00:00:10:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
00:00:13:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
00:00:17:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
00:00:20:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
00:00:23:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
00:02:04:Chyba zrobi z tego pokj chopcw.
00:02:07:Z gwnej sypialni?
00:02:09:C...chopcy potrzebuj,| wie pani, przestrzeni.
00:02:12:- Ile maj lat?|- Stephen ma 10,
00:02:14:- a Danny 7.| - Szczciarze z tych dzieci.
00:02:17:Szczciarz z taty.
00:03:00:Czy...czy wszystko...
00:03:03:to mj pierwszy dom i ...
00:03:05:- Doyle, dostaniesz poyczk.|- ...i nie wiem, czy wszystko poprawnie wypeniem.
00:03:07:Zostae zaakceptowany.
00:03:09:Przygotujemy to wszystko jutro. | Przyjd, powiedzmy o...
00:03:11:12:30?
00:03:13:I podpiszemy wtedy wszystko.
00:03:18:A co... a co ty na to?
00:03:19:On zakupi te wszystkie instrumenty.
00:03:22:Wanie. A wiedzielicie,| e on wybudowa t aul?
00:03:26:I...galeri.
00:03:28:Schronisko, szpital w Meksyku.
00:03:30:I wiele innych...
00:03:32:naprawd wspaniaych rzeczy.
00:03:34:Poznaem Simona Dunne'a| jak byem w koledu.
00:03:37:Uczyem wtedy dzieci z lokalnej szkoy.
00:03:39:Dzieci, ktre nie miay wiele moliwoci.
00:03:42:I jedna z osb, z ktrymi pracowaem
00:03:44:powiedziaa, e jej dziadek |pomaga dzieciom, ktre tego potrzeboway.
00:03:49:Nazywaa si Mina Dunne.
00:03:51:Waciwie, to ona siedzi tam.
00:03:55:Wic moja przyjacika i ja| udalimy si do jej dziadka,
00:03:58:i powiedzielimy, e mamy dzieci,
00:04:00:ktre potrzebuj placu zabaw.
00:04:02:e potrzebujemy tysica dolarw.
00:04:04:A on odpowiedzia:| "Wiecie, co?"
00:04:06:"Nie mog da wam tysica dolarw,"
00:04:09:"na wybudowanie jednego placu zabaw."
00:04:11:"Moecie dosta 10 tysicy,"
00:04:13:"na wybudowanie dziesiciu."
00:04:15:I tak te zrobilimy.|Jak dugo grasz na skrzypcach?
00:04:18:- Sze lat.| - A ty?
00:04:20:Czuje si jak szampan.
00:04:23:I rozumiem cay ten pomys witowania.
00:04:27:Widz bbelki...
00:04:30:w szampanie jako co...
00:04:33:dobrego i piknego.
00:04:36:Nie jako cz mojej duszy odparowujcej, ale...
00:04:41:ale unoszcej si z...
00:04:44:z radoci.
00:04:48:To co staram si powiedzie, to to,
00:04:50:e ja nie chc szampana.
00:04:53:Ja jestem szampanem.
00:05:00:To wietne uczucie znowu y.
00:05:03:Dzikujemy za podzielenie si tym z nami.
00:05:06:Mike.
00:05:07:Witam, jestem Mike |i jestem alkoholikiem.
00:05:09:Cze Mike!
00:05:11:Jestem trzewy ju przez 15 dni.
00:05:19:Mina, Mina. | Zaczekaj chwil.
00:05:21:Mj dziadek lubi ci z tylko| jemu znanych, tajemniczych powodw.
00:05:25:Przepraszam. I to jest jedyny powd,| ktry uprawnia ci do przemawiania.
00:05:27:Zaczekaj no, Mina. | Jestemy przyjacimi.
00:05:30:Bylimy przyjacimi. | Dawno temu.
00:05:32:Mina, tyle ci zawdziczam.
00:05:36:Co ci si stao?
00:05:37:O co ci chodzi?
00:05:40:- Do zobaczenia w sdzie. | - Mina?
00:05:42:- Zaczekaj chwilk. | - Ju wystarczy. Pozwl jej odej.
00:05:45:- Pozwl jej odej.| - George.
00:05:47:Jak si masz?
00:06:08:Dzie dobry Julia.
00:06:11:Cze chopaki.
00:06:16:Ja na to nie zasuguj.
00:06:17:Nie zrobiem zupenie nic zego.
00:06:19:A ona teraz postanowia, | e mnie znienawidzi.
00:06:21:- Zaczekaj chwilk, Tom.|- Nie, nic si nie stao.
00:06:23:Rb co do ciebie naley. | Chciaem ci tylko przekaza nowiny.
00:06:26:Nie zrobiem zupenie nic zego.
00:06:30:Wic, o co chodzi |z tym caym szampanem?
00:06:35:A, to byo...
00:06:37:to tylko przenonia. |Na serio.
00:06:40:Ale ja ju nie pij.|I to jest najwaniejsze, prawda?
00:06:43:Uwaaj z tymi swoimi przenoniami, Doyle.
00:06:46:Wystarczy tylko jeden drink.
00:06:48:Ona jest dlatego wcieka na ciebie, | bo nie moe by wcieka na niego.
00:06:51:On by twoim klientem.
00:06:53:Ona nie jest twoj klientk. |Simon Dunne by twoim klientem.
00:06:56:Ona nadal jest... |niesamowicie wcieka na to wszystko.
00:06:59:- To s jej emocje, nie twoje.|- Wiem o tym, Stephen.
00:07:02:Masz dokumenty.| Wszystkie s podpisane.
00:07:04:Wz i przewz Gavin.
00:07:06:- Ale my nie zrobilimy nic zego.|- Oczywicie, e nie zrobilimy.
00:07:09:Bierz te dokumenty i zmykaj.
00:07:12:W porzdku?
00:07:15:No dobrze, panie Woodworth.
00:07:17:Chce pan ubezpieczenia, |ale nie wie jakie bd jego koszty.
00:07:20:Ale najwaniejsze jest, |eby by pan wiadomy swoich potrzeb.
00:07:23:Dobrze, spjrzmy teraz na polisy.
00:07:25:adna nie bdzie pan kosztowaa| wicej ni 15 dolarw miesicznie.
00:07:28:Dokadnie.
00:07:49:Ellen, zadzwo do sdu |i powiedz, e si spni.
00:07:51:Wiesz co? Albo zadzwo |do pokoju sdziowskiego i powiedz,
00:07:54:e ja dzwoniem, eby powiadomi,| e si spni, dobrze?
00:07:56:Wysoki Sdzie, | reprezentuj dzi samego siebie,
00:08:00:bo chc, aby Sd |wyczu szczero w moim gosie.
00:08:04:Chopcy potrzebuj ojca.
00:08:06:Chopcy potrzebuj ojca.
00:08:34:- Jest pan cay?| - Tak. A pan?
00:08:36:Tak.
00:08:38:Ma pan kart ubezpieczeniow?
00:08:40:Tak, pewnie.
00:08:51:- Wszyscy w Sdzie ci szukaj.|- Miaem wypadek.
00:08:54:- O nie, nic ci nie jest?|- Tak, w porzdku.
00:08:56:- Jeste pewien?| - Nic mi nie jest. To nic powanego.
00:08:58:- Nic powanego?| - Kto to by?
00:09:00:- To? Nikt.|- To moe nie by powane dla pana...
00:09:02:- Moe zadzwoni po pana Delano? |- Nie, nie rb tego!
00:09:04:- Zrobi to co bd musia.|- Przepraszam, nie mwiem do pana.
00:09:06:Musz to przeprowadzi poprawnie, | Wie pan o co mi chodzi?
00:09:08:- Tak. Zaczekaj chwilk.| - Prosz mi poda numer ubezpieczeniowy.
00:09:11:Czy mgby pan...| poczeka, poczeka...chwilk?
00:09:13:- Co mam zrobi?|- Zadzwo do Sdu i powiedz, e ju jad.
00:09:16:Dobrze? Powiedz im,| e jestem ju nie daleko.
00:09:19:- Dobrze. Dzikuj.|- To zajmie tylko 5 minut.
00:09:21:Suchaj pan, ja ju |musiaem by gdzie pi minut temu.
00:09:23:Wie pan naprawd powinien pan| trzyma takie rzeczy w aucie,
00:09:26:- a nie w teczce.| - Przepraszam, ju szukam.
00:09:28:No dalej.
00:09:30:Cholera. | Dzikuj.
00:09:32:No dobra.
00:09:34:Dobra, prosz posucha. | Zrobimy tak.
00:09:37:Wypisz panu czek in blanco,
00:09:39:i prosz wzi wszystko |na pokrycie napraw samochodu...
00:09:41:- Nie, nie nie. | - Prosz...
00:09:43:- ...na pokrycie napraw...| - Nie, nie chc twojego czeku, czowieku.
00:09:45:- Nie martw si o nic.|- Chc to zrobi tak jak naley.
00:09:47:- No daj spokj, prosz.|- Hej, ja te musz by teraz gdzie indziej.
00:09:49:Ale to dla mnie wane,| eby zrobi to tak jak naley.
00:09:51:- I powinno to by wane take dla pana.|- To tyle. Przykro mi, musz ju jecha.
00:09:54:- Przykro za co?| - Musz lecie czowieku, jestem spniony.
00:09:56:- Musz lecie.|- Hej posuchaj, ja te jestem spniony.
00:09:58:- Moe mnie chocia podrzucisz...| - Naprawd przepraszam.
00:10:00:Gdzie idziesz?| Nie zostawiaj mnie tak tu.
00:10:02:Przykro mi. | Moe wicej szczcia nastpnym razem.
00:10:04:Wicej szczcia...
00:10:07:Hej! Uciekasz z miejsca wypadku...
00:10:47:Wysoki Sdzie, przepraszam, za spnienie.
00:10:50:- Miaem wypadek samochodowy.|- Nic panu nie jest?
00:10:53:- Nie, Wysoki Sdzie.| - Czy kto zosta ranny?
00:10:55:Nie Wysoki Sdzie.
00:10:57:W takim razie panie Kaufman, |prosz zaczyna.
00:11:02:Wysoki Sdzie.|Od pocztkw powstania
00:11:04:Fundacja  bya| zarzdzana przez pana Dunne'a
00:11:07:Zarzdu, jego zaufanych pracownikw,
00:11:09:w ktrego skad wchodzia jego wnuczka,
00:11:11:a moja klientka, Mina Dunne.
00:11:13:Po jego mierci, |Zarzd zosta rozwizany.
00:11:18:Chcemy wiedzie dlaczego.
00:11:22:To byo...na polecenie |mojego klienta, Wysoki Sdzie.
00:11:25:Czemu on miaby to zrobi?
00:11:27:- Ci ludzie byli jego przyjacimi.|- Byli jego przyjacimi,
00:11:29:wspaniaymi ludmi, ktrzy...| kochaj dzieci i muzyk.
00:11:32:Ale tu potrzeba wykwalifikowanego managera by zarzdza
00:11:34:|Fundacj wart 100 mln dolarw.
00:11:36:I dlatego on postanowi |powierzy to swoim prawnikom.
00:11:38:Prosz si zwraca do Sdu, mecenasie.
00:11:40:Simon Dunne podpisa Zarzdzenie |Powierzajce zarzd Fundacji
00:11:43:w rce Waltera Arnella,| Stephena Delano jako powiernikw.
00:11:47:On by stary i to zostao |wykorzystane przeciwko niemu.
00:11:49:Wykorzystalicie go, Gavin.
00:11:51:Teraz sugeruje pani |przestpstwo, pani Dunne.
00:11:53:To jest sprawa o |powiadczenie autentycznoci dokumentu,| a nie sprawa karna
00:11:56:Panie Kaufman, |czy pana klientka to rozumie?
00:11:58:Tak, Wysoki Sdzie.
00:12:00:Wysoki Sdzie, nie spotkalimy si tu dzisiaj,
00:12:02:aby rozstrzyga rne opinie,
00:12:04:na temat intencji Simona Dunne'a.
00:12:06:Chciabym przedstawi |Wysokiem Sdowi dokumenty,
00:12:08:ktre s podpisane przez pana Dunne'a,
00:12:10:i odpowiednio zawiadczone.
00:12:12:A co wicej bezporednio| okrelaj jak Fundacja,
00:12:14:ma by zarzdzana, |w dokadnie taki sposb,
00:12:17:w jaki pan Dunne,
00:12:19:a nie jego wnuczka,| sobie yczy.
00:12:22:- Prosz Wysokiego Sdu.| - Co tam pan ma?
00:12:24:Umowa Zarzdu.
00:12:27:Zwolnienie z obowizku podatkowego.
00:12:30:I Zarzdzenie Powierzajce.
00:12:42:Panie Banek?
00:12:45:Panie Banek?
00:12:56:Popeniem bd.
00:12:58:Jaki bd?
00:13:00:Dzi rano, zaraz po wypadku,
00:13:02:na poboczu, wymienialimy...
00:13:06:informacje ubezpieczeniowe i...
00:13:09:uyem teczki z dokumentami,| do...no wiecie...
00:13:12:Do...no wiecie...
00:13:14:Nie, ja nie wiem.
00:13:15:Do napisania swojego nazwiska.
00:13:17:I adresu.
00:13:19:I daem mu to.
00:13:21:Po prostu nie mylaem jasno.
00:13:23:Zaraz po wypadku.
00:13:25:Ma pan jego nazwisko?
00:13:28:Czy mam jego naz...?| Tak, oczywicie, e mam jego nazwisko.
00:13:30:To zadzwomy do niego.
00:13:33:Ja...ja...myl...Wysoki Sdzie,
00:13:35:wydaje mi si, e go nie bdzie.
00:13:37:Skd pan to wie?
00:13:39:Wspomina mi co, o tym, e...
00:13:42:sam si gdzie spieszy, poniewa...
00:13:45:musia zdy na pewne spotkanie.
00:13:47:Prosz zadzwoni na jego numer| i zostawi wiadomo.
00:13:49:Tak, oczywicie, Wysoki Sdzie.
00:13:54:- Wysoki Sdzie?|- Tak, panie Kaufman?
00:13:56:- Czy mog co zasugerowa?|- Tak.
00:13:58:Nam si nie spieszy a wiem |jak si czowiek moe czu po...
00:14:01:Wypadku samochodowym, tak?
00:14:04:Tak. Dzikuj mecenasie.
00:14:06:Och... nie ma za co.
00:14:08:Wic, Gavin...
00:14:10:kiedy ten mczyzna, | ktrego nazwiska nie znasz,
00:14:13:zakoczy to spotkanie, |na ktrym wedug ciebie teraz jest,
00:14:15:to czy mgby zadzwoni na jego numer,
00:14:17:ktry jak ci si |wydaje masz w samochodzie?
00:14:19:Tak, ebymy mogli odzyska dokument,
00:14:21:ktry wedug twoich zapewnie, udowodni nam,
00:14:23:e starsi wsplnicy |twojej firmy prawniczej
00:14:25:rzeczywicie maj przej kontrol | nad pienidzmi,
00:14:27:ktre Simon zostawi |dzieciom stanu Nowy Jork.
00:14:29:To nie ma znaczenia. Ja mam kopi.|Przynios kopi.
00:14:31:Oryginalny dokument |z autentycznym podpisem,
00:14:34:nadal ma wielk magiczn moc.
00:14:36:Bez tego wistka papieru z podpisem,
00:14:39:panna Dunne moe pozwa |firm prawnicz za oszustwo.
00:14:41:I prawdopodobnie posa pana | i innych czonkw paskiej firmy
00:14:45:do wizienia.
00:14:47:Panie Banek.
00:14:49:Prosz znale tego czowieka i przynie| dokument do koca dzisiejszego dnia.
00:14:54:- Dzikuj Wysoki Sdzie.|- Dzikuj. Nastpna sprawa.
00:14:59:Prosz podnie rce.
00:15:02:Jeszcze chwileczk.
00:15:05:- Dobra.|- Dzikuj panu.
00:15:24:- Cze chopaki.|- Strasznie si spnie.
00:15:26:- Mama jest wcieka.| - W porzdku.
00:15:28:- Co masz w siatce?|- Jakiej siatce?
00:15:30:- Tatusiu!| - A! W tej siatce.
00:15:32:- To jest prezent dla sdziego.|- Ja chc prezent, ja chc, ja chc.
00:15:35:- Nie powiniene go okamywa tato |- Dobrze ju, dobrze.
00:15:40:Nigdy nie daj sdziemu| takich fajowych prezentw.
00:15:43:Wszystkiego najlepszego z okazji| wczorajszych urodzin.
00:15:45:Posuchajcie mnie chopcy,| wszystko si jako poprawi.
00:15:48:- Kupiem dom. |- W Oregonie?
00:15:50:Nie, w dzielnicy Queens.
00:15:52:Mamusia mwia, e przeprowadzamy si do Oregonu.
00:15:54:Ju teraz nie musicie. | To dlatego wanie kupiem dom,
00:15:56:ebycie nie musieli |si przeprowadza do Oregonu.
00:15:58:A ty bdziesz tam z nami mieszka?
00:16:03:Zobaczymy co powie sdzia, dobrze?
00:16:05:...sd odrzuca wniosek dotyczcy| wsplnej opieki nad dziemi,
00:16:09:i przyznaje pen opiek nad dziemi ich matce.
00:16:11:- Nie, nie. Zaczekajcie, prosz.|- Wysoki Sdzie,
00:16:13:pani Gipson przeprowadza si do| Oregonu, gdzie podejmie now prac.
00:16:15:Dlatego co tygodniowe odwiedziny | pana Gipsona bd niemoliwe.
00:16:17:- Nie, zaczekajcie.| - Zostanie to odnotowane w aktach sdowych.
00:16:19:Zaczekajcie. Wysoki Sdzie.
00:16:21:Wysoki Sdzie, zdaje sobie |spraw, e si spniem, ale...
00:16:23:kto potrci mj samochd.
00:16:25:Widzi pan?| Prosz tu spojrze.
00:16:27:To jest dowd, nowy dowd.
00:16:29:Mam nowe rozwizanie dotyczce |wsplnej opieki. To wszystko jest tutaj.
00:16:31:C panie Gipson, faktycznie| si pan spni. A przesuchanie stron
00:16:33:- zostao ju zakoczone. |- Ale ja miaem wypadek.
00:16:35:- Wysoki Sdzie, czy moemy ju i?|- Nie! Jeszcze nie skoczyem.
00:16:37:- Sd ju orzek, panie Gipson.| - Ale ja nie byem obecny.
00:16:39:- Sd orzek.|- Nie... Valerie.
00:16:41:Valerie.
00:16:43:- Kupiem ci dom.|- Ju za pno, Wysoki Sdzie.
00:16:45:Nie, nie jest za pno.|To tylko 20 minut.
00:16:47:Jedyne 20 minut.|20 minut nie moe by za pno.
00:16:50:Valerie, prosz. |Nie pozwl, eby jakie 20 minut
00:16:52:stano mi na drodze do tego, |co staram si osign.
00:16:54:- Prosz nie zaczynaj.| - Nie rozmawiaj z nim.
00:16:56:- Nie!|- Panie Gipson, prosz podej do Sdu.
00:16:58:- Wysoki Sdzie, czy moemy ju i?|- Nie!
00:17:00:- Tak.| - Nie!
00:17:02:- Panie Gipson.| - Valerie, moemy porozmawia? Valerie...
00:17:05:Panie Gipson.| Prosz tu podej na moment.
00:17:07:Prosz.
00:17:09:Wiem, e emocje bior gr, tutaj| w sdzie dotyczcym spraw rozwodowych.
00:17:12:Ale pan wanie krzycza |na mojej sali sdowej.
00:17:14:- Bardzo mi przykro.| - Oczywicie, e panu przykro.
00:17:16:Ma pan  dzieci, panie Gipson,|prosz o tym pamita.
00:17:19:Ja...chciaem tylko powiedzie mojej onie,
00:17:21:e kupiem jej dom.|Dla dzieci.
00:17:23:Kiedy?
00:17:25:C, mam to wszystko tutaj.|Taki jest mj plan.
00:17:27:Znalazem dom dla Valerie |i dla chopcw.
00:17:29:I nie bd si musieli przeprowadza.
00:17:32:To wanie chciaem powiedzie.
00:17:34:Chopcy potrzebuj ojca.
00:17:37:Ulice tego wiata s pene |chopcw nie posiadajcych ojcw.
00:17:42:Popeniem bdy,| ale dojrzaem ju...
00:17:45:i...zrozumiaem te bdy.
00:17:48:Co to za dom?
00:17:51:To...nie jest duy dom... |i...nie jest w dobrym stanie,
00:17:53:ale ja go mog wyremontowa. |Mog go odnowi.
00:17:56:I...i...i...tam jest |dostatecznie duo miejsca dla...
00:17:59:Oczywicie, jeli bdzie chciaa, | ebym wrci.
00:18:01:Jest tam te dla mnie miejsce.
00:18:03:Ale pki co jeszcze o to nie prosz.
00:18:05:Ja tylko prosz, eby nie zabieraa chopcw| i nie wyprowadzaa si na drugi koniec wiata.
00:18:09:Jak ju si na to zdecyduj, |moe pan zaaranowa odwiedziny u chopcw.
00:18:11:Oregon nie jest na drugim kocu wiata.
00:18:13:Dla mnie jest.
00:18:15:Ja chce swoj rodzin.| Chc swoich chopcw.
00:18:17:Miaem wypadek, a ten kole....
00:18:19:stukn mnie na dwupasmwce.| Odci mi drog.
00:18:22:Ja chciaem tu by.
00:18:24:Wie pan, gdyby to chodzio o|moje maestwo i dotyczyo mnie,
00:18:26:to bybym tu na czas.|Kady by tu na czas.
00:18:29:Za wyjtkiem pana.| Nastpna sprawa.
00:18:33:- Sprawa 7-18.|- Dziki.
00:18:35:Mecenasie, prosz podej.
00:18:39:Jak si dzi wszyscy miewaj?
00:18:41:Dzie dobry, mio pani znw widzie.
00:20:04:- Halo?|- Gdybymy zostali przyapani...
00:20:08:jeszcze zanim zaczlimy...
00:20:11:gdyby moja ona si dowiedziaa,
00:20:13:gdybym rzuci prawo,
00:20:16:i zgin w potwornym wypadku na morzu,
00:20:20:bybym w lepszej sytuacji,|ni jestem teraz.
00:20:24:Co si stao?
00:20:28:Nie chcia wzi czeku.
00:20:30:Mwi, e chce by |poprawny, we wszystkim co robi.
00:20:34:- Sdzia wzi czek?|- Ten facet...
00:20:37:- Jaki facet?|- Jaki dzi mamy dzie?
00:20:39:Pitek.|Nawet cakiem niezy pitek.
00:20:42:Dobry pitek.| Co w nim dobrego?
00:20:44:- Gavin co si dzieje?|- Wiem ju co w nim dobrego.
00:20:48:Moje akta spaceruj po ulicy...
00:20:50:Gavin?
00:20:52:Hej! Hej!
00:20:56:Hej!
00:20:58:Hej! Przepraszam!
00:21:00:Suchaj czowieku, |wiem, e mnie nie znasz...
00:21:02:i nie musisz mi wierzy, ale...
00:21:04:to nie byo dzi do mnie podobne.
00:21:06:Ja tylko...
00:21:08:jestem taki wdziczny, wiesz? |Bogu i ...
00:21:11:e wanie tu pod domem Boym...
00:21:13:Hej stary, wskakuj do auta.| Schowaj si przed deszczem.
00:21:18:Nazywam si Gavin Banek.
00:21:24:Doyle Gipson.
00:21:26:Hej, suchaj Doyle, |ja taki nie jestem.
00:21:28:Dzi rano, to nie byem ja.| Ja taki nie jestem.
00:21:30:Wiem o co ci chodzio.| Jestem prawnikiem.
00:21:32:Nie powinienem opuszcza miejsca |wypadku, wiem o tym bardzo dobrze.
00:21:39:Moje akta?| Znalaze je?
00:21:42:Miaem takie pomaraczowe akta...
00:21:45:Byy w mojej teczce.
00:21:47:Mylaem, e moe wypady...
00:21:49:i ty je znalaze.
00:21:51:Masz je?|Znalaze je?
00:21:56:Powiedziae:| wicej szczcia nastpnym razem.
00:21:58:Ja zapytaem czy mnie podrzucisz,
00:22:00:a ty powiedziae:| wicej szczcia nastpnym razem...i po prostu...
00:22:05:Wicej szczcia nastpnym razem.
00:22:07:Ja tak powiedziaem?
00:22:08:Niech pan posucha...prosz,
00:22:10:Nie mam adnego usprawiedliwienia|na moje zachowanie, przepraszam.
00:22:13:Nie mam pojcia jakby to panu wynagrodzi.
00:22:16:Kupi panu nowy samochd!
00:22:20:Kole...
00:22:22:Ty mylisz, e ja chc pienidzy?
00:22:25:To czego chc...|ja chc z powrotem mj poranek.
00:22:28:Potrzebuj eby zwrci mi mj czas.
00:22:32:Moesz mi zwrci mj czas?
00:22:34:Moesz mi zwrci mj czas?|Co?
00:22:37:- Moesz?|- Hej! Moment!
00:22:40:- Chwila.|- Tak eby ona si nie wyniosa do Oregonu...
00:22:42:eby nie zabraa chopcw...
00:22:44:eby wprowadzili si do tego domu...|ebym mg by ojcem!
00:22:47:Jedyne 20 minut!|Moesz mi je da?
00:22:50:Bardzo bym chcia czowieku.|Bardzo bym chcia...
00:22:55:Bardzo bym chcia.
00:22:59:Niech pan zaczeka!
00:23:01:Ma pan te akta?|Ma pan akta?
00:23:04:Niech pan zaczeka!|Prosz zaczeka...
00:23:06:Ma pan te akta?
00:23:08:Przepraszam!
00:23:10:Nie mam twoich akt, wyrzuciem je.|Jak to?
00:23:12:Wyrzuciem je!
00:24:03:I jak poszo?
00:24:09:No c...
00:24:11:Kaufman mia par rzeczy w zanadrzu...
00:24:15:Ale jak przedstawiem dokumenty,
00:24:17:Co mg zrobi?
00:24:19:Facet kwicza jak myszka.
00:24:21:Uwielbiam jak kwicz.
00:24:24:No bo przecie mamy to| Zarzdzenie Powierzajce, wic...
00:24:26:Bg jest po naszej stronie.
00:24:31:Suchaj jad jutro do,
00:24:33:South East Harbour poszuka dki,
00:24:36:Hinkley 51
00:24:38:51 stp co?|Nieza sztuka.
00:24:40:Ty jeszcze...nie jeste do koca|gotowy na 51 stopowce,
00:24:43:Jasne.
00:24:45:Ale jak tylko ju j sobie sprowadz,
00:24:49:Chc eby ty i Cynthia wzili tamt "Ptaszynk".
00:24:59:- Stephen, nie wiem co powiedzie|- Nic nie mw, teraz ja mwi,
00:25:02:Ja mwi dzikuj mojemu partnerowi,
00:25:04:i ziciowi,
00:25:08:i mojemu przyjacielowi.
00:25:13:Dzikuj.|Dzikuj bardzo.
00:25:16:Dzikuj.
00:25:21:Dzikuj.
00:25:24:No to mam jeszcze par przesucha,|na ktre musz wpa.
00:25:27:Na kocu korytarza.
00:25:29:No to pjd ju tam i wezm si do pracy.
00:25:31:Dobra.
00:25:37:No to,
00:25:39:na razie.
00:25:50:- Wszystko w porzdku?|- Cze Gavin.
00:25:54:Jak tam?
00:25:57:- No to jak poszo?|- Buka z masem.
00:26:00:Co my tu...|Co my tu mamy za ludzi?
00:26:03:- To jest Sarah Windsor.|- Bardzo mi mio.
00:26:06:- Tyler Cohen.|- Jak leci Tyler?
00:26:08:- No to kto pierwszy?|- Panna Windsor.
00:26:10:Sarah Windsor, zaczynajmy wic.
00:26:13:Prosz usi.
00:26:15:Wic kim pani jest?
00:26:17:- Sarah Windsor.|- Nie chodzio mi o imi.
00:26:20:Miaem na myli, kim pani jest?|Co pani do tej pory robia?
00:26:22:Dlaczego chce pani zosta prawnikiem?|I dlaczego wanie u nas?
00:26:24:No c, ja...
00:26:26:Skoczyam St. Pauls, potem wziam| kursy przygotowawcze na Yale,
00:26:30:a teraz kocz na Yale wydzia prawa,
00:26:32:Zeszego lata miaam praktyki w|Sdzie Najwyszym Stanu Kalifornia.
00:26:36:Mj wybr pad wanie na prawo gdy,
00:26:38:- mj tato by prokuratorem w San Francisco.|- Doprawdy?
00:26:41:Od dziecka prawo i polityka leay |w krgu moich zainteresowa,
00:26:45:Specjalizowaam si na studiach w ekonomii.
00:26:48:A ta firma jest szczeglnie mocna|jeli chodzi o publiczne prawo finansowe,
00:26:51:a jest to dziedzina  ktr...|ywi gbok nadziej...
00:26:56:zgbi...|chocia, musz si panu przyzna,
00:27:01:bardzo bym chciaa popracowa charytatywnie...
00:27:03:Wiem jak bardzo ta firma |popiera prace charytatywne.
00:27:06:I z luboci chciaabym pomaga|biednym zagroonym kar mierci.
00:27:16:Dlaczego ja mu po prostu nie daem |mojej karty ubezpieczeniowej?
00:27:19:Sucham?
00:27:21:Przepraszam to nie do...
00:27:23:To nie pani wina, |to moja wina.
00:27:25:Przepraszam, Gavin,|wanie odebraam bardzo dziwny fax,
00:27:29:- i myl, e powiniene na to spojrze.|- Dobra.
00:27:33:Wiesz co to znaczy?
00:27:44:Michelle, musz z tob porozmawia.
00:27:47:Michelle!
00:27:49:Co do diaba?
00:27:51:WICEJ SZCZʌCIA NASTPNYM RAZEM.|- Chodzi o te akta. On je ma.
00:28:00:Pom mi.
00:28:12:- Witam.|- Dzie dobry.
00:28:17:Poprosz...
00:28:25:...bourbona, czystego...
00:28:46:I powk cytryny poprosz.
00:29:01:Nie jestem tu wsplnikiem,
00:29:03:wic waciwie mnie to nie obchodzi.
00:29:05:Wsplnicy musz krci caym tym interesem, |a ja mam tylko wykonywa swoj prac.
00:29:09:Jak mi si tu nie bdzie podoba, | to mog odej.
00:29:12:- A co ma si tu nie podoba?|- To, e si kiedy stanie jednym z nich.
00:29:19:To chyba niezbyt czysta sprawa, |namwienie umierajcego starszego pana,
00:29:22:eby podpisa Zarzdzenie Powierzajce.
00:29:24:To nie byo tak.
00:29:26:- Jeste pewien, e tak nie byo?|- Oczywicie, e jestem pewien.
00:29:36:Co?
00:29:40:By w do kiepskim stanie, |jak go byem ostatni raz odwiedzi,
00:29:43:By...
00:29:45:- Moe on nie...|- Moe?
00:29:47:- Moe on nie do koca rozumia...|- Nie do koca rozumia?
00:29:52:Nie do koca rozumia co podpisywa.
00:29:54:Walter i Stephen powiedzieli, e...
00:29:58:Simon mia zbyt duo| wiary w swoich przyjaci,
00:30:02:e Zarzd mia go w swojej kieszeni,
00:30:04:i e byoby lepiej dla dobra Fundacji, gdybymy |mieli kontrol nad tymi wszystkimi pienidzmi.
00:30:07:- Delano tak powiedzia?|- Tak.
00:30:09:- To wszystko wyjania.|- Co to ma niby znaczy?
00:30:12:To oznacza...e bez tych akt, |bdziesz w wikszych tarapatach,
00:30:15:ni twj teciunio i jego partner.
00:30:18:To ty jeste adwokatem prowadzcym t spraw.
00:30:21:Ty moesz waciwie pj za to do wizienia.
00:30:23:Potrzebujesz tych akt!
00:30:26:I co ja mam teraz robi?
00:30:32:No wic...
00:30:35:Jest taki jeden facet...
00:30:38:On...
00:30:40:On pomaga, jak kto jest w potrzebie...
00:30:43:Wyciga ludzi...
00:30:45:Niby jak?
00:30:48:No jak...jak...
00:30:51:Sprawia, e ludzie robi rzeczy, |kiedy oni wcale nie...
00:30:55:niekoniecznie maj ochot je robi.
00:31:00:Gdzie go mog znale?
00:31:07:Michelle?
00:31:09:- Potrzebuj pomocy...|- Jeste przekonany, e decyzja Simona o podpisania tych papierw,
00:31:13:Nie bya spowodowana tym, e po prostu |by zbyt saby eby nawet je przeczyta?
00:31:16:Jasne, e tak, jeli by| byo inaczej to bym tego nie zrobi.
00:31:20:- Tak jestem pewien.|- Chcesz tego co suszne?
00:31:23:Oczywicie, e chc.
00:31:25:A suszna jest...twoja praca|...twoja ona,
00:31:30:...twoje ycie?
00:31:34:Taa.
00:31:42:Gdzie go mog znale?
00:31:53:-Aaa...|- Nie odchod nigdzie.
00:31:56:Hej, dokd idziesz?|- Wychodz.
00:32:01:Jestem w barze.
00:32:05:Potrzebujesz towarzystwa?
00:32:08:Nie.
00:32:10:Twoje poczucie szampana dao ci kaca?
00:32:13:Pijesz?
00:32:20:Nie.
00:32:25:Co si wydarzyo dzi w sdzie?
00:32:27:Jestem w barze,|co ci to mwi?
00:32:30:Mwi mi, e jeste naprawd wcieky...
00:32:34:i e ta wcieko zawioda ci|do jedynego miejsca na ziemi
00:32:36:w ktrym akurat nie powiniene by.
00:32:41:No dalej, wya z baru.
00:32:47:No dalej, wya z baru.
00:32:53:Przykro mi.
00:33:30:Czy mog prosi col?
00:33:41:Prosz wej!
00:33:44:Powiedz Roberto, |e ja powiedziaem,
00:33:47:e jedno ciastko przed obiadem moe by...
00:33:51:Zrozumiano?
00:33:53:- Pan Banek.|- Pan Finch.
00:33:56:- Jak leci?|- Jak si pan ma?
00:33:59:- Wyglda pan na zdenerwowanego.|- No c...
00:34:03:Niepotrzebnie.|Prosz usi.
00:34:08:Jaka jest wedug ciebie najlepsza reklama?
00:34:11:- Teraz czy w ogle?|- W ogle.
00:34:15:Powiedziabym, e taka jedna stara,| reklama wzkw widowych.
00:34:18:- Pamitasz? "Oferta ZREMBU zawsze na czasie..."|- Jasne, klasyka...
00:34:22:Doyle Gipson.
00:34:25:To, e powiedzia, e jest ubezpieczony,|czyni t spraw zbyt prost.
00:34:28:Zawsze powtarzam swoim klientom, |eby nigdy nic nikomu nie mwili,
00:34:31:o sobie.
00:34:34:Tak...|mamy tu stanow polis ubezpieczeniow.
00:34:37:...co daje mi jego |numer ubezpieczenia spoecznego...
00:34:40:...co daje mi...
00:34:43:wszystko.
00:34:45:- ...to ta z tymi maymi dziemi.|- z maymi dziemi...
00:34:47:- Tak, tak.|- Tak sobie tam siedz,
00:34:50:te takie, jak to si mwi?|Indiaskie dzieci...
00:34:53:I ten sodziutki may murzynek,
00:34:55:- "Jestem Tiger Woods".|- "Ja jestem Tiger Woods"?
00:35:01:W takich przepychankach trzeba uwaa|na to co moe zrobi druga strona.
00:35:04:Ale ja nie chc nikogo zabija.
00:35:09:Ja tylko...
00:35:11:nigdy nie robiem...
00:35:13:- wczeniej tego typu rzeczy.|- O jaki typ rzeczy panu chodzi?
00:35:16:Ja tylko chce odzyska| swoje akta, wie pan?
00:35:21:Odzyska pan swoje akta.
00:35:24:Jak?
00:35:25:Dokadnie?
00:35:27:To jest tak jak z t obro dla psa,
00:35:29:ktra aplikuje psu |mae wstrzsy elektryczne i ten szczeka.
00:35:33:Nie zabija psa, tylko...
00:35:35:przywouje go do porzdku.
00:35:38:Teraz przeszlimy do zncania si|nad zwierztami?
00:35:42:Wszystko gotowe.|Pozwoli pan?
00:35:50:Czy jest jaki inny sposb...?
00:35:52:Pewno, e jest.
00:35:54:Moe pan do niego zadzwoni|i by bardzo miy.
00:36:01:No dobra, niech pan to zrobi.
00:36:04:Wy koledzy robicie w reklamie, co?
00:36:06:Tak. |A co ty te?
00:36:08:Nie.
00:36:09:Ale...mam nadziej, |e nie macie mi tego za ze,
00:36:12:ale zaintrygowaa mnie wasza rozmowa.
00:36:15:I dlatego sobie pomylaem, |e robicie w reklamie.
00:36:18:Wic dam wam moj wasn wynion| wersj reklamy z Tiger'em Woods'em.
00:36:24:No dawaj, zobaczymy.
00:36:27:Wic jest ten czarny kole,
00:36:29:na polu golfowym.
00:36:31:I wszyscy ludzie chc z niego| zrobi chopca od noszenia kijw,
00:36:33:Ale on nie jest od noszenia kijw.
00:36:36:Jest tylko zwykym kolesiem, |ktry chce sobie pogra w golfa.
00:36:39:I ci ludzie daj mu 5 dolcw| i mwi, eby poszed do barku,
00:36:44:i przynis im papierosy i piwo.
00:36:48:Wic on idzie...
00:36:50:...do domu.
00:36:52:Do swojej ony |i do ich maego synka,
00:36:55:ktrego uczy gra w golfa.
00:36:57:I widzimy wszystkich innych |maych chopcw grajcych w klasy,
00:36:59:podczas gdy may Tiger |trenuje golfa na podwrku.
00:37:02:Widzimy wszystkie |inne dzieci jedzce lody,
00:37:05:podczas gdy may Tiger trenuje |swoje dugie uderzenie,
00:37:07:w deszczu, a jego ojciec| pokazuje mu jak ma to robi.
00:37:10:I nagle mamy zblienie...
00:37:13:na Tiger'a.
00:37:14:Wygrywajcego cztery razy |z rzdu mistrzostwa golfa.
00:37:18:I stajcym si najlepszym golfist, | jaki kiedykolwiek podnis kij golfowy.
00:37:23:KONTO BANKOWE DOYLE'A GIPSON'A ZAMKNITE|- I koczymy ujciem jego ojca...
00:37:27:w tumie, przy linii bocznej, |ogldajcego Tiger'a.
00:37:30:a Tiger daje mu swoje trofea.
00:37:33:A wszystko z powodu determinacji ojca.
00:37:37:e aden gruby biaas,
00:37:41:jakimi byli pewnie wasi ojcowie,
00:37:43:nigdy nie wyle jego syna do barku...
00:37:46:po papierosy...
00:37:48:i piwo!
00:37:57:Przepraszam, |ale co ty powiedziae o naszych ojcach?
00:38:03:Lepiej ju id.
00:38:05:Pan Doyle Gipson,
00:38:07:wanie zosta bankrutem.
00:38:11:A pan jest mi winien 5 tysicy dolarw.
00:38:34:- Halo?|- To ja.
00:38:36:Wic naprawd kupie dom?
00:38:38:- Tak.|- Naprawd? To znaczy, e jeste wacicielem?
00:38:40:Tak, tak...|nie jest to moe dom na wzgrzu,
00:38:44:i wymaga duo pracy, ale...
00:38:46:ale bdzie twj.|To bdzie twj dom.
00:38:49:O Boe...
00:38:52:- O mj Boe.|- Co?
00:38:54:Straszny tu haas, |nie sysz ci.
00:38:56:Moe to i lepiej dla chopcw, | eby byli blisko swojego ojca.
00:38:59:- Co, co?|- eby by w pobliu.
00:39:01:- Co mwie o naszych ojcach?|- Co, co?
00:39:04:- Nie podobao nam si to...|- Suchaj zadzwoni do ciebie pniej.
00:39:11:- Uderzye mnie.|- I uderz jeszcze raz!
00:39:13:Nie podoba ci si to, co?
00:39:19:Prosze pana, bagam!| Ja mam dzieci, czowieku!
00:39:22:Tak? | Ja te mam!
00:39:29:Doyle Gipson,
00:39:31:tu mwi Gavin Banek.
00:39:33:Mam ci co do powiedzenia.
00:39:35:Suchaj, chciabym zakopa topr wojenny.
00:39:38:Chc zacz wszystko od nowa.|Dam ci szans.
00:39:40:A co ty z tym zrobisz,| to ju twoja sprawa.
00:39:43:Wanie zablokowaem twj kredyt.
00:39:46:Jeste od teraz duchem bez ciaa, rozumiesz.
00:39:50:I ja tak mog w kko.
00:39:52:Bawi si twoim yciem do znudzenia.
00:39:55:Ale ty to moesz zastopowa.
00:39:57:Moemy powrci do sytuacji wyjciowej, |jak tylko oddasz mi moje akta!
00:40:01:Tylko...dzisiaj.
00:40:03:Ja tylko...|to znaczy...
00:40:06:Oddaj mi moje akta,
00:40:08:a ja przywrc ci twj kredyt.| Dobrze?
00:40:10:Dzisiaj. |Dzikuj.
00:40:22:Znalaz go ju?
00:40:24:Jeszcze nie.
00:40:32:- Patrz na to.|- Co, o co chodzi?
00:40:34:To jest yciorys Doyle'a Gipson'a.|Cae jego ycie.
00:40:38:Mamy tu jego bank.
00:40:40:Jego on, dzieci.
00:40:42:Dwch chopcw, |Danny i Steve.
00:40:44:Ich daty urodzin, |szkoy do ktrych uczszczaj.
00:40:47:Wyciag z konta kredytowego.
00:40:49:Karta zdrowia.
00:40:50:Jego cholesterol jest wysoki,|a cinienie krwi,
00:40:52:- jest w normie.|- Mam 29 lat.
00:40:56:Ta Fundacja jest warta 107 mln dolarw.
00:40:59:Moi szefowie s jej powiernikami.
00:41:03: Wic...|dlaczego oni nie chodz ze mn do sdu?
00:41:08:Mina Dunne mnie nienawidzi.
00:41:10:Dlaczego tylko ja na caej| ziemi nie wiem dlaczego?
00:41:16:Co jest w tych aktach, | ktrych nie widziaem?
00:41:35:Willy? |Zaatw mi posaca.
00:41:38:Po co?
00:41:43:Znalazem co na ulicy|i chc to odda wacicielowi.
00:41:46:Czy jest za to nagroda, czy co?
00:41:49:- Tak.|- Co takiego?
00:41:53:Dobry uczynek.|Zwrcenie zguby.
00:41:55:Tylko tyle?
00:41:56:Tyle. To caa nagroda.
00:41:59:adne mi rzeczy.
00:42:01:Tak, adne rzeczy.
00:42:14:Panie Gipson, tu Ron Cabot |z banku federalnego.
00:42:18:Jest co, co musz z panem omwi.
00:42:22:Gdyby pan mg do mnie dzi przedzwoni,
00:42:25:albo moe wstpi do banku?|Bardzo bybym wdziczny.
00:42:28:Dzikuj.
00:42:30:Doyle Gipson,
00:42:31:tu mwi Gavin Banek.
00:42:34:Mam ci co do powiedzenia.
00:42:39:Okamaem was dzi rano.
00:42:42:Byem w drodze do Sdu, ale zatrzymaem si|w restauracji, wyjem te akta,
00:42:46:i zaczem przeglda.|Kiedy ju ruszaem dalej,
00:42:48:woyem je z powrotem,
00:42:50:mgbym przysic, |e je woyem z powrotem,
00:42:52:ale kiedy dojechaem ju do Sdu, | nie byo ju Zarzdzenia Powierzajcego.
00:42:55:I Sd da mi czas do koca dnia, |ebym je donis.
00:42:58:- Dzwonie do restauracji?|- Tak, dzwoniem.
00:43:01:Wszystkie miecie ju zostay wyniesione,|ale jestemy na tropie.
00:43:03:Myl, e raczej je odzyskamy.
00:43:05:Chciaem tylko, ebycie wiedzieli.
00:43:07:Dlaczego nas okamae?
00:43:11:Bardzo mi przykro.
00:43:13:Przykro ci?!
00:43:16:A kogo to kurwa obchodzi, |przez co ty teraz przechodzisz?
00:43:18:Wyno si std, ty skurwysynu!
00:43:20:Nawet jakby musia i i grzeba |w kadym pieprzonym koszu w tym miecie,
00:43:22:masz znale te cholerne akta,|albo bdziesz najwiksz porak w moim yciu!
00:43:25:Czekaj no, moemy odzyska te akta.
00:43:27:- Jak to moemy?|- A jeli nie, to musz mie pene rozeznanie.
00:43:29:- Musz zobaczy reszt tych akt.|- Nie zobaczysz adnych akt!
00:43:32:- Po co do diaba chcesz oglda te akta?|- Bo to by mj cholerny klient!
00:43:35:- Co ty bdziesz mi tu teraz prawo wykada?|- To dlaczego mnie wysyasz samego do Sdu?
00:43:38:- Jestem twoim ziciem, na lito bosk!|- Hej, nie mw do mnie takim tonem!
00:43:40:- Gwno mnie to...|- Hej, Stephen, uspokj si, Stephen!
00:43:43:Jest wyjcie, |jest z tego wyjcie.
00:43:47:No jasne, niech dostarczy akta do sdu!
00:43:50:Uspokj si i posuchaj mnie przez chwilk.
00:43:52:No dobra, |wic mielimy podpisane dokumenty, tak?
00:43:56:- Mielimy?|- Tak.
00:43:58:Teraz tak: Zarzdzenie Powierzajce,
00:44:01:to osiem stron.
00:44:03:Jego testament, |gdzie rwnie widnieje podpis, ma 10.
00:44:09:Wic moemy odtworzy Zarzdzenie Powierzajce,
00:44:12:i wykorzystujc podpis |zoony na testamencie...
00:44:17:doczy go do nowego |Zarzdzenia Powierzajcego.
00:44:20:i powiedzie e to reszta dokumentu.
00:44:24:- Co ty na to, czy to przejdzie?|- Tak.
00:44:26: - Tak, to powinno si uda.|- Stephen, nie ciebie pytaem.
00:44:29:Gavin?|Czy to przejdzie?
00:44:32:Faszerstwo?|Przecie to jest zwyke faszerstwo.
00:44:34:Hej! Hej! To ty zajebae spraw.|To ty zgubie akta,
00:44:37:Nikt ci nie prosi o robienie tego.
00:44:39:To my nadstawimy za ciebie karku,
00:44:41:Wymylanie akt to faszerstwo!|Tworzenie nowych to faszerstwo, rozumiesz?
00:44:47:A wiesz co my zrobimy?|To my dla ciebie zaryzykujemy.
00:44:50:O to wanie chodzi w byciu partnerem,
00:44:52:My nie wymylamy...|MY NIE WYMYLAMY!
00:44:54:My tylko odtworzymy co co ju istniao.
00:44:57:Suchaj Gavin, wemiesz to tylko do sdu,
00:45:00:a wtedy...
00:45:02:bdziemy mogli y swoim yciem,|jakby to si w ogle nigdy nie wydarzyo.
00:45:08:Dajcie mi to przemyle.
00:45:10:A co ty kurna chcesz przemyliwa?|Przypomniay ci si lekcje etyki z oglniaka?
00:45:14:Jaki inny masz wybr?
00:45:16:Chcesz i do wizienia?
00:45:20:Chcesz?
00:45:27:Nie...nie chc i do wizienia.
00:46:36:Zabierajcie si std.|Zostawcie to!
00:46:38:Rusza si!
00:47:48:No i co tam jest?
00:47:50:Tu jest, e zapacili sobie po ptora miliona dolarw,
00:47:52:jako Zarzdowi Powierniczemu.
00:47:54:adni mi powiernicy.
00:47:56:- Jezu Chryste!|- To dlatego pozbyli si Miny Dunne i reszty starego Zarzdu.
00:48:00:To nawet w sumie nie jest nielegalne.
00:48:02:Co najwyej to jest obrzydliwe.
00:48:05:I to ja to zrobiem.
00:48:08:Nie, nie zrobie...
00:48:10:- Zrobiem to...zrobiem.|- Nie! Nie zrobie...
00:48:21:I co ja mam robi?
00:48:24:Daj to co ukrade a ja to odnios.
00:48:26:- Odniesiesz?|- No co ty nie wiedziae jakimi ludmi oni s?
00:48:30:Przecie si w nich wenie.
00:48:38:Od niadania,
00:48:40:zdyem opuci miejsce wypadku,
00:48:42:zaatwi bankructwo facetowi,|ktrego nawet nie znam,
00:48:45:nakama swoim szefom,
00:48:48:wczy w pracy faszywy alarm ogniowy,
00:48:52:zdyem odkry, e mam swj udzia|w oszukiwaniu fundacji charytatywnej,
00:48:58:a teraz siedz tu,
00:49:01:powanie rozwaajc faszerstwo |Zarzdzenia Powierzajcego.
00:49:46:Hej, prosz pana.
00:49:49:Niech pan wystawi rk.
00:49:51:- O co chodzi|- Prosz wystawi rk.
00:49:54:Ile ma pan rk?
00:49:56:Dwie.
00:50:00:Dziki.
00:50:04:- O mj Boe!|- To te akta.
00:50:07:O nie!|Cholera.
00:50:11:Czekaj, nie...
00:50:13:To nie jest Zarzdzenie Powierzajce.
00:50:15:To jest nakaz stawienia si w sdzie.
00:50:20:Popatrz na to,
00:50:23:Numer telefonu.
00:50:28:- Z kim to jeste?|- Nie twj interes.
00:50:31:- Twoja sekretarka?|- Nie, ona jest prawnikiem.
00:50:33:- To nie jest twoja ona?|- Nie
00:50:37:Uciekasz z miejsca wypadku...
00:50:39:- a teraz jeszcze zdradzasz swoj on...|- Czy mog dosta z powrotem moje akta?
00:50:42:Zejdzie mi p godziny eby |dosta si do mojego banku.
00:50:44:Jeli mj kredyt nie bdzie uruchomiony|do czasu zanim tam nie dotr.
00:50:47:Zniszcz akta.|Taki jest ukad.
00:50:50:Dobra, W porzo,|zrozumiaem.
00:50:56:- Halo?|- Cze!
00:50:58:- Szybko si uwinlimy co?|- Taa, to byo cudowne, suchaj gociu,
00:51:00:Musz to natychmiast odkrci, |natychmiast musimy z tym skoczy.
00:51:03:To byo niesamowite, 2 godziny! 2 godziny!
00:51:05:Tak, wietne, cudowne...
00:51:07:Prosz posucha, musz to  odkrci natychmiast!
00:51:09:W cigu 30 minut, |moe pan to zrobi?
00:51:11:To bdzie...bdzie troszk cikie.
00:51:14:Prosz czowieku, nawet mi tego nie mw...
00:51:16:Prosz niech pan co zrobi...|niech pan co wymyli...
00:51:18:- Ja...|- Musi pan zrobi cokolwiek.
00:51:21:Zrobi, co bd mg.
00:51:30:- Cze kochanie, co tam?|- Musz si z tob zobaczy.
00:51:32:- Ale...to nie jest najlepsza pora, teraz.|- Musz si wanie teraz z tob zobaczy.
00:51:35:- Czy co si stao?|- Nie. Po prostu musz si z tob zobaczy.
00:51:37:Spotkajmy si "U Trudy". |Bd tam za 10 minut.
00:51:39:- W porzdku, bd tam zaraz.|- To dobrze.
00:51:41:- Nie spnij si.|- Dobrze, nie ma sprawy.
00:51:43:- To wietnie, kochanie, dziki.|- Spoko.
00:51:48:Ja...
00:51:51:...musz...
00:51:57:Do zobaczenia w poniedziaek.
00:52:43:Ron, chcesz mi powiedzie, e mam zablokowany kredyt|i nie mog si stara o poyczk?
00:52:48:- Tak.|- Sprawd to!
00:52:51:No c...|mam to tu.
00:52:57:To dziwne, masz racj.
00:52:59:- Ale twj kredyt ju zosta przywrcony. |- Wic?
00:53:04:To jest strasznie...dziwne.
00:53:08:Nie, to o to chodzi.|Wiedziaem, e co jest nie tak.
00:53:11:Wiedziaem.
00:53:14:- Nie mog ci pomc. |- Jak to nie moesz mi pomc?
00:53:17:- Widziae to!|- Ale nadal mamy problem.
00:53:19:Nie, nie. nie.|Ju si wszystkim zajto.
00:53:22:Ju wszystko naprawiono.|Spjrz w komputer.
00:53:24:I on mwi, e jeste bankrutem.
00:53:31:To...
00:53:33:- jest pomyka.|- Jeli tak,
00:53:35:jeli to jest pomyka, |to wyjanienie tego nie powinno zaj
00:53:37:wicej ni 3 miesice.
00:53:46:Ron...mam dzi bardzo |nieprzyjemne zmagania z kim...
00:53:50:- Przepraszam...|- Nie wane z kim, ale,
00:53:52:ale co jest wane, to to, |e on si dosta do moich danych.
00:53:55:Nie wiem jak, |ale to te nie jest wane.
00:53:58:- To prawda...|- Ale to co ty tu widzisz, to jego sprawka.
00:54:01:Przeprowadzi jakie |komputerowe voo-doo, nie wiem...
00:54:05:ale udao mu si, prawda?
00:54:09:Kto przyprawi ci o kopot.
00:54:16:Ja potrzebuj tej poyczki, Ron.
00:54:18:Potrzebuj jej za cen ycia.
00:54:21:Od wczoraj nic si nie zmienio.
00:54:23:Nadal jestem tym samym facetem.
00:54:25:Nie byem bankrutem wczoraj|i nie jestem bankrutem dzisiaj!
00:54:32:Przykro mi, panie Gipson.
00:54:34:Ale komputer twierdzi, e jest pan.
00:54:48:Teraz ju nie twierdzi!
00:55:08:Wszystko w porzdku?
00:55:13:Co si stao?
00:55:18:Wiedziae, e mj ojciec| mia kochank przez 20 lat?
00:55:23:- Nie.|- Nie kam.
00:55:30:Nie wiedziaem, e to trwao 20 lat.
00:55:34:Moja matka o tym wiedziaa.
00:55:37:Dlaczego od niego nie odesza?
00:55:40:Bo tak bardzo go kochaa.
00:55:43:I dosza do wniosku, e byaby hipokryzj, |opuci mczyzn, ktry j zdradza, podczas gdy...
00:55:48:cae to wystawne ycie, |ktre tak bardzo uwielbiaa,
00:55:50:byo opacane przez mczyzn, |ktrego praca, opieraa si na...
00:55:52:znajdywaniu rnych |metod na oszukiwanie.
00:55:55:To taka jest twoja wizja prawa?
00:55:58:A czym ty mylisz,| e prawo jest, Gav?
00:56:01:Przy takich stawkach gry,
00:56:03:Na poziomie gry mojego ojca|na twoim poziomie gry?
00:56:07:To jest jedna wielka |nieprzyjemna przepychanka, Gavin.
00:56:12:Ludzie, ktrzy znajduj si| w twojej firmie prawniczej,
00:56:14:i ludzie, ktrzy j utrzymuj,
00:56:17:rozumiej na jakich zasadach dziaa wiat.
00:56:21:Jeli chcesz kontynuowa taki sposb ycia, |jaki obecnie prowadzisz,
00:56:24:...to musisz kra.
00:56:29:Mogam polubi uczciwego czowieka.
00:56:34:Mogam y u boku profesora...
00:56:38:na przykad: redniowiecznej anglistyki.
00:56:41:Jeli byby moralnym czowiekiem,|i spdzi 10 lat w Princeton.
00:56:45:Ale tego nie zrobiam.
00:56:48:Polubiam prawnika z Wall Street.
00:56:50:Co oznacza, e polubiam kogo, |yjcego w wiecie, w ktrym,
00:56:53:czowiek staje czasem na krawdzi, |i gdzie musi decydowa,
00:56:56:czy tam zosta.
00:56:58:I y tam.
00:57:00:Czy moesz tam y, Gavin?
00:57:03:Czy moesz tam y ze mn?
00:57:11:Nie zrobisz niczego gupiego, | jak na przykad zostawienie mnie.
00:57:14:Masz marzenia, jestem tego pewna, |ja te je mam...
00:57:17:Ale jestemy maestwem.
00:57:21:Wiedziaam o Michelle.
00:57:23:Wiedziaam jak to trwao,
00:57:25:i wiedziaam jak si skoczyo.
00:57:30:I wiem, e mnie kochasz.
00:57:34:Kochasz mnie i ja ciebie te kocham.
00:57:38:Jestem twoja on.|I chc sta u twojego boku.
00:57:50:Tylko pom mi sobie pomc, Gavin.
00:57:53:Pozwl, e pomog ci si z tym upora.
00:58:01:Co chcesz, ebym zrobi?
00:58:06:We t podpisan stron z testamentu
00:58:08:i docz j do nowej kopii Zarzdzenia Powierzajcego.
00:58:14:Zanie to do Sdu, |a potem spotkajmy si na kolacji.
00:58:19:Jestemy umwieni z Carren i Carol.
00:58:25:Carren i Carol...
00:58:29:Zapomniaem o Carren i Caroll.
00:58:31:Ale ja pamitaam.
00:58:36:tworzymy zesp, Gav.
00:58:38:Jestemy wsplnikami.
00:59:11:- Saatka z brokuw.|- Halo?
00:59:13:- Ukad to ukad.|- Przywrcono ci kredyt?
00:59:15:Tak, wanie skorzystaem ze swojej karty Master.
00:59:18:- Wow, no to szybko poszo.|- Sir?
00:59:20:- Chwileczk.|- Przywrcie mj kredyt, to teraz jestem ci duny.
00:59:23:- Dziki Bogu.|- Wic nie wyrzucie tego dzi rano...
00:59:25:Wic jak chcesz to zaatwi?
00:59:27:Zaczekaj chwilk.|Moe przyjdziesz do mnie do biura?
00:59:29:- Nie, nie...|- Czemu nie?
00:59:32:- Masz samochd? |- Mog go mie, stoi pod biurem.
00:59:34:To co powiesz na Sd?|Musisz tam odnie te akta, co?
00:59:37:Pewnie.
00:59:39:Wic co o tym mylisz?
00:59:41:Dobra, suchaj Doyle...
00:59:43:Zaraz, zaraz...|nie bdziesz teraz gra miczaka, co?
00:59:46:Chciaem tylko, eby wiedzia, |e jest mi przykro.
00:59:48:Ja tylko...
00:59:51:Po prostu ciesz si,| e ju to mamy za sob.
01:00:28:Tylko nie podjed za blisko.
01:00:37:- Halo?|- Cze!
01:00:39:Mj bohater! |Mj mistrz!
01:00:41:Ju po wszystkim.|Zadzwoni do mnie i odda mi te akta.
01:00:44:Naprawd?
01:00:46:O co chodzi?
01:00:47:Nic, tylko...bya jedna rzecz,| ktrej nie mogem naprawi.
01:00:50:Czego?
01:00:56:To pieprzone bankructwo |jakby yo wasnym yciem...
01:01:01:Co nie da si zrobi?
01:01:04:Nie mogem cofn bankructwa.
01:01:06:Przykro mi.
01:01:11:Cholera.
01:02:59:Jeste pijany?
01:03:03:Nie.
01:03:05:Jeste pewien?
01:03:08:Tak, jestem pewien.
01:03:27:- Cze.|- Cze.
01:03:32:adny.
01:03:45:Oprowad mnie po domu.
01:04:50:Wiesz dlaczego wziam prac w Oregonie?
01:04:57:Pewnie eby...
01:05:02:uciec ode mnie jak najdalej si tylko da.
01:05:08:Ja...
01:05:10:mylaam o wielu miastach,
01:05:12:a w Portland,
01:05:15:s tysice...miych
01:05:18:porzdnych facetw,|i pomylaam sobie o facetach,
01:05:23:takich zwykych...
01:05:25:facetach.
01:05:27:Moe mogabym jednego znale.
01:05:30:Lepsz wersj ciebie, Doyle.
01:05:33:Tak lepsz wersji ciebie.
01:05:35:Tak wersj ciebie jak...
01:05:40:ja sobie wymarzyam, a jak bye,
01:05:42:przez chwil,
01:05:44:kiedy ci poznaam.
01:05:52:W imi Ojca i Syna i Ducha witego,| Amen.
01:05:54:Nie...ja...przepraszam|ja...
01:05:57:nie chc si spowiada, ja tylko...
01:05:59:bo tam wszystkie miejsca byy zajte|i dlatego usiadem tutaj.
01:06:03:Aaa, tam s z przodu miejsca, poka panu.
01:06:06:Nie, nie! Nie chc!|Dzikuj,
01:06:13:Jest pan katolikiem?
01:06:22:Jest cudowny.
01:06:24:Wcale nie.
01:06:26:Ale mgby by.
01:06:30:Nie wiem co si wydarzy.
01:06:34:Nie mog ci wini za ch odejcia.
01:06:39:Oregon.
01:06:42:Chopcy.
01:06:45:To bdzie dla nich dobre.
01:06:49:Wiem jak ciko ci przyszo|wypowiedzie te sowa.
01:06:58:Przepraszam, e si dzi spniem.
01:07:02:Powinnimy byli zaczeka.
01:07:06:Przyszedem tu szuka znaczenia,
01:07:08:Prbuj...chc eby ksidz nada znaczenie temu wiatu
01:07:11:A dlaczego wiat miaby mie znaczenie?
01:07:14:A dlaczego???
01:07:16:Bo...no...hmm...bo...|
01:07:18:wiat jest do dupy!
01:07:20:Bo wiat jest gwnem, jest kup mieci
01:07:23:Bo mj wasny te,
01:07:25:sprawi, e wyruchaem dobrego,|przyzwoitego czowieka
01:07:28:z jego pienidzy.
01:07:30:A moja ona jeszcze mnie pociesza.
01:07:32:Bo wpakowaem si w tak przepychank,
01:07:34:z jednym facetem na drodze dojazdowej,
01:07:36:i cho zrobiem co w mojej mocy by to zaagodzi,
01:07:38:- ten kolo wcale nie chce popuci|- Czemu?
01:07:42:- Czemu nie chce popuci?|- NIE WIEM DLACZEGO!
01:07:44:Nie wiem.
01:07:46:To tak jakby Bg wpakowa 2 kolesi,
01:07:48:do jednej papierowej torby| i kaza im si tarmosi.
01:07:59:Dzikuj ci.
01:08:04:Dzikuj, e pozwalasz nam odej.
01:08:28:-Twierdzi pan, e on jest zagroeniem dla tych dzieci?|- Tak.
01:08:30:Powiedzia swoim przyjacioom, |e jeli jego eks-ona,
01:08:32:zostanie przyznana opieka nad dziemi|to on porwie swoich synw.
01:08:34:- I zabierze ich z kraju.|- I to jej przyznano opiek?
01:08:37:Dzi rano w sdzie.|Nie wiem tego na pewno, e on tu przyjdzie, ale...
01:08:40:- Doyle Gipson?
01:08:42:- Doprawdy?|- Doprawdy? Co to niby ma znaczy?
01:08:44:On przychodzi na wszystkie moliwie szkolne|przedstawienia, wszyscy nauczyciele...
01:08:47:Wic jeli kto przychodzi na przedstawienia,|to niby mona mu ufa?
01:08:50:Doyle Gipson jest czowiekiem...|pozbawionym honoru.
01:08:54:Cakowicie!
01:08:56:To upady czowiek.
01:08:58:Ale to w porzdku,|bo inni te nie maj honoru.
01:09:01:A to wanie czyni ycie takim trudnym, dla ludzi
01:09:03:e bylimy uczeni na tych bajeczkach,|e s dobrzy i bogaci,
01:09:08:li i biedni.|Pani w to wierzy?
01:09:10:Chciaabym.
01:09:12:On si tu zjawi.
01:09:14:Bdcie na niego gotowi.
01:09:26:Czy mona go prosi?
01:09:29:Czy on tam jest?
01:09:32:No bo...
01:09:34:ja tylko chciaem zostawi dla niego wiadomo,
01:09:36:Ja dzwoni ze szkoy jego synw,
01:09:41:Taa, obawiam si, e zdarzy si wypadek...
01:10:20:Gdzie s moi synowie?
01:10:22:- A ktrzy to pascy synowie?|- Danny i Stephen Gipson.
01:10:24:Kto do mnie zadzwoni z wiadomoci,|e co si im stao.
01:10:26:- Danny i Stephen Gipson.|- Ja nic nie syszaam.
01:10:28:Chc zobaczy moich synw!
01:10:30:- Panie Gipson|- Pani Miller jak moi chopcy?
01:10:33:Panie Gipson, myl, e powinien pan wyj...
01:10:35:Zanim wezwiemy policj.
01:10:39:Panie Gipson...niech pan nie zmusza|mnie do wezwania policji...
01:10:43:Wic co?|Wszystko z nimi dobrze?
01:10:45:Tak, z paskimi chopcami wszystko w porzdku.
01:10:47:A to wszystko to tylko pomyka?
01:10:49:Tak.
01:10:55:Przepraszam.
01:11:10:- Danny! Steve!|- Wezwijcie policj!
01:11:13:Daniel Gipson, Stephen Gipson!|Syszycie mnie?
01:11:16:Danny! Steve!|Syszycie?
01:11:19:- Dzwo po matk!|- Gipsonowie, gdzie jestecie?
01:11:21:Danny wracaj mi tu zaraz.
01:11:23:Ja chc do taty!
01:11:25:- Steve! Danny!|- Tatusiu!
01:11:28:Steve!
01:11:31:- Nie krzywdcie mojego taty!|- Puszczajcie mnie!
01:11:33:Danny, Steve!
01:11:36:Tatusiu!
01:11:39:Stephen!
01:11:44:Tatusiu!
01:11:47:Powiedzieli mi, e co si wam stao!
01:11:49:Nic wam si dzisiaj nie stao?|Nie bylicie chorzy?
01:11:51:Nie.
01:11:53:Nie, tatusiu!
01:11:56:Rozumiesz?|Podnosimy dobra?
01:12:02:No to idziemy.
01:12:07:Chodmy.
01:12:14:I masz teraz!|A chciaem si z tob pogodzi.
01:12:24:Widzisz co mog ci zrobi?
01:12:26:Prbowae mnie zabi!
01:12:28:Wiesz kim ja jestem?|Widzisz jak ci mog zaatwi?
01:12:32:Chciae mnie zabi!
01:12:35:I jak ci teraz?
01:13:19:Prosz oprni kieszenie, sir.
01:13:25:Klucze.
01:13:28:Drobne.
01:13:30:Portfel.
01:13:32:Pager.
01:13:37:Akta.
01:13:46:Dzie dobry, szukam Ron'a Cabot'a.
01:13:48:Ile ma pan pienidzy?
01:13:51:- Co?|- Ile ma pan pienidzy?
01:13:56:Panie Cabot, jestem |adwokatem pana Doyle'a Gipson'a...
01:13:58:A ja naprawd nie chc na ten temat rozmawia. |I jako, e ju zamykamy nie musz.
01:14:01:W porzdku, rozumiem.
01:14:03:...ale panie Cabot, |chc tylko, eby mi pan pomg...
01:14:07:- 77 dolarw.|- Prosz pana, eby..,
01:14:09:...eby pan pomg mi pomc Doyle'owi.
01:14:12:- On tego potrzebuje|- Pan nie rozumie, on dzi przeszed najgorszy dzie swojego ycia.
01:14:14:On mia ten problem z kredytem,| ale to nie bya jego wina.
01:14:16:- to byo spowodowane przez...|- ...kogo kto wama si do jego danych, syszaem.
01:14:20:Jak moglibymy to teraz wszystko wyprostowa?
01:14:22:Co mgbym zrobi?
01:14:24:Nic.
01:14:33:Dobra.
01:14:35:Panie Cabot.
01:14:40:Sprbujmy zabra si do tego inaczej.
01:14:42:Powiedzmy, e chodzi o zupenie inn osob.
01:14:44:Nie zna pan tej osoby.
01:14:46:I on ma jakie problemy z kredytem,|ktre s jego win.
01:14:49:I jeszcze inny facet,|te go pan nie zna,
01:14:51:chce pomc temu pierwszemu.
01:14:53:To co on ma zrobi,
01:14:55:eby ma pomc temu drugiemu|dosta poyczk?
01:14:57:Ron, na we...|co ma porczy? No co?
01:15:01:Prosz, czy moesz mi powiedzie co mam zrobi?
01:15:03:Pytam ci co mam zrobi eby to zaatwi?
01:15:06:Dobrze wiesz, e to nie ma nic|wsplnego z tob
01:15:09:To przez tego kolesia,|on mnie ju drczy cay dzie.
01:15:11:To ten, z ktrym walczye?
01:15:13:- Tak.|- Walczysz z kim kto ci uderzy samochodem,
01:15:15:i ty spdzie cay dzie|na jakiej walce z nim,
01:15:18:i on poszed do szkoy|po to eby ci tak urzdzi?
01:15:21:- Wierzysz mi?|- Tak.
01:15:23:Dziki ci Boe. Ten facet,|ten prawnik, Gavin Banek,
01:15:26:Doyle, Doyle przesta!
01:15:28:Nic mnie to nie obchodzi!
01:15:30:Bo widzisz, wszystkie ta mae dramaty,|jakie ci si cay czas zdarzaj,
01:15:32:to s tego rodzaju rzeczy, ktre |zawsze przytrafiaj si wanie tobie,
01:15:34:a nigdy nie przytrafiaj si mi,
01:15:36:o ile tylko jestem poza twoim |polem przycigania grawitacyjnego.
01:15:38:Zwariowae tak jak zawsze wariujesz|i jak zawsze bdziesz wariowa.
01:15:41:Pijany czy trzewy|to nie ma znaczenia, Doyle.
01:15:43:To po prostu jeste ty.
01:15:45:Osoba moe by kochajca...
01:15:47:i osoba moe by szalona,|w tym samym czasie, w porzdku,
01:15:49:Dobra, takie ycie,|ale to ju nie jest teraz tylko moje ycie.
01:15:52:Albo twoje.|To jest ycie dwjki dzieci.
01:15:55:A ja... musz ochrania t dwjk dzieci,
01:15:58:Czy to jakie nieporozumienie?
01:16:00:Czy tak? Czy tak Doyle?|Czy to jest wina tego faceta?
01:16:06:Przynajmniej pozwl mi si z nimi poegna.
01:16:08:Nie! Zabieram tych chopcw, a ty
01:16:11:ju nigdy ich nie zobaczysz.|Nigdy nas nie odnajdziesz.
01:16:14:Nie prbuj przyjeda za nami.|Syszysz co ja mwi?
01:16:16:To koniec!
01:17:04:Gdzie jest Ellen?
01:17:06:Posza do domu.
01:17:08:A ty czemu jeszcze tu jeste?
01:17:11:Kaza pan zaczeka.
01:17:18:No to...c...wejd.
01:17:26:Usid.
01:17:35:No to dlaczego chcesz by prawnikiem?
01:17:38:Wierz w prawo.
01:17:40:Wierz w porzdek i w sprawiedliwo.
01:17:42:Wierz, e ludzie s z natury dobrzy.
01:17:45:Wierz, e to siy historyczne |pchaj nas do konfliktw,
01:17:49:i e bez prawa jako granicy midzy ludmi,
01:17:52:ylibymy w wiecie
01:17:55:zemsty, wiecie przemocy, wiecie chaosu.
01:18:01:Prawo sprawia, e jestemy cywilizowani.
01:18:04:- Nie uwaam eby to byo...|- Przepraszam...
01:18:08:- Przepraszam.|- Nie uwaam eby to byo zabawne.
01:18:11:Dlatego ja...|dlatego ja dam ci t prac.
01:18:16:Daj ci t prac, bo chc usysze| co bdziesz mia do powiedzenia
01:18:19:na temat prawa, po tym|jak popracujesz tu przez 5 lat.
01:18:23:Albo po 3 latach...|po miesicu.
01:18:26:...tygodniu...dniu...|...po 1-nej godzinie.
01:18:31:Dostaem prac?
01:18:33:Nie musz wpierw...
01:18:35:stan przed komisj wsplnikw|albo co?
01:18:40:Kto wpaci kaucj.
01:18:43:- Kto?|- Jaki przyjaciel.
01:18:48:Do rk wasnych sdzi Frances Abarbanel.
01:18:51:Nie byem wstanie odzyska Zarzdzenia Powierzajcego
01:18:53:podpisanego przez Simon'a Dunne'a.|A nawet gdybym by w stanie
01:18:55:przedstawi Zarzdzenie Powierzajce,| to chciabym eby Sd wiedzia,
01:18:58:e ten dokument by faszywy.
01:19:01:Wpynaem na pana Dunne'a by podpisa dokument,
01:19:03:kiedy jego moliwoci umysowe byy osabione,
01:19:05:i gdy nie by ju w stanie,
01:19:07:podejmowa wiadomych decyzji.
01:19:12:Wystawili ci!
01:19:14:Zarobili setki tysicy dolarw,|i dalej bd zarabia.
01:19:16:A ja zostaem ich partnerem,
01:19:18:i bonus za ktry mogem kupi 200 fortepianw.
01:19:20:Tu nie ma ani sowa o nich,
01:19:22:Wszystko bierzesz w tym licie na siebie.
01:19:25:Dlaczego?|Przecie moesz wysa ich do wizienia.
01:19:29:Oni sami napisz swoje listy.
01:19:57:Pozwl mi to zrobi.
01:20:18:Cze.
01:20:20:Powiniene zostawi mnie w rodku.
01:20:23:Jeste dla mnie zbyt wany.
01:20:25:- Chod, pjdziemy na spotkanie.|- Nie, nie. Bylimy wczoraj.
01:20:30:To byo wczoraj.
01:20:32:Raz na jaki czas, tak?
01:20:34:No, raz na jaki czas mona|zrobi jak dobr rzecz.
01:20:37:Chodmy, |spotkanie zaczyna si o 18.00.
01:20:40:Boe daj mi si,
01:20:42:abym mg zaakceptowa rzeczy,|ktrych nie mog zmieni.
01:20:55:To...
01:20:57:zrobie to co byo potrzebne,
01:20:59:a teraz ju nie jest potrzebne, bo ty ju
01:21:02:dorczye do sdu Zarzdzenie Powierzajce.
01:21:09:Zagubiony kurier dostarczy |je do sdziny tu przed 5-t.
01:21:12:Abarbanel podpisaa odbir.
01:21:16:Zrobilimy to ze skruch, ale|cakowicie profesjonalnie.
01:21:20:Zajlimy si wszystkim.
01:21:24:- Dostarczylicie faszywk!|- Gwno prawda,
01:21:26:Dostarczyem to co musiaem dostarczy.|Co si z tob stao?
01:21:30:Ty po prostu znikne.|Czas si koczy.
01:21:32:Daj spokj,|wiesz jak nas wystraszye?
01:21:34:Nie wiedziaem co robi.
01:21:41:Czyli znalaze si na samym dnie.
01:21:46:Dzi o mao nie zabie faceta,
01:21:48:jutro moe pjdziesz na cao.
01:21:50:Rb tak dalej, a bdziesz mg stworzy now religi,
01:21:52:przekonywa trzewych do picia,|a nie eby si wspierali w nadziei.
01:21:56:to co dzi widziae, e wszystko|co w wiecie przyzwoite,
01:21:59:jest tylko konwenansem, umow, |eby nie pakowa si z powrotem w gwno.
01:22:04:Zamae kontrakt!
01:22:06:Nie napiem si ani kieliszka!
01:22:08:No, no! Nie napie si!|Dziki, e si tym podzielie ze mn.
01:22:10:Co za inspiracja
01:22:12:O to w tym przecie chodzi, nie?
01:22:16:Boe.
01:22:24:Wiesz co, ty to nie jeste waciwie|uzaleniony od chlania.
01:22:31:Twoim naogiem jest chaos.
01:22:36:Dla niektrych z nas to koka|dla innych bourbon,
01:22:39:Ale ty si uzalenie od nieszczcia.
01:22:50:Kurwa.
01:22:56:Suchaj co powiniene zrobi.
01:22:58:Obudzisz si w poniedziaek rano.
01:23:00:I wsidziesz do samolotu do Texasu.
01:23:03:Wemiesz ze sob ten list.
01:23:05:Jak ju dotrzesz do Texasu,
01:23:07:doczysz do jakiego zespou, ktry broni
01:23:09:kogo skazanego na kar mierci.
01:23:12:I wtedy wykorzystasz ca swoj energi,
01:23:14:prbujc uratowa czowieka od egzekucji.
01:23:18:A potem, za par miesicy wrcisz tu,
01:23:22:i jeli wci bdziesz chcia si przyzna,
01:23:24:zrobisz to.
01:23:28:Daj spokj.
01:23:30:A mylisz, e jak Simon Dunne zarobi te pienidze?
01:23:33:Co?
01:23:36:Pomyl o tych jego fabrykach w Malezji,
01:23:41:Chcesz sprawdzi poziom zanieczyszcze |jakie wypuszczaj jego fabryki w Meksyku?
01:23:45:Albo moe spojrzysz jakie| korzyci podatkowe osign...
01:23:47:dziki tej Fundacji?
01:23:52:To wszystko...
01:23:54:...taniec na linie.
01:23:56:Musisz si nauczy rwnowagi.
01:24:00:Jak ty moesz tak y?
01:24:02:Ja mog y w pokoju z samym sob,
01:24:04:bo pod koniec kadego dnia myl sobie,
01:24:07:e czyni wicej dobra...|ni krzywd.
01:24:14:Po jakim innym standardzie mgbym si osdza?
01:25:09:Musz ci podzikowa.
01:25:18:- Za dom?|- Aha.
01:25:20:Rozumiem co chciae zrobi, ale...
01:25:24:moja ona si wyprowadza,|zabiera chopcw.
01:25:28:Dom to by byo troch za |duo dla mnie w tej chwili.
01:25:32:- Przykro mi.|- Nie, nie...
01:25:36:Byem okropnie niestaym ojcem.
01:25:41:Valerie...|mwi, e ju nigdy wicej ich nie zobacz.
01:25:47:Ale wiesz co?
01:25:50:Ja ich zobacz.
01:25:53:Zobacz.
01:25:57:Zobacz ich za rok albo dwa.
01:26:01:Moe trzy.
01:26:05:Pojad do Portland, zadzwoni do niej.
01:26:10:I znajd jaki sposb by znowu|by im ojcem.
01:26:18:A co z tob?
01:26:24:No c...
01:26:26:Mam teraz te akta...
01:26:29:Ale ju ich wcale nie potrzebuj.
01:26:35:Wszystkim si zajto.
01:26:38:No wiesz...
01:26:40:Jakby to si nigdy nie wydarzyo.
01:26:46:Ale to si wydarzyo.
01:26:48:No nie?
01:26:51:No.
01:26:57:To teraz co?
01:27:19:Pjd na obiad,
01:27:21:z moj on,
01:27:23:jej rodzicami,
01:27:27:i...
01:27:29:w ten weekend,
01:27:31:chc pojecha na dk.
01:27:40:A potem w poniedziaek, chc...
01:27:42:wrci tutaj i i do pracy.
01:27:46:A wtedy
01:27:49:jako magicznie
01:27:51:cay ten...
01:27:54:niesamowity dzie,|w jaki sposb...
01:27:57:zmieni si we wspomnienie.
01:28:02:To tak jakby by na play,
01:28:04:sprbowa wod,
01:28:06:jest troch zimna,|nie jeste pewien czy chcesz si w niej zanurzy
01:28:10:ta pikna dziewczyna stoi zaraz koo ciebie,
01:28:12:ona te nie chce wej do wody,
01:28:14:zauwaa ci,
01:28:16:i wiesz,
01:28:18:e gdyby tylko,
01:28:20:zapyta j o imi,
01:28:24:odszedby z ni,
01:28:26:zapomnia o swoim yciu,
01:28:29:o tym z kim przyszede,
01:28:33:odszedby z play z ni.
01:28:38:I o takim dniu,
01:28:41:pamitasz,
01:28:44:nie...
01:28:46:codziennie,
01:28:48:ale w kadym tygodniu,
01:28:51:ona do ciebie wraca.
01:28:55:Jak...wspomnienie
01:28:58:z innego ycia.
01:29:00:Jakie moge wie.
01:29:05:Dzi jest taki dzie.
01:29:31:Przykro mi...
01:29:33:z powodu tego co narobiem.
01:29:39:Mi te.
01:29:42:Ale ty...
01:29:44:Oddae mi moje akta.
01:30:02:A jak ju skoczysz to jest takie...
01:30:04:urocze miejsce na wzgrzu,
01:30:06:gdzie robi takie dobre...aaa...
01:30:10:Cappuccino.
01:30:12:Tak, cudowne cappucciono,
01:30:14:I jest tam czysto i mio, |i maj te obrazki na cianach,
01:30:17:naprawde s do milutkie...
01:30:23:- Jak si nazywa ten artysta?|- Chagall.
01:30:25:Dzikuj, s jego|jest ich trzy...
01:30:27:To jego wczesne dziea,|myl, e je zrobi jak,
01:30:30:odwiedza to miejsce.
01:30:38:Czy co mnie omino dzi wieczorem?
01:30:40:- Co to jest?|- To...moja droga...
01:30:43:To jest...
01:30:46:Zarzdzenie Powierzajce Simon'a Dunne'a.
01:30:49:- Odzyskaem je.|- Nieprawda.
01:30:51:A wanie, e tak, to jest to.|To tutaj.
01:30:54:- Prosz...|- To ju przeszo...
01:30:57:Czy ju nie zamknlimy tej sprawy?
01:31:00:Mylaem o tym co mi powiedziae.
01:31:02:To o kocu dnia.
01:31:04:O czynieniu wicej dobra ni krzywd.
01:31:06:To wanie powiedziae, nieprawda?
01:31:08:- Nie pierdol si tu ze mn!|- Nie pierdol si z panem, sir.
01:31:12:Czy moe pan sobie wyobrazi| jak nieprzyjemnie by si zrobio,
01:31:14:gdyby sdzia zobaczya ten dokument?
01:31:16:Ale nie dojdzie do tego.|Nie dojdzie do tego Gavin.
01:31:21:Ja... ja chyba zamwi kolacj...
01:31:28:Ja zachowam te akta i bd je| trzyma w bardzo bezpiecznym miejscu.
01:31:31:Ale nie pojad do Texasu.
01:31:33:W poniedziaek wrc do pracy.
01:31:35:I zaczn te prace charytatywne.
01:31:38:ktre pan poleci bym robi
01:31:40:i bd si nimi zajmowa w moim biurze,
01:31:42:A pierwsz rzecz jak zrobimy,
01:31:44:to pomoemy jednemu mczynie kupi dom.
01:31:46:- Gavin, czy naprawd musimy...|- I myl, e to ja chciabym by tym, ktry zadzwoni do Miny Dunne
01:31:52:I powiem jej, e ty i Walter,
01:31:54:Oddacie jej 3 mln dolarw,
01:31:56:ktre ukradlicie z Fundacji jej dziadka,
01:32:08:Miaa racj,
01:32:10:Mog to zrobi.
01:32:12:Jestem na krawdzi.
01:32:15:Moesz tam mieszka ze mn?
01:32:19:Moesz?
01:32:27:Nic kurwa cay dzie nie jadem.|Umieram z godu.
01:32:35:To co sobie zjemy?
01:32:57:- Pani Gipson?|- Tak?
01:32:59:Nazywam si Gavin Banek.
01:33:02:Czego pan sobie yczy?
01:33:04:Piciu minut prosz pani.
01:33:07:Jestem winny pani mowi dwadziecia.
01:33:11:Ale...pani prosz tylko o pi.
01:34:36:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
01:34:39:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
01:34:42:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
01:34:45:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
01:34:48:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
01:34:51:Tumaczenie mIsIeII|SoftSTORM Crew
01:34:54:trawka@freemail.hu
01:34:57:trawka@freemail.hu
01:35:00:trawka@freemail.hu
01:35:04:Odwied www.NAPiSY.info
