o Zestawienie różnic w tekstach o ID:
113157 (jako 'było') z ID:
113574 (jako 'jest').
Było:
Tłumaczenie:|/nextrade
Korekta i synchro:|/Predator1508
/Obudziłem się w szpitalu dla weteranów.
/Z wielką dziurą w moim życiu.
/Wtedy zacząłem mieć|/te sny o lataniu.
/Leciałem...
/Prędzej czy później,|/zawsze się obudzisz.
{y:b}{s:39}{c:$SAFD}..:: AVATAR::..
/W kriostazie,|/w ogóle nie śnisz.
/Nie czujesz, że to było 6 lat.
/Bardziej jak szybka kolejka tequili|/i kopnięcie w zadek.
/Tommy był naukowcem,|/ja nie.
/Chciał polecieć w kosmos,|/poszukać odpowiedzi.
- Już dolecieliśmy?|- Tak, słoneczko.
Już jesteśmy.
/Chodzi o twojego brata.
/Tydzień przed odlotem Tommy'ego,
/facet z pistoletem|/zakończył jego podróż.
/Z powodu zawartości jego portfela.
Byliście w kriostazie|5 lat, 9 miesięcy i 22 dni.
Będziecie odczuwać głód|i będziecie osłabieni.
/Jeśli jest wam niedobrze,|/użyjcie worków...
Jest:
AVATAR
***tłumaczenie nextrade***
/Gdy leżałem w szpitalu wojskowym.
/Z wielką dziurą przestrzeloną przez środek mojego życia.
/I zacząłem mieć sny o lataniu.
/Byłem wolny.
/Prędzej czy później jednak.
/Zawsze trzeba się obudzić.
/W hibernacji w ogóle nie ma snów.
/Nie czułem się, jakby minęło sześć lat.
/Raczej jak po butelce tequili|i kopnięciu w zadek.
/Tommy był naukowcem, nie ja.
/To on chciał być tym, który wyruszy|/lata świetlne w przestrzeń.
/W poszukiwaniu odpowiedzi.
Jesteśmy na miejscu?
Tak. Dolecieliśmy, złotko.
Dolecieliśmy.
To dotyczy twojego brata.
/Tydzień przed odlotem Tommy'ego.
/Człowiek z pistoletem|/zakończył jego podróż.
/Z powodu zawartości portfela.
Byliście w hibernacji pięć lat,|dziewięć miesięcy i 22 dni.
Będziecie głodni, będziecie osłabieni.
Jeśli będzie wam niedobrze,|użyjcie torebki.
Było:
/Ja jestem tylko kolejnym kretynem,|/który zgodził się tu przylecieć.
/Przed nami Pandora.
/W dzieciństwie słyszałem o niej,|/ale nigdy nie myślałem, że się tam wybiorę.
Twój brat poczynił znaczące inwestycje.
/Chcielibyśmy pomówić z tobą,|/o przejęciu jego kontraktu.
Wasze geny są niemal identyczne.
Można je zastąpić.
To na razie tyle.
/To będzie dobry początek,|/w nowym świecie.
/Dobrze zapłacimy.
/Bardzo dobrze.
- Zakładać exopaki, no dalej.|- Exopaki na siebie, ruchy!
Jeśli zgubicie maski,|zapadniecie w śpiączkę w 20 sekund,
a będziecie martwi w 4 minuty.
Niech nikt mi dzisiaj tego nie zrobi!|/Źle by to wyglądało w moim raporcie.
Wieża "Diabelskie Wrota",|tu T-81-6, zbliżamy się.
Widzimy znacznik,|podchodzimy do lądowania.
/Jedno życie się kończy,|/a kolejne zaczyna.
Odpinać pasy,|zabierać sprzęt i jazda!
/Macie jedną minutę.|/Ruszać się!
/Kierujemy się prosto do bazy|i nie zatrzymywać się!
Od razu do środka|i czekać na mój znak.
Ruchy!|Wynocha stąd!
/Dalej, dalej!
/Nie istnieje coś takiego|/jak były marines.
/Możesz odejść,
/ale nigdy nie zmienisz|/swojego postępowania.
/Wmawiałem sobie, że mogę przejść każdy test,|/że mogę przejść każdego!
/Mogą naprawić mój kręgosłup,|/jeśli zdobędę pieniądze.
/Nie dostanę żadnej pomocy.|/Nie w tej sytuacji ekonomicznej.
Dalej, nie czuj się takim wyjątkiem.|Nie każ mi na siebie czekać.
No, no dziewczyny!
Spójrz na to świeże mięsko!
/Na ziemi ci chłopcy byli pieskami armii.|/Byli Marines.
/Walczącymi za wolność.
Uważaj, kretynie!
/Tutaj są tylko najemnikami.
/Pracują dla firmy,|/biorą za to pieniądze.
Spójrz człowieku.
Marines na wózku.
No nie,|to nie w porządku...
/Nie jesteście już w Kansas.
/Jesteście na Pandorze.
/Panie i panowie.
/Zaakceptujcie ten fakt.
/W każdej sekundzie,|/każdego dnia.
Jeśli istnieje piekło...
zatęsknicie za nim,|po wycieczce po Pandorze!
Tam, za tym ogrodzeniem,
każda żywa istota, która tam jest,|lata, albo siedzi w błocie,
chce cię zabić|i zjeść twoje oczy na deser.
/To plemiona humanoidów|/zwanych Na'vi.
Mają strzały z neurotoksynami,|które zatrzymują serce w minutę.
/Kości wzmocnione naturalnymi|/włóknami węglowymi.
/Bardzo ciężko ich zabić.
Jako szef bezpieczeństwa,|moim obowiązkiem jest utrzymać was przy życiu.
Nie będzie to łatwe...
Nie dla wszystkich.
/Jeśli chcecie przeżyć,
musicie mieć|silniejsze nastawienie psychiczne.
Jest:
/Ja jestem kolejnym głupcem,|/który leci do miejsca, którego mu pożałowano.
/Przed nami była Pandora.
/Dorastając słyszałem o niej.
/Ale nigdy bym nie pomyślał,|/że tam polecę.
Twój brat był naszą|znaczącą inwestycją.
Chcielibyśmy porozmawiać z tobą|o przejęciu jego kontraktu.
A ponieważ twoje geny są takie same jak jego,
mógłbyś wskoczyć w jego miejsce.
Że tak powiem.
To byłby dobry początek.
W nowym świecie.
A wynagrodzenie jest dobre.
Bardzo dobre.
Załóżcie maski.
Załóżcie maski, no dalej.
Pamiętajcie, chłopaki,|jeśli zdejmiecie maski,
stracicie przytomność po 20 sekundach,|a umrzecie po 4 minutach.
Niech nikt mi dzisiaj nie umrze.
To źle wygląda w moim raporcie.
Wieża Diabelskie Wrota.|Tu TAD 1-6, zbliżamy się.
Przekraczam granicę strefy.|Wieża w zasięgu wzroku.
/Jedno życie się kończy.
/I zaczyna nowe.
Odpinać pasy.|Bierzcie swój sprzęt. Ruszajcie.
Macie jedną minutę, Ruszajcie.
Gdy rampa opadnie, idźcie prosto do bazy,|nie zatrzymujcie się,
tylko od razu do środka.|Czekajcie na mój sygnał.
Ruszajcie!
Wychodzić!
/Nie ma takiej osoby jak były Marine.
/Możesz już nim nie być.
/Ale twoje nastawienie się nie zmieni.
/Mówiłem sobie, że zdam każdy test|/jaki mogą zdać inni.
/Mogli naprawić mój kręgosłup,
/gdybym miał pieniądze.
/Nie z żołnierskiej renty,|/nie w tym systemie.
Dalej, nie czuj się wyjątkiem.|Nie każ mi czekać na ciebie.
No, no, dziewczyny.
Spójrzcie na to świeże mięso.
Na Ziemi ci ludzie byli|elitą armii, byli w Marines.
Walczyli o wolność.
Uważaj wyścigowcu.
Ale tu są tylko najemnikami.
Biorącymi pieniądze, pracującymi dla firmy.
Chłopaki, patrzcie.
Posiłki na kółkach.
O nie, to nie w porządku.
Już nie jesteście w Kansas.
Teraz jesteście na Pandorze.
Panie i panowie.
Miejcie to na uwadze|w każdej sekundzie, każdego dnia.
Jeśli jest gdzieś piekło,
może będziecie chcieli tam odpocząć,
po jednej zmianie na Pandorze.
A tam, za ogrodzeniem,
jakakolwiek istota która pływa,
lata lub chowa się w błocie,
chce was zabić i zjeść wasze oczy na deser.
Mamy tutaj tubylczą populację|humanoidów nazywanych Na'vi.
Strzały maczają w neurotoksynie, która|zatrzymuje pracę serca w ciągu minuty.
Mają kości wzmocnione|naturalnymi włóknami węglowymi.
Bardzo trudno ich zabić.
Jako szef ochrony, jest|moim zadaniem utrzymać was przy życiu.
Może to mi się nie udać
z wami wszystkimi.
Ale jeśli chcecie przeżyć.
Musicie utrzymywać silne nastawienie psychiczne.
Było:
Zasad Pandory.
Zasada numer jeden...
/Nic, czego uczyła stara szkoła,|/nie przypomina tego.
Przepraszam, przepraszam.|Jake!
Jesteś Jake, prawda?
Jesteś bratem Toma.
Wyglądasz zupełnie jak on.
Przepraszam.|Jestem Norm Spellman.
Trenowałem wraz z nim|w programie Avatar.
Jest:
Zasad planety Pandora.
Zasada numer jeden.
/Nie ma to jak podnosząca na duchu|/odprawa na temat bezpieczeństwa.
Jake!
Ty jesteś Jake, prawda?
Brat Toma.
Wyglądasz jak on.
O przepraszam. Jestem Norm Spellman.
Byłem w programie Avatar. Szkoliłem się z nim.
Było:
Spędzamy tu dużo czasu.
Jak się masz?
- Norm, kontroler Avatara.|- Witam.
Pokój połączeń...|Tu jest pokój połączeń.
Tutaj łączymy się|ze swoim Avatarem...
/Jesteśmy tutaj po to, by zdalnie|/sterować te ciała, zwane Avatarami.
/Powstały z połączenia ludzkiego DNA,|/zmieszanego z DNA tubylców.
Hej, witaj.
Witamy na Pandorze.|Dobrze mieć cię tutaj.
Jest:
Tu będziemy spędzać wiele czasu.
Cześć, jak leci?
- Norm, steruję awatarami.|- Cześć.
A tam jest pomieszczenie do połączeń.
Tam łączymy się z awatarami.
Ja i Norm jesteśmy tutaj aby zdalnie sterować ciałami.
Nazywanymi awatarami.
Wyhodowano je na bazie ludzkiego DNA|zmieszanego z DNA tubylców.
Hej, witam.
Witam na Pandorze. Miło was widzieć.
Było:
Tak, urosły sporo|gdy tu lecieliśmy.
Można powiedzieć,|że są w bardzo dobrej kondycji.
Tak i posiadają dużą masę mięśniową.
Przygotowanie ich zajmie kilka godzin,|ale będą gotowe na jutro.
Ten jest twój.
- Witam, Norm Spellman.|/- Miło cię poznać.
Jest:
Tak, urośli w czasie gdy lecieliśmy tutaj.
Widać że środki pobudzające rozwój|zadziały bardzo dobrze.
Tak, dając idealną linię mięśni szkieletowych.
Przygotowania zajmą nam kilka godzin,|ale będą gotowe na jutro.
Tamten jest twój.
- Doktor Norm Spellman.|- Miło cię poznać.
Było:
Wygląda jak ty.
/To jest twój Avatar, Jake.
/Koncepcja jest taka, że każdy kontroler|/ma swojego własnego Avatara.
Jest połączony|z jego systemem nerwowym.
Czy jakoś tak.
Powodem, dla którego zaoferowali|mi tę pracę jest to,
że mogę sterować|Avatarem Tommiego.
Są bardzo kosztowne.
To w porządku?|Mam mówić wszystko do kamery?
Tak, musimy wszystko udokumentować.
Co widzimy, co czujemy...
To część naszych badań.
Dobry naukowiec,|to dobry obserwator.
/Dodatkowo to nam pomaga|/nie zwariować.
/- Przez następne sześć lat.|/- Dobra.
Nie ważne.
Więc...|jestem tutaj.
Z naukowcami.
/Wychodzi.
O Boże...
Kto do diabła ma moje papierosy?
Chłopaki!|Co jest nie tak z tym obrazem?
Jest:
To on wygląda jak ty.
To teraz twój awatar, Jake.
Zasada jest taka, że każdy kieruje swoim własnym awatarem,
będąc połączonym z jego systemem nerwowym.
Lub jakoś tak.
Zaoferowali mi tę robotę,
ponieważ mogę połączyć się z awatarem Tommy'ego.
A one są niesamowicie kosztowne.
Czy to w porządku mówić o wszystkim|do dziennika wideo?
Tak. Powinniśmy nabrać zwyczaju,|aby wszystko dokumentować.
To co widzimy, co czujemy,|jest częścią badań naukowych.
Rzetelna nauka to dokładna obserwacja.
W dodatku to pomaga nie zwariować.
Przez następne sześć lat.
Nieważne.
Więc. Robię tu
Badania naukowe.
Wyjeżdżają.
O Boże.
Gdzie jest jej fartuch?
Kto wziął mój papieros?
Ludzie! Co jest źle z tym obrazem?
Było:
/Grace Augustine, to legenda.
Szefowa programu Avatar.
Pisze książki.
Napisała książkę,|o roślinach na Pandorze.
To tak, jakby rośliny|były ważniejsze od ludzi.
Oto i ona.|Kopciuszek się obudził.
Grace, chciałbym ci przedstawić,|Norman Spellman.
Jake Sully.
Norm, słyszałam dobre rzeczy o tobie.
Jak tam Twój Na'vi?
Moja matko,
to zaszczyt cię poznać.
- Dobrze.|- Ale nie wszystko było poprawne.
Uczę się dopiero pięć lat...
/Mam jeszcze sporo do nauki.
/Grace?
To jest Jake Sully.
Witam panią.
Tak, wiem kim jesteś|i nie potrzebuję cię.
/Potrzebuję twojego brata.
No wiesz, doktora, który trenował|/trzy lata do tej misji.
Nie żyje.
Wiem, że to bardzo niewygodne|dla wszystkich.
Ile miałeś szkoleń w laboratorium?
Raz robiłem sekcję żabie.
Widzisz? Widzisz?
Leją na nas i nawet z uprzejmości|nie powiedzą, że to deszcz.
/- Idę do Selfridge'a.|- Poczekaj, Grace...
- To są po prostu kpiny!|- To nie jest dobry pomysł.
Dam mu za to kopa w tyłek.
Nie powinien wtykać nosa|w moje sprawy.
Tutaj, jutro o 08:00.
Spróbuj używać bardziej wyszukanych słów.
- Widziałeś to?|- Tak, sir.
Nie widziałeś,|patrzyłeś na monitor.
/Kocham ten kij, Ronnie.
/Kocham go.
Jest:
Grace Augustine jest legendą.
Jest szefową programu Awatar.
Napisała książkę.
Dosłownie napisała książkę o botanice Pandory.
To dlatego, że woli rośliny od ludzi.
Jest tutaj, Kopciuszek powrócił z balu.
Grace, chciałbym ci przedstawić.|To Norm Spellman
i Jake Sully.
Norm. Słyszałam wiele dobrego o tobie.
Jak z twoim Na'vi?
Niech Wielka Matka.
Uraduje się z naszego spotkania.
Nieźle, choć trochę zbyt formalnie.
Zacząłem przed pięciu laty.
Ale mam jeszcze wiele do nauczenia.
Grace.
To Jake Sully.
Witam.
Tak, tak. Wiem kim jesteś.
I nie potrzebuję ciebie.
Potrzebuję twojego brata.
Kogoś z dyplomem, kto był|przygotowywany trzy lata do tej misji.
On nie żyje.
Wiem, że to wielki kłopot dla wszystkich.
Jak z twoją pracą laboratoryjną?
Raz robiłem sekcję żaby.
Widzisz?
On leje na nas i nawet|z uprzejmości nie mówi, że to deszcz.
- Idę do Selfridge'a.|- Nie, Grace.
- To głupie.|- To wszystko jest bzdurą.
Skopię mu ten jego korporacyjny tyłek.
Ma nie wsadzać nosa do mojego działu.
Tu, jutro, o ósmej.
Staraj się lepiej dobierać wyrazy.
Skorpion Two Hotel. Tu Wieża Piekieł.|Masz zezwolenie na wylot na południe.
- Widziałeś to?|- Tak.
Nie widziałeś, patrzyłeś na monitor.
Kocham ten kijek, Rory.
Kocham ten kij.
Było:
Wiesz, myślałam,|że mnie zaniedbujesz.
Lecz teraz widzę, że naumyślnie|starasz się mnie wkurzyć.
Grace, wiesz...|lubię te nasze pogaduszki.
Potrzebuję naukowca,|nie jakiegoś żołnierzyka.
Właściwie, to pomyślałem,|że mamy dużo szczęścia.
- Szczęścia?|- No tak.
Jak możesz nazwać to szczęściem?
Szczęście, że mieliśmy bliźniaków
i szczęście, że jego brat nie był dentystą|lub kimś w tym rodzaju.
Możemy go wykorzystać.
Przydzieliłem go|dla twojej ochrony.
Ostatnie czego potrzebuję, to kolejny kretyn,|strzelający do wszystkiego.
Tu chodzi o to, byś zdobyła serca|i dusze tubylców.
To nie jest główny cel|twojego teatrzyku marionetek.
Wyglądają jak oni, mówią jak oni,|więc zaczynają nam ufać.
Zbudowaliśmy im szkoły,|uczymy ich angielskiego.
Co z tego.|Jak długo to ma trwać?
Stosunki z tubylcami|tylko się pogarszają.
Dzieje się tak, bo używacie|przy nich karabinów maszynowych!
Dobrze, chodź za mną!
Nie mogę...|nie mogę...
Dlatego jesteśmy tutaj.
Unobtanium.
Ponieważ kilogram tej szarej skały|kosztuje 20 milionów.
To jest jedyny powód.
Tym płacimy za wszystko.
Tym płacimy za twoje badania.|Rozumiesz?
Te dzikusy zagrażają każdej naszej operacji.|Jesteśmy na skraju wojny.
Powinnaś znaleźć dyplomatyczne rozwiązanie,|więc użyj czego tylko chcesz
i pokaż mi jakieś wyniki.
- Więc ile masz godzin praktyki?|- Około 520 godzin.
To dobrze.|Idziesz tutaj.
Jest:
Wiesz, zazwyczaj myślałam,|że to niewielkie zaniedbania.
Ale teraz widzę,|że z rozmysłem mnie gnębisz.
Grace. Wiesz, że lubię nasze rozmówki.
Potrzebuję naukowca.
Nie podrzuconego żołnierzyka.
W zasadzie to pomyślałem, że mamy szczęście.
Szczęście?
Tak.
Jak to można nazwać szczęściem?
Szczęście, że twój facet miał bliźniaka.
I dobrze, że ten bliźniak|nie był dentystą lub kimś podobnym.
Kogoś z Marines możemy wykorzystać.
Przydzieliłem go do ochrony twojego zespołu.
Ostatnią rzeczą jakiej potrzebuję,|to kolejny głupek z palcem na spuście.
Słuchaj, oczekuje się, że zdobędziesz|serca i umysły tubylców.
Czy nie jest to najważniejszy cel|twojego teatrzyku?
Wyglądasz jak oni, mówisz jak oni,|oni zaczynają nam ufać.
Budujemy im szkołę,|uczymy ich angielskiego,
a po tych wszystkich, ilu latach starań,
nasze relacje z tubylcami się pogarszają.
To się zdarza tylko wtedy gdy używacie|karabinów maszynowych przeciwko nim.
Jasne. Chodź tutaj.
Nie mogę.
Tylko dlatego tu jesteśmy.
Unobtainium.
Bo ten szary kamyk sprzedajemy w cenie|20 milionów za kilogram.
To jest jedyny powód,
który nas wszystkich utrzymuje.
Tym płacimy za twoją naukę. Rozumiesz?
Te dzikusy zagrażają naszym działaniom.|Jesteśmy z nimi na skraju wojny.
Zakładamy, że znajdzie się|jakieś dyplomatyczne rozwiązanie.
Więc użyj tego co masz i pokaż mi wyniki.
Norm, ile czasu spędziłeś w połączeniach?
Około 520 godzin.
To dobrze, idź tam.
Było:
- Ile godzin ty masz?|- Zero.
Ale czytałem podręcznik.
Powiedz mi, że żartujesz.
To jest super.
Lecimy.
Nie, poradzę sobie.
Więc myślisz, że możesz przybyć tutaj,|w najgroźniejsze środowisko znane człowiekowi,
bez żadnego treningu,|by zobaczyć jak to jest?
Masz coś z głową?
Może i jestem chory,|ale lekarze powiedzą mi co robić...
- Macierz jest w porządku.|- Połączenie jest gotowe.
/Połóż ręce do środka.|/Głowa w dół.
/W dół.
/Zrelaksuj się i oczyść swój umysł.|To nie powinno być dla ciebie zbyt bolesne.
/Myślę, że ciemność jest|/częścią mojego życia...
Włączyć.
- Rozpoczęcie sekwencji na trzy.|/- Rozpoczęta.
Najpierw zbieżność.
Świetny mózg.|Dobra aktywność.
Widzę.
Przepływ 40 procent.
Dobra, wchodzę.
Wchodzę na cztery.
/Przepływ na poziomie 99 procent.|/Połączenie stabilne.
Słyszysz mnie?
/Słyszysz mnie, Jake?
Oczy reagują poprawnie.
Uszy reagują normalnie.|Jak się czujesz, Jake?
Witam.
/- Witamy w nowym ciele, Jake.|/- Dobrze.
Na początek spokojnie|i powoli, Jake.
- Możesz dotknąć opuszków palców?|/- Tak.
Poruszaj palcami.
- Nie ma sprawy.|/- To dobrze, widzę, że pamiętasz to.
Łapię.
Dobrze, podnieś się,|w porządku.
Spokojnie, Jake.
Nie nadwyrężaj mięśni.
Nie czujesz zawrotów głowy?
Możesz poruszać palcami?
/Funkcje motoryczne w normie.
Czujesz jakieś mrowienie|albo ból?
/Wspaniale, Jake.
/Spokojnie, nie spiesz się,|/w porządku?
Jest jeszcze kilka funkcji|motorycznych do testu.
/Spokojnie.
Poczekaj.
- Jake, posłuchaj mnie.|- Usiądź, Jake!
Jest:
- Ile logowań przeszedłeś?|- Zero.
Ale przeczytałem podręcznik.
Powiedz mi że żartujesz.
Świetne.
Ruszajmy.
Nie. Poradzę sobie.
Więc wyobraziłeś sobie,|że możesz przybyć tutaj.
Do najbardziej wrogiego|środowiska znanego człowiekowi.
Bez żadnego przeszkolenia,|aby tylko zobaczyć jak to działa?
Jak ci to przyszło do głowy?
Może miałem dość lekarzy,|mówiących czego mi nie wolno robić.
- Biometryka w porządku.|- Jedynka, trójka, gotowe.
Ramiona, ręce wzdłuż ciała.
Głowa w dół.
W dół.
Rozluźnij się i nie myśl o niczym,
co nie powinno być trudne dla ciebie.
Pocałuj najciemniejszą część mojego...
Zainicjować połączenie.
Uruchomić procedurę.|Jednostka trzy... teraz.
Uruchomiona.
Jest zgodność początkowa.
To wspaniały mózg.|Niezła aktywność.
Obliczmy to.
Przepływ na 40 procent.
Kontynuuj.
Wchodzę do czwórki.
Przepływ na 99 procent.|Połączenie stabilne.
Jake, słyszysz mnie?
Czy mnie słyszysz, Jake?
Odruchy źrenic w porządku.
Reakcje słuchowe normalne.|Jak się czujesz, Jake?
Witajcie.
- Witaj w twoim nowym ciele, Jake.|- Dobrze.
Zaczniemy spokojnie i na luzie, Jake.
- Dotknij kciukiem swoje palce.|- Tak.
Kciukiem palce.
- Bez problemów.|- Jest dobrze. Widzę, że to pamiętasz.
Działa.
Jeśli chcesz usiąć.|Tak dobrze.
Zrób to spokojnie i powoli Jake.
Bez nagłych ruchów. Tak jest dobrze
Nie masz zawrotów lub bólów głowy?
Poruszasz palcami u stóp.
Funkcje motoryczne w porządku.
Czujesz jakieś mrowienie lub ból?
Wspaniale, Jake.
O nie, spokojnie.|Nie wychodź przed siebie, OK?
Musimy wpierw sprawdzić|reakcje czuciowe i ruchowe.
więc spokojnie.
Czekaj.
Jake, posłuchaj mnie.
Było:
Musisz usiąść, Jake.
- W porządku.|- Słuchaj.
- Dam radę.|- Jake, powinieneś usiąść.
Jake, siadaj!|Obserwuj ogon!
Musisz usiąść,|masz tendencje do...
- Ostrożnie!|- Tak!
Jest:
- Musisz usiąść.|- Jest OK.
Jake, posłuchaj mnie.
Jest dobrze, poradzę sobie.
Jake, musisz...
Połóżcie go z powrotem na łóżko.
Musisz usiąść.|Potrzebujesz czasu na dostosowanie.
Uważaj na ogon.
Było:
/1,000 mg oxazepamu.
Chłopcy...
/Znajdźcie...
/- Jake!|- Jake, posłuchaj mnie.
Nie jesteś przyzwyczajony|do poruszania ciałem Avatara!
/- To niebezpieczne!|- To jest wspaniałe.
- Jake!|- Daj spokój!
/- Albo cię uśpią.|/- Jake, posłuchaj mnie!
- Usiądź!|- Nie, muszę iść za nim.
Jest:
1000 mg Secotilu.
Jake, posłuchaj mnie.
Nie jesteś gotowy do poruszania ciałem awatara.
- To jest niebezpieczne.|- To jest wspaniałe.
Przestań, odłączą cię.
Jake, posłuchaj mnie!
- Usiądź!|- Nie, muszę teraz wyjść.
Było:
No dawaj,|nie potrafisz grać.
Po prostu się nie postarałem.
Cześć, chłopaki.
W porządku, złapię go.
- Jake, musisz wrócić.|- Jake! Jake!
Jest:
No dalej, nie umiesz grać.
Nawet nie muszę się bronić.
Witajcie.
Jest OK, złapię go.
Jake, musisz wrócić!
Przepraszam.
Było:
- Uważaj!|- Przepraszam.
Jest:
Było:
/Jake, nie powinieneś biegać!
Jest:
Nie powinieneś biegać.
Było:
- Sorki.|- Uważaj!
/Witaj żołnierzu!
Jest:
- Przepraszam.|- Uważaj!
Hej, marine!
Było:
A kogo się spodziewałeś?
Myśl szybko!
Widzę, że już opanowałeś|funkcje ruchowe.
/No dobra,|/wszyscy idziemy spać!
Dobra.
Gasić światła.|Dawaj Louise, kończymy.
Nie baw się tym,|bo oślepniesz.
Wygląda trochę dziwacznie.
Dawać.
Ogon...
Dobranoc.
Gaszę światła!
/Widzimy się na śniadaniu, kotku.
/Witamy z powrotem.
/- W porządku?|- Tak, dobrze.
/Jestem Trudy.|/Latam na wyprawy naukowe.
A oto moje maleństwo.
Poczekaj chwilkę...
Winfley?!
Zrób to dobrze!
Ma być gotowe na 9:00.
To właśnie robię.
Wciąż za luźne.
Widzę, że macie tu ciężki sprzęt.
Jest:
A kogo się spodziewałeś, sztywniaku.
Myśl szybko.
Funkcje motoryczne opanowane.
No dalej wszyscy, cisza nocna.
Dobra jest, gasimy światło.
Chodź Louise. Raz-raz.
Nie baw się tym, bo oślepniesz.
Dziwne to.
Dalej.
Zamykamy
Cześć.
Gasimy światło.
Zobaczymy się na kolacji, koteczki.
Witaj z powrotem.
- W porządku?|- Tak.
Jestem Trudy.|Latam ze wszystkimi naukowcami.
A tu jest moja maszynka.
Poczekaj chwilę.
Hej, Wainfleet!
Dokończ robotę.
Odlatujemy o 9:00.
Zdążę na czas, pani kapitan.
Zamocowanie granatnika wciąż zbyt luźne.
Latacie z ciężkim uzbrojeniem.
Było:
Tak, ponieważ tylko my tam latamy,|jesteśmy jedyni, najlepsi.
Potrzebuję strzelca przy drzwiach.
Straciłam człowieka.
Myślałem, że nigdy nie spytasz.
Jest:
To dlatego, że nie jesteśmy jedynymi,|którzy tam sobie latają,
ani największymi.
Potrzebuję kogoś do karabinu przy drzwiach.
Mam braki w załodze.
Myślałem, że o to nie zapytasz.
Było:
Do zobaczenia w śmigłowcu.
Jest:
Zobaczymy się w sali odpraw.
Było:
Ta niska grawitacja|robi cię miękkim.
Jeśli jesteś słaby...
Pandora załatwi cię|bez uprzedzenia.
Jest:
Ta niska grawitacja cię osłabia.
Jeśli wymiękniesz..
Pandora przerżnie cię na śmierć,bez ostrzeżenia.
Było:
Wenezuela, to była prawdziwa dżungla.
Nie porównywalna z tym,|co mamy tutaj.
Musisz być twardzielem,|skoro się tutaj pokazałeś.
Myślałem, że to tylko kolejna dziura.
Kiedy byłem na swojej pierwszej|misji rozpoznawczej.
Jest:
Wenezuela, to były nędzne krzaki.
Nie to co tutaj, co?
Miałeś odwagę chłopie, by się tu pokazać.
Wyglądało, że to będzie tylko kolejne piekło.
Byłem na pierwszych misjach rozpoznawczych.
Było:
Może więcej niż kilka.
El Toro, Nigeria, żadnego zadrapania.
Przybyłem tu.
Dzień pierwszy.|Myślisz, że zaciąłem się tak przy goleniu?
/Powiedzieli, że mnie poskładają,
/jeśli tu wrócę.
Wygląda dobrze.
I wiesz co?|Polubiłem to...
To mi przypomina,|z czym mamy tutaj do czynienia.
/Program Avatar|/to jakiś dowcip.
Kupa kretynów,|bezwładnych majorów.
Jednakże...
bardzo na czasie, unikalny,|daje wiele możliwości
i jest potrzebny.|Gotów!
Żołnierz,|w ciele Avatara.
To potężna mieszanina.
Aż mnie ciarki przechodzą.
Dlatego potrzebuję takiego żołnierza.
Właśnie tam,|na ich ziemi...
w obozie wroga.
Słuchaj Sully...|potrzebuję cię tam,
abyś poznał to środowisko,|zdobył ich zaufanie.
Chcę się dowiedzieć, czy są gotowi do współpracy,|lub jak w nich uderzyć, jeśli nie są.
- Wciąż pracuję z Augustine?|- Na papierze.
Będziesz chodził jak naukowiec,|zachowywał się jak jeden z nich.
Lecz raporty będziesz zdawał mnie.
Jest:
No, może więcej niż kilka.
Trzy zmiany w Nigerii, bez zadraśnięcia.
Trafiłem tutaj.
Pierwszego dnia. Myślisz,|że zaciąłem się przy goleniu?
Mogli mi to naprawić.
Jeśli wróciłbym na Ziemię.
Znów zrobiliby ze mnie przystojniaka.
Ale wiesz co?|Chyba to lubię.
To mi przypomina codziennie|z czym mamy do czynienia.
Program Avatar to kiepski dowcip.
Bandy ważniaków naukowców|z miękkimi fiutami.
Jednakże.
Daje wiele możliwości.
Bardzo na czasie.
I wyjątkowych.
Żołnierz zwiadowca w ciele awatara.
To potężna mieszanka.
Aż mnie dreszcze przechodzą.
Taki żołnierz mógłby zdobyć|potrzebne mi informacje
prosto ze źródła.
Na przykład o bazie przeciwnika.
Słuchaj Sully. Chcę żebyś,
zapoznał się z tymi dzikusami|i zdobył ich zaufanie.
Chcę wiedzieć|jak wymusić na nich współpracę,
lub przyłożyć im mocno,|jeśli nie będą chcieli.
- Czy jestem wciąż z Augustine?|- Na papierze.
Jedź na te ich naukowe wymioty.
Kracz jak oni.
Ale raporty składaj do mnie.
Było:
Więc w porządku.
Synu, ja dbam o swoich ludzi.
Dasz mi to czego chcę, a ja się postaram,|żebyś odzyskał swoje nogi.
Jest:
Dobrze więc.
Synu, dbam o moich ludzi.
Dasz mi to co chcę a zajmę się, żebyś|dostał nowe nogi gdy wrócisz do domu!
Było:
Brzmi dobrze, sir.
Połączenie gotowe.
Po prostu trzymaj buzię na kłódkę|/i pozwól żeby Norm mówił.
/Połączenie gotowe.
/W porządku, wchodzę.
Wyłącz silnik,|zabawimy tu trochę!
Jest:
Brzmi bardzo dobrze, sir.
Połączenie jest gotowe.
Po prostu się nie odzywaj|i pozwól żeby Norm mówił.
Połączenie jest gotowe.
W porządku, wchodzę.
Wyłącz go, zostaniemy tu trochę.
Było:
Zostań przy statku.
Jeden idiota ze spluwą|nam wystarczy.
Jest:
Zostań przy helikopterze.
Jeden idiota z bronią wystarczy
Było:
/Prolemury.|Nie są agresywne.
Jest:
Prolemury.|Nie są agresywne.
Było:
Skąd będą wiedzieć,|że tu jesteśmy?
Jestem pewna,|że obserwują nas nawet teraz.
- Ruszaj się, Norm.|- Dalej chłopaki.
/I tu cię mam.
/Skanuję...
Jest:
Więc, jak się dowiedzą, że tu jesteśmy?
Jestem pewna że obserwują nas teraz.
- Ruszaj się Norm.|- Uważajcie chłopaki.
Zaczynam.
Skanowanie.
Było:
Zadziwiające, prawda?
To jest sygnał transdukcji,
od tego korzenia,|do korzenia obok.
Powinniśmy wziąć próbkę.
Tak, próbkę.
Wiesz, chyba szybkość reakcji|ma podłoże elektryczne.
/Norm, zanieczyściłeś próbkę.
/W porządku...
/Dobra.
/Weź drugą...
Nie strzelaj!
Nie strzelaj, to go wkurzy.
On już jest wkurzony.
Jake, jego skóra jest za gruba,|zaufaj mi.
On broni swojego terytorium.|/Nie biegnij, bo ruszy za tobą.
Więc co mam zrobić,|zatańczyć z nim?
Po prostu zostań tam,|gdzie jesteś.
No chodź!|Pokaż co tam masz!
I kto jest zły?|Właśnie.
Właśnie o tym mówię suko.
Zabieraj swój tyłek do mamusi.
Nie masz nic, możesz uciekać.
Może przyprowadzisz swoich kumpli.
Cholera!
A co z tym?|Uciekać, nie uciekać? Co?
Jest:
Niesamowite, prawda?
To transdukcja sygnału.
Z jednego korzenia do korzenia drzewa sąsiedniego.
Więc powinniśmy pobrać próbkę.
No tak, próbka.
Prawdopodobnie elektryczność|odpowiada za szybkość reakcji.
Norm, zanieczyściłeś próbkę swoją śliną.
Weź drugą.
Nie strzelaj.
Nie strzelaj, bo go wkurzysz.
Już jest wkurzony!
Jake, ma zbyt gruby pancerz, zaufaj mi.
To pokaz na zagrożenie terytorialne.|Nie uciekaj, bo zacznie szarżować.
A potem co? Zatańczyć z nim?
Po prostu nie ustępuj.
No dalej!|Co tam masz!
Tak! Kto jest zły?|Właśnie.
To jest dokładnie to o czym mówię dziwko.
Tak jest, zabierz swój świński zad do mamusi.
Tu nie masz czego szukać, uciekaj.
Może przyprowadzisz mi swoich przyjaciół, co?
A ten?|Uciekać? Nie uciekać? Co robić?
Było:
Musimy się stąd zabierać,|nie mamy pozwolenia na nocne loty.
Jest:
Musimy kończyć.|Nie mamy pozwolenia na nocne poszukiwania.
Było:
Przepraszam doktorku,|będzie trzeba wytrzymać do rana.
On nie przeżyje do rana.
Nie mam do cholery całej nocy.
No chodź!
Chodź!
/Czekaj, nie!
Wspaniale!
Słuchaj, prawdopodobnie|mnie nie rozumiesz.
ale...
Dziękuję ci.
Jest:
Przepraszam pani doktor.|Musi po prostu wytrzymać do rana.
Nie wytrzyma do rana.
Nie mam całej cholernej nocy.
No dalej!
Dalej!
Poczekaj, nie!
Wspaniale.
Spokojnie, mój bracie.
Wiem, że prawdopodobnie tego nie zrozumiesz.
Ale.
Spokojnie, mój bracie.
Było:
Miałbym przechlapane,|gdybyś się nie pojawiła.
Poczekaj chwilę.|/Dokąd idziesz?
Czekaj.
Po prostu...|Zwolnij.
Chciałem tylko podziękować|za zabicie tych...
Do diabła!
Nie dziękuj mi.|Nie dziękuje się za takie coś.
To jest smutne.
Bardzo smutne.
W porządku...|Przepraszam.
Za wszystko co zrobiłem,|przepraszam.
To twoja wina.|One nie musiały umierać.
Moja wina? Zaatakowały mnie.|Jak ja mogę być tym złym?
Twoja wina!
Twoja wina!
Spokojnie
Jesteś jak dziecko, jesteś głośny,|nie wiesz jak się zachować.
Jest:
Dziękuję ci.
Pewnie bym nie wytrzymał,|gdybyś nie nadeszła.
Hej, poczekaj chwilę.|Dokąd idziesz?
Poczekaj.
Ja tylko.|Powoli.
Ja tylko chcę ci podziękować|za to, że zabiłaś te zwierzęta.
Cholera!
Nie dziękuj.|Nie dziękuj za to.
To smutne.
Tylko bardzo smutne.
OK, OK, przepraszam.
Za cokolwiek zrobiłem, przepraszam.
To wszystko twoja wina.|One nie musiały zginąć.
Moja wina? Zaatakowały mnie.|Jak mogę być tym złym?
Twój błąd.
Twój błąd.
Uspokój się.
Jesteś jak dziecko.|Robisz hałas. Nie wiesz co robić.
Było:
W porządku.
Jeśli tak kochasz|swoich przyjaciół z lasu...
dlaczego nie pozwoliłaś im|mnie zabić?
Co sobie myślałaś?
- Czemu cię uratowałam?|- Tak, czemu mnie uratowałaś?
Masz silne serce.
Jest:
Dobrze.
Jeśli tak kochasz te zwierzątka z lasu.
Dlaczego po prostu|nie pozwoliłaś im mnie zabić?
O czym myślałaś?
Dlaczego cię uratowałam?
Tak, dlaczego?
Masz dzielne serce.
Było:
Ale głupi!|Ignorancki jak dziecko!
Jeśli jestem jak dziecko, to...
może powinnaś mnie uczyć.
Ludzie Z Nieba nie nauczą się tego,|czego nie widzą.
- Więc naucz mnie widzieć.|/- Nikt nie może tego nauczyć.
Czekaj...|możemy o tym pogadać?
Gdzie się nauczyłaś mówić po angielsku?|W szkole dr Augustine?
Jest:
Ale głupie.|Nieodpowiedzialne jak dziecko.
Jeśli jestem jak dziecko,
To może powinnaś mnie nauczyć.
Ludzi Z Nieba nie można nauczyć.|Wy nie widzicie.
- Naucz mnie widzieć.|- Nikt nie może nauczyć cię widzieć.
Nie możemy porozmawiać?
Gdzie nauczyłaś się mówić po angielsku?|W szkole doktor Augustine?
Było:
Nie powinno cię tu być.
- Zabierz mnie ze sobą.|- Nie!
Wracaj.
Jest:
Nie powinieneś tu być.
OK, zabierz mnie z sobą.
Nie, Wracaj.
Było:
Wracaj!
Czym one są?
Nasiona Świętego Drzewa,|bardzo czystego ducha.
O co w tym chodziło?
Jest:
Wracaj.
Co to jest?
Nasiona świętego drzewa.|Bardzo czyste duchy.
Co to było?
Było:
/Chodź.
Jak masz na imię?
Uspokójcie się!
Jest:
Chodź.
Jak ci na imię?
Stójcie! Uspokójcie się!
Było:
Ten demon nie może tutaj być.
Zobaczyłam znak.
Trzeba go zabrać do Tsahik.
Zabrać go!
Jest:
Demonom Ludzi z Nieba nie wolno tu być?
Pojawił się znak.
Musi zadecydować o tym Tsahik.
Brać go.
Było:
Co się stało?
Ojcze...
słucham cię.
Ta istota...
dlaczego ją tu przyprowadziłaś?
Chciałam go zabić,|ale zobaczyłam znak od Eywa.
Rozkazałem, żeby nie sprowadzać tu|Ludzi Z Nieba.
Jest:
Ojcze.
Widzę cię.
Ta istota.
Dlaczego ją tu sprowadziłaś?
Chciałam go zabić.
Ale zobaczyłam znak od Eywa.
Nakazałem, by nie sprowadzać|tu Ludzi Z Nieba.
Było:
Od tego smrodu,|aż mnie kręci w nosie.
/Co on mówi?
Mój ojciec zdecyduje,|czy cię zabić, czy nie.
Jest:
Jego obcy smród przepełnia moje nozdrza.
Co on powiedział?
Mój ojciec zadecyduje czy cię zabić.
Było:
/Cofnąć się!|Wszyscy!
Niech no zobaczę tego obcego.
To jest matka, Tsahik.
Jedyna, która rozumie wolę Eywa.
Jest:
Stójcie wszyscy.
Niech zobaczę tego obcego.
To jest matka. Ona jest Tsahik.
Ona objaśnia wolę Eywa.
Było:
- Czemu do nas przybyłeś?|- Przybyłem na naukę.
Już próbowałem uczyć|innych Ludzi Z Nieba
Ciężko jest napełnić kielich,|który już jest pełen.
Mój kielich jest pusty.
Zaufaj mi, lub spytaj|dr Augustine.
Jest:
Dlaczego przyszedłeś do nas?
Przybyłem, by się uczyć.
Próbowaliśmy nauczać innych Ludzi Z Nieba.
Ciężko jest napełnić naczynie, które już jest pełne.
Cóż, moje naczynie jest puste., wierz mi.
Porozmawiaj z doktor Augustine.
Było:
Wojownikiem...|Z klanu Jarhead.
/Wojownikiem?
Mogę go z łatwością zabić.
Po pierwsze...
Ludzie Z Nieba nigdy nie wysyłali|do nas nikogo ze swych wojowników.
Musimy go bliżej poznać.|Możemy się wiele od niego dowiedzieć.
Córko moja...
nauczysz go naszych zwyczajów,
naszej mowy i naszego życia.
- Dlaczego ja?|- Nie dyskutuj!
Tak zdecydowałam.
/Moja córka nauczy cię naszej ścieżki.|Ucz się pilnie, Jake Sully.
Wtedy zobaczymy,|czy twa dusza może zostać uleczona.
Jest:
Wojownikiem z klanu Jajogłowych.
Wojownikiem!? Z łatwością mógłbym go zabić.
Nie! To pierwszy wojownik Ludzi Z Nieba jakiego spotkaliśmy.
Trzeba go poznać bliżej.|Możemy się wiele dowiedzieć od niego.
Moja córko.
Będziesz za niego odpowiedzialna.Naucz go szanować to, kim jesteśmy i jak żyjemy.
Nauczysz go naszej mowy i naszego życia.
Dlaczego ja? To niesprawiedliwe.
Decyzja podjęta.
Moja córka będzie cię uczyć naszej drogi.|Ucz się dobrze, Jake Sully.
Potem zobaczymy,|czy twój obłęd może być uleczony.
Było:
Przepraszam.
Hej, jak leci?
/Jake, Jake!
/- Wybudza się.|- Jake!
Jest:
Hej, jak się masz?
Jake! Jake!
Budzi się.
Było:
/Wracaj do nas dzieciaku.
/Dawaj, właśnie tak.
/No już, już.
Cholera, myślałam,|że już po tobie.
Avatar jest bezpieczny?
Tak, doktorku.|I nie uwierzysz gdzie jestem.
Ostatnią rzeczą, jaką widzieliśmy,|to jego wojskowa dupa, znikająca gdzieś w lesie
i goniący go,|wkurzony Thanator.
To nie jest coś,|czego można się nauczyć.
To było świetne.
Wiesz, jedyna rzecz, której nie rozumiem,|to dlaczego Omaticaya wybrała ciebie.
/Boże, dopomóż nam wszystkim.
Klan Jarhead?
I podziałało?
Praktycznie jestem już w rodzinie.
Będą mnie uczyć.|Jak stać się takimi jak oni.
To się nazywa inicjatywa, synu.|Chciałbym mieć dziesięciu takich jak ty.
Sully, po prostu dowiedz się|czego te niebieskie małpy chcą.
/No wiesz, chcielibyśmy dać im lekarstwa,|wykształcenie...
drogi, albo nie.|Oni wolą błoto.
I to co mnie martwi,|to tylko...
Czy ktoś może...
Jest:
Wstawaj dzieciaku.
Dalej. Tak jest.
Już jesteś.
Działałeś jak w transie.
Czy awatar jest bezpieczny?
Tak, doktorze. I nie uwierzysz gdzie jestem.
Ostatnią rzeczą jaką widzieliśmy,|to tyłek Marine znikający w krzakach.
I goniącego go Thanatora.
To nie jest coś, czego można się nauczyć.
Z powodów, których nie rozumiem,|Omaticaya wybrali ciebie.
Boże dopomóż nam wszystkim!
Klan Jajogłowych?
I to zadziałało?
Jestem niemal w rodzinie.
Będą mi się przypatrywać.|Muszę nauczyć się być jednym z nich.
To się nazywa inicjatywa, synu.|Chciałbym mieć jeszcze dziesięciu takich jak ty.
Sully, dowiedz się czego te niebieskie małpy chcą.
No wiesz, chcieliśmy im dać medycynę,edukację..
drogi, ale nie.
Wolą bagno.
To by mi nawet nie przeszkadzało, po prostu ich...
Może ktoś...
Było:
/Dalej, dalej.
/Stop.
Powiedziałem stop.
Ich cholerna wioska znajduje się|nad najbogatszym złożem Unobtanium
w promieniu 200 km|w każdym kierunku.
Zresztą, spójrz na te złoża.
- Chcesz aby się wynieśli.|- Tak.
Jest:
Jeszcze, jeszcze.
Stop.
Powiedziałem stop, Jezu.
...ich cholerna wioska znajduje się nad najbogatszym złożem
unobtanium w okolicy 200 kilometrów od nas.
Po prostu spójrz na to bogactwo.
- Kto ich zmusi żeby się wynieśli?|- Zgadnij.
Było:
Lepiej, żeby to zrobili.
No dobrze, posłuchaj.
Zabijanie tubylców będzie|źle wyglądać.
Ale jest jedna rzecz, która wkurzy akcjonariuszy|bardziej niż zła prasa.
I to jest obniżenie zysków.
Nie ja ustanawiam te zasady.
Po prostu znajdź coś,|co przekona ich do przeprowadzki.
W przeciwnym wypadku,|użyjemy pałek.
Masz 3 miesiące,|potem wkraczają buldożery.
Marnujemy czas.
Lubię tego gościa.
/Dobra, przejdźmy przez to|/jeszcze raz.
Mo'at, smocza pani..
Jest:
Założę się, że będą chcieli.
Zabijanie tubylców robi firmie złą prasę.
Ale jest jedna rzecz, której|akcjonariusze nienawidzą bardziej niż złą prasę.
To zły bilans kwartalny.
Nie ja ustanawiam te zasady.|Po prostu znajdź mi marchewkę,
która zmusi ich aby się wynieśli.
W przeciwnym wypadku,|trzeba będzie użyć kija.
Masz trzy miesiące.|Potem znajdą się tam buldożery.
Więc tracimy czas.
Lubię tego faceta.
OK, przelećmy się po nich jeszcze raz.
Mo'at. Smoczyca.
Było:
Eytukan, jest przywódcą klanu,|lecz to duchowy przywódca, jak szaman.
/Załapałem.
Tusu'Tey.
/- Tsu'Tey.|- Tsu'Tey.
On będzie następnym przywódcą klanu.
Jest:
Eytukan. On jest wodzem klanu, ale|ona jest przywódcą duchowym, jakby szamanką.
Rozumiem.
Tsutey.
- Tsu'Tey.|- Tsu'Tey.
On będzie następnym wodzem klanu.
Było:
Ona będzie następczynią Tsahik.|Będą tworzyć parę.
- Więc, kim jest Eywa?|- Kim jest Eywa?
Ich bóstwo, stwórca wszystkich|żywych istot.
Wszystkiego co znają.
Wiedziałbyś to,|gdybyś się wcześniej podszkolił.
Kto ma randkę z córką wodza?
- Daj spokój...|/- Panowie, koniec z tym.
Ruszamy.|Życie w wiosce zaczyna się wcześnie.
Postaraj się nie zrobić|czegoś niezwykle głupiego.
Spokojnie, chłopie.
Ona jest samicą.
W porządku?
Spokojnie, mała.
Jest:
Ona będzie następną Tsahik.|Zostaną parą.
Kim jest Eywa?
Kim jest Eywa?
Ich bóstwo. Bogini wszystkiego co żyje.
Wszystkiego co znają. Wiedziałbyś to,|gdybyś miał jakiekolwiek szkolenie wcześniej.
Kto chodzi z córką wodza?
- Przestań.|- Chłopaki, uspokójcie się.
Ruszamy. Życie w wiosce zaczyna się wcześnie.
I nie zrób nic głupiego.
Spokojnie, chłopcze.
To samica.
OK.
Spokojnie, dziewczynko.
Było:
Poczuj to.
Poczuj bicie serca.
Oddech.
Poczuj siłę jej nóg.
Możesz powiedzieć jej,|co ma zrobić.
Jest:
Poczuj ją.
Poczuj bicie jej serca.
Jej oddech.
Poczuj jej silne nogi.
Możesz powiedzieć jej co ma zrobić.
Było:
Teraz powiedz gdzie ma iść.
Jest:
Na początek, powiedz gdzie ma pobiec.
Było:
Nie, wtedy byś tęsknił.
Jest:
Nie, tęskniłbyś za mną.
Było:
Ten obcy niczego się nie nauczył.
Jest:
Ten obcy nigdy nie nauczy się niczego.
Było:
/Tylko popatrz na niego.
Jest:
Po prostu spójrz na niego.
Jedź.
Było:
Jeśli chcecie w trafić,|to może być dość skomplikowane.
Twój skan nie pokazuje|wewnętrznej struktury.
Jest tutaj linia kolumn,|która może wytrzymać duże obciążenie.
Tu jest jeden spiralny obszar,|a tu kolejny.
To struktura spiralna,|prowadzi w górę i w dół.
Potrzebujemy skanów|każdej z kolumn.
Jest:
Jeśli chcecie w to trafić,|będzie to dość skomplikowane.
Wasze skany nie pokazują|wewnętrznej struktury.
Tu jest zewnętrzna linia kolumn,|naprawdę mocnych.
A tu jest drugi pierścień|i kolejny wewnętrzny.
Struktura rdzenia jest spiralna.|Poruszają się po nim w górę i w dół.
Będziemy potrzebować dokładnych skanów każdej kolumny.
Było:
/Co jeszcze możesz powiedzieć|/o tej strukturze.
/Tu jest jeszcze drugi okrąg,|/również bardzo wytrzymały.
Więc dokąd się wybieramy?
Ściągaj to.
Nie pozwolę, żeby Selfridge i Quaritch|zarządzali w ten sposób.
W sektorze 26 mamy przenośne laboratorium,|gdzie możemy pracować.
Jest:
Co jeszcze możesz mi powiedzieć o tej strukturze?
Domyślam się, że ten drugi pierścień,|to także konstrukcja nośna.
Więc, dokąd idziemy?
Wynosimy się stąd.
Nie mam zamiaru pozwolić Selfridge'owi|i Quaritch'owi zarządzać w ten sposób.
Jest ruchome laboratorium na pozycji 26,|gdzie możemy pracować.
Było:
- W górach Alleluja?|- Zgadza się.
Jest:
- W Górach Alleluja?|- Tak jest.
Było:
Legendarne latające góry Pandory.|Słyszałeś o nich?
Jesteśmy blisko.
Tak, spójrz na moje przyrządy.
Dokładnie, jesteśmy w strumieniu wirowym.
Od tej chwili WGL.
Co to jest WGL?
Znaczy, że musisz Widzieć Gdzie Lecisz.
Ale ja nic nie widzę.
Jest:
Słynne wiszące góry na Pandorze.|Słyszałeś o nich?
Zbliżamy się.
Tak, spójrz na odczyty.
Jesteśmy w strumieniach wiru.
Zbliża się VFR.
Co to jest VFR?
To znaczy, że musisz patrzeć gdzie lecisz.
Nic nie widzę.
Było:
Czyż to nie wkurzające?
O mój Boże...
Jest:
Nie jest to wkurzające?
O mój Boże!
Było:
Dziękujemy za lot|liniami Air Pandora.
Jest:
Dziękujemy za przelot liniami Air Pandora.
Było:
- Dobra, to jest moje łóżko.|- To jest ohydne.
/Norm, ty na dole.
/Grace o czymś zapomniała.
/Wiedziała, że rozmawiałem z pułkownikiem,|/ale ja miałem to, czego potrzebowała.
/Sposób na dotarcie do klanu.
/Nieźle pogrywała.
Jake, ty na lewo.
Będziesz podłączony na końcu
/Jedynka, pięknie.|Ma najmniejsze zakłócenia.
Jasna cholera!
Nie patrz mu w oczy.
Ikran nie jest koniem.
Kiedy Sa'helu będzie połączony...
Ikran będzie latał wkoło,|żyjąc tylko z jednym łowcą, przez całe życie.
By stać się Aron'Yu,|myśliwym...
musisz wybrać własnego Ikrana,|a on musi wybrać ciebie.
- Kiedy?|- Kiedy będziesz gotów.
No dobra...
To jest dziennik video nr 12.|Godzina 21:32
Naprawdę muszę to robić teraz?|Potrzebuję trochę przerwy.
Nie.|Teraz, póki masz świeże wspomnienia.
Lokalizacja - buda.
Dni zaczynają mi się zamazywać.
/Język jest bardzo trudny,|/ale to jest jak ładowanie broni.
/Powtórz, powtórz.
Mocniej.
/Neytiri mówi na mnie Scoun.
/Co oznacza idiotę.
To bardzo istotna część...
/Nastawienie Norma|/uległo ostatnio poprawie.
- Widzę.|- Ale nie tylko widzę cię przed sobą.
- Widzę to w tobie.|/- Dobrze, że Norm tu jest.
/On też uważa, że jestem Scoun.
Musisz się tego nauczyć, dobrze?
- Chcesz pobiegać?|- W porządku?
Jazda!
/Czuję, że staję się twardszy.
/Mogę więcej,|/z każdym dniem.
/Muszę zaufać swojemu ciału.|/Muszę wiedzieć, co mogę z nim zrobić.
Tak, popatrz...
A niech to.
/Codziennie czytałem ślady...
/najdrobniejsze dźwięki|/i zapachy.
/Ciągle mówi mi|/o przepływie energii...
/o duchach zwierząt.
/Naprawdę bardzo się staram,|/aby jej nie zawieść.
/To nie dotyczy koordynacji|oka i ręki, o czym wiesz.
Powinieneś słuchać,|co do ciebie mówi.
Spróbuj postrzegać las...
- poprzez jej oczy.|- Przepraszam...
To jest mój dziennik video.
/Dzięki Neytiri można się szybko uczyć,|/albo szybko umrzeć.
Chyba sobie żartujesz.
/Rozmawiałem z Mo'at,|/aby wpuścić Grace do wioski.
Jak wy urośliście.
/- To pierwsze spotkanie, odkąd zamknięto szkołę.|- Jesteście tacy ładni.
Jest:
- Więc, to jest moja koja.|- Te rzeczy są okropne.
Norm, ty na dole.
/Augustine nie zatęskniła za tym miejscem.
/Wiedziała, że rozmawiałem z pułkownikiem.|/Ale ja miałem to, co potrzebowała.
/Możliwość dotarcia do klanu.
/Więc zagrała zręcznie.
Jake, weź to po lewej.
Będziesz połączony na samym końcu.
Jedynka, "Zaślubiona", ma najmniejsze zakłócenia.
Cholera!
Nie patrz jej w oczy.
Ikran to nie koń.
Kiedy powstanie Sa'helu.
Ikran będzie latać z tylko|jednym myśliwym przez całe życie.
Aby zostać Taronyu, myśliwym.
Musisz wybrać swojego własnego Ikrana,|a on musi wybrać ciebie.
- Kiedy?|- Gdy będziesz gotowy.
OK.
To jest wideozapis numer 12.|Czas 21:32.
Czy muszę to robić teraz?|Naprawdę chciałbym odpocząć.
Nie, teraz, póki jest świeżo w pamięci.
Miejsce, Schronisko.
Dni zaczynają mi się zamazywać w pamięci.
/Język jest trudny, ale zauważyłem,|/że to jak rozkładanie broni.
/Powtarzać, powtarzać.
Jeśli tylko będziecz mocniejszy.
/Neytiri nazywa mnie "Skaun".
/Co znaczy głupek.
To jest bardzo ważna część.
/Nastawienie Norma polepszyło się ostatnio.
Ale to nie jest po prostu|widzę cię na wprost mnie.
To oznacza widzę wewnątrz ciebie.
/Dobrze, że Norm tu jest,|/ale on też myśli że jestem "Skaun".
Załapałeś to, OK?
Gotowy, OK?
Ruszaj!
/Czuję że jestem silniejszy.
/Codziennie mogę biec coraz dalej.
/Muszę ufać mojemu ciału, by wiedzieć co robić.
/Każdego dnia tropię ślady
/pozostawione przy wodopoju.
/Najmniejsze zapachy i dźwięki.
/Ona zawsze powtarza o przepływie energii.
/O duszy zwierząt.
/Mam nadzieję, że na końcu|/nie będzie wymiany uścisków z drzewem.
To nie służy tylko do opisu wrażeń wzrokowo-ruchowych.
Powinieneś słuchać tego co mówi.
Staraj się widzieć las
- jej oczami.|- Przepraszam.
To jest mój wideodziennik.
Przy Neytiri można|uczyć się szybko lub umrzeć.
Chyba żartujesz sobie ze mnie.
/Rozmawiałem z Mo'at aby wpuścić Grace do wioski.|- Jak wy wszyscy urośliście.
/To pierwsze spotkanie odkąd zamknięto szkołę.
Jesteście tacy ładni.
Było:
Wracaj tutaj.
Smacznego!
Chodź tutaj.
/Próbowałem to jakoś zrozumieć...
/ten głęboki związek,|/łączący tych ludzi z lasem.
/Mówiła o energii...
/przepływającej pomiędzy|/wszystkim co żyje.
/Mówiła, że cała energia,|/jest tylko pożyczona
/i pewnego dnia,|/będziemy musieli ją zwrócić.
Czuję cię bracie.
I dziękuję ci.
Twój duch wraca do Eywy...
a twoje ciało pozostanie tutaj...
/by stać się częścią ludzi.
Jesteś gotów.
/Nauka latania na Ikranie,|/które nazywane są Banshee's.
/To próba, jaką musi przejść|/każdy młody wojownik.
/Ale aby to zrobić,|/trzeba wiedzieć gdzie one są.
Jest:
Wracaj tu!
Smacznego.
Chodź.
/Staram się zrozumieć
/ten głęboki związek,|/łączący ludzi i las.
/Ona mówi o sieci z energią,
/która przepływa przez wszystkie żywe istoty.
/Mówi,
/że cała energia jest tylko pożyczona.
/I pewnego dnia trzeba będzie ją zwrócić.
Widzę cię bracie.
I dziękuję.
Twój duch pójdzie do Eywa.
Ale ciało pozostanie tutaj,
więc mogę je wziąć,
by nakarmić ludzi Na'vi.
Czysta śmierć.
Jesteś gotowy.
Nauka latania na Ikranie, nazywa się je Banshees,
to próba,|jaką musi przejść każdy młody wojownik.
Ale aby to zrobić,
należy wiedzieć gdzie są Banshees.
Było:
Musisz to poczuć w środku.
Jeśli on też wybierze ciebie,|ruszaj szybko, jak pokazywałam.
Jest:
To musi być wewnętrzne przeczucie.
Jeśli on też wybierze ciebie,|ruszaj szybko jak pokazywałam.
Było:
Skąd będę wiedział,|że on wybrał mnie?
Będzie próbował cię zabić.
Jest:
Skąd będę wiedział, że on wybrał mnie?
Będzie się starał zabić cię.
Było:
- Nie bój się wojowniku!|- Połącz się!
Jest:
- Nie bój się wojowniku.|- Połącz się!
Było:
/Myśl lecieć!
Jest:
Myśl lecieć.
Było:
Do licha!
Jest:
Do licha.
Było:
Zamknij się|i po prostu leć!
Jest:
Zamknij się i leć prosto.
Było:
Wyrównaj!|O, tak.
Jest:
Wyrównaj!|O tak.
Było:
/Może nie najlepiej jeździłem konno,|/ale chyba urodziłem się, by latać.
Jest:
/Może nie najlepiej jeździłem konno,
/ale chyba urodziłem się, by latać.
Było:
Wykręciłam, poczułam wiatr.|Wykręciłam ostro.
Jest:
Wykręciłam, poczułam wiatr.| wykręciłam ostro.
Było:
/Drzewa Dusz.
/Aybetraya Ramunam.|To najświętsze miejsce.
/Widzisz zmienne wiry|/i te kolorowe zdjęcia?
Jest:
Drzewa Dusz.
Aybetraya Ramunam|To najświętsze miejsce.
Widzisz strumienie wiru magnetycznego i te kolorowe zdjęcia?
Było:
Zabiłabym się,|aby zdobyć próbki.
Jest:
Zabiłabym się, aby zdobyć próbki.
Było:
/Ty szczęśliwa świnko.
/Byłem powietrznym myśliwym,|/niosącym śmierć z powietrza.
/Problemem jest to,|/że nie jesteś jedynym.
Jest:
Ty szczęściaro.
/Byłem latającym myśliwym,|/przynoszącym śmierć z powietrza.
/Problemem jest to, że nie byłem jedynym.
Było:
/Nasi ludzie nazwali go|/Wielki Leonopteryx.
Jest:
Nasi ludzie nazwali go Wielki Leonopteryx.
Było:
Jest ostatnim,|jakiego się widzi.
Jest:
Jest ostatnim, jakiego się widzi.
Było:
- To szmat czasu.|- Tak.
Jest:
- To długi szmat czasu.|- Tak.
Było:
Zjednoczył klany|w czasach Wielkiego Smutku.
/Wszyscy ludzie Na'vi|/znają tę opowieść.
/Teraz wszystko się cofa.
/Tak jak na zewnątrz|/jest prawdziwy świat.
Jest:
Zjednoczył klany w czasach Wielkiego Smutku.
Wszyscy ludzie Na'vi znają tę opowieść.
/Wszystko się teraz zamienia.
/Na zewnątrz jest prawdziwy świat.
Było:
/Trudno uwierzyć,|/że minęły trzy miesiące.
Jest:
Trudno uwierzyć, że minęły trzy miesiące.
Było:
Twój ostatni raport|był sprzed dwóch tygodni.
Jest:
Twój ostatni raport był sprzed dwóch tygodni.
Było:
Myślę, że nadszedł czas,|by zakończyć misję.
Mogę to zrobić.
Jest:
Myślę, że czas zakończyć twą misję.
Nie, sam to zrobię.
Było:
Tak, otrzymaliśmy je|i pominęliśmy.
Teraz jest czas,|aby wejść.
Jest:
Mogę ich teraz schwycić za jaja,|gdyby doszło do rozróby. Do czego dojdzie.
Teraz jest czas aby wrócić.
Było:
To załatwione.|Będziesz je miał na promie jeszcze dziś.
/Dotrzymuję słowa.
Jest jeszcze jedno...
jeszcze jedna sprawa.
/Ceremonia.
/To ostatni etap,|aby zostać mężczyzną.
Jeśli to zrobię,|zostanę jednym z nich.
Jest:
To załatwione.|Będziesz na promie jeszcze dziś.
Dotrzymuję słowa.
Nie skończyłem tego jeszcze.
Jest jeszcze jedna sprawa.
Ceremonia.
To ostatni etap aby zostać mężczyzną.
Jeśli to zrobię, zostanę jednym z nich.
Było:
I będę mógł negocjować|warunki ich relokacji.
Lepiej, żeby to było zrobione,|kapralu.
Jest:
I będę mógł negocjować warunki ich relokacji.
Lepiej żeby to było zrobione, kapralu.
Było:
/Jest wtedy, gdy zasługujesz|/na swoje miejsce wśród ludzi.
Jest:
/Jest wtedy gdy zasługujesz|/na swoje miejsce wśród ludzi.
Było:
To jest miejsce,|gdzie można słyszeć naszych przodków.
I czasami odpowiadają.
Jest:
Chodź.
W tym miejscu możemy|przedstawiać nasze prośby.
I czasem uzyskać odpowiedź.
Było:
Możesz zrobić swój łuk,|z naszego Drzewa-Domu.
Jest:
Możesz zrobić swój łuk z naszego Drzewa-Domu.
Było:
Paral, jest dobrym myśliwym.
Jest:
Paral jest dobrym myśliwym.
Było:
Ale ta kobieta musi|jeszcze wybrać mnie.
Jest:
Tylko ta kobieta musi jeszcze wybrać mnie.
Było:
/Jestem teraz z tobą, Jake.
/Jesteśmy złączeni|/na całe życie.
/Co do cholery robisz, Jake?
/Nie zapomnij o integracji fazowej,|środkowy przycisk.
Jest:
Jestem teraz z tobą, Jake.
Jesteśmy złączeni na całe życie.
/Co ty do cholery robisz, Jake?
Nie zapomnij o integracji fazowej,|środkowy przycisk.
Było:
Obudź się, Jake.|Proszę!
Nie zmuszaj mnie,|żebym cię karmiła.
Zjadłem.|Ruszamy.
Jest:
Jake!
Obudź się, Jake. Proszę!
Nie zmuszaj mnie, żebym karmiła kalekę.
Grace, ja nie chcę, ej.
Było:
/Kiedy się ostatnio brałeś prysznic?
Nie potrzebuję się kąpać.
Jest:
Kiedy się ostatnio kąpałeś?
- Nie potrzebuję się kąpać.|- Jezus Marine!
Było:
Jake!|Obudź się!
Jest:
Jake! Obudź się!
Było:
/Obudź się!
Stójcie!
/- Jake!|- Stójcie!
Jest:
Obudź się!
Hej.
Stop! Stop!
Jake!|Stójcie!
Było:
- Co?|/- Mam tu tańczącego tubylca.
/Blokuje mi drogę.
Jest:
Hej!
- Co?|- Mam tu tubylca robiącego kaczy taniec.
Blokuje mi drogę.
Było:
/Ci ludzie muszą nauczyć się,|/że się nie zatrzymamy.
/Dalej naprzód.
Jest:
Ci ludzie muszą nauczyć się,|że się nie zatrzymujemy.
Dalej naprzód.
Było:
Nie!|Oślepił mnie!
- Jake!|/- Neytiri!
Jest:
Nie! Oślepił mnie!
- Jake!|- Neytiri!
Było:
/Zatrzymaj, o tutaj.
Jest:
Zatrzymaj, o tutaj.
Było:
/I wyostrz.
/Sukinsyn.
/Niewiarygodne.
Daj mi pilota.
Jest:
I wyostrz.
Sukinsyn.
Niewiarygodne.
Sprowadź mi pilota.
Było:
Proszę, zatrzymajcie się!
Jest:
Słuchajcie, proszę.
Było:
/Tsu'Tey, nie rób tego.
- Ty!|- Posłuchaj, bracie.
Zbliżyłeś się z tą kobietą.
Jest:
Tsu'Tey, nie rób tego.
-Ty!|-Posłuchaj, bracie.
Zbliżyłeś się z tą kobietą
Było:
/Stało się.
Jest:
Stało się.
Było:
/Wielu Omaticaya umrze.
Nie jesteś moim bratem!
Jest:
Wielu Omaticaya umrze.
Nie jesteś moim bratem.
Było:
/Jestem Omaticaya.
Jest:
Jestem Omaticaya.
Było:
Muszę coś powiedzieć...
/wam wszystkim.
Choć słowa na sercu|ciążą mi jak kamień.
/Sir, przepraszam.
Nie może pan przerwać,|gdy trwa połączenie.
/To bardzo niebezpieczne!
/Grace!
/Czekajcie!
/Wyłączone.
Dobra.
Jest:
Muszę coś powiedzieć.
Wam wszystkim.
Choć słowa na sercu ciążą mi jak kamień.
Sir, Przepraszam.
Nie może pan przerwać gdy trwa połączenie.
To bardzo niebezpieczne.
Grace!
Czekajcie!
Wyłączone.
OK.
Było:
Zostałem tu przysłany...
Widzicie teraz?
To kolejny demon|w podrobionym ciele!
Czyście oszaleli!?
Jest:
Zostałem tu przysłany.
Widzisz teraz.
To kolejny demon w podrobionym ciele.
Czyście oszaleli?
Było:
Wykręćcie stąd to mięso.
/Jake, co do cholery|/tam się dzieje?
/Zawiodłeś mnie synu.
Więc co, zadurzyłeś się w jakimś miejscowym kociaku|/i zapomniałeś w jakim grasz zespole?
Parker, jest czas,|aby uratować tę sytuację.
Jest:
Zabierzcie stąd to mięso.
Jake, co do cholery tam się dzieje?
Zawiodłeś mnie synu.
Więc co, zadurzyłeś się w jakimś miejscowym kociaku|i zapomniałeś w jakim grasz zespole?
Parker, jest czas aby uratować tę sytuację.
Było:
Powinieneś zakładać kaganiec|swojemu psu.
Jest:
Powinieneś zakładać kaganiec swojemu psu.
Było:
Zacznij jej słuchać.
Te drzewa były święte|dla Omaticaya.
Jest:
Zacznij ją słuchać.
Te drzewa były święte dla Omaticaya.
Było:
Wiesz co?|Dobiłaś nas wszystkich.
Więc lądujemy na jakiejś świętej paproci.|Na litość boską.
Nie mówię o jakimś|pogańskim voodoo.
Mówię o czymś całkowicie realnym.|Czymś widocznym w biologii lasu.
Jest:
Wiesz co? Rzucisz tutaj kij w powietrze,
a on wyląduje na jakiejś świętej paproci.|Na litość boską.
Nie mówię o jakiś pogańskim voodoo.
Mówię o czymś całkowicie realnym.|Czymś mierzalnym w biologii lasu.
Było:
/I każde drzewo ma 10 do potęgi 12-tej|złącz z sąsiednimi drzewami.
I jest 10 do potęgi 12|drzew na Pandorze.
To dość dużo,|jak sądzę.
To więcej połączeń,|niż w ludzkim mózgu.
Rozumiesz?|To jest sieć.
Jest:
Każde drzewo ma 10 do potęgi 4-tej|złącz z sąsiednimi drzewami.
I jest 10 do potęgi 12 drzew na Pandorze.
To dość dużo, jak sądzę.
To więcej połączeń, niż w ludzkim mózgu.
Rozumiesz? To jest sieć.
Było:
Pamięć jednego węzła|właśnie zniszczyłeś.
Co do cholery|wy wszyscy tam wyrabiacie?
/Jakieś cholerne drzewa.
- Musisz się obudzić, Parker!|- Nie, to ty musisz się obudzić.
Jest:
Pamięć w takim jednym miejscu, właśnie zniszczyliście.
Co wy do cholery tam wszyscy wyrabiacie?
Jakieś cholerne drzewa.
-Musisz się obudzić, Parker!|-Nie, to ty musisz się obudzić.
Było:
/Na'vi to wiedzą|i będą się bronić.
Jeśli chcesz ten świat z nimi,|musisz ich zrozumieć.
Jest:
Na'vi to wiedzą i będą się bronić.
Jeśli chcesz dzielić z nimi ten świat,|musisz ich zrozumieć.
Było:
Pani doktor,|proszę przyjść zobaczyć.
/Oni nie oddadzą swoich domów.
Jest:
Pani doktor, proszę przyjść zobaczyć.
Oni nie oddadzą swojego domu.
Było:
Za jasne piwo?
Jest:
Za co? Za jasne piwo?
Było:
/Nie mamy nic,|/czego by chcieli.
/Czego byśmy nie zrobili,|/to strata czasu.
Oni nigdy nie opuszczą|Drzewa-Domu.
Skoro nie można pójść|na taki układ,
to myślę,|że sprawa jest prosta.
Jake?|Dzięki.
Rozumiem to emocjonalne wystąpienie|i mógłbym dać za nie dużego całusa.
/Zrobię to, z minimalnym stratami|/wśród tubylców.
Poprowadzę ich pierwszy.
To będzie humanitarne...|mniej lub bardziej.
Jest:
Nie mamy nic, czego by chcieli.
Wszystko po co mnie posłano,|to była strata czasu.
Oni nigdy nie opuszczą Drzewa-Domu.
Skoro na układ nie można pójść.
To myślę, że sprawa jest prosta.
Jake. Dzięki.
Rozumiem to emocjonalne wystąpienie.|I mógłbym dać za nie dużego całusa.
Zrobię to z minimalnym|stratami wśród tubylców.
Najpierw wypędzę ich gazem.
To będzie humanitarne, mniej więcej.
Było:
/Dalej ludzie,|/pakujemy się.
Jest:
Dalej ludzie, pakujemy się.
Było:
Quaritch wyciągnął działa.|Zamierza zaatakować Drzewo-Dom.
Boże!
/Dr Augustine!|Pani nie wolno tu być.
Jest:
Quaritch ładuje się do helikopterów.|Zamierza zaatakować Drzewo-Dom.
Mój Boże!
Dr. Augustine! Pani nie wolno tu być.
Było:
Parker!|Czekaj! Stój!
Tam są ludzie,|którzy mają właśnie...
Nie, oni lecą do resztek dzikusów|żyjących wśród drzew.
Rozejrzyj się.
/Nie znam się na drzewach,|/ale widziałem ich mnóstwo.
Jest:
Parker! Czekaj! Stój!
To są ludzie, których masz właśnie...
Nie. To są zasrane dzikusy żyjące na drzewie.
Po prostu rozejrzyj się.
Nie wiem jak ty,|ale ja widziałem mnóstwo drzew.
Było:
Tam są całe rodziny, tam są dzieci.|/Chcecie zabijać dzieci?
Nie chcecie takiej krwi|na swoich rękach.
/Wierzcie mi.
Pozwól mi spróbować|porozmawiać z nimi.
Oni mi ufają.
Skalibrować trasę,|/zaraz ruszamy.
/Kalibracja trójki|i czwórki.
/Uruchomienie.|/Zaczynamy za 30 sekund.
/Posłuchaj mnie.|/Masz jedną godzinę.
Jeśli nie chcesz mieć tam swojej dziewczyny,|gdy spuścimy topór,
załatw ich ewakuację.|W jedną godzinę.
Ojcze!|Matko!
/Eytukan, muszę coś powiedzieć
Jest:
Tam są całe rodziny, tam są dzieci.|Chcecie zabijać dzieci?
Nie chcecie takiej krwi na swoich rękach.
Wierz mi.
Pozwól mi spróbować porozmawiać z nimi.
Oni ufają mi.
Skalibrować trasę, zaraz ruszamy.
Kalibracja trójki i czwórki.
Uruchomienie. Zaczynamy za 30 sekund.
Posłuchaj mnie. Masz jedną godzinę.
Jeśli nie chcesz mieć tam|swojej dziewczyny gdy zaczniemy,
załatw ich ewakuację. Jedna godzina.
Ojcze! Matko!
Eytukan, muszę coś powiedzieć.
Było:
Powiedz im,|że wkrótce tu będą.
Jest:
Powiedz im że wkrótce tu będą.
Było:
Wysłali mnie tu,|byście mi zaufali.
Jest:
Wysłali mnie tu, byście mi zaufali.
Było:
/Na początku wykonywałem rozkazy.
Ale potem,|wszystko się zmieniło.
Zakochałem się w lesie...
w ludziach Omaticaya...
i w tobie.
Ufałam tobie!|Ufałam!
Jest:
Na początku wykonywałem rozkazy.
Ale potem wszystko się zmieniło.
Zakochałem się w lesie,
w ludziach Omaticaya.
I w tobie.
Ufałam ci. Ufałam ci.
Było:
Już nigdy|nie będziesz jednym z nas!
- Starał się ich zatrzymać.|- Neytiri, proszę!
Jest:
Już nigdy nie będziesz jednym z nas.
Starał się ich zatrzymać.
Neytiri, proszę!
Było:
Musicie uciekać.|Oni nadchodzą!
- Chrońcie się w lesie!|- Nadchodzą!
Jest:
Musicie uciekać. Oni nadchodzą.
Chrońcie się w lesie!|Nadchodzą!
Było:
/Neytiri, musisz iść, teraz.
Jest:
Neytiri, musisz uciekać teraz.
Było:
Do licha, uciekajcie!
Bierzcie Ikrany!|Zaatakujcie ich z góry!
Jest:
Do licha, uciekajcie.
Bierzcie Ikrany. Zaatakujcie ich z góry.
Było:
/No, no, no.
Jest:
No, no, no.
Było:
No dobrze, chłopaki.|Zróbmy co trzeba.
Chciałbym, żeby każdy pojemnik z gazem|trafił prosto w cel.
/Zrozumiałem.|/C40 zagotują ich.
Ognia!
Bingo.|Dobre strzał.
Jest:
No dobrze, chłopaki,|Zróbmy co trzeba.
Chciałbym, żeby każdy pocisk z gazem|trafił prosto w cel.
Zrozumiałem. CS-40 gotowe.
- Ognia!| - Odpalam
Bingo. Dobrze wycelowane.
Było:
Chyba kpisz ze mnie.
/Te głupie bękarty|/nie zrozumiały wiadomości.
Podgrzejmy ich trochę.|Włącz zapalniczkę.
/Ognia!
Jest:
Chyba kpisz sobie ze mnie.
Te głupie bękarty nie zrozumiały wiadomości.
Podgrzejmy ich trochę. Wybrać zapalające.
Ognia!
Było:
Prowadź wszystkich do lasu!
Jest:
Prowadź wszystkich do lasu.
Było:
Musimy uciekać!|Wysadzą pień!
Nie!
Jeśli jesteś jednym z nas,|pomóż nam.
Do wszystkich jednostek.|Zmienić pociski.
Jest:
Musimy uciekać. Wysadzą pień.
Moat, nie!
Jeśli jesteś jednym z nas, pomóż nam.
Do wszystkich jednostek. Zmienić pociski.
Wycelować burzące w podstawę zachodnich kolumn.
Było:
Zniszczcie to!
Dalej, Grace!|Ruszaj się!
Jest:
Tak mała, dowal im.
Zwalcie to drzewo!
Dalej Grace, Ruszaj się!
Było:
Co robisz?|Nie pisałam się na to gówno.
Uciekajcie!
Nie, cofnij się!
Jest:
- Co robisz?|- Nie pisałam się na to gówno.
Powtórzyć, następna salwa.
Uciekajcie.
Nie, cofnij się.
Było:
Córko...
weź mój łuk.
Chroń ludzi.
Jest:
Moja córko.
Weź mój łuk.
Chroń ludzi Omaticaya.
Było:
Zostaw mnie samą!
Odejdź!|Odejdź ode mnie.
I nie wracaj.
Jest:
Zostaw mnie samą.|Zostaw mnie samą.
Odejdź! Odejdź ode mnie.
I nigdy nie wracaj.
Było:
Nie!|Nie możecie tego zrobić!
Jest:
Nie! Nie możecie tego zrobić.
Było:
/Prędzej czy później,|/zawsze się obudzisz.
Jak się masz, bracie.|Dawno się nie widzieliśmy.
Osobiście, nie sądzę,|aby ci zdrajcy zasługiwali na stek.
Jest:
/Prędzej czy później,|/w końcu trzeba się obudzić .
Jak się masz bracie,|dawno się nie widzieliśmy?
Hej!
Osobiście, nie sądzę aby ci drzewolubni zdrajcy|zasługiwali na stek.
Było:
Wiesz co to jest.|Na ziemię.
Jest:
Wiesz co to jest? Na ziemię.
Było:
Trudy, uruchom statek.
Czysto.|Idziemy.
Jest:
Trudy, uruchamiaj helikopter.
Czysto. Idziemy.
Było:
Dobra, idź!
Jest:
OK, idź!
Było:
Pułkowniku, coś tutaj się dzieje.
/Sektor 1-6.|/Nieautoryzowane uruchomienie silnika.
Jest:
Pułkowniku, coś się tutaj dzieje.
Sektor 1-6. Nieautoryzowane uruchomienie silnika.
Było:
Strzela do nas.|/Szybciej!
Jest:
Założyć maski.
Strzela do nas. Szybciej!
Było:
/Wszyscy cali tam z tyłu?
Norm, w porządku?
Jest:
Wszyscy w porządku tam z tyłu?
Tak. Norm w porządku?
Było:
- Grace dostała.|- Co?
Przynieś zestaw|pierwszej pomocy.
Utrzymuj nacisk Grace.
Zestaw pierwszej pomocy|jest na początku ładowni.
Trzymaj się, Grace.|Nic mi nie jest.
Jest:
Grace została trafiona.
Co?
Przynieś zestaw do pierwszej pomocy.
Silnie uciskaj, Grace.
Zestaw pierwszej pomocy|jest na grodzi.
- Trzymaj się, Grace.|- Nic mi nie jest.
Było:
/Zrozumiałam.
- Norm, na górze wszystko w porządku?|/- Tak, wciąż tu jestem.
Przynajmniej tu|nie mogą nas wyśledzić.
Jest:
Zrozumiałam.
Norm, wszystko na górze w porządku?
Tak, wciąż tu jestem.
Przynajmniej tu nas nie mogą wyśledzić.
Było:
- Najmocniejszy jest przy Drzewie Dusz, prawda?|/- Tak.
Dobrze.|Tam właśnie polecimy.
Jest:
Najmocniejszy jest przy Drzewie Dusz, prawda?
Tak. Dobrze.|Tam właśnie polecimy.
Było:
- Lecimy?|- Załatwię ci pomoc.
Jest:
Lecimy?|Załatwię ci pomoc.
Było:
Ludzie mogą ci pomóc.
Jest:
Na'vi mogą ci pomóc.
Było:
/Ludzie mówią,|/że Eywa pomoże.
/Ale bez domu,|/bez nadziei..
/było tylko jedno miejsce,|/do którego mogli się udać.
Połączenie działa.|Jaki jest plan, Jake?
Jest:
Ludzie mówią, że Eywa pomoże.
Ale bez domu, bez nadziei.
Było tylko jedno miejsce,|do którego mogli się udać.
Połączenie działa. Jaki jest plan, Jake?
Było:
Nie pozwoli ci się zbliżyć.
Jest:
On nie pozwoli ci się zbliżyć.
Było:
/Byłem w miejscu,|/którego jeszcze nie widziałem.
/Potrzebowałem ich pomocy,|/a oni potrzebowali mojej.
/Lecz zobaczyć ich raz jeszcze,|/sprowadzało się do czegoś zupełnie nowego.
Jest:
/Byłem w miejscu, jakiego oczy jeszcze nie widziały.
/Potrzebowałem ich pomocy.
/A oni potrzebowali mojej
/Ale by ich znowu zobaczyć,|/musiałem zrobić coś zupełnie nowego.
Było:
Pewnie ci się nie spodoba.
/Wtedy go dostrzegłem.
/Turuk jest najpotężniejszym|/drapieżcą w powietrzu.
Jest:
Pewnie tego nie polubisz.
/Lecąc dostrzegłem go.
/Toruk jest największym|/drapieżcą w powietrzu.
Było:
Grzeczny chłopiec.
/Więc dlaczego miałby się bać.
Jest:
Spokojnie chłopcze.
/Więc czego miałby się bać.
Było:
I ja ciebie.
Jest:
Widzę Cię.
Było:
Jesteś wielkim przywódcą|i wielkim wojownikiem.
Jest:
Jesteś wielkim wodzem i wielkim wojownikiem.
Było:
Błagam Eywa o pomoc.
Zobacz gdzie jesteśmy, Grace.
Jest:
Błagam o pomoc Eywa.
Zobacz gdzie jesteśmy Grace.
Było:
Wielka Matka może zadecydować|i zachować to wszystko, czym jest,
Jest:
Wielka Matka może zadecydować|i zachować to wszystko czym jest,
Było:
Ona jest bardzo słaba.
Jest:
Ale Jake Sully.|Ona jest bardzo słaba.
Było:
Usłysz nas.|Nasza Matko!
Eywa, źródło naszej energii.
Prosimy cię,|przyjmij jej ducha.
Jest:
Usłysz nas, nasza Matko
Eywa, źródło wszelkiej energii.
Prosimy cię, przyjmij jej duch.
Było:
Żeby mogła żyć,
jako część narodu Na'vi.
Jest:
Żeby mógł żyć,
jako część ludu Na'vi.
Uciszcie się.
Było:
/Co się stało?
Zadziałało!
Obrażenia były zbyt poważne.
Jest:
Grace.
Co się stało?
Zadziałało?
Jej obrażenia były zbyt poważne.
Było:
Jest teraz z Eywa.
Jest:
Jest z Eywa teraz.
Było:
Uczynisz mi honor,|jeśli będziesz tłumaczem.
Ludzie Z Nieba|przesłali nam wiadomość.
Zabiorą wszystko wszystko,|co tylko będą chcieli.
Jest:
Uczynisz mi honor, jeśli będziesz tłumaczył.
Ludzie Z Nieba przesłali nam wiadomość.
Że mogą brać co zapragną.
Było:
Biegnijcie szybko,|niczym wiatr.
Powiedzcie innym klanom,|aby przyszli.
Powiedzcie im,|że Toruk Makto woła do nich.
Jest:
Uciekajcie szybko niczym wiatr.
Powiedzcie innym klanom aby przyszli.
Powiedzcie im, że Toruk Makto ich wzywa.
Było:
Prześlemy Ludziom Z Nieba wiadomość,
że nie mogą zabrać tego,|co chcą!
I jeszcze to...
to jest nasza ziemia!
/Lecieliśmy w cztery|/strony świata.
/Do klanów koni|/na równinach.
/Do ludzi Ikran|/ze wschodniego morza.
/Gdy Toruk Makto zawezwał ich,|/przyszli.
Każdy w tej bazie,|każdy, bez wyjątku.
Będzie walczył o życie.|Taka jest prawda.
Horda tubylców|przygotowuje się do ataku.
Jest:
Prześlemy Ludziom Z Nieba wiadomość.
Że nie mogą brać tego co chcą.
I że to jest nasza ziemia.
/Lecieliśmy w cztery strony świata.
/Do klanów jeźdźców na równinach.
/Do latających na ikranach na wschodnim wybrzeżu.
/Gdy Toruk Makto wezwał ich, przyszli.
Każdy w tej bazie. Każdy bez wyjątku.
Będzie walczył o życie. Taka jest prawda.
Horda tubylców przygotowuje się do ataku.
Było:
do dwóch tysięcy|w ciągu jednego dnia.
Inni są w drodze.
W ciągu tygodnia|będzie ich 20.000.
Jest:
do dwóch tysięcy w ciągu jednego dnia.
I ciągle się zwiększa.
W ciągu tygodnia będzie ich 20.000.
Było:
To się nie wydarzy.
Jest:
Ale to się nie wydarzy.
Było:
Na terror,|odpowiemy terrorem.
Teraz, nasi przeciwnicy wierzą,
że ich górska twierdza|jest chroniona przez ich...
Jest:
Na terrror odpowiemy terrorem.
Teraz nasi przeciwnicy
wierzą, że ich górska twierdza jest chroniona przez ich...
Było:
Ale my ją zniszczymy.
Zrobimy z niej krater|w ich zbiorowej mogile tak głęboki,
że już nigdy nie zbliżą się|do tego miejsca na 1000 jednostek.
I to też...|jest faktem.
/Jake, tu jest wariactwo,|/pełna mobilizacja.
/Przerabiają prom na bombowiec.
/Na paletach umieścili|/ładunki wybuchowe do zrzutu.
/Na jakąś wzbudzająca grozę kampanię.
Cholerni bombardierzy.
/Quaritch przejął kontrolę,|/wałkuje ich i nic go nie zatrzyma
Kiedy?|/6:00 jutro rano.
- Max.|/- Muszę kończyć.
Jest:
Ale gdy tę twierdzę zniszczymy,
to wypalimy w ich zbiorowej|pamięci krater tak głęboki,
że nie zbliżą się|do tego miejsca nigdy więcej.
I to też.
Jest prawda.
Jake, tu jest wariactwo,|pełna mobilizacja.
Przerabiają prom na bombowiec.
Umieścili na paletach|górnicze materiały wybuchowe.
Na jakąś kampanię szoku i zastraszenia.
Cholerni kosiarze stokrotek.
Quaritch przejął kontrolę|i nic go nie powstrzyma.
- Kiedy?|- 6:00 jutro rano.
- Max.|-Muszę kończyć.
Było:
A ja miałam nadzieję, na jakiś plan taktyczny,|który nie przeradzałby się w męczeństwo.
/Idziemy na karabiny|/z łukami i strzałami.
Jest:
A ja miałam nadzieję na jakiś plan taktyczny,|który nie przeradzałby się w męczeństwo.
Idziemy na helikoptery z łukami i strzałami.
Było:
Z gór zlecimy na nich.|Ty z nich zlecisz.
Jest:
Lataliśmy tam. Ty tam latałaś.
Było:
Ich przyrządy|nie będą działać w tym terenie.
Namierzanie pocisków|nie będzie działać.
Będą musieli strzelać do linii strzału.|Jeśli im się uda.
Mamy więc przewagę,|bo znamy pole bitwy.
Wiesz, że zamierza skierować ten bombowiec|wprost na Drzewo Dusz?
Jest:
Ich przyrządy nie będą działać w tym terenie.
Namierzanie pocisków nie będzie działać.
Będą mogli strzelać dopiero gdy nas zobaczą.|Jeśli uda się nam zbliżyć,
wtedy mamy przewagę, bo znamy pole bitwy.
Wiesz, że zamierza skierować|ten bombowiec wprost na Drzewo Dusz.
Było:
Jeśli się tam dostanie,|to koniec.
To jest ich bezpośrednie połączenie z Eywa,|ich przodkami.
Jest:
Jeśli się tam dostanie, to koniec.
To jest ich bezpośrednie|połączenie z Eywa, ich przodkami.
Było:
Więc domyślam,|że lepiej ich przed tym powstrzymać.
Prawdopodobnie mówię w tej chwili do drzewa.
Jest:
Więc sądzę, że lepiej ich powstrzymać.
Pewnie mówię teraz do drzewa.
Było:
Muszę oddać ci przywództwo.
Jeśli Grace jest z tobą,
spójrz w jej wspomnienia.
Zobacz świat,|z którego pochodzimy.
Zobacz, że nie ma tam wiele zieleni.
Jest:
Muszę cię ostrzec.
Jeśli Grace jest z tobą.
Spójrz w jej wspomnienia.
Zobacz świat z którego pochodzimy.
Nie ma tam zieleni.
Było:
/Nadejdą niczym deszcz,|/który nie ma końca.
Jest:
Nadejdą niczym deszcz, który nie ma końca.
Było:
Wybrałaś mnie do czegoś.
Jest:
Z jakiegoś powodu mnie wybrałaś.
Było:
Wiesz, że to zrobię...
ale potrzebuję tu pomocy.
Jest:
Wiesz, że to zrobię.
Ale potrzebuję tu pomocy.
Było:
Ona chroni tylko równowagę życia.
Jest:
Ona tylko chroni równowagę życia.
Było:
/Mówi dowódca grupy.|/Wlatujemy do strumienia w wirze.
/Przełączcie na tryb|/sterowania ręcznego.
/Zrozumiałem.
Jest:
Mówi dowódca grupy.|Wlatujemy do strumieni wiru.
Przełączcie na tryb sterowania ręcznego.
Zrozumiałem.
Było:
Chcę wykonać tę misję wysoko i w zwartym szyku.|I chcę zdążyć na obiad w domu.
Jest:
Chcę wykonać tę misję wysoko i w zwartym szyku.|I chcę zdążyć na obiad do domu.
Było:
/2 do 1,|/uważaj na prędkość.
Oczy otwarte,|sprawdzajcie nad głowami.
Uważajcie na skany termiczne.
Wszystkie znaki wywoławcze.|Papa prowadzi.
Jest:
No panienki, dajcie im popalić.
Charlie 2-1, co u ciebie?
Żadnego ruchu.
Oczy otwarte, sprawdzajcie nad głowami.
Obserwujcie skany termiczne.
Wszystkie znaki wywoławcze, Papa prowadzi.
Było:
/Eskorta, zostać przy moim promie.
Tracimy kolory tutaj.
/Załogi karabinów.|/Dobrze się rozglądajcie.
/Bez pomyłek.
/Oni tam są.
Dobra, ludzie.|Cel w zasięgu wzroku.
Zasięg cztery jednostki.
Walkirie 1 do 6,|przygotować zrzut.
Zrozumiałem.|Przygotować się.
/Przygotować broń.
Pchać do rampy!
Jest:
Eskorta, zostać przy moim promie.
Stracimy tutaj trochę farby.
Załogi karabinów. Dobrze się rozglądajcie.
Bez pomyłek.
Oni tam są.
OK, ludzie.|Cel w zasięgu wzroku.
Odległość cztery kilometry.
Valkirye 1-6, Przygotować zrzut.
Zrozumiałem. Przygotować się.
Przygotować zrzut.
Pchać do rampy.
Było:
/2 do 1.|/Wykrywam ruch.
Jest:
Wykrywam ruch.
Było:
/Mamy tam ruch.
/Zasięg 400 metrów.
Jest:
Mamy tam ruch.
Zasięg 400 metrów.
Było:
Jest zbliżenie.
Na linię ognia.
Jest:
Zbliżają się szybko.
Strzelać w linii.
Było:
/Zasięg 400 metrów.
Nie możesz tego wyczyścić?|Nie sir, to przez ten strumień.
Jest:
Zasięg 400 metrów.
- Nie możesz tego wyczyścić?|- Nie sir, to przez ten strumień.
Było:
Bracie, zamierzam zrobić wyłom.|Leć za mną.
Wszystkie maszyny latające.|Strzały dowolne.
Hamuj w prawo, zawróć.
Jest:
Bracie, zamierzam zrobić wyłom. Leć za mną.
Wszystkie maszyny latające. Strzały dowolne.
Hamuj w prawo i zawróć.
Było:
Skorpiony.|Ścigać i zniszczyć.
Jest:
Skorpiony. Ścigać i zniszczyć.
Było:
Cofamy się.|Dopadli nas.
Zrozumiałem.|Wynoście się stamtąd.
To on.|Za nim!
Jest:
Cofamy się. Dopadli nas.
Zrozumiałem. Wynoście się stamtąd.
To on. Za nim.
Było:
Zapal ją!
Jest:
Zestrzel ją!
Było:
Tetay!
/Helikopter został uszkodzony.|/Spadam.
Jest:
Rogue 1 trafiony, Spadam.
Było:
Tsu'Tey, bracie,|słyszysz mnie?
Ptaszek 1,|słyszysz mnie?
Jest:
Tsu'Tey, bracie, słyszysz mnie?
Rogue 1, słyszysz mnie?
Było:
Walkirie 1 i 6, macie czystą drogę.
Zrozumiałem Dragon,|zaczynamy nasz nalot.
Paleta numer 1!
Numer 1 uzbrojony!
Jest:
Valkirye 1-6, masz czystą drogę.
Zrozumiałem Dragon, zaczynamy nasz nalot.
Paleta numer 1.
Numer 1 uzrojona.
Było:
/Neytiri.
Są bardzo blisko.|Jest ich zbyt wielu.
Jest:
Neytiri.
Są bardzo blisko. Jest ich wielu.
Było:
/Czy mnie słyszysz, Neytiri?
Jest:
Czy mnie słyszysz, Neytiri?
Było:
/Wycofaj się.|/Wynoś się stamtąd!
/To rozkaz!
/Neytiri!
Jest:
Wycofaj się. Wydostań się stamtąd.
To rozkaz!
Neytiri!
Było:
/Mamy ruch,|/dwieście metrów.
Jest:
Mamy ruch, dwieście metrów.
Było:
Eywa usłyszała cię!
/Sir, cała eskorta jest stracona|/lub wycofuje się.
Jest:
Eywa usłyszała cię.
Sir, cała eskorta zestrzelona lub wycofuje się.
Było:
Walkirie 1 i 6.|/Tu Dragon.
/Przygotować się do zrzutu.
Zrozumiałem.|Przygotować się do zrzutu. 30 sekund.
Na mój znak.|Dwa, jeden, teraz.
Jest:
Valkirye 1-6. Tu Dragon.
Przygotować się do zrzutu.
- Zrozumiałem. Przygotować się do zrzutu. |- Gotowy za 30 sekund.
Na mój znak. Dwa, jeden, teraz.
Było:
Maski!|Uszkodzona powłoka!
Dalej, chodź do taty!
/Poddaj się Quaritch.
Jest:
Maski. Uszkodzona powłoka.
Dalej, chodź do taty.
Poddaj się Quaritch.
Było:
Póki oddycham,|to jeszcze nie koniec.
Chciałem dać ci trochę nadziei.
No chodź!
Hej, Sully!|Jak się czujesz, zdradzając własną rasę?
Jest:
Póki oddycham, to jeszcze nie koniec.
Chyba czekałem, że to powiesz.
Dalej!
Hej, Sully! Jak się czujesz zdradzając własną rasę?
Było:
Jake!|Mój Jake!
Jest:
Jake! Mój Jake!
Widzę cię.
Było:
I ja cię widzę.
/Obcy powrócili do swojego|/umierającego świata.
/Tylko kilku wybranym|/pozwolono zostać.
/Czas Wielkiego Smutku|/skończył się.
/Toruk Makto,|/już nie był potrzebny.
/No cóż. Myślę, że,|/to mój ostatni wpis wideo.
/Cokolwiek się dzisiaj wydarzy,
/i tak nie zamierzam|/wrócić do tego miejsca.
Myślę, że powinienem już iść.
Nie chcę spóźnić się|na moje przyjęcie.
Jest:
Obcy powrócili do swojego umierającego świata.
Tylko kilku wybranym pozwolono zostać.
Czas Wielkiego Smutku skończył się.
Toruk Makto już nie był potrzebny.
No cóż. Myślę, że,|to mój ostatni wpis wideo.
I cokolwiek się dzisiaj wydarzy.
I tak nie zamierzam
wracać do tego miejsca.
Myślę że powinienem już iść.
Nie chcę spóźnić się na moje przyjęcie.