o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
113867 (jako 'było') z ID:
115316 (jako 'jest').
Było:
movie info: XVID 640x272 23.976fps 698.5 MB
Zabiłeś swoje filmy|już kilka razy.
Głównie mówiąc o nich.
Film jest marzeniem.
Zabijasz go zapisując go, zabijasz go kamerą,
Twój film może ożyć na chwilę lub dwie,
kiedy twoi aktorzy|przywrócą mu życie,
ale potem znów umiera,|zakopany w filmowych puszkach.
Tajemniczo, czasem,|w sali edycyjnej...
staje się cud,|kiedy umieścisz jedną klatkę obok drugiej
i kiedy widownia|siada wreszcie w ciemnej sali
jeśli masz szczęście, dużo szczęścia,
a czasem miałem szczęście
marzenie ożywa.
Dlatego trzymam wszystko w tajemnicy.
Więc jaki jest twój ulubiony makaron?
Wreszcie jakieś poważne pytanie.
"Dziewięć"
Transcribed by:|anreith [inSanos]
Sync by:|lostmaniac [inSanos]
Translated by:|MiszaWro
Studio Filmowe Cinecitta|Rzym 1965
Powodzenia, Maestro.
Maestro, maestro, maestro.
Maestro Contini
Jak Pan zacznie?
Jak Pan to zacznie?
Strona pierwsza, strona pierwsza,|strona pierwsza...
Żadna strona.
- Guido, tu jesteś.|- Buongiorno, Dante.
Wszędzie Cie szukałem.
Plan idzie do przodu, eh?
- Jak się masz?|- Bene, grazie, bene.
Mój boże, wyglądasz strasznie.|Lepiej zrób makijaż.
Zapomniałeś o konferencji prasowej?
- On nie ma krawata.|- Tak, makijaż i garderobę.
- Signor Contini, jestem Fausto.|- On liczy koszty.
Bank chce go tu.
- Signor Contini.|- Nie rozmawiaj z nim, ja z nim rozmawiam.
Okay. Mam kilka pytań|do Signor Contini.
Masz pytania do|Signor Contini.
Tak, ale proszę.
Myślę, że w tym miejscu|lepiej będzie zatwierdzić
scenariusz i budżet|przed rozpoczęciem zdjęć.
- On ma zamiar za nami chodzić?|- Nie jest moim zamiarem utrudniać,
Bardzo podziwiam filmy|Maestro Contini
Pana wczesne filmy...|wszyscy je kochają.
Uważam za zaszczyt|być tutaj.
Ale tak czy inaczej,|potrzebuję scenariusza i budżetu.
- Gdzie dać Pańskie wiadomości?|- Na moje biurko.
- Nie ma miejsca na Pana biuru.|- To pod moje biurko. Do śmieci. Non lo so.
Ciao, Paula.|Daj mi papierosa.
Nigdy nie damy rady|kręcić za dziesięć dni.
Jaconelli...
Ascolta me.
Uważaj co mówisz.|To szpieg z banku.
On nie jest dokładnie|z banku.
Aktorzy czekają w Twoim biurze.
Cały ranek masz przesłuchania.
Powinieneś zobaczyć co znalazłem.|Znalazłem dwie siostry...
Dottore, tędy
Dottore, proszę
Potrzebuje papierosa.
On potrzebuje koszuli i krawata, Lilli.
Właściwie to potrzebuje kawy i papierosa.
Odpowiedz na pytanie|a dam ci kawy
Odpowiedz na kolejne,|dostaniesz papierosa.
- Właściwie to potrzebuje Aspiryny.|- Uspokój się.
Reżyserowanie filmu to przeceniana robota,|wszyscy to wiemy.
Musisz tylko mówić "tak" lub "nie".|Co jeszcze? Nic.
"To ma być czerwone?" Tak.|"Zielone?" Nie
"Więcej dodatków?" Tak|"Więcej szminki?" Nie
Tak. Nie. Tak. Nie. Tak. Nie.
To reżyserowanie.
Masz rację: To reżyserowanie.
Wygląda na to, że nie ma żadnej różnicy|jaka jest odpowiedź.
Więc, proszę, Guido, tak czy nie?
Chcesz kostiumy|w tym filmie?
- Tak.|- Widzisz? Proste.
- Mogę wiedzieć w jakim okresie film się rozgrywa?|- Tak, tak
Jest:
Własny film zabija się kilka razy,|dzieje się to głównie przez mówienie o nim.
Film to marzenie.
Zabija się go, pisząc scenariusz.
Zabija się go kamerą.
Film odżywa tylko na chwilkę,|gdy aktorzy wkładają w niego duszę,
lecz wkrótce znów ginie w pudełku na taśmę.
Czasami, w tajemniczy sposób, w montażowni...
dzieją się cuda,|gdy zestawiamy ze sobą różne ujęcia,
tak że, kiedy widz siedzi w ciemności,|jeśli masz szczęście...
duże szczęście...
czasami ja miałem te szczęście.
Marzenie znów odżywa.
Dlatego jestem taki tajemniczy.
/Jaki jest pana ulubiony makaron?
Wreszcie sensowne pytanie.
DZIEWIĘĆ
Tłumaczenie: Borek
/Powodzenia, Maestro.
/Maestro, Maestro, Maestro...
/Maestro Contini.
/Jak zaczniesz?
/Jak to rozpocząć?
/Strona pierwsza...
/Strona pierwsza, strona pierwsza...
/Pusta strona.
/Guido, tu jesteś.
Buongiorno, Dante.
Wszędzie cię szukałem.
Scenografia już na ukończeniu?|Jak się masz?
- Bene, grazie, bene.|- Bene.
Boże, wyglądasz okropnie.
Lepiej przypudruj nosek,|zapomniałeś o konferencji?
Nie ma krawata.
Tak, makijaż i garderoba.
Signor Contini, jestem Fausto.|Dzień dobry...
Jest księgowym.|Bank go tu przysłał.
- Signor Contini...|- Nie rozmawiaj z nim, to ja z nim rozmawiam.
Dobrze, mam kilka pytań do Signor Contini.
Wszyscy macie pytania do Signor Contini.
Tak, ale zazwyczaj powinno się mieć zatwierdzony|scenariusz i budżet, przed rozpoczęciem filmowania.
Będzie tak za nami chodził?
Nie chcę niczego utrudniać, Maestro,|jestem wielkim fanem pana filmów
pana wczesne filmy są...|wszyscy je kochają.
I wielkim zaszczytem dla mnie jest być tutaj,|ale potrzebuję scenariusza i budżetu.
- Gdzie położyć wiadomości?|- Na biurku.
- Na biurku nie ma miejsca.|- Pod biurkiem albo do kosza. Non lo so.
- Ciao Paula.|- Niektóre są istotne.
Przynieś mi papierosa.
No dobra.
Nie damy rady zacząć kręcić za 10 dni.
- Jaconelli...|- Nie gotowi?!
Uważaj, co mówisz, to szpieg z banku.
On nie do końca jest z banku.
Aktorzy czekają w pańskim biurze.|Przesłuchania trwają od rana.
Powinien pan zobaczyć, co znalazłem...|Dwie siostry, proszę spojrzeć są...
- Dante, proszę!|- Dottore, tędy.
Maestro!
Trzeba mi papierosa.
Potrzebuje koszuli i krawata, Lilli.
W zasadzie to potrzebuję kawy i papierosa.
Odpowiedz na pytanie, dam ci kawy.|Odpowiedz na następne, dam ci papierosa.
I tak dalej.
I do tego aspirynę.
Czas ucieka...
Uspokój się...
Reżyserka, to bardzo przeceniana praca,|wszyscy to wiemy.
Trzeba tylko mówić tak lub nie.|Co innego? Nic.
Maestro, czy to ma być czerwone?|Tak.
Zielone?|Nie.
Więcej statystów?|Tak.
Więcej szminki?|Nie.
Tak, nie, tak, nie, tak, nie.
To reżyserka.
Masz rację, to właśnie reżyserka.
A do tego nie ma różnicy, jaka będzie odpowiedź.
A więc Guido... tak, czy nie?
Chcesz jakieś stroje w filmie?
Tak.
Widzisz, proste.
Mogę wiedzieć,|w jakich czasach będzie miała miejsce akcja?
Tak, tak...
Było:
Wiesz, że nie wpuszczam tu producentów.
Dwie minuty Guido.
Jest:
Nie wpuszczam tutaj producentów.
Dobra, dobra.
Masz dwie minuty, Guido.
Było:
Napisałeś chociaż słowo scenariusza?
Jest:
Napisałeś chociażby jedno słowo?
Było:
Panikujesz?
Jest:
Spanikowałeś?
Było:
Czy Luisa idzie z tobą|na konferencję prasową?
Nie. Nikt.|Dante i jego szpieg.
Powinieneś się ogolić.|Wyglądasz strasznie.
Czemu tu nie ma wyjść przeciwpożarowych?
Co jeśli ktoś musiałby uciec?
Nie mogę gadać z reporterami.|Nie mam im nic do powiedzenia.
Jest:
Czy Luisa idzie z tobą na konferencję?
Nie. Nikt.
Dante i jego szpieg.
Musisz się ogolić.|Wyglądasz okropnie.
Dlaczego nie ma tu wyjścia ewakuacyjnego?
Co, jeśli ktoś musiałby uciec?
Nie mogę stanąć przed tymi reporterami,|nie mam im nic do powiedzenia.
Było:
Jesteś światowej klasy kłamcą, kochanie.
Idź tam i kłam dla "Italy".
Kłam dla Włoch.
Co do diabła jest ze mną nie tak?
Nie mogę spać, nie mogę myśleć,|nie mogę pisać.
Nie mogę oddychać.|Moje serce szybko bije.
Umieram, Mamma?
Jestem ci winny kwiaty, wiem.
Przyjdę na cmentarz|w tygodniu.
Powinnaś mi pozwolić|pochować cię w Rzymie, Mamma.
Jest:
Jesteś doskonałym kłamcą, mój drogi.
Idź tam i kłam dla Włoch.
Kłam dla Italii.
/Co ze mną jest?
/Nie mogę spać, nie mogę myśleć,|/nie mogę pisać, nie mogę oddychać...
/Moje serce szaleje.
/Czy umieram, mamo?
Wiszę ci kwiaty, wiem.
Pójdę w weekend na cmentarz.
Powinnaś pozwolić mi pochować cię w Rzymie.
Było:
Oh, Guido, Guido.
To twój Rzym, Guido.
Świat widzi Rzym takim|jakim go stworzyłeś.
Twoje filmy to zrobiły.
- Tęsknie za tobą.|- Ja za tobą też.
Właśnie czekamy na przybycie Continiego.
Czy ten film|zaprowadzi Maestro z powrotem na szczyt?
I oto On!
Dziękuję za przybycie.
Silenzio, per favore.|Dziękuję, dziękuję.
Dante, długoletni producent Guido Continiego.
Chciałbym tylko powiedzieć kilka słów|z głębi serca.
Jestem zaszczycony i podekscytowany mogąc ogłosić,|że rozpoczynam produkcję
kolejnego filmu Guido Continiego:
"Italia"
którego gwiazdą będzie|długoletnia inspiracja Continiego,
Jest:
O, Guido, Guido.
/To jest twój Rzym Guido.
Świat widzi Rzym takim,|jakim go pokazałeś.
Twoje filmy go takim uczyniły.
- Tęsknię za tobą.|- Ja za tobą też.
Oczekujemy przybycia Signor Continiego w każdej chwili.
Czy ten film przywróci Maestro znowu na szczyt?
A oto i on!
Dziękuję, dziękuję...
Dante, producent filmów Guido Continiego,|ma zamiar przemówić.
Chcę powiedzieć tylko kilka słów prosto z serca.
Z wielkim przyjęciem ogłaszam, że będę produkować|następny film Guido Continiego: "Italia",
w którym po raz kolejny wystąpi|muza Continiego,
Było:
Zaczynamy kręcić za dziesięć dni|w Cinecitta
To znaczy za tydzień|od poniedziałku.
Dziękuję, Maestro,|bardzo dziękuję.
To będzie nasz dziewiąty wspólny film.
Jest:
Zdjęcia rozpoczną się w ciągu 10 dni, w Cinecitta.|Czyli w następny poniedziałek.
Dziękuję Maestro, dziękuję bardzo.|To nasz dziewiąty, wspólny film.
Było:
- Maestro Contini.|- Tak?
Grazie. Pański nowy film nazywa się "Italia".|Duży tytuł.
Właściwie to na razie mój najkrótszy tytuł.
- Ale nie najskromniejszy.|- Filmy nie są skromne.
Kosztują za dużo,|trwają za długo,
i angażują|za dużo ludzi.
Powinny mieć|wielkie tytuły.
Może Pan powiedzieć prasie|o czym jest ten film?
Jest:
- Tak?|- Grazie.
Maestro Contini, pana nowy film to "Italia".|Duży tytuł.
W zasadzie to najkrótszy z moich tytułów.
Ale raczej nieskromny.
Filmy nie są skromne.
Kosztują zbyt wiele.|Zabierają zbyt wiele czasu.
I angażuje się w nie zbyt wiele ludzi.
Więc powinny mieć wielkie tytuły.
A czy powie pan nam, o czym ten film będzie?
Było:
Nadal nie wiem o czym był mój ostatni film.
W tym problem.|Nikt nie wie.
Oczywiście mogę powiedzieć|o czym jest mój film.
Mogę opowiedzieć wam historię,|mogę powiedzieć wam....
kogo w nim obsadzę,|jakiej muzyki użyję,
mogę powiedzieć wam wszystko.|Ale tego nie zrobię.
Boje się, że to co powiem|może wyciec do prasy.
Nasz następny film będzie taki jak jego tytuł.
Italia.
To duch Włoszech.|Włochy jako mit, jako kobieta.
Włochy jako sen.
Jest:
Nadal nie wiem, o czym był mój ostatni film.
W tym właśnie kłopot.|Nikt nie wiedział.
Oczywiście, że mogę opowiedzieć,|o czym będzie mój film,
mogę przedstawić fabułę,|mogę powiedzieć, kto zagra, jakiej muzyki użyję...
Mogę powiedzieć wszystko.
Ale nie powiem.
Boję się, że wszystko, co powiem,|przecieknie do gazet.
Nasz następny film będzie taki, jak jego tytuł.
"Italia", szczególny duch Włoch.
Włochy, jako mit,|jako kobieta, jako marzenie.
Było:
Brzmi fantastycznie.|Nie mogę się doczekać, żeby go zobaczyć.
Rozważał Pan pornografie artystyczną?
- Signor Contini.|- Stephanie.
Czy mógłby Pan powiedzieć|modnym kobieton Ameryki
kto jest Pana ulubionym projektantem?
Nie jestem tyle zainteresowany opakowaniem,|co jego zawartością.
Signor Contini, jest Pan obywatelem świata, tak?
Kształcony w Wielkiej Brytanii,|dom w Biarritz.
Czy przy "Italii" można powiedzieć,|że wrócił Pan do domu na dobre?
Minęło sporo czasu,|od kiedy nakręcił pan film ze swoją żoną.
Planuje Pan obsadzić ją w nowym filmie?
Kiedy braliśmy ślub powiedziałem Luisie,|że nigdy więcej
nie będę się kochał z moimi aktorkami.
Ale ona w ogóle nie pracowała|od kiedy pracowała z Panem.
Czemu jest pan taki skryty|na temat tego filmu?
To poważne pytanie.|W czym rzecz?
/Chciałbym być tutaj./
Chce Pan, żebym był poważny|na konferencji prasowej?
/Chciałbym być tam./
Myślałem, że jestem klaunem w tym cyrku.
/Chciałbym być wszędzie na raz./
/Ja wiem, że to sprzeczność sama w sobie./
Artyści robią największe dzieła|nim stają się sławni.
Teraz jest Pan sławny.
Nie chciałbym być złośliwy,|ale Pana ostatnie dwa filmy były...
Klapami?
Pana słowa, klapami.
/A to problem|zwłaszcza kiedy/
/Moje ciało dobiega pięćdziesiątki,|a mój umysł jest bliżej.../
/dziesięciu./
Pytam się tylko, czy jest pan zdenerwowany.|Wygląda Pan na zdenerwowanego.
- Przepraszam?|- Pytam o to, Maestro,
czy skończyły się Panu rzeczy do powiedzenia?
/Z trudem wstaję,|i nie mogę zasnąć./
/I nie chcę obudzić się|następnego dnia, na dnie./
/Ale czemu traktować to tak poważnie?/
/W końcu nie ma tu nic,|tylko ja./
/Chciałbym być młody.|Chciałbym być stary./
/Chciałbym być mądrym|lecz też/
/być głupcem, zuchwałym,|i łysym./
/Chciałbym by świat na kolana swe padł i rzekł:/
/"Guido, czego tylko zapragniesz./
/W porządku jeśli jest to niewykonalne,|my zrobimy to."/
/To wszystko, czego chcę./
Zastanawiałam się, czy według ciebie|jest granica tego,
co możesz pokazać w filmie.
Co chciała byś zobaczyć,
czego ci jeszcze nie pokazałem?
/Pragnę więcej/
/Powinienem chcieć mniej?/
/Pytam więc: Po co są dobre rzeczy|jeśli nie po to/
/by brać ich ile się da?/
/Jedyny limit,|którego żałuję./
/Jest tylko jeden ja,|jakiego spotkam./
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania...
/Chciałbym mieć drugiego mnie|by podróżować z nim./
/Chciałbym nawet móc,|zaśpiewać duet z sobą wraz./
/Chciałbym tutaj być|i ze sobą piosenkę śpiewać tą./
/By być tam|uliczką wolno iść./
/Wszędzie, wszędzie,|wszędzie/
/To sprzeczność sama w sobie./
/Chciałbym być tu,|i w innym tu./
/Z melodią tu,|dzień dobry dla ciebie Guido./
/Guido!|Guido!/
/Guido. Ja, ja, ja.|Chce być Proustem/
/lub markizem de Sade./
/Chciałbym być Chrystusem,|Mohammedem, Buddą,/
/lecz by wierzyć nie musieć że istnieje bóg./
/I wiedz, że całym swym sercem tego chcę./
/Końcem jest, gdy ważnego coś|nie zaczyna się./
/Chciałbym być młody,|lecz muszę być stary./
/Chcę opowieści o dźwięku i furii,/
/którą jakiś idiota|by wyszedł i opowiedział.
/Chciałbym by świat na kolana swe padł i rzekł:/
/"Guido, czego tylko zapragniesz./
/W porządku jeśli jest to niedorzeczne,|my zrobimy to."/
/Więc zróbcie to./
/Zrobimy to./
/To wszystko, czego chcę./
/Guido, Guido, Guido!/
/Guido, Guido, Guido!/
/Guido, Guido, Guido!/
/Contini, Contini, Contini/
/Guido!/
Hotel Spa Bellavista|Anzio, Włochy
- Potrzebuję pokoju.|- Oczywiście.
Jest:
Brzmi wspaniale,|nie mogę się doczekać, by to zobaczyć.
Signor Contini.
Stephanie.
Czy mógłby pan powiedzieć kobietom mody z Ameryki,|kto jest według pana najlepszym projektantem sezonu?
Bardziej od opakowania,|interesuje mnie wnętrze człowieka.
Signor Contini, jest pan człowiekiem światowym.|Kształcony w Wielkiej Brytanii, dom w Biarritz.
Czy tytuł "Italia" znaczy,|że wrócił pan do domu na dobre?
Na dobre?
Dawno już nie nakręcił pan filmu ze swoją żoną,|czy planuje ją pan zatrudnić do najnowszego filmu?
Gdy braliśmy ślub, powiedziałem Luisie,|że nie będę kochał się ze swoją główną aktorką.
Ale od czasu pracy z panem,|nie wystąpiła w żadnym filmie.
Dlaczego tak mało pan mówi na temat tego filmu,|to poważne pytanie. O co chodzi?
Wymaga pan powagi na konferencji prasowej?
/Chciałbym być tam.
Myślałem, że jestem clownem w tym cyrku.
/Chciałbym być tu i wszędzie.|/Choć wiem, że tak nie będzie.
Signor Contini, artyści tworzą najlepsze dzieła,|zanim zostają sławni, a teraz pan jest sławny.
Nie chciałbym być niemiły,|ale pana ostatnie filmy nie były...
To był...
Klops.
Pańskie słowo, klops.
/I tu jest problem, straszliwie nabrzmiały
/mam lat prawie pięćdziesiąt, a umysł niedojrzały.
Pytam tylko, czy pan się denerwuje.
Wygląda pan na zdenerwowanego.
Słucham?
Pytam Maestra o to,|czy skończyły się już panu historyjki.
/Ciągle chcę mi się spać
/i bezsenność męczy mnie
/nie chcę obudzić się jutro,
/pośrodku tych wszystkich spraw.
/Ale czemu tak się martwić,
/o cóż gra ta toczy się?
/Tu - tylko ja!
/Młodym chcę być,
/lecz starym pozostać.
/Chciałbym już być mądrym,|/ale wciąż głupim, śmiałym i zuchwałym.
/Boże ty Wszechświat ześlesz,
/by rzekł Guido,|/cokolwiek zechcesz.
/Niech będzie,|/nawet jeśli niemożliwe,
/załatwi się.
/Tylko tyle chcę.
Zastanawiałam się, czy istnieje jakaś granica,|której byś nie przekroczył w filmie.
Co chciałabyś zobaczyć,|czego jeszcze nie pokazałem?
/Wciąż pragnę więcej,
/czy przyjąć mam mniej?
/Pytam, co dobrego z tego będzie,|/jeśli pod granice nie podejdziemy?
/Jednej rzeczy straszliwie mi brak,
/że nie ma na świecie drugiego ja.
/Chciałbym, by był drugi ja,
/który by podróżował razem ze mną.
/Chciałbym móc zaśpiewać ze sobą w duecie.
/Chciałbym być tutaj.|/I śpiewać piosenkę razem ze sobą.
/Być tu.|/Iść wzdłuż linii teraz...???
/Wszędzie.
/Wszędzie, wszędzie.
/Choć wiem, że tak nie będzie.
/Chciałbym być tutaj.|/W przeciwieństwie do...
/Tu.|/Melodia z
/Tąd.|/Z samego poranka dla ciebie
/Guido.|/Guido.
/Guido.|/Guido.
/Ja.|/Ja.
/Chcę być Proustem
/lub Marquisem de Sadem.
/Chciałbym być Chrystusem, Mohamedem, Buddą,
/ale nie wierząc w Boga też.
/I wiesz, że jestem tu szczery.
/To już koniec,|/gdy nic ważnego nie zacznie się.
/Młodym chcę być,|/lecz muszę być starym.
/Pragnę baśni, pieśni, pasji,|/które idiota przyjdzie i opowie.???
/Boże ty Wszechświat ześlesz,
/by rzekł Guido,|/cokolwiek zechcesz.
/Niech będzie,|/nawet jeśli śmieszne,
/załatwi się!
/Więc załatwcie!
/Tylko tego chcę.
Potrzebuję pokoju.
Oczywiście.
Było:
Z widokiem na morze,|balkonem. Coś z powietrzem.
Wszystkie nasze apartamenty mają powietrze.
- Pozwoli Pan, że sprawdzę.|- Przyjeżdżam z Mediolanu.
- Rozumiem.|- W interesach. Jestem businessmanem.
Zajęty, zajęty, zajęty.
Czy Maestro Contini woli|być zarejestrowanym pod pseudonimem?
Jest:
Z widokiem na morze, balkonem.|Coś... z powietrzem.
Wszystkie nasze apartamentu zawierają powietrze.|Zaraz coś dla pana znajdę.
Przyjechałem z Milanu.
Rozumiem.
W interesach, jestem biznesmenem.
Bardzo zajętym.
Czy Maeostro Contini chciałby|zameldować się pod innym nazwiskiem?
Tak, proszę.
Signor Milano.
Czemu nie?
Nie muszę chyba mówić, że uwielbiam pana filmy.|Zakazany owoc.
Te wczesne filmy.
Nie klopsy.
Muszę spotkać się z lekarzem.
Zna pan jakiegoś dyskretnego?
Chciałbym spotkać się z nim dzisiaj w moim pokoju,|nawet teraz, jeśli to możliwe.
Zrobi się.
Było:
- Signor Milano?|- Czemu nie.
Muszę powiedzieć,|uwielbiam pana filmy.
Niewinna przyjemność.|Wczesne filmy.
Nie klapy.
Muszę się zobaczyć z doktorem.|Zna pan jakiegoś dyskretnego?
Chcę się z nim zobaczyć dziś, w moim pokoju,|teraz, jeśli to możliwe.
Proszę to uważać za zrobione.|Proszę.
I muszę zadzwonić do żony.
Jest:
Muszę też zadzwonić skądś do mojej żony.
Tak.
Było:
Może pan skorzystać z telefonu w lobby.
- Luisa? Tesoro...|- Tutaj jesteś.
Wszyscy są na mnie źli?
Cóż, ja jestem na ciebie zła.|Gdzie jesteś?
Jest:
Może pan odebrać telefon w głównym holu.
Luisa, tesoro...
Tu cię mam.
Wszyscy są źli na mnie?
Cóż, ja jestem zła.|Gdzie jesteś?
Było:
Oh, słyszałam. Dramatyczne.
Nie drażnij mnie, jestem chory, Luisa.
Kręcisz film.|Kręcisz film, chorujesz.
Tak już jest.
Tym razem jestem naprawdę chory.
Jest:
No tak, słyszałam.|Dramatyczne.
Nie kpij ze mnie.|Jestem chory, Luisa.
Kręcisz film.|Jak to robisz, zawsze jesteś chory.
Tak właśnie jest.
Nie, teraz jestem chory naprawdę.
Było:
Tak, oczywiście że jestem sam.
- Mam przyjechać?|- Tak, po to dzwonię.
Proszę przyjedź, natychmiast.|Było by wspaniale.
Okay.
Dobrze. Cudownie.
Nie wiem gdzie jesteś.
Nie wiem. Jakieś spa.|Jechałem przed siebie.
Nie mogę przyjechać,|jeśli nie wiem gdzie jesteś.
Właściwie nie warto.|Będę z powrotem za dzień lub dwa.
Yeah...
Tak, nie warto.
Jest:
Tak, oczywiście, że jestem sam.
Mam przyjechać?
Tak, proszę, przyjedź.|Dlatego dzwonię.
Proszę przyjedź, jak najszybciej.
Będzie cudownie.
Dobrze.
Świetnie, wspaniale.
Nie wiem, gdzie jesteś.
Nie wiem, jakieś spa.|Okropne. Jechałem przed siebie.
Nie mogę przyjechać, nie wiedząc gdzie jesteś.
W sumie to nie warto.|Będę w domu najpóźniej za dwa dni.
Tak.
No tak, w sumie nie warto.
Było:
Odpocznij.|Skorzystaj z wód.
Prześpij się.|Wtedy wróć tutaj i zrób dobry film.
Jest:
Odpocznij trochę.
Skorzystaj z wód, śpij,|a potem wróć tutaj i nagraj dobry film.
Było:
Pana doktor jest w drodze.
Ten numer...
Jeśli odbierze kobieta,|proszę połączyć z moim pokojem.
- Inaczej...|- Pomyłka.
Jest:
Pana lekarz jest już w drodze.
Jeżeli pod tym numerem odbierze kobieta,|proszę przełączyć do mojego pokoju,
w przeciwnym razie...
To zły numer.
Było:
- Dottore.|- Si?
Co to za szepty?|Chodzi o moje ciśnienie?
- To poważne? Umieram?|- Stres, wyczerpanie,
Pana wątroba, serce,|nerki,
bardzo się na Pana gniewają, Signore.
- Proszę szeroko.|- Ahhhh.
Trafił pan we właściwe miejsce.
W mieście jest tuzin źródeł mineralnych.
Rzymscy cesarze|przyjeżdżali tu do wód.
Jest:
Dottore.
Loche?
Co ona tak szepce?|Coś o moim ciśnieniu?
- Sprawdź ponownie.|- Czy to poważne?
- Umieram?|- Stres, wyczerpanie...
Pańska wątroba, serce, nerki,|nie są za bardzo z panem w zgodzie, Signore.
Otworzyć szeroko.
Jednak przybył pan we właściwe miejsce.
W okolicach jest 12 leczniczych źródeł.|Cesarze rzymscy się tu leczyli.
Było:
Signore Contini, to Signora.
/Leżałam akurat w mojej sypialni kiedy zadzwoniłeś/
/i przyszło mi coś do głowy.|Pomyślałam, że.../
/możesz być ciekawy./
/Guido./
To bardzo ważny telefon doktorze.|Muszę go odebrać.
- Rozmowa prywatna.|- Jak Pan sobie życzy.
/Kto nie ma na sobie żadnych ubrań?/
/Ja nie, kochany./
/Kto się boi całować twoje palce?/
/Ja nie./
/Twoja droga mama/
/dmucha ci do uszu./
/żebyś wszystko usłyszał|głośno i wyraźnie./
/Potrzebuję byś mnie ściskał/
/tutaj/
/i tutaj/
/i tu./
Dottore, jego puls przyspieszył.
- Wszystko w porządku?|- Słucham?
Tak, tak, chodzi o mój film.|To z Watykanu.
Proszę mówić, Monsignore.|Oczywiście, że słucham.
/cootchie cootchie|cootchie coo/
/Mam plan,/
/co chcę zrobić ci./
/Tak gorąco /
/będziesz parował/
/i krzyczał,/
/i wibrował,/
/jak szarpana struna./
/Ucałuję twoją brew rozgrzaną./
/Policzek uszczypnę, aż krzykniesz "ał"./
/Już nie mogę się doczekać,/
/by pokazać ci jak./
/Guido!/
/Kto się tobą zaopiekuje|gdy przyjdziesz zmęczony/
/i przepracowany?|Ja! Bambino./
/Kto zna terapię/
/lepszą od tej, którą dam ci ja?/
/Ja nie!/
/Ale to musi/
/ci starczyć na razie./
/Guido!/
/Ciao./
/Kocham cię, Guido./
Jest:
/Signor Contini, to Signora.
/Wylegiwałam się w łóżku,|/gdyś do mnie zadzwonił
/i pewien pomysł wpadł mi do głowy,|/pomyślałam, że zastanowiłbyś się nad...
/Guido.
/To bardzo ważny telefon, doktorze,|niestety muszę go odebrać.
Prywatny telefon.
Jak pan sobie życie.
/Kto na sobie nie ma nic,
/To ja.
/Kochanie.
/Kto chce dziś całować stopy twe.
/To ja.
/Twa mamusia.
/Prosto do twojego uszka,
/byś usłyszał wyraźnie me słówka.
/Chcę byś ścisnął mnie...
tu.
I tu...
I tu...
/Dottore, jego puls...
szaleje.
Wszystko w porządku?
Co?
Tak, tak, to na temat filmu.
Z Watykanu.
Proszę dalej, mon Signore.
Tak, oczywiście, że słucham.
/Już wiem
/co z tobą zrobię tu.
/O, tak.
/Rozgrzeję cię i będziesz krzyczeć.
/I jak struna, którą szarpię
/drżał będziesz.
/Cmoknę rozpalone czółko.
/Szczypnę policzki, aż powiesz "auł".
/Już teraz pokazać ci to chcę,
Guido.
/Kto zmartwi się twym zmęczeniem i spracowaniem?
/Ja nie, bambino.
/Czy znasz kogoś, kto uleczy cię lepiej ode mnie?
/Ja nie!
/Ale
/to
/będzie
/musiało wystarczyć
/na razie.
/Guido.
Ciao!
Kocham cię, Guido.
Było:
- Carla|- Tak się cieszę, że cie widzę!
Jest:
Carla.
- Tak jestem szczęśliwa.|- Carla, Carlissima.
Było:
- Jesteś szczęśliwy, że jestem?|- Oczywiście.
Ale bardzo szczęśliwy|czy trochę szczęśliwy?
Bardzo szczęśliwy!
Co się stało?|Wyglądasz na zmęczonego!
Carla, te wszystkie torby|na jeden weekend?
Tak. Belavista to bardzo modne miejsce.
Wiesz, że mieszkałam tu z rodzicami, podczas wojny?
Carla, muszę ci coś powiedzieć. Posłuchaj.
W hotelu wiedzą kim jestem.
- Nie.|- Tak, to potworne.
Oczywiście nie chcemy,|by dopadła nas prasa,
znalazłem bardzo czarujący pensjonat dla ciebie,
tu zaraz, jest czarujący.
Tu na stacji?
Zasłoń okna,|za jasno tu jest.
- Doskonale. Idź na korytarz.|- Co?
Tak.|Policz do dziesięciu, wróć tutaj
i udawaj, że pomyliłaś pokoje
Jest:
Cieszysz się, że tu jestem?
Oczywiście.
Bardzo szczęśliwy, czy tylko troszeczkę?
Bardzo.
Co się stało?
- Wyglądasz na bardzo zmęczonego.|- Czy te wszystkie bagaże są na ten weekend?
Tak, Bellavista to bardzo modne miejsce.
Wiesz, że kiedy mieszkałam tu z rodzicami,|to miasto było pełne Niemców.
Carla, muszę ci coś powiedzieć|rozpoznali mnie w hotelu.
- Nie.|- Tak, tak.
To straszne, ale...
Nie chcemy oczywiście, by prasa miała nas na oku,|znalazłem więc uroczy pensjonat dla ciebie.
Jest bardzo blisko, jest cudowny.
Tutaj, na stacji?
Zasłoń zasłony, za dużo tu światła.
Świetnie.
Teraz wyjdź na korytarz.
Co?
Tak, policz do dziesięciu i wróć,|udając, że pomyliłaś pokój,
Było:
Uwielbiam twoje gierki.
- Jestem tu w interesach.|- Okay.
- Czekaj, czekaj, twoja twarz.|- Co z nią?
Zrobię ci makijaż.
Miałam koszmar zeszłej nocy.
Szliśmy tą małą alejką za Piazza Navona.
Tam, gdzie kupiłam ci szalik, pamiętasz?
- Taki sam, jak kupiła ci żona.|- Nie ruszaj się, Carla.
Kiedy go nosiłeś nigdy nie wiedziałam,|czy to jej czy mój.
Więc byliśmy tam,|nadzy, całowaliśmy się.
Nie przejmowaliśmy się.
Wtedy pojawił się mój mąż|i zabił nas oboje.
Jest:
Kocham twoje gierki.
Jestem tu w interesach.
Dobra.
Idź, idź.
Czekaj.
- Twoja twarz.|- Co z nią?
Zrobię ci makeup.
Ostatniej nocy miałam koszmar.
Wyliśmy w tej małej uliczce za Piazza Navona,|gdzie kupiłam ci ten szal, pamiętasz?
- Taki sam, jaki kupiła ci twoja żona...|- Nie ruszaj się, Carla.
Gdy go nosisz,|nie wiem nigdy, czy to ode mnie, czy od niej.
No i byliśmy tam.|Leżeliśmy na ziemi,
nadzy,
całowaliśmy się
i nic nas nie obchodziło.
I przyszedł mój mąż i nas zabił.
Było:
Biedny Luigi.|Nigdy by tego nie zrobił.
Jest taki słodki.
Zna łacinę. Zna wszystkich Rzymskich cesarzy.
Dobrze mu.
Może znalazła by się|dla niego praca w filmie.
Jest:
Biedny Luigi.
Nigdy by tego nie zrobił,|jest taki słodziutki.
Mówi po łacinie,|zna wszystkich cesarzy rzymskich.
Dobrze dla niego.
Może znalazła, by się dla niego praca w filmie...
Było:
Moglibyście razem pracować.
Pięknie.
Kiedy wejdziesz chcę,|byś była moją małą dzikuską.
- Tak.|- Idź, idź.
Myślisz, że jestem|jedną z twoich aktorek?
Oh! Madonna!
Jest:
Świetnie by się wam pracowało.
Przepięknie.
Jak będziesz wchodziła,|chciałbym, żebyś była moją małą dzikuską.
- Tak.|- Idź już.
- Myślisz, że jestem jedną z twoich aktorek?|- Szybciej, proszę, Carla.
Madonna.
Było:
A co jeśli na prawdę pomylę pokoje?
Będziesz zazdrosny?
Mogła byś to zrobić?
Jest:
Co jeśli naprawdę pomylę pokoje?
Byłbyś zazdrosny?
Zrobiłabyś coś takiego?
Było:
Tam była ta kobieta z hotelu.
Chciała mi dać ręczniki.
- Choć tu.|- Okay.
- Co?|- Jesteś nieznajomy.
- Nie znam cię.|- Choć tu.
Jest:
To była kobieta z hotelu,|chciała mi dać ręczniki.
Podejdź tu.
Dobra.
Jesteś nieznajomym, nie znam cię.
Carla, po prostu tu podejdź.
Było:
Pokaż.
Przepraszam.
Pomyliłam pokoje.
O tak.
I nie mam bladego pojęcia|kim jesteś.
Strona pierwsza.
Strona pierwsza, strona pierwsza,|strona pierwsza.
Sylwetka wyłania się z ciemności, jak bogini.
To Claudia, jego muza.
Bierze twarz mężczyzny|i całuje go.
Dzięki temu gestowi, zostaje on zainspirowany do pisania
czegoś... głębokiego.
Matko Boża,|daj mi znak.
- Przepraszam, ojcze.|- Buongiorno.
- Jego ekscelencja, kardynał...|- Signor Contini!
Jestem fanem!
Bardzo chciałbym rozmawiać z kardynałem.
Czy Claudia Jensen jest z Panem?
- Nie.|- Szkoda.
Jego Ekscelencja jest wielkim fanem|Signoriny Jenssen.
Potrzebuję porady,|jakiś wskazówek...
Myśli Pan, że mógłby znaleźć zdjęcie z autografem
Signoriny Jenssen?
- Dla jego Ekscelencji?|- Si.
- Myślę, że to możliwe.|- Naprawdę? Cóż za przyjemność.
Arrivederci, Maestro.
Guido! Guidino!
Nie będę pytał,|jak mnie znalazłeś.
Proszę, to moja praca.|Producent musi wiedzieć,
gdzie w danej chwili jest jego reżyser.
A nawet wiedzieć,|w którym pensjonacie mieszka jego kochanka.
- O mój boże.|- Rozumiem, Guido.
Rzym jest nie do wytrzymania.|Presja.
- To nie jest dobre.|- Na prawdę? Rozumiesz?
Oczywiście, że rozumiem.|Absolutnie.
Nie masz zamiaru ciągnąć mnie z powrotem?
Jesteś geniuszem|a geniuszowi trzeba służyć.
Dziękuję stary przyjacielu.|Gdzie idziemy?
Nie możesz być w Rzymie?|Okay.
Rzym przyjedzie do ciebie.
To fantastyczne miejsce,|żebyś się skupił.
Wszyscy tu są, żeby pomóc filmowi.
Wszyscy tu są,|ponieważ cię kochają, Guido.
Popatrz na kwiaty, i na trawę
oraz łuki imperium.|Imperium Rzymskiego.
Jest:
Pokaż mi.
Proszę mi wybaczyć, pomyliłam pokoje.
To prawda.
I nie mam pojęcia, kim jesteś.
/Strona pierwsza...
/Strona pierwsza,|/strona pierwsza, strona pierwsza.
/Postać wyłania się z mroku.
/Niczym bogini.
/To Claudia, jego muza.
/Obejmuję twarz mężczyzny, całuje go,
/co sprawia, że na mężczyznę spływa inspiracja,|/by napisać coś głębokiego.
Matko Boska daj mi znak.
- Proszę wybaczyć, ojcze.|- Buongiorno.
- Jego Ekscelencja, Kardynał, czy on...|- Signor Contini.
- Jestem wielkim fanem.|- Chciałbym porozmawiać z Kardynałem, czy mógłby...
Czy Claudia Jenssen jest z panem?
Nie.
Szkoda.
Jego Ekscelencja bardzo podziwia pannę Jenssen.
Potrzebuję przewodnika, pewnych wskazówek...
Myśli pan, że dałoby się załatwić|zdjęcie z autografem panny Jenssen?
- Dla Jego Ekscelencji?|- Si.
- Jestem pewien, że da się to załatwić.|- Naprawdę? Byłoby miło.
Arideverci, Maestro.
- Scusi.|- Si, buongiorno?
Guido!
Guidino!
Nie będę cię pytał,|jak mnie znalazłeś.
Daj spokój, to moja praca.
Producent musi wiedzieć,|gdzie jego reżyser jest w każdej chwili.
Musi nawet wiedzieć,|w jakim pensjonacie przebywa jego kochanka.
Dobry Boże.
Rozumiem cię, Guido.
Rzym jest nie do zniesienia.
Ciśnienie nie wpływa dobrze.
- Naprawdę rozumiesz?|- Oczywiście, że rozumiem.
Całkowicie.
- Nie będziesz mnie ściągał do Rzymu?|- Nie, nie, nie.
Jesteś geniuszem,|a geniuszom trzeba dogadzać.
Dzięki ci, mój przyjacielu.
Gdzie idziemy?
Nie chcesz być w Rzymie, dobrze...
więc Rzym przyjedzie do ciebie.
To wspaniałe miejsce,|w którym będziesz mógł się skoncentrować.
Wszyscy są tu dla dobra filmu.
Wszyscy są tu,|bo cię kochają, Guido.
Spójrz, z kwiatami, szkłem|i łukami Cesarstwa Rzymskiego.
Podoba mi się.
Guido!
Było:
- Ciao.|- Ciao.
- Donatella, sprawdzałeś ją.|- Byłam bardzo zdenerwowana,
pewnie mnie nie pamięta.|Byłam zdenerwowana.
Nie, pamiętam cię.|Wszystkim się podobałaś, że tak powiem.
Jest:
- Ciao!|- Ciao.
Donatella, przesłuchiwałeś ją.
Byłam bardzo zestresowana,|pewnie nie pamięta.
Byłam całkiem zdenerwowana.
Nie, pamiętam cię,|wszystkich nas zadowoliłaś.
Że tak powiem.
Było:
Agent Claudi.
Podobał jej się scenariusz?
Nie, nie, nie, nie.|Niemożliwe.
Chcesz mi powiedzieć,|że nie dostała scenariusza?
Pierpaulo!|Claudia nie dostała scenariusza!
Wyślij jej inny, na boga.|Wyślij jej dwa!
- Tak, przepraszam.|- Cretino!
Natychmiast.
Tak, to samo mówię.
Ludzie nie rozumieją,|że ona jest aktorką, tak samo jak gwiazdą.
Dante bardzo by chciał z tobą rozmawiać.|A dolpo. Ciao!
Lombardo.
Co my tu robimy?
Jestem szczęśliwa.|Wzięłam swój strój do kąpieli.
Jest:
Agent Claudii.
Czy spodobał jej się scenariusz?
Nie, nie, nie.
Niemożliwe.
Mówi pan, że nie dostała scenariusza?
Pierpaolo!
Claudia nie dostała scenariusza, wyślij jej|jeszcze jeden na miłość boską wyślij jej dwa.
- Tak, przepraszam, zaraz wysyłam.|- Cretino!
Dokładnie, ludzie nie rozumieją, że poza tym,|że jest gwiazdą, jest również aktorką.
Wiem, że Dante koniecznie chce|z panem porozmawiać. A dolpo. Ciao!
Lombardo...
Co my tu wyrabiamy?
Jestem zadowolona,|przywiozłam kostium kąpielowy.
Było:
Co? Nie!|Boże, proszę, nie.
Rozmawiałem z nią wczoraj,|nic nawet nie wspomniała.
- Daj mi papierosa.|- A to co?
- Co to?|- To dla Claudi.
Do której sceny?
Nie wiem do której sceny,|dopóki nie zobaczę scenariusza.
Ale zawsze lubiła|takie rzeczy,
- Albo ty.|- Wygląda jak Folies Bergere,
To jest złe.|Włoszki nie noszą takich rzeczy.
Nie krytykuj Folies Bergere.
Przywołuje szczęśliwe wspomnienia, czasów,
kiedy uczyłam się fachu.|Te wszystkie cekiny, te wszystkie pióra.
Jest:
Co?!
Nie!
Dobry Boże, nie.
Rozmawiałem z nią wczoraj,|nie wspominała o tym.
Podaj mi papierosa.
A to co?
A to co?
To dla Claudii.
- Do jakiej sceny?|- Nie dowiem się, dopóki nie zobaczę scenariusza.
Ale jej i tobie zawsze podobało się coś takiego.
Wygląda jak Folies Bergere.
Niedobre.|Włoszki nie noszą czegoś takiego.
Nie krytykuj Folies Bergere|przypomina mi czasy,
kiedy nauczyłam się swojej sztuki.
Te wszystkie cekiny i pióra.
Było:
Ubrałeś Claudię w jedną z tych
do sceny nocnego klubu w "Natura Morta".
Czemu ludzie kochają ten film?
Oh, Guido.|Nie, to śmierć.
Za każdym razem musimy zaczynać od nowa.
Próbuję to znaleźć.
Nic nie znajdziesz|z głową utkwioną
w połowie drogi do dupy.
Jest:
Claudia nosiła to|w scenie w nightclubie w "Natura Morta".
Dlaczego ludziom spodobał się ten film?
O, Guido!
Nie rób tego.|To zabija, za każdym razem, gdy to robimy.
Próbuję to odnaleźć.
Nie odkryjesz tego, jeśli twoja twarz|wciąż będzie utkwiona w połowie twojego tyłka.
Było:
Mówisz, że moja głowa jest utkwiona|w mojej dupie.
W pół drogi.
Nie wiem.|Czemu nie wymyślić czegoś rozrywkowego?
Czegoś z muzyką,|z tańcem.
Bóg wie,|że przydało by się nam trochę "joie de vivre".
/Le Cinema dzisiaj|jest w kryzysie./
/Reżyserzy są tacy|egzystencjalni./
/Filmy nie są warte cen biletów/
/jeśli nikt nie śpiewa|przy pocałunku./
/Miłość nie jest miłością|bez "Le Śpiewanie",/
/Struna, klarnet,|saksofon./
/Weź lekcję od starej Parisienne/
/i najlepszej rozrywki,|jaką zna./
/Folies Bergere/
/Jaki to pokaz kolorów,|taneczny i kostiumowy./
/Żaden moment w życiu|nie będzie tak rozrywkowy,/
/jak wieczór spędzony|aux Folies Bergere./
/Folies Bergere./
/Żadna dusza na świecie,|nie może być zrozpaczona/
/kiedy spogląda na wspaniałą scenę|des Folies Bergere/
/Folies Bergere/
/La musique, la danse,|le son, la lumiere!/
/Les petits jolies seins|des belles bouquetieres,/
/sur la belle passarelle|des Folies Bergere./
/Pas de mystere,/
/le spectacle est|tout a fait decouvert./
/"Et pas trop cher"./
/Viens ce soir avec moi|aux Folies Bergere./
Bon soir, bon soir,|bon soir.
Je suis la vedette|des Folies Bergere.
Vedette, znaczy "gwiazda".
Pozwólcie, że wam opowiem:
Zeszłej nocy spojrzałam|na ten stolik
na krzesła,|w których dziś siedzicie
i co zobaczyłam?
Księdza!|A obok niego?
Mon Dieu. Guido?|Guido Contini?
Co ty robisz|w Folies Bergere?
Niegrzeczny chłopiec!|Przecież masz tylko dziewięć lat!
Ale cieszę się,|że przyszedłeś.
Chcesz dołączyć do mnie,|na scenie?
Tak, choć!|Choć, choć, choć!
Lepiej się czujesz?
Tutaj nie ma miejsca na beznadzieję,
prawda, Guido?
Musimy wyjaśnić coś|naszemu młodemu Guido.
Czego chcemy?|Śmiechu!
Czego chcemy?|Miłości!
Czego chcemy?|Marzeń!
Spraw, byśmy nie zapomnieli,|Guido, mon cher,
to jest nasz przywilej:|Bawić!
/Folies Bergere/
/Muzyka, światła,|śmiech i zabawa./
/Odpowiedź, na wszystko,|czego się obawiasz./
/Każdej nocy w Folies Bergere./
/Folies Bergere/
/Na niebo nad tobą przysięgniesz,/
/że nie ma niczego rzadszego,/
/niż Folies Bergere./
/Folies Bergere/
/Scena wezbrana, rozdaje/
/powodów by żyć urodzaje/
/każdej nocy|w Folies Bergere./
/Folies Bergere/
/Twym modnym ideom przydzielę/
/mą sempiternę/
/w Folies Bergere/
/Odpowiedź, na wszystko,|czego się obawiasz./
/Muzyka, światła,|śmiech i zabawa./
/całego Follies Berger!/
Kardynał jest tutaj.
Wasza Eminencjo,|Signor Contini już jest.
Jest:
Dzięki, mówiłaś, że moja twarz|jest wciśnięta w mój tyłek.
W połowie.
Nie wiem dlaczego nie myśleć,|o czymś rozrywkowym, Guido?
Czegoś z muzyką i tańcem.
Bóg wie, że moglibyśmy skorzystać|tu trochę z joie de vivre [radość życia].
/Le cinema jest dziś w kryzysie
/a z reżyserów tacy egzystencjaliści.
/Filmy nie są warte swojej ceny
/gdy całują nikt nie śpiewa|/miłosnej piosenki.
/Miłość, nie może być sobą bez "le śpiewania".
/Skrzypce, klarnet, saksofon...
/słuchajcie dobrze się starej paryżanki
/i najlepszej zabawy, jaką zna.
/Folies Bergere...
/jaki pokaz kolorów, strojów i tańczenia!
/Nic innego nie uczyni takiego uniesienia!
/Niż wieczór spędzony w Folies Bergere.
/Folies Bergere...
/Żadna na świecie dusza|/nie pozostanie zrozpaczona.
/Kiedy on błyszczy...
/na cudowniej scenie w Folies Bergere.
/Folies Bergere...
/Muzyka, taniec, brzmienie i oświetlenie.
/Cudowne ślicznotki rozdają bukiety,
/przechadzając się wybiegiem Folies Bergere.
/Poza tajemnicą...
/tego spektaklu,|/wszystko jest odkryte.
/I drogo nie jest...
/Więc wybierz się dziś ze mną do Folies Bergere.
Bon soir, bon soir, bon soir.
Jestem vedette z Folies Bergere.
Vedette znaczy gwiazda.
Powiem jedno:
ostatniej nocy, patrzyłam na ten stolik|i na tym krześle, kto siedział?
Ksiądz.
A obok niego?
Mon dieu!
Guido?
Guido Contini.
Co ty tu robisz w Folies Bergere?
Ty rozbójniku, masz tylko 9 lat.
Ale dobrze, że przyszedłeś.
Może dołączysz do mnie na scenie.
Tak, wchodź.|Wchodź, wchodź, wchodź.
Już lepiej?
Nie ma tu miejsca na beznadziejność,|prawda Guido?
Musimy coś wytłumaczyć naszemu młodemu Guido.
Czego chcemy?!
Śmiechu.
Czego chcemy?!
Miłości.
Czego chcemy?!
Marzeń!
Nie zapomnij, Guido, mon cher.
Naszym zadaniem jest rozbawiać!
/Folies Bergere...
/Muzyka, taniec i śmiech.
/To, czego chcesz...
/to noc w Folies Bergere.
/Folies Bergere.
/Na niebiosa przysięgniesz
/że nie ma nic rzadszego od Folies Bergere?
/Folies Bergere...
/Ze sceny się przelewa i wylewa.
/Muzycznym sensem istnienia
/jest noc w Folies Bergere.
/Folies Bergere...
/Do twoich pomysłów przyrównać
/ten jeden widok
/z Folies Bergere.
/To, czego chcesz...
/muzyka, światła i śmiech,
/w Folies Bergere!
Dla Jego Ekscelencji...
Do Kardynała tędy...
Jego Eminencjo, Signor Contini tu jest.
Było:
Co mogę dla ciebie zrobić?
- Czy wierzy Pan w Boga?|- Signor Contini, proszę.
Nie, nie,|to uczciwe pytanie.
- Tak, wierzę w Boga.|- Jak i ja.
Jesteś katolikiem?
Tak, w rzeczy samej.|Nie tak, jak bym chciał być.
Nie tak, jak Wy chcielibyście bym był,|jestem pewny,
ale z pewnością tak,|staram się.
- Staraj się mocniej.|- Tak, będę.
Wasza Eminencjo...
Nie jestem szczęśliwy,
Szukam czegoś.
Czuję nieszczęście, rozpacz...
Widziałem twoje filmy. Nie klapy,|inne, te dobre.
Ale myślisz,|że ludzie muszą widzieć tyle seksu?
To niekonieczne.
Wszyscy możemy sobie wyobrazić.
Przepraszam.|Moje filmy są tym, co sobie wyobrażam.
Więc twoja wyobraźnie potrzebuje|treningu moralnego.
Jak się trenuje wyobraźnię?
Wyobraźnia to ogród Boga.
Nie pozwól Diabłu się w nim bawić.
Ucz Włoskie kobiety|być żonami, nie dziwkami.
Nie każ nam patrzeć|na bród i rozpustę.
Uczyń nas dumnymi|z bycia Włochami.
Pesaro|Włochy 1926
Guido!
Pieniądze,|pieniądze.
- Idź.|- Guido, idź!
Saraghina.
Jest:
Co mogę dla pana zrobić?
Czy wierzy ksiądz w Boga?
Signor Contini, proszę.
Nie, nie, to szczere pytanie.
Tak, wierzę w Boga.
Ja też.
Jest pan katolikiem?
O tak, zdecydowanie.
Może nie tak bardzo, jak bym chciał,
i nie tak bardzo jak Jego Eminencja by chciał,|bym był, z pewnością.
Ale zdecydowanie jestem.
Staram się.
- Niech się pan stara bardziej.|- Tak, będę.
Jego Eminencjo, nie jestem szczęśliwy.
Szukam czegoś,|czuję miernotę i rozpacz.
Widziałem pańskie filmy.
Nie klopsy, te inne, te dobre.
Uważasz, że ludzie powinni oglądać tyle seksu?|To nie jest konieczne.
Wszystko możemy sobie wyobrazić.
Proszę wybaczyć,|ale moje filmy, to moja wyobraźnia.
Więc pańska wyobraźnia|nie jest ćwiczona moralnie.
Jak trenuje się wyobraźnię?
Wyobraźnia to boski ogród.
Nie pozwól, by diabeł się w nim bawił.
Ucz włoskie kobiety być żonami, nie dziwkami.
Nie ukazuj plugastwa i rozpusty.
Spraw byśmy byli dumni z bycia Włochami.
Guido, Guido!
Guido, ona tam jest?
Guido, idź.
Było:
Więc wy małe Włoskie diabły...
Chcecie się dowiedzieć o miłości?
Saraghina wam powie.
Jeśli chcesz uczynić|kobietę szczęśliwą
musisz polegać na tym,|z czym się urodziłeś.
Ponieważ masz to we krwi.
/Bądź Włochem./
/Bądź Włochem./
/Korzystaj z okazji i próbuj|ognistego całusa skraść./
/Bądź Włochem./
/Bądź Włochem./
/Gdy mnie trzymasz,|nie mnie trzymaj,/
/trzymaj to!/
/Bądź delikatny,/
/sentymentalny,/
/śmiało próbuj mi w policzek klapsa dać./
/Bądź też śmiały/
/i beztroski./
/Gdy mnie szczypiesz,|próbuj szczypać/
/gdzie mam tłuszcz!/
/Bądź grzesznikiem,/
/bądź kochankiem./
/Zerwij kwiatek teraz, póki szanse masz./
/Bądź Włochem./
/Bądź Włochem./
/Dniem żyj, jakby dniem ostatnim był./
/Bądź grzesznikiem,/
/Bądź kochankiem./
/Zerwij kwiatek teraz, póki szanse masz./
/Bądź Włochem./
/Bądź Włochem./
/Dniem żyj, jakby/
/dniem/
/ostatnim/
/był./
Jest:
Saraghina!
Saraghina!
/Więc wy małe, włoskie diabełki|/chcecie się dowiedzieć o miłości?
/Saraghina wam powie.
/jeśli chcecie uszczęśliwić kobiety,|/polegajcie na tym, z czym zostaliście urodzeni.
/Bo to jest w waszej krwi.
/Włochem bądź,
/Włochem bądź.
/Ryzykować, by namiętnie pocałować.
/Włochem być,
/Włochem być.
/Gdy mnie trzymasz,|/niech twe ręcę łapią
/tam!
/Bądź łagodny,
/sentymentalny,
/Śmiało spróbuj klepnąć pupcie moją już.
/Lecz bądź śmiały i nieczuły,
/gdy mnie szczypiesz, rób to tam,|/gdzie jest tłuszcz!
/Bądź śpiewakiem,
/bądź kochankiem,
/zerwij kwiat,|/nim zniknie on sprzed twoich rąk.
/Włochem bądź,
/Włochem bądź.
/Żyj, jakby to był już twój ostatni dzień.
/Bądź śpiewakiem
/bądź kochankiem,
/zerwij kwiat,|/nim zniknie on sprzed twoich rąk.
/Włochem bądź,
/Włochem bądź.
/Żyj, jakby to był już twój ostatni
dzień.
Było:
Wstydzę się za ciebie, Guido.
Mamma,|co ja zrobiłem?
Przyprowadźcie go tutaj.
Ten dzikus to diabeł.
Bóg pokara cie za grzechy,|teraz i na zawsze.
Jest:
Ty łobuzie.
Wstyd mi za ciebie, Guido.
Ale mama, co ja takiego zrobiłem?
Przyprowadź go tu.
W tym dzikusie drzemie diabeł.
Bóg cię ukarze za twe grzechy,|teraz i zawsze.
Było:
- Co?|- Nie mogę oddychać.
Guido, tylko mi nie umrzyj.|Wyobrażasz sobie?
Biedny Luigi!|To by go zabiło.
Moja śmierć|zabiła by twojego męża?
Nie, nie to miałam na myśli,|Guidino. Nie.
- Gdzie idziesz?|- Muszę iść do pracy.
Carla, nie mogę oddychać!
- Pozwól mi iść z tobą.|- To niemożliwe.
- Czemu?|- Ponieważ to niemożliwe!
- Proszę!|- Czemu to jest niemożliwe?
Patrz na twojego producenta.
Jest żonaty,|a przyprowadza swoje dziewczyny do pracy,
i nikogo to nie obchodzi.
Guido, wszyscy o mnie wiedzą.
Czemu,|czemu nie mogę być przy tobie?
Z tego samego powodu,|dla którego ty nie chcesz,
bym zmarł na tobie.|To nie fair wobec twojego męża.
- To nie fair wobec mojej żony!|- Grasz sobie ze mną.
Wszystko przekręcasz.
- Proszę, pozwól mi iść z tobą.|- Nie.
Będę tu na ciebie czekała,|z otwartymi nogami.
Powiedzmy,|że będzie dziesięć sekwencji,
każda osadzona w innym okresie,
ale grane, przez tą samą obsadę.
Coś jasnego i szalonego,
Jak Mozart,|jak Figaro.
- Jak cyrk.|- Claudia będzie zadziwiająca.
- Brzmi jak majstersztyk.|- Dante, on nie napisał nawet słowa.
- Scenariusz jest przede wszystkim mapą.|- To jest mapa.
Postarajmy się dokopać do czegoś innego.
Może grupa ludzi|kopiąca na pustyni.
Luisa?
To jego żona?
Nie mogę uwierzyć, że przyjechałaś.
Wieść niesie, że to był nagły wypadek.
Niesione wieści są z lekka przesadzone.
Nie całkowicie.
Nie spałeś.
Umierałem,|aż do teraz.
Jest:
Nie mogę oddychać, nie mogę oddychać.
Guido, nie umieraj przy mnie!|Wyobrażasz sobie?
Biedny Luigi, to by go zabiło!
Moja śmierć zabiłaby twojego męża?
Nie, nie to miałam na myśli, Guidino, nie.
Gdzie się wybierasz?
Muszę iść do pracy.|Carla, nie mogę oddychać!
- Pozwól mi pójść ze sobą.|- To niemożliwe.
- Czemu?|- Bo to niemożliwe, proszę.
Ale czemu to niemożliwe?!
Spójrz na swojego producenta.
Jest żonaty, a przyprowadza dziewczyny na plan|i nikogo to nie obchodzi.
Guido, wszyscy o mnie wiedzą.|Dlaczego nie dopuszczasz mnie do siebie?
Z tego samego powodu,|dlaczego nie chcesz, bym umarł przy tobie.
Ze względu na twojego męża i na moją żonę!
Widzisz?|Obwiniasz mnie. Odwracasz kota ogonem.
Proszę pozwól mi pójść.
Nie.
Będę czekała na ciebie z rozwartymi nogami.
Powiedzmy, że będzie 10 sekwencji.
Każda osadzona w innym okresie,|ale zagrana przez tą samą obsadę.
Kobieta i mężczyzna, mężczyzna i kobieta.
Coś lekkiego i szalonego.
Tak, jakby zrobił to Mozart, jak Figaro, jak cyrk.
Claudia będzie zachwycona.
- Brzmi, jak arcydzieło.|- Proszę wybaczyć, Dante, ale on nie napisał słowa.
Scenariusz to po pierwsze mapa.
To właśnie tworzymy.
Spróbujmy dokopać się do czegoś jeszcze,|może grupa osób kopiących łopatami na pustyni.
To genialne, pustynia!
Guido?
Luisa.
Czy to jego żona?
Nie mogę, że tu jesteś.
Tam tamy powiedziały,|że to sytuacja awaryjna.
Tam tamy przesadziły tylko troszeczkę.
Wcale nie, w ogóle nie spałeś.
Jeszcze chwilę temu umierałem.
Było:
Nie myśl,|że zapomniałem o twoich urodzinach.
Kiedy wrócisz do domu,|wszędzie będzie pełno kwiatów.
- Już wracam do domu?|- Mam nadzieję, że nie.
Wszystkiego Najlepszego, najdroższa.
- Oto i ona, nareszcie.|- Buona Sera.
Wspaniale.
- Znasz Donatellę?|- Teraz znam.
- Dziękuję, że zadzwoniłaś.|- Ratujesz film.
Daj mu dobry pomysł|na miłość boską.
Wznieśmy toast|za Luisy urodziny.
- Wszystkiego Najlepszego!|- Były w poniedziałek.
- Wszystkiego Najlepszego!|- Dziękuję.
Wszystkiego Najlepszego.
- Maestro.|- Ah, Don Mario.
Przepraszam, skarbie,|to jest Don Mario.
To moja żona, Luisa.
- Moja przyjemność, Signora.|- Proszę usiąść z nami.
- Proszę. Proszę.|- Dziękuję. Buona Sera.
Opowiadałem Pani mężowi|jak bardzo podziwiam jego filmy.
Publicznie, kościół je potępia.|Musimy.
Ale wszyscy je kochamy.
W zeszłym roku zrobiliśmy|własną wersję "Il Vicolo",
na przyjęcie Świąteczne.
- Chciała bym to zobaczyć.|- Luisa grała w tym filmie.
Była najlepsza w tym filmie.
To prawda.|To była twoja pierwsza rola.
Oczywiście.|Pani jest Luisa Acari. Oh Panie!
Jest:
Nie myśl, że zapomniałem o twoich urodzinach.|Gdy wrócisz, dom będzie pełen kwiatów.
Czy ja już jadę do domu?
Mam nadzieję, że nie.
Wszystkiego najlepszego, moja droga.
Oto i ona!
- Nareszcie.|- Buonasera.
- Luisa.|- Cudownie.
Znasz Donatellę?
Teraz już tak.
Dzięki za telefon.
Będziesz ratować film.
Daj mu jakiś pomysł, na miłość boską.
Wypijmy zdrowie Luisy.
Wszystkiego najlepszego!
Były w poniedziałek.
Wszystkiego najlepszego!
Dziękuję.
Wszystkiego najlepszego.
Maestro.
O, Don Mario.
Wybacz kochanie, to Don Mario,|to moja żona Luisa.
Miło mi, Signora.
Proszę usiąść, Don Mario.
Proszę, proszę.
Dziękuję.
Buonasera.
Mówiłam pani mężowi,|jak bardzo podziwiam jego filmy.
Oficjalnie Kościół je potępia.|Musimy to robić, ale wszyscy je kochamy.
Rok temu zrobiliśmy własną wersję "Il Vicolo"|na przyjęciu bożonarodzeniowym.
Zapłaciłabym, żeby to zobaczyć.
Luisa grała w tym filmie.
Była najlepszą jego częścią.
To prawda.
To była twoja pierwsza rola.
Oczywiście, pani to Luisa Acari, mój Boże.
Było:
Nie można przestać być kimś.
Nie?
Oto dobra katolicka żona dla ciebie, Guido.
Oto co one robią:|Poświęcają się.
Signora Contini...
to musi być dla Pani|bardzo ekscytujące życie.
/Mój mąż robi filmy./
/By je robić on żyje|jakby we śnie./
/W nim zaś akcja jest nie zawsze, jak się zdaje./
/Mogą być w nim, różne romansowe wątki./
/Niektórzy prowadzą banki.|Niektórzy władają światem./
/Niektórzy na życie ciułają|piekąc chleb./
/Mój mąż zaś trochę jest szalony,/
/robi filmy w zamian./
/Mój mąż nakręca fantazje./
/Ożywia je, by rozdać wszystkie wam./
/Jak Michelangelo maluje on swe sklepienie./
/Lecz nie dostrzega,|gdzie jest praca, a gdzie dom./
/Niektórzy sprzedają akcje.|Niektórzy naprawiają zegary./
/Niektórzy skaczą,|gdy inni boją się postawić krok./
/Mój mąż jako autor i reżyser/
/wymyśla historyjki w głowie swej./
/Guido Contini,|Luisa Contini,/
/Największy geniusz|i największy fan./
/Guido Contini,|Luisa Contini,/
/Żarliwa kobieta|z miłością do męża./
/Dawno temu./
/Wiele lat wstecz./
/Gdy razem byliśmy/
/Guido Contini,|Luisa, kochanka,/
/aktorka z marzeniem|i życiem co swe./
/Gdy końca nie było|dla nas tego świata,/
/Dzwoniąc do siebie|śpiewaliśmy po świt./
/Dawno temu./
/Wiele osób wstecz./
Signorina Acari,|per favore.
Provino numero uno.|Luisa Acari.
Pani nazwisko jest Włoskie?
Mój ojciec jest Włochem.|Moja mama Francuzką.
Co robiłaś dotychczas?
Czytałam.
Jest:
Nie można przestać kimś być.
Czyżby?
To jest dobra katolicka żona dla ciebie, Guido.|One właśnie to robią - poświęcają się.
Nadal, musiało to być|bardzo ekscytujące życie dla pani.
/Mój mąż robi filmy
/żyjąc jakby w śnie.
/Gdzie jego czyny,|/nie są zawsze oczywiste
/A raczej dziwne i zupełnie romantyczne.
/Niektórzy są bankierami,
/inni władcami,
/inni zarabiają, piekąc chleb.
/A mój mąż lekko szaleje
/i kręci filmy dla odmiany.
/Mój mąż zakręca fantazjami.
/Nimi żyje, a potem daje wam.
/Jak Michał Anioł sklepienie swe maluje.
/Ale gdzie praca, gdzie dom nie czuje.
/Są i maklerzy,
/są zegarmistrze,
/inni wchodzą tam, gdzie inni boją się.
/Mój mąż, scenarzysta i reżyser
/w swej głowie historie plecie.
/Guido Contini, Luisa Contini
/największy geniusz i największy fan.
/Guido Contini, Luisa Contini
/kobieta z uczuciem zakochana w nim.
/Dawno temu,
/wiele lat temu,
/gdy byliśmy:
/Guidem Contini i Luisą jego kochanką,
/aktorką z marzeniem i własnym życiem.
/Cały świat leżał pod naszymi stopami,
/przez telefon śpiewając całą noc.
/Dawno temu,
/byłam kimś innym...
/Signorina Acari, per favore.
/Ujęcie pierwsze: Luisa Acari.
Twoje imię, jesteś Włoszką?
Ojciec jest Włochem,|a matka Francuzką.
Co wcześniej robiłaś?
Czekałam...
Było:
Czytałam książki.
I studiowałam,|teatr i pantomimę w Paryżu.
Ale głównie czytałam.
movie info: XVID 640x272 23.976fps 695.2 MB
- Dziękuję.|- Za co?
Dziękuję za to,|na co patrzę.
Jest:
Czekałam na zamówienia.
Oczywiście byłam w szkole aktorskiej w Paryżu,|ale głównie byłam kelnerką.
Permette.
Dziękuję.
Za co?
Za to, na co patrzę.
Było:
/Dawno temu./
/Wiele osób wstecz./
/Jak on pragnął mnie./
/I będzie ostatnim,|który dowie się./
/Mój mąż robi filmy/
/By je robić popada|w obsesję nie raz/
/Cały tydzień pracuje,|bez krzty odpoczynku/
/inaczej nie potrafi|osiągnąć co chce./
/Niektórzy czytają książki,|niektórzy pucują buty./
/Niektórzy idą na emeryturę,|niektórzy nie zasypiają by marzyć w zadumie./
/Mój mąż rzadko w ogóle idzie spać,/
/Mój mąż robi filmy w zamian./
/Mój mąż/
/robi filmy./
Przepraszam,|nagle poczułam się bardzo zmęczona.
Jest:
/Dawno temu,
/byłam kimś innym.
/Tak mnie potrzebuje,|/i jako ostatni o tym się dowie.
/Mój mąż robi filmy
/by je robić wpada w obsesję.
/Tygodniami pracuje bez chwili odpoczynku.
/W innym wypadku nie osiągnie|tu wymarzonego szczytu.
/Jedni czytają,
/drudzy czyszczą buty,
/kolejni na emeryturze są,|/inni nie śpią, by marzyć i dumać.
/Mój mąż rzadko do łóżka kładzie się,
za to kręci filmy swe.
/Mój mąż...
/robi filmy.
Proszę wybaczyć,|nagle poczułam się zmęczona.
Było:
Luisa?
Ależ ja byłam głupia. Mdli mnie!
Luisa, proszę,|powiedz mi co się stało?
Tylko otworzysz usta,|a wylatują kłamstwa.
Jakie kłamstwa?
Czemu jestem zaskoczona?
Dla ciebie to jak oddychać.
Guido.
Byłam głodna.|Mam dość jedzenia w samotności!
Jest tyle restauracji.
Chciałam zobaczyć hotel.
Mówiłam ci,|że byłam tu z rodzicami jak byłam mała.
Nie przyszłam by ci przeszkadzać.
A jednak ci się udało.
Czemu mi nie powiedziałeś,|że Luisa tu będzie?
Nie wiedziałem, że ona tu będzie.|Właśnie przyjechała.
Cóż, mogła cię powiadomić.
Jedynym przywilejem,|jaki ma moja żona jest to,
że nie musi mnie powiadamiać.
Taxi poproszę,|dla Signory.
Jest:
Luisa!
Zaskoczyła mnie moja własna głupota.|Mogłam zwymiotować.
Luisa mogłabyś mi powiedzieć, co się stało?
Otwierasz usta|i kłamstwo wychodzi na wierzch.
Jakie kłamstwo?!
Czemu jestem zaskoczona?!
To dla ciebie, jak oddychanie.
Guido!
Byłam głodna.
- Mam już dość jedzenia w samotności w pokoju.|- Tu jest mnóstwo restauracji.
Chciałam zobaczyć hotel, mówiłam ci,|że mieszkałam tu z rodzicami, gdy byłam mała.
Nie chciałam ci przeszkadzać.
Ale ci się to udało.
Dlaczego nie powiedziałeś mi,|że Lisa tu będzie.
Nie wiedziałem, że tu jest.|Pojawiła się nagle.
Mogła cię ostrzec.
Jedynym przywilejem, jaki moja żona obecnie ma,|jest to, że nie musi mnie ostrzegać.
- Proszę taksówkę dla pani.|- W tej chwili.
Było:
Jestem w trakcie kolacji służbowej,
ze znajomymi z pracy.
Więc czemu muszę czekać na zewnątrz?
Znajdę kogoś,|żeby cię odprowadził do domu.
Signora...
nie wolała by Pani|poczekać w środku?
Przejdę się.
Proszę powiedzieć mojemu przyjacielowi,|że musiałam pójść.
Najwyraźniej zatrzymała się|w jakimś groteskowym pensjonacie,
zaraz przy stacji.
Luisa?
Gdybym ją tu zaprosił,|zatrzymała by się w hotelu,
czyż nie?|Pomyśl o tym.
Nie wiedziałem nawet,|że przyjeżdżasz.
- Bardzo możliwe.|- Ponieważ to prawda.
Powiedziałeś mi,|że to skończone.
Bo tak jest, martwiła się o mnie,|więc przyjechała by zobaczyć
czy nic mi nie jest,|co jest głupie, ale nie jest przestępstwem
a już na pewno nie śmiertelnym grzechem.
Co? Z czego się śmiejesz?
Jest:
Jestem w trakcie kolacji z współpracownikami.
No to dlaczego muszę czekać na zewnątrz?
Znajdę kogoś, kto odprowadzi cię do domu.
Signora, może zaczeka pani w środku.
Przejdę się. Proszę powiedzieć|moim znajomym, że musiałam wyjść.
Okazało się, że zatrzymała się|w jakimś śmiesznym pesjonacie przy stacji.
Luisa...
Gdybym ją tu zaprosił,|mieszkałaby w hotelu, czyż nie?
Pomyśl o tym.
Nie wiedziałem nawet, że przyjedziesz.
Bardzo możliwe.
Bo to prawda.
Powiedziałeś mi, że to koniec.
Bo jest.
Martwiła się o mnie, więc przyjechała zobaczyć,|czy wszystko w porządku.
To było głupie,|ale nie jest to raczej przestępstwo.
I raczej nie grzech śmiertelny.
Z czego się śmiejesz?
Było:
Gdybyś mógł się zobaczyć.
Nie mogła bym z tym żyć.
Jest:
Gdybyś mógł siebie zobaczyć.
Nie mogłabym z tym żyć.
Było:
Ten wysiłek, konieczność ukrywania się,|kłamania i oszukiwania
strasznie wyczerpujące.
Nie dziwię się,|że nie masz scenariusza.
Jesteś za bardzo zajęty|tworzeniem własnego życia.
To skończone.
To skończone.
Nie było wcześniej,|lecz teraz jest.
Bla bla bla bla bla!
- Wódkę.|- I mi by się przydała.
Dwie.
Witaj, Guido Contini.|Stephanie, z Vogue.
- Pamiętasz mnie?|- Tak, Pamiętam cię bardzo dobrze.
Stephanina z Vogue.
Cóż za przypadek.|Ty tutaj i ja tutaj.
Niesamowite.|Mogę prosić papierosa?
Niezłe przedstawienie|na konferencji prasowej,
sztuka znikania.
Oh, nie, proszę.|Ja stawiam.
Jest:
Wysiłek by ukrywać się, kłamać, oszukiwać.
To męczące.
Nie dziwota, że nie masz scenariusza,|za dużo czasu zajmuję ci pisanie własnego życia.
To koniec.
Jeśli nie było go wcześniej,|to jest teraz.
Wódka.
Też poproszę.|Due.
Witaj, Guido Contini.
Stephanie z Vogue, pamiętasz?
Tak, pamiętam bardzo dobrze.|Stephanina z Vogue.
Jaki przypadek,|ja jestem tutaj i ty.
Niesamowite.
Poproszę papierosa.
Niezłe przedstawienie na konferencji.
To zniknięcie.
O nie, proszę.
Ja stawiam.
Było:
- Grazie.|- Prego.
- Widziałam wszystkie twoje filmy.|- Yeah?
Z milion razy.
To jedyne filmy,|które mówią prawdę
o współczesnym świecie.
I co to za prawda?
Śmieć religii.|Rewolucja seksualna.
Nie sądzę,|by religia była martwa.
I co to właściwie jest|ta rewolucja seksualna?
O tym możemy pogadać później.
Ty masz styl.
Zawsze tak uważałam.
To jest druga rzecz,|którą kocham w twoich filmach.
Jest:
Dziękuję, grazie.
Prego.
Widziałam wszystkie twoje filmy.
Milion razy.
Tylko one mówią prawdę o współczesnym świecie.
Jaka to prawda?
Śmierć religii, rewolucja seksualna...
Nie uważam, że religia jest martwa.|I czym dokładnie jest rewolucja seksualna?
O tym możemy porozmawiać później.
Masz taki styl.
Zawsze o tym myślę.
To kolejna rzecz, którą kocham w twoich filmach.
Było:
Każda klatka jest jak widokówka.
- Okay.|- To wspaniałe.
Nie troszczysz się tak o garnitur,|ile o noszącego go mężczyznę.
To prawdziwy Włoch w tobie:|płaci za drinki,
rozbiera cię swoimi oczami.
- Nie cierpię tego faceta.|- Nie!
Styl to nowa treść.|To jest to, co kochają moi czytelnicy.
Chcą się ubierać,|jak Claudia Jenssen.
Chcą się rozbierać,|jak Claudia Jenssen.
Chcą jeździć na Vespie|wzdłuż Via Veneto.
Chcą żyć we Włoskim filmie.
/Uwielbiam czerń i biel/
/Uwielbiam światła grę/
/To jak Contini|przez swój pryzmat obraz widzi./
/Czuję na skórze chłód,/
/czuje emocji głód,/
/gdy Guido daje lekcję neorealizmu./
/Kocham ciemnych przystojniaków,|z ich naturą do krawatów/
/wystrojonych i patrzących|gdzie nie sięga wzrok./
/Kocham patrzeć jak chadzają,|jak błyszczące buty mają/
/nosząc ciemne okulary w ciemną noc./
/Guido jest autorem|mych uśmiechów tylu./
/On esencją jest|Włoskiego stylu./
/Kocham wspaniały Włoski świat,|który tylko Guido może oddać!/
/Continiego|Cinema Italiano!/
/Kocham jego|Cinema Italiano!/
/Dzięki niemu czuje|jak Cinema Italiano/
/Moje życie odzyskuje|z Cinema Italiano/
/On królem jest|Cinema Italiano/
/W tych scenach kocham śnić,/
/z Guidiego Punktu i/
/nikogo nie ma więcej|z jego reżyserską wizją./
/Kadru szeroki ślad,/
/momenty słuszne tak,/
/stwarzają Włoski styl|za jego jednym tylko słowem!/
/Kocham szybkie samochody,/
/kawiarnie krzyku mody,/
/piękne kobiety w Positano./
/Guido, ostateczny|Uomo Romano!/
/Continiego|Cinema Italiano./
/Kocham jego|Cinema Italiano./
/Guido! Guido! Guido!/
/Ciemne przystojniaki,|ich cieniutkie krawaty,/
/ciemne okulary ciemną nocą./
/Szybkie samochody|i kawiarnie krzyku mody./
/Piękne kobiety w Positano./
/Ecco il re del|Cinema Italiano./
/Questo o e il|Cinema Italiano./
/Nella mia anima./
/Nella mia anima./
/Nella mia anima./
/Cinema Italiano./
/Bianco-nero./
/Bianco-nero./
/Bianco-nero|nero, nero./
/Cinema/
/Italiano/
/Nella mia anima./
/Cinema Italiano./
/Nella mia anima./
/Cinema Italiano./
/Continiego Cinema/
/Italiano!/
Nie!
Kocham Cię, Luisa.
Nie możemy spróbować|znów być blisko?
Jest:
Każda klatka jest, jak pocztówka.
Dobra.
To jest wspaniałe.
Tak samo zwracasz uwagę na garnitur,|jak i na mężczyznę, który go nosi.
To ten włoski duch w tobie płaci za drinki,|rozbiera mnie wzrokiem...
Nienawidzę go.
Nie.|Styl to nowy składnik!
To kochają moje czytelniczki.
Chcesz się ubierać, jak Claudia Jenssen.|Chcą się rozbierać, jak Claudia Jenssen.
Chcą jechać Vespą w dół Via Veneto.|Chcą żyć we włoskim filmie.
/Kocham czerń i biel,
/no i tę świateł grę.
/To, jak Contini przepuszcza swój obraz|/poprzez pryzmat.
/Czuję na sobie dreszcze|/no i ekscytację jeszcze.
/Gdy tylko widzę Guida neorealizm.
/Lubię mrok i ładnych facetów,|/z cieniutkimi krawatami.
/Modnych i wyglądających świetnie.
/Lubię, jak idą przez siebie,|/w skórzanych butach,
/w ciemnych okularach w środku nocy.
/Uśmiecham się do wszystkiego,|/co zrobi Guido.
/Jest esencją włoskiego stylu.
/Kocham blask romańskiego stylu,|/który pokaże ci Guido.
/Włoskie kino Continiego.
/Uwielbiam włoskie kino.
/Sprawia, że czuję włoskie kino.
/Moje życie jest prawdziwe z włoskim kinem.
/On jest królem Cinema Italiano.
/Chcę patrzeć na to tak,
/jak Guido widzi to.
/Nikt inny nie ma takiej reżyserskiej wizji.
/Ujęcia ciasne i szerokie,|każda chwila jest właściwa...
/Określa, to, co włoskie jego decyzjami.
/Uwielbiam samochodziki sportowe,
/odjazdowe kawiarenki,
/Kobiete w futrze w Positano.
/Guida najlepszy uomo romano!
/Cinema italiano Continiego.
/Uwielbiam Cinema Italiano.
/Przystojni bruneci,
/wąskie krawaty,
/ciemne okulary w środku nocy.
/Małe, szybkie auta,
/odjazdowe kawiarnie,
/kobieta w futrze w Positano!
/Ecco il re del Cinema Italiano.
/Questo o e il Cinema Italiano.
/Nella mia anima.
/Nella mia anima.
/Cinema Italiano.
/Bianco-nero.
/Bianco-nero
/nero-nero.
/Cinema...
/Italiano.
Nie.
Kocham cię, Luisa.
Czy możemy spróbować znów się zbliżyć?
Było:
Doktor jest u niej?
Tak, jest tam.|Czeka na Ciebie.
Tędy.
- Wróciłeś.|- Jestem.
Jest:
Czy doktor wciąż z nią jest?
Tak, jest w środku,|czego na pana.
Proszę tędy.
Przyszedłeś.
Jestem tu.
Było:
Wróć tu.
Wzięła pięć czy sześć tabletek.
Wystarczająco by się mocno rozchorować.
Rozumiem, że jest Pana kochanką.
To jest brudny interes.|Wy, ludzie filmu...
Rozumiem, że nie jest pan zbytnio|przywiązany do moralności.
Guido? Dove corri?
Jest:
Wracaj.
Wzięła pięć-sześć tabletek,|wystarczająco, by poczuć się bardzo źle.
Rozumiem, że jest pana kochanką.
Nikczemna z was zgraja.
Ludzie filmu.
Zakładam,|że nie ograniczają pana granice moralne.
Guido!
Dove corri?
Było:
Zostanę z nią.
Gdyby nas Pan potrzebował,|proszę dzwonić, okay?
Fransesca, andiamo.
Jest:
Teraz ja z nią zostanę.
Jeśli będzie nas pan potrzebował,|proszę zadzwonić.
Francesca, andiamo.
Było:
- Powinienem zawiadomić twojego męża.|- Nie, on zabierze mnie do domu.
Co ty sobie zrobiłaś?
- Nie jestem warty umierania za mnie, Carla.|- Nie gniewaj się na mnie.
Wszystko co robię,|chcę tylko, żebyś mnie kochał.
Kiedy cię tu ze mną nie ma,|ja tu jestem.
Kiedy jesteś w swoim życiu, kręcisz filmy,
tańczysz ze swoją żoną,|Ja tu jestem.
Jest:
Carla.
Powinienem zadzwonić do twojego męża.
Nie, on zabierze mnie do domu.
Cóżeś ty sobie zrobiło?
Nie warto za mnie umierać, Carla.
Nie bądź na mnie zły.
Wszystko, to robię tylko po to,|żebyś mnie kochał.
Kiedy nie jesteś ze mną,|ja wciąż tu jestem.
Kiedy jesteś w swoim życiu,|robisz filmy, tańczysz z żoną,
ja wciąż tu jestem.
Było:
Jutro o wszystkim porozmawiamy.
Nie zostawiaj mnie.
Odpoczywaj. Odpocznij, cara mia...
/Caro, caro mio./
/Guarda la luna|che brilla lassu./
/Jak księżyc wciąż świeci,|jak rozświetla twą twarz,/
/gdy błogo w marzenia odpływasz./
/Marzysz, latając wolnym./
Mój mąż myśli, że jestem sprytna.
To dziwne, bo nie jestem.
Sam wiesz.
Spędzam za dużo czasu|w moim małym mózgu,
myśląc o tobie.
Gdzie jesteś,|co robisz,
o czym marzysz.
/Marzenia młodości,|gdy wciąż jestem blisko./
/Marzenia męskości,|modlitwa, by cię prowadzić./
/I gdy doroślejesz,|czy kocham cię wciąż./
/Pamiętaj mój synu,|zawsze będziesz mój./
/Tak, mój./
/Guido|sai che ti vogio bene,/
/figliolo mio./
/Guido, czy myślisz|że każdy/
/pokocha jak ja./
/Guarda la luna,|tak wisi na niebie,/
/błogosławi promiennie,|byśmy zawsze wiedzieli,/
/że ten jeden pocałunek|zatrzyma twe życie,/
/wspaniałym jak to./
Trzymaj mnie Mamo.|Nie pozwól mi się budzić.
Przepraszam.
- Wszystko z nią w porządku?|- Tak
- Chcę ją zabrać do domu.|- Oczywiście.
Przepraszam.
Ona cię kocha.|Wiesz o tym, prawda?
Jest:
Porozmawiamy o wszystkim rano.
Nie opuszczaj mnie.
Odpoczywaj.
Cara mia...
/Caro, caro mio.
/Guarda la luna che brilla lassu.
/Jak świeci księżyc,|/uśmiechając się do ciebie.
/Gdy tak błogo śpisz.
/Śnisz, unosisz się.
Mój mąż myśli, że jestem mądra.
To dziwne, bo wcale nie jestem.
Ty o tym wiesz.
Moja mała główka zbyt wiele myśli o tym,|gdzie ty jesteś, co robisz i o czym śnisz.
/Śnij o młodości,|/gdy ja byłam z tobą.
/Śnij o dojrzewaniu|/i módl się, bym pomogła ci.
/A gdy zestarzejesz się,|/moja miłość wciąż będzie trwać.
/Synu pamiętaj, że zawsześ ty mój.
/Tak, mój.
/Guido, sai che ti voglio bene,|/[wiesz, że cię kocham]
/figliolo mio,|/[mój synu]
/Guido, czy myślisz,|/że ktoś jeszcze będzie kochać cię, jak ja.
/Guarda la luna,|/[Spójrz na księżyc]
/jak wisi na niebie.
/Wysyła swą łaskę, żebyśmy wiedzieli,|/że ten nocny pocałunek,
/sprawi, że twoje życie
/będzie tak idealne.
/Zostań ze mną, mama.
/Nie pozwól mi się obudzić.
Proszę wybaczyć.
Ma się dobrze?
Tak.
Chciałbym zabrać ją do domu.
Oczywiście.
Przykro mi.
Kocha pana, wie pan o tym, prawda?
Było:
- Wracamy do Rzymu.|- Gdzie jest Luisa?
Wyjechała.|Skończyła z tobą.
Całkiem szczerze, ja też.
ściągnąłeś tu całą ekipę|i zniknąłeś.
Nie mogę cię więcej chronić.|Claudia jest w Rzymie.
Jutro zaczynają się testy makijażu.|Pamiętasz?
- Nie mogę|- Musisz. Nie siadaj.
- Potrzebuję pomocy.|- Dostałeś pomoc.
Widziałeś się z doktorem,|widziałeś sie z księdzem,
- Brałeś lekarstwa.|- Nie uleczyły mnie.
Dość tego.
Jest:
Wracamy do Rzymu.
Gdzie jest Luisa?
Luisa?
Pojechała.
Miała cię dość.
I szczerze mówiąc, ja też.
Ściągnąłem całą ekipę,|a ty znikasz.
Nie mogę cię już chronić.
Claudia jest już w Rzymie.
Próby makijażowe|zaczynają się dzisiaj, pamiętasz?
Nie chcę.
Nie chcesz, ale musisz.
Nie siadaj!
- Potrzebuję pomocy.|- Miałeś ją.
Spotkałeś się z lekarzem i księdzem.
Wziąłeś leki.
Ale nie zostałem wyleczony.
Dosyć!
Było:
Fausto, weź jego rzeczy, proszę.
Jest:
Fausto, weź proszę jego rzeczy.
Było:
- Potrzebuje czasu.|- Zapomnij o scenariuszu.
Claudia jest tu.|Zainspiruje cię
do robienia tego, co umiesz najlepiej.|Pisania kamerą.
Maestro.|Zdjęcia próbne wróciły z laboratorium.
- Obejrzysz je teraz?|- Wieczorem.
Wszystko obejrzymy wieczorem|i podejmiemy decyzje.
Spotkanie projekcyjne?|Spotkanie produkcyjne?
Wieczorem.
Claudia pyta gdzie jesteś?|Jest w świetnej formie. Przebojowa.
Zapytała, czy może przeczytać mój scenariusz,|skoro nie ma swojego.
Odpowiedziałam że sama nie mam swojego.
- Pronto.|- Luisa, to ja.
Jest:
Zapomnij o scenariuszu. Claudia tu jest.|Sprawi, że zaczniesz robić, co umiesz najlepiej.
Zaczniesz pisać kamerą.
Maeostro!
Próby sceniczne są już gotowe.
Oglądamy je teraz?
Dziś wieczorem wszystko to obejrzymy|i podejmiemy decyzje.
Spotkanie projektowe?|Spotkanie produkcyjne?
Dziś wieczór.
Claudia pyta, gdzie jesteś.
Jest w nastroju.
Zadziorna.
No dobra.
Spytała, czy może przeczytać mój scenariusz,|bo nie ma swojego.
Powiedziałam jej,|że nie za bardzo mam swój.
Buongiorno.
Buongiorno, Maeostro.
Gotowi?
Pronto.
Lusia, to ja.
Było:
Chcę byś przyszła wieczorem do sali projekcyjnej.
Chcę z tobą porozmawiać|o castingu, scenariuszu,
o wszystkim.
Inaczej nie będę mógł zacząć...
Nie wiem, co sobie myślałem.
Maestro.
Jest:
Chciałbym, byś była dzisiaj|ze mną na sali kinowej.
Porozmawialibyśmy na temat obsady,
scenariusza, wszystkiego...
W przeciwnym razie nie będę mógł zacząć.
Nie wiem, co myślę.
Maestro!
Było:
Chcę tylko, byś przyszła wieczorem|na zdjęcia próbne.
Nie dla mnie,|dla filmu.
Zawsze powinnaś.|Zawsze przychodziłaś.
Proszę o ciszę.
- Se gira.|- I kręcimy.
Możesz obrócić się w prawo, Claudia?
Tak, mogę obrócić się w prawo.
Możesz teraz obrócić się w lewo?
Jest:
Chcę tylko, byś przyszła na pokazy testowe.
Nie dla mnie, ale dla filmu.
Zawsze to robiłaś.
Zawsze to robisz.
Proszę o ciszę!
Se gira.
I kręcimy...
Obróć się w prawo, proszę, Claudią.
Dobrze, mogę to zrobić.
A możesz obrócić się w lewo?
Było:
Jeszcze jeden wolny obrót, dla nas.
Okay, jeden wolny obrót.
Belissima. Brava. Cięcie.
Mamy to.|Następny kostium, proszę.
Czy ktoś ma scenariusz?|Brakuje scenariusza.
Przewidywana nagroda...|Zaginą: jeden scenariusz, tytułem "Italia".
Nie mogę bez niego robić filmu.
Ciekawie jest robić|fryzurę i makijaż do roli
gdy nie wie się, co to za rola.
Teraz wracam do hotelu.
Proszę, jeszcze tylko kilka kostiumów...
Wracam do hotelu,|kochany.
I kiedy będę mieć scenariusz|przeczytam go, i wtedy
będziemy mogli kontynuować.
Podobają mi się kostiumy, Lilli.|Bardzo piękne.
- Ciao, Bello.|- W porządku.
- Claudia!|- W porządku.
- W porządku?|- Zaraz wrócę.
- Masz materiał zdjęciowy, Guido.|- Wrócę.
Jest:
Jeszcze jeden wolny obrót dla nas.
Dobrze, jeden wolny obrót.
Bellisima.
Brava.
Cięcie.
Mamy to!
Następny kostium, proszę.
Czy ktokolwiek ma scenariusz?
Scenariusz zaginął,|czeka niezła nagroda...
Jeden scenariusz zgubiony, tytuł "Italia".|Nie zrobimy bez niego filmu.
Ciekawe czesać się i malować,|nie wiedząc nawet, kogo grasz.
Nie.
Wracam do hotelu.
Tylko kilka kostiumów, proszę, Claudia.
Wracam teraz do hotelu, mój drogi.
I kiedy scenariusz będzie gotowy,|to go przeczytam i będziemy kontynuować.
Wspaniałe kostiumy, Lilli.|Są przepiękne.
Ciao Bello!
Wszystko gra.
Claudia!
Wszystko gra.
- Gra?|- Wrócę.
- Masz zajęcia, Guido.|- Zaraz wracam.
Było:
Nie widzisz mnie,|widzisz Lilli peruki i makijaż,
Ja jestem ukryta gdzieś pod spodem.
Dobrze cie widzieć.
Zgaduję, że to znaczy:|"nie ma żadnego scenariusza".
Co tak nagle wszystkich opętało|z tym scenariuszem?
Pogadaj z ludźmi,|którzy kochają cię w moich filmach.
Ich nie obchodzi mój scenariusz!
Ich obchodzi to,|jak obracasz głowę,
jak kamera spogląda|przez ciebie na księżyc,
jak uśmiechasz się jak byś płakała, jak
rumienisz się do kamery. Jak?!
Kto to wie, ale...
cokolwiek to jest,|to nie mój scenariusz.
Lilli powiedziała, że gram|milion różnych ról.
Jest:
Nie patrzysz na mnie.
Patrzysz na peruki i makijaż Lilli.|Ja jestem ukryta pod tym.
Dobrze cię widzieć.
Rozumiem, że to zakodowane: "nie mam scenariusza".
Dlaczego nagle wszyscy|tak bardzo przejmują się tym scenariuszem.
Porozmawiaj z ludźmi,|którzy kochają cię z naszych filmów.
Nie interesuje ich scenariusz.
Interesuje ich sposób,|w jaki odwracasz głowę.
Sposób, w jaki kamera patrzy przez ciebie|na księżyc, jak uśmiechasz się i płaczesz.
W jakiś sposób ty świecisz w kamerze, jak?
Kto wie?
Ale nie jest to na pewno mój scenariusz.
Lilli mówi,|że zagram milion różnych ról.
Było:
Jesteś muzą,|niesamowitą kobietą,
która stworzyła Włochy|takimi, jakie są dzisiaj.
Kraj rządzony przez mężczyzn,|rządzonych przez kobiety,
czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie.
Więc jestem kobietą,|stojącą za wspaniałym mężczyzną.
Wspaniałą kobietą,|na swój sposób, tak.
W historii jest mężczyzna|i on...
chce brać się za wszystko,|wszystko zagarnąć.
Nie może pozwolić, by coś mu uciekło,|albo nie chce.
I zmienia kierunki każdego dnia,|ponieważ się zgubił,
umiera, wykrwawiając się na śmierć.
I muzy,|zakochują się w tym mężczyźnie?
Jest:
Jesteś muzami.
Niesamowitymi kobietami,|które sprawiły, że Włochy są, jakie są.
Kraj rządzony przez mężczyzn,|którymi rządzą kobiety.
Czy to wiedzą, czy nie.
Więc jestem kobietą za wielkim mężczyzną.
Wielką kobietą w pewien sposób, tak.
Jest pewien mężczyzna i on...|chce sobie ze wszystkim poradzić.
Pochłonąć wszystko.
Nie może odpuścić niczemu|albo nie chce.
Każdego dnia zmienia kierunek, bo jest zagubiony,|umiera, wykrwawia się na śmierć...
A muzy zakochują się w mężczyźnie?
Było:
- Zakochują się w nim.|- Wolała bym być mężczyzną.
- Słucham?|- Wolała bym być mężczyzną.
/Na swój niespotykany sposób,/
/kiedyś cię potrzebowałam./
/Na swój niespotykany sposób,/
/byłeś mym przyjacielem./
/Może to trwało dzień./
/Może to trwało rok./
/Ale jakoś|nie skończy się nigdy./
Te kobiety,|schodzące ze swoich piedestałów dla pocałunku,
- to tylko fantazje.|- Nie, źle mnie zrozumiałaś...
/Na swój niespotykany sposób/
/myślę, że cię kocham./
/Na swój niespotykany sposób/
/wciąż płakać chcę./
/Coś we mnie słabnie,/
/coś się we mnie poddaje,/
/i to ty jesteś przyczyna./
/Ty jesteś przyczyna./
/Nie wiesz nawet, co mi wyrządziłeś,/
/nie wiesz nic a nic./
/Nie masz pojęcia, jak to jest być mną/
/patrzącą na ciebie./
/Przeraża mnie to tak,|że aż tchu mi brak./
Ona jest jego inspiracją.
Nie mogę już grać tej roli.
Za każdym razem|się w tobie zakochuje.
Kiedy między nami jest kamera.
Jest:
Zakochują się w nim.
Wolałabym być mężczyzną.
Co?
Wolałabym być mężczyzną.
/W pewien, niezwykły sposób
/potrzebowałam cię.
/W pewien, niezwykły sposób
/byłeś mym przyjacielem.
/Może to trwało dzień,
/a może jedną godzinę.
/Ale jakoś nigdy nie skończy się.
Kobiety, które schodzą z piedestału dla pocałunku|są tylko fantazjami.
Nie, nie rozumiesz...
/W pewien, niezwykły sposób
/myślę, że kocham cię.
/W pewien, niezwykły sposób
/ja płakać chcę.
/Coś we mnie wątleje,
/coś się we mnie poddaje.
/A to właśnie przez ciebie!
/A to właśnie przez ciebie!
/Nie wiesz sam,
/co ze mną zrobisz.
/Nie masz pojęcia.
/Nie możesz powiedzieć,
/jak to jest być mną,
/patrzącą na ciebie.
/Tak się boje, że ledwie mówić mogę.
Jest jego inspiracją.
Nie mogę wciąż grać tej roli.
Zakochuję się w tobie za każdym razem.
Gdy pomiędzy nami jest kamera?
Było:
To nie jest prawdziwa osoba, Guido.
A ten mężczyzna, którego opisujesz,|on nie wie jak kochać.
/Na swój niespotykany sposób,/
/zawdzięczam tobie to, kim jestem./
Był kiedyś taki czas,|byliśmy w plenerze,
w jakiś okropnym hotelu.
Miałaś pokój|dokładnie nad moim.
Mogłem usłyszeć jak chodzisz w kółko.
I przez całą noc|chciałem pobiec na górę
i pukać do twoich drzwi,|jak długo nie otworzysz.
I czemu tego nie zrobiłeś?
Jest:
To nie jest prawdziwa osoba, Guido
Ten mężczyzna, którego opisałeś...
nie potrafi kochać.
/W pewien, niezwykły sposób
/ty mnie taką stworzyłeś.
Pewnego razu byliśmy na planie,|w jakimś okropnym hotelu.
Miałaś pokój dokładnie nade mną.
Słyszałem, jak się przechadzałaś.
I przez całą noc pragnąłem pobiec po schodach|i walić do twych drzwi, póki nie otworzysz.
Dlaczego tego nie zrobiłeś?
Było:
/Specjalny dla mnie, po życia kres,/
/od dnia, gdy poznałam Cię./
/Jak ja bym mogła zapomnieć,/
/skoroś już dotknął duszy mej./
/Na swój niespotykany sposób/
/utworzyłeś/
/mnie/
/całą./
Może powinieneś zapukać.
Może powinieneś|zrzucić mnie z piedestału.
Jest:
Nie wiem.
/Jesteś szczególną osobą w mym życiu,
/od dnia, w którym ciebie poznałam.
/Jak mogłabym zapomnieć,
/gdy już dotknąłeś mą duszę?
/W pewien, niezwykły sposób
/zostawiłeś we mnie
/pustkę.
Może powinieneś walić w te drzwi.
Walić tak, żebym spadła z piedestału.
Było:
To jestem ja.|A ty masz żonę, która cię kocha.
Jest:
Oto ja.
A ty masz żonę, która cię kocha.
Było:
Niewłaściwa dziewczyna.
Dobra robota Lilli.|Wspaniały kostium.
Jest:
Nie ta dziewczyna.
Wspaniała robota, Lilli,|cudowny strój.
Było:
I włosy,|makijaż. Doskonałe.
- Ma piękny profil.|- Dwa piękne profile.
- Jest boska.|- I tył nie jest zły.
Przybyła prosto z wenus.|Piękna.
Yeah. Fantastyczna. Guido?|Bardzo dobrze. Kto następny?
- Aktorki.|- Zobaczmy aktorki.
Jeśli nam się podoba,|musimy natychmiast zadzwonić do jej agenta.
- Wszyscy jej teraz chcą.|- Mogą ją sobie zatrzymać.
- Teraz siadaj.|- Jest bardzo zabawną aktorką.
Jest charakterystyczna.
Nie podoba ci się Guido?
Mam na imię Ilaria.
- Lubię ją.|- A kto cię pytał?
Zajmij się swoimi sprawami.
- Dzięki.|- Dziękuję. Grazie.
- Donatella Valentini.|- Valentini.
Idź i przejrzyj się w lustrze.
Rób to, na co masz ochotę.
Chodź normalnie,|nie musisz się tak obijać.
Zapomnij, że tu jestem,|nikogo więcej w pokoju nie ma.
Jest:
Fryzura, makijaż wspaniałe.
Ma przepiękny profil.
Tak, dwa świetne profile.
Jest boginią.
Z tyłu też nieźle.
Przybyła prosto z Wenus. Pięknie.
Tak. Wspaniale.
Guido?
Kto następny?
Aktorki.
Zobaczmy aktorki.
Jeśli nam się spodoba,|od razu dzwonimy do agenta. Wszyscy jej chcą.
Mogą ją mieć.
Bardzo śmieszna aktorka.
Osobliwa.
Nie podoba ci się, Guido?
/Przeglądaj się w lustrze,|/rób na co ci przyjdzie ochota.
/Idź normalnie, nie musisz się gibać.
/Zapomnij, że tu jestem.|/Nikogo tu nie ma.
Było:
...do osoby,|do której chciała byś najbardziej zadzwonić.
Kochany.
Może wpierw wykręć numer.
- Jest naturalna.|- Nawet lepiej.
Jest trochę zdenerwowana.|Co powiesz, Guido?
Donatella jest w porządku, huh?
- A to kto?|- Giovanni.
- Możesz zacząć od...|- Mówił, że chce blondynkę.
- Hej. Jestem Alessia|- Giovanni.
- Z północy.|- Skąd dokładnie?
- Padula.|- Padula.
- Jest za wysoka.|- Yeah, bardzo wysoka.
Pa
Jest bardzo piękna.
Bardzo ładna.
- Nie o to chodzi.|- Guido chciał blondynkę.
Tak mi się podoba.
Permettere
Dziękuję.
Dziękuję, że tak wyglądasz.
Idealnie.
- Jest piękna.|- Jest za piękna.
Myślę, że jesteśmy szczęśliwi z Donatellą.
- Donatella jest lepsza, czyż nie?|- Pewnie.
Wspaniale.|Fantastyczny dzień,
ale pora iść do domu.
Jutro mamy bardzo,|bardzo pracowity dzień
Dziękuję wam bardzo,|wszystkim. Dziękuję.
Okay, dobra robota.
Wiele dla nas znaczyło,|że przyszłaś.
Co myślisz?|Spodobał ci się ktoś?
Jest:
/Do kogo najbardziej chciałabyś zadzwonić?
/Kochanie.
/Najpierw musisz wykręcić numer, słonko.
Jest bardzo naturalna.
Normalnie jest lepsza.|Tu jest trochę zdenerwowana.
Co sądzisz, Guido.|Donatella pasuje?
A to kto?
/Może najpierw się nam przedstawisz.
/Cześć, jestem Alessia...
/Piovani.
/Z północy.
/Skąd dokładnie?
/Z Padwy.
- Jest za wysoka.|- Tak bardzo wysoka.
- Jest piękna.|- Jest bardzo ładna.
Ale nie takiej szukamy.|Guido chce blondynki.
/To właśnie lubię.
/Permette.
/Dziękuję.
/Dziękuję za to, że tak wyglądasz.
/Wspaniale.
Jest piękna.
/To wszystko.
Jest zbyt piękna.
Nie wiem, co myśli Guido.
Myślę, że jesteśmy zadowoleni z Donatelli.
Donatella jest lepsza, czyż nie?
Oczywiście.
Wspaniale...
Udany dzień, ale trzeba iść do domu.
Mamy jutro bardzo ciężki dzień.
Dziękuję wszystkim bardzo, dziękuję.
Dobra robota.
Niektóre aktorki trzeba zarezerwować od razu...
Wiele to dla nas znaczyło, że przyszłaś.
Co myślisz, któraś ci się spodobała?
Było:
/Chcesz mej miłości?/
/Wszystko weź./
/I zobaczyć, jak odpada do nagości?/
/Wszystko weź./
/Ależ tak,|pokaż jak,/
/bierzesz to./
- Dziękuję.|- Za co?
Dziękuję, za przypomnienie,|że nie jestem wyjątkowa.
Ty nawet nie widzisz|co robisz?
Nawet monety, o których myślę,|że są nasze, to tylko ty...
pracujący nad tym,|by dostać to, czego chcesz.
/Chcesz rękawiczki?|Wpatrzony jak wół?/
/Chcesz widzieć jak się zsuwa|i opada w dół?/
/To jest twój żywioł|i twoje show,/
/więc wszystko weź./
O czym ty mówisz?|O zdjęciach próbnych?
Musisz zrozumieć,|to nic nie znaczy.
To jest to co robię,|reżyseruje. To moja praca.
A to jest nasze życie.
Myślisz, że tworzenie to publiczne wybaczanie sobie.|Świetnie.
Ale nie myśl, że ja prywatnie ci wybaczę,
ponieważ nie potrafię.
Jest:
/Chcesz mej miłości, bierz ją.
/Chcesz bym zdjęła to, bierz to.
/Właśnie teraz
/pokaż jak, ty bierzesz to.
Dziękuję.
Za co?
Dziękuję, że przypomniałeś mi,|że nie jestem wyjątkowa.
Nawet tego nie dostrzegasz, prawda?
Chwile, o których myślałam, że są nasze....|To tylko ty pracujesz, by dostać to, co chcesz.
/Chcesz mą rękawiczkę?
/Oczarowany?
/Chcesz zobaczyć, jak się zsuwa
/i opada na sam dół?
/Wiemy to
/wasze show,
/więc bierzcie to!
O czym ty mówisz?
O nagraniach próbnych?
Musisz zrozumieć, że to nic nie znaczy.
To właśnie robię, reżyseruję.
To moja praca.
A to nasze życie.
Myślisz, że tworzenie|to publiczne rozliczanie się ze sobą.
Dobra.
Ale nie myśl,|że ja wybaczę ci prywatnie, bo nie potrafię.
Było:
/Więc proszę cię.|Wszystko weź./
/Chcesz mojej duszy?|Wszystko weź!/
/Jeśli mam żyć,|nie mogę zostać./
/Ponieważ nie mam nic,|nic więcej nie mam żeby dać./
/Widzę twe wzloty.|Widzę upadki./
/Gdy sama stoję|mając przyparte do muru łopatki./
/Zadanie twe,|nauczyć się./
/Ty miałeś świat,|miałeś zacięcie,/
/ty chcesz mieć wszystko,|a nawet więcej./
/Miałeś życzenie,|w nagrodę cuda,/
/więc zgarnij wszystko,|pomiędzy uda./
/Za wszystko chwytasz,|mój przyjacielu/
/ale czy widzisz,|że już u celu/
/nie będzie nic!/
Jest:
/Więc śmiało, bierz to.
/Chcesz duszę mą?
/Bierz sobie ją!
/Czas już wychodzić,|/jeśli mam żyć.
/Bo nie mam już więcej,|/nie ma już nic do wzięcia.
/Patrzę, jak powstajesz
/i jak upadasz.
/Gdy stoję o mur plecami podpierając się.
/Nadeszła tura twa
/by nauczyć się,
/że masz już świat,
/i masz romans,
/wciąż chciałeś więcej od wszystkiego.
/Spełniłeś marzenie,|/teraz za nie płać.
/Teraz wsadź je między uda.
/Wyciągałeś rękę po wszystko, przyjacielu.
/Ale dostrzec nie umiesz,|/że na samym końcu
/nie będziesz mieć
/nic!
Było:
I jeśli przestaniesz|być chciwy, umrzesz.
Wziąłeś wszystko.|Nie pozostało mi nic.
Wiesz,|cieszę się, że przyszłam.
Teraz widzę,|że nie ma nadziei.
Co ja zrobiłem?
Co ja zrobiłem,|Luisa?
/Nie mogę nakręcić tego filmu./
/Nie mam jak go zacząć./
/Ledwie znoszę widok kamery./
/Problemem jest temat,|nie ma przyjemnej metody podejścia./
/Problemem jest,|że autor stracił kontrolę/
/Jak ja bardzo chciał bym,|by tak nie musiało być,/
/lecz od dziś czas|redukować straty./
/Rozbierz plan|i oddaj na chałturę./
/Powiedz więc załodze i aktorom,|że już mogą iść./
/Znajdź innego geniusza,|ja nie mogę być nim, czy się stać,/
/nie potrafię nawet wskazać gdzie zacząłem./
/Pomóż, Luisa, pomóż mi.|Pomóż Mamma, niech pomoże ktoś./
/Oto miejsce gdzie|do dziś nie było mnie./
/Guido sam w nieznanym|bez wskazówek też,/
/Guido nie mający|do mówienia nic./
/Guido bez pośrednich aktorów,/
/Guido na krytyków łasce,/
/Guido z niczym więcej ponad.../
/Nic nie spaja razem,|nic większego sensu nie ma/
/nie ma czego złapać się|lub zrozumieć./
/Jak oglądać mogę|całą moją egzystencję/
/gdy skończyłem z niczym,|com planował?/
/Czy zgubiłem siebie|razem z wszystkim czego chciałem?/
/Czy me życie teraz|głupią grą?/
/Guido, znieść nie mogę już|imienia Guido./
/Guido, kim na miłość boską|znów ten Guido jest?/
/Guido sam i więcej nikt prócz.../
/Guido!/
Wszystko zniszczyłem,|Mamma.
Wszystko zniszczyłem.|Ja tylko...
Robisz jeden zły zakręt,|po czym
później już wszystkie zakręty są złe.
A ty jesteś daleko od miejsca,|w którym chciałeś być
i jesteś zgubiony.
Jest:
A jeśli przestaniesz być zachłanny, umrzesz.
Bierzesz wszystko.
A ja jestem pusta.
Jestem zadowolona, że przyszłam.
Widzę już, że nie ma nadziei.
Co ja narobiłem?
Co ja narobiłem, Luiso?
Nie mogę nakręcić tego filmu.
Nie ma mowy, żebym go zaczął.
Nie mogę patrzeć na kręcące kamery.
Problemem jest temat,|nie ma miłego sposobu na jego przedstawienie.
/Problemem jest, gdy autor straci kontrolę.
/Chciałbym bardzo, by tak się nie stało.
/Ale odtąd skrócić trzeba męki.
/Studio oddać już na inny film.
/Rzecz obsadzie, że już mogą iść.
/Znajdź innego geniusza,|/ja nie mogę nim być.
/Nie wiem przecież nawet, jak zacząć.
/Ratuj Luiza, pomóż, pomóż mamma,
/pomóż ktoś.
/Jestem zgubiony, sam tu pierwszy raz.
/Guido gdzieś w kosmosie,|/bez kierunku.
/Guido, któremu zabrakła słów.
/Guido, nie wybiera już aktorów.
/Guido, na łasce decydentów.
/Gudio, sam, zupełnie sam, tylko...
/Nic nie trzyma się,|/nic już sensu nie ma.
/Nie da się załapać, ni zrozumieć.
/Jak ogarnąć mogę swe istnienie?
/Nie osiągając nic, z tego, co chciałem?
/Jak straciłem siebie i marzenia?
/Czy zostałem bezsensowną grą?
/Guido, już nie zniosę imienia Guido,
/Guido, Boże, kimżeś ty jest, Guido?
/Guido, sam, zupełnie sam, tylko...
/Guido!
Wszystko zniszczyłam, mama.
Wszystko zniszczyłem.
Ja tylko...
Zrobisz jeden zły zakręt|i potem wszystkie są złe.
I jesteś tak daleko od miejsca,|gdzie chciałeś być i jesteś zgubiony.
Było:
Nikt nie może ci pomóc|znaleźć właściwą drogę.
Wszystko jest w twoich rękach, Guido.
W twoich rękach.
Niczyich więcej.
Starzy znajomi, przyszedłem,|by wam wszystko wyjaśnić.
Jest:
Nikt nie pomoże ci znaleźć drogi.
To twoja rola, Guido.
Twoja rola.
Tylko twoja.
/Przyjaciele,|muszę się przed wami wytłumaczyć.
Było:
Nie mogę dłużej udawać.
Musimy to przerwać.
Przepraszam.
Anguillara, Włochy|2 lata później
Cieszę się, że znów gra.|Robiłam jej kostiumy do sztuki.
- Jest zabawna.|- Wygląda na szczęśliwą.
Nie chcę się wtrącać.
Czy ona jest z kimś, Lilli?
Guido. Jest moją przyjaciółką.|Nie jestem jej matką.
Nie wiem, tak przypuszczam.|Nikt nie lubi być sam.
Obiecaj mi,|że pozwolisz mi cię ostrzyc
i pozbyć się tej okropnej brody.
Lubie spacerować|gdy nikt nie wskazuje na mnie palcem.
I gdzie spacerujesz?
Nigdzie. Tutaj.|Chodzę. Chcę po prostu móc chodzić.
Spotykasz się z kimś?|- Nie! Nie.
Brzmi ekscytująco.|Spacerować, nie spotykać się z nikim,
zapuścić brodę.|Może się do ciebie przyłączę.
Nie drażnij się ze mną, Lilli.|Moje serce jest...
Tęsknię za nią.
Powinienem mieś "idiota"|wytatuowane na czole.
Luisa na pewno tak uważa.
Tak?|Na prawdę tak mówi?
Przestań.|Nie mam zamiaru robić między wami za listonosza.
Jest:
Nie mogę już udawać.
Muszę przestać.
Przykro mi.
Cieszę się, że znowu gra.
Zrobiłam stroje dla tej sztuki.
Jest zabawna.
Wygląda na szczęśliwą.
Nie chciałem się wtrącać.
Czy ona z kimś jest, Lilly?
Guido, ona jest moją przyjaciółką.|Nie jestem jej matką. Nie wiem.
Myślę, że tak.|Nikt nie chce być sam.
Obiecaj, że pozwolisz mi obciąć sobie włosy|i pozbędziesz się tej straszliwej brody.
Lubię przechadzać się,|bez bycia rozpoznawanym.
Gdzie się przechadzasz?
Nigdzie. Tutaj.|Spaceruję. Chciałbym móc spacerować.
Spotykasz się z kimś?
Nie!
Nie, z nikim.
Brzmi ekscytująco: przechadzki,|nie spotykanie się z nikim, zapuszczanie brody,
może dołączę.
Nie kpij ze mnie, Lilly.
- Moje serce...|- Wiem.
Tęsknie za nią.
Powinni mi na czole wytatuować: "idiota".
Luisa, by się z tobą zgodziła.
Serio?
Naprawdę tak powiedziała?
Przestań, nie jestem waszym listonoszem.
Było:
Nakręć film.|Idź do pracy.
Nie. Nigdy.
Spędziłem ten czas,|próbując się czegoś nauczyć,
by nie być tą osobą,|która zapomina o wszystkich innych.
Osobą, która nie dorasta.
Ale z ciebie głupek.
To nie kręcenie filmów|było twoim problemem.
Ty byłeś problemem.
Nie przestawaj być dzieckiem,|bo nie nakręcisz już żadnego filmu.
Nikt tego nie chce,|szczególnie Luisa.
Guido...
Prawdopodobnie nie ma tu ani jednej osoby,
która nie była by na jakiś sposób poruszona|którymś z twoich filmów.
To twój dar,|to jest to, co dajesz innym.
Wykorzystaj to.
Tylko wykorzystaj to|z wdziękiem na litość boską.
Jedyny film|jaki mógłbym teraz nakręcić...
Jest:
Nakręć film, pójdź do pracy.
Nie, nigdy.
Cały ten czas spędziłem,|próbując się czegoś nauczyć, Lilli.
By nie być już osobą,|która o wszystkich zapomina,
która nigdy nie dorosła.
Jesteś strasznym głupkiem, co nie?
Filmy to nie problem,|ty byłeś problemem.
Nie przestań być dzieckiem,|bo nigdy więcej nie nakręcisz filmu.
Nikt tego nie chce,|a na pewno nie Luisa.
Guido, najprawdopodobniej nie ma tu przechodnia,
który nie zostałby dotknięty,|w jakiś sposób jednym z twoich filmów.
To twój dar.|To ci zostało dane.
Użyj tego.
Tylko zrób to z jakąś gracją.
Jedyny film, jaki mógłbym teraz nakręcić to...
Było:
Był by o mężczyźnie,|próbującym odzyskać swoją żonę.
Brzmi doskonale.
Kostiumy też mogą być nie najgorsze.
Jesteśmy gotowi zaczynać!
Nie pamiętam,|jak się to robi.
Przypomnisz sobie.
Maestro.
Bonjourno.
Nie chcę mówić zbyt wiele.
Najlepszą drogą by zabić film|jest mówić o nim.
Ta scena jest o pojednaniu.
I w tej scenie chcę,|byście spróbowali
znaleźć waszą drogę|by zacząć tą podróż od nowa
w kierunku każdego z was.
Presto! Presto!|Proszę zająć miejsca!
Andiamo! Andiamo!
Za każdym razem zaczynamy od początku,|i dziś czuję
jakbym zaczynał d początku.
Musimy tylko zadawać sobie nawzajem pytania
i nie patrzcie na mnie za odpowiedziami.
- Okay?|- Zrobimy co w naszej mocy.
Maestro, mam zarządzić ostatnie poprawki?
Tak. Tak, proszę.
Chciałbym spróbować...
Makijaż, proszę!|Ostatnie poprawki!
Czy możesz...
Silencio per favore!|Proszę o ciszę!
Gyriamo.
E alora motore!
Klaps.|Tytuł roboczy:"Dziewięć"
Jest:
Film, o mężczyźnie, chcącym odzyskać swoją żonę.
Brzmi świetnie.
Stroje mogą być niezgorsze.
Jesteśmy gotowi!
Nie pamiętam, jak się to robiło.
Przypomni pan sobie.
- Maestro.|- Simone.
Buongiorno.
/Nie chcę mówić, zbyt wiele.
To pierwszy ze sposobów,|w jaki można zabić film.
/Ale ta scena jest o pojednaniu.
I w tej scenie, chciałbym byśmy odnaleźli|swą drogą z powrotem do siebie.
Presto, presto!
Wszyscy na miejsca!
Andiamo, andiamo!
...by zacząć od nowa.
Nadszedł czas, sam czuję,|jakbym zaczynał od nowa.
Będziemy zadawać sobie pytania|i nie myślcie, że ja udzielę odpowiedzi.
- Dobrze?|- Zrobimy, co w naszej mocy.
- Maestro, czy mam ogłosić ostatnie poprawki?|- Tak.
Makijaż! Ostatnie poprawki!
/Alora! Silenzio per favore!|/Proszę o ciszę!
/Gyriamo.
/E alora motore!
Klaps!