(jako 'jest').
Było:
Witaj.
Tak, tak,|oczekiwałem cię.
Przybywam po...
Proszę,|nie obrażaj mnie.
Wiem, po co tu jesteś.
Naprawdę?
Oczywiście.
Wiele rzeczy w życiu jest zagadką,|ale ja wiem, po co tu jesteś.
Tak jak matka|zna swoje dziecko.
Na przykład, gdy dziecko zaczyna|się modlić, matka wie, dlaczego.
Stąd wiem,|dlaczego tutaj jesteś.
Przybyłem po coś|bardzo ważnego.
Z tego, co wiem, jesteś tutaj, bo szukasz|czegoś, czego nie możesz znaleźć nigdzie indziej.
Jesteś tu, by spełnić swoje|największe pragnienie.
Jesteś tu po to, co zostało ci przypisane|dawno temu, by zaprowadziło cię co twojego domu.
Tak!|Czy to tutaj?
Oczywiście.|Pozwól, że pokażę.
Co?
Tak, wiem,|zapiera dech w piersi.
Przepraszam,|musiałem trafić w złe miejsce.
Nie zamierzam kupić dywaniku.
Co takiego?
Byłem pewien,|że to jest to miejsce.
Czekaj,|czy mogę to zobaczyć?
Starożytny skrol wełniaków.
Tak, powiedzieli,|że będziesz w stanie mi pomóc.
Naturalnie, wełniaki|to starzy przyjaciele.
Czemu nie mówiłeś|tak od początku?
Ale próbowa...
Nieważne.
Czuję, że nie mamy|wiele czasu.
Jest.
Światło wieczności.
Usiądź.
Nie masz się|czego obawiać.
Włóż ręcę do światła.
Światło cię zaakceptowało.
Jakaś dziwna struktura.
W środku ma klejnot!
Tak, to jest to,|czego poszukujesz.
Klejnot posiada ogromną moc.
Co się stało ?
Ostrzeżenie.
Tylko temu, kto ma czyste serce,|dane będzie skorzystać z mocy klejnotu.
Moja misja jest szlachetna,|a serce czyste.
Nie mam się|czego obawiać.
Tak,|mówisz prawdę.
Podążaj za zachodzącym słońcem|i za wschodzącym księżycem.
Będą ci wskazywać drogę.
Coś jest nie tak.
To coś złego.
Nie rozumiem.
Mistrz Aku dużo zapłaci|za zniszczenie ciebie.
Mój miecz!
A ty na co|się patrzysz?
Co, u licha?
Zło!
Tak, wiem.
Nie!|Ty nic nie rozumiesz.
W samą porę.
Potrzebowałem|mojego miecza.
Widzę.
Kim jesteś i dlaczego|mi pomogłaś?
Nie jesteś z tych, co czują|wdzięczność, prawda?
Tędy.
Pośpiesz się.
Potrafisz dosiadać hukli?
Czego?
Taki trochę inny wielbłąd.
Wiem, jak jeździć|na wielbłądzie.
Dobrze.
Hukle?
Urocze, prawda?
Nie!
Kim jesteś?|Dlaczego mi pomogłaś?
Nie ma za co.
Czas spędzony tutaj sprawił,|że stałem się niemiły i nieufny.
Wybacz. Nie chciałem|cię obrazić.
Nie czuję urazy,|samuraju.
- Jack.|- Co?
Samuraj Jack, tak nazwali mnie|ludzie tej ziemi.
W porządku. Znajdźmy jakieś|schronienie na noc, Jack.
Nocą nie należy podróżować.
Nie obawiaj się,|są niegroźne.
Nazywam się Ickra.
Przybyłam w tamto miejsce|nie po to, by ratować ciebie,
ale by ocalić|mojego ojca.
Widzisz, wiele miesięcy temu|mój ojciec, wielki wojownik,
wystąpił przeciwko tyranii|naszego pana i władcy, Aku.
Ale Aku był zbyt potężny.
Pojmał mojego ojca|i umieścił w pierścieniu ognia.
Został uwięziony, by cierpieć|wiecznie za swą zbrodnię.
Legenda mówi,|że gdzieś na tej pustyni
ukryty jest magiczny|klejnot o wielkiej mocy.
Mocy wystarczająco silnej,|by uwolnić mojego ojca.
Stwór z tego sklepu był ostatnim|mieszkańcem tej starożytnej pustyni.
Tylko on wie, gdzie może|znajdować się klejnot.
Szukałam go od pięciu lat.
Teraz, za sprawą losu,|jaki przypadł nam w udziale,
obawiam się, że ponowne odszukanie go|zajmie mi kolejne pięć lat.
O ile w ogóle go znajdę.
To coś więcej, niż zbieg okoliczności,|że nasze ścieżki się skrzyżowały.
Co?
Tak. Klątwa Aku|dotknęła i mnie.
Lecz, gdy połączymy siły,|będziemy w stanie go pokonać.
Poplecznicy Aku spóźnili się.
Mieszkaniec starożytnej pustyni|pokazał mi, jak znaleźć magiczny klejnot.
- Nie.|- Tak!
Wyruszymy po klejnot,|a kiedy go zdobędziemy,
użyjemy, by uwolnić twojego ojca i odesłać|mnie z powrotem, bym mógł zniszczyć Aku.
Nareszcie położę kres tyranii Aku,|którą przez lata siał na tych ziemiach.
Patrz!|Wschodzący księżyc.
Ścieżka została wyznaczona.|Czas na nas.
Osobno poniesiemy klęskę,|ale razem zwyciężymy.
- Patrz!|- Miraż?
Możliwe. Długo podróżowaliśmy.|Czuję, że jesteśmy blisko.
Woda!
Nasze poszukiwania zakończone.
Klejnot.
Mój czas na tej spustoszonej przez Aku|planecie nareszcie się kończy.
Magiczny klejnocie, przebierzyliśmy pustynię|i pokonaliśmy każdą napotkaną przeszkodę.
Jesteśmy wstrząśnięcie twym|zapierającym dech w piersiach pięknem.
Uhonoruj nas,|prosimy, użyj swej mocy,
by dopełnić naszego|przeznaczenia.
Co się dzieje?
Czarownik o tym wspominał.
Tylko ci, którzy mają czyste,|szlachetne serce, mogą użyć mocy klejnotu.
Sprawdza nas.
Coś jest nie tak.
Zostaliśmy oszukani!
Nie! To musi być|jakaś pomyłka.
Mamy czyste serca.
Nie będę walczył.
Posiadasz umiejętność latania?
Tak, i jeszcze więcej.
Co się dzieje?
Klejnot!
Udało nam się!
Nareszczie moja długa|droga dobiegła końca.
Coś narobiła?
Ickra?
Nie! Głupcze.
To ja.
Aku.
Tak, samuraju,|zostałeś zdradzony.
Ja jestem Ickra,|jedna i ta sama osoba.
Nie!
O tak.
Widzisz, miałem sen.
Nie, to był koszmar.
O tobie, że posiądziesz moc,|która odeśle cię z powrotem.
Wiedziałem, że to|nie był zwykły sen,
tylko przeczucie.
Musiałem zniszczyć|ten potężny klejnot,
ale nie wiedziałem,|gdzie się znajduje.
Nie!
Tak, samuraju. Wiedziałem,|że ty go znajdziesz.
Och, mój biedny ojciec|został uwięziony
przez okrutnego Aku|w pierścieniu ognia.
Głupiec!
Walcz ze mną, tchórzu!
Wkrótce będziemy walczyć.
Ale nie prędzej, jak znajdę|sposób na pokonanie ciebie
i twojego miecza.
Jak to ująłeś?
A tak!
Twój czas na tej spustoszonej|przez Aku planecie
trwa nadal.
Zniszczę cię, Aku.
Przysięgam.
Jest:
Dawno temu,|w odległej krainie,
ja, Aku, zmiennokształtny|władca ciemności,
rozpętałem niewypowiedziane zło...
Ale naiwny wojownik,|władający magicznym mieczem,
wystąpił przeciwko mnie!
Nim zadał mi ostateczny cios,|otworzyłem wrota czasu,
i wtrąciłem go w odległą przyszłość,|w której moje zło jest prawem.
Teraz ten głupiec szuka|drogi powrotnej do przeszłości,
aby uwolnić świat|od wielkiego Aku.
"KAPSUŁA RATUNKOWA"
Nieautoryzowany pojazd ucieczkowy.|Wyrok: eksterminacja.
Zostaliście uznani winnymi złamania|prawa Aku, punkt 101 i 203.
Za nieautoryzowany obiekt.
I nieautoryzowaną konstrukcję|pojazdu ucieczkowego
karą jest eksterminacja.
O nie!
Zgodnie z moimi obliczeniami, teraz nasza|szansa ucieczki jest równa 6352271:1.
Po tylu latach wracać do pracy|dla Aku! Nie zniosę tego.
Uspokój się, Fredericku.
Łatwo ci mówić.
Byłeś tylko dzieckiem, kiedy pozostali z nas|byli zmuszani do używania naszej wiedzy technicznej,
by budować armie robotów dla Aku|i inne złe technologie.
Mój wiek jest bez znaczenia,|nie możemy się po prostu poddać.
Wciąż mamy szanse.
Właściwie jest to|wielce prawdopodobne.
Jeśli uruchomimy rakietę,|zanim roboty powiadomią Aku, gdzie jesteśmy,
osiągniemy sukces.
Z drugiej strony, Aku jest genialny. Znając naszą|pozycję, może wysłać swoich żołnierzy, by nas zniszczyli,
ale również zablokować nam|drogę ucieczki, byśmy się poddali.
Panowie, roboty Aku otaczają|nasz punkt ucieczkowy.
Widzicie,|już nie uciekniemy.
Nie!|Musi być wyjście.
Bardzo mi przykro.
Nie było moim zamiarem|sprowadzenie na was kłopotów.
Tak, to wszystko|twoja wina.
Daj spokój, to niesprawiedliwe.|I tak by nas odkryto.
Jakby na to nie patrzeć,|on uratował nam życie.
Nie widziałeś,|jak pokonał te roboty?
Tak, to było|całkiem imponujące.
Szansa na wygraną, jednego człowieka, uzbrojonego|w miecz, przeciwko trzem robotom wynosiła 6923:1.
Chwilunia, panowie.|Myślę, że znaleźliśmy rozwiązanie.
Jeśli podążymy za tym wojownikiem przez|blokadę Aku, będzie mógł odwrócić od nas uwagę,
by dać nam szansę|na ucieczkę.
To niemożliwe, żaden człowiek|tego nie potrafi. Lepiej się poddajmy.
Właściwie, Fredericku, szanse|na powodzenie są obiecujące.
Wynoszą dokładnie 5407:1.
Tak!
To trochę ryzykowne.
Z jednej strony, musimy powierzyć naszą przyszłość obcemu,|z drugiej zaś, może nam się nie udać
i spędzimy resztę|życia w niewoli.
Jestem za daniem|szansy obcemu.
Tak!
To wszystko jest bezcelowe.|Pewnie się nawet nie zgodzi.
Czekajcie. Z chęcią pomogę, ale z tego,|co rozumiem, walka ma odbyć się w powietrzu.
Jestem uziemiony,|nie potrafię latać.
Zostaw to nam.
Towarzysze, szanse|ponownie się zwiększyły.
Stój spokojnie, Jack,|to nie potrwa długo.
Gotowe,|możemy ruszać.
Ok, wszystko|wygląda w porządku.
Pozwól mi wyjaśnić przyciski|na twej dłoni, uruchamiające... system.
Posłać roboty.
Jestem tak podekscytowany.|Wkrótce będziemy w naszym nowym domu.
W końcu będziemy mogli wykorzystywać|naszą wiedzę dla dobrych celów.
Nigdy więcej osłon|przeciw zatrutemu powietrzu.
- Nigdy więcej robotów Aku.|- Nigdy więcej Aku!
Dom.
Co się stało, przyjacielu? Nasze szanse|wynoszą 3:1, powinieneś się cieszyć.
Ja też pragnę wrócić|do mego domu.
Widzisz, wiele lat temu,|gdy nie konstruowano rakiet i robotów,
młody wojownik podjął|walkę przeciwko Aku.
Gdy wynik był już przesądzony,|Aku oszukał wojownika.
Przeniósł go z jego czasów|w odległą przyszłość.
By powrócić do swej ojczyzny i pokonać złego Aku,|wojownik musi znaleźć jakieś przejście w czasie
prowadzące do domu.|Ale taka magia jest trudna do znalezienia.
Czy ten wojownik|to ty?
Tak.
Podróż w czasie...|Co wy na to, panowie?
Znacie sposób|na podróże w czasie?
To całkiem proste.
Powiedzmy,|że to jest rakieta.
Jeśli będziesz w kapsule ratunkowej|na czubku naszego statku,
przy maksymalnej prędkości|zostaniesz wyrzucony w przestrzeń.
To sprowadzi cię z powrotem|do twoich czasów.
I to zadziała?
Tak, jasne,|naturalnie.
Tylko musisz być w kapsule, nim osiągniemy|prędkość światła, reszta sama się dokona.
Będę.
Cudownie.
Wyruszamy jutro rano...
Być może wcześniej.
"KOCHAM NAUKĘ"
Panie i panowie,|zbliżamy się do blokady Aku.
Zamierzają odpalić pierwszą falę,|lepiej umieśćmy Jacka na stanowisku.
Nie zapomnij, Jack, musisz być w kapsule,|gdy zrobimy skok w nadprzestrzeń.
Twoje szanse znacznie się zmniejszą,|jeśli nie będziesz w kapsule.
Powodzenia, Jack.
Dziękuję.
Nadchodzi pierwsza fala.
12 sekund do uderzenia.
5 sekund do uderzenia.
Jack, one|dokopują się do nas.
"NIEBEZPIECZEŃSTWO"
Te kleszcze|nadal wiercą.
Poziom paliwa spada.
Co się dzieje, Jack?
Jack, przepraszam, że tak późno o tym mówię,|ale w twoim kierunku lecą rakiety!
Wygląda na to,|że się oddalają.
Już prawie osiągnęliśmy|maksymalną prędkość.
Jack, zostaw je,|musisz wracać, szybko.
Nasza prędkość zostanie|osiągnięta za 1.2 minuty.
Stabilizuję rakiety retro.
Przygotować się.
Jack, zaraz cię zamknę.|To będzie niezła jazda.
A to co takiego?!
Wygląda, jakby formowały
gigantyczne działo.
"ALARM"
- Jacka nie ma w kapsule.|- Co?
Jack, co ty wyprawiasz?|Mamy prawie maksymalną prędkość.
Roboty nie mogą|odpalić tego działa.
Szansa na to, że trafią nas|przy tej prędkości wynosi 321:1.
Nie mogę ryzykować.
Ale nie uda ci się|wrócić na czas.
Jack!
- Zaczynamy odliczanie.|- Ale co z Jackiem?
Czas!|Nie mamy czasu.
"START"