o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
33529 (jako 'było') z ID:
92314 (jako 'jest').
Było:
movie info: XVID 608x256 23.976fps 696.7 MB
Szybciej. Weź kurtkę. | Musimy iść.
- Masz wszystko? | - Tak.
Pośpiesz się, kochanie. | Jesteśmy spóźnieni.
Jest:
POKOJÓWKA NA MANHATTANIE
Szybciej. Weź kurtkę.|Musimy iść.
- Masz wszystko?|- Tak.
Pośpiesz się, kochanie.|Jesteśmy spóźnieni.
Było:
Wykańczasz mnie, Ty. | Teraz wykańczasz mamusię.
- Dobrze, idziemy. | - To nie moja wina, mamo.
Jest:
Wykańczasz mnie, Ty.|Teraz wykańczasz mamusię.
- Dobrze, idziemy.|- To nie moja wina, mamo.
Było:
Nie musisz tego słuchać | 24 godziny na dobę.
Jest:
Nie musisz tego słuchać|24 godziny na dobę.
Było:
Dlatego mówiłam ci żebyś | zawiązał sobie sznurowadła.
Jest:
Dlatego mówiłam ci żebyś|zawiązał sobie sznurowadła.
Było:
- Nie można ich po prostu wyłączyć, mamo. | - Rozumiem kochanie. Szybciej.
- Uważaj na kałużę. | - Dlaczego oni się rozpadli?
- Kto? | - Simon i Garfunkel.
No to masz mnie. | Możesz sprawdzić w szkole w internecie.
Jest:
- Nie można ich po prostu wyłączyć, mamo.|- Rozumiem kochanie. Szybciej.
- Uważaj na kałużę.|- Dlaczego oni się rozpadli?
- Kto?|- Simon i Garfunkel.
No to masz mnie.|Możesz sprawdzić w szkole w internecie.
Było:
Będę miał kłopoty | jeżeli nie wystąpię z moją przemową?
Jest:
Będę miał kłopoty|jeżeli nie wystąpię z moją przemową?
Było:
Co masz na myśli? Całe lato pracowałeś | nad tą przemową.
- Nie mogę na nią się doczekać.
- Jest nudna.
Nie dla mnie i nie dla Abueli | i nie dla twojego taty.
Jest:
Co masz na myśli? |Całe lato pracowałeś nad tą przemową.
Nie mogę się na nią doczekać.
Jest nudna.
Nie dla mnie i nie dla Abueli|i nie dla twojego taty.
Było:
Nie ma mowy. On przyjdzie i wtedy | pojedziecie razem na biwak. Pamiętasz?
On się spóźni | i wszyscy to zobaczą.
On wie o której to się zaczyna. | Nie martw się, na pewno przyjdzie.
- Hej, popatrz na mnie. | - Co?
- Masz coś na twarzy. | - Gdzie?
- Tutaj. | - Ma! Mamo! Mamo, nie! Przestań!
Jest:
Nie ma mowy. On przyjdzie i wtedy|pojedziecie razem na biwak. Pamiętasz?
On się spóźni|i wszyscy to zobaczą.
On wie o której to się zaczyna.|Nie martw się, na pewno przyjdzie.
- Hej, popatrz na mnie.|- Co?
- Masz coś na twarzy.|- Gdzie?
- Tutaj.|- Ma! Mamo! Mamo, nie! Przestań!
Było:
- Cześć. Jak leci | - Cześć, Ty.
Co jest? | Ta przemowa jest o 4:00.
Wiem. Chodź tu. | Masz coś na twarzy.
- Mamo! | - Co?
- Proszę. | - Przepraszam. Panie Luzak.
Jest:
- Cześć. Jak leci?|- Cześć, Ty.
Co jest?|Ta przemowa jest o 4:00.
Wiem. Chodź tu.|Masz coś na twarzy.
- Mamo!|- Co?
- Proszę.|- Przepraszam. Panie Luzak.
Było:
- Dzień dobry Marisa.
- Jak się masz, Cora? | Jak tam moje diamenty?
- Wiszą z Twoimi rubinami. | - Lubię ich dźwięk.
- Udało się, Marisa. | - Jak zawsze.
- Dzień dobry, Marisa. | - Jak się masz, Keef?
Jaka jest pogoda? | Słonecznie. To ładnie.
Jest:
Dzień dobry, Marisa.
Jak się masz, Cora?|Jak tam moje diamenty?
- Wiszą z twoimi rubinami.|- Lubię ich dźwięk.
- Udało się, Marisa.|- Jak zawsze.
- Dzień dobry, Marisa.|- Jak się masz, Keef?
Jaka jest pogoda?|Słonecznie. To ładnie.
Było:
Otworzył drzwi by wziąć gazetę. | A żona wypchnęła go na korytarz.
Taki obrzydliwy tyłek | z samego rana, ja też bym go wyrzuciła.
Jest:
Otworzył drzwi by wziąć gazetę,|a żona wypchnęła go na korytarz.
Taki obrzydliwy tyłek z samego rana.|Ja też bym go wyrzuciła.
Było:
To jest jeden z moich | Nie tolerujący laktozy.
Jest:
To jeden z moich.|Nie toleruje laktozy.
Było:
Zastanawiam się jak nazywasz | mnie za moimi plecami.
Taa. Czy mogę dostać szlafrok | do apartamentu Charles'a?
Jest:
Zastanawiam się jak nazywasz|mnie za moimi plecami.
Taa. Czy mogę dostać szlafrok|do apartamentu Charles'a?
Było:
Ponieważ widzisz wszystko | i mimo to cały czas się uśmiechasz.
- To mi się podoba. Pewnie, że jestem. | - Do zobaczenia później, Keef.
Pokojówka z Beresford jest stosowna. | Pokojówka z Beresford jest gruntowna.
Jest:
Ponieważ widzisz wszystko|i mimo to cały czas się uśmiechasz.
- To mi się podoba. Pewnie, że jestem.|- Do zobaczenia później, Keef.
Pokojówka z Beresford jest stosowna.|Pokojówka z Beresford jest gruntowna.
Było:
A przede wszystkim Pokojówka z Beresford | stara się być niewidzialna.
Jest:
A przede wszystkim Pokojówka z Beresford|stara się być niewidzialna.
Było:
Wiesz co właśnie usłyszałam? | Christina? Będzie historią po pierwszym.
Christina z kuchni czy | Christina asystentka kierownika?
Asystentka kierownika. | Wiesz co to oznacza?
Ktoś inny będzie | popędzał mój tyłek drugiego.
Źle. To znaczy, że będziemy potrzebować | nowego asystenta kierownika.
- Hej, Barb, jesteśmy | umówione na Happy hour?
- 10 godzin i odliczamy.
Jest:
Wiesz co właśnie usłyszałam?|Christina? Będzie historią po pierwszym.
Christina z kuchni czy|Christina asystentka kierownika?
Asystentka kierownika.|Wiesz co to oznacza?
Ktoś inny będzie|popędzał mój tyłek drugiego.
Źle. To znaczy, że będziemy potrzebować|nowego asystenta kierownika.
Hej, Barb, jesteśmy|umówione na Happy Hour?
10 godzin i odliczamy.
Było:
Czy mogę skończyć się przebierać? | Dziękuję.
Ty cały czas mówisz | o byciu kierowniczką.
Wszystko co chcę powiedzieć to, | że możesz to być Ty.
Jest:
Czy mogę skończyć się przebierać?|Dziękuję.
Ty cały czas mówisz|o byciu kierowniczką.
Wszystko co chcę powiedzieć to,|że możesz to być ty.
Było:
Czemu nie? Dzisiaj jest nowy dzień. | Wszystko jest możliwe.
Jest:
Czemu nie? Dzisiaj jest nowy dzień.|Wszystko jest możliwe.
Było:
Piątek rano, ludzie! | Dużo do zrobienia. Głowy do góry.
Pan Bextrum ma coś do ogłoszenia | Panie Bextrum.
Awans Christiny Howard|utworzył wolne stanowisko
Które postanowiliśmy wypełnić...
Kimś z wewnątrz.
- Być może jednym z naszych lokajów. | - Przepraszam, Panie Bextrum?
- Tak, Pani Kehoe? | - Czy pokojówka też może?
Technicznie, jeżeli pracownik pracuje tu | przez trzy kolejne lata...
On lub, oczywiście, ona, | jest wykwalifikowana.
Więc tak. Oczywiście. Absolutnie. | Czemu nie? Wszystko jest możliwe.
Słyszałaś to? | On powiedział, że wszystko jest możliwe.
Jest:
Piątek rano, ludzie!|Dużo do zrobienia. Głowy do góry.
Pan Bextrum ma coś do ogłoszenia|panie Bextrum.
Awans Christiny Howard|utworzył wolne stanowisko,
które postanowiliśmy wypełnić...
kimś z wewnątrz.
- Być może jednym z naszych lokajów.|- Przepraszam, panie Bextrum?
- Tak, pani Kehoe?|- Czy pokojówka też może?
Technicznie, jeżeli pracownik pracuje tu|przez trzy kolejne lata...
On lub, oczywiście, ona,|jest wykwalifikowana.
Więc tak. Oczywiście. Absolutnie.|Czemu nie? Wszystko jest możliwe.
Słyszałaś to?|On powiedział, że wszystko jest możliwe.
Było:
Pan Radcliff wyprowadza się z 709. | Pan Greenwald się wprowadza.
On wraca z odwyku, | więc wyczyśćcie minibar.
Kanga CFO, Pan Fukimoro, | wprowadzają się do 814.
Stock Evian, wypierz pledy | i daj ekstra laczki dla jego gości.
Marisa, idzie | do Apartamentu Madison.
Jest:
Pan Radcliff wyprowadza się z 709.|Pan Greenwald się wprowadza.
On wraca z odwyku,|więc wyczyśćcie minibar.
Kanga CFO, pan Fukimoro,|wprowadzają się do 814.
Stock Evian, wypierz pledy|i daj ekstra laczki dla jego gości.
Marisa, idzie|do Apartamentu Madison.
Było:
Pani Sage przybędzie | wraz z dziećmi...
Najprawdopodobniej po wyjściu | dziewczyny Pana Sage'a.
Jest:
Pani Sage przybędzie|wraz z dziećmi...
najprawdopodobniej po wyjściu|dziewczyny pana Sage'a.
Było:
Dopilnujcie aby to było | bezkonfliktowe przejście.
Siostry Guedj wracają. | Wyśledzimy je na monitorach...
Ale uważajcie na wszystkie | szlafroki, sztućce i inne drobiazgi.
Dyrektor firmy Sotheby, Caroline Lane, | Przenosi się z Four Seasons.
Jest:
Dopilnujcie aby to było|bezkonfliktowe przejście.
Siostry Guedge wracają.|Wyśledzimy je na monitorach...
ale uważajcie na wszystkie|szlafroki, sztućce i inne drobiazgi.
Dyrektor firmy Sotheby, Caroline Lane,|przenosi się z Four Seasons.
Było:
...i bukiet purpurowych orchidei | i zapach lawendy.
Dzisiaj przybywa Członek | zgromadzenia Chris Marshall.
Jest:
...bukiet purpurowych orchidei|i zapach lawendy.
Dzisiaj przybywa członek|Zgromadzenia Chris Marshall.
Było:
Więc jego apartament będzie również | jego centrum konferencyjnym...
Z barkiem z alkoholem i kawą | zmienianymi co cztery godziny.
Przyprowadzi z sobą swojego wielkiego psa, | więc będziemy potrzebować | właściwego legowiska.
I w końcu, Pan Newman wraca | do Apartamentu Sherman.
Uważajcie, panie, on | jest "Goły i wesoły".
- Nie miałem pojęcia, że tu ktoś jest.
- Proszę się nie martwić, Panie "Goły i Wesoły".|Nic wielkiego.
- I naprawdę myślę, że nic wielkiego. | - Nic wielkiego.
Jest:
więc jego apartament będzie również|jego centrum konferencyjnym...
z barkiem, alkoholem i kawą|zmienianymi co cztery godziny.
Przyprowadzi z sobą swojego wielkiego psa,|więc będziemy potrzebować właściwego legowiska.
I w końcu, pan Newman wraca|do Apartamentu Sherman.
Uważajcie, panie, on|jest "Goły i wesoły".
Nie miałem pojęcia, że tu ktoś jest.
Proszę się nie martwić, panie "Goły i Wesoły".|Nic wielkiego.
- I naprawdę myślę, że nic wielkiego.|- Nic wielkiego.
Było:
- Jesteś bardzo twórcza, Mariso. | - Dziękuję Pani.
Gdy będziesz kończyła pracę o 3:00, | znajdź Lionela i on cię zwolni.
- Proszę pana, Czy mógłby | Pan podpisać na...
- Cholera!
Och, dobry Boże. Pozwól mi.
- Proszę. | - Dziękuję.
Jest:
- Jesteś bardzo twórcza, Mariso.|- Dziękuję pani.
Gdy będziesz kończyła pracę o 3:00,|znajdź Lionela i on cię zwolni.
Proszę pana, czy mógłby|pan się podpisać na...
Cholera!
Och, dobry Boże. Proszę pozwolić.
- Proszę.|- Dziękuję.
Było:
Ściśnij to mocno.
Jest:
Proszę mocno zacisnąć.
Było:
Cytat, "Sentymentalny faworyt | Chris Marshall...blach, blach, blach...
Syn późnego Senatora | Grahama Marshalla, blach, blach...
Jest oczekiwany do ubiegania | się o miejsce jego ojca w następnych wyborach. "
- Koniec cytatu. | - Pokaż mi to. Pokaż mi to, Jerry.
Jest:
Cytat, "Sentymentalny faworyt|Chris Marshall... bla, bla, bla...
Syn poprzedniego Senatora|Grahama Marshalla, bla, bla...
będzie się ubiegał|o fotel Senatora w następnych wyborach."
- Koniec cytatu.|- Pokaż mi to. Pokaż mi to, Jerry.
Było:
- Daj to tu. | - Dobra. Ale ja jeszcze nie skończyłem.
"Sentymentalny faworyt | i playboy politycznie...
Członek zgromadzenia Chris Marshall..." | Widzę, że zapomniałeś kilku słów, Jer.
Co, "playboy"? To jest komplement. |- "Który zerwał swoje zaręczyny z Daniellą Van Graas...
Przybywa do miasta solo. " | Pełne szacunku,
No, słuchaj, wiesz, że jesteś osobą publiczną.| To jest artykuł. I co z tego?
Nigdy nie byliśmy zaręczeni. | Po czyjej jesteś stronie?
Twojej. Dlatego też czasami | powinieneś mnie słuchać.
- Od czasu do czasu było by miło. | - Łap.
Witamy w Beresford, Panie Marshall.| - Nazywam się Lionel.
- Jestem lokajem na tym piętrze. | Jeżeli będzie Pan czegoś potrzebował, proszę mnie zawołać.
Dziękuję. To jest Jerry, | a to Dan, a pies to Rufus.
Dziękuję Lionel. | Miło cię poznać. Dzięki.
Zawołamy gdy będziemy cię potrzebować.| Możesz na mnie spojrzeć? Chris?
- Czy możesz przez chwilę na mnie spojrzeć? | - Co? Patrzę na ciebie.
- W poniedziałek w nocy idziemy do Madoxx'a. | - Nie, Jerry, nie idziemy.
Widzisz, dlatego chciałbym aby Twój Stary | był tutaj by mnie wesprzeć.
- Co? | - Pozwiedzałem że, chciałbym aby Twój Stary...
- Był tutaj aby mnie wesprzeć. | - Mój ojciec nie miał żadnego wpływu na tego człowieka.
Twój ojciec wiedział jak | wykorzystać tego człowieka.
- Gdzie idziesz? | - Co?
- To zależy gdzie Ty idziesz? | - Do łazienki. Sam.
- Taa. Świetnie. Idź. | Dobrze. Taa. Oczywiście.
Zawołaj mnie jak będziesz | czegoś potrzebował.
Jest:
- Daj to tu.|- Dobra. Ale ja jeszcze nie skończyłem.
"Sentymentalny faworyt|i playboy, politycznie...
członek Zgromadzenia, Chris Marshall... "|Widzę, że pominąłeś kilku słów, Jer.
- Co, "playboy"? To jest komplement.|- "Który zerwał swoje zaręczyny z Daniellą Van Graas...
Przybywa do miasta solo."|Budzi szacunek, co?
No, słuchaj, wiesz, że jesteś osobą publiczną.|To jest artykuł. I co z tego?
Nigdy nie byliśmy zaręczeni.|Po czyjej jesteś stronie?
Twojej. Dlatego też czasami|powinieneś mnie słuchać.
- Od czasu do czasu byłoby miło.|- Łap.
Witamy w Beresford, panie Marshall.|Nazywam się Lionel.
Jestem lokajem na tym piętrze.|Jeżeli będzie pan czegoś potrzebował, proszę mnie zawołać.
Dziękuję. To jest Jerry,|a to Dan, a pies to Rufus.
Dziękuję, Lionel.|Miło cię poznać. Dzięki.
Zawołamy gdy będziemy cię potrzebować.|Możesz na mnie spojrzeć? Chris?
- Czy możesz przez chwilę na mnie spojrzeć?|- Co? Patrzę na ciebie.
- W poniedziałek w nocy idziemy do Madoxx'a.|- Nie, Jerry, nie idziemy.
Widzisz, dlatego chciałbym aby Twój Stary|był tutaj by mnie wesprzeć.
- Co?|- Pozwiedzałem że, chciałbym aby twój stary...
- był tutaj aby mnie wesprzeć.|- Mój ojciec nie miał żadnego wpływu na tego człowieka.
Twój ojciec wiedział jak|wykorzystać tego człowieka.
- Gdzie idziesz?|- Co?
- To zależy gdzie ty idziesz?|- Do łazienki. Sam.
Taa. Świetnie. Idź.|Dobrze. Taa. Oczywiście.
Zawołaj mnie jak będziesz|czegoś potrzebował.
Było:
Dziękuję. Bardzo dziękuję. | Jestem taki niezdarny.
- Zdąża się każdemu z nas. Proszę. | - Dziękuję.
- Pomogę panu. | - Dziękuję.
- Gdzie to ma iść? | - Caroline Lane. Apartament Park.
Właśnie się wprowadziła i zażyczyła sobie | a aby ją rozpakować i wyprasować rzeczy.
Tu. Krew i Słodycz:
Jest:
Dziękuję. Bardzo dziękuję.|Jestem taki niezdarny.
- Zdąża się każdemu z nas. Proszę.|- Dziękuję.
- Pomogę panu.|- Dziękuję.
- Gdzie to ma iść?|- Caroline Lane. Apartament Park.
Właśnie się wprowadziła i zażyczyła sobie,|aby zapakować i wyprasować jej rzeczy.
Tu. Krew i Słodycz...
Było:
Jesteś taka niedobra. | Naprawdę jesteś, Rach.
Jest:
Jesteś taka niedobra.|Naprawdę jesteś, Rach.
Było:
Dziękuję. Wszystko, uważam, że są czasem, | wzloty i upadki.
Jednego dnia, patrzymy na pierścionki, | następnego dnia zrywamy.
Jest:
Dziękuję. Wszystko, uważam, że są czasem,|wzloty i upadki.
Jednego dnia, patrzymy na pierścionki,|następnego dnia zrywamy.
Było:
Mój asystent przez przypadek wysłał | mój kalendarz na ten tydzień na jego e-mail.
Oczywiście, dodałam kilka ekstra lunchów | i kolacji z moim byłym.
Jest:
Mój asystent przez przypadek wysłał|mój kalendarz na ten tydzień na jego e-mail.
Oczywiście, dodałam kilka ekstra lunchów|i kolacji z moim byłym.
Było:
- To trzeba wyprasować. | - Dobrze.
Ale nie zapominajmy o branży Erica | towary na całe życie.
Mała konkurencja teraz | może podwyższyć moją cenę na rynku.
Słuchaj moja droga, Spóźnię się. | Zadzwonię później, dobrze?
- Przepraszam...
- Mogłabyś przytrzymać te dwie wyjściowe | które Dolce przysłał wcześniej?
Jest:
- To trzeba wyprasować.|- Dobrze.
Ale nie zapominajmy o branży Erica|towary na całe życie.
Mała konkurencja teraz|może podnieść moją cenę na rynku.
Słuchaj moja droga, spóźnię się.|Zadzwonię później, dobrze?
Przepraszam...
Mogłabyś przytrzymać te dwie wyjściowe,|które Dolce przysłał wcześniej?
Było:
Więc, po prostu nie mogę stwierdzić tego | bez pończoch.
Czy mogę poprosić cię | o wielką przysługę?
Wiem, że to nie należy do Twoich obowiązków | i nigdy bym o to nie poprosiła, lecz jestem taka...
- W porządku. | - Jesteś tak milutka.
Czy mogłabyś polecieć na dół do Madison | i przynieść mi trzy pary pończoch?
- Odźwierny zwykle to robi. | - Tak, ale on się pogubi gdy zacznę tłumaczyć o co mi chodzi.
Proszę. Wyglądasz jak osoba...
Która wie jak jest różnica | między polewą a karmelem.
- Dobrze. | - Dzięki.
Jest:
Więc, po prostu nie mogę stwierdzić tego|bez pończoch.
Czy mogę poprosić cię|o wielką przysługę?
Wiem, że to nie należy do twoich obowiązków|i nigdy bym o to nie poprosiła, lecz jestem taka...
- W porządku.|- Jesteś tak milutka.
Czy mogłabyś polecieć na dół do Madison|i przynieść mi trzy pary pończoch?
- Odźwierny zwykle to robi.|- Tak, ale on się pogubi gdy zacznę tłumaczyć o co mi chodzi.
Proszę. Wyglądasz na osobę...
która wie jaka jest różnica|między polewą a karmelem.
- Dobrze.|- Dzięki.
Było:
- Dobrze. | - Przepraszam...
Czy mogłabyś przysłać tu kogoś | aby dokończył rozpakowywania?
- Natychmiast. | - Dzięki...Na razie.
Jest:
- Dobrze.|- Przepraszam...
Czy mogłabyś przysłać tu kogoś|aby dokończył rozpakowywanie?
- Natychmiast.|- Dzięki... Na razie.
Było:
- Myślisz, że będzie padać deszcz? | - Może. To jest możliwe.
- Cześć, gdzie się pali? | - Nigdzie.
Muszę coś załatwić. | Jestem już spóźniona.
- Czy możesz to dla mnie wyprasować? | - Oczywiście, jak będę miała czas.
A tak przy okazji, dwa pudle | atakują Twój wózek.
- Co? | - Spóźnię się na występ Ty'a!
Mary Anne, jeżeli nie założysz tej sukienki | To ja tam przyjdę.
Wejdę do twojej garderoby. | I nałożę ją na ciebie.
Jest:
- Myślisz, że będzie padać deszcz?|- Może. To całkiem możliwe.
- Cześć, gdzie się pali?|- Nigdzie.
Muszę coś załatwić.|Jestem już spóźniona.
- Czy możesz to dla mnie wyprasować?|- Oczywiście, jak będę miała czas.
A tak przy okazji, dwa pudle|atakują twój wózek.
- Dwa co?|- Spóźnię się na występ Ty'a!
Mary Anne, jeżeli nie założysz tej sukienki,|to ja tam przyjdę.
Wejdę do twej garderoby|i nałożę ją na ciebie.
Było:
Przepraszam panią? | Gdzie Pani idzie?
- Do tyłu zobaczyć czy jest Carrie. | - Carrie tu nie ma.
Więc czy możesz się cofnąć dalej? | Dalej.
Dalej. Daleko stąd. | Dziękuję.
Jest:
Przepraszam panią?|Gdzie pani idzie?
- Do tyłu zobaczyć czy jest Carrie.|- Carrie tu nie ma.
Więc czy możesz się cofnąć dalej?|Dalej.
Dalej. Daleko stąd.|Dziękuję.
Było:
No co ty... NO CO TY?| - Przepraszam, tylko chwileczkę.
Wiesz co? Mam klientów, | więc mów szybko.
Jest:
- No co ty... NO CO TY?|- Przepraszam, tylko chwileczkę.
Wiesz co? Mam klientów,|więc mów szybko.
Było:
- Czy mogę pani zadać jedno pytanie?
Wie Pani co? | Musi Pani poczekać. Dobrze?
Jest:
Czy mogę pani zadać jedno pytanie?
Wie pani co?|Musi pani poczekać. Dobrze?
Było:
- Nie wiem. | - Ty!!!
- Nie możesz tu być. | - Leezette?
Jest:
- Nie wiem.|- Ty!!!
- Nie możesz tu być.|- Leezette?
Było:
Wiesz, że jesteśmy siostrami | w tym samym interesie - służymy innym...
A ja się spieszę... | Więc zacznij obsługiwać niższej klasy klientów...
Jest:
Wiesz, że jesteśmy siostrami|w tym samym interesie - służymy innym...
A ja się spieszę...|Więc zacznij obsługiwać niższej klasy klientów...
Było:
Chyba, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy | abyś nas obsłużyła.
A w takim wypadku, | jestem pewna, że twój kierownik jest.
Panie, co na to powiecie? | Mam rację czy nie?
- Masz rację. | - O, tak.
- Przepraszam mamo. | - Kochanie, gdzie byłaś?
Jest:
Chyba, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy|abyś nas obsłużyła.
A w takim wypadku,|jestem pewna, że twój kierownik jest.
Panie, co na to powiecie?|Mam rację czy nie?
- Masz rację.|- O, tak.
- Przepraszam, mamo.|- Kochanie, gdzie byłaś?
Było:
- Nie ma sprawy. Nie zapomnij torebki. | - Dziękuję.
Jest:
- Nie ma sprawy. Nie zapomnij torebki.|- Dziękuję.
Było:
- Nie będę miała czasu, aby się przebrać. | - Będziesz miała. Spóźnimy się trochę.
Jest:
- Nie będę miała czasu, aby się przebrać.|- Będziesz miała. Spóźnimy się trochę.
Było:
- Idziemy. | - Ja byłam na czas.
Jest:
- Idziemy.|- Ja byłam na czas.
Było:
- Halo? | - Marisa?
- Marcus. Taa.
Nie, Nie słyszę cię.
- Kiedy Ty ma tę przemowę? | - Już mam, już mam.
Jest:
- Halo?|- Marisa?
Marcus. Taa.
Nie. Nie słyszę cię.
- Kiedy Ty ma tę przemowę?|- Już mam, już mam.
Było:
- I nie możesz się spóźnić. | - No...
Jest:
- I nie możesz się spóźnić.|- No...
Było:
- Właśnie zerwałeś. Co? | - Nie mogę tam być. Jestem w Miami.
- Proszę powiedz, że żartujesz. | - Jestem w Miami z Mugsy.
Jest:
- Właśnie zerwałeś. Co?|- Nie mogę tam być. Jestem w Miami.
- Proszę powiedz, że żartujesz.|- Jestem w Miami z Mugsy.
Było:
Nie pozwól mu się wymigać. | Bądź silna, Marisa.
Co mam mu powiedzieć | tym razem?
- W ten weekend mają wolne. | - Wiem.
- On liczy na to. | - Wytrzyma to.
- Wezmę go na Boże Narodzenie, dobra? | - Powiedz komuś kto tobie uwierzy.
Jest:
Nie pozwól mu się wymigać.|Bądź silna, Marisa.
Co mam mu powiedzieć|tym razem?
- W ten weekend mają wolne.|- Wiem.
- On liczy na to.|- Wytrzyma to.
- Wezmę go na Boże Narodzenie, dobra?|- Powiedz to komuś kto ci uwierzy.
Było:
Wypadło z twojej torby. To Twoje?
Jest:
Wypadło z twojej torby. To twoje?
Było:
Kierownictwo ?
Jest:
Kierownictwo?
Było:
- Co? |- Nic nie mówię.
Możesz nic nie mówić | gdzieś indziej?
Naszym następnym mówcą | będzie Ty Ventura.
Jest:
- Co?|- Nic nie mówię.
Możesz nic nie mówić|gdzieś indziej?
Naszym następnym mówcą|będzie Ty Ventura.
Było:
Był człowiekiem | wielu przeciwieństw.
Mimo, | że historia zapamiętała go...
Jako jedynego prezydenta | który podał się do dymisji...
Jego polityka zagraniczna | i relacje z Chinami...
Otworzyły Zachodowi drzwi | na Wschód...
Znaczy się, Wschodowi drzwi | do Zachodnich więzi.
Jest:
był człowiekiem|wielu przeciwieństw.
Mimo,|że historia zapamiętała go...
jako jedynego prezydenta,|który podał się do dymisji...
jego polityka zagraniczna|i relacje z Chinami...
otworzyły Zachodowi drzwi|na Wschód...
znaczy się, Wschodowi drzwi|do Zachodnich sojuszy.
Było:
Urodzony niszczyciel, | niemniej jednak był on...
Był odpowiedzialny za zbombardowanie...
Za gwałtowne zbombardowanie...
Jest:
Stworzony niszczyciel,|niemniej jednak był...
był odpowiedzialny za zbombardowanie...
za gwałtowne zbombardowanie...
Było:
Oni wszyscy śmiali się ze mnie | i wtedy zapomniałem słów.
Wiesz, czasem tak się zdarza, | kotku.
Jest:
Oni wszyscy śmiali się ze mnie|i wtedy zapomniałem słów.
Wiesz, czasem tak się zdarza,|kotku.
Było:
Ponieważ mam coś dla ciebie. | Nowe taśmy Nixona.
No dalej, wiesz, | że chcesz to otworzyć.
Jest:
Ponieważ mam coś dla ciebie.|Nowe taśmy Nixona.
No dalej, wiesz,|że chcesz to otworzyć.
Było:
Och, malutki. | Przepraszam.
Jest:
Och, malutki.|Przepraszam.
Było:
Ma pracę na budowie | w Poughkeepsie.
To był czas wypłat | i musiał tam zostać, kochanie.
Jest:
Ma pracę na budowie|w Poughkeepsie.
To był czas wypłat|i musiał tam zostać, kochanie.
Było:
Więc w ten weekend | powłóczysz się ze mną po hotelu, dobrze?
Żonaty facet kupował | ciuchy dla swojej dziewczyny.
Wiem. Dał mi wczoraj | swój numer telefonu.
- Co jest, Frannie, Michelle? | - Dzień dobry.
- Cześć, Ty, jak się masz? | - Jak leci, Ty?
Lily? | Jesteśmy.
Cześć, będzie dotrzymywał | mi dziś towarzystwa.
- Taa? | - Taa.
On ma książki i puzzle i inne różne zabawne rzeczy.| Prawda, dziecinko?
- Jestem na 22 jeśli będziesz mnie potrzebować, dobra? | - Dobra.
Jest:
Więc w ten weekend|powłóczysz się ze mną po hotelu, dobrze?
Żonaty facet kupował|ciuchy dla swojej dziewczyny.
Wiem. Dał mi wczoraj|swój numer telefonu.
- Co jest, Frannie, Michelle?|- Dzień dobry.
- Cześć, Ty, jak się masz?|- Jak leci, Ty?
Lily?|Jesteśmy.
Cześć, będzie dotrzymywał|mi dziś towarzystwa.
- Taa?|- Taa.
On ma książki i puzzle i inne różne zabawne rzeczy.|Prawda, dziecinko?
- Jestem na 22 jeśli będziesz mnie potrzebować, dobra?|- Dobra.
Było:
Wiesz, jest mi naprawdę przykro | za to co się stało.
To nie Twoja wina.
- Do zobaczenia. Dziękuję. | - Oczywiście.
Jest:
Wiesz, jest mi naprawdę przykro,|że tak wyszło.
To nie twoja wina.
- Do zobaczenia. Dziękuję.|- Oczywiście.
Było:
To jest dzieciak. | Ma cały hotel do zabawy.
- My przychodzimy tu codziennie.
- Będzie miał piłkę. | Ty to powiedziałaś.
- Musisz się rozluźnić. | - Nie jestem zainteresowana.
- Dlaczego bierzesz moje chusteczki?
- Potrzebuję ich. | Jak już tam jesteś, daj mi mydło, czepki do kąpieli.
Potrzebujemy trochę | rozrywki w naszym życiu.
Jest:
To jest dzieciak.|Ma cały hotel do zabawy.
My przychodzimy tu codziennie.
- Dostanie piłkę.|- Ty to powiedziałaś.
- Musisz się rozluźnić.|- Nie jestem zainteresowana.
Dlaczego bierzesz moje chusteczki?
Potrzebuję ich.|Jak już tam jesteś, daj mi mydło, czepki do kąpieli.
Potrzebujemy trochę|rozrywki w naszym życiu.
Było:
- To oznacza "wziąć nogi za pas. " | - Może dla ciebie.
- Jestem z tobą, dziewczyno. | - Tylko raz się żyje.
- Wiesz. No dalej. | - Nie.
Żyj, dziewczyno. | Ja żyję.
No dalej, pomóż mi sprzątnąć apartament Park. | Ty nic nie robisz.
O, przepraszam. Czy ty nie jesteś | pokojówką, którą miałam wczoraj?
- Tak, Pani.
- O, fantastycznie. Potrzebuję | kolejnej przysługi.
Jestem spóźniona na lunch, | W przeciwnym razie zrobiła bym to sama.
Czy mogłabyś polecieć na dół do butiku | i oddać te ubrania z szafy?
- Oczywiście, zajmę się tym. | - Dziękuję. Jesteś najlepsza.
- Kim ona jest? | - Ona jest boginią.
Mieszka w Apartamencie Park. | Wy dwie macie wiele wspólnego.
Jest:
- To oznacza "wziąć nogi za pas."|- Może dla ciebie.
- Jestem z tobą, dziewczyno.|- Tylko raz się żyje.
- Wiesz. No dalej.|- Nie.
Żyj, dziewczyno.|Ja żyję.
No dalej, pomóż mi sprzątnąć apartament Park.|Ty nic nie robisz.
O, przepraszam. Czy ty nie jesteś|pokojówką, którą miałam wczoraj?
Tak, pani.
O, fantastycznie. Potrzebuję|kolejnej przysługi.
Jestem spóźniona na lunch,|W przeciwnym razie zrobiła bym to sama.
Czy mogłabyś polecieć na dół do butiku|i oddać te ubrania z szafy?
- Oczywiście, zajmę się tym.|- Dziękuję. Jesteś najlepsza.
- Kim ona jest?|- Ona jest boginią.
Mieszka w Apartamencie Park.|Wy dwie macie wiele wspólnego.
Było:
To co ja miałam na myśli to | to, że ona też miała chłopaka...
Z którym była jakiś czas,|i który nadal nie pękł...
Jej wisienki? | Ponieważ wtedy byłybyśmy identyczne.
- Na co się tak patrzysz? | - Miałam na myśli pytanie.
Jest:
To co ja miałam na myśli to|to, że ona też miała chłopaka...
z którym była jakiś czas,|i który jednak nie zaznał...
Jej wisienki?|Ponieważ wtedy byłybyśmy identyczne.
- Na co się tak patrzysz?|- Miałam na myśli pytanie.
Było:
No dobra, tu jest różnica | pomiędzy mną a boginią.
Ona gra w różne gierki | aby naciągnąć go by on ją chciał...
- A ty co? | - Ja ciężko pracuję dla pieniędzy.
Wracając do podania, które | chcesz złożyć? Kierownictwo?
Jest:
No dobra, tu jest różnica|pomiędzy mną a boginią.
Ona gra w różne gierki,|aby zanęcić go by ją chciał...
- A ty co?|- Ja ciężko pracuję dla pieniędzy.
Wracając do podania, które|chcesz złożyć? Kierownictwo?
Było:
- Dolce, ładne. | - Nie, nie, no dalej, wyłaź stamtąd.
Tylko chce sobie popatrzeć. | I tak zostaną oddane.
Wpędzisz nas w kłopoty. | Cześć, Panie.
Zostaw te rzeczy w spokoju. No już. | Miałaś mi pomagać.
Dotknij ten materiał.
Jest:
- Dolce, ładne.|- Nie, nie, no dalej, wyłaź stamtąd.
CHcę tylko sobie popatrzeć.|I tak zostaną oddane.
Wpędzisz nas w kłopoty.|Cześć, panie.
Zostaw te rzeczy w spokoju. No już.|Miałaś mi pomagać.
Dotknij tego materiału.
Było:
To kosztuje $5000.
Za jeden biały komplet? | Jak można to utrzymać w czystości?
Jest:
To kosztuje $5.000.
Za jeden biały komplet?|Jak można to utrzymać w czystości?
Było:
O, tak. | To jest szóstka, ty jesteś szóstka.
Co ty robisz? | Co ty robisz?
Jest:
O, tak.|To jest szóstka, ty jesteś szóstka.
Co ty robisz?|Co ty robisz?!
Było:
- Ja mam 7 i pół.
- To znaczy, że masz 8. | Załóż tylko jakieś sportowe skarpetki i jesteś gotowa.
Jest:
Ja mam 7 i pół.
To znaczy, że masz 8.|Załóż tylko jakieś sportowe skarpetki i jesteś gotowa.
Było:
Co ty robisz? | Nie, aż ich nie przymierzysz.
Jest:
- Co ty robisz?|- Nie odłożę, póki ich nie przymierzysz.
Było:
One nie są jej. One nie są Dolce'a. | Technicznie patrząc one są porzucone.
Niech nas nie usłyszą. | Kto, ubrania?
Marisa Ave Maria Ventura...
kiedy ty lub ja będziemy mogły | przymierzyć jakąś rzecz za 5000$?
No dalej, poczuj jak druga | połowa się czuje,
Cześć, Lily, co robisz? | Cześć. Przyszywam guzik.
Jest:
One nie są jej. One nie są Dolce'a.|Technicznie patrząc one są porzucone.
- Niech nas nie usłyszą.|- Kto, ubrania?
Marisa, Ave Maria, Ventura...
Kiedy ty lub ja będziemy mogły|przymierzyć jakąś rzecz za $5.000?
No dalej, poczuj jak ta druga|połowa się czuje.
- Cześć, Lily, co robisz?|- Cześć. Przyszywam guzik.
Było:
Gdzie idziesz? | Pokręcę się. Zaraz wracam.
- Tylko nie odchodź za daleko, dobra? | - Dobra.
Jest:
- Gdzie idziesz?|- Pokręcę się. Zaraz wracam.
- Tylko nie odchodź za daleko, dobra?|- Dobra.
Było:
Rufus, do nogi. | Do nogi. Siad.
- Dokąd idziesz? | - Na spacer.
Nie, nie, Na dole ma lunch Liga Głosujących Kobiet.
- Powinniśmy zrobić przejazd i szybki postój? |- Taa, tam i z powrotem. I niech się śmieją.
- Hej, Jer, szybkie pytanie. Uczciwie. | - Rzecz jasna.
Czy wyglądam tak głupio | jak ty myślisz, że jestem?
Nie. Znaczy się, nie jesteś głupi. | O czym ty mówisz?
- Idziemy.
- Gdzie idziesz? Nie. | Masz problem z lunchem tych pań?
Mam problem próbując obalić | Victora Delgado. Pamiętasz go?
Facet, który konkurował ze | mną o miejsce w Senacie.
Facet, który ma mówić na tym lunchu na dole?
Jest:
Rufus, do nogi.|Do nogi. Siad.
- Dokąd idziesz?|- Na spacer.
O nie, nie. Na dole ma lunch|Liga Głosujących Kobiet.
- Powinniśmy zrobić przejazd i szybki postój?|- Taa, tam i z powrotem. I niech się śmieją.
- Hej, Jer, szybkie pytanie. Uczciwie.|- Rzecz jasna.
Czy wyglądam tak głupio|jak ty myślisz, że jestem?
Nie. Znaczy się, nie jesteś głupi.|O czym ty mówisz?
Idziemy.
Gdzie idziesz? Nie.|Masz problem z lunchem tych pań?
Mam problem z obaleniem|Victora Delgado. Pamiętasz go?
Facet, który konkurował ze|mną o miejsce w Senacie.
Facet, który ma przemawiać na tym lunchu na dole?
Było:
Wiem, że to obraża twój sens | sprawiedliwości, ale ja chcę wygrać.
- Nie poddajesz się. | - Nie, oczywiście, że nie.
Dlatego mnie zatrudniłeś. | Idziesz do restauracji, dobra?
Idziesz do tego Maddox'a w poniedziałek. | "Witam," "żegnam," i masz wolne.
Jest:
Wiem, że to urąga twemu poczuciu|sprawiedliwości, ale ja chcę wygrać.
- Nie poddajesz się.|- Nie, oczywiście, że nie.
Dlatego mnie zatrudniłeś?|Idziesz do restauracji, dobra.
Idziesz do tego Maddox'a w poniedziałek.|"Witam," "żegnam", i masz wolne.
Było:
Spójrz, oni mają ludzi którzy będą | spacerować z Twoim psem dla Ciebie.
- Znaczy się, wiem, że to szalony pomysł. | - Ja chcę spacerować z moim psem.
Spokojnie. Zaczynasz | tracić swoje włosy.
On jest przyjazny.
- Wabi się Rufus. | - Cześć, Rufus.
Więc, czego słuchasz?
- The Best of Bread. | - Best of Bread? Interesujące.
Jest:
Słuchaj, oni mają ludzi, którzy będą|spacerować z twoim psem dla ciebie.
- Znaczy się, wiem, że to szalony pomysł.|- Ja chcę spacerować z moim psem.
Spokojnie. Zaczynasz|tracić swoje włosy.
Jest przyjazny.
- Wabi się Rufus.|- Cześć, Rufus.
Czego słuchasz?
- The Best of Bread.|- Best of Bread? Interesujące.
Było:
- Ty.
- Miło mi cię poznać, | Ty. Ja jestem Chris.
Ja jestem łysy i nikt szczególny. | Wiem kim Pan jest.
Jest:
Ty.
Miło mi cię poznać, Ty.|Ja jestem Chris.
- Ja jestem łysy i nikt szczególny.|- Wiem kim pan jest.
Było:
Wiem, że jest Pan | Stanowym członkiem zgromadzenia.
Wiem, że myśli Pan | o zostaniu senatorem.
Znam Pana wyniki głosowania | i Pana stanowisko w sprawie środowiska.
Jest:
Wiem, że jest pan|stanowym członkiem Zgromadzenia.
Wiem, że myśli pan|o fotelu senatora.
Znam pana wyniki głosowania|i pana stanowisko w sprawie środowiska.
Było:
- Spójrz, nie lubię przerywać, ale... | - Jesteś Republikaninem?
Tak. | Dlaczego?
Richard Nixon był Republikaninem. | Co z tego?
- On kłamał. | - Więc, co to znaczy?
- Nic.
Jest:
- Spójrz, nie lubię przerywać, ale...|- Jesteś Republikaninem?
- Tak.|- A czemu pytasz?
- Richard Nixon był Republikaninem.|- Co z tego?
- On kłamał.|- I co to oznacza?
Nic.
Było:
- Nikt.
Jest:
Nikt.
Było:
- Twoi rodzice? | Demokraci czy Republikanie?
- Jak to różnica w tych czasach? | - Kocham tego dzieciaka.
Czego nie można kochać?
- Gdzie idziesz? | - Idę na spacer z Rufusem.
Co, czy ty piszesz książkę? | Za 10 minut, dobra?
- Jedno siku. | - Jeśli mama się zgodzi, mogę przyjść?
- Co? | - Jeśli mama się zgodzi, mogę przyjść?
- Oczywiście. Gdzie jest Twoja mama? | - Na 22. Apartament Park.
Nie, wiesz co, Chris? | Ty się spieszysz.
- On nie ma czasu. | - Nie, on się spieszy. Ja jestem w porządku.
- Ty go weź. | - Co?
- Ja jadę z Tobą na górę. | I tak zapomniałem wziąć jego piłkę.
Ja nie chcę... | Czekaj!
Jest:
Twoi rodzice?|Demokraci czy Republikanie?
- Jaka to różnica w tych czasach?|- Podoba mi się ten dzieciak.
A co tu do podobania?
- Gdzie idziesz?|- Idę na spacer z Rufusem.
Piszesz książkę?|Masz 10 minut, dobra?
- Jedno siku.|- Jeśli mama się zgodzi, mogę iść z tobą?
- Co?|- Jeśli mama się zgodzi, mogę iść z tobą?
- Oczywiście. Gdzie jest twoja mama?|- Na 22. Apartament Park.
Nie, wiesz co, Chris?|Spieszysz się.
- On nie ma czasu.|- Nie, to jemu się spieszy. Mi nic nie jest.
- Ty go weź.|- Co?
Ja jadę z tobą na górę.|I tak zapomniałem wziąć mu piłkę.
Ja nie chcę...|Czekaj!
Było:
Co ty tu robisz? | Gdzie jest mama?
To do Ciebie, Pani.
O czym ty mówisz? | Ty, czy nie powinieneś?
Jest:
- Co ty tu robisz?|- Gdzie jest mama?
To do ciebie, pani.
O czym ty mówisz?|Ty, czy nie powinieneś...?
Było:
I jeśli się zgodzisz, | pójdę z nim na spacer, dobrze?
- Witam. | - Cześć.
Nie zapominaj, że jestem dzieckiem | i potrzebuję świeżego powietrza
- Mamo, proszę, mogę iść?
Jestem Chris Marshall. |- Caroline...
Chcesz swój płaszcz? | - Co?
- Pogoda może się zmienić.
- Czy nie mówiłaś, że mamy piękny dzień? |- O, wychodzisz?
- Czy nie mówiłaś, | że chcesz rozprostować nogi?
Więc, jeśli twój mąż | nie będzie miał nic przeciwko...
Jest:
I jeśli się zgodzisz,|pójdę z nim na spacer, dobrze?
- Witam.|- Cześć.
Nie zapominaj, że jestem dzieckiem|i potrzebuję świeżego powietrza.
Mamo, proszę, mogę iść?
- Jestem Chris Marshall.|- Caroline...
- Chcesz swój płaszcz?|- Co?
Pogoda może się zmienić.
- Czy nie mówiłaś, że mamy piękny dzień?|- O, wychodzisz?
Czy nie mówiłaś,|że chcesz rozprostować nogi?
Więc, jeśli twój mąż|nie będzie miał nic przeciwko...
Było:
- Ja nie mam męża. | - W takim razie nalegam.
- Chodź z nami, jeśli masz czas.
- No chodź mamo. | - No to idziemy.
Jest:
- Ja nie mam męża.|- W takim razie nalegam.
Chodź z nami, jeśli masz czas.
- No chodź mamo.|- No to idziemy.
Było:
- Załóż to.
- Buty są za duże. |- Baw się dobrze. Miłego dnia.
- Chodź, Ty, poszukamy Rufusa. | - Chodź mamo.
Panie Marshall, John Bextrum, | kierownik hotelu.
Jest:
Załóż to.
- Buty są za duże.|- Baw się dobrze. Miłego dnia.
- Chodź, Ty, poszukamy Rufusa.|- Chodź, mamo.
Panie Marshall, John Bextrum,|kierownik hotelu.
Było:
- Więc bądź spokojny, dobrze? | - Dobrze.
Jest:
- Więc bądź spokojny, dobrze?|- Dobrze.
Było:
Jeśli to znowu wypadnie, | to schowaj to dla mnie.
I wieczór wcześniej. | Nie odpowiadałeś na pager.
- Naprawdę? Nie otrzymałem żadnej wiadomości. | - Naprawdę?
Jest:
Jeśli to znowu wypadnie,|to schowaj to dla mnie.
I wieczór wcześniej.|Nie odpowiadałeś na pager.
- Naprawdę? Nie otrzymałem żadnej wiadomości.|- Doprawdy?
Było:
Piękny strój | Jak można go utrzymać w czystości.
Jest:
Piękny strój|Jak można go utrzymać w czystości.
Było:
Myślisz, że to ta jego nowa dziewczyna? | Na dziś wieczór.
Panie, może zechciałybyście | się do nas przyłączyć?
- Świnia.
No chodź, Rufus, zrób siku | ja mam inne zajęcia.
- Sikaj! Podnieś nogę. | - Jerry Siegel, czy to pan?
Cześć, Maddox, jak się masz? | Jak ten świat jest mały.
Jest:
Myślisz, że to ta jego nowa dziewczyna?|Na dziś wieczór.
Panie, może zechciałybyście|się do nas przyłączyć?
Świnia.
No chodź, Rufus, zrób siku|ja mam inne zajęcia.
- Sikaj! Podnieś nogę.|- Jerry Siegel, czy to pan?
Cześć, Maddox, jak się masz?|Jak ten świat jest mały.
Było:
Victor, Jerry Siegel, | Prawa ręka Chrisa Marshalla.
- Szczotkujesz go też? | - To dobre.
Pokazywałem Victorowi nasz nowy | budynek na 57. Chcesz się przyłączyć?
Nie, nie mogę. Jestem zajęty. | Muszę...
- Tak widzę. | - Znaczy się...
Nie zapomnij posprzątać po nim.
Jest:
Victor, Jerry Siegel,|prawa ręka Chrisa Marshalla.
- Szczotkujesz go też?|- A to dobre.
Pokazywałem Victorowi nasz nowy|budynek na 57. Chcesz się przyłączyć?
Nie, nie mogę. Jestem zajęty.|Muszę...
- Tak widzę.|- Znaczy się...
Nie zapomnij po nim posprzątać.
Było:
Idziemy. Musisz się powstrzymać | No dalej!
Dobrze, ja trzymam. | Idziemy do parku.
Poszukam Rufusa i Jerry'ego | i się spotkamy. Naprzód.
Ludzie, tu nic nie ma. | To tylko stara znajoma z synem.
- Czy ona ma imię? | - Taa, "Niezidentyfikowana Stara Znajoma. "
Wy dacie mi to, | a ja wam dam 15 minut...
W poniedziałek wieczorem. | Wpuścisz nas na spotkanie?
- Masz to. | - Darmowe drinki?
- Nie naciskaj. | - Dziękuję.
No chodź, Rufus. | Dobrze się bawiłeś ze starym Jerrym?
Świetnie! | To była najlepsza pora.
Delgado i Maddox widzieli mnie spacerującego | z tym cholernym psem.
Widzisz, powinieneś częściej wychodzić. | Idziemy, Rufus.
On tam będzie. | On tam będzie o 1:30.
Chcę żebyś ty był tam o 1:00, dobra? | W porządku? Dobrze?
Jest:
Idziemy. Musisz się powstrzymać.|No dalej!
Dobrze, ja trzymam.|Wybieramy się do parku.
Poszukam Rufusa i Jerry'ego|i się tam spotkamy. Proszę iść.
Ludzie, nie róbcie zbiegowiska.|To tylko stara znajoma z synem.
- Czy ona ma imię?|- Taa, "Niezidentyfikowana Stara Znajoma."
Dacie mi teraz spokój,|a ja wam dam 15 minut...
- ...w poniedziałek wieczorem.|- Wpuścisz nas na spotkanie?
- Jasne.|- Darmowe drinki?
- Nie przeginaj.|- Dziękujemy.
No chodź, Rufus.|Dobrze się bawiłeś ze starym Jerrym?
Świetnie!|To była najlepsza pora.
Delgado i Maddox widzieli mnie spacerującego|z tym cholernym psem.
Widzisz, powinieneś częściej wychodzić.|Idziemy, Rufus.
On tam będzie.|On tam będzie o 1:30.
Chcę żebyś ty był tam o 1:00, dobra?|W porządku? Dobrze?
Było:
Właśnie je pożyczyłam | Niezłe co?
- Czekajcie! | - Nic nie mów. Tylko udawaj...
Nie poradziłabym sobie | z tym fotografami przez cały czas.
Nie wiesz co możesz zrobić | do czasu aż musisz to zrobić.
Nie ma dużego wyboru. | Można się przyzwyczaić.
- Mogę go wziąć? | - Oczywiście. Bierz.
- Uważaj on jest silny. | - Idziemy.
- Uważaj i nie oddalaj się. | - Dobrze.
Dzięki za to. | On był trochę zdołowany.
Wczoraj miał przemowę w szkole | i trochę mu nie wyszło.
- Nie było dobrze. |- Przemówienia mogą być trudne. Co się stało?
Nie wiem. | Zamarł na scenie i uciekł.
I teraz nie chce nawet słyszeć o wystąpieniach publicznych. | Jest taki nie swój.
Zawsze się denerwuję | zanim zacznę.
- Naprawdę? | - Taa.
No, nie zawsze. | Ale czasami.
- Panie Marshall?
- Patrzcie na te psy. |- Co za niespodzianka, pani od psów.
Jest:
Właśnie je pożyczyłam|Niezłe co?
- Czekajcie!|- Nic nie mów. Tylko udawaj...
Nie wytrzymałabym z tymi |fotografami na okrągło.
Nie wiesz co możesz zrobić|do czasu aż musisz to zrobić.
Nie ma dużego wyboru.|Można się przyzwyczaić.
- Mogę go wziąć?|- Oczywiście. Bierz.
- Uważaj on jest silny.|- Idziemy.
- Uważaj i nie oddalaj się.|- Dobrze.
Dzięki za to.|On był trochę zdołowany.
Wczoraj miał przemowę w szkole|i trochę mu nie wyszło.
- Nie było dobrze.|- Przemówienia mogą być trudne. Co się stało?
Nie wiem.|Zamarł na scenie i uciekł.
I teraz nie chce nawet słyszeć |o wystąpieniach publicznych. Jest taki nie swój.
Zawsze się denerwuję|zanim zacznę.
- Naprawdę?|- Taa.
No, nie zawsze.|Ale czasami.
Panie Marshall?
- Patrzcie na te psy.|- Co za niespodzianka, pani od psów.
Było:
- Czy to Rufus? | - Tak to on.
Jest:
- Czy to Rufus?|- Tak to on.
Było:
- Mogę? | - Oczywiście.
- Cześć kolego! | - Mogę go wziąć?
- Dobrze. | - Dziękuję.
- Mamo mogę iść się pobawić? | - Tak, idź.
- To dla pana. | - Dziękuję.
- Na razie. Idziemy.
To od mojej niani. | Chcesz usiąść?
- Oczywiście. | - Tutaj.
Jest:
- Mogę?|- Oczywiście.
- Cześć kolego!|- Mogę go wziąć?
- Dobrze.|- Dziękuję.
- Mamo mogę iść się pobawić?|- Tak, idź.
- To dla pana.|- Dziękuję.
Na razie. Idziemy.
To od mojej niani.|Chcesz usiąść?
- Oczywiście.|- Tutaj.
Było:
O, Boże! Prawie usiadłam | na pańską twarz. | Tutaj.
Jest:
O, Boże! Prawie usiadłam|na pańską twarz.
Było:
Nigdy nie spotkałem 10 letniego | przeciwnika Nixona.
Taa, wiem. W zeszłym roku, | przerabiali w szkole lata 70...
I dostał obsesji na punkcie | polityków i muzyki.
Jest:
Nigdy nie spotkałem 10-letniego|przeciwnika Nixona.
Taa, wiem. W zeszłym roku,|przerabiali w szkole lata 70...
i popadł w obsesję na punkcie|polityków i muzyki.
Było:
- Żartujesz! | - Nie.
Czekam aż zacznie odkrywać następną dekadę.|Uczę się wiele przy nim.
Jest:
- Żartujesz!|- Nie.
Czekam aż zacznie odkrywać następną dekadę.|Wiele się przy nim uczę.
Było:
- Tak myślisz? | - Tak.
Wiesz co? Rzuciłem patyk | a Rufus go złapał!
- Naprawdę? | - Tak. Zrobię to jeszcze raz.
Jest:
- Tak myślisz?|- Tak.
Wiesz co? Rzuciłem patyk|a Rufus go złapał!
- Naprawdę?|- Tak. Zrobię to jeszcze raz.
Było:
Nie jestem pewna. | Zawsze zatrzymujesz się w Beresford?
Jest:
- Nie jestem pewna.|- Zawsze zatrzymujesz się w Beresford?
Było:
- Praca. | - Czym się zajmujesz?
- O, mój Boże! Godzina 11, przy drzewie. | - Co?
- Spójrz, Godzina 11. |- To jest Eddie Yatter.
- Co to znaczy? | - To jest papparazzi. Nic na niego nie mogę poradzić.
Jest:
- Praca.|- Czym się zajmujesz?
- O, mój Boże! Godzina 11, przy drzewie.|- Co?
- Spójrz, Godzina 11.|- To jest Eddie Yatter.
- Co to znaczy?|- To jest papparazzi. Nic na niego nie mogę poradzić.
Było:
Jego celem ostatnio jest | przyłapanie mnie z inną kobietą...
I jego parszywy brukowiec będzie mógł napisać, | że zerwałem z...
Jest:
Jego celem ostatnio jest|przyłapanie mnie z inną kobietą...
Wtedy jego parszywy brukowiec będzie|mógł napisać, że zerwałem z...
Było:
- O, Boże! Ty! | - Co?
- Chodź!
- Właśnie zauważyłem, że ty... | - Przepraszam?
- Przepraszam, chodzi oto, że moja twarz jest... | - Co?
- Co jest nie tak z twoją twarzą? | - Przyczepiła się do twojego...
Co to? | - O, Boże, O, Boże! Weź to. | - Pozwól, że ja to zrobię. W porządku.
O, mój Boże! Czy jest coś | na nim? Jest w porządku?
Jest idealnie.
- Więc... | - Dobrze.
Jest:
- O, Boże! Ty!|- Co?
Chodź!
- Właśnie zauważyłem, że ty...|- Przepraszam?
- Przepraszam, chodzi oto, że moja twarz jest...|- Co?
- Co jest nie tak z twoją twarzą?|- Przyczepiła się do twojego...
- Co to?|- O, Boże! O, Boże! Weź to.|- Pozwól, że ja to zrobię. W porządku.
O, mój Boże! Czy coś jeszcze zostało?|Czy jest cały?
Jak nowy.
- Więc...|- Dobrze.
Było:
- Jest tam jakaś prawda? | - Nie.
Owszem, widywaliśmy się. | Teraz widujemy się mniej.
Jest:
- Jest tam jakaś prawda?|- Nie.
Owszem, widywaliśmy się.|Teraz widujemy się mniej.
Było:
Chciałem coś tobie pokazać. | Za mną.
- O, Boże. | - Pomogę ci.
- Już jestem. W porządku.
Jest:
Chciałem coś ci pokazać.|Za mną.
- O, Boże.|- Pomogę ci.
Już jestem. W porządku.
Było:
- Interesująca perspektywa? | - Taa.
I chciałem powiedzieć, | że jest wolna od paparazzich.
Wiesz kiedy tu najczęściej przychodzę, | gdy muszę wygłosić mowę...
- I się denerwuję. | - Ty się denerwujesz?
- Oczywiście.
- Widzisz? |- Czasem gdy mam stanąć naprzeciwko ludzi...
Moje serce bije bardzo mocno, | a ja nie mogę przypomnieć sobie słów.
- Mam to samo. Wiem. | - Naprawdę? Masz to też?
Wow. Ale w mojej pracy, | to nie jest dobre.
- Co robisz? | - Co robię?
Jest:
- Interesująca perspektywa?|- Taa.
I chciałem powiedzieć,|że jest wolna od paparazzich.
Wiesz kiedy tu najczęściej przychodzę,|gdy muszę wygłosić mowę...
- I się denerwuję.|- Ty się denerwujesz?
Oczywiście.
- Widzisz?|- Czasem gdy mam stanąć naprzeciwko ludzi...
Moje serce bije bardzo mocno,|a ja nie mogę przypomnieć sobie słów.
- Mam to samo.|- Naprawdę? Też to masz?
Wow. Ale w mojej pracy,|to nie jest dobre.
- Co robisz?|- Co robię?
Było:
Spinacz? | To był spinacz do papierów?
Tak. Muszę sobie znaleźć coś... | aby to wyssało nerwową energię z mojego serca.
Jest:
Spinacz?|To był spinacz do papierów?
Tak. Muszę sobie znaleźć coś...|aby to wyssało nerwową energię z mojego serca.
Było:
- Jak piorunochron? | - Dokładnie jak piorunochron.
Cała energia | idzie do spinacza.
A to co pozostaje to... | Twoja przemowa.
Taa, gładko | i lubię sobie myśleć...
Fascynujące przemówienie.
Niektórzy najlepsi mówcy | w historii...
Jest:
- Jak piorunochron?|- Dokładnie jak piorunochron.
Cała energia|idzie do spinacza.
- A to co pozostaje to...|- Twoja przemowa.
Taa, idzie gładko,|a ja lubię sobie wtedy myśleć...
fascynujące przemówienie.
Zagadka najlepszych|mówców w historii?
Było:
- Byłby naprawdę do dupy? | - Byłby co?
- Naprawdę do dupy. | - Racja.
Jest:
- Byłby naprawdę do dupy?|- Byłby co?
- Naprawdę do dupy.|- Racja.
Było:
Mamo, | możemy iść zobaczyć pingwiny?
- Idziemy zobaczyć pingwiny. | - Pięć minut.
- Ty masz zły wpływ. | - Mam?
Jest:
Mamo,|możemy iść zobaczyć pingwiny?
- Idziemy zobaczyć pingwiny.|- Pięć minut.
- Masz zły wpływ.|- Tak?
Było:
One są takie śmieszne. | Wyglądają jak mali, grubi, kolesie w smokingach.
Mówiąc o grubych kolesiach w smokingach, | jest to spotkanie w poniedziałek wieczór.
To czarny krawat. | To jest kolacja za 2500$.
- O, mój Boże. 2500$ za talerz? | - 2500$ za talerz.
- Mam nadzieję że zatrzymasz sobie talerz. | - Możesz jeśli chcesz.
- Po co to? |- Dla literackiej promocji miasta. Coś co wspomagam.
Przynosi to wielkie | korzyści dla Maddox'a.
Nie jest to takie nudne jak może się wydawać. | Nie wiem, czy jesteś zainteresowana?
Chwileczkę. Czy to nie jest ten facet | który zatrudnił Yatter'a, aby zdobyć twoje zdjęcia?
Jest:
One są takie śmieszne.|Wyglądają jak mali, grubi, kolesie w smokingach.
Mówiąc o grubych kolesiach w smokingach,|to mam przed oczami kolację w poniedziałkowy wieczór.
Czarny krawat.|Kolacja za $25.000.
- O, mój Boże! $25.000 za talerz?!|- $25.000 za talerz.
- Mam nadzieję, że zatrzymasz sobie talerz.|- Można, jeśli się chce.
- Po co to?|- Dla literackiej promocji miasta. Coś co wspieram.
Przynosi to wielkie|korzyści dla Maddox'a.
Nie jest to takie nudne jak może się wydawać.|Byłabyś może zainteresowana?
Chwileczkę. Czy to nie jest ten facet,|który zatrudnił Yatter'a, aby zdobyć twoje zdjęcia?
Było:
Nie rozumiem. Dlaczego tam idziesz? | Idę ponieważ...Idę...
Jest:
- Nie rozumiem. Dlaczego tam idziesz?|- Idę ponieważ... Idę...
Było:
Czy nikt nie wie, że jesteś tam | tylko po to by się pokazać?
Jest:
Czy nikt nie wie, że jesteś tam|tylko po to by się pokazać?
Było:
- Kiedy przedstawisz to w ten sposób... | - Ja nie przedstawiam. Ty to tak przedstawiłeś.
Nie obchodzi mnie ile musisz | zapłacić za kolację.
Nie powinieneś udawać | i nie ważne z jakiego powodu.
Więc dlaczego mi nie powiesz | co naprawdę myślisz.
Naprawdę chcesz, abym powiedziała | co myślę?
Jeżeli Pan Wanton Maddox, czy jak on | tam się nazywa, naprawdę chce pomóc...
To dlaczego nie da tych 2500$ | za talerz dla miejskich szkół?
I zje trochę mniej tego wieczora, | rozumiesz?
Więc dlaczego nie pójdziesz ze mną | i nie powiesz mu tego.
Poniedziałek... | jestem zajęta. Przepraszam.
Jesteś zajęta, nie możesz? | Co? Możesz to zmienić?
Jest:
- Kiedy przedstawisz to w ten sposób...|- Ja nie przedstawiam. Ty to tak przedstawiłeś.
Nie obchodzi mnie ile musisz|zapłacić za kolację.
Nie powinieneś udawać|i nie ważne z jakiego powodu.
Więc dlaczego mi nie powiesz|co naprawdę myślisz.
Naprawdę chcesz, abym powiedziała|co myślę?
Jeżeli pan Wanton Maddox, czy jak on|tam się nazywa, naprawdę chce pomóc...
to dlaczego nie da tych $25.000$|za talerz dla miejskich szkół?
I może zje trochę mniej tego wieczora,|rozumiesz?
Więc dlaczego nie pójdziesz ze mną|i nie powiesz mu tego.
Poniedziałek...|jestem zajęta. Przepraszam.
Jesteś zajęta, nie możesz?|Co? Możesz to zmienić?
Było:
To mi przypomniało, że muszę już iść | No dalej, musimy iść.
- Musimy iść. Spóźnimy się. | - Czy musimy iść?
- Muszę się dostać z powrotem. | - Caroline.
To nie może być wszystko. No dalej, | nie widzieliśmy węży.
Jest:
To mi przypomniało, że muszę już iść.|No dalej, musimy iść.
- Musimy iść. Spóźnimy się.|- Czy musimy iść?
- Muszę się dostać z powrotem.|- Caroline.
To nie może być wszystko. No dalej,|nie widzieliśmy węży.
Było:
Miło było cię poznać, | Chris'ie Marshall.
Jesteśmy spóźnieni. Musimy iść. | Idziemy.
Jest:
Miło było cię poznać,|Chris'ie Marshall.
Jesteśmy spóźnieni. Musimy iść.|Idziemy.
Było:
- Nie zużyj ich wszystkich na jednym przemówieniu. | - Nie zużyję.
- Tak trzymaj z wynikami sondaży przedwyborczych. | - Będę się starał.
- "To skomplikowane" co to za odpowiedź? |- Szczera.
Jedyną skomplikowaną rzeczą pomiędzy mną a nim |było by ramiączko od biustonosza.
- Co powinnam zrobić? |- Pościelić mu łóżko ze mną w środku?
Jest:
- Nie zużyj ich wszystkich na jednym przemówieniu.|- Nie zużyję.
- Tak trzymaj z wynikami sondaży przedwyborczych.|- Będę się starał.
- "To skomplikowane" co to za odpowiedź?|- Szczera.
Jedyną skomplikowaną rzeczą pomiędzy mną a nim|byłoby ramiączko od biustonosza.
- Co powinnam zrobić?|- Pościelić mu łóżko ze mną w środku?
Było:
- On myśli, że jestem tu gościem. | - No dobra, już dobra.
Jest:
- On myśli, że jestem tu gościem.|- No dobra, już dobra.
Było:
A co z dłońmi? | Były duże?
- Były idealne. | - Idealnie działają.
- Marisa! | - Kto? Co?
- Marisa Ventura, czy jesteś tam? | - O, mój Boże, to Paula!
Jest:
A co z dłońmi?|Były duże?
- Były idealne.|- Idealnie działają.
- Marisa!|- Kto? Co?
- Marisa Ventura, czy jesteś tam?|- O, mój Boże, to Paula!
Było:
Ja tylko... | Wylałam coś na mój fartuch...
Więc go czyściłam, | a ona pomagała mi go zawiązać,
Pan Bextrum chce cię widzieć | w jego biurze natychmiast.
Jest:
Ja tylko...|Wylałam coś na mój fartuch...
Więc go czyściłam,|a ona pomagała mi go zawiązać,
Pan Bextrum chce cię widzieć|natychmiast w swoim biurze.
Było:
Zobacz kto tu jest. | Zrelacjonujmy ostatnią godzinę, dobra?
Delgado zabił, gdy ty byłeś | na spacerze z tym cholernym psem.
- Masz długopis? | - Oczywiście. Proszę.
- Czy jeszcze coś mogę dla ciebie zrobić? | - Nie dziękuję.
Zanieś tę kartkę kobiecie | w apartamencie Park.
Jest:
Zobacz kto tu jest.|Zrelacjonujmy ostatnią godzinę, dobra?
Delgado zabijał, gdy ty byłeś|na spacerze z tym cholernym psem.
- Masz długopis?|- Oczywiście. Proszę.
- Czy jeszcze coś mogę dla ciebie zrobić?|- Nie, dziękuję.
Zanieś tę kartkę kobiecie|w apartamencie Park.
Było:
- Czy możesz to dla mnie zrobić? | - Z przyjemnością.
- Dziękuję. | - Kto to Caroline w Apartamencie Park?
Ktoś kogo poznałem. | Chcesz żeby ktoś poszedł ze mną...
Na to spotkanie literackie Maddox'a | w poniedziałek wieczorem.
Jest:
- Czy możesz to dla mnie zrobić?|- Z przyjemnością.
- Dziękuję.|- Kto to jest Caroline z Apartamentu Park?
Ktoś, kogo poznałem.|Chcesz, aby ktoś poszedł ze mną...
na to spotkanie literackie Maddox'a|w poniedziałek wieczorem.
Było:
...kiedy walczył z nazistami. | - Myślałem, że twoja matka jest na Florydzie.
Tylko upewnij się czy nie jest mężatką, | czy nie jest na lekach...
Lub demokratką. Sprawdziłeś? |- Rufus.
No tak, świetnie. | Czy mogę porozmawiać z tobą prze chwilę?
Chcę, abyś się dowiedział kim jest | Caroline z apartamentu Park.
Nie zapisuj. Tylko zapamiętaj. | Dzięki. Dobra robota.
Proszę wejść, Pani Ventura.
Przyjmuję, że zna Pani powód | dla, którego została Pani wezwana.
Jest:
- ...kiedy walczył z nazistami.|- Myślałem, że twoja matka jest na Florydzie.
Tylko upewnij się czy nie jest mężatką,|czy nie jest na lekach...
- ...ani demokratką. Sprawdziłeś?|- Rufus.
No tak, świetnie.|Czy mogę porozmawiać z tobą przez chwilę?
Chcę, abyś się dowiedział kim jest|Caroline z apartamentu Park.
Nie zapisuj. Tylko zapamiętaj.|Dzięki. Dobra robota.
Proszę wejść, pani Ventura.
Zakładam, że zna pani powód,|dla którego została pani wezwana.
Było:
Czy wiesz co jest podstawą | świetnego hotelu?
- Lokalizacja? |- Lojalność i zaufanie.
Czy możesz powiedzieć, | że posiadasz te cechy?
Jest:
Czy wiesz co jest podstawą|świetnego hotelu?
- Lokalizacja?|- Lojalność i zaufanie.
Czy możesz powiedzieć,|że posiadasz te cechy?
Było:
I zaproponowała mi | bym zwrócił na ciebie uwagę.
Nie mieliśmy pojęcia, | że interesujesz się kierownictwem...
Do czasu,|aż Pani Kehoe nie przyniosła nam twojego podania.
Przy okazji, zapomniałaś | wpisać swojego numeru PESEL...
I nazwiska panieńskiego matki.
Jeśli mogłabyś je wypełnić | i podpisać tam.
Normalnie,| powinnaś przejść roczne szkolenie jako lokaj, ale...
- Zaistniały okoliczności... | - Mamy za dużo rezerwacji i za mało pracowników...
Zadecydowaliśmy przyśpieszyć | twoje podanie.
I przejdziesz do kierownictwa | po sześciu tygodniach treningu.
Ze świadectwem ukończenia | egzaminu praktycznego...
I poznania wszystkich wymaganych | działów.
Więc jak pani widzi, | czasami...
Gdy życie zamyka nam jedne drzwi, | otwiera się okno.
Jest:
I zaproponowała mi|bym zwrócił na ciebie uwagę.
Nie mieliśmy pojęcia,|że interesujesz się kierownictwem...
Do czasu, aż pani Kehoe |nie przyniosła nam twojego podania.
Przy okazji, zapomniałaś|wpisać swojego numeru PESEL...
i nazwisko panieńskie matki.
Jeśli mogłabyś je wypełnić|i podpisać na dole.
Normalnie, powinnaś przejść |roczne szkolenie jako lokaj, ale...
- Zaistniały okoliczności...|- Mamy za dużo rezerwacji i za mało pracowników...
Zadecydowaliśmy się przyśpieszyć|twoje podanie.
I przejdziesz do kierownictwa|po sześciu tygodniach treningu.
Ze świadectwem ukończenia|egzaminu praktycznego...
i poznania wszystkich wymaganych działów.
Więc jak pani widzi,|czasami...
gdy życie zamyka nam jedne drzwi,|otwiera się okno.
Było:
Steph, gdzie jesteś? | Wiem, że tu jesteś.
- Nie mów mi, że jesteś udupiona. | - Nie, ale ty jesteś.
Wiesz co? | Nie masz prawa!
- O czym ty mówisz? |- Napisałaś za mnie moje podanie?
- Razpatrują je. | - Czy wiesz co zrobiłaś?
- Zrobiłam ci przysługę. | - Nie. Jeśli chcesz zrobić mi przysługę...
To zajmij się czasem swoimi | sprawami.
Przez dwa lata gadasz | o zrzuceniu tego uniformu...
I w jaki sposób chcesz to zrobić. | Dziś rano, piłam kawę z Rosalie z personalnego...
I zapytałam jej. | Mówię: "Marisa ma szansę? "
A ona: "Jaka Marisa? " | A ja: "Marisa Ventura. Ona złożyła podanie. "
A ona: "Jeśli ona złożyła podanie, | to ja położę je na samej górze. "
Więc zareagowałam naprawdę nonszalancko | i mówię: "Jesteś pewna? "
A ona obejrzała się dwa razy | i mówi mi:
"Marisa Ventura jeszcze nigdy nie złożyła podania | na stanowisko kierownicze. "
Jest:
Steph, gdzie jesteś?|Wiem, że tu jesteś.
- Nie mów mi, że jesteś udupiona.|- Nie, ale ty jesteś.
Wiesz co?|Nie masz prawa!
- O czym ty mówisz?|- Napisałaś za mnie moje podanie?
- Razpatrują je.|- Czy wiesz co zrobiłaś?
- Zrobiłam ci przysługę.|- Nie. Jeśli chcesz zrobić mi przysługę...
to zajmij się czasem swoimi|sprawami.
Przez dwa lata gadasz|o zrzuceniu tego uniformu...
i w jaki sposób chcesz to zrobić.|Dziś rano, piłam kawę z Rosalie z personalnego...
i zapytałam ją.|Mówię: "Marisa ma szansę?"
A ona: "Jaka Marisa?"|A ja: "Marisa Ventura. Ona złożyła podanie."
A ona: "Jeśli ona złożyła podanie,|to ja położę je na samej górze."
Więc zareagowałam naprawdę nonszalancko|i mówię: "Jesteś pewna?"
A ona obejrzała się dwa razy|i mówi mi:
"Marisa Ventura jeszcze nigdy nie złożyła podania|na stanowisko kierownicze."
Było:
Mój własny partner, | tak mnie okłamuje.
Wtedy pomyślałam, że jesteś za bardzo bojaźliwa,| więc sama to zrobiłam.
Jeżeli wybrał by ciebie, byłabyś szczęśliwa. | A jeśli nie, nie było by żadnej różnicy.
Jest:
Mój własny partner,|tak mnie okłamuje.
Wtedy pomyślałam, że jesteś za bardzo bojaźliwa,|więc sama to zrobiłam.
Jeżeli wybrałby ciebie, byłabyś szczęśliwa.|A jeśli nie, nie byłoby żadnej różnicy.
Było:
Teraz mamy złote lata. | Musimy pokazać że nasze matki myliły się.
Jest:
Mamy teraz złote lata.|Musimy pokazać, że nasze matki się myliły.
Było:
Ale, tak naprawdę to nie skłamałaś. | Technicznie rzecz biorąc.
Teraz zaczynasz mówić | jak Richard Nixon.
Pozwalając wierzyć komuś w prawdę | kiedy nią nie jest...
Kłamstwem jakim jest kłamstwo.
On myśli, że ja mieszkam w apartamencie, | a nie sprzątam. Jestem pokojówką.
Nie lubię się z Tobą sprzeczać, | ale myślę, że on nie myślał o Twoich pieniądzach.
Jest:
Ale, tak naprawdę to nie skłamałaś.|Technicznie rzecz biorąc.
Teraz zaczynasz mówić|jak Richard Nixon.
Pozwalając wierzyć komuś w coś |co nie jest prawdą...
jest takim samym kłamstwem|jakim zwykłe kłamstwo.
On myśli, że ja mieszkam w apartamencie,|a nie sprzątam. Jestem pokojówką.
Nie lubię się z tobą sprzeczać,|ale myślę, że on nie myślał o twoich pieniądzach.
Było:
Wyciągnij klucze z mojej kieszeni. | To jest gorące.
Jest:
Wyciągnij klucze z mojej kieszeni.
Było:
- Dziękuję. | - Nie ma sprawy.
Jest:
- Dziękuję.|- Nie ma sprawy.
Było:
- Oczywiście. | - Dziękuję.
Jest:
- Oczywiście.|- Dziękuję.
Było:
I pamiętajcie, | wszystkie numery ubezpieczeń...
I zdjęcia mają być odnowione | zaczynając od następnego tygodnia.
To chyba wszystko. | Dziękuję bardzo.
Barbara, Clarice, | proszę, chodźcie ze mną.
- Widziałaś to? | - Nie. Co?
- Więc, pozwól, że ci pokażę. |- Daj mi to.
Jest:
I pamiętajcie,|wszystkie numery ubezpieczeń...
i zdjęcia mają być odnowione|na początek przyszłego tygodnia.
To chyba wszystko.|Dziękuję bardzo.
Barbara, Clarice,|proszę, chodźcie ze mną.
- Widziałaś to?|- Nie. Co?
- Więc, pozwól, że ci pokażę.|- Daj mi to.
Było:
Jak to, "i co"? Co będzie | jeśli ktoś z hotelu to zobaczy?
Nie chcę cię wkurzać. | Ale nie możesz powiedzieć, że to Ty.
- Nie przejmuj się tym. | - To jest pierwsza strona dzisiejszej gazety.
Przestań. Zrobiłaś raz coś spontanicznego | i myślisz, że pójdziesz do piekła.
Czy ty nie rozumiesz, | że to może być złe?
Nie bądź aż taką Katoliczką. Proszę. | No dalej.
- Dzień dobry. Miło cię widzieć. | - Czy mogę go wam zająć na sekundę?
Jest:
Jak to, "i co"? Co będzie|jeśli ktoś z hotelu to zobaczy?
Nie chcę cię wkurzać,|ale nie da się stwierdzić, że to ty.
- Nie przejmuj się tym.|- To jest pierwsza strona dzisiejszej gazety.
Przestań. Zrobiłaś raz coś spontanicznego|i myślisz, że pójdziesz do piekła.
Czy ty nie rozumiesz,|że to może być złe?
Nie bądź aż taką Katoliczką. Proszę.|No dalej.
- Dzień dobry. Miło cię widzieć.|- Czy mogę go wam porwać na sekundę?
Było:
- Chcę z tobą porozmawiać. | - Jakiś problem?
To! Czy wiesz ile | mnie to będzie kosztować?
Cały dzień będę musiał poświęcić | na chronieniu twojego tyłka.
Już dzwonili do mnie z The London | Times'a, The Washington Post...
The Chicago Sun, pytali | o jej tożsamość, jej przeszłość...
Jest:
- Chcę z tobą porozmawiać.|- Jakiś problem?
To! Czy wiesz ile|mnie to będzie kosztować?
Cały dzień będę musiał poświęcić|na chronieniu twojego tyłka.
Już dzwonili do mnie z The London|Times'a, The Washington Post...
The Chicago Sun. Pytali|o jej tożsamość, jej przeszłość...
Było:
Gdy tylko uda mi się skupić ich uwagę na tobie, | oni skupiają się na niej.
- Dzięki. |- Taa, oni są fantastyczni, nie uważasz?
Ściskamy kółko | mocniej i mocniej i mocniej...
I rozluźniamy. | Spróbujmy jeszcze raz.
I ściskamy kółko | mocniej, mocniej...
- I odpoczynek. | - Wybaczcie, zaraz wracam.
W porządku. | Możesz pracować przy nas.
Potrzebujemy więcej ręczników, | proszę. Szybko.
Jest:
Gdy tylko uda mi się skupić ich uwagę na tobie,|oni skupiają się na niej.
- Dzięki.|- Są fantastyczni, nie uważasz?
Ściskamy kółko|mocniej i mocniej i mocniej...
I rozluźniamy.|Spróbujmy jeszcze raz.
I ściskamy kółko|mocniej, mocniej...
- I odpoczynek.|- Wybaczcie, zaraz wracam.
W porządku.|Możesz pracować przy nas.
Potrzebujemy więcej ręczników,|proszę. Szybko.
Było:
Wydech. | Wszystko z tobą w porządku?
Chodzi o Erica? | Wiedziałam.
Jest:
Wydech.|Wszystko z tobą w porządku?
Chodzi o Erica?|Wiedziałam.
Było:
Więc wczoraj w nocy ja zadzwoniłam, i... | Rach, on był z...
Jest:
Więc wczoraj w nocy ja zadzwoniłam, i...|Rach, on był z...
Było:
- Panie, może powinniśmy popracować w grupie? | - No dalej, ja słucham.
- Ja słyszałam ją w tle. | - Tanie wino?
Jest:
- Panie, może powinniśmy popracować w grupie?|- No dalej, ja słucham.
- Słyszałam ją w tle.|- Tanie wino?
Było:
Mam wiadomość od Pana | Christophera Marshalla.
Christopher Marshall?
Ten, Christopher Marshall?
On mieszka w apartamencie York | i zastanawia się...
Czy odpowie Pani na | jego zaproszenie do restauracji...
Które położyłem wczoraj w Pani pokoju.
- Skończyliśmy. Dziękujemy. | - W moim pokoju?
- Muszę skasować za pełną godzinę.
- Wczoraj. | - Świetnie.
- Na lunch?
- Za dwie. | - Spadaj!
- Gdzie? | - W jego apartamencie.
Jest:
Mam wiadomość od pana|Christophera Marshalla.
Christophera Marshalla?
Tego, Christophera Marshalla?
On mieszka w apartamencie York|i zastanawia się...
czy odpowie pani na|jego zaproszenie do restauracji...
które położyłem wczoraj w pani pokoju.
- Skończyliśmy. Dziękujemy.|- W moim pokoju?
Muszę skasować za pełną godzinę.
- Wczoraj.|- Świetnie.
Na lunch?
- Za dwie.|- Spadaj!
- Gdzie?|- W jego apartamencie.
Było:
- Mam mu coś odpowiedzieć? | - Tak. Powiedz mu, że tak. O której?
- 13:00 | - Ona tam będzie. Dziękuję.
- Kiedy to zaszło? |- Spotkaliśmy się zeszłym latem w Southampton.
Czytałam że to, coś będzie.
"Proszę. Czy możesz | znaleźć godzinkę? "
- Myślisz, że zobaczył cię na korytarzu? | - Kogo to obchodzi? Co powinnam ubrać?
Jest:
- Mam mu coś odpowiedzieć?|- Tak. Powiedz mu, że tak. O której?
- 13:00|- Ona tam będzie. Dziękuję.
- Kiedy to zaszło?|- Spotkaliśmy się zeszłego lata w Southampton.
Myślę, że to ten moment.
"Proszę. Czy możesz|znaleźć godzinkę?"
- Myślisz, że zobaczył cię na korytarzu?|- Kogo to obchodzi? Co powinnam ubrać?
Było:
Ale nic ze sobą nie mam! | Zobaczymy.
Maria, dzięki bogu. | Potrzebuję przysługi. To pilne.
Czy możesz załatwić ten kostium, | który wczoraj zwróciłaś?
To jest ten boski | kaszmirowy kostium od Dolce. Jest...
Jest:
Ale nic ze sobą nie mam!|Zobaczymy.
Maria, dzięki Bogu.|Potrzebuję przysługi. To pilne.
Czy możesz załatwić ten kostium,|który wczoraj zwróciłaś?
To jest ten boski|kaszmirowy kostium od Dolce. Jest...
Było:
Myślałam, że może Pani będzie | chciała go jeszcze raz obejrzeć.
Jesteś taka dobra. | Dzięki Bogu!
- Powinnaś być osobistą asystentką. | - Ona jest pokojówką.
- Czy jest jakaś lepsza nazwa. | - Właściwie, to ja będę awansować.
Jest:
Myślałam, że może pani będzie|chciała go jeszcze raz obejrzeć.
Jesteś taka dobra.|Dzięki Bogu!
- Powinnaś być osobistą asystentką.|- Ona jest pokojówką.
- Czy jest jakaś lepsza nazwa.|- Właściwie, to ja będę awansować.
Było:
Czy spódnica od Ralph Laurena, | pumpy Manolo?
Oba są boskie! | Zobaczmy.
Może spodnie, otwarte sandały, | prześwitująca bluzka...
W kolorze bra i carry | płaszcz od Dolce dla efektu.
- Maria? | - Ona słabo mówi po angielsku.
- Co? | - Przepraszam?
Jest:
Czy spódnica od Ralph Laurena,|pumpy Manolo?
Oba są boskie!|Zobaczmy.
Może spodnie, otwarte sandały,|prześwitująca bluzka...
W kolorze bra i carry|płaszcz od Dolce dla efektu.
- Maria?|- Ona słabo mówi po angielsku.
- Co?|- Przepraszam?
Było:
A może ta spódnica z paciorkami | z tym beżowym...
Szydełkowanym sweterkiem, | który jest w szafie?
Wiesz, swobodnie seksownie. | Bez pończoch.
Na pewno nie płaszcz. | To przesyła złą wiadomość.
Jest:
A może ta spódnica z paciorkami|z tym beżowym...
szydełkowanym sweterkiem,|który jest w szafie?
Wiesz, swobodnie, seksownie.|Bez pończoch.
Na pewno nie płaszcz.|To przesyła złą wiadomość.
Było:
Poza tym przezroczysta bluzka | kolorowy biustonosz...
Wygląda trochę desperacko, staro, | jakby nachalnie. Nie uważasz?
Chcesz aby wygląd pracował na ciebie.
Kim ona myśli, że jest | aby tak mówić do mnie?
Jest:
Poza tym przezroczysta bluzka|kolorowy biustonosz...
wygląda trochę desperacko, staro,|jakby nachalnie. Nie uważasz?
Spraw by wygląd zapracował na siebie.
Kim ona myśli, że jest|aby tak mówić do mnie?
Było:
Mam dwa słowa dla ciebie, | Rachel Hoffberg: Eric kto?
Jest:
Mam dwa słowa dla ciebie,|Rachel Hoffberg: Eric kto?
Było:
Wszystkie uchwyty powinny | być skierowane do prawego rogu.
Sprawdzimy twoje umiejętności | w nakrywaniu stołu i serwowaniu wina.
Będziemy dziś podawać lunch | w apartamencie York.
Panie Marshall, lokaj. | Wejdź.
Wszystko w porządku, Rufus. | Dziękuję.
Szklanki do wody 6 centymetrów | na wschód od kieliszków do wina.
- Zrób idealny trójkąt. | - Tak.
Jest:
Wszystkie uchwyty powinny|być skierowane do prawego rogu.
Sprawdzimy twoje umiejętności|w nakrywaniu stołu i serwowaniu wina.
Będziemy dziś podawać lunch|w apartamencie York.
- Panie Marshall, lokaj.|- Wejdź.
Wszystko w porządku, Rufus.|Dziękuję.
Szklanki do wody 6 centymetrów|na wschód od kieliszków do wina.
- Zrób idealny trójkąt.|- Tak.
Było:
Ty też kochasz zwierzęta! | Tak jak i ja.
Jest:
Ty też kochasz zwierzęta!|Tak jak i ja.
Było:
Cóż za wspaniały pomysł. | Lunch w pokoju. Cudownie!
Widziałam, że między nami | powstał związek na...
Jest:
Cóż za wspaniały pomysł.|Lunch w pokoju. Cudownie!
Widziałam, że między nami|powstało jakieś połączenie na...
Było:
Ale mam nadzieję, że nie myślałeś, | że potrzebuję przypomnienia.
Teddy Parrish przesyła | Tobie najlepsze życzenia.
O, Teddy. | Racja. Taa.
- Jak się miewa Teddy? |- Znowu pije, ale nie słyszałeś tego ode mnie.
Przepraszam, muszę coś sprawdzić. | Oczywiście.
Jest:
Ale mam nadzieję, że nie myślałeś,|że potrzebuję przypomnienia.
Teddy Parrish przesyła|najlepsze życzenia.
O, Teddy.|Racja. Taa.
- Jak się miewa Teddy?|- Znowu pije, ale nie słyszałeś tego ode mnie.
- Przepraszam, muszę coś sprawdzić.|- Oczywiście.
Było:
- To nie jest ona? | - Nie.
Jest:
- To nie jest ona?|- Nie.
Było:
- Idziesz tam? | - Oczywiście.
Wiesz kogo nie mogę sobie przypomnieć | skąd znam?
Kobieta, która odwiedziła cię | pewnego dnia...
Typ południowy, | z mały chłopcem około 10 lat.
Rachel Hoffberg, typ południowy? | Ona jest z Westportu.
Ona przechodzi menopauzę, | ale nie mów jej, że to mówiłam.
Mieszkasz w apartamencie Park, | racja, Caroline?
Jest:
- Idziesz tam?|- Oczywiście.
Wiesz, nie mogę sobie przypomnieć|skąd znam jedną osobę.
To kobieta, która odwiedziła cię|pewnego dnia...
Typ południowy,|z małym chłopcem około 10 lat.
Rachel Hoffberg, typ południowy?|Ona jest z Westportu.
Przechodzi menopauzę,|ale nie mów jej, że to mówiłam.
Mieszkasz w apartamencie Park,|racja, Caroline?
Było:
Dobrze. | I to jest najgorsze
Jest:
Dobrze.|I to jest najgorsze.
Było:
Twoja cała prezentacja dzisiaj | była świetna. Bardzo dobrze.
Dziękuję. | Upewnij się zawijasz to mocno.
Ma około 160 centymetrów, ciemne włosy, | naprawdę piękna, ma dziecko o imieniu Ty.
Jest:
Twoja cała prezentacja dzisiaj|była świetna. Bardzo dobrze.
- Dziękuję.|- Upewnij się zawijasz to mocno.
Ma około 160 centymetrów, ciemne włosy| i jest naprawdę piękna. Ma chłopca o imieniu Ty.
Było:
- Przepraszam Pana. | - Nie przepraszaj. Tylko ją znajdź.
Chris, Podoba m się | twój wywiad w Timesie.
Jest:
- Przepraszam pana.|- Nie przepraszaj. Tylko ją znajdź.
Chris, podoba mi się|twój wywiad dla Times'a.
Było:
Wszyscy jesteśmy tu aby usunąć | Rothford Estate. Jest warty miliony.
I Sotheby liczy na mnie, | że wszystkiego dopilnuję.
Rufus, do nogi. | Dziękuję.
Siad. Siad. | Maria, mogę dostać trochę wody?
- Dobry chłopiec. | - Taki milutki piesek.
Jest:
Wszyscy jesteśmy tu aby usunąć|Rothford Estate. Jest wart miliony.
A Sotheby liczy,|że wszystkiego dopilnuję.
Rufus, do nogi.|Dziękuję.
Siad. Siad.|Maria, mogę dostać trochę wody?
- Dobry chłopiec.|- Taki milutki piesek.
Było:
- To wszystko na razie. | - Znasz Nettie Rothford.
Jasne. | Ona i ja dorastałyśmy razem.
Jej posiadłość leżała | obok winnicy mojego taty.
- Tam. | - Dobry wieczór.
Kolejny interesujący dzień, | co Marisa?
- Nie wiem. A był? | - Ty mi powiedz.
Jest:
- To wszystko na razie.|- Znasz Nettie Rothford.
Jasne.|Ona i ja dorastałyśmy razem.
Jej posiadłość leżała|obok winnicy mojego taty.
- Tam.|- Dobry wieczór.
Kolejny interesujący dzień,|co Marisa?
- Nie wiem. A był?|- Ty mi powiedz.
Było:
W porządku, o co chodzi, | tajemniczy człowieku?
Ile razy oglądałaś monitory | razem ze mną?
Ile razy cieszyliśmy się | z przychodzących i odchodzących?
Jest:
W porządku, o co chodzi,|tajemniczy człowieku?
Ile razy oglądałaś ze mną monitory?
Ile razy cieszyliśmy się|z przychodzących i odchodzących?
Było:
Wiesz co? | Poczekaj tam, wścibski nosku.
Wiesz, że moim obowiązkiem jest | raportowanie złego zachowania pracowników.
I jest tylko jedna rzecz, | która może mi zamknąć usta.
Jest:
Wiesz co?|Poczekaj tam, wścibski nosku.
Wiesz, że moim obowiązkiem jest|raportowanie złego zachowania pracowników.
I jest tylko jedna rzecz,|która może mi zamknąć usta.
Było:
Teraz masz kłopoty. | Z czego się śmiejesz?
Jest:
Teraz masz kłopoty.|Z czego się śmiejesz?
Było:
Rach, kochanie, to | będzie tylko sekundka.
- Cześć, jestem Caroline Lane... | ...- Apartament Park Sweet, tak.
- Dzwoniłam w sprawie biletów na... | - Przedstawienie charytatywne. Poniedziałek wieczór.
Byliśmy w stanie załatwić pani miejsce | przy stole przylegającym do stołu Pan Marshall'a.
Fantastycznie! I ile | to będzie kosztowało?
- Trzy tysiące dolarów. | - Co?
Ceny idą w górę | gdy para jest rozdzielona.
Pojedynczych gości jest | zawsze trudniej posadzić.
Co to ma znaczyć? | Czy to jest w internecie, że jestem byłą parą?
Jest:
Rach, kochanie, to|będzie tylko sekundka.
- Cześć, jestem Caroline Lane...|- Apartament Park Sweet, tak.
- Dzwoniłam w sprawie biletów na...|- Przedstawienie charytatywne. Poniedziałek wieczór.
Udało nam się załatwić pani miejsce|przy stole przylegającym do stołu pan Marshall'a.
Fantastycznie!|A ile to będzie kosztowało?
- Trzy tysiące dolarów.|- Co?
Ceny idą w górę|gdy para jest rozdzielona.
Pojedynczych gości jest|zawsze trudniej posadzić.
Co to ma znaczyć?|Czy to jest w internecie, że jestem byłą parą?
Było:
Czy mam biblijny znak na czole | "Niezamężna, nieczysta"?
Jest:
Czy mam biblijny znak na czole|"Niezamężna, nieczysta"?
Było:
Ja...Ja właśnie... | Przepraszam. Ja...
Jest:
Ja... Ja właśnie...|Przepraszam. Ja...
Było:
Dodaj to do rachunku za pokój. | Tak, proszę pani.
Jest:
- Dodaj to do rachunku za pokój.|- Tak, proszę pani.
Było:
Aż boję się zapytać | o co chodziło.
Jest:
Aż boję się zapytać|o co chodziło.
Było:
- Mogę dostać autograf? | - Amber? To twoje imię?
- Amber to twoje imię. | - Jak ci idzie?
Jest:
- Mogę dostać autograf?|- Amber? To twoje imię?
- Amber to twoje imię.|- Jak ci idzie?
Było:
- Czy nas widziała? | - Taa. Nie. Jest czysto.
- Wszystko w porządku. | - Jak to się stało?
Jest:
- Czy nas widziała?|- Taa. Nie. Jest czysto.
- Wszystko w porządku.|- Jak to się stało?
Było:
Sprawdziłem ją. | Ona pochodzi z rodziny z pieniędzmi...
Politycznie neutralna | i nie ma zdjęć nago.
Ta kobieta nie jest | tą, którą chciałem.
Nie wiem o czym mówisz. | Rozmawiałem z kierownikiem hotelu.
To jest jedyna Caroline Lane | mieszkająca w apartamencie Park.
Jest:
Sprawdziłem ją.|Pochodzi z zamożnej rodziny.
Politycznie neutralna|i nie ma zdjęć nago.
Ta kobieta nie jest tą,|którą chciałem.
Nie wiem o czym mówisz.|Rozmawiałem z kierownikiem hotelu.
To jest jedyna Caroline Lane|mieszkająca w apartamencie Park.
Było:
- Hej, czekaj! Ty! Caroline! | - Cześć, Chris!
- Cześć. Jak leci, Ty? | - Dobrze.
- Jak się masz? | - Dobrze.
Chcesz usłyszeć coś dziwnego? | Zaprosiłem cię na lunch i przyszłaś...
Tylko, że to nie byłaś ty. | Więc, co się stało?
- Nie wiem co masz na myśli. | - Czy cały czas mieszkasz w Beresford?
Nie, właściwie przeprowadziliśmy | się na przedmieścia.
Jest:
- Hej, czekaj! Ty! Caroline!|- Cześć, Chris!
- Cześć. Jak leci, Ty?|- Dobrze.
- Jak się masz?|- Dobrze.
Chcesz usłyszeć coś dziwnego?|Zaprosiłem cię na lunch i przyszłaś...
Tylko, że to nie byłaś ty.|Więc, co się stało?
- Nie wiem co masz na myśli.|- Czy cały czas mieszkasz w Beresford?
Nie, właściwie przeprowadziliśmy|się na przedmieścia.
Było:
- Możemy cię wysadzić na wschodnich przedmieściach? | - Taa, Mamo!
Nie. Pamiętaj, że idziemy na przyjęcie | kilka ulic stąd, więc się przejdziemy.
- Więc jak mogę cię złapać? | - Jej numer na komórkę to 9-1-7...
Jest:
- Możemy cię wysadzić na wschodnich przedmieściach?|- Taa, Mamo!
Nie. Pamiętaj, że idziemy na przyjęcie|kilka ulic stąd, więc się przejdziemy.
- Więc jak mogę cię złapać?|- Jej numer na komórkę to 9-1-7...
Było:
Jeśli chcesz być z nim w kontakcie, | dzwoń pod ten numer.
To moja wizytówka. | Jak masz na nazwisko?
- Ventura. A ty? | - Hiszpanka?
- Jerry Hiszpanka? | - Nie, Siegel. Musimy iść.
- Dzwoń pod ten numer. O każdej porze.
- W porządku. | - Nie wstydź się.
- Jesteś spóźniony. Masz przemowę. | - Na Bronksie?
- O czym? | - Projekty domów.
- Naprawdę?
Mówisz ludziom z Bronksu | o projektach?
Nie, Ja tylko | wezmę tam reporterów...
I rzucę trochę światła | na warunki mieszkaniowe.
- Interesujące. | - Tak myślimy. Powinniśmy? Dobra?
- Czego nie powiedziałaś?
- Niczego. | - Powiedz mi.
Może obaj powinniście spędzić naprawdę | trochę czasu nad jakimś projektem...
I wtedy nie musiał byś pamiętać|ani wygłaszać żadnych przemówień.
Rozumiesz i wtedy by to wyszło | z jakiegoś prawdziwego miejsca.
Jest:
Jeśli chcesz być z nim w kontakcie,|dzwoń pod ten numer.
To moja wizytówka.|Jak masz na nazwisko?
- Ventura. A ty?|- Hiszpanka?
- Jerry Hiszpanka?|- Nie, Siegel. Musimy iść.
Dzwoń pod ten numer. O każdej porze.
- W porządku.|- Nie wstydź się.
- Jesteś spóźniony. Masz przemowę.|- Na Bronksie?
- O czym?|- Projekty domów.
Naprawdę?
Mówisz ludziom z Bronksu|o projektach?
Nie, tylko|wezmę tam reporterów...
i rzucę trochę światła|na warunki mieszkaniowe.
- Interesujące.|- Tak myślimy. Możemy?
Czego nie powiedziałaś?
- Niczego.|- Powiedz mi.
Może obaj powinniście spędzić naprawdę|trochę czasu nad jakimś projektem...
i wtedy nie musiałbyś pamiętać|ani wygłaszać żadnych przemówień.
Rozumiesz i wtedy by to wyszło|z jakiegoś prawdziwego miejsca.
Było:
Mieszkam w punktowcu | całe moje życie.
Jest:
Mieszkam w punktowcu|całe moje życie.
Było:
Dobra, Idziemy. No dalej.
- Chris! | - Co?
Możemy? Dobrze? Chodź już. | Musimy iść. Musimy iść. Musimy iść.
Jest:
Dobra, idziemy. No dalej.
- Chris!|- Co?
Możemy? Chodź już.|Musimy iść. Musimy iść. Musimy iść.
Było:
Powiem ci kim ona nie jest.|Ona jest inna niż wszyscy, których znam.
I ona nie jest sztuczna.
Mam dla ciebie układ. Chcesz, abym poszedł | na to przedstawienie charytatywne?
Jest:
Powiem ci kim ona nie jest.|Jest inna niż wszyscy, których znam.
I nie jest sztuczna.
Mam dla ciebie układ. Chcesz, abym poszedł|na to przedstawienie charytatywne?
Było:
Potrząsnę każdą | częścią Maddox'a, którą tylko będziesz chciał.
Jest:
potrząsnę każdą|częścią Maddox'a, którą tylko będziesz chciał.
Było:
Więc teraz, w tym okresie próbnym | i tym wszystkim co się dzieje...
Musimy być bardzo ostrożni, | dobrze?
To znaczy żadnych przejażdżek windą | na górę by mnie zobaczyć.
I żadnego Chrisa Marshalla.
- To nie jest łamanie żadnego prawa. | - Hej, rozumiemy się.
- Jeśli go zobaczysz...
- Będę udawał, że go nie widzę. | - Dzięki. Dobranoc.
- Dobranoc mamo.
Głowy do góry! | Chińska delegacja wprowadzi się do apartamentu Lexington.
Proszę pamiętać, żeby telewizor był | ustawiony na jakiś chiński program...
Jest:
Słuchaj, w okolicznościach |w jakich się znaleźliśmy...
musimy być bardzo ostrożni, zgoda?
To znaczy żadnych przejażdżek windą|na górę by mnie zobaczyć
i żadnego Chrisa Marshalla.
- To nie jest łamanie żadnego prawa.|- Hej, mówię poważnie.
Jeśli go zobaczysz...
- Będę udawał, że go nie widzę.|- Dzięki. Dobranoc.
Dobranoc, mamo.
Proszę o uwagę!|Chińska delegacja wprowadzi się do apartamentu Lexington.
Proszę dopilnować, by telewizor został|ustawiony na jakiś chiński program...
Było:
Państwo Shapiro chcą się | wprowadzić bardzo wcześnie.
Więc umieścimy ich w apartamencie Dior. | Tak, proszę pana?
- Oni są na korytarzu. | - Co oni robią?
- On ma coś w rękach. | - Czy to wygląda poważnie?
Jest:
Państwo Shapiro chcą się|wprowadzić bardzo wcześnie.
- Więc umieścimy ich w apartamencie Dior.|- Tak, proszę pana?
- Oni są na korytarzu.|- Co oni robią?
- On ma coś w rękach.|- Czy to wygląda poważnie?
Było:
- Znajdź tą dziewczynę. | - Oczywiście.
- Idzie. | - Spokojnie.
Wychodzi. | Wyszedł.
Dziękuję bardzo. To było by na tyle.
Teraz...
Czy naprawdę interesuje cię | bycie kierownikiem?
Jest:
- Znajdź tę dziewczynę.|- Oczywiście.
- Idzie.|- Spokojnie.
Wychodzi.|Wyszedł.
Dziękuję bardzo. To by było na tyle.
Słuchaj...
Czy naprawdę interesuje cię|bycie kierownikiem?
Było:
Więc sugeruję abyś poszła | na to spotkanie dziś wieczorem...
I zakończyła ten związek | z Chrisem Marshallem.
Przynajmniej do czasu, aż | zostaniesz kierownikiem.
Wtedy będziesz mogła wprowadzać | swoje własne zasady.
Załatwię aby ktoś cię zastąpił.
- Mari. | - Co się stało?
- Możesz jeszcze być kierownikiem, prawda? | - Taa, jeśli zerwę z Chrisem.
Co zerwiesz? Bez urazy, | kochanie. Na jakiej planecie ty jesteś?
Nic nie rozumiesz. Żadna z was nie rozumie. | Z nim to było coś innego.
Jest:
Więc sugeruję abyś poszła|na to spotkanie dziś wieczorem...
I zakończyła ten związek|z Chrisem Marshallem.
Przynajmniej do czasu,| aż zostaniesz kierownikiem.
Wtedy będziesz mogła wprowadzać|swoje własne zasady.
Załatwię, aby ktoś cię zastąpił.
- Mari.|- Co się stało?
- Możesz jeszcze być kierownikiem, prawda?|- Taa, jeśli zerwę z Chrisem.
Co zerwiesz? Bez urazy, kochanie.|Na jakiej planecie ty żyjesz?
Nic nie rozumiesz. Żadna z was nie rozumie.|Z nim to było coś innego.
Było:
- Nie, to się nazywa... | - Proszę nie mów, "miłość"
- Nie pozwólcie żeby to powiedziała. | - Ona chce to zrobić.
Jest:
- Nie, to się nazywa...|- Proszę nie mów, "miłość".
- Nie pozwólcie żeby to powiedziała.|- Ona chce to zrobić.
Było:
- Ja to czuję. Ty też to czuje. | - Skończ z tym, dobrze?
Nie jesteś zakochana w tym człowieku. | On nie jest zakochany w tobie.
Nie jesteście w żadnym związku, | żadnej przynależności ani lojalności.
Jesteście z dwóch różnych światów. | Słyszysz mnie?
- Ja cię słyszę. | - Ja też.
Jest:
- Ja to czuję i Ty także.|- Skończ z tym, dobrze?
Nie jesteś zakochana w tym człowieku.|On nie jest zakochany w tobie.
Nie jesteście w żadnym związku,|nie ma żadnej przynależności ani lojalności.
Jesteście z dwóch różnych światów.|Słyszysz mnie?!
- Ja cię słyszę.|- Ja też.
Było:
Tam! | W herbie.
Jest:
- Tam!|- W herbie.
Było:
Nie mam w co się ubrać | żeby to zrobić.
- Moja droga, nie chodzi o to co masz. | - Chodzi o to kogo znasz.
- I co oni mają. | - Rozumiesz?
Kiedy będziesz kierowniczką, twoim | pierwszym zarządzeniem będzie...
Jest:
Nie mam w co się ubrać|żeby to zrobić.
- Moja droga, nie chodzi o to co masz.|- Chodzi o to kogo znasz.
- I co oni mają.|- Rozumiesz?
Kiedy będziesz kierowniczką, twoim|pierwszym zarządzeniem będzie...
Było:
W porządku, Ty, skup się. | Oczy na wprost.
Jeszcze raz. | To jest Harry Winston...
Naszyjnik. Wart więcej | niż zobaczę przez 10 żyć.
Jest:
W porządku, Ty, skup się.|Oczy na wprost.
Jeszcze raz.|To jest Harry Winston...
Naszyjnik. Wart więcej|niż zobaczę przez 10 żyć.
Było:
I jeśli spuścisz z oczu jej szyję | chociaż na moment, będziesz...
Oddany do adopcji | a moja mama...
- Zgnije w więzieniu! | - Świetnie.
- Chcesz przywitać się z Harrym? | - Harry.
Co potrzebujesz? | Powiedz mi czego ci potrzeba.
Tylko twojego wsparcia, Harry. | Co z tą Cameo z Saturday Night Live?
- Poczekaj z tym. | - Dzwonię do Lorne.
- Miło cię widzieć. | - Dobrze cię widzieć.
- Tam oni są. Widzisz ich? | - Widzę.
Będziemy starali się o wsparcie Maddoxa | i poparcie Greya.
Tylko idź tam i to załatw.
- Ona tu jest? | - Będzie. Będzie.
- Baw się dobrze, Mamo. | - Dzięki.
Słuchaj, bądź grzeczny. | Idź do łóżka kiedy Steph ci powie. Żadnych negocjacji. Dobra?
O, Boże. | Nie mogę oddychać.
Co ja tu robię? | To wszystko jest kłamstwem.
Nie kotku. | To jest bardziej jak sen, rozumiesz?
Tę jedną noc, | przeżyjesz dla nas wszystkich.
Nie myśl o jutrze. | Myśl tylko o dzisiejszej nocy.
Jest:
I jeśli spuścisz z oczu jej szyję|chociaż na moment, będziesz...
Oddany do adopcji|a moja mama...
- ...zgnije w więzieniu!|- Świetnie.
- Chcesz przywitać się z Harrym?|- Harry.
Co potrzebujesz?|Powiedz mi czego ci potrzeba.
Tylko twojego wsparcia, Harry.|Co z tą Cameo z Saturday Night Live?
- Poczekaj z tym.|- Dzwonię do Lorne.
- Miło cię widzieć.|- Dobrze cię widzieć.
- Tam oni są. Widzisz ich?|- Widzę.
Będziemy starali się o wsparcie Maddoxa|i poparcie Greya.
Tylko tam idź i to załatw.
- Ona tu jest?|- Będzie. Będzie.
- Baw się dobrze, Mamo.|- Dzięki.
Słuchaj, bądź grzeczny.|Idź do łóżka kiedy Steph ci powie. Żadnych negocjacji. Dobra?
O, Boże.|Nie mogę oddychać.
Co ja tu robię?|To wszystko jest kłamstwem.
Nie, kotku.|To jest bardziej jak sen, rozumiesz?
Tę jedną noc,|przeżyjesz dla nas wszystkich.
Nie myśl o jutrze.|Myśl tylko o dzisiejszej nocy.
Było:
A to, to jest ktoś kim naprawdę jesteś.
- O czym myślisz? |- Myślę, że mam wiele spraw do przedyskutowania.
Chodźmy razem. | - Dobrze.
Wybacz. Myślę, że teraz | jest idealna pora jeśli zechciałbyś...
O, mój Boże, Jerry. | Zobacz kto tu jest.
Miło z twojej strony, | ale chyba nie będzie mnie w mieście.
Jest:
A to... To jest ktoś, kim naprawdę jesteś.
- O czym myślisz?|- Myślę, że mam wiele spraw do przedyskutowania.
- Załatwmy razem...|- Dobrze.
Wybacz. Myślę, że teraz|jest idealna pora jeśli zechciałbyś...
O, mój Boże, Jerry.|Zobacz kto tu jest.
Miło z twojej strony,|ale chyba nie będzie mnie w mieście.
Było:
Nie. On powinien już tu być. | Ona nie przychodzi.
- Ona tu będzie. Ona tu będzie. | - Lepiej żeby była, Jerry.
Jest:
Nie. On powinien już tu być.|Ona nie przychodzi.
- Ona tu będzie. Ona tu będzie.|- Lepiej żeby była, Jerry.
Było:
Przyszłam tylko po to | by powiedzieć ci że...
Ty i ja, nie możemy się | spotykać, z wyjątkiem dzisiejszego wieczoru.
Jest:
Przyszłam tylko po to|by powiedzieć ci że...
Ty i ja, nie możemy się|spotykać, z wyjątkiem dzisiejszego wieczoru.
Było:
Musisz mnie wysłuchać. | Wiem, że jesteś przyzwyczajony, że wszystko idzie po twojej myśli.
Jest:
Musisz mnie wysłuchać.|Wiem, że jesteś przyzwyczajony, że wszystko idzie po twojej myśli.
Było:
Taa? To dlaczego z tobą | jest mi tak ciężko?
Chris? Cześć. | Maddox jest otwarty.
Dlaczego więc tam nie pójdziesz, | dwie minuty.
- Jerry. Tu jestem... | - Ja cię zastąpię. Wiem.
- O, Chris. Cześć. | - Witam.
- Co za noc. Kogo tu nie ma? | - Racja.
Czy powinienem wiedzieć coś | czego jeszcze nie wiem?
To brzmi jak coś między | tobą a twoim Bogiem, Jerry.
Jest:
Taa? To dlaczego z tobą|jest mi tak ciężko?
Chris? Cześć.|Maddox jest otwarty.
Dlaczego więc tam nie pójdziesz,|dwie minuty.
- Jerry. Tu jestem...|- Ja cię zastąpię. Wiem.
- O, Chris. Cześć.|- Witam.
- Co za noc. Kogo tu nie ma?|- Racja.
Czy powinienem wiedzieć coś|czego jeszcze nie wiem?
To brzmi jak coś między|tobą a twoim Bogiem, Jerry.
Było:
Ale nie gdy jego dziewczyna jest | niepokojąca.
Jest:
Ale nie gdy jego dziewczyna jest|niepokojąca.
Było:
Nieważne. | Potrzebuję go dzisiaj skupionego.
- Przepraszam za to. | - Nie ma sprawy.
- Mogę odbić? | - Oczywiście, że możesz.
Na czym skończyliśmy? | Właśnie na tym, czyż nie?
Lepiej rób co powinieneś robić ponieważ Jerry uważa, | że ja cię rozpraszam.
Jest:
Nieważne.|Potrzebuję go dzisiaj skupionego.
- Przepraszam za to.|- Nie ma sprawy.
- Mogę odbić?|- Oczywiście, że możesz.
Na czym skończyliśmy?|Właśnie na tym, czyż nie?
Lepiej rób co powinieneś robić ponieważ Jerry uważa,|że ja cię rozpraszam.
Było:
Nie, ale powinieneś zrobić | co uważasz za stosowne.
Jest:
Nie, ale powinieneś zrobić|co uważasz za stosowne.
Było:
Nic, tylko do tej pory, | nie wiedziałem co to było.
- Ale teraz wiem. | - Wiesz co?
- Nigdzie nie odchodź. | - Chris, Ja nie myślałam...
Zaraz wracam. | Zaraz wracam.
Przepraszam. Przepraszam. | Czy my się nie znamy?
- Jestem Caroline Lane a ty jesteś? | - Caroline Lane z Sotheby?
- Tak. | - Świetnie jest ciebie znowu zobaczyć.
Widziałam, że się znamy. | Nigdy nie zapominam twarzy. Wow!
Jest:
Nic takiego. Do tej pory,|nie wiedziałem co to było.
- Ale teraz wiem.|- Wiesz co?
- Nigdzie nie odchodź.|- Chris, ja nie myślałam...
Zaraz wracam.|Zaraz wracam.
Przepraszam. Przepraszam.|Czy my się nie znamy?
- Jestem Caroline Lane a ty jesteś?|- Caroline Lane z Sotheby?
- Tak.|- Świetnie jest ciebie znowu zobaczyć.
Widziałam, że się znamy.|Nigdy nie zapominam twarzy. Wow!
Było:
Nie robili tego wzoru | od późnych lat 60s.
Jesteś bardzo dobra. | Wybacz mi, muszę lecieć.
Jest:
Nie robili tego wzoru|od późnych lat 60s.
Jesteś bardzo dobra.|Wybacz mi, muszę lecieć.
Było:
- Czy zachowasz to dla siebie? | - Oczywiście.
Dobrze. Więc mogę.
Jest:
- Czy zachowasz to dla siebie?|- Oczywiście.
Dobrze. Więc ja także.
Było:
- Czy musisz być gdzieś jeszcze? | - Muszę iść.
Jest:
- Czy musisz być gdzieś jeszcze?|- Muszę iść.
Było:
Wiesz, czego nie mogę pojąć, czy ty | uciekasz do czegoś czego chcesz?
A może uciekasz przed czymś | czego boisz się chcieć?
Spójrz, Popełniłam już dosyć błędów.
- Po prostu nie chcę, żeby było jeszcze gorzej. | - Nie będzie. Obiecuję.
Jest:
Wiesz, czegoś nie mogę pojąć?|Uciekasz do czegoś czego chcesz?
A może uciekasz przed czymś|czego boisz się chcieć?
Słuchaj, popełniłam już dosyć błędów.
- Po prostu nie chcę, żeby było jeszcze gorzej.|- Nie będzie. Obiecuję.
Było:
- Kiedy zobaczyłeś mnie po raz pierwszy, Byłam... | - Byłaś hipnotyzująca.
Jeżeli dzisiejszy wieczór | jest wszystkim co mamy...
Jest:
- Kiedy zobaczyłeś mnie po raz pierwszy, byłam...|- Byłaś hipnotyzująca.
Jeżeli dzisiejszy wieczór|jest wszystkim co mamy...
Było:
Słuchaj, Abuela będzie u ciebie za jakieś 10 minut, | a ja będę w domu o 6.
Jest:
Słuchaj, Abuela będzie u ciebie za jakieś 10 minut,|a ja będę w domu o 6.
Było:
- Co będziesz robić w Buffalo? |- Cóż, mój plan podporządkowany temu aby przypadkowo wpadać na niego.
- Czy nie uważasz, że będzie to zbyt oczywiste? | - Nie.
- Naszyjnik Harry Winston? | - Dzień dobry.
Jest:
- Co będziesz robić w Buffalo?|- Cóż, mój plan podporządkowany jest temu |aby przypadkowo na niego wpadać.
- Czy nie uważasz, że będzie to zbyt oczywiste?|- Nie.
- Naszyjnik Harry Winston?|- Dzień dobry.
Było:
Skąd pokojówka miałaby taki naszyjnik | Pomyślałam, że może...
Jest:
Skąd pokojówka miałaby taki naszyjnik|Pomyślałam, że może...
Było:
O, chwileczkę | czy mógł by Pan trochę cofnąć?
Jest:
O, chwileczkę|czy mógł by pan trochę cofnąć?
Było:
- Jak mogłeś tego nie zauważyć? | - Przepraszam.
Jest:
- Jak mogłeś tego nie zauważyć?|- Przepraszam.
Było:
I zadzwonię do apteki | może mają coś na to.
Przepraszam, Pan Bextrum chce | widzieć was oboje w apartamencie Park.
Jest:
I zadzwonię do apteki|może mają coś na to.
Przepraszam, pan Bextrum chce|widzieć was oboje w apartamencie Park.
Było:
O. To interesujące. | Ona powiedziała mi, że ma na imię Maria.
Uważałam, że poprawianie | Pani, było by niegrzeczne.
I powinnam uważać, | że kradzież czyichś ubrań jest grzeczna?
- Nie ukradłam... | - Pani Ventura, Pan Bextrum spędził...
30 minut próbując przekonać | Panią Lane a by nie wnosiła oskarżenia.
Sugeruję żebyś nie mówiła zbyt dużo.
Mamy wszystko na video. | Czy wszystko jest oddane?
- Tak proszę pana. | - O, Chris, Strasznie mi przykro,...
Że ci przeszkodziłam. | Pomyśleliśmy, że powinieneś wiedzieć co się dzieje.
- Co się tu dzieje? | - Kobieta o, której myślałeś, że jest gościem...
Na tym piętrze jest tutaj pokojówką. | Czyż nie, Mariso?
Jest:
O. To interesujące.|Ona powiedziała mi, że ma na imię Maria.
Uważałam, że poprawianie|pani, było by niegrzeczne.
I powinnam uważać,|że kradzież czyichś ubrań jest grzeczna?
- Nie ukradłam...|- Pani Ventura, pan Bextrum spędził...
30 minut próbując przekonać|panią Lane, aby nie wnosiła oskarżenia.
Sugeruję, żebyś nie mówiła zbyt dużo.
- Mamy wszystko na video.|- Czy wszystko jest oddane?
- Tak, proszę pana.|- O, Chris, strasznie mi przykro...
że ci przeszkodziłam.|Pomyśleliśmy, że powinieneś wiedzieć co się dzieje.
- Co się tu dzieje?|- Kobieta o, której myślałeś, że jest gościem...
na tym piętrze, jest tutaj pokojówką.|Czyż nie, Mariso?
Było:
Nie, Chris, kochanie, to moje imię. | Ona ukradła ubrania, tożsamość...
Co do diabła się tu dzieje? | Dlaczego jesteś tak ubrana?
Jest:
Nie, Chris, kochanie, to moje imię.|Ona ukradła ubrania, tożsamość...
Co do diabła się tu dzieje?|Dlaczego jesteś tak ubrana?
Było:
To by się nigdy nie zdarzyło | w hotelu Four Seasons.
Mogę pana zapewnić, że tutaj też | nigdy takie zdarzenie nie miało miejsca.
Lionel, czy ty spałeś? | Powinieneś coś zauważyć. Jestem rozczarowany.
Panie Bextrum, proszę | on nie ma nic z tym wspólnego.
Jest:
To by się nigdy nie zdarzyło|w hotelu Four Seasons.
Mogę pana zapewnić, że tutaj też|nigdy takie zdarzenie nie miało miejsca.
Lionel, czy ty spałeś?|Powinieneś coś zauważyć. Jestem rozczarowany.
Panie Bextrum, proszę...|On nie ma z tym nic wspólnego.
Było:
Porozmawiamy o tym później. | Pani Ventura, pani już tu nie pracuje.
Proszę iść do ochrony, | oddać przepustki...
I będzie pani eskortowana | z hotelu.
- Tak. | - Czy to jest konieczne?
Chris, pozwól temu człowiekowi | wykonywać swoją pracę?
Jest:
Porozmawiamy o tym później.|Pani Ventura, pani już tu nie pracuje.
Proszę iść do ochrony,|oddać przepustki...
i będzie pani eskortowana z hotelu.
- Tak.|- Czy to jest konieczne?
Chris, pozwól temu człowiekowi|wykonywać swoją pracę?
Było:
O, Chris. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, | że jest to po części też moja wina.
Nie, nie jest. Nie obwiniaj się. | Pozwól chociaż, że postawię ci lunch.
Po tym wszystkim, mamy tylko siebie, | aby przejść przez to upokorzenie.
Caroline, ten pierwszy | lunch to była pomyłka.
Jest:
O, Chris. Nie mogę się oprzeć wrażeniu,|że jest to po części też moja wina.
- Nie, nie jest. Nie obwiniaj się.|- Pozwól chociaż, że postawię ci lunch.
Po tym wszystkim, mamy tylko siebie,|aby przejść przez to upokorzenie.
Caroline, ten pierwszy|lunch to była pomyłka.
Było:
Potrzebuję twoje klucze | i kartę identyfikacyjną.
- Przepraszam, Marisa, ale muszę. | - Rozumiem.
Boże, tylko nie mów mi, | że ciebie też zwolnili.
Jest:
Potrzebuję twoje klucze|i kartę identyfikacyjną.
- Przepraszam, Marisa, ale muszę.|- Rozumiem.
Boże, tylko nie mów mi,|że ciebie też zwolnili.
Było:
Właściwie, przed chwilą | sam zadecydowałem.
Jest:
Właściwie, przed chwilą|sam zadecydowałem.
Było:
Jesteśmy zmuszani do decyzji, które | sami powinniśmy podejmować.
Jest:
jesteśmy zmuszani do decyzji,|które sami powinniśmy podejmować.
Było:
Odbiera godność i inteligencję.
Ale pamiętaj, | oni są tylko ludźmi z pieniędzmi.
I chociaż im służymy, | nie jesteśmy ich służącymi.
To co robimy, Pani Ventura, | nie definiuje kim jesteśmy.
To co nas definiuje to, to | jak podnosimy się po upadku.
Myślę, że kiedyś będziesz | wspaniałą kierowniczką.
I byłby to dla mnie wielki zaszczyt | móc pracować z tobą.
Jest:
odbiera godność i inteligencję.
Ale pamiętaj,|oni są tylko ludźmi z pieniędzmi.
I chociaż im służymy,|nie jesteśmy ich służącymi.
To co robimy, pani Ventura,|nie definiuje kim jesteśmy.
To co nas definiuje to to,|jak podnosimy się po upadku.
Myślę, że kiedyś będziesz|wspaniałą kierowniczką.
I byłby to dla mnie wielki zaszczyt|móc pracować z tobą.
Było:
Marisa! Caroline! Marisa! | Nie wiem jakiego imienia mam używać.
- Marisa. |- Nie rozumiem. Co się właściwie stało?
Jest:
Marisa! Caroline! Marisa!|Nie wiem jakiego imienia mam używać.
- Marisa.|- Nie rozumiem. Co się właściwie stało?
Było:
Co to wszystko było, | jakiś rodzaj zakładu?
Jakaś mała gra, w złap gościa? | - Nie!
Ja przymierzałam jej ubrania | i ty się pojawiłeś...
I zaprosiłeś na spacer | i wszystko...
I pomyślałaś, że musisz kłamać | abym był zainteresowany?
Jest:
Co to wszystko było,|jakiś rodzaj zakładu?
- Jakaś mała gra, w złap gościa?|- Nie!
Przymierzałam jej ubrania|i ty się pojawiłeś...
Zaprosiłeś na spacer|i wszystko...
I pomyślałaś, że musisz kłamać|abym był zainteresowany?
Było:
Myślisz, że chciałbyś mnie znowu widzieć | gdybyś wiedział, że jestem pokojówką?
- No dalej. | Z całym szacunkiem dla twojej wielkodusznej polityki...
- Myślę, że nie, Panie Członku zgromadzenie. | - Nie dałaś mi szansy.
Ty osądzasz innych | więc inni osądzają ciebie.
Jest:
Myślisz, że chciałbyś mnie znowu widzieć|gdybyś wiedział, że jestem pokojówką?
No dalej.|Z całym szacunkiem dla twojej wielkodusznej polityki...
- Myślę, że nie, panie członku Zgromadzenia.|- Nie dałaś mi szansy.
Ty osądzasz innych|więc inni osądzają ciebie.
Było:
Przestań. Prawie cały czas, byłam | stereotypem z, którego się śmiali.
A przez resztę czasu, byłam | niewidzialna. Może tu jest ten problem.
Jest:
Przestań. Prawie cały czas,|byłam stereotypem, z którego się śmiali.
A przez resztę czasu, byłam|niewidzialna. Może tu jest ten problem.
Było:
Co miałem zrobić, przedstawić się | w trakcie sikania?
- Nie możesz mnie za to obwiniać.
- Co ty wyprawiasz? |- Nie teraz, Jerry.
- Odejdź. | - Nie obchodzi mnie to.
- Nie. Nie. Nie. Nie. | - Marisa.
Jest:
Co miałem zrobić, przedstawić się|w trakcie sikania?
Nie możesz mnie za to obwiniać.
- Co ty wyprawiasz?|- Nie teraz, Jerry.
- Odejdź.|- Nie obchodzi mnie to.
- Nie. Nie. Nie. Nie.|- Marisa.
Było:
Jedna część mnie |chce poczuć jakie to jest uczucie...
Mieć kogoś takiego,|patrzącego na mnie w ten sposób, chociaż raz.
I przepraszam. | Szczerze.
Gdybym mogła cofnąć ostatni tydzień, | Zrobiłabym to.
Czy coś z tego było prawdziwe?
Taa, to było prawdziwe.
To było tak bardzo prawdziwe, że martwiłam się | jak będę mogła kiedykolwiek z ciebie zrezygnować.
Ale muszę zrezygnować. | Taki był plan.
Jest:
Jedna część mnie|chce poznać jakie to jest uczucie...
mieć kogoś takiego, patrzącego na mnie |w ten sposób, chociaż raz.
I przepraszam.|Szczerze.
Gdybym mogła cofnąć ostatni tydzień,|zrobiłabym to.
Czy to było prawdziwe?
Tak, to było prawdziwe.
To było tak bardzo prawdziwe, że zastanawiałam się|jak będę mogła kiedykolwiek z ciebie zrezygnować.
Ale muszę zrezygnować.|Taki był plan.
Było:
Ostatniej nocy...
Nie mogłam.
Dzwoniła Rosalie z personalnego. | Spodziewaliśmy się, że będziesz wcześniej.
- Cześć, dziecinko. |- Powiedziała mi co się stało.
Jest:
ostatniej nocy...
nie mogłam.
Dzwoniła Rosalie z personalnego.|Spodziewaliśmy się, że będziesz wcześniej.
- Cześć, dziecinko.|- Powiedziała mi co się stało.
Było:
- Pokaż mi swoją pracę domową. |- Nie wiem co mam powiedzieć.
Co zrobimy na obiad? | Jesteś głodny kochanie?
Jest:
- Pokaż mi swoją pracę domową.|- Nie wiem co mam powiedzieć.
Co zrobimy na obiad?|Jesteś głodny kochanie?
Było:
Co sobie myślałaś, | będąc z kimś takim?
Jest:
Co sobie myślałaś,|będąc z kimś takim?
Było:
Musisz udawać kogoś innego, | żeby on z tobą poszedł?
Jest:
Musisz udawać kogoś innego,|żeby on z tobą poszedł?
Było:
Tacy ludzie jak ty robią | z takich ludzi jak on Bogów.
Dlaczego, ponieważ on jest bogaty? Biały? | Ma rzeczy, których my nie mamy...
O których nawet nie chcemy marzyć?
To musi cię naprawdę boleć, że ja uważam, | że mam prawo chodzić z nim.
Jest:
Tacy ludzie jak ty robią|z takich ludzi jak on bogów.
Dlaczego, ponieważ jest bogaty? Biały?|Ma rzeczy, których my nie mamy...
o których nawet nie marzymy?
To musi cię naprawdę boleć, że ja uważam,|że mam prawo chodzić z nim.
Było:
Ty, idź do swojego pokoju | i skończ swoją pracę domową.
- Co jest z tobą? | - Nie mów tak do mnie.
Jest:
Ty, idź do swojego pokoju|i skończ pracę domową.
- Co jest z tobą?|- Nie mów tak do mnie.
Było:
Nie, to ja to nawaliłam.
Dobrze? To jest wszystko moja wina. Wiesz co? | Wszystko będzie w porządku.
Tak będzie, ponieważ jutro | dzwonimy do Pani Rodriguez.
- Ona jest mi winna przysługę. Ona jest... | - Nie będę dzwoniła do Pani Rodriguez.
Jest:
Nie, to ja nawaliłam.
Dobrze? To wszystko moja wina. Wiesz co?|Wszystko będzie dobrze.
Tak będzie, ponieważ jutro|dzwonimy do pani Rodriguez.
- Ona jest mi winna przysługę. Ona jest...|- Nie będę dzwoniła do pani Rodriguez.
Było:
Ale ja nie chcę sprzątać domów.
Jest:
Ale nie chcę sprzątać domów.
Było:
Czy to ciebie niczego nie nauczyło? | Obudź się, dziewczynko, ty masz obowiązki.
Jest:
Czy to ciebie niczego nie nauczyło?|Obudź się, dziewczynko, ty masz obowiązki.
Było:
Czy chcesz mieć jedzenie na stole? | Dzwoń do Pani Rodriguez.
Masz rację mamo.
Jest:
Czy chcesz mieć jedzenie na stole?|Dzwoń do pani Rodriguez.
Masz rację, mamo.
Było:
Ale nie z Panią Rodriguez.
Znajdę sobie pracę | jako pokojówka w jakimś hotelu.
Po jakimś czasie, Złożę podanie | o awans na stanowisko kierownicze.
I będę miała szansę | zostać kierownikiem...
I nim będę mamo, wiem, że będę.
I podejmuję to wyzwanie | bez żadnych obaw.
Bez twojego głosu w mojej głowie | mówiącego mi, że nie mogę.
Jest:
Ale nie z panią Rodriguez.
Znajdę sobie pracę|jako pokojówka w jakimś hotelu.
Po jakimś czasie, złożę podanie|o awans na stanowisko kierownicze.
Będę miała szansę|zostać kierownikiem...
to nim będę, mamo. |Wiem, że będę.
I podejmuję to wyzwanie|bez żadnych obaw.
Bez twojego głosu w mojej głowie|mówiącego mi, że nie mogę.
Było:
- Jak to się zaczęło? | - Czy on wiedział, że byłaś pokojówką?
- Jak długo to trwało?
Jest:
- Jak to się zaczęło?|- Czy on wiedział, że byłaś pokojówką?
Jak długo to trwało?
Było:
Jakieś rady dla innych pokojówek | szukających pracy?
- Czy demokraci są w to zamieszani? | - Czy dobrze płacił?
Czy to prawda, że będziesz | w programie Larry'ego Kinga?
Jestem przy Hotelu Beresford, | gdzie wczoraj...
Kandydat na senatora Chris Marshall...
Jest:
Jakieś rady dla innych pokojówek|szukających pracy?
- Czy demokraci są w to zamieszani?|- Czy dobrze płacił?
Czy to prawda, że będziesz|w programie Larry'ego Kinga?
Jestem przy Hotelu Beresford,|gdzie wczoraj...
kandydat na senatora Chris Marshall...
Było:
Z kobietą teraz zidentyfikowaną | jako hotelowa pokojówka.
Jest:
z kobietą teraz zidentyfikowaną|jako hotelowa pokojówka.
Było:
Myślisz, że chciałbyś mnie znowu widzieć | gdybyś wiedział, że jestem pokojówką?
- Z cały szacunkiem... | - O, cholera.
Jest:
Myślisz, że chciałbyś mnie znowu widzieć|gdybyś wiedział, że jestem pokojówką?
- Z całym szacunkiem...|- O, cholera.
Było:
Nie możemy... | Nie będziemy odpowiadać...
Nie będziemy odpowiadać na żadne pytania | w tej chwili.
Jest:
Nie możemy...|Nie będziemy odpowiadać...
Nie będziemy odpowiadać w tej chwili|na żadne pytania.
Było:
Dzień dobry. | Chciałbym złożyć krótkie oświadczenie.
I to będzie wszystko co mam | do powiedzenia w tej sprawie...
Jest:
Dzień dobry.|Chciałbym złożyć krótkie oświadczenie.
I to będzie wszystko co mam|do powiedzenia w tej sprawie...
Było:
Zdarzyło mi się poznać | Panią Ventura i jej syna...
W czasie mojego pobytu | w hotelu w Nowym Yorku.
Jest:
Zdarzyło mi się poznać|panią Ventura i jej syna...
w czasie mojego pobytu|w hotelu w Nowym Yorku.
Było:
Jest wielu ludzi z różnych etapów mojego życia, | których mam za przyjaciół.
Żałuję tylko w tym wypadku | jeden z nich mam na myśli Panią Ventura...
Został poddany badaniom i insynuacją | mediów...
W wyniku tej przyjaźni ze mną.
Jest:
Jest wielu ludzi z różnych etapów mojego życia,|których mam za przyjaciół.
Ubolewam, że właśnie w tym wypadku,|gdy sprawa dotyczy pani Ventura...
została ona narażona na wytykania|i szykany ze strony mediów...
jako wynik nawiązania przyjaźni ze mną.
Było:
Jeszcze sześć dni zakupów. | On tu jest. Wrócił!
- Kto? Co ty czytasz?
- Wczorajszą gazetę. | Chris jest w mieście.
Więc? Idź się ubrać. | Już późno.
Więc? Organizuje konferencje prasową. | Zgadnij gdzie?
Nie obchodzi mnie to. Dobra? No dalej. | Ubierz swój golf. Jest zimno.
W twoim hotelu...Mamo! | - Co?
W twoim hotelu! | Słyszałam cię!
Nie uważasz, że to dziwne? | Ty tam będziesz, on tam będzie.
Będzie też tysiąc innych ludzi. | Już o tym rozmawialiśmy.
Jest:
- Jeszcze sześć dni zakupów.|- On tu jest. Wrócił!
Kto? Co ty czytasz?
Wczorajszą gazetę.|Chris jest w mieście.
Więc? Idź się ubrać.|Już późno.
Więc? Organizuje konferencję prasową.|Zgadnij gdzie?
Nie obchodzi mnie to. Dobra? No dalej.|Ubierz swój golf. Jest zimno.
- W twoim hotelu... Mamo!|- Co?
- W twoim hotelu!|- Słyszałam cię!
Nie uważasz, że to dziwne?|Ty tam będziesz, on tam będzie.
Będzie też tysiąc innych ludzi.|Już o tym rozmawialiśmy.
Było:
Myślałam, że już to przedyskutowaliśmy. | Wiem, ale to jest jak fatum.
Nie, to jest jak Nowy York | i wolna sala konferencyjna.
Wiedziałaś, prawda? | Nie chciałaś mi nic mówić. Wiedziałaś, że przyjeżdża.
Pamiętasz co ci mówiłam? | Rozmawialiśmy o tym.
On nie jest częścią naszego życia, | ale życzymy mu szczęścia w jego, racja?
Jest:
- Myślałam, że już to przedyskutowaliśmy.|- Wiem, ale to jest jak fatum.
Nie, to jest jak Nowy York|i ogólnodostępna sala konferencyjna.
Wiedziałaś, prawda?|Nie chciałaś mi nic mówić. Wiedziałaś, że przyjeżdża.
Pamiętasz co ci mówiłam?|Rozmawialiśmy o tym.
On nie jest częścią naszego życia,|ale życzymy mu szczęścia w jego, racja?
Było:
Panie Marshall, jeżeli zostanie pan wybrany, | będzie pan trzecim Marshallem...
Reprezentującym Nowy York w Senacie. | Jakie to uczucie?
Jeżeli zostanę wybrany, | to cię poinformuję.
Czy ojciec zostawił | panu jakąś radę?
Taa, powiedział, "Nie biegnij."
Mamy czas na jeszcze | jedno pytanie.
Wtedy mamy spotkanie | w Pokoju Zielonym.
Jest:
Panie Marshall, jeżeli zostanie pan wybrany,|będzie pan trzecim Marshallem...
reprezentującym Nowy York w Senacie.|Jakie to uczucie?
Jeżeli zostanę wybrany,|to cię poinformuję.
Czy ojciec zostawił|panu jakąś radę?
Taa, powiedział, "Nie biegnij".
Mamy czas na jeszcze|jedno pytanie.
Mamy za chwilę spotkanie|w Pokoju Zielonym.
Było:
- Co? Kto to powiedział? | - Panie Marshall, tutaj.
Słucham. | Co to za pytanie?
Jest:
- Co? Kto to powiedział?|- Panie Marshall, tutaj.
Słucham.|Co to za pytanie?
Było:
- Chris, nie rób tego. | - Nie. Czekaj. Słucham. Mów dalej.
Jest:
- Chris, nie rób tego.|- Nie. Czekaj. Słucham. Mów dalej.
Było:
I oznaką charakteru jest danie | tej osobie drugiej szansy, prawda?
Jest:
I oznaką charakteru jest danie|tej osobie drugiej szansy, prawda?
Było:
Nawet gdy ktoś kłamał, | powinno mu się to wybaczyć.
W przeciwnym razie nigdy nie mielibyśmy | żadnego kongresmana ani prezydenta.
Dziękujemy bardzo, chłopcze. | Musimy to kończyć.
Jerry, on jeszcze nie | skończył. No dalej.
Więc co było by gdybyś nie był politykiem | próbującym czynić dobra dla wszystkich?
Gdybyś był zwykłą osobą, | jak na przykład pokojówka, czy kimś innym?
Jest:
Nawet gdy ktoś kłamał,|powinno mu się to wybaczyć.
W przeciwnym razie nigdy nie mielibyśmy|żadnego kongresmana ani prezydenta.
Dziękujemy bardzo, chłopcze.|Musimy to kończyć.
Jerry, on jeszcze nie|skończył. No dalej.
Więc co by było gdybyś nie był politykiem|próbującym poprawić wszystkim byt?
Gdybyś był zwykłą osobą,|na przykład pokojówką, czy kimś innym?
Było:
Czy uważasz, że powinna | mieć drugą szansę?
Jest:
Czy uważasz, że powinna|mieć drugą szansę?
Było:
Panie i panowie z prasy, | spójrzcie na przyszłego kandydata.
Dziękujemy bardzo. | Do zobaczenia w Buffalo.
- Nie rób tego. Nie niszcz wszystkiego... | - Tylko ufam swojemu instynktowi.
- Świetna mowa. | - Naprawdę?
- Jedzą Ci z rąk. | - Dzięki.
Fajnie. | Gdzie ona jest?
Jest:
Panie i panowie z prasy,|spójrzcie na przyszłego kandydata.
Dziękujemy bardzo.|Do zobaczenia w Buffalo.
- Nie rób tego. Nie niszcz wszystkiego...|- Ufam tylko swojemu instynktowi.
- Świetna mowa.|- Naprawdę?
- Jedzą ci z ręki.|- Dzięki.
- Fajnie.|- Gdzie ona jest?
Było:
- Czy widziałeś Marisę Ventura? | - Nie, nie widziałem Marisy.
Już długo nie mieliśmy takie historii. | To zrujnuje mu karierę.
Jest:
- Czy widziałeś Marisę Ventura?|- Nie, nie widziałem Marisy.
- Już długo nie mieliśmy takiej historii.|- To zrujnuje mu karierę.
Było:
Czy to była miłość od pierwszego |wejrzenia Panie Marshall?
- Marisa? | - Cześć mamo.
Jest:
Czy to była miłość od pierwszego|wejrzenia panie Marshall?
- Marisa?|- Cześć mamo.
Było:
- Cześć. | - Cześć.
Jest:
- Cześć.|- Cześć.
Było:
- Wiemy, że tam jesteś! | - Otwierać! To jest jedyne wyjście.
Jest:
- Wiemy, że tam jesteś!|- Otwierać! To jest jedyne wyjście.
Było:
Chris Marshall. Kandydat do senatu.
Jest:
Chris Marshall. Kandydat do Senatu.
Było:
Jesteśmy! | Panie Marshall, tutaj!
Jest:
Jesteśmy!|Panie Marshall, tutaj!
Było:
Spójrz | To moja córka.
Jest:
Spójrz|To moja córka.
Było:
- Świetne. On mówi po latynosku... | Hiszpańsku.
Pani Ventura, posprząta | pani Senat?
Jak pan uważa? | Czy wy dwoje macie szansę?
**Romans - Pokojówka na Manhattanie! ** | **Czy im się uda? **
Jest:
Świetne. On mówi po latynosku...|Hiszpańsku.
Pani Ventura, posprząta|pani Senat?
Jak pan uważa?|Czy wy dwoje macie szansę?
**Romans - Pokojówka na Manhattanie! **|**Czy im się uda? **