o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
2660 (jako 'było') z ID:
95470 (jako 'jest').
Było:
"Dwoistość natury Chrystusa -|jego pragnienie, tak ludzkie
i nadludzkie zarazem,|by stać się podobnym Bogu...
stanowiła dla mnie zawsze|głęboką, nieprzeniknioną tajemnicę.
Nieustanna, bezlitosna walka|między ciałem a duchem
była dla mnie od młodości|głównym powodem udręki,
źródłem wszystkich radości i smutków...
a moja dusza jest polem bitwy,|na którym walczą ze sobą
i łączą się te dwie armie".
NIKOS KAZANDZAKIS
Z powieści "Ostatnie kuszenie Chrystusa"
Film nie jest oparty na Ewangeliach,|jest fikcją, próbą zbadania
odwiecznego, duchowego konfliktu.
Pojawia się to uczucie.
Miłe, przyjemne.
A potem pojawia się ból.
Szpony wślizgują się pod skórę|i rozrywają ciało,
by sięgnąć moich oczu i zatopić się w nich.
I wtedy sobie przypominam.
Najpierw pościłem przez trzy miesiące.
Nawet się biczowałem|przed pójściem spać.
Z początku to pomagało.
Potem ból wracał. I głosy.
Mówią do mnie po imieniu.
Jezus.
Kto to? Kim jesteś?|Czemu mnie śledzisz?
Jesteś gotowy?
Koniec z krzyżami. Jesteśmy gotowi.
Co się z tobą dzieje?|Słyszysz, co do ciebie mówię?
Mesjasz nie przyjdzie w ten sposób.
Co masz na myśli?
Kto ci to powiedział?
Jesteś zakałą!
Rzymianie nie mogą znaleźć chętnych|do robienia krzyży! Ale ty je robisz!
Jesteś gorszy od nich!
Jesteś Żydem, a zabijasz Żydów.|Ty tchórzu!
Jak odkupisz swoje grzechy?
Swoim życiem, Judaszu.
To wszystko, co mam.
Nie odwracaj głowy. Spójrz na mnie.
Swoim życiem? Co przez to rozumiesz?
Proszę, Judaszu.
Nie wiem.
Nadal nosisz krzyże?
- Tak.|- Już nie będziesz.
Nie pozwolę ci!
- Nie pozwolę ci.|- Proszę, nie stawaj na mojej drodze.
Jakiej drodze?
- Co się z tobą dzieje?|- Walczę.
- Z kim?|- Nie wiem. Walczę.
Ja walczę. Ty kolaborujesz.
Zdrajca!
Jesteście ludem lzraela.|Patrzą na was wasze dzieci.
Jesteście ludem Bożym.|On was sądzi. On na was patrzy.
Nie waż się go tknąć. Zostaw go!
- Nie broń go.|- To mój syn.
Bóg jest z nami. Sądzi nas. Walczcie!
Boże, daj nam siłę!
Chodź. Chodź ze mną.
"Ten nagi człowiek przed wami|został skazany za bunt,
"za podniesienie ręki na Rzym.
BUNTOWNIK
"Podżegał ludzi do walki.
"Obiecywał, że nadejdzie Mesjasz...
"i doprowadzi do upadku Rzymu".
Rzym jest niczym.
"Mordował,
"dopuścił się zdrady,
"grabił oraz popełniał inne zbrodnie|i dlatego został skazany na śmierć.
"Skazał go Rzym.
"I wszyscy rzymscy bogowie".
Bóg jest naszą tarczą.
On jest naszą tarczą.
Jest naszym sercem.
Jest naszą tarczą.
Nie opuści was.
Boże!
Bóg mnie kocha, wiem o tym.
Chcę, żeby przestał.|Nie potrafię znieść tego bólu.
Głosów ani bólu.
Chcę, żeby mnie nienawidził. Walczę z Nim.|Robię krzyże, żeby mnie znienawidził.
Chcę, żeby znalazł sobie kogoś innego.|Chcę ukrzyżować wszystkich mesjaszów.
Jesteś pewien, że to Bóg?
A nie diabeł?
Nie jestem pewien.
A jeśli to Bóg?|Nie da się przepędzić Boga, prawda?
Kto to? Kto za mną idzie? To ty?
Magdalena.
Dziękuję, Panie,
że przywiodłeś mnie tam,|gdzie nie chciałem pójść.
To musi być jeden z Bożych aniołów.
Przybył, żeby wskazać mi drogę.
Kto tam?
Kto?
Co ty tu robisz?
Chcę, żebyś mi przebaczyła.
Uczyniłem wiele złego.
Idę na pustynię|i potrzebuję twojego przebaczenia.
Teraz, zanim tam pójdę. Proszę.
Rozumiem.
Siedzisz cały dzień z tamtymi ludźmi,
a potem przychodzisz tu ze spuszczoną|głową i mówisz: "Przebacz mi".
"Przebacz mi".
To nie takie proste.
Jeśli potrzebujesz przebaczenia,|nie mnie o nie proś.
- Przepraszam.|- Wynoś się! Odejdź!
Popatrz, Mario,
popatrz na to.
Bóg może to zmienić.|Bóg może zbawić twoją duszę.
Złamał mi serce, odbierając ciebie.
I nienawidzę was obu.
Możesz nienawidzić i winić mnie.|To wszystko moja wina, nie Boga.
- Nie mów tak o Bogu.|- Kto sprawił, że tak o Nim myślę?
Wiem. Dlatego tu jestem.
Dlatego chcę, żebyś mi przebaczyła.
Spłacę mój dług.
Wiem,
że skrzywdziłem wielu ludzi,|również ciebie.
Płać albo wynoś się.
Nie pamiętasz?
Nie pamiętam. Czemu miałabym pamiętać?
Nic się nie zmieniło.
Powiedz prawdę.
Jeśli chcesz zbawić moją duszę,
tu ją znajdziesz.
Wiesz o tym.
Jesteś taki jak inni,|tylko nie chcesz się do tego przyznać.
Jesteś żałosny.
Nienawidzę cię.
Oto moje ciało.
Zbaw je.
Tak okazujesz swoją męskość?
Odwróć się, nie patrz na mnie.
Nigdy nie miałeś odwagi być mężczyzną.|Nie patrz na mnie!
Gdy nie trzymałeś się kurczowo matki,|trzymałeś się mnie.
A teraz szukasz oparcia w Bogu,
idziesz na pustynię, żeby się ukryć,|bo się boisz.
Idź. Ilekroć cię widzę, pęka mi serce.
Pamiętam czasy naszego dzieciństwa.
Nigdy nie czułam do nikogo tego,
co czułam do ciebie.
Zawsze pragnęłam tylko ciebie.
Niczego innego.
A czego ja pragnąłem? Jak myślisz?
Proszę.
Zostań.
Czy to takie złe dzielić pokój z nierządnicą?
Nawet cię nie dotknę.|Wyruszysz na pustynię jako prawiczek.
Mario, przepraszam. Nie mogę zostać.
Witaj. Tutaj.
Zawsze modlisz się tak późno?
Odbywa się pogrzeb.|Umarł mistrz wspólnoty.
Pomodlić się z wami?
Śpij. Musisz być zmęczony.
Wiem, kim jesteś.
To człowiek, który powitał mnie|wczoraj wieczorem.
Wczoraj wieczorem?
Wczoraj wieczorem już nie żył.
Dusza mistrza odeszła do nieba.
Jego ciało zakończyło swoją misję.
Chodziło w świetle słońca i księżyca,
po piachu i kamieniach,
grzeszyło, odczuwało ból,
tęskniło za niebem.
Powierzamy jego szczątki Bogu.
Ciało,
mistrz już cię nie potrzebuje.
Zniknij.
Najpierw pojawiły się skrzydła, potem anioł.
Ukazał ci się jego duch.|Uznał cię za królewskiego gościa.
Dostrzegł w tobie coś niezwykłego.
Nie mógł we mnie niczego dostrzec.
Przybyłem tu, by służyć Bogu. Nic więcej.
Bóg chce ode mnie tylko tego.|Jestem pewien.
Pomyśl tylko, jak wielką łaską|obdarzył cię Bóg. Objawia ci się.
Nie wiem, czego ode mnie oczekuje.
Zawsze chciałem usłyszeć głos Boga.|Poświęciłem Mu całe życie.
Czasem...
zdaje mi się, że czuję Jego obecność,|ale nie mam pewności.
Ty jednak zawsze ją masz.|Bóg wziął cię za rękę i przyprowadził tutaj.
Myślisz, że dobrze jest wiedzieć,|czego chce Bóg?
Powiem ci, czego On chce.|Chce mnie zepchnąć w przepaść!
Czy On nie widzi tego, co w sobie noszę?|Tych wszystkich grzechów?
- Wszyscy grzeszymy.|- Moje grzechy są gorsze.
Jestem kłamcą. Hipokrytą.
Boję się wszystkiego.|Nie mówię prawdy. Nie mam odwagi.
Kiedy widzę kobietę,|czerwienię się i odwracam wzrok.
Pragnę jej, ale nie śpię z nią przez wzgląd|na Boga i jestem z tego dumny.
Moja duma zniszczyła życie Magdalenie.
Nie kradnę, nie walczę,
nie zabijam. Ale nie dlatego, że nie chcę,|tylko dlatego, że się boję.
Chcę się buntować przeciwko tobie,|przeciwko wszystkiemu,
przeciwko Bogu, lecz...
boję się.
Chcesz wiedzieć, kim są moi rodzice?
Chcesz wiedzieć, kto jest moim Bogiem?
Strach.
To wszystko jest we mnie.
Mieszka we mnie Lucyfer.
Mówi do mnie:|"Nie jesteś synem króla Dawida.
"Nie jesteś człowiekiem,|jesteś Synem Człowieczym.
"Więcej, Synem Bożym.|I jeszcze więcej, Bogiem".
Chcesz mnie jeszcze o coś zapytać?
Wszystko pochodzi od Boga.
Wszystko ma dwa znaczenia.
Jezu, mój słodki Jezu.
Przebaczam ci.
Zostaw mnie!
Już ich nie ma.
Ty też musisz odejść.
- Nie, muszę zostać.|- Nie.
Zostałeś oczyszczony.|Bóg cię pobłogosławił.
Węże wyszły z ciebie.
Więc ty też musisz teraz odejść.|Musisz wrócić,
by mówić do ludzi|i dzielić się z nimi swoim sercem.
Do kogo mam mówić?
Do tych, którzy będą słuchać.
I co im powiem?
Otwórz usta, a słowa same popłyną.
Kochasz ludzkość?
Gdy widzę ludzi, jest mi ich żal,|to wszystko.
To wystarczy.
- Kazano mi cię zabić.|- No to już.
Dziś zostałem oczyszczony. Nie mogę już|walczyć z Bogiem. Oto moja szyja.
Tnij, jestem gotów.
Kim ty właściwie jesteś?|Co z ciebie za człowiek?
Chcę tego, co ty.
I dlatego się spotkaliśmy,|to część Bożego planu.
Chcę cię zabić, a ty mi w tym pomagasz.|To jest ten plan?
A głosy, które słyszysz? Czy to Bóg|do ciebie mówi? I tylko ty to rozumiesz?
Lepiej spraw, żebym ja też zrozumiał.
Powiem ci wszystko, co wiem.
Zaklęcia, głosy, wizje.
Moc. Magia.
Kryje się za tym jakiś sekret?
Zdradź mi swój sekret.
Współczucie.
Komu współczujesz? Samemu sobie?
Współczuję ludziom.
Nasi wrogowie też są ludźmi.
Współczuję wszystkiemu.
Osłom,
- trawie, wróblom.|- A mrówkom? lm też współczujesz?
Jest:
WŁADCA PIERŚCIENI
- Nie przejdziesz!|- Gandalfie!
Ja jestem sługą Tajemnego Ognia,|władam Płomieniem Anoru.
Wracaj do cienia.
Ciemny ogień na nic ci się nie zda,|Płomieniu z Udúnu!
Nie przejdziesz!
Nie, nie!
Gandalfie!
Uciekajcie, głupcy.
Nie!
Gandalfie!
Gandalfie!
Co się stało panie Frodo?
Nic.
To tylko sen.
DWIE WIEŻE
Czy widzisz co jest na dole?
Nie! Nie patrz w dół, Samie!|Po prostu schodź!
Niech pan to złapie, panie Frodo!
Panie Frodo!
Chyba znalazłem się na dole.
Bagna i lina,|i nie wiadomo co jeszcze.
To nienaturalne.|Nic z tych rzeczy.
- Co jest w środku?|- Nic.
Tylko trochę przypraw.
Myślałem, że może pewnej nocy|przyrządzimy sobie pieczonego kurczaka.
Pieczonego kurczaka?!
Nigdy nic nie wiadomo.
Samie. Mój kochany Samie.
To jest cos wyjątkowego.|To najlepsza sól w całym Shire.
Rzeczywiście jest wyjatkowa.
To jakby cząstka domu.
Nie możemy tego tak zostawić,|żeby ktoś za nami zszedł.
Któż miałby za nami iść,|panie Frodo?
Wielka szkoda.|Pani Galadriela mi ją dała.
Prawdziwa lina Elfów.
To nic nie da.|To jeden z moich węzłów.
Nie rozwiąże się tak szybko.
Prawdziwa lina Elfów.
Mordor. Jedyne miejsce na obszarze Śródziemia,|którego nie chcemy zobaczyć z bliska,
A zarazem jedyne miejsce,|do którego staramy się dotrzeć.
I tam właśnie nie możemy trafić.
Spójrzmy prawdzie w oczy, panie Frodo,|zgubiliśmy się.
Nie sądzę, żeby Gandalf chciał,|abyśmy szli tą drogą.
On nie chciał wielu rzeczy,|żeby się zdarzyły, Samie.
...ale jednak tak się stało.
Panie Frodo?
To Pierścień, prawda?
Robi się coraz cięższy.
- Co nam zostało do jedzenia?|- Niech spojrzę.
O tak, pyszności...
Lembasy...|I proszę spojrzeć...
Jeszcze więcej lembasów.
Nie jadam zwykle obcego jedzenia...
...ale te elfickie specjały,|nie są takie złe.
Nic nigdy nie osłabi twojego ducha,|prawda Samie?
Te chmury deszczowe|mogłyby tego dokonać.
To wygląda dziwnie znajomo.
Bo byliśmy już tutaj wcześniej.
Krążymy w kółko.
Co to za straszny smród?
Na pewno w pobliżu jest jakieś|wstrętne bagno.
- Czuje pan?|- Tak.
Czuję.
Nie jesteśmy sami.
Złodzieje...|Złodzieje.
Plugawi, mali złodzieje.
Gdzie on jest?
Gdzie on jest?
Oni go nam ukradli.
Mój ssskarb...
Niech będą przeklęci.|Nienawidzimy ich!
To należy do nas,|i my to chcemy!
To jest Żądełko.
Widziałeś je już wcześniej...
...prawda, Gollumie?
Puść go,|albo przebije ci gardło.
Pali!
Pali nas!
Mrozi!
Wstrętne Elfy to uplotły.
- Zdejmijcie to z nas!|- Cicho bądź!
To beznadziejne!|Każdy Ork w Mordorze usłyszy tą wrzawę!
- Po prostu zwiążmy go i zostawmy.|- Nie!
To by nas zabiło!|Zabiło by nas!
Na nic więcej nie zasługujesz!
Może on zasługuje na śmierć.
Ale teraz, kiedy go widzę,|Żal mi go.
Będziemy mili dla nich,|jeśli oni będą mili dla nas.
Zdejmijcie to z nas!
Przysięgamy zrobić to,|co będziecie chcieli.
Przysięgamy.
Żadnej z twoich obietnic|nie mógłbym zaufać.
Przysięgamy...
...służyć panu naszego skarbu.
Przysięgamy na...
...na skarb.
Gollum. Gollum.
Pierścień jest zdradziecki.|Zwiąże się twoim słowem.
Tak...
...na skarb.
Na skarb.
Nie wierzę ci!
- Złaź! Powiedziałem złaź!|- Samie!
On próbuje nas oszukać!
Jeśli go wypuścimy,|zadusi nas we śnie!
- Znasz drogę do Mordoru?|- Tak.
Byłeś tam wcześniej?
Było:
Wszystko jest częścią Boga.
Gdy widzę mrówkę,|gdy zaglądam w jej czarne, lśniące oczy,
to wiesz, co widzę?
Widzę twarz Boga.
Nie boisz się śmierci?
A dlaczego miałbym się bać?
Śmierć nie stanowi kresu, lecz początek.
To drzwi. Otwierają się i wchodzisz nimi.
Jeśli cię nie zabiję, co będzie dalej?
Będę mówił do ludzi.
Co zamierzasz im mówić?
Ja tylko otworzę usta, a Bóg będzie mówił.
Może Bóg nie przysłał cię tu,|żebyś mnie zabił.
Lecz po to, byś przyłączył się do mnie.
I żeby sprawa była jasna.
Pójdę z tobą, żeby zrozumieć.
Ale jeśli choć tyle...
zboczysz z tej ścieżki, zabiję cię.
To Magdalena.
Zasłużyła na to.
Zabieraj się stąd. No już!
To nie twoja sprawa.|Chcesz, by stała ci się krzywda?
- Słyszałeś, głupcze? Wynocha!|- Nie.
Nie chcę tego.
Słuchajcie, on tego nie chce.|No cóż, ale my chcemy.
- Dlaczego?|- Nie musimy ci mówić!
Mam tego dość. Żyjemy w burdelu.
Jest Żydówką, a pracuje w szabat.|Oddaje się Rzymianom w szabat.
Złamała prawo Mojżeszowe. Dlatego umrze.
Kto z was jest bez grzechu? Kto?
Kto z was nigdy nie zgrzeszył?
Ktokolwiek to jest, niech tu podejdzie!
I rzuci te kamienie!
Ja nie mam nic do ukrycia.
Dobrze. Więc weź ten. Jest większy.
Uważaj, Zebedeuszu.
Bóg istnieje.
Widział, jak oszukujesz swoich robotników.
Widział cię z tą wdową. Jak jej na imię?
Judyta.
Nie boisz się, że Bóg cię sparaliżuje,|jeśli spróbujesz rzucić ten kamień?
Że uschnie ci ręka?
Że stracisz wszystkie siły?
Bóg może czynić tyle różnych cudów.
A jeśli powiem nie to, co trzeba?
A jeśli powiem to, co trzeba?
Podejdźcie bliżej.
Podejdźcie bliżej!|Jesteśmy jedną wielką rodziną.
Podejdźcie, żeby lepiej słyszeć.
Chcę wam coś powiedzieć.
Kto to?
Jezus z Nazaretu.
Z Nazaretu nie może pochodzić|nic dobrego, tak nawet mówi Pismo.
Przepraszam, ale...
najłatwiej będzie mi przekazać to,|co chcę powiedzieć,
w formie przypowieści.
Oto siewca wyszedł siać.
Niektóre ziarna padły na drogę|i wydziobały je ptaki.
Inne padły na skały i uschły.
Ale niektóre ziarna...
Niektóre ziarna padły na żyzną ziemię...
i wydały tak obfity plon,|że starczyło pszenicy dla całego narodu.
Słyszycie?
Dobrze cię słyszymy.
Ja jestem owym siewcą. Siewca to ja.
A 2 dodać 2 równa się 4.
Kolejny szaleniec!
Rabbi,
skoro ty jesteś siewcą,
a my kamieniami, to czym są ziarna?
Czym są ziarna?
To miłość.
Miłujcie się wzajemnie.
Łatwo tak mówić, może to dobra rada,|ale nie dla tego świata.
Ci ludzie są głodni.|Najpierw ich nakarm, a potem przemawiaj!
Ja również myślałem kiedyś, że Bóg|pała gniewem, ale już tak nie myślę!
Spadał na mnie jak drapieżny ptak|i wbijał szpony w moją głowę.
Lecz pewnego ranka przyszedł do mnie.
Owiał mnie niczym chłodny wiatr|i rzekł: "Wstań".
I oto jestem.
I pójdziesz do piekła.
To bajeczki dla dzieci. Na co nam one?
Czego łakniecie? Czego pragniecie?|Sprawiedliwości!
- I chleba!|- Chleba też.
Pragniecie sprawiedliwości,|tego, by was ludzie dobrze traktowali,
by odnosili się do was z szacunkiem.|Powiadam wam,
że ci, którzy łakną sprawiedliwości,|są błogosławieni.
Nie zabraknie im chleba. Zostaną nasyceni.
Posiądą to, co najcenniejsze. Miłość.
Będą kochać, dzielić się, nieść pociechę.|Będą mieli odwagę czynić dobro.
A ty się smucisz.
Błogosławieni, którzy się smucą.
Bóg was pocieszy.|Nie będą musieli robić tego ludzie.
I cisi. Oni też są błogosławieni.
Błogosławieni, którzy cierpią.
I ci, którzy wprowadzają pokój, i miłosierni,
i chorzy, ubodzy, odrzuceni,
bo do nich należy królestwo niebieskie!
I wierzcie mi,
wierzcie, że ci, którzy się teraz śmieją,
będą potem płakać.
A ci, którzy są teraz syci,|będą potem głodni.
A bogacze na zawsze pozostaną biedni!
Zabić ich!
Nie powiedziałem: "śmierć"!
Powiedziałem: "miłość"!
Starczy. Chodźcie.
Nie, ojcze. Ja zostaję.
Musimy pracować. Potrzebuję cię!
- Chodź.|- Przepraszam, ojcze. Ja też zostaję.
Nie obaj. Chodź!
Pozwól mi iść z tobą, pomogę ci.
Zostań.
Przyjdzie na to czas.
Mów ludziom o mnie.
Jakub.
Andrzej.
Posuń się, Janie.
Posuń się, Jakubie.
Było mi wygodnie.
- Piotr chce się położyć.|- Piotrze, nie ma już miejsca.
Jest mi zimno. Chcę być przy ogniu.
Połóż się obok Filipa. Nam też jest zimno.
Milcz.
Rabbi, mogę z tobą porozmawiać?
Nie jestem taki jak oni.
Są w porządku, to dobrzy ludzie, ale słabi.
Jeden słabszy od drugiego.|Gdzie ich znalazłeś?
Spójrz na mnie. Gdy ja kogoś kocham,|jestem gotów oddać za niego życie.
Gdy kogoś nienawidzę,|jestem gotów go zabić.
Mógłbym nawet zabić tego, kogo kocham,|gdyby postąpił niewłaściwie.
Słyszysz mnie? Rozumiesz, co mówię?
Tak, rozumiem.
Powiedziałeś: "Jeśli cię kto uderzy|w jeden policzek, nadstaw mu i drugi".
Nie podobało mi się to.
Tak mógłby zrobić tylko anioł albo pies.|Nie jestem ani jednym, ani drugim.
Jestem wolnym człowiekiem.|Nie nadstawię nikomu policzka.
Obaj chcemy tego samego.
Czyżby?
- Chcesz wolności dla Izraela?|- Nie.
Chcę wolności dla duszy.
I ja właśnie tego nie mogę zaakceptować.
To nie to samo!
Wpierw trzeba wyzwolić ciało,|potem ducha!
Wpierw trzeba pokonać Rzymian.
Nie buduje się domu od dachu w dół,|ale od fundamentów w górę.
- Fundamentem jest dusza.|- Fundamentem jest ciało.
Od niego trzeba zacząć.
Jeśli nie zmienisz się|najpierw wewnętrznie,
zastąpisz jedynie Rzymian|innymi ciemięzcami i nic się nie zmieni.
Nawet jeśli odniesiesz zwycięstwo,|wciąż będziesz przepełniony jadem.
Trzeba rozerwać łańcuchy zła.
Jak zatem można się zmienić?
Dzięki miłości.
- Kto idzie?|- To ja, Andrzej.
Czy wszystko...
Wszystko w porządku. Idź spać.|Rozmawiam z Judaszem.
Oto przykład.
Zeloci kazali mi cię zabić.
Czemu zmieniłeś zdanie?
Postanowiłem poczekać.
Na co?
Pomyślałem, że może jesteś Wybrańcem.
Który nas zjednoczy.|Nie chciałem tego zniszczyć.
Skąd to można wiedzieć?|I dlaczego miałbym być Mesjaszem?
Kiedy tamci ludzie znęcali się|nad Magdaleną, chciałem ich zabić.
A potem otworzyłem usta...
i wyszło z nich słowo: "miłość".|Dlaczego? Nie rozumiem.
Twoi uczniowie nie dadzą mi odpowiedzi,|oni tylko za tobą chodzą.
Pójdziemy do Judei|i spotkamy się z Janem Chrzcicielem.
Co dzień głosi setkom ludzi|nadejście Mesjasza. On będzie wiedział.
Będzie wiedział.
Boję się.
Zostań ze mną.
Słuchajcie!
Obrócę przeciw wam zło|z waszych własnych domów,
zabiorę wam żony na waszych oczach...
i oddam je waszym sąsiadom,|by dzieliły z nimi łoże...
przed obliczem słońca.
Będziecie słuchać,
lecz nie zrozumiecie.|Będziecie patrzyć, lecz nie pojmiecie.
Zmysły tego ludu są otępiałe.
Ich uszy są głuche, ich oczy ślepe,
więc nie widzą oczami i nie słyszą uszami,
więc się nie nawrócą i nie zostaną uleczeni.
Pan Zastępów mówi: "Tego dnia..."
Przemawia jak Mesjasz.
Nie.
"...zmiażdżę sierp księżyca|i ciemności ogarną świat.
"Wasz śmiech zamienię w płacz..."
Podejdź tam, żeby cię zobaczył.
"Słuchajcie, to grom rozbrzmiewający|nad głowami ludzi..."
Choć stał tyłem, od razu go poznałem.|Widziałem go już wcześniej.
Ale gdzie?
We śnie?
Tak, we śnie.
Tylko że w moim śnie był ubrany na biało.
"Ześlę wam odór rozkładu...
"i spalenizny zamiast piękna.|Wasi mężczyźni polegną od miecza,
"a kobiety będą siedzieć na ziemi,|odarte z szat".
Kim jesteś?
Poznajesz mnie?
Kim jesteś?
Znasz pisma proroków?
Co mówi Izajasz?
Mówi: "Przygotujcie drogę Panu".
- A więc to ty?|- Nie wiem. Ty mi powiedz.
Dlaczego przyszedłeś?
By przyjąć chrzest.
Nie, nie ośmieliłbym się.
Jeśli jesteś Mistrzem,|to ty musisz ochrzcić mnie.
Ochrzcij mnie.
Miłość. Co to znaczy?
Miłość jest słodka jak miód.|Ale oznacza również krew.
Miłość to działanie.|Spal ziemię, a wyda nowy plon.
Ale czy miłość nie wystarczy?
Nie! Popatrz na świat. Rozejrzyj się wokół.
Zarazy, wojny, nieprawość,
fałszywi prorocy, fałszywe bóstwa,|kult złota.
Nic się nie liczy.
Drzewo przeżarła zgnilizna.|Trzeba wziąć topór i ściąć je.
Gdybym był drwalem, ścinałbym.|Gdybym był ogniem, paliłbym.
Ale jestem sercem. Kocham i nic poza tym.
Ja też jestem sercem.
Ale nie mogę kochać niesprawiedliwości.
A jeśli czegoś nie mogę kochać,|atakuję to. Tego chce Bóg.
- Gniew?|- Tak, Bóg żąda gniewu.
Gniewu? Ale przecież|wszyscy jesteśmy braćmi.
Sądzisz, że Bóg działa tylko przez miłość?|Pójdź nad Morze Martwe i popatrz na dno.
Zobaczysz dwie ladacznice,|Sodomę i Gomorę.
To dzieło Boga.
Gdy nadejdzie dzień Pański,
z drzewa popłynie krew.
Ożyją kamienie domów|i zabiją ich właścicieli.
Ten dzień już nadszedł.
Bóg dał mi topór. Przekazuję go tobie.
To nie jest odpowiedź.
Więc jaka ona jest?
Nie wiem.
Jeśli mnie nie chcesz słuchać,|kogo będziesz słuchał?
Boga.
Bóg Izraela jest Bogiem pustyni.
Jeśli chcesz z nim porozmawiać,|musisz iść na pustynię.
Pójdę do Idumei.
Dziękuję, Janie.
Bądź ostrożny.|Na pustyni jest nie tylko Bóg.
Szkoda mi ciebie.
Byłeś samotny.
Płakałeś. Więc przyszłam.
Nie wzywałem cię.
Jest:
Zaprowadzisz nas do Czarnej Bramy.
Do Bramy, do Bramy!|Pan chce do Bramy. Tak!
Nie! Nie wrócimy.|Nie tam. Nie do niego.
Nie zmuszą nas. Gollumie! Gollumie!
Ale przysięgliśmy służyć panu skarbu.
Nie. Są tam tylko popioły i kurz i pragnienie,|i doły, doły.
I Orkowie, tysiące Orków.
I Wielkie Oko,|wciąż obserwujące.
Hej! Wracaj w tej chwili!|Wracaj!
No i proszę!|A co panu mówiłem?
Uciekł, stary łajdak.
I tyle z jego obietnic.
Tędy, Hobbici.
Za mną!
Merry!
Merry!
Spóźniliście się.|Nasz pan się niepokoi.
On chce te szczury z Shire natychmiast.
Nie przyjmuję rozkazów od Orków-Pędraków.
Saruman otrzyma swój łup.
My ich dostarczymy.
Merry!
Merry? Obudź się.
Mój przyjaciel źle się czuje.
Potrzebujemy wody. Proszę!
Źle się czuje, tak?|Chłopcy, dajcie mu trochę lekarstwa!
Przestańcie!
Nie może przełknąć!
- Zostawcie go w spokoju!|- Dlaczego?
Też chcesz trochę?
Więc trzymaj język za zębami.
Merry.
Cześć, Pip.
- Jesteś ranny.|- Nic mi nie jest.
- Tylko udawałem.|- Udawałeś?
Widzisz? Ciebie też oszukałem.
Nie martw się o mnie, Pippin.
Co się dzieje?|Co wyczuwasz?
Ludzkie mięso.
Złapali nasz trop.
Aragorn.
Ruszać się!
Przyspieszyli kroku.
Musieli zwietrzyć nasz zapach.
Musimy się spieszyć.
Dalej Gimli!
Trzy dni i trzy noce pościgu.
Bez jedzenia, bez odpoczynku.
I ani śladu naszej zdobyczy,|ale cóż można dostrzec na nagiej skale.
Liście z drzew z Lórien nie padają na próżno.
Mogą jeszcze żyć.
Niecały dzień drogi przed nami.|Chodźcie.
Gimli, chodź!|Doganiamy ich!
Jestem wykończony biegiem na przełaj.|My Krasnoludy, jesteśmy z natury sprinterami.
Bardzo niebezpieczni na krótkich dystansach.
Rohan.
Kraina władców koni.
Działa tutaj coś dziwnego.
Jakieś zło|dodaje szybkości tym istotom.
Zwraca swoją wolę przeciwko nam.
Legolasie,|co widzą twoje elfie oczy?
Uruk skręcili na północny-wschód!
Zabierają Hobbitów do Isengardu.
Saruman.
Świat się zmienia.
Kto teraz ma wystarczająco siły,|żeby stanąć przeciwko armiom Isengardu...
...i Mordoru?
Stanąć przeciwko potędze Saurona i Sarumana...
...i przymierzu Dwóch Wież?
Razem, mój władco Sauronie...
...będziemy rządzić Śródziemiem.
Stary świat spłonie|w ogniach przemysłu.
Lasy upadną.
Nastanie nowy porządek
Pokierujemy machiną wojny|mieczem, włócznią...
...i żelazną pięścią Orków.
Mają być uzbrojeni i gotowi do wymarszu|w przeciągu dwóch tygodni!
Ależ panie, jest ich zbyt wielu!
Nie mogą być uzbrojeni na czas,|nie mamy środków.
Zbudujcie tamę, zablokujcie rzekę,|palcie w paleniskach dzień i noc.
Nie mamy wystarczająco opału,|żeby zasilić ogień.
Las Fangorn leży u progu.
- Spalić go.|- Tak.
Będziemy dla ciebie walczyć.
Przysięgnij.
Polegniemy za Sarumana.
Władcy koni zabrali waszą ziemię.
Wyprowadzili waszych ludzi na wzgórza,|żeby skały dokonały zniszczenia.
Mordercy!
Odbierzcie ziemię,|którą wam ukradli.
Spalcie każdą wioskę!
Trzeba tylko usunąć tych,|którzy się nam sprzeciwiają.
Zaczniemy od Rohanu.
Zbyt długo ci wieśniacy|się tobie przeciwstawiali.
Ale już nie długo.
Eothain! Eothain!
Zabierzesz swoją siostrę.|We dwójkę pojedziecie szybciej.
Tatuś mówił, że Eothain|nie może jeździć na Garulfie.
Jest dla niego za duży.
Posłuchaj mnie. Musicie jechać do Edoras|i wznieść alaram.
- Rozumiesz co mówię?|- Tak, Mamo.
Nie chcę jechać,|nie chcę jechać mamo
Freda, znajdę was tam.
Szybko!
Jedź dziecko!
Rohan, mój władco...
...jest gotowy, by upaść.
Théodred.
Znajdźcie królewskiego syna!
- Mordor za to zapłaci.|- Ci Orkowie nie są z Mordoru.
Eomerze, tutaj!
On żyje.
Théodredzie.
Twój syn jest ciężko ranny, panie.
Wpadł w zasadzkę Orków.
Jeśli nie będziemy bronić naszego kraju,|Saruman przejmie go siłą.
To kłamstwo.
Saruman Biały zawsze był|naszym przyjacielem i sojusznikiem.
Grima.
Grima.
Mój syn...
Orkowie bez żadnych przeszkód|przemierzają nasze ziemie.
Niesprawdzani, bez żadnego oporu,|zabijają kogo chcą.
Orkowie są spod znaku|białej ręki Sarumana.
Dlaczego zrzucasz to wszystko|na już obarczony umysł?
Czy nie widzisz?
Twój wuj jest znużony|twoim ciągłym niezadowoleniem.
...twoim podżeganiem do wojny.
Podżeganie do wojny?
Ile już minęło czasu,|odkąd Saruman cię kupił?
Jaka była obiecana zapłata Grímo?
Kiedy wszyscy ludzie zginą,|ty zagarniesz swoją część skarbu?
Zbyt długo obserwujesz moja siostrę.
Od zbyt dawna śledzisz jej kroki.
Widzisz wiele, Eomerze, synu Eomunda.
Zbyt wiele.
Zostajesz skazany|na wygnanie z Królestwa Rohanu...
...i ze wszystkich jego włości|pod groźbą śmierci.
Nie masz tutaj żadnej władzy.
Twoje rozkazy nic nie znaczą.
Ten rozkaz nie pochodzi ode mnie.
Wydał go król.
Podpisał to tego ranka.
Oddychaj. To podstawa.
Oddychaj.
Biegną tak, jakby bicz ich władców|ich poganiał.
Nie idziemy ani kroku dalej...
...dopóki nie będziemy mieć|chwili wytchnienia.
Rozpalić ognień!
Merry!
Merry!
Myślę, że mogliśmy popełnić błąd|opuszczając Shire, Pippinie.
Co wydaje ten odgłos?
To drzewa.
Co?
Pamiętasz Stary Las|na granicach Bucklandu?
Ludzie mawiali, że jest tam coś takiego w wodzie,|co sprawia, że drzewa rosną...
...i ożywają.
Ożywaja?
Drzewa, które potrafią szeptać...
...rozmawiać ze sobą...
...nawet się poruszać.
Umieram z głodu.
Przez sześć cuchnących dni nie jedliśmy nic|oprócz robaczywego chleba.
Tak!
Dlaczego nie mielibyśmy skosztować odrobiny mięsa?!
A co z nimi?
Wyglądają świeżo.
Oni nie są do jedzenia.
A może ich nogi?
Oni już ich nie potrzebują.
- Wyglądają smakowicie.|- Wracaj tam, gnido!
Więźniowie trafią do Sarumana.|Żywi i niesplugawieni.
Żywi?
Dlaczego żywi?|Można by się z nimi zaprzyjaźnić?
Mają coć przy sobie.|Elficką broń.
Pan potrzebuje jej do swojej wojny.
Oni myślą, że mamy Pierścień.
Jak tylko się dowiedzą, że nie mamy,|już po nas.
Tylko odrobinkę...
...troszkę z boku.
Wygląda na to, że mięso znów wróciło|do naszego jadłospisu, chłopcy!
Pippin.
Uciekamy.
No dalej.
Wezwij pomocy.
Kwicz.
Nikt was już teraz nie uratuje.
Pippin!
Wstaje czerwone słońce.
Krew przelano tej nocy.
Jeźdźcy Rohanu...
...jakie wieści przywozicie z Marchii?
Czego może szukać Elf,|Człowiek i krasnolud w Riddermarchii?
Mówcie szybko!
Zdradź swoje imię mistrzu koni,|a ja powiem ci swoje.
Odciąłbym ci głowę Krasnoludzie...
...gdyby odstawała trochę wyżej ponad ziemią.
Zginąłbyś zanim oddałbyś cios.
Jestem Aragorn, syn Arathorna.
To jest Gimli, syn Gloina,|i Legolas z Leśnego Królestwa.
Jesteśmy przyjaciółmi Rohanu|i Théodena, waszego króla.
Théoden nie odróżnia już|przyjaciół od wrogów.
Nawet swoich własnych krewnych.
Saruman zatruł umysł króla...
...i ogłosił swoje panowanie|nad tymi ziemiami.
Moja kompania, to ci,|którzy pozostali wierni Rohanowi.
I za to zostaliśmy wygnani.
Biały Czarodziej jest przebiegły.
Mówią, że przechadza się tu i tam...
...jako zakapturzony starzec w płaszczu.
Jego szpiedzy wymykają się z naszych sideł.
Nie jesteśmy szpiegami.
Podążamy za bandą Uruk-hai|zmierzającą na zachód przez równinę.
Pojmali dwóch naszych przyjaciół.
Urukowie zostali zniszczeni,|wyrżnęliśmy ich tej nocy.
Ale było tam dwóch Hobbitów!|Czy widzieliście dwóch Hobbitów pośród nich?
Byliby bardzo mali.|Uznalibyście ich za dzieci.
Nikogo nie zostawiliśmy przy życiu.
Ułożyliśmy ścierwo w stos i spaliliśmy.
Nie żyją?
Przykro mi.
Hasufel! Arod!
Niech te konie, przyniosą wam więcej szczęścia,|niż ich poprzednim panom.
Żegnajcie.
Szukajcie swoich przyjaciół.
Lecz nie miejcie nadzieji.
Opuściła te ziemie.
Jedziemy na północ!
To pasek jednego z nich.
Hiro îth
ab 'wanath.|'Niech znajdą spokój po śmierci'
Zawiedliśmy ich.
Hobbit leżał tutaj.
A tutaj drugi.
Czołgali się.
Mieli związane ręce.
Przecięto im więzy.
Pobiegli tutaj.
Byli śledzeni.
Pas!
Biegnij!
Ślady prowadzą poza bitwę...
...do Lasu Fangorn.
Fangorn?
Jakie szaleństwo ich tam zawiodło?
Zgubiliśmy go?|Chyba go zgubiliśmy.
Wypruję wam flaki!
Wracajcie tu!
Drzewa!|Wejdź na drzewo!
Zniknął.
Merry!
Zrobię w twoim brzuchu robaczą dziurę.
Biegnij Merry!
Małe Orki - burrarum!
To coś mówi, Merry.|To drzewo mówi.
Drzewo?
Nie jestem drzewem!
Jestem Entem.
Pasterz Drzew.
Pasterz Lasu.
Nie rozmawiaj z tym, Merry.
Nie prowokuj tego!
Niektórzy nazywają mnie Drzewcem.
A po której jesteś stronie?
Stronie?
Jestem po niczyjej stronie...
...bo nikt nie jest po mojej stronie,|mały Orku.
Nikt już nie przejmuje się lasami.
Nie jesteśmy Orkami!|Jesteśmy Hobbitami!
Hobbitami?
Nigdy wcześniej nie słyszałem o Hobbicie.
To mi raczej wygląda|na jakieś oszustwo Orków.
Oni przychodzą z ogniem.
Przychodzą z toporami.
Targają, gryzą, łamią,|rąbią, palą!
- Niszczyciele i uzurpatorzy! Niech będą przeklęci!|- Nie!
Ty nie rozumiesz. Jesteśmy Hobbitami!
Niziołkami!
Lud z Shire!
Może jesteście...
...a może nie.
Biały Czarodziej będzie wiedział.
Biały Czarodziej?
Saruman.
Widzi pan, widzi?
Wyprowadziliśmy was.
Pospieszcie się Hobbici, pospieszcie!
To szczęście, że was znaleźliśmy.
Dobre Hobbity.
To bagno.|On nas prowadzi w bagnisko!
Bagnisko, tak, tak.
Chodź, panie. Przeprowadzimy was|bezpiecznymi ścieżkami przez mgły.
Chodźcie Hobbici, chodźcie.|Musimy iść szybko.
Znalazłem ją, znalazłem.
Drogę przez bagna.
Orkowie jej nie używają,|Orkowie jej nie znają.
Chodzą dookoła,|całe mile.
Chodźcie szybko.
Musimy być szybcy i ulotni|niczym cienie.
Nienawidzę tego miejsca.|Jest tu zbyt spokojnie.
Ani śladu ptaka od dwóch dni.
Nie, nie ma żadnych ptaszków do zjedzenia.
Żadnych ptaszków do schrupania.
Umieramy z głodu! Tak!
Umieramy z głodu, skarbie!
Masz.
Co pan je?
Czy to jest smaczne?
Chciał żebyśmy się udławili!
Nie możemy jeść jedzenia Hobbita!
Musimy głodować!
A więc głoduj.|I krzyżyk na drogę!
Okrutny Hobbit.
Nie obchodzi go,|że jesteśmy głodni.
Nie obchodzi go,|że umrzemy.
Nie tak jak pan.
Pan się o nas troszczy.
Pan wie.
Tak.
Skarbie.
Jak już nami zawładnie...
...nigdy nie daje spokoju.
Nie dotykaj mnie!
Tutaj są martwe ciała!
Martwe twarze w wodzie.
Wszystkie martwe, wszystkie zgnite.
Elfów, Ludzi i Orków.
Wielka bitwa, dawno temu.
Martwe Bagna.
Tak, taka jest ich nazwa.
Tędy.
Nie podążajcie za ognikami.
Ostrożnie! Albo Hobbici|wpadną w dół i dołączą do umarłych...
...i zapalą swoje własne małe światełka.
Frodo!
- Gollum?|- Nie podążaj za ognikami.
- Gollum!|- Panie Frodo!
Nic panu nie jest?
Taki jasny.
Taki piękny.
Nasz sskarb.
Co powiedziałeś?
Pan powinien odpoczywać.
Pan musi odzyskać siły.
- Kim jesteś?|- Nie może nas pytać, nie jego interes.
Gollum. Gollum.
Gandalf powiedział mi,|że należałeś do plemienia znad rzeki.
"Zimne kości, serce, ręka,|podróżnika zimno nęka."
Powiedział,|że twoje życie było smutną historią.
"Nie możesz odkryć co pisane tobie,|bo słońce zaszło, a księżyc w żałobie."
Kiedyś nie różniłeś się|zbytnio od Hobbita.
Prawda?
Sméagolu.
Jak mnie nazwałeś?
To było kiedyś twoje imię, prawda?
Dawno temu.
Moje imię.
Moje imię.
Sméagol.
Czarni Jeźdźcy!
Kryć się! Kryć się!
Dalej Frodo!|Chodź!
Szybko! Zobaczą nas!|Zobaczą nas!
- Myślałem, że oni nie żyją!|- Nie żyją?
Nie, nie można ich zabić, nie.
Upiory!
Skrzydlate Upiory!
Wzywają go.
Wzywają skarb.
Panie Frodo.|Już dobrze.
Jestem tutaj.
Pospieszcie się Hobbici.
Czarna Brama jest bardzo blisko.
Krew Orków.
Dziwne ślady...
Powietrze jest tutaj|bardzo ciężkie.
Ten las jest stary.
Bardzo stary.
Pełen wspomnień...
...i gniewu.
Drzewa rozmawiają ze sobą.
Gimli!
Opuść topór.
One mają uczucia, przyjacielu.
Elfy to zapoczątkowały.
Budziły drzewa,|uczyły je mówić.
Mówiące drzewa.
O czym mogłyby rozmawiać drzewa?
Chyba o konsystencji wiewiórczych odchodów.
Aragorn, nad nâ ennas|'Aragornie, tam coś jest'
Man cenich?|'Co widzisz?'
Biały Czarodziej się zbliża.
Nie pozwólcie mu mówić.|Rzuci na nas czar.
Musimy być szybcy.
Tropicie ślady dwóch młodych Hobbitów.
Gdzie oni są?
Przechodzili tędy przedwczoraj.
Spotkali kogoś,|kogo się nie spodziewali.
Czy to was pociesza?
Było:
Twoją duszą.
Moją duszą?
Boisz się samotności.
Jesteś taki jak Adam.
Wezwał mnie, więc wyjęłam|jedno z jego żeber...
i zrobiłam z niego kobietę.
Przybyłaś, żeby mnie zwieść.
Zwieść?
Miłość do kobiety, troska o nią, rodzina.|Czy to wszystko jest takie złe?
Dlaczego próbujesz zbawić świat?
Nie wystarczają ci twoje własne grzechy?
Cóż za pycha sądzić,|że można samemu zbawić świat!
Świat nie potrzebuje zbawienia.
Zbaw siebie.
Znajdź miłość.
Mam miłość.
Spójrz...
mi w oczy.
Spójrz na moje piersi.
Poznajesz je?
Wystarczy, że kiwniesz głową,
a zaraz znajdziemy się razem w moim łożu.
Jezu.
Po dziesięciu dniach...
głód ustąpił.
Witaj, Jezu. Gratulacje.
Pokonałeś drobne pokusy,|związane z kobietą i rodziną.
My jesteśmy ponad to.
- Kim jesteś?|- Nie poznajesz mnie?
Jestem tobą, twoim sercem.
Twoje serce jest chciwe.
Udaje skromność,
ale chce podbić świat.
Nigdy nie pragnąłem ziemskiego królestwa.
- Wystarczy mi królestwo niebieskie.|- Jesteś kłamcą.
Kiedy robiłeś krzyże dla Rzymian,
twoją głowę rozsadzały marzenia o władzy.
Władzy nad wszystkimi.
Mówiłeś, że pragniesz Boga,|lecz chodziło o władzę.
Teraz możesz spełnić swoje pragnienie.
Możesz mieć każdy kraj na ziemi.
Każdy.
- Możesz mieć nawet Rzym.|- Kłamca.
Wejdź do mojego kręgu, wyrwę ci język.
Archaniele, cofnij się.
Cofnij się, oślepiasz mnie.
Jezu.
Jestem tym, na którego czekałeś.
Pamiętasz,
jak będąc małym chłopcem,
wołałeś..
"Uczyń mnie bogiem, Boże.
"Boże.
"Boże, uczyń mnie bogiem".
Byłem dzieckiem.
Jesteś Bogiem.
Jan Chrzciciel o tym wiedział.|Czas, byś i ty to przyznał.
Jesteś Jego Synem.
Jedynym Synem Boga.
Połączmy siły.
Będziemy razem władać żywymi i umarłymi.
Będziesz dawał życie i odbierał.
Zasiądziesz na tronie i będziesz sądził,|a ja zasiądę u twego boku.
Pomyśl, jak silni będziemy razem.
Szatan?
Jeszcze się spotkamy.
Nie bój się. Jesteś Wybrańcem.
Moje dzieło skończone.
Mogę już umrzeć.
Pan mówi moimi ustami, byś wstał.
Nadszedł Jego dzień.
Weź topór.
Zanieś wszystkim tę wieść.
Proszę.
Czego chcesz?
Jestem cudzoziemcem.
Jestem z Galilei.
Jestem zmęczony.
Wspaniałe jedzenie.
Proszę jeszcze o trochę wina.
Mario,
Marto,
jesteście błogosławione.
Kiedy tu przyszedłem, nie znałyście mnie.
A jednak przyjęłyście, nakarmiłyście,|pomogłyście mi odzyskać siły.
A potem zstąpił Bóg|i zamieszkał w moim sercu.
- Mów dalej.|- Nie.
Już za dużo powiedziałem.|Milczenie jest lepsze.
Nieprawda.
Masz żonę?
Nie.
Jak możesz tak żyć na pustyni?
Powiedz prawdę.
Nie tęsknisz za tym wszystkim?|Za domem, normalnym życiem.
Owszem, przyznaję.
Chciałbym tego, ale nigdy nie będę miał.
Posłuchaj, jeśli naprawdę pragniesz Boga,|porzuć życie na pustyni.
Nie ma Go tam, jest tutaj.
Tak mówi Pismo.|Bóg nie chce, byś modlił się i pościł.
On chce, żebyś płodził dzieci.
Mario, wprawiasz go w zakłopotanie.|Jest naszym gościem.
Wie, o czym mówię.
Chodź, pomożesz mi.
Nie wolno dokuczać takim ludziom.
Nie dokuczałam mu.
Pamiętasz Jana Chrzciciela?|Tu nie ma miejsca na żarty.
- Jan Chrzciciel? Co z nim?|- Nie żyje. Zabił go Herod.
Nie wiedziałeś?
Mówią, że król był pijany i odciął Janowi|głowę, by spełnić jego pragnienie.
Mówią też, że mają zginąć wszyscy,|którzy przyjęli chrzest.
Nikt cię nie zmuszał do chrztu.
Ty też się ochrzciłeś, błagałeś o to.|Więc siedź cicho.
Wyobrażam sobie, jak jest teraz w Galilei.
Morze.
Jest teraz ponoć tyle ryb,|że wystarczy zarzucić sieci, a już są pełne.
Nie mów o rybach.
Zaraz przypominają mi się moje owce.|Nie wiem, co się z nimi stało.
Może poczekamy na niego w Galilei.
Nie, obiecaliśmy, że poczekamy tutaj.
To było ponad miesiąc temu.
Czekają na niego tysiące ludzi.|Chcą go słuchać, a jego nie ma.
Wyszliśmy na głupców.
Natanael ma rację.
Wracajmy do Galilei.
Jeśli wrócimy do Galilei, jak chce Piotr...
Bracia!
Nie rozumiem was.
Pomyślcie o ostatnich|słowach Jana Chrzciciela.
Powiedział: "Jezusie z Nazaretu,|wracaj z pustyni. Ja już skończyłem.
"Wracaj do ludzi".
Skąd mamy wiedzieć, czy tak powiedział?
- Wszyscy tak mówią.|- Ale skąd mamy wiedzieć?
- Nawet jeśli nie, te słowa są ważne.|- Dlaczego?
Bo ludzie w nie wierzą.
A jeśli Mistrz...
Jeśli on jest Wybrańcem?
Jakim Wybrańcem?
- Tym jedynym.|- To znaczy? Mesjaszem?
Nie wiemy,|czy Jan Chrzciciel to powiedział.
Nikt nie wie.
Nie jest jak Eliasz.
Twierdzi, że królestwo Boże|jest tutaj i teraz.
Znaczyło to tylko: "Kontynuuj moje dzieło.
"Kontynuuj dzieło, które rozpocząłem".
Właśnie tu Eliasz wstąpił do nieba.|Czy według was to nic nie znaczy?
Poczekamy tutaj.
Myślę, że nie powinniśmy|wracać do Galilei.
Myślę, że lepiej poczekać tutaj.
To właśnie mi się w tobie podoba, Piotrze.|Jesteś twardy i niewzruszony jak skała.
Nikt cię nie skłoni do zmiany zdania.
Do czego ty się nadajesz?
Mistrz.
Rabbi.
Jan usłyszał w sercu twoje kroki,
w pewnym sensie,|i przygotowywaliśmy się do powitania cię.
Przyjąłeś chrzest?
Jest:
Ukaż się!
To niemożliwe.
Wybacz mi.
Wziąłem cię za Sarumana.
Jestem Sarumanem.
A raczej Sarumanem|jakim powinien był być.
Poległeś.
Poprzez ogień...
...i wodę.
Od najgłębszego lochu,|do najwyższego szczytu...
...walczyłem z Balrogiem Morgotha.
Aż wreszcie zrzuciłem w dół|mego wroga...
...i roztrzaskałem jego szczątki|o zbocze góry.
Ciemność mnie pochwyciła...
...i błądziłem|poza granicami myśli i czasu.
Gwiazdy wirowały nade mną...
...a każdy dzień był długi,|niczym era Ziemi.
Ale to nie był koniec.
Znowu poczułem w sobie życie.
Zostałem odesłany...
...dopóki moja misja nie zostanie dopełniona.
Gandalf.
Gandalf?
Było:
Jan chrzcił wodą i został zabity.
Ja teraz będę chrzcił ogniem.
Jan Chrzciciel ci to polecił?
Mam dla was zaproszenie.
Na jakąś uroczystość?
Jest:
Tak mnie kiedyś nazywano.
Gandalf Szary.
Takie było moje imię.
Gandalf.
Teraz jestem Gandalfem Białym.
I powracam do was teraz...
...gdy losy się odwróciły.
Jeden etap waszej podróży się zakończył.|Inny się rozpoczyna.
- Musimy jechać do Edoras jak najszybciej.|- Do Edoras?
To nie jest mała odległość!
Słyszeliśmy o problemach Rohanu.|Stan króla się pogarsza.
Tak, i niełatwo będzie go uzdrowić.
Więc całą tą drogę biegliśmy na darmo?
Mamy zostawić tych biednych Hobbitów tutaj...
...w tym wstrętnym, mrocznym,|wilgotnym, nawiedzonym przez drzewa...
To znaczy, uroczym...
...całkiem uroczym lesie.
Coś więcej niż przypadek|doprowadziło Merry'ego i Pippina do Fangornu.
Wielka potęga drzemie tutaj od wielu lat.
Przybycie Merry'ego i Pippina|będzie niczym małe spadające kamienie...
...wywołujące lawinę w górach.
W jednym się nie zmieniłeś,|drogi przyjacielu.
Wciąż mówisz zagadkami.
Ma się zdarzyć coś,|co nie zdarzyło się jeszcze od zamierzchłych czasów.
Entowie się przebudzą...
...i odkryją że są silni.|- Silni?!
To świetnie.
Nie zadręczaj się tym, panie Krasnoludzie.
Merry i Pippin są tu całkiem bezpieczni.
W gruncie rzeczy są bezpiecznieji|niż my będziemy, tam gdzie się udamy.
Ten nowy Gandalf jest bardziej zrzędliwy|niz ten stary.
To koń z rasy Mearasów...
...chyba że moje oczy|uległy jakiemuś złudzeniu.
Cienistogrzywy.
Jest władcą wszystkich koni...
...i był mi przyjacielem|w wielu niebezpieczeństwach.
"O Jarzębino moja"
"Jak błyszczy postać twoja"
"W pogodny letni dzień."
"Głowa cała w czerwieni|złotą barwą się mieni"
"Koroną z wysoka rzucasz cień."
Co za piękny wers.
- Daleko jeszcze?|- Bru-ra-hroom. Nie bądź zbyt pochopny.
Mógłbyś powiedzieć, że to daleko.
Mój dom leży głęboko w lesie...
...w pobliżu korzeni góry.
Powiedziałem Gandalfowi,|że się wami zaopiekuję.
I tak też się stanie.
Mam nadzieję,|że następny też wam się spodoba.
To próbka mojej własnej twórczości.
Dobrze.
"Pod dach ze śpiących liści"
"I do marzeń rozłożystych drzew"
"Gdzie leśne korytarze są zielone i chłodne"
"I na Zachodzie wieje wiatr"
"Wróć do mnie"
"Wróć do mnie"
"I powiedz, że mój najlepszy jest świat."
Śpijcie mali przybysze z Shire.
Nie zważajcie na nocne hałasy.
Śpijcie do białego rana.
Mam do załatwienia sprawę w lesie.
Wielu trzeba wezwać.|Wielu musi przybyć.
Cień zapadł nad Fangornem.
Zagłada wszystkich drzew|wisi na włosku.
Cień groźnie spoglądający ze wschodu,|nabiera kształtu.
Sauron nie zniesie rywalizacji.
Z wierzchołka Barad-duru,|jego Oko nieustannie obserwuje.
Ale nie jest jeszcze wystarczająco potężny.|Obawia się czegoś.
Wciąż dręczą go wątpliwości.
Pogłoska do niego dotarła.
Dziedzic Numenoru nadal żyje.
Sauron obawia się ciebie, Aragornie.
Boi się tego,|czym możesz się stać.
I dlatego uderzy mocno i szybko|w świat Ludzi.
Użyje swej marionetki Sarumana,|do zniszczenia Rohanu.
Wojna nadchodzi.
Rohan musi sie sam bronić,|i to będzie nasze pierwsze wyzwanie...
...gdyż Rohan jest słaby|i może upaść.
Umysł króla jest zniewolony,|to stary fortel Sarumana.
Jego władza nad królem Théodenem|jest teraz bardzo silna.
Sauron i Saruman|zaciskają pętlę.
Ale nad całą ich podstępnością...
...mamy jedną przewagę.
Pierścień pozostaje w ukryciu.
I dlatego musimy szukać sposobu,|żeby go zniszczyć...
...aby nie pojawił się|w ich mrocznych zamysłach.
Tak więc broń wroga|zbliża się w kierunku Mordoru...
...w rękach małego Hobbita.
Każdego dnia zbliża się coraz bardziej|do ogni Góry Przeznaczenia.
Musimy teraz zaufać Frodowi.
Wszystko zależy od pośpiechu...
...i dyskrecji jego misji.
Nie żałujcie tego,|że go porzuciliście.
Frodo musi sam ukończyć swoje zadanie.
On nie jest sam.
Sam z nim poszedł.
Naprawdę?
Naprawdę poszedł? To dobrze.
Tak, bardzo dobrze.
Czarna Brama Mordoru.
Ocal nas...
Mój stary dziadunio miałby nam do powiedzenia|parę słów, gdyby nas teraz zobaczył.
Pan powiedział,|żeby pokazać mu drogę do Mordoru,
Więc dobry Sméagol zrobił tak,|jak pan mówił.
Tak powiedziałem.
No to koniec.
Nie przejdziemy tamtędy.
Proszę spojrzeć!
Brama.
Otwiera się!
Widzę zejście w dół.
Samie, nie!
Panie!
- Nie proszę cię, żebyś ze mną poszedł Samie.|- Wiem, panie Frodo.
Wątpię nawet, czy te|elfickie płaszcze nas tam ukryją.
- Teraz!|- Nie!
Nie! Nie, panie!
Złapią pana! Złapią!
Nie zanoś mu go!
On porząda skarbu.
Szuka go nieustannie.
A skarb chce do niego wrócić.
Ale nie możemy dopuścić do tego,|żeby on go dostał.
Nie!|Jest inna droga.
Bardziej tajemna i mroczna.
- Dlaczego wcześniej o niej nie wspomniałeś?|- Bo pan nie pytał.
On coś knuje.
Mówisz, że jest inna droga do Mordoru?
Tak. Jest ścieżka...
...i pewne schody.
A później...
...tunel.
Doprowadził nas tak daleko, Samie.
Panie Frodo, nie.
Dotrzymał słowa.
Było:
Nie zapraszam was na uroczystość.
Zapraszam was na wojnę.
Oto moje serce.
Weźcie je.
Bóg jest w nas.
Diabeł poza nami, a świat wokół nas.
Weźmiemy topór i odrąbiemy diabłu głowę.
Będziemy z nim walczyć, gdziekolwiek jest.
W chorych,
bogatych,
nawet w świątyni.
Ja was poprowadzę.
Jeśli macie owce,
oddajcie je.
Jeśli macie rodziny,
opuśćcie je.
Wierzyłem w miłość.
Teraz wierzę w to!
Kto jest ze mną?
Adonai.
Dziś i jutro będę wypędzał złe duchy|i czynił cuda.
Trzeciego dnia...
osiągnę doskonałość.
Wyjdź!
Szatanie, wyjdź!
Wyjdź z niego!
Mojżeszu, Eliaszu, lzajaszu,
dotknijcie moich ust,
dotknijcie moich warg.
Idź do świątyni. Pokaż się arcykapłanom.
Patrzcie!
Był ślepy, a Jezus przywrócił mu wzrok.
Nie możesz wejść.|Świętujemy tu czystość.
Przepraszam, ale ci ludzie|są moimi gośćmi.
Pozwól, że coś ci wytłumaczę.
Jakie według ciebie jest niebo?
Jest jak miejsce zaślubin.
Bóg jest panem młodym,|a panną młodą dusza człowieka.
Ślub odbywa się w niebie...
i każdy może w nim uczestniczyć.
W świecie Bożym|jest miejsce dla każdego.
Nazarejczyku, to niezgodne z prawem.
Więc prawo jest niezgodne z moim sercem.
Nie dotykaj mnie.
Powierzam ci siebie,
dając ten pierścień.
"Powierzam ci siebie, dając ten pierścień".
Zgodnie z prawem Mojżesza i Izraela.
"Zgodnie z prawem Mojżesza i Izraela".
Moi krewni są zmartwieni.
Przynieśli wina na trzy dni.|Wesele się przedłuża i zabrakło wina.
A co jest w tych stągwiach?
- Woda.|- Nie. To wino.
Nie, to woda. Sam je nią napełniłem.
- To wino.|- To woda.
Idź i sprawdź.
Zrób to.
Masz rację. To wino.
Bracia!
Starzy przyjaciele. Posłuchajcie mnie.
To mnie zapowiadali prorocy.
Bóg przemówił do mnie na pustyni.
Powierzył mi tajemnicę i chciał,|bym wam ją przekazał.
Nie słyszeliście, jak nadchodziłem?
Przybyłem do Nazaretu, rodzinnego miasta,|żeby wam to oznajmić.
Królestwo Boże jest tutaj, teraz.
Czynisz cuda.
Uczyń cud. Spraw, byśmy uwierzyli.|W przeciwnym razie odejdziemy.
Mesjasz nie potrzebuje cudów.
Sam jest cudem. Jest teraz z wami.|Jesteście gotowi mnie przyjąć?
Przyszedłem, by zniszczyć wszystko,|co was otacza. Wiecie, czym to zastąpię?
Czymś nowym.
Bogiem.
Światem Bożym.
Więc podzielcie się chlebem z ubogimi.
Jakie znaczenie ma to, co posiadacie?
Wasze złoto i srebro. To wszystko zgnije.
A ta zgnilizna przeżre wam serca.|Wam wszystkim!
Będzie potop i ogień.|Wszystko ulegnie zniszczeniu.
Ale wśród płomieni popłynie nowa arka!
Ja mam do niej klucz i otwieram drzwi.
Ja decyduję, kto do niej wejdzie, a kto nie.
Jesteście moimi braćmi z Nazaretu|i was pierwszych zapraszam do arki.
Nie zwlekajcie. Nie marnujcie życia.
Pójdźcie za mną.
Jesteś synem Marii, zgadza się?|Jakim prawem mówisz o Bogu?
Lepiej robił krzyże niż przemawia.
Sprowadźcie kogoś z jego rodziny,|żeby go stąd zabrał.
Z czego się śmiejecie?|Wszystko, co macie, wkrótce strawi ogień.
Chodźcie ze mną!|Chodźcie ze mną do Jerozolimy!
Widzisz? Oto, co się dzieje z mężczyzną,|który się nie ożenił.
Nasienie rzuca mu się na mózg.
Wracaj do domu!|Jesteś opętany! Jesteś szalony!
To jest mój dom!
- Wstydźcie się.|- Zabić go! Chce nas spalić.
Zostawcie go!
Gdybym mógł poruszyć każdy kamień,
tchnąć na każdą gałąź, poszłyby za mną!
Więc co jest z wami?
Chodźcie ze mną do Jerozolimy!
Jerozolima chyli się ku upadkowi! Czuję to.
Wiem to.
Widzisz tych ludzi?
To ubodzy. Ślepi. Chromi.
Oni będą naszą armią.
Będziemy potrzebowali lepszej.
Bóg mi ją da. Zbudujemy nową Jerozolimę.
Synu.
Wróć ze mną. Proszę.
Kim jesteś?
- Twoją matką.|- Nie mam matki.
Nie mam żadnej rodziny.|Tylko Ojca w niebie.
Nie mów tak.
Kim jesteś?
Tak naprawdę.
Kim jesteś?
Czemu płaczesz?
Nie widziałaś ich?
Czego?
Kiedy mówił, były za nim|tysiące błękitnych skrzydeł.
Przysięgam ci, Mario,|były tam zastępy aniołów.
- Naprawdę?|- Tysiące.
Wolałabym, żeby ich nie było.
Kiedy go złożono w grobie?
Trzy dni temu.
Usuńcie kamień.
Łazarzu.
W imieniu proroków,
w imieniu Jeremiasza i mojego Ojca,
w imieniu przenajświętszego Boga...
mówię ci: "Wyjdź".
Wyjdź na zewnątrz!
Łazarzu.
Adonai.
Boże, pomóż mi.
Przyszliśmy tu, żeby się modlić.
Popatrz na to.
Wymieniają pieniądze, by ludzie|mogli zapłacić podatek świątynny.
Wiem.
Jaki jest dzisiaj kurs?
Uczciwy. U mnie zawsze jest uczciwy.
Przyzwoity.
To dom mojego Ojca!
To dom modlitwy,
a nie targowisko!
Nazarejczyku, co ty wyprawiasz?
Co ty wyprawiasz?
Bóg nie potrzebuje pałacu.
Nie potrzebuje ofiar całopalnych,|martwych zwierząt!
Nie potrzebuje sykli!
Wolałbyś, żeby ludzie płacili|podatek rzymskimi monetami?
Są na nich wizerunki fałszywych bogów!
Chcesz pogańskich bogów w świątyni?
Wszystkie obce waluty muszą być|wymienione na sykle. Takie jest prawo.
Odrzucam to prawo.|Przynoszę nowe prawo i nową nadzieję.
Jest:
Prowadź, Sméagolu.
Dobry Sméagol zawsze pomaga.
Halo?
Drzewiec?
Gdzie on poszedł?
Miałem przepiękny sen ostatniej nocy.
Widziałem wielką beczkę,|pełną fajkowego ziela.
I wszystko wypaliliśmy.|A później...
...źle się czułeś.
Oddałbym wszystko za zaciągnięcie się|zielem Starego Toby'ego.
Słyszałeś to?
O, znowu.
Coś tu jest nie tak.|Coś tu nie gra.
Właśnie powiedziałeś coś w języku...|Drzew.
Nie prawda.|Tylko się przeciągałem.
Jesteś wyższy.
- Kto?|- Ty!
- Niż kto?|- Niż ja!
Zawsze byłem od ciebie wyższy.
Pippin, każdy wie, że ja jestem tym wyskoim.|Ty jesteś tym niskim.
Proszę cię, Merry.
Ile masz? 110cm? Najwiecej.
Ja tymczasem dochodzę do 113cm.
116cm!
116cm.
Ty coś zrobiłeś.
Merry, nie! Nie pij tego!
Merry!
Nie, Drzewiec mówił,|że nie powinieneś tego pić.
- Chcę trochę!|- To może być niebezpieczne!
Oddawaj. Merry!
Co się dzieje?!
Złapało moją nogę!
Merry!
Pomocy!
Precz.
Nie powinieneś się budzić.
Jedz ziemię. Drąż głęboko. Pij wodę.
Śpij.
Precz.
Chodźcie, las się budzi.
Nie jest tutaj bezpiecznie.
Drzewa stały się dzikie i niebezpieczne.
Złość jątrzy się w ich sercach.
Czarne są ich myśli.
Silna jest ich nienawiść.
Wyrządziły by wam krzywdę,|gdyby chciały.
Jest nas teraz zbyt mało.
Zbyt mało nas Entów zostało,|żeby sobie z nimi poradzić.
Dlaczego jest was tak mało,|skoro żyjecie już od tak dawna?
- Czy istnieją Entowe dzieci?|- Bru-ra-hroom.
Nie było żadnych Enciąt,|od dawien dawna.
- Dlaczego?|- Straciliśmy Entowe żony.
Przykro mi.
- Jak umarły?|- Umarły? Nie.
Zgubliśmy je.
I teraz nie możemy ich znaleźć.
Domyślam się,|że nie widzieliście Entowych żon w Shire?
Nie mogę powiedzieć,|że widziałem.
A ty, Pip?
Jak one wyglądają?
Nie pamiętam już.
Edoras...|I Złoty Dwór Meduseld.
Zamieszkuje go Théoden, król Rohanu...
...który jest niespełna zmysłów.
Włądza Sarumana nad królem Théodenem|jest teraz bardzo silna.
Panie mój, twój syn...
...nie żyje.
Panie?
Wujku?
Nie pójdziesz do niego?
Nie uczynisz nic?
Uważajcie na to, co mówicie.
Nie oczekujcie tutaj miłego powitania.
Musiał umrzeć jakoś w nocy.
Co za tragedia dla króla...
...stracić swojego jedynego syna i dziedzica.
Rozumiem.|Jego zgon jest trudny do zaakceptowania.
Szczególnie teraz,|kiedy twój brat cię porzucił.
Chcę zostać sama, wężu!
Ależ ty jesteś sama.
Któż wie, jakie myśli wypowiedziałaś|w obliczu ciemności...
...czuwając w goryczy pośród nocy...
...kiedy całe twoje życie,|zdawało się kurczyć.
Ściany wokół ciebie|zdawały się cię osaczać.
Zamykając w swym wnętrzu|jakieś dzikie pragnienia.
Taka piękna.
Taka zimna.
Niczym poranek bladej wiosny...
...wciąż wierny chłodom zimy.
Twoje słowa są trucizną.
Na cmentarzu bywa weselej.
Nie mogę was wpuścić przed oblicze króla Théodena|tak uzbrojonych, Gandalfie Szary.
Z rozkazu Grímy Smoczego Języka.
Twoja laska.
Chyba nie pozbawisz starca jego kija?
Panie.|Gandalf Szary nadchodzi
Zła Nowina.
Uprzejmość twojego dworu|osłabła ostatnimi czasy...
...królu Théodenie.
On nie jest mile widziany.
Dlaczego miałbym witać ciebie...
...Gandalfie, Zwiastunie Burzy?
Słuszna uwaga, panie.
Zaiste późna jest to godzina...
...w której ów kuglarz|zdecydował się pojawić.
Nazywam go Lathspell - 'Zła Nowina'.
Zły to gość,|co złe wieści niesie.
Zamilknij.|Trzymaj swój gadzi język za zębami.
Nie przeszedłem przez ogień i śmierć...
...żeby obrzucać się słowami|z bezmyślnym gadem.
Jego laska.
Powiedziałem, żeby|zabrać czarodziejowi laskę.
Théodenie...
...synu Thengla...
...zbyt długo przebywałeś|pośród cieni.
Na twoim miejscu leżałbym spokojnie.
Wysłuchaj mnie!
Uwalniam cię...
...z mocy czaru.
Nie masz tutaj władzy...
...Gandalfie Szary.
Wyrzucę cię Sarumanie,|jak wysącza się truciznę z ran.
Zaczekaj.
Jeśli ja odejdę,|Théoden umrze.
Nie zabiłeś mnie...
...nie zabijesz również jego.
Rohan jest mój.
Odejdź.
Znam twoją twarz.
Éowyna.
Éowyna.
Gandalf?
Odetchnij znów wolnością,|mój przyjacielu.
Mroczne były moje sny ostatnio.
Palce przypomną sobie|dawną siłę lepiej...
...jeśli chwycą za miecz.
Ja tylko...
...zawsze służyłem ci, panie.
Pijawko, chciałeś,|żebym się czołgał na kolanach jak bestia!
Nie odsyłaj mnie|od twojego boku.
Nie, mój Panie!|Nie, mój Panie.
Wypuść go.
Już zbyt wiele krwi|zostało przelanej z jego powodu.
Zejdźcie mi z drogi!
Oddajcie pokłon królowi Théodenowi!
Gdzie jest Théodred?
Gdzie jest mój syn?
Bealocwealm hafad fréone| frecan forth onsended
giedd sculon singan gléomenn |sorgiende on Meduselde...
bat he ma nowere is, |durh niedig rest. Bealo...
Simbelmyne.
Od zawsze rosły na grobach|moich przodków.
A teraz pokryją grób|mojego syna.
Niestety,|musiałem doczekać takich strasznych dni.
Młodzi giną|a starzy wciąż trwają.
Ja powinienem żyć...
...aby zobaczyć ostatnie dni|mojej dynastii
Śmierć Théodreda nie była|twoim uczynkiem.
Żaden rodzic nie powinien|grzebać swojego dziecka.
On był silny za życia.
Jego duch znajdzie drogę|do siedziby twoich ojców.
Westu hál. Ferđu, Théodred, Ferđu.|'Bądź pozdrowiony. Idź, Théodredzie, idź.'
Nikt ich nie ostrzegł.
Byli nieuzbrojeni.
Teraz dzikie ludy przemierzają Zachodnią Bruzdę,|paląc wszystko na drodze.
Stogi siana, wioski i drzewa.
Gdzie jest mama?
To jest tylko przedsmak grozy,|jaką rozpęta Saruman.
Straszniejsze rzeczy będą miały miejsce,|bo jest on teraz napędzany strachem przed Sauronem.
Wyrusz mu naprzeciw|i spotkaj się z nim twarzą w twarz.
Odciągnij jego uwagę|od kobiet i dzieci.
Musisz walczyć.
Gdy tak rozmawiamy, 2 tys. twoich|najlepszych wojowników kieruje się na Północ.
Éomer ci lojalny.
Jego ludzie wrócą|i będą walczyć za swojego króla.
W tej chili będą|jakieś 300 mil stąd.
Éomer nie może nam pomóc.
Wiem czego ode mnie chcecie...
...ale nie sprowadzę|więcej śmierci na mój lud.
Nie zaryzykuję otwartej wojny.
Stoisz w obliczu otwartej wojny,|czy zdecydujesz się podjąć to ryzyko czy nie.
Jeszcze do niedawna...
...Théoden, a nie Aragorn,|był królem Rohanu.
Więc jaka jest decyzja króla?
Na rozkaz króla...
...miasto ma opustoszeć.
Udajemy się do schronienia|w Helmowym Jarze.
Nie zabierajcie zbyt dużo dobytku.|Weźcie tylko tyle ile potrzebujecie.
Helmowy Jar.
Uciekają w góry, kiedy powinni|zostać i walczyć.
Kto ich obroni,|jeśli nie król.
On robi tylko to co uważa,|że jest najlepsze dla jego ludu.
Helmowy Jar uratował ich|kiedyś w przeszłości
Nie ma wyjścia z tego wąwozu.|Théoden zmierza prosto w pułapkę.
On myśli, że prowadzi ich w bezpieczne miejsce.
Ale spotka ich|tylko masakra.
Théoden ma silną wolę,|ale boję się o niego.
Boje się o przetrwanie Rohanu.
On będzie cię jeszcze|potrzebował, Aragornie.
Lud Rohanu będzie cię potrzebował.
Obrona musi wytrzymać.
Wytrzymają.
Szary Pielgrzym.
Tak mnie kiedyś zwano.
Już 300 ludzkich lat chodzę po tej ziemi,|a teraz nie mam czasu.
Przy odrobinie szczęścia|moje poszukiwania nie spełzną na niczym.
Wyczekujcie mojego powrotu,|wraz ze świtem piątego dnia.
O brzasku, patrzcie na wschód.
Jedź.
Ten koń jest na wpół oszalały, panie.|Nic się nie da zrobić. Zostawcie go.
Faste...
...stille nú,
faste...,
stille nú.
stille nú, uu...
Lac is drefed, gefragon.
Hwat nemna? ?e?
Ma na imię Brego.
To koń mego kuzyna.
Brego.
To królewskie imię.
Man le trasta, Brego.|Brego.Co się dzieję,Brego.
Man cenich?|Co widziałeś?
Słyszałam o magii Elfów...
...ale nie spodziewałam się jej znaleźć|u Strażnika z Północy.
Mówisz jak jeden z nich.
Wychowywałem się w Rivendell...
...przez jakiś czas.
Puście go wolno.
Widział już zbyt dużo wojny.
Gandalf Biały.
Gandalf Głupiec!
Czy on chce mnie upokorzyć|swoim nowym obliczem?
Trzech podążało za czarodziejem.
Elf, Krasnolud i Człowiek.
Cuchniesz koniem.
Ten Człowiek...
...pochodził z Gondoru?|- Nie, z Północy.
Pomyślałem, że jest jednym z Dunedainów.
Był skromnie odziany.
Jednak nosił dziwny pierścień.
Dwa węże ze szmaragdowymi oczyma.
W koronach ze złotych kwiatów,|pożerały się nawzajem.
Pierścień Barahira.
A więc Gandalf Szary|myśli, że znalazł spadkobiercę Isildura.
Utraconego króla Gondoru.|Głupiec.
Linia wygasła dawno temu.
To nic nie znaczy.
Świat Ludzi upadnie.
Rozpocznie się od Edoras.
Jestem gotowy, Gamling.
Przyprowadź mojego konia.
To nie będzie klęska.
Wrócimy.
Wrócimy.
Umiejętnie władasz ostrzem.
Kobiety z tego kraju,|nauczyły się tego dawno temu:
Te, które nie potrafią władać mieczem,|giną od jego ostrza.
Nie boję się|śmierci ani bólu.
Czego się zatem lękasz,|pani?
Zniewolenia.
Życia za kratami,|dopóki z czasem się do nich nie przyzwyczaję.
A wszystkie przejawy męstwa|odejdą w zapomnienie.
Jesteś córką królów...
...obrończynią Rohanu.
Nie sądzę, że taki cię spotka los.
Théoden nie zostanie w Edoras.
Jest niezabezpieczony|i on o tym wie.
Będzie się spodziewał|ataku na miasto.
Uciekną do Helmowego Jaru...
...wielkiej fortecy Rohanu.
Droga przez góry jest|niebezpieczna do przebycia.
Będą szli wolno.
Kobiety i dzieci będą razem z nimi.
Wyślijcie jeźdźców na Wargach.
Hej Śmierdzielu,|nie oddalaj się za bardzo!
- Dlaczego to robisz?|- Co?
Obrzucasz go wyzwiskami,|ciągle go upokarzasz.
Bo tak.
Bo on taki właśnie jest,|panie Frodo...
Nic już w nim nie pozostało|oprócz kłamstw i fałszu.
Chce Pierścienia, tylko na tym mu zależy.
Nie masz pojęcia, co on mu zrobił...
...co on nadal mu robi.
Chcę mu pomóc, Samie.
Dlaczego?
Bo muszę wierzyć,|że znów stanie się sobą.
Nie może mu pan pomóc, panie Frodo
Co ty możesz o tym wiedzieć?|Nic!
Przepraszam, Samie...|Nie wiem dlaczego tak powiedziałem.
Ja wiem.
To Pierścień.
Nie może pan oderwać|od niego oczu.
Widziałem pana.
Nic pan nie je. Prawie pan nie śpi.
On całkiem panem zawładnął, panie Frodo.
- Musi pan z nim walczyć!|- Wiem, co muszę zrobić, Samie.
Pierścień został powierzony mi.|To moje zadanie.
Moje, moje własne!
Czy nie słyszy pan samego siebie?
Czy wie pan jak pan brzmi?
Chcemy go.
Potrzebujemy go.
Musimy mieć skarb.
Ukradli go nam.
Podstępne, małe Hobbity.
Złośliwe, zdradliwe, fałszywe!
Nie. Nie pan.
O tak, mój skarbie... Fałszywy.
Oni cię oszukają,|skrzywdzą, okłamią!
Pan jest moim przyjacielem.
Ty nie masz żadnych przyjaciół.|Nikt cię nie lubi.
Nie słucham tego,|nie słucham.
Jesteś kłamcą i złodziejem.
Nie.
Morderca.
Odejdź.
Odejść?
Nienawidzę cię.
Nienawidzę cię.
Gdzie byś doszedł beze mnie?|Gollum. Gollum.
To ja nas ocaliłem.
To byłem ja.|Przetrwaliśmy dzięki mnie.
Już nie.
Co ty powiedziałeś?
Teraz pan się nami opiekuje.
Nie potrzebujemy cię.
Było:
Czyżby Bogu przestało odpowiadać|stare prawo?
Nie. Ale uważa, że nasze serca są|gotowe na więcej. To wszystko.
Ta burda to twoje nowe prawo?
Jak możesz myśleć, że...
Jak mogę tak myśleć? Jestem końcem|starego prawa i początkiem nowego.
- Uważaj na słowa.|- Może powinniśmy już iść.
Kiedy mówię: "Ja",
mówię: "Bóg".
To bluźnierstwo.
Nie powiedzieli ci?
Jestem świętym bluźniercą.
Nie popełnijcie błędu.
Nie przyszedłem, by dać światu pokój,|ale miecz.
Jeśli będziesz tak mówił, zginiesz.
Zginę? Posłuchajcie.
Ta świątynia zostanie zniszczona|w ciągu trzech dni. Zrównana z ziemią!
Nie zostanie tu kamień na kamieniu!
Sądzicie, że Bóg należy tylko do was?|Tak nie jest.
Bóg jest nieśmiertelnym duchem,|który należy do każdego,
do całego świata!
Myślicie, że jesteście wyjątkowi?
Bóg nie jest Izraelitą!
Magiku, ulecz mnie.
Ulecz nas. Uczyń bogatymi.
Ulecz mnie! Uczyń cud.
Chcesz, bym wszedł do królestwa Bożego|jako kaleka?
Nie dotykajcie mnie! Pałacie nienawiścią!|Odejdźcie! Bóg wam nie pomoże!
Ulecz nas, bo inaczej|nie opuścisz tego miasta żywy.
Nie stawia się żądań Bogu!
Judaszu! Czemu zadajesz się|z tym magikiem?
Kazaliśmy ci go zabić,|a ty nie zrobiłeś tego.
Teraz zachowuje się jak prorok,|a ty jesteś z nim.
Nie słyszałeś, co mówił, Szawle?
Słyszałem. Ale my ślubowaliśmy,|że będziemy walczyć z Rzymem.
Niczego takiego tu nie widzę.|Widzę Żydów kłócących się z Żydami.
To znaczy, że nie słuchałeś.
Łazarzu.
Jak się czujesz?
Lubię światło.
Jak tam było?
Co jest lepsze, śmierć czy życie?
Trochę się zdziwiłem.
Tam było podobnie.
Podaj mi rękę.
Nie zdziwiło mnie to.|Czy mogli pozwolić Łazarzowi żyć?
Był dowodem twojego największego cudu.|Teraz już go nie ma.
Tego właśnie chcieli zeloci.
Chcą swojej rewolucji, nie twojej.
Zamierzasz do nich wrócić?
Nie. Wybrałem ciebie.
Jesteś najsilniejszy, prawda?
Z wszystkich moich przyjaciół...
ty jesteś najsilniejszy.
Judaszu, mój bracie,
muszę ci coś powiedzieć.
Bóg przekazał mi straszną tajemnicę.
- Wiesz, po co przybyłem do Jerozolimy?|- Tak.
Tutaj wybuchnie powstanie.
Zeszłej nocy przyszedł do mnie Izajasz.
Przyniósł zwój z proroctwem.
Brzmiało ono..
"Dźwigał nasze nieprawości,
"dręczono go za nasze występki,
"ale nawet nie otworzył ust.
"Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
"szedł dalej, nie stawiając oporu,|jak baranek prowadzony na rzeź".
Nie rozumiem.
Judaszu, ja jestem tym barankiem.|Ja jestem tym, który ma umrzeć.
Umrzeć?
- To znaczy, że nie jesteś Mesjaszem?|- Jestem.
To niepojęte. Skoro nim jesteś,|dlaczego musisz umrzeć?
- Posłuchaj. Z początku nie rozumiałem...|- Nie, to ty posłuchaj!
Codziennie masz inny plan!
Najpierw miłość, potem topór,|a teraz musisz umrzeć.
- Co to da?|- Nic na to nie poradzę.
Bóg objawia mi swoją wolę po trochu.|Mówi mi tyle, ile potrzebuję wiedzieć.
- Potrzebujemy cię żywego!|- Teraz wreszcie rozumiem.
Przez całe życie towarzyszyły mi...
głosy,
kroki,
cienie. A wiesz, czym jest ten cień?
To krzyż.
Muszę umrzeć na krzyżu i to z własnej woli.
Musimy wrócić do świątyni.
A gdy umrzesz na krzyżu, co będzie dalej?
Wrócę, by sądzić żywych i umarłych.
Jest:
Odejdź teraz...
...i nigdy nie wracaj.
Nie.
Odejdź teraz|i nigdy nie wracaj.
Odejdź teraz|i nigdy nie wracaj!
Powiedzieliśmy mu,|żeby sobie poszedł.
I on sobie poszedł, skarbie!
Poszedł, poszedł, poszedł!
Sméagol jest wolny!
Popatrz!
Popatrz!|Widzisz, co Sméagol znalazł?
Są młode.
Delikatne i smaczne.
O tak. Zjedzmy je, zjedzmy!
Wprawisz go tylko w obrzydzenie...
...zachowując się w ten sposób.
Jest tylko jeden sposób,|żeby przyrządzić potrawkę z królika.
Co on robi?
Głupi, gruby Hobbit.
Wszystko psuje.
A co tu jest psuć?|Prawie w ogóle nie ma na nich mięsa.
Przydałoby się kilka pyrek.
A co to takiego?
Co to są pyrki?
Zie-mnia-ki.
Ugotować, utłuc|i dodać do potrawki.
Wspaniałe, duże, złociutkie frytki...|z kawałkiem smażonej ryby.
Nawet ty byś nie odmówił.
A właśnie, że odmówilibyśmy.
Tak zepsuć ładną rybkę.
Daj ją nam surową...
...i wijącą się.
A okropne frytki|zatrzymaj sobie.
Jesteś beznadziejny.
Panie Frodo?
- Kim oni są?|- Niegodziwi Ludzie.
Słudzy Saurona.
Zostali wezwani do Mordoru.
Czarny Władca|zbiera wokół siebie wszystkie armie.
To już nie potrwa długo.|Już wkrótce będzie gotowy.
- Gotowy, do czego?|- Żeby rozpocząć swoją wojnę.
Ostatnią wojnę, która pokryje|cały świat w cieniach.
Musimy ruszać. Chodź Samie.
Panie Frodo.
Proszę spojrzeć.
To olifant.
Nikt w domu w to nie uwierzy.
Sméagolu?
Zbyt długo się|tu zasiedzieliśmy.
Chodź, Samie.
Czekajcie!|Jesteśmy niewinnymi wędrowcami.
Na tych ziemiach nie ma wędrowców.|Są tylko słudzy Czarnej Wieży.
Jesteśmy związani tajemnicą poselstwa.
Ci, którzy twierdzą, że sprzeciwiają się wrogowi,|nie powinni nas powstrzymywać.
Wrogowi?
Jego poczucie obowiązku,|nie było mniejsze niż twoje, jak mniemam.
Zastanawiasz się jak miał na imię...
...skąd pochodził.
I czy naprawdę był zły do cna.
Jakie kłamstwa czy groźby|wywiodły go tak daleko od domu.
Czy raczej nie wolałby tam zostać...
...w pokoju.
Wojna nas wszystkich zmieni w trupy.
Związać im ręce.
To prawda, nie można|zobaczyć wiele krasnoludzkich kobiet...
W zasadzie to są one|tak podobne z głosu i wyglądu...
że można by je wziąć|za mężczyznę - Krasnoluda...
To przez brody.
Z tego powodu zrodziło się przekonanie,
...że nie ma kobiet krasnoludzkich...
A Krasnoludy po prostu wyskakują ze szczelin w ziemi.
Co jest oczywiście niedorzeczne.
Wszystko w porządku,|niech nikt nie wpada w panikę!
To było celowe,|to było zrobione specjalnie.
Już od dawna nie widziałem uśmiechu|na twarzy mojej siostrzenicy.
Była jeszcze dzieckiem,|kiedy przywieziono zwłoki jej ojca.
Zabitego przez Orków.
Patrzyła,|jak jej matka umiera z żałości.
Później została sama,|by opiekować się królem zniewalanym przez strach .
Skazana na służbę u starca,|który powinien był ją kochać jak ojciec.
Gimli.
Nie, nie mógłbym.
Naprawdę nie mógłbym.
Przyrządziłam trochę gulaszu.
Nie ma tego zbyt wiele,|ale jest gorące.
Dziękuję.
- Dobre.|- Naprawdę?
Mój wuj powiedział mi coś dziwnego.
Powiedział, że byłeś na wojnie z Thenglem,|moim dziadkiem.
Ale musiał się pomylić.
Król Théoden ma dobrą pamięć.|Był wtedy tylko małym dzieckiem.
W takim razie musisz mieć conajmniej 60 lat.
Siedemdziesiąt?
Nie możesz mieć osiemdziesiąt!
Osiemdziesiąt siedem.
Jesteś jednym z Dunedainów.
Potomkiem Numenoru,|obdarzonym łaską długowieczności.
Powiadają,|że twoja rasa jest już tylko legendą.
Jeszcze kilku z nas zostało.
Północne Królestwo|zostało zniszczone dawno temu.
Wybacz mi.|Proszę, jedz.
Światło Gwiazdy Wieczornej|nie przeminie ani zaniknie...
Mogę obdarzyć nią kogo zechcę...
Tak jak i moim sercem...
Zaśnij...
Śpię.
To jest sen...
Więc to jest dobry sen...
Śpij...
Min lű pennich nin...|'Powiedziałaś mi kiedyś...'
i aur hen telitha.|'Że kiedyś ten dzień nadejdzie...'
Ú i vethed... nâ i onnad..|'To nie koniec.To początek.'
Boe bedich go Frodo. |'Musisz iść z Frodem.'
Han bâd lîn.|'To jest twoja ścieżka.'
Dolen i vâd o nin. |'Moja ścieżka jest przede mną zakryta.'
Si peliannen i vâd na dail lîn.|'Już się ściele pod twoimi stopami.'
Si boe ú-dhannathach. |'Nie możesz się teraz wahać.'
Arweno...
Ae ú-esteliach nad... |'Jeśli nie możesz zaufać niczemu innemu...'
estelio han...|'Zaufaj temu...'
Estelio ammen. |'Zaufaj nam.'
Gdzie ona jest...
Kobieta, która dała ci|ten klejnot?
Nasz czas tutaj się kończy...
Czas Arweny się kończy...
Pozwól jej odejść.
Pozwól jej odpłynąć statkiem na Zachód.
Pozwól jej pogrzebać jej miłość|do ciebie w Nieśmiertelnych rainach,
Gdzie będzie wiecznie żywa.
Lecz niczym więcej,|niż tylko wspomnieniem.
Nie pozostawię mojej córki tutaj,|żeby tu umarła.
- Ona zostaje,|bo nadal ma nadzieję.|- Ona zostaje dla ciebie.
Ona należy do swego ludu.
Nach gwannatha sin?|Czy tak chciałbyś się ze mną rozstać?
Ma nathach hi gwannathach|Myślisz, że udałoby ci się|or minuial archened|wymknąć o brzasku dnia niepostrzeżenie?
Ú-ethelithon.|Ja już nie wrócę.
Estelio guru lîn ne dagor.|Niedoceniasz swoich zdolności w walce.
Ethelithach.|Wrócisz.
Ú-bedin o gurth ne dagor.|Nie mówię o śmierci w bitwie.
O man pedich?|A o czym mówisz?
Idhren emmen menna gui ethwel.|'Masz szansę na inne życie...'
Hae o auth a nîr a naeth....|'Z dala od wojny, żalu, rozpaczy.'
Dlaczego to mówisz?
Jestem śmiertelnikiem,|ty jesteś z rasy Elfów...
To był sen, Arweno.
Nic więcej.
Było:
Musisz uwierzyć.
Boję się, że znowu zmieni zdanie.
Nie zrobi tego.
Tym razem nie idziemy do świątyni,|by się modlić.
Powiedział, że zniszczy świątynię|w ciągu trzech dni, i zrobi to.
A jeśli nie?
- Co wtedy?|- Co wtedy?
Nie musisz się o to martwić,|bo wszyscy zginiemy.
Ustanowimy nową władzę,|zbudujemy nową Jerozolimę.
Będziemy mogli prosić, o co chcemy.
Chciałbym dostać owce.
Nie wiem, co się stało z tymi, które miałem.
Teraz chciałbym mieć duże stado,|wynajmę pasterzy, którzy się nim zajmą.
A ja chciałbym móc oddawać|Bogu cześć w świątyni.
Ale tak naprawdę oddawać cześć,|bez rzymskich chorągwi i żołnierzy.
Tego bym chciał.
Oczywiście. Ale czego poza tym?
Zrobię wszystko, co każe Mistrz,|tylko nie dam się ukrzyżować.
- Jesteś tchórzem, Tomaszu.|- Owszem.
A wiesz, dlaczego?
Widziałeś człowieka wiszącego|dwa dni na krzyżu?
Wiesz, jak wygląda?
Nie ma nawet oczu.|Zlatują się kruki i wydziobują mu je.
A wiesz, co się dzieje potem?|Psy odgryzają mu stopy.
Nie mów tak.
Podjąłem decyzję. Ty też musisz to zrobić.
A jeśli nie możesz, idź sobie,|zanim dojdziemy do Jerozolimy.
Ja jestem przygotowany. Mam nóż.
Mistrzu, rozmawiałem z innymi,|słuchałem i...
Chcieli, żebym cię zapytał,
czy wyjdą nam na powitanie aniołowie.
Albo ktoś inny, kto nam pomoże.
Mistrzu.
Król Żydowski!
Król Żydowski!
Jezus!
Panie, mam nadzieję, że tego chcesz.
Pozwól mi umrzeć tutaj.
Spraw, by to się stało szybko,|póki mam jeszcze siłę.
Jestem tu po to,|by pogrążyć świat w ogniu.
Jan Chrzciciel ostrzegał na pustyni,|że Bóg nadchodzi.
Mówię wam, że już za późno.
Już tu jest.
Ja tu jestem.
Ochrzczę wszystkich ogniem!
On nas poprowadzi! Pójdźcie za nim!
Wszyscy są po twojej stronie,|daj sygnał. Daj!
Teraz! Zrób to!
Proszę!
Ja też czekam. Daj mi topór, a nie krzyż.|Pozwól mi umrzeć w ten sposób.
Daj znak albo już po nas.
- Zabiją nas...|- Przyszliśmy tu, żeby walczyć, a nie ginąć!
Mistrzu, wiedzieliśmy, że tak będzie.
Tak trzeba. Zrób to.
Judaszu, pomóż mi!
Zostań ze mną.
Nie opuszczaj mnie.
Chciałbym, żeby istniała inna droga.
Niestety, nie ma innej.
Muszę umrzeć na krzyżu.
Nie pozwolę ci umrzeć.
Nie masz wyboru, ja też.
Pamiętaj, że zbliżamy do siebie|Boga i człowieka.
Nigdy nie będą razem, jeśli nie umrę.|Jestem ofiarą.
Bez ciebie nie będzie zbawienia.|Zapomnij o wszystkim innym. Zrozum to.
Nie mogę. Znajdź kogoś silniejszego.
Obiecałeś mi.
Pamiętasz, jak powiedziałeś,
że jeśli zboczę z wojennej ścieżki,|zabijesz mnie? Pamiętasz?
Tak.
Zboczyłem z niej.
Jest:
To należy do ciebie.
To był dar.
Zatrzymaj go.
Panie?
Odpływa do Nieśmiertelnych Krain|z wszystkimi, którzy zostali z jej rodu.
Co się stało?
- Hama?|- Nie jestem pewien.
Wargowie!
To człowiek ze straży przedniej!
- Co się dzieje, co widziałeś?!|- Wargowie nacierają!
Zabrać ich stąd!
- Wszyscy jeźdźcy na czoło kolumny!
- No dalej, pomóż mi wejść,|jestem jeźdźcem!
Dalej!
Musisz poprowadzić ludzi do Helmowego Jaru,|spiesz się!
- Mogę walczyć!|- Nie!
Musisz to zrobić.|Dla mnie.
Za mną!
- Naprzód! Jedź do przodu!|- Kierujcie się na niziny.
- Tak trzymać! Dalej!|- Trzymajcie się razem!
Zbliż swoją piękną buźkę do mojego toporu.
Ten się liczy jako mój!
Śmierdzące stworzenie.
Aragorn!
Aragorn?
Powiedz co się stało,|a pomogę ci odejść.
On...
...nie żyje.
Spadł z klifu.
Kłamiesz.
Zbierz rannych na konie.
Wilki z Isengardu wrócą..
Zostawcie martwych.
Chodź.
- Wreszcie!|- Helmowy Jar.
Oto i jest, Helmowy Jar.
Jesteśmy uratowani!
Jesteśmy uratowani, moja Pani.
Dziękujemy.
- Mamo!|- Eothain!
Freda!
- A gdzie reszta?|- To wszystko, co zdołaliśmy uratować, Pani.
Zabierzcie to do jaskiń.
Zróbcie drogę dla króla!
Zróbcie drogę dla Théodena.|Zróbcie drogę dla króla.
Tak niewielu...|Tak niewielu z was wróciło.
Nasi ludzie są bezpieczni.
Wielu oddało za nich swoje życie.
Pani.
Pan Aragorn...
Gdzie on jest?
Poległ...
Wyprowadźcie całe nasze siły za mur.
Zagrodzić bramę|i postawić straż na ogrodzenie!
A co z tymi, którzy nie mogą walczyć, panie?|Kobiety i dzieci?
Wprowadźcie ich do jaskiń.
Saruman rzeczywiście musiał urosnąć na sile,|jeśli myśli, że nas tutaj dosięgnie.
Helmowy Jar|ma jedną słabość.
Zewnętrzny mur jest z litej skały...
...z wyjątkiem małego przepustu u podstawy,
...który jest czymś więcej|niż tylko kanałem.*
Jak...|Jak ogień może zniszczyć kamień?
Jakie narzędzie mogłoby|zburzyć mury?
Jeśli sforsujemy mur,|Helmowy Jar upadnie.
Nawet wtedy,|potrzebna będzie niewyobrażalna armia...
...tysięcy, żeby sforsować Gród.
Dziesiątek tysięcy.
Ależ panie,|nie ma takiej siły.
Durbgu dashshu, durbgu dashshu!|'Władco świata! Władco świata!'
Powstaje nowa potęga!
Jej zwycięstwo|jest w zasięgu ręki!
Tej nocy...
Ziemia będzie splamiona|krwią Rohanu!
Ruszajcie na Helmowy Jar!
Nikogo nie zostawcie|przy życiu!
Do wojny!
Nie będzie już świtu dla Ludzi.
Patrzcie, dym|na południu.
Dym się wznosi cały czas, ostatnimi czasy...
...nad Isengardem.
Isengardem?
Był taki czas...
Kiedy Saruman|przechadzał się po moim lesie.
Ale teraz ma w głowie tylko metal,
I tryby.
Nie przejmuje się już|żywymi istotami.
Co to jest?
To armia Sarumana.
Wojna się zaczęła.
Niech łaska Valarów|cię chroni.
Brego.
Arweno.
Tollen i lű. .|'Już czas.'
I chair gwannar na Valannor.|'Statki odpływają do Valinoru.'
Si bado, no círar.|'Idź już... Zanim będzie za późno.'
Dokonałam już wyboru.
On nie wróci.
Dlaczego zwlekasz,|gdy nie ma już nadziei?
Jest jeszcze nadzieja.
Jeśli Aragorn przetrwa tę wojnę,|nadal będziecie rozdzieleni.
Jeśli Sauron zostanie pokonany,|a Aragorn zostanie królem,
i wszystko o czym marzyłaś,|spełni się...
Nadal będziecie musieli smakować|goryczy śmiertelności...
Albo za sprawą miecza,|czy też poprzez wolny bieg czasu,
...Aragorn umrze.
I nie będzie|dla ciebie pocieszenia...
Żadnego pocieszenia, żeby|załagodzić ból jego odejścia...
Odejdzie do śmierci,
W wizerunku znakomitości ludzkich królów...
W nieprzyćmionej chwale|przed upadkiem świata...
Ale ty, moja córko...
Ty będziesz wciąż trwała|w ciemnościach i wątpliwościach...
Niczym bezgwiezdna|zimowa noc...
Tutaj spoczniesz...
związana ze swoim żalem|pod więdnącymi drzewami...
Aż cały świat się zmieni,
A długie lata twego życia,|dobiegną końca.
Arweno.
Nie ma tutaj|dla ciebie nic...
Tylko śmierć.
Ah im, ú-'erin veleth lîn?|'Czy ja również nie mam twojej miłości?'
Gerich meleth nîn, ada.|'Masz moją miłość, ojcze.'
I amar prestar aen...|'Świat jest odmieniony.'
Han mathon ne nen, ...|'Czuję to w Wodzie.'
han mathon ne chae ...|'Czuję to we wnętrzu Ziemi.'
A han nostan ned gwilith...|'Wyczuwam to w Powietrzu.'
Potęga wroga wzrasta.
Sauron użyje swojej marionetki Sarumana,
Żeby zniszczyć lud Rohanu.
Isengard został spuszczony ze smyczy.
Oko Saurona zwróciło się|teraz w stronę Gondoru...
...ostatniego wolnego|królestwa Ludzi...
Jego wojna szybko nadejdzie|do tego kraju.
On wyczuwa, że Pierścień jest blisko.
Siły Powiernika Pierścienia słabną.
Frodo zaczyna rozumieć|w swym sercu,
Że misja domaga się|jego życia...
Wiesz o tym.
Przewidziałeś to.
To jest ryzyko, które|wszyscy podjęliśmy.
W gromadzących się ciemnościach...|wola Pierścienia rośnie w siłę.
Bardzo się stara, wrócić znów w ręce Ludzi.
Ludzi, tak łatwo uwodzonych przez jego moc...
Młody kapitan Gondoru|musi tylko wyciągnąć rękę,
Żeby zabrać Pierścień na własność.|I świat upadnie.
Jest już blisko.
Tak blisko, by osiągnąć swój cel.
Aby Sauron miał władzę|nad wszelkim życiem na tej Ziemi.
Nawet na końcu świata.
Czas Elfów...
...się skończył.
Czy pozostawimy Śródziemie|na zgubę?
Czy pozwolimy im|pozostać samotnie?
Jakie wieści?
Nasi skautowie donoszą,|że Saruman zaatakował Rohan.
Ludzie Théodena schronili się|w Helmowym Jarze.
Ale musimy strzec naszych własnych granic.|Faramirze, Orkowie ruszyli.
Sauron formuje armię.
Easterlingowie i Południowcy|są u Czarnej Bramy.
- Jak wielu?|- Kilka tysięcy, codziennie przybywają nowe oddziały.
- Kto strzeże rzekę od północy?|- Pociągnęliśmy 500 ludzi do Osgiliath.
Jeśli miasto zostanie zaatakowane,|nie utrzymamy go.
Saruman atakuje z Isengargu,
Sauron z Mordoru.
Bitwa uderzy w Ludzi|z dwóch frontów.
Gondor jest słaby.
Sauron wkrótce na nas uderzy.
I uderzy mocno...
On teraz już wie, że nie mamy siły,|żeby go odeprzeć.
Moje ludzie powiedzieli mi,|że jesteście szpiegami Orków.
Szpiegami?! Poczekaj no chwilkę!
Skoro nie jesteście szpiegami,|kim więc?
Mówcie!
Jesteśmy Hobbitami|z Shire.
Nazywam się Frodo Baggins,|a to jest Samwise Gamgee.
Twój ochroniarz?
Jego ogrodnik.
A gdzie jest wasz|czający się przyjaciel?
Ten włóczęga.
Miał niezbyt urodziwy wygląd.
Nie było nikogo innego.
Wyruszyliśmy z Rivendell|z siedmiu towarzyszami.
Jednego straciliśmy|w Morii...
Dwóch było moimi krewnymi.
Był tam też Krasnolud, Elf|oraz dwóch Ludzi.
Aragorn, syn Arathorna|i Boromir z Gondoru.
Jesteście przyjaciółmi Boromira?
Było:
Więc musisz dotrzymać obietnicy.|Musisz mnie zabić.
Jeśli chce tego Bóg, niech sam to zrobi.|Ja nie chcę.
Zrobi to za twoim pośrednictwem.
Strażnicy świątyni będą chcieli mnie|pojmać w jakimś odludnym miejscu.
Pójdziemy do Getsemani.|Dopilnujesz, by tam mnie znaleźli.
Umrę.
Ale po trzech dniach...
powrócę w chwale.
Nie możesz mnie opuścić.|Musisz dodać mi sił.
Gdybyś był na moim miejscu,|zdradziłbyś swojego mistrza?
Nie.
Dlatego Bóg powierzył mi|łatwiejsze zadanie,
śmierć na krzyżu.
A co z pozostałymi?
Powiem im dziś wieczorem.
Słuchajcie.
Weźcie ten chleb.
Podzielcie się nim.
Ten chleb to moje ciało.
Teraz wypijcie to wino.
Podawajcie sobie kielich.
To wino jest moją krwią.
Czyńcie to na moją pamiątkę.
Jeszcze nie skończyliśmy.
Niech idzie.
Słuchajcie wszyscy,
chcę wam coś powiedzieć.
Poczekajcie tu na mnie.
Ojcze w niebie.
Ojcze na ziemi.
Ten świat,
który stworzyłeś i który widzimy,|jest piękny.
Ale świat, który stworzyłeś,|a którego nie widzimy, też jest piękny.
Nie wiem. Przepraszam, Ojcze.|Nie wiem, który jest piękniejszy.
To też moje ciało.
Razem...
umrzemy.
Proszę, Ojcze.
Byłem z Tobą tak długo.
Nigdy nie prosiłem, byś wybrał mnie.
Zawsze spełniałem Twoją wolę.
Uczyniłeś wiele cudów dla innych.
Dla Mojżesza rozdzieliłeś wody|Morza Czerwonego. Ocaliłeś Noego.
Zabrałeś Eliasza do nieba|w ognistym rydwanie,
a teraz żądasz, bym umarł na krzyżu.
Mogę zapytać...
ostatni raz?
Czy muszę umrzeć?
Nie ma innej drogi?
Podajesz mi kielich,|lecz ja nie chcę z niego pić.
Proszę, zabierz go. Proszę, przestań.
Proszę, Ojcze.
Proszę.
Taka jest Twoja odpowiedź?
Dobrze.
Tylko daj mi siłę.
Nie mogliście czuwać ze mną|nawet przez godzinę?
Jest:
Z mojej strony.
Więc zmartwi was wieść,|że on nie żyje.
Nie żyje?
Jak to się stało, kiedy?
Na jednej z jego wypraw,|miałem nadzieję, że wy mi powiecie.
Jeśli coś się stało Boromirowi,|chcielibyśmy, żebyś nam powiedział.
Rzeka wyrzuciła jego róg na brzeg|jakieś sześć dni temu.
Był rozrąbany na dwie części.
Ale było w tym coś więcej.|Czuję to w sercu.
On był moim bratem.
Boromir!
Boromir!
To miasto było niegdyś|klejnotem naszego królestwa.
Miejscem pełnym blasku, piękna i muzyki.
I takim będzie ponownie!
Niech armie Mordoru wiedzą jedno:
Nigdy więcej ludzie tej ziemi|nie wpadną w ręce wroga.
Osgiliath|znów należy do Gondoru!
- Do Gondoru!|- Do Gondoru!
- Do Gondoru!|- Do Gondoru!
Świetna mowa. Dobra i zwięzła.
Zostaje nam więcej czasu na picie!
Nalejcie piwa! Ci ludzie są spragnieni!
Zapamiętaj dzisiejszy dzień, braciszku.
Dzisiaj, życie jest piękne.
Co?
On jest tutaj.
Jedna chwila spokoju.|Nawet tego nie może nam dać.
Gdzie on jest?
Gdzie jest najwspanialszy Gondorczyk?|Gdzie jest mój pierworodny?
Ojcze!
Mówią, że pokonałeś wroga|praktycznie jedną ręką.
Przesdzają.|Zwycięstwo należy również do Faramira.
Gdyby nie Faramir,|to miasto wciąż by stało.
Czy nie powierzono ci jego obrony?
Udałoby mi się,|gdyby nie zostało nas tak niewielu.
Ach, tak niewielu...
Pozwoliłeś wrogowi wkroczyć|i zabrać to, co chciał.
Zawsze wywierałeś na mnie|złe wrażenie.
Nie taki był mój zamiar.
Nie obdarzasz go swym uznaniem,|chociaż stara się wypełniać twą wolę.
- On cię kocha, ojcze.|- Nie zawracaj mi głowy Faramirem...
...znam jego zasługi|i jest ich niewiele.
Mamy ważniejsze sprawy do omówienia.
Elrond z Rivendell zwołał naradę.
Nie powiedział dlaczego,|ale ja odgaduję jej cel.
Chodzą słuchy, że broń Nieprzyjaciela|została odnaleziona.
Jedyny Pierścień.
- Zguba Isildura.|- Wpadła ona w ręce Elfów.
Wszyscy będą chcieli rościć do niej prawo:|Ludzie, Krasnoludy, Czarodzieje.
Nie możemy do tego dopuścić.|Ta rzecz musi się znaleźć w Gondorze.
- W Gondorze.|- To niebezpieczne, wiem.
Pierścień zawsze będzie chciał|znieprawić serca słabszych ludzi.
Ale ty, ty jesteś silny.|A my jesteśmy w wielkiej potrzebie.
To nasza krew jest przelewana,|to nasi ludzie giną.
Sauron czeka na odpowiedni moment.|Gromadzi świeże armie.
On powróci.
A kiedy to się stanie,|nie będziemy mieli dość siły, by go powstrzymać.
Musisz jechać.
Przywieź mi ten potężny dar.
Nie. Moje miejsce jest tutaj pośród moich ludzi.|Nie w Rivendell.
- Odmówisz swemu własnemu ojcu?|- Jeśli trzeba jechać do Rivendell...
...wyślij mnie zamiast jego.|- Ciebie?
A, rozumiem.
Szansa dla Faramira, kapitana Gondoru,|by mógł się wykazać.
Nie sądzę.
Powierzę tę misję tylko twemu bratu.
Jedynemu, który mnie nie zawiedzie.
Pamiętaj ten dzień, braciszku.
Kapitanie Faramirze!
Znaleźliśmy trzeciego.
Musisz pójść ze mną...|Natychmiast.
Tam na dole.
Za wejście do Zakazanego Jeziora|grozi kara śmierci.
Oni czekają na mój sygnał.
Czy powinni strzelać?
"The rock and pool is nice and cool|so nice for feet!"
"I only wish "
"to catch a fish, "
"so juicy sweet! "
Poczekaj!
Ten stwór jest mi przeznaczony.
A ja jemu.
On jest naszym przewodnikiem.
Proszę,
Pozwól mi zejść na dół do niego.
Sméagolu.
Pan tu jest.
Chodź Sméagolu.
Zaufaj Panu.|Chodź.
Musimy już iść?
Sméagolu, Musisz zaufać Panu.
Idź za mna, no chodź.
Chodź.
Chodź Sméagolu.
Dobry Sméagol. Właśnie tak.
No chodź...
Nie skrzywdźcie go!
Sméagolu, nie wyrywaj się!|Sméagolu, posłuchaj mnie!
Panie!
Wystarczy!
Dokąd ich prowadzisz?
Odpowiadaj.
Sméagolu...
Dlaczego płaczesz,|Sméagolu?
Okrutni Ludzie nas krzywdzą.
Pan nas oszukał.
No pewnie, że tak...
Mówiłem ci,|że on jest chytry.
Mówiłem ci,|że jest fałszywy.
Pan jest naszym przyjacielem.
Naszym przyjacielem.
Pan nas oszukał.
Nie!|Nie twoja sprawa.
Zostaw nas w spokoju!
Paskudne, małe Hobbity!
Ukradli go nam!
Nie, nie!
Co ukradli?
Mój Sskarb!
Musimy się stąd|wydostać.
Niech pan ucieka.|Ucieka, teraz!
Może pan to zrobić!
Niech pan użyje Pierścienia, panie Frodo.
Tylko ten jeden raz.
Niech go pan założy.
Zniknie.
Nie mogę.
Miałeś rację, Samie...
Próbowałeś mi powiedzieć, ale...
Było:
To bez znaczenia.
Już za późno.
Witaj, Rabbi.
Nie. Kto tym wojuje, od tego ginie.
Zabierz mnie ze sobą.
Jestem gotowy.
A więc jesteś Królem Żydowskim?
"Król" to twoje słowo.
Ale jesteś Jezusem z Nazaretu, tak?
Tak.
Tak o tobie mówią. Król, Mesjasz.
Podobno też czynisz cuda.
To biała magia czy czarna?
Mógłbyś mi zademonstrować?
Pokazać mi jakąś sztuczkę?
Nie, nie jestem zwierzęciem cyrkowym.|Nie jestem magikiem.
Szkoda.
A więc jesteś kolejnym żydowskim|działaczem politycznym.
Wiesz co?
Jesteś groźniejszy od zelotów.|Wiesz dlaczego?
Odezwij się.
Lepiej, żebyś coś powiedział.
No dobrze.
Powiedz mi, co mówisz ludziom na ulicach.
Jest:
Pierścień przejmuje|nade mną kontrolę, Samie.
Jeśli go założę...
On mnie znajdzie.
On zobaczy.
Panie Frodo...
A więc to jest odpowiedź|na wszystkie zagadki.
Znajduję was tutaj w dziczy...
...dwa Niziołki...
...i zastęp ludzi|na moje wezwanie.
Pierścień Władzy|w zasięgu mojej ręki.
Szansa dla Faramira,|kapitana wojsk Gondoru...
...by się wykazać.
Nie!
Przestań!
Zostaw go|w spokoju!
Nie rozumiesz?!
On musi go zniszczyć!
Tam właśnie idziemy!|Do Mordoru!
Do Góry Ognia!
Osgiliath jest atakowany.|Wzywają po posiłki.
Proszę...|To taki ciężar...
Nie pomożesz mu?
Kapitanie?
Przygotujcie się|do wymarszu.
Pierścień wyruszy|do Gondoru.
Mae carnen, Brego, mellon nîn.|'Dobra robota Brego, mój przyjacielu.'
- On żyje!|- Gdzie on jest, gdzie on jest?
Zejdźcie z drogi!|Zabiję go!
Jesteś najszczęśliwszą, najsprytniejszą...
...i najbardziej lekkomyślną osobą,|jaką kiedykolwiek znałem.
Drogi człopcze.
Gimli, gdzie jest król?
Le abdollen.|'Spóźniłeś się.'
Wyglądasz okropnie.
Hannon le|'Dziękuję.'
Wielka chmara, powiadasz?
- Cały Isengard opustoszał.|- Jak wielu?
Przynajmniej w sile|dziesięciu tysięcy.
Dziesięciu tysięcy?
Ta armia została wyhodowana|w jednego celu:
Żeby zniszczyć|świat Ludzi.
Będą tu o zmroku.
Niech przyjdą!
Chcę by wszyscy mężczyzni i silni|młodzieńcy, zdolni do dźwigania broni,
...byli gotowi do bitwy|przed zapadnięciem zmrokiem.
Będziemy osłaniać groblę i bramę|z góry.
Żadna armia nigdy jeszcze|nie przekroczyła Zewnętrznych Murów...
...i nie postawiła stopy|we wnętrzu Rogatego Grodu!
To nie jest motłoch bezmyślnych Orków!
To są Uruk-hai.
Ich zbroja jest mocna,|a ich tarcze szerokie.
Walczyłem w wielu wojnach,|zacny Krasnoludzie.
Wiem jak obronić|własną fortecę.
Rozbiją się o tę twierdzę|jak woda o kamienie.
Hordy Sarumana szczezną i spłoną.|Bywało tak już wcześniej.
Pola można obsiać na nowo...
...domy odbudować.
Wewnątrz tych murów...
...przetrwamy szturm.
Nie przychodzą,|by zniszczyć Rohańskie plony czy wioski.
Przybędą by zniszczyć ludzi.
...aż do ostatniego dziecka.
Co chcesz,|żebym zrobił?
Spójrz na moich ludzi.
Ich odwaga|wisi na włosku.
Jeśli to ma być nasz koniec,|sprawię,
...żeby był godny zapamiętania.
Wyślij jeźdźców, panie.
Musisz wezwać po pomoc.
I kto przybędzie?
Elfy?
Krasnoludy?
Nie mamy tylu sprzymierzeńców co ty.
Dawne sojusze wygasły.
- Gondor odpowie.|- Gondor!?
Gdzie był Gondor,|kiedy Zachodnia Bruzda upadła?!
Gdzie był Gondor,|kiedy wróg nas osaczał?!
Gdzie był Gon..?
Nie, mój panie Aragonie...
...jesteśmy sami.
Zabierzcie kobiety|i dzieci do jaskiń!
Potrzebujemy więcej czasu,|żeby dostarczyć prowiant...
Nie ma więcej czasu.|Wojna przed nami.
Zabezpieczcie bramę.
My Entowie, nie przejmujemy się...
...wojnami|Ludzi i Czarodziejów...
...od bardzo dawna.
Ale teraz coś się ma wydarzyć...
...co się nie zdarzyło jeszcze..
...od wieków.
Wiec Entów.
Co to takiego?
To zgromadzenie.
Zgromadzenie czego?
Buk. Dąb.
Kasztan. Jesion.
Dobrze, dobrze, dobrze.
Wielu przyszło.
Teraz musimy zadecydować|czy Entowie...
...pójdą na wojnę.
Cofnąć się! Wszyscy do jaskiń!
Dalej ludzie! Szybciej!
Ustawimy wsparcie wzdłuż murów.
Będą wspomagać łuczników|znad bramy.
Aragornie, musisz odpocząć.
Na nic nam się nie zdasz|na wpół żywy.
Aragornie!
Mam być wysłana|razem z kobietami do jaskiń.
To zaszczytna rola.
Pilnować dzieci,|przygotować jedzenie i posłania gdy wrócą mężczyźni.
Cóż w tym zaszczytnego?
Pani, mogą nadejść czasy|gdzie męstwo nie będzie potrzebowało rozgłosu.
W kim twoi poddani będą szukać oparcia,|gdy trzeba będzie się bronić.
- Pozwól mi stanąć u twego boku.|-Nie mam mocy wydać takiego rozkazu.
Innym nie rozkazujesz, aby zostali!
Walczą przy tobie,|bo nie mogliby być od ciebie oddzieleni.
Gdyż cię kochają.
Wybacz mi.
Farmerzy, przewoźnicy, chłopcy stajenni.
To nie żołnierze.
- Większość z nich widziała zbyt wiele zim.|- Albo zbyt mało.
Spójrzcie na nich. Oni są przerażeni.
Widzę to w ich oczach.
Boe a hűn: |'I będzie ich...'
neled herain ...|'Trzystu...'
dan caer menig! .|'Przeciwko dziesięciu tysiącom!'
Si beriathar hýn. Amar nâ ned Edoras.|'Tutaj mają więcej nadziei na swoją obronę niż w Edoras...'
Aragorn, men i ndagor. Hýn ú-... ortheri.|'Aragornie! Oni nie mogą wygrać tej walki.'
Natha daged aen! .|'Oni wszyscy zginą!'
W takim razie ja zginę jako jeden z nich!
Zostaw go, przyjacielu.
Zostaw go.
Każdy mieszkaniec wsi zdolny dźwigać miecz,|został wysłany do zbrojowni.
Panie?
Kim ja jestem, Gamling?
Jesteś naszym królem,|panie.
A czy ufasz|swojemu królowi?
Twoi ludzie, panie...
...pójdą za tobą niezależnie od tego|jaki będzie koniec.
Niezależnie od tego|jaki będzie koniec.
Gdzie teraz jest|jeździec i koń?
Gdzie róg, co graniem|wiódł w pole?
Wszystko minęło|jak deszcz pośród gór,
Jak w polu|wiatr porywisty,
Na Zachód|odeszły dni...
...za góry...
...w mrok i cienie.
Jak do tego doszło?
To już się ciągnie godzinami.
Musieli już chyba coś postanowić.
Postanowić? Nie.
Dopiero co skończyliśmy mówić sobie...
...dzień dobry.
Ale już zapadła noc.
Nie możecie się naradzać wiecznie.
Nie bądź pochopny.
Kończy nam się czas.
Przesunąć się|na zewnęrzne mury!
Daj mi swój miecz.
Jak masz na imię?
Haleth, syn Hámy panie.
Ludzie mówią, że nie przeżyjemy nocy.
Mówią, że nie ma nadziei.
To jest dobry miecz.
Halethcie, synu Hámy...
...zawsze jest nadzieja.
Ufaliśmy ci do tej pory|i nie zawiodłeś nas.
Wybacz mi.
Nie powinienem tracić nadziei.
Ú-moe edhored, Legolas.|'Nie ma czego wybaczać, Legolasie.'
Mogłem to dopasować,|gdy mieliśmy czas.
Jest nieco opięta na piersi.
To nie jest róg Orków.
Poślij po króla.
- Otworzyć bramę!|- Otworzyć bramę!
Jak to możliwe?
Przynoszę wiadomość od Elronda z Rivendell.
Kiedyś istniał sojusz pomiędzy Ludźmi i Elfami.
Dawno temu walczyliśmy i umieraliśmy razem.
Przybyliśmy, żeby uszanować tamtą lojalność.
Mae govannen, Haldir.|'Witaj, Haldirze.'
Zawsze będziesz tu mile widziany.
Jesteśmy dumni, że możemy walczyć|po stronie Ludzi jeszcze raz.
Mogliśmy sobie wybrać lepsze miejsce.
Miejmy nadzieję,|że twoje szczęście pozwoli ci przetrwać tę noc.
Twoi przyjaciele są z tobą, Aragornie.
Miejmy nadzieję,|że oni też przetrwają noc...
A Eruchîn, ú-dano i faelas a hyn ...|'Nie miejcie wobec nich litości...'
an uben tanatha le faelas!|'Bo nie otrzymacie również żadnej!'
- Co się tam dzieje?!|- Mam ci to opisać?
A może chciałbyś, żebym ci znalazł jakieś pudło?
Dartho!|'Nie strzelać!'
Więc się zaczęło.
Tangado halad!|'Przygotować się do strzału!'
Fang i-varv dîn na lanc ...|'Ich zbroja jest słabsza przy szyi...'
a nu ranc!|'I pod ramieniem.'
Leithio i philinn! |'Wypuścić strzały!'
Trafili coś?
Każ wypuścić salwę.
- Strzelać!|- Strzelać!
Dajcie ich tutaj, do mnie!|No dalej!
Pendraid!|'Drabiny!'
Dobrze!
Miecze! Miecze!
Legolasie!|Już dwóch!
Ja mam już siedemnastu!
Co?!|Nie pozwolę, żeby jakiś szpiczasty-uszy Elf mnie pobił!
Dziewiętnaście!
Merry.
Właśnie doszliśmy do porozumienia.
Było:
Prorok Daniel miał wizję:
ujrzał wysoki posąg o głowie ze złota|i ramionach ze srebra.
Tors był z brązu, nogi z żelaza,|a stopy z gliny.
Rzucono kamień.
Gliniane stopy rozkruszyły się|i posąg runął.
Otóż Bóg rzucił kamień.|Ja jestem tym kamieniem, a Rzym...
Rzym posągiem, tak.
A więc twoje królestwo lub świat|zastąpi Rzym.
Gdzie ono jest?
Moje królestwo?
Nie tutaj.
Nie na ziemi.
Bo jak by mogło być, co?
Co innego chcieć zmienić|sposób życia ludzi,
a co innego chcieć zmienić|ich sposób myślenia, odczuwania.
Chodzi mi o to, że zmiana dokona się|dzięki miłości, a nie zabijaniu.
Jedno i drugie jest niebezpieczne.
To wbrew Rzymowi. Wbrew światu.
Miłość, zabijanie. Co za różnica?
Nieważne, jak chcesz|zmienić kształt świata.
My nie chcemy zmian.
Wiesz, co cię czeka?
Mamy dla ciebie miejsce na Golgocie.
Są tam już trzy tysiące czaszek.|Może więcej.
Straż.
Chciałbym, żebyście je kiedyś policzyli.
Może to by was czegoś nauczyło.
Choć pewnie nie.
Znam cię. Widziałem cię z nim.
Mylisz się. To nie byłem ja.|To był ktoś inny.
Nie, nie mylę się. To jeden z jego uczniów.
- Nie wie, co mówi.|- To jeden z jego uczniów.
To on! Łapcie go!
Matko?
Magdaleno?
Gdzie jesteście?
Ojcze, przepraszam, że byłem złym synem.
Ojcze, zostań ze mną. Nie opuszczaj mnie.
Ojcze, przebacz im.
Ojcze!
Czemuś mnie opuścił?
Kim jesteś?
Aniołem, który cię strzeże.
Twój Ociec jest Bogiem miłosierdzia,|a nie kary.
Zobaczył cię i spytał mnie:|"Czyż nie jesteś jego aniołem stróżem?
"Więc zstąp na ziemię i ocal go.|Dość już się nacierpiał".
Pamiętasz, jak kazał Abrahamowi|złożyć ofiarę z syna?
Abraham miał już przebić chłopca nożem,|ale w ostatniej chwili Bóg go powstrzymał.
Więc skoro ocalił syna Abrahama,|czemu nie miałby ocalić swojego?
Poddał cię próbie|i jest z ciebie zadowolony.
Nie chce twojej krwi.
Rzekł: "Niech umrze w marzeniach,|lecz żyje dalej na jawie".
Cały ten ból.
Był prawdziwy.
Tak, ale nie będzie go więcej.|Zrobiłeś, co do ciebie należało.
Nie muszę zostać złożony w ofierze?
Nie.
Nie jestem Mesjaszem?
Nie.
A co z pozostałymi?
Gdzie są uczniowie?
Przestraszyli się i uciekli.
Czy to królestwo Boże?|To, o którym mówiłem?
Nie, to ziemia.
Dlaczego tak się zmieniła?
Ona się nie zmieniła. Ty się zmieniłeś.|Teraz dostrzegasz jej prawdziwe piękno.
Harmonia między ziemią a sercem,|to jest Boży świat.
Może trudno ci będzie w to uwierzyć,
ale czasami my, aniołowie,|zazdrościmy wam, ludziom.
Naprawdę zazdrościmy.
Co to?
Orszak ślubny.
Kto się żeni?
Ty.
Co się stało?
Dlaczego płaczesz?
Dziękuję Bogu,
że cię tu przyprowadził.
Moglibyśmy mieć dziecko.
Dokąd idziesz?
Kogo chcesz zabić? Boga?
Nie słyszałeś, Jezu?|Nic nie możesz zrobić.
Bóg ją zabił.
Bóg ją zabrał, kiedy była szczęśliwa.
Teraz jest nieśmiertelna.
Nie zobaczy, jak umiera jej miłość,|a ciało więdnie.
Byłem tam przez cały czas, gdy ją zabijał|i widziałem, co się stało.
Ale to nie było w porządku.
Bóg nie powinien był jej zabierać.
Nie skarżyłeś się, gdy Bóg pozwolił ci żyć.
Więc nie wolno ci się skarżyć teraz,|gdy pozwolił jej umrzeć.
Zaufaj Bogu.
Posłuchaj. Na świecie jest|tylko jedna kobieta.
Jedna kobieta o wielu twarzach.
Jedna znika, inna się ukazuje.
Maria Magdalena umarła,
ale Maria, siostra Łazarza,
żyje.
Jest Magdaleną o innej twarzy.
Nosi w swoim łonie|twoją największą radość.
Twojego syna.
Chodź ze mną.
W taki sposób przychodzi Zbawiciel.
Krok po kroku, od uścisku do uścisku.
Od syna do syna.
Taka jest droga.
Teraz rozumiem.
Mario.
Spójrz.
Rabbi, chcę się przekonać,|czy to na pewno ty.
Jest prawdziwy, jak my. Nie widzisz?
Wejdź.
Podejdź tu.
Mistrzu, chcę ci coś powiedzieć.
Przykro mi z powodu Magdaleny.|Nie zostawię cię już nigdy samego.
Zawszę będę cię strzec.
Nie chcę, byś obrał niewłaściwą drogę|i znowu pobłądził.
Wejdź. Ugotuję coś dla ciebie|i twojego przyjaciela.
Jesteś ze mnie zadowolony?
Masz jakieś zastrzeżenia?
Żadnych.
Gdy o tym myślę, jest mi wstyd.
O czym?
O wszystkich błędach, które popełniłem.
O niewłaściwych drogach,|którymi kroczyłem, szukając Boga.
Gdzie jest Maria?
Wróci wieczorem.
Wejdź do środka.|Na zewnątrz jest zbyt gorąco.
Wejdź.
Na świecie jest tylko jedna kobieta.
Wejdź do środka.
Nie musimy się w to mieszać.|Chodźcie, idziemy.
Pilnuj brata.
Podziękuj Bogu za jedzenie|i zostaw trochę dla mnie. Zaraz wracam.
- Nie będziesz jadł?|- Chcę posłuchać, co on mówi.
Nie musisz tam iść.
Kłamałem, kradłem, oszukiwałem,
uprawiałem hazard, łajdaczyłem się, piłem|oraz torturowałem i zabijałem ludzi.
Tak, zabijałem!
Zabijałem każdego,|kto złamał prawo Mojżeszowe.
Kochałem to, uwielbiałem,|upajałem się tym i rozkoszowałem.
Bo sądziłem, że spełniam wolę Boga.
Sądziłem, że spełniam wolę Boga.
Arcykapłani z Jerozolimy wysłali mnie|do Damaszku, bym zrobił tam porządek.
Lecz na drodze do Damaszku,|tuż za murami miasta, w środku dnia...
poraziła mnie i oślepiła wielka jasność.
Jest:
Przedstawiłem wasze imiona Radzie Entów...
...i zgodziliśmy się,
Że nie jesteście Orkami.
Cóż, to dobra wiadomość.
A co z Sarumanem?|Czy podjęliście decyzję w jego sprawie?
Nie bądź zbyt pochopny panie Meriadoku.
Pochopny?
Tam są nasi przyjaciele.
Potrzebują naszej pomocy.|Nie mogą walczyć na tej wojnie w pojedynkę!
Wojna? O tak...
Ona dotyka nas wszystkich.
Drzewo, korzeń i gałązkę.
Ale musisz zrozumieć młody Hobbicie,
Że dużo czasu zajmuje,
Powiedzenie czegoś w starym języku Entów.
I nigdy nie mówimy niczego,
czego wypowiedzenie nie zajmuje...
...zbyt długiego okresu czasu.
Siedemnaście!|Osiemnaście!
Dziewiętnaście!
Dwadzieścia!
Dwadzieścia jeden!
Grobla!
Na fennas! |'Do bramy!'
Hado ribed!|'Strzelać!'
Czy to wszystko?
Czy to już wszystkie twoje sztuczki Sarumanie?
Togo hon dad, Legolas!|'Zestrzel go, Legolasie'
Dago hon! Dago hon! |'Zabij go, zabij!'
Umocnić bramę!
[Peter Jackson... :- )]
Zatrzymać ich!|Utrzymać zwartą pozycję!
Aragornie!
Gimli!
Hado i philinn! |'Wypuścić strzały!'
Herio! |'Naprzód!'
Entowie nie mogą powstrzymać burzy.
Musimy przetrwać ten okres,|tak jak zawsze robiliśmy.
Jak to może być waszą decyzją?!
To nie jest nasza wojna.
Ale przecież jesteście częścią tego świata!
Czyż nie?!
Musicie pomóc. Prosimy.
Musicie coś zrobić.
Jesteś młody i odważny paniczu Merry.
Ale twój udział w tej historii się zakończył.
Wracajcie do swojego domu.
Może Drzewiec ma rację.
Nie przynależymy tutaj, Merry.
To jest dla nas zbyt wiele.
Co w końcu możemy zrobić?
Mamy Shire.
Może powinniśmy wrócić do domu.
Ognie Isengardu się rozprzestrzenią...
A lasy Tukonu i Bucklandu spłoną.
I...
I wszystko to, co było kiedyś|zielone i dobre na tym świecie, przepadnie...
Nie będzie już Shire, Pippin.
Aragornie!
Cofnijcie się do grodu!
Zabierz stamtąd swoich ludzi!
Nan barad!!|'Do grodu!'
Nan barad!! |'Cofnąć się do grodu!'
Haldirze!
Nan barad!!|'Do grodu!'
Co robicie?|Dlaczego przerwaliśmy?!
Nan barad!! |'Do grodu!'
Haldirze!
Umocnić bramę!
Zatrzymać ich!
Do bramy!|Wyciągnąć miecze!
Zrobć przejście!
Nie utrzymamy się dłużej!
- Zatrzymaj ich!|- Na jak długo?
Tak długo, jak możecie.
Gimli!
Belki!
Zaryglować bramę!
Dalej!|Damy radę!
To długa droga.
Rzuć mną.
- Co?|- Nie mogę skoczyć tak daleko!
Będziesz musiał mną rzucić!
Tylko nie mów Elfowi.
Ani słowa.
Podeprzyjcie wrota!
- Zrobić przejście!|- Za mną, do barykady.
Osłaniajcie nas!
- Dajcie jeszcze jedną tutaj!|- Wyżej!
Podeprzyjcie mocno bramę!
Gimli! Aragornie!|Uciekajcie stamtąd!
Aragornie!
Wycofaj wszystkich.
Wycofaj ich!
Odwrót!
Odwrót!
Przebili się!
Zrobili wyłom w zamku.|Odwrót!
- Odwrót!|- Odwrót!
Szybko! Do środka.|Zabierz ich do środka!
Do twierdzy!
Zostawię was na zachodniej granicy lasu.
Będziecie mogli stamtąd udać się|na północ do waszego domu.
Zaczekaj!|Zatrzymaj się!
Zatrzymaj się!
Odwróć się.
- Zawróć. Zabierz nas na południe.|- Na południe?
Ale przecież to zaprowadzi was do Isengardu.
Tak.|Dokładnie.
Jeśli pójdziemy na południe,|przemkniemy obok Sarumana niezauważeni.
Im bliżej będziemy niebezpieczeństwa,|tym mniejszą szkodę odniesiemy.
To ostatnia rzecz,|jakiej się spodziewa.
To nie ma dla mnie sensu...
Ale w sumie...
...jesteście bardzo mali.
Może macie rację.
A więc, na południe.
Trzymajcie się, mali mieszkańcy Shire.
Zawsze lubiłem chodzić na południe.
Przypomina mi to schodzenie ze wzgórza.
Oszalałeś?|Złapią nas.
Nie złapią.
Nie tym razem.
Patrzcie!
Osgiliath płonie!
Mordor zaatakował.
Pierścień nie ocali Gondoru.
On ma tylko moc by niszczyć.
Proszę...
...pozwól mi odejść.
Pospieszcie się!
Faramirze!
Musisz mnie wypuścić!
Rodzina polnych myszek...
...wspina się na mnie czasem,|okropnie mnie łaskoczą.
Zawsze próbują wleźć tam, gdzie...
Wiele z tych drzew|było moimi przyjaciółmi.
Stworzenia, które znałem od orzecha i żołędzia.
Przykro mi, Drzewcu.
Miały swoje własne głosy...
Saruman.
Czarodziej powinien być mądrzejszy!
Nie ma takiego przekleństwa w języku Elfów...
...Entów i mowie Ludzi...
...które mogłoby wyrazić tą zdradę.
Patrzcie! Drzewa! Poruszają się!
Dokąd one idą?
Mają do załatwienia parę spraw z Orkami.
Ja muszę się dziś w nocy rozprawić z Isengardem....
...skałą i kamieniem.