00:00:05:Napisy z TV, ustawia czasy:|moja narzeczona (Golfika) :-)
00:00:31:Na cianie wisiaa dua|fotografia Bogumia.
00:00:35:Fotografie dzieci chwyciam|w ostatniej chwili,
00:00:38:a o Bogumile zapomniaam.
00:00:43:Nawet teraz o nim|zapomniaam.
00:00:51:Gdyby ten bieg dziejw,|co ruszy z posad,
00:00:53:mg nagle stan
00:00:57:i ocali fotografi Bogumia.
00:01:01:Pani Barbaro! Pani Barbaro!
00:01:03:Ratusz si pali, wszystko|si pali. Uciekajmy!
00:01:07:Najam dorok. Niech si|pani pakuje...
00:01:10:Prdko, prdko, uciekajmy.
00:01:17:Prdko, prdko,|bo nie zdymy.
00:04:35:"Oto dzi dzie krwi|i chway.
00:04:38:Oby dniem wskrzeszenia by.
00:04:42:W gwiazd Polski orze biay.
00:04:46:Patrzc lot swj w niebo|wzbi.
00:04:49:A nadziej podniecany.
00:04:54:Woa do nas z grnych|stron.
00:04:58:Powsta Polsko,|skrusz kajdany.
00:05:00:Dzi twj triumf albo zgon.
00:05:04:Hej, kto Polak, na bagnety.
00:05:08:yj swobodo, Polsko yj.
00:05:11:Takim hasem cnej podniety.
00:05:16:Trbo nasza wrogom grzmij.
00:05:20:Trbo nasza wrogom grzmij.
00:05:23:Grzmijcie bbny,|ryczcie dziaa.
00:05:26:Dalej, dzieci, w gsty szyk.
00:05:31:Wiedzie hufce wolno,|chwaa.
00:05:34:Triumf byska w ostrzu pik.
00:05:38:Le nasz orle w grnym|pdzie.
00:05:42:Sawie, Polsce, wiatu su.
00:05:46:Kto przeyje, wolnym bdzie.
00:05:48:Kto umiera, wolnym ju.
00:05:53:Hej, kto Polak, na bagnety.
00:05:56:yj swobodo, Polsko yj.
00:06:00:Takim hasem cnej podniety.
00:06:04:Trbo nasza wrogom grzmij.
00:06:08:"Trbo nasza wrogom grzmij"
00:06:46:Basiu, Basiu, zapraszam ci|do taca!
00:06:57:No, Basiu, dlaczego|nie taczysz?
00:06:59:Panie Jzefie!
00:07:03:A po galopie poprowadzi pan|kadryla!
00:07:05:Najpierw bdzie mazur!
00:07:08:Pan mi go obieca,|panie Jzefie!
00:08:00:A po twoim weselu, Daniu,
00:08:03:wydamy Tereni za tego jej|Kocieka, a potem...
00:08:08:a potem wydamy za m|Basi.
00:08:12:I mam ju dla niej|upatrzonego kawalera,
00:08:15:ktry co lubi, Tereniu?
00:08:17:Nienufary!
00:09:56:Bogumile, masz dobr|i nieprzymuszon wol.
00:09:59:Barbar, ktr tu widzisz,|za maonk sobie poj?
00:10:04:Mam.
00:10:06:Take i ty, Barbaro, masz|dobr i nieprzymuszon wol.
00:10:10:tego Bogumia,|ktrego tu widzisz.
00:10:14:za maonka sobie poj?
00:10:17:Mam.
00:10:20:Nie kocham go, Tereniu.
00:10:26:Niemoliwe jest|kocha czowieka, ktry...
00:10:35:Tereniu, czy to jest moliwe...
00:10:38:czy to jest moliwe,
00:10:40:eby przez cae ycie|kocha jednego czowieka!
00:10:43:Nie wiem, nigdy nie kochaam|naprawd.
00:10:48:A Lucjan?
00:10:58:Po si. Odpocznij|odpocznij.
00:11:02:Podobno w Kalicu mwi,|jakobym bya narzeczon.
00:11:06:Zaprzeczaj tym plotkom.
00:11:08:Jak przyjedzie co do czego,|powiem - nie.
00:11:12:i wszystko si rozwieje.
00:11:16:Lucjan, Lucjan, obude si,|na mio bosk!
00:11:20:Siostra pisze, e rzucia|krawiectwo.
00:11:23:i daje lekcje arytmetyki po domach.
00:11:25:No i co ty na to?
00:11:27:To i lepiej, e wrcia|do dawnych upodoba.
00:11:33:Ty te zbyt czsto wracasz|do kawalerskich nawykw!
00:11:36:Ostrzegam ci, to moe si|le skoczy.
00:11:40:Tylko mnie nie strasz!
00:11:42:Wszyscy zaczynaj omija|nasz dom.
00:11:44:Tylko mnie nie strasz!
00:11:46:I prosz, zostaw mnie|w spokoju.
00:11:51:Basia te nie przyjedzie|na wakacje do Kalica.
00:11:54:Spdzi je w Borku. U adw.
00:12:02:U Jasia ady musi by|wszystko, panno Barbaro.
00:12:06:U ady musi by toczno,|gwarno, napoje, ruch, tace.
00:12:10:Kapela!
00:12:58:Jak Boga kocham! Jakbym|dotyka kawaka jedwabiu!
00:13:02:Panna Barbara, to jakby|moje rodzone dziecko.
00:13:04:Kiedy przyjeda|na wakacje,
00:13:06:to jakby soce wchodzio|do domu.
00:13:12:Ja, Bogumi.
00:13:15:Bior sobie ciebie, Barbaro.
00:13:17:Za maonk.
00:13:19:I lubuj ci mio.
00:13:21:Wiar.
00:13:23:I uczciwo maesk.
00:13:48:U Jasia ady musi by|wszystko!
00:13:53:U ady musi by toczno,|gwarno, ruch!
00:13:58:Kto to jest ta panienka|w tej kolorowej sukience?
00:14:11:Zaraz ci jej przedstawi.
00:14:13:Nie, nie, nie, nie... potem...
00:14:15:U Jasia ady nie ma|"potem". Przedstawi ci!
00:14:18:Ale po co tyle zamieszania?
00:14:21:I to zaraz!
00:14:23:Panno Barbaro,
00:14:26:niech mi wolno bdzie
00:14:28:sprezentowa pani naszego bohatera!
00:14:30:Pan Bogumi Niechcic!
00:14:34:Ja, Barbara.
00:14:37:Bior sobie ciebie, Bogumile.
00:14:40:Za maonka.
00:14:44:I lubuj ci mio.
00:14:46:Wiar.
00:14:49:I uczciwo maesk.
00:14:52:Oraz to,
00:14:55:e ci nie opuszcz.
00:14:59:A do mierci.
00:15:51:Niech yje pan Tolibowski!|Brawo, panie Jzefie!
00:16:14:Wyobra sobie, Basiu,|e Tolibowski oeni si.
00:16:19:Z nieadn, ale bogat|pann. Nazywa si Narecka.
00:16:21:lub odby si w Warszawie.
00:16:23:Podobno pastwo modzi|maj zamieszka w Borownie,
00:16:28:majtku posagowym panny|modej.
00:16:30:Cicho, cicho, cicho.|No, cicho...
00:17:02:Czy oni musz tak|bez przerwy rzpoli?
00:17:05:Jak Boga kocham, eb mi|pknie od tych wrzaskw.
00:17:08:Musz nastroi instrumenty|i rozrusza palce.
00:17:11:No to nie mogli tego zrobi|w domu?
00:17:23:Dlaczego wszyscy mi si tak|przygldaj?
00:17:27:Acha! Patrz na tego|Niechcica.
00:17:34:Na pewno dla kadego|widoczne s jego braki,
00:17:37:niedostateczne|wyksztacenie
00:17:42:i prostactwo.
00:18:00:Pan Niechcic wyglda|cakiem, cakiem.
00:18:07:Dziwi si, e niestary,|przystojny mczyzna,
00:18:11:nie obejrza si za|bogatsz i adniejsz.
00:18:48:Co bdzie, jeeli zakocha|si w tej dziewczynie?
00:18:51:Przecie da dowd,|e potrafi zakocha si
00:18:53:od pierwszego wejrzenia.
00:18:58:Nie... Myl jednak, e ten|pan Niechcic
00:19:02:kocha mnie naprawd.
00:19:05:A c std, e nie mody,|e ma 35lat?
00:19:07:Ja te ju dawno|skoczyam 18.
00:19:11:Jeeli teraz si cofn,
00:19:13:to ju nikt nie bdzie|chcia si ze mn oeni.
00:19:25:Ja tylko narzeczonej
00:19:27:chciaem pokaza mieszkanie.
00:19:29:Co tu patrze. Jeszcze si|namieszkacie w tym gnoju.
00:19:35:No, dzieci. Jazda na gr.
00:19:41:Czyje to dzieci?
00:19:45:Byego administratora,|niejakiego Winczewskiego.
00:19:49:A to bya jego ona.
00:19:52:Oni odchodz z Krpy
00:19:54:i my mamy dosta po nich|mieszkanie. Cay dom.
00:19:57:Tu jest kilka bardzo adnych pokoi.
00:19:59:Jeeli pani chce, to mog|pokaa.
00:20:01:Due, adne, jasne...
00:20:03:Niekoniecznie dzisiaj.|Obejrz przy okazji.
00:20:10:Strasznie wyglda. Na razie.|Ale bdzie wyremontowane.
00:20:13:Wszystko... dokadnie...|take ja...
00:20:15:Wiem, e to nie sprawia
00:20:17:najlepszego wraenia...
00:20:20:Kiedy mnie si naprawd|nigdzie tak nie podobao,
00:20:23:jak w tej Krpie.
00:20:31:Pikne wosy.
00:20:36:Ja te miaam takie
00:20:38:due, pikne wosy.
00:20:43:Ale teraz... powyaziy.
00:21:08:Przepraszam wielmonego|pana...
00:21:10:Gdzie si pchasz, obwiesiu?
00:21:13:Mam dla pana Niechcica|wan wiadomo.
00:21:48:"U drzwi twoich stoj,|Panie.
00:22:02:Czekam na twe zmiowanie..."
00:22:55:Pomau do wszystkiego pani|dojdzie.
00:23:00:Ja pani wszystkiego|naucz.
00:23:03:Inaczej si nasadza kury,|inaczej kaczki,
00:23:07:a inaczej perlice.
00:23:10:A jeszcze inaczej, to si|sprawdza jajka, o tak.
00:23:15:Wiem, wiem, moja Ludwiczko.|To, to ja ju wiem.
00:23:19:Jak idzie robota?
00:23:21:Ciko. Deszcz, boto,|trudno robi, panie.
00:23:29:Walenty, nic nie rozumiem.|Barometr idzie na pogod,
00:23:32:a patrzcie, co si dzieje.
00:23:37:Jak te deszcze nie ustan,|wszystko zgnije.
00:23:43:Ostronie, bo mona gow|rozbi.
00:23:46:Musi pani hodowa duo|drobiu
00:23:50:i wi. winie, to si|najlepiej opaca.
00:24:16:Co si stao?
00:24:19:Nie dostaniemy mieszkania|po Winczewskich.
00:24:22:Oni musz zosta jeszcze|kilka miesicy w Krpie.
00:24:25:Przepraszam ci, Basiu.
00:24:27:Oszukaem ci. Obiecywaem|zoto, a tymczasem...
00:24:30:Kiedy mnie si tu naprawd|podoba, Bogumi.
00:28:05:[pukanie do okna]
00:28:07:Wielmony panie!
00:28:29:Ja nie pi, nie pi.
00:28:38:Powstanie cigle trwa
00:28:40:i jest na drodze do|zwycistwa!
00:28:43:Wpadem tutaj na krtko,|eby zobaczy si z wami.
00:28:44:Zaraz musz wraca.
00:28:46:We wsi s Kozacy
00:28:48:i nie wolno wujowi|opuszcza domu!
00:28:52:Zreszt mwiem przecie,
00:28:55:e w ostatniej bitwie|oddzia wuja zosta rozbity.
00:28:58:Trzeba czeka.
00:29:00:Trzeba czeka, a zjawi si|kurier i powie,
00:29:03:gdzie naley si zebra.
00:29:10:"Za plemion caych|zmarnowane lata.
00:29:14:Co im w zepsuciu trud|o myli cze.
00:29:19:Za niecne jarzmo, ktre|wobec wiata.
00:29:24:Jczc i drzemic mogli|dotd znie.
00:29:28:Na bj, Polacy,|na wity bj.
00:29:33:Na bj, Polacy, na bj"
00:29:51:Twoje ulubione preludium|Chopina, Basiu.
00:29:54:Powstacze.
00:30:17:"Wrd godu i chodu,|w obronie narodu,
00:30:22:my zawsze do boju gotowi.
00:30:25:Cho do nam skostniaa,
00:30:28:lecz serce w nas paa.
00:30:30:I grozim rozpacz wrogowi.
00:30:33:wiat guchy na jki,|nie poda nam rki.
00:30:37:Ju w pomoc nie wierzym|niczyj.
00:30:41:Ze sowem modlitwy idziemy|do bitwy.
00:30:45:Woajc Jezusie - Maryjo!
00:30:50:kraj, ktry wrd wiata
00:30:53:by drczon przez kata
00:30:55:tak srodze jak Polska|w tej chwili.
00:30:57:Znasz t pie?
00:31:00:Nie znam, wanie si|przysuchuj. adna.
00:31:04:Mylaam, e piewalicie j w lesie.
00:31:07:Nie, nie piewalimy.
00:31:13:[piew]|"Bo nie zna co trwoga
00:31:15:silniejszy od wroga.
00:31:18:Zwyci, oj bracie|zwyci"
00:32:30:W czasie powstania|wuj Klemens
00:32:32:zosta city paaszem|w gow.
00:32:35:Pywego zabralimy go|z ojcem z pola bitwy.
00:32:39:Od tej chwili ju nigdy
00:32:43:nie wrci do wiadomoci.
00:32:52:Wci wydawao mu si,
00:32:54:e musi wrci do walki.
00:33:06:[wycie psa]
00:33:11:Bogumi!
00:33:13:Co si stao?
00:33:14:O Jezu, dlaczego te psy|tak cigle wyj?
00:33:16:Co si stao, Basiu?
00:33:17:Cigle mi si wydaje,|e umr przy porodzie.
00:33:20:Zabierz mnie do Kalica,|chodby jutro.
00:33:22:Ja chc zobaczy jeszcze|mam i Terek!
00:33:24:Uspokj si...
00:33:25:Wyj, jak to psy na wsi,|Basiu.
00:33:30:No, uspokj si.
00:33:33:Nie, Basiu! Nie zrobisz nam|tego,
00:33:35:eby nie zosta na festynie.
00:33:37:Nie. le si czuj. Chtnie|wrciabym do Krpy.
00:33:42:Wraca dzisiaj, w takim|dniu? Basiu?!
00:33:48:Bez pomocy Lucjana|nie mogybymy
00:33:50:zorganizowa tego festynu!
00:33:53:Ale Lucjan przekona|gubernatora,
00:33:57:e jest to festyn na cel|dobroczynny!
00:34:01:No, popatrz Tereniu,|co ja mam
00:34:03:z t Michasi!
00:34:09:Ja nie mog, Basiu, siedzie|bezczynnie w domu.
00:34:11:Nie zaniedbuj fortepianu,|hoduj pieska
00:34:15:i mimo, e nie mamy dzieci
00:34:17:uprawiam kult domowego|ogniska.
00:34:19:Brawo! Pani rejentowo,|pani profesorowo!
00:34:22:Zaogi gotowe do startu!
00:34:36:Tempo! Tempo! Tempo!
00:34:42:I takie jest moje ycie,|Basiu.
00:34:45:Michasia stale prowadzi|podejrzane interesy.
00:34:47:A to zakada stancje,
00:34:51:a to kupuje i sprzedaje|domy... i po co?
00:34:53:Dani, czy ty przypadkiem|si nie zapominasz?
00:34:55:C Basi mog obchodzi|nasze sprawy.
00:34:57:No, po co to? Nigdy nie mam|jej dla siebie.
00:35:03:Brawo dla zwycizcw!
00:35:24:To one zaoyy 3 obki,
00:35:26:przytuek dla starcw,
00:35:28:Towarzystwo Cyklistw,
00:35:30:Towarzystwo Dobroczynnoci.
00:35:37:Chciabym przypomnie w tym|uroczystym dniu
00:35:40:o dwch niepospolitych|kobietach,
00:35:43:ktre zorganizoway|dzisiejsz uroczysto.
00:35:47:Mam na myli dwie|kochajce ony!
00:35:52:Czy ja nie mogam byszcze|tak, jak one?
00:35:55:Przecie Stefcia i Michalina|nie pokoczyy nawet pensji.
00:36:00:Teraz midzy ludmi nabray|ogady.
00:36:04:Michasia do niedawna|mylaa, e Darwin to miasto.
00:36:19:Basiu, wy nie powinnicie|zostawa na wsi.
00:36:21:Nie mona cae ycie by|ekonomow.
00:36:23:No wanie.
00:36:25:Dla tych na wsi jest tylko|jedna droga - miasto.
00:36:30:Tylko w miecie mona|jeszcze do czego doj.
00:36:32:W handlu, w przemyle,|w rzdzie
00:36:34:peno placwek do objcia.
00:36:36:Troch energii - a wszdzie|mona si dorobi.
00:36:40:Dla pana Bogumia raz dwa|co znajdziemy.
00:36:42:Wyrobioby mu si jak|agenturk ubezpieczeniow,
00:36:47:jaki kantor...
00:36:49:Zapytaj Lucjana, ilu on ju|ludziom pomg.
00:36:51:Wanie, zapytajcie Lucjana.|Najlepiej bdzie.
00:37:06:Ja nie widz przed nami|adnej przyszoci.
00:37:09:adnego ycia, gdy bdziemy|gnunie w tej Krpie.
00:37:15:Po si, Basiu, jutro ju|bdziemy w domu.
00:37:18:I zawsze ju bdziemy|tam dziadowa.
00:37:22:Wiesz, kim dla nich|jestemy? Ekonomami!
00:37:28:Bywaem ju w yciu niej|ni ekonomem.
00:37:31:Zobacz, jak one yj Holszaska i Michalina.
00:37:34:Jak dziaaj!
00:37:36:W miecie to ja bym moga|czego w yciu dokona.
00:37:41:Wiedziaem, e jak tu przyjedziesz,
00:37:44:to zechcesz mnie porzuci.
00:37:47:Kto mwi, e ja ci chc porzuci?
00:37:48:Ty mwisz.
00:37:49:Bo tylko wtedy, kiedy si|ma chce porzuci
00:37:51:przychodz do gowy takie|pomysy.
00:37:54:Nie zncaj si nade mn,|dobrze?
00:37:56:I tak ju jestem dosy|nieszczliwa.
00:37:59:Dlaczego nieszczliwa?
00:38:03:Dlatego, e jestem chora.|Ty tego nie widzisz?
00:38:17:Czemu ty, czowieku,|jeszcze nie pisz?
00:38:21:A Holszaskiej i Michasi,|to ja jeszcze powiem!
00:38:28:Ja im wszystkim powiem.
00:38:34:Znowu pi.
00:38:37:Wiecznie pi.
00:39:42:Co si stao, Basiu?
00:39:44:Nic. Wyszam po ciebie.
00:39:46:Nie mog w to uwierzy.|Naprawd? Moja najmilejsza!
00:39:52:Dzisiaj zwiozem|40 furmanek.
00:39:54:Chod, co ci poka!
00:39:58:Patrz, jak owies mi obrodzi|w tym roku.
00:40:02:Czyste zoto. Samo sypie|nam si do rk.
00:40:07:Naprawd wysza po mnie?
00:40:10:Nie mog w to uwierzy.
00:40:34:Jak mylisz, czy gdybym|im paci od morga
00:40:37:szybciej uwinliby si|ze zbiorami?
00:40:41:Jak to si stao, e szk|nie ukoczye?
00:40:45:W twojej rodzinie bardzo|zwracano uwag na to.
00:40:49:To prawda. Nie skoczyem|szk.
00:40:55:Przez 9 lat tuaem si|po obcych wiatach,
00:40:58:wrd ludzi bez jutra i sam|tego jutra nie widziaem.
00:41:03:A kiedy wylazem z tego|bota i wrciem tutaj,
00:41:07:na krtko,
00:41:09:wydawao mi si, e znw
00:41:12:co mnie pocignie|w przepa.
00:41:18:Dopiero, kiedy spotkaem|ciebie
00:41:20:zawitaa mi nadzieja,
00:41:22:e jest przede mn jaka|szansa,
00:41:25:e mog sta si|czowiekiem.
00:41:33:Nie wiem, skd we mnie|wzio si tyle miaoci,
00:41:36:ale czuem, e i ciebie co|gnbi
00:41:43:i e razem atwiej nam|bdzie dwiga ciary.
00:41:47:Nie chciaem dochodzi,|co to byo.
00:41:51:Byem przekonany, e przy|mnie ci to przyjdzie
00:41:54:i e przy tobie potrafi|w yciu doj do czego.
00:41:58:Do czego, na przykad?
00:42:00:Nie wiem, ale wiedziaem,|e majc ciebie
00:42:02:potrafi jeszcze czego|dokona dobrego dla ludzi.
00:42:08:Dzikuj losowi,
00:42:10:e wychodz za m|bez mioci.
00:42:13:Jego wanie dostaam.
00:42:16:Szczcie, e mu nigdy|nie powiedziaam,
00:42:19:e go nie kocham.
00:42:48:Wysiada! Nie jedziemy|dalej!
00:42:51:Jak to, wysiada?|Zostaniemy na rodku drogi!
00:42:53:Nie widzi pani, co si|dokoa dzieje?
00:42:55:Prusacy!
00:42:57:Jezus, Maria...
00:43:23:Ludzie, rozstpcie si!
00:43:27:Ludzie! Zrbcie miejsce!
00:48:53:Basiu, kiedy bya chora,
00:48:56:kiedy mylaem,|e ci utrac,
00:48:59:uczyniem luby, e jak mi|ci Bg uchowa,
00:49:03:wyprawimy si std.
00:49:05:Moe gdybymy si|przenieli - to by odya.
00:49:11:Napisaem list do Teresy,|eby tam si rozgldnli,
00:49:15:moe znajd co ciekawego.
00:49:17:Dzisiaj nadesza odpowied.
00:49:22:Terenia pisze, e o mil|od Kalica
00:49:26:jest do wzicia majtek|w administracj.
00:49:31:Pan Daleniecki, plenipotent|pani Mioduskiej,
00:49:33:jest w Kalicu
00:49:36:i chce zawrze kontrakt|od zaraz.
00:49:40:Majtek nazywa si|Serbinw.
00:49:44:A co ty na to?
00:49:47:No, al mi Krpy.
00:49:50:Kiedy przyszo co do czego,
00:49:52:oblecia mnie strach.
00:49:54:Widocznie si starzej.
00:49:56:Ale wiecznie tutaj siedzie|nie bdziemy.
00:49:58:Drugi raz taka okazja moe|nam si nie zdarzy.
00:50:01:Ale czy wolno wyjeda|std
00:50:04:gdzie ley mama,|wuj Klemens, Piotru...
00:50:08:Piotrusia nie ma ani tu,|ani tam, ani nigdzie.
00:50:14:Niech mnie pan zabierze|do moich dzieci!
00:50:17:Prosz pana, moe pan mnie|zabierze do moich dzieci?
00:51:17:A teraz pora na tace.
00:51:21:Prosz pastwa do salonu!
00:51:23:Nie, nie panie Janie.|Bagam, nie!
00:51:27:Jeeli mona obej si|bez tacw,
00:51:30:to... bardzo prosz,|bez tacw.
00:51:45:To znaczy - pastwo niech|si bawi, tacz.
00:51:49:Tak si skada, e my|z mem nie moemy...
00:51:54:nie powinnimy taczy.
00:52:04:A co bdzie z kapel,|mamuciu?
00:52:07:A nieche sobie ucina,|Jasieku.
00:52:09:Przecie to nikomu|nie przeszkadza.
00:52:12:A skd!
00:52:13:No pewnie, niech graj.
00:52:16:Jzef, poloneza!
00:52:38:Pamita pani przed picioma|laty?
00:52:40:Na pani powitanie te by|wieczorek tacujcy.
00:52:45:Tu was poznaem ze sob.
00:52:50:U Jasia ady wszystko si|zaczo!
00:52:53:Boe, to ju 5 lat.
00:53:00:Jak Boga kocham,
00:53:02:jakbym dotyka kawaka|jedwabiu.
00:53:07:No, panie Janie! Panie Janie!
00:53:17:Pani Barbaro, nie widziaem|panie 5 lat.
00:53:20:Wyglda pani jeszcze|liczniej, ni wtedy.
00:53:22:W pana yczliwych oczach,|panie Kazimierzu.
00:53:26:Z nauczycielem z Borku,|to pani taczy,
00:53:28:a ze mn, to nie...
00:53:30:Bo to s nasze dawne|sprawy, panie Janie.
00:53:34:Ja taczy, nie tacz,|ja mog wypi.
00:53:37:Panie Janie!
00:53:39:Panie Janie, ja nie mog|taczy!
00:53:42:Panie Janie, ja nie tacz,|naprawd!
00:53:45:Niech mnie pan zrozumie!
00:53:48:Panie Janie, ja nie mog!
00:53:50:Niech mnie pan puci!
00:54:08:Upia si!
00:54:10:Upiam. Przecie wiedziae,|e lubi pi.
00:54:12:Trzeba mi byo nie da,
00:54:15:ale ty si wolale bawi.
00:54:18:Co ci mwi ada?
00:54:22:Nic.
00:54:23:Czy ci ubliy?
00:54:27:To kobiecie nie ublia...
00:54:29:Moe budzi wstrt, ale...
00:54:34:nie ublia.
00:54:36:Jeeli zaloty jakiego|draba
00:54:39:nie s w stanie ci|dotkn,
00:54:41:to znaczy, e mnie|ju nie kochasz.
00:54:43:To znaczy, e mnie|opucisz, odejdziesz.
00:54:47:Gdybym chciaa ci opuci
00:54:49:zrobiabym to dawniej.
00:54:52:Dwa lata temu kocha si|we mnie...
00:54:55:Kto?!
00:54:57:Kto si we mnie kocha.
00:55:00:Chcia mnie z tob rozwie!
00:55:02:i owiadczy si.
00:55:04:Kto to by taki?
00:55:06:Ale rce masz,|jak z elaza.
00:55:08:Boli mnie. Naprawd.|Powiem ci,
00:55:10:tylko pu mnie, bo boli...
00:55:13:Nauczyciel z Borku.
00:55:15:Nauczyciel?
00:55:16:Nauczyciel.
00:55:17:A ty co na to?
00:55:18:Nic. miaam si.
00:55:20:Wcale nie jestem taka|skonna do zdrady.
00:55:22:Ani te do mioci.
00:55:26:Jak lubowaam -|to lubowaam.
00:55:30:Wic to takie rzeczy dziay|si za moimi plecami.
00:55:32:adne rzeczy si nie dziay.
00:55:34:Naprawd wstyd prowadzi|takie rozmowy.
00:55:36:Nie jestemy ju modzi.
00:55:38:Przedtem miaa Piotrusia.|Teraz jeste sama.
00:55:41:Na pewno mnie porzucisz.|Zdradzisz!
00:55:43:Czy zdradz, czy nie
00:55:44:to ci ju nic o swoim yciu|nigdy nie powiem.
00:55:52:Naprawd. O, Jezu...|Nie zdradz, nie zdradz...
00:55:57:Takiego bota to w Krpie|nie byo!
00:56:00:I ty zgodzie si|to wszystko wzi.
00:56:03:Ledwomy si odgryli -|znowu czarny chleb.
00:56:08:Doprowadzi majtek.
00:56:10:do kwitncego stanu -|to mi dopiero robota!
00:56:13:Tak, ale jakie w Krpie byy|widoki z okna!
00:56:18:A tu ciemno, czarno,|dookoa stawy.
00:56:20:W Krpie narzekaa|na wszystko.
00:56:22:Na widoki z okna nigdy nie|narzekaam.
00:56:25:Chod ze mn.
00:56:28:Takich widnych przestrzeni|nigdy w Krpie nie byo.
00:56:30:A co za ziemia.
00:56:33:Nigdzie nie pjd. Zreszt,|dopki tu siedz Laliccy
00:56:36:to mi po prostu rce|opadaj.
00:56:40:Nie mog si std|wyprowadzi!
00:56:43:Obiecywana posada zawioda.
00:56:47:A rodzinie na kark nie bd|si zwala.
00:56:50:Tu si, prosz pana,|nic nie urodzi.
00:56:55:Tego perzu z tej ziemi nikt|nie wywlecze
00:57:00:i pan tak samo wyjdzie,|jak ja.
00:57:03:Panie, tu si nikt|nie utrzyma. Nikt!
00:57:07:Bdziecie jeszcze|przeklinali t chwil,
00:57:09:kiedycie tu przyjechali!
00:57:45:Stare acuchy, apy od|indyki, apy od kury,
00:57:50:kupuj, kupuj.
00:57:55:Dzie dobry wielmonym|pastwu Niechcic.
00:57:57:Ja jestem Szymszel|Szymszel z Kurzy.
00:58:02:I czuj, e w Serbinowie|niedugo bdzie potrzebna
00:58:06:mamka do dzieci. A Szymszel|przyprowadzi.
00:58:10:Kiedy my nie mamy dzieci.
00:58:13:A czy to tak trudno mie dzieci?
00:58:15:Jak si ludzie kochaj,|to maj dzieci.
00:58:19:A jak w Serbinowie|zakwitnie szczcie
00:58:22:i jak wielmony pan Niechcic|poata te dziury w dachu,
00:58:27:otynkuje ten garnek,
00:58:29:a wielmona pani Niechcic|zrobi klomby na tym bocie
00:58:34:i kwiatki posadzi,
00:58:37:to Szymszel widzi tu|dzieciaki. Duo dzieciaki.
00:58:42:A jakie one bd? Sam mid,|malina.
00:59:00:Wielmony panie.
00:59:02:Ady to pewnie chmura si|oberwaa, czy co
00:59:11:Nic nie pomoe takie atanie.
00:59:13:Trzeba ka nowe sufity.
00:59:15:Te s sprchniae i zgnie.
00:59:18:Ziarno porozmieszcza|w oficynie i we dworze.
00:59:44:Zaleje mi cay dom!
00:59:55:Stajnie, obory, chlewy|spichrze - wszystko zalewa.
01:00:00:Trzeba umieci|w zagrzybionym pokoju
01:00:02:t maszyn do wiania.
01:00:05:Szybciej uwijajcie si|chopy, szybciej!
01:00:10:Dobrze podku mi konia.
01:00:12:Banasiak niech jedzie|na to pole za gami!
01:00:20:I nie zagrza mi koni!
01:00:35:Ja tylko chciabym wiedzie,
01:00:38:ktrdy mamy wchodzi|Przez okno?
01:00:42:eby z domu stodo robi!
01:00:44:Jezus Maria, ja tu|nie wytrzymam.
01:00:46:Bogumi, jedmy std|do Kalica,
01:00:48:na pewno znajdziesz tam|jak prac!
01:00:50:Wielkie pastwo! eby|z domu robi stodo!
01:00:54:Syszysz? Syszysz, co oni tam mwi?
01:00:56:Jak si nie uspokoj,|to pjd i nawymylam!
01:00:59:Basiu, szkoda traci nerwy.
01:01:04:Bron zanie pod szop.
01:01:07:Wyprowadzam si std|nareszcie.
01:01:09:Zechce mi pan da furmanki.
01:01:11:I niech pan pamita, e tu si nic nie urodzi
01:01:16:i pan tak samo wyjdzie|z tego majtku,
01:01:18:jak ja. Do widzenia!
01:01:22:Gdzie si nie dotkniesz,|wszystko si sypie.
01:01:24:Ja sobie z tym perzem|rad dam, Basiu.
01:01:27:Tylko trzeba kilka lat|wytonej pracy.
01:01:29:No... oczywicie.
01:01:32:Trzeba robi wkady.
01:01:33:O dochodach na razie|nie ma co myle.
01:01:37:Do Dalenieckiego nie bd|pisa. Ostatnio skary si,
01:01:41:e inni administratorzy|dali tylko pienidzy.
01:01:45:Wkady trzeba robi|z wasnych funduszw.
01:01:47:A skd na to wemiesz?
01:01:49:Trzeba poyczy.
01:01:51:Jezus Maria. My si|zrujnujemy.
01:02:09:No, jak tu y?|Jak pracowa?
01:02:12:Tu wszystko wygnije,
01:02:15:a my powymieramy na febr.
01:02:21:Trzeba pozasypywa|niektre z tych staww.
01:02:27:A moe ja nie mam racji?
01:02:29:Moe te stawy s rdem|bujnoci rolin?
01:02:33:Z tymi stawami trzeba|powoli...
01:02:36:Tyle jest spraw na gowie.
01:02:49:pij creko, ptaszku mj.
01:02:58:"pij dziecino moja maa.
01:03:04:Czas na ciebie ju.
01:03:10:Ja ci bd koysaa.
01:03:17:A ty oczka zmr.
01:03:22:Ja ci bd koysaa.
01:03:29:A ty oczka zmr"
01:03:45:Czemu siedzisz? Nie do,|e ja si morduj?
01:03:52:Nie pal tyle. Przecie to ci|zaszkodzi.
01:03:55:A jakie ma znaczenie|to wszystko?
01:03:59:Co, wszystko?
01:04:00:Ten wiat. Te nasze|nieprzespane noce.
01:04:05:Ci ludzie i my sami.|Rodzimy si, umieramy,
01:04:09:a wszystko toczy si dalej,|jakby nas w ogle nie byo.
01:04:15:Co za czarne myli ci|przeladuj?
01:04:20:Musimy przecie nawiza|kontakty
01:04:22:z ssiednimi dworami.
01:04:25:Nie moemy y,|jak dziwolgi.
01:04:28:A wiesz, kim s ci|obywatele ziemscy?
01:04:30:Pyszaki i nieuki. Myl,|e ich majtki
01:04:32:bd trwa wiecznie.
01:04:34:A poza tym, eby bywa,|trzeba si mie w co ubra.
01:04:36:A ja si nie mam|w co ubra.
01:04:38:No, a masz t pikn|sukienk,
01:04:40:t ze wieccym staniczkiem.
01:04:42:Moesz si w niej kademu|pokaza.
01:04:44:Bdziesz wygldaa adnie.
01:04:46:Dawno ju jej nie nosz.
01:04:47:Ja bym ci si podobaa,|nawet w worku.
01:04:48:[pacz dziecka]
01:04:57:Odpoczynek! Odpoczynek!
01:05:06:Marychna, jak ja ci|kocham!
01:05:12:Dzieci patrz!
01:05:19:Jeszcze dwa dni takiego|soca, panie Olczak
01:05:21:i yto mamy w stodole.
01:05:32:Prosz wielmonego pana!
01:05:33:Czego?
01:05:35:Prosz wielmonego pana...
01:05:38:Tu jest jeden|do wielmonego pana.
01:05:40:O co chodzi?
01:05:42:Jestem Roman Katelba.
01:05:44:Przychodz z polecenia|pana Dalenieckiego.
01:05:50:To pan jest|ten Roman Katelba.
01:05:53:U nas niwa, jak pan widzi.
01:05:55:Koniec odpoczynku.
01:05:57:Koniec odpoczynku!|Do roboty!
01:05:59:niwa trafione w sam por.
01:06:01:Ja chwal dzie|po zachodzie soca.
01:06:06:No, a gdzie pan|praktykowa?
01:06:09:Mam przy sobie wszystkie|dokumenty.
01:06:11:Schowaj pan te papiery.
01:06:13:Dla mnie gwarancja pana|Dalenieckiego
01:06:15:jest waniejsza, ni papiery.
01:07:04:Lubi winiarni Peszkego.|Zagra w karty, owszem!
01:07:08:Wol uywa krtkiego|ycia, ni wzorem znajomych
01:07:13:szlifowa rzdowe salony|i zgina grzbiet!
01:07:17:I nie wmawiaj mi,
01:07:19:e rozkad naszego poycia|zacz si ode mnie.
01:07:21:Ta twoja demonstracja.
01:07:25:"Bd sama pracowa|na siebie"
01:07:28:Czy ciebie to dziwi?
01:07:31:Gdy zobaczyam, e wrcie|do starych nawykw,
01:07:34:kiedy spostrzegam,
01:07:36:e nie powicisz si dla|domu i dzieci,
01:07:40:zaczam dawa lekcje.
01:07:42:I tym dotkna mnie|najbardziej.
01:07:44:Tego ci nie wybacz nigdy.
01:08:11:Co si stao, Tereniu?
01:08:15:Starzej si i nerwy|odmawiaj mi posuszestwa.
01:08:20:Mylaam, e zobacz ci|schorowan,
01:08:23:a ty wygldasz cudownie!
01:08:26:Zosta u nas na wieczr,|Basiu.
01:08:29:Przyjechaam ci odwiedzi,|a ty znowu wyjedasz.
01:08:37:Wyjedam z dziewczynkami|na Litw, na cae lato.
01:08:41:Chciaabym si zakopa gdzie na wsi,
01:08:43:eby mnie oko ludzkie|nie widziao.
01:08:47:Przyjad do ciebie|do Serbinowa jutro,
01:08:49:albo pojutrze, dobrze?
01:08:53:Dobrze, dobrze.
01:08:56:Basiu, co ci jest?
01:09:04:Spojrzaa na mnie tak,|jak patrzy Piotru.
01:09:08:On te takim ruchem|odgarnia wosy.
01:09:16:Niesamowite.
01:09:18:Pierwszy raz dostrzegam,|e jest...
01:09:23:e by do ciebie podobny.
01:09:29:Do ciebie i do Bogumia.
01:09:37:Przyjed lepiej do nas|na lato.
01:09:40:Tyle razy obiecywaa.
01:09:43:Nie. Musz jecha na Litw.
01:09:45:Och! Krpa, Krpa.
01:09:51:Tam si wszystko zaczo.
01:09:53:Co si zaczo?
01:09:57:Co w Krpie?
01:10:02:Co zaczo si w Krpie?
01:10:16:Musz ju wraca.
01:10:18:Czemu tak nagle, Tereniu?
01:10:21:Co si ze mn dzieje|niedobrego.
01:10:23:Chc ju zobaczy dzieci.
01:10:26:Boguniu, bagam przygotuj|koniec i ka mnie odwie.
01:10:42:Duo si zmienio w moim yciu.
01:10:45:Nawet nie mylaam, e tak|potrafi zgubi oczko.
01:10:51:Oczko?
01:10:54:O tak, jak w poczosze.
01:10:59:Zaufaam zanadto yciu
01:11:02:i to mnie zgubio.
01:11:11:Och, Boguniu!
01:11:15:Zapomniaam o twoich|kwiatach.
01:11:17:Bogumi tak piknie si|znalaz.
01:11:19:Udusisz si w tym zapachu.
01:11:21:Zostawi otwarte okno.
01:11:25:Przyjedcie do nas|na niedziel. Koniecznie!
01:11:33:Do widzenia, do widzenia.
01:11:36:Byo bardzo przyjemnie,|prawda?
01:11:38:Nie odzywaj si do mnie.
01:11:45:Co ja ci zego zrobiem,|Basiu?
01:11:48:Postawie mnie w gupim|pooeniu.
01:11:50:Nie zasypuje si kwiatami|tak, e ja tego nie wiem.
01:11:53:Kazaem po prostu naci|gazi.
01:11:55:Nie raz to ju robiem,|kiedy gocie odjedali.
01:11:59:Nieprawda! Dla goci zawsze|ja zrywaam kwiaty.
01:12:03:Zreszt, tu nie o kwiaty|idzie.
01:12:05:Moesz je dawa,|komu chcesz!
01:12:07:Powiedz mi tylko,|skd Teresa wiedziaa,
01:12:11:komu za nie dzikowa?
01:12:13:Wyglda zupenie, jakby|midzy wami co byo!
01:12:15:Zastanw si, co ty wygadujesz?
01:12:18:Kochasz Teres, tak?
01:12:20:Nie kocham Teresy.
01:12:23:C w tym dziwnego, e si|ciesz, kiedy j widz?
01:12:28:Nawet myl o niej. I nic|z tego nie bdzie.
01:12:31:I nic wicej z tego|nie bdzie.
01:12:37:A swoj drog, to jestem szczliwy,
01:12:40:e cho raz w yciu jeste|o mnie zazdrosna.
01:12:43:Ja nie jestem zazdrosna!
01:12:45:Nie jestem o ciebie|zazdrosna!
01:12:48:Czowieku, ty nic|nie rozumiesz!
01:12:50:Zazdrosna, wic mnie|kochasz.
01:12:52:Wic dobrze. Jestem|zazdrosna.
01:12:54:Ale ty mylisz, e to jest|dowd mioci?
01:12:56:Mylisz si! Wiedz zatem,
01:12:58:e ten, ktrego kocham,|mg nie wiem, co zrobi,
01:13:02:nie wiem kogo zasypywa|kwiatami,
01:13:04:a ja za jeden umiech|wszystko bym przebaczya!
01:13:07:Ja nie jestem zazdrosna|i nie o ciebie mi idzie!
01:13:10:Ani o to, co czujesz!
01:13:11:Ja nie mog znie,|eby drugi raz mwiono,
01:13:14:e kto mnie porzuca|dla innej.
01:13:20:Tak, teraz wszystko|rozumiem.
01:13:26:Bogumi! Bogumi!
01:13:48:Ja wiedziaem zawsze,|e mnie nie kochasz.
01:13:56:A o tamtym czowieku,
01:13:59:to syszaem jeszcze|dawniej,
01:14:02:zanim emy si zarczyli -|od ady.
01:14:04:Ale wygodniej byo mi|myle, e to mrzonki.
01:14:10:Ty sama powiedziaa mi:|"Nikogo nie kocham",
01:14:12:a ja uwierzyem,|jak smarkacz.
01:14:14:Nie mwiam tego,|eby ci sprawi przykro.
01:14:17:Nigdy nikogo nie kochaam,|prcz...
01:14:23:ciebie.
01:14:28:Wr!
01:14:30:eby potem byo jeszcze|ciej.
01:14:52:Tereko, dziewczynki s|u mnie, w Serbinowie.
01:14:56:Moe chcesz, ebym je|tutaj przywioza?
01:14:59:Gdybym umara... gdybym|umara, to w komodzie...
01:15:03:Basiu! Nie, nie, nie.|Nie w komodzie, nie.
01:15:20:Zapomniaam.
01:15:22:Gdybym umara Basiu...|Gdybym... Umara.
01:15:27:Ju ci jest lepiej, prawda?
01:15:30:Ju ci jest lepiej...
01:15:32:Doktr pozwoli ci pi|malank i wie mietank.
01:15:39:Zaraz pojad do Serbinowa|po malank.
01:15:43:W komodzie. Basiu...
01:15:50:Wynosz si do Czstochowy,|Baszko.
01:15:54:Buduj wielk cementowni.
01:15:57:Mam do gnunego ycia.
01:16:00:Picia z kolegami do biaego|ranka,
01:16:03:poktnych transakcji|handlowych.
01:16:06:To dobre dla Michaliny.
01:16:09:Lekarze nie daj mi pi.|Gupcy!
01:16:13:Strasz, e tam co|w rodku nie tak,
01:16:16:a ja ich wszystkich|przeyj!
01:16:22:Mam pewno, e wszystko|mi si uda.
01:16:27:Wierz, e Terenia|mi pomoe.
01:16:31:Ty wierzysz w ycie|pozagrobowe?
01:16:35:Rozum mwi, e go nie ma,
01:16:37:ale nie mog oprze si|wraeniu,
01:16:39:e mier... e umarli...
01:16:41:Wierz, e Terenia|mi pomoe.
01:16:44:Bo nikt z was nie wie,
01:16:46:czym jest dla mnie jej|strata.
01:16:50:Tak.
01:16:54:No, to ja pjd.
01:17:03:Par tygodni przed|wyjazdem zagranic.
01:17:05:Terenia spakowaa swoje|listy.
01:17:09:Prosia, ebym ci je odda|na wypadek jej mierci.
01:17:18:"Zwracam si do ciebie,|Tadziu, z gorc prob.
01:17:22:Chodzi o zwrcenie mi listw moich,
01:17:24:pisanych do ciebie w cigu|tych lat.
01:17:27:Listy te musz zagin|razem z pamici naszych.
01:17:31:nieszczsnych, chocia|piknych spotka.
01:17:37:Winna jestem tak wobec|Ciebie,
01:17:39:jak wobec Lucjana i dzieci.
01:17:42:Ale to sprawa mojego|rozrachunku z Bogiem"
01:17:53:Tereniu, patrz, skowronek!
01:17:57:Popatrzcie, jak mi deszcze|i grad zboe pooyy!
01:18:09:To jest mody Krpski,|syn waciciela majtku.
01:18:11:Kilka dni temu wrci|z sanatorium.
01:18:16:Prawda, e pikny?
01:18:22:Nie znajduj|nic szczeglnego.
01:18:40:Byo mi naprawd dobrze.
01:18:43:Duo straciem nie|przychodzc do pastwa.
01:18:45:Teraz nie opdzicie si|ode mnie.
01:18:47:Bd przychodzi czciej,|bez wzgldu,
01:18:49:czy zgodz si pastwo,|czy nie
01:18:51:Bdzie pan zawsze|najmilszym gociem.
01:18:53:w naszym domu.
01:18:58:No, co? Prawda, e liczny?
01:19:01:Wcale mi si nie podoba.
01:19:03:Dlaczego?
01:19:05:Czy on si nigdy|nie oywia?
01:19:07:Jak trzeba, to si oywia.
01:19:10:Jedno, co mi si w nim|podoba,
01:19:12:to jego spokj.
01:19:14:A chodzi, jakby by|nieprzytomny.
01:19:17:Ale w tym chodzie jest|jaki urok.
01:19:19:Obwiam si, e...
01:19:20:Co?
01:19:23:e nie...
01:21:06:Jestem taka zmczona,|e marz tylko o tym,
01:21:09:eby si pooy i spa,|jak kamie.
01:21:20:Ju mnie nie lubisz,|nie chcesz.
01:21:23:Nie, lubi ci, tylko,|widzisz, zajta jestem
01:21:29:domem, dziemi,|tym wszystkim.
01:21:34:To si zmieni, naprawd,|tylko bd cierpliwy.
01:21:38:Prosz ci.
01:21:44:Bd cierpliwy.
01:21:51:Wielmona pani Niechcic mnie|nie poznaje?
01:21:54:To ja, stary Szymszel.
01:21:59:Stare acuchy, stare|szmaty,
01:22:01:apy indyka, kurze kupuj...
01:22:03:Jak si teraz wiedzie|Szymszelowi?
01:22:06:Najmuj si jako wonica,
01:22:08:wielmona pani Niechcic.
01:22:10:Do Kalica, do Czobowa...
01:22:12:Wo obcy towar, albo ludzi.
01:22:15:Co ja si teraz ludzi|nawoziem.
01:22:17:Ale wolabym nie zarobi|ani kopiejki,
01:22:20:eby tylko nie patrze,|na to nieszczcie.
01:22:24:A teraz, to ja mog zawie|pani Niechcic,
01:22:28:gdzie pani kae.
01:23:09:Wie Borowno i majtek|dziedzica Tolibowskiego
01:23:12:jest z drugiej strony,|jakie dwie wiorsty.
01:23:14:Nie, ja do domu nie pojad.|Zmieniam zdanie.
01:23:16:Niech Szymszel zawraca.
01:23:18:Trzeba pyta wrd chopw|o nocleg.
01:23:20:Na pewno si co znajdzie.
01:23:22:U chopa to jest brd,|smrd,
01:23:24:a pan Tolibowski, to jest|wielkki pan.
01:23:26:On ma pokoje. To jest|paac, pani Niechcic.
01:23:28:On pani przyjmie|z otwartymi rkami.
01:24:14:Powodzi mi si wietnie,|stryju Joachimie.
01:24:16:Obie crki zdrowe.
01:24:19:A teraz mam syna. Syna!
01:24:24:C, crki te, owszem,|dobre s.
01:24:28:Ale przed synem zawsze|otwieraj si
01:24:31:wiksze moliwoci|na wiecie.
01:24:34:Popatrz, Joachimie, jakiego|mam piknego wnuka.
01:24:39:Bardzo adny chopak.
01:24:40:Patrz na te rczki,|a oczka? Zobacz.
01:24:43:Caa Basia, nie?
01:24:46:Lucjanie, twoje zdrowie.
01:24:51:Basiu, popatrz, co si|z tym czowiekiem dzieje.
01:24:54:Ja go nie poznaj.
01:24:56:Bogumi, czemu Lucjan|nic nie pije?
01:24:58:Lucjanie, Baka si martwi,|e nie pijesz...
01:25:05:O, nie bdzie tak dobrze...|Lucjanie...
01:25:09:Kto to sysza, eby tak|bezwstydnie
01:25:11:wisie na ramieniu obcego|mczyzny.
01:25:13:W dodatku - wdowca.|Co sobie o mnie pomyl.
01:25:15:Rozniesie si po caym|miecie.
01:25:29:Czemu jeste taki smutny,|Lucjanie?
01:25:33:Nie pijesz. Obserwuj ci|od dawna.
01:25:38:Wyprniem wiele beczek|wina w moim yciu.
01:25:41:Teraz basta.
01:25:44:A jak interesy?
01:25:46:wietnie. Interesy id|wietnie.
01:25:49:Tylko ja czuj si niezdrw.
01:25:53:Musz uwaa.
01:25:55:I to mnie mczy.
01:25:57:Kpij sobie. Wygldasz|dobrze bdziesz y sto lat.
01:26:06:Brawo. Brawo. Brawo!
01:26:12:Ja ju nie mog, Basiu!|To nie na moje lata.
01:26:15:Zobaczysz, wszystko bdzie|dobrze.
01:26:18:Wygldasz wietnie.
01:26:21:Naprawd?
01:26:22:Naprawd.
01:26:23:Lucjan!
01:26:34:No, nieche mama popatrzy,|co Michalina wyprawia.
01:26:36:Dajcie mi spokj!
01:26:38:Mam do waszych awantur|i scen zazdroci!
01:26:41:Nie bd u was mieszkaa,|bo nie mona
01:26:45:mieszka u ludzi, ktrzy nie|pal w piecach!
01:26:48:Zostaj u Bogusia!
01:26:50:Tak... Zdrowie! Wszystkiego|najlepszego!
01:27:05:U was czuj si|przynajmniej potrzebna.
01:27:09:Gupia byam, e wczeniej|nie przyjechaam.
01:27:12:Tu jest mio, tak swobodnie.
01:27:14:Widz, e jestem stworzona|do ycia na wsi.
01:27:19:I zawsze kto jest w domu,|a nie tak, jak u Michasi.
01:27:22:Tam zawsze pusto i gucho.
01:27:27:[piew]
01:27:41:Jzefko. Jzefko!
01:27:45:Czego?
01:27:46:Prosz mi poda rk...|i zaprowadzi do domu...
01:27:51:Brak mi tchu.
01:27:53:Na tom si godzia, eby|starym prchnom posugiwa!
01:27:57:Moe i brudy wynosi?
01:27:59:Won mi std natychmiast!
01:28:02:Wypac Jzefce,|co si naley
01:28:04:i precz z moich oczu!
01:28:07:Bogumile, ratuj mnie...
01:28:10:Ja umieram...
01:28:13:[pacz dziecka]
01:28:17:Jziu, moe on chory.|Moe jemu co jest.
01:28:21:Moje soneczko... No...|Mj syneczek... No...
01:28:37:Spokojnie, mamo.|Bardzo prosz.
01:28:39:Co si stao?
01:28:41:Mama kichna w tabakier|i zasypaa sobie oczy.
01:28:44:Idcie std wszyscy!
01:28:48:Ty nie. On niech zostanie.
01:28:51:On mnie nie skrzywdzi.
01:28:53:No, ju. Przetrzemy oczy.
01:28:56:Zapamitajcie to sobie.|Zapiszcie!
01:28:59:Anio! Ty anio z nieba!
01:29:04:Ju grzeczna jestem...|grzeczna.
01:29:08:Tak... Bardzo... Jak dziecko...
01:29:16:Miejcie starsz pani|na oku.
01:29:19:Gdyby chciaa wyj -|zatrzyma nawet si.
01:29:24:Nie! Nie! Nie! Precz mi|z oczu!
01:29:26:W wizieniu ja si trzyma|nie dam!
01:29:30:Nie wacie mi si|szpiegowa, ani donosi!
01:29:35:A najlepiej, przylijcie mi|tu Bogumia.
01:29:40:On jeden mnie rozumie.
01:29:43:Ja nie wiem, co mamy|z mam zrobi.
01:29:45:Doszo do tego, e zaatwia|si w pokoju na podog.
01:29:48:Kiedy j wyprowadzam,|to nie,
01:29:50:a jak tylko wyjd|z pokoju...
01:29:56:Uspokj si, moja droga.
01:30:02:Co zrobimy?
01:30:04:Moe posa po dr Wetlera?
01:30:07:Przecie by 3 dni temu.
01:30:09:A nie mona posa jeszcze|raz?
01:30:13:No, nie pacz. Kochane moje,|no...
01:30:15:Co si stao?
01:30:18:Pacze bez przerwy. Jedno|chore, drugie chore...
01:30:22:Ja ju nie mam siy...
01:30:25:No, nie pacz, nie pacz...
01:30:29:Jakie to pikne czasy!|Byam moda, adna.
01:30:33:Kocha si wtedy we mnie...|Niewane!
01:30:37:Lubiam czyta stare|romanse.
01:30:39:Wspinaymy si z hrabiank|Czarnowsk na strych,
01:30:43:eby nas nitk nie odnalaz.
01:30:45:Pewnego dnia, po ciemku,|potknam si o stopie
01:30:49:i wybiam sobie zb!
01:30:54:Strasznie lubi ten pokoik|mamy.
01:30:56:Wie mama, dlaczego?
01:30:58:Przypomina mi lata mojego|dziecistwa.
01:31:01:Wszystkie pokoje mamy|pachniay lawend i woskiem.
01:31:07:Jak to dawno byo, Basiu.
01:31:15:Bogumi...
01:31:20:A moe bymy co|zapiewali?
01:31:23:A co?
01:31:26:"Dalej, bracia, do buata..."
01:31:28:"Dalej, bracia, do buata.
01:31:34:Wszak nam dzisiaj tylko y.
01:31:38:Pokaemy, e sarmata.
01:31:42:Umie jeszcze wolnym by.
01:31:46:Pokaemy, e sarmata.
01:31:50:Umie jeszcze wolnym by.
01:31:55:Dugo spaa polska wita.
01:31:58:Dugo biay orze spa.
01:32:04:Lecz si ockn i spamita.
01:32:08:e on kiedy wolno mia.
01:33:35:Przed eksportacj|przyjedzie kto z rodziny,
01:33:38:a i po pogrzebie wypada|podj obiadem.
01:33:41:Trzeba wyda odpowiednie|polecenia.
01:33:45:Jeeli ty jeste na tyle|obcy i zobojtniay,
01:33:48:e teraz moesz myle|o gociach i o przyjciach,
01:33:53:to si tym zajmuj.
01:33:55:mier jest zbyt straszna,
01:33:57:eby pogodzi si|z gupstwami,
01:33:59:w ktrych idzie o to,|eby si nare i napi!
01:34:06:Poczekaj!
01:34:08:Gdzie s dzieci?
01:34:10:Tomaszek bawi si pod|okiem Jzi,
01:34:14:a dziewczynki s|u nieboszczki.
01:34:16:Chciaem, eby popatrzyy,|jak ubieraj babci.
01:34:19:Kazaem im narwa kwiatw.
01:34:21:Niech si ucz,|eby umiay nas
01:34:22:przystroi do trumny,|kiedy pomrzemy.
01:34:25:Boe zoty!
01:34:29:Ty dzieci w to wcigasz|i to w taki sposb.
01:34:35:Wycie schopieli, schamieli,
01:34:39:cay wasz rd, w tym bocie|serbinowskim!
01:34:43:Jestecie bez uczu|i serca! Wszyscy!
01:34:47:Pamitam moj matk. Bya|pen inteligencji kobiet.
01:34:49:Stanowia dla nas|niezastpione towarzystwo!
01:34:55:Zdycham z alu, e reszta|tego ycia przepada!
01:34:58:Bez reszty! A ty mi|zawracasz gow
01:35:01:obiadami dla goci!
01:35:10:Jezu! Czemu trzeba co tak|strasznego powiedzie,
01:35:14:eby si uspokoi.
01:35:22:Poka mi, Bogumile, te swoje|dzieci.
01:35:25:Tomaszek spi,|stryjku Joachimie,
01:35:29:a dziewczynki biegaj|po ogrodzie.
01:35:31:Basiu, ja je zaraz|przyprowadz.
01:35:38:A jak z twoim zdrowiem,|Lucjanie?
01:35:41:Po staremu. Lekarze robi|gupie miny.
01:35:45:Zabraniaj mi pi...
01:35:51:To moje crki, panie radco.
01:35:54:Ukocie si, dziewczynki.
01:35:57:A jak wam na imi,|moje dziewczynki?
01:36:00:Agnieszka. Emilka.
01:36:02:Co? Mwcie goniej.
01:36:05:Agnieszka. Emilka.
01:36:08:Agnieszka i Emilka, co?
01:36:13:Bardzo adne imiona.
01:36:16:Przywie kiedy, Basiu,|te panny do Piekar.
01:36:21:Te zadania arytmetyczne|s bez sensu.
01:36:24:Nie ziewaj, bo sobie|szczk zwichniesz...
01:36:26:A u ciebie jak? O, widzisz!
01:36:28:Tomaszek to ma zmys|krytyczny, spjrz Agniesiu.
01:36:30:A u ciebie, Emilko?
01:36:32:Boe, co si tam dzieje?
01:36:34:Pali nie umiesz, czy co?
01:36:37:Moe to drzewo jest mokre.
01:36:40:Dmucham i dmucham...
01:36:42:Pewno kominy trzeba|przeczyci.
01:36:47:Do krw! Nie do pokojw!
01:36:51:Gdzie pastwo j znaleli,|to Bg jeden wie.
01:36:54:Do jedzenia, to wszyscy,|a do roboty - nikogo!
01:36:57:Pisz, creko...
01:37:00:Basiu! Popatrz, jaki list|dzisiaj dostaem z Parya!
01:37:04:Od Dalenieckiego?|Mnie nudz jego listy.
01:37:08:Prosz ci, przeczytaj!
01:37:12:"Panie Bogumile, otrzymaem|przekaz Paski na dochd
01:37:16:z przeszorocznych burakw
01:37:19:Jestem zdumiony|i zachwycony
01:37:24:Nie tyle z powodu wysokoci|sumy,
01:37:28:ile z powodu wspaniaego|urodzaju.
01:37:30:Kiedy oddawaem Panu|ten nieuytek,
01:37:32:jakim by przed 11 laty|Serbinw...
01:37:37:Jedenacie lat ju mino!
01:37:40:"Doprowadzi Pan Serbinw|do stanu,
01:37:43:w jakim si nie znajduje|aden majtek w okolicy"
01:37:48:Jak przez pierwsze lata|nie byo co je,
01:37:50:tylko si perz wywozio,|to nic dziwnego.
01:37:58:O co w tobie tyle alu|i gniewu?
01:38:04:Jeste jeszcze taka moda|i taka adna.
01:38:09:My oboje nie dojdziemy|nigdy do porozumienia.
01:38:16:Rozejdmy si do swoich|zaj.
01:38:28:Wielmona pani zna dziedzic|Tolibowski?
01:38:36:Tak, kiedy znaam pana|Tolibowskiego,
01:38:40:ale dawno. Dzisiaj ani on|mnie, ani ja jego
01:38:44:chybabym nawet nie poznaa.
01:38:50:Syszaam, e podobno|owdowia?
01:38:52:Owszem, owdowia.
01:38:54:Ale dzieci po nieboszczce|maj pikny majtek.
01:38:57:A pan Tolibowski?
01:39:00:To on teraz jest pan...
01:39:55:Szymszel! Szymszel!
01:40:00:Dzie dobry, pani Niechcic!
01:40:02:Ja tu gocia przywiozem.
01:40:05:Hasko jestem! Bez okularw|nic nie widz.
01:40:11:No, teraz ju widz.
01:40:15:Pani poznaj z fotografii.|Pani Barbara Niechcic?
01:40:18:A tu mam podarunki dla|dzieci od pani brata.
01:40:23:Inyniera Ostrzeskiego.|Jad wanie z Petersburga.
01:40:27:Nie widziaam go ju 20 lat!
01:40:37:Dla pana Juliana nie|istnieje nic, poza klubem.
01:40:40:Nawet sypia w klubie
01:40:42:Przecie budowa koleje?
01:40:44:To byo dawno!
01:40:46:Teraz lubi dobrze zje,|wypi, bilard.
01:40:48:Operetka i Cyganie.
01:40:51:Najbardziej lubi cygaskie|romanse.
01:40:53:Pode miasto, okropny kraj,|w ktrym wszystko upada.
01:40:57:To dobry czowiek. Ten klub,|to jego rodzina.
01:41:00:Nie winszuj mu takiej|rodziny,
01:41:02:a sobie takiego brata.
01:41:06:Czy to si mona dziwi?
01:41:08:Nasz ojciec to by inny?
01:41:11:Te tylko je, pi, hula|i bawi si.
01:41:15:A my? Przecie Daniel,|to zmarnowany czowiek.
01:41:18:A Tomaszek? Jak on si|zapowiada. Znowu go nie ma.
01:41:21:Caa nasza rodzina|dziwaczeje. I w ogle...
01:41:25:Polacy schodz na marne.
01:41:29:Od 20 lat jestem|nauczycielk.
01:41:31:Ostatnie 8 lat spdziam|w Rosji, w polskim domu.
01:41:35:A moe w okolicy kto|potrzebuje
01:41:38:nauczycielki do dzieci?
01:41:44:To si dobrze skada,|wanie my poszukujemy.
01:41:47:Przecie sama owiadczya,
01:41:51:e wtedy nie wyjedziesz|do Kalica,
01:41:53:jeeli, jakim cudem,|znajdziesz nauczycielk.
01:41:56:A wic masz swj cud!
01:42:06:Tomaszek! Za z konia!|Lekcje odrobione?
01:42:09:Lekcji nie byo, bo pani|zgubia okulary.
01:42:12:Sam je schowae.|To s gupie arty!
01:42:17:Wiesz, e ona nie widzi|bez okularw!
01:42:21:To Emilka je schowaa.
01:42:22:Nie kam, sam je schowae!
01:42:25:Kto ci pozwoli wzi konia?
01:42:27:Tatu.
01:42:30:Czy pozwolie mu jedzi|konno?
01:42:36:No, nie!
01:42:37:Tyle razy prosio si,
01:42:39:eby Klimecki dziecku|nie pozwala.
01:42:41:Panicza nie upilnuje.
01:42:44:Sam bierze konie ze stajni.
01:42:46:e nikt nie zauway.
01:42:49:Co to ko iga,
01:42:52:eby nie mona go byo|zobaczy?
01:42:54:Jakie dziwne rzeczy|prbujecie mi wmawia.
01:42:57:Jeeli Klimecki zobaczy go|wyprowadzajcego konia,
01:43:02:niech mu porzdnie|przecignie batem po tyku.
01:43:06:Ty nie namawiaj,|eby dziecko batem tukli.
01:43:11:Tego by jeszcze brakowao.
01:43:13:Moe by z tego uszy|przecierado?
01:43:15:Koronk by si odpruo,|to zszyo...
01:43:18:Nie. To jest za dobre.|Masz, z to...
01:43:23:To z czego uszyjemy?
01:43:25:O, to. To niech Barbara|bierze i wystarczy.
01:43:28:Moe to? Ale szkoda.
01:43:30:Bierz, Felicjo. Dla biednych|ludzi nic nie szkoda.
01:43:33:A c to nowego?
01:43:35:Szyjemy pociel dla ludzi.
01:43:37:Przecie nie mog w czasie|choroby
01:43:40:lee w brudzie i barogu...
01:43:42:Zrujnuj mnie. Dzi znowu|nie przyszo 5-ciu ludzi.
01:43:44:Jak tak dalej pjdzie,
01:43:47:caa robota w majtku|stanie.
01:43:48:Basiu, Daleniecki chyba uzna|straty, co?
01:43:52:Przecie to dopust Boy.|Tyfus, to tyfus.
01:43:56:Ojej, tam. Biada i biada.
01:43:58:Wielkie rzeczy - tyfus.
01:44:00:Czy ycie ludzkie jest tyle|warte,
01:44:02:eby tak paka nad nim|bez przerwy?
01:44:05:Pij.
01:44:06:Nie mog.
01:44:07:Pij, bo ci zaraza zadusi.
01:44:09:No, nie mog!
01:44:10:Pij, bo ci wemie|to cierwo!
01:44:15:arnecka, prosz zabi|3 kury dla chorych.
01:44:19:A Olczak niech przygotuje|baki na malak.
01:44:23:I biae miso. Dr Wetler|mwi o misie.
01:44:27:A kuraki, to niby co|zielone?
01:44:31:Nic mi z kuchni nie bra!
01:44:33:Ale ja musz soninki wzi|troch...
01:44:35:Nie rzdzi mi si w kuchni!
01:44:37:Co tak dziwnie mierdzi|alkoholem?
01:44:40:Gdzie?
01:44:42:To karbol, ode mnie,|dezynfekuj si nim
01:44:46:Chodmy prdko...
01:44:48:Ludzie, poczekajta!
01:44:51:doktory jad z Kalica!
01:44:54:Bd chorych zabiera!
01:44:56:Chowajta si!
01:44:58:O, psia ko!
01:45:02:Anto, odziewaj si,
01:45:03:do szpitali bd zabiera!
01:45:05:Wstawaj, nieboraku.
01:45:07:Panie doktorze!
01:45:10:Chory ley Jamroz!
01:45:13:U nas nie ma chorych!|Panie doktorze!
01:45:16:Jak ma umrze - to w domu.|Nie dam dziecka!
01:45:20:Panie uczak, dziecko|trzeba do szpitala.
01:45:24:Ludzie! Opamitajcie si!
01:45:26:Mymy przyjechali|dla waszego dobra!
01:45:28:Zabrali moje dziecko!
01:45:33:Gdzie on jest?!
01:45:43:Nie dam mojego chopa!|Nie dam!
01:45:47:Jest chory i doktor kaza|go zabra.
01:45:50:[piew] "Jak wielki cud Bg|uczyni..."
01:46:32:Jak ty szybko zasypiasz!
01:46:35:Agnieszka znowu ma|dreszcze.
01:46:37:Gorczki nie ma, gowa|i rce chodne.
01:46:40:I w ogle w cigu dnia|biegaa, jak oszalaa.
01:46:42:Wic to nie moe by|przezibienie.
01:46:44:W takim razie, co?
01:46:47:Moe si zdenerwowaa,|e j skrzyczaa.
01:46:50:Agnieszka si nie|denerwuje,
01:46:52:ma twoje usposobienie.
01:46:54:Myl, e ona po prostu|ronie.
01:46:57:A moe to malaria? Bo skd|dreszcze?
01:47:00:Nic dziwnego, tu wszystkich|w kociach amie.
01:47:05:NO, moe malaria.
01:47:07:Ani jedno, ani drugie, tylko|jaka choroba nerwowa.
01:47:12:Niedugo musi pj|do szkoy,
01:47:15:a jak tu i z takimi,|na przykad, dreszczami?
01:47:20:Ale ju jej przeszo? pi?
01:47:22:pi. A moe jest|nienormalna?
01:47:25:Moe to ze zej krwi,|ktr dzieci odziedziczyy?
01:47:28:Basiu, co ty mwisz?
01:47:30:Dziadek Laurenty by tyle|lat z Napoleonem,
01:47:32:e Bg wie, co stamtd|przywiz.
01:47:34:C ty wygadujesz?
01:47:36:Ale przecie wuj Klemens|zwariowa.
01:47:39:Albo skleroza mamy,
01:47:42:a i babcia miaa melancholi.
01:47:44:Chciaa do studni skaka|i ycie sobie odebra.
01:47:47:No masz! Wiecznie pi.
01:47:52:Z tob to nie ma adnej|rozmowy.
01:48:00:Zostaw drzwi otwarte,
01:48:02:cigle si zamykasz|i zamykasz.
01:48:04:To ty zawsze zamykasz si|przede mn!
01:48:41:Tomaszek! Tomaszek!
01:48:51:Dlaczego ty do domu|nie idziesz?!
01:48:54:Do domu w tej chwili!
01:48:56:Do domu wracaj, ty!
01:49:04:Emilka ma znowu|podsiniaczone oczy.
01:49:05:To ci si tylko wydaje.
01:49:08:Na wiosn zawsze troch|dzieci bledn.
01:49:12:Bo powinny pi tran|przez zim.
01:49:16:Jak mona tak nie dba|o dzieci i nie da im tranu.
01:49:21:Lato lepiej pomoe,|ni wszystko inne.
01:49:25:Mamusiu, a Tomaszek spad|z konia.
01:49:29:To nieprawda. Ja naumylnie|zeskoczyem.
01:49:32:A na ziemi si potknem|i wywrciem.
01:49:35:Czemu kamiesz, Tomaszku?
01:49:36:Wszyscy widzieli, e spade.
01:49:38:Kiedy ja umiem jedzi|konno. Nigdy nie spadam.
01:49:40:Przesta kama!
01:49:41:Tyle razy ci prosiam,|eby przesta kama!
01:49:43:Skoczcie ju z tymi|konnymi jazdami.
01:49:46:Jeszcze mi si dzieci|pozabijaj!
01:49:49:Widz, e Katelba|niewiele ci pomaga.
01:49:53:Dopiero teraz zaczynam|wszystko puszcza w ruch.
01:49:56:Zedrzesz si,|jak nic i po co?
01:50:00:eby nabija kabz|Dalenieckiemu i Mioduskiej!
01:50:03:O nich nie myl.
01:50:05:Jeste gotw okra siebie|i dzieci, byle do Parya
01:50:09:wysa jak najwicej.
01:50:11:Moja kochana!
01:50:13:Mioduska i Daleniecki|przemin, my przeminiemy,
01:50:15:a ziemia zostanie
01:50:17:i trzeba w niej zrobi|wszystko, jak naley.
01:50:21:Po to siej, by wzeszo,|a reszta mnie nie obchodzi.
01:50:23:Ale mnie obchodzi wanie|ta reszta.
01:50:25:Jak suy, to czemu|wielkiemu.
01:50:27:Praca na roli jest rzecz|wielk.
01:50:30:Ja w niej widz to,
01:50:32:czemu warto suy|i temu su.
01:50:34:Ty nie suysz adnej pracy|na roli,
01:50:36:tylko suysz Dalenieckiemu.
01:50:37:Nie!!!
01:50:47:Musisz si zacz|oszczdza.
01:50:49:Dla nas, starzejcych si|ludzi,
01:50:51:ycie nie przedstawia zbyt|wielkiej wartoci,
01:50:53:ale dzieciom bdziemy|jeszcze dugo potrzebni.
01:51:01:Stoimy w obliczu klski!|Siano przepado!
01:51:05:Jezu, jak ty wygldasz!|Chode do domu!
01:51:07:Deszcz nie ustanie.
01:51:09:Chode do domu!|Jak ty wygldasz!
01:51:11:Wszystko zgnije,|Chryste Panie!
01:51:14:Siano przepado!
01:51:16:Rzumy wic wszystko|do stu diabw
01:51:19:i chodmy std,|gdzie oczy ponios!
01:51:22:Przestamy si martwi,|czy pada, czy nie pada.
01:51:26:Dzieci musz i do szk!
01:51:29:Bo midzy ludmi bdzie|upywa im ycie.
01:51:33:Te domowe nauczycielki,|to jest przeytek!
01:51:38:Moe pj tylko Agnisia,
01:51:40:Tomaszek i Emilka|s za mali.
01:51:43:Gdybymy nawet oddali|Agnisi na pensj,
01:51:46:to wypadaoby paci za ni|w miecie.
01:51:49:Dla modszych trzeba by|trzyma nauczycielk
01:51:51:i skd na to bra?
01:51:53:Dzieci bd nas coraz|wicej kosztoway.
01:51:55:Musimy si przyzwyczai.
01:51:57:Ale skd na to bra?!
01:52:00:Stoimy wobec klski!|Rozumiesz?!
01:52:02:Przenios si z dziemi|do miasta. Ja sama.
01:52:04:Modsze pjd do freblwki,
01:52:07:nie trzeba bdzie|nauczycielki.
01:52:11:Chcesz mnie opuci.
01:52:13:Jeeli wyjedziesz do miasta,|to tu wicej nie wrcisz.
01:52:15:Co za gupstwa przychodz|ci do gowy!
01:52:22:Wrc do ciebie,
01:52:25:gdziekolwiek by by.
01:52:27:Wrc do ciebie, ale nie|moesz mi mie za ze,
01:52:30:e tak tskni do miasta!
01:52:38:Zostawiem woreczek|z pienidzmi na biurku.
01:52:40:Z jakimi pienidzmi?
01:52:42:Dwie zote monety|wszystkiego.
01:52:44:Dwie nie dwie, ale zote.|Trzeba zawraca. Klimecki!
01:52:46:Basiu, przecie nitk ci tych|pienidzy nie ruszy.
01:52:49:Kupimy, co trzeba i wrcimy.
01:52:52:Jaki ty jeste|roztargniony...
01:52:58:Tamta ulica mniej mi si|podoba. Od murw gorco.
01:53:04:Tu, w miecie, czuj|koo siebie ycie.
01:53:11:Niech Klimecki stanie tam!
01:53:14:Pjd przodem. Odbior|jesionk od Nussena.
01:53:16:Dobrze.
01:53:17:Tylko uwaajcie przy|przejciu!
01:53:26:Klimecki, gdzie pani?
01:53:28:Tu, przy sklepie.
01:53:30:Basiu, Agnisiu, tutaj maj|wietne paszczyki,
01:53:35:w sam raz dla Agnisi.
01:53:38:No, a garnki, a poczochy|dla dzieci?
01:53:41:Na garnki i poczochy masz|te pienidze za gsi
01:53:45:w torebce.
01:53:48:Ach, rzeczywicie.
01:53:51:O, tu...
01:53:57:Jeste kapryny|przy zakupach.
01:54:00:Nie wiem, czy dobrze|zrobiem, kupujc jesionk.
01:54:03:Zaczekajcie...
01:54:18:Co ty zrobi?
01:54:20:Kupiem ci broszk.
01:54:23:adnej broszki|nosi nie bd!
01:54:26:No, to zwrc,|ale troch gupio.
01:54:34:A moe wzi ten|piercionek dla Agnisi?
01:54:38:Tego brakowao, eby si|dziecko klejnotami bawio!
01:54:43:Tak, Agnisiu.
01:54:45:Niczego tak nigdy si|nie baam,
01:54:48:jak tego, eby twj ojciec|nie zacz mi kupowa
01:54:50:piercionkw albo broszek.
01:54:59:Za chwil wrc. Wstpi|tylko po ma dla konia.
01:55:03:Chod, Agnisiu.
01:55:05:Dzie dobry pastwu|Niechcic! Trzymaj to...
01:55:10:Dzie dobry wielmonym|pastwu!
01:55:13:Pan Daleniecki chce|sprzeda Serbinw!
01:55:15:Za oczami wielmonego|pana Niechcica.
01:55:17:Skd Arkuszowa o tym wie?
01:55:20:Pan Daleniecki ma swj|czowiek,
01:55:21:to jest, wstyd powiedzie,|ydek.
01:55:24:Szymszel z Kurzy.
01:55:26:Niech pani ma baczenie|na Szymszel z Kurzy.
01:55:41:Mam kontrakt na 4 lata.|Ja si nie boj.
01:55:45:Czy dla Dalenieckiego moe|by co waniejsze,
01:55:47:ni jego wasny interes?
01:55:50:Ale mimo tego, ja si nie|boj!
01:55:52:No, to wszystko dobrze.
01:55:53:Czy ty si boisz, czy nie,|czy on ma szpiega,
01:55:56:Daleniecki Serbinw zawsze|moe sprzeda.
01:55:59:Nie garb si.
01:56:01:Znowu mi duszno i ciemno|przed oczami.
01:56:08:Bogumi... Duszno mi, no...
01:56:14:Ktre to?
01:56:15:Niech pan da.|Prosz potrzyma.
01:56:25:Waleriana?! Prosiam, eby mi nie dawa waleriany!
01:56:29:A co si stao mamusi?
01:56:31:Nie czepiajcie si, dzieci.|Widzicie, e mama chora.
01:56:33:Niech Felicja wyprowadzi|dzieci! Idcie. Ju, ju!
01:56:37:Mnie ju lepiej. Moe Agnisi|zrobio si niedobrze?
01:56:41:Zaraz pol po doktora|Wetlera.
01:56:44:Moemy zosta bez dachu|nad gow,
01:56:46:a ty pienidze wyrzucasz|w boto?
01:56:48:Chcesz, ebym dostaa ataku|i trupem pada?
01:56:55:Ja nie doyj rana!
01:56:58:Wci mi duszno,|panie doktorze.
01:57:01:Duszno i ciemno przed|oczami.
01:57:05:Ja ich zamczam.|Dzieci budz w nocy...
01:57:07:Basiu, zayj te krople...
01:57:09:Nie mog.
01:57:11:Trzeba, trzeba to zay...
01:57:13:Zayj te krople...
01:57:15:No... dobrze. I prosz ju|nie paka...
01:57:22:Wszystko bdzie dobrze.
01:57:26:Klimecki przywiezie|lekarstwo.
01:57:27:Daj mi papierosa.
01:57:30:To nie moe by wada serca.
01:57:33:To pochodzi z ucisku|odka na serce.
01:57:39:odek, to moja gwna|choroba.
01:57:41:Lekarz mwi, eby si|nie denerwowaa,
01:57:44:to ci niczym nie grozi.
01:57:46:On wie jedno, a ja - drugie.
01:57:48:Co ty zrobisz z dziemi,|jak ja umr.
01:57:52:Bagam ci, nie wychowaj ich|na prostakw!
01:57:54:Nie wychowam ich na prostakw!
01:57:57:To ty wierzysz, e ja umr.
01:57:59:Co ci Wetler powiedzia?
01:58:01:Przyznaj si,|co ci powiedzia.
01:58:04:e to ja umr, jak mnie|bdziesz drczy.
01:58:17:Joachim by seniorem|naszej rodziny
01:58:21:i uwaam, e powinna|pojecha na pogrzeb.
01:58:23:Mam wlec si w tak dalek|podr?
01:58:25:Nie mog dzieci na tak|dugo zostawi!
01:58:28:Przez Maocin to nie bdzie|wicej, jak 7 mil drogi.
01:58:33:Nie 7 ale 9.
01:58:35:arnecka znowu wie lepiej!
01:58:36:A bo wiem!
01:58:40:A stryj by na pogrzebie|babci Ostrzeskiej?
01:58:42:Bo si lubi wczy.|Wszystkie chopy lubi.
01:58:47:W takim razie ja pojad!
01:58:50:Tam czowiek sztywny ley,|a tu si kc!
01:58:54:Ty te si lubisz wczy.
01:58:56:Nie bywamy wcale we|wiecie,
01:58:58:wic chocia z tej okazji|warto si otrze o ludzi.
01:59:00:A w jakim wiecie mamy|bywa?
01:59:02:Do obywateli ziemskich nie|naleymy
01:59:04:i chwaa Bogu, bo to|i niucha tabaki nie warte,
01:59:06:a co lepsze powymierao,
01:59:08:albo poszo na katorg.|Zreszt, bo ja wiem,
01:59:11:do jakiego my wiata|w ogle naleymy?
01:59:15:Niech Klimecki uwaa,
01:59:17:koo myna jest|zepsuty most.
01:59:19:Wiem, wiem...
01:59:22:Okryj si,|bo mi zmarzniesz...
01:59:24:Tomasz, wdruj z koza!
01:59:26:Dzieci odejdcie, odejdcie...
01:59:29:No jazda, prdzej...
01:59:31:Do widzenia!
01:59:34:A uwaajcie tam na tych|doach,
01:59:36:tam straszne wyboje!
01:59:42:Znaleli testament stryja,|w ktrym napisano,
01:59:46:e cz majtku|przeznacza dla krewnych,
01:59:49:ktrzy popadli w bied,|a warci s lepszego losu.
01:59:55:Krtko mwic i ty po nim|odziedziczya.
01:59:57:Kto?
02:00:00:No, ty.
02:00:02:Ja?
02:00:03:No, tak.
02:00:05:W imi Ojca i Syna i Ducha|witego. Amen.
02:00:07:Co ty, oszala?!
02:00:08:To ty mi dopiero teraz|o tym mwisz?!
02:00:10:Sam nie mogem uwierzy,|ale jest napisane.
02:00:12:"Dla dzieci Jadwigi i Adama|Ostrzeskich
02:00:15:18 tysicy rubli"
02:00:19:Dla ciebie wypada 6 tysicy.
02:00:23:Mylisz, e testament|nie zostanie obalony?
02:00:25:Kochany, obala i nic z tego|nie bdzie.
02:00:28:Nagromadz, nawyszukuj|trudnoci,
02:00:30:tak wszystko splcz,
02:00:32:e sam diabe adu|nie dojdzie.
02:00:34:Ty sobie tym gowy|nie zawracaj.
02:00:36:Gowy nie zwracaj i plu|na tak ask.
02:00:39:A jak si okae,|e testament sfaszowano?
02:00:41:Zaczn nas po sdach|wczy,
02:00:42:to co wtedy bdzie?
02:00:44:Najlepiej zrze si,|nie zawraca sobie gowy.
02:00:47:Prosz i ostrzegam.
02:00:50:Wypac w odpowiednim|momencie - to dobrze,
02:00:53:a nie - to te z godu|nie pomrzemy.
02:00:57:Formalnoci spadkowe bd|trway dugo.
02:01:00:Nie obejdzie si|bez trudnoci.
02:01:03:Jakie trudnoci,|ja nie widz adnych.
02:01:05:Zobaczysz, jak Michasia|bdzie skaka
02:01:08:koo tego spadku!
02:01:10:Jak bdzie skaka,
02:01:12:eby wszystko poszo,|jak z patka!
02:01:16:Teraz Daleniecki moe sobie|sprzedawa Serbinw!
02:01:23:No. Twoje zdrowie.
02:01:28:Boe, przecie te pienidze
02:01:30:przychodz nam, jak z nieba.
02:01:32:No, pijesz!
02:01:34:Jak w Kalicu dom kupowa,
02:01:37:to tylko na Pl.witojaskim.
02:01:39:Tylko tam jest dobra woda.
02:01:43:Ciesz si, e bdziesz|miaa swoje pienidze.
02:01:47:Sze tysicy rubli...
02:01:49:Ja ju stary jestem,|nic wam zapewni nie mog.
02:01:54:Wiesz, czasem myl,|e jednak za pno,
02:01:58:za pno zaoyem rodzin.
02:02:01:Mylisz, e wygldasz|inaczej ni wtedy,
02:02:04:kiedy ci poznaam?|Zawsze tak samo!
02:02:07:No, pije! Zawsze tak samo!
02:02:16:6000 rubli.
02:02:21:Bogumi, pom mi si|rozebra, dobrze?
02:02:23:No, a co my zrobimy z tymi|pienidzmi?
02:02:29:Tak chciaabym raz w yciu|zobaczy kawaek wiata
02:02:33:i pojecha do Krakowa!
02:02:36:A jak nie - to bo ja wiem?
02:02:38:Moe z dziemi|do Ciechocinka,
02:02:41:eby tak nie chrzkay
02:02:44:i nie miay wiecznie|zajtych migdaw.
02:02:48:Sze tysicy.
02:02:55:Warto by porobi|melioracje,
02:02:58:zasadzi drzew owocowych,
02:03:00:zaoy szparagarni.
02:03:03:Moe kiedy bdzie nasze.
02:03:05:Mam prawo pierwokupu|Serbinowa.
02:03:07:Najlepiej, to kupimy dom|w Kalicu!
02:03:09:Dzieci rosn, skd bra|na stancj.
02:03:21:Jak bd miaa dom|w Kalicu,
02:03:24:zamieszkam z dziemi.
02:03:26:Ty mi ze wsi wszystko|dowieziesz.
02:03:28:Ja zajm si tylko domem|i dziemi.
02:03:39:Zmczyem si troch.|Chyba si poo.
02:03:46:Tobie co jest?
02:03:48:Nie.
02:03:49:Nic ci nie jest?
02:03:51:Na pewno nie?
02:04:01:Na pewno nie?
02:04:03:Ty si nie przejmuj,
02:04:05:to ci jeszcze moe|zaszkodzi.
02:04:14:A serce ci od tamtego|czasu nie dokucza?
02:04:18:Nie.
02:04:20:Nic mi nie jest,|dobrze si czuj.
02:04:29:Teraz Daleniecki moe sobie|sprzedawa Serbinw.
02:04:44:Wiesz co, tak zupenie|dobrze to si nie czuj.
02:04:57:Ale czy ja si kiedy dobrze|czuj?
02:05:01:Przecie zawsze wieczorem|ledwo chodz.
02:05:04:Bo mnie nie kochasz,
02:05:06:przez to te zmartwienia|i choroby.
02:05:12:Przez co?
02:05:22:Co ja jestem winien,|e nie jestem,
02:05:25:e nigdy nie byem w twoim|gucie.
02:05:31:Powiadaj, e najwiksza|mio przemija.
02:05:36:Czy jak bym ya|z Tolibowskim,
02:05:40:po tylu latach te|nie chciaabym
02:05:42:wszelkiego z nim zblienia?
02:05:45:Ale ja Bogumia z latami
02:05:49:coraz bardziej lubi.
02:05:51:Przyzwyczaiam si do niego.
02:05:53:Wiem, ile jest wart.
02:05:56:Widocznie tak ju jest,
02:05:58:e niech i przywizanie,|obco i blisko,
02:06:02:adne z tych uczu|nie trwa
02:06:04:i nie wypenia caej istoty|czwieka.
02:06:07:Jedno przechodzi w drugie.
02:06:11:A wszystko niecakowite,
02:06:13:niedocignite.
02:06:16:A jednak, razem wzite,|skada si w cao,
02:06:20:ktra si toczy.
02:06:23:Tylko dokd si toczy.
02:06:25:I po co...
