcie transportu.
Charlie, jest pewnie z tuzin dróg na lotnisko.
Nie mamy pojęcia jak pojadą.
Nie możemy napaść na konwój w godzinach szczytu.
Przecież jesteśmy przygotowani.
Napster,
zablokuj wszystkie drogi z wyjątkiem tej,|którą wybierzemy.
zmuś ciężarówkę by jechała tam, gdzie my chcemy.
A gdzie chcemy?
Nie mamy szans w strzelaninie|z uzbrojonymi ochroniarzami.
To będzie jak włoska robota.
Halo?
Dlaczego to zrobiłeś?
Zrobiłem co?
Yevhen.
Nie musiałeś go zabijać.
Czekaj.|O czym ty mówisz?
Nikogo nie zabiłem.
Kuzyn Yevhena jest zdania, że to jednak Ty.
Dlaczego tak uważa?
Bo chciałeś informacje o złocie z emblematem tancerki.
Mówiłeś mu o tym?
Posłuchaj stary.
Jeśli jest taka rzecz, której jestem pewien
to to że nie należy zadzierać|z matką naturą,
teściową albo matkojebcą z Ukrainy.
Jest:
Co, jeśli przenosi sejf, żeby|odwrócić uwagę?
Pakujemy się tam, jest pusty.|Złoto jest gdzie indziej.
Steve nie spuści tego złota z oczu.
Będzie w ciężarówce i Steve będzie|je miał na oku całą drogę z helikoptera.
- Więc złoto leci do Meksyku?|- Kto wie, dokąd.
- Mogą zmienić plan lotu w powietrzu.|- Zwolnij.
Patrzycie na to ze złej strony.|To dobra wiadomość dla nas.
Charlie, co masz na|myśli, "dobra wiadomość"?
Chcieliśmy dobrać się do złota w|sejfie, teraz sejf przyjdzie do nas.
- Weźmiemy je w transporcie.|- Charlie, jest kilkanaście dróg na lotnisko.
Nie mamy pojęcia, którą pojedzie.
Nie możemy zgarnąć opancerzonej|ciężarówki w godzinie szczytu.
Już jesteśmy na to przygotowani, Napster?
Zablokujemy wszystkie z|wyjątkiem tej, którą wybierzemy.
Zmusimy ją, by pojechała|dokładnie tam, gdzie my chcemy.
Gdzie chcemy, żeby pojechała?
Nie możemy urządzać strzelaniny bez|broni. Przegralibyśmy.
Zrobimy tak jak we włoskiej robocie.
- Słucham?|- Dlaczego to zrobiłeś?
- Co zrobiłem?|- Yevhen. Nie musiałeś go sprzątać.
O czym ty mówisz,|nikogo nie sprzątaliśmy.
Kuzyn Yevhena ma mocne|wrażenie, że to zrobiłeś.
Dlaczego tak myśli?
Bo chciałeś coś wiedzieć|o złocie z tancerką Balinese.
- Powiedziałeś mu to?|- Posłuchaj mnie, człowieku.
Jedno co wiem, to nigdy nie bruździć|Matce Naturze, Teściowej ani...
Cholernej Matce Ukrainie.
Było:
Tak.
Miałem wczoraj wpadkę.
Potrzebuję pomocy.
Tym razem zapraszam do akcji.
Zainteresowany?
Być może.
Ale teraz chcę znać szczegóły.
Jeśli wchodzę, to wchodzę.
Okay, wchodzisz.
W porządku.
Co o tym sądzisz Charlie?
Może być.
Ruszajmy.
Jesteś niesamowity.
Robota geniusza.
Aha.
Wszystko w porządku?
Daj mi chwilkę.
Jest:
Tak?
Miałem czkawkę zeszłej nocy.|Przydałaby się pomoc.
- Chcesz na tym położyć łapy?|- Mógłbym chcieć.
Ale nie lubię, jak się|mnie trzyma w ciemności.
Jeśli jestem z wami, to jestem z wami.
- Dobra. Jesteś z nami.|- W porządku.
- Co o tym myślisz, Charlie?|- Będzie dobra. Idziemy.
Jesteś niesamowity.|To robota geniusza.
- W porządku?|- Daj mi chwilę.
Było:
Zamierzam wsadzić ten gwóźdź do rury detonatora,
i jeśli mosiądz dotknie obu stron,
to będzie nasz ostatni widok.
Wykorzystaj tyle czasu ile ci trzeba.
Hej, Charlie.
Co?
Kocham Cię stary.
Ja ciebie też.
Okay.|Okay.
Znajdziemy go w pociągu nr 59 do Nowego Orleanu.
Czy to pewna informacja?
Jest:
Właśnie mam włożyć ten|wkład do rurki detonatora.
Jeśli obudową dotknę boków,|obaj będziemy...
ostatnimi ludźmi, których widzieliśmy.
Nie spiesz się.
- Gotowe.|- Co?
Kocham cię, stary.
Ja też cię kocham.
Dobra.
Będzie w pociągu nr|59 do Nowego Orleanu.
Jesteś pewien źródła?
Było:
Proszę wszystkich o uwagę.
Pociąg Metrolink numer 774
przybędzie za około 15 minut.
Sprawdźmy pozycje.
Napster?
Jestem.
Przystojny Rob?
Jesteśmy na pozycji.
Wszędzie cisza Charlie.
Wrench?
Jestem.
Charlie, mamy niespodziewanego gościa.
Jakiś strażnik na motocyklu|jedzie za ciężarówką.
Jest:
...Proszę o uwagę. Pociąg|nr 774 podjedzie za około 15 minut...
- Sprawdzam pozycje. Napster?|- Jestem na miejscu.
- Rob?|- Na pozycji, jest cicho, Charlie.
Francuz?
Gotów.
Charlie, mamy nieproszonego gościa.
Jakiś strażnik na motorze|jedzie za furgonetką.
Było:
Co to za koty?
Coś nie tak?
Charlie, nie uwierzysz.
Przyprowadził trzy wozy opancerzone.
To jest teraz gra w muszelkę.
Szefie, nie mogę przekierować ciężarówki
jeśli nie wiem, którą mam przekierować.
Trzymaj się za tą, za którą Steve poleci.
Pamiętaj, on nigdy nie spuszcza złota z oczu.
Chyba, że się z nami bawi.
Okay, ruszamy!
Odjeżdżamy!
Zaczynamy.
Ruszają.
Napster,
Włącz kamery, które obserwujesz.
Gdzie jest pierwsza kamera,|obok której przejedzie konwój?
Vine i Yucca, wszystkie|tamtędy przejadą.
Obserwuj, która będzie obniżona.
Jest:
- Czyje te kotki?|- Coś nie tak?
Charlie, nie uwierzysz.|Zamówił trzy ciężarówki.
To gra w trzy karty.|Trzy karty.
Szefie, nie mogę poprowadzić furgonetki,|jeśli nie będę wiedział, która to.
Trzymaj się za tą, za którą|Steve leci helikopterem.
Pamiętasz, powiedziałeś, że nigdy|nie spuści złota z oczu.
Chyba, że z nami pogrywa.|A robi to.
Dobra, ruszamy!
No to zaczynamy.|Wyjeżdżają.
Napster. Przejrzyj te|kamery, które oglądasz.
Gdzie jest pierwsza,|obok której przejadą?
Vine i Yucca.|Wszystkie tamtędy pojadą.
Sprawdź, która jedzie niżej.
Było:
Pierwsze dwie są takie same, więc...
Houston, mamy naszą ciężarówkę. Numer 128.
Ruszamy.
Bob do Mike'a,
zmierzamy na lotnisko.
Ok chłopaki, ciężarówka 128|skręciła w prawo i jedzie na zachód.
Czas na blokadę.
Panie Scott proszę odebrać telefon.
Panie Scott proszę uprzejmie...
Awaria prądu.
To nie awaria prądu.
Mamy zasilanie.
Jest:
Dwie pierwsze jadą tak samo, więc...
Houston, mamy furgon.|To numer 128.
Odbijamy.
3-Kilo-Bob do 2-Fox-Mike.|Lecimy na lotnisko.
Dobra, furgonetka nr 128 skręciła|w prawo, na zachód.
Powodzenia.
Pan Scott proszony do telefonu.
Mamy awarię.
To nie awaria.
Zasilanie mamy.
Było:
Zamierzają jechać objazdem prosto na nas.
Oops.
Nigdy... nie wyłączycie...
prawdziwego... Napstera.
Jakiś problem?!
Ciężarówka 128,|jak sytuacja?
Tu ciężarówka 128.
Widzimy ogromny korek.
Trzeba znaleźć inną drogę.
Sprawdź policyjną częstotliwość.
Okay, mamy miejsce na Highland.
Zabierz nas stąd.
Staram się.
Połknął haczyk.
Skanery policyjne informują, że padły komputery
w Centrum Kierowania Ruchem.
Nieźle, Charlie.
Co zamierzasz?
Wracaj.
Rozkazuję ci skręcić w lewo.
Dalej, skręcaj w lewo.
Taa, jasne.
Zrobiłeś to.
Daj nam znak.
Metro właśnie odjechało.
Macie spokój przez 90 sekund.
Dalej.
Dalej Steve.
Uwaga!|Uwaga!
30 sekund.
15 sekund. Albo was zablokuje,
albo zostawicie farbę na pociągu
Ruszaj, ruszaj, dalej, dalej!
Jedź tuż przy mnie,|będzie ciasno.
Dalej, dalej, dalej!
Będziesz się musiał tu zatrzymać.
Ok chłopaki.
Cel za moment na pozycji.
Tylko spokojnie.
10...
9..
8...
7...
6...
5...
4...
Nie zgub ich,|nie zgub ich,
- nie zgub ich.|- 3...
2...
1
Cholera.
Gdzie moja ciężarówka?
Co...? Co się do chuja|stało z moją ciężarówką?!
Zapadła się pod ulicę.
No to właź tam!
Mamy kolejny problem.
Co?
To nie jest Worthington 1000.
Co?
Zmienił sejf.
Umiesz go otworzyć?
Zrobiony w Izraelu.
Ma szklany system.
Zaraz za drzwiami jest grube szkło.
I jeśli się nie przewiercę idealnie przez tą dziurę,
to stalowe pręty się zatrzasną
i już nie otworzymy tego sejfu.
A wtedy mamy przejebane.
Myślę, że właśnie dotarłam do szkła.
Ale chyba jeszcze nie pękło.
Nie mogę już wiercić.
Muszę to zrobić na wyczucie.
Nie mogę się przedostać.
Pociąg blokuje tunel.
Gdzie jest miejsce, w którym metro|wyjeżdża na powierzchnie?
11th and Fig Street.
Pozycje jeden i trzy,
spotkajcie się na 11th i Figueroa i jedźcie
do Hollywood i Highland.
Szybciej!
Proszę o uwagę.
Bagaże z pociągu numer 22
są dostępne|na taśmie numer 4.
Bagaże z pociągu numer 22|są teraz dostępne
na taśmie numer 4.
Nie mogę tego zrobić Charlie.
Stella...
Nie umiem.|Potrzebuję wiercić,
wziernik, cokolwiek...
- Muszę...|- Wcale ich nie potrzebujesz.
Dalej Charlie.
Hej umiesz to zrobić.
Przenosimy.
Dalej, dalej.
Hej.
Nie chcesz zobaczyć co jest w środku?
Jasne.
Napster.
Tak?
13 szerokości, 4 wysokości, 4 głębokości.
To 208 sztabek.
Jest:
Właśnie zbliżają się do olbrzymiego|objazdu i pojadą waszą drogą.
Nigdy nie zamkniecie...
prawdziwego Napstera.
Masz jakiś problem?
Furgon 128, gdzie jesteście?
Tu furgon 128. Mamy problemy z ruchem|drogowym. Poszukamy innej drogi.
Sprawdź pasmo policyjne.
Dobra, otwieram drogę na Highland.
- Zabierz nas stąd.|- Staram się.
Złapał się na to.
W skanerach mówią, że siadły komputery|w centrum zarządzania ruchem.
Ładnie, Charlie.
Do czego zmierzasz?|Wracaj.
Rozkazuję ci teraz skręcić w lewo.
Dawaj, w lewo.
No i skręciłeś.|Skręciłeś.
Daj nam znać kiedy zaczynać.
Metro właśnie minęło stację.|Macie 90 sekund.
Ruszajcie.
No dalej, Steve.
Co wy robicie!?
Uważaj!
30 sekund, odliczam.
15 sekund. Albo was zablokuje,|albo zostawicie farbę na pociągu.
Dalej, dalej!
Trzymajcie się, będzie ciasno!
Jedziesz, dalej!
Zatrzymasz się właśnie tam.
Dobra, zbliża się do celu.
Spokojnie.
Dziesięć.|Dziewięć.
Osiem.|Siedem.
Sześć.|Pięć.
- Cztery.|- Nie zgub go!
Trzy.
Dwa.
Jeden.
Cholera...
Gdzie moja furgonetka? Co do kurwy|stało się z moją furgonetką!?
Spadła prosto przez ulicę!
Dostań się tam!
- Mamy jeszcze jeden kłopot, chłopcy.|- Co?
- To nie jest Worthington 1000.|- Co?
Zamienił sejfy.
- Poradzisz sobie z nim?|- Jest Izraelski.
Ma system szklanego zamka.|Tu jest szyba.
Za tymi drzwiami. Jeśli nie wywiercę dokładnie|w tej dziurze, stalowe bolce rozsuną się,
nie otworzę sejfu i jesteśmy w gównie.
Chyba... pokruszyłam szkło.
Ale nie pękło.
Nie mogę znowu wiercić.
Muszę to zrobić ręcznie.
Nie dostanę się.|Pociąg blokuje tunel.
- Gdzie metro wyjeżdża na powierzchnię?|- Na rogu 11-tej i Fig.
Pozycje 2 i 3. Spotkajcie się na|11-tej i Figaro i jedźcie w stronę...
Hollywood i Highland.|Pospieszcie się!
Proszę o uwagę. Bagaże pociągu 22|są dostępne przy 4-tym stanowisku.
Bagaże pociągu 22|są dostępne przy 4-tym stanowisku.
- Nie umiem tego zrobić, Charlie.|- Stella.
Potrzebuję wiertła lub boryskopu aby|tam się dostać...
- Nie potrzebujesz tego.|- Dalej, Charlie.
Możesz to zrobić.
- Zjeżdżalnia.|- Dalej, dalej.
Hej, nie chcesz zobaczyć,|co jest w środku?
Pewnie, że chcę.
- Napster.|- Tak?
13 szerokość, 4 wysokość, 4 głębokość.
To... 208 sztabek.
Było:
A... 208...
2.7... 2.7 milliona.
Co?
Nie to 27.
To 27 millionów.
To złoto warte 27 millionów dolarów.
Jest:
208 razy...
- 2,7 miliona.|- Co?
Nie...
Nie, to 27...|to 27 milionów!
To 27 milionów dolarów w złocie!
Było:
Dostałem olśnienia.
Powinniście wsiadać.|To dobry pociąg.
I co o tym myślisz John?
27 millionów.
Powtórz to.
- 27 millionów.|- Powiedz jeszcze raz.
- Jeszcze raz!|- 27 millionów.
Powtórz!
Za nami dwa motocykle, Charlie.
Widzimy trzy Mini Coopery w kanale burzowym.
Zmierzają na wschód w kierunku rzeki LA.
Zatrzymajcie je zanim wyjadą na ulicę.
Kurwa!
Wyjeżdżamy!
Otwórz drzwi.
Dalej chłopaki, ruszamy.
Tam, tam, tam, tam,|tam, tam.
Jest:
Mamy... Święty Duch.
Powinniście wsiąść.|To dobry pociąg.
I co o tym myślisz, John?
27 milionów.
- Powiedz jeszcze raz.|- 27 milionów.
Jeszcze raz!
Mamy 2 motocykle na ogonie, Charlie.
Mam 3 mini jadące na wschód w kanale burzowym|w stronę rzeki Los Angeles.
Zatrzymaj je, zanim dotrą do ulicy.
Cholera.
Było:
Zajmę się Stevem.
Jedźcie prosto na stację Union.
Tam się spotkamy.
Jedź za nim.|Jedź za nim!
Okay, Charlie, otwieram ci drogę na Lower Grand.
Wiem, że to ty Charlie.
Następny w lewo.
Jest:
Otwórz drzwi.
Dalej, chłopaki.|Ruszcie się.
Tam, tam, tam.
Hej, dalej, szybko!
No dawaj!
Zajmę Steve'a, wy jedźcie prosto|na Union Station, tam się spotkamy.
Trzymaj się jego!
Hej, Charlie otwieram dolną Grand.
Wiem, że to ty, Charlie.
Skręć w lewo.
Było:
Wysiadaj!
- Wysiadaj!|- Ok.
Powiedziałem wynocha!
Mają tam mnóstwo samochodów prawda?|Mini Coopery?
Słuchaj człowieku...
- Ja nic nie wiem...|- Hej, nimi się nie przejmuj.
Dam ci pięć patoli i wchodzę do środka.
Kup swojej dziewczynie coś miłego.
Ok.
Połowa teraz, połowa gdy|pomożesz z rozładunkiem.
Muszę ci to przyznać Steve.
Właściwie to nieźle to rozegrałeś.
Ciężarówki przynęty...|podmiana sejfów.
Helikopter,
to było naprawdę niezłe.
Ale teraz ja mam złoto.|A ty, ty nie masz nic.
Mam to.
Więc skończ pieprzyć,
i oddaj mi złoto!
Kim do cholery jesteś?
Jestem Mashkov...
a ty zabiłeś mojego kuzyna Yevhena.
Muszę mieć zabezpieczenie,|Steve.
Yevhen był już martwy gdy tam dotarłem.
Przepraszam za to, ale Yehven prowadził interesy
z wieloma podejrzanymi typami.
A teraz ten facet|próbuje Cię oszukać.
Miałeś rację...
zero wyobraźni.
Tam jest pełno złota.
Jesteśmy jedynymi z bronią.
Proponuję ci dobry interes.
Ja już ubiłem interes.
Czego chcesz?
Wiesz, że tu nie chodziło o złoto.
Mam gdzieś twoje powody.
Suka!
Charlie! Dalej, Charlie!
Ok.
Czekaj chwilę, czekaj. Zaczekaj.
Zaczekaj. Podwoję wszystko co ci da.
Tylko nie zastrzelaj mnie.
Nie bój się, nie zastrzelę cię.
Jest:
- Wysiadaj! Spadaj!|- Dobra!
Powiedziałem, spadaj!
Masz tam kilka aut, prawda?|Mini Coopery?
- Słuchaj, ja nie...|- Nie martw się nimi.
Dam ci 5 tysięcy, jeśli|wpuścisz mnie do tego wagonu.
Kup coś ładnego swojej dziewczynie.
Połowa teraz, połowa gdy|pomożesz mi rozładować.
Muszę ci to przyznać, Steve.
Naprawdę zagrałeś całkiem sprytnie.
Furgonetki - podpuchy.|Zmieniłeś sejf.
Helikopter.|To było naprawdę dobre.
Ale teraz ja mam złoto,|a ty nie masz nic.
Mam to! Więc skończ z tym|gównem i oddaj mi moje złoto!
- Ktoś ty, do cholery?|- Jestem Mashkov.
- A ty zabiłeś mojego kuzyna, Yevhena.|- Musisz się ubezpieczać, Steve.
Yevhen już nie żył, kiedy tam dotarłem.
Przykro mi z tego powodu, ale Yevhen|zadawał się z niebezpiecznymi ludźmi.
A ten facet|sobie z wami pogrywa.
Masz rację...
brak wyobraźni.
Tam jest dużo złota.
Tylko my mamy broń,|ubijemy dobry interes.
Ja już ubiłem tu swój interes.
- Czego chcesz?|- Wiesz, że tu nigdy nie chodziło o złoto.
Oczywiście, kochanie.
Suka. Charlie!|No dalej, Charlie!
W porządku.
Chwila, chwila. Dam wam dwa razy|tyle, co on. Tylko mnie nie zastrzelcie.
Nie zastrzelę cię.