poprawione!?
To są poprawione napisy. Gdzie interpunkcja, polskie znaki diakrytyczne itd.
Lepiej byście się, do kurwy nędzy, nie ośmieszali. Poprawiacze.
Film na poziomie, a napisy zrobione przez jakiegoś bałwana, a drugi po nim poprawia. Żałosne.
Przepraszam za wulgaryzmy.
We własnej obronie
> To są poprawione napisy. Gdzie interpunkcja, polskie znaki diakrytyczne itd.
> Lepiej byście się, do kurwy nędzy, nie ośmieszali. Poprawiacze.
> Film na poziomie, a napisy zrobione przez jakiegoś bałwana, a drugi po nim
> poprawia. Żałosne.
> Przepraszam za wulgaryzmy.
W interpunkcji mogą być błędy (są, sprawdziłem). Możliwe też, że w kilku miejscach brakuje znaków diakrytycznych. O ile się jednak nie mylę, ważniejsze jest to, czy napisy są pozbawione błędów logicznych i czy dialogi mają sens.
Byłem na filmie w kinie i spodobał mi się na tyle, że postanowiłem poświęcić prawie dwa dni na zrobienie pierwszych (i niewątpliwie ostatnich) w życiu napisów, które przybliżą widzowi sens obrazu. Szukałem tytułów obrazów, szukałem polskiej pisowni nazwisk rosyjskich artystów ceramików z XIX w., grzebałem w stronie Ermitażu w wersji rosyjskiej i dowiedziałem się, że nie ma w internecie spisu twórczości Van Dycka w języku polskim. A tu mi ktoś wyjeżdża z interpunkcją. Jeśli są naprawdę tak złe, puść sobie człowieku spellchecka, popraw moje błędy i wysłać swoją wersję na stronę. Ja jednak śmiem twierdzić, że moje napisy są znacznie rzetelniejsze od wersji angielskiej (w wielu miejscach zupełnie bezsensownej).
A tak w ogóle, to może by do kina się wybrać do cholery! Jeszcze grają, a oglądanie tego genialnego filmu ma sens tylko i wyłącznie na dużym ekranie w ciemnej sali. Tam na pewno napisy będą doskonałe.
PS: Przepraszam jeśli post będzie zduplikowany. Mam problemy z siecią.