o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
32672 (jako 'było') z ID:
96445 (jako 'jest').
Było:
Miłość
To wspaniała rzecz
Wracam do Australii|Nie zobaczę cię więcej
Nie mów tak, Sandy
To prawda
To było najwspanialsze lato|w moim życiu. To nie fair
- Nie psuj tego, Danny|- Chcę, żeby było lepiej
Czy z nami już koniec?
Ależ skąd
To dopiero początek
Kłania się wam|Vince Fontaine.
Zacznijcie dzień od muzyki.
Dziś początek roku.
Za naukę czas się brać,|możesz jeszcze zdać.
Na dobry początek mam dla was|mój ulubiony, klasyczny wątek.
Rozwiązuję problemy|Widzę iskierkę nadziei
Łączy nas głębokie uczucie
Musimy je pielęgnować
Nie ma obawy,|Że posuniemy się za daleko
Zaczynamy wierzyć
Że możemy być sobą
Brylantyna jest w modzie
Myślą, że nasza miłość|To coś przejściowego
Dlaczego nie rozumieją?
Co za szkoda
lch usta kłamią|Prawdziwe jest to, co jest
Kończymy naszą walkę
Będziemy tym, kim chcemy
Brylantyna jest w modzie
To słowo,|Które słyszałeś
Ma w sobie rytm, ma znaczenie
Brylantyna to czas|To miejsce, to ruch
Brylantyna - tak właśnie czujemy
Stawiamy czoła|wyzwaniom i odrzucamy
Konwencjonalność
Należącą do przeszłości
lstnieje szansa,|Że nam się uda
Zaczynamy wierzyć
Że możemy być sobą
Brylantyna jest modna
Brylantyna to słowo,|które słyszałeś
Ma w sobie rytm, ma znaczenie
Brylantyna to czas|To miejsce, to ruch
Brylantyna - tak właśnie czujemy
Życie jest iluzją
Spowitą w kłopoty
Wprowadzającą zamęt
Co my tu robimy?
Stawiamy czoła wyzwaniom|I odrzucamy
Konwencjonalność
Należącą do przeszłości
Istnieje szansa,|Że nam się uda
Zaczynamy wierzyć
Że możemy być sobą
Brylantyna jest modna
Brylantyna to słowo,|które słyszałeś
Ma w sobie rytm, ma znaczenie
Brylantyna to czas|to miejsce, to ruch
Brylantyna - tak właśnie czujemy
Brylantyna to słowo,|które słyszałeś
Ma w sobie rytm, ma znaczenie
Brylantyna to czas|To miejsce, to ruch
Brylantyna - tak właśnie czujemy
Brylantyna jest w modzie|Jest w modzie, jest w modzie
- Wyrzuć to|- To moje kanapki
Jest:
Napisy dla www.napisy.info|wykonał SubMaster.
Zakaz publikowania ich w innych|serwisach bez zgody autora.
/Miłość,
/to bardzo wspaniała rzecz...
Wracam do Australii.|Nie zobaczę cię więcej.
Nie mów tak, Sandy...
Ale to prawda.
To było najwspanialsze lato|w moim życiu. To nie fair.
- Nie psuj tego, Danny.|- Chcę, żeby było lepiej.
Danny, czy to już koniec?
Oczywiście, że nie.
To dopiero początek.
/Kłania się wam|/Vince Fontaine.
/Zacznjcie dzień od muzyki.
/Dziś początek roku.
/Za naukę czas się brać,|/możesz jeszcze zdać.
/Na dobry początek mam dla was|/mój ulubiony, klasyczny wątek.
/Rozwiązuję problemy,|/widzę iskierkę nadziei.
/Łączy nas głębokie uczucie.
/Musimy je pielęgnować.
/Nie ma obawy,|/że posuniemy się za daleko.
/Zaczynamy wierzyć,
/że możemy być sobą.
/Brylantyna jest w modzie.
/Myślą, że nasza miłość|/to coś przejściowego.
/Dlaczego nie rozumieją?
/Co za szkoda...
/Ich usta kłamią,|/prawdziwe jest to, co jest.
/Kończymy naszą walkę.
/Będziemy tym, kim chcemy.
/Brylantyna jest w modzie.
/To słowo,|/które słyszałeś.
/Ma w sobie rytm, ma znaczenie.
/Brylantyna to czas,|/to miejsce, to ruch.
/Brylantyna - tak właśnie czujemy.
/Stawiamy czoła|/wyzwaniom i odrzucamy
/konwencjonalność,
/należącą do przeszłości.
/Istnieje szansa,|/że nam się uda.
/Zaczynamy wierzyć,
/że możemy być sobą.
/Brylantyna jest modna.
/Brylantyna to słowo,|/które słyszałeś.
/Ma w sobie rytm, ma znaczenie.
/Brylantyna to czas,|/to miejsce, to ruch.
/Brylantyna - tak właśnie czujemy.
/Życie jest iluzją
/spowitą w kłopoty,
/wprowadzającą zamęt.
/Co my tu robimy?
/Stawiamy czoła wyzwaniom|/i odrzucamy
/konwencjonalność,
/należącą do przeszłości.
/Istnieje szansa,|/że nam się uda.
/Zaczynamy wierzyć,
/że możemy być sobą.
/Brylantyna jest modna.
/Brylantyna to słowo,|/które słyszałeś.
/Ma w sobie rytm, ma znaczenie.
/Brylantyna to czas,|/to miejsce, to ruch.
/Brylantyna - tak właśnie czujemy.
/Brylantyna to słowo,|/które słyszałeś.
/Ma w sobie rytm, ma znaczenie.
/Brylantyna to czas,|/to miejsce, to ruch.
/Brylantyna - tak właśnie czujemy.
/Brylantyna jest w modzie,|/jest w modzie, jest w modzie.
- Wyrzuć to!|- To moje kanapki.
Było:
- Robi tak co roku|- Wielka mi rzecz
- Kenickie Tutaj|- Co słychać?
Cześć, stary
Jest:
- Robi tak co roku.|- Wielka mi rzecz.
- Kenickie, tutaj!|- Co słychać?
Cześć, stary!
Było:
- Tak tylko pytam|- Pracowałem, mięczaki
- Pracowałeś?|- Dygałem skrzynki w zieleniaku
- Ekstra robótka|- Spadaj
Oszczędzam na cztery kółka
- Zgadnij, co ja robiłem|- Nie
Jest Danny
Jest:
- Tak tylko pytam...|- Pracowałem, mięczaki.
- Pracowałeś?|- Dygałem skrzynki w zieleniaku.
- Ekstra robótka!|- Spadaj!
Oszczędzam na cztery kółka...
- Zgadnj, co ja robiłem.|- Nie!
Jest Danny!
Było:
Nie, ten sam przebrany towar
Jest:
Nie, ten sam przebrany towar...
Było:
Byczyłem się na plaży. No, wiecie
Laski nie dawały ci pewnie spokoju
Tak jak tobie muchy
Jest:
Byczyłem się na plaży. No, wiecie...
Laski nie dawały ci pewnie spokoju.
Tak jak tobie muchy.
Było:
- Ekstra|- Naprawdę? Odjazd?
Poznałem pewną laskę|Niczego sobie
Jest:
- Było ekstra.|- Naprawdę? Odjazd?
Poznałem pewną laskę.|Jest niczego sobie.
Było:
Zgadza się
Zaczekajcie, chłopaki
- Jak wyglądam, Frenchy?|- W porządku
- Bardzo się denerwuję|- Wyglądasz odlotowo
- Więc to jest Rydell?|- Tak Pokochasz tę budę
Chciałabym być teraz|w swoim starym ogólniaku
Cóż, kolejne bolesne doświadczenie
Jest:
Zgadza się!
Zaczekajcie, chłopaki!
- Jak wyglądam, Frenchy?|- W porządku, naprawdę dobrze.
- Bardzo się denerwuję.|- Wyglądasz odlotowo.
- Więc to jest Rydell?|- Tak. Pokochasz tę budę.
Chciałabym być teraz|w swoim starym ogólniaku.
Cóż, kolejne bolesne doświadczenie...
Było:
Znowu tutaj
- Ale tym razem w klasie maturalnej|- Buda jest nasza
To takie dziecinne, Jan
- Jesteśmy nastolatkami|- Nie ma co tego rozgłaszać
Dobra, dziewczyny
Ruszamy na podbój
Jest:
Znowu tutaj...
- Ale tym razem w klasie maturalnej.|- Buda jest nasza.
To takie dziecinne, Jan.
- Jesteśmy nastolatkami.|- Nie ma co tego rozgłaszać.
Dobra, dziewczyny.
Ruszamy na podbój.
Było:
Dopiero co miałam je w ręku
Wspaniale,|będą kompletnie nieczytelne
Proszę bardzo. Były pod ręką
To plany zajęć,|których szukaliśmy rok temu
Cóż, mogę poczekać jeszcze rok
- Znowu mam w klasie Kenickiego|- Jest tu dłużej ode mnie
Pierwszy dzień szkoły,|a ktoś już buchnął olej rycynowy
lle dni do przerwy świątecznej?
86
- 86?|- Z dzisiejszym
- Pomóc w czymś?|- Jestem nową uczennicą
- Nie wiem, w której jestem klasie|- Witaj w Rydellu
Musisz wypełnić|kilka formularzy
Przepraszam, zaraz wracam
- Mogę pożyczyć ołówek?|- Oczywiście. Proszę
Jezu. Mam same mendy,|które mnie oblewają
Spędzisz rok|w gabinecie McGee
- Już ja jej dam popalić|- Czyżby? A co takiego zrobisz?
Nie dam się zgnoić|Ani jej, ani innym
- Sonny?|- Dzień dobry, pani dyrektor
- Podpisałeś listę obecności?|- Właśnie tam szedłem
- Guzdrałeś się|- Tak jest
Tak się nie zaczyna|nowego roku, panie LaTierri
Zostaniesz po lekcjach|czyścić gąbki To cię nauczy manier
Tak jest
- Zamierzasz tu tak stać cały dzień?|- Nie To znaczy tak
- Tak czy nie?|- Nie, pani dyrektor
- Zmykaj do klasy|- Tak jest
Dobrze, że nie dałeś się|jej zgnoić, Sonny
Jest:
Dopiero co miałam je w ręku.
Wspaniale,|będą kompletnie nieczytelne.
Proszę bardzo. Były pod ręką.
To plany zajęć,|których szukaliśmy rok temu.
Cóż, mogę poczekać jeszcze rok.
- Znowu mam w klasie Kenickiego.|- Jest tu dłużej ode mnie.
Pierwszy dzień szkoły,|a ktoś już buchnął olej rycynowy.
Ile dni do przerwy świątecznej?
86.
- 86?|- Z dzisiejszym.
- Pomóc w czymś?|- Jestem nową uczennicą.
- Nie wiem, w której jestem klasie.|- Witaj w Rydellu.
Musisz wypełnić|kilka formularzy.
Przepraszam, zaraz wracam.
- Mogę pożyczyć ołówek?|- Oczywiście. Proszę.
Jezu. Mam same mendy,|które mnie oblewają.
Spędzisz rok|w gabinecie McGee.
- Już ja jej dam popalić.|- Czyżby? A co takiego zrobisz?
Nie dam się zgnoić.|Ani jej, ani innym.
- Sonny?|- Dzień dobry, pani dyrektor.
- Podpisałeś listę obecności?|- Właśnie tam szedłem.
- Guzdrałeś się.|- Tak jest.
Tak się nie zaczyna|nowego roku, panie LaTierri.
Zostaniesz po lekcjach|czyścić gąbki. To cię nauczy manier.
Tak jest.
- Zamierzasz tu tak stać cały dzień?|- Nie. To znaczy tak.
- Tak czy nie?|- Nie, pani dyrektor.
- Zmykaj do klasy.|- Tak jest.
Dobrze, że nie dałeś się|jej zgnoić, Sonny.
Było:
Tak, pani dyrektor|Nie, pani dyrektor
Cześć, Eugene
Jest:
Tak, pani dyrektor.|Nie, pani dyrektor.
Cześć, Eugene.
Było:
Przywitaj się, kolego
Co się stało? Nosisz bryle
- Mam astygmatyzm|- Jaka szkoda
Gdy podróżuję autostradą życia
Bez względu na to|Co mi los zgotuje...
Dzień dobry, młodzieży|Rozpoczynamy najwspanialszy rok
Jest:
Przywitaj się, kolego.
Co się stało? Nosisz bryle.
- Mam astygmatyzm.|- Jaka szkoda.
/Gdy podróżuję autostradą życia,
/bez względu na to,|/co mi los zgotuje...
Dzień dobry, młodzieży.|Rozpoczynamy najwspanialszy rok
Było:
Jeśli nie możecie być sportowcami,|bądźcie przynajmniej kibicami
Jest:
Jeśli nie możecie być sportowcami,|bądźcie przynajmniej kibicami.
Było:
Tego jeszcze
w naszym liceum nie było
Jest:
Prawdopodobnie to najbardziej|ekscytująca rzecz,
jaka zdarzyła się w naszym liceum.
Było:
w transmisji na żywo|z naszej sali gimnastycznej
Jest:
w transmisji na żywo|z naszej sali gimnastycznej.
Było:
przykładni uczniowie|uczęszczają do liceum im Rydella
Jest:
przykładni uczniowie|uczęszczają do liceum Rydella.
Było:
- To już przeszłość|- Historia lubi się powtarzać
- Cześć, dziewczyny|- Cześć, Frenchy
Usiądź. To jest Sandy Olsen
Jest:
- To już przeszłość.|- Historia lubi się powtarzać.
- Cześć, dziewczyny.|- Cześć, Frenchy.
Usiądź. To jest Sandy Olsen.
Było:
Sandy pochodzi|z Sydney w Australii
- Co słychać na drugiej półkuli?|- W porządku, dziękuję
Jest:
Sandy pochodzi|z Sydney w Australii.
- Co słychać na drugiej półkuli?|- W porządku, dziękuję.
Było:
Specjalnie do szkoły|Dodają powagi, co?
Nie, wciąż widać twoją twarz
- Jak ci się podoba nowa szkoła?|- Jest inna
Cześć, dzieciaki
Patty Simcox, zakała Rydella
- Uwielbiam początek roku|- Nic się z tym nie równa
- Nie zgadniecie, co się stało|- Pewnie nie
Znamy kandydatury|do Rady Studentów
Jest:
Specjalnie do szkoły.|Dodają powagi, co?
Nie, wciąż widać twoją twarz.
- Jak ci się podoba nowa szkoła?|- Jest inna.
Cześć, dzieciaki.
Patty Simcox, zakała Rydella.
- Uwielbiam początek roku.|- Nic się z tym nie równa.
- Nie zgadniecie, co się stało!|- Pewnie nie.
Znam kandydatury|do Rady Studentów.
Było:
- I jeszcze bardziej|- Co najmniej
Oby tylko na mnie głosowali
Życzymy powodzenia
Trzymam kciuki
Gdzie moje maniery? Przepraszam,|że się nie przedstawiłam
Cześć, jestem Patty Simcox
Witaj w Rydellu
Startujesz do cheerleaderek?|Będziemy dozgonnymi przyjaciółkami
Jest:
- I jeszcze bardziej.|- Co najmniej.
Oby tylko na mnie głosowali.
Życzymy powodzenia.
Trzymam kciuki.
Gdzie moje maniery? Przepraszam,|że się nie przedstawiłam.
Cześć, jestem Patty Simcox.
Witaj w Rydellu.
Startujesz do cheerleaderek?|Będziemy dozgonnymi przyjaciółkami.
Było:
- Jest za niewinna|- A niech to!
Jest:
- Jest za niewinna.|- A niech to!
Było:
Jeden z diamencików|wpadł mi do makaronu
Jest:
Jeden z diamencików|wpadł mi do makaronu.
Było:
Spójrzcie, chłopaki
Panie i panowie,|parada bałwanów
Spójrzcie! Tym razem|naprawdę się wygłupiłeś
Zagraj w klasy, fujaro
Jest:
Spójrzcie, chłopaki.
Panie i panowie,|parada bałwanów.
Spójrzcie! Tym razem|naprawdę się wygłupiłeś.
Zagraj w klasy, fujaro.
Było:
Najlepsze zderzaki w budzie
Jest:
Najlepsze zderzaki w budzie.
Było:
Nikt nie ma większych od Annette
Hej, chłopaki
Cześć, dziewczyny
Lecz się, Putz
Niech Danny opowie,|co robił na plaży
- Nie ma o czym mówić|- Akurat, Zuko. Co nie?
- Obmacałeś ją, tak?|- No, powiedz
Jest:
Nikt nie ma większych|zderzaków od Annette.
Hej, chłopaki.
Cześć, dziewczyny.
Lecz się, Putz.
Niech Danny opowie,|co robił na plaży.
- Nie ma o czym mówić.|- Taaak, akurat, Zuko. Co nie?
- Obmacałeś ją, tak?|- No, powiedz. No, powiedz!
Było:
Na plaży. Poznałam tam|pewnego chłopca
Jest:
Na plaży. Poznałam tam|pewnego chłopca...
Było:
- To był ktoś szczególny|- Tacy faceci nie istnieją
To było dość romantyczne
Mów wszystko
Nie będę was zanudzał|sprośnymi szczegółami
Dobrze, opowiem wam
Wakacyjna miłość|Świetnie się bawiłem
Wakacyjna miłość|Przyszła tak niespodziewanie
Poznałem dziewczynę,|Co za mną szalała
Poznałam cudownego chłopca
Letnie dni mijały leniwie
Zmieniając się w letnie noce
Mów dalej, mów dalej|Czy daleko zaszliście?
- Mów dalej, mów dalej|- Czy ma własne auto?
Płynęła obok, złapał ją skurcz
Przebiegł koło mnie|Zamoczył mi kostium
Uratowałem jej życie|O mały włos nie utonęła
Popisywał się|Chlapiąc wkoło wodą
Letnie słońce, coś się zaczęło
Ale, ach, te letnie noce
- Mów dalej, mów dalej|- Czy to była miłość?
- Mów dalej, mów dalej|- Czy się wzbraniała?
Zabrałem ją na kręgle pod arkadę
Poszliśmy na spacer|Piliśmy lemoniadę
Pieściliśmy się w dokach
Byliśmy razem do późna w nocy
Letnia przygoda|Nic nieznacząca
Ale, ach, te letnie noce
- Mów dalej, mów dalej|- Choć nie musisz się chwalić.
Mów dalej, mów dalej
Nudziarz z niego niemały
Stał mi się bliski|Ujmując moją rękę
Stała mi się bliska|Figlując ze mną w piasku
Był taki miły|Skończył 18-tkę
Była dobra|Wiecie o czym mówię
Letni żar|Chłopak poznaje dziewczynę
Ale, ach, te letnie noce
- Mów daleij, mów dalej|- Ile wydał kasy?
- Mów daleij, mów dalej|- Ma dla mnie przyjaciółkę?
Noce stały się chłodne|I tu historia się kończy
Powiedziałem jej,|Że będziemy przyjaciółmi
Złożyliśmy sobie|miłosne przyrzeczenie
Ciekawe, co ona teraz robi
Letnie marzenie
Zdławione w zalążku
Ale
Ach, te letnie
Noce
Mów dalej, mów dalej
Fajny z niego gość
Nie próbował się do ciebie|dobierać? To jakiś dziwak.
Wcale nie. To dżentelmen
Jest:
- To był ktoś szczególny.|- Tacy faceci nie istnieją.
Było bardzo romantycznie...
Mów wszystko.
Nie będę was zanudzał|sprośnymi szczegółami.
Dobrze, opowiem wam...
/Wakacyjna miłość.|/Świetnie się bawiłem.
/Wakacyjna miłość.|/Zdarzyła się tak szybko.
/Poznałem dziewczynę,|/co za mną szalała.
/Poznałam chłopca,|/był dla mnie cudowny.
/Letnie dni płynęły leniwie,
/zmieniając się w letnie noce.
/Mów dalej, mów dalej!|/Czy bardzo daleko zaszedłeś?
/- Mów dalej, mów dalej!|/- Czy ma własny wóz?
/Płynęła obok, złapał ją skurcz.
/Przebiegł koło mnie,|/zamoczył mi kostium.
/Uratowałem jej życie,|/o mały włos nie utonęła.
/Popisywał się|/chlapiąc wkoło wodą.
/Letnie słońce, coś się zaczęło.
/Ale, ach, te letnie noce...
/- Mów dalej, mów dalej!|/- Czy to była miłość czy zauroczenie?
/- Mów dalej, mów dalej!|/- Czy się wzbraniała?
/Zabrałem ją na kręgle pod arkadę.
/Poszliśmy na spacer,|/piliśmy lemoniadę.
/Robiliśmy to w dokach.
/Byliśmy razem aż do 10 w nocy.
/Letnia przygoda,|/nic nieznacząca.
/Ale, ach, te letnie noce...
/- Mów dalej, mów dalej!|/- Choć nie musisz się chwalić.
/Mów dalej, mów dalej!
/Brzmi, jakby był nudziarzem.
/Stał mi się bliski,|/ujmując moją rękę.
/Stała mi się bliska,|/figlując ze mną w piasku.
/Był taki słodki,|/skończył 18-tkę.
/Była dobra,|/wiecie, co mam na myśli.
/Letni żar,|/chłopak poznaje dziewczynę.
/Ale, ach, te letnie noce...
/- Mów dalej, mów dalej!|/- Ile wydał kasy?
/- Mów dalej, mów dalej!|/- Ma dla mnie przyjaciółkę?
/Noce stały się chłodne|/i tu historia się kończy.
/Powiedziałem jej,|/że będziemy przyjaciółmi.
/Złożyliśmy sobie prawdziwe|/miłosne przyrzeczenie.
/Ciekawe, co ona teraz robi.
/Letnie marzenie,
/zdławione w zalążku.
/Ale...
/Ach, te letnie...
/Noce.
/Mów dalej, mów dalej!
Fajny z niego gość.
Nie próbował się do ciebie|dobierać? To jakiś dziwak...
Wcale nie. To dżentelmen.
Było:
Danny Danny Zuko
Wygląda na to,|że ekstra z niego gość
Kto wie, może jeszcze spotkasz
swojego księcia z bajki
Zupełnie nieoczekiwanie
Do zobaczenia. Idziemy
- Jak myślisz, Frenchy?|- Pewnie
Chodź, bo spóźnimy się na lekcje
Szpagat zrób, okrzyk wydaj
Rydellowi otuchy dodaj
Czerwone i białe, kolory dwa
Jest:
Danny. Danny Zuko.
Wygląda na to,|że ekstra z niego gość.
Kto wie, może jeszcze spotkasz.
Swojego księcia z bajki.
Zupełnie nieoczekiwanie.
Do zobaczenia. Idziemy dziewczyny.
- Jak myślisz, Frenchy?|- Pewnie.
Chodź, bo spóźnimy się na lekcje.
Szpagat zrób, okrzyk wydaj!
Rydellowi otuchy dodaj!
Czerwone i białe, kolory dwa!
Było:
Proszę o ciszę|Oto nasz bohater
Jest:
Proszę o ciszę.|Oto nasz bohater.
Było:
zapomnimy|o siedmiu latach niepowodzeń
Trener Calhoun
Jest:
zapomnimy|o siedmiu latach niepowodzeń.
Trener Calhoun.
Było:
Chcę, abyście wiedzieli,|że to będzie zwycięski rok
Moi chłopcy są gotowi,|naprawdę gotowi
Jest:
Chcę, abyście wiedzieli,|że to będzie zwycięski rok.
Moi chłopcy są gotowi,|naprawdę gotowi.
Było:
Są nie tylko gotowi,|ale i porządnie wygłodniali
Nie idziemy tylko po zwycięstwo
ldziemy po chwałę|Kiedy wyjdziemy na boisko,
Jest:
Są nie tylko gotowi,|ale i porządnie wygłodniali.
Nie idziemy tylko po zwycięstwo.
Idziemy po chwałę.|Kiedy wyjdziemy na boisko,
Było:
i zgnieciemy
Jest:
i zgnieciemy.
Było:
A potem dokonamy rzezi
Jest:
A potem dokonamy rzezi.
Było:
wrócimy tutaj i uderzymy|w dzwon zwycięstwa
Tak jak tego chcieliśmy
Popatrz
Szpagat zrób, okrzyk wydaj|Cyckami zadyndaj!
Chłopaki
Zachowujcie się
Jest:
wrócimy tutaj i uderzymy|w dzwon zwycięstwa.
Tak jak tego chcieliśmy.
Popatrz.
Szpagat zrób, okrzyk wydaj.|Cyckami zadyndaj!
Chłopaki.
Zachowujcie się.
Było:
I jak ci się podoba?
Ale rzęch.
Poczekaj, aż go odmaluję|i podkręcę silnik
Będzie chodził jak marzenie|Zamierzam się ścigać
Jest:
l jak ci się podoba?
Ale rzęch...
Poczekaj, aż go odmaluję|i podkręcę silnik.
Będzie chodził jak marzenie.|Zamierzam się ścigać.
Było:
Szukasz guza.
Jest:
Szukasz guza?
Było:
- Chcą wywołać bójkę?|- Jeśli tak, będziemy gotowi
Jest:
- Chcą wywołać bójkę?|- Jeśli tak, będziemy gotowi.
Było:
- Dzięki, Frenchy|- Nie ma sprawy
- Byłaś świetna|- Zawaliłam sprawę. Denerwowałam się
- Twój szpagat był boski|- Cześć, Sandy
- Cześć|- Mamy dla ciebie niespodziankę
- Jaką?|- Zobaczysz
Jest:
- Dzięki, Frenchy.|- Nie ma sprawy.
- Byłaś świetna.|- Zawaliłam sprawę. Denerwowałam się.
- Twój szpagat był boski.|- Cześć, Sandy.
- Cześć.|- Mamy dla ciebie niespodziankę.
- Jaką?|- Zobaczysz.
Było:
Przygładzę ci włosy
Jest:
Przygładzę ci włosy.
Było:
Ta furka|będzie magnesem na laski
Będą ci musiały dać,|zanim nawet wsiądą
A żebyś wiedział
Zuko. Mam dla ciebie niespodziankę
Jest:
Ta furka|będzie magnesem na laski.
Będą ci musiały dać,|zanim nawet wsiądą.
A żebyś wiedział.
Zuko. Mam dla ciebie niespodziankę.
Było:
Spoko, mała Wiesz, jak jest|Różnie w życiu bywa
- Danny?|- Ustaliliśmy już, jak mam na imię
Jest:
Spoko, mała. Wiesz, jak jest.|Różnie w życiu bywa.
- Danny?|- Ustaliliśmy już, jak mam na imię.
Było:
Sprawdź w rejestrze|osób zaginionych albo
w książce telefonicznej
Jest:
Sprawdź w rejestrze|osób zaginionych, albo
w książce telefonicznej.
Było:
Nie tylko jego osobowość
- Zuke! Nie zapominaj, że mamy wóz.|- Chodź, Danny
Jest:
Nie tylko jego osobowość.
- Zuke! Nie zapominaj, że mamy wóz.|- Chodź, Danny.
Było:
Nie warto się nimi przejmować.
Jest:
Nie warto się nimi przejmować...
Było:
Fajnie. Spodoba ci się. Chodźmy
Jest:
Fajnie. Spodoba ci się. Chodźmy.
Było:
Szoruj zęby, szoruj.|Nową pastą Ipana.
Smak pasty nowy.|Zębom nada wygląd zdrowy.
Szoruj zęby, szoruj.|Nową pastą Ipana.
Szoruj zęby, szoruj.|Bakterie wnet pokonasz.
Wnet, tak, mówię wam
Wyłącz to
- Rzuć fajkę|- Mnie też
- Zapalisz, Sandy?|- Nie palę
- Nie?|- Spróbuj. Nie umrzesz od tego
Jest:
/Szoruj zęby, szoruj|/nową pastą Ipana.
/Smak pasty nowy|/zębom nada wygląd zdrowy.
/Szoruj zęby, szoruj|/nową pastą Ipana.
/Szoruj zęby, szoruj,|/bakterie wnet pokonasz.
/Wnet, tak, mówię wam!
Wyłącz to...
- Rzuć fajkę!|- Mnie też.
- Zapalisz, Sandy?|- Nie palę.
- Nie?|- Spróbuj. Nie umrzesz od tego.
Było:
Pokażę ci, jak to robią Francuzi|To naprawdę ekstra.
Boże W życiu nie widziałam|czegoś ohydniejszego.
Jest:
Pokażę ci, jak to robią Francuzi.|To naprawdę ekstra.
Boże. W życiu nie widziałam,|czegoś ohydniejszego.
Było:
Drożdżówki i wino?|Ty to masz klasę, Jan
Jest:
Drożdżówki i wino?|Ty to masz klasę, Jan.
Było:
- Nie szkodzi|- Pewnie nie piłaś jeszcze alkoholu.
Jest:
- Nie szkodzi.|- Pewnie nie piłaś jeszcze alkoholu.
Było:
Nie bój się. Nie mamy zajadów
Jest:
Nie bój się. Nie mamy zajadów.
Było:
To podobno niebezpieczne
Wiem, co robię|Będę kosmetyczką.
Jest:
To podobno niebezpieczne.
Wiem, co robię.|Będę kosmetyczką.
Było:
- Weź moją broszkę|- Do czegoś się w końcu przyda
- To zły pomysł|- Nie bój się
Ojcu się to nie spodoba
Chodźmy do łazienki
Nie mogę poplamić dywanu krwią
- To nie potrwa długo|- Źle się czuję
Jest:
- Weź moją broszkę.|- Do czegoś się w końcu przyda.
- To zły pomysł.|- Nie bój się.
Ojcu się to nie spodoba.
Chodźmy do łazienki.
Nie mogę poplamić dywanu krwią.
- To nie potrwa długo.|- Źle się czuję.
Było:
zakryje ci uszy włosami
Żeby być piękną, trzeba cierpieć
Dajcie mi trochę lodu
Wsadź jej ucho pod kran
Zimno mi
- Skąd to masz?|- Od Bobby'ego z Korei
- Chodzisz z Koreańczykiem?|- Służy w marynarce, głupia
Jest:
zakryje ci uszy włosami.
Żeby być piękną, trzeba cierpieć.
Dajcie mi trochę lodu.
Wsadź jej ucho pod kran.
Zimno mi...
- Skąd to masz?|- Od Bobby'ego z Korei.
- Chodzisz z Koreańczykiem?|- Służy w marynarce, głupia.
Było:
Mam jego zdjęcie
Widzę, że dostarczasz|rozrywkę całej armii
Jest:
Mam jego zdjęcie.
Widzę, że dostarczasz|rozrywkę całej armii.
Było:
Od moich uszu z daleka
Jeszcze pożałujesz. Dostałam się|do studium kosmetycznego
Jest:
Od moich uszu z daleka.
Jeszcze pożałujesz. Dostałam się|do studium kosmetycznego.
Było:
Uważam to za strategiczne posunięcie|na drodze do kariery
- A gdzie druga połowa?|- Oddarłam jego dziewczynę
Sandy, przyniosłam ci szczoteczkę
Dzięki, Frenchy|Przepraszam za kłopot
Nic nie szkodzi
Ta cnotka|przyprawia mnie o mdłości
Spójrzcie, jestem Sandra Dee
Uosobienie wszelkich cnót
Do łóżka mnie nie zaciągniesz|Jak za żonę mnie nie pojmiesz
Nie mogę, jestem Sandra Dee
Uważaj
Hej, jestem Doris Day
Wychowano mnie inaczeij
Nie puszczam się z byle kim|Nawet Rock Hudson
Oddał swe serce Doris Day
- Nie piję|- Nie!
Nie przeklinam
Nie tapiruję włosów
Wymiotuję po jednej fajce
Trzymaj swoje łapy wstrętne|Od mojej bielizny przedniej
Próbowałbyś takie numery|Z Annette?
A co do ciebie, Troyu Donahue
Wiem, czego oczekujesz
Zuchwały z ciebie gość,|Ale tutaj spudłujesz
Jestem zwykłą Sandrą Dee
Elvis!
Pozwól mi być sobą
Nie interesuję się tobą
Idź pewnym krokiem|Nie pożeraj mnie wzrokiem
Hej, spadaj koleś
Jestem Sandra Dee
Jest:
Uważam to za strategiczne posunięcie|na drodze do kariery.
- A gdzie druga połowa?|- Oddarłam jego dziewczynę.
Sandy, przyniosłam ci szczoteczkę.
Dzięki, Frenchy.|Przepraszam za kłopot.
Nic nie szkodzi.
Ta cnotka|przyprawia mnie o mdłości.
/Spójrzcie, jestem Sandra Dee.
/Uosobienie wszelkich cnót.
/Do łóżka mnie nie zaciągniesz,|/jak za żonę mnie nie pojmiesz.
/Nie mogę, jestem Sandra Dee.
Uważaj.
/Hej, jestem Doris Day.
/Wychowano mnie inaczej.
/Nie puszczam się z byle kim.|/Nawet Rock Hudson
/oddał swe serce Doris Day.
/- Nie piję.|/- Nie!
/Nie przeklinam.
/Nie tapiruję włosów.
/Wymiotuję po jednej fajce.
/Trzymaj swoje łapy wstrętne|/od mojej bielizny przedniej.
/Próbowałbyś takie numery|/z Annette?
/A co do ciebie, Troyu Donahue,
/wiem, czego oczekujesz.
/Zuchwały z ciebie gość,|/ale tutaj spudłujesz.
/Jestem zwykłą Sandrą Dee.
/Elvis!
/Pozwól mi być sobą.
/Nie interesuję się tobą.
/Idź pewnym krokiem,|/nie pożeraj mnie wzrokiem.
/Hej, spadaj koleś.
/Jestem Sandra Dee.
Było:
Ale jesteś drażliwa
- Zaczynają się drapać...|- Zamknijcie się, sępy
Rozmyśliłem się. Spadamy
Jest:
Niektórzy ludzie są tacy drażliwi...
/- Zaczynają się drapać...|- Zamknjcie się, sępy.
Rozmyśliłem się. Spadamy.
Było:
- Moi starzy dostaną zawału|- Ty ją zawołaj, Putzie
Sandy|Och, Sandy, gdzie jesteś?
Zamknij się! Siadaj
Mam dosyć towarzystwa cnotek
Jest:
- Moi starzy dostaną zawału.|- Ty ją zawołaj, Putzie.
Sandy. Och, Sandy,|gdzie jesteś?
Zamknj się! Siadaj.
Mam dosyć towarzystwa cnotek.
Było:
Patrzcie. To Rizzo..
Jest:
Patrzcie. To Rizzo.
Było:
- Nie widzę tu żadnej damy|- Zamknij się!
Jest:
- Nie widzę tu żadnej damy.|- Zamknj się!
Było:
- Masz wiele do zaoferowania|- Dobrze o tym wiesz
- A co u ciebie, Zuke?|- Ładnie wyglądasz, Rizz
- Usychaj z tęsknoty|- Ja nie kręcę na boku
Jest:
- Masz wiele do zaoferowania.|- Dobrze o tym wiesz.
- A co u ciebie, Zuke?|- Ładnie wyglądasz, Rizz.
- Usychaj z tęsknoty.|- Ja nie kręcę na boku.
Było:
To lepsze od waszego towarzystwa
Jest:
To lepsze od waszego towarzystwa.
Było:
Nie myśl o nim|Wybierz sobie któregoś.
- To cała kolekcja|- Wiem.
- Jak ty to robisz?|- Lubię korespondować
Jest:
Nie myśl o nim.|Wybierz sobie któregoś.
- To cała kolekcja.|- Wiem.
- Jak ty to robisz?|- Lubię korespondować.
Było:
- No już|- Dobra.
Wspomnij o nas w testamencie
Kiedy laska bierze górę nad kumplami,|to coś tu nie gra
Chodźmy na pizzę
Jest:
- No już.|- Dobra.
Wspomnj o nas w testamencie.
Kiedy laska bierze górę nad kumplami,|to coś tu nie gra.
Chodźmy na pizzę.
Było:
Pewnie
- Dzięki|- Zaczekaj
Nie mnie pierwszej|Ktoś złamał serce
Nie ja pierwsza|Wypłakuję sobie oczy
Nie ja pierwsza to wiem
Że nie potrafię o tobie zapomnieć
Jestem zwykłym głuptasem, gotowym
Czekać tylko na ciebie
Ale czy nie widzisz tego,|Mój drogi?
Nie jestem w stanie|Nic innego robić
Jestem ci bezgranicznie oddana
Odkąd odtrąciłeś moją miłość
Nie mam się gdzie ukryć
Odchodzę od zmysłów
Bezgranicznie ci oddana
Bezgranicznie ci oddana
Bezgranicznie ci oddana
Rozum mówi
Głupia, zapomnij o nim
Serce podpowiada
Nie poddawaj się
Wytrwaj do końca
I tak zamierzam zrobić
Jestem ci bezgranicznie oddana
Odkąd odtrąciłeś moją miłość
Nie mam się gdzie ukryć
Odchodzę od zmysłów
Bezgranicznie ci oddana
Bezgranicznie ci oddana
Bezgranicznie ci oddana
Trądzik rujnuje ci życie?
Lustro to twój wróg?|Nie zamartwiaj się.
Staw czoła zabiegowi głębokiego|oczyszczania zakażonych porów.
Koniec z pryszczami|i przebarwieniami...
- Rizz Rizz|- Mów do mnie ''Betty''
Betty
Betty. Betty
Jest:
Pewnie.
- Dzięki.|- Zaczekaj.
/Nie mnie pierwszej|/ktoś złamał serce.
/Nie ja pierwsza|/wypłakuję sobie oczy.
/Nie ja pierwsza to wiem,
/że nie potrafię o tobie zapomnieć.
/Jestem zwykłym głuptasem, gotowym
/siedzieć i czekać tylko na ciebie.
/Ale czy nie widzisz tego,|/mój drogi?
/Nie jestem w stanie|/nic innego robić.
/Jestem ci bezgranicznie oddana.
/Odkąd odtrąciłeś moją miłość,
/nie mam się gdzie ukryć.
/Odchodzę od zmysłów.
/Bezgranicznie ci oddana.
/Bezgranicznie ci oddana.
/Bezgranicznie ci oddana.
/Rozum mówi,
/głupia, zapomnij o nim.
/Serce podpowiada,
/nie poddawaj się.
/Wytrwaj do końca.
/I tak zamierzam zrobić.
/Jestem ci bezgranicznie oddana.
/Odkąd odtrąciłeś moją miłość,
/nie mam się gdzie ukryć.
/Odchodzę od zmysłów.
/Bezgranicznie ci oddana.
/Bezgranicznie ci oddana.
/Bezgranicznie ci oddana.
/Trądzik rujnuje ci życie?
/Lustro to twój wróg?|/Nie zamartwiaj się dłużej.
/Staw czoła zabiegowi głębokiego|/oczyszczania zakażonych porów.
/Koniec z pryszczami|/i przebarwieniami...
- Rizz, Rizz...|- Mów do mnie "Betty".
Betty.
Betty, Betty...
Było:
25-centowa polisa ubezpieczeniowa
Rozrzutny z ciebie gość
- Co jest?|- Pękła
Jest:
25-centowa polisa ubezpieczeniowa.
Rozrzutny z ciebie gość.
- Co jest?|- Pękła.
Było:
Mam ją od siódmej klasy
Jest:
Mam ją od siódmej klasy.
Było:
- Co jest, do cholery?|- Tu nie można parkować, palancie
Ani tu, ani gdzie indziej,|pryszczaty
Jest:
- Co jest, do cholery?|- Tu nie można parkować, palancie.
Ani tu, ani gdzie indziej,|pryszczaty.
Było:
Zapłacisz mi za to
75 centów za wszystko,|włącznie z twoją laską
Trzeba wyklepać wgniecenie
Problem nie we wgnieceniu,|tylko w kijowym silniku
- Licz się ze słowami|- Skąd wytrzaśniesz gaźnik?
- Pożyczę|- Kenickie, masz taśmę klejącą?
Jest:
Zapłacisz mi za to.
75 centów za wszystko,|włącznie z twoją laską.
Trzeba wyklepać wgniecenie.
Problem nie we wgnieceniu,|tylko w kijowym silniku.
- Licz się ze słowami.|- Skąd wytrzaśniesz gaźnik?
- Pożyczę.|- Kenickie, masz taśmę klejącą?
Było:
- Mam swój wóz|- Doprawdy? A ty?
- Kto, ja?|- Tak
Zapytaj Doody'ego
- Cóż, ja|- Tak myślałem
Z tego rzęcha może powstać|kawał sprzętu. Spójrzcie
Da się z niego zrobić|wóz systematyczny
Hydrauliczny
Automatyczny
Zrobimy z niego Śliską Błyskawicę
Skombinuj kilka suwnic|I czteroprzelotowy gaźnik
Mów dalej, mów dalej
Z odcięciem wtrysku paliwa|I chromowanymi częściami
Odpicujemy ją, odpicujemy
Z czterobiegową skrzynią|Laski się o nas biją
To nie brednie|Będzie z niej gniazdko przednie
- W Śliskiej Błyskawicy|- Pędź
Pędź, pędź
Pędź, Śliska Błyskawico|Meta wyścigu już blisko
Pędź, Śliska Błyskawico
Pędź, Śliska Błyskawico|Zaliczasz próbne okrążenie
Pędź, Błyskawico
Laskom podniecenia|Ukryć się nie uda
Na widok tego cuda
Pędź, pędź
Fioletowe francuskie światła|I 80-centymetrowe stateczniki
Deska rozdzielcza Palomino|Dwa wydechy, tłumiki
Nowe tłoki, amortyzatory|Na numerki i amory
To żadne przechwałki|To magnes na lalki
Śliska Błyskawica
Pędź, Błyskawico|Meta wyścigu blisko
Pędź, Śliska Błyskawico
Pędź, Śliska Błyskawico|Zaliczasz próbne okrążenie
Pędź, Śliska Błyskawico
Laskom podniecenia|Ukryć się nie uda
- Na widok tego cuda|- Pędź, pędź
Pędź, Śliska Błyskawico|Meta wyścigu blisko
Pędź, Śliska Błyskawico
Pędź, Śliska Błyskawico|Zaliczasz próbne okrążenie
Pędź, Śliska Błyskawico
Laskom podniecenia|Ukryć się nie uda
Na widok tego cuda
Do roboty, chłopaki
Te Skorpiony proszą się o lanie
Coś taki smutny?|Myślisz o tej lasce?
- Odbiło ci?|- Tak tylko myślałem
- Nie myśl za dużo|- Nie ma sprawy
Tutaj, chłopaki
- Kenickie, Zuko|- Co słychać?
Rozpoczynamy zebranie
Podobno w zeszłym roku|gliny obserwowały wyścig
- Wszyscy wylądowali w pierdlu|- Nie złapią Śliskiej Błyskawicy
- Czyżby?|- Przekonasz się
- Czujesz się zdradzony?|- Ugryź mnie w tyłek
Z przyjemnością
- Laski zaczynają mnie wkurzać|- Są dobre tylko do jednego
Jest:
- Mam swój wóz.|- Doprawdy? A ty?
- Kto, ja?|- Tak.
Zapytaj Doody'ego.
- Cóż, ja.|- Tak myślałem.
Z tego rzęcha może powstać|kawał sprzętu. Spójrzcie.
Da się z niego zrobić|wóz systematyczny.
Hydrauliczny.
Automatyczny.
Zrobimy z niego Śliską Błyskawicę.
/Skombinuj kilka suwnic|/i czteroprzelotowy gaźnik, o tak.
/Mów dalej, mów dalej!
/Z odcięciem wtrysku paliwa|/i chromowanymi częściami, o tak.
/Odpicujemy ją, odpicujemy!
/Z czterobiegową skrzynią|/laski się o nas biją.
/Wiecie, to nie będzie żaden|/ shit. Naoglądacie się cycków...
/- ...w Śliskiej Błyskawicy.|/- Pędź.
/Pędź, pędź.
/Pędź, Śliska Błyskawico,|/meta wyścigu już blisko.
/Pędź, Śliska Błyskawico.
/Pędź, Śliska Błyskawico,|/zaliczasz próbne okrążenie.
/Pędź, Błyskawico.
/Będziesz najważniejszy.|/Laski będzą krzyczeć,
/na widok Śliskiej Błyskawicy.
/Pędź, pędź.
/Fioletowe francuskie światła|/i 80-centymetrowe stateczniki, o tak.
/Deska rozdzielcza Palomino,|/dwa wydechy, tłumiki, o tak.
/Nowe tłoki, amortyzatory,|/na numerki i amory.
/To żadne przechwałki,|/to magnes na lalki.
/Śliska Błyskawica.
/Pędź, Błyskawico,|/meta wyścigu blisko.
/Pędź, Śliska Błyskawico.
/Pędź, Śliska Błyskawico,|/zaliczasz próbne okrążenie.
/Pędź, Śliska Błyskawico.
/Będziesz najważniejszy.|/Laski będzą krzyczeć,
/na widok Śliskiej Błyskawicy.
/- Pędź, pędź.
/Pędź, Śliska Błyskawico,|/meta wyścigu blisko.
/Pędź, Śliska Błyskawico.
/Pędź, Śliska Błyskawico,|/zaliczasz próbne okrążenie.
/Pędź, Śliska Błyskawico.
/Będziesz najważniejszy.|/Laski będzą krzyczeć,
/na widok Śliskiej Błyskawicy.
Chodźcie chłopaki, do roboty.
Te Skorpiony proszą się o lanie.
Coś taki smutny?|Chodzi o tą laseczkę?
- Odbiło ci?|- Tak tylko myślałem...
- Nie myśl za dużo.|- Nie ma sprawy.
Tutaj, chłopaki.
- Kenickie, Zuko.|- Co słychać?
Rozpoczynamy zebranie.
Podobno w zeszłym roku|gliny obserwowały wyścig.
- Wszyscy wylądowali w pierdlu.|- Nie złapią Śliskiej Błyskawicy.
- Czyżby?|- Przekonasz się.
- Czujesz się zdradzony?|- Ugryź mnie w tyłek.
Z przyjemnością.
- Laski zaczynają mnie wkurzać.|- Są dobre tylko do jednego.
Było:
- Tak|- Masz drobne?
Dzięki
Zaraz wracam
Jest:
- Tak.|- Masz drobne?
Dzięki.
Zaraz wracam.
Było:
- Nie mogę rozmawiać|- Jesteś później zajęty?
- Nie teraz|- Zadzwoń do mnie
- Cześć, Sandy|- Cześć
- Co słychać?|- W porządku
To dobrze
Chciałem z tobą porozmawiać
- O czym?|- O tamtym wieczorze
Zachowałem się okropnie
To nie byłem ja
To znaczy, nie byłem sobą
Widzisz, muszę dbać|o wizerunek. I...
Dobrze, że Tom|jest taki nieskomplikowany
Zgadza się|Ma muskuły zamiast mózgu
Jest:
- Nie mogę rozmawiać.|- Jesteś później zajęty?
- Nie teraz.|- Zadzwoń do mnie.
- Cześć, Sandy.|- Cześć.
- Co słychać?|- W porządku.
To dobrze.
Chciałem z tobą porozmawiać.
- O czym?|- O tamtym wieczorze.
Zachowałem się okropnie.
To nie byłem ja.
To znaczy, nie byłem sobą.
Widzisz, muszę dbać|o wizerunek.
Dobrze, że Tom|jest taki nieskomplikowany.
Zgadza się.|Ma muskuły zamiast mózgu.
Było:
Zazdrosny? Daj spokój|Nie rozśmieszaj mnie
Jest:
Zazdrosny? Daj spokój.|Nie rozśmieszaj mnie.
Było:
Te palanty nie dorastają mi do pięt
Udowodnij to
Pierwsza zasada Ograniczysz się|do dwóch paczek dziennie
Jest:
Te palanty nie dorastają mi do pięt.
Udowodnj to.
Pierwsza zasada. Ograniczysz się|do dwóch paczek dziennie.
Było:
Tak, dwa tygodnie temu|zainstalowałem sobie cały zestaw
Zaczniemy od zmiany ciuchów
Zmiana - o to mi chodzi
Idź się przebrać
Dobra. Przerwać grę
To jest Danny - nasz nowy nabytek|Dajcie mu się sprawdzić
- Uważaj, kolego|- Z życiem. Zaczynajcie
Musisz dryblować
- Proszę, trenerze|- Dziękuję
Dryblujesz i rzucasz do kosza
Jest:
Tak, dwa tygodnie temu|zainstalowałem sobie cały zestaw.
Zaczniemy od zmiany ciuchów.
Zmiana - o to mi chodzi.
Idź się przebrać.
Dobra. Przerwać grę.
To jest Danny - nasz nowy nabytek.|Dajcie mu się sprawdzić.
- Uważaj, kolego.|- Z życiem. Zaczynajcie.
Musisz dryblować.
- Proszę, trenerze.|- Dziękuję.
Dryblujesz i rzucasz do kosza.
Było:
- Okej|- Tutaj, Danny!
Do roboty
Tak jest Raz, raz
Bierz go, Danny
Jest:
- Okej.|- Tutaj, Danny!
Do roboty.
Tak jest. Raz, raz.
Bierz go, Danny.
Było:
- Mówisz serio?|- A, niech mnie
Poznaj swojego partnera|do zapasów.. To jest Andy
Jest:
- Mówisz serio?|- A, niech mnie.
Poznaj swojego partnera|do zapasów. To jest Andy.
Było:
Chodź Zaczynajmy|Pierwsza pozycja.
Przygotuj się, Danny
Przygotuj się, Andy. Gotowi?
Spokojnie
Musisz się postarać, Danny
Zmieńmy pozycje. Ty pierwszy,|Andy. Przygotuj się. Chodź
Jest:
Chodź. Zaczynajmy.|Pierwsza pozycja.
Przygotuj się, Danny.
Przygotuj się, Andy Gotowi?
Spokojnie.
Musisz się postarać, Danny.
Zmieńmy pozycje. Ty pierwszy,|Andy. Przygotuj się. Chodź.
Było:
Ekstra
Pałkarz
Polubisz baseball|To nie jest sport kontaktowy
Idź na boisko i pokaż,|co potrafisz
Rzucaj piłkę. Gramy
Wyautujmy go
Gostek nie potrafi odbić piłki
- Pusta|- Nawet nie drgnął
Jest:
Ekstra.
Pałkarz.
Polubisz baseball.|To nie jest sport kontaktowy.
Idź na boisko i pokaż,|co potrafisz.
Rzucaj piłkę. Gramy.
Wyautujmy go.
Gostek nie potrafi odbić piłki.
- Pusta.|- Nawet nie drgnął.
Było:
Pusta
Z życiem Uderz piłkę
Aut
- Spokojnie|- No, chodź!
Odłóż kij. Odłóż kij
Jest wiele innych dyscyplin|sportu bez kontaktu
- Jak co?|- Jak bieżnia
Jest:
Pusta.
Z życiem. Uderz piłkę.
Aut.
- Spokojnie.|- No, chodź!
Odłóż kij. Odłóż kij.
Jest wiele innych dyscyplin|sportu bez kontaktu.
- Jak co?|- Jak bieżnia.
Było:
Coś, co wymaga wytrzymałości
Coś, co wymaga wytrwałości|Jak biegi długodystansowe
Biegi na przełaj
- To może być fajne|- Wspaniale
Jest:
Coś, co wymaga wytrzymałości.
Coś, co wymaga wytrwałości.|Jak biegi długodystansowe.
Biegi na przełaj.
- To może być fajne.|- Wspaniale.
Było:
Porozmawiaj ze mną
Jesteś mi to winien, po tym,|jak mnie potraktowałeś
Po tym, jak?|Przecież cię przeprosiłem
Odezwałeś się
- Na pewno nic ci nie jest?|- Nie
- Nadal chodzisz z tym pakerem?|- Cóż
- Wybierasz się z nim na potańcówkę?|- To zależy
- Od czego?|- Od ciebie
- Ode mnie?|- Tak
Niech idzie sam
Chodź
- Pojedźmy gdzieś indziej|- Dlaczego?
Tutaj nie będziemy sami
No dobrze
O mało nie wyrwałeś mi ręki
Chciałem zająć najlepszy stolik
- Co ty wyprawiasz?|- Szukam prywatności
- Co podać, dzieciaki?|- Proszę o napój wiśniowy
- Danny?|- Nie jestem zbyt głodny
Proszę o podwójnego hamburgera|z dodatkami oraz napój i lody
Dla mnie to samo
Możesz sobie zjeść
- Zabawny jesteś|- To ty jesteś zabawna
Jest:
Porozmawiaj ze mną.
Jesteś mi to winien, po tym,|jak mnie potraktowałeś.
Po tym, jak?|Przecież cię przeprosiłem.
Odezwałeś się.
- Na pewno nic ci nie jest?|- Nie.
- Nadal chodzisz z tym pakerem?|- Cóż.
- Wybierasz się z nim na potańcówkę?|- To zależy.
- Od czego?|- Od ciebie.
- Ode mnie?|- Tak.
Niech idzie sam.
Chodź.
- Pojedźmy gdzieś indziej.|- Dlaczego?
Tutaj nie będziemy sami.
No dobrze.
O mało nie wyrwałeś mi ręki.
Chciałem zająć najlepszy stolik.
- Co ty wyprawiasz?|- Szukam prywatności.
- Co podać, dzieciaki?|- Proszę o napój wiśniowy.
- Danny?|- Nie jestem zbyt głodny.
Proszę o podwójnego hamburgera|z dodatkami oraz napój i lody.
Dla mnie to samo.
Możesz sobie zjeść.
- Zabawny jesteś.|- To ty jesteś zabawna.
Było:
Nie najgorzej
Masz jakieś drobne?|Zamówimy lody do spóły
- Ty mnie zapraszasz, ty płać|- Przygotuj się na siedzenie w domu
Witajcie, koledzy i koleżanki|Kto mi pożyczy 23 centy?
Jest:
Nie najgorzej.
Masz jakieś drobne?|Zamówimy lody do spóły.
- Ty mnie zapraszasz, ty płać.|- Przygotuj się na siedzenie w domu.
Witajcie, koledzy i koleżanki.|Kto mi pożyczy 23 centy?
Było:
Forsa idzie mi jak woda|Tu dziesiętak, tam 15 centów
Za kilka miesięcy|Frenchy postawi nam wszystkim
Pracująca dziewczyna
Na początku nie płacą wiele
My nic nie zarabiamy Dawaj,|kieszonkowe dostanę dopiero w piątek
- Dostajesz kieszonkowe?|- Jak zasłużę
Viola, Śniegowy Przysmak|i cztery łyżki
- Oraz lglo Eskimosa i nóż|- Cześć wszystkim
Proszę bardzo. Łapcie się
Wyglądam jak trędowata
Rozchmurz się Malinka ode mnie|to jak kartka firmy Hallmark
Dbasz na tyle,|że wysyłasz najlepsze
- Świnia|- Uwielbiam, kiedy świntuszysz
Rodzice zapraszają cię|do nas na herbatkę
- Nie lubię herbaty|- Nie musisz pić herbaty
Nie lubię rodziców
Jest:
Forsa idzie mi jak woda.|Tu dziesiętak, tam 15 centów.
Za kilka miesięcy|Frenchy postawi nam wszystkim.
Pracująca dziewczyna.
Na początku nie płacą wiele.
My nic nie zarabiamy. Dawaj,|kieszonkowe dostanę dopiero w piątek.
- Dostajesz kieszonkowe?|- Jak zasłużę.
Viola, Śniegowy Przysmak|i cztery łyżki.
- Oraz Iglo Eskimosa i nóż.|- Cześć wszystkim.
Proszę bardzo. Łapcie się.
Wyglądam jak trędowata.
Rozchmurz się. Malinka ode mnie|to jak kartka firmy Hallmark.
Dbasz na tyle,|że wysyłasz najlepsze.
- Świnia.|- Uwielbiam, kiedy świntuszysz.
Rodzice zapraszają cię|do nas na herbatkę.
- Nie lubię herbaty.|- Nie musisz pić herbaty.
Nie lubię rodziców.
Było:
Tania z ciebie laska
- Nie to miałem na myśli|- Wiem
- Jesteś bardzo wyrozumiała|- Zgadza się
Widzę w tobie|nie tylko tuszę
- Dzięki|- Nie ma za co
- Masz partnera na turniej?|- Nie
- ldziesz ze mną?|- Tak
Muszę się przyłożyć do algebry,|bo będę wieczną maturzystką
Zapewniam uzbrojoną eskortę|pod same drzwi domu
Nie martwi mnie twoje uzbrojenie,|Sonny, tylko ręce
Ona mnie kocha
- ldziesz, French?|- Chyba nie
- Zostanę jeszcze chwilę|- Nie ma sprawy
Odchudzam się od rana Szarlotka|mojej mamy smakuje lepiej
- Zjesz kawałek?|- Pewnie
- Putzie|- Tak?
Jest:
Tania z ciebie laska.
- Nie to miałem na myśli.|- Wiem.
- Jesteś bardzo wyrozumiała.|- Zgadza się.
Widzę w tobie|nie tylko tuszę.
- Dzięki.|- Nie ma za co.
- Masz partnera na turniej?|- Nie.
- Idziesz ze mną?|- Tak.
Muszę się przyłożyć do algebry,|bo będę wieczną maturzystką.
Zapewniam uzbrojoną eskortę|pod same drzwi domu.
Nie martwi mnie twoje uzbrojenie,|Sonny, tylko ręce.
Ona mnie kocha.
- Idziesz, French?|- Chyba nie.
- Zostanę jeszcze chwilę.|- Nie ma sprawy.
Odchudzam się od rana. Szarlotka|mojej mamy smakuje lepiej.
- Zjesz kawałek?|- Pewnie.
- Putzie.|- Tak?
Było:
Martwię się tym turniejem tańca|A jak nie umiem tańczyć po waszemu?
Nie przejmuj się|Może wprowadzą kangurowego bopa
Chodź, Sandy
Do zobaczenia
- Pa, Frenchy|- Pa, Sandy
Świetnie, muszę uregulować|rachunek. Daj forsę
Co w ciebie wstąpiło?|Masz minę mokrej ściery do podłogi
- Daj mi spokój|- Może w ogóle zerwiemy?
Jest:
Martwię się tym turniejem tańca.|A jak nie umiem tańczyć po waszemu?
Nie przejmuj się.|Może wprowadzą kangurowego bopa.
Chodź, Sandy.
Do zobaczenia.
- Pa, Frenchy.|- Pa, Sandy.
Świetnie, muszę uregulować|rachunek. Daj forsę.
Co w ciebie wstąpiło?|Masz minę mokrej ściery do podłogi.
- Daj mi spokój.|- Może w ogóle zerwiemy?
Było:
Mały prezent na odchodne
Przepraszam, French
Jest:
Mały prezent na odchodne.
Przepraszam, French.
Było:
To tylko koktajl
Nic mi nie będzie
Zaraz zamykamy
Jest:
To tylko koktajl.
Nic mi nie będzie.
Zaraz zamykamy.
Było:
Jak chcesz
Jest:
Jak chcesz.
Było:
Twoje włosy są koloru|wielkanocnego jajka
Wiem
Drobna wpadka|na zajęciach z farbowania
W ogóle nie idzie mi za dobrze
Moje wyobrażenie o studium|kosmetycznym było inne
Zawsze tak jest
Vi? Rzuciłam studium|Co sądzisz o zawodzie kelnerki?
Pogadamy, jak dorośniesz
Jest:
Twoje włosy są koloru|wielkanocnego jajka.
Wiem.
Drobna wpadka|na zajęciach z farbowania.
W ogóle nie idzie mi za dobrze.
Moje wyobrażenie o studium|kosmetycznym było inne.
Zawsze tak jest.
Vi? Rzuciłam studium.|Co sądzisz o zawodzie kelnerki?
Pogadamy, jak dorośniesz.
Było:
Nie, nie zniosłabym słuchawek|na uszach przez cały dzień
Chciałabym mieć anioła stróża,|który by mi doradził, co robić
Tak jak Tammy Debbie Reynolds|Co ty na to?
Jak go znajdziesz,|daj mu mój numer
Twoja opowieść taka smutna
Nastolatka przeciętniutka
Najbardziej zagubiona|Porządna dziewczyna w szkole
Perspektywy na przyszłość nikłe
Kariera pod znakiem zapytania
Nie możesz nawet|Zmienić powołania
Niedoszła kosmetyczka
Nie będzie wręczania dyplomu
Niedoszła kosmetyczka
Nie podeszłaś do testów|I oblałaś mycie głowy
Mogłaś przynajmniej|Zadać sobie ten trud
I oporządzić się ciut
Bądź co bądź,|Wywaliłaś szmalu niemało
Na operację nosa
Zacznij działać, skarbie
Po co podtrzymywać|Płonne nadzieje?
Co chcesz udowodnić?
Masz marzenia|Ale brak ci zapału
Wybierając dalszą naukę
Maszynistką zostać możesz
Grzebień w kąt rzuć
I wracaj do ogólniaka
Niedoszła kosmetyczka
W butiku całe dni spędza
Niedoszła kosmetyczka
Powinnaś wiedzieć|Na czym życie polega
Nie nauczyli cię niczego
Uważasz się za coś pięknego
Ale klientek nie zdobędziesz
No, może dziwki
- To na nic, skarbie|- To na nic
Nie utrzymasz stałej posady
- Lepiej o tym zapomnij|- Zapomnij
Nikt nie lubi niechlujnych fryzjerek
Grzywkę masz wymodelowaną|I rzęsy podkręcone
Ale świat jest okrutny
Zmień wygląd niewiniątka
I wracaj do ogólniaka
Nie zmarnuj tej szansy
Skorzystaj z mojej rady
Przecież wiesz
W rubryce porad osobistych|Znalazłabyś to samo
Pomogłem tobie|Więc zbierz się w sobie
Ja muszę już lecieć
odziarnia w chmurach
Czeka
Niedoszła kosmetyczko
Wracaj do ogólniaka
Niedoszła kosmetyczko
Wracaj do ogólniaka
Niedoszła kosmetyczko
Wracaj do ogólniaka
- Schyl makówkę, Kenickie|- Co ty wyprawiasz?
- Daj mu spokój|- Nie ma sprawy!
Nad hamulcami popracujemy później
Posuń się, lalusiu
Trzymasz to do góry nogami
- Komu to podwędziliście?|- Twojej matce
Jest:
Nie, nie zniosłabym słuchawek|na uszach przez cały dzień.
Chciałabym mieć anioła stróża,|który by mi doradził, co robić.
Tak jak Tammy Debbie Reynolds.|Co ty na to?
Jak go znajdziesz,|daj mu mój numer.
/Twoja opowieść taka smutna.
/Nastolatka przeciętniutka.
/Najbardziej zagubiona.|/Porządna dziewczyna w szkole.
/Perspektywy na przyszłość nikłe.
/Kariera pod znakiem zapytania.
/Nie możesz nawet|/zmienić powołania.
/Niedoszła kosmetyczka.
/Nie będzie wręczania dyplomu.
/Niedoszła kosmetyczka.
/Nie podeszłaś do testów|/i oblałaś mycie głowy.
/Mogłaś przynajmniej|/zadać sobie ten trud
/i oporządzić się ciut.
/Bądź co bądź,|/wywaliłaś szmalu niemało.
/Na operację nosa.
/Zacznij działać, skarbie.
/Po co podtrzymywać|/płonne nadzieje?
/Co chcesz udowodnić?
/Masz marzenia|/ale brak ci zapału.
/Wybierając dalszą naukę
/maszynistką zostać możesz.
/Grzebień w kąt rzuć
/i wracaj do ogólniaka.
/Niedoszła kosmetyczka
/w butiku całe dni spędza.
/Niedoszła kosmetyczka.
/Powinnaś wiedzieć|/na czym życie polega.
/Nie nauczyli cię niczego,
/uważasz się za coś pięknego,
/ale klientek nie zdobędziesz.
/No, może dziwki.
/- To na nic, skarbie.|/- To na nic.
/Nie utrzymasz stałej posady.
/- Lepiej o tym zapomnij.|/- Zapomnij.
/Nikt nie lubi niechlujnych fryzjerek.
/Grzywkę masz wymodelowaną|/i rzęsy podkręcone.
/Ale świat jest okrutny.
/Zmień wygląd niewiniątka
/i wracaj do ogólniaka.
/Nie zmarnuj tej szansy.
/Skorzystaj z mojej rady.
/Przecież wiesz,
/w rubryce porad osobistych|/znalazłabyś to samo.
/Pomogłem tobie,|/więc zbierz się w sobie.
/Ja naprawdę muszę już lecieć.
/Lodziarnia w chmurach
/czeka.
/Niedoszła kosmetyczko,
/wracaj do ogólniaka.
/Niedoszła kosmetyczko,
/wracaj do ogólniaka.
/Niedoszła kosmetyczko,
/wracaj do ogólniaka.
- Schyl makówkę, Kenickie.|- Co ty wyprawiasz?
- Daj mu spokój.|- Nie ma sprawy!
Nad hamulcami popracujemy później.
Posuń się, lalusiu.
Trzymasz to do góry nogami.
- Komu to podwędziliście?|- Twojej matce.
Było:
Z taką lachą, że mózg staje
Taka okazja,|a my nie mamy z kim pójść
- A ten kelner Rudi?|- Nie żartuj
- To tylko pomysł|- Już do niego dzwoniłam
Chyba nam się poszczęści
Jest:
Z taką lachą, że mózg staje.
Taka okazja,|a my nie mamy z kim pójść...
- A ten kelner Rudi?|- Nie żartuj.
- To tylko pomysł.|- Już do niego dzwoniłam.
Chyba nam się poszczęści.
Było:
Nie sama. Chodź
Aleś się odpicowała, Marty
Wybaczcie mi na chwilę
Jest:
Nie sama. Chodź.
Aleś się odpicowała, Marty.
Wybaczcie mi na chwilę.
Było:
Sonny To on Vince Fontaine
Buźka jak podeszwa
- Daj spokój On jest boski|- Jeśli ktoś gustuje w dziadkach
To takie ekscytujące
Trzeba być tylko kumplem kamerzysty
- Znasz go?|- Ma na imię Ted
Jest:
Sonny. To on. Vince Fontaine.
Buźka jak podeszwa.
- Daj spokój. On jest boski.|- Jeśli ktoś gustuje w dziadkach.
To takie ekscytujące.
Trzeba być tylko kumplem kamerzysty.
- Znasz go?|- Ma na imię Ted.
Było:
Jak piękny blond ananas
Spóźniliście się
- Sala wygląda odjazdowo|- Przyniosłeś zapasy?
Zróbcie duże koło, dzieciaki
Wkrótce wchodzimy na antenę
Ale najpierw mała rozgrzewka|Johnny Casino i grupa Hazardziści
Nastała era rock and rolla|Ten styl nigdy nie umrze
Tak miało być|Choć nie wiem dlaczego
Nie interesują mnie opinie inne|Rock and roll się przyjmie
Nie interesują nas opinie inne|Rock and roll się przyjmie
Wszyscy tańczą rocka
Wszyscy tańczą rocka
Dalej
Wszyscy tańczą rocka
Jeśli nie lubisz rock and rolla|Pomyśl, co tracisz
Jeśli wolisz bopa i przechadzki|Przyjdź i posłuchaj
Zaczynajmy zabawę
Wszyscy tańczą rock and rolla
- Imiona tych dwojga?|- Fred i Ginger
Fred i Ginger
- Żebym tylko nie dostała tremy|- Pójdzie nam jak z płatka
Jest:
Jak piękny blond ananas.
Spóźniliście się.
- Sala wygląda odjazdowo.|- Przyniosłeś zapasy?
Zróbcie duże koło, dzieciaki.
Wkrótce wchodzimy na antenę.
Ale najpierw mała rozgrzewka.|Johnny Casino i grupa Hazardziści.
/Nastała era rock'n'rolla,|/ten styl nigdy nie umrze.
/Tak miało być,|/choć nie wiem dlaczego.
/Nie interesują mnie opinie inne,|/rock'n'roll się przyjmie.
/Nie interesują nas opinie inne,|/rock'n'roll się przyjmie.
/Wszyscy tańczą rocka.
/Wszyscy tańczą rocka.
/Dalej...
/Wszyscy tańczą rocka.
/Jeśli nie lubisz rock'n'rolla,|/pomyśl, co tracisz.
/Jeśli wolisz bopa i przechadzki,|/przyjdź i posłuchaj.
/Zaczynajmy zabawę!
/Wszyscy tańczą rock'n'rolla.
- Imiona tych dwojga?|- Fred i Ginger.
Fred i Ginger.
- Żebym tylko nie dostała tremy.|- Pójdzie nam jak z płatka.
Było:
To dobrze Chodź
Co to za melodia leci w radiu?
Dlaczego zaczynam tańczyć|W jej rytm?
Nie słyszałem jej nigdy wcześniej
Ale jeśli znowu ją usłyszę...
Jest:
To dobrze. Chodź.
/Co to za melodia leci w radiu?
/Dlaczego zaczynam tańczyć|/w jej rytm?
/Nie słyszałem jej nigdy wcześniej.
/Ale jeśli znowu ją usłyszę...
Było:
Nie potrafię przestać
W porządku
Jest:
Nie potrafię przestać.
W porządku.
Było:
Cicho, Frenchy|Staram się liczyć
Melodia
Zawsze świeża i nowa
Melodia,|Która twe imię woła...
Mógłbyś śpiewać zawodowo
Wróć do mnie
Jest:
Cicho, Frenchy,|staram się liczyć.
/Melodia,
/Zawsze świeża i nowa.
/Melodia,|/która twe imię woła...
Mógłbyś śpiewać zawodowo.
Wróć do mnie.
Było:
Poznaj Cha Chę DiGregorio
- Jak leci, skarbie?|- W porządku
Jest:
Poznaj Cha Chę DiGregorio.
- Jak leci, skarbie?|- W porządku.
Było:
Mówią na mnie Cha Cha, bo jestem|najlepszą tancerką w swojej budzie
O najgorszej reputacji
Chodź, Sandy
- Co to za dziewczyna?|- Znajoma, to wszystko
Cześć
Jestem Vince Fontaine
Jest:
Mówią na mnie Cha Cha, bo jestem|najlepszą tancerką w swojej budzie.
O najgorszej reputacji.
Chodź, Sandy.
- Co to za dziewczyna?|- Znajoma, to wszystko.
Cześć.
Jestem Vince Fontaine.
Było:
Za sprawą telewizji
Jestem jurorem turnieju tańca
Nie biorę w nim udziału
Jest:
Za sprawą telewizji.
Jestem jurorem turnieju tańca.
Nie biorę w nim udziału.
Było:
- Marty|- A na nazwisko?
Maraschino Jak likier wiśniowy
- Co ty tu robisz?|- Myję ręce
Ty mnie nie pamiętasz
Ale ija pamiętam ciebie
Bo całkiem niedawno
Złamałaś mi serce
Łzy na poduszce
A w sercu ból
Zadany przez ciebie...
Jest:
- Marty.|- A na nazwisko?
Maraschino. Jak likier wiśniowy.
- Co ty tu robisz?|- Myję ręce.
/Ty mnie nie pamiętasz,
/ale ja pamiętam ciebie,
/bo całkiem niedawno
/złamałaś mi serce.
/Łzy na poduszce,
/a w sercu ból.
/Zadany przez ciebie...
Było:
To stara przyjaciółka rodziny
Miłość to nie zabawka
Kiedy się znaijdzie ukochaną osobę...
- Cieszysz się, że wróciłaś?|- Pewnie
Blondynki lepiej się bawią
Gdybyśmy mogli zacząć od nowa
Nie wahałbym się...
Nogi same mi chodzą,|kiedy gra muzyka
- Uważa się za wróżkę z bajki|- Cicho, Sonny
A w sercu ból
Zadany przez ciebie
Jest:
To stara przyjaciółka rodziny.
/Miłość to nie zabawka.
/Kiedy się znajdzie ukochaną osobę...
- Cieszysz się, że wróciłaś?|- Pewnie.
Blondynki lepiej się bawią.
/Gdybyśmy mogli zacząć od nowa,
/nie wahałbym się...
Nogi same mi chodzą, kiedy gra muzyka.
- Uważa się za wróżkę z bajki.|- Cicho, Sonny.
/A w sercu ból.
/Zadany przez ciebie...
Było:
Uciszcie się
Ucieszy was zapewne wiadomość,|że nie jestem jurorem turnieju
Jest:
Uciszcie się.
Ucieszy was zapewne wiadomość,|że nie jestem jurorem turnieju.
Było:
Patty Simcox, Eugene'emu Felznikowi|i całemu komitetowi
za wspaniałe dekoracje
Oklaski dla papieru toaletowego
Za chwilę oczy całego kraju|zwrócą się na naszą szkołę -
Boże dopomóż Proszę,|abyście się przyzwoicie zachowywali
Żadnego kąsania w tyłki
Jest:
Patty Simcox, Eugene'emu Felznikowi|i całemu komitetowi,
za wspaniałe dekoracje.
Oklaski dla papieru toaletowego.
Za chwilę oczy całego kraju|zwrócą się na naszą szkołę.
Boże dopomóż... Proszę,|abyście się przyzwoicie zachowywali.
Żadnego kąsania w tyłki.
Było:
pan Vince Fontaine
Jest:
pan Vince Fontaine.
Było:
Cieszę się, że mogę tu być
Jest:
Cieszę się, że mogę tu być.
Było:
A teraz zasady
Zasada numer jeden|Pary muszą być mieszane
Przykro mi, Eugene
Uspokójcie się No już
Dwa Jeśli poczujecie|klepnięcie w ramię,
schodzicie z parkietu albo będzie|z wami źle. Nie żartuję
I trzy|Osoby wykonujące niesmaczne
lub wulgarne ruchy,|zostaną zdyskwalifikowane
No to już po nas
Zachowujcie się, proszę
20 sekund
Dziękuję, fani i przyjaciele|Kilka słów do tancerzy
Jesteśmy kumplami
W tym konkursie chodzi o to,|aby się dobrze bawić
Kamerą się nie zrażajcie
Rodzinom swoim pokaz dajcie|Tańczcie, to jest showbiznes
Na bok, kiedy każą,|inni też o zwycięstwie marzą
10 sekund Dziewięć, osiem,
Jest:
A teraz zasady...
Zasada numer jeden.|Pary muszą być mieszane.
Przykro mi, Eugene!
Uspokójcie się. No już.
Dwa. Jeśli poczujecie|klepnięcie w ramię,
schodzicie z parkietu albo będzie|z wami źle. Nie żartuję.
l trzy.|Osoby wykonujące niesmaczne
lub wulgarne ruchy,|zostaną zdyskwalifikowane.
No to już po nas.
Zachowujcie się, proszę.
20 sekund.
Dziękuję, fani i przyjaciele.|Kilka słów do tancerzy.
Jesteśmy kumplami.
W tym konkursie chodzi o to,|aby się dobrze bawić.
Kamerą się nie zrażajcie.
Rodzinom swoim pokaz dajcie.|Tańczcie, to jest showbiznes.
Na bok, kiedy każą,|inni też o zwycięstwie marzą.
10 sekund. Dziewięć, osiem,
Było:
trzy, dwa, jeden Wchodzimy
Witam was na żywo|z liceum im Rydella
Na to czekaliśmy -|turniej tańca
A oto nasz zespół -|Johnny Casino i Hazardziści
Jesteś zwykłym podrywaczem
Ronisz ciągle łzy
Jesteś zwykłym podrywaczem
Ronisz ciągle łzy
Nie upolowałeś nawet królika|Zapomniij o słowie ''my''...
Jest:
trzy, dwa, jeden. Wchodzimy.
Witam was na żywo|z liceum imienia Rydella.
Na to czekaliśmy -|turniej tańca.
A oto nasz zespół -|Johnny Casino i Hazardziści!
/Jesteś zwykłym podrywaczem,
/ronisz ciągle łzy.
/Jesteś zwykłym podrywaczem,
/ronisz ciągle łzy.
/Nie upolowałeś nawet królika,|/zapomnij o słowie "my"...
Było:
To Putzie i Jan
ówiłeś, że ijesteś klasa facet|To czyste kłamstwo
Nazwałeś się klasa facetem|To czyste kłamstwo
Nie upolowałeś nawet królika...
To Danny i Sandy
Jesteś zwykłym podrywaczem
Ronisz ciągle łzy
Ronisz ciągle łzy
Nie upolowałeś nawet królika|Zapomniij o słowie ''my''
Jest:
To Putzie i Jan.
/Mówiłeś, że jesteś klasa facet.|/To czyste kłamstwo.
/Nazwałeś się klasa facetem.|/To czyste kłamstwo.
/Nie upolowałeś nawet królika...
To Danny i Sandy.
/Jesteś zwykłym podrywaczem,
/ronisz ciągle łzy,
/ronisz ciągle łzy.
/Nie upolowałeś nawet królika,|/zapomnij o słowie "my"...
Było:
Czy znacie arty?
Chłopaki, łapcie w pół|swoije partnerki i zaczynamy!
Jest:
Czy znacie Marty?
Chłopaki, łapcie w pół|swoje partnerki i zaczynamy!
Było:
Zanim się urodziłem nocy pewnej
Papa uspokajał mnie rzewnie
Doktor mamie kłaść się kazał...
Niech pan wyrzuci|laskę w czerwonym
Bebopowy bocian miał przybyć
Mama urodziła hand-jive'a
Ledwo co chodziłem,|A już krowy doiłem
A wkrótce w polu robiłem
Przy rąbaniu drewna|Poruszałem nogami
A zacząłem tańczyć|Handlując jajkami
Ludzie klaskali, wiosen miałem 5
Dałbym radę im wszystkim|Taniec mam we krwi
Tak jest, szpagat, kolego
Dalej, dalej
Poruszaj ciałem
Ruszaj
Dalej, mała!
Razem!|Taniec mam we krwi, skarbie
Taniec mam we krwi, skarbie
Solówka
Nie bić się! Co to ma być?
Dalej, trzęsiemy ciałem!
A teraz twist!
Jest:
/Zanim się urodziłem nocy pewnej,
/papa uspokajał mnie rzewnie.
/Doktor mamie kłaść się kazał...
Niech pan wyrzuci|tę laskę w czerwonym.
/Bebopowy bocian miał przybyć,
/mama urodziła hand-jive'a.
/Ledwo co chodziłem,|/a już krowy doiłem.
/A wkrótce w polu robiłem.
/Przy rąbaniu drewna|/poruszałem nogami.
/A zacząłem tańczyć|/handlując jajkami.
/Ludzie klaskali, wiosen miałem 5.
/Dałbym radę im wszystkim,|/taniec mam we krwi.
/Tak jest, szpagat, kolego.
/Dalej, dalej.
/Poruszaj ciałem.
/Ruszaj!
/Dalej, mała!
/Razem!|/Taniec mam we krwi, skarbie.
/Taniec mam we krwi, skarbie.
/Solówka!
/Nie bić się! Co to ma być?
/Dalej, trzęsiemy ciałem!
/A teraz twist!
Było:
Jak nisko zejdziesz?
Jak nisko zejdziesz?
Jak nisko zejdziesz?
Tak jest!
A teraz hand-jive!
O to chodziło!
Dalej, skarbie!
Dalej!
To jest dopiero hand-jive!
Pokażcie, co potraficie!
Dalej!
Wyżej!
Jeszcze wyżej!
Czy potrafisz teraz tańczyć, skarbie?
Czy potrafisz tańczyć?
Taniec mam we krwi
Jest:
/Jak nisko zejdziesz?
/Jak nisko zejdziesz?
/Jak nisko zejdziesz?
/Tak jest!
/A teraz hand-jive!
/O to chodziło!
/Dalej, skarbie!
/Dalej!
/To jest dopiero hand-jive!
/Pokażcie, co potraficie!
/Dalej!
/Wyżej!
/Jeszcze wyżej!
/Czy potrafisz teraz tańczyć, skarbie?
/Czy potrafisz tańczyć?
/Taniec mam we krwi!
Było:
Oto i nasi zwycięzcy
Chodźcie tu do mnie
- Przedstawcie się|- Cha Cha DiGregorio i Danny Zuko
- Do dzieła|- Gdzie Marty?
- Jest w dobrych rękach|- W czyich?
A teraz taniec mistrzów
- Niebieski księżyc|- Niebieski księżyc
Zauważyłeś mnie stoijącą na uboczu
Bez nadziei w sercu
Bez miłości...
Gotowi? Raz, dwa, trzy Teraz
Niebieski księżyc...
Jest:
Oto i nasi zwycięzcy.
Chodźcie tu do mnie.
- Przedstawcie się.|- Cha Cha DiGregorio i Danny Zuko.
- Do dzieła.|- Gdzie Marty?
- Jest w dobrych rękach.|- W czyich?
A teraz taniec mistrzów.
/- Niebieski księżyc.|/- Niebieski księżyc.
/Zauważyłeś mnie stojącą na uboczu,
/bez nadziei w sercu,
/bez miłości...
Gotowi? Raz, dwa, trzy. Teraz!
/Niebieski księżyc...
Było:
Mamy zdjęcia naszych kawalarzy
Choć nie znamy ich twarzy,|dokonamy identyfikacji
Jest:
Mamy zdjęcia naszych kawalarzy.
Choć nie znamy ich twarzy,|dokonamy identyfikacji.
Było:
SKRADA SIĘ!
POŻERA ŻYWCEM !
BIEGNlJ - PRZYSPIESZ KROK
TO FlLM ''THE BLOB''
Uwaga na głowę, Doody Wyłaź
Czuję się jak szprotka w puszce
Chodźmy po laski
Nie pozwól mi się zbliżyć|do kiosku z łakociami
- Nie jestem głodna|- Co się dzieje?
Nikogo nie ma
Daj spokój Powiedziałem,|że jest mi przykro
- Wiem|- Wierzysz mi, prawda?
Tak, ale nadal sądzę,|że ciebie i Cha Chę coś łączyło
Chodziliśmy ze sobą, to wszystko
- Na jedno wychodzi|- Nie
Przepraszam
Jest:
SKRADA SlĘ!
POŻERA ŻYWCEM!
BlEGNlJ - PRZYSPlESZ KROK
TO FlLM "THE BLOB"
Uwaga na głowę, Doody. Wyłaź.
Czuję się jak szprotka w puszce.
Chodźmy po laski.
Nie pozwól mi się zbliżyć|do kiosku z łakociami.
- Nie jestem głodna.|- Co się dzieje?
Nikogo nie ma.
Daj spokój. Powiedziałem,|że jest mi przykro.
- Wiem.|- Wierzysz mi, prawda?
Tak, ale nadal sądzę,|że ciebie i Cha Chę coś łączyło.
Chodziliśmy ze sobą, to wszystko.
- Na jedno wychodzi.|- Nie.
Przepraszam.
Było:
Nie wiem, co powiedzieć
- Zgódź się|- Tak
Wiele to dla mnie znaczy|Teraz wiem, że mnie szanujesz
Ostrożnie
- Co się dziś z tobą dzieje?|- Nie mam nastroju
- Spóźniam się|- Jesteś w ciąży?
Nie wiem. Nieważne
- Z Kenickiem?|- Nie, nie znasz gościa
Nie przejmuj się, Rizz
Na potańcówce Fontaine|naszprycował mi Colę
- Obiecaj, że nikomu nie powiesz|- Ta wiadomość umrze ze mną
Przejście. Przejście|dla kobiety w ciąży
Jest:
Nie wiem, co powiedzieć.
- Zgódź się.|- Tak.
Wiele to dla mnie znaczy.|Teraz wiem, że mnie szanujesz.
Ostrożnie.
- Co się dziś z tobą dzieje?|- Nie mam nastroju.
- Spóźniam się.|- Jesteś w ciąży?
Nie wiem. Nieważne.
- Z Kenickiem?|- Nie, nie znasz gościa.
Nie przejmuj się, Rizz.
Na potańcówce Fontaine|naszprycował mi Colę.
- Obiecaj, że nikomu nie powiesz.|- Możesz być pewna, że zabiorę to do grobu.
Przejście! Przejście|dla kobiety w ciąży.
Było:
Rizzo jest w ciąży
Rizzo jest z brzuchem
Rizzo ma brzucha
Słyszałem, że jesteś w ciąży
Naprawdę? Dobre wieści|szybko się rozchodzą
Jest:
Rizzo jest w ciąży.
Rizzo jest z brzuchem.
Rizzo ma brzucha.
Słyszałem, że jesteś w ciąży.
Naprawdę? Dobre wieści|szybko się rozchodzą.
Było:
- Mógłbym coś zrobić|- Dość już zrobiłeś
Biorę odpowiedzialność|za swoje błędy
Nie martw się, Kenickie|To był ktoś inny
Wielkie dzięki, mała
Nie ma za co
Jest:
- Mógłbym coś zrobić.|- Dość już zrobiłeś.
Biorę odpowiedzialność|za swoje błędy.
Nie martw się, Kenickie.|To był ktoś inny.
Wielkie dzięki, mała.
Nie ma za co.
Było:
Nie To pewnie kurz
Jest:
Nie. To pewnie kurz.
Było:
Nie martw się, nikt nie patrzy
- Złaź ze mnie|- Co się z tobą dzieje?
Jest:
Nie martw się, nikt nie patrzy.
- Złaź ze mnie.|- Co się z tobą dzieje?
Było:
Nie zostanę w tym wozie rozpusty|Zabierz sobie ten kawałek blachy!
Jest:
Nie zostanę w tym wozie rozpusty.|Zabierz sobie ten kawałek blachy!
Było:
Porzucony w kinie
Uznany za głupca
Co też na to powiedzą
W szkole koledzy?
Sandy
Czy nie widzisz
Że cierpię?
Tak dobrze nam szło
A teraz jesteś daleko
Nie mam już nic
Miłość uleciała
Sam jak palec
Siedzę i rozmyślam, dlaczego
Dlaczego mnie zostawiłaś
O, Sandy
O, Sandy
Może
Pewnego dnia
Kiedy skończy się szkoła
Jakimś cudem, w jakiś sposób
Nasze światy zejdą się
W niebie
Na zawsze
Będziemy razem
Proszę, powiedz, że zostaniesz
O, Sandy
Sandy, moja kochana,
mocno mnie zraniłaś
Wiesz, że to prawda
Ale musisz mi uwierzyć,|kiedy mówię
że bez ciebie jestem bezradny
Miłość uleciała
Sam ijak palec
Siedzę i rozmyślam, dlaczego
Dlaczego mnie zostawiłaś
O, Sandy
Dlaczego?
O, Sandy!
Naprzód Dalej, chłopaki
Rzęch nabrał kształtów
- Chodliwy jak jego części|- Nie wszystkie były kradzione
- Niektóre są z darów|- Poczekajcie do wyścigu
Możesz się jeszcze rozmyślić
- Start za trzy godziny|- I Śliska Błyskawica uderzy
Jest:
/Porzucony w kinie.
/Uznany za głupca.
/Co też na to powiedzą,
/w szkole koledzy?
/Sandy,
/czy nie widzisz,
/że cierpię?
/Tak dobrze nam szło,
/a teraz jesteś daleko...
/Nie mam już nic.
/Miłość uleciała.
/Sam jak palec.
/Siedzę i rozmyślam, dlaczego,
/dlaczego mnie zostawiłaś...
/O, Sandy!
/O, Sandy!
/Może...
/...pewnego dnia,
/kiedy skończy się szkoła,
/jakimś cudem, w jakiś sposób,
/nasze światy zejdą się...
/W niebie,
/na zawsze,
/będziemy razem.
/Proszę, powiedz, że zostaniesz...
/O, Sandy.
/Sandy, moja kochana,
/mocno mnie zraniłaś.
/Wiesz, że to prawda,
/ale kochanie, musisz|/mi uwierzyć, kiedy mówię,
/że bez ciebie jestem bezradny.
/Miłość uleciała.
/Sam jak palec.
/Siedzę i rozmyślam, dlaczego,
/dlaczego mnie zostawiłaś...
/O, Sandy!
/Dlaczego, dlaczego, dlaczego?
/O, Sandy!
Naprzód. Dalej, chłopaki.
Rzęch nabrał kształtów.
- Chodliwy jak jego części.|- Nie wszystkie były kradzione.
- Niektóre są z darów.|- Poczekajcie do wyścigu.
Możesz się jeszcze rozmyślić.
- Start za trzy godziny.|- I Śliska Błyskawica uderzy.
Było:
więc ja was też nie
Chcę z tobą pogadać
Ci goście na wyścigach|nie żartują
Jest:
więc ja was też nie.
Chcę z tobą pogadać.
Ci goście na wyścigach|nie żartują.
Było:
Nie mówię,|żebyś się wycofał, tylko
Wiesz, co chcę powiedzieć
Znamy się nie od dziś
Jest:
Nie mówię,|żebyś się wycofał, tylko...
Wiesz, co chcę powiedzieć...
Danny, znamy się nie od dziś, tak?
Było:
w roli sekundanta
Jest:
w roli sekundanta.
Było:
U ciebie o trzeciej
Otwieraj drzwi Na co czekasz?
Zabieraj tę puszkę|z maski, półgłówku
Cześć, Rizz|ldziesz na wyścig?
Ani mi się śni
Muszę lecieć|Chcę pogadać z Dannym
Nie zauważy cię,|jak nie masz kółek i silnika
Nie jesteśmy dobrymi kumpelkami,|ale jeśli mogę w czymś pomóc
Potrafię o siebie zadbać|l o tych, co się nawiną pod rękę
Jest:
U ciebie o trzeciej.
Otwieraj drzwi. Na co czekasz?
Zabieraj tę puszkę|z maski, półgłówku.
Cześć, Rizz.|Idziesz na wyścig?
Ani mi się śni.
Muszę lecieć.|Chcę pogadać z Dannym.
Nie zauważy cię,|jak nie masz kółek i silnika.
Nie jesteśmy dobrymi kumpelkami,|ale jeśli mogę w czymś pomóc.
Potrafię o siebie zadbać.|I o tych, co się nawiną pod rękę.
Było:
Dzięki
To o niej wam opowiadałam
Mogłabym robić gorsze rzeczy
Od umawiania się z chłopcami
Cała dzielnica
Uważa mnie za niezłe ziółko
I choć to może prawda
ogłabym robić gorsze rzeczy
ogłabym flirtować|Z wszystkimi chłopcami
Uśmiechać się do nich|I strzelać oczami
Przytulać się do nich w tańcu
Dawać nadzieiję, zwodzić
A potem po prostu odchodzić
Tego nie mogłabym zrobić
ogłabym siedzieć w domu noc w noc
I czekać na tego jedynego
Brać zimne prysznice
I postawić całe życie
Na marzenie, które się nie spełni
ogłabym zranić|Kogoś takiego jak ja
Tak przez złość albo z zazdrości
Nie kradnę i nie kłamię
Ale ja też czuję ból|I potrafię płakać
O czym pewnie nie wiedzieliście
Ale płakać na waszych oczach
Byłoby naijgorszą rzeczą
Jaką mogłabym zrobić
- Uważacie się za zwycięzców?|- Zgadza się
Nowa warstwa farby to nie wszystko
Jest:
Dzięki.
To o niej wam opowiadałam.
/Mogłabym robić gorsze rzeczy,
/od umawiania się z chłopakiem,|/czy tam dwoma...
/Cała dzielnica
/uważa mnie za niezłe ziółko.
/I choć to może prawda,
/mogłabym robić gorsze rzeczy...
/Mogłabym flirtować|/z wszystkimi chłopcami.
/Uśmiechać się do nich|/i strzelać oczami.
/Przytulać się do nich w tańcu,
/dawać nadzieję, zwodzić,
/a potem po prostu odchodzić.
/Tego nie mogłabym zrobić.
/Mogłabym siedzieć w domu noc w noc
/i czekać na tego jedynego.
/Brać codziennie zimne prysznice
/i postawić całe życie,
/na marzenie, które się nie spełni...
/Mogłabym zranić|/kogoś takiego jak ja,
/tak przez złość albo z zazdrości.
/Nie kradnę i nie kłamię,
/ale ja też czuję ból|/i potrafię płakać.
/o czym pewnie nie wiedzieliście,
/Ale płakać na waszych oczach,
/byłoby najgorszą rzeczą,
/jaką mogłabym zrobić.
- Uważacie się za zwycięzców?|- Zgadza się.
Nowa warstwa farby to nie wszystko.
Było:
- Nie ma mowy|- Super. Bo ścigamy się o papiery
Jest:
- Nie ma mowy|- Super. Bo ścigamy się o papiery.
Było:
O świadectwo rejestracji, palancie
Nie martw się Ja to załatwię
Spójrzcie na tego ćwoka
- Co ona mu dała?|- Pukiel swoich włosów Z klaty
Biedny Kenickie
Znalazłam grosika na szczęście
Dawaj go
Jest podkręcony jak trzeba
- Super|- To dla ciebie Na szczęście
Dzięki
- Przepraszam|- Ja podniosę
Jest:
O świadectwo rejestracji, palancie.
Nie martw się. Ja to załatwię.
Spójrzcie na tego ćwoka.
- Co ona mu dała?|- Pukiel swoich włosów. Z klaty.
Biedny Kenickie.
Znalazłam grosika na szczęście.
Dawaj go.
Jest podkręcony jak trzeba.
- Super.|- To dla ciebie. Na szczęście.
Dzięki.
- Przepraszam.|- Ja podniosę.
Było:
Podłóż mu to pod głowę
- Stracił przytomność|- Co my teraz zrobimy?
Kenickie Mów do mnie, stary
Jest:
Podłóż mu to pod głowę.
- Stracił przytomność.|- Co my teraz zrobimy?
Kenickie. Mów do mnie, stary.
Było:
Nie
Jestem w porządku
- Nie możesz prowadzić|- Nic mi nie jest
Widzę cię podwójnie, stary
Jest:
Nie.
Jestem w porządku.
- Nie możesz prowadzić.|- Nic mi nie jest.
Widzę cię podwójnie, stary.
Było:
Tak
Pomóżcie mu wstać
Pomóż mi, Marty
Zasady: nie ma zasad
Do drugiego mostu i z powrotem|Wygrywa pierwszy
Do dzieła, mały
Nie masz szans, Zuko
Dalej, skarbie
Hip, hip, hura|Hip, hip, hura
Hip, hip, hura, Danny
Spójrzcie na mnie
Muszę chyba być
Kimś więceij
Niż osobą, którą we mnie widzą
Grzeczną i niewinną
Przerażoną i niepewną
Zwykłą Sandrą Dee
Danny wygrał
- Czyż to nie wspaniałe?|- O, tak
Jest:
Tak.
Pomóżcie mu wstać.
Pomóż mi, Marty.
Zasady: nie ma żadnych zasad.
Do drugiego mostu i z powrotem.|Wygrywa pierwszy.
Do dzieła, mały.
Nie masz szans, Zuko.
Dalej, skarbie.
Hip, hip, hura!|Hip, hip, hura!
Hip, hip, hura, Danny!
/Spójrzcie na mnie,
/muszę chyba być
/kimś więcej,
/niż osobą, którą we mnie widzą.
/Grzeczną i niewinną.
/Przerażoną i niepewną.
/Zwykłą, Sandrą Dee.
Danny wygrał!
- Czyż to nie wspaniałe?|- O, tak.
Było:
Nie bardzo Ale wiem,|jak to zmienić Pomożesz mi?
- Pewnie|- Możemy pójść do ciebie?
Pewnie Chodź
Sandy, musisz zacząć od początku
Nie wiesz, co należy zrobić?
Głowa do góry
- Głęboki oddech i westchnienie...|- Chodź, Sandy
Żegnaj
Sandro Dee
Uwaga, maturzyści
Jest:
Nie bardzo. Ale wiem,|jak to zmienić. Pomożesz mi?
- Pewnie.|- Możemy pójść do ciebie?
Pewnie. Chodź.
/Sandy, musisz zacząć od początku.
/Nie wiesz, co należy zrobić?
/Głowa do góry.
/- Głęboki oddech i westchnienie...|- Chodź, Sandy!
/Żegnaj,
/Sandro Dee.
Uwaga, maturzyści.
Było:
przygotował was|do dorosłego życia
Jest:
przygotował was|do dorosłego życia.
Było:
Ale wspomnienia z naszego liceum|pozostaną z wami na zawsze
Jest:
Ale wspomnienia z naszego liceum|pozostaną z wami na zawsze.
Było:
Przestań się mazać, Blanche
- Ile?|- Jedną
To nie do wiary
Jest:
Przestań się mazać, Blanche.
- lle?|- Jedną.
To nie do wiary.
Było:
Nie chodziłem na WF
Zapraszamy!|To wszystko na zbożny cel
Fundusz emerytalny dla nauczycieli|Celujcie w ich buźki
Jest:
Nie chodziłem na WF.
Zapraszamy!|To wszystko na zbożny cel.
Fundusz emerytalny dla nauczycieli.|Celujcie w ich buźki.
Było:
Dostaniecie dyplomy|Po ukończeniu szkoły letniej
Jest:
Dostaniecie dyplomy.|Po ukończeniu szkoły letniej.
Było:
Trafiłbyś,|gdybyś chodził na zajęcia
Jest:
Trafiłbyś,|gdybyś chodził na zajęcia.
Było:
Nie wykonałbyś marnego narzutu
- Jak masz na imię?|- Eugene
- Jesteś świetnym miotaczem|- Dziękuję
Złaź stamtąd Nie w twoim stanie
To był fałszywy alarm|Nie jestem w ciąży
Mógłbym się z tobą ożenić
Nie dam się nabrać|na taki tekst
Mówię poważnie
Cóż, nie było to|zbyt romantyczne, ale
- Hej, widzę Zuko|- To chyba jakiś żart!
Jest:
Nie wykonałbyś marnego narzutu.
- Jak masz na imię?|- Eugene.
- Jesteś świetnym miotaczem.|- Dziękuję.
Złaź stamtąd. Nie w twoim stanie.
To był fałszywy alarm.|Nie jestem w ciąży.
Mógłbym się z tobą ożenić.
Nie dam się nabrać|na taki tekst.
Mówię poważnie.
Cóż, nie było to|zbyt romantyczne, ale...
- Hej, widzę Zuko.|- To chyba jakiś żart!
Było:
Kiedy wy kradliście kołpaki,|ja pociłem się na bieżni
To nie do wiary|Danny Zuko pakerem?
- Zgadza się|- Co ty, opuszczasz nas?
Musicie się usamodzielnić
Wiecie, ile dla mnie znaczycie,|ale zależy mi i na Sandy
Chcę ją odzyskać
Jest:
Kiedy wy kradliście kołpaki,|ja pociłem się na bieżni.
To nie do wiary.|Danny Zuko pakerem?
- Zgadza się.|- Co ty, opuszczasz nas?
Musicie się usamodzielnić.
Wiecie, ile dla mnie znaczycie,|ale zależy mi i na Sandy.
Chcę ją odzyskać.
Było:
Przechodzą mnie ciarki
Od stóp do głów
Zaczynam tracić kontrolę
Bo siła
Jaka od ciebie bije
Jest obezwładniająca
Weź się lepiej w garść
Bo potrzebuiję mężczyzny
A postawiłam na ciebie
Weź się lepieij w garść
I zrozum
Że muszę słuchać głosu serca
Nie mogę|Nie mogę już nic zrobić
- To ciebie pragnę|- Ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
To ciebie potrzebuję
O, tak
Jest:
/Mam dreszcze,
/od stóp do głów.
/I zaczynam tracić kontrolę.
/Bo siła,
/jaka od ciebie bije,
/jest elektryzująca!
/Weź się lepiej w garść,
/bo potrzebuję mężczyzny,
/a moje serce jest|/nastawione na ciebie!
/Weź się lepiej w garść,
/lepiej zrozum,
/że muszę słuchać|/głosu mojego serca.
/Nie mogę,|/nie mogę już nic zrobić.
/- To ciebie pragnę!|/- Ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/To ciebie potrzebuję!
/O, tak!
Było:
Jeśli twoje uczucie do mnie|Jest silne
Jesteś zbyt nieśmiały|By to okazać
Myśl nieprzerwanie o mnie
Rozeznaj się w sytuacji
Wezmę się lepiej w garść
- Bo potrzebujesz mężczyzny...|- Potrzebuję mężczyzny...
Który potrafi mnie zaspokoić
Wezmę się lepiej w garść
- Jeśli mam udowodnić|- Lepiej to udowodnij
Że moja nadzieja nie jest płonna
- Jesteś pewna?|- Nie mam cienia wątpliwości
- To ciebie pragnę|- Ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Ciebie potrzebuję
O, tak
- To ciebie pragnę|- Ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Ciebie potrzebuję
O, tak
- To ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Ciebie potrzebuję
O, tak
- To ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Skarbie
- Ciebie pragnę|- To ciebie pragnę
Ciebie potrzebuję
O, tak
Rizzo i Kenickie się pogodzili
Jest:
/Jeśli jesteś wypełniony uczuciem,
/jesteś zbyt nieśmiały|/by to okazać.
/Rozważ moje wskazówki,
/wyczuj swoją drogę...
/Wezmę się lepiej w garść...
/- Bo potrzebujesz mężczyzny...|/- Potrzebuję mężczyzny...
/Który potrafi mnie zaspokoić!
/Wezmę się lepiej w garść...
/- Jeśli mam udowodnić...|/- Lepiej udowodnij...
/...że moja nadzieja nie jest płonna!
/- Jesteś pewna?|/- Nie mam żadnych wątpliwości.
/- To ciebie pragnę!|/- Ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Ciebie potrzebuję!
/O, tak!
/- To ciebie pragnę!|/- Ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Ciebie potrzebuję!
/O, tak!
/- To ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Ciebie potrzebuję!
/O, tak!
/- To ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Skarbie.
/- Ciebie pragnę!|/- To ciebie pragnę!
/Ciebie potrzebuję!
/O, tak!
Rizzo i Kenickie się pogodzili!
Było:
Znowu jesteśmy paczką
Jest:
Znowu jesteśmy paczką.
Było:
Może się już nie spotkamy
- Nie dojdzie do tego|- Skąd wiesz?
Jest:
Może się już nie spotkamy...
- Nie dojdzie do tego.|- Skąd wiesz?