00:00:00:informacja filmu: XVID  560x304 25.0 fps 698.2 MB |/ SubEdit b. 4056 (http://subedit.com.pl)/
00:00:04:Goyas.Duchy.2006. LiMiTED.DVDRiP.XViD - iKA
00:00:45:DUCHY GOYI
00:01:56:THE OF OFFICE HOLY
00:02:05:I te s waciwie na sprzeda | w ksigarniach?
00:02:10:I na ulicach rwnie,| Ojcze.
00:02:14:- I w Toledo?|- W Toledo. W Salamance,
00:02:18:Sevilly.
00:02:20:I w Porcie C  diz.
00:02:24:Tak te odbitki | s wysane za granic?
00:02:27:Te s sprzedane w Rzymie.
00:02:30:Nawet w Meksyku.
00:02:32:Tak widzi nas wiat.
00:02:35:To,tak pokazuje nas wiatu.
00:02:38:Jak si nazywa artysta?
00:02:41:Francisco Goya.
00:02:48:Doprawdy | To on namalowa twj portret?
00:02:54:Tak to On Ojcze.
00:02:56:Dlaczego wybrae jego?
00:02:58:Z caym szacunkiem, Ojcze,
00:03:00:Wybraem go dla tego samego powodu |co nasz Krl i Krlowa
00:03:03:wyznacz jego | by malarzem Sdu.
00:03:07:Oni rozwaaj jego wielki | cuma w Hiszpanii.
00:03:11:Te odciski cakiem przeszkadzaj,| musz powiedzie.
00:03:16:Niepokojce?
00:03:19:Tak, tak, oczywicie one s.
00:03:21:Ale, Ojcze, te odbitki
00:03:25:pokazuj nas | dobrze dopasowana twarz naszego wiata.
00:03:29:By moe twj wiat,|Bracie Lorenzo .
00:03:32:Jak moesz oglda | te ohydne obrazy
00:03:34:" dobrze dopasowana twarz naszego wiata"?
00:03:38:Jest tylko jeden wiat, Bracie,
00:03:41:i to jest ani twj, ani mj.| Tylko Boy.
00:03:45:Czy ty stracie wzrok,| Bracie?
00:03:47:Nie widzisz tego brudu | i zezwierzcenia ?
00:03:50:Ktry Ten Goya sprzedaje ?
00:03:53:On jest porednikiem | najciemniejszych wadz!
00:03:56:Przyznaj, ozdabia kaplice.
00:03:59:Malowa anioy, tak,
00:04:01:ale kiedy twoja matka podnosi wzrok | by modli si do Boga.
00:04:05:mylisz, e kogo widzi?
00:04:08:Kogo mylisz Goya | uywa jako modele
00:04:11:dla jego aniow?
00:04:14:Harlots!
00:04:16:Te s dziwki umiechajce  | do twojej matki z sufitu!
00:04:20:Zawiadczam
00:04:22:przed wami wszystkimi.
00:04:24:e Goya jest wartociowym | czonkiem Kocioa.
00:04:30:Doprawdy?
00:04:31:Ojciec, spotkaem kobiety
00:04:34:kto nie moe recytowa | pojedynczej modlitwy.
00:04:36:To one...
00:04:38:Musimy je odszuka ,
00:04:40:ale jaka jest nasza odpowied?
00:04:42:Zamiast tego potpiamy wielkiego | hiszpaskiego artyst?
00:04:47:mylicie,| przez ptna poncego Goya
00:04:50:ten artysta | przedstawi zo.
00:04:53:spon w pomieniach?
00:04:55:Dlaczego nie popatrzymy na siebie?
00:04:57:Czego dokonalimy
00:04:59:w ostatnich 50 latach?
00:05:01:Jak wielu heretykw | wysalimy na stos?
00:05:04:Powiem ci dokadnie jak duo,| Ojcze. Osiem.
00:05:07:Osiem spalio si na stosie.
00:05:10:Proponujesz, e jestemy widoczni
00:05:13:wiksz surowo?
00:05:15:Tak, Ojcze, tak.| Musimy wrci do starych drg.
00:05:19:Mwi o baniu si Boga | drogi przeszoci.
00:05:26:Czy jeste przygotowany | doczy si do tej bitwy?
00:05:30:Mao powiedziane, z radoci.
00:05:32:przyznaj mi mdro, by prowadzi to,| Ojcze.
00:05:50:Dlaczego ten portret | nie ma twarzy?
00:05:56:Poniewa on jest duchem.
00:06:02:Nie, nie jest !
00:06:06:Czy kiedykolwiek widziae ducha?
00:06:08:adnego.
00:06:09:Ale widziaam wiedm.
00:06:11:- Och, doprawdy?|- Tak, ale ona miaa twarz.
00:06:15:I jak wygldaa?
00:06:18:Ona zupenie  zgita i pezajca,
00:06:21:i ona mierdziaa... Fju!
00:06:24:To jest interesujce.| Poniewa wiem e ta wiedma
00:06:28:Jest moda, bardzo liczna,
00:06:30:i pachnie jaminem.
00:06:32:- Co ona robi?|- Ona robi.
00:06:34:I pracuj nad jej portretem | wanie teraz.
00:06:40:Nie jestem adn wiedm!
00:06:43:Skd wiesz?
00:07:07:Czy wolno mi o co zapyta?
00:07:11:- Prosz.|- Znam t twarz.
00:07:14:Czy ona nie bya | jednym z twoich aniow?
00:07:16:w kaplicy Florydy.
00:07:19:Tak,to ona .| Jeste niezwykle spostrzegawczy.
00:07:26:To jest prawdopodobnie bardzo naiwne
00:07:28:ale jestem duchownym.
00:07:31:Czy ty...?
00:07:35:Jako malarz nie masz | intymnych stosunkw z twoimi modelami?
00:07:42:To musi by bardzo...
00:07:44:kuszce...
00:07:46:kiedy spdzasz godziny | i godziny samotnie z,
00:07:49:nie tylko pikn,
00:07:51:ale mod dziewczyn.
00:07:58:Czy chciaby abym, zawar | wrczajc ci portret?
00:08:01:- Odejd, e, a do ciebie.|- aden, to zaley od ciebie, by decydowa.
00:08:04:Rce s nie atwe do malowania.
00:08:06:i nie kady da | dodatkowe pienidze.
00:08:09:Dobrze, jaka jest rnica?
00:08:11:Jedna rka, dwa tysic reales.| Dwch rk, trzy tysic.
00:08:22:Dlaczego zgodzie si malowa | mj portret?
00:08:26:Dlaczego nie?
00:08:28:Masz reputacj wykpiwania | ludzi w twojej pracy.
00:08:32:I szorstko, musz powiedzie.
00:08:35:Nieprawda ?
00:08:36:Czy jeste wiadomy jak masz duo potnych wrogw,Goya?
00:08:42:Na szczcie, te mam | kilku bardzo potnych przyjaci.
00:09:02:Gzie si podziewae, drogi Goya?
00:09:04:- Jako zawsze, Twj Majestat |- Wic nie skar si.
00:09:07:Usiuj nie do, Twj Majestat.
00:09:09:Jaki to dziki rumak
00:09:12:e mam go dosi dzisiaj?
00:09:15:Och, ojej!
00:09:26:Wic jak chcesz, bym jechaa dzisiaj?
00:09:29:Jak Pani chcesz, by historia ci widziaa?
00:09:33:Jaka jestem,
00:09:35:Pikna i moda.
00:10:25:co pragniesz na kolacj,| moja droga?
00:10:32:By moe ...
00:10:35:spa.
00:10:44:Mog pozosta
00:10:46:i popatrze przez chwil jak malujesz?
00:10:49:Dlaczego, Jeli mog mie w tej | w sprawie co dopowiedzenia Wasza Wysoko,
00:10:53:wolabym aby nikt nie widzia | zaczym nie bdzie skoczona.
00:10:58:Czy niepokoj?
00:11:00:Tak,
00:11:02:Tak, mj drogi.
00:11:09:Och, widz.
00:11:12:Jak sobie yczysz ,
00:11:14:jako bdziesz,
00:11:17:jakikolwiek jest twoj przyjemnoci.
00:11:50:Jak dugo musz  tutaj jeszcze sidzie?
00:11:55:Tyl ile jeszcze trzeba,| Wasza Wysoko.
00:12:04:Zobaczcie co przyniosem?
00:12:06:Musz by pobonym czowiekiem, dobrze?
00:12:09:Ale popatrzcie na to |co jest naprawd w rodku.
00:12:13:Voltaire!
00:12:15:Voltaire!
00:12:17:Ciemny Ksi | najciemniejszej zasady!
00:12:21:Przewrotny. Przewrotny.
00:12:25:Bdcie czujni, uyjcie swoich uszu.
00:12:27:Rozmawiajcie z ludzi.
00:12:30:Mgby usysze od kogo | twierdzc t spraw
00:12:33:Z jak bardzo maych elementw skada si ,|cay atomy.
00:12:38:Dosta jego imi.
00:12:39:On jest heretykiem
00:12:41:rozpowiada szataskie pomysy
00:12:43:aby otru dusze |boja ludzi w Boga.
00:12:49:Jeeli syszysz kogo rozmawiajcego | o' wityni',
00:12:52:zamiast z' chodzcych do kocioa',
00:12:55:on jest albo ydem,| albo, nawet gorzej, protestantem.
00:12:59:Zdobd jego imi.
00:13:01:Jeeli jeste w publicznym miejscu | i zobaczysz czowieka
00:13:04:chowajcego penis pod swoj rk | kiedy oddajje mocz
00:13:08:Jest prawdopodobnie obrzezany.
00:13:12:I on jest ydem!
00:13:14:Daj Wam | tylko kilka przykadw
00:13:17:Jak zidentyfikowa ,| kto jest kto.
00:13:21:Przyniecie ich imiona  | Do biura witego Zgromadzenia.
00:13:24:Wasze oczy,uszy, i umysy.
00:13:27:s sucymi Boga.
00:14:11:Dalej, Ins.| Skosztuj to, to jest dobre.
00:14:14:Dalej.
00:14:29:Kto to Jest?
00:14:34:Nie wiem, czasami tu zaglda.
00:14:39:- Hej, gdzie idziesz?|- Och, ona idzie do kara.
00:14:50:Co zrobia?
00:14:53:- Ins, wytrzyj swoje usta.|- Nie.
00:15:17:Otrzymaa wezwanie do sdu | od witego Zgromadzenia.
00:15:23:Czy masz jaki pomys | o co im chodzi?
00:15:25:adnego.
00:15:27:Gdzie bya z twoimi brami | ubiegej nocy?
00:15:29:Tawernie.
00:15:31:Pomyl!
00:15:33:Czy powiedziaa co witokradzkiego ?
00:15:35:Nie.
00:15:38:Czy wydarzyo si tam co |co wiadczyo by przeciw niej?
00:15:41:Ona pocaowaa stopy kara.
00:15:44:- Zrobia?|- Ona zrobia.
00:15:46:- Kady robi!|- Wiesz, oni mog kaza jej
00:15:49:tylko powiadczy | przeciw komu innemu?
00:15:52:Kogo innemu?
00:15:54:Czy jest kto, kogo znasz | kim mogliby by zainteresowani?
00:16:00:Nie wiem.
00:16:02:Nie!
00:16:10:Nie niepokj si, moje dziecko.
00:16:50:Moje dziecko.
00:17:47:W imi Ojca i | Syna i Ducha witego.
00:17:49:Amen.
00:17:55:Usid, prosz.
00:17:59:Czy jeste Bilbatua Ins,
00:18:01:Jedyna crka | Tomsza Bilbatua
00:18:04:i jego ony Maryji Isabeli?
00:18:06:- Tak, jestem.|- Mamy tylko kilka pyta
00:18:09:i oczekujemy od ciebie | prawdziwych odpowiedzi.
00:18:12:Dobrze.
00:18:13:Czy to jest prawd e w rod,| 16 dnia tego miesica
00:18:17:zjade obiad w zajedzie | Julia Dona?
00:18:21:Tak, to prawda.
00:18:25:Czym zostae obsuona, tego wieczoru?
00:18:28:- Na obiad?|- Och, tak.
00:18:32:Waciwie chcecie wiedzie | co jedlimy?
00:18:37:Na obiad.
00:18:43:Miaem kurczaka.
00:18:54:Cebule,
00:18:58:cieciorka.
00:19:03:Cieciorka.
00:19:04:I?
00:19:07:Ziemniaki.
00:19:09:Zielony pieprz.
00:19:15:Czy zostae obsuona wieprzowin?
00:19:17:Tak, ale nie jadam.
00:19:20:- Dlaczego nie?|- Nie lubi smaku.
00:19:25:Czy jeste przygotowana, by zoy przysig | na wity Krzy
00:19:28:e mwisz prawd?
00:19:30:O wieprzowinie?
00:19:32:Czy jeste ?
00:19:35:Skadam przysig na powicone rany Jezusa,| mwi wam prawd.
00:19:39:I sdz | e nie sprzeciwiaby si
00:19:41:jeeli dalimy tobie okazj | udowodni to?
00:19:44:Nie, byabym wdziczna.
00:19:49:Jak chciaby , abym to udowodnia?
00:20:09:Czy powiedziae nam prawd?
00:20:11:Tak! Tak, zrobiem!
00:20:15:Mamy powd | podejrzewa inaczej.
00:20:18:Dlaczego?
00:20:19:Podejrzewamy powd unikania wieprzowiny | , poniewa jeste ydwk.
00:20:23:Co?
00:20:25:- Jeste?|- Co to ma znaczy?
00:20:28:Praktykujesz ydowskie rytuay.
00:20:31:Nie, nie praktykuj!
00:20:34:Jeli chcesz, co wyzna.| Zrb to teraz.
00:20:36:Ale I...| Co chcesz, bym wyznaa?
00:20:41:Prawda.
00:20:43:Ale powiedziaam!
00:20:49:Powiedz mi jaka jest prawda!
00:20:53:Powiedz mi jaka jest prawda!
00:21:20:Hej, Tomasz, jak cudownie | ci widzie , mojego przyjaciela.
00:21:23:- Jak si masz, Francisco?|- Wejd,.
00:21:30:- Mog zaoferowa ci cokolwiek?|- Nie, nic, dzikuj.
00:21:34:Czy jeste sam?
00:21:37:Tak.
00:21:41:Potrzebuj mwi z tym czowiekiem,| Francisco.
00:21:45:Dlaczego?
00:21:47:Moja crka Ins zostaa wezwana | przed wit Inkwizycj.
00:21:53:- Ins?|- Tak.
00:21:56:To jest niedorzeczne.
00:21:58:Ona wesza dzisiaj rano | i jeszcze nie wysza .
00:22:02:I nie mielimy |od niej adnych wieci.
00:22:05:Czy wiesz, dlaczego oni | chcieli z ni rozmawia?
00:22:08:Nie. Wanie dlatego chciabym | mwi z tym czowiekiem.
00:22:13:Francisco, bardzo mi przykro | musz si ciebie spyta,
00:22:18:ale jest jaka droga | aby to zaatwi?
00:22:27:Ale nie mam adnej pozycji, by domaga |si przysugi od Inkwizycji...
00:22:31:adne, adnej przysugi.| Po prostu prbuj dowiedzie si
00:22:34:jeeli jest cokolwiek |co mog zrobi, by pomc mojej crce.
00:22:39:Chciabym I...
00:22:46:Nie! Nie mog mwi | wit Inkwizycj.
00:22:49:o jakiej sprawie
00:22:51:ktra mnie bezporednio | nie dotyczy.
00:22:53:Przepraszam .
00:22:55:Bagam ciebie, Francisco.
00:25:31:Ojcze Lorenzo.
00:25:33:Wejd.
00:25:37:Tdy prosz.
00:25:58:Jeeli spotkabym tego czowieka | na ulicy,
00:26:00:Nigdy nie rozpoznabym  |w nim siebie .
00:26:05:Ma taki rny pomys | siebie.
00:26:12:Mylisz, e mgby go polubi?
00:26:14:Zna mnie jak ja jego.
00:26:18:Tak, tak.,..
00:26:21:Bardzo mi si podoba | Francisco.
00:26:23:- Wybior ram dla niego?|- Tak, prosz.
00:26:27:- I nie ma adnej potrzeby, by za niego paci.|- Co to znaczy?
00:26:31:- Kto za niego zapaci.|- Kto zapaci ?
00:26:35:Ma na imi Tomasz Bilbatua.
00:26:39:Jest bardzo bogatym kupcem.
00:26:42:Zamierza te podpisa
00:26:44:Rekonstrukcja Klasztoru | witego Tomasza.
00:26:48:Pyta te si mnie, |o freski w Klasztorze,
00:26:51:ktre s bardzo mile widziane | przez zgromadzenie.
00:26:55:- Jakie jest jego imi?|- Bilbatua.
00:26:59:Co Senior Bilbatua chce | od mnie?
00:27:05:On jest ojcem tej dziewczyny ...
00:27:08:Przypominasz sobie jej twarz na | suficie w kaplicy na Florydzie?
00:27:13:Tak?
00:27:14:Ona zostaa zatrzymana | przez wit Inkwizycj.
00:27:21:Znam go dobrze.| On jest bardzo honorowym czowiekiem.
00:28:56:Nie bj si.
00:28:59:- Bilbatua Ins?|- Tak.
00:29:09:Przyszedem tutaj zobaczy, czy mog...
00:29:14:prawdopodobnie potrzebujesz jakiej pomocy.
00:29:16:Czy mog teraz pj do domu?
00:29:19:Nie mam wadzy | o tym decydowa,Ins.
00:29:23:Ja chc i do domu.
00:29:29:Nie bj si, moje dziecko.
00:29:37:Mog dostarczy wiadomo | dla twojej rodziny...
00:29:40:Czy tego chcesz?
00:29:42:Prosz.
00:29:44:Czy powiesz im | e ich kocham?
00:29:48:Kocham ich tak bardzo.
00:29:51:I prosz,
00:29:54:powiedz im, e zawsze,
00:29:57:kiedy zamykam moje oczy
00:29:59:i modl si do Boga
00:30:01:Prosz Go | abym moga zobaczy matk
00:30:05:i mojego ojca
00:30:07:i moich braci,
00:30:09:kiedy otwieram moje oczy...
00:30:14:- Chcesz, bym modli si z tob?|- Tak, prosz.
00:30:28:/ w imi Boga .
00:30:31:/ I pokoju ziemi |/ dla czowieka yczliwoci.
00:30:34:/ Chwalimy Ciebie, bogosawimy Ciebie,|/ uwielbiamy Ciebie, chwalimy Ciebie.
00:30:38:/ Dziki Ci skadamy |/ dla Twojej wielkiej Sawy.
00:30:41:/ Och Boe Mj,Krlu niebieski,|/ Boe Ojcze Wszechmogcy.
00:30:45:/ Och Jezu Chryste,|/ Synu jednorodzony.
00:30:49:/ Och Boe, Jezus Chryste, Panie Mj,|/ Baranku Boy...
00:30:52:Bardzo dobrze, Ins.
00:30:54:Bd troszczy si o ciebie.
00:30:57:To jest w porzdku, to jest w porzdku.
00:31:08:- Witam.|- Tomasszu !
00:31:10:- / Dzikuj, Ksidzu.|- Dzikuj, Jose.
00:31:12:- Jak si masz, Francisco?|- bardzo dobrze, dzikuj.
00:31:15:Ojcze Lorenzo.
00:31:17:To jest wielki honor dla mnie, by powita | ci w moim domu, Ojcze Lorenzo.
00:31:21:Tdy prosz.| To s moi synowie.
00:31:24: ngel... i  lvaro.
00:31:27:Witaj,  ngelo.
00:31:29:I to jest moja droga ona...
00:31:33:Maryja  Isabela.
00:31:36:Ojcze Lorenzo ,
00:31:38:witaj w naszym domu.
00:31:40:- Dzikuj.|- Prosz.
00:31:43:Francisco, dzikuj.
00:31:47:Nadszed czas  | zapaty
00:31:49:Panu |
00:31:51:przez przywracanie Klasztoru | witego Tomasza.
00:31:55:Nosz,| na jego cze wanie imi,
00:32:05:Bardzo mi przykro , e moja crka | nie moe zje obiadu z nami dzisiaj wieczorem.
00:32:12:Doprawdy...
00:32:14:naprawd najwspanialsza praca ,| Goya.
00:32:17:Dzikuj .
00:32:20:Jak ju mwiem,
00:32:21:Nadszed czas zapaty | Panu za jego wszystkie dobroci
00:32:25:przez przywracanie Klasztoru | witego Tomasza.
00:32:32:/ Pobogosaw nas, Panie,
00:32:35:/ i twoje dary,
00:32:37:/ ktry w swojej hojnoci |/ przyj za nas rany  przez Chrystusa naszego Pana.
00:32:41:Amen.
00:32:46:Za pomylne przywrucenie | Klasztoru witego Tomasza.
00:32:56:To wino jest doskonae.
00:32:58:To zostao przywiezione na statku, ktry opyn | dwa razy dookoa wiata.
00:33:02:Byo w staym ruchu
00:33:04:aby wycign smak | w tym szczeglnym winie.
00:33:07:Nie wiedziaem tego.
00:33:09:I te s sardele | od Santoa.
00:33:12:Przypuszczam, e jeste zaniepokojony | chciaby usysze jak wiadomo o twojej crce.
00:33:17:Och, tak,
00:33:18:niezmiernie tak.
00:33:20:Ona nigdy kiedykolwiek nie wyjedaa.| Widziae j?
00:33:23:Tak, widziaem.
00:33:25:Jak si czuje?
00:33:28:Ona jest z duchami
00:33:30:i przesya serdecznoci | dla wszystkich.
00:33:35:Kiedy moemy oczekiwa jej w domu?
00:33:37:Nie mog teraz odpowiedzie.| musi najpierw przej prb.
00:33:41:Prb stojaka?
00:33:45:Dlaczego?
00:33:47:Dlatego e si przyznaa.
00:33:48:Do czego si przyznaa?
00:33:52:e potajemnie praktykowaa
00:33:54:ydowskie rytuay | jej przodkw.
00:33:56:Ale to jest niemoliwe.
00:34:01:Jestemy star chrzecijask rodzin.
00:34:04:Popraw mnie, jeeli si myl
00:34:06:ale Bracia odpowiedzialni | za archiwa...
00:34:09:informowali mnie, e twj | pradziadek
00:34:13:przeszd z  judaizmu na | chrzecijastwo kiedy on przyby do Hiszpanii
00:34:16:z Amsterdamu w 1624.
00:34:21:Czy to prawda?
00:34:23:Tak.
00:34:27:Ale jestem jedyn osob | w rodzinie, ktra o tym wie.
00:34:31:To dlaczego twoja crka | nam to wyznaa?
00:34:34:Ins nie mogaby prawdopodobnie wyzna | co o czym by nie wiedziaa.
00:34:38:Przepraszam ,
00:34:39:Czy moja siostra bliniaczka | bya przesuchiwana?
00:34:42:Tak,bya.
00:34:45:Moja crka zostaa torturowana?
00:34:48:Ona zostaa przedoona do przesuchania.
00:34:50:Mylaem,ten e rodzaj | " ledztwa"
00:34:53:zosta opuszczony lata temu.
00:34:55:Tak, tak byo,
00:34:59:ale teraz | w tych trudnych czasach,
00:35:02:w  poszukiwaniu  prawdy,| Koci wrci do tego z powrotem.
00:35:05:Tak...
00:35:07:utrzymujesz, e przyznanie si | w ten  sposb do
00:35:11:jak ty to nazywasz "przesuchaniem"| dowodzi czegokolwiek?
00:35:16:To nie jest opinia | jednego prostego mnicha, tak jest.
00:35:20:To jest zasada Kocioa | uczca e przyznanie si
00:35:22:w czasie "przesuchania"| tworzy ostateczny dowd.
00:35:27:Przepraszam , Lorenzo,
00:35:30:ale jak moe ten rodzaj | przyznania si by ostatecznym dowodem?
00:35:33:Jeeli zostabym torturowany, przyznabym si | do czegokolwiek.
00:35:37:Wyznabym |ze byem tureckim sutanem.
00:35:40:Nie,nie zrobiby tego.
00:35:41:Przyznabym si do czegokolwiek |aby unikn blu.
00:35:44:Nie, zrobiby nie.
00:35:46:Boisz si Boga, Goya,| nieprawda?
00:35:50:Oczywicie .
00:35:52:Tak, wic lk Boga zapobiegby | faszywemu przyznaniu si.
00:35:56:Ale co, jeeli bl zaciemni | moje zmysy?
00:36:00:Co, jeeli mj lk przed blem | jest wikszy
00:36:03:ni lk przed Bogiem?
00:36:05:Jeeli jeste niewinny oskarenia,| Bg da ci si
00:36:08:aby stawi czoa blowi.
00:36:10:- Jeste pewny tego?|- Tak.
00:36:13:Wybacz mi,Ojcze Lorenzo ,
00:36:15:ale kiedykolwiek bye | zmuszony...
00:36:20:do' przesuchania siebie?
00:36:23:- Kiedykolwiek byem?|- Tak.
00:36:26:Czy kiedykolwiek bye poddany | przesuchaniu?
00:36:29:Oczywicie nie.
00:36:31:Czy mylisz, e jeeli byby
00:36:34:hm, poproszony do przyznania
00:36:36:do czego groteskowego absurdalnego,
00:36:39:powiedz...
00:36:41:powiedzmy, by wyzna e | jeste naprawd map...
00:36:48:jeste pewnym co do Boga
00:36:50:Znalazby si w sercu |aby temu zaprzeczy?
00:36:52:Albo raczej wyznaby | e jeste map
00:36:55:aby unikn blu?
00:36:57:Wiem, e zrobibym.
00:36:59:Wiem, e zrobiby.| Tak zrobibym to.
00:37:04:Czy zrobiby ?
00:37:10:Co to ma znaczy? Czy ty w co grasz | rodzaj gupiej gry z twoim znajomym?
00:37:14:Nikt kiedykolwiek nie spytaby ojca Lorenza | o co tak absurdalnego.
00:37:18:Zrobibym.
00:37:36:- On mwi powanie?|- Och, jestem pewna e nie.
00:37:40: lvaro, id po swojego ojca.
00:37:47:Czasami nie rozumiem | jego humoru.
00:37:50:Nikt nie rozumie.
00:37:52:Poniewa mj ojciec nie ma | poczucia humoru.
00:37:55:Och, tak, ma .
00:38:00:- Wicej wina?|- Nie, dzikuj.
00:38:02:Francisco?
00:38:12:"Ja, Lorenzo Casamares,
00:38:15:niniejszym wyznaj, e,w sprzecznoci | do mojego ludzkiego pojawienia si,
00:38:19:jestem, faktycznie,
00:38:21:nielubnym synem szympansa | i orangutana
00:38:25:i spiskowaem | przeciwko Kocioowi
00:38:28:aby skrzywdzi wity Inkwizycj."
00:38:47:Podpisz to.
00:38:52:To jest art, Tomszu,tak ?
00:38:57:Podpisz to.
00:39:05:ngelo, zablokuj drzwi.
00:39:12:Francisco, odprowad mnie | tego domu.
00:39:15:Zatrzymajcie Senor Goya .
00:39:20:- Jeste zwariowany?|- Francisco, prosz nie mieszaj si do tego.
00:39:24:- Chodmy.|- Moesz i.
00:39:26:Co znaczy, mog i?| a Ojciec Lorenzo?
00:39:30:Czy on pozwoli mojej crce i?
00:39:34:Czy pozwolie mojej niewinnej crce | wyj?
00:39:39:Nieprawda ?
00:39:41:Przytrzymajcie go tutaj.| Pozwlcie,Senor Goya i.
00:39:47:Pucie go!
00:39:49:Odprowadcie / Seor Goya .
00:39:52:Tomszu!
00:39:54:Wecie precz rce ode mnie!| To jest oburzajce.
00:39:57:Czy jeste gotowy, aby podpisa | przyznanie si?
00:40:19:Marijo  Isabel.
00:40:34:Przyprowadcie go tutaj.
00:40:39:Podpisz to.
00:40:50:Zwicie jego rce.
00:40:56:Czy podpiszesz si?
00:41:05:W porzdku .
00:41:06:Dowiedzmy si, Czy Bg da | ci si
00:41:08:aby oprze si przesuchaniu.
00:41:11:Podcigajcie go.
00:42:01:Zatrzymam ten papier
00:42:03:do momentu | powrotu mojej crki do domu.
00:42:06:Ale nie bd czeka wiecznie.
00:42:09:Musisz to zrozumie.
00:42:12:W porzdku , jeste wolny, moesz teraz i.
00:42:28:Ojcze Lorenzo ?
00:42:30:o czym zapomniae.
00:42:35:To mogoby pomc | nam obydwm.
00:42:50:To jest bardzo hojny | wkad, naprawd.
00:42:56:Jestemy wdziczni dla twoich wysikw,
00:42:59:Bracie Lorenzo.
00:43:02:Jest proba, Ojcze.
00:43:05:Zwykle jest.
00:43:08:Usyszmy szczegy.
00:43:11:Kupiec
00:43:14:Pragnby | mie swoj crk z powrotem.
00:43:16:- Ona jest u nas?|- Tak, Ojcze. Tak.
00:43:21:- Jaki jest jej status?|- ydwka.
00:43:26:co odpowiedziae | na t prob?
00:43:30:Obiecaem | wstawi si za jej uaskawieniem.
00:43:34:- Na jakich ziemiach?|- Wziem do rozwaania...
00:43:40:wielko fundacji rwnie | jako fakt
00:43:43:e ona jest bardzo moda.
00:43:46:Czy przyznaa si?
00:43:48:Tak, Ojcze.
00:43:50:Ona zostaa zmuszona do przynania si.
00:43:56:Przyjmiemy | ten wspaniaomylny prezent
00:43:59:z pokorn wdzicznoci.
00:44:03:Wyrzebimy te imi | dawcy
00:44:07:w Klasztorze w kamieniu |by uczci
00:44:10:jego wspaniaomylno na zawsze.
00:44:14:Jeli chodzi o crk,
00:44:17:Bd modli si do Pana  | o lito dla niej.
00:44:22:Oczywicie , wypuszczenie jej | zaprzeczyoby
00:44:25:podstawowym zasadom | naszej wiary,
00:44:28:poniewa to zasugerowaoby | e Koci
00:44:30:wtpi w wiar | z przesuchania.
00:44:35:Zakoczylimy.
00:44:48:- Widziae moich rodzicw?| Tak, widziaem.
00:44:52:Oni robi wszystko | by ci z td wydosta.
00:44:55:I?
00:44:59:I...
00:45:01:oni kochaj ciebie bardzo , Ins.
00:45:07:Czy bdziemy modlili si razem, Ins?
00:45:39:Nie mog w to uwierzy .
00:45:41:"Jestem, faktycznie,| nielubnym synem
00:45:45:szympansa | i orangutana...
00:45:49:Czy moecie uwierzy temu idiocie?
00:45:52:On Szalony.
00:45:57:Wasza Wysoko,
00:45:59:Jestem zdesperowanym ojcem
00:46:01:to zostao zrobione tylko,dlatego by udowodni | e, jeeli zmusi si do przyznania
00:46:06:nawet najbardziej niewinny czowiek
00:46:08:przyzna si do najwikszych | niedorzecznych absurdalnoci.
00:46:15:Tak.
00:46:16:Bagamy ciebie, Wasza Wysoko,| o uycie twojej wadzy
00:46:19:aby nasz crk wrcia do nas.
00:46:22:Tak,| zobacz co da si zrobi dla niej.
00:46:28:Dobrze przypatrzyem si podpisu.
00:46:31:- Nie moe by adnej pomyki?|- To jest Lorenzo.
00:46:37:Gdzie jest Brat  Lorenzo?
00:46:40:Wszyscy bracia szukaj | go, Ojcze.
00:46:46:- Tak?|- Francisco Goya y Lucientes?
00:46:49:Do waszych usug.
00:46:51:Powiedziano nam | e malujesz
00:46:53:portret | Lorenza Casamares.
00:46:56:Tak, prosz wejdcie.
00:46:58:ju skoczyem.| Tdy prosz
00:47:00:Spodziewam si Lorenza Ojca
00:47:02:Myl e bdzie zadowolony z ramy | ktr wybraem dla niego.
00:47:09:Lorenzo Casamares | przynis hab sobie
00:47:12:teraz jest zbiegiem.
00:47:14:Zbiegiem?
00:47:16:Widz.
00:47:17:Jestemy tutaj, by skonfiskowa | portret.
00:47:22:Tak, oczywicie.
00:47:25:Jeeli skontaktowaby si z tob,
00:47:28:Chcielibymy | zosta natychmiast o tym powiadomieni .
00:47:30:Dobrze, na pewno.
00:47:35:Och, nawiasem mwic,
00:47:40:Nie mam jeszcze zapaty za | ten obraz.
00:47:43:Jeeli znajdujemy go,| przypomnimy mu o tym.
00:48:27:Jak ten obraz czowieka
00:48:30:znika do niewidzialnoci...
00:48:34:jego imi ma na zawsze znikn
00:48:36:z wszelkiej pamici.
00:48:39:Ktokolwiek ogasza jego imi
00:48:43:moe spali si w ogniach
00:48:46:wiecznego potpienia.
00:49:29:Bdzie lubia t ram.| Zrobie pikn prac.
00:49:34:Nigdy nie byem blisko | naszej Krlowej.
00:49:37:Ale...ona jest naprawd tak brzydka?
00:49:41:O co ci chodzi?| To jest naprawd pikny obraz.
00:49:44:Tak, ale to nie robi | z Krlowej piknoci.
00:50:41:/ Senor Francisco,
00:50:42:Jej Wysoko pragnie aby | uda si do jej komnaty.
00:51:01:Prosz, usid.
00:51:05:Usid, prosz.
00:51:08:Prosz, usid
00:52:05:Jak ci si podobao?
00:52:07:Bardzo, Wasza Wysoko.| Bardzo.
00:52:10:- Mwisz mi prawd?|- Tak.naprawd Byem bardzo...
00:52:15:poruszony, Wasza wysoko.
00:52:17:Nie teraz.
00:52:18:Czy wiesz | kto skomponowa ten kawaek?
00:52:21:Nie, nie naprawd, nie wiem.
00:52:26:Mozart, by moe?,nie.
00:52:31:Hndel?
00:52:34:- Ja.|- Naprawd?
00:52:39:Gratulacje, Wasza Wysoko.
00:52:41:Doskonale i piknie | zagrane. zagrane.
00:52:46:- Tak bardzo dla artystyczne. |- Teraz, prosz,
00:52:49:Zastanawiam si, czy mgbym zna | twoja opinia o moim...
00:52:52:W porzdku , wej.
00:53:00:Wasza Wysoko...| Przybyem z Parya.
00:53:05:Francuski motoch
00:53:07:ci Krla | Francji.
00:53:10:Krla Francji?
00:53:13:Tak, Wasza Wysoko.| Krla Louisa.
00:53:15:zosta publicznie | Zgilotowany
00:53:18:sze dni temu.
00:53:21:Mj kuzyn Louis?
00:53:23:Tak, Panie.
00:53:50:15 Lat pniej
00:53:52:Nasi onierze musz obra | szlachetny cel misji.
00:53:55:Oni nios osobist wiadomo | od mnie,Napoleona Bonaparte ,
00:53:58:e nie bd sta bezczynnie | i zaobserwowa naszych hiszpaskich ssiadw
00:54:02:kontynuacj wyczerpujcej tyranii
00:54:04:zepsutych i dekadenckich krlw,
00:54:06:represyjne duchowiestwo | i obcych oszustw.
00:54:09:Tak, Krl Hiszpanii | nie jest nawet Hiszpanem.
00:54:13:On jest francuzem.| I Krlowa Hiszpanii...
00:54:15:Ona jest woszk!
00:54:18:Nic dziwnego e hiszpanie | znienawidzili Krlewsk Rodzin
00:54:21:tak samo jak znienawidzili | Inkwizycj.
00:54:25:Nigdy nie walczylicie
00:54:27:w atwiejszej kampanii, onierze!
00:54:30:Wsplny lud pozdrowia was |  kwiatami i pocaunkami
00:54:34:na ulicach Madrytu!
00:54:37:Hiszpania nie moe doczeka si | rozbicia acuchw
00:54:40:i sta si wolnym czowiekiem.
00:54:44:Niech yje Napoleon.
00:55:50:Widz te eksplozje |/ ale nie sysz ich.
00:55:55:Jestem guchy.
00:55:57:Jestem teraz zupenie guchy ,|/ ale kadego ranka
00:56:01:Dzikuj Panu |/ e nie odebra mi wzroku
00:56:05:e byem w stanie zawiadczy
00:56:07:i zapisa |/ co zdarzyo si tutaj.
00:56:16:To s francuscy onierze.
00:56:19:Mamelukes.
00:56:20:Specjalna kawaleria zrekrutowana |/ w Egipcie przez Napoleona
00:56:24:By pomc uwolni Hiszpani.
00:56:26:Przynie nam szlachetne pomysy |/ francuskiej Rewolucji.
00:56:31:Wolno,
00:56:33:rwno,
00:56:34:braterstwo.
00:56:37:eby obroni pomysy |/ Rewolucji
00:56:40:Napoleon, ten bicz Ludnoci,
00:56:43:zrobi swojego wasnego brata,|/ Josepha, Krlem Hiszpanii.
00:56:48:Ale moi bracia Hiszpanie,
00:56:50:Armie Napoleona nie s niczym |/ innym jak najedcami,
00:56:54:Okupantami.
00:57:14:Kto jest najwaniejszy | w tym miejscu?
00:57:20:Bg
00:57:22:zarzdza tym
00:57:25:i kadym innym miejscem | na tej ziemi, mj synu.
00:57:30:- W imi Napoleona Imperatora...|- Kontynuuj.
00:57:33:...i przez list | prawic...
00:57:49:Bracie? Bracie?
00:57:50:Bracia, odsucie si,| dajcie mu troch odetchn tutaj.
